Możliwe pierwsze ważne rozstrzygnięcia – zapowiedź rewanżów II rundy el. LM, LE i LK

Dwa polskie zespoły są zmuszone odrabiać straty, dwa mogą liczyć na względny komfort, jednak nadal muszą być ostrożne. Już w tym tygodniu możemy sobie zapewnić pierwszego uczestnika fazy ligowej, choć byłoby to dopiero absolutne minimum tego, co jeszcze jest do zrobienia.

Liga Mistrzów

Środa, 29 lipca 19:00

Lech Poznań – Aarhus GF (pierwszy mecz: 4:1 dla Lecha)

Mistrz Polski jest w najbardziej komfortowej sytuacji ze wszystkich polskich drużyn – wygrał pierwszy mecz wysoko, a rewanż gra u siebie. W Lechu pozostają jednak bardzo ostrożni, bo wiedzą, że w jednej chwili wszystko może się zmienić i nawet bezpieczna przewaga może zostać zaprzepaszczona. W sobotę Lech zainaugurował sezon ligowy bezbramkowym remisem z Cracovią. Poza pojedynczymi sytuacjami można docenić jego grę obronną, za to niemiłym zaskoczeniem była postawa w ataku i pierwszy od dawna mecz ligowy na zero z przodu u siebie. W pucharach Lech z każdym meczem poprawia swoją niesamowitą serię meczów ze strzelonym golem. Podtrzymanie jej jutro zdecydowanie pomogłoby już ostatecznie rozstrzygnąć ten dwumecz.

Aarhus także zaczął sezon ligowy i dzięki dość szczęśliwemu rzutowi karnemu zremisował u siebie 1:1 z Brøndby. Wciąż są tam kontuzje w obronie i być może w trójce z tyłu będzie musiał zagrać pomocnik. Dobrą wiadomością dla AGF jest za to powrót Rasmusa Carstensena, jest możliwość, że były zawodnik Lecha będzie miał okazję ponownie pokazać się na stadionie przy Bułgarskiej. Jego występ jest tym bardziej prawdopodobny, że w kadrze nie znalazł się Gift Links. Za czerwoną kartkę z pierwszego meczu pauzować będzie bramkarz Jesper Hansen.

Środa, 29 lipca 20:00

Górnik Zabrze – Fenerbahçe SK (pierwszy mecz: 1:0 dla Fenerbahçe)

Po nikłej porażce w pierwszym meczu Górnik nadal stoi przed trudnym zadaniem, ale nie niemożliwym. W lidze, mimo sporych trudności, pokonał Śląsk Wrocław. Potrzebował do tego łutu szczęścia, zwłaszcza przy trafieniu samobójczym rywali, w każdym razie do zwycięstwa 2:1 wystarczyły mu tylko niezłe fragmenty w drugiej połowie. Przeciwko Fenerbahçe będzie musiał zagrać zdecydowanie lepiej w dłuższym wymiarze czasu. Warto przypomnieć, że stawką jest faza ligowa co najmniej Ligi Europy, w przeciwieństwie do ścieżki mistrzowskiej, gdzie Lech może na razie zapewnić sobie Ligę Konferencji.

Turcy nadal nie zaczęli ligi, a ich forma tydzień temu wcale nie wyglądała tak dobrze, jak wcześniej w meczach towarzyskich. Czas może jednak działać na ich korzyść, a w porównaniu z pierwszym meczem nie powinno być dodatkowych osłabień.

Liga Europy

Czwartek, 30 lipca 19:00

FC Hradec Králové – Tromsø IL (pierwszy mecz: 1:0 dla Hradca)

W pierwszym meczu w Norwegii Czesi byli mocno ostrzeliwani, a jednak zakończyli go zwycięsko. W lidze wygrali 2:1 z FK Pardubice, zaś Tromsø zagrało swój mecz ligowy awansem już w kwietniu i w tym tygodniu pauzowało. Na półmetku rozgrywek znajduje się na trzecim miejscu, za Bodø/Glimt i Vikingiem.

FC Midtjylland – Beşiktaş JK (pierwszy mecz: 1:0 dla Beşiktaşu)

Turcy z Beşiktaşu, podobnie jak ich lokalny rywal, Fenerbahçe, mogą żałować, że wygrali u siebie tak nisko. Teraz będą musieli co najmniej utrzymać nikłą zaliczkę w Danii. Midtjylland w niedzielę wygrało swój ligowy mecz 3:2 przeciwko Sønderjyske.

Czwartek, 30 lipca 19:45

PAOK – Dynamo Kijów (pierwszy mecz: 3:2 dla PAOK-u)

Mecz w Lublinie przez długi czas toczył się korzystnie dla PAOK-u, jednak ostatecznie Grecy też nie mogą być do końca zadowoleni z różnicy bramkowej. Oba zespoły dopiero zaczną zmagania ligowe, inauguracja ligi ukraińskiej odbędzie się już w ten weekend.

Liga Konferencji

Czwartek, 30 lipca 18:00

Inter Turku – İstanbul Başakşehir (pierwszy mecz: 1:1)

Finowie prowadzili w Turcji, teraz nie mogą przegrać, aby mieć szansę na sporą niespodziankę. W poprzedniej rundzie przeciwko FK Sarajevo musieli odrabiać straty, mimo to udało się awansować, jednak teraz poprzeczka wisi nieco wyżej. W lidze przegrali 1:2 z IF Gnistan, jednak wciąż znajdują się na wysokim drugim miejscu. Turcy wciąż przygotowują się do sezonu ligowego.

FK Jablonec – NK Varaždin (pierwszy mecz: 3:2 dla Varaždinu)

Jablonec, tak jak Hradec Králové, wygrał swój pierwszy mecz ligowy 2:1 (z Sigmą). W pucharach ma jednak do odrobienia stratę przeciwko NK Varaždin. Chorwaci rozpoczną ligowe granie dopiero w ten weekend.

Czwartek, 30 lipca 19:30

Valletta FC – Raków Częstochowa (pierwszy mecz: 3:1 dla Rakowa)

Dziś z rozgrywek europejskich odpadł mistrz Malty, Floriana, co oznacza, że Valletta pozostała już jedynym przedstawicielem swojego kraju będącym w grze, a mamy końcówkę lipca. Do rozpoczęcia ligi zostały jeszcze ponad dwa tygodnie, więc na razie zdobywcy Pucharu Malty jedynie trenują. Mecz na Centenary Stadium ma obejrzeć komplet publiczności, co powinno oznaczać około 1700 osób.

Raków rozpoczął sezon ligowy od porażki 1:2 z Wisłą Płock. Oba gole można uznać za właściwie sprezentowane rywalowi, tym razem to było już zbyt wiele, aby odrobić to w trakcie drugiej połowy. Po niespodziewanym debiucie w bramce 17-letniego Wiktora Żołneczki można przypuszczać, że na Malcie trener Rakowa nie podejmie już aż takiego ryzyka. Dobrą wiadomością jest to, że kontuzja Stratosa Svarnasa okazała się mało poważna, za to nadal będzie brakować Lamine’a Diaby’ego-Fadigi.

Czwartek, 30 lipca 20:30

GKS Katowice – MŠK Žilina (pierwszy mecz: 2:1 dla Žiliny)

GKS, tak jak do tego przyzwyczaił, nieudanie wszedł w nowy sezon. Przeciwko Wiśle Kraków mogło to wyglądać znacznie gorzej, czyli 0:3 z beniaminkiem, ostatecznie nieuznany trzeci gol mógł być punktem zwrotnym i nie było bardzo daleko od remisu, który przy tej postawie Katowiczan byłby niezłym wynikiem. Nadziei można upatrywać głównie w meczu domowym. W ostatnich miesiącach to był duży atut, a teraz i tak nie ma czego bronić. Będzie można zatrzeć niekorzystne wrażenie ze Słowacji, w przeciwnym razie trzeba będzie zmierzyć się z czymś, czego stosunkowo dawno nie było, czyli wczesnym odpadnięciem polskiego zespołu z pucharów.

Žilina także zaczęła już ligę i jej inauguracja wypadła w jeszcze bardziej szalony sposób niż można było się spodziewać. Remis 4:4 z FC Košice pokazuje, że nie przejmują się tam za bardzo bronieniem, nacierają do przodu i mocno ryzykują. Nie zmieniam poglądu, że to jest zespół, który można łatwo wypunktować, jednak potrzeba do tego sporo cierpliwości i doświadczenia.

Panathinaikos AO – Paksi FC (pierwszy mecz: 2:1 dla Panathinaikosu)

Panathinaikos, podobnie jak PAOK, miał dużą przewagę w swoim meczu, jednak nie wykorzystał tego w pełni. Teraz gra u siebie i wciąż jest faworytem do awansu, ale Paks rozpoczął ligę od wygranej 4:2 z Ferencvárosem i być może wcale nie należy go jeszcze skreślać.

Udostępnij:

290 komentarzy

  1. Najpierw reprezentacja przegrywa w barażach i nie jedziemy na mundial teraz gdy po pierwszym meczu Lech rozbudził nadzieję na LM eurowpierdol. Trochę za dużo klęsk dla kibiców w ciągu kilku miesięcy

  2. Witam Wszystkich
    Stronę Janka śledzę od ładnych i dobrych paru lat.
    Śledzę ja na bieżąco i lubię czytać Wasze komentarze, sam nigdy nic nie komentując.
    Po wczorajszym eurowpierdolu Lecha też postanowiłem zabrać głos w dyskusji.
    Usiadłem sobie wygodnie przed TV, bardziej śledziłem Górnika niż Lesiczka.
    Myślałem, że ten meczyk to formalność, tym bardziej patrząc na skład duńczyków z Aarchus.
    Pół zawieszonych, pół po kontuzjach, a acha myślę sobie, przyjechali 5 podstawowych reszta to chłopaczki
    z akademii, 18, 19 lat i chcą chłopaki z Aarchus zagrać na fajnym stadionie, nie przepierdolić za wysoko, może
    zremisować i zdobyć fajne doświadczenie.
    Oglądam a tu kujwa zonk. Młodzi duńczycy zapierdalają, grają z werwą, z energią, nagle 1 gong, 2 gong i hur 3 gong.
    Nasi sparaliżowani a Ci dalej grają swoje.
    Dobry bramkarz, trochę szczęścia, energii, determinacji, chęć awansu, walki i wystarczyło na naszych gwiazdorów z Lecha.
    Dogrywka dramat, strzelić w tym meczu gdzie nic się nie układało bramkę nie doświadczonym duńczykom, a po 5 minutach w frajerski sposób ją stracić, to trzeba mieć w sobie DNA. Karne, wiedziałem że zonk.
    Jak większość z Was i znanych „medialnych” ekspertów nie wierzyłem w to co widziałem, jako kibic, trudno mi było zasnąć.
    Dobrze, że miałem bimberek od teścia, to pomogło zasnąć i ukoić trochę wkurwienia…
    Po tym eurowpierdolu, aż człowiekowi na jakiś czas odechciało się futbolu. Wiem, minie dzień, 2, kolejna runda, eliminacje i przejdzie. No ale kujwa.
    Tak jak większość z Was lubię i jaram się rankingami UEFA i zawsze kibicuję wszystkim polskim klubom w pucharach.
    Ale dość już tego rajcowania się tym Rankingiem jak Nie ma efektów w poważnych pucharach jak LM, czy LE
    Mam dość już jarania się dobrymi wynikami w Pucharze 3 kategorii (specjalnie nie nazywam Ligi Konferencji Pucharem Biedronki). Siedzę i oglądam nasze kluby w tym Pucharze 4 rok z rzędu i hur, że z sukcesami.
    Dobra, Brawo.
    Ale już dość tego, Liga Konferencji służy do nabijania pkt do rankingu UEFA dla takich lig jak My ( Wszyscy wiemy kto tam gra, i kto traktuje ten Puchar poważnie, ligi takie jak My i nam podobni i słabsze, drużyny z TOP 5 i nawet z TOP9, wystawiają tam rezerwy) i dobrze, że jakoi jedni z nielicznych poszliśmy na skróty, oszukaliśmy przeznaczenie i skorzystaliśmy z tego. Za sezon, 2 będzie łatwiej. Ale na litość już czas by ktoś w końcu zagrał w tej Lidze Mistrzów. Po to Lech się spuszczał w tym Pucharze, zrobił ranking klubowy, był rozstawiony we wszystkich rundach, żeby to tak zajebiście spierdolić…. Tak naprawdę eliminacje do Ligi Mistrzów, ewentualnie Ligi Europy pokazuje jakość i poziom ligi. Jak w tym sezonie nie wprowadzimy chociaż 1, lub 2 klubów do fazy ligowej Ligi Europy to nie mówmy o żadnym postępie naszej ekstraklasy. Fakt w następnym sezonie będzie łatwiej, Mistrz zagra od razu w fazie play-off LM – pewna LE, zdobywca Pucharu Polski w fazie play-off LE – pewna LK, ale już w tym sezonie musimy udowodnić, że Ranking UEFA chociaż w minimalny sposób odzwierciedla rzeczywistość a nie ją zakłamuje.
    Po co grać w fazie grupowej LM, czy LE jak my przepierdalamy pierwsze dwa dwumecze i to już w lipcu w II rundzie eliminacji LM na pierwszych przeszkodach. Wiem, wiem pech, jak zawsze pech.
    Jaki pech. Losujemy Mistrza Dani, która jest niżej od Nas i co w pysk. W zeszłym roku Crevena liga gorsza od Naszej.
    Górnik ok, przynajmniej walczył, ale Lech no kujwa..
    Teraz trener Lecha powinien mieć ultimatum albo faza grupowa LE albo won.
    1, 2 kluby w LE, 2 w LK w tym sezonie i to minimum. Inaczej nie ma żadnego rozwoju, tylko jeździliśmy na farcie.
    Ten sezon zweryfikuje nasze miejsce w szeregu.
    Ranking UEFA rankingiem, ale żeby za parę sezonów nie skończyło się jak u Serbów, też byli w TOP 11,
    dzisiaj wiemy gdzie są…
    Dzięki i pozdrawiam 🙂

    1. Jeszcze dodam jedno, żebyśmy sobie uzmysłowali jaki to był wczorajszy eurowpierdol, dramat i jakie pośmiewisko zrobił Lech !
      Kujwa ten Aarchus przyjechał pół rezerwowym składem z młodzieżą z akademii, w Darii żadna otwarta TV meczu nie transmitowała, będąc już pogodzona z losem a Prezes klubu AGF miał w szczegółach zaplanowany wyjazd na Wyspy Owcze w 3 rundzie kwal. Ligi Europy.
      Przejebać wczorajszy mecz w tych okolicznościach to naprawdę Poezja Eurowpierdolu…
      I oby już za szybko się nie powtórzyła…

      1. Poczekaj za dwa tygodnie do czasu meczy z Wyspami Owczymi.

        „Klaksvik ma jakość, z drugiej strony my też dysponujemy wysoką jakością i na wyspach owczych nikt się nie cieszy z wylosowania Lecha”

    2. Nie skończy się jak u Serbów, bo oni mają tylko jedną Crveną zvezdę (bo już nawet Partizan sobie nie radzi). Może i mocniejszą od każdej polskiej drużyny, ale jednak sama nie nabije tylu punktów.

  3. Pytanie zasadnicze brzmi – czy jest możliwość awansu na 1 miejsce w rankingu i obstawienie wszystkimi 9 drużynami Ligi Konferencji Europy?

    1. Nie jest możliwe.

      Liga może wygrać LM, LE, LK czyli 3 miejsca z czego 2xLM i 1xLE w przyszłym sezonie,
      Top1 w rankingu za sezon daje kolejną drużynę.

      zostaje 5 zespołów które na dziś chyba nie mają gwarancji, ale w przyszłym sezonie już będą mieć min mistrz LE.

      Finalnie wiec Polska liga mogłaby mieć:
      2xLM 1xLE
      6 zespołów z ligi
      3xQLM
      1xLE
      2xLK

      Chyba tak by to wyglądało, oczywiście jeśli żaden zwycięzca pucharów w Europie nie dostałby się do pucharów przez ligę.

      Jeżeli natomiast piszesz o 1 'stałym’ w rankingu to oni mają gwaranty LM. Nie mają fizycznie opcji by zlecieć do LK.

        1. @Tomi
          Twoje jedno pytanie jest głupsze i bardziej pozbawione sensu, niż drugie. Czego oczekujesz zadając je?Chcesz pobić tym jakiś rekord? Spróbuj sam na nie odpowiedzieć, albo pomyśl dla odmiany nad takim, które zawiera w sobie sens.

          1. Nikt się nie wkręcił po prostu staram się rzetelnie człowiekowi odpowiadać, bo w sumie tego żartu nie do końca rozumiem.

            Rozumiem np taki żart:

            Jedziesz samochodem przez miasto, wszyscy wiwatują, kelnerki w restauracji się do ciebie uśmiechają. Serpentyny baloniki zwisają wszędzie na latarniach. Dziennikarze zewsząd mówią i piszą, że byłeś niesamowity w ostatnim meczu LM w ogóle grałeś z takim polotem i finezją przeciw Realowi.
            Dojeżdżasz więc na stadion przy Bułgarskiej, wchodzisz na murawę już słyszysz tą wrzawę bo zaraz kolejny mecz z hymnem kaszanki. Nagle jednak spoglądasz w dół patrzysz a masz jakoś tak lekko ubłocone korki, próbujesz to czymś wytrzeć i widzisz mopa opierającego się o ścianę. ciągniesz go więc do siebie….

            Po czym dostajesz plaskacza w twarz. Żona krzyczy żebyś jej za włosy nie ciągnął i się obudził bo się zes*.

  4. Zastanawiam się,

    Jak Frederiksen przygotuje tych chłopaków do walki o Q4 LE, czy też będzie przestrzegał przed klasą rywala z wysp owczych – Klaksvik czy może jednak powie :” Nie no panowie takich to na spokojnie pykniemy”

    A potem ewentualnie jak przyjdzie przeciwnik który będzie '=’ Lechowi, bo przecież dla przykładu drużyna z Norwegii Lillestrom = drużyna z Polski, wszak ranking wskazuje że jesteśmy na tym samym poziomie.
    Albo jak Lech dalej będzie pokazywał swoje DNA w Q4 LK – Craiova (już nie można tego wykluczać, że Lech się tam nie znajdzie ), jak Frederiksen będzie rozrysowywał plan na te mecze.

    Jestem tego ciekaw jak się podnosi zespół po czymś takim. Jak wygląda zaufanie w trenera w swojej umiejętności po czymś takim.

    1. Odpowiedzi na te pytania szukaj w poprzednim sezonie. Esa jest na tyle słaba (lub jak kto woli wyrównana), że Lech niespecjalnie musiał wstawać z kolan, aby ją wygrać.
      A zaufanie i plany Freda: spojrz, jak to wyglądało po crvenej i genku. Generalnie sinusoida i jakoś tam do przodu, do tyłu, trochę na boki. Na ligę starczyło, na LK od biedy, ale bez rewelacji.
      Tu nie ma sentymentów, wstyd trwa do poranka, kasa się zgadza, identyfikacja z klubem mniejsza niż większość z nas ze swoją pracą.

  5. Jakiś czas temu pytałem, czy jest możliwe, że Lech będzie nierozstawiony w q4 LK i była rozmkima, że to technicznie niemożliwe…
    Teraz widzę, że w przypadku porażki z Klaksvik będzie raczej nierozstawiony, może być Lincoln (😆) albo rumuńska Craiova i do widzenia….

    1. Wystarczy mentalnie pojechać na wyspy owcze jak wczoraj i pozamiatane.

      Parafrazując trenera

      „Klaksvik ma jakość, z drugiej strony my też dysponujemy wysoką jakością i na wyspach owczych nikt się nie cieszy z wylosowania Lecha”

  6. Co tu powiedzieć po takim ….lu 😉

    1. Trener nie potrafi reagować w trakcie meczu! ( szczerze JA bym chłopa wywalił! )
    2. Sytuacja z Mrozkiem jest bardzo zastanawiająca …. chcesz transferu to ok ale grasz!
    3. Wyznaczenie do karnego zawodnika który dopiero wchodzi do drużyny …. karygodne!

    Po losowaniu 50/50 ale po wyniku pierwszego meczu … hmmmmm …. dziwne to wszystko!

    1. Też uważam, że trener do wyjebania jak do LE nie wejdą. Chuj mnie interesuje jaki przeciwnik.
      A co do Mrozka wydaje mi się, że stawiają na Lisa, bo poziomem podobni i jednak Lis ma być 1’ką, a Mrozek out, a nie że nie chce grać.

    2. Frederiksen nie dojeżdża na mecze w Europie. A wyniki w spotkaniach u siebie to już w ogóle coś dramatycznego. 1:3 z Crveną, 1:5 z Genkiem, 1:3 z Szachtarem i teraz 1:4 z Aarhus. Dodatkowo dołożył kompromitacje z Lincolnem. Jeśli jesteś takim klubem jak Lech, który celuje w coś więcej w Europie to powinieneś się poważnie zastanowić czy trener, który tak zaczyna drugi sezon nadaje się na to stanowisko. Pewnie dadzą mu jeszcze szansę się zrehabilitować, natomiast to powinna być ostatnia szansa. Kolejna wtopa powinna oznaczać bardzo szybkie podziękowanie mu za pracę.

  7. Lech przerżnął. Trudno. Nie pierwsza i nie ostatnia wtopa w pucharach. Trzeba docenić to co się ma. A mamy dwunaste miejsce na koniec poprzedniego sezonu i super pozycję wyjściową w kolejnym sezonie. Musimy tylko dojeżdżać sportowo, a przede wszystkim mentalnie.

    1. Co mamy? Nic nie mamy. Mamy ranking, który jest bezwartościowy w oderwaniu od rozgrywek, do których uprawnia. Po co nam ranking, skoro nie gramy w Lidze Mistrzów? Z Ligą Europy też może być kiepsko.

      Pytam jeszcze raz – Jaką wartość ma ranking sam w sobie? Czemu on służy? Po co on jest? Żeby sobie go w ramkę oprawić? Bo nie rozumiem.

      1. Ranking jest po to by przydzielać miejsca w poszczególnych rozgrywkach.

        Dlatego fajnie się nim jarać, bo to co nie potrafimy zrobić 'klasyczną metodą’ robimy wchodzimy powiedziałbym 'kuchennym wejściem’

        Te miejsca mają służyć rozwojowi klubów które się do tych rozgrywek tą drogą a nie drogą eliminacji dostaną.

        No dobra, nie potrafimy się przebić przez eliminacje, jest z tym problem mentalny. Dobrze więc by było zająć tą ’10’ i przyklepać awans w inny sposób.

        1. A nie było przypadkiem tak z pierwszym awansem Salzburga do LM? Próbowali x lat zawsze się potykali i w końcu weszli z rankingu krajowego?

      2. A propo rankingu, niedawno ktoś pisał o Czechach, że wcale tak źle nie wyglądamy w stosunku do nich. Oni częściej do LM wchodzili właśnie dzięki rankingowi i top10. Tak więc, poszukaj tego posta, może ktoś CI wklei. Ale tam masz zawartą odpowiedź po co nam ranking. W skrócie – właśnie po to by na początku sezonu, gdzie polskie drużyny chuja grają (pomijając Górnika chyba i oby w tym sezonie wyjątkowo Jagę) nie musieć przechodzić 3 rundy kwalifikacyjne. A może jedną, gdy już będą zespoły w trakcie sezonu, albo nawet od razu mieć fazę ligową. Proste?

  8. A ja muszę też zabrać głos, bo sam byłem optymistycznie nastawiony na grę Lecha w LM i ogólnie polskich zespołów w LK/LE/LM. I sam mówiłem jak to Lech jak nie trafi na AEK to z każdym sobie poradzi. No kurwa po wczorajszym meczu to musiałem sobie meliskę zaparzyć w dogrywce, bo już czułem iż to przepierdolą. Po tym golu na 1-0 już coś wyczuwałem, ale ciągle wierzyłem, że się tak nie sfrajerzą. Ale wczoraj Lech wyglądał jakby cały główny trzon był bez formy. Palma zagrał gówno jak na koniec rundy jesiennej i początek wiosennej. Ishak nie widoczny totalnie, Walemark też nic nie zagrał ciekawego. A od tej trójki chyba najwięcej oczekiwałem. W środku Murawski przypomniał mi, że pomimo sympatii do niego to jest chyba talizmanem eurowpierdolu. Zawsze uważałem go za trzon Lecha, a gówno zagrał. Antek tak samo paraliżu dostał, bo skauci przyjechali… Jedynie nie rozumiem czemu nie było tego 2 karnego dla Lecha po zagraniu ręką przy strzale Gumnego. Jakby nie odwołali karnego to myślę, że mecz też by się inaczej potoczył. Pucharz dobrze to powiedział o dziwo – jeden mecz na sto kurwa wyszedł akurat Duńczykom. Liczę na to, że Sabah ich rozjedzie i w LE w lidze trafimy na Aarthus i tam im wpierdolimy, jak już urosną jaja zawodnikom Lecha. A nie obsrają zbroję jak zwykle.
    Ale specjalnie od razu po porażce nie pisałem, bo byłem tak wkurwiony i załamany, że bym tylko ich cisnął, bo no kurwa nie czaje jak można tak odpierdolić. Wyszli i gówno zagrali, znaczy nie no zagrali jak co roku na początku eliminacji, czyli grali fajnie, ale chuja strzelali. Myślę, że też na złe wyszła ta czerwona kartka w poprzednim meczu dla bramkarza, bo zdecydowanie lepszy był ten duński bramkarz. I dlatego w dogrywce już obawiałem się karnych, bo czułem że w porównaniu z Lisem(o dziwo coś obronił) to będzie miazga. Szkoda, że chociaż raz los nam nie oddał tak jak oddaje innym krajom(przykładowo Dynamo już 2-0 przegrywali, a nadrobili to). Jak dla mnie to Lis przegrał nam LM, bo tą bramkę to kurwa trzeba obronić w dogrywce… Tak samo uważam, że jak nie dostaniemy się do LE i jeszcze będziemy dostawać oklep w lidze to Niels jest do wyjebania. Miał samograj, nie osłabiony, a jeszcze nawet wzmocniony i gówno ugrał. O ile nie hejtowałem trenera, bo też nie odpowiada za to, że grajki gówno grają o tyle chyba jest w jakimś stopniu odpowiedzialny za sztab i kurwa ani Lech tych rożnych jakiś super nie grał, drobna poprawa może była. I też nie wiem kto tam jest kurwa trenerem mentalnym, ale do wyjebania od dawna. Tak wiec jak dla mnie to Niels powinien polecieć jeśli dadzą dupy i w eliminacjach do LE. Jak i w samych eliminacjach, nawet jakby zdobyli znowu mistrza, bo zdobyć mistrza z przewagą 3 czy 4 pkt to jakiś żart z tym składem, a rok wcześniej ledwo co się jakimś cudem udało.

    1. Ten mocniejszy skład Lecha na papierze to jest trochę naciąganie faktów. Przyjrzyjmy się:
      Bramka: Mrozek jest w klubie dalej, ale grać nie będzie. Przyszedł Lis i w żadnym z 4 meczów nie robił różnicy na plus. Wczoraj zrobił na minus. W porównaniu z Bartkiem tak samo słabo gra na przedpolu, a jego wykopy padają przeważnie łupem rywala. Można na siłę postawić znak równości.
      Obrona: odszedł Milić, przyszedł Yegbe. Z nowych nabytków wygląda najlepiej, ale też zdrowy Antonio był najlepszym lub drugim najlepszym defensorem Lecha. Można dać delikatny plus, bo podobnie jak rok temu nie ma dobrych zmienników (słaby Skrzypczak, wiecznie kontuzjowany Douglas i niedoświadczony Janyszka).
      Pomoc: Palma został, znak równości. Sajjadmanesz jest półkę wyżej od Ismaheela, z czego na razie nie ma siły biegać. W klubie nie ma sensownego defensywnego pomocnika- po odejściu Oumy w środku jest dziura, a Murawski nadaje się do grania z ligowym dżemikiem, a nie na poważne mecze międzynarodowe (czy z ligową czołówką). Kozubal na walizkach; za dwa tygodnie może go nie być w klubie. Nie sprowadzono żadnej dziesiątki i nikt nie prowadzi gry.
      Atak: status quo. Wszystko wisi na Ishaku, bo na Agnero raczej nie będzie można liczyć.
      Podsumowując: kadra być może jest DELIKATNIE lepsza, niż w zeszłym sezonie. Życzeniowe myślenie, że Murawski wystarczy na eliminacje spowodowało potencjalnie utratę milionowych zysków.

      1. Biorąc pod uwagę skalę wyzwań, kadra jest słabsza niż rok temu. Powody są różne, m.in. to co napisałeś o Murawskim i Kozubalu, jak również fatalny atak. Na jakość piłkarza można chwilę poczekać, ale na Agnero czekamy 12 miesięcy bez ani jednego sygnału że coś potrafi.

        Najlepszy występ spośród Mistrzów Polski AD 2026 zanotował wczoraj… Ismaheel w barwach Górnika 🙂

        1. Słabsza niż rok temu? xD To porównaj sobie, jakim składem Lech wyszedł wtedy na Superpuchar z Legią, a jakie miał pole manewru teraz z Górnikiem. Dla tych, co nie pamiętają: rok temu Lech miał taki wybór, że z Legią na jednym skrzydle biegał Fiabema, a na drugim z konieczności Pereira. Na zmianę z kolei wszedł Filip Szymczak.

          1. Tu się zgadzam z Tobą aaaaa,

            Po jednej wpadce jest teraz deprecjonowanie umiejętności poszczególnych zawodników, a prawda jest taka, ze chłopaki mentalnie nie dojechali na ten mecz.
            W momencie utraty bramek dalej była ta sama gra, jakby czekali cały mecz na ścięcie.
            Frederiksen ich nie przygotował na taki scenariusz w ogóle, że Aarhus wyjdzie z wolą rewanżu.

        2. Nie zgadzam się – kadra jest silniejsza. Rok temu o tej porze był szpital, i szybko transferami łatano dziury.
          na prawej stronie w meczu z Crvena Zvezda wyszli Pereira z Gumnym na skrzydle i w pierwszej akcji Gumny złapał kontuzje.
          Saydamanesh musi wejść w zespół. Wszyscy zawalili. Ishaak najgorszy mecz w Lechu – nie tylko Lis.

      2. A ja się tu nie zgodzę z końcówką. Akurat Agnero wydaje mi się, że w tym sezonie odpali w końcu. Po zmianie z Isakiem widziałem, że wcale źle nie wyglądał. Trochę brakuje jeszcze zgrania. W sumie przed jego zmianą była taka akcja, że jakby Ishak nie grał samolubnie i przepuścił piłkę (podaniem z mniej więcej środka boiska na prawym skrzydle) to piłka doleciałaby do Sayyadmanesha, który miałby sam na sam z bramkarzem. I to było chyba jeszcze w regulaminowym czasie gry, pod koniec. Kurwa.
        A co do środka to się zgadzam, chuja grają aktualnie i nie widzę tu potencjału. Chyba, że Jagiełło dowiezie, bo widać że mu się jeszcze chce. Liczę, że Murawski ogarnie dupę i zacznie grać jak przed kontuzją.

        1. W klubie jest jeden zawodnik na pozycję 6, pół zawodnika na dziesiątkę i 3,5 na ósemkę. Najlepsze granie za kadencji Freda Lech prezentował wtedy, kiedy defensywny pomocnik był w wysokiej formie: na jesieni 2024 szczyt formy Murawskiego, w zeszłym sezonie okresowo z Oumą. W tej taktyce po prostu musi być gość, który dominuje środek pola, a obecnie kogoś takiego nie ma.
          Co do Agnero: broniłem go wielokrotnie, kiedy ktoś na niego wjeżdżał, ale powoli tracę nadzieję. Gracz ściągnięty za 2,3 mln euro ma problemy z tak podstawowym elementem piłkarskiego rzemiosła jak przyjęcie piłki… a sytuacja, którą wypracował mu Håkans byłaby z tych 100%. Prawdę mówiąc przez ten rok dał tyle, ile prawdopodobnie dałby Szymczak, gdyby został w klubie.

    2. Witam Wszystkich
      Zgadzam się z kolegą.
      Stronę Janka śledzę od ładnych i dobrych paru lat.
      Śledzę ja na bieżąco i lubię czytać Wasze komentarze, sam nigdy nic nie komentując.
      Po wczorajszym eurowpierdolu Lecha też postanowiłem zabrać głos w dyskusji.
      Usiadłem sobie wygodnie przed TV, bardziej śledziłem Górnika niż Lesiczka.
      Myślałem, że ten meczyk to formalność, tym bardziej patrząc na skład duńczyków z Aarchus.
      Pół zawieszonych, pół po kontuzjach, a acha myślę sobie, przyjechali 5 podstawowych reszta to chłopaczki
      z akademii, 18, 19 lat i chcą chłopaki z Aarchus zagrać na fajnym stadionie, nie przepierdolić za wysoko, może
      zremisować i zdobyć fajne doświadczenie.
      Oglądam a tu kujwa zonk. Młodzi duńczycy zapierdalają, grają z werwą, z energią, nagle 1 gong, 2 gong i hur 3 gong.
      Nasi sparaliżowani a Ci dalej grają swoje.
      Dobry bramkarz, trochę szczęścia, energii, determinacji, chęć awansu, walki i wystarczyło na naszych gwiazdorów z Lecha.
      Dogrywka dramat, strzelić w tym meczu gdzie nic się nie układało bramkę nie doświadczonym duńczykom, a po 5 minutach w frajerski sposób ją stracić, to trzeba mieć w sobie DNA. Karne, wiedziałem że zonk.
      Jak większość z Was i znanych „medialnych” ekspertów nie wierzyłem w to co widziałem, jako kibic, trudno mi było zasnąć.
      Dobrze, że miałem bimberek od teścia, to pomogło zasnąć i ukoić trochę wkurwienia…
      Po tym eurowpierdolu, aż człowiekowi na jakiś czas odechciało się futbolu. Wiem, minie dzień, 2, kolejna runda, eliminacje i przejdzie. No ale kujwa.
      Tak jak większość z Was lubię i jaram się rankingami UEFA i zawsze kibicuję wszystkim polskim klubom w pucharach.
      Ale dość już tego rajcowania się tym Rankingiem jak Nie ma efektów w poważnych pucharach jak LM, czy LE
      Mam dość już jarania się dobrymi wynikami w Pucharze 3 kategorii (specjalnie nie nazywam Ligi Konferencji Pucharem Biedronki). Siedzę i oglądam nasze kluby w tym Pucharze 4 rok z rzędu i hur, że z sukcesami.
      Dobra, Brawo.
      Ale już dość tego, Liga Konferencji służy do nabijania pkt do rankingu UEFA dla takich lig jak My ( Wszyscy wiemy kto tam gra, i kto traktuje ten Puchar poważnie, ligi takie jak My i nam podobni i słabsze, drużyny z TOP 5 i nawet z TOP9, wystawiają tam rezerwy) i dobrze, że jakoi jedni z nielicznych poszliśmy na skróty, oszukaliśmy przeznaczenie i skorzystaliśmy z tego. Za sezon, 2 będzie łatwiej. Ale na litość już czas by ktoś w końcu zagrał w tej Lidze Mistrzów. Po to Lech się spuszczał w tym Pucharze, zrobił ranking klubowy, był rozstawiony we wszystkich rundach, żeby to tak zajebiście spierdolić…. Tak naprawdę eliminacje do Ligi Mistrzów, ewentualnie Ligi Europy pokazuje jakość i poziom ligi. Jak w tym sezonie nie wprowadzimy chociaż 1, lub 2 klubów do fazy ligowej Ligi Europy to nie mówmy o żadnym postępie naszej ekstraklasy. Fakt w następnym sezonie będzie łatwiej, Mistrz zagra od razu w fazie play-off LM – pewna LE, zdobywca Pucharu Polski w fazie play-off LE – pewna LK, ale już w tym sezonie musimy udowodnić, że Ranking UEFA chociaż w minimalny sposób odzwierciedla rzeczywistość a nie ją zakłamuje.
      Po co grać w fazie grupowej LM, czy LE jak my przepierdalamy pierwsze dwa dwumecze i to już w lipcu w II rundzie eliminacji LM na pierwszych przeszkodach. Wiem, wiem pech, jak zawsze pech.
      Jaki pech. Losujemy Mistrza Dani, która jest niżej od Nas i co w pysk. W zeszłym roku Crevena liga gorsza od Naszej.
      Górnik ok, przynajmniej walczył, ale Lech no kujwa..
      Teraz trener Lecha powinien mieć ultimatum albo faza grupowa LE albo won.
      1, 2 kluby w LE, 2 w LK w tym sezonie i to minimum. Inaczej nie ma żadnego rozwoju, tylko jeździliśmy na farcie.
      Ten sezon zweryfikuje nasze miejsce w szeregu.
      Ranking UEFA rankingiem, ale żeby za parę sezonów nie skończyło się jak u Serbów, też byli w TOP 11,
      dzisiaj wiemy gdzie są…
      Dzięki i pozdrawiam 🙂

      1. O kurcze, to szybko Ci się ten ranking znudził… ledwo dwa sezony jesteśmy w top 15, ledwo pierwszy sezon mamy z tego jakieś profity, a tobie się już nudziło… można i tak.

  9. To Wasza wina. Yegbe z Lisem i Ishakiem wyczytali tutaj na forum, że najkorzystniej strategicznie będzie spaść do LK, tam natłuc punktów i za dwa lata z automatu wejść do LM. 🙂
    A tak na poważnie – jest tu zdecydowanie za dużo emocji. Lepiej jakbyście ten czas poświęcili dzieciom, partnerkom, narzeczonym, rodzicom, wycieczkom itd.

    Co do Górnika – pozytywne zaskoczenie. Spodziewano się (w tym ja), że rywalizacja sportowa zakończy się już w pierwszym meczu, a tymczasem o awans walczono nie tylko w rewanżu, ale nawet do jego ostatnich sekund!

  10. Nie ma co płakać.
    Mleko się wylało.
    Lech, Jaga, Raków, Górnik grać dalej punktować. Nie do rankingu krajowego, ale na swój współczynnik.
    Za rok mistrz Polski od 4 rundy, jeśli współczynnik pozwoli będzie rozstawiony, prawdopodobnie po 4 kolejkach ligowych, w rytmie meczowych.
    Jeden dwumecz, albo będą zachwyty, albo…..no musi się udać 😉

    1. Ogólnie nad tym jakim klubem okazał się Lech jest co płakać, powiedziałbym że nawet należy:)) Ranking się obroni, ESA być może się obroni, może nawet Lech w LE się obroni (szanse daję 50/50), no ale traumy szybko nie zaleczysz.

      Oczywiście, dla kibica neutralnego wczorajsza klęska ma nieco inny wymiar, i słusznie. Lech stanowi 20% tegorocznej stawki i są inne punkty zaczepienia.

      Na twitterze widziałem już kilka wpisów (duńskich i tureckich) o tym, jak ESA jest tak naprawdę ligą trzeciej kategorii, ale sztucznie nabitą wynikami w LK, a każda próba pójścia mikrometr wyżej kończy się jak wczoraj.

      1. Cicho zaraz przyjdzie Patronus i powie ze to nieprawda bo 5 zespol turecki odpadl w eliminacjach do LK.

        Prawda jest taka ze jesli dajmy taka Norwegia ma 1 zespol w LM na wiosne (30 lat temu tam bylismy) i 1 zespol w LE (ostatni raz my 9 lat temu) a zgarnie tylko polowe punktow co my no to jednak ewidentnie nasze punktu sa przeszacowane, ewentualnie ich niedoszacowane. Kazdym to widzi oprocz fanatykow FC Ranking.

        1. Ostatni raz w LE byliśmy 3 lata temu, a wcześnie 4 i 6 lat temu również, ale ciiii, bo zaraz przyjdzie Bobek i powie, ze co z tego skoro nie wyszliśmy nawet z grupy.

  11. Pamiętam, jak kiedyś piłkarze ręczni po fazie grupowej wygrali 1/3 mecze. Wyszli z grupy, ale liczyły im się punkty z zespołami z którymi akurat przegrali… Wygrana z Rosją była „bezwartościowa” bo Rosja się pożegnała z turniejem.
    W pierwszym meczu drugiej rundy (z bilansem 0-0-2) graliśmy z Dania. To był chyba ówczesny mistrz Europy. Do przerwy było 20-8 dla nas! Totalny nokaut. Trener Wenta wspominał że to był najlepszy mecz Polski gdy on był trenerem. Poprostu byliśmy drużyna, każdy zagrał perfekcyjnie, ale jako całość, byliśmy jedna wielka drużyna. Duńczycy grali bardzo dobrze, ale nie mieli szans z tak grającymi biało-czerwonymi. Nasi szczypiorniści pokazali charakter, pokazali, że z bilansem 0-0-2 można wygrać 3 kolejne mecze i jakimś cudem awansować do półfinału.
    Po co to mowie? Zastanawia mnie, dlaczego w innych dziedzinach nasi sportowcy pokazują niesamowity charakter, tylko w piłce nożnej tego nie widzę…

    1. Bo w klubach gra legia zaciężna, liczy się kasa, a sukces może być przy okazji jak się ułoży. A tak, to po co się przemęczać?

      Ishak niby legenda (a może i w rzeczywistości), najlepszy strzelec, bohater wielu meczów, a to najlepszy przykład czasów: niemal zerowa identyfikacja z klubem, zerowe liderowanie, brak charyzmy, nie widać ambicji w trudnych chwilach, brak nawet chęci nauczenia się języka, co świadczy o braku szacunku do klubu, kibiców, kraju, w którym gra. Gość, który teraz jest, a za rok-dwa go nie będzie. Kibice będą może wspominać go latami, a on się ulotni. Piłkarze to kasa, nie sentymenty. Sentymenty są dla kibiców.

    2. „dlaczego w innych dziedzinach nasi sportowcy pokazują niesamowity charakter, tylko w piłce nożnej tego nie widzę”

      Pokazują – od wielkiego dzwonu, czyli tak samo jak w piłce. Nasi piłkarze kiedyś wygrali z mistrzami świata, którzy raptem 3 miesiące wcześniej rozjebali Brazylię 7-1 na ich terenie. Pod koniec meczu byli bezradni – Lewy, grając na utrzymanie piłki, zakładał im siatki, a realizator niemieckiej TV pokazywał w tym momencie skwaszone miny ich działaczy. Taka sama anegdota jak twoja.

      Wyjątkiem są sporty, w których jesteśmy rzeczywiście światową czołówką, jak siatkówka czy żużel. Tam regularnie notujemy sukcesy, ale to nie wynika z żadnego mitycznego „charakteru”, tylko z tego, że te sporty są u nas wyjątkowo popularne, że są w nich wielkie pieniądze (w porównaniu do konkurencji), więc mamy najlepsze rozgrywki (lub jedne z najlepszych) itd. Piłka nożna jest u nas jeszcze bardziej popularna, i ma jeszcze więcej pieniędzy, ale na tle reszty świata nie robi to wrażenia, bo konkurencja też jest dużo większa.

    3. Popatrz na zawodników w innych sportach a potem na wyżelowanych bobików na boisku i odpowiedź będzie oczywista.

  12. Widzę pozytywne zjawisko w komentarzach. Jest otrzeźwienie. Coraz więcej osób dostrzega absurd fiksacji na rankingu UEFA. Coraz więcej osób ma dość gry tylko w Lidze Konferencji. Podejście, które jeszcze 2 lata temu było wyśmiewane i wręcz zadeptywane. Dobrze.

    Lech miał rozstawienie w całych eliminacjach. Co z tego wyszło dla Lecha i dla polskiej piłki? To samo co zawsze, czyli nic.

    Jestem absolutnie pewien, że Górnik Zabrze bez rozstawienia, ugrałby w ścieżce mistrzowskiej więcej. Udowodnił to w dwumeczu z Fenerbahce, ale pokazuje to też cała druga runda. Nad kreską było wiele zespołów, z którymi Zabrzanie byliby faworytem. Koniec końców liczy się tylko to, co na boisku.

    Poznęcam się jeszcze trochę nad Lechem, bo „Mokra szmata” wróciła ze zdwojoną siłą.

    To 5 raz za mojego życia, kiedy Lech „próbuje” wejść do Ligi Mistrzów i zawsze kończy się tak samo.

    2010 rok – podejście do eliminacji bez napastnika. Cudem przepchnięty Inter Baku i totalna bezjajeczność w dwumeczu ze Spartą Praga (która później poleciała z Żyliną). Koniec na 3 rundzie.

    2015 rok – błyskawiczne wyjaśnienie przez Basel, które zamknęło kwestię awansu już w pierwszym meczu przy Bułgarskiej. Notabene Basel w tamtym sezonie walnęło Lecha 4 razy, a ja najbardziej zapamiętam rezerwowy skład w domowym meczu z Belenenses w Lidze Europy, żeby oszczędzać się na ligę. Swoją drogą – Lech ten sam wariant zastosował też w 2020 roku, kiedy wystawił rezerwy na Benfikę, żeby skupić się na ligowym meczu z Podbeskidziem.

    2022 rok – masakra w Baku. Qarabag w rewanżu częściej grał piłką w polu karnym Lecha, niż Lech na jego połowie. Tak, był być może niepodyktowany karny dla Lecha i jeden z goli Qarabagu padł po spalonym. Czy to by coś zmieniło? Nie sądzę. Qarabag potrzebował tylko jednego gola więcej, niż Lech i czy to na dystansie 90. czy 120. minut – bez problemu by go strzelił. W Baku było oddychanie rękawami i strach w oczach. Pamiętam, że tuż po tym meczu przyszło domowe lanie w lidze od Stali Mielec, teraz pewnie Wieczysta zrobi z Lechem to samo, bo ciężko się pozbierać mentalnie po takim meczu.

    2025 rok – Crvena Zvezda. Byli tacy, co się zachwycali, że Lech nie złożył broni i ugrał remis w rewanżu. Jak nie składać broni, to Wam wczoraj pokazał Aarhus. Później oczywiście 1:5 u siebie z Genkiem i tyle wyszło z celowania powyżej poziomu Ligi Konferencji.

    2026 rok – [*]

    A przypomnijmy sobie jeszcze Żalgiris Wilno, Stjarnan, czy Spartak Trnava. Lech Poznań jest niekwestionowanym królem eurowpierdoli.

    I dochodzi do tego jeszcze ta poznańska buta. Poznaniakom się wydaje, że we wszystkim są najlepsi w Polsce, bo myślą w zachodni sposób. Dla wychowanków tego klubu sufitem jest klub bijący się o utrzymanie w Bundeslidze bądź Serie A, ale nie przeszkadza to nikomu cmokać nad sukcesami akademii Lecha.

    Wychowankowie jak Dawid Kownacki, czy Robert Gumny uwielbiają mówić o tym, jakie wymagania są w Bundeslidze i jak to nikt z Ekstraklasy by im nie sprostał. No to się wczoraj Gumny popisałeś na boisku. Gdzie była ta Twoja intensywność i poziom Bundesligi, skoro nie nadążałeś za juniorami z Aarhus?

    W przyszłym roku Mistrz Polski powinien zacząć od 4. rundy eliminacji. Nie obchodzi mnie, że Lech będzie miał najwyższy współczynnik, że jest aktualnie najbogatszym klubem w Polsce. Napatrzyłem się na Twoje występy w Europie i ja nie chcę Cię Lechu widzieć w eliminacjach do Ligi Mistrzów, bo ja wiem, że będzie frajerstwo. Niech mistrzem zostanie Widzew, Wieczysta – ktokolwiek bez współczynnika, byle nie Lech.

    1. @Dysfolid Ja mam takie wrażenie, że co niektórzy za punkt honoru wzięli sobie, aby polski klub wygrał ten trzeciorzędny pucharek. Nawet jestem w stanie to zrozumieć, bo przyjemnie jest włożyć coś do gabloty, w końcu polski klub kiedyś sięgnął po europejskie trofeum i fajnie byłoby to powtórzyć (mam na myśli Polonię Bytom wygrywającą Puchar Intertoto). Ale ta Liga Konferencji to jednak powinien być środek do celu a nie cel sam w sobie. Bo co z tego, że polski klub wygra LK i będzie miał zapewnioną grę w fazie ligowej LE jak potem przegra wszystkie 8 spotkań? A przypomnę, że na fazę pucharową LE czekamy od sezonu 2016/2017, to że tak długo pokazuje jak potężny kryzys trawi nasz futbol. A przecież ta gra na wiosnę w LE też nie jest celem samym w sobie a środkiem do celu jakim jest gra w LM.

      1. Wątpię, że klub który by wygrał LK mógłby w kolejnym sezonie Przegrać 8 razy w LE. Myślę nawet, że gdyby po tym sezonie przypadkowy mistrz lub zdobywca PP dostałby się do LE to samych porażek by nie było. Oczywiście nie twierdzę od razu, że walczyłby o top 24, ale ten chociaż 1 remis lub wygraną powinien ugrać. W ostatnim koszyku znajdzie się paru rywali do powalczenia u siebie.

    2. E tam, otrzeźwienie lub nie, ja jestem rankingowcem i realistą, i tak, jara mnie to, bo są efekty i obecnie 10 miejsce. I wolę obecne czasy gdy jest LK i coś tam w niej gramy niż czasy z lat 90. i później gdy kończyliśmy puchary w sierpniu lub w lipcu.
      To dzięki LK mamy punkty i pozycję w rankingu, która być może za 2-3 lata da nam tę LM z automatu. Jeśli access list będzie ta sama jak rok temu to MP zacznie od 4 rundy el. LM. To jest jednak coś. Jeśli sportowo nie potrafimy do niej dobrnąć, to LK i ranking nam to zapewniły. I to są fakty, a nie absurd fiksacji.

    3. Akurat w przyszłym roku z punktu widzenia sukcesu w eliminacjach ranking MP będzie najmniej istotny od niepamiętnych czasów. Więc ogólnie się zgadzam – niech wygra ktokolwiek i pobawi się w Q4.

  13. Widzę tu dużo emocji które są zrozumiałe dla kibiców którymi zapewne wszyscy jesteśmy.
    Ale to jest forum o rankingach więc przeanalizujmy to co się stało na chłodno.
    Lech (ani żaden inny polski klub) poziomem piłkarskim aktualnie nie nadaje się do Ligi Mistrzów. Takie są fakty. Oczywiście możecie mi tu pisać o jakiś Pafos czy Qarabag, ale te ogórki tak naprawdę nic wielkiego tam nie ugrały..W teorii, z kasą za sam awans do LM powinni byli w przerwie zimowej wzmocnić się na tyle żeby spokojnie odjechać innym klubom w swoich ligach – a co się stało? W międzyczasie straciły u siebie mistrza i dziś grają w el. LE – a po pierwszych meczach jest ryzyko że spadną do LK.
    Gdyby Lech awansował do LM to ile aktualnie mógłby ugrać – wygrałby max 1 mecz, może 2 by zremisował i 5 plecy. A niektóre porażki byłyby bardzo dotkliwe bo nowa formuła LM daje motywację tym wielkim żeby lały tych maluczkich ile tylko można. Ostatecznie finał byłby taki że kończymy fazę ligową na miejscu np. 32 i dopisujemy 3 pkt za mecze plus 6pkt bonusowych za miejsce. I jako kibice mamy kilka wieczorów do „opłakania” za baty 5-6 bramkami.
    W przypadku fazy ligowej LE gdzie rywale są już na zupełnie innym poziomie, Lecha stać na przynajmniej 3 zwycięstwa + 3 remisy co daje miejsce około 17-19. Punkty do rankingu to 9 plus około 1,50 za miejsce. Więc bardzo podobnie ale z różnicą że w LE Lech gra w jeszcze dalej z realną szansą na kolejne punktowanie.
    Oczywiście LM to inna półka finansowa i Lech w teorii mógłby tę kasę przeznaczyć na wzmocnienia itp. Ale na tym forum chyba rozmawiamy głównie o pkt do rankingu a nie o kasie. Ktoś powie że więcej kasy to lepsi zawodnicy a wtedy lepszy zespół i mniejsza szansa na wstyd w Europie. OK, może racja ale to nigdy nie jest gwarancją, szczególnie w przypadku polskich klubów które potrafią wybitnie przepalić taką kasę (Legia świetnym przykładem).
    Dziś w rankingu jesteśmy tu gdzie jesteśmy bo zbudowaliśmy go grając „w swoje lidze (LK)”. Następnym krokiem powinna być LE – jeśli tam będziemy punktować regularnie to za 2-3 lata niech będzie ta mityczna LM. Uważam że z poziome Lecha który jest najlepsza polską drużyną, na razie jest za wcześnie na LM.
    Argument końcowy – jeśli nie potrafimy sobie poradzić z zespołem typu Aarhus to z czym do LM?

    Możecie teraz po mnie jechać że mało ambitnie itp ale takie są fakty.

    1. Ja myślę, że emocje wynikają głównie z faktu w jaki sposób Lech odpadł, a nie że w ogóle odpadł. To co się wydarzyło… no ciężko z czymkolwiek porównać, choć oczywiście historia zna podobne zwroty akcji.
      Myślę, że dla każdego oczywiste jest, że Lech (wymienione Pafos czy Karabach oczywiście również) nie są na poziomie sportowym LM, zresztą nawet taka Slavia czy Dinamo Z. znacznie odstają od średniej, nie mówiąc o topie. Tylko, że gra się po to, żeby wygrywać i ja wolałbym Lecha w LM i te marne 3-4 punkty niż LE, ale tragedii z tego nie robię. Jedynie styl porażki był tragiczny i tu należałoby się zastanowić, dlaczego do tego doszło i co zrobić, żeby to się nie powtórzyło. To jednak problem Lecha, nie mój.

    2. @Woytek76

      Poziom Ligi Mistrzów jest zróżnicowany. Nie ma jednego poziomu, do którego trzeba doskoczyć, żeby tam zagrać. Co roku grają w niej drużyny o naszym lub nawet niższym poziomie finansowym, więc dlaczego nie my? Czy Kairat i Slovan Bratysława coś stracili na grze w Lidze Mistrzów? Przeciwnie!

      Czy coś byśmy ugrali – bez znaczenia. Wzięlibyśmy pieniądze i doświadczenie.

      A od Lecha należało wymagać awansu do 4 rundy (w której notabene nigdy nie był). Tam są duże pieniądze i jest gwarancja gry w Lidze Europy. Ale tak – okopmy się w Lidze Konferencji majacząc coś o rankingu i usprawiedliwiając porażki tym, że nie nadajemy się wyżej. Nie tacy jak my tam grają i nie pękają. Ale nam zawsze kamyczek w bucie.

      Próbujesz na siłę usprawiedliwić Lecha, a tu usprawiedliwienia nie ma. To co się wczoraj wydarzyło, można skwitować w tylko jeden sposób: „Mokra szmata!”.

      1. Nie ma jednego poziomu, żeby tam „zagrać”, ale żeby regularnie grać już tak. Kajrat nic nie stracił na grze w LM, ale też nie stał się po jednym awansie jakimś mocarzem, czy nawet „europejskim średniakiem” (podobnie jak te wszystkie Debreczyny, Maribory, czy Petrżalki). U nas cały czas panuje jakieś mylne wyobrażenie, że awans do LM to będzie nie wiadomo jaki skok, i że będzie oznaczał niesamowity progres, albo że to dzięki niemu się „odjedzie”.

        W rzeczywistości progres buduje się przez regularność, i też przez powtarzalność wyników się on wyraża, a nie przez pojedyncze wyskoki. Z tej perspektywy zagranie np. 4 razy z rzędu w fazie pucharowej LK ma większą wagę niż jeden awans do LM. I to obecnie powinno być celem Lecha (a także każdego polskiego klubu w pucharach) – żeby po prostu regularnie grać w fazie ligowej. Którychkolwiek rozgrywek, choćby najsłabszych, ale CO ROKU. Uprzedzając – nie, nie chodzi o to, żeby celowo spadać do LK. Jeżeli się startuje w eliminacjach do LM, to oczywiście trzeba się starać tam dostać. Ale nie może to być na zasadzie „liga mistrzów albo śmierć”. Jak się nie uda (co jest normalne na tym poziomie, więc trzeba się z tym liczyć), to po prostu grać choćby w tej LK, a nie psioczyć, że jakieś „puchary biedronki” itp.

        Tylko REGULARNĄ grą w pucharach buduje się faktyczne podstawy do pokonywania kolejnych szczebli. Tak, można bez tego zaliczyć super eliminacje, przejść 4 rundy i zagrać fajne mecze w LM. Ale na dłuższą metę taki wyskok nic nie daje, na co mamy wiele przykładów. A mimo tego, my dalej liczymy, że ktoś raz to zrobi, bo akurat się super przygotuje na eliminuje, bo akurat będzie rozstawiony, bo się wszystko ułoży itp. itd. i nastąpi nie wiadomo jaki przełom. A jak się nie udaje, to zawsze jest wielka tragedia i lament, że łolaboga zaorać wszystko.

        Dzisiaj wszyscy pokazują na jakieś Bodo czy inny Karabach, że „oni mogą”, ale nikt nie patrzy na to, że Bodo wcześniej przez kilka sezonów lądowało w LK (i wcale nie odpadali w el. LM z jakimiś potęgami), a Karabach w 10 lat bodaj 8 razy odpadał w fazie grupowej LE (piszę z pamięci). Taki Salzburg to też chyba z 10 razy z rzędu przegrywał eliminacje do LM (niekiedy w kompromitujący sposób), ale za każdym razem pokazywał się potem w LE (gdzie już szło mu dużo lepiej), więc siłą rzeczy, przyszedł w końcu czas i na LM – nie na pojedynczy awans, a na regularną grę w niej (nawet raz z awansem do 1/8).

        Natomiast Lech, co z tego że raz wygra z jakimś Manchesterem, skoro potem przez 5 lat w ogóle nie gra w pucharach? Co z tego, że zrobi 1/4 LK, skoro w kolejnych dwóch sezonach nie gra nigdzie? Lech do tej pory nie potrafił choćby dwa razy z rzędu zagrać w fazie grupowej/ligowej, nawet tej LK, więc na jakiej podstawie miałby nagle grać w LM? No wyłącznie na takiej, że liczymy, że akurat wszystko się pod to ułoży i „jakoś” tam wejdzie. Co jest zawsze możliwe, bo takie rzeczy się w sporcie zdarzają i nie jest to żadna fantastyka, ale też nie będzie to o niczym wielkim świadczyć.

        W ogóle FG/FL dwa razy z rzędu potrafiła zrobić tylko Legia, oraz obecnie „serię” dwóch takich awansów ma Jagiellonia. To jest w tym momencie nasz problem, a nie liga mistrzów. Dlatego cały czas mówię: niech Lech pogra CHOCIAŻ w tej śmiesznej LK ale przez 3-4 sezony z rzędu, a nie raz na 3 lata, i już będzie to dla niego wyraźny krok do przodu. Jak wypracuje tę regularność, to będą podstawy, by oczekiwać czegoś więcej, a w tym momencie to jest tylko myślenie życzeniowe.

        1. @aaaaaaa No ciekawe, że ten potężny kryzys który trawi nasz futbol od dłuższego czasu zaczął się wtedy kiedy nikt się tego nie spodziewał, bo polska piłka miała sukcesy jakich dawno nie było (Legia – awans do LM, reprezentacja – ćwierćfinał Euro i 5. miejsce w rankingu FIFA). Od tamtej pory pozytywem był jedynie mundial w Katarze, ale kluby nic nie osiągnęły poza wywalczeniem drugiego miejsca w eliminacjach LM a Lech rozstawienia we wszystkich rundach kwalifikacji LM.

          1. Nie mieszajmy do tego piłki reprezentacyjnej…

            Może kryzys się zaczął, bo jak jeden klub się wysypał (Legia – pomińmy już przyczyny, po prostu tak się stało), to nie było w tamtym momencie żadnego, który mógłby Legię zastąpić? Teraz jak się Legia wysypała, to jest Lech, Jaga i Raków, a do tego następni w kolejce chętnych. A jak po tym sezonie wysypie się Lech, to będzie kto inny. To jest różnica w porównaniu z tamtymi czasami. I to są powody do optymizmu.

          2. Nie, nie zaczął. Trzeba mieć pamięć złotej rybki, żeby pisać takie kocopoły. Co z tego, że Legia raz zagrała szczęśliwie w LM, skoro pozostałe kluby regularnie odpadały wtedy w I z jakimiś Skendijami Tetovo? Jest dokładnie odwrotnie – to w czasach, do których nawiązujesz, byliśmy w najgłębszej dupie (poza Legią) i nie było żadnej nadziei na rychłą zmianę.

          3. @blind_man No właśnie nie. Bo nie ma innych. Który polski klub grał na wiosnę w fazie pucharowej (1/16 finału) LE? Żaden.

          4. @aaaaaaaa Ale to, że Legia w sezonie 2016/17 grała w 1/16 finału LE to nie był jednorazowy wyskok. Przypominałem kiedyś sukcesy polskich zespołów w XXI wieku i widzę, że muszę to robić nadal, bo przedłużający się kryzys sprawił, że już w pamięci się zatarły dawniejsze osiągnięcia.

          5. @Marcin
            Nie o to chodzi, że nikt nie grał w 1/16 LE. Sam piszesz w innym poście, że ani LK ani LE nie powinna być celem ostatecznym. Więc jakie znaczenie ma, że nikt nie grał w 1/16 LE?
            Chodzi o to, że jak Legia się wysypała po LM, to nie było żadnego klubu, który by wskoczył na jej miejsce, bo te kluby, które zdobyły MP lub dostały się do pucharów były jeszcze ze dwa razy gorsze niż wysypana Legia. Teraz może się wysypać Legia, może się wysypać Lech, ale jest Raków, jest Jaga, w kolejce masz Górnik, Widzew, a nawet GKS czy Motor, które są o niebo lepsze od dawniejszej Cracovii, Piasta czy Zagłębia.
            Czy są gotowe na LE? Nie nie są, ale są gotowe na LK i to na początek wystarczy.

          6. @Marcin
            Przestań z uporem maniaka powtarzać o tej 1/16 LE i zrozum, że ówczesna LE to nie to samo co obecna LE. Wtedy nie było niższych rozgrywek, więc wszyscy startowali w LE, i w fazie zasadniczej grała masa drużyn, które obecnie występują w LK. Pomijając spadek z LM, to Legia 2 razy wyszła z grupy LE: raz wyprzedziła Hapoel i Rapid Bukareszt, a za drugim razem Lokeren, Trabzonspor i Metalist. To głównie na takich rywalach Legia budowała wtedy swój ranking, i z takimi dzisiaj gra się najczęściej w LK. Czym się różnią mecze z Cercle, Samsunsporem, Universitateą, Lausanne, Rapidem Wiedeń itd. od tamtych? Tylko waszym bredzeniem o jakichś biedronkach.

            Legia, radząca sobie z takimi rywalami (zazwyczaj, choć też nie zawsze) była wtedy wyjątkiem, bo pozostałe kluby z reguły odstawały już od takich drużyn i kończyły przygodę w przedbiegach. W sezonie 2016/17, który tu przytoczyłeś jako SZCZYTOWY (xD) Cracovia zakończyła puchary 7 lipca po 1-4 ze Skendiją Tetovo. Piast odpadł rundę później (tzn. w II, bo w I nie musiał grać) po 0-3 z Goeteborgiem, a Zagłębie zostało wyrzucone przez SonderjyskE. I taki był nasz obraz. Żeby pisać, że wtedy było super, a teraz jesteśmy w kryzysie, to trzeba albo tego nie pamiętać, albo być mocno oderwanym od rzeczywistości.

          7. @blind_man To widzę, że nie do końca zrozumiale się wyraziłem. Kiedyś Liga Mistrzów była tylko marzeniem i to takim raczej nierealnym. Od sezonu 2009/2010 gdy pojawił się podział na ścieżki w eliminacjach dalej marzeniem, ale już trochę mniej nierealnym (i w sezonie 2016/17 Legia to wykorzystała). Ale odłóżmy Ligę Mistrzów i marzenia o niej na boku. Co było wówczas (między sezonem 2002/03 a 2016/17) czymś nie spełnieniem marzeń, ale normalnym, sukcesem na miarę naszych możliwości, takim z jednej strony ambitnym, ale z drugiej realistycznym celem, co jednocześnie pomogłoby polskim klubom w budowaniu współczynnika i skutecznej walce o LM (co Legia 10 lat temu zresztą wykorzystała)? A no właśnie gra na wiosnę w Pucharze UEFA a potem Lidze Europy. Czyli taki można było zrobić podział: zespoły mocne (grające w LM), średniacy (runda wiosenna PUEFA/LE), zespoły słabsze (tylko faza grupowa PUEFA/LE lub w ogóle brak awansu do fazy grupowej). Czyli udawało nam się bywać tym średniakiem z jednorazowym wyskokiem do grupy zespołów mocnych. Od sezonu 2021/2022 gdy pojawiła się Liga Konferencji (Europy) dalej zespoły można dzielić na 3 kategorie: mocne (występują w LM), średniacy (tak jak wtedy faza pucharowa LE) i zespoły słabsze (awans jedynie do fazy grupowej czy ligowej LE lub występy tylko w LK(E)). I od sezonu 2017/2018 niestety polskie zespoły przestały być średniakami i spadły do grupy zespołów słabszych i dlatego należy uważać, że ciągle polska piłka klubowa jest w kryzysie, chociaż dobrymi występami w LK(E) próbuje z tego kryzysu się podnieść i wrócić do poziomu tych średniaków. Zobaczymy czy to się uda w tym sezonie, wczorajsze odpadnięcie Lecha i Górnika z el. LM jeszcze nie przekreśla szans tych zespołów na dobry wynik w europejskich pucharach w tym sezonie. Ale dziwne jest podejście, że skoro nie jesteśmy mocnymi zespołami to wszystko jedno czy będziemy średniakami czy słabeuszami. No nie, bo jak uda nam się zostać średniakiem to będzie bliżej do grupy zespołów najmocniejszych. Dlatego też poprzedni sezon był katastrofą, że nie wprowadziliśmy żadnego zespołu (mam na myśli głównie Lecha) do fazy ligowej LE. I wczorajsza klęska Lecha to tylko skutek tej katastrofy z zeszłego sezonu, bo zabrakło ogrania z mocniejszymi zespołami (bo w LK poziom jest niższy zarówno od obecnej jak i dawnej 48-zespołowej LE). Nie wiem dlaczego nie możecie tego zrozumieć.

          8. Jak się porówna poziom obecnej LE z tą dawniejszą LE (czy jeszcze wcześniejszym Pucharem UEFA) to aż tak bardzo się nie różni. Proszę bardzo: sezon 2002/2003 Wisła Kraków musiała rywalizować z AC Parmą i Schalke 04, sezon 2003/2004 Groclin z Herthą Berlin i Manchesterem City, sezon 2008/2009 Lech Poznań wyeliminował AS Nancy i Feyenoord Rotterdam, sezon 2010/2011 Lech Poznań rywalizował z Juventusem Turyn i Manchesterem City, sezon 2011/2012 Wisła Kraków mierzyła się z Fulham a Legia Warszawa z PSV Eindhoven. I wtedy te awanse polskich zespołów były. A teraz dla porównania Liga Europy gdy już pojawiła się LK(E). Sezon 2021/2022 Legia Warszawa ma za rywali SSC Napoli, Leicester City i Spartaka Moskwa. Efekt? Brak awansu nie tylko do 1/16 finału LE, ale nawet do 1/16 finału LKE. A przecież jednym z rywali był Spartak Moskwa, którego potrafili wyeliminować w kwalifikacjach LE 2011/2012. Gdyby wtedy ostatni grupowy mecz (u siebie ze Spartakiem) wygrali to mieliby awans do 1/16 finału LE (ale przegrali 0:1 nie wykorzystując rzutu karnego). I sezon 2023/2024 Raków Częstochowa ma za przeciwników Atalantę, Sporting Lizbona i Sturm Graz i podobny efekt jak w przypadku Legii 2 lata wcześniej (ostatnie, 4. miejsce), i tu znowu ciekawy rywal, mianowicie Sporting Lizbona, który jednak przez polski zespół (Legię w tabeli grupy LM 2016/17) został wyprzedzony. Widzicie? To nie poziom rozgrywek LE się podniósł tylko poziom polskich zespołów się obniżył.

          9. @Marcin
            Wydaje mi się, że dobrze Cię zrozumiałem. Według Ciebie nadal trwamy w kryzysie. Dla Ciebie miarą tego trwania jest brak awansu do 1/16 LE. Moim zdaniem jesteśmy w trakcie wychodzenia z kryzysu, a może już nawet wyszliśmy. Można się sprzeczać czy jesteśmy na poziomie z sezonu 2016/17 czy nie. Ja bym powiedział, że jako pojedynczy zespół – nie, ale jako cała federacja – tak, jesteśmy na wyższym poziomie niż wtedy. Pytanie: czy jak w tym sezonie polski zespół zagra w 1/16 LE to uznasz, że już po kryzysie?
            Co do porównania LE dawnej i obecnej. Przyjmijmy, że poziom rzeczywiście jest porównywalny. Chociaż w teorii jest tam ciut trudniej się dostać ze względu na fakt, że zwiększył się procentowy przydział miejsc w LE (i LM zresztą też) dla zespołów z top6. No i też mniej szans jest dla krajów spoza top 15, bo od razu startują w el. LK. Powiedział bym, że mniej niż połowa zespołów w LK nigdy by nie zagrała w dawnej LE, ale minimum połowa jak najbardziej. LK jest trochę takim spadochronem dla klubów z top 15, dla których brakło miejsca w LM i LE. Dla przykładu w sezonach istnienia LE Kopenhaga dwa razy nie załapała się do gry jesienią. W ostatnich 5 sezonach grała zawsze z czego dwa razy w LK.
            Natomiast LK nie odstaje poziomem od LE tak bardzo jak sugerujesz. Kiedyś odpadając w el. LE kończyłeś zabawę w puchary. Teraz masz jeszcze szanse w LK i wiele zespołów zwanych europejskimi średniakami z tego korzysta tak jak my.
            Porównałeś nasze występy w LE dawniej i teraz, moim zdaniem są trochę wybiórcze, bo równie dobrze można podać takie, gdzie polskie zespoły również nie wyszły z grupy: Legia 2013 – Lazio, Trabzon, Apollon L., Legia 2015 – Midtjylland, Napoli, Club Brugge, Lech 2015 – Belenenses, Basel, Fiorentina.
            Albo inna statystyka. W sezonach 2009/10 do 2016/17 polskie kluby awansowały 7 razy na 27 prób, w poprzednich 5 sezonach to było 2 razy na 7 prób. Porównywalna skuteczność. Tyle, że wtedy 4 razy udało się wyjść z grupy, ok zgadza się. Jak dla mnie osiągnięcia w LK, w jakimś stopniu rekompensują tą słabość w LE. I nadal czekam na więcej i jestem przekonany, że to więcej nastąpi.

          10. @blind_man
            „Pytanie: czy jak w tym sezonie polski zespół zagra w 1/16 LE to uznasz, że już po kryzysie?” Moja odpowiedź: To będzie bardzo wyraźny symptom, że przynajmniej jedna z naszych drużyn reprezentuje w miarę akceptowalny poziom sportowy, taki do jakiego byliśmy przyzwyczajeni do sezonu 2016/2017 (a mówiąc ściślej między sezonami 2002/2003 a 2016/2017) i jednocześnie taki poziom, który już pozwala bardziej realnie marzyć o Lidze Mistrzów. Ale co tak naprawdę najbardziej kłuje w oczy? W okresie, który z sentymentem ciągle wspominam, najdłuższy czas bez polskiego klubu na wiosnę wtedy jeszcze w Pucharze UEFA to było między sezonem 2003/04 a 2008/09. Czyli wtedy to były 4 sezony z rzędu. Obecnie mamy już 9 takich sezonów z rzędu i jeżeli w tym sezonie też się to nie uda to już będzie 10! Teraz rozumiecie? A i żeby jakoś zrekompensować te niepowodzenia w LE to polski zespół musiałby dojść do 1/2 finału LK. Dlatego, że na awans polskiego klubu do półfinału europejskiego pucharu czekamy jeszcze dłużej (po raz ostatni w sezonie 1990/1991).

          11. Jeszcze raz: w sezonie 2016/17 to byliśmy przyzwyczajeni (może za wyjątkiem Legii) do obskakiwania ciężkich wpierdoli w eliminacjach, i wcale nie było to z mocniejszymi rywalami niż ci, z którymi teraz rywalizujemy w LK.

            W 2016/17 polskie kluby odpadły w dwumeczach ze Skendiją Tetovo (1-4), Goeteborgiem (0-3) i SonderjyskE
            W 2015/16 z Basel (1-4), Omonią i Goeteborgiem
            W 2014/15 z Zulte Waregem (2-5), Metalistem i Stjarnan (!)
            W 2013/14 z Sevillą (1-9), Steauą, Karabachem i Żalgirisem (!)
            W 2012/13 z Helsingborgiem (1-6), Viktorią Pilzno (0-7), Hannoverem (4-10), AIK i Rosenborgiem

            W nawiasam przytoczyłem najciekawsze wyniki dwumeczów. Do takich oklepów byliśmy wtedy przyzwyczajeni. W jednym sezonie potrafiliśmy wyłapać 7 goli od Viktorii, 6 od Helsingborga i 10 od Hannoveru – z drużynami które później wcale nie zrobiły furory – a do tego odpaść jeszcze z AIK oraz Rosenborgiem.

            Natomiast jak wchodziliśmy do fazy grupowej, to było to po bojach:
            W 2016/17 ze Zrinskjim, Trenczynem i Dundalk (Legia)
            W 2015/16 z FK Sarajevo i Videotonem (Lech) oraz Botosani, Kukesi i Zorią Ługańsk (Legia)
            W 2014/15 St. Pathrick’s Athletic oraz FK Aktobie (Legia; po drodze był walkower z Celtikiem)
            W 2013/14 z New Saints i Molde (Legia)
            W 2012/13 – brak udziału w fazie grupowej

            Ty w ogóle żyłeś w tamtych czasach, że piszesz o nich takie bzdury?

          12. @aaaaaaaa To jeżeli od tej strony podejść do zagadnienia to takie mamy wybitne osiągnięcia w Lidze Konferencji (Europy). Sezon 2021/2022 Hapoel Beer Szewa – Śląsk Wrocław 4:0, NK Osijek – Pogoń Szczecin 1:0. Sezon 2022/2023 KR Reykjavik – Pogoń Szczecin 1:0, Vikingur Reykjavik – Lech Poznań 1:0. Sezon 2023/2024 Spartak Trnava – Lech Poznań 3:1, Molde FK – Legia Warszawa 3:2 i 3:0. Sezon 2024/2025 Riga FC – Śląsk Wrocław 1:0. Sezon 2025/2026 Lincold Red Imps – Lech Poznań 2:1, NK Celje – Legia Warszawa 2:1, Noah Erywań – Legia Warszawa 2:1. Więc jeżeli tamte czasy były słabe to obecne wcale nie są lepsze.

          13. Tylko że ja podałem WSZYSTKIE nieudane i udane eliminacje, a ty znowu wybiórczo wyciągasz jakieś wyniki, z których większość to:
            a) pojedyncze wpadki, gdzie polski klub i tak bez problemu przeszedł dalej (Reykjavik, Vikingur, Lincoln, Riga) – gdybym miał się tak rozdrabniać, to też mógłbym rozszerzyć listę o porażki w Estonii itp.
            b) jakieś wyniki sprzed 4-5 lat (Osijek, Hapoel, Reykjavik, Vikingur), kiedy nikt jeszcze nawet nie formułował tezy, że wychodzimy z kryzusu – przecież ona się opiera głównie na ostatnich 2 sezonach (i to one nam dały taki skok w rankingu)

            I nikt nie mówi, że teraz nie możemy przegrać w Rydze czy dostać 2-6 od Molde, tylko że teraz to są wyjątki. W tamtych latach to właśnie było normą, a wyjątkami były pozytywne występy.

            Teraz Lech odpadł z Aarhus, ale spójrzmy jak całościowo wyglądają ostatnie starcia z Duńczykami: od sezonu 2023/24 graliśmy z nimi 6 razy i zawsze to było na styku, z czego 4 razy zwycięsko dla nas. Natomiast we wcześniejszych 10 latach graliśmy z Duńczykami 7 razy i tylko RAZ udało się przejść (Ruch – Esbjerg, szczęśliwie po bramce w doliczonym czasie i dzięki zasadzie goli na wyjeździe), a 6 razy było w plecy, często wyraźnie (wyniki typu 2-5, 1-5, 0-3). Widzisz różnicę?

            I tak jest z większością federacji z podobnego poziomu, że ostatnio mamy z nimi bilans wyraźnie na plus, a w tamtych czasach był mocno na minus. I to są często te same federacje, z którymi wtedy się grało w eliminacjach do LE, a teraz w LK.

          14. aaaaaa

            tak przy okazji

            Mecz Esbjerg- Ruch to był ostatni dwumecz Frederiksena w pucharach międzynarodowych dla tego klubu.

            Odpaść z Ruchem w doliczonym czasie gry. Dania startowała 2014 miała 15 miejsce w rankingu podczas gdy Polska 21.

            Frederiksen jak widać spec.

          15. Tak samo, teraz przeżywacie odpadnięcie Legii z Larnaką, ale od sezonu 2023/24 graliśmy z cypryjskimi klubami 6 meczów i bilans to 5-0-1. A w tamtym czasie: 2011/12 Wisła Apoel w łeb, 2013/14 Legia Apollon w łeb, 2015/16 Jagiellonia Omonia w łeb.

            Ze Szwedami? Dwumecz Rakowa z Hammarby dzisiaj może się potoczyć różnie, a wtedy było z góry wiadomo jak to będzie wyglądać, bo w sezonach 12/13 – 16/17 nas dosłownie masakrowali: Śląsk Helsingborg 1-6, Lech AIK 1-3, Śląsk Goeteborg 0-3, Piast Goeteborg 0-2. Cztery dwumecze i wszystkie wyraźnie w łeb, z czego w trzech było pozamiatane już po pierwszym meczu (porażki po 0-3).

            A może sprawdźmy, jak było ze Słowakami, skoro przywołałeś Spartak Trnawa? Otóż, znowu, wtopa Lecha jest tu niechlubnym wyjątkiem, bo w ostatnich latach ich przechodzimy: teraz GKS Żilinę, rok temu Raków również Żilinę, dwa lata temu I-ligowa Wisła Spartaka, jeszcze wcześniej Raków również przeszedł Spartaka. Na 5 ostatnich dwumeczów 4 wygrane. A w latach wcześniejszych? W 2016/17 Legia Trencin awans w bólach, a potem Legia ze Spartakiem w łeb, Górnik z Trenczynem w łeb (1-5 w dwumeczu) i Cracovia z Dunajską Stredą też bez powodzenia, jeszcze ich dyrektor wyśmiewał Cracovię w wywiadach za archaiczny styl gry.

            Ja nie wyciągam wyjątków – takie wyniki były po prostu regułą, która w ostatnich sezonach się odwróciła. Nadal możemy przegrać z podobnymi drużynami, ale dzieje się to RZADZIEJ. Żeby tej różnicy nie dostrzegać, to trzeba być naprawdę ślepym. A żeby wręcz twierdzić, że to teraz tkwimy w głębokim kryzysie, a wcześniej było super, to już konkretnie zafiksowanym.

            Ponawiam pytanie: ty się w ogóle interesowałeś piłką przed rokiem 2020?

          16. @Krzysztof
            No, ale przynajmniej grali w tych pucharach. Sezon wcześniej byli z Frederiksenem w 1/16 LE. A po jego odejściu spierdolili się z ligi. Myślę, że chętnie by wrócili do tamtych czasów.

          17. Parę lat później spadli nawet na trzeci poziom, to tak nawiasem mówiąc.

          18. @aaaaa

            Najwidoczniej zamienili trenera średniego na jeszcze większego speca.

            Zawsze można sprawdzić gdzie Następca Frederiksena się dziś podziewa.

          19. Zacznę od tego, że nawet wyniki pojedynczych spotkań są ważne. Bo liczą się do rankingu krajowego. A że poziom Ligi Konferencji jest drastycznie niższy w porównaniu do dawnej LE to powinno być oczywiste. W dawnej fazie grupowej LE nie mierzyliśmy się z takimi zespołami jak Petrocub, Noah, Lincoln, Zrinjski czy Hamrun. I jeszcze rzut oka na ranking klubowy za sezony 2021/2022-2025/26 jak wypada w nim najwyżej sklasyfikowany polski zespół. Mniej istotne, że jest nim Legia. Ważne, że jest na 68. miejscu z dorobkiem 32,500 i że wyprzedzają ją zespoły z 23 federacji. W przeszłości mieliśmy wyższe notowania. Do sezonu 2003/2004 Wisła Kraków przystępowała z współczynnikiem 33,812, rok później Wisłę wyprzedzały w rankingu zespoły jedynie z 15 federacji, a do sezonu 2018/2019 Legia przystępowała do europejskich pucharów będąc sklasyfikowaną na 59. miejscu w rankingu klubowym UEFA. To też pokazuje, że jeszcze całkowicie nie udało się wrócić do poziomu sprzed kryzysu. A trzeba przypomnieć, że ten poziom sprzed kryzysu też nas całkowicie nie satysfakcjonował. Bo za każdym razem, gdy nasz zespół odpadał w tej 1/16 finału Pucharu UEFA czy Ligi Europy (w przypadku Wisły 2002/03 w 1/8 finału) to było narzekanie, że odpadliśmy na tym etapie rozgrywek a nie rundę dalej, bo czekaliśmy na pierwszy od sezonu 1990/1991 wygrany przez polski klub dwumecz w europejskich pucharach rozgrywany na wiosnę.

          20. I jeszcze taka ciekawostka: gdyby ułożyć ranking krajowy UEFA za sezony 2002/2003, 2003/2004, 2008/2009, 2010/2011 i 2011/2012 to Polska miałaby 26,875 pkt. To dałoby 13. miejsce. Czyli na tyle wysokie, że dające wicemistrzowi prawo gry w eliminacjach Ligi Mistrzów. Tu chodzi o pokazanie, że w tamtym okresie jako cała liga nie byliśmy słabi a nie że tylko jeden zespół mieliśmy mocny. I widzę, że jak ze mną dyskutujecie to uprawiacie cherry picking, bo umniejszacie wagę obecnych niepowodzeń przy jednoczesnym niedocenianiu dawniejszych sukcesów.

          21. Marcin a powiedz mi co z tymi innymi okresami?

            Bo jakby wziąć wszystkie okresy w tej najlepszej erze to w okresie 10 letnim jesteśmy na 21 miejscu.

            Jeżeli weźmiemy w sumie nawet nie trzeba przerw robić…. ale jeśli weźmiemy z tego złotego okresu okres 5 lat między 2003-2008 to jesteśmy na 25 miejscu za Słowacją.

            Chłopie tu nie chodzi o punktowe przebłyski i farty, tylko o REGULARNOŚĆ.

            widzisz tam jakąś REGULARNOŚĆ w tatmtym okresie?

          22. @Marcin
            Dlaczego Ty to wszystko traktujesz tak wybiórczo? W dodatku dla Ciebie ważne są tylko te negatywne przykłady?
            Skoro nawet pojedynczy mecz jest ważny, to dlaczego przywołujesz tylko porażki? Czy to znaczy, że porażki są ważne a zwycięstwa już nie? Ważne jest to, że Lech odpadł z Trnavą, Pogoń z Osijekiem, Śląsk z Hapoelem, Legia z Molde, mimo że to było w LK, to jest ważne. Ale to że w tym samym czasie wyeliminowaliśmy całkowicie!!! z pucharów Brondby, Trnavę, Midtjylland, Silkeborg, Hibernian, Maccabi a pokonaliśmy też np Slavię, czy Karabach, to już znaczenia nie ma, bo przecież to tylko LK. Czy według Ciebie powinniśmy wszystko wygrywać?

            Upierasz się, że poziom LK jest drastycznie!? niższy od dawnej LE, ale jak Ci podałem argumenty, że tak nie jest to nawet nie podejmiesz dyskusji. A może Ty nie masz żadnych argumentów, tylko tak Ci się wydaje? Powtarzasz zasłyszane frazesy równie nie poparte żadnymi argumentami?

            Nawet nie liczę na to, że odpiszesz, bo jak się nie ma argumentów po za jednym „bo nie gramy w 1/16 LE” to tak to właśnie wygląda.

          23. Super xD A za sezony 05/06, 07/08, 12/13, 18/19 i 19/20 które byśmy mieli? Z 40 by było?

            Jedyną osobą, która tu uprawia „cherry picking” jesteś ty, bo to ty wyciągasz jakieś pojedyncze wyniki i na tym opierasz całą narrację, jak to wtedy było super, zupełnie ignorując obraz całości. I wtedy i teraz były niezłe mecze i były wstydliwe, różnica jest w ich częstotliwości, i przedstawiłem ci to dobitnie w komentarzach wyżej.

          24. To ciśnie mi się na usta pytanie dlaczego tak bardzo Wam nie zależy na tym, aby polski zespół wreszcie znowu zakwalifikował się do 1/16 finału LE. Tu mi nie chodziło o regularność, tylko o pokazanie że w każdym z tych 5 sezonów byliśmy dość mocni jako całość (a nie jak sugerowaliście, że jako całość byliśmy co najwyżej przeciętni a tylko jeden zespół mieliśmy naprawdę świetny) skoro sumarycznie dałoby to dość wysokie miejsce w rankingu. A co do kwestii regularności czy jej braku. Wtedy zdarzyły się 4 sezony z rzędu bez polskiego klubu w 1/16 PUEFA. Teraz bez polskiej drużyny w 1/16 LE mamy już 9 sezonów z rzędu. To kiedy był większy brak regularności? I dobre pytanie dlaczego dla mnie są ważniejsze negatywne przykłady. Dlatego, że świadczą one o tym, że nie wykorzystujemy w pełni naszego potencjału co potem drogo nas kosztuje w rankingu. Przypomnę, że przegraliśmy walkę ze Szkotami o 14. miejsce w rankingu o ułamek punktu przez co mistrz Polski zaczynał od 2. zamiast od 4. rundy kwalifikacji. I teraz by nie było tego rozczarowania z Aarhus. A to, że przywołane przeze mnie porażki miały miejsce w LK(E) to tylko pokazuje słabość naszego futbolu, że nie radzimy sobie nawet w tym trzeciorzędnym pucharku. Nie twierdzę, że powinniśmy wszystko wygrywać, bo przecież w Lidze Konferencji są też zespoły z najmocniejszych lig (Anglii, Hiszpanii, Włoch). Ale absolutnie nie możemy pozwalać sobie na kompromitacje z zespołami z lig słabszych od naszej. Co do poziomu Ligi Konferencji. O ile pierwsze 3 sezony gdy jeszcze rozgrywki nosiły nazwę Liga Konferencji Europy ten poziom był niższy od dawnej LE, ale nie na tyle niższy żeby w ogóle deprecjonować rozgrywki, o tyle obecna Liga Konferencji to już na tyle słaby poziom, że nie można tolerować braku polskiego zespołu w fazie ligowej LE.

          25. „Ale absolutnie nie możemy pozwalać sobie na kompromitacje z zespołami z lig słabszych od naszej.”

            Przecież takie kompromitacje były NORMĄ w okresie, który ty uważasz za najlepszy. Przecież ci wkleiłem dokładnie z kim odpadaliśmy w kolejnych sezonach. Czy ty masz coś z głową, czy to jest jakiś zaawansowany trolling?

            „Teraz bez polskiej drużyny w 1/16 LE bla bla bla”

            Dawna LE to NIE TO SAMO co obecna LE. Wypisałem ci z kim tam rywalizowaliśmy i były to często drużyny, z którymi teraz bijemy się w LK.

            „To tylko pokazuje słabość naszego futbolu, że nie radzimy sobie nawet w tym trzeciorzędnym pucharku.”

            xD To w końcu hackujemy w nim system, czy sobie nie radzimy, bo już się pogubiłem?

            Ja pierdolę, rozumiem że można mieć różne opinie, ale to co ty wpisujesz, jest tak absurdalne, że ciężko mi uwierzyć w trzeźwość twojego umysłu. Białe jest czarne, a czarnego nie ma.

          26. @Marcin
            Jak zaczniesz się odnosić do stawianych tez i pytań zamiast w kółko powtarzać to samo, to wrócimy do dyskusji.
            Natomiast raczej nie wrócimy… 🙂

          27. Zgoda, że hackujemy system, ale moglibyśmy to robić jeszcze skuteczniej (z zazdrością możemy spoglądać na Szwedów, którzy wprowadzili Djurgarden do 1/2 finału LK). Jeżeli chcemy poważnie myśleć o wysokich miejscach w rankingu krajowym to absolutnie nie możemy pozwalać sobie na kompromitacje z zespołami z lig słabszych od naszej. Nawet jeśli uprzeć się, że obecna LE jest nieznacznie mocniejsza od dawnej LE to dalej w statystykach 9 sezonów z rzędu bez polskiego klubu w 1/16 finału LE wygląda fatalnie. Podobnie jak przed sezonem 2016/2017 odliczanie, który to kolejny raz z rzędu polskiemu zespołowi nie udało się zakwalifikować do fazy grupowej Ligi Mistrzów (i nie miał wielkiego znaczenia fakt, że przecież Liga Mistrzów się zmieniała przez ten czas).

          28. „z zazdrością możemy spoglądać na Szwedów, którzy wprowadzili Djurgarden do 1/2 finału LK”

            Masakra, Szwecja na 19 miejscu a ty piszesz takie bzdety.

          29. Marcin
            My absolutnie nie możemy przegrywać ze słabszymi federacjami, ale jak najbardziej pokonywać mocniejsze.
            A dlaczego odbierasz słabszym możliwość pokonania nas? A jak byśmy awansowali, gdybyśmy nie pokonywali mocniejszych? Nawet Holandia czy Belgia (a i słabsze drużyny Portugalskie) potykają się w eliminacjach na słabszych nacjach, a Ty chcesz żebyśmy mieli 100% skuteczność???
            Już dawno przekroczyłeś granice absurdu, ale to jest absurd nad absurdy.

          30. Żeby być na wysokim miejscu w rankingu krajowym, to trzeba mieć więcej punktów niż inni. Nie ma żadnych innych warunków.

            Basaksehir właśnie odpadł z Finami, rok temu wyleciał z Universitateą, a dwa lata temu potrafił wyłapać 1-5 z Celje. Idź powiedz Turkom, że nie powinni być na 9. miejscu. Na pewno się tym przejmą i honorowo z niego zrezygnują.

          31. Jak zwykle odczytujecie sens słów inaczej niż one mają. Nie chodzi, że Szwecja jest na 19. miejscu, tylko że to im się udało dojść do 1/2 finału a nie nam (i pod tym względem okazaliśmy się słabsi). A na pewno by się nam przydał punkt bonusowy za to. O, i doszliśmy do sedna sprawy. Jak się chce być wysoko to po prostu najlepiej wygrywać i wtedy się uda. A absurdem jest liczenie czy czekanie na potknięcia innych. To tak jakby piłkarze wyszli na mecz z myślą: chcemy wygrać, ale nie będziemy dążyć do zdobycia bramki, bo to przeciwnik niech strzeli gola tyle że samobójczego. I w czasach przed kryzysem taka 100% skuteczność się zdarzyła, fenomenalne eliminacje Ligi Europy 2015/2016 w wykonaniu Legii Warszawa – 6 spotkań i wszystkie wygrane. Można? Można, tylko trzeba grać a nie oglądać się na innych. A teraz przykłady drużyn, które w ciągu tych 9 sezonów nieudolności naszych grajków były w stanie dojść do 1/16 finału LE: Partizan Belgrad, Łudogorec Razgrad, FK Astana, Ostersunds FK, BATE Borysów, Sheriff Tiraspol, Brann Bergen. Nie są to jakieś wielkie tuzy, ale nasze zespoły jak widać nie dorastają im do pięt.

          32. Aha,

            Czyli dla Ciebie 1/2 LK to jest złota era ligi Szwedzkiej?

            Co tam, że w następnym sezonie Hacken zanotowało pusty przelot przez LE notując bilans 0-0-6, a Djurgarden odpadł w Q2 po dwóch meczach z bilansem 0-1-1

            Liczy się fakt, że mieli jeden wytrysk mocy i na tym opierasz, że oni to osiągnęli sukces jako liga?
            tak to definiujesz.

          33. Znaczy się ja dla całościowej oceny występów naszych zespołów (zarówno do sezonu 2016/17 jak i potem) biorę pod uwagę również występy poszczególnych zespołów. A Wy ten aspekt ignorujecie i dlatego dochodzicie do innych wniosków niż ja. Ale jak się pomija jakiś element to wtedy ocena staje się mniej obiektywna. Szwedzi osiągnęli wtedy sukces, który pewnie będą latami wspominać. A to, że tego sukcesu nie potrafili skonsumować w kolejnym sezonie to już inna sprawa.

          34. Jeszcze odnośnie tych miejsc w rankingu na które się powołujesz próbując udowodnić że to, że akurat Wisła miała któreś tam miejsce w 2003 roku jest dowodem na to, że cała liga była zajebista.
            Nawet nie, ty stwierdzasz coś jeszcze ciekawszego,

            że ilość federacji które są powyżej twojego najlepszego klubu to definiują na którym miejscu znajduje się twoja liga.

            Czyli na dziś Angielska liga jest 4 ligą a la Marcin.

            Nie jestem w stanie również zrozumieć dlaczego 1/16 LE jest granicą, że dana liga jest dobra.
            Fajne jest również to z tym o legii jak to zrobiła ekstra osiągnięcie bo wygrała 6 meczy w eliminacjach.
            Co ta Legia zrobiła 2 sezonu później? Co zrobiły wszystkie polskie kluby zaledwie dwa lata po tym sukcesie o którym wspomniałeś.

            Ciekawy jest również ten mityczny 2003/2004 sezon o którym wspominasz, otóż sezon później w rankingu zdobywamy 0,5 więcej od Lichtensteinu. Sukces jak…

            Przed nami są takie ligi jak Litwa Islandia, Gruzja Łotwa,

          35. Właśnie to wyciągasz pojedyncze zdarzenia i je opisujesz w skali globalnego sukcesu.

            Liga Szwedzka tym że Djurgarden zaszedł raz do 1/2 nic nie zyskała. Nic, bo finalnie Federacji zależy by cała liga szła w górę, a za tym muszą iść regularne zdobycze punktowe sezon po sezonie.

            Polska liga podskokami Wisły czy później Legii też nic nie zyskała.

            Dla klubu Djurgarden to jest sukces wejść do 1/2, Nawet jeśli go zrobią raz na 30 lat.
            Dla ligi niestety jest to tylko epizod nic nie znaczący jeśli nie wpływa na gratyfikacje dla ligi jako całości.

          36. Z tych Waszych komentarzy wynika, że sami czujecie iż ten uefowski ranking krajowy jest nieobiektywny i zbytnio premiuje występy w LK (piszecie, że hakujemy system). Więc dla mnie dużo lepszym (choć pewnie dalej nieidealnym) miernikiem jest określanie poziomu ligi na podstawie rankingu klubowego (że liga jest tak mocna jak mocny jest najwyżej sklasyfikowany w tymże rankingu klub danej federacji). I prywatnie uważam, że byłoby super gdybyśmy wskoczyli do top15 licząc według tej metodologii (i był wtedy moment, że tak licząc byliśmy na 16. miejscu skoro najlepszą wtedy Wisłę wyprzedzały zespoły z 15 federacji). Nie, 1/16 finału LE to nie chodzi o określenie czy dana liga jest dobra czy nie. Mówimy o naszej polskiej lidze. Ponieważ w tamtym okresie (od 2002/2003 do 2016/2017) dochodziliśmy do tego etapu to przyjąłem to za pewną normę. I jak widzę, że od dłuższego czasu tej normy nie wyrabiamy to nie mówię czy jest dobrze czy jest źle (ogólnie) tylko że jest gorzej (jeśli idzie tylko o występy polskich zespołów) w porównaniu z tym co było. Dla jakiejś innej, lepszej od naszej ligi gorzej mogłoby oznaczać dochodzenie do 1/16 finału LE, jeśli wcześniej w miarę regularnie dochodzili na przykład do 1/2 finału LE (półfinał był tą normą). Choć swoją drogą dojście w okolice 1/16 czy 1/8 finału LE oznacza bycie europejskim średniakiem (bo ani nie kończysz zmagań w 1. rundzie eliminacji jak najsłabsze zespoły ani nie dochodzisz do finału jak najlepsze zespoły i ani nie występujesz w Lidze Konferencji dla najsłabszych drużyn ani też w Lidze Mistrzów dla najlepszych zespołów). To, że Legia wtedy wygrała 6 meczy eliminacyjnych na 6 rozegranych to pokazuje, że jest możliwa 100% skuteczność na poziomie eliminacji gdzie nie mierzysz się z tak mocnymi zespołami jak potem w fazie pucharowej (i to zasłużyło na wyeksponowanie przeze mnie, bo to był chyba jedyny przypadek kiedy polski zespół przeszedł przez eliminacje wygrywając z każdym z przeciwników zarówno mecz domowy jak i wyjazdowy). Ale jest jeszcze coś. W rankingu krajowym jednorocznym za tamten sezon 2015/16 Polska uplasowała się w czołowej „15”. Ktoś powie, że potrzeba by 5 takich sezonów z rzędu, żeby w rankingu 5-letnim mieć to 15. miejsce, ale chodzi o pokazanie wagi ciułania tych małych ułamków punktów, skoro wystarczyły one choćby w rankingu jednorocznym do niezłego przecież 15. miejsca.

          37. „Znaczy się ja dla całościowej oceny występów naszych zespołów (zarówno do sezonu 2016/17 jak i potem) biorę pod uwagę również występy poszczególnych zespołów. A Wy ten aspekt ignorujecie i dlatego dochodzicie do innych wniosków niż ja.”

            Nie, nie bierzesz. My ją bierzemy, a ty się zafiksowałeś na punkcie 1/16 LE, i biadolisz o tym w kółko, ignorując zupełnie fakt, że w czasie gdy Legia tam od święta grała, to wszystkie pozostałe kluby się doszczętnie kompromitowały sezon w sezon. Nawet twój idiotyczny argument, że „siłę ligi wyznacza najlepsza drużyna” dokładnie to pokazuje, że NIE BIERZESZ pod uwagę obrazu całości.

            W czasie, gdy Legia ostatni raz zagrała w 1/16 LE, to pozostałe polskie kluby odpadły ze Skendiją Tetovo (dwie porażki), Goeteborgiem (szybkie 0-3) i SonderjyskE (poziom co najwyżej Silkeborga). I to nie są żadne wyjątki. Wyjątkiem to był występ Legii, a takie wyniki to były normą. Lały nas kluby na poziomie tych, które obecnie regularnie pokonujemy w LK.

          38. Wiecie co? Spytałem sztuczną inteligencję co o tym sądzi. I otrzymałem ciekawą odpowiedź (wychodzi na to, że i ja, i Wy macie rację). Bo sam ćwierćfinał Ligi Konferencji waży sportowo zdecydowanie więcej niż 1/16 finału dawnej Ligi Europy czy Pucharu UEFA. W najlepszej ósemce (1/4 finału) kluby muszą mierzyć się z europejską klasą wyższą lub mocną klasą średnią, co drastycznie podnosi trudność rywalizacji na tym etapie rozgrywek. W 1/16 finału Ligi Europy polskie kluby trafiały na zespoły solidne, ale będące w zasięgu (Sporting Braga, Sporting Lizbona). W ćwierćfinałach Ligi Konferencji poprzeczka wędruje na poziom czołowych lig europejskich (ACF Fiorentina, Chelsea, Betis). Natomiast trudniej było awansować do dawnej 1/16 finału Ligi Europy. Bo polski klub musiał zająć jedno z dwóch pierwszych miejsc w tradycyjnej, mocnej grupie, grając z uznanymi markami, bardziej prestiżowymi rywalami (np. Manchesterem City, Juventusem lub innymi solidnymi klubami z zachodu Europy). W nowej fazie ligowej LK aż 24 z 36 drużyn grają na wiosnę, przy odpowiednim losowaniu wywalczenie awansu nie wymaga wygrania z nikim z europejskiego topu, często rywalizuje się z zespołami z lig egzotycznych/średnich.

          39. „Wiecie co? Spytałem sztuczną inteligencję co o tym sądzi.”

            xD Na tym lepiej zakończmy.

      1. No bo porównując inne drużyny regularnie występujące w LM to Qarabag to są ogórki.

        W zeszłym sezonie weszli do LM pierwszy raz od sezonu 2017/2018. Od tego czasu budowali swój ranking na LE (6 razy) w której tylko raz osiągnęli 1/8 oraz w LKE (1 raz) odpadając w playoff o wejście do 1/8.
        Dzięki regularnemu zdobywaniu mistrzostwa swojego kraju, systematycznie występują w fazach grupowych i budują ranking co roku dostając w eliminacjach jeszcze większe ogórki. Dlatego też systematyczne budowanie rankingu jest tak ważne – nawet kosztem jednorazowego wejścia do LM.
        W zeszłym roku w eliminacjach do LM dostali takie potęgi jak mistrz Irlandii i Macedonii. Co prawda w ostatniej rundzie musieli sobie poradzić z mistrzem Węgier ale uważam że mistrz Danii (który w lidze u siebie był lepszy od Midtyjland czy Kopenhagi) to aktualnie trochę wyższy poziom. Lech miał pecha że wylosował ich na tym poziomie i zagrał jak zagrał w rewanżu i tyle.

        A teraz Qarabag gra w eliminacjach LE z CSKA Sofia i ten „potężny klub” u siebie nie potrafił Bułgarom strzelić gola – rewanż dziś. Zobaczymy ich moc. Jeśli nie dadzą rady to spadają w LKE na Dynamo Kijów a ponieważ ich też uważam za ogórki to może się prześlizną.

        Już w roku 2022 Lech był blisko wyeliminowania ich bo u siebie wygrał – tylko niestety swoim zwyczajem musiał spieprzyć wyjazdowy mecz w Azerbejdżanie.
        Ale gdy rok później Qarabag trafił na bardziej Raków który zawsze potrafił zagrać dwa mecze na przyzwoitym poziomie to okazało się że Qarabag nie jest taki mocny.

        Qarabag mógł robić wrażenie na naszych klubach kilka lat temu ale tylko pod kątem uzbieranego współczynnika na poziomie 30+. Ale jak jesteś dominatorem w swoim kraju to zrobienie współczynnika nie jest trudne – dobrymi przykładami są Dinamo Zagreb, Ferencvaros, Ludogorec czy Crvena. Dzięki współczynnikowi dostają się na poziom LE i nawet jak wychodzą dalej to w drabince pucharowej potykają się na pierwszej przeszkodzie (patrz zeszły rok).

        Więc tak, twierdzę że Qarabag to ogórki i śmiem twierdzić, że dziś, wszyscy nasi pucharowicze (może z wyjątkiem GKS), daliby im radę w dwumeczu.

  14. A jeszcze zwrócę na jedną rzecz uwagę: czy widzieliście zachowanie Freda w przerwie dogrywki i zachowanie trenera Duńczyków? Fred łaził zrezygnowany między piłkarzami z oczami wlepionymi w trawę podtrzymując ręką podbródek. Trener Duńczyków z nimi rozmawiał żywiołowo, zagrzewał do walki, wziął ich w krąg.
    Fred miał energię do skakania do momentu utraty pierwszego gola, potem przestał krzyczeć, a jeszcze później siadł i był tak samo zrezygnowany jak piłkarze. Tak zachowuje się trener?
    W Lechu nie ma lidera, kogoś jak Jędrzejczyk w Legii, Romańczuk w Jadze. Po meczu tylko Jagiełło miał odwagę wyjść do mediów. Nie ma osoby, która potrafiłaby ryknąć na kolegów lub dać przykład i pójść do przodu w drybling. Jak zaczęli przegrywać to włączył się tryb awaryjny i gra do tyłu, byle nie stracić.

    Można przegrać, ale po walce, a nie po totalnym położeniu lachy. Pokazał to Górnik, a z ostatnich sezonów przypomina mi się granie Legii ze Szkotami czy Rakowa z Cypryjczykami, gdzie ambicją i zaangażowaniem przepchnęli swoje mecze. Lech ma ogromny problem z mentalem i tylko raz prawie udało się im to przełamać w rewanżu z Szachterem. A tak to zawsze dają dupska jak tylko im nie idzie.

    Ciekawe, że ci spece od analiz w Lechu tego nie widzą.

    Zero charakteru. Piknikowa drużyna.

    1. Jak zero charakteru? Przeciez to ta sama jakosc co Dunczycy.

      Trener zrobil wszystko zeby jego druzyna awansowala i sie udalo.

  15. Trochę ochłonąłem. Wczorajszy mecz wbrew pozorom dostarcza argumentów dlaczego warto budować wysoki ranking.
    Prawdopodobnie przez następne kilka lat Mistrz Polski nie będzie musiał się przedzierać przez 3/4 rundy eliminacji LM tylko 1 rundę, z gwarancją udziału w LE i 15 mln EUR nagrody pocieszenia.

    Myślę, że ocenę na ile wysoki ranking przełożył się na rozwój Ekstraklasy trzeba odłożyć na 4/5 lat gdy realnie skorzystamy z benefitow wysokiego rankingu. Na razie jesteśmy na początku drogi.

    1. Z taką grą jak dziś Lech to za 4/5 lat może być po wysokim rankingu i powrót na miejsca >15.
      Ranking mamy dzięki LK i kupie. Kupie drużyn w LK, a nie kupie, którą pokazał Lech.

      1. Cały paradoks tkwi w tym, że my w obecnym modelu wcale nie musimy stracić wysokiego rankingu.
        Ostatnie 2 sezony pokazują, że my sobie całkiem dobrze radzimy w rozgrywkach LK jednocześnie odpadamy w eliminacjach LE/LM.

        Zapowiada się, że będziemy mieć 1/2 zespoły w LE/LM oraz 2/3 zespoły w LK co spokojnie może nam wystarczyć do utrzymania top12.

        2 sezony temu mieliśmy wyłącznie Jaga i Legia w LK i uzbieraliśmy ok 12 pkt do rankingu, nawet przyjmując, że będziemy 3/4 zespołami zabierać po 10 pkt to powinno to wystarczyć do utrzymania top12

        1. Narazie Nas czeka gra z bardzo silnymi przeciwnikami tj. Rangers, Ferencvaros, Hammarby/Anderlecht.

          Lech tylko jeden w walce o Lk będzie grał z drużyną z Wysp owczych a widząc mental Lecha to różnie to się może skończyć.
          Przecież parafrazując trenera Lech:

          „Klaksvik ma dużo jakości, ale my też dysponujemy jakością na podobnym poziomie”

  16. Dziś miałem przytulić 450zł. Dzięki Lechowi jestem 100 w plecy. A kurs na awans Aarhus był 25. To co się wydarzyło to nie mieści się w głowie 😭

    1. Przestań grać w zakłady i zajmij się normalnym życiem. Bukmacherka to zajęcie dla biednych frajerów.

  17. @aaaaa, jesteś tutaj?
    Jak tam świetne przygotowania do sezonu przez Frederiksena? Śmiech przez łzy dla mnie osobiście, ale fakty pozostają faktami: Fred nadal nie wygrał dwumeczu z porównywalnym/silniejszym rywalem w pucharach. Skompromitował klub kolejny raz, wcześniej przegrywając z Resovią, potem z Lincolnem, a teraz z Aarhus. Dramat. Zgadzam się całkowicie z red. Dobraszem, że ,,Frederiksen to jest trener na ligę, ale w puchary nie umie”.

    1. A gdzie ja coś pisałem o jakichś świetnych przygotowaniach? O ile pamiętam, to odnosiłem się do tezy, że niby raz świetnie przygotował, a potem przy trzech kolejnych rundach zjebał przygotowania. Robiłem to poprzez analizę i porównanie różnych okresów, które wykazały, że w rzeczywistości niewiele się one różniły (poza twoim subiektywnym wrażeniem), a i efekt końcowy był podobny.

      Przypominam też, że waszym (twoim i Krzysztofa) koronnym argumentem było, że nie interesuje was co się działo później w trakcie rundy i jaki był efekt finalny (w tym dwa mistrzostwa), a jedynie sam początek, bo tylko on miał świadczyć o dobrych/złych przygotowaniach. Np. jak Lech zaczął wiosnę od dwóch porażek, ale kolejne mecze już wygrywał, to wg was te dwie porażki dobitnie świadczyły o zjebanych przygotowaniach, a co było później to już bez znaczenia. No to teraz chyba zaczął od wygrania SP i wysokiej wygranej z Aarhus? xD

      1. Ja odnosiłem się z kolei do rundy jesiennej i pisałem że rundę jesienną i początek sezonu miał słaby. Reszta czyli 3/4 rundy jakie miał byly ok.

        Ma więc 2 wielkie mistrzostwa polski i listę ciekawych porażek.

  18. Całe szczęście, że polska liga jest taka silna, mamy wysokie miejsce w rankingu i niedługo wyprzedzimy Turcję.

    Polskie kluby są mocne, co roku grają w pucharach, nawet w ćwierćfinale.

    Liga Konferencji jest silna, to są poważne rozgrywki, grają tam takie drużyny jak Chelsea i Betis. Do tego mamy je na rozkładzie, pokonaliśmy je.

    To, że oba polskie kluby wyłożyły się już na pierwszej możliwej przeszkodzie w drodze do LM nie powinno przeszkadzać nam w napawaniu się siłą naszej ligi, która może wprowadzić już pięć klubów do pucharów.

    Być może już niedługo będziemy mogli wprowadzić sześć albo i siedem. No wtedy to dopiero będzie miazga, bo jak wiadomo polskie kluby spoza czołówki są dużo silniejsze od klubów spoza czołówki w innych krajach, specyficznie w Turcji.

    1. Adam – stary, ale po co kpić? Na tej stronie lubie wlasnie to, ze mozna w miare, podkreślam, w miare merytorycznie porozmawiać, a nie pisać głupoty. Można mieć różną optykę na pewne sprawy, ale najwazniejsze jest umieć dyskutować.

      Sam nie jestem zwolennikiem mocarstwowości polskiego futbolu klubowego, natomiast zachowujmy sie normalnie.

      1. Pożartować nie można? To tylko piłka nożna, rzecz z natury rozrywkowa 🙂

        No cóż, jeśli ja czytam, że polska liga jest silna, że Liga Konferencji wcale nam nie pomogła w awansie, że LK jest poważnym pucharem bo grają tam silne zespoły (i je „pokonaliśmy”), że polscy średniacy odstają poziomem od innych (na plus) i że mamy szanse wyprzedzić Turcję (w zasadzie to nawet powinniśmy, a jeśli to się nie stanie, to kwestia niesprawiedliwości rankingu i UEFA)… a potem oba polskie kluby odpadają z el. LM w pierwszym możliwym dwumeczu…

        To uwżam, że mam pełne prawo „dać prztyczka w nos”, wyśmiać i wyszydzić, nawet nie ludzi, ale po prostu ich podejście i to co piszą.

        1. no wlasnie wyszydzić to juz lekko za daleko. Mozna podyskutowac merytorycznie, a nie w ten sposób. No ale skoro musisz…

          1. Nie no, bez przesady, wszystko w granicach przyzwoitości.

            Dużo gorsze rzeczy tu czytałem, m. in. na własny temat.

            Ale nie jestem płatkiem śniegu 🙂

        2. „a potem oba polskie kluby odpadają z el. LM w pierwszym możliwym dwumeczu”

          Mistrz Polski (12. miejsce w rankingu) odpadł z mistrzem Danii (13.) w rzutach karnych, z kolei wicemistrz Polski (12.) odpadł z wicemistrzem Turcji (9.) jednym golem. Przecież z punktu widzenia rankingu to są jak najbardziej logiczne rozstrzygnięcia.

          Nikt przy zdrowych zmysłach nie twierdzi, że staliśmy się jakimś mocarstwem. Po prostu, jesteśmy gdzie jesteśmy, czyli na miejscach 10-15, i nie ma sensu z tym dyskutować (co jest dużym progresem w stosunku do tego, w jakiej dupie byliśmy kilka lat temu, i z tym też nie ma co dyskutować). Te wyniki w żaden sposób tego nie podważają.

          To jest urocze, jak po każdej pucharowej porażce ktoś wyskakuje z tymi „prztyczkami”, tak jakby się spodziewał, że federacja z tego 10., 12. czy 15. miejsca to w ogóle nie powinna przegrywać, żeby na nie „zasługiwała” (a jak przegra z kimś z tego pułapu to już w ogóle nie zasługuje na nic). Przecież to tylko świadczy o twoim własnym oderwaniu od rzeczywistości.

        3. Chyba tylko debil wierzył że górnik przejdzie. Mnie zaskoczyli bo spodziewałem się pogromu w deumeczu a tu minimalna porażka.

          Lech? Szkoda czasu na pisanie o tych nieudacznikach

    2. Może i masz rację kpiąc z polskiej piłki, ale jednak nie da się postawić znaku równości między tym co zrobił teraz lech i przykładowo porażką GKS-u z Zyliną czy tym bardziej porażką Górnika w dwumeczu z Fenerbahce. Relatywnie do możliwości finansowych i pozycji jaką zwykle zajmuje u nas w lidze, nikt z naszych „eksportowych” drużyn nie ma na koncie więcej kompromitacji i nędznych wyników niz amica w ostatnich 5 latach. Więc z oceną stanu polskiej pileczki to bym jednak zaczekał do konca eliminacji, mając z tylu głowy, że często sprawdza się porzekadło: „nigdy nie jest tak źle ani tak dobrze jak się wydaje”…

      1. Kpię nie tyle z polskiej piłki, co z marzycieli lub wariatów, którzy widzą ją już bardzo wysoko i snują wielkie plany, dzieląc się tym z nami i przekonując nas, że na pewno mają rację.

        Mnie osobiście taka porażka Lecha nie rusza, nie uważam jej też za „historyczną”. Ot, co roku są puchary, co roku ktoś wygrywa, ktoś przegrywa, ktoś zalicza blamaż. Lechowi nie kibicuję, tyle tylko, żeby punkty do rankingu jakieś wbił.

        1. A dlaczego kpisz z marzycieli? (no z wariatów to jeszcze mogę zrozumieć, tyle że wariatów to tu chyba nie ma). Nie można być marzycielem? Nie można zakładać optymistycznych scenariuszy? Dlaczego? W czym problem?

          1. Akurat wariatów to tu kilku jest ; aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa i jeszcze 2345 aaaaaaaaaaaaa ,kojarzy mi się ten chłopiec z kibelkiem i pewną czynnością ,przypuszczam zresztą że posty wysyła właśnie z kibelka.
            Patocoś tam co wmawia wszystkim że polska piłka to już praktycznie potęga ,tylko jeszcze tego nie widać ale już za chwile , już za momencik. Pamiętam gościa co kiedyś pisał pod symulacjami losowań na portalu 90 minut takie same brednie, to było jakieś 20 lat temu i już wtedy byliśmy to powstającą potęgą,ten sam styl pisania,obstawiam że to ten sam przypał. Dodam że pisał z wielu nicków , był tam nawet kobietą, żenada.
            Mietek, ten to akurat wiejski głupek,najpierw pompuje się jakie to mamy wspaniałe zespoły a później gdy okazuje się że nasze zespoły to jednak takie zwyczajne popierdółki są to zaczyna pić ,wpada wtedy w szał i próbując usprawiedliwić swoje ignoranctwo, bredzi wtedy o jakimś mentalu, o ich zesraniu sie i temu podobne obrzydlistwa.
            Jak widzisz kilku gamoni to tu jest ,szkoda tylko że zaśmiecają ten portal swoimi elaboratami ,swoją droga bardzo fajny portal,raz na jakiś czas tu zaglądam .

          2. @Mój kochany…
            A Twój post nie jest przypadkiem przykładem zaśmiecania tego portalu elaboratem?
            Czy to, że ktoś ma inne zdania trzeba go od razu wariatem nazywać, nawet jeżeli jest to skrajnie optymistyczna wizja?
            Może potrzeba więcej dystansu do tego co ludzie piszą…? A jak nie potrafisz złapać dystansu, to może nie czytaj tego co burzy twoją wizję polskiej piłki?

          3. @blind_man „Czy to, że ktoś ma inne zdania trzeba go od razu wariatem nazywać, nawet jeżeli jest to skrajnie optymistyczna wizja?”

            Problem w tym, że ja nigdy nawet nie przedstawiałem żadnych skrajnie optymistycznych wizji. xD Dlatego chętnie bym się dowiedział, o co koledze chodzi.

            Wręcz pisałem (i to już kilka miesięcy temu), że moim zdaniem ten sezon będzie specyficzny i prawdopodobnie gorszy niż poprzednie, oraz dlaczego. O Aarhus i Fenerbahce też nie pisałem, że ich rozjebiemy itp., jak niektórzy, tylko że to bardzo złe losowania, i że trzeba się liczyć z możliwym odpadnięciem.

            Jeżeli ktoś w moich komentarzach widzi jakieś wariactwa to najpewniej przez własne oderwanie od rzeczywistości i/lub nieumiejętność czytania ze zrozumieniem.

            Wariatami to są ludzie, którzy najpierw sobie wyobrażają, że jak się jest na tym 12. miejscu w rankingu, to powinno się rozwalać „duńskich ogórków”, szturmować ligę mistrzów, i nie przegrywać już nigdy z kimś słabszym albo z podobnego poziomu. A jak rzeczywistość okazuje się inna, to wyłażą i triumfalnie rzucają „widzicie? mówiłem, że nie zasługujemy na to miejsce!”. I te osoby potem piszą, że ktoś jest odklejony xD

          4. @aaaa
            No już mi się nawet nie chciało rozwijać tematu, bo to i tak nie ma sensu. W ogóle wrzucanie Ciebie, Patronus i mietka do jednego worka jest śmieszne i chyba rzeczywiście oznacza problem ze zrozumieniem tekstu czytanego, albo (co może bardziej prawdopodobne) powszechną tu nadinterpretację. Popadanie ze skrajności w skrajność po jednym meczu, tworzenie chochoła i standardowa walka z nim… już mi się nawet nie chce komentować.
            Ale nie, wariatem jest ten co patrzy długofalowo i perspektywicznie no i przede wszystkim optymistycznie (grzech główny, niewybaczalny). A to, że między wierszami (albo i wprost) jest napisane, że coś może pójść nie tak, to już nie ważne. Najważniejsze, że po jednym meczu okazało się, że Turków już nie wyprzedzimy w rankingu, a za chwilę może się okazać, że czeka nas powolny lub nawet szybki wypad z top 20 rankingu UEFA.

          5. Wydaje mi się, że ostatnimi czasy tutaj dużo pesymistów przyleciało na stronę, siedzą i biadolą jak to jest chujowo. No kurwa nie wyszło Lechowi, mietek to właśnie chyba był tym co tak jęczał, że jak to może Niels być obsrany przed jakimś Aarthusem. A no jednak chyba nie są tak chujowi jak się wydawało. Dobrzy też nie są, to Lech był wczoraj chujowy, ale nie można jednak chyba przekreślać mistrza Danii, który wygrał ligę z zespołem zajmującym 3 miejsce w LE po fazie ligowej. Sam również nie doceniłem tego zespołu, bo co prawda mówiłem, że nie są tacy słabi, ale są do rozjebania przez Lecha na luzie. Ale sprawdził się najtragiczniejszy scenariusz.
            Teraz pesymiści będą bić pianę i trzymać kciuki za 1/5 lub 2/5, a za 2 tygodnie po następnych dwumeczach jak Jaga przejdzie Rangersów, a Górnik Węgrów to będą mieli zwarcie mózgu. Swoją drogą oby tak było, bo starczy nam eurowpierdolu i obsranych gaci. A obie ekipy są w stanie to zrobić.

  19. Kolejny mecz w którym Lech u Siebie dostaje oklep.

    Crvena, Genk, Aarhus

    Nawet statystyki z poprzedniego sezonu są średnie jeśli chodzi o mecze u Siebie dla Lecha.

    Ktoś to rozumie dlaczego tak jest?

    1. Jedyna odpowiedź jaka przychodzi mi do głowy to mental w kluczowych momentach. Do wyliczanki powinieneś dodać Szachtar (w Poznaniu) i w sumie też Górnik w 1/4 PP (choć tam Lech zagrał dobrze, względnie dominował), może jeszcze Rayo od stanu 0-2 w Hiszpanii.

      Wygrana w lidze na przestrzeni 30+ spotkań a wygrana w pojedynczych meczach pucharowych definiujących sezon to dwie odrębne kategorie, przynajmniej na naszym poziomie.

      Dzisiejsza katastrofa Nielsa jest oczywiście katastrofą klubu ale jego samego również – myślę że temat trenowania kadry Danii można uznać za zamknięty.

  20. Ludzie czy wyscie zglupieli? Gks nie jest lepsza druzyna niz zilina i Gornik nie pokona zadnego Twente czy Ferencvaros xDDD. Wy naprawde gdzies odlecieliscie z mniemaniem o Polskiej Lidze…Zreszta zobaczcie jak Rakow gral przeciwko zespolowi z Malty i widzicie ich w fazie grupowej? Moze jakims cudem to przepchna, ale Gornik i Gks na pewno nie wejda do Fazy Ligowej jestem w 99% pewien. Co do Rakowa, mysle ze ten trener jest bardzo slaby, prawie co przegrali z Valetta. Co do Jagielloni to nie wiem, bez pululu to nie to samo, Imaz i Romanczuk coraz starsi…czuje ze w Fazie Ligowej bedziemy mieli max 2 zespoly plus slabe punktowanie i sezon o wiele gorszy niz poprzedni…

  21. Ok wracamy do punktu wyjścia,

    Tydzień marzyliśmy o LM ale się… (wiadomo).
    Teraz pora skupić się na faktach, bo wciąż nie mamy żadnej drużyny pewnej w Fazie ligowej.

    Łudzimy się na opcję 3xLE 2xLK czy jednak walimy ławą w 5xLK?

      1. To 2/5 jest bardzo prawdopodobne bo obecnie Raków jest bez formy. Najwięksi pesymiści nie chcą na razie mówić o gorszym scenariuszu.

    1. Krzysztof – tylko czemu bierzesz pod uwage tylko pozytywne scenariusze? Bo tego nie rozumiem. Szczegolnie po dzisiejszym dniu, gdzie dwie nasze druzyny odpadły w pierwszych swoich parach…

      1. Oj to trochę tak pół żartem było. Realnie to na razie nie mamy nikogo w FL.

        Oczywiście teraz co do Lecha i Polskich klubów to na razie nic nie zakładam. Mam takie odczucie do Lecha, że to jest drużyna tak przegrana w moich oczach na której nie można polegać w ogóle. Szczerze dopóki jest Frederiksen to straciłem wiarę w ten klub. Tyle traum Crveny, Genk, Szachtar, Lincoln a teraz takie coś.
        I to jest nasza '1′ ligowa.

          1. Tak, to jest dla mnie trauma,

            Bo dla mnie solidna drużyna to taka która ma jakąś tam regularność.
            Fajnie, że Lech rok po roku zdobył mistrzostwo nastrajało mnie pozytywnie, że może w końcu zaczynamy mieć kluby które regularnie będą prezentować jakiś tam poziom. Te słowo Regularnie jest dla mnie bardzo ważno.

            Bo i ile jeszcze jakoś bym zdzierżył tą porażkę z Lincolnem, o tyle w poprzednim sezonie regularnie zaliczał wtopy: Crvena, Genk, Lincoln, Szachtar.

            Teraz na dobry początek sezonu Aarhus. Niestety, trzeba się liczyć z tym, że Lech znów z tym trenerem będzie zaliczał tego typu 'wypadki’.

            Mam nadzieję, że Lech przejdzie klub z Wysp Owczych, ale zapewne Ten klub nie powiedział ostatniego słowa. Więc miejmy się na baczności. Bo z tym trenerem i tym mentalem to różnie może być.

          2. Tak samo uważam jak Krzysztof, Niels niestety jest zbyt spokojny, a jednak jak nie idzie to powinien im kurwa motywować do gry, nawet jak totalnie są w dupie. A ten siedzi i kurwa w szoku, zawodnicy jak widać to samo podłapali. Nawet jak jest kurwa źle to masz robić z kija widły i pierdolić, starać się motywować zawodników i mówić, że jest dobrze. Nie wiem kto tam za mental odpowiada, ale jak się nie zmieni nic to chuj z tego będzie. I z potęgi Lecha. Mimo, że Lechowi od dawna kibicuje to też mnie boli to jak chuj, że mając taki potencjał można to tak spierdolić. Chyba, że kurwa na prawdę Lech wejdzie do LE i ją wygra, albo dojdzie do kurwa nie wiem chociaż półfinału, bo pewnie obsraliby na koniec zbroje.

          3. Chuj to z tego będzie, jak będziemy dalej wierzyć, że wyniki w piłce biorą się z jakiegoś mitycznego darcia mordy i robienia groźnych min.

          4. Nie chodzi o mityczne darcie ryja,

            Chodzi o podejście gdy wychodzisz na boisko kort.

            Mentalne podejście jest kluczowe. o dominację psychiczną o wolę zwycięstwa, tu nie ma mityczności.

            Mentalne przygotowanie to poprostu jeden z elementów przygotowań.

            Tak jak Górnik, mentalnie taktycznie nawet super przygotowanie, tu poprostu zabrakło umiejętności.

            W Lechu jest na odwrót

            Umiejętności czysto piłkarskie są na poziomie Szachtara, Crveny Genków itd.

            Poprostu przygotowanie mentalne leży.

          5. Tak, tylko że wy to „przygotowanie mentalne” utożsamiacie z pokrzykiwaniem i nicnieznaczącymi gestami. To jest zwyczajne pomylenie pojęć. Bardzo u nas powszechne zresztą, bo na tej samej zasadzie wielu ludzi przypisuje wielki „charakter” jakimś Glikom, co chlali na zgrupowaniach, a jednocześnie odmawia go Lewandowskiemu, który wyłącznie przez swoją sportową ambicję i upór w ciągłym doskonaleniu doszedł na szczyt. Liczą się czyny, a nie puste gesty. To, że ktoś nie robi groźnych min i nie krzyczy, że jazda z kurwami, to nie znaczy że jest słaby mentalnie – to po prostu nie ma związku.

          6. Proszę, nie impotuj mi że mylę jakieś pojęcia.

            Cechą którą ja właśnie określam jaka tą która odzwierciedla ten mój 'mityczny’ charakter jest : Niezłomność.

            Tak bym to określił.

            I taka niezłomna osoba, może i pokrzykiwać i chlać i robić groźne miny. To w pewien sposób się nie wyklucza.

            Jednakże, tak Lewandowski to jest dobry przykład takiego 'Niezłomnego’, ale takim również może być Jędrzejczyk, Podolski czy Cristiano Ronaldo.

          7. Nie pisałem, że to się wyklucza, tylko że nie ma związku, którego się na siłę doszukujecie.

            (Poza chlaniem, bo jeśli ktoś nie potrafi się powstrzymać od chlania na zgrupowaniu, to właśnie znaczy, że brakuje mu mentalności sportowca. I tę „walkę do upadłego” na kacu może sobie potem wsadzić, bo nie jest nic warta.)

          8. Wiesz aaaa,

            No nie wiemy jak było,

            Czy Glik tam łaził w sztok narąbany czy też wypijał winko do obiadu.

            No wiemy tylko tyle ile media przekażą,

            Jestem jednak zdania, że samo chlanie wciąż nie wyklucza bycia niezłomny, tak samo jak palenie fajek.
            Wszystko zależy też w jakiej skali.
            Na pewno chlanie czy palenie fajek u sportowca obciąża organizm, to pewne.

    2. O dosłownie o tym pisałem w komentarzu poprzednim, przyszli Panowie od narzekania, wielcy fani polskiej piłki(chyba nie) i trzymają kciuki byle tylko polskie kluby się wyjebały po drodze. Ja rozumiem, że polityka polska czy wgl cały świat wpływa na was w negatywny sposób i wszędzie tylko widzicie gówno i liczycie na same porażki. Ale życie nie jest tylko serią porażek, czasami jednak udaje się coś w życiu. I jak dla was 2/5 to max to na prawdę smutne musicie mieć życie, bo jak dla mnie to te 2/5 to jest takie na prawdę polskie minimum. Wynik poniżej tego będzie kompromitacją, która nie zdarzyła się dawno. Tak więc nawet pesymistycznie patrząc to pierdolenie o 2/5 maksie to jest jakiś żart. Mając rywali w zasięgu, bez formy. Rangersi, którzy dostali w lidze od Hearts, które z kolei dostało od średnich Austriaków 6 bramek chyba? No bez przesady.

  22. Teraz jeszcze tylko GKS musi się zrehabilitować i przejść jakoś Ziline i wtedy czeka nas piękne (historyczne?) zjawisko: 5 drużyn z jednego kraju grające na tym etapie jednego dnia – w czwartek.
    Ktoś się orientuje czy mafia UEFA ma na to jakieś zapiski? Coś przerzucą np. na środę?
    Czy skończymy jak porządny stróż na portierni i będziemy się gapić na 4-5 ekranów naraz?

    1. Nie takie historyczne. W sezonie 2008/09 Rumuni mieli jednocześnie 5 klubów w I rundzie PU, czyli de facto ostatniej eliminacyjnej przed fazą grupową. Wszystkie grały w tym samym dniu i do tego niemal o tej samej porze. Pierwszy mecz wszyscy zaczynali między 19:00 a 19:45, więc co najmniej przez 45 minut pięć meczów toczyło się równolegle. Tylko w rewanżach UEFA się „zlitowała” i przesunęła jeden mecz na 16:00 oraz jeden na 18:00 (pozostałe trzy zaczynały się o 19:00, 19:15 i 19:30). Najlepsze jest jednak to, że cała piątka poniosła minimalne porażki i odpadła xD

      Tego wyczynu już nie powtórzymy, bo mamy to „szczęście”, że Lech, Jaga i Górnik w najgorszym razie spadną jeszcze do LK. U nich po prostu 5 klubów jednocześnie wyleciało z pucharów i to zaraz przed fazą grupową (za to dwa inne rumuńskie kluby zagrały wtedy w LM, absurdalny sezon).

      1. Szacunek za sprawdzenie i super ciekawostkę. Od dziś trafia do mojej pamięci jako „rumuński czarny czwartek” 🙂
        Swoją drogą, oby u nas nie był to tak tak jak wtedy u nich, schyłek (jak się później okazało), epoki do której nie umieją nawiązać do dziś.

        1. U nich to nie była epoka, to była chwila. W dodatku przy udziale niezwykłego zbiegu okoliczności. Oni nie byli gotowi na to co się wydarzyło, dlatego trwało tylko chwilę, przynajmniej jeśli chodzi o europejskie puchary. Choć ogólnie mieli dobry okres.

  23. Normalnie bym napisał, że wariacja prawdopodobieństwa to co dała w zeszłym sezonie, w tym odbiera. Jednakże Górnik zagrał nieźle, a Lech przegrał przez indywidualne błędy najpierw Gumnego, potem trenera.
    Jutro nasze drużyny wygrają i w komplecie zameldują się w 3 rundzie.
    Szansę na 5 drużyn w lidze konferencji znacząco wzrosły 😉

    1. Bardzo duża frustracja na forum, a ja Wam napisze, a jestem pewnie dwa razy starszy od większości użytkowników, rocznik 79, żeby nie tracić ducha. Porażki Lecha i Górnika oznaczają tylko że jeszcze nie jesteśmy gotowi na LM ale mamy piec druzyn grze, i za rok czy dwa sie dobijemy do tej LM, a ten sezon jeszcze będzie ciekawy i na jesieni będzie co oglądać, a pare lat temu były przecież dużo słabsze sezony. Powoli i cierpliwie idziemy do gory.

      1. Nie taki stary jak myślisz, jednak ja patrzę na grę z ostatnich dni.
        Lech pokazał na co ich nie stać, ale wierzę, że Klaksvik pokonają (wierzę też, że skompromitują się i tu, bo nie sztuka sięgnąć dna, można na nim się jeszcze umościć i szukać spodu).
        Raków to jeszcze gorszy poziom i tu nie widzę szans w dalszej fazie. A i przejścia Malty nie jestem pewien, bo to granie na stojąco.
        GKS: są cieńcy, jak kompot szkolny, nadrabiają ambicją, ale nie wierzę, że ugrają więcej niż 3. rundę.
        Górnik w moich oczach urósł bardzo, wierzę w nich (w sensie LK), tym bardziej, że mają jeszcze jedną podporę.
        Jaga: na razie można wróżyć z fusów, na plus jest fakt, że mają jedną podpórkę i został Imaz i Romanczuk. Są szanse.

      2. Myślę że nie doceniasz wagi porażki poniesionej w takim stylu. Ona będzie siedziała w drużynie miesiącami. Lech może doczłapie do LE, ale odbudowa morale zajmie kupę czasu.

        W sumie nie wiem czy dymisja Nielsa to nie byłoby najlepsze wyjście – o ile oczywiście Lech chce być kiedykolwiek klubem „na Europę”, a nie tylko „na ligę”.

        1. W poprzednim sezonie pisałem, że Frederiksen zawalił początek sezonu i uważam go za średniego trenera.

          Teraz mam takie odczucie że intuicja mnie nie zawiodła. Choć pierwsze dwa mecze sezonu były takie genialne, że aż chciało się uwierzyć że jest dobrze i Lech przynajmniej w tym sezonie porzucił swoje piłkarskie 'DNA’ .

          Niestety Chimeryczność wróciła, po takim blamażu zmieniłbym od razu trenera by dać nową twarz piłkarzą która nie przypominałaby o tej porażce.

          1. Dla mnie Lech Fredriksena zawsze wygrywał błyskiem indywidualności. Dzisiaj nie było błysku liderów to nie było też Lecha.

    2. Maciej – Jakie 5 druzyn w LK? GKS to by musiał mieć chyba największy fart w losowaniach w ich historii, zeby tam zaszedł. Górnik musi się modlić o dobre losowanie w LK, bo wątpie ze przejdą el LE. A i Raków nie zaprezentował się jakoś pewnie w pierwszym spotkaniu. Takze na bazie dotychczasowych spotkan 5 druzyn w LK to marzenie…

      1. @urbas
        W zasadzie już GKS te szczęście w losowaniu miał.
        Łudogorec to rywal w zasięgu i prawdopodobnie najsłabszy spośród tych, co mają rozstawienie w Q4 LK – a więc po pokonaniu Bułgarów w Q4 GKS miałby potencjalnie łatwiejszego rywala.

        Problem polega na tym, że mimo tego losowania ani GKS ani Łudogorec narazie są daleko od przejścia Q2, więc ono nic nie daje.

    1. po raz koljeny mamy dowod ze Legia dostalaby tak samo w pize od Arhus jak od Zliny i zmarnowalaby slot do europejskich pucharow.

      1. Legia pana trenera Papszuna raczej by przeszła MKS Żilinę, wyobrażam sobie wyniki: 1:0 z wyjazdu i 1:0 u siebie, coś jak z Pogonią, ale trzymajmy kciuki by tego dokonał GKS Katowice, bo Legii w tym sezonie nie w pucharach.
        A Lechowi trzeba życzyć powodzenia w 3 rundzie LE, szkoda szansy na LM w tym roku, ale nie warto się dołować, takie mecze zdarzają się drużynom z wiele wyżej notowanych lig (choćby to co robiła Fiorentina w rewanżach, będąc naprawdę blisko odpadnięcia z polskimi klubami, choć akurat Włosi to się umieli wyratować).
        Mam wrażenie, czytając komentarze poza tą stroną, bo tu panuje moim zdaniem rozsądniejsze podejście do tematu, choć wiadomo, że każdy jest zawiedziony dzisiejszym spotkaniem, to patrząc po stronach FB i tamże obecnych komentarzach o piłce, że zaraz znowu będzie typowa sinusoidalna zmiana nastrojów, od zachwytu po 4-1 w Danii do narzekania na wszystko co się da i deprecjonowania całej polskiej piłki, bo Lech zawalił jeden mecz, ale to zjawisko, do którego się już przyzwyczaiłem przez tyle lat. A Górnik brawo za to, że postawił się silnym rywalom. Oby jutro były 2 awanse, bo mam nadzieję, że Raków dowiezie 2-bramkową przewagę z swojego boiska na Malcie, a GKS odrobi tę 1 bramkę z Słowakami.

          1. Wyobraź sobie Mietek sytuację w której mówiłby w wywiadach tak jak ty to byś chciał słyszeć.

            Że ich rozjedziemy, że oni może mają jakąś jakość za to my idziemy po LM itd.

            „wow byłoby grubo. A tak Aarhus ma jakość ale my też!” – dobrze że Lech udowodnił że Aarhus ma tą jakość by frajerów obijać 1-4.

          2. Krzysztof – dokladnie tak. Dlatego ta wypowiedź trenera była jak najbardziej na miejscu, bo on w przeciwienstwie do niektorych wie, ze to sport, a w sporcie wszystko jest mozliwe i nie nalezy pisac mówic jakichs glupich gadek o swojej potędze, bo zycie szybko cie moze sprowadzić na ziemie.

      2. Legia zdołała dwa razy pokonać kluby z Danii i to głównie dzięki niej mamy taki ranking jaki mamy. Gdyby dwa razy odpadła z klubami z Dani, raz z Austrią i raz ze Szkocją to bardzo jestem ciekaw jakbyśmy wyglądali w rankingu, tracąc jej punkty i doliczając punkty rywali. Można jej nie lubić i kpić z tego co zrobiła w poprzednim sezonie, ale liczby nie kłamią i obecna pozycja Polski w rankingu to zasługa Legii.

        1. stary, akurat na tej stronie to mozesz a nawet powinienes policzyć kto ile punktów wrzucił do rankingu krajowego i wszystko by było jasne. A nie rzucasz co ci ślina na jezyk przyniesie.
          Tak, Legia ma bardzo duzy udział w tym co jest wrzucone do rankingu, ale nie ona jedna.

          1. No to policzmy. Sezon 23/24 Legia zdobyła 9 pkt, gdyby odpadła w 4 rundzie z FC Midtjylland dostałaby 2,5 zamiast 9, czyli -6,5/4=-1,625, do tego trzeba doliczyć punkty Duńczykom. Sezon 24/25 zamiast 15,5 dostalibyśmy 2 pkt. czyli -13,5/4=-3,375 do rankingu, plus punktu dla Duńczyków do rankingu. Ok, za ostatni sezon nie byłoby tragedii, zamiast 4 pkt tylko 2,5 i do rankingu tylko -0,375, tylko że Szkoci zdobyliby dodatkowe punkty. Łącznie 5,375 pkt do rankingu krajowego plus punkty dla bezpośrednich rywali. Do tego dolicz potencjalne gorsze rozstawienia drużyn korzystających z rankingu krajowego i mogłoby się okazać, że cały czas byśmy bili się o 15 miejsce a nie o 10-12.
            Zauważ, że to głównie Legia dostawała się do europejskich pucharów bez zdobycia tytułu Mistrza Polski, który po wprowadzeniu LK ma do niej autostradę, a reszta drużyn przy niekorzystnym losowaniu może mieć drogę cierniową.

          2. Marcin z Olsztyna – chyba sie nei zrozumielismy – daj sumę wszystkich punktów krajowych na tą chwile, policz 5 ostatnich sezonów kazdej polskiej druzynie, która w niej wystepowała i bedziesz miał ile kto wniosł do rankingu. Prosto i czytelnie.

          3. Nie mogę odpowiedzieć na ostatni post. Legia nadal ma najwyższy ranking z polskich klubów i korzystała z rozstawienia Mistrza Polski w sezonie 21/22. Nie umniejszam zasług innych ekip, ale licząc ile punktów stracilibyśmy do rankingu a ile zyskaliby rywale, to gdyby nie Legia to bylibyśmy na progu walki o 15 miejsce.

        2. Myślałem już że na końcu będzie coś w stylu, że ten cały ranking to jednak zasługa „Stomilu Olsztyn”

          Skoro już chcesz cały sukces przypisywać Legii to bierz cały bagaż ze sobą i napisz, że gdyby nie Legia i tego jak wspaniale pograła w poprzednim sezonie to nie mamy dziś ’10’ i gwarancji w LM po tym sezonie.

          Nie wiem czy wiesz, ale do sukcesu właśnie czyli top10 brakowało właśnie wygranej ze Spartą. Wtedy nie byłoby ani Sigmy w play-off a Nasze kluby były by wyżej i zapewne nie natrafiły na Fiorentinę.

          Ponadto to przez Legię a nie GKS mamy jeden nierozstawiony klub w LK i być może jutro będziemy grać 4/5.

          Bo to nie jest tak, że GKS zagrał wspaniały sezon, tylko właśnie Legia zagrała dziadowski.

          Liczby nie kłamią, ale jak chcesz przypisywać wszystkie zasługi za ranking jednemu klubowi to na jego barkach jest też cała odpowiedzialność za to gdzie jesteśmy dziś. A moglibyśmy być na top10 gdyby nie Wielka Legia.

          1. W pełni zgadzam się z opinią, że zeszły sezon Legii w lidze to kompletna porażka i kompromitacja. Zatrudnienie trenera, który nie zdołał wygrać żadnego meczu w lidze to kryminał i dlatego dzisiaj gramy z GKS zamiast Legii. Do tego brak poważnych punktów w Lk i kasy w klubie. Pod względem rankingowym to tragedia.
            Stomil Olsztyn nigdy nie grał w europejskich pucharach i buja się w IV lidze. Wątpię, żebym jeszcze dożył pucharów, bo ze względu na wiek, to już niestety bliżej niż dalej.

        3. „To zasłuża również Legii” byłoby bliższe prawdy. Natomiast trzeba dodać, Legia nie ma na koncie tak spektakularnych klęsk jak Lech. Klęską jest poprzedni sezon ligowy (jego 1-sza część), ale to trochę coś innego, bo rozłożone na wiele miesięcy.

          1. stary. ma. Ona w krótkim czasie przegrala z zespołem z Kazachstanu, Luksemburga, Mołdawii i Słowacji, o ile nie pomyliłem zadnego klubu. I to jeszcze nie były czasy, gdzie kluby słowackie gdzies tam sie dostawały. Bo obecnie to juz jednak jakies doswiadczenia pucharowe mają. Także spokojnie. Kazda polska druzyna ma swoje europejskie wpadki.

          2. Chodzi o sam fakt przypinania orderów tylko Legii. Jak się przypina generałowi order za wygraną bitwę, to też generała się ocenia za przegraną wojnę.

            Ponadto Lech na obecną chwilę ma większy wkład i jakoś nie czytam Twoich komentarzy, że dzięki Lechowi my to wszystko mamy czytaj – top15.

            To jeszcze raz: Wszystkie kluby ponoszą odpowiedzialność za ranking,
            za sukcesy jak i porażki odpowiedzialność biorą wszystkie kluby

            Jeżeli ktoś chce jednak pisać, że to wszystko to tylko Legia, to ja moge pisać, że tylko legia zawaliła poprzedni sezon przez co nie byliśmy w top10.

            Możemy się tak bawić 'all day long’.

          3. Raczej „przede wszystkim Legii” bo to ona zdobywała punkty do rankingu nie będąc Mistrzem Polski. Nie umniejszam zasług innych ekip, ale pomijając poprzedni sezon to wskażcie mi drużynę, która zdobywała punkty rankingowe w fazie ligowej poza Legią.

          4. Przecież to jest oczywiste, że Legia ciągnęła ten ranking przez lata.

            Prosty przykład – gdy Legia po awansie do LM przez kolejne 3 sezony nie awansowała do pucharów, to były to po prostu 3 sezony bez polskich klubów w pucharach.

            Czyli albo Legia albo nikt. Czemu żaden inny klub nie „wskoczył” wtedy, gdy ta miała słabsze sezony?

            Gdyby wtedy inne kluby uniosły, to Polska zachowałaby jako taki ranking. Dopiero w czwartym sezonie awansował Lech… i wystawił rezerwowy skład na Benfikę (nie mam pretensji, pełne prawo klubu, który myśli przede wszystkim o sobie, a nie o rankingu).

            Zarzucanie Legii, że w ostatnim sezonie dodała za mało punktów do rankingu, w kontekście tego ile ogólnie dodała punktów przez lata, jest po prostu śmieszne.

            Legia nadal jest najlepiej punktującym polskim klubem i patrząc na perspektywy tego sezonu, nie wiem czy to się zmieni…

  24. Hahaha o boziu. Lech zalicza coroczną kompromitację, bez zaskoczenia. Na szczęście naszej dwunastej europejskiej sile zostaje urocza Liga Konferencji, w której awans do fazy pucharowej to żaden sukces. Idziemy po was Hamruny i Vardary:)

    1. Odstawmy te mrzonki o Lidze Mistrzów czy Lidze Europy, naprawdę kopmy sobie w Lidze Konferencji co roku, utrzymajmy te 12-13 miejsce też nieźle i nie podniecajmy się zbytnio jaka to nasza liga blisko TOP10.

  25. Cytując Bogusia Lindę z Czasu Surferów: „Nawet tacy goście jak wy, nie są w stanie tego spierd***ć”. A jednak… „klawo jak cholera”.

  26. Kurwa,

    Ostatni raz dałem się nabrać na Lecha.

    W zeszłym sezonie pisałem tyle o chimeryczności tego zespoły. Jednak w tym byłem gotów odciąć sobie rękę, że to jest już inna drużyna.
    I co?

    Teraz chodziłbym bez ręki.

    W Polskich produktach piłkarskich podpisanych marką „Lech” brakuje takiej bezczelności jak ma ten Ukraiński kolo z Górnika Chłań.

    Moim zdaniem to tylko i wyłącznie w głowach problem. No cóż widocznie ten męska choroba u Polaków „beta” by sobie wmawiać że jesteśmy gorsi siedzi również w piłkarzach. Widocznie trzeba poczekać na kolejne pokolenie aż Polacy wyjdą mentalnie ze słomianych chatek.

    1. Problem w głowach, owszem, to widać odkąd Fred prowadzi tę zbieraninę, (bo drużyną czy zespołem tego nie da sei nazwać), dziś wyraźnie było widać po 2 i 3 golu dla aarhus, że w Lechu nie ma już żadnej woli walki. Ale nie pisz, że to choroba u Polaków, bo tych w Lechu już niewiele, a akurat Jagiełło cokolwiek ożywił to spotkanie.
      Dzis czytałem na weszło jakiś art, jakich to speców od analityki nie ma Lech, jak im to nie wychodzi, że Fred to najlepszy trener jakiego mogli mieć (sic!) ijak bardzo rozbudowane mają analizy co do trenerów, piłkarzy, analityków. No super, ciekawe jaką analizę będą mieli po tej kompromitacji. Znowu dużo głaskania, jakieś brednie o budżecie, rozsądnych transferach, tylko ktoś zapomniał, że zespół nie istnieje bo metal siada jak nie idzie. A tu już wina trenera i tego boskiego sztabu.
      Optymistycznie skończę, że LK jest w zasięgu i jakby się wtoczyło w tym sezonie ze 3 kluby to byłoby nieźle i to biorę w ciemno od początku sezonu.

    2. Po Górniku nie spodziewałem się jakiejś rewelacji. Ale naprawdę po stracie głupiej bramki, to ruszyli i dali z wątroby i do końca była jazda. Ale to co odpierdolił Lech to już się wymyka wszelkiej logice. Mecz u siebie, zapas 3 bramek. Co złego może się stać…. Mam jeszcze większy niesmak, bo w mediach wszędzie cmokanie Lechitów po jajkach. Wywiady, filmy dokumentalne, Rutkowski lata po mediach w glorii chwały, wyliczenia, programy, obserwacje, masturbacje , pełen zestaw. Potem wchodzi taki Agnero , pierwsze dwa kontakty z piłką i już się odechciewa… Drugi kozak Irańczyk z Belgii, podchodzi do ważnego karnego, może dać prowadzenie 2:0 i wali farfocla jakby 6-latek strzelał tacie na podwórku…

      Wielokrotnie pisałem i uważam, że Frederiksen to średni trener, ma momenty, gdy wszystko się zazębia albo układa pod Lecha i maszyna rusza. Pierwszy mistrz – Raków robi kupę metr przed metą remisując i tracąc prowadzenie, drugi mistrz – liga gra w grę kto zdobędzie mniej punktów i ją wygra. W Pucharze Polski dwukrotnie kompromitacja. W Europie w kratkę. Raz lepiej , raz gorzej, ale po drodze bolesne oklepy i kompletne nieprzygotowanie do eliminacji LM. Tak samo położony mecz z Szachtarem u siebie, który był do łyknięcia i pójścia dalej.

      Jedyne co można dziś zrobić, to usiąść jak Probierz i pierd***lnąć sobie whisky…

      1. To caly czas mowie,ale nikt nie slucha. czekamy na frederiksena jaj na zbawce a okaze sie ze jesst srednii.

  27. Pyry Wam to powinno się zakazać gry w pucharach…Co wy odpierdalacie to głowa mała.. jesteście przegrywami

    1. Ogólnie się zgadzam, ale dzięki chociaż za „Wam” z dużej litery, bo niekoniecznie zasłużyliśmy.

  28. Pycha kroczy przed upadkiem. Lech sobie musiał znowu przypomnieć na własnej skórze.

    To chyba najmokrzejsza z „mokrych szmat”, jaką Lech przyjął „na ryj”. I chyba najtrudniejsza do wyjaśnienia.
    Rozstawienie do samego końca eliminacji. Trudne losowanie II rundy, ale mimo to świetny wynik na wyjeździe i zaliczka 3 bramek przed rewanżem. Full stadion u siebie. Przeciwnik osłabiony. Mocniejsza (teoretycznie) ławka. Nawet w karnych: zaczynasz i prowadzisz w nich po pierwszej kolejce.
    Ale oni i tak dali radę to przerżnąć.
    I może jest nam to potrzebne. Bo miałem ostatnio wrażenie, że różni „eksperci” to już wpisali Lecha w lipcu do Ligi Mistrzów. Młody Rutkowski i Rząsa znowu zaczęli się czuć za pewnie i odpłynęli w mediach.
    Oglądając dzisiejszy mecz miałem flashbacki z 2022 roku, gdy Lech w żenującym stylu wczołgał się ledwo ledwo do fazy grupowej LK. Po cichu liczyłem, że i tym razem się wczołgają, ale jednak nie. Już teraz LE to max, a i do niej droga daleka.
    Pewnie niektórzy się ucieszą, bo będzie nas więcej w LK, ale dla mnie to już gruba rysa na tym sezonie, trochę niezależnie od punktów, bo jednak one są tylko drogą (do LM) a nie celem samym w sobie.

    Brawa dla Górnika. Pan trener Gasparik pokazał, że umie w takie (dwu)mecze pucharowe. Czekam teraz na Twente/Ferencvaros i po cichu liczę, że dadzą radę to przejść.

    1. Pycha no wlasnie tu byla pelna pokora, ktora pokazala jestescie dnem no i mamy dno.

      Mozna by uwalniac w pilkarzach emocje jestescie zwyciezcami. ale po co jak jeest trener Frederiksen, ktry mowi jestescie dnem bo moi pilkarze z Daniii to sa Super!

  29. Aarhus takze dysponuje wysoka jakoscia zwlaszacza jesli trener stoi za druzyna z innego kraju, mordeczko spooko bedziesz trenerem reprezentacji jak tylko doprowadzisz do pozytywnego wyniku.

    Aarhus za pomoca sedziow bo jak wiadomo reka dla Aarhus to karny, a granie w pilke reczna w wykonaniu Aarhus jest ok.
    Awansuje dalej, ale to nie ma nic wspolnego z frajernia w wykonaniu Lecha, bo to jest niewybaczalne.
    Zenada Hanba Kompromitacja to pasuje jak zawsze do Lecha a temu wtoruje Trener lecha, ktory od poczatku 2meczu z Aarhus mowi to oni sa Lepsi niz my – a kto to jest? jeden chuj bo my jestesmy Gorsi.

    Gratuluje postawy trenerowi Frederiksenowi, bo osiagnal swoj cel jego Dunska druzyna awansowala dalej.

    Oczywiscie ze Gornik z Fenerbahce zaprezentowal sie Lepiej i tutaj nie ma watpliwosci, tak samo jak z tym z tym, ze Legia odpadlaby z Zlina 4-0.

  30. Lech nie umie w eliminacje. Nie jest to nic nowego. Ale wynik szokuje, a brak liderów, jakości piłkarskiej też jest zadziwiający.

  31. Eurowpier***, takiej szansy na rozstawienie już nie będzie, że mniej punktów ma mistrz Grecji, Danii, Norwegii, Szwajcarii, Austrii, Azerbejdżanu i kogo tam jeszcze….

    1. Szczerze mówiąc, to nie rozumiem tego jarania się rozstawieniem Lecha. Co ono realnie zmieniło, skoro do wylosowania i tak byli mistrzowie tych krajów? Ścieżka, którą w tym roku miał Lech (Aarhus, Sabah, potencjalnie AEK Ateny / Viking / LASK) wcale nie wygląda na łatwiejszą od tej z zeszłego roku (Breidablik, Crvena Zvezda, Pafos). Czy nawet od tej, którą miał Raków 2 lata temu (Karabach, Aris, Kopenhaga).

      Można się było jarać rozstawieniem przed losowaniem, bo to rozstawienie zwiększa szansę, że ścieżka będzie dość łatwa. Ale nie daje takiej gwarancji i tutaj już po losowaniu było wiadome, że nie tym razem. A niektórzy jakby tego nie zauważyli.

      Przebieg dwumeczu był lekko absurdalny, wręcz memiczny dla Lecha, ale końcowy wynik jest przecież do bólu logiczny. Od początku było wiadomo, że mistrz Polski i mistrz Danii to na dziś bardzo wyrównany poziom. No i tak to się skończyło – remisem i karnymi. A skoro to był dwumecz typu „50 na 50” to początku należało się liczyć z tym, że może się nie udać (a jak nie z Aarhus, to z którymś z kolejnych rywali, gdzie też Lech nie byłby wielkim faworytem).

      1. aaaaaaaaa – bo niektórzy nie potrafią myśleć logicznie. Ja od dawna pisze, ze mistrz Danii, Szwajcarii, Austrii, Szwecji, Nowegii, Cypru, Polski i pewnie paru jeszcze krajów wokół moze ze sobą wygrac jak i przegrać i to nie bedzie zadna niespodzianka. Absolutnie zadna.

        I o ile sam fakt rozstawienia jset jak najbardziej mega pomocny, to jednak naprawde pomocny jest po fakcie – czyli wtedy, gdy to rozstawienie daje łatwiejszego rywala. Mistrz Danii, Mistrz Azerbejdzanu – Sprawdzcie sobie ludzie w ostatnich 10 czy 15 latach jakie wyniki z nimi mielismy i czy ktokolwiek powinien mówic, ze to świetne losowanie…

        I porównajcie to do rywali jakich miała Legia jak awansowała do LM w 2016 roku. Tam rywal w IV rundzie był łatwiejszy niz z tego roku w II i III rundzie…

        1. „Ja od dawna pisze, ze mistrz Danii, Szwajcarii, Austrii, Szwecji, Nowegii, Cypru, Polski i pewnie paru jeszcze krajów wokół moze ze sobą wygrac jak i przegrać i to nie bedzie zadna niespodzianka. Absolutnie zadna.”

          No tak, i ranking przecież też to pokazuje. Teraz znowu lecą pełne wyrzutów teksty do „rankingorzów”, jaki ten ich ranking jest śmieszny i przekłamany. xD A fakt jest taki, że spotkał się mistrz ligi nr 12 z mistrzem ligi nr 13 – i o wyniku decydowały karne. Gdzie tu jakieś zakłamanie? Czego innego się ktoś spodziewał?

          Patrząc z perspektywy rotrwonionej zaliczki, to oczywiście Lech się skompromitował, i będzie się to za nim długo ciągnęło. Ale patrząc ogólnie, to można się było spodziewać podobnego wyniku końcowego. Poziom obu drużyn też było widać, że był wyrównany, i to w obu meczach. W pierwszym meczu Lech był skuteczny, natomiast w rewanżu Aarhus wykorzystało praktycznie wszystkie swoje sytuacje (plus miało nieco szczęścia co do decyzji sędziego), stąd takie wyniki. Z mistrzem Austrii czy innej Szwajcarii też by się pewnie rozbijało o to, czy ktoś z czterech sytuacji akurat tego dnia wykorzysta cztery, czy może jedną, więc tu niczego nie można być pewnym.

          1. aaaaaaa – no i to jest zdrowo rozsądkowe podejscie. Problem z ludzmi jest taki, ze mało kto potrafi je mieć dyskutując o czymkolwiek. Większość zamiast w dyskusji używać rozumu, to używa emocji, co zazwyczaj w zderzeniu z faktami kończy się delikatnie mówiąc kiepsko…

          2. Ale jak Lech wygrał wysoko pierwszy mecz, to był na lepszej pozycji.

            Czyli wychodzą dwa mniej więcej równe zespoły, ale jeden ma trzy gole zaliczki i gra u siebie. I w takiej sytuacji rozmawiamy. Jak grają dwie równorzędne drużyny i jedna ma trzy gole handicapu, to jest jasne kto ma łatwiejszą drogę do zwycięstwa. W tym momencie jesteśmy i nic innego się nie liczy.

            Lech powinien to po prostu wygrać, choćby przegrywając mecz 0 – 2. Takie są fakty.

          3. Ale Lech nie dostał żadnego handicapu, tylko miał zaliczkę, którą sam wcześniej wypracował (względnie, miał tyle co Aarhus wcześniej zawaliło), więc popełniasz błąd logiczny. Skoro Lech i Aarhus są „równorzędnymi drużynami”, a Lech mógł wbić Aarhus 4 gole na wyjeździe, to znaczy, że i Aarhus mogło tyle wbić Lechowi. Gdyby to miało działać tylko w jedną stronę, to te drużyny nie byłyby „równorzędne”.

          4. Pisanie ze mistrz ligi 12 = mistrz ligi 13 jest pozornie logiczne.
            Więc pewnie,
            mistrz ligi polskiej> mistrz serbskiej.

            Aarhus na papierze vs Lech to bylo 40-60 na korzyść Lecha.

            Stąd roztrwonienie takiej zaliczki jest tym bardziej zaskakujące.

    2. „Jaranie się…, brak logicznego myślenia, równorzedni rywale,rankingorze zadowoleni….”
      Toście sobie Panowie poużywali, ale co to ma wspólnego z rankingiem to nie wiem…
      Prawda jest taka,że podstawą jest dobra gra… I bez tego żaden ranking nie pomoże, ale prawda jest też,że rozstawienie też jest ważne i że takiej szansy już nie będzie… Kiedyś Śląsk grał pięknie eliminował Dundee i Club Brugee i wpadł w ostatniej rundzie na Sevillę i nie było co zbierać…. Najgorszy los…
      W tym roku Lech też dostał najgorszy los, ale z nierozstawionych, więc to „tylko” Arhus – porównywanie tej drużyny do będących w gazie Crveny Zvezdy, Dinano Zagrzeb, Steauy Bukareszt, FC Kopenhagi, APOELu, Basel czy nawet Qarabachu to nieporozumienie.
      Przypomnę awanse polskich klubów do LM: Legia z IFK Goeteborg i Widzew z Broendby (pewnie najsłabsze z możliwych rozstawionych ekip, zamiast Realu, Ajaxu, AC Milan), a Legia z Dundalk (najsłabsza ekipa, obok były Dinano Zagrzeb, FC Kopenhaga, Hapoel Beer Sheva i Łudogorec). Wszystkie te awanse były na styk, po dramatycznych meczach.

      1. w 95/6 jak Legia trafiała na Goeteborg, był to prawdopodobnie najtrudniejszy rywal do przejścia.
        Mistrzowie:
        Hiszpanii, Niemiec, Włoch, Anglii, Francji, Holandii, Belgii i Rosji mieli LM zagwearantowaną.
        Z posotałych:
        Rangers, Panathinaikos, może Anderlecht, to były kolejne najmocniejsze obok Goeteborga kluby.

        Ale to Goeteborg przeszedł sezon wcześniej Ligę Mistrzów z dwiema jedynie porażkami w całych rozgrywkach: pierwsza ze Spartą w eliminacjach (w rewanżu Szwedzi wygrali z lepszym stosunkiem bramek i awansowali do fazy grupowej) i druga na początku rozgrywek grupowych z Manchesterem.
        Od 15 września 1994 aż do dwumeczu z Legią w sierpniu – prawie rok później IFK rozegrała 7 spotkań, nie przegrał żadnego (!!!!) zwyciężył 4 razy i 3 razy z remisował, a mierzył się z Manchesterem, Barceloną, Galatasaray i Bayernem.
        Z tym ostatnim odpadł przez zasadę „bramek na wyjeździe”
        Legia wygrała tak w Warszawie jak i w Szwecji.

  32. Rankingowce zadowoleni… Lech spada do LK gdzie będzie nabijać punkty, co pozwoli ludziom przez cał rok gdybać o tym jak wyprzedzamy Turków z obu stron jednocześnie.

    Patronus, otwieraj szampana 🙂

    1. Jeszcze czekam na argumenty, że może Fenerbahce i Galatasaray są silniejsze od naszej czołówki, ale za to ich 7 i 8 zespół jest słabszy od naszego 7 i 8 zespołu.

      1. Adam L – nie no, bez przesady, akurat liga turecka jest jednak na lepszym poziomie niz nasza. Juz pomijając ranking, po prostu czysto piłkarsko jest tam więcej jakości. Co nie oznacza, ze w rankingu nie mozemy ich wyprzedzić, bo możemy, ale jedno nie musi przeczyć drugiemu.

        1. Przecierz wczoraj czytałem, że liga turecka ma lepsze tylko 3 zespoły, reszta to już nasza przewaga.

    2. Śmiejesz się, ale rankingorze tutaj mają taki tok myślenia xd i nie da się im przepowiedzieć do głów że ten ranking to kpina a te 1 miejsce od Turcji to jest PRZEPAŚĆ w realnym futbolu. Szkoda gadać

    1. Cicho gonimy Turków, awansujemy hurtem do Ligi Konferencji i będziemy nabijać g…punkciki do tabelek i śmiać z Duńczyków, Greków i Turków, że grają w LE/LM zamiast w LK.

    2. Łukasz235 – bez przesady, to nie jest totalnie niemozliwe. Patrz zwyczajnie na matematyke. Oczywiscie, ja nie jestem optymistą w tej kwestii, bo cos czuje ze sukcesem w tym sezonie bedzie 3/5 w fazie pucharowej, a to zapewne nie pozwoli przeskoczyc Greków ani Czechów. Ale to tylko sport, a w sporcie nie takie rzeczy się zdarzały, wiec niczego nie mozna byc pewnym. Natomiast z tym gonieniem to spokojnie. Jakiekolwiek sensowne pierwsze rokowania oparte na czyms faktycznym bedzie mozna pisac po całych eliminacjach. No chyba ze nastąpi jakis totalny eurowp…. polskich klubów, to moze i szybciej. Ale oby nie.

  33. To była chwila prawdy. No to już wiemy ile warte są rozgrywki Ligi Konferencji i punkty w nich zdobywane. Czyli wychodzi, że miałem rację twierdząc, że polski futbol jest w bardzo poważnym kryzysie od sezonu 2017/2018 (bo po raz ostatni w 1/16 finału PUEFA/LE to polski zespół był w sezonie 2016/2017). I nie piszę tego z satysfakcją, że miałem rację.

    1. Nigdy jeden mecz nie bedzie odpowiedzią na cały futbol, niezaleznie kogo by on dotoczył i w jakiej fazie. Ale to jest wszystko kwestia jaką miarę do tego przyłozysz. Można przyłożyć np taką, ze dopóki polski zespół nie zagra w finale LM, to polska piłka klubowa nic nie znaczy. I w jakims tam ujęcie bedzie mieć racje. Pytanie tylko czy jest sens iść w tak dużą narracje tak małej futbolowej marki jak Polska.

      1. @urbas Tylko, że między sezonem 2002/2003 a 2016/2017 polskim klubom w miarę regularnie udawało się dochodzić do 1/16 finału PUEFA/LE, więc jest to adekwatna miara jaką należy przykładać (a do finału LM nie).

  34. HAHAHAHA! I ci znawcy co juz dzielili skore na niedzwiedziu, ze z kim zagra Lech w q4, czy Aek nie bedzie za mocny? Wojtku uwazasz ze z Vikingiem bedzie mega ciezka przeprawa? Adam L „wiemy juz ze w trzeciej rundzie na Lecha!!! xDD czeka Sabah!” I ze Mistrz Polski nigdy nie byl tak blisko??? XDDDD Piekny cytat Adamie L znawco!!! Jeszcze robi ranking potencjalnie najgrozniejszych rywali XDDDDD Znawcy…wiecej Pokory!

    1. Przestańcie się jarać tym rankingiem,bo miejsce pseudo polskich klubików jest na śmietniku historii .Jaki koń jest każdy widzi.

    2. Masz rację nawet ja nie sądziłem, że można to przegrać, a teraz przypomnę, że to ja należę to grona sceptyków na tym forum, odpalającym się gdy czytam, że rywalizujemy z Turcją o top9.

      Czy jest mi głupio-ani trochę, wstydzić powinni się piłkarze, którzy wypuścili pewny awans.

    1. Oni nie reprezentują Polski, tylko siebie. Ja mam swój klub i nie czuję się reprezentowany przez pozostałe kluby. Tym różni się piłka klubowa od reprezentacyjnej.

    2. dfg – stary absurd. Polskie kluby zaliczyły juz w historii tyle eurowpierdoli, ze niemal nikt by nie mógł uczestniczyć w tych rozgrywkach. Więc bez sensu takie populistyczne pisanie.

  35. Nie wierzę, Lech znowu zawodzi. Miałeś, chamie, złoty róg, miałeś, chamie, czapkę z piór: czapkę wicher niesie, róg huka po lesie, ostał ci się ino sznur, ostał ci się ino sznur.

    1. Teraz boję się, że Klaksvik to będzie kopanie dna od spodu w wykonaniu Lecha.
      Powtórzę się, ale wychodzi chimeryczność Lecha, brak metalu zwycięzcy, brak pewności siebie, brak ambicji i woli walki jak przestaje iść. Jedno spotkanie i dwa oblicza zespołu. Powtórka z szachtara, rayo, lincolna. Problem Lecha leży w głowach.

      1. To jest trener którego w sumie chcieli już zwolnić bo nie ma żadnego DNA, ale nie zwolnili bo zrobił mistrza… teraz wychodzi..

        1. serio? Zwalniać trenera, który zrobił mistrza?
          Akurat wczoraj czytałem długi merytoryczny artykuł na weszło – że liczby pokazały, że Frederiksen najlepiej pasuje do dna Lecha… tego co klub oczekuje od trenera… jak chce grac, itd.

          1. Mi chu

            A jakie te DNA lecha jest, można poczytać we wpisie Dysfolida

  36. Z liga mistrzow pozegna sie dzis lacznie za obie rundy 26 Mistrzow swoich krajow, a 6 z nich w czwartek odpadnie calkowicie z wszystkich rozgrywek.

    Wczoraj calkowicie z europejskich pucharow odpadlo, 2 Mistrzow swoich krajow.
    Po w sumie tylko 2 rundach.
    Floriana – Malata
    Vardar – Macedonia

    Jutro pozegna sie z nami kolejnych 4 mistrzow swoich krajow, wiec jako mistrz da sie odpasc calkowicie z pucharow bardzo szybko, czyli w sumie juz w Lipcu. To tak dla przypomnienia co tam na dole.
    —————————————————————————————

    Wczoraj gralo kilku Polakow w el LM.

    Gral w Sturmie Szymon Wlodarczyk, ktory powinien miec zaliczona dosyc ladna asyste przy bramce na 2-0, ale najpierw bramka zostala zaliczona jako samoboj, a pozniej zmieniona na gola bez asysty.
    Tak czy inaczej Szymon wypracowal podanie po, ktorym padl strzal i bramka.

    W sumie dosyc ciekawe spotkanie sie szykuje po tym jak Gornik wyeliminuje Fenerbahce.
    —————————————-

    W Celje poza skladem Lukasz Bejger.

    ————————————————

    I to na co wszyscy czekaja czyli starcie Polskich gladiatorow Kups – Sabah

    Nie tak tez do konca bo Piotr Parzyszek wszedl pod koniec meczu i to pokazalo ze duzo za pozno bo gra Kups sie odmienila.

    Zdaje sobie sprawe, ze malo kto ogladal ten mecz, ja akurat cos tam ogladalem. Troche moze nawet bardziej jak poprzednie mecze Sabah Baku.
    Bo w sumie interesowala mnie dyspozycja Najglosniejszego zawodnika na boisku czyli wiadomo Tymka Puchacza.

    W skrocie powiem tak.
    Nie ma czegos takiego jak Druzyna Sabah Baku – jest Tymek Puchacz i jakies ziomki.
    Z angielskiego to bedzie 1Man Army.

    W komentarzu srednio co 15 sekund „Puchacz” przez cale 90 min.

    Zapamietalem sobie jedna sytuacje w koncowce. moge tam sie pomylic o minute, ale chodzi mniej wiecej o taki rozstrzal czasowy.

    87:45 Tymek dosrodkowuje idealnie na noge w pole karne przeciwnika – Ziomek z druzyny zamiast strzela gubi pilke, ale to normalne, niestety byl za daleko od bramki, zeby strzelic nim bramke.
    88:00 strata
    88:15 Tymek wybija pilke ze swojego pola karnego, celnym podaniem do srodka pola.
    88:30 Faul po tym podaniu tymka
    89:00 Tymek dosrodkowuje po faulu wyzej.

    W skrocie bieganie box to box w 30 sekund w 88 minucie robienie ofensywnej akcji powrot do obrony na pelnej intesywnosci w takim momencie gry, robi wrazenie niezaleznie od druzyny w jakiej sie gra.

    Ogolnie nie ma czegos takiego w Sabah, ze pilka nie przechodzi przez Tymka Puchacza. 90% pilek musi przejsc przez niego. bo to on czysci przedpole, on wybija pilke z pola karnego, on pozniej przejmuje srodek pola dryblingiem on pozniej dosrodkowuje i on pozniej wraca do swojego pola karnego czyscic w obronie.
    A jesli druzyna utrzymuje sie na polowie przeciwnika to w sumie Tymek jest odpowiedzialny ze kreowanie akcji.

    Jego Asysta przy 1 bramce to nie Asysta tylko „bramka strzelona Krychowiakiem” jakby ktos mowil ze bramek nie strzela, to strzela, tylko ziomkami z druzyny.

    Dlatego wyzej zostal nazwany przezemnie Jednoosobowa armia.
    To glownie przez niego Sabah awansowalo tak wysoko.

    Ale dla Lecha to bardzo dobra wiadomosc, tak na prawde wystarczy zatrzymac jednego zawodnika i gra Azerow sie skonczy w sekunde. W dodatku dobrze im znanego zawodnika w Poznaniu.

    Zdecydowanie nie jest to druzyna pokroju Karabachu. Ze slabym przeciwnikiem potrafia utrzymac nawet ladny styl gry, ale to glownie za sprawa Puchacza, ktory caly czas przenosi ciezar gry do przodu i jego intesywnosc jest zdecydowanie za duza dla zawodnikow z nizszego szczebla, co pozwala dac czas i oddech dla calej druzyny Sabah.

    Jak nagle sie okaze ze caly Lech dysponuje intensywnoscia na poziomie rownym Tymkowi to Sabah przestanie istniec.
    I to powinno rozwiewac watpliwosci wszystkich, ktorzy mysla Sabah jest jak Karabach.

    A no i w sumie to tez, Sabah moze postawic pomnik Tymkowi bo ten mistrz to tez w duzej mierze dzieki niemu.

  37. „Warto przypomnieć, że stawką jest faza ligowa co najmniej Ligi Europy, w przeciwieństwie do ścieżki mistrzowskiej, gdzie Lech może na razie zapewnić sobie Ligę Konferencji”. Czyli Górnik jak pokona Fenerbahce a potem przegra w 3qLM to spada od razu do grupy LE zamiast do 4qLE?

    1. Tak, w ścieżce ligowej (nie-mistrzowskiej) LM w obu ostatnich rundach (Q3, Q4) zjazd jest od razu do FL LE. Kilka lat temu mało kto u nas zwracał na to uwagę, ale nagle zaczęło to być istotne:)

  38. Sorki za off-top, ale czy ktoś mi może napisać, dlaczego Rosja co roku ma dopisywane punkty (i to w sumie niemało), mimo wykluczenia?

    1. Bo UEFA ustaliła, że ruskim należy się „pensja minimalna”. Mimo wykluczenia. Tak ustaliła i tak punkty sypie.

      1. Przynajmniej nie zrobili rewaloryzacji po zwiększeniu ilości uczestników i co za tym idzie zdobywanych punktów. Zamiast 4,333 mogło by się zrobić 5,500.

  39. Zwycięzca meczu Górnik – Fenerbahce ma pewną fazę ligową LE? To znaczy, że przeskakuje jedną rundę?

  40. Ależ wczoraj było blisko żeby Lech uniknął AEK w ostatniej rundzie. Gdyby Dinamo odpadło to rozumiem że AEK wskoczyłby do rozstawionych.
    Myślę że AEK to jedyna realna przeszkoda Lecha na drodze do fazy ligowej LM.

    1. Bez przesady, AEK wygląda groźnie i w dwumeczu byłby faworytem, ale reszta to nie ogórki. Mega ciężka przeprawa będzie np. z Vikingiem Stavanger, drużyna punktuje na poziomie B/G w lidze.
      Ogólnie najlepiej byłoby w Q4 wylosować drużynę która nie zaczyna od niej gry. Aha, i po zniesieniu zasady away goals sporą przewagę daje rewanż u siebie, w pewnym sensie to nawet ważniejsze od tego na kogo się trafi.

  41. W kontekście Lecha to mam wrażenie, że ważniejsze sprawy działy się wczoraj niż będą dziać się dzisiaj.

    Zakładam, że Lech nauczony dwumeczem z Fiorentiną, że można stracić 3 bramkową zaliczkę z wyjazdu poważnie podejdzie do tematu i dowiezie awans.

    Wiemy już, że w 3 rundzie na Lecha czekają Azerowie, historia spotkań z tymi zespołami pokazuje, że wynik rywalizacji jest otwarty (gdyby przyszło nam grać z Finami to awans uznałbym za formalność-sorry nie potrafię w sobie wykrawać respektu do ligi fińskiej).

    Dowiedzieliśmy się wczoraj również, że w PO LM istnieje ryzyko, że Lech wylosuje AEK Ateny oraz został pozbawiony szansy na wylosowanie Cejle/Thun.

    Potencjalni rywale Lecha w PO LM w kolejności od teoretycznie najsilniejszego do najłatwiejszego:
    1) AEK Ateny
    2) Viking
    3) Omonia/Kairat/Universitatea/ Łebski
    4)LASK

    Podsumowując jeśli chodzi o wczorajsze wydarzenia to droga do LM się wydłużyła, ale wciąż MP nie był tak blisko LM jak obecnie od sezonu 2016/2017 (można się zastanawiać czy Raków nie miał podobnej szansy przed pierwszym meczem z Kopenhagą 2023/24). Co więcej w przyszłym roku nie musi być łatwiej bo co prawda będziemy startować w PO LM, ale na teraz wygląda na to w koszyku z nierozstawionymi zespołami i trzeba nastawić się na walkę z Crvena/ Dynamem Zagrzeb/ Celtic/ Bodo Glimt/ Midtjylland/ Szachtarem czy Mistrzem Grecji

    1. „co prawda będziemy startować w PO LM”

      Póki co access list nie jest ustalona i właściwie nie wiadomo od której rundy el. LM zacznie MP za rok.

      1. Tak to prawda, również z niecierpliwością czekam na Access list, w pewnym sensie uznaję to trochę za skandal, że rozgrywki ligowe już się zaczęły a zespoły nie wiedzą z czym będzie się wiązać zajęcie danego miejsca w lidze.

        1. Zaczęły się u nas rozgrywki, ale dla UEFY rozgrywki w „poważnych” krajach się jeszcze nie zaczęły, stąd pewnie poślizg 🙂

          1. W ligach wiosna-jesień już są na półmetku. Tam to dopiero grają w niepewności, czy nagle wywalczone miejsce nie da im mniej co zakładają.

  42. W sumie tylko wynik Górnika mnie ciekawi, nie wierzę w jego zwycięstwo ale jednak jeden gol to niewiele i różnie może być. Lech i Raków grają dalej, GKS do domu.

    1. Dokladnie, roznie moze byc – jakis karny z dvpy, szczesliwa wrzutka, rozny i zamieszanie czy rykoszet albo moze stadion poniesie i tych okazji bedzie duzo wiecej… nie takie rzeczy widziano. Rywal nie jest nieomylny.

      Co do GKS jednakze juz trudniej sobie wyobrazic pozytywny scenariusz, jednak czlowiek do konca bedzie sie chociaz ludzil na powtorke z dwumeczu Spartak – Wisla, tylko kto mialby to zrobic? Niewidoczny Nowak? Wolny Shkurin? „Stary” Slowak? No, ale dobra, to jest dwumecz i moze cos sie zadzieje niespodziewanego…

  43. Lech na początku meczu był zdominowany przez AGF. Nawet grając w przewadze potrafił mieć problemy. Pierwszy mecz potoczył się wybitnie po myśli naszej drużyny, ale przestrzegam przed nadmiernym lekceważniem rywala. Uważam, że to będzie trudny mecz, bo Duńczycy na pewno ruszą do ataku od pierwszej minuty. Idealny scenariusz to taki, gdzie to Lech strzeli szybką pierwszą bramkę.

    1. Wiesz co tommy z tym i
      Twoim idealnym scenariuszen roznie sie może skończyć.

      Mój idealny scenariusz to aarhus konczy bez gola.

      1. Ja przyjmę 0-0 po nudnym meczu. Najważniejsze uniknąć kontuzji i nerwów.
        Będzie 35k + 2k przyjezdnych na trybunach, jak na tak wczesną fazę – rewelacja.

    2. Dokladnie, roznie moze byc – jakis karny z dvpy, szczesliwa wrzutka, rozny i zamieszanie czy rykoszet albo moze stadion poniesie i tych okazji bedzie duzo wiecej… nie takie rzeczy widziano. Rywal nie jest nieomylny.

      Co do GKS jednakze juz trudniej sobie wyobrazic pozytywny scenariusz, jednak czlowiek do konca bedzie sie chociaz ludzil na powtorke z dwumeczu Spartak – Wisla, tylko kto mialby to zrobic? Niewidoczny Nowak? Wolny Shkurin? „Stary” Slowak? No, ale dobra, to jest dwumecz i moze cos sie zadzieje niespodziewanego…

  44. Dzisiaj, marzę aby Górnik wywalczyl awans i mielibyśmy juz pewne 2 drużyny w fazie ligowej. Wiem jednak, że będzie to bardzo trudne zadanie lecz jedno bramkowa strata i mecz u siebie daje iskierke nadziei. Natomiest jutro sukcesem będzie jeśli GKS odrobi straty – też tylko jedno bramkowe i uzyska awans. Na szczęście o Lecha i Raków nie musimy się bać aczkolwiek jestem mocno zaniepokojony formą Rakowa, ktoremu ciężko będzie w nastepnej rundzie.

    1. Piekielnie trudne zadanie przed Górnikiem. Moim zdaniem skonczy sie tak że Żabole będą atakować i narobią sobie nadzieji natomiast po przerwie Fener strzeli 3 bramki i Gasparik będzie szykować sie na wyjazd do Budapesztu.
      Co do Lecha to może być nerwowo jeśli AGF strzeli pierwszą bramkę.
      Awans Rakowa i Gieksy to obowiązek. Jesteśmy 10 ligą Europy i mamy bać się jakiejś Żiliny?

      1. Wszystko byloby ok gdyby np taka Legia grała zamiast Gieksy, a niestety jest inaczej. GKS to nie nasza exportowa drużyna. Jeśli odpadną z Zyliną nie będe zdziwiony, ale miejmy nadzieję!

        1. Ja się zgadzam i również nie wierzę w GKS, ale przy tym pisaniu po raz 2137. że lepsza byłaby Legia, należałoby jednak podkreślać że 100% pretensji do Legii. Bo trochę to wygląda jak czepianie się zespołu z Katowic że co? Że nie odpuścił miejsca w lidze? Każdy gra żeby wygrać. Mamy słabszy zestaw pucharowiczów z winy Legii. Legia zawaliła.

      2. @Feciu-Kolejorz – święta racja z tą Żiliną, teoretycznie to obowiązek, ale Gieksa w pucharach ma tyle samo ogrania co ja w skokach narciarskich, więc strach ma wielkie oczy. A co do Górnika… Cóż, marzenia nic nie kosztują, a Turcy na wyjazdach potrafią zagrać totalną padakę, dopóki nie dostaną impulsu. Oby tylko sędzia nie pomógł Fenerbahçe w kluczowym momencie, bo uefa pewnie woli w lidze mistrzow fener….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *