Mikael Ishak najlepszym strzelcem polskich klubów w pucharach
Na koniec pucharowego sezonu Mikael Ishak dołożył kolejne dwa gole dla Lecha i jeszcze bardziej poprawił swój kapitalny wynik strzelecki.
Raków Częstochowa – ACF Fiorentina 1:2
- Piąta z rzędu domowa porażka polskiego zespołu z Fiorentiną. Z sześciu takich meczów tylko Ruch nie przegrał (1:1 w sezonie 1969/70).
- Raków przegrał oba mecze z tym samym rywalem, poprzedni taki przypadek (i jedyny oprócz tegorocznego) miał miejsce również przeciwko włoskiemu zespołowi – Atalancie (0:2 i 0:4 w fazie grupowej LE sezonie 2023/24). To też jego jedyna seria dwóch porażek oprócz meczów z Atalantą i Sturmem (0:1).
- Dziesiąta porażka Rakowa w 40. meczu pucharowym.
- Karol Struski strzelił swojego pierwszego gola w pucharach.
- Marek Papszun zremisował swoje dwa pierwsze mecze w pucharach jako trener Rakowa (dwa razy po 0:0 z Sūduvą), Dawid Szwarga oba wygrał (1:0 i 3:0 z Florą), Łukasz Tomczyk oba przegrał (dwa razy po 1:2 z Fiorentiną).
- To był ostatni mecz Rakowa w pucharach w tym sezonie (14 meczów – najwięcej, wyrównanie wyniku z sezonu 2023/24). Pełne 1260 minut na boisku zaliczył Stratos Svarnas, we wszystkich meczach zagrali także Oskar Repka i Fran Tudor. Chorwat opuścił tylko jeden z 40 meczów Rakowa w pucharach (pierwsze spotkanie z Atalantą).
Szachtar Donieck – Lech Poznań 1:2
- Lech ma serię 25 meczów w pucharach ze strzelonym golem, co jest kolejnym pobiciem jego dotychczasowego rekordu.
- Oba wyjazdowe mecze Lecha z Ukraińcami zakończyły się zwycięstwami (1:0 z Dnipro i 2:1 z Szachtarem). Szachtar przegrał oba mecze w Krakowie z polskimi zespołami po 1:2 (wcześniej z Legią w fazie ligowej).
- Lech wygrał trzy kolejne wyjazdowe mecze w pucharach. To wyrównanie jego najlepszych serii, osiągniętych w sezonie 2020/21 (3:0 z Hammarby, 5:0 z Apollonem Limassol i 2:1 z Charleroi w eliminacjach LE) oraz na przełomie sezonów 2022/23 i 2023/24 (3:0 z Djurgården, 3:2 z Fiorentiną i 2:1 z Žalgirisem Kowno, najpierw w fazie pucharowej LKE, a potem w eliminacjach tych rozgrywek). W obecnej serii, przed zwycięstwem z Szachtarem, pokonał 2:1 Sigmę Ołomuniec i 2:0 KuPS.
- W czołówce 47. mecz Mikaela Ishaka w Lechu w pucharach i niezagrożone pierwsze miejsce, 38. występ Joela Pereiry i drugie miejsce, 30. występ Antonio Milicia na piątym miejscu ex aequo z Jasminem Buriciem i Semirem Štiliciem.
- Kolejne niesamowite osiągnięcie Mikaela Ishaka – 31 goli w pucharach w barwach Lecha, to najlepszy wynik strzelecki dla polskich klubów (poprzedni, 30 goli, należał do Włodzimierza Lubańskiego w Górniku). To siódmy dublet Szweda w pucharach, z czego trzeci w tym sezonie (hat-trick z Breiðablikiem, dwa gole z Sigmą i teraz dwa z Szachtarem).
- Tak jak dla Rakowa, tak i dla Lecha był to ostatni mecz w pucharach w tym sezonie (16 meczów, o dwa więcej przez udział w rundzie barażowej wiosną w LK). We wszystkich zagrali Bartosz Mrozek (komplet 1440 minut) i Antoni Kozubal.
Informacje i niektóre statystyki na temat klubów znajdują się również na przeznaczonych do tego podstronach: Lech, Raków
Statystyki nie obejmują Pucharu Intertoto. Statystyki danych rozgrywek sumowane są następująco:
EC1 – Puchar Mistrzów + Liga Mistrzów
EC2 – Puchar Zdobywców Pucharów
EC3 – Puchar Miast Targowych + Puchar UEFA + Liga Europy
EC4 – Liga Konferencji (2021-24: Liga Konferencji Europy)
Gość robi swoje i od zawsze przyjemnie mi się ogląda jego poczynania.
„Ishak naprawdę zapracował na ten rekord. Jak na nasze realia europejskie to gość od lat daje liczby i po prostu dowozi wtedy, kiedy trzeba.
Panie Janku, znów drobna kosmetyka, ale na stronie z rozstawieniami rubryka odnośnie zwycięzcy LM/LE/LK nachodzi na Larne w I rundzie el. LM, przynajmniej w wersji na telefony komórkowe.
Moje podsumowanie sezonu w Europie jest takie, że trzeba oddać spory szacunek osiągnięciom w tym sezonie. To jest dla mnie fakt, niezależnie od tego ile kto lubi narzekać.
Biorąc jednak pod lupę kluby dla mnie to wygląda tak
Lech
Jak psioczę na Lech Poznań za chimeryczność, gdzie jednego dnia wyglądają jak drużyna na ćwierćfinał Europy, a drugiego jakby pierwszy raz się spotkali na orliku, tak w tym sezonie muszę im jedno oddać.
Po wpierdolu od Crvena zvezda u siebie pojechali do Belgradu i coś tam jednak pograli. W ogóle w pierwszym meczu również nie grali źle, brakło siły fizycznej-dyscypliny taktycznej i więcej mentalności Ishaka.
Po gongach od KRC Genk znów, nie posypali się mentalnie, tylko pojechali i wygrali, co dla polskiej drużyny nie jest wcale takie oczywiste z Belgami
Po wpadce z Lincoln Red Imps i takim linczu pojechali do hiszpanii grać z Rayo i pierwsza połowa wyglądała moim skromnym zdaniem przebojowo, a potem jednak hiszpańska karuzela znowu przywiodła demony lecha.
Mieli/Mają zawiechy w lidze, ale z Rapid Wiedeń, Mainz 05 czy FC Lausanne-Sport wyglądali jak normalna drużyna z Europy która potrafi kopnąć w miarę prosto piłkę i więcej.
KuPS ogarnęli bez większego stresu, z pełną kontrolą dwumeczu
Z Szachtar Donieck dostali u siebie, przegrali z Brazyijską finezją i chyba tu trochę zmiany intensywności pressingu ich dobiły(niedokładne podania z dupy etc., zmiany decyzji lub ich brak) w pierwszym meczu przegrali taktycznie, mentalnie, technicznie
W Krakowie znów, podnieśli się, kurwa znów wow! Lech? Zagrali lepiej taktycznie, po za Rodriguezem mentalnie super, a technika i jakieś szuru buru to Brazylijczycy robili i nie wiele brakło a Arda Turam by im wpierdolił w szatni!.
Swoją drogą uważam, że Lech miał ciut mniej szczęścia niż pecha w tym meczu, bo karnego dostał szczęśliwie, bo gość nie schował ręki, a bramkę stracili kuriozalnie. Jednak jest jedna decyzja która jest niezrozumiała dla mnie, a mianowicie w 28 minucie koleś leci wyprostowaną nogą w atak na piłkę i uderza ismaheel-a w stopę. Gość kurwa leci jak Johnny Cage z wyprostowaną nogą! czyli traci kontrolę nad ciałem dotyka piłki i stopy przeciwnika i nie ma Faulu! To jest moment który mógłby przesądzić o cały spotkaniu.
Mimo to jednak, Lech ma Finalnie 1/8 i odpada z faworytem, czyli żadnej kompromitacji.
Mentalnie to jest dla mnie największy progres od lat.
Jagiellonia
Jagiellonia Białystok to jest w tym sezonie najbardziej stabilna drużyna i to jest największy progres jaki widziałem w polskim klubie od lat.
Zero dram, zero odpałów, zero co oni odpierdolili?.
W eliminacjach pełen spokój, przeszli Serbów, Duńczyków i Albańczyków bez większego stresu.
W fazie zasadniczej zrobili swoje, ani nie odlecieli, ani nie zawalili.
Wygrali co mieli wygrać, zremisowali tam gdzie mogli dostać w łeb, jeden mecz im uciekł na remis, jeden przegrali zgodnie z planem.
Jedyna większa rysa to ACF Fiorentina. Dlaczego? Bo w tym dwumeczu prezentowali się o niebo lepiej,
Posiadanie piłki, rozegranie, pomysł na grę. No szkoda, że Pululu nie grał w pierwszym meczu, bo drugi to był najlepszy jego mecz jaki widziałem.
Podsumowanie wszystkich meczy – 13/14 meczów zgodnych z potencjałem.
Więc jest to wynik jak na naszą ligę jakiś niedorzecznie pozytywny!
Raków
Marek Papszun na początku zrezygnował z lig i kosztem Ligi Konferencji. Coś za coś. Ale to przynajmniej się nazywa jakimś sensownym ustawianiem priorytetów
Wyniki w ekstraklasie zjebane w ten sposób na start (7 pkt w 8 meczach), ale za to w Europie przeszli MŠK Žilina, Maccabi Haifa i Ardę i moim zdaniem te drużyny to nie były ogóry. Maccabi dla przykładu dwukrotnie play-off w LK pod rząd a żylina była w LM 2-krotnie.
A, jest jakaś pojebana narracja że łatwa drabinka, chuj tam! Jakby Maccabi przeszło dalej to o żadnym blamażu nie moglibyśmy powiedzieć.
Co dalej robi Papszun ?
Stabilizuje ligę i krok po kroku odrabia straty w lidze( co mówiłem że zrobi i szedłem z kimś o zakład nawet tutaj) ,dodaje do tego dobre mecze w Europie, wyjazdy bez kompleksów i rozpaćkanie finalnie Rapid Wiedeń.
Ponadto wygrywa z Cypryjczykami(regularny uczestnik w Europie) Craiovą(chyba coś grali ostatnio) Rapid, i ma remisy na trudnych terenach w Czechach.
Moim zdaniem wyciągnął z tej drużyny bardzo dużo
Po jego odejściu Raków trochę wygląda jakby cały ten tunning drużyny wyjął a te auto zamienia się w normalny sedan
Coraz więcej przegranych z dupy, roztrwanianie przewag w meczu, w skrócie utrata Papszun-DNA
Dwumecz z fiorentiną też taki był, niby całkiem znośnie a również tu błąd tam brak koncentracji, momentu zamknięciu meczu przy przewadze no trochę brak mi było tego z czego Raków pod Papszunem słynął. Skutek, Fiorentina trochę się napocila ale chyba nie aż tak jak z Jagiellonią, nawet u trenera Fiorentiny było widać jak wkurwiony chodził przy dogrywce z Jagiellonią.
Legia
Legia Warszawa to jest w tym sezonie poradnik jak można zjebać nie sezon ale cały progres z ostatnich lat.
Były wielkie zapowiedzi, marsz po wszystko, a wyszło klasyczne „rozjebało się, ale nikt nie wie jak bo jeden manadżer tu drugi tam prezes zatrudnia trzeciego a asystenta bez doświadczenia mianują trenerem.
A inne rzeczy: Sprzedaż kluczowego zawodnika Mourishite(gościa który zajebiście grał z Chelsea) przed rewanżem decydującym z Hibernian
– losowe transfery, podkradane innym klubom
– konflikty, granie z trenerem który mentalnie został w Karpatach
– brak kierunku, losowa decyzyjność
Zmiana Zespołu, który potrafił ograć ekipę z Premier League, przemienia się w drużynę która dostaje od Ormian?
To wygląda tak jakbym ja odpalił sobie FM2026 po pięciu browcach.
Ale jest światełko w tunelu – Jedyny sensowny ruch w tym sezonie to moim zdaniem Papszun.
Na dziś Legia raczej dociągnie sezon bez większych emocji, ale jeśli ktoś ma to poskładać, to Papszun. Czyli gość który ma średnią punktową na poziomie 2 pkt/mecz! Nikt tak nie ma w polskiej lidze, ani Urban, Brosz, Siemieniec, Frederiksen Probierz, Skorża.
Tyle że trzeba będzie budować od nowa, bo ten sezon przepalił sporo tego, co było wcześniej zrobione. Ranking jest legii bezużyteczny w przyszłym roku niestety.
Mimo to jednak tak zjebana Legia coś nam dorzuciła, więc tak ten sezon moim zdaniem jest fenomenalny!
Masa niedosytów o takich meczy że myślę sobie tyci tyci nam brakuje.
I co najważniejsze, Mało wpadek po których bym się wkurwiał(oprócz AEK Larnaka, Lincoln)
Dobry sezon oby więcej !
Generalnie zgodzę się do do Jagi ale z małym zastrzeżeniem. Gdyby u siebie z Hamrun i KuPS zamiast po 1-0 wygrali przynajmniej po 2-0 (a to chyba nie było takie trudne) to w tabeli byliby przed Rijeką i nie trafiliby na Fiorentinę.
A tak minimalizm się trochę zemścił.
Dlatego ja po tych minimalnych zwycięstwach miałem duży niedosyt i obawę o miejsce w tabeli.