ranking krajowy

Powtórka z pierwszej kolejki

Trzy zwycięstwa i porażkę zanotowały polskie zespoły w czwartej kolejce Ligi Konferencji. Z dobrej strony spisali się także Czesi i Grecy, więc rywalizacja o wyższe miejsca w rankingu krajowym pozostaje wymagająca.

Przypomnienia:

  1. O co gramy w rankingu krajowym i klubowym (w skrócie: obecnie o miejsca 10-14, 15. miejsce daje pięć klubów w pucharach, w tym dwa w eliminacjach LM za dwa lata. Taki układ będziemy mieć za rok. 14. miejsce daje mistrza Polski w IV rundzie eliminacji LM, 12. miejsce daje dwa zespoły w eliminacjach LE, z czego jeden od ostatniej rundy, 10. miejsce daje mistrzowi fazę ligową LM bez eliminacji),
  2. Podział miejsc w pucharach w sezonie 2027/28 nie jest jeszcze ostatecznie potwierdzony i może się zmienić. Na razie zakładany jest brak zmian względem lat 2024-27.

Wyniki

Faza ligowa Ligi Mistrzów – 5. kolejka

Slavia Praga – Athletic Club 0:0
FK Bodø/Glimt – Juventus FC 2:3
FC København – Kajrat Ałmaty 3:2
Olympiakos Pireus – Real Madryt 3:4

Faza ligowa Ligi Europy – 5. kolejka

AS Roma – FC Midtjylland 2:1
PAOK – SK Brann 1:1
Viktoria Pilzno – SC Freiburg 0:0
Panathinaikos AO – Sturm Graz 2:1

Faza ligowa Ligi Konferencji – 4. kolejka

Lech Poznań – FC Lausanne-Sport 2:0
Raków Częstochowa – Rapid Wiedeń 4:1
Jagiellonia Białystok – KuPS 1:0
Legia Warszawa – Sparta Praga 0:1
Sigma Ołomuniec – NK Celje 2:1
ACF Fiorentina – AEK Ateny 0:1

Pierwsza czwartkowa sesja rozpoczęła się od dwóch zwycięstw, z których to nad Rapidem znowu było bardzo przekonujące. Raków w praktyce gra już dalej, a teraz może sobie zapewnić pierwszą ósemkę. To może być szczególnie ważne w rankingu klubowym, ponieważ jesienią może wciąż dokładać kolejne punkty, natomiast gdyby miał grać w barażach w lutym, nie zyskałby na tym.

Lech może nie spisał się tak dobrze, ale wreszcie mamy też zwycięstwo wyrwane przy słabszej dyspozycji, czego wcześniej trochę brakowało. Wciąż jeszcze potrzebny jest co najmniej jeden punkt, aby spokojnie móc myśleć o awansie, choć przy tej różnicy bramek nawet 6 punktów może dawać szansę.

O Jagiellonii powiedzmy, że zrobiła swoje, choć znów była to raczej powtórka z męczarni, jakie miała z teoretycznie słabszymi przeciwnikami. Następne mecze powinny wyglądać zupełnie inaczej, bo zmierzy się z Rayo oraz AZ. Nie będzie już większej presji, jeśli chodzi o awans do fazy pucharowej, ale można, tak jak Raków, spróbować powalczyć o bezpośredni awans do 1/8 finału.

Na koniec niestety powtórka z pierwszej kolejki, czyli porażka Legii, tym bardziej bolesna, że z Czechami, którzy w ten sposób nie tylko utrzymują nad nami bezpieczny dystans, ale i są już bardzo blisko dalszej gry na wiosnę. Legia będzie dopiero musiała o to powalczyć z Noah i Lincoln Red Imps.

Ranking krajowy

Zbliżyliśmy się do 11. miejsca i coraz dalej zostawiamy za sobą 13. i 14. Dziesiąte natomiast, mimo że odrobiliśmy do niego 0,3 punktu, wciąż znajduje się w dalszej perspektywie.

Poz. Kraj 2021/22 2022/23 2023/24 2024/25 2025/26 Razem Dystans Ten tydzień
10 Czechy 6,700 6,750 13,500 10,550 6,800 44,300 3,925 1,200
11 Grecja 8,000 2,125 11,400 12,687 7,100 41,312 0,937 1,000
12 Polska 4,625 7,750 6,875 11,750 9,375 40,375 1,500
13 Norwegia 7,625 5,750 8,000 11,812 5,200 38,387 1,988 0,200
14 Dania 7,800 5,900 8,500 7,656 8,125 37,981 2,394 0,500

Czechy zaczęły od remisu Slavii w LM, poprawiły zwycięstwem Sigmy i remisem Viktorii, a na koniec niestety również zwycięstwem Sparty w Warszawie. Czy to już całkowicie przekreśla nasze szanse na 10. miejsce? Jeszcze nie, ale utrzymuje się strata w okolicach 4 punktów, a meczów do rozegrania coraz mniej. W praktyce Viktoria, Sigma i Sparta będą grać dalej, więc sytuacja jest dość trudna, nawet mimo naszego punktowania.

Grecja miała teoretycznie trudniej niż ostatnio, ale i tak poradziła sobie powyżej oczekiwań. Wprawdzie Olympiakos przegrał, ale pozostałe zespoły osiągnęły łącznie dwa zwycięstwa i remis. Zwłaszcza zwycięstwo AEK-u we Florencji jest dla nich szczególnie cenne, jednak nawet w takich okolicznościach jesteśmy w stanie odrobić do nich sporą część strat w jednej kolejce.

Norwegia dopisała do swojego dorobku tylko remis Brann, natomiast Bodø/Glimt, mimo że prowadziło u siebie z Juventusem, przegrało. Obecna różnica jest nie do zniwelowania w tym roku kalendarzowym, jako że zostały im łącznie dwa mecze do rozegrania.

Dania jako jedyna w okolicy zaliczyła zwycięstwo w LM, jednak wciąż pozostaje daleko z tyłu. Mimo pierwszej porażki w ścisłej czołówce LE utrzymuje się Midtjylland. Temu krajowi również uciekamy i w praktyce jego wyniki nie są szczególnie istotne.

Ranking klubowy

Legia Warszawa
Poz. Klub Kraj 2021/22 2022/23 2023/24 2024/25 2025/26 Pkt. w f.ligowej Razem
67 Maccabi Tel Awiw Isr 9 2,5 14 4 3 1 32,500
68 Djurgården Swe 0 13 1,5 17,5 0   32,000
69 Legia Pol 4 0 9 15,5 2,5 2 31,000
70 Anderlecht Bel 2,5 12 0 13,75 2,5   30,750
71↑ Sparta Praga Cze 5 1,5 10 9 5 5 30,500
72↓ Rapid Wiedeń Aut 4 2,5 2,5 18,25 2,5 0 29,750

Nic tu się nie zmienia, mimo że Sparta wygrała z Legią. Brakuje jej jeszcze jednego punktu, aby wyprzedzić swojego dzisiejszego przeciwnika.

Lech Poznań i Jagiellonia Białystok
Poz. Klub Kraj 2021/22 2022/23 2023/24 2024/25 2025/26 Pkt. w f.ligowej Razem
83 LASK Aut 15 0 3 3 0   21,000
84 Newcastle Eng 0 0 8 0 12 12 20,334
85↑ Nottingham Eng 0 0 0 0 6 6 20,334
86↓ Crystal Palace Eng 0 0 0 0 4 4 20,334
87 Brighton Eng 0 0 16 0 0   20,334
88 Leicester Eng 13 0 0 0 0   20,334
89↑ Jagiellonia Pol 0 0 0 14 6 6 20,000
90↑ Lech Pol 0 14 2 0 4 4 20,000
91↓ Nice Fra 0 14 0 3 3 0 20,000
92↓ Sheriff Mda 9 4 3 2 2   20,000
93↓ İstanbul Başakşehir Tur 0 12 0 5 2,5   19,500
94↑ Stuttgart Ger 0 0 0 13 6 6 19,000
95↓ Shamrock Rovers Irl 2,5 2,5 1,5 9,875 2,5 1 18,875
96↓ Vitória Guimarães Por 0 2 1,5 15,25 0   18,750
97↑ Omonia Cyp 4 3 2 5,375 4 4 18,375
98↓ Olimpija Lublana Svn 2 1,5 4 8,375 2,5   18,375
99↑ Bologna Ita 0 0 0 11 6 6 18,103
100↑ Genk Bel 4 0 7 0 7 7 18,000
101↓ Celje Svn 0 0 2,5 9,5 6 6 18,000
102↓ CFR Cluj Rou 3 8 1,5 2,5 2,5   17,500
103↓ Maccabi Hajfa Isr 3 6 5 1,5 2   17,500

Zarówno Lech, jak i Jagiellonia dobiły do poziomu 20 punktów. To oznacza przede wszystkim wyprzedzenia Sheriffa i Shamrock Rovers, choć ci drudzy są jeszcze w grze. W ten sposób oba nasze zespoły są notowane od wszystkich zespołów z tych dwóch lig, co znacząco przybliża je do rozstawienia w II rundzie eliminacji LM ścieżki mistrzowskiej.

Raków Częstochowa
Poz. Klub Kraj 2021/22 2022/23 2023/24 2024/25 2025/26 Pkt. w f.ligowej Razem
115 Besiktas Tur 4 0 3 6 2,5   15,500
116 Malmö Swe 5 3 0 4 3 1 15,000
117 APOEL Cyp 0 2,5 2,5 9,75 0   14,750
118 Strasbourg Fra 0 0 0 0 7 7 14,678
119 Lens Fra 0 0 10 2,5 0   14,678
120 Toulouse Fra 0 0 10 0 0   14,678
121 Nantes Fra 0 8 0 0 0   14,678
122↑ Raków Pol 2,5 2,5 3 0 6 6 14,000
123↓ HJK Fin 4 3 2,5 3 1,5   14,000
124↓ Hapoel Beer Szewa Isr 2,5 6 2 2 1,5   14,000
125↑ AEK Larnaka Cyp 0 4 2 1,5 6 6 13,500
126↓ Twente Ned 0 2,5 2,5 8,5 0   13,500
127↓ Borac Banja Luka Bih 1,5 1 1,5 8,125 1   13,125
128↑ Drita Kos 1,5 1,5 1,5 2,5 6 6 13,000
129↑ Rijeka Cro 2,5 1,5 2,5 2,5 4 4 13,000
130↓ Go Ahead Eagles Ned 0 0 0 1,5 4 4 12,940
131↓ Utrecht Ned 0 0 0 0 3 1 12,940
132↓ Vitesse Ned 9 0 0 0 0   12,940
133↓ Cercle Brugge Bel 0 0 0 12,75 0   12,750
134↓ RFS Lva 2 2,5 1,5 4 2,5   12,500
135↓ Servette Sui 1,5 0 6 2,5 2,5   12,500
136↓ Astana Kaz 2 1,5 3 4 2   12,500
137↓ Antwerp Bel 4 2,5 6 0 0   12,500
138↓ Sivasspor Tur 2,5 10 0 0 0   12,500
139↓ Santa Clara Por 2,5 0 0 0 2,5   12,373
140↓ Arouca Por 0 0 2 0 0   12,373
141↓ Gil Vicente Por 0 2,5 0 0 0   12,373
142↓ Pacos de Ferreira Por 2,5 0 0 0 0   12,373
143↑ Zrinjski Bih 0 2,5 3 2,5 4 4 12,000

Nie jest powiedziane, że 14 punktów, tak jak w tym sezonie w przypadku Jagiellonii, na pewno da rozstawienie w IV rundzie eliminacji LK, ale Raków zwycięstwem nad Rapidem bardzo się do tego przybliżył. W praktyce dopisze też sobie bonus za miejsce w tabeli, zostały mu także dwa mecze w samej fazie ligowej. O mistrzostwo będzie zdecydowanie trudniej, ale niezależnie od tego może grać o rozstawienie w II rundzie eliminacji LM ścieżki mistrzowskiej, czyli dojść do obecnego poziomu Lecha i Jagiellonii.

Pozostałe polskie kluby
Poz. Klub Kraj 2021/22 2022/23 2023/24 2024/25 2025/26 Pkt. w f.ligowej Razem
185 Shkëndija Mkd 1,5 2 1 1 3 3 8,500
186 Ħamrun Mlt 0 2,5 2 1,5 2,5 2 8,500
187 Vaduz Lie 1,5 2,5 1 1,5 2   8,500
188↑ Aris Saloniki Gre 1,5 2 2 0 1,5   8,262
189↓ Bačka Topola Srb 0 0 3 5,125 0   8,125
190↑ Wisła Kraków Pol 0 0 0 2,5 0   8,075
191↑ Śląsk Pol 2 0 0 2 0   8,075
192↑ Pogoń Pol 1,5 1,5 2 0 0   8,075
193↑ Lechia Pol 0 1,5 0 0 0   8,075
194↑ Noah Arm 1 0 0 3 4 4 8,000
195↓ Silkeborg Den 0 4 0 2 2   8,000
196↓ Dudelange Lux 1,5 2,5 1,5 1,5 1   8,000
197↓ Toboł Kaz 2 2 2,5 1,5 0   8,000
198↓ Zenit Rus 8 0 0 0 0   8,000
199↓ Rosenborg Nor 2,5 0 2 0 2,5   7,677
200↓ Fredrikstad Nor 0 0 0 0 2,5   7,677
201↓ Viking Stavanger Nor 0 2,5 0 0 2   7,677
202↓ Tromsø Nor 0 0 0 2 0   7,677
203↓ Lillestrøm Nor 0 2 0 0 0   7,677
204↓ Vålerenga Nor 1,5 0 0 0 0   7,677

Przekroczyły poziom 8 punktów, jednak ten dorobek miało niewiele klubów (od teraz jest tam jeszcze Noah). Następnym celem, oprócz Greków, są kluby ze współczynnikiem 8,5, z TSC po drodze (8,125). Shkëndija i Ħamrun są jednak w grze i mogą zdobyć kolejne punkty, więc na razie w praktyce pozostaje wyprzedzić prawdopodobnego zdobywcę Pucharu Liechtensteinu, czyli FC Vaduz. Gra toczy się o rozstawienie w III rundzie eliminacji LK.

Ocena

Tym razem graliśmy u siebie, z bardziej przystępnymi przeciwnikami i znalazło to odzwierciedlenie w wynikach. Właściwie były one całkowicie logiczne, wliczając w to porażkę zespołu w potężnym kryzysie z najmocniejszym dzisiejszym rywalem, czyli Legii ze Spartą.

Walka o 10. miejsce pozostaje trudna. Czesi nie odpuszczają, a w dodatku w końcu nas pokonali. Udało im się to dopiero w piątym bezpośrednim meczu tego sezonu. Grecy, mimo trudniejszego terminarza, też spisali się bardzo dobrze, ale strata do nich pozostaje na tyle niewielka, że możemy ją odrobić nawet w czasie jednej kolejki.

Cieszy bardzo dobra sytuacja w tabeli Rakowa i Jagiellonii, a także wyjście Lecha ponad gwarantowane 2,5 punktu w rankingu klubowym. Wciąż brakuje czegoś więcej ze strony Legii, szkoda porażki zwłaszcza z Czechami, ale przy tak wielkim kryzysie, rozwijającym się od dawna, niestety było to logiczne rozstrzygnięcie. Trzeba będzie szukać swoich szans w meczach ze słabszymi rywalami.

Udostępnij:

149 komentarzy

    1. Dokładnie, nie widzę zbyt dużo tych ludzi piszących o wfiscie dziś. Tak de cfacto to duza szansa by liderować na koniec roku.
      Mogę powiedzieć dziś, że Papszun genialnie ustawił się pod trzy rozgrywki, wszędzie gra i to z obecnie najlepszym skutkiem.

    2. Nie ujmując nic Papszunowi i doceniając 29 punktów po 17 kolejkach: przypominam, że Szwarga z Rakowem po 17 kolejkach miał 32 punkty w ekstraklasie, a w Europie grał ligę wyżej (jak się weźmie pod uwagę rozszerzenie rozgrywek, to nawet 1.5 ligi wyżej).
      Feio przy 30 punktach po 17 kolejkach w ekstraklasie i 12 punktach w LK miał być zwalniany – skończyło się odwołaniem dyrektora.
      Siemieniec miał po 17 kolejkach 34 punkty sezon temu, obecnie 28 (przy jednym meczu zaległym).
      Osiągnięcia Papszuna na tym tle są dobre i warte docenienia, ale bez zachwytów.

      1. Tak dobrze, wszystko to ująłeś,

        Warsztat Papszuna oceniam w różnych kategoriach, jak grał ze Spartą, Legią, czy Maccabi u siebie czy z Sigmą.

        Widziałem tam różne podejścia i mi się to podobało.

        Siemieniec dopiero teraz może być porównywalny moim zdaniem, bo na początku swojej przygody zaliczył trochę wtop z Bodo Ajaxem i widać że się wtedy uczył

        Feio bardzo dobry szkoleniowiec, tylko popaprany. Na Legię skrojony w sam raz moim zdaniem tylko że Mioduski nie chce mieć twarzy takiego dzika.

        Nawiasem mówiąc, na teraz jasne, jest sytuacja w której może byc gorszy od tego czy tamtego trenera w środku sezonu.
        Ja w środku sezonu bym jednak patrzył tak:
        – czy przeszedł trudne kwalifikacje do LK, najtrudniejsze z polskich klubów uwzględniając ranking rakowa?
        – czy w połowie sezonu wciąż realnie (nie jak Legia matematycznie) liczy się w walce o mistrzostowo Polski?
        – czy w połowie sezonu gra w PP?
        – Czy jest poprawa stylu gry?
        – Czy jego sposób prowadzenia drużyny rażąco różni się od preferowanego przez klub? – Nie

        Z powyższych stwierdzam, że póki co realizuje wszystkie te elementy. Jest dobry, ale jak bardzo to poczekamy do końca sezonu. Uważam że na pewno lepszy jest od Iordanescu.

        1. Oczywiście.
          Wypełnia cele.
          Warsztat znany i ceniony.
          I chciałbym jeszcze raz podkreślić – nie ujmując mu.

          Natomiast jak ocenić „realną walkę o MP”?
          Czy zasługą Papszuna jest to, że Lech tym razem jest zaangażowany w puchary, a nie jak sezon wcześniej?
          To, że Górnik czy Wisła nie uciekły, jak wcześniej Śląsk z Jagiellonią to zasługa Papszuna?
          .
          Lepszy od Iordanescu? Z pewnością!
          Chociaż w bezpośrednim starciu jedyne na co było stać Raków jeśli chodzi o ofensywę, to karny za to że piłkarz Rakowa popchnął gracza Legii w polu karnym (przez co piłka miała kontakt z ręką legionisty), a i tak ledwo na remis wystarczyło.

      2. Szwarga z Rakowem miał 32 punkty w 17 kolejkach. OK. A ile drużyn w ESA wtedy liczyło się w walce o mistrzostwo?

  1. Sprawdziłem w moim bukmacherskim modelu, że po 4 kolejkach, czyli 16 meczach idziemy zgodnie z naszymi możliwościami. Oczekiwana zdobycz punktowa do rankingu krajowego to 4,43 podczas gdy faktyczna to 4,5 pkt. Szkoda straconych szans ale rywale też mogą tak powiedzieć. W każdym razie jedziemy dalej z tym koksem. Łudzę się ciągle że Legia jeszcze nie przegrała wszystkiego i że uda się wszystkim naszym dotrwać w grze do wiosny. Wg modelu w najbliższej kolejce powinniśmy zdobyć 1,05 do krajowego. Moje marzenia wynoszą 1,5 czyli zwycięstwa Legii i Rakowa oraz remisy Lecha i Jagi ale to mało realne. Szansa że będzie to kolejka bez porażki wynosi ok 18%.

    1. Nie wiem co bym wolał: zwycięstwo Legii i remis Lecha czy na odwrót…
      To może być kolejka z zaskoczeniami na plus.
      Kolejkę bez porażki brałbym w ciemno…

      1. Oczywiście, kolejka bez porażki (np. 4 remisy) oznacza, że niemal na 100% w komplecie meldujemy się na wiosnę – nie za wysoko, pewnie w całości poza top 8, ale jednak bez strat w klubach.

        Chyba że ktoś Legię skreśla tak bardzo, że nie wierzy w jej wygraną z Red Imps. Ale moim zdaniem gra na 1-1 z Lechią czy Motorem starczy na 2-0/3-0 z Gibraltarem.

      1. Za dużo zmiennych i możliwości. Mój model jest prowizoryczny. Jeżeli założę że do top8 potrzeba 12 pkt a do top24 potrzeba 8 pkt, lub drugi wariant to że wystarczy 7 pkt, to wtedy to wygląda tak:
        Drużyna top8 top24v1 top24v2
        Raków 42% 100% 100%
        Jaga 20% 100% 100%
        Lech 11% 63% 85%
        Legia 0% 37% 65%

        Czyli zależnie od wariantu szansa na komplet w top24 to 23% lub 55%.

        1. W przypadku Legii powinno wystarczyć 7 punktów. Te mecze które przegrali to jedną bramką, więc bilans będzie w miarę dobry jeśli ugrają jeszcze remis i zwycięstwo. Nie mam żadnego modelu, patrzę tylko na zeszłoroczną tabelę.

          1. To może być bardzo zdradliwe, jeśli się okaże, że 24. ekipa będzie miała 8pkt….
            Także jechać gryźć trawę do Erywania i potem (już może bez gryzienia) tylko potraktować poważnie amatorów u siebie

    2. Dokładnie Stasław,

      W ogóle to całe pitolenie o tym, że idzie nam jakoś kiepsko.

      Pobawie się teraz w zmianę wyników by zmienić postrzeganie

      – Lech, zamienię wygraną z Lousanna na wygryną z Lincolnem, scenariusz w którym wygrywamy z Rapidem, Lincolnem i przegrywamy z Rayo i Lousanne wielce prawdopodobny przed startem LK.
      Legia, tu zamieniami Szachtar na Samsunspor – czyli przegrana z Szachtarem Spartą i Celje to również scenariusz który był jakby brany pod uwagę, moje przewidywania mówiły mi że wygramy z Noah, Lincoln więc to dalej rzeczywisty scenariusz zakładany przed startem. Gdybyśmy przegrali z Noah i Lincold a zostały mecze z Szachtarem i Spartą na koniec to rzeczywiście byłby dramat, a tak Legia ma najłatwiejsze mecze przed wobec których przewidywania były 2xWygrana, teraz ma 3 pkt ciut poniżej bo zakładałem 4-5, ale to i tak wciąż w granicach racjonalnych przewidywań.

      Raków, Jagiellonia – No co tu zmienić, nic totalnie idą według planu, nawet powiedziałbym, że Raków po 2 wyjazdach do Czech racjonalnie patrząc ma 1 pkt za dużo, ale za to Jagiellonia powinna mieć po wyjazdach do Francji i Albanii ma 2 pkt a powinna mieć 3 pkt.

      Na Nic póki co te mecze nas nie skazują ani o niczym jeszcze nie przesądzają, nasze 4×4 autko trzyma się jeszcze drogi choć jedno kółko(Legia) jedzie już trochę przy bandzie i już nie ma miejsca na błędy.

    3. Dziś i jutro mecze pucharowe, a my tu o jakiejś LK za tydzień mówimy 😉

      Ale ok. Noa – Legia. Jako „niepoprawny optymista” wcale nie dopisywałbym punktów drużynie z Warszawy. Wygrana byłaby na pewno niezwykle ważna ze względu na wiele aspektów, ale „w ciemno” to byłbym zadowolony nawet z remisu. Oczywiście jeśli by Legia prowadziła 2:0 i po golach w końcówce skończyło się 2:2 to będe wkurzony.

      Jaga – Rayo. Niewiele brakowało, żeby Lech wywiózł z Madrytu komplet punktów. Nie udało się, ale jednak Rayo to nie jest zespół, z którym nie można powalczyć. Niby nawet brak porażki powinniśmy odbierać jako dobry rezultat, jednak ja wierzę w wygraną Siemiec Squad.

      Lech – Mainz. No muj borze, cusz mam napisać. Niech kolejorzowi trafi się dzień palacza, niech w kotle nabuzuje tak, że Mainz będzie tylko liczyć tracone gole. Jeśli Lech nie wygra, będę rozczarowany. Moim zdaniem notowania Mainz stoją dużo niżej niż madryckiego Rayo.

      Raków – Zrinjski. Bośniaków widzieliśmy w LK w boju z Legią 2 lata temu. U siebie to oni może i są groźni, ale ostatnio w Polsce dostali baty 0:6 od Dinama. Stawiam na Raków, który wysoką wygraną ma szansę zapewnić sobie miejsce w top8, a na Cypr poleci żeby skończyć fazę ligową nawet w top4.

      W sumie to wygrana Rakowa i trzy remisy w pozostałych meczach będą całkiem niezłym wynikiem. Faktycznie zrobienie 1,5 punktu to już wynik ponad stan. A komplet wygranych rozpali na nowo rankingozę… więc może lepiej 2-2-0 lub 3-1-0.

      1. Patronus przyjacielu, buki mówią wyraźnie kto jest (lekkim) faworytem w meczu Lecha. Więc ja remis biorę w ciemno, wygrana będzie cudowna! Ty piszesz, że w przypadku braku zwycięstwa „będę rozczarowany”
        Nie rowumiem Cię kompletnie…

        1. Stasław w normalnych okolicznościach tez bym tak powiedział, ale te ostatnie miejsce mówi tylko że jeśli chodzi o dyspozycję to mamy do czynienia z 2 bundesliga więc oczekiwania wobec Lecha można podciągnąć i remis to minimum.

          1. To jest taka specyficzna sytuacja, że ani przewidywania na podstawie rankingu elo (Mainz wyraźny faworyt), ani bukmacherzy (z niezbyt dużym, ale jednak, wskazaniem na Mainz) nie oddają w pełni rzeczywistości.
            Ranking to ranking, tam są tylko cyferki, więc innego wskazania być nie może.
            Bukmacher też jednak musi jednak zachować zdrowy rozsądek. Nikt nie da kursu 2 na Lecha, bo przecież wszyscy stawiali by na Mainz. Choć jest dość prawdopodobne, że Mainz odpuści ten mecz totalnie (lub rzeczywiście są zupełnie bez formy), to jednak nawet bukmacher nie wskaże Lecha jako faworyta.

          2. Tak, dochodzą jeszcze takie elementy jak:

            -> Lech jest w formie rosnącej, a Mainz malejącej
            -> dla niemieckiego klubu, LKE ma zdecydowanie mniejszą wartość względem rodzimej ligi
            -> Mainz ma już pewny awans na wiosnę
            -> Lech zagra z niemieckim zespołem w pucharach po raz pierwszy od 1986 roku (!!), plus publika liczy na powtórkę czegoś w stylu Villarealu 2022, a co za tym idzie – będzie pełen stadion
            -> jeśli Lech nie zagra dobrze, będzie to oznaczało de facto regres przez ostatnie 3 lata
            -> to może być dla Lecha ostatni ważny akcent roku, jeśli zdobędzie punkty (jak wygra, do porażki w Czechach nikt – oprócz rankingorzy, of course – nie będzie miał za złe)

            Ostatecznie, jeśli klub z Rumunii dał sobie radę z Mainz, my też powinniśmy.

        2. Nie patrzyłem co mówią buki. To chyba jedna z tych sytuacji, gdy można zrobić fajny kupon, jeśli ktoś się w to bawi.

          Natomiast do mnie kursy u buków nie przemawiają. Mainz to serio przeciętny zespół, który gra w LK „w nagrodę”, a nie „jako pocieszenie”. Nie wydaje mi się, żeby rzucali wszystkie siły na ten mecz.

          Mogę się mylić, ale pachnie mi to powtórką z Villarrealu sprzed paru sezonów.

          1. Patronus,

            Ja myślę że jest nawet lepiej.

            Mogę się mylić, ale w sprzed paru sezonów Villareal nie był ostatni w lidze hiszpańskiej.

            Kurczę mamy doczynienia z drużyną która dostaje od wszystkich bęcki w bundeslidze, więc de facto ich forma to nie jest środek tabeli chwilowe wahanie formy tylko klarowny kryzys wskazujący ich formę bardziej w stronę drużyn z poziomu 2 bundesligi, gorzej niż u Legii.
            Mainz wygrał 1 mecz w bundeslidze, śmiem twierdzić że Lech by sobie lepiej poradził.

            Ludzie oni dostali od Craiovej na wyjeździe, którą widziałem w Częstochowie jak grała. To był poziom naprawdę przeciętny na level LK.

            Rozumiem gdyby Lech grał wyjazd, ale oni z pewnością Lecha niedoszacują. Ostatni mecz w bundeslidze wygrali z Augsburgiem we wrześniu 3 miesiące temu.
            A w LK mają jeden „wspaniały” mecz z Fiorentiną, która patrząc tymi samymi kategoriami jest obecnie z formą w Serie B.

            Trzeba powiedzieć jasno, Ani Mainz ani Fiorentina nie prezentują formą drużyn z Bundesligi czy Serie A

            Stąd, uważam że Lech JEST faworytem tego meczu, nieklarownym, niedoszacowanym i nieoczywistym, ale jednak.

          2. No, nie chciałem być zbytnim optymistą. Byłem przed meczem z Rayo, który Lech powinien wygrać, ale spaprał.

            A oto miejsca Mainz w Bundeslidze w tym stuleciu:
            6 (dzięki temu grają w LK), a wcześniej: 13, 9, 8, 12, 13, 12, 14, 15. Wcześniej znów 6, 11, 7, 13, 5 i 9 (po awansie z 2. Bundesligi). Wcześniej 16 i dwa razy 11.

            Więc to nie jest zespół, który należy do czołówki i teraz trafił im się słabszy sezon. Taki niemiecki przeciętniak.

            Wiadomo, że liga niemiecka, to liga niemiecka, ale… to głównie Bayern i potem ligowa siekanka.

            W poprzednim sezonie Bayern miał 23 punkty przewagi nad wicemistrzem. Wicemistrz z kolei miał 17 punktów więcej niż najbliższy rywal Lecha. Mainz do podium straciło 8 punktów.

            Rok wcześniej Mainz miało o 2 punkty więcej niż Bochum, które trafiło do barażów o utrzymanie. A obecnie w 12 kolejkach zebrało 6 punktów. SZEŚĆ.

            Lech ma coś do udowodnienia i niech pokażą co potrafią. Wciąż mają szansę na top8 i niech ją wykorzystają. Ale zaraz napiszą mi, że jestem oderwanym od rzeczywistości optymistą.

      2. Chciałbym tutaj przypomnieć, jak w ostatniej kolejce spisywały się Rayo (porażka w Bratysławie) I Mainz (porażka w Krajowie czy też Krajowej).
        Oba kluby też już praktycznie zapewniły sobie wyjście z ligi.
        Tak więc w obu przypadkach rywale mogą choćby podświadomie grać na remis, a takie nastawienie często kończy się porażką

    4. Osobiście uważam, że skala trudności wygląda następująco (począwszy od najłatwiejszego do najtrudniejszego spotkania):
      1)Rakow- Zrinski (chyba najłatwiejszy rywal i ogólnie spotkanie dla Rakowa w fazie ligowej)

      2) Jaga-Rayo (wydaje mi się, że Rayo zagra w mocno rezerwowym składzie, przypomina się tutaj mecz Legia-Betis i Lech-Villareal czyli zaskakująco łatwe wygrane polskich zespołów, Betis grający na poważnie z Jaga też nie dał rady wybrać w Polsce)

      3) Lech-Mainz (zespół z Niemiec na ostatnim miejscu w bundeslidze, zmiana trenera, Liga Konferencji jest im potrzebna jak pięść do nosa, zwłaszcza jeżeli będzie im kolidować z walka o pozostanie w bundeslidze, jestem przekonany, że będą rotować składem)

      4) Noah-Legia (Gospodarze wyjdą mocno zmobilizowani, ewentualna wygrana da im awans do top24, a pewnie byłby to ich historyczny sukces, ponadto trzeba zauważyć, że w dotychczasowych meczach na wyjeździe zanotowaliśmy 3 porażki i 4 remisy-mecz z Szachtarem liczę jako mecz na neutralnym terenie)

  2. Piszę tutaj, bo łatwiej niż przewijać kilometry komentarzy w dół. Temat poruszony przez Bogumiła to ogrom wątków. Zacznę od: „za kilka lat zaczną odpadać nam lata z dobrym punktowaniem, a my będziemy mieć dzielnik 5”. Słuszna uwaga. Dlatego nie skupiam się tylko i wyłącznie na rankingu „tu i teraz”, ale często w komentarzach powołuję się na punkty zebrane przez 4, 3 czy 2 lata. Zwłaszcza ranking 3-letni jest istotny, bo wtedy odpada sezon z grą Lecha w 1/4 LK. I choć Turkom czy Szwajcarom odpadnie wtedy jeszcze więcej punktów, ale Czechom, Grekom, Norwegomm Duńczykom, Cypryjczykom, Szkotom, Austriakom odpadnie mniej. Dlatego tak istotny jest obecny sezon. Na ten moment w 3-latce zajmujemy 12. miejsce i mamy 3 punkty przewagi nad Norwegami. Ale nad Szkotami (16. miejsce) już 9. Dlatego tak istotne jest wypracowanie sobie w tym sezonie jak największej przewagi punktowej.

    Na starcie przyszłego sezonu odpada nam mniej punktów niż rankingowym sąsiadom. Z top20 jedynie Cyprowi odpadnie ciut mniej. I to jest dla nas bardzo dobra wiadomość. Przyszły sezon będzie wyjątkowy, bo będziemy mieć 5 ekip, a żadna nie będzie mieć pewnego miejsca w FL. Trzy będą startować z podobnego poziomu, co Raków i Jaga w tym roku. Przekonamy się, czy udane tegoroczne eliminacje były pierwszą jaskółką czyniącą wiosnę, czy tylko zbiegiem okoliczności, wypadkiem przy pracy.

    Dobra wiadomość jest taka, że gdybyśmy zaliczyli takiego klopsa jak Norwegowie, to prawdopodobnie oznaczałoby to, że w przyszłym sezonie bronilibyśmy… 12 miejsca. Nie „utrzymania się w top15”, ale utrzymania 12 pozycji. I bylibyśmy mimo wszystko faworytami! „Ale jak to, z 2 zespołami i dzielnikiem 5???”. Spójrz w ranking Mefistofilu, tam warunki takie stoją:
    Realnie gonić nas będą Norwegowie i Duńczycy. Na ten moment w rankingu 4-letnim mamy nad nimi 5 i 5,5 punktu przewagi. I ta przewaga powinna się jeszcze zwiększyć w obecnym sezonie. Obie te federacje na „wiosnę” będą mieć zapewne po 1 zespole. My już mamy dwa pewne, dwa kolejne „spodziewane”. Można więc założyć, że przewaga wzrośnie do około 8 punktów. Norwegowie w q4LM będą mieć Vikinga, B/G ma szansę zacząć w q3LM, czyli dwie ekipy w LE. W finale pucharu Norwegii spotkają się potęgi: Lillestrøm vs Sarpsborg. Jedna z nich zagra zapewne w LK (zaczyna w q4 LE). Pozostaje Tromso w q2LE i Brann w q4 LK. No ja nie widzę, żeby to były zespoły, które mogłyby przebojem zdobyć europejski ranking.
    Dania? Tam jest jeszcze sporo grania. Kopenhaga w kryzysie, Midtjylland po zmianie trenera, a może okazać się, że żadna z tych drużyn nie zostanie mistrzem. Jak słabe jest zaplecze w Danii mieliśmy okazję przekonać się oglądając dwumecz Jagiellonii z Silkeborgiem. Ale w tym sezonie idą do top15 i może coś tam się ruszy. Jeśli Duńczycy będą mieć 4 zespoły w FL, to będą mieć szanse, żeby nas gonić. Ale i tak będzie to dla nich ciężkie zadanie.

    Moim zdaniem nawet mając 2/5 obronimy top12. Musiałaby się zdarzyć kompletna katastrofa, żeby stało się inaczej. A przy „statystycznym” rozkładzie, powinniśmy mieć minimum 3/5 i nie tylko spokojnie obronić 12. miejsce, ale nawet powalczyć z Czechami, Turkami i Grekami o top10. Dlatego tak ważny jest tegoroczny ranking, nawet jeśli nie uda się osiągnąć tegorocznego celu jakim jest awans do top10.

    Kolejny sezon to będzie już zupełnie inna historia. Z jednej strony, tak jak pisałem, odpada nam więcej punktów niż większości rankingowych rywali. Z drugiej strony jednak na starcie znajdziemy się w kompletnie innej sytuacji. Mistrz w q4 (lub bezpośrednio FL). Zdobywca pucharu w q4LE, trzeci zespół ligi również startujący w eLE, z krótszą drogą niż obecnie miała Legia. Oczywiście może zdarzyć się norweska katastrofa i 2/5. To by oznaczało, że wicemistrz przegrywa 3 dwumecze, trzeci zespół ligi przegrywa dwa (z trzech), a czwarty jeden (z trzech). Biorąc pod uwagę rozstawienia, dużo bardziej prawdopodobne jest 4/5. To wróżenie z fusów, ale zakładałbym raczej takie rozwiązanie niż czarnowidztwo. Mając w FL 4/5 ekip znów bez większych problemów powinniśmy obronić się przed nacierającymi z tylu… Norwegami i Duńczykami. No i Cypryjczykami też. Zdobyte w tym sezonie miejsce w top12 powinniśmy zatem utrzymać zarówno w sezonie 26/27, jak i 27/28. Przy słabszej formie utrzymanie top12. Przy lepszych wynikach raczej będziemy atakować top10. Na ten moment w 3-letnim rankingu mamy zaledwie 4 punkty straty do… Holandii (8 miejsce).

    Pisanie w tym momencie o wypadnięciu z top15. to jest czarnowidztwo poziom „master”.

    ===============

    „Nie podbijemy sobie eliminacjami tylko będziemy musieli te drużyny mieć w 1/8.”
    Ile razy można rozprawiać się z mitem „bogatego punktowania w eliminacjach”??? W poprzednim sezonie na tym etapie rozgrywek zdobyliśmy 3,375 punktu do rankingu, a w fazie ligowej 4 w 6 kolejkach. W obecnym sezonie w fazie ligowej już mamy 4,5 punktu w zaledwie 4 kolejkach. Wolę mieć pewniejszą grę w FL niż ryzyko odpadnięcia w eliminacjach. To jedno. Po drugie, polskie drużyny wciąż będą grać w eliminacjach. W przyszłym roku jedynie zdobywca PP ma 2 dwumecze do rozegrania mniej. Za półtora roku odpadną kolejne 3 dwumecze, w sumie 5 dwumeczów mniej. Można uznać, że to 6 wygranych i 4 remisy, czyli 1,6 punktu mniej. Gra w fazie ligowej daje dużo więcej, poza tym granie w eliminacjach nie jest naszym celem i pod każdym względem (rankingowym, sportowym, finansowym, prestiżowym) gra w FL jest lepsza niż w eliminacjach.

    ===============

    Nie wiem jak wygląda struktura zadłużenia Górnika. Wejście do LM to jakieś 100 milionów złotych. Nie wiem, czy zabrzanie mają tyle długów wymagalnych „na już”. Zwykle zadłużenie spłacane jest w wielu ratach. Poza tym wolałbym żeby najpierw Górnik został przejęty przez prywatnego inwestora, a dopiero potem wchodził do pucharów. Poza tym ogólnie jeśli klub spłaci długi to jest działanie na plus, a nie na minus.

    Nie będziemy mieć „kilku drużyn, które ciągle będą w pucharach”, bo w sumie będziemy mieć tylko 5, a jak sam zauważyłeś, co roku będą jakieś nowe (lub powracające). W obecnej 5-latce mamy Legię i Raków po 4, Lecha i Pogoń 3, Jagę i Śląsk po 2 oraz Wisłę i Lechię po 1. Zauważ jednak, że większość z nich grała tylko w eliminacjach, a w najbliższych latach łatwiej bedzie o wejście do FL, gdzie punktuje się więcej i na bogato. Nie patrzmy na „nowych pucharowiczów” jak 10 lat temu, gdy to był „pocałunek śmierci”, długa droga przez eliminacje, trudni rywale, brak rozstawienia i lepiej szybko odpaść, żeby nie psuć planu treningowego. Zmieniło się patrzenie na grę w pucharach, zmieniło się bardzo wiele, np. transferowy rynek wewnętrzny. Dzięki temu profituje cała liga, a mając w perspektywie kolejne sezony z wysoką pozycją w europejskim rankingu można spodziewać się dalszego rozwoju i napływu inwestorów.

    Sam zauważyłeś, że klub mając pewność gry w FL może więcej zainwestować. Właśnie to jest zaleta wyższej pozycji rankingowej – 9 miejsce o które możemy powalczyć w perspektywie 2 sezonów daje pewność FL 3 zespołom. 12. miejsce to pewność FL dla 2 ekip. Zupełnie inaczej planujesz wtedy budżet. Nie robisz transferów na ostatnią chwilę. Mało tego, piłkarz mając w perspektywie grę w LM, czy choćby LE zgodzi się na niższy kontrakt mając nadzieję na skuteczną promocję.

    ===============

    Jeśli chodzi o „zamieszanie z Papszunem”, to Rakowowi to szczególnie nie zaszkodziło, a Legia miała ogromne problemy już wcześniej. Może Legii przydałby się rok bez pucharów. Albo na sprzedaż klubu komuś, kto wie jak to robić, albo na przeprowadzenie gruntownych zmian. 3 zespoły w przyszłym sezonie w fazie ligowej to niezły wynik. Pesymistyczne założenie to tylko dwie ekipy. O powtórzenie kompletu będzie na pewno ciężko. Ale jeśli chodzi o LK, to w q2 i q3 polskie kluby powinny mieć rozstawienie. Pozostaje kwestia szczęścia w losowaniu i przejście ostatniej rundy. To też pozwala inaczej planować budżet.

    Jeśli chodzi o rotację klubów co dwa lata, to… jeśli Legia i Lech by wypadły z pucharów w przyszłym roku, z dużym prawdopodobieństwem wejdą do nich w kolejnym. A wciąż będą mieć współczynniki dające rozstawienie w eliminacjach. Akurat moim zdaniem za rok będziemy mieć tylko 2 ekipy bez własnego współczynnika. Poza tym to może być gigantyczna loteria. Fatalnie grająca Legia ma przecież tylko 7 punktów straty do pucharów. Możliwe jest, że zimą klub przejdzie catharsis i wiosną będzie grać już normalnie. Górnik w trzech meczach dorzucił tylko 1 punkt do swojego dorobku. Wytypowanie w tym momencie ostatecznego kształtu tabeli to porywanie się z motyką na słońce.

    1. Patronus co się z Tobą stało od jakiegoś czasu…. 3 ekipy w FL to dla Ciebie niezły wynik? Czyli że z tych, które nie mają pewnej FL, wchodzi tylko 1/3?

      1. W przyszłym sezonie żadna polska drużyna nie będzie mieć pewnej FL. I nie wiadomo, kto będzie grać. Jeśli wice i pucharowicz będą na krajowym rankingu, to mogą spaść do q4LK i trafić na kogoś z top5.
        Dwie kolejne ekipy będą grać pewnie z rozstawieniem w q3LK, ale znów – w q4LK jedna z nich może tego rozstawienia nie mieć.

        Jeśli do pucharów awansują Jaga jako mistrz, Wisła jako wice, Górnik z PP, Raków i Radomiak to sam przyznasz, że 3 ekipy w FL to niezły wynik?

        „Niezły” to dla mnie „bez katastrofy” i „do zaakceptowania”. I taki wynik pozwoli nam spokojnie utrzymać top12 na kolejne 2 sezony, ale raczej odłoży w czasie temat gonienia top10.

    2. Haha, widzę że Emll z okropnie długiego wpisu Patronusa wychwycił akurat to samo co ja =P. Już czytając sobie skopiowałem:
      '3 zespoły w przyszłym sezonie w fazie ligowej to niezły wynik. Pesymistyczne założenie to tylko dwie ekipy. ’

      Też nie mogłem uwierzyć =P.
      Ale zgadzam się ogólnie z komentarzem, na kilka lat powinniśmy zostać w top12 a już na pewno w top14/15. Obyśmy to wykorzystali, i zaliczyli sportowy i finansowy skok.

  3. Dobrze, że już 2 kluby mają awans. Raków mam nadzieję, że powalczy o top8 bo ma duże szanse. A co do Lecha i Legii to mam nadzieję, że to przepchną jakkolwiek. Na wiosne powinny być mocniejsze. Do Lecha wrócą kontuzjowani, a Legia gorsza być nie może niż teraz, skład mają niezły więc sensowny trener powinien to poukładać. W fazie pucharowej powinny paradoksalnie zagrać dużo lepiej niż w fazie ligowej, więc mogą tam coś jeszcze ugrać. Oby tylko ten awans jakoś kolenem dopchnęły.

    1. Mainz przyjedzie do Poznania już na serio z widmem spadku w oczach, być może z ostatniego miejsca Bundesligi. Moim zdaniem mogą odpuścić w stylu Villarealu z listopada 2022.
      Z kolei Legia gra na spadek z naszej ligi, ale ma po prostu łatwy zestaw par. Remis w Armenii i ogranie Gibraltarczyków powinno starczyć.

      1. No, można liczyć na to, że Niemcy nie będą umierać za Gdań… pardon, za LK. Ale Ormianie u siebie na pewno. I może dobrze, zagrają otwarty mecz i może jakoś Legia coś ogarnie… Albo wreszcie dostanie w papę, jak na Cyprze.

  4. To jest ten moment, na który czekają wszyscy kibice. Zjawisko tzw. „Grudniowej Mijanki”.
    ​Dlaczego to jest możliwe właśnie w grudniu?
    Jest tu ukryty „haczyk” w regulaminie, który działa na naszą korzyść:
    ​Liga Konferencji (gdzie są 4 nasze kluby) kończy fazę ligową w grudniu. Wtedy przyznawane są punkty bonusowe za miejsca w tabeli.
    ​Liga Mistrzów i Europy (gdzie grają Slavia i Viktoria) grają do stycznia. Oni w grudniu NIE DOSTAJĄ jeszcze bonusów za miejsca, bo nie skończyli gry!
    ​Oto scenariusz „Grudniowy Nokaut”, w którym wyprzedzamy Czechów tuż przed Wigilią, 19 grudnia 2025 r.
    ​Założenia do scenariusza (Kluczowe mecze grudnia)
    ​Mecz o wszystko: Lech Poznań wygrywa z Sigmą Ołomuniec (6. kolejka). To nam daje +0.500 pkt, a Czechom zabiera wszystko.
    ​Polska Ofensywa: Raków, Jaga i Legia wygrywają swoje mecze ze słabszymi rywalami (Zrinjski, Noah, Lincoln) i dorzucają punkty w 6. kolejce.
    ​Czeska Zadyszka:
    ​Slavia przegrywa z Tottenhamem (LM).
    ​Viktoria przegrywa z Panathinaikosem (LE).
    ​Sparta gubi punkty w Rumunii.
    ​🧮 Matematyka „Mijanki” (Grudzień 2025)
    ​Stan początkowy (Szacunkowy na koniec listopada):
    ​🇨🇿 Czechy: 44.300
    ​🇵🇱 Polska: 40.375
    ​Strata Polski: 3.925 pkt
    ​KROK 1: Punkty meczowe w grudniu (5. i 6. kolejka)
    ​POLSKA (dzielimy przez 4):
    ​Zdobywamy 6 zwycięstw i 1 remis w 8 meczach (w tym Lech bije Sigmę).
    ​Zysk: 13 pkt / 4 = +3.250 pkt
    ​CZECHY (dzielimy przez 5!):
    ​Slavia (0), Pilzno (0), Sigma (1 pkt z Shamrock), Sparta (1 pkt).
    ​Zysk: 2 pkt / 5 = +0.400 pkt
    ​KROK 2: Bonusy za koniec fazy ligowej LKE (To jest ten moment!)
    ​POLSKA:
    ​Wszystkie 4 kluby kończą fazę ligową. Raków bierze duży bonus za TOP 8, reszta za awans.
    ​Szacunkowy bonus łącznie: +1.500 pkt
    ​CZECHY:
    ​Tylko Sparta i Sigma kończą fazę ligową (Slavia i Viktoria czekają do stycznia). Sigma ląduje nisko (przez porażkę z Lechem).
    ​Szacunkowy bonus łącznie: +0.400 pkt
    ​📊 TABELA RANKINGU UEFA – STAN NA 20 GRUDNIA 2025
    ​Zobacz, jak to wygląda po podliczeniu. Polska wykonuje gigantyczny skok dzięki bonusom i bezpośredniemu zwycięstwu Lecha.
    Bonusy LKE (Grudzień) WYNIK GRUDNIOWY
    10. 🇵🇱 POLSKA 40.375 +3.250 +1.500 45.125
    11. 🇨🇿 CZECHY 44.300 +0.400 +0.400 45.100
    🔥 WYNIK: WYPRZEDZAMY CZECHÓW O 0.025 PKT!
    ​Święta Bożego Narodzenia spędzamy na 10. miejscu w Europie.
    ​Co się dzieje dalej?
    W styczniu Slavia i Viktoria rozegrają swoje zaległe mecze w LM/LE. Mogą nas wtedy znowu wyprzedzić (gdy dostaną swoje bonusy), ale:
    ​Psychologiczna przewaga jest nasza.
    ​Mamy 4 drużyny pewne gry wiosną.
    ​Wyeliminowaliśmy Sigmę Ołomuniec (prawdopodobnie odpadną po porażce z Lechem), więc Czesi zostają tylko z 3 zespołami na wiosnę, a my z 4.
    ​Tak wyglądałby idealny prezent pod choinkę dla polskiej piłki!

    1. Dobry plan =).
      Niestety obawiam się że Legia przegra na wyjeździe z Noah. W moim odczuciu prędzej Lech wygra z Mainz albo Jaga z Rayo niż Legia z Noah. Ja już pogodziłem się z tym że Legia w pucharach w tym sezonie dała / daje / da plamę. W lidze również do końca roku 3 mecze max jedno zwycięstwo obstawiam i zimowanie na krawędź strefy spadkowej. Może jak przyjdzie Papszun albo inny jakiś ogarnięty trener to na wiosnę uratuje sezon bo liga jest wyrównana ale w pucharach już nie wierzę w 4 drużyny na wiosnę.

      1. może dadzą radę, chociaż ciężko wierzyć… a jak wejdą do top24 i ogarną formę z Papszunem, to potem na wiosnę mogą się dziać niezłe cuda, nie wykluczając wygrania LK, bo w tym roku wyraźnego faworyta naprawdę nie ma

        1. Faworyta istotnie nie ma, a sporo drużyn z topowych lig (Mainz, Fiorentina) szoruje o dno we własnej lidze i ma zupełnie inne zmartwienia niż LKE. Tym niemniej jak przypomnę sobie mecz Jagiellonii w Strasbourgu, to nie uważam żeby polskie drużyny były w gronie faworytów, nawet z drugiego szeregu. Już prędzej jakiś AEK Ateny lub Sparta Praga.

          1. ok w sumie racja… sam zaprzeczyłe sobie z innych postów 😀 Że wciąż odstajemy od europejskich średniaków, że wystarczy, że oni na 10-15 min przyspieszą grę i pozamiatane

    2. No tak, no tak. Ogólnie to na razie czeskie kluby grają powyżej prognoz, a Polskie co najwyżej na poziomie prognoz.

      Może więc się odwróci. Viktoria nie ma łatwego terminarza i wcale nie jest z kosmosu wzięte, że może zaliczyć 3 porażki na koniec. Slavia w LM też może nie dowieźć. Sigma może stracić punkty na Gibraltarze i polec z Lechem. Sparta coś dorzuci, ale widać, że są daleko do optymalnej formy. W Legii mieli wyjątkowo słabego rywala, ale potem dostali w papę u siebie z Pardubicami. To chyba krewni Termalicy…

      Tak czy inaczej, do chwilowej mijanki w grudniu dojdzie, czy nie – ja nadal uważam, że nasz wyścig z Czechami rozstrzygnie się w fazie pucharowej.

      I jeszcze powtórzę – cel numer 1. to wyprzedzić Czechów już teraz. Cel poboczny, to zbliżyć się do nich na mniej niż 2 punkty i wyprzedzić ich na starcie nowego sezonu.

      Właściwie to poprawka: na mniej niż 0,8 punktu, bo Czesi będą mieć pewniaka w LM.

      Ale jakby coś, to przypominam jeszcze: wicemistrz Czech zacznie od q3LM, zdobywca pucharu od q4. Zatem jeszcze w eliminacjach będziemy mogli punktować lepiej.

      Jeszcze wyścig Polski z Czechami nie skończył się, kiedy piłkarze grają 😉

      PS. Pamiętajmy też o wyścigu z Grekami, dwa poprzednie sezony mieli lepsze niż my i też nieźle grają.

      1. to opowiadanie o prześcignięciu w trakcie sezonu jest kompletnie bez sensu… jedynie jakiś wpływ psychologiczny, ale czy to ma jakiekolwiek znaczenie dla kopaczy/wyrobników, którzy pojawiają się w Polsce, aby zarobić i tyle

  5. Patrzę sobie na tabelę i widzę na czele fartownego Radomiaka z Turcji. W top8 jest nawet Drita. Ale bardziej szokujące jest to, że Fiorentina jest na 17 miejscu, a zaraz za nią Crystal Palace. Tyle samo punktów, ale gorszy bilans ma Alkmaar, Zrinjski oraz… Lech. Mistrz Polski zatem punktuje tak jak zespoły z top8 😉

    ====================

    Rzut oka na LE i analizy „w locie”.

    ~~~~~~~~~~~~~~~

    Grają tam dwa szkockie kluby. TE kluby, nie jakieś aberdyny. Po 5 kolejkach Celtic ma 7 punktów i jest na 21 miejscu. Rangers z 1 punktem zajmuje 33 miejsce. Mówimy o przedstawicielach federacji, gdzie mistrz w ostatniej dekadzie regularnie grał w LM… choć tylko raz zdołał tam awansować z kwalifikacji.

    Serio, skoro tacy Szkoci mogli mieć miejsce w LM z automatu, nie widzę nic złego w tym, żeby mistrz Polski też miał miejsce w LM dzięki pozycji w rankingu.

    Obawiałem, się, że Szkocja mając dwie ekipy w LE nastuka dużo punktów, ale na ten moment mają 3,4 punktu i w sezonie zajmują 28 miejsce. W rankingu już spadli na 18 miejsce i tylko jakiś cud mógłby uratować ich od wypadnięcia poza top15. Mało tego – odpada im całkiem niezły sezon, w 4-letnim rankingu już teraz mają 6,112 punktu straty do zajmującego 15. miejsce Cypru. Nawet patrząc na 3-letni ranking, gdzie Szkotom odpada dość słaby sezon (3,5 punktu) ich sytuacja wygląda słabo – 16. miejsce i 4,5 punktu straty do top15.

    ~~~~~~~~~~~~~~~

    Tabelę otwiera i zamyka zespół z Francji. Trzeci francuski zespół jest 11. Nicea drugi sezon z rzędu kompromituje się w Europie. 5 meczów i 5 porażek. Rok temu zdobyli 3 punkty po 3 remisach. Francja ma ambicje walki o top4, ale z taką Niceą będzie im ciężko. Tam mają rankingowe nudy – za słabi by wejść na 4 miejsce, za mocni by spaść na 6.

    ~~~~~~~~~~~~~~~

    Nieźle radzą sobie portugalskie kluby, nie tylko Porto, ale też Braga. Pozwala to na niezłe punktowanie i w tym sezonie Portugalia punktuje najlepiej z federacji 6-8. Tamtejsi rankingorze zapewne marzą o awansie do top6 i nie jest to nierealne. Do Holandii, tracą nieco ponad 2,5 punktu. Wprawdzie kluby z królestwa niderlandów grają w komplecie, ale zawodzą. Ich bilans punktowy w LE to 3-1-11 i wszystkie trzy kluby znajdują się poza top24: 27, 30 i 32! Jeśli więc do fazy pucharowej awansują tylko PSV w LM (tam Ajax bez punktu) i Alkmaar w LK, to faktycznie Holendrzy mogą stracić szóste miejsce.
    [dla przypomnienia: 6 miejsce to wicemistrz z automatu w LM, trzeci zespół w q3LM czyli minimum LE, czwarty zespół q2LE, a piąty w q2LK – czyli o jedno miejsce pucharowe więcej – zdobywca pucharu ma automatycznie LE, tu nic się nie zmienia (zakładam utrzymanie access list w niezmienionej formie).

    ~~~~~~~~~~~~~~~

    Świetnie w LE radzą sobie Midtjylland i Ferencvaros. Dwa kluby ze średniej półki z wyższymi aspiracjami, ale z ograniczonym potencjałem. I szczerze mówiąc, widziałbym polskie kluby za rok, dwa właśnie na tym poziomie. Z aspiracjami do gry w LM, ale jednocześnie w ścisłej czołówce LE. Mamy dużo większy potencjał niż Dania czy Węgry i uważam, że powinniśmy mieć spokojnie dwa kluby takie jak właśnie M i F. Grające regularnie i skutecznie w Europie.

    ~~~~~~~~~~~~~~~

    19 i 20 miejsce zajmują Brann i Fenerbahçe z bilansem 2-2-1. I tak jak w przypadku Norwegów jest to raczej niespodzianka na plus, bo byli raczej skazywani na pożarcie w LK, to w przypadku Turków to raczej rozczarowanie. Zespół który chciał grać w LM słabo radzi sobie w LE. Choć w sumie w poprzednim sezonie wcale nie spisywali się lepiej. W obecnym sezonie Turcja i Norwegia zajmują rankingowo 14 i 15 miejsce. Turcy mają 6,675 punktu i myślę że skończą z wynikiem około 10. Czyli będą mieć jakieś 10,5 punktu więcej niż my teraz. To niech każdy sobie sam policzy ile my możemy zdobyć jeszcze punktów, czyli ile możemy odrobić. Ja liczę, że dorzucimy jeszcze ponad 7 punktów, czyli skończymy sezon ze stratą około 3,5 punktu do Turcji.

    ~~~~~~~~~~~~~~~

    Słabo jak do tej pory radzą sobie CZB, Dinamo, Bazylea, YBB, FCSB oraz oba kluby austriackie (rok temu grały słabo w LM, wydawało się, że w LE będą brylować, ale okazuje się, że wcale nie jest tak łatwo – ogólnie w tym sezonie Austria to kompletne dno – moga zostac bez zespołu w fazie pucharowej i w sezonie zająć miejsce w IV dziesiątce – nawet za Islandią i Serbią!)

    Poza tym qwerty i azerty.

    1. Fajne podsumowanie LE.
      Ciekawe zestawienie zespołów którym „idzie” (np. Ferencvaros czy Midtjylland), z zespołami które zawodzą. Jeżeli odnieść do tego nasz szanse, to optymiści będą twierdzić, że będziemy sobie radzić jak Ci pierwsi, pesymiści będą podkreślać, że to bardzo trudne i nawet najlepsi Szkoci sobie nie radzą, więc my też sobie nie poradzimy.
      Mam nadzieję, że za rok sami się przekonamy jak będzie 🙂

      1. Słuszna uwaga. A prawda pewnie będzie gdzieś po środku, czego świadkami jesteśmy w obecnym sezonie. Mamy zespół w top8, dwa w 9-24 i jeden w bottom12. Zobaczymy jak będzie po 6 kolejce.

    2. Mamy potencjał większy niż Dania i Węgry, ale niekoniecznie nasze największe kluby mają potencjał większy niż ich największe (w przypadku Węgier jeden największy). Może za grubych kilka lat, ale to będzie „za niedługo”.

      1. Jesli liga ma większy potencjał to największe kluby mają najwiekszy potencjał siłą rzeczy, pamiętaj że mówisz o potencjale czyli czymś co z definicji nie ma ale jest w zasięgu. Co do Węgier fakt, skondensowany potencjał na Węgrzech jest wokół ferencvaros, wcale nie czyni to jednak tego potencjału wyższego a wręcz ograniczającego ligę przy dzisiejszej 3 pucharowej rzeczywistości. Mamy wyższą średnią kibiców- bijemy ich na głowę , wyższe prawa tv, wiekszy kapitał ludzki, lepsze stadiony, marketing a niedlugo lepszą kasę z uefy. Brakuje tylko przejąć pozycję w rankingu i się rozsiąść w LM LE co stanie się za 3 do 5 lat maks i im tak spie… uciekniemy ze tego typu rozmowa staje sie wręcz zabawną.

        Dania natomiast idzie innym modelem nieco opartym na mlodziezy szkółkach jak Norwegia i tu moze byc jednak ciężej bo ich system w kreowaniu talentów wydaje się bardziej wydajny. Tym nadrabiają.

        1. W poprzednim sezonie do polskiej piłki trafiło dużo pieniędzy. W obecnym to będzie jakieś dwa razy więcej. Do tego pieniądze z kibiców, których jest 2 razy więcej niż 10 lat temu i więcej niż w wielu ligach z top20. Do top5 nam brakuje, wiadomo, ale i tak jest o niebo lepiej niż 10, 20 lat temu.

          Do tego jest moda na piłkę, inwestorzy garną się do polskiej piłki i naprawdę bardzo dużo się dzieje. Dzieje się to, co nie stało się ani w Danii, ani w Czechach, ani nawet w Szkocji, gdzie po degradacji Rangers do 4 ligi nie pojawił się na ich miejsce żaden inny klub.

          W przyszłym roku będziemy startować z miejsc wywalczonych jako 15 zespół rankingu, ale za kolejny rok to już będą benefity z 11-12 miejsca (być może nawet 10), a za kolejne 2 lata to będzie już gdzieś 9-12. Czyli ze trzy, cztery sezony jakich nigdy polska piłka nie miała. Z szansą na podniesienie takich pieniędzy, jakich w polskiej piłce nigdy nie było. Wierzę, że czeka nas regularna gra w LM, a także w LE. Kolejne sezony z trzema klubami powyżej LK, w dodatku nie jako dostarczycielami punktów, ale będącymi w walce o top24 (w LM) oraz walce o grę w 1/8 LE…

          Za dwa trzy lata, czeska trójka będzie z zazdrością patrzyła na polskie kluby i na to, jak wykorzystują gigantyczną szansę jaką dosta… No właśnie nie, nie „dostały”. Same sobie wywalczyły na boiskach.

          1. Dosyć ciekawe spojrzenie. Tylko że za te kilka lat zaczną nam odpadać lata z dobrym punktowaniem a my będziemy mieli 5 drużyn czyli dzielnik przez 5. Nie podbijemy sobie eliminacjami tylko będziemy musieli te drużyny mieć w 1/8. Nie jedna, nawet 2 moze być za mało. Liga jest wyrównana, czyli co roku mamy 2,3 nowe drużyny w pucharach. Jak chcesz akumulować te zyski z pucharów? Niech Górnik wejdzie do LM, to pojda na spłatę długów a nie wzmocnienie drużyny na kilka sezonów. Potrzeba kilku drużyn, które ciągle będą w pucharach. By pieniądze mogły akumulować i wzmacniać składy. Ale tu też jest problem. Taka Legia zakłada budżet z pieniędzmi z pucharów. Jeśli ich nie ma, wyprzedaje piłkarzy i i osłabia siebie na kolejne lata. By coś znaczyć w LM czy LE skład musi być mocny i stabilny przez kilka sezonów a nie zbieranina co roku inna. Zobacz, że zamieszanie z Papszunem może wyrzucić Raków i Legię w przyszłym roku z pucharów. Będą miały mniejsze budżety, zakontraktuje gorszych piłkarzy bo lepsi pójdą do klubu grającego w pucharach. Do fazy grupowej wejda 3 drużyny bo reszta przepadnie w eliminacjach z niskim współczynnikiem. W lidze sobie nie poradzą z gra co 3 dni i znów w olejnym sezonie będą następne drużyny z niskim współczynnikiem. Tu widziałbym problem i niebezpieczeństwo wypadnięcia z 15. Następne 5 sezonów będzie rozstrzygające. Jeśli co roku będzie punktowanie 10+ wtedy okolice 10 utrzymamy, jeśli nie możemy wypaść z 15 potem znów dobijac znów spadać. Mamy ostatnie trzy sezony że współczynnikiem 4 które nam podbiły ranking. Zobaczymy jak sobie poradzimy ze współczynnikiem 5. Czy dołączymy do Czechów i zostaniemy w 15 na dłużej czy znajdziemy się w grupie z Dania do rotacji czy też znów spadniemy na wiele lat jak grozi to Serbii.

          2. Nie no. Serbią to my nie będziemy w sensie upadku rankingowego. Nawet nie chce mi się tego argumentować.

          3. Bogumił, jakbyś poczytał co napisałem o finansach w UEFA to moze bys tak nie galopował z opisem jakie dlugi my to nie mamy.

            Generalnie jest tak, ze w polscre dziś największą kasę polskie kluby zgarniają z praw tv sponsoringu i tzw. bramy.
            Juz dzis w tych kategoriach to my z praw tv jesteśmy w top10, rozumiesz? Czyli generalnie nie potrzebujemy uefy by funkcjonować, coś jak premier league tylko z mniejszą skalą.
            I teraz dwie kluczowe kwestie.
            Pierwsza jest taka, ze u nas podział tych praw i wpływów z kibiców czy sponsoringu jest bardzo 'wypłaszczony’ tzn. ze niezależnie kto wygra polska ligę.
            Stąd wynika tez druga kwestia. Roznica klasy między najlepszym w polskiej lidze a średniakiem jest tak minimalna ze nie musimy się obawiać o zadnego mistrza już. W takim sensie że dziś gornik czy wisla p. Mieliby nie wiele mniejsze szanse wejść do LM jak Lech. Zrozum sklad lecha to 47 mln gornika 20. Roxnica wynika w dużej mierze z wyników poprzedniego sezonu a nie galaktycznych zakupów mega wartosciowych zawodników po 2-3mln euro 😄. To sa pseudo dominatorzy od ktorych sukces naszej ligi niekoniecznie zalezy już. Szczególnie teraz w noedalekiej przyszłości jak dodatkowo dowolne kluby wejdą i zgarną kasę z uefy.

            Dlugi maja wszyscy, a turcy ktorzy sa w top8 maja ich kosmocznie dużo.

            Dla porównania czesi w poprzednim sezonie mieli 7 mln e z praw tv a polska 50 mln.
            Kasy z uefy czesi 60 mln a polska 20. To jestcta dysproporcja lig które dają nam przewagę. Tym ligom sukcey w uefie nie pomogly do rozwoju ligi a nam brak sukcesów nie przeszkodził by poziom byl porownywalny.

            Wystarczy jednak odwrócic role i bedzie tak jak pisałem, uciekniemy tym ligom na lata

          4. Oczywiście Serbia nie będziemy, bedziemy wygrywać z Belgia, Portugalia, Holandia. Zobacz, że w najbliższych latach wysoki współczynnik mają kluby grające obecnie w pucharach. Jak w przyszłym roku dojdą 3 z niskim współczynnikiem, mogą nie przejść eliminacji i zostaniemy jak Serbia z dwoma drużynami, które mogą trafić w LE powiedzmy na silną ” grupę”. Jakoś nie widać w grze naszych drużyn wyższości nad Europą zachodnią. Dodatkowo nie radzimy sobie przeważnie z Czechami, Turkami. Opierasz swoje slowa jak kibice Legii, Wisły, Widzewa, Lecha na podkreślaniu że my to jesteśmy potęga. Nie jesteśmy. I rozdrobnienie wpływów z pucharów może się skończyć jak w Serbii właśnie. Przyszli niby bogaci właściciele do Pogoni, Widzewa i dalej jest ciągła rotacja a nie stabilizacja. Spójrz na Czechów. Tam grają długo składami bez dużych rotacji. Zgranie po pewnym czasie przynosi efekty. Gdyby z Jagielloni odeszlo większość składu nawet Siemieniec miałby problemy w tym roku. Stabilizacja jest potrzebna. Nie jesteśmy Chelsea lub PSG by wykupywać co roku najlepszych. Opierając się na średnich zawodnikach zgranych ze sobą też można osiągać wyniki. Ale zespoły muszą mieć tą stabilizację. A wymiana co roku 3/5 drużyn w pucharach temu nie służy.

          5. Serbia nie ma żadnego rozwodnienia podziału praw, tam jest tylko Crvena,

            Nie mają kasy z praw tv, nie maja sponsoringu, a to co jest zgarnia Crvena taki tam jest podział kasy z tych tytułów, Na stadiony nikt nie przychodzi a frekwencję podbija Crvena. Jak ktoś dotuję kasę do jakiegokolwiek klubu to jest to Crvena która swoja drogą robi to pokrętnymi ścieżkami.

            Nic absolutnie nie upodabnia nas do ligi Serbskiej, absolutnie nic przyrównywanie nas do tej ligi jest nonsensem pod każdym względem.

          6. Krzysztof, pieniądze nie grają, grają zawodnicy. Dobrzy będą chcieli się pokazać w Europie. Zobacz, że niektórzy nie przyjdą jak nie będzie pucharów a jak zespół wypadnie z pucharów to odejdą. Ilu jest takich jak Rodado a ilu jak Kosowski czy Uche lub Radovic? Tych drugich jest więcej. Pójdą tam gdzie będzie więcej pieniędzy. Czyli do Turcji właśnie, gdzie mogą grać w pucharach i Erdogan wspomaga kluby finansowo. Ilu w Polsce masz zawodników u schyłku kariery z topu lig Europy a ilu w Turcji? Na przykładzie Pogoni i Widzewa pokazałem, że pieniądze nie grają. Legia odjeżdża finansowo reszcie ekstraklasy i gdzie jest? Skąd pewnosc, ze Górnik jako MP w eliminacjach nie będzie grał jak wczoraj z Widzewem? Ja stawiam na 5-6 silnych drużyn w lidze, Ty na silną ligę jako całość, gdzie każdy może wygrać z każdym. Kto ma rację okaże się w ciągu najbliższych 5 sezonów w punktowaniu.

          7. Krzysztof, odnośnie Premier League i ich grze bez UEFA. Przetestowali to. Byli silniejsi bez gry w pucharach czy jak w tych pucharach grają? Serbia jest podobna pod względem gry 5 drużyn w pucharach, gdzie większość gra z niskim współczynnikiem i odpada w eliminacjach. Ciężko mieć formę od lipca grając z silniejszymi lub na takim samym poziomie. Lepiej wylosować słabszych. Co też nie daje gwarancji awansu. To jest portal o współczynnikach nie o finansach. Udowodnij, że pieniądze wygrywają. Polska powinna ogrywać Czechów a jakoś to oni grają w LM, LE a my ekscytujemy się LKE. Tu zapunktowalismy przez ostatnie lata nie w LM czy LE. Raków finansowo jest w topie i co pokazał grając z niskim współczynnikiem? Co dała rotacja trenera? Pieniądze dały im wygrane w LE? To, że są pieniądze z TV i biletów nie da nam wyższych współczynników. Może pomóc ale nie da.

          8. Bogumił,

            Ja ci pokazuje liczby które są miarodajne a ty mi rzucasz frazesami jakby to były jakieś fakty.

            Pieniądze nie grają, grają zawodnicy ? – Rozwiń co ten frazes oznacza dla Ciebie. Bo dla mnie bardziej logiczne i bliższe prawdzie jest : „pieniędzy nie ma, to zawodnicy nie grają”

            Ilu jest zawodników takich którzy grają dla osiągnięć a ilu na kasę? – no proszę cię o jakieś twoje spojrzenie, bo wydaje mi się że to nie jest czarno białe i każdy człowiek kochający ten sport wybiera jedne i drugie w sposób zoptymalizowany przez prywatne preferencje. Ale liczę jednak, że to rozwiniesz.

            „Podobieństwo Polski i Serbii jest takie, że będzie grać 5 drużyn, które mają niski współczynnik” – no szok i niedowierzanie, wskaż mi kiedy polska miała 5 drużyn w europejskich pucharach z niskim współczynnikiem tak jak Serbia. Przyrównaj mi te sezony 🙂
            Jak nie znajdziesz to wskaż mi ile lig od top8 w dół ma 5 zespołów z wysokim współczynnikiem.

            „Ciężko mieć formę od lipca grając z silniejszymi lub na takim samym poziomie. Lepiej wylosować słabszych. ” – Dzięki naszym osiągnięciom i rankingowi powoli zaczniemy grać nieco później od późniejszych rund, ma to swoje minusy ale plusy i zalety przytłaczają fakt mniejszej pożywki punkowej z eliminacji. To sprawi że np. taki Fred z Lecha nie będzie musiał kondensować przygotowań do sezonu w 2 tygodnie i być może w przyszłym roku lepiej ogarnie zespół pod względem świeżości i kontuzji.

            „Udowodnij, że pieniądze wygrywają” – wskażę ci to nie wprost, czyli nie znajduję takiego roku w LM w którym drużyna-biedak wygrała by LM LE czy LK. Nawet Porto Ajaxy to w skali swoich krajów to krezusi. W skali lokalnej, nie przypominam sobie kiedy ostatnio beniaminek w lidze wygrał mistrzostwo kraju.

            „My to nie umiemy wygrywać z Czechami Turkami” – graliśmy w tym sezonie 5 razy z Czechami i raz z Turkami. bilans 6 meczy to 1-3-2, jak na walkę z drużynami z top10 nie jest źle moim zdaniem ale nie jest tragicznie, lekka korzyść przeciwników ale bardzo nie wielka. Na podstawie tego powiedziałbym że prezentujemy wyrównany poziom.

            „Legia odjeżdża finansowo” – bzdura, legia nikomu nie odjechała finansowo w lidze(abstarhując od 200 mln długów), nawet Lech nie odjechał finansowo nikomu. Odjechał to Red Bull Salzburg, Porto Benfica Sporting, Galatasaray Fenerbache, Celtic Rangers w Szkocji, Crvena w Serbii czy Dinamo w Chorwacji. W historii nie było takiego momentu w którym ktokolwiek by odjechał i stanowiłby zagrożenie w Europie, nawet Wisła-Cupiała nie odjechała w takiej skali jak powyższe kluby.

            „Ja stawiam na 5-6 silnych drużyn w lidze, Ty na silną ligę jako całość, gdzie każdy może wygrać z każdym” – 5-6 drużyn to nie ma silnych nawet Hiszpania na LM. Jedyna liga która ma silne 5-6 drużyn na LM to Anglia, ale tam jest 2,4 mld euro z praw tv, mogą kupić każdego bo podział tych praw jest równomiernie rozrzucony, przez co cała liga idzie do góry. Jeszcze tylko Niemcy mają podobny zbilansowany podział.
            My idziemy modelem brytyjskim/niemieckim i dobrze! Czyli będzie 5-6 drużyn która będzie mogła dostać premie z UEFY a dodatkowo kilka innych które będą dla nich stanowić zagrożenie i ciągnąć ligę do góry ze względu na wsparcie finansowe innymi źródłami.

            „Raków finansowo jest w topie” Może w ekstraklasie sobie być w topie, ale co z tego skoro nie dominują ligi, bo jest za mała różnica/proporcja do klubu-mediany? Ponadto ich budżet to nic w porównaniu do Europy, tam nie daje to takiego przełożenia póki co, bo po prostu nie są ani dominatorami ligi i lokalnie nie wykupują najlepszych ani nie są bogatsi od innych klubów zachodnich wschodnich czy południowych.

            „To, że są pieniądze z TV i biletów nie da nam wyższych współczynników. Może pomóc ale nie da.” – Już nam daje, większa kasa z TV i budżet klubów przyczyniły się do wyników sportowych, gdybyśmy my mieli taką kasę jak Czesi z Praw tv to bylibyśmy tam gdzie jest Serbia teraz, bez kibiców z biednymi klubikami i zniszczonymi stadionami. Niestety-stety, budżety ligi/klubów reprezentujących korelują z miejscami w rankingu co oznacza ni mniej ni więcej, że im więcej kasy masz to siłą rzeczy pójdziesz do góry. Co lepsze dla nas, my nie tylko idziemy w górę pod względem budżetowym ale także kibicowskim organizacyjnym logistycznym czy marketingowym.

            MArketingowo- Ostatnio ktoś tu wykazał jakie mamy zajebiste stronki kibicowskie które już dziś przewyższają inne topowe kluby z E.Zachodniej. Mało jest klubów które mogą sie z jakością marketingową naszych klubów równać.
            Organizacyjno-logistycznie. Pora zobaczyć jakie szatnie ma Rayo Vallecano – drużyna top8 ligi Hiszpańskiej :), no już dziś pod względem komfortu organizacji czy logistyki jesteśmy top ligą, my to na dziś porównania możemy robić chyba pod tym względem z top5.

            Stadiony – kurcze, nawet dziennikarze przyznali, by klub z 3-go szczebla rozgrywkowego miał taki fajny stadion to dla nich szok(Sosnowiec), dla nich to niepojęte.

            Kibicowsko – my kibice najważniejsze, bez tego nie ma nic tak naprawdę a wszystko upadnie. U nas była piłka nożna zawsze nr 1, ale teraz jest absolutnie fala wznosząca. Nie wiem czy jest liga w europie która by zanotowała taki skok ilości kibiców jak nasza. z 6 do 14 tyś/mecz.

            My już w praktycznie każdym aspekcie jesteśmy top10, tylko nie rankingowo, a to jeszcze do limitów się nawet nie zbliżyliśmy.

          9. Krzysztof, masz rację, piszę frazesy. Napisałem, że nie umiemy wygrywać z Czechami i Turkami a według Ciebie to nieprawda, bo w tym sezonie mamy więcej przegranych niż wygranych i to jest argument jak to dobrze jest. Porównanie do Serbii jest takie, że mieli drużyny z niskim współczynnikiem, które nie przebiły się przez eliminacje i to nam grozi w przyszłym roku z np. 2 drużynami z współczynnikiem wyższym niż krajowy. To, że teraz mamy kolejne sezony z dobrymi współczynnikami nie znaczy że przy 2 drużynach w fazie ligowej i dzielniku przez 5 nie skończymy z powiedzmy 4-5 punktami. Jest to bardzo prawdopodobne patrząc na Serbię, Szkocję, Danię, Szwajcarię. Dopiero od 10 pozycji w rankingu jest większa szansa na obronę współczynnika. Natomiast pozycje 15-11 jakoś dziwnym trafem często wypadają poza 15. Jeśli chodzi o to, że pieniądze nie wygrywają, popatrz ile to razy bogaty PSG wygrał LM. Prawie tak często jak ci biedacy. Ciekawe. Odnośnie Rakowa, pisałem, że ma pieniądze duże jak na Polskę a nie poradził sobie w LE i dopiero powrót Papszuna ich ratuje. Myślę, że dopiero przyszły sezon pucharowy zweryfikuje, czy sobie poradzimy z dzielnikiem 5 czy nie. Nie dlatego, że to pierwszy taki sezon. Czy w 15 zostaniemy na dłużej i pojawi się większa kasa, czy też pojawimy się na chwilę by znów dobijać się. Zobaczymy, co stanie się z Rosją, Ukrainą, Izraelem. Szkocja z dwoma silnymi drużynami i dzielnikiem 4 może znów nabić punktów. Cypr dosyć dobrze punktuje. My za 2 sezony zaczniemy tracić coraz wiecej punktów z odpadających sezonów i to dopiero stanie się poważnym problemem, a nie sezony z 2-4 punktami. Nawet Serbia z jednym silnym zespołem dochodząc do np. 1/2 LE bądź LKE może dobić do 10 punktów z dzielnikiem 4. I tu jest ten problem. Teraz jesteśmy w euforii, wszystkie drużyny w fazie ligowej. Tylko w fazie pucharowej mogą zostać 2 drużyny. Legia nic nie gra, Lech ma problem po przegranej na Gibraltarze. Jako kibic obstawiałem 2 punkty w ostatniej kolejce. Obstawiałem wygraną na Gibraltarze. Nie mogę zrozumieć przegranej na Cyprze. Matematyka w wykonaniu polskich drużyn jakoś nie pomaga kibicowi. Już nie wspomnę Wisły o krok od LM i czerwonej kartki w Grecji. Wtedy to Wisła odjechałaby lidze. I tacy piłkarze jak Kosowski czy Uche nie uciekaliby a walczyliby o kontrakt w Wiśle. Nie tylko kasa ale musi być i systematyczna gra w pucharach. Dlatego uważam, że pieniądze nie grają. A jak byśmy wypisali się z UEFA, to za 5 lat powróciłyby lata 90 na stadionach. Zabrakłoby piknikowców a zostali by „fanatycy” i kasa znów by zaczęła odpływać.

          10. Bogumił, Twoje wpisy są tak dziwne, że aż ciężko się odnieść… Wątek wypisania się z UEFA to w ogóle jakiś odlot

          11. Bogumił,

            Z Czechami mamy bilans 1-3-1, z czego jedną z tych drużyn pośrednio wykopała Legia. To dla Ciebie wynik “dodatni” czy “ujemny”?

            Z Turkami bilans 0-0-1 – jeśli taki rozmiar próbki jest dla kogoś w ogóle miarodajny, to proszę bardzo.
            Ale ogólnie: z ligą z top10 gramy jak równy z równym. I to jest naprawdę dobry sygnał.

            Serbia, Szkocja, Dania? Do tych lig nie mamy jak się porównywać. Tam liderzy są odklejeni od reszty – od jednego dominatora w Serbii, przez dwóch jak Szkocja czy po top3, jak w Danii.

            Kiedyś wystarczyły dwa mocne kluby, a resztę ligi można było rozjeżdżać walcem bez zbędnego wysiłku. Przykład Szkocji przed erą LK mówi sam za siebie. Celtic i Rangers – zespół o wartości składu ×7 średniej ligowej – dominowali ligę, tłukli mistrzostwa i korzystali z patologicznie nierównego podziału kasy. W Europie grali regularnie, bo nikt nie miał jak im zabrać mistrzostwa, więc łatwo pompowały własne budżety kosztem reszty ligi.
            Efekt? Szkocka liga była żywicielem dwóch pasożytów, którym wmawiali całej lidze, że bez nich to liga upadnie, a reszta klubów żyła na respiratorze z ochłapów.

            W 2011 Rangers padli jednak pod własnym ciężarem i co się stało z rankingiem Szkotów?
            Zjechali w okolice dwudziestego któregoś miejsca, obok Serbii – kolejnego przykładu ligi z jednym liderem, który rankingu nie uciągnie na dłuższą metę – stąd wachlowania. Dopóki Rangersów nie odratowano i nie wpompowano w nich kasy, Szkocja nie mogła się odbić. Przez całą dekadę nie powstał tam żaden klub, który coś znaczył w lidze, a co dopiero w Europie.

            Gdy Rangers wrócili, ranking faktycznie ruszył do góry. Aż pojawiła się Liga Konferencji – i ten puchar nagle mówi wszystkim: “sprawdzam”, ale nie waszemu liderowi, tylko waszemu top5.
            I tu zaczyna się dramat lig wysączonych przez jednego czy dwóch hegemonów: Szkocja, Dania, Grecja, Austria i również Serbia… Cała ta grupa – czyli wszędzie tam gdzie jest rozwarstwienie, gdzie pierwsze miejsca żyją jak lordowie, a reszta wegetuje.

            Wracając do Szkotów: to podręcznikowa lekcja, jak niezbalansowany rozwój potrafi wyssać ligę do kości.
            Nasza liga na szczęście jeszcze taka nie jest. Dziś mamy 4–7 klubów na poziomie ekip, które w ligach 9–20 są pierwszymi po liderach. Do liderów tychże lig jeszcze trochę tracimy, to fakt. Trzeba poczekać. Od trzeciego miejsca w dół sporo klubów z tych lig ma już do nas wyraźny dystans. Chyba tylko Szwajcaria i Cypr stawiałyby realny opór gdyby porównywać ze 7 klubów – bo tam też ligi są bardziej wyrównane.

            punkt 2.
            PSG mimo kasy nie zabetonowało LM. Real – najbogatszy – też nie ma wiecznego abonamentu na finały/mistrzostwa. Zwykle wygrywa jednak ktoś z top20, bo różnice finansowe na tym poziomie są porównywalne, ale porównując top20 klubów do kogoś z poza 20 to różnice już się robią gigantyczne. Ostatni słabszy budżetowo zwycięzca to Porto Mourinho – fenomen, który rozwalił system, bo wniósł nową strategię, a nie nową kasę, taka kometa raz na 20 lat.

            Od ligi Portugalskiej i wzorowania się na nim trzeba stronić, musimy iść modelem Angielskim, bo w Portugali nie ma nic oprócz Sportingu, Porto, Benfici.

      2. Od lat to się nie zmienia, a ostatnie dobre wyniki są rezultatem powiększenia się polskiej czołówki o zespoły takie jak Raków czy Jagiellonia plus powstania LK, w którym odnaleźliśmy się jak ryba w wodzie. Legia i Lech od lat w tej czołówce są, ale ich progres potrafi być dyskusyjny, bo po postawieniu jednego kroku do przodu potrafią nagle zrobić dwa do tyłu. I tak to się kręci od dawna. Kluczowe pytanie jest takie czy uda się choćby jednemu naszemu klubowi skorzystać na awansie ligi w rankingu na tyle, aby stać się takim odpowiednim do warunków naszej ligi hegemonem, który potem zostanie naszym stabilnym klubem eksportowym na Europę(nie mylić z wiecznym graniem w LK, tylko celami stawianymi sobie wyżej). Obecnie potencjał na to ma Raków i Jagiellonia(choć pytanie jak oba kluby będą wyglądać w przypadku zmian trenerów), natomiast gdyby trwała światłość zeszła na Mioduskiego i Rutkowskiego to w ich klubach potencjał na duże rzeczy jest jeszcze większy. Mamy jeszcze Widzew Dobrzyckiego, który widać, że potrafi sypnąć kasą, ale póki co nie przynosi to wymiernych korzyści w tabeli. Gdyby jednak tam zatrybiło to potencjał również może być spory. Mamy jeszcze Pogoń, ale przy niej stawiam znak zapytania, bo ich właściciel delikatnie mówiąc jest dość kontrowersyjny i nie wiadomo co mu pewnego dnia przyjdzie do głowy. Oczywiście najlepiej, aby wszystkich poszło dobrze i powstała czołówka na wzór np. portugalskiej ligi, ale jeśli kiedyś doczekamy choćby jednego klubu na niezłym europejskim poziomie to będzie super.

          1. Mam nadzieję, że nigdy w Polsce nie powstanie czołówka na wzór ligi portugalskiej. Ogólnie naszą ligę ciężko porównywać do jakiejkolwiek innej. Czerpiemy trochę tu, trochę tam, ale powstaje coś unikalnego. Może nie będziemy mieć zespołu grającego regularnie rok w rok, ale za to będziemy mieć co roku 3 solidne zespoły grające solidnie w LM i LE. Plus 2 kolejne dobijające się do tego grona. Mamy ogromny potencjał, który właśnie się ujawnia. A Legia i Lech same są sobie winne, bo 10 lat temu powinny stać się takimi Celtikiem i Rangers.

            =======================

            Specjalnie dla EmIla:

            W piątym roku istnienia LK(E) mamy 4 zespoły w tych rozgrywkach. Przez pierwsze 4 lata tylko Legia umiała do nich awansować. Więc oczywiście o tym odnajdowaniu się jak ryba w wodzie to przesada. Dość długo mieliśmy problem, żeby załapać się choćby tam.

            Gdybyśmy brylowali w LK(E) od pierwszego sezonu, stwierdzenie, że „to rozgrywki dla nas” miałoby sens i byłoby logiczne. Naprawdę, reforma wprowadzająca LKE była szkodliwa dla Polski.

            Natomiast reforma wprowadzająca Fazę Ligową jest dla polski korzystna. Nie wykorzystujemy jeszcze tego w pełni, ale faktycznie, to jest coś, co ciągnie nas w górę niczym dobra fala doświadczonego surfera. Powtórzę: nie „LK” jako taka, ale właśnie faza ligowa, a głównie fakt, że masz tam rywali z różnych półek sportowych. Dodatkowo w LK te półki są niższe niż kiedyś, ale akurat w obecnym sezonie polskie drużyny tego nie wykorzystują. No i reforma wprowadzająca fazę ligową sprawiła, że została zwiększona liczba miejsc dla federacji takich jak Polska. Reforma wprowadzająca LKE tę ilość ograniczyła.

            A czemu faza ligowa tak ułatwiła nam sprawę? Bo do tej pory jak polski zespół awansował do grupy, to najczęściej miał ostatni koszyk i miał 2 mecze z silnym rywalem, kolejne 2 mecze z mocnym rywalem i kolejne 2 mecze z solidnym rywalem. Obecnie w LK masz 2 mecze z mocnymi rywalami, 2 mecze z solidnymi rywalami i 2 mecze ze przeciętnymi rywalami.

            Niestety powtórzę – nie wykorzystujemy tego w 100%. Poprzedni sezon to głupio potracone punkty, ale w obecnym to te punkty tracimy frajersko na potęgę. Nie widać tego dzięki temu, że gramy na cztery kluby.

          2. specjalnie dla Patronusa:
            Wystarczy odpowiedzieć sobie na pytanie, gdzie byłaby polska piłka zamrażając reguły pucharów z ostatniego sezonu przed wprowadzeniem LK(E)… w dupie by była, 15. miejsce byłoby marzeniem.
            Oczywiście też, że faza ligowa jeszcze bardziej zwiększyła nasze szanse.

          3. Specjalnie dla EmIla:

            Wystarczy odpowiedzieć sobie na pytanie, gdzie byłaby polska piłka zamrażając reguły pucharów z ostatniego sezonu przed wprowadzeniem LK(E)…

            Albo przed wprowadzeniem LKE, albo przed wprowadzeniem LK. Zdecyduj się. Ale pobawię się we wróża i sprawdzę obie opcje.

            Gdybyśmy do tej pory mieli układ taki jak przed wprowadzeniem LKE, to bylibyśmy po poprzednim sezonie około 15 miejsca. Trudno powiedzieć, gdzie dokładnie, bo trzeba by wróżyć ile punktów zdobyłyby ekipy z innych federacji (konkretnie: Austrii, Szkocji, Danii, Grecji i Szwajcarii), może bylibyśmy o oczko wyżej, może o oczko niżej, ale mniej-więcej bylibyśmy na miejscu 13-17.

            Tak jak pisałem wiele razy: reforma wprowadzająca LKE była mocno krzywdząca dla federacji tak nisko notowanych jak Polska, a promowała federacje z miejsc od 15 w górę, bo to one stały się beneficjentami powiększonej puli drużyn, a słabe federacje straciły. Dodatkowo federacje z top15 miały łatwiejszą ścieżkę eliminacji.

            W rankingu za sezony 21/22-23/24, czyli za okres istnienia LKE, Polska jest na 17 miejscu, ze stratą zaledwie 2,95 punktu do zajmującej 11 miejsce Danii i jednocześnie ze stratą 2,125 punktu do 15. Norwegii. Na miejscach 11-16 były jeszcze Izrael (ale ze względu na wojnę, nie interesuje nas), Grecja, Szwajcaria i Austria. W odległości 3 punktów były jeszcze za nami Szkocja i Serbia.

            Austria 3 razy startowała z top15, Dania 2, a Grecja i Szwajcaria raz. Norwegia startowała z trzeciej dziesiątki. Szkocja trzy razy była w top15, a Serbia raz.

            Można więc szacować, że gdyby nie reforma ograniczająca możliwości słabszych federacji (pod przykryciem wprowadzenia LKE) w tym trzyletnim okresie bylibyśmy wyżej niż Austria i prawdopodobnie bylibyśmy gdzieś na równi z Danią i Szwajcarią. Trudno mówić o Grecji, bo jeden sezon nabił im Olympiakos wygrywając LK, ale wcześniej mieli fatalny rok. Natomiast zdecydowanie bylibyśmy przed Szkocją, która mimo ułatwień radziła sobie po prostu źle. Tak jak pisałem – okolice 13-17 miejsca.

            ===

            Natomiast gdyby nie reforma wprowadzająca fazę ligową, gdyby obecnie obowiązywały takie zasady jak przed zmianą LKE na LK, to pewnie bylibyśmy gdzieś na 17 miejscu, tak jak to wynika z tego trzyletniego rankingu.

            ===

            Dla niektórych to może być szokujące, ale jak ktoś lubi i umie analizować liczby, dojdzie do takiego samego wniosku. Przykładowo, w sezonie 20/21 Polska zdobyła 4 punkty do rankingu, a w kolejnym sezonie 4,625. Ale w pierwszym zajęliśmy 22 miejsce w rankingu, a w drugim 23, czyli można powiedzieć, że poszło nam gorzej.

            W trzech sezonach z LKE dwa razy polski klub grał w LE – Legia i Raków. Bilans meczów to 3-1-8. Polskie kluby miały dość trudnych rywali. Gdyby nie reforma, ci rywale byliby łatwiejsi! Wcześniej koszyki to drużyny 1-12, 13-24, 25-36 i 37-48. Po reformie 1-8, 9-16, 17-24 i 25-32. Można powiedzieć, że Raków losowany z 4 koszyka miał takich rywali, jakby przed reformą miał losowaną z 1 koszyka, z 2 koszyka i jedną z „1,5” koszyka. Lub inaczej: zamiast Atalanty i Sportingu miał tylko jedną z tych drużyn, Sturm Graz i zespół typu Backa Topola, czy Hacken.

            Legia z kolei miała w grupie Napoli, Leicester i Spartaka. To wyobraźmy sobie, że miałaby tylko jedną z tych dwóch pierwszych, a na dokładkę Rapid Wiedeń, Midtjylland, czy Sturm. Oczywiście to wróżenie, ale można przyjąć ze sporym prawdopodobieństwem, że w takiej sytuacji polskie kluby zanotowałyby znacznie lepszy bilans niż to 3-1-8.

            Z kolei federacje z miejsc 9-15 miałyby trudniej. Przykładowo Silkeborg, Dnipro-1, Sivasspor, Hearts, Austria Wiedeń i Omonia miały pewne miejsce w fazie grupowej, wcześniej musiałyby o to miejsce grać w kwalifikacjach.

            ===

            Polska rankingowy awans zawdzięcza przede wszystkim podniesieniu własnego poziomu sportowego. Po drugie – System ligowy, gdzie gra się z zespołami ze wszystkich koszyków również nam pomaga. Dopuszczenie większej liczby drużyn do gry „jesienią” to rzecz wtórna – gdybyśmy nadal grali słabo, to niczego byśmy nie zyskali. Poza tym w przypadku Polski większa liczba drużyn praktycznego znaczenia nabrała dopiero od reformy ligowej. Reforma „LKE” wręcz zmniejszyła ilość slotów dla polskich klubów.

            Jest jeszcze jeden istotny element naszego progresu – mianowicie słabość rywali. Szkoci po wprowadzeniu LKE punktowali znacznie słabiej niż przed reformą. Szwajcarzy na podobnym poziomie. Austriacy zaliczyli świetny pierwszy sezon, po czym dwa klopsy. Reforma ligowa nie przysłużyła się ani Czechom, ani Turkom, Duńczycy i Szwajcarzy też na niej nie skorzystali. Ewidentnie beneficjentami najpierw LKE, a potem FL są Norwegowie, pomimo obecnego słabego sezonu. Na FL skorzystali też mocno Cypryjczycy, którzy mogą nawet w tym sezonie wrócić do top15.

            Podsumowując – twierdzenie, że bylibyśmy w d…olinie gdyby nie LKE jest oderwane od rzeczywistości i typowe dla piłkarskich januszy. Odrobina logiki wystarczy, żeby zobaczyć, że jednak LKE raczej nam utrudniła gonienie topu niż ułatwiła. Tym większa nasza zasługa, że mimo wszystko poradziliśmy sobie.

          4. Kolejny wysryw, kolejna zdarta płyta… Sam poniekąd podajesz jeden z argumentów, że mam rację, tylko nie umiesz z niego wyciągnąć logicznego wniosku. Mianowicie, że rywali grali słabiej, tak! grali słabiej, bo szerszą pula miejsc w pucharach zadziałała na korzyść własnej tego, że my mamy szerszą czołówkę od sąsiadujących w rankingu krajów.

            Czyli GDYBY nie poszerzono, nasze wyniki BYŁYBY gorsze – zbliżone do tych, jakie miały miejsce w sezonach przed wprowadzeniem LK(E) – tak łosiu, nie muszę się decydować czy pisze o LKE czy LK, bo to dla mnie jeden i ten sam proces poszerzania liczny slotów w pucharach

          5. Są ludzie, którzy widząc że się mylą piszą „no faktycznie, masz rację”. A są tacy, którzy wyzywają od „łosiów” itp., ale nie przyznają, że ktoś inny ma rację.

            „My mamy szerszą czołówkę od sąsiadujących w rankingu krajów” – to jak rozumiem jest rzeczowy argument. No ale sprawdźmy fakty: ile drużyn grało w fazie grupowej przez trzy lata istnienia LKE:

            Polska 1/4, 1/4, 2/4, razem 4/12 (0,333)
            Dania 4/5, 3/5, 2/4 razem 9/14 (0,643)
            Norwegia 1/4, 2/4, 2/4 razem 5/12 (0,417)
            Grecja 2/4, 1/4, 4/5 razem 7/13 (0,538)
            Szwajcaria 2/4, 2/4, 3/5 razem 7/13 (0,538)
            Austria 4/5, 3/5, 3/5 razem 10/15 (0,667)
            Szkocja 2/5, 3/5, 3/5 razem 8/15 (0,533)
            Serbia 2/4, 2/4, 3/5 razem 7/13 (0,538)

            I teraz chwilę pomyślmy: Z Polski grał trzy razy mistrz i raz zespół „z czołówki”. Jaki wpływ na ranking Polski miało zatem to, że „mamy szerszą czołówkę”, skoro 3/4 polskich uczestników to był mistrz kraju??? Odrobina matematyki. Przykładowo w Szkocji mamy Celtic i Rangers, grające regularnie w pucharach. Nawet przy dzielniku 5, te dwie drużyny punktowały z mocą 40%. W tym czasie mistrz Polski punktował z mocą 25%. A mimo to zrobiliśmy lepszy wynik. W Danii Kopenhaga i Midtjylland punktowały dwa razy z mocą 40%, a raz z mocą 50%, tak jak Polska. Szwajcaria ma, podobnie jak Polska, szeroką czołówkę, wiele drużyn na zbliżonym poziomie, w każdym sezonie mieli większą moc punktowania, a mimo to jakoś specjalnie nie odjechała Polsce.

            A wiesz, kto odjechał Polsce w tym czasie? Czechy i Turcja. Odjechały daleko. Przed LKE miały 13 i 17 miejsce. Odpowiednio 30,1 i 26,6 punktu. Po trzech sezonach LKE były już na 9 i 10 miejscu mając odpowiednio 38,6 oraz 36,05 punktu. I napisz mi teraz, że te federacje to przykład „szerokiej czołówki”???

            Można też zadać pytanie, czy Austria ma szeroką czołówkę? Przykładowo w obecnym sezonie po 15 kolejkach lider ma 6 punktów przewagi nad 8 w tabeli Ried. Rok temu w sezonie zasadniczym rządziły Sturm i Austria, ale na koniec rundy mistrzowskiej, mistrzowski Sturm miał tylko 3 punkty więcej niż czwarty Wolfsberg. Rok wcześniej w sezonie zasadniczym trzeci LASK miał 2 punkty więcej niż Austria Wiedeń z 7. miejsca.

            Przed LKE Austria była 10 i miała 35,825 punktu, po trzech sezonach LKE spadła na 13 miejsce z 32,6 punktu – czyli stracili, pomimo inflacji punktowej!

            Norwegia przed LKE 22 miejsce i 21 punktów, po 3 latach 14 miejsce i 31,625 punktu. Czy to federacja, która ma szeroką czołówkę???
            Dania 14 miejsce i 27,875 zamieniła na 16 miejsce i 31,45 punktu.

            W tym czasie Polska awansowała z 30 (15,125) na 21 miejsce (25,375). Punktowo zrobiliśmy taki progres jak Czechy i Norwegia, ale głównie dzięki odpadającym słabym sezonom, bo „brutto” tych punktów nabiliśmy mniej. Więc albo te kraje mają „szeroką czołówkę”, albo jednak argument o „czołówce” nie odnosi się do okresu LKE, a po prostu nasi rankingowi rywale spuścili z tonu.

            =====

            Tak jak wykazałem wcześniej – gdyby nie reforma wprowadzająca LKE i utrudniająca kwalifikacje słabym federacjom – polskie drużyny oczywiście punktowałyby LEPIEJ niż miało to miejsce. Jeśli ktoś twierdzi inaczej, powinien oprzeć się na jakichś konkretach, poprzeć swoje słowa faktami, liczbami, a nie „widzimisiem”.

            =====

            Jeśli nie widzisz różnicy między sytuacją po reformie wprowadzającej LKE i po reformie wprowadzającej FL (i zmieniającej nazwę na LK), to po raz kolejny pokazujesz, że kompletnie nie rozumiesz niczego w temacie rankingowo-punktowym. Już tu kiedyś wyliczałem, że Polska straciła na reformie LKE, a była wśród beneficjentów reformy wprowadzającej FL. To jest czysta matematyka, wystarczy policzyć.

          6. Oczywiście jest progres w naszej lidze i tego nikt nie neguje. Natomiast póki co nikt nie wybija się ponad i takie są fakty, co widać w lidze jak i Europie. Mistrz Polski co roku nie potrafi obronić mistrzostwa, a także widzimy, że łącznie ligi z pucharami również potrafi sprawiać problemy naszym klubom. LE to dla nas rzadkość, o LM nie wspominając. Natomiast mówienie, że LK utrudniło nam życie to delikatnie mówiąc odlot. Choć wszyscy chwalimy tutaj Jagę, bo jest za co, to w eliminacjach po zdobyciu mistrzostwa grała ona z: Poniewieżem, Bodo i Ajaxem. W starym systemie bez LK możliwe, że nie przeżylibyśmy bardzo fajnej przygody Jagiellonii, bo Bodo i Ajax były dla niej po za zasięgiem. Oczywiście ktoś może wyskoczyć tutaj z tekstem, że LE była większa, niż teraz. Była, ale Jaga bez współczynnika prawdopodobnie i tak mogłaby trafić na podobnych rywali. A wówczas trzeciej poduszki powietrznej by nie było. A to tworzyłoby problemy w kolejnych sezonach przez brak punktów w rankingu. Nie wchodzę tutaj w szczegółowe matematyczne wyliczenia, bo piłka to nie tylko matematyka, a przede wszystkim to co widać na boisku. Co do odnajdowania się w LK jak ryba w wodzie to przypominam, że zagrały tam już następujące polskie kluby: 3x Legia, 2x Lech, 2x Jagiellonia, 1x Raków. Oczywiście nie mówię, że w starym systemie byłaby totalna posucha, ale trudno mi uwierzyć w tak dużą liczbę klubów grających jesienią w Europie. Oczywiście innym ligom też byłoby trudniej i możliwe, że i tak kręcilibyśmy się w top 15, ale z perspektywy kibica powiem, że LK przyniosła nam sporo korzyści, choć mam nadzieję, że doczekamy czasów, w których będzie to dodatek do częstszego oglądania naszych klubów w LM i LE. Te drugie rozgrywki są już blisko, bo mistrz Polski w sezonie 27/28 będzie miał je pewne, ale zobaczymy jeszcze jak nasze kluby będą się rozwijać w kolejnych latach i czy nie zostanie to przejedzone przez nieudolne władze niektórych klubów.

          7. Dokładnie Przemek.
            Patronus robi jakieś kompletnie z dupy wyliczenia, że skoro w trzech sezonach LKE mielismy tylko 4/12 slotów wykorzystanych, to wniosek jest, że wprowadzenie LKE nam nie pomogło 😀 Głupszej argumentacji dawno nie słyszałem, ja nie wiem, czy ten gość cokolwiek myśli, czy tylko wszystko mu zasłania zacietrzewienie

          8. @Przemek

            Ja nie mówię, że LK utrudniła nam życie. Przeciwnie, reforma Ligowa zmieniająca nazwę LKE na LK ułatwiła polskim klubom grę. Życie utrudniła nam LKE. To co piszesz o Jagiellonii dotyczy już tej sytuacji, gdy było nam łatwiej.

            Poza tym przed wprowadzeniem LKE dla mistrza w eliminacjach LM była ścieżka mistrzowska, więc po odpadnięciu z Bodo Jagiellonia by grała w ścieżce mistrzowskiej do LE i to jako rozstawiona, bo inne były wtedy zasady. Więc nie trafiłaby na Ajax, tylko inny zespół który przegrał w q3LM.

            Natomiast przez trzy lata istnienia LKE mistrz Polski grał w LE dwukrotnie. Raz Lech odpadł w pierwszej rundzie z Karabachem. Wcześniej grałby w ścieżce mistrzowskiej o LE. Ale przez zmianę mistrz Polski nie miał takiej szansy i od razu spadł do LKE. Zatem nie skorzystał z „podwójnej poduszki”. Jagiellonia była pierwszym polskim zespołem, który przegrał dwa dwumecze w eliminacjach i grał jesienią.

            W matematykę wchodzimy dlatego, że rozmawiamy o rankingu, który składa się z punktów, a który nie uwzględnia siły drużyn, piękna ich gry, czy procentu dokładnych podań. A z matematyki widać wprost, że reforma „LKE” utrudniła i tak trudne życie polskim klubom, a reforma „ligowa” znacznie ułatwiła. I trzeba być bardzo opornym na fakty, żeby tego nie rozumieć.

            Dalej znów mieszasz LKE i LK, a to są dwie zupełnie inne rozgrywki, ze względu na system kwalifikacji, liczbę drużyn w innych rozgrywkach oraz system ligowy. To trochę tak, jakby mówić, że LK to jest to samo co PZP. W LKE mieliśmy tylko Lecha i Legię, z czego Lecha jako mistrza. Pozostałe drużyny to już LK. Jeśli chodzi o to, czy „pozostałym ligom byłoby trudniej” – to pisałem – zespołom z top15 było łatwiej w LKE, bo miały poduszkę lub nawet dwie. My takiej poduszki nie mieliśmy. W systemie z LE kluby z top15 takiej opcji nie miały (jedynie wicemistrz miał podpórkę). Dlatego wyjaśniam – wprowadzenie LKE utrudniło nam grę „jesienią” i gdyby nie reforma, prawdopodobnie my zdobylibyśmy nieco więcej punktów (Raków i Legia w LE mieliby łatwiejszych rywali), a nasi rankingowi rywale nieco mniej (brak podpórki dla zdobywców pucharu i tylko jedna wicemistrzów). Bo przypomnę, reforma wprowadzająca LKE wykluczyła na 3 lata polskie kluby ze startu w eliminacjach do LE (wielu ludzi tego nie rozumie i płacze, że polskie kluby nie grały w LE, skoro były wykluczone…)

            Niewątpliwie prawdziwą „pomocą” dla Polski była reforma ligowa, choć nie wykorzystujemy w pełni możliwości, jakie ona nam dała! Mimo grania „na pół”, może „na 3/4” gwizdka, system ciągnie nas w górę. I z tego trzeba się cieszyć.

            A czasy, w których LK będzie „zadaniem pobocznym”, a nasze oczy będą skupione głównie na LM i LE są bliżej niż wiele osób myśli. Nie wiem, czy już za rok, ale wiem, że przed 2030 rokiem przyzwyczaimy się do tego, że mistrz Polski gra w LM i zaczniemy domagać się regularnych występów od wicemistrza.

            @Emil
            Trzy lata LKE i 4/12. Dwa lata LK i 6/8. I teraz proszę o argumentację, jak niby Twoim zdaniem to pierwsze okazało się pomocne?

          9. Sorry, „a bo mnie zmyliły”.
            W LKE w trzy lata mieliśmy 2 zespoły, z czego jeden po eliminacjach i jeden to mistrz.
            Pytanie dodatkowe:

            Ile dwumeczów przegrały polskie zespoły w eliminacjach LE w ciągu trzech lat istnienia LKE???
            Ani jednego!

            Gdyby nie wykluczenie polskich drużyn ze startu w eLE, mielibyśmy 4 sloty w LE. Granie w LK w obu przypadkach wynikało z braku możliwości walki o LE.

            W LK w dwa lata mamy 6 drużyn, z czego 4 z eliminacji i dwa razy mistrz. I aż 4 przegrane dwumecze w eLE. To chyba tyle, jeśli chodzi o odpowiedź na pytanie: która z reform pomogła polskim drużynom.

          10. Jesteś niereformowalnym betonem

            Nikt nie dyskutuje, czy LKE, czy LK nam bardziej pomogło.
            Pomogło nam rozszerzenie ilości drużyn w pucharach, co nastąpiło w dwóch stopniach – koniec, kropka.

          11. Ale zauważyłeś, że reforma wprowadzająca LKE nam nie pomogła, bo ZMNIEJSZYŁA ilość slotów dla Polski (i innych federacji spoza top15)???

          12. Gdyby ktoś nie umiał szukać informacji i opierał się na złudzeniach, to rozwiewam je:

            Przed LKE mistrz Polski odpadając z gry o LM pozostawał w walce w ścieżce mistrzowskiej o LE, gdzie w sumie było 48 slotów.
            Po reformie mistrz trafiał do eLE do zwykłej ścieżki, gdzie walczyło się o 32 sloty. Albo spadał do ścieżki mistrzowskiej LK, gdzie w sumie też były 32 sloty. Łatwiej, czy trudniej?

            Przed LKE trzy polskie ekipy walczyły o jedno z 48 miejsc w LE. Po reformie o jedno z 32 miejsc w LK.

            A rzeczywistość była jeszcze bardziej brutalna, bo część z tych miejsc była „zarezerwowana” dla drużyn spadających. Gdzieś to dokładnie wyliczyłem. Ale rozumiem, że niektórzy mają problem z liczbami.

            Dopiero reforma „ligowa” faktycznie zwiększyła liczbę miejsc o które grają polskie zespoły. A zbiegło się to idealnie w czasie gdy polskie kluby wyszły z piwnicy i zaczęły piąć się w górę.

            Można się teraz zastanawiać, jaki wpływ na nasze kluby będzie mieć kolejna reforma szykowana przez UEFA, wprowadzająca Ligę Mistrzów I oraz Ligę Mistrzów II. Ale to inny temat.

          13. Trzeci puchar (tak będę teraz pisał, abyś się nie przypierdalał, czy LKE czy LK) dał mistrzowi Polski dwie podpórki w eliminacjach, dzięki czemu mieliśmy 2 (z 3 łącznie!) ćwierćfinały, które nabiły nam rankingowo niebotyczną ilość punktów.
            Tu nawet nie ma co dyskutować

  6. Ranking:
    Od początku było wiadomo, że 10 miejsce po tym sezonie będzie możliwe tylko przy słabym sezonie Czechów, ewentualnie średnim Czechów i rewelacyjnym naszym. Teraz to już to jest możliwe tylko w przypadku tragicznej postawy Czechów na wiosnę, a naszej bardzo dobrej. Czesi jednak będą mieli 3 drużyny na wiosnę (no chyba że Sigma przegra na Gibraltarze i zostanie rozbita przez Lecha u siebie), więc czescy rankingowcy odetchnęli z ulgą.
    Raków:
    Gra o bardzo dużo pkt do rankingu swojego i krajowego. Przy dwóch zwycięstwach mogą dopisać do krajowego nawet 2 punkty!!! Z uwzględnieniem bonusów oczywiście. Przy dwóch porażkach jakieś 0,25. Różnica ogromna. Cieszy solidna postawa.
    Jaga:
    Podobnie jak Raków. Tylko szanse trochę mniejsze na te dwa zwycięstwa…
    Lech:
    Nadal nie przekonuje, ale chociaż wygrał. Może tą porażkę z Lincolnem odkupi zwycięstwem z Mainz lub Sigmą? Szczególnie Sigmę warto by było pokonać. Dwa zwycięstwa dadzą top 8 i również solidne punkty do rankingu, ale remis z Mainz i wygrana w Ołomuńcu była by super.
    Legia:
    Na krawędzi… szansa na dwa zwycięstwa oczywiście spora, ale kryzys jest ogromny. Ciężko cokolwiek przewidzieć.

    1. Sigma w Czechach póki co odpiera ataki Viktorii Pilzno. Stawiałbym że to piłkarsko lepsza ekipa od Lozanny, z którą wczoraj Lech miał nie lada problemy.
      Ja w kontekście awansu liczę głównie na punkty (choć jeden) z Mainz + na dobry bilans bramek, który pomoże wpełznąć do top 24.

      W ogóle w Ołomuńcu udała im się nazwa klubu, a wymyślali ją ponad 50 lat temu:)

    2. Jeśli chodzi o wyprzedzenie Czechów, to było to możliwe przy przeciętnym (w sensie ani rewelacyjnym, ani fatalnym) sezonie zarówno naszym jak i naszych południowych sąsiadów. No i nasz sezon jest właśnie taki ani świetny, ani słaby. Natomiast Czesi grają powyżej oczekiwań – 4 ekipy w fazie ligowej, w dodatku Sigma nieźle sobie radzi. Jest jeszcze opcja, żeby przegrali ostatnie dwa mecze i odpadli z rozgrywek, ale trzeba przyjąć, że jednak Czesi będą mieć 3 ekipy w fazie pucharowej. A wciąż nie wiadomo czy przypadkiem i Polska nie będzie mieć wiosną 3 drużyn. Jeśli więc chodzi o gonienie Czechów, to wygląda to w tym momencie mniej-więcej tak jak wyglądało rok temu myślenie o 15. miejscu.

      A rok temu duńskie i szwajcarskie zespoły zagrały dla nas. Wydawało się to nierealne, bo o ile pamiętam, to w sumie aż 4 zespoły musiały się wykoleić. Kopenhaga i Sankt Gallen w LK, Midtjylland w LE i YBB w LM. Szwajcarzy spisali się na medal, przegrywając co się dałoi odpadając po FL. Duńczycy robili co mogli, ale pomogło nam losowanie, bo Kopenhaga trafiła na Chelsea.

      W tym sezonie znów wszystko zależy od 4 drużyn, a właściwie trzech z Czech. Slavia gra wyjazd ze Spurs i Pafos i podejmuje Barcelonę i nie wierzę, żeby wyszła do play-off. Viktoria miała dobry początek, ale ostatnie dwa mecze u siebie to dwa rowerki, bajgle, albo dominowe mydła, czyli 0:0. Zostaje im wyjazd do Aten na mecz z PAO, domowy mecz z Porto i na koniec wyjazd do Bazylei. Taki zestaw, że wszystko sie może zdarzyć. Ideałem dla nas byłby komplet porażek i odpadnięcie, ale moim zdaniem pilznianie 3-4 punkty zdobędą i do fazy play-off wejdą. Pozostaje liczyć na to, że tam szybko odpadną. No i że jednak wielu bonusów za miejsce w fazie ligowej nie uzbierają. Drugim życzeniem do złotej rybki jest szybkie odpadnięcie Sigmy. Bo Spartę to ja spokojnie widzę w 1/4.

      Jeśli zatem Viktoria nie nastuka wielu punktów w LE, a Sigma zremisuje na Gibraltarze (nie takie tuzy traciły tam punkty) i nie wygra z Lechem, to wtedy pościg za Czechami rozstrzygnie się w fazie pucharowej. Na pewno przydałyby się dwie wygrane Legii, ale nawet bez wojskowych, trzy polskie ekipy w 1/8 i dwa zespoły w 1/4 dają duże szanse na odrobienie 4-punktowej straty.

  7. Bez względu na postawę Legii- mamy bardzo dobry sezon. Już ponad 9pkt zdobytych w tym sezonie.
    Martwi jedynie dość przeciętna postawa pucharowiczow w lidze. Na ten moment tylko Jagiellonia w okolicach 2pkt/mecz.
    Legia z naprawdę małymi szansami na puchary w przyszłym roku, ale może o i będzie zdrowe w dłuższym terminie, bo pokaże, że takie chaotyczne decyzje na dłuższą metę szkodzą. I nie chodzi mi tylko o sprawę papszuna, ale też wybory poprzednich trenerów.
    W zasadzie to chciałbym, żeby Papszun w Rakowie został do końca sezonu, bo jak Papszun odejdzie z Legii to i Legia i Rakow do pucharów w przyszłym sezonie mogą się nie dostać.
    A i też, co z tego że Papszun do Legii przyjdzie, jak i tak za maks 2 lata go zwolnią i znowu będą kolejne 2 lata chaosu.
    Na ten moment – moim zdaniem myślenie o 10tym miejscu i wyżej to myślenie życzeniowe. Na początku sezonu jak najbardziej realne, ale teraz i w tym i w przyszłym sezonie będzie bardzo trudno i ten wynik.

    1. Dobrze to podsumował Przemek Langier, nie ma co się obrażać na brak top 10, po prostu na tle Czechów i wyżej nadal nie dowozimy piłkarsko. Cieszmy się z progresu jaki już się wydarzył. Kasa w polskiej piłce jest teraz taka, że obrona wywalczonej pozycji wygląda na łatwiejszą niż jej wywalczenie.

      Za rok zestaw 2x LE + 2x LK to byłby, dla przykładu, rewelacyjny krok wprzód, nawet jeśli ranking nie pęczniałby już tak szybko.

      1. Nie miałem okazji słuchać, ale chciałem zauważyć, że Raków z Pragi przywiózł remis, więc jednak dowozimy piłkarsko. Porażka 12 zespołu ESA z wiceliderem ligi czeskiej ujmy nie przynosi, zwłaszcza że widać było że Spartę takie 1:0 zadowala i nie pokazała wiele więcej niż Legia.

        Piłkarzy ze stolicy raczej nie będzie w pucharach za rok i to nie dlatego, że mają dużą stratę do pucharowego miejsca, ale dlatego, że grają fatalnie. Legia to jedyny zespół w ESA, który nie ma ani jednej ligowej wygranej w ostatnich 5 meczach. I jeszcze we wrześniu grali nieźle, ale pechowo. A teraz grają po prostu fatalnie. Jak nie ogarnie się zimą, to pierwszy raz po wojnie może spaść z najwyższej klasy rozgrywkowej. A jeśli się ogarnie, to może być za rok faworkiem do mistrzostwa, kto wie?

        A co do naszej ligi. Przed przerwą reprezentacyjną były dwie ekipy z serią aż 3 zwycięstw: Raków i GKS. W tym momencie najdłuższa seria zwycięstw to 2 wygrane Termaliki i Piasta – 16. i 17. miejsce. Zespoły z top3 w ostatnich 3 kolejkach na 27 możliwych punktów zdobyły 12. Na 4. miejscu jest Lech, 6 punktów w 5 kolejkach. Przed Koroną, która w tych 5 kolejkach zdobyła 5 punktów.

        Nie ma zespołu, który by zdobył 10 lub więcej punktów w ostatnich ligowych meczach. To coś samowitego.

        1. W pojedynczych meczach dowozimy, w ogólnym rozrachunku – nie.
          Nie ma obecnie w Polsce zespołu, który nawiązałby w Czechach realną walkę o top 3 z tercetem Slavia/Sparta/Pilzno. I są na to dowody – w Czechach polski klub nie wygrał od dekad, czeski w Polsce – jak najbardziej, wielokrotnie w ostatnich latach.

          W Turcji i Grecji tak samo, tylko jeszcze bardziej.
          Gdyby polski klub tak się postawił Realowi jak ostatnio Olympiakos, mielibyśmy tydzień narodowej orgii spod znaku „już dołączyliśmy do poważnej piłki”.

          1. Tak jak gdzieś-tam napisałem: polska piłka jest w miejscu gdzie była polska gospodarka po 1988 roku – z dna nagły wystrzał w górę. Oczywiście że nie dogoniliśmy najsilniejszych, ale dokonaliśmy wtedy ogromnego postępu.

            I z piłką jest podobnie. Wystrzeliliśmy, ale byliśmy bardzo nisko. Natomiast różnica i nasza przewaga jest taka, że idziemy do góry szeroką ławą. Nie pojedyncze zespoły, tylko cała ich gama. Jeszcze tu i ówdzie dojdzie do wywrotki, ale uważam, że nie ma znaczenia, czy do LE awansuje Raków, Jagiellonia, czy Górnik – wyników można spodziewać się podobnych.

            Zobaczymy, będziemy mądrzejsi za dwa lata.

        2. Legia była już w tym miejscu, co obecnie.
          Wtedy Mioduski zatrudnił Zielińskiego i się nieco odsunął.
          Pojawiły się dwa puchary Polski*, dwa awanse do LK(E) z dalszą grą na wiosnę. Natychmiast pojawiło się grono podpowiadaczy przekonanych, że bez trudu można lepiej. Zieliński został odsunięty, ale lepiej jakoś nie jest, a klub wrócił do stanu sprzed 4 lat.
          .
          Czy z Papszunem się uda? Szczerze wątpię. Papszun przejął mistrza Polski w kryzysie i mistrzostwa nie odzyskał mimo braku pucharów i odpadnięcia z PP na pierwszej przeszkodzie.
          Teraz mając puchary do rozegrania niby jest w czubie, ale to jednak 5-6 miejsce i dopiero co porażka z najsłabiej punktującym w tym sezonie Piastem. W Legii już cierpliwość byłaby na wyczerpaniu i kolejna rewolucja.

      1. Tu nie chodzi o punkty, tylko o grę… Ale jeśli zimą ogarną temat, to zgadzam się, wejście do strefy pucharowej wiosną jest realne. Liga jest bardzo wyrównana.

  8. Kolejorz wraca do gry, wreszcie karta się odwróciła i szczęście było po stronie Lecha. Jaga wymęczyła bardzo ważne w kontekście awansu zwycięstwo, dwa kolejne mecze ma bardzo ciężkie. Raków włącza się do walki o 8. Wierzę, że nowy trener w Legii da pozytywny impuls.Remis w Erywaniu i zwycięstwo z Lincolnem byłyby logicznymi wynikami a to daloby awans wojskowym.

  9. Ta Liga Konferencji jest trochę jak nasza ekstraklasa. Wyrównany poziom, wyniki nieprzewidywalne, różnice punktowe między drużynami niewielkie. Myślę, że większość drużyn z górnej połówki naszej ESA coś by tam ugrała. Na przykład taka Pogoń Szczecin czy Radomiak ze swoją otwartą i ambitną grą mogłyby tam namieszać i pewnie wylądowałyby gdzieś w połowie tabeli. Poziom jest na tyle wyrównany, że dyspozycja dnia, murawa czy warunki pogodowe najczęściej decydują o końcowym wyniku. Już nie mówię o szczęściu, ale tu akurat się zgadzam, że suma tego składnika dla poszczególnych drużyn dąży do zera.

    1. Też tak to widzę niestety…trochę przypomina się puchar intertoto, mnóstwo no-name’ów
      Dlatego wciąż obstawiam, że weryfikacja na poziomie LM/LE może być brutalna

      1. Ale jednak nie są to same zespołu z nikąd. Sporo ekip ma za sobą grę w LM.

        Poza tym trudno jest to tak porównywać 1:1. Co roku skład w LE i LK zmienia się zdecydowanie. Polska piłka przeżywa obecnie coś jak nasza gospodarka od 89r. Szok, rozwój, inflacja, bazary, mięso sprzedawane z łóżek polowych, bazarowe szczęki, kapitał zagraniczny, pierwszy McDonald itd.

        Rok temu w FL polskie kluby robiły co kolejkę bilans 0,58-0,17-0,25. Teraz robimy 0,44-0,25-0,31. Czy to gorzej, czy lepiej? Trudno powiedzieć.

        Rapid rok temu grał w 1/4, teraz odpadnie po FL. Legii grozi to samo. Każdy sezon jest inny.

        Ogólnie to wszyscy możemy powiedzieć, że wuj wie, jak polskie drużyny spiszą się w LM czy w LE. Bo skąd możemy to wiedzieć?

        1. skąd możemy to wiedzieć? Oczywiście, że stąd, że właśnie w LK prezentujemy roller coaster, a tam gdzie już zaczyna się napradę poważna piłka (czyli nawet LE), będą baty – oczywiście tak na 90%, ale nie uprawnia to do prognozowania, że „nie wiadomo jak będzie”, takim tokiem myślenia można i w MŚ celować

          1. Cofnijmy się w czasie…. Jest rok 2018 MŚ szatnia Chorwatów oto przenosimy mentalności Patronusa i Emll do głów randomowych piłarzy:

            Patronić : „Panowie wyliczyłem że mamy spore szanse na MŚ. Wystarczy tylko pyknąć Argentynę Nigerię i Islandię, jak uda się nam nawet pokonać Argentynę 3-0 to nas to napędzi i potem będzie z górki. Dalej wyliczyłem że w takim układzie wyjdziemy z 1 miejsca i trafimy na ultra łatwą drabinkę z Danią Rosją Anglią i na końcu pewnie będziemy musieli stawić czoła francuzom, ale trzeba powalczyć bo to tylko 7 meczy”

            Emlić : ” Daj spokój Patronić, mamy 3,5 mln ludzi na przeciwko nas Aguero, Messi Macherano Otamendi. Kogo ty chcesz oszukać tak to można w MŚ celować z takim podejściem”

          2. W mojej ulubionej trylogii Powrót Do Przyszłości kilka razy pojawia się scena w której Doc wyjaśnia Marty’emu, że po przeniesieniu w czasie znajdzie się w innych okolicznościach i że np. płotu nie będzie bo go nie było w przeszłości.

            I mam wrażenie, że wypełniam rolę doktorka, który tłumaczy Marty’emu, że nie umie on patrzeć wymiarowo.

            Otóż: mistrz, wicemistrz oraz zdobywca pucharu w przyszłym roku znajdą się w podobnej pozycji co w tym roku Lech, a rok temu Jaga. Ogromna szansa na grę w fazie ligowej jeszcze przed startem eliminacji. Wiem, że ścieżka mistrzowska to coś troszkę innego, niż ścieżka dla wicemistrzów i ligowa ścieżka w eLE, ale i tak, wiedząc że startujesz od q3 LE i że jeden wygrany dwumecz da Ci fazę ligową, masz inną motywację transferową niż wiedząc, że musisz wygrać trzy dwumecze…

            Za kolejny rok te perspektywy będą jeszcze jaśniejsze i dotyczyć będą 4 zespołów, a nie trzech. Więc zakładam, że perspektywy sprawią, że ruch transferowy i wzmocnienia polskich klubów będą jeszcze większe niż to, co widzieliśmy minionego lata. Nie wiem tego, ale zakładam, że tak będzie na podstawie doświadczeń z ubiegłych paru miesięcy.

            Zatem do gry w LE/LM przystąpią zespoły zdecydowanie mocniejsze niż te, które grają teraz w LK. A skoro będą dużo mocniejsze, to już teraz twierdzenie, że „na 90% będą baty” świadczy o tym, że ktoś nie rozumuje w wymiarze czasowym.

          3. Patronus, mogą przyjść lepsi jak będą grać w pucharach.Lech miał pewność gry w pucharach, przyszli lepsi i jakoś nie grają lepiej. Jagiellonia się raczej osłabiła a gra fenomenalnie jak na ten skład. Legia, lepiej nie wspominać. Jak będą takie kwasy w zespole to nawet Messi x 11 nic nie poradzi, bo trener wpuści rezerwę na puchary. Raków gra dzięki trenerowi a nie wzmocnieniu składu. Te wzmocnienia dadzą o sobie znać po wielu miesiącach, zgraniu zespołu a nie od razu. To takie życzenie kibicowskie, że przyjdzie kocur i od razu da wynik. Nie da, moze dać ale dopiero zgranie da efekty. Wymiana co roku 3/5 drużyn w pucharach nie da tego progresu. Tylko powolna budowa kilku silnych drużyn o stałym składzie, dobrym trenerze na dłużej i prezesach patrzących dalej jak tu i teraz da efekt. Mamy pojawiające się talenty. I odchodzą od razu za małe pieniądze. A gdyby przechodziły do jednego z 5-6 mocnych klubów w lidze, pograli 2-3 sezony, i odeszli za 20-40 milionów z nawet 50% udziałem poprzedniego klubu mamy szansę nawet atak na top5. Przykre jedynie, że tak się nie dzieje u nas a w Czechach.

          4. Lech wzmocnił skład. Nie stracił nikogo oprócz Sousy, utrzymał całą resztę, w tym architektów tytułu MP.
            Niestety, kadra się mocno rozsypała zdrowotnie, może to być efekt kiepskiego know-how w klubie, ale do końca nie wiemy. Akurat na odcinku „budowa zespołu” wszystko zrobiono jak należy.
            Poza tym – Lech mimo ogromu wpadek w rundzie nadal jest w walce o wszystkie cele, rzekłbym że do top 2 w lidze w maju 2026 jest bardzo mocnym kandydatem. Jeśli dowiezie MP lub VMP, będzie to podium w 4 na 5 ostatnich sezonów. Jest to jakaś stabilność, zwłaszcza w tak zawirowanej lidze.

          5. Wojtek, Lech jest akurat przykładem, gdzie wzmacnianie składu pokazuje, że efekty przychodzą po jakimś czasie a nie od razu. Można mówić, ze szpital. Ale to pokazuje też krótka ławkę bądź niezgranie z nowymi. Przegrana w Giblartarze może być kosztowna dla Lecha a jest kosztowna w sensie rankingowym. Skąd pewność, że na wiosnę szpital się nie powtórzy? Wtedy nawet puchary mogą ponownie wypaść jak dwa sezony temu.

    2. Liga Europy jest taka sama, tylko taka nie będzie z naszej perspektywy 😉 Dopiero Liga Mistrzów raczej nie zostawia złudzeń.

      1. Taki obraz tworzy też bardzo tegoroczna stawka, w której brak Chelsea czy Betisu, a Fiorentina jest w giga kryzysie.

  10. 7pkt z miarę dobrym bilansem bramkowym raczej wystarczy na TOP24. Legia ma na razie -2 bramki i aby mieć te 7pkt to musi zremisować i wygrać – jeśli wygra 1 bramką to przy bilansie -1 bramka w zeszłym roku zajęłaby 23 miejsce – ale przecież (już z nowym trenerem) liczymy na wysoką wygraną Legii u siebie :-))))))
    Po wczorajszym meczu Lecha napiszę jedno – nie chciałbym w playoff trafić na Lausanne. Niby Lech wygrał ale wczoraj mnie nie przekonał.
    Raków – duża szansa na TOP8. Wygrana i remis da im 12pkt a to powinno wystarczyć.
    Jaga niestety ma bardzo mocnych przeciwników i może się w fazie ligowej skończyć na 8-9pkt a to środek tabeli.

    1. Co do Legii, to zaczynam mieć wątpliwości, czy znajdą się w top24. Może okazać się, że w tabeli skończą niżej niż mistrz Gibalarataletaru.

      Raków powinien skończyć w top8. Jak widać, zawirowania z trenerem sprawiły, że zagrali chyba najlepszy mecz w tym sezonie pucharowym. Liczę, że dorzucą nawet 6 punktów.

      Co do Jagiellonii, to liczę, że z Rayo zagrają po prostu bardzo dobry mecz. Hiszpański średniak nie jest nie do zatrzymania. Duma Podlasia ma szansę na top8, ale kluczowy będzie właśnie mecz z piłkarzami z Madrytu. W Holandii można powalczyć o remis.

  11. Dlaczego Drita jest wyżej w tabeli od Jagiellonii? Kolejność alfabetyczna tu decyduje czy ilość kartek? 🤔😉

        1. No weź nie żartuj. Po prawej masz przypięte „Regulaminy rozgrywek 2025/26” i jak sobie ściągniesz pdf-a do LK to jak byk wszystko jest w „Article 18 Equality of points – league phase”.
          Tu masz z tłumacza google:
          Jeżeli dwie lub więcej drużyn ma równą liczbę punktów po zakończeniu meczów fazy ligowej, stosowane są następujące kryteria, w podanej kolejności, do ustalenia ich rankingu:
          a. Większa różnica bramek w fazie ligowej
          b. Większa liczba bramek strzelonych w fazie ligowej
          c. Większa liczba bramek strzelonych na wyjeździe w fazie ligowej
          d. Większa liczba zwycięstw w fazie ligowej
          e. Większa liczba zwycięstw na wyjeździe w fazie ligowej
          f. Większa liczba punktów zdobytych łącznie przez przeciwników w fazie ligowej
          g. Większa łączna różnica bramek przeciwników w fazie ligowej
          h. Większa liczba bramek strzelonych łącznie przez przeciwników w fazie ligowej
          i. Niższa suma punktów dyscyplinarnych oparta wyłącznie na żółtych i czerwonych kartkach otrzymanych przez
          zawodników i działaczy we wszystkich meczach fazy ligowej (czerwona kartka = 3 punkty, żółta kartka = 1 punkt, wykluczenie za dwie żółte kartki w jednym meczu = 3 punkty)
          j. Wyższy współczynnik klubowy (patrz Załącznik D)

  12. Ciekawy jestem, czy Legia wygra jeszcze jakiś mecz do końca roku. Łazienkowska prawdziwa twierdza 😀

    Bilans Rakowa 2-2-0. Tu naprawdę jest potencjał na zakończenie fazy ligowej bez porażki, chyba że saga z Papszunem dobiegnie końca lada dzień i pójdzie do tej Legii.
    Nawiasem mówiąc, nie rozumiem faceta. Wznieść klub na sam szczyt w Polsce, tułając się najpierw po 2-3 lidze, pracować przez lata na tzw. pomnik w Częstochowie, móc zapisać się jako legenda trenerska Rakowa i zaprzepaścić cały ten dorobek, wybierając ofertę gnijącego od lat w fekaliach klubu, to aż niepojęte.
    Kogut lepiej zarządza kurnikiem niż Miodulski Legią, która wkrótce spadnie z tej ekstraklasy.

    Bilans Jagiellonii 2-2-0. Ślizga się Jadźka niemiłosiernie, ale zwycięzców się nie sądzi. Wyniki się zgadzają. Być może najlepsze wydanie szykują na końcówkę. Powinni jeszcze jedno zwycięstwo dołożyć.

    Bilans Lecha 2-0-2. Na strasznie niespokojnych wodach płynie Lech, wręcz przez sztorm i w sumie nie wiadomo, czy ta łajba się w końcu wypierdoli, czy jednak dobije do brzegu. Tego Lecha muszą koniecznie ustabilizować w przerwie zimowej. Tam kilku gagatków wie o co chodzi w tej piłce, ale ta sinusoidalna dyspozycja w trakcie nawet jednego meczu razi po oczach. Tu zakładam jeden mecz doskonały ze zwycięstwem i jeden fatalny z porażką.

    Bilans Legii 1-0-3. Jaki Pan taki kram. Klub w agonii, którego nic nie uratuje, jeśli nie zmieni się właściciel. Po co było zwalniać Kostę, skoro wychodził z wynikami na prostą? A po co było zwalniać Feio, skoro sięgnął po PP i doprowadził Legię do ćwierćfinału LKE? Tam nikt nad niczym nie panuje. Wszyscy w gorącej wodzie kąpani. Katastrofa tego klubu jest nieunikniona, z Papszunem czy bez niego. Co mecz, to dziadostwo, tak więc nie liczyłbym na renesans w Armenii, a później Gibraltar na dobicie.

      1. Mało lotny jesteś. Nic merytorycznego.
        Napisz może coś na obronę stołecznych zamiast pleść dyrdymały.
        Miodulski robi z tego klubu gówno i trzeba to sobie jasno powiedzieć. Takie wyniki jak z Niecieczą to jest od lat standard i jeżeli jesteś kibicem Legii, to się przyzwyczaj. Lepiej nie będzie.
        Myślałem, że gorszego gospodarza od Rutkowskiego w Lechu próżno szukać, ale Dariusz bije wszelkie rekordy absurdów i to zaszczytne miano najgorszego prezesa trzeba przyznać właśnie jemu.
        Będziesz wiecznie żył wspomnieniami z Londynu i wynikiem, który summa summarum nic nie dał. Jasne, że przygoda zajebista, ale jednocześnie nie potrafisz pokonać nikogo z czołówki w lidze od 3 lat i potykasz się permanentnie na ligowych przeciętniakach. I to ma być coroczny pretedent do tytułu mistrzowskiego? To są przecież fakty, a nie mity bystrzaku.

        1. Wypadało by komentować z klasą. Mioduski jest w Legii samodzielnie już kilka lat i w tym okresie Legia w Europie jest najlepsza z polskich zespołów. Obraźliwe wobec klubu komentarze są nie na miejscu. Ten sezon istotnie jest gorszy w wykonaniu Legii , Rumun zawalił 1 mecz w fazie ligowej z Turkami , Astiz na trenera się nie nadaje. Ogarnięty trener da sobie radę , powinni wykupić Papszuna z Rakowa jak najszybciej , albo zatrudnić innego trenera , aby uratować sezon. Potencjał w zespole jest , trzeba go tylko umieć wykorzystać

    1. Papszun jest warszawiakiem i był kibicem Legii. To naturalne że chcesz trenować, klub któremu kibicujesz od lat.
      Tylko można to było inaczej przeprowadzić…

        1. Można zmienić swoją ulubioną kanapę, tv, auto, dom, żonę, pracę, partię na którą głosujesz, obywatelstwo, wiarę.

          Ale nie klub! co to to nie. A jeszcze określić się mianem ex-kibica legii to już nie bluźnierstwo, to świętokradcza ohyda.

          1. Można przeprowadzić kibicowską apostazję i przejść na pozycje neutralnego obserwatora. Znam trochę takich ludzi, coś w ten deseń zrobił m.in. Stanowski.
            W Poznaniu znam też kilka osób, które przebyły dość ciekawą kibicowską trasę Lech –> Warta. W Warszawie przyjezdni czasem porzucają swój dawny klub dla Legii, która jak wiadomo ma w kraju największą moc przyciągania.
            Mało tego – znam kilka osób którzy są lub byli bardzo, bardzo blisko mojego Lecha (rada nadzorcza, spółka zarządzająca stadionem itp.) i mega mi ODRADZALI zbliżenie z klubem, bo im bliżej jesteś tym większa szansa że przestaniesz być kibicem. Ciekawe i niespodziewane.

  13. To ja też wrzucam,

    Legia bezzębna, moim zdaniem Raków nie licząc wyniku zagrał lepszy mecz w Pradze niż Legia w Warszawie ze Spartą, to dosyć oddala szanse na prześcignięcie Czechów, bo Sparta już prawie wita się z gąską. A Legia, ma mecz o wszystko w piekle ormiańskim. Dobrze że będzie grudzień.

    Lech, jakbym oglądał ten mecz bez wyniku i byłbym skautem, to chyba tylko Palma by wzbudził moje zainteresowanie po stronie Lecha, kolejny mecz 3 w którym Lech był poprostu gorszym zespołem, W całej kampani europejskiej był gorszy z Crveną, Genk, Lincoln, Rayo, Lousanne. Czyli praktycznie w każdym meczu po za islandią i pikującym Rapidem.

    Jagiellonia, kolejny mecz w którym jest jakiś poziom coś tam się kręci jest walka ale wszystko takie zbilansowane na granicy, Nie wiem Siemieniec to wykalkulował wszystko poustawiał suwaki by przepychać trudne i niewygodne mecze ? Jako jedyna drużyna praktycznie każdy mecz jakoś sobie przepychają, przypadek?

    Raków
    Papszun już wszystko poustawiał, już wszyskto poukładał Papszun-ordnung jest i widać, że „Die Machine” ruszyła. Jak pisałem by dać Papszunowi czas to trochę było tutaj komentarzy marudnych, ale jak widać chłop wie co robi. Najlepiej i najstabilnie grająca drużyna która mało co przepycha nie ma szczęścia bo na taki los jak Lech i Fred się nie zdaje. Mocny kandydat do top 8

    I mały komentarz do Papszuna,
    Jest pare małych problimików z transferem Papszuna do Legii:
    – klauzula wykupu
    – kontrakt do końca roku.
    – sytuacja Rakowa i Legii.

    Generalnie moje zdanie jest takie, Papszun jak każdy inny pracownik ma WAŻNY kontrakt, więc dopóki ktoś nie spełni oczekiwań wykupu zapisanych w umowie to może sobie płakać ile chce.
    Legia gra na ten moment strasznie bucowato, bo oto wielki klub przyszedł po trenera a ten trener chce do nas więc łaskawie go oddajcie.
    Papszun zresztą też, ale skoro grają w takie dupowate nuty to Rakowowi nie pozostaje nic innego jak sobie załatwić trenera a tego trzymać i odsunąć ze względu na potencjalne działania na szkodę klubu.
    Leśnodorski powiedział krótko, przy takim PR-owym seppuku jedyne co pozostaje to wziąć walizę podjechać do Częstochowy i załatwić to po gentelmensku.
    A tak ktoś tu ośmiesza Legię.

    Odnośnie innych lig.
    LM

    Bodo, Slavia czy Kopenhaga mają już nikłe szanse na dalszą fazę LM, co więcej Galatasaray też potrzebuje jeszcze 2-3 pkt do play off, bez tego wszystkie drużyny czeka dzwon w lutym.

    To co odwala Ajax, taka marka w LM to kryminał.

    LE
    Midjylland mają awans, ale Panathinaikos Viktoria, Brann Paok i Fenerbache jeszcze trochę odrobinki potrzebują.

    LK
    Samsunspor top8, Sparta raczej walka o top8, sigma play-off i szansa wy….kolejenia Lecha, AEK play off raczej.

    Czyli praktycznie w LM nikt nie zostanie, w LE pół na pół z naszych przeciwnków, a w LK wszyscy przejdą.

    My natomiast mamy spore ryzyko jeśli chodzi o Legię, nie będzie wygranej z Noah to jest żegnaj wiosno.

    Bez wygranej z Noah i Sigmą o wyprzedzeniu Czechów można zapomnieć.

    1. Palma słabo w tym meczu Lecha akurat zagrał… byli inni lepsi na boisku z Ismaheelem (gol, asysta) na czele. Opatrzność oddała Lechowi – te stracone bramki w ostatnich minutach, w meczach w których był lepszy.

      Bardzo dobry mecz Mońki, Gumny .. zaczyna przypominać sobie swoją dobrą formę, bramki strzelili rezerwowi – druga bramka najdroższego letniego nabytku Kolejorza czyli Agnero.

      1. Na razie 2 zwycięstwa z rzędu i w niedzielę czeka Wisła Płock. Pomimo że jesień jest kiepska w wykonaniu Kolejorza, to jest w grze na wszystkich frontach. Poza tym często… miewał dobre końcówki rundy jesiennej w poprzednich latach. Może teraz będzie podobnie.

        1. To jest główny pozytyw tej Lechowej jesieni – mimo kiepskiej gry, nadal walczymy na każdym froncie. Natomiast potencjał zespołu jest wyraźnie wyższy niż ta runda. Może lepsze zdrowie kadry na wiosnę da więcej frajdy, wracają jeszcze dwa filary w postaci Murawskiego i Walemarka.

  14. A jak wygląda nasza pozycja rankingowa nie tylko obecnie, ale też jakie mamy perspektywy?

    Nasza strata:
    9. Turcja 7,1
    10. Czechy 3,925
    11. Grecja 0,937

    Przewaga:
    13. Norwegia 1,988
    14. Dania 2,394

    Ranking 4-letni (czyli ten, który będzie obowiązywać na starcie przyszłego sezonu)

    9. Turcja 5,025
    10. Czechy 1,85
    11. Polska 0
    12. Grecja -2,438

    Ranking 3-letni (czyli ten, w którym odpadnie nam sezon z ćwierćfinałem Lecha)

    8. Holandia 4
    9. Grecja 3,187
    10. Czechy 2,85
    11. Turcja 0,975
    12. Polska 0
    13. Norwegia -2,988
    14. Dania -3,719
    15. Cypr -4,438

    Ranking 2-letni (czyli liczący poprzedni i obecny sezon):

    7. Belgia 1,425
    8. Holandia 0,875
    9. Polska 0
    10. Cypr -1,313
    11. Grecja -1,338
    12. Czechy -3,775
    13. Norwegia -4,113
    14. Turcja -4,15

  15. Do czechów za duża strata, ale warto zblizyc się do nich na odległosc plus minus 2 pkt.
    Po tym sezonie skasuje się sezon 21/22 więc majac strate 2 pkt na koniec obecnego zaczniemy wyscig z pepikami majac taki sam dorobek punktowy.

    Jaga i Raków pewne top 24 , Lech bardzo blisko, wlasciwie na 80%
    Legia natomiast 0-1. Albo wygra dwa ostatnie mecze, albo odpadnie bo nawet z 7 pkt to moze byc za mało majac ujemny bilans bramek.

    1. Stało się to czego niestety się obawialiśmy, czyli porażka w meczu bezpośrednim, tak jak rok temu z Lugano. Temat gonienia Czechów jest bardzo utrudniony – oni będą mieć w fazie pucharowej 3 zespoły, a my wcale nie mamy pewnej czwórki.

      Ogólnie z taką grą Legii i Lecha to trudno mówić o gonieniu Czechów. Lech wygrał na fuksie, Legia zagrała jeszcze słabiej. Trzeba mieć nadzieję, że wbiją się do top24 i że w lutym będą w dużo lepszej formie, bo to co pokazali teraz to woła o pomstę do nieba.

      Szkoda porażki Legii, Sparta słaba, ale jednak Feio i Iordanescu zostawili po sobie spaloną ziemię i nie ma co tam zbierać. Oby udało się wejść do 24 i znaleźć dobrego trenera, który tym razem dobrze przepracuje zimę.

      Może jeśli w 1/4 będą trzy ekipy z Polski i tylko jedna z Czech, temat nabierze mocy? Na ten moment tak jak napisałeś – celem pozostaje zbliżyć się na mniej niż 2 punkty.

      1. Pamietaj ze 2-3 nasze ekioy beda sie bic w barazach w lutym . To 4-6 meczów dodatkowe których Czesi mogą nie mieć.

  16. Wychodzi na to, ze Czechy i Polska beda mialy po 3 druzyny na wiosne. Nie wiem jak w taki sposob mamy odrobic 4 punkty. O ile z Lincoln Red Imps moze sie udac to z Noah na wyjezdzie moze byc trudno po tym co Legia ostatnio pokazuje. 6-7 pkt moze byc za malo i Legia potrzebuje teraz 2 zwyciestw

    1. 7 punktów będzie na granicy, więc może się okazać, że remis w Armenii i przyzwoita wygrana z chochlikami pozwolą prześliznąć się do fazy pucharowej.

      Z drugiej strony może okazać się, że wiele ekip będzie mieć po 9 punktów i 7 to będzie za mało.

      Oczywiście dobrze byłoby 2 razy wygrać, ale patrząc na grę Legii to można nabawić się choroby morskiej.

  17. Raków – brawo, jest awans, według mnie spora szansa na miejsce w TOP8 ponieważ zostały mecze z rywalami jak najbardziej do ogrania. Jak dla mnie na razie najlepszy pucharowicz.
    Jaga – też brawo i też awans, tutaj o TOP8 będzie zdecydowanie trudniej, raczej miejsca 9-16. Tak czy inaczej super.
    Lech – jak się ogarną to są w stanie powalczyć o awans z Sigmą Ołomuniec, te Mainz też można ukąsić co pokazała dzisiaj Krajówa. Ale Lincolna to my nie zapomnimy.
    Legia – żenująca drużyna, są jeszcze w grze tylko dlatego, że Augustyniakowi 2 razy zeszło z kapcia. A co najlepsze – mimo tej całej żenady są jeszcze szanse na awans, trzeba tylko pokonać potężne NOAH i postrach Lecha, czyli Lincoln. Możliwe, ale nie liczyłbym na wiele xd

    PS. Biedny ten Rapid, traumę muszą mieć po dwukrotnym 4-1 w Polsce 😁

    1. Wygrana Rakowa u siebie ze Zrinjskim to przepustka do top8. Idealnie byłoby też wygrać na Cyprze, tak jak Legia przed rokiem. 14 punktów może dać nawet 3 miejsce w tabeli i spore bonusy. Medaliki byłyby spokojnie o rozstawienie w q4LK oraz q2 w ścieżce mistrzowskiej. O ścieżce ligowej za wcześnie by pisać. W każdym razem 20 punktów powinno dać też rozstawienie w eLE.

      Jaga… dwa trudne mecze na koniec. Ale moim zdaniem nie będzie to 0-0-2. Zobaczymy.

      Lech. Wygrali mecz, w którym rywal był lepszy. Z Mainz muszą zagrać dużo lepiej i przydałaby się wygrana w Czechach. Ale czy Lecha na to stać?

      W temacie Legii to nie chce się nawet pisać, co DM zrobił z klubem grającym regularnie w Europie…

  18. Z jednej strony szkoda, że Legia jest kompletnie z systemem ABC, czyli Absolutny Brak Czegokolwiek.

    Z drugiej strony to jest to, o czym wiele razy pisałem – masz 4 zespoły. Jeden zawali, pozostałe pociągną. Dziś było nam typowane około 1,25, a weszło 1,5. Lech wrzucił punkty, choć nie powinien z przebiegu meczu.

    Sparta słabiutka, powinna wygrać 3-4 golami. Legia ma teraz dwóch najłatwiejszych na papierze rywali. Za 3 tygodnie prawdopodobnie mecz o wciśnięcie się do top24.

    Lech cudem wyrwał 3 punkty. Powinni przegrać podobnie jak Legia 3-4 golami. Trochę powtórka z Kopenhagi sprzed roku, gdzie jeden zespół grał, a drugi strzelał gole.

    Jagiellonia wymęczyła wygraną. 2 wymęczone wygrane, 2 wymęczone remisy. Ale punkty są, teraz walka o top8. Z Rayo można powalczyć.

    Raków jak widać, rozwalony i w kryzysie. Tak sobie dać wbić gola przy prowadzeniu 4:0… Też walka o top8.

    Fajnie, że mamy 4 zespoły.

    1. Nie lekceważyłbym tego Noah. W przeciwieństwie do Legii przegrali tylko 1 spotkanie, mają 5 pkt i są wyżej w tabeli od Wielkiej Potęgi z Warszawy. Szykują się ciężary, ale może Legia jakimś cudem wyszarpie remis.

      1. Nie lekceważę. Przeciwnie – nie zdziwię się jeśli tam będzie remis – dlatego napisałem, że z LRI będzie mecz o awans.

    2. Chyba innym mecz Lecha oglądałeś. Opatrzność oddala Lechowi punkty które tracił w ostatnich minutach- będąc lepszym na boisku. Ale jakie 3 bramki?

      1. Jak Lozanna nie strzeliła 3-4 goli to tylko jej piłkarze wiedzą. Lech nie istniał, ale wygrał 2:0. Niesamowite.

        1. Patronus, chyba tym razem za ostro poszedłeś w alko, przyjacielu. Lozanna była lepsza przez 30 minut meczu. Takiej sytuacji jak przy golu Lecha na 1:0 nie mieli ani jednej. Większość to były mało groźne strzały z dystansu. Ogólnie rywal fajny, dużo lepszy od Rapidu, ale to nie jest żadna Bazylea w prime.

      1. Sparta jest słaba. Przynajmniej w meczach z Rakowem i Legią nie pokazała nic wielkiego. Legia przegrywa w Lubinie, przegrała u siebie z Niecieczą, w ostatniej minucie uratowała remis z Lechią. Mocny klub wygrałby w Warszawie ze 3-4 zero „na stojąco”. A Sparta wyciągnęła 1:0 i nie umiała strzelić nic więcej. I tak lepiej niż Lozanna.

        1. Nigdy tak, a niby nie.
          Sparta miała wynik i go szanowała. Wiele ataków nie kończyła strzałami, tylko długim utrzymywaniem się przy piłce. Jak Turcy w pierwszej kolejce. Legia nie miała nic do powiedzenia, przy niekorzystnym wyniku ale siebie 🙁 wczoraj od 0-1 miała jakieś 50minut, z Turkami chyba z 80. Nie zrobiła nic, kompletnie nic…
          Sparta w 100% kontrolowała mecz (od strzelonej bramki oczywiście) i właśnie tak gra klasowy zespol

    3. Troszkę przesadzasz z tymi 3-4 golami w kontekście potencjalnej porażki Lecha. Zgodzę się z Tomkiem Hajto, który w przerwie powiedział że to jest mecz na 1-0. I taki był. Lechowi ten 1 wpadł, w doliczonym dla spokojności wpadł drugi i mają zwycięstwo. Może nie zasłużone (w sensie nie wynikające z przebiegu), ale zasłużone z determinacji. Nie byli 100% lepsi, ale na pewno nie byli 3-4 gole gorsi.

        1. Ja po prostu komentuję, a ci, którzy są tu od dawna wiedzą, że cieszę się z każdej wygranej polskiej drużyny. Bo dla mnie to bardziej są polskie kluby, niż jakieś konkretne z różnych miast.

          Nie mam kompleksów i umiem cieszyć się z tego, że inni odnoszą sukcesy. A słaba gra Legii powinna martwić wszystkich polskich kibiców, bo to nasz pucharowy zespół i zdobywa punkty dla Polski.

      1. To obejrzyj sobie jeszcze raz ten mecz. Lozanna wchodziła w poznańską obronę jak w masło. Co ofensywna akcja gości to pożar w polu karnym gospodarzy. A akcje Lecha – dno. Podania za lekkie, albo za mocne. Ile Lech miał szans bramkowych, a ile Szwajcarzy?

        To co marnowała Lozanna to podobnie jak Legia w Celje. Tyle że tam bramkarz bronił, a w Poznaniu po prostu goście byli potwornie nieskuteczni. Lech nie bronił się mądrze, tylko bardzo szczęśliwie. I w końcu wcisnęli gola. A w ostatniej minucie przeprowadzili drugą udaną akcję w meczu i strzelili na 2:0.

        Legia miała też dwie udane akcje w meczu ze Spartą. W obu przypadkach bramkarz gości wybronił. Z kolei Tobiasz zaliczył kolejny słaby mecz. Ale to inna historia.

        1. siedziałem za bramką Lecha w drugiej połowie… i nie miałem takich wniosków, że wchodzili jak w masło. Prawie nie mieli czystych sytuacji. Może 2 groźne… jedna bardzo, gdy Mońka blokował , a Gumny wybił.
          W pierwszej połowie… mecz wyrównany … Lozanna kompaktowo zabezpieczała środek pola… Praktycznie nie mieli pod bramką Lecha żadnych groźnych sytuacji… i Lech wyglądał minimalnie lepiej. Na początku drugiej połowy niestety dali się zepchnąć… szwajcarom pod swoją bramkę, ale paniki nie było. Uważałem, że mecz jest remisowy i albo skończy się na 0 do 0, albo ktoś strzeli 1 bramkę.

    4. Byłem na meczu lecha i faktem jest ze lozanna przeważała ale nie wypracowała sobie wielkich sytuacji (3 do 1 na korzyść lecha) to nie był mecz w którym bramkarz by wybronił 3-4setki. Lech zagrał po prostu mądrze, cofnął sie, dał grać piłką zawodniką ze Szwajcarii i czekał na swój moment. Akurat patrząc na ostatni mecz lecha (Radomiak) to lech zrobil identycznie. Moze w końcu niels zaczął myśleć inaczej i nie walić głową w mur ze swoją taktyka ale w końcu sa z tego punkty.

      1. Oglądałem mecz w TV i czekałem tylko na gola dla gości. Ale tak marnowali sytuacje, że nawet mimo nienajlepszej postawy obrony, zachowali czyste konto.

        Goście wchodzili w pole karne Lecha jak w masło i powinni spokojnie strzelić 3-4 gole. Nie dlatego, że mieli 3-4 sytuacje, tylko dlatego, że mieli tak dużo sytuacji, że co najmniej w 3 z nich powinien paść gol.

        Ale nie padł, a Lech wbił dwa. I dobrze.

        1. xG na korzyść Lecha, posiadanie piłki również, strzały z pola karnego również. Myślę że to ten moment że powinieneś iść spać, Patronus. Nadmiar emocji tego dnia wykrzywił Ci postrzeganie świata.

          1. Pisze ktoś, kto ratuje się statystykami bo wie, że z gry to wyglądało słabo. Ile to już razy widzieliśmy na różnych poziomach, że chociażby posiadanie piłki nie musi mieć realnego przełożenia na jakość gry.
            Ja rozumiem, że jesteś Pyrą, ale proszę, trochę obiektywizmu. Wygrali no i super, ale nie ma co zaklinać rzeczywistości.

          2. Rzeczywistość jest taka, że mecz był bardzo wyrównany. Szwajcarzy mieli momenty wyraźnej przewagi, niepodparte żadnymi klarownymi sytuacjami. Lech sobie takowe stworzył i strzelił z nich dwa legitne gole. Kultura piłkarska drużyn na podobnym poziomie. „Z gry wyglądało to słabo” – tak to w Poznaniu gadają na stadionie menele z małpkami w kieszeniach, których wiedza o piłce zatrzymała się w podstawówce, jeszcze przed pierwszym piwem.
            Patronus upatrując w tym meczu potencjału na porażkę 0-4 ośmieszył się mocno, pozostaje wierzyć że pisał pod wpływem.

        2. W „masło” to wszedł dwa razy Ishmael.

          Szwajcarzy nie mieli ani jednej takiej akcji. Nie obijali słupków i poprzeczek, Mrozek nie fruwał w bramce. Zdecydowaną większość akcji kasowali obrońcy.

          Mieli 30 minut zauważalnej przewagi (i tak mając gorsze statsy w całym meczu) z którą nie potrafili nic wielce konstruktywnego zrobić i w tym okresie dali sobie wbić gola. No łał.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *