europejskie puchary statystyki

Jedyna wyjazdowa wygrana w tym tygodniu… w Polsce

Legia wygrała w Krakowie z Szachtarem, a pozostałe polskie zespoły kontynuują nasze niekorzystne serie we Francji i Czechach, takowa tworzy się już także w Gibraltarze. 

Szachtar Donieck – Legia Warszawa 1:2
  • Przedłużona seria zwycięstw z ukraińskimi zespołami do pięciu, za to po raz pierwszy Legia wygrywa z Szachtarem po dwóch porażkach z sezonu 2006/07.
  • Kamil Piątkowski i Ermal Krasniqi po raz pierwszy zagrali w Legii w pucharach.
  • W czołówce występów Paweł Wszołek zagrał po raz 40.
  • Trzeci i czwarty gol Rafała Augustyniaka w pucharach. Trzy z jego czterech goli to faza grupowa lub ligowa LK(E), wcześniej ze Zrinjskim w sezonie 2023/24, a ten czwarty to faza pucharowa tego samego sezonu z Molde.
  • Legia strzeliła w tym sezonie pucharów już trzy gole w doliczonym czasie do drugiej połowy: Juergen Elitim z Aktobe i Hibernianem, a także Rafał Augustyniak z Szachtarem. Dwa z nich dały zwycięstwa, a jeden dogrywkę i w konsekwencji remis. Tyle goli w doliczonym czasie Legia miała też w sezonach 2014/15 (w trzech kolejnych meczach: dwóch z St Patrick’s i jednym z Celtikiem) oraz 2021/22 (z Bodø/Glimt, Florą i Spartakiem). W tym drugim sezonie też dało to dwa zwycięstwa i podwyższenie trzeciego.
RC Strasbourg – Jagiellonia Białystok 1:1
  • Kontynuujemy serię bez zwycięstwa z Francuzami (15), a także bez zwycięstwa na wyjeździe (14).
  • Jagiellonia nie przegrała już 9 kolejnych meczów w pucharach, z czego 8 w obecnym sezonie. W każdym z nich strzelała przynajmniej po jednym golu.
  • Miłosz Piekutowski i Youssuf Sylla zadebiutowali w europejskich pucharach.
  • Sławomir Abramowicz opuścił dopiero drugi mecz pucharowy Jagiellonii w ostatnich dwóch sezonach. Komplet wciąż ma Jesús Imaz (26), a Afimico Pululu nie zagrał tylko w jednym i ma ich 25. Z czołówki występów zagrali także Taras Romanczuk (35) i Dušan Stojinović (18).
  • Pierwszy gol Dušana Stojinovicia w pucharach.
Lincoln Red Imps – Lech Poznań 2:1
  • Lech ma serię 17 meczów w pucharach ze strzelonym golem, co jest kolejnym pobiciem jego dotychczasowego rekordu.
  • Polskie zespoły nadal nie wygrały meczu rozgrywanego w Gibraltarze. Lech nawet przebił Legię, która zremisowała z Europa FC 0:0 w sezonie 2019/20.
  • Lech przegrał z drużyną z dolnej piątki rankingu krajowego (przedostatnie miejsce przed meczem, dzięki temu zwycięstwu Gibraltar jest już 52.). Patrząc po końcowych pozycjach w tym rankingu, nie przegraliśmy jeszcze z klubem z tak nisko notowanego kraju (czwartego od końca, gdy było ich więcej niż 40).
  • W czołówce 39. mecz Mikaela Ishaka w Lechu w pucharach i niezagrożone pierwsze miejsce, 30. występ Joela Pereiry.
  • 25. gol Mikaela Ishaka w pucharach dla Lecha, to tyle samo, co trzej kolejni zawodnicy na liście razem wzięci: Kristoffer Velde (10), Michał Skóraś (8) i Christian Gytkjær (7).
Sigma Ołomuniec – Raków Częstochowa 1:1
  • Trwa seria polskich klubów bez zwycięstwa w Czechach lub dawnej części Czechosłowacji. To już dziesiąty kolejny taki mecz, do tej pory tylko Legia potrafiła w tym czasie zremisować (dwukrotnie), teraz dołączył do niej Raków. Następna okazja już w trzeciej kolejce w Pradze ze Spartą.
  • Raków przerwał serię zwycięstw na wyjeździe w pucharach (wynosiła ona 4), ale trwa seria bez porażki (5).
  • Imad Rondić zagrał w pucharach po raz pierwszy w barwach Rakowa.
  • Z czołówki występów zagrali dziś Fran Tudor (33), Bogdan Racovițan (20) i Stratos Svarnas (19).
  • Pierwszy gol Stratosa Svarnasa w pucharach.

Informacje i niektóre statystyki na temat klubów znajdują się również na przeznaczonych do tego podstronach: Lech, Legia, Raków, Jagiellonia

Statystyki nie obejmują Pucharu Intertoto. Statystyki danych rozgrywek sumowane są następująco:

EC1 – Puchar Mistrzów + Liga Mistrzów
EC2 – Puchar Zdobywców Pucharów
EC3 – Puchar Miast Targowych + Puchar UEFA + Liga Europy
EC4 – Liga Konferencji (2021-24: Liga Konferencji Europy)

Udostępnij:

208 komentarzy

  1. @Patronus

    „A Mr E. jest gorszy niż ja, nieważne co napiszesz, zawsze napisze, że było inaczej 😉”

    No i co ja teraz mam zrobić, biedy miś.
    Jak potwierdzę, to wyjdzie, że jestem gorszy.

    A jak zaprzeczę, to poniekąd potwierdzę – wszak napiszę, że było inaczej. 😀

    To może chytrze zmienię temat:

    Popatrz – cycki! ( o Y o )

  2. zanim się pobawimy w typowanki na LK.

    Półżartem półserio podsumuję formę drużyn przed LK.

    Lech,
    Z motorem u siebie 2-2 to bardzo słaby wynik.
    Wygląda na to, że trochę ich podminował ten wynik z LRI.
    Dziś to drużyna która chyba prezentuje się najsłabiej a przynajmniej najbardziej nierówno. W zasadzie to może z Rayo równie dobrze zagrać fantastycznie jak i dostać jak z Genk.

    Legia
    Remis z Widzewem po utracie trenera trzeba uznać za bardzo pozytywny wynik. Nie dlatego, że legia sportowo jest gorsza, ale dziś organizacyjnie to prezentuje się najgorzej z 4 naszych 'europejskich’ klubów.
    Jeżeli chodzi o aspekty sportowe to ja w sumie szczerze mówiąc nie dostrzegam tak duzych wahań formy jak u Lecha.
    Porażka z Samsunsporem czy Pogonią może się zdarzyć, bo dla mnie to kluby nie w kij dmuchał.

    Paradoksalnie pomimo tego że według ELO i kursów i formy Legia ma 4% szans na wygranie najbliższych 5 kolejek w Lidze. uważam, że ten wskaźnik jest zaniżony i trochę zgadzam się z Emilem, że do ziankasowania 15 punktów nie jest Legia bez szans. Oglądałem parę ich meczy i widzę, że po za Szachtarem który piłkarsko jest półkę wyżej(coś jak Crvena Zvezda) to dominowalni niemalże we wszystkich spotkaniach. Brakuje jednak wykończenia moim zdaniem, jak to zatrybi to mogą zacząć odrabiać w lidze teraz jest na to mówiąc poważnie najwyższa pora.

    Jagiellonia
    Przegrana dwóch obecnie najlepiej grających drużyn z eksportowej 4 to nie wstyd taka porażka. Pomimo dwóch porażek w lidze widać że ta drużyna to jest już Wielki klub odnosząc się na przekór słów Papszuna.
    Jagiellonia gra zmiennie taktycznie, nie znaczy że jest niestabilna, ale całkiem dobrze potrafi zmieniać założenia taktyczne na mecz i w trakcie. Uważam ich za glównego faworyta do MP.
    Wspaniale moim zdaniem operują piłką ,
    rewelacyjnie grają pressingiem(co było widać ze Strassbourgiem w I p.) c
    ałkiem nieźle sobie radzą w obronie częstowchowy(gdy trzeba bronić wyniku z 2-3 drużyną ligue 1),
    potrafią też świetnie wykorzystywać słabe strone rywala z górnikiem który gra ostro i dynamicznie to sie nie udało ale byli na dobrej drodze.
    W moim odczuciu mega elastyczny zespół więc nie sądzę również by mogli teraz zawieść w LK.

    Raków.

    cyk cyk i Papszun idzie w góre. Gdzie są ci malkontenci od rozpracowanego Rakowa w lidze.
    Po raz kolejny Papszun udowadnia, że swoja dyscyplinę wręcz Ordnung potrafi podbijać naszą chaotyczną ligę i znów z Jagiellonią to udowodnił.

    Ze straty 7 pkt po 8 kolejkach zrobił już 4 punkty straty do rewelacji Jagielloni. nie mówiąc już o tym że do Lecha brakuje 1 punktu a Legia już dawno jest gdzieś z tyłu.
    Sądzę, że Papszun wywiezie coś z Pragi. Może Piwo czeskie bezalkoholowe?

    P.S
    Ponoć prezesi 4 klubów się spotkali by obgadać LK. Doszli do wniosku, że się spinają by było ogarnąć 6 miejsce dla klubu z Polski. Ponoć prezesi również uzgodnili, że jak 2 polskie kluby się spotkają w finale to wygra ten kto w lidze nie będzie miał promocji do europejskich pucharów.

    Na ile to prawda nie wiem, takie ploty chodzą :):D

    1. nigdzie nie pisałem, że Legia ma wygrać 5 ostatnich meczów… Pisałem o 15-16pkt w 6 meczach łącznie z Widzewem, a może o 14-15, już nie pamiętam… i może nieprecyzyjnie się wyrażam, dla mnie to jest oczekiwany wynik, jeśli Legia będzie potrafiła na wkurwie przycisnąć w tych meczach, jeśli którykolwiek sobie odpuszczą, to niech już idą w cholerę…

      1. Zakładałeś 15 pkt w 6 meczach, masz remis w pierwszym jak w takim razie wiedziałbyś pozostałe mecze by osiągnąć łącznie w 6 meczach 15 ? Teraz to już nie ma innej możliwości musisz zakładać 16 pkt, bo chyba 15 juz nieaktualne, tak? Chyba że dalej sie upierasz w 15 pkt na 6 meczy z remisem widzewa :d

        1. Zakładałem 15-16pkt w 6 meczach, czyli 5 zwycięstw i jedno potknięcie (remis lub porażka). Bardziej prawdopodobna była seria ZZRZZZ niż teraz RZZZZZ

          Skoro remis już miał miejsce, to teraz bardzo mało prawdopodobne jest 5 zwycięstw,więc obstawiam 14

          1. Posypuję głowę popiołem… aczkolwiek pisałem też, że jak Legia tych prawie kompletu pkt nie zdobędzie z ogonem tabeli, to niech się zapadną pod ziemię. Mogą w sumie też spaść, może coś to oczyści ten klub.

            Jest w tym coś chyba metafizycznego, jak Legia przygrywa w doliczonym czasie , a Jaga wygrywa

          2. Ciekawe, jakby Legia spadła z ligi, czy Mioduski nadal oczekiwałby 90 milionów euro za swoje udziały…

            Z Mioduskim jest trochę problem jak z alkoholikiem. Wszyscy mu mówią „stary, nie powinieneś tyle pić, to jest alkoholizm”. A on chwiejąc się na nogach mówi „nie ma szadneo probleu z alkoole” i kupuje kolejną flaszkę.

            Ile razy koleś musi wpierdolić, żeby zrozumieć, że prowadzenie klubu sportowego, to nie jest zarządzanie kancelarią adwokacką?

          3. Patronus,

            Nie wiem dlaczego tak jedziesz po nim,

            Mioduski kocha klub. Nie znajdziesz w Polsce drugiego właściciela który byłby tak zaangażowany w klub jak Mioduski.
            Takie jest moje zdanie.

            Gorzej, że popełnia błędy i się nie uczy. Otoczył się ludźmi którzy drenują klub i praktycznie z każdej strony ma hieny które szarpią legię po kawałku.
            Gdyby traktował klub jak kancelarię/przedsiębiorstwo już dawno uciekałby minimalizując straty.

            Żal patrzeć, gdy poprostu nie ma nikogo wokół siebie komu mógłby zaufać i znałby się choć troszkę lepiej niż on.

          4. Nie wiem, czy kocha, czy po prostu wciąż ma nadzieję na odzyskanie wydanych 100 milionów.

            Poza tym to, że jest zaangażowany emocjonalnie w klub, to nie znaczy, że robi dla niego dobrze. Tak jak rodzice, które potrafią nieświadomie skrzywdzić dziecko nie rozumiejąc go.

            Przejąłeś klub i w kilka lat doprowadziłeś do tego, że klub broni się przed spadkiem. Przejąłeś klub grający w LM, regularnie w fazie ligowej, a potem masz problem, żeby wygrać mistrzostwo. Na świecie istnieją tysiące klubów, nie jesteś pionierem, który musi odkrywać coś na nowo. Rób to, co inni. A jeśli nie odnosisz sukcesu, to może po prostu nie nadajesz się do tego.

            Nie udało się raz, drugi, trzeci, klub zjeżdża po równi pochyłej. Coś robisz źle ewidentnie.

            Wydarzenia z ostatnich 12 miesięcy. Planujesz zmienić DyrSpora. Kończy mu się kontrakt w grudniu. I co? I gówno. Po 3 miesiącach bierzesz kogoś, kto od wielu miesięcy nie jest w zawodzie, tylko zajmuje się komentowaniem meczów w TV.

            Myślisz o napastniku. W ciągu 6 miesięcy wydajesz 4,5M i kupujesz dwóch drewniaków. A wcześniej po drodze byli napastnicy przez wielkie N, ale nie, bo 2M to za dużo.

            Przecież to nie jest tak, że przychodzi do Mioduskiego jakiś X. i mówi „teraz ja będę tu pracować”. No sam sobie dobiera współpracowników. I jak widać robi to kujowo. A ilu po drodze trenerów nazmieniał!

          5. Wybacz, ale z twoich komentarzy czytam to samo co od Wojtka- kibica Lecha

            Czyli sporę rozgoryczenia obecnymi wynikami sportowymi klubu i nagle zbyt skrajna ocena działania klubu.

            Legia nie wszystko robi źle, ja sam wiele im zarzucam. Lecz akurat w tym sezonie jest tego sporo mimo to jednak pisanie, że Mioduski się nie nadaje jest dla mnie na wyrost.

            Widziałem kiedyś Polonię Warszawa budowaną przez kochającego klub sponsora, widzę Wieczystą, widziałem Cupiała.

            Choć mają oni wiele cech wspólnych do Mioduskiego.
            To ja patrzę z wielkim podziwem na Mioduskiego, by pomimo tylu strat wciąż w tym trwać.
            -Legia dziś ma największe przychody więc kilka dobrych decyzji biznesowo-organizacyjno sportowych i Legia wraca jako największy klub
            – Legia ma najbogatszy pod względem polaków skład
            – Legia buduje akademię piłkarską
            – Legia podejmuje działania w UEFA by polskim klubom działo się lepiej.

            Chłopie, fakt że nie ma MP to jest dla mnie za mało by pisać skrajnie tak jak ty.

            W moim przekonaniu po za Rutkowskimi jeden z najlepszych projektów w PL. Trochę turecki projekt bardziej niż niemiecki a la Lech. Ale jednak całkiem niezły.

          6. Akurat Legia nie podejmuje działań w UEFA, bo Mioduski nie reprezentuje tam Legii tylko ogólnie kluby, ale ok.

            Jeśli chodzi o model biznesowy. Od 2017 roku Legia nie ma patrona stadionu. To powiedzmy 6M złotych rocznie. To już 48 milionów złotych. Spora strata.

            Poza tym jak na klub w Warszawie, zaczęli niedawno zarabiać, to fajnie. W sensie, że jest szansa na spłacenie ogromnego zadłużenia, które ma Legia. Dwa razy większego niż miała bankrutująca Pogoń.

            Pieniędzy jest tyle, że wiosną zabrakło na wypłaty i trzeba było za grosze pchnąć młodego bramkarza.

            Jeśli jestem rozgoryczony to faktem, że przez 10 lat klub nie rozwinął się. Jest cały czas na tym samym poziomie. Ilu piłkarzy z Akademii gra w 1 zespole? Ale takich, którzy zaczynali tam, a nie zostali ściągnięci?

            Analogia filmowo-serialowa. Nieraz zdarza się stworzyć film/serial, który staje się kultowy. Potem twórcy chcą iść za ciosem i tworzą kontynuację robiąc wszystko, żeby była kultowa… A wychodzi przeciętność. Dlatego, że nie zaufali sobie, tylko chcieli na siłę zrobić coś kultowego… Podobnie z piłkarzami. Prawdziwa sztuka, to znaleźć piłkarza, który stanie się gwiazdą. Tymczasem Legia raczej ściąga gwiazdy (czy też „gwiazdy”) i oczekuje, że piłkarze będący na szczycie wzbiją się jeszcze wyżej. No to tak nie działa.

          7. @Krzysztof – wszystko bierze się z tego, że i ja i kolega Patronus uważamy że Lech+Legia powinny dominować nad polska ligą, tymczasem mimo największej bazy kibiców, najwyższych budżetow i niby największych ambicji, to są kluby w skali kraju po prostu średnie – a w skali regionu nic nie znaczące. Miłość właściciela do klubu znaczy w tym kontekście kompletne zero, jest bezwartościowa.
            Dodam tylko że moja krytyka dotyczy w 90% wyników sportowych, jako organizacja Lech się broni – akademię ma fajną, choć większość jej produktów przepada za granicą. Ale te 10% to np. zatrudnienie Rumaka (wtf) na całą rundę – jawny sabotaż.

          8. @Wojtek
            Piszesz, że Woja krytyka w 90% dotyczy wyników, a w 10% organizacji. Czy to jednak nie ze sobą ściśle powiązane? Ja rozumiem, że Lech nie dowozi wyników, ale w takim razie gdzie upatrujesz przyczynę? Jeżeli piłkarze, kto ich zatrudnił? Jeżeli taktyka, kto zatrudnił trenera? Jeżeli przygotowanie, kto za to odpowiada? Mi się wydaje, że przyczyna musi być gdzieś w samej organizacji, więc chyba nie można nie krytykować klubu w sytuacji w której wyniki są słabe lub wręcz dramatyczne jak w przypadku Legii. Chyba przede wszystkim należałoby krytykować klub za organizację, bo coś tu jest nie halo.

          9. oczywiście Krzysztof masz 100% racji, logiczne jest, że zarządzanie im wyższym budżetem, tym powinien być lepszy efekt – inaczej ktoś daje grubo ciała

    2. Dzięki Krzysztof za komentarz. Jak to mówi mój kolega z PZPN czytając moje stare opisy meczów „mądrego to i miło poczytać” 🙂

      Odnośnie Legii i Lecha to obie drużyny pogubiły wiele punktów, ale… Jest różnica czy tracisz punkty remisując lub przegrywając, bo jesteś nieskuteczny, bo rywal gra całym zespołem w polu karnym, czy brakuje Ci punktów dlatego, że inne zespoły jadą z tobą jak chcą, a remis to dla Ciebie sukces. Punktowo to może wyglądać tak samo, ale daje zupełnie różne perspektywy.

      Ktoś zauważył, że praktycznie w każdym meczu Legii rywale jakimś cudem wybijają piłkę z linii bramkowej i oszacował, że gdyby tak się nie działo, to warszawianie mieliby o 8 punktów więcej. Mam wrażenie, że z Lechem jest podobnie, gdzieś brakuje łutu szczęścia, żeby z remisu (było ich 6) zrobić wygraną.

      Dlatego uważam, że zarówno Lech jak i Legia będą punktować lepiej niż do tej pory. Nie wiem czy wystarczy to na mistrzostwo, ale uważam, że na miejsce w pucharach już tak. Zwłaszcza że jest duże prawdopodobieństwo, że Puchar Polski zdobędzie ktoś z top4.

      Swoje typy już podawałem, moim zdaniem Rayo jest słabszym zespołem niż Strasbourg i uważam, że Lech ma większe szansy na wywiezienie punktów niż 2 tygodnie temu Jagiellonia. Mecz w Hiszpanii będzie wyglądać zupełnie inaczej niż z Motorem w Lublinie, jestem dobrej myśli.

      Jagiellonia ma teraz łatwego rywala i oby ligowe porażki nie złamały ich morale, przeciwnie, pobudziły do lepszej gry.

      A Raków. Jestem jednym z chyba niewielu, którzy nie mówili o „końcu Rakowa”. W Ołomuńcu nie udało im się wygrać, choć powinni. Oby w Pradze poszło im lepiej.

      A Mr E. jest gorszy niż ja, nieważne co napiszesz, zawsze napisze, że było inaczej 😉

      Co do pucharów, to moim zdaniem:
      1) od jakiegoś czasu już prezesi polskich klubów rozmawiają o pozycji Polski w rankingu, więc pewnie i w tym sezonie nieraz o tym rozmawiali – niekoniecznie na jakimś tajnym spotkaniu, ale przy okazji wizyt meczowych.
      2) nie wyobrażam sobie, żeby piłkarze Lecha grając w finale LK dostał polecenie „panowie, Legia jest nisko w lidze, więc musimy z nimi przegrać”. No to jest tak gigantyczna bzdura, że i tak już za dużo na ten temat napisałem.

        1. Tak, widziałem tę tabelkę. Mam wrażenie, że Legia skończy sezon znów około 4-5 miejsca, chyba że na wiosnę zaskoczy wszystkich i zacznie grać lepiej niż do tej pory. Taki optymistyczny wariant dla Legii to 3 miejsce w sytuacji, gdy puchar wygra ktoś z top2.

          1. Patrząc na spłaszczenie tabeli, nie widzę problemu, aby to było 4. miejsce nawet, gdy PP wygra ktoś spoza top3, przecież z obecnego top3, tylko Jaga gra dalej

          2. 3 miejsce, gdy puchar wygra ktoś z top2 oznacza grę w eLE. Zaczynasz kwalifikacje od 3 rundy i masz rozstawienie i jeden dwumecz do minimum LK. To co innego niż start od q2LK.

          3. w taki razie znów daje o sobie znać skrzywienie poznawcze: to byłby scenariusz bardzo optymistyczny, a nie optymistyczny, chyba Legia wzięłaby go w ciemno

          4. Na ten moment największe szanse na wygranie PP mają Raków, Jaga, Lech i Górnik. Jeden z tych zespołów jest liderem, drugi ma punkt straty do wicelidera. Kolejne dwa do wicelidera tracą 4 i 5 punktów, ale to nie jest wielka strata.
            Z kolei Legia do trzeciego miejsca traci 7 punktów, więc przed nią najtrudniejsze wyzwanie.
            Jak ocenić scenariusz, że Legia kończy trzecia, a puchar wygrywa ktoś z top2? Moim zdaniem to tylko wariant optymistyczny i moim zdaniem ma takie same szanse realizacji jak to, że Legia kończy na 2 miejscu w lidze (w sumie tylko 8 punktów straty).

            Optymistycznie zakładam, że w ostatnich 5 meczach w tym roku Legia zbierze minimum 11 punktów i że wiosna będzie punktować lepiej niż jesienią. To powinno wystarczyć.

          5. kolejny raz pytam ze szczęką zbieraną z podłogi… Ty zawodowo pracujesz ze statystyką? nawet jeśli 2 i 3 drużyna mają tyle samo pkt i Legia ma taką samą stratę, to chyba rachunek prawdodpodobieństwa mówi wyraźnie, że łatwiej jest dogonić jedną z nich lub obie jednocześnie…

          6. Piszę po niedzielnej kolejce i kolejnej już kompromitacji w lidze, więc chyba nie ma to już większego sensu. Zdarzali się wprawdzie „rycerze wiosny”, ale ja tu nie widzę takiej perspektywy. Oczywiście może się zdarzyć, że tym razem w sezonie przygotowaniami w styczniu zajmie się ktoś, kto umie to robić i że Legia wiosną w 16 kolejkach nabije powiedzmy 34 punkty. No, ale to musiałaby skończyć jesień mając nie mniej niż 27 (uważam, że 61 punktów da podium). W tym momencie to już jest raczej w kategorii cudu.

            A co do „statystyki” (choć akurat to nie ma nic wspólnego ze statystyką):
            Łatwiej goni się w sytuacji, gdy każdy może odebrać punkty każdemu niż gdy jest jeden czy dwa zespoły wyraźnie wybijające się nad rywali.

            Obecnie punktowanie w tabeli wygląda tak:
            1. 1,9333
            2. 1,9286
            3. 1,8571
            4. 1,6429
            5. 1,4667
            6. 1,5714
            7-8. 1,5

            No łatwiej jest gonić zespoły punktujące na poziomie 1,86-1,93 niż 2,03-2,06.

            Średnia punktowania top3 to 1,91, stąd wnioskuję, że mistrz skończy mając 64-65 punktów. Ale nie zdziwię się, jeśli to będzie jeszcze niższy wynik.

            Ale po „grze” Legii wnioskuję, że raczej wojskowych czeka obrona przed spadkiem. Mają tylko punkt przewagi nad ostatnim bezpiecznym zespołem.

  3. emilch@op.pl
    „15pkt do zdobycia.
    Przed meczem z Widzewem exp.points było 11-12pkt, więc rozumiem, że teraz 11.
    Czyli 11 to stan neutralny, 12 optymistyczny, 13 bardzo optymistyczny, 14 ultra optymistyczny, 15 sci-fi. No chyba jaśniej się tego nie da przystawić”

    Jeśli Legia w tych 5 meczach zdobędzie 14 punktów, to przekażę Ci cały swój majątek i będę robić Ci codziennie loda.

    😉

    ==============

    Twoje wyliczenia zawierają pewien błąd. To 11-12 spodziewanych punktów to było w 6 meczach. Z Widzewem remis, czyli nieco mniej niż zakładano (chyba było przewidziane średnio 1,4). Więc można w przybliżeniu uznać, że spodziewane punkty to tak jak napisałeś 11, ale wliczając to ten łódzki remis.

    To znaczy, ze na pozostałe 5 meczów oczekiwane jest około 10 punktów. I to jest taki punkty wyjścia. Zatem to co powyżej – to wariant optymistyczny (11 lekko / 12 średnio / 13 bardzo / 15 fantastyka), a to co poniżej to wariant pesymistyczny.

    I w sumie wydaje mi się, że większość komentatorów się zgodzi – zdobycie przez Legię 10 punktów w tych 5 meczach jest całkiem możliwe (co nie znaczy, że pewne!)

    ==============

    Uważałbym z określeniem „sci-fi”, co na polski tłumaczy się „fantastyczno-naukowe” – czyli „z pogranicza nauki i fikcji”. Jeśli chcemy powiedzieć, że coś absolutnie nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, to „sci-fi” nie jest najlepszym wyborem 😉

    ==============

    „Jest 3-4 krotna różnica między 60-80%, a 90%.”
    O czym Ty za przeproszeniem, pierdolisz?

    O matematyce i statystyce. Wystarczy odrobina pojęcia, żeby to zrozumieć.

    ==============

    @Krzysztof
    Ja widziałem kursy na LRI na poziomie 12, więc to około 8%. Ich szanse na wygraną oceniano niżej niż pół roku wcześniej szanse Legii na AWANS z Chelsea. Faktycznie to sporo, ostatnio Crvena Zvezda grała w lidze u siebie z 14. zespołem z tabeli i kurs na jej wygraną wynosił 1,01 (mecz skończył się remisem).

    Jeśli chodzi o mecz Legia – Termalica to chyba nie ma jeszcze kursów, może dlatego wyszedł taki wskaźnik.

    Jestem bardzo ciekawy „co dalej z Legią?”. Podobno 10-osobowa rotacja na Samsunspor „zaszokowała” władze Legii. I mam podejrzenia, że na ten moment priorytety już się zmieniły. Po pierwsze wycisnąć co się da z pucharów, a po drugie, awansować do pucharów na kolejny sezon.

    1. „„Jest 3-4 krotna różnica między 60-80%, a 90%.”
      O czym Ty za przeproszeniem, pierdolisz?

      O matematyce i statystyce. Wystarczy odrobina pojęcia, żeby to zrozumieć”

      To ja Cię łaskawie poproszę o wytłumaczenie.

      1. Wykonujesz 100 losowań.
        1) w 10 losowaniach wynik jest inny niż oczekujesz
        2) w 30-40 losowaniach wynik jest inny niż oczekujesz.

        Jaka jest różnica między punktem 1, a 2?

        1. nie znam nikogo, kto bardziej robi z logiki panią, którą (o dziwo) widziałem nawet w dniu Wszystkich Świętych przy krajowej 50-ce 😀 :D: D
          Może to jakiś branżowy żargon, ale raczej wątpię….

          1. OK, to napisz, jaka według Ciebie jest różnica między 10, a 30-40?
            Bo może liczysz „na stare pieniędze”?

          2. Ty tak na serio? 😀 😀 😀 😀
            MAtematycznie się zgadza, ale wyciąganie z tego wniosków…………bez komentarza

          3. @Emll

            Że tak zacytuję: „O czym ty za przeproszeniem, **********”

            Matematyka to matematyka, tu nie ma miejsca na wyciąganie wniosków. Jeżeli powołujesz się na statystykę, to trzymaj się tego. Po co Ci statystyka jeżeli, wyciągasz sobie wnioski „bo tak Ci się wydaje”. Między 10 i 30-40 jest po prostu 3- 4-krotna różnica. I tyle. Jakie wnioski Ty chcesz tu wyciągać?

          4. @Emll

            Spróbujmy tak:

            Stawiasz u buków 2 razy po 100.
            Pierwszy zakład to zespół, który ma 90% szans na wygraną.
            Drugi zakład to zespół, który ma 60-70% szans na wygraną.

            Jaki jest potencjalny zysk netto w pierwszym, a jaki w drugim przypadku? Jaka jest między nimi różnica?

            Jakieś wnioski?

          5. Ty kompletnie się już sam zakręciłeś w tej pseudoargumentacji

            To jest Twój dokładny cytat:
            „Jest 3-4 krotna różnica między 60-80%, a 90%.
            1,833 na mecz, czy 2,5 to też spora różnica.
            Wystaczy mieć odrobinę pojęcia, żeby to rozumieć.”
            Ja wcześniej pisałem, że nie ma wielkiej różnicy między 8/10, a 9/10 – nic nie pisałem o 60, czy 70%….

            Jeśli masz ochotę sobie tłumaczyć, że drużyna z szansami 2/10 ma dwukrotnie większą szansę na zwycięstwo, niż drużyna z szansami 1/10, to spoko, możesz używać takiej publicystyki, jest to zgodne matematycznie, chociaż od nikogo poważnego czegoś podobnego nie słyszałem…

          6. @Emll

            Tak z ciekawości…
            Jak Ty to rozumiesz, że drużyna ma 10% lub 20% szans na zwycięstwo? Bo ja nie wiem jak można to inaczej rozumieć, że 20% to jest dwukrotnie więcej niż 10%? Wytłumacz proszę, bo chyba mówimy o czym innym?

          7. Ja napisałem:
            „Twoje 9/10 to oczywiście jakaś fantasmagoria. Różne modele statystyczne podają szanse między 8/10, a 6/10 na korzyść Chelsea”

            Ty napisałeś:
            „No wielką mi różnica, 8 czy 9 porażek z Chelsea”

            A ja napisałem, że „Jest 3-4 krotna różnica między 60-80%, a 90%.” Bo różne modele podają szanse między 80%, a 60%. A Ty podałeś 90%.

            Jeśli twierdzisz, że nie ma wielkiej różnicy między 10%, a 20-40%, to radzę Ci, żebyś nie brał kredytu bez spytania o poradę kogoś, kto się zna.

            No, żeby być bardzo ścisłym, to między 10%, a 20-40% jest 2-4 krotna różnica. Tak czy inaczej: tak, nawet między 20%, a 10% jest spora różnica.

            I gdybyś musiał postawić duże pieniądze na jeden z dwóch zakładów, gdzie jeden daje 10%, a drugi 20%, a celem jest po prostu nie wygrać, to sądzę, że wybrałbyś jednak ten z 20% szansą. Bo to dwa razy większa szansa na sukces.

          8. blind man oczywiście, matematycznie masz rację, ale nikt poważny nie używa takiej argumentacji w sytuacji, gdy jest tak duża przepaść między jakością drużyn – pokaż mi proszę kogos poważnego w mediach, kto mówi w ten sposób 😀

          9. @Emll
            Ty tak na serio? To stwierdzenie Ci nie pasuje, bo nie słyszałeś, żeby go ktoś „poważny” używał? Chyba sobie jaja robisz…
            Po pierwsze; niejednokrotnie słyszałem, że ktoś cytował szanse na zwycięstwo czy to statystyczne czy bukmacherskie (to jest tak naprawdę to samo). Oczywiście w TV, radiu czy bardziej ogólnych portalach raczej będziesz miał podane szanse na podstawie zakładów bukmacherskich, ale na youtubie bardzo często są podawane szanse, także na podstawie rankingu clubelo czy opta. No chyba, że np. meczyki uważasz za niepoważne. Więc nie wiem co ty słuchasz, oglądasz. Może nic?
            Po drugie; te procentowe szanse naprawdę działają… Do tej pory było 36 meczów w LK. Na podstawie clubelo: w 18 z tych meczów szanse na zwycięstwo jednego z dwóch zespołów były oceniane na minimum 60%, średnio to było 76% na zwycięstwo. Z tych 18 meczów zwycięstwem faworyta zakończyło się 13 meczów, czyli 72%. Myślisz, że to przypadek?
            Albo inaczej: we wszystkich 36 meczach szanse na zwycięstwo gospodarza to było średnio 46%. Zwycięstwem gospodarzy zakończyło się dokładnie 50% meczów. Dziwna zbieżność, prawda?

            Oczywiście ranking elo nie powie kto z faworytów wygra, a kto przegra. Bo to jest sport. Jednak mimo tego, że ranking nie bierze pod uwagę kontuzji, pogody, wyjściowego składu itd, to na większej liczbie meczów się sprawdza.
            Piszesz, że nie można na tej podstawie wyciągać wniosków. Ale jakich wniosków??? Jeżeli szanse na zwycięstwo są oceniane na 60%, to znaczy, że są one duże i tyle. Ale przecież to nie znaczy, że mecz zakończy się zwycięstwem. Nawet przy ocenie 90% nie ma pewności, ale jednak 90% to dużo więcej niż 60%. I tyle. Po co dorabiasz jakieś dziwne teorie do tego?

          10. 🤦🤦🤦
            Chodziło mi, że od nikogo poważnego nie słyszałem stwierdzenia o 2/3/4-krotnie większej szansie na zwycięstwo, gdy (odpowiednio) mówi się o 20/30/40% szansach na zwycięstwo porównując do 10% szans

          11. Hahahaha chyba na Ciebie 😅😂😂 jak mi znajdziesz więcej niż jakiś jeden przypadek, gdy ktoś poważny w piłce nożnej mówi, że „drużyna A ma dwukrotnie większe szanse na zwycięstwo niż drużyna B, bo drużyna A wygrywa 1/10 meczów z faworytem, a drużyna B 2/10” to stawiam Ci dobrą flaszkę, słowo gentlemana 😅

          12. 13×11 to 143. Ale nie słyszałem, żeby ktoś powiedział „Panowie, 13 razy 11 to 143”. No nikt poważny w mediach tak nie mówi.

            😉

            A tak serio, to poszukaj sobie wypowiedzi przed i po losowaniu q3LM. Idę o zakład, że porównywano szanse Lecha na awans z poszczególnymi rywalami. I na pewno analizowano w stylu „szkoda, że trafiliśmy na CZB, bo z nimi szanse Lecha na awans do 10%, grając ze Slovanem mielibyśmy 2 razy większe szanse” (chodzi o przykład, a nie o konkretną drużynę czy procenty).

            Sądzę że podobnie analizowano też szanse Rakowa w q3LK i porównywano ich szanse w zależności od tego czy wylosują Ateny, Besiktas, Rapid, AZ czy Banika…

            ————

            A jeśli Ci mało, to może pooglądaj sobie transmisje z turniejów pokera Hold’em. Tam komentatorzy porównują układy i analizują procentowe szanse. I akurat w przypadku kart (w przeciwieństwie do piłki nożnej) procentowe szanse na dociągnięcie danej karty są znane co do 1/52. I można określić, że w danym układzie jeden ma 10% szans, a drugi 20% szans, czyli ten drugi ma 2 razy większe szanse. A w pokerze to ogromna różnica.

          13. Nie, nie, nie Patronus, zupełnie nie rozumiesz… Emilowi chodzi o to, że jak była taka sytuacja, że jeden klub miał dokładnie 10% szans na zwycięstwo, a inny dokładnie 20% (lub 30%, ew. 40%), to nikt nie powiedział: „o kurczę, ten klub ma 10%, a ten 20%, możemy powiedzieć, że ten drugi ma dwa razy większe szanse, ale fajnie”
            Też mi długo zeszło zanim zrozumiałem….
            A ty jeszcze z jakimś pokerem wyjeżdżasz….

          14. Brawo blind man!
            Tylko Patronus będzie brnął w obronę absurdu do upadłego…

            ” I na pewno analizowano w stylu „szkoda, że trafiliśmy na CZB, bo z nimi szanse Lecha na awans do 10%, grając ze Slovanem mielibyśmy 2 razy większe szanse” „- no kurwa serio??????? 😂😂😂

            i jeszcze ten poker 🤣

          15. @Emil
            Miałem Ci już nie odpisywać, ale…

            Mój wpis to była ironia, szydera, więc ja bym się nie cieszył na twoim miejscu i nie bił brawo…

          16. Bardzo dobrze zrozumiałem. Tak samo nikt nie powiedział „Panowie, 13 razy 11 to 143”, co nie znaczy, że to nieprawda.

            Ale zgoda: znalezienie programu w którym ktoś porównywałby szanse dwóch drużyn, gdzie jedna z nich miała 10%, a druga miała 20% graniczy z cudem. A jeszcze żeby ktoś w tym programie powiedział, że jedna ma dwa razy większe szanse! Przecież mógł powiedziec, że druga ma dwa razy mniejsze szanse, a to już coś zupełnie innego!!!

            No cóż, ale nikt nigdy nie spodziewa się hiszpańskiej inkwizycji.

          17. Po prostu nikt poważny tak nie mówi, bo to nie jest wielka różnica, czy ma się 10, czy 20% na wygraną… To wciąż bardzo małe szanse. Oczywiście matematycznie jest to dwukrotnie i tu macie rację.

          18. Mała różnica, czy zaskoczysz 1 raz na 10 meczów, czy 1 raz na 5 meczów? Serio?

            Poza tym jest mowa o 20-40%. Zatem to nie 1 raz na 10, tylko 1 raz na 3-4 mecze.

          19. to w Twoim mniemaniu Legia wygrywa 2-4 mecze na 10 z Chelsea – to urojony świat, cóż mogę dodać 😀 no chyba że to zawsze rewanże…wiadomo 😀 Ale też teoria, że jak się gra na luzie, to można góry przenosić też jest niezła 😀

        2. Dobrze panowie wezmę emila w obronę, bo ja akurat wiem o co mu biega.

          Zapytam was.

          Gdy szansę są powiedzmy 1/1000 a drugi 2/1000, czyli szansę są iście matematyczne to też będziecie trąbić ze jeden ma dwa razy większą szansę od drugiej drużyny. Czasami takie prawdopodobieństwo zahacza o błąd statystyczny i w zasadzie jedna i druga szansa wpisuje się w profil 'iluzorycznych’ szans na zwycięstwo. Nikt nie grzebie wtedy w ziarenkach licząc źdźbła.

          Akurat postrzeganie Emila w którym szansę kształtują się na poziomie 10 czy 20% już są z tej kategorii. Sami widzicie ze np miedzy kursem 7 a 12 jaki był na Lincoln to różnica między 14% – 8% – czyli prawie dwa razy. Mimo wszystko były one jednak w tej kategorii Dużych niespodzianek. A to tylko jedna drużyna z tak dużymi wahaniami kursu.

          1. Krzysztof, jest jednak różnica czy mówisz o 1/1000 (0,1%), a 100/1000 (10%), więc taki średni przykład, bo w przypadku szans na podstawie rankingu elo, wartości poniżej 1% chyba w ogóle nie występują…
            10, 20% to są szanse z kategorii iluzorycznych? Bez przesady, przecież to masz 1 na 10 albo 1 na 5 meczów. I to jest jednak istotna różnica i nie są to szanse z kategorii iluzorycznych. W ostatniej kolejce LK miałeś dwa mecze z tej kategorii oba zakończone nie po myśli faworyta.

          2. Ja to wiem, Panowie.
            Kurs 1 wygrana na 5 to 20% – kurs 4,5 – 5
            Kurs 1 wygrana na 10 to 10% – kurs -9-11 w zależności u buka

            Po prostu dla niektórych a jak widać dla Emila kurs typu 1 na 5 na gospodarza (20%) a kurs 1 na 10 to takie kursy z gatunku iluzorycznych.
            Ja się zastanawiam
            ale tu trzeba bukmacherów spytać czy jest 2 razy więcej obstawiających ludzi na kurs 5 niż na kurs 10? I jaka jest przepaść między tymi co obstawiają na 1,25 vs 1,1. Bo to właśnie jest to postrzeganie o którym tutaj rozmawiamy.
            Czy jak dochodzi do postawienia kasy na takie drużyny to jest tak jak matematyka mówi? Czy jednak traktują ludzie obstawiający te proporcje inaczej?

            Ja tutaj tego nie jestem taki pewny POMIMO, iż matematycznie zgadzam się z wami.

          3. Krzysiu, czy ja gdzieś użyłem słowa „iluzoryczne”? Napisałem, że 10, czy 20% to wciąż bardzo małe szanse, ok niech będzie, że 10 to bardzo małe, a 20 małe 😀

          4. „Napisałem, że 10, czy 20% to wciąż bardzo małe szanse”. Nie. Napisałeś:
            „nie jest wielka różnica, czy ma się 10, czy 20% na wygraną”, a to nie jest to samo, co „10, czy 20% to wciąż bardzo małe szanse”.

            Potem się poprawiłeś, że „20% to małe szanse”. No ok, można już się z tym bardziej zgodzić, że 20% to „małe szanse”. Ale czy na pewno takie małe, jeśli sukces odnosisz średnio raz na pięć prób?

            Napisałeś „to w Twoim mniemaniu Legia wygrywa 2-4 mecze na 10 z Chelsea – to urojony świat”.
            Po pierwsze to nie jest „moje mniemanie”, tylko wyliczenia statystyczne. Jeśli więc statystyczno-naukowe podejście dla Ciebie jest urojonym światem, to gratuluję. Po drugie przeczytaj dobrze co napisałem i nie przekręcaj i nie dodawaj niczego od siebie.

            Według wyliczeń statystycznych opartych o różne rankingi siłowe, Legia zaskoczy Chelsea w 2-4 meczach na 10. Niestety te dwa kluby nie grają ze sobą tak często, żeby można sprawdzić to „namacalnie”. Ale w ostatnich 9 meczach od których zaczęliśmy dyskusję, Legia zaskoczyła w 5, czyli powyżej tego, co przewidują statystyki.

            Statystyki zakładają, że obydwa kluby grają normalnie. Nie uwzględniają tego, że „zwycięstwo albo śmierć”, ani „to faza ligowa, to można odpuścić”. Nie uwzględniają pogody, rodzaju ani etapu rozgrywek, rodzaju nawierzchni, kontynentu na którym rozgrywany jest mecz. Po prostu bierzemy ocenę siłową jednej drużyny, drugiej drużyny, wrzucamy te dane do naszego analizatora i mamy wynik.

            I tak jak już wiele osób pisało – „zupełnie przypadkiem” te procentowe szanse oparte na statystykach pokrywają się rzeczywistością.

            Stare polskie powiedzenie mówi „mądrej głowie dość dwie słowie”. A inne powiedzenie mówi, że „na upór nie znajdziesz lekarstwa”. Teoria przeczy Twojej tezie, nauka przeczy Twojej tezie i praktyka przeczy Twojej tezie. A Ty nadal obstajesz przy swoim oskarżając innych, że żyją w urojonym świecie. No to chyba już nic nie poradzimy.

        3. Emil.

          Legia u siebie vs Chelsea misla kurs 5,1 czyli jakieś 20%.
          To jest rzeczywistość, gdzie buk stwierdził właśnie o czym tu mówimy.

          Na wyjeździe legia miala 12-13 czyli ok. 8% szans.
          Innymi slowy według bukmacherów nie patronus, blindmana, Krzysztofa tylko wedlug rynku dawano im 2/10 potencjalnych wygranych u siebie z Chelsea.
          Akurat przed tym meczem uważałem ten kurs za wlasciwy bo legia miala potencjał by coś u siebie ogarnąć.

          1. no 2 na 10, to nie 3/4, co próbuje udowodnić Patronus…. Zaraz napisze,że przecież między 20, a 40 jest również dwukrotna różnica, tak samo, jak między 10, a 20 i złapie mnie za słówko, że przecież JA napisałem, że to „nie ma dużej różnicy” 😀 ale taką chorą logiką to możemy w nieskończoność…między 40, a 80% też jest dwukrotna różnica 😀

          2. Jakbyś czytał to co ludzie piszą i nie dokładał od siebie nic, to byś denerwował mniej sam siebie i innych.

            Zauważ, że jest różnica, między „wygrać”, a „nie przegrać”.

            Ty powiedziałeś, że Chelsea wygra 9/10, czyli 90%.
            Krzysztof zauważyl, że Legia miała u siebie 20% na wygraną.
            A jak mówił nieodżałowany Kazimierz Górski, mecz można wygrać, przegrać, albo… zremisować.
            Nawet uznając, że kurs na remis był taki sam jak na wygraną Legii (zwykle bywa niższy, około 4), to znaczy, że szacowano wygraną Chelsea na około 60%.

            Nie pisałem, że Legia ma 40% na wygraną z Chelsea, ale na zaskoczenie – czyli brak wygranej londyńczyków.
            Ty pisałeś, że wygrana Legii lub remis to 10%, ja pisałem, że wygrana Legii lub remis to 30-40%.

            Nigdzie nie napisałem, że Legia ma 40% szans na wygraną z Chelsea, a Ty powtarzałeś, że Chelsea ma 90% na wygraną.

            Czy teraz rozumiesz, gdzie popełniłeś błąd?

          3. błąd to Ty popełniasz ignorując fakt, że jest mecz i rewanż, naet nie chce mi się tego tłumaczyć… gdyby w pierwszym meczu padł remis lub minimalne zwycięstwo Chelseas, a potem Legia prowadziła w Londynie, to jak myślisz by się to skończyło hmmm? Pytanie retoryczne, bo i tak będzie do umarłego twierdził, że Legia by wygrała pewnie : D:D:D

    2. @Patronus
      „Uważałbym z określeniem „sci-fi”, co na polski tłumaczy się „fantastyczno-naukowe” – czyli „z pogranicza nauki i fikcji”.”

      A to nie tłumaczy się raczej jako „fantastyka naukowa”? Czyli nie z pogranicza nauki i fikcji, a raczej „fantazjowanie” na temat (nie)możliwych osiągnięć naukowych ludzkości? W naszym przypadku dotyczyłoby (nie)możliwych osiągnięć sportowych 😉

      Wiem czepiam się, ale dyskusja na temat 3 kolejki LK jeszcze nie rozgorzała na dobre, to trzeba się czymś zająć 😉

      1. Oj tam, oj tam, do czepiania się to daleka droga. Musiałbyś wziąć korepetycje u Mr E. żeby osiagnąć mistrzostwo 😉

        Poniekąd „fantazjowanie o (nie)możliwych osiągnięciach naukowych” to właśnie „pogranicze nauki i fikcji”. Czyli na przykład „czy da się z Europy popłynąć na zachód i wrócić od wschodu?”. Albo „czy człowiek da radę wylądować na Księżycu?”. Kiedyś to były takie rozważania z pogranicza nauki i fikcji. Teraz wiemy, że pozostaje to tylko nauką. Z kolei wiele powieści Verne’a pozostaje fikcją, np. o wystrzeliwaniu ludzi w kosmos z ogromnej rakiety.

        A wracając do naszych baranów (jak mówią Francuzi), wygranie 5 meczów na 5 nie jest rozważaniem w stylu nauki lub fikcji. Bo każdy wie, że matematycznie jest to możliwe. A nauka tym się zajmuje, stwierdzeniem, czy coś jest możliwe.

        Statystyka z kolei bada prawdopodobieństwo. Szansa, że 10 razy z rzędu na ruletce wypadnie czarne wynosi 0,074%. Ale każdy kto był w kasynie lub kto interesuje się tematem wie, że zdarzają się takie, a nawet dłuższe serie.

        W przypadku piłki nożnej temat jest bardziej złożony niż przy rzucie kulką na ruletce, ale ogólnie wygląda podobnie. Szanse Legii na 15 punktów do końca roku są wyższe niż na trafienie trójki w Lotto. A przecież ludzie masowo grają w Lotto…

  4. Tak mnie ciekawi… na ile krajowa federacja ma wpływ na zasady zgłoszeń do pucharów? Anglicy mają Puchar Ligi i zwycięzca gra w LK. Czy hipotetycznie zdobywca PP może wziąć slot dla wicemistrza, albo finalista PP jako ostatni slot do LK? Gdyby do PP wróciły rozstawienia, nie byłoby to głupie rozwiązanie, aby jeszcze bardziej podnieść rangę PP, zwłaszcza, aby walka o sam finał już dawała profity

    1. Anglicy ciężko walczyli o prawo przyznania pucharowego miejsca zwycięzcy EFL Cup. Grozili nawet bojkotem. W końcu dostali zgodę, z warunkiem, że jeśli wygrany pucharu będzie spoza najwyższej klasy rozgrywkowej, wówczas nie będzie on brany pod uwagę. I faktycznie, QPR i Swindon wygrywając FL Cup nie dostały miejsca w pucharach.

      Francuzi mieli swój puchar ligi, który dawał miejsce w europejskich pucharach, ale już nie ma tych rozgrywek.

      Zatem wydaje mi się, że obecnie jest twardo ustalone, kto bierze miejsca w LM i LE, a nieco mniej twardo, komu przysługują miejsca w LK. Ale nie dokopałem się do konkretnych wytycznych.

  5. Tak ostatnio analizowałem sobie ranking klubowy i w sprawie Lecha, Jagiellonii i Rakowa to, żeby być rozstawionym przez wszystkie rundy LK w przyszłym sezonie to muszą po prostu znaleźć się w TOP100 drużyn.

    Średnio 15-20 drużyn w TOP100 nie wchodzi do pucharów np. Lazio, czy inne angielskie kluby z wysokim współczynnikiem lub które mają wysoki współczynnik klubowy z uwagi na brak tylu miejsc w pucharach dla danego kraju.ale nie dostały się do pucharów – jak Djurgarden.

    A średnio około 15-20 drużyn wchodzi z niskim współczynnikiem (poniżej finalnego rozstawienia w LK – jak Jaga w tym sezonie 14pkt) – mistrzowie słabszych krajów korzystających ze ścieżki mistrzowskiej (np. Lincoln, Skendija) lub mające zapewnienie miejsca z krajów rankingowo TOP6 do TOP12 (jak Sigma, Samsunspor).
    A że łącznie jest 108 drużyn w pucharach, Więc wydaje się, że ranking około 19-20pkt powinien wystarczyć, żeby mieć „łatwiejszą” ścieżkę przy ewentualnym awansie w przyszłym sezonie do pucharów.
    Więcej będzie można przeanalizować po fazie grupowej (no ale wtedy może być za późno, żeby pociułać jakieś punkty 🙂 )

    1. Wydaje się, że 19-20 punktów to spokojnie wystarczy na rozstawienie we wszystkich rundach LK, a będzie na granicy rozstawienia w q2 i q3 LE.

      Nawet może się okazać, że wystarczy do rozstawienia w ligowej q2LM, jeśli w innych ligach się tak poukłada (np. brak wicemistrzostwa dla Rangers).

  6. Iordanescu oficjalnie zwolniony z Legii. Nie ma żadnego zaskoczenia, już od jakiegoś czasu chciał odejść. W zeszły wtorek nie pozwolono mu na to bo szkody wizerunkowe dla Legii byłyby zbyt duże. Legia musi udawać klub profesjonalnie zarządzany, a na pewno nie taki w którym trener kiedy chce to samowolnie opuszcza drużynę.

    1. i tak się bedzie to krecic co kilka miesięcy :)))) Ja bym go jeszcze zostawił, Legia ma 6 meczów przed sobą z ogonem tabeli, w tym dwa mecze z Piastem – gdyby zdobyła w tych 6 meczach 15-16pkt, to wszystko by grało… a a teraz chaos i nowy trener brawo :)))))

      1. @Emll
        Przecież z niewolnika nie ma pracownika. Zaangażowanie Iordanescu było bardzo niskie, a przecież Legia wciąż może myśleć o pierwszej 4 czy też 5 dającej eliminacje do europucharów.
        Chociaż biorę też pod uwagę scenariusz, że Legia wypisuje się z walki o puchary jeszcze w tym roku kalendarzowym.

        1. Ogólnie to wyglądało na niezły burdel.

          Do pucharowego 4-go miejsca (a przecież nawet 5 miejsce może dać grę o LK) Legia ma teraz 5 punktów straty. Do wicelidera 8 punktów.

          Pisanie, że „sezon stracony” to jest pitolenie.

          Legia ma za sobą wyjazdowe mecze ze wszystkimi z top8 z wyjątkiem Jagi i Lecha. Czyli z sześcioma zespołami z top8 zagra u siebie.

          Do końca rundy zostały jej mecze z Widzewem, Motorem, Lechią, Brukbetem i Piastem. Wszystkie zespoły z miejsc 12-18.

          W czołówce do rozegrania zostały jeszcze mecze:
          Górnika z Wisłą i Lubinem (2)
          Jagi z Lubinem, Rakowem i Pogonią (3)
          Wisły z Cracovią, Lechem i Pogonią (4)
          Cracovii z Koroną i Zagłębiem (3)
          Korony z Rakowem (2)
          Lubina z Rakowem i Pogonią (5)
          (plus Lech 1, Raków i Pogoń po 3)

          W sumie 13 meczów między zespołami z miejsc 1-9. Jak widać, Zagłębie będzie rozdawać karty 🙂 a Lech, poza wyjazdem do Płocka, też ma słabych rywali.

          ESA jest bardzo wyrównana i serio, 4 wygrane z rzędu mogą wynieść zespół bardzo wysoko, a lekka zadyszka spuścić na koniec kolejki.

          Nie zdziwię się, jeśli do mistrzostwa wystarczy 60 punktów.

          1. Jeśli brak mistrzostwa oznacza sezon stracony, to już jest po obiedzie. To była przecież narracja Żewłakowa, fatalny pomysł przy tak piłkarsko słabej Legii.

            Czy z Rajoviciem, Chodyną i Krasniqim na szpicy można jeszcze coś ugrać? Potrzeba nowych rozwiązań, może trzeba dać prawdziwą szansę Ubańskiemu W. czy młodemu Żewłakowowi.

          2. Gdzieś kiedyś napisałem że 10 pkt różnicy przy 10 kolejkach to nie tak dużo.

            Dostałem kontrargumentacje, że

            Jeśli jest lider po 10 kolejkach to bardzo rzadko zdarza się by komukolwiek zdarzyło się odrobić >4 pkt a co dopiero 12 czy 8. Możesz łatwo sprawdzić na transfermartk historie tabeli ekstraklasy. Nie ma takiego przypadku w ostatnich latach po reformie usuwającej grupy. Pora się obudzić. Legia nie ma szans już na mistrza w praktyce, potwierdza to statystyka. W teorii możesz sobie gdybać jak chcesz, nawet że Piast przy dobrych wiatrach zostanie mistrzem.

          3. Krzysztof, ale Legia ma zległy mecz z…Piastem, no rozumiem, że wszystko się może zdarzyć ale, właśnie statystycznie to wiele wskazuje, że to jest 7 pkt straty, więc naprawdę wystarczy odpalić na kilka meczów, a już pisałem wyżej jakie mecze czekają Legię do końca roku

          4. Zamiast pisać że się ze mną nie zgadzasz zobacz ile razy ktoś został mistrzem w polsce kto miał stratę >4 pkt po 10 kolejkach.

            Napewno teraz legie będzie wyjątkiem.

          5. Kur…kolejny ułomny 🤦 przecież powtarzam Ci, że z 90%-owa pewnością jednak Legia ma 7, a nie 10pkt straty. Pisał już tu też ktoś jak wygląda terminarz rewanżów, że większość meczów u siebie, chyba to ma znaczenie, czy jesteś jak Patronus zabetonowany?

          6. Emil, już był taki sezon gdzie Legia dopisywała sobie punkty przy kilku zaległych meczach. O ile dobrze pamiętam, nie wygrała żadnego, w tym z Niecieczą.

            Więc dopóki ten mecz nie zostanie rozegrany i nie zakończy się zwycięstwem Legii, to nadal ma 10 pkt straty.

            Poza tym Jagiellonia też ma zaległy mecz, więc może być tak, że to 8 pkt, albo 11, a nie 7.

          7. Emll cytuje Ciebie właśnie

            „Kur…kolejny ułomny,”

            właśnie Ci próbuję wytłumaczyć, że po 10 kolejkach w ostatnich 6 sezonach nie znalazła się taka drużyna która odrobiła 4 pkt straty a co dopiero8 pkt(do jagielloni).

            W poprzednim sezonie Lech miał 25 pkt Raków 20, Raków nie odrobił straty jaką miał po 10 kolejkach.

            23/24 Raków Śląsk 22 pkt Jagiellonia 2 pkt straty. koniec sezonu Śląsk i jagiellonia 63 pkt ex aequo.
            22/23 Raków 22 pkt Legia 20 po 10 kolejkach. koniec sezonu Raków 75 vs Legia 66
            21/22 Lech 21 Raków 18 – koniec sezonu Lech 74 Raków 69.
            20/21 Legia 22 pkt – ostatnie mistrzostwo jakie mieli

            Wniosek jest z tego taki, jak masz stratę po 10 kolejkach >5 pkt to bazując na ostatnich 6-7 sezonach w 100% przypadków przegrywasz mistrzostwo. Legia ma stratę do jagiellonia po 12 kolejkach 8 pkt.

          8. Aha, żeby nie było

            By zostać mistrzem potrzeba było w ostatnich latach 70, 63, 75, 74, 64 pkt.

            Czy jest jakaś logiczna argumentacja żeby pisać, że tym razem może wystarczy 60 pkt?
            Nawet jeśli to Legia ma 16 pkt potrzebuje 44 pkt w następnych 22 meczach czyli średnia 2pkt na mecz

            na dziś nie ma nawet 1,4 pkt/mecz

            po 10 kolejkach Górnik Cracovia Jagiellonia mieli średnią >1,8 czyli generalnie wpisują się w standardy poprzednich sezonów.

            Wszystko co tu się wypisuje odnośnie szans legii na mistrzostwo przeczy logice.

          9. Ok ale statystyka ma to do siebie, że są od niej odstępstwa prawda? I zatem warunki, które mają miejsce:
            – zaległy mecz z ostatnim Piastem
            – w ogóle seria meczów z ogonem tabeli
            – rewanże z górną połówką głównie u siebie
            To one sprzyjają, aby było odstępstwo od normy, czy nie sprzyjają? To jest prosta odpowiedź,NAWET przy fatalnej formy Legii. Poza tym jeszcze efekt nowej miotły.
            I na koniec zastrzeżenie, że głównie mi chodzi o awans go pucharów, o MP mówię tylko w kontekście statystki, że jeśli kiedyś miałaby nastąpić udana pogoń mając taką stratę, to chyba właśnie w takim przypadku nie?

          10. I tak, w tym sezonie 60pkt może wystarczyć, mówi o tym wielu ekspertów. MOŻE , nie musi! Chyba że Jaga odskoczy, to akurat moje osobiste zdanie

          11. Emll

            Jeśli spojrzysz na pościg do jagielloni, bo to ona jest faworytem to nie ma żadnego zaległego meczu i jest 8 pkt straty

            do końca rundy co prawda jagiellonia ma Raków D, Pogoń W, GKS D, Zagłębie W, Termalica W
            Legia widzew W, Termalica D, Lechia D, Motor W, Piast W.

            Moim zdaniem Jagiellonia zgarnie 10 pkt w tych meczach Legia 10-12 . Runda się kończy i dalej pozostanie 6-8 pkt straty. Nie mówiąc już o górniku który ma

            Arkę D, Zagłębie W, Wisła P. D , Radomiak W – tu górnik zgarnie 7 pkt

            Czyli Jagiellonia 34, Górnik 33, Legia 28.

            I to przy dobrych wiatrach licząc na to że Legia jakoś zacznie grać równo i zwycięsko porównywalnie do ujętych dwóch pozostałych drużyn.

          12. No jeśli Legia zgarnie mniej niż 15pkt do końca roku (czyli też rewanż z Piastem) to w ogóle nie mamy o czym mówić.
            No i wtedy 6pkt straty do Jagi przed wiosną, to chyba do odrobienia nie? Ja jesteś taki pewny, to idź stawiaj u buka. Bo ja w drugą stronę nie jestem pewny, ale daję na to jakąś większą szansę, niż science fiction…

          13. Wy to w jakimś alternatywnym świecie żyjecie. Co roku ta sama śpiewka z tej samej taśmy…
            Przecież gramy z czołówką tabeli w większości u siebie na wiosnę. Przed nami mecz zaległy, za który dopisujemy komplet punktów. Terminarz również sprzyja, gramy przecież z ogórkami. Niesamowite to spłycanie.

            A fakty są takie, że mecz zaległy to jeszcze nie wygrana. Ponadto, z tymi ogórkami Legia potyka się dość regularnie, np. w ubiegłym sezonie remis z Koroną na Ł3, porażki z Piastem i Radomiakiem na wyjazdach, 2 sezony temu przykładowo remis z Puszczą na Ł3, porażka z Radomiakiem na Ł3. Ograniczyłem się jedynie do rundy wiosennej, żeby się nie znęcać.
            A teraz crème de la crème – mecze Legii z czołówką wiosną na Ł3.
            Sezon 23/24 – remis z Pogonią, remis z Jagiellonią, remis ze Śląskiem;
            Sezon 24/25 – remis z Pogonią, w łeb od Jagi i Lecha.
            Trzeci sezon z rzędu Legia nie potrafi pokonać nikogo z czołówki w lidze, bez względu na to, czy mecz w Warszawie, czy na wyjeździe, więc o czym tu mowa? Ja mam wątpliwości, czy Legia da radę Niecieczy…, skoro nawet Arka wywiozła punkt z Warszawy. Wy poważnie o tym mistrzostwie? Który gasi światło?

          14. „Wszystko się może zdarzyć”.

            Żeby nie szukać daleko w historii. W lidze holenderskiej w poprzednim sezonie w 27 kolejce Ajax wygrał wyjazdowe spotkanie z PSV i miał 9 punktów przewagi.

            PIĘĆ kolejek przed końcem nadal miał DZIEWIĘĆ punktów przewagi.
            Mistrzem zostało PSV. W 4 meczach Ajax zdobył 2 punkty. Mistrzostwo przegrał 1 punktem.

            Nie wiem ile procent dawano na mistrzostwo zespołowi PSV przed 30 kolejką, ale odrobić 10 punktów straty w 5 kolejek (nie wiem, czy w razi równej liczby liczą się mecze bezpośrednie czy gole, może wystarczyło odrobić 9, ale i tak kolosalna strata)? Szaleństwo.

            W La Liga w poprzednim sezonie chyba też było tak, że różnice punktowe w czołówce udawało się odrabiać w kilka tygodni?

            ——————————-

            W przypadku Legii problemem nie jest strata punktowa, tylko fakt, że mniej-więcej ta strata oddaje grę Legii. Nie było tak, że rywale strzelali fuksiarskie gole w 94 minucie na 1:0, albo że ktoś oddał strzał życia i zabierał Legii remis. Przeciwnie, z Katowicami o wygranej przesądziły dwa gole w ostatnich 3 minutach gry.

            Matematycznie to strata jest do odrobienia nawet w tym roku. Realnie? Legia ma 5 meczów z zespołami z dołu tabeli w tej rundzie. (akurat tak się złożyło, że ma zaległy mecz z Piastem, ale jeszcze w tym roku przewidziana jest wiosenna kolejka, gdzie Legia właśnie gra z Piastem). Dopisywanie punktów przed meczem prowadzi do takich historii jak z Red Imps, ale nie można wykluczyć, że zdobędzie w nich 12-13 punktów. Nadal dorobek punktowy będzie bardzo przeciętny, ale może się okazać, że strata do lidera zmniejszy się do 5-6 punktów. Ale to wróżenie z fusów, tak jakby pisać, że „Legia by przegrała 9 na 10 meczów z Chelsea” 😉

            ——————————

            Moim zdaniem szanse Legii na mistrzostwo to właśnie jakieś takie 3%. Ale ważniejsze jest (przynajmniej dla kibiców wojskowych), żeby Legia zakwalifikowała się do pucharów granych „na 5”. Czyli skończyła minimum na 4 miejscu (bez patrzenia na to, kto zdobędzie puchar).

            Do tego miejsca ma tylko 5 punktów straty, ale oczywiście, trzeba zacząć te straty odrabiać. Na szczęście dla Legii, wystarczy wygrywać, żeby straty nawet do podium zostały odrobione. Rywale wcześniej czy później zgubią punkty i nawet jeśli nie uda się zdobyć mistrzostwa, to jeśli seria wygranych będzie odpowiednio długa, nawet wicemistrzostwo jest realne.

            Na nieszczęście dla Legii, zespół jest rozbity i jest w dołku.

            Na szczęście dla Legii, gorzej chyba już nie będzie. Niewyspanescu już nie będzie usypiać szatni, ale z drugiej strony Astiz nie jest charyzmatycznym przywódcą.

            ——————————-

            Jedno jest pewne. Liga jest ciekawa, pewnie będzie jeszcze ciekawsza, a już za 5 dni czekają nas kolejne emocje pucharowe!

          15. Jest dokładnie odwrotnie.

            Tak samo z rachunku prawdopodobieństwa wynika to, że Legia przegra 9/10 meczów z Chelsea, jak i to, że zdobędzie 12-13pkt do końca roku – ale to trzeba trochę myśleć, a nie tylko udawać, że rozumie się statystykę 🤷🤷

          16. Emll kursy Legii, kurs oddaje rachunek prawdopodobieństwa na najblizsze dwa mecze

            (Widzew)2,3*(termalica)1,4 = 3,22
            Dalej 1/3,22=0,31. –> 31% szans legi ze w dwóch najbliższych meczach zainkasuje 6 pkt.

            Czyli 3 razy na 10 uda się jej ta sztuka.

            Wynika to wprost z wyliczeń rachunku prawdopodobieństwa skorelowanych z kursami u buków.

          17. Emil – to, że Legia przegra 9/10 meczów z Chelsea wynika z Twojej szklanej kuli czy tam fusów, a nie z rachunku prawdopodobieństwa. Po prostu się ośmieszasz.

            O rachunku prawdopodobieństwa mówimy w sytuacji, gdy mamy do czynienia z ilomaś powtarzalnymi zdarzeniami gdzie można dokładnie określić szansę danego wyniku. Rzut monetą, losowanie karty, ruletka itd.

            W przypadku meczów piłkarskich nie można mówić o dokładnym określeniu wyniku. Twoje 9/10 to oczywiście jakaś fantasmagoria. Różne modele statystyczne podają szanse między 8/10, a 6/10 na korzyść Chelsea, ale i tak nie uwzględniają one dodatkowych elementów takich jak np. pogoda, motywacja, o kontuzjach czy urazach nie wspominając.

          18. @Krzysztof

            Dobre wyliczenia, choć pamiętaj o prowizji buków, które nieco zaniżają kursy (nie sumują się do 100%).

            Ratingi użyte (ClubElo, zaokrąglone)
            Legia Warszawa — 1486.
            Widzew Łódź — 1361.
            Motor Lublin — 1355.
            Piast Gliwice — 1387.
            Lechia Gdańsk — 1355.
            Bruk-Bet Termalica (Nieciecza) — 1310.

            —————-
            Mecze wyjazdowe
            Widzew Łódź — Legia (Legia na wyjeździe)
            P(Widzew) ≈ 42.0%, remis ≈ 26.6%, P(Legia) ≈ 31.4%.
            Oczekiwane punkty dla Legii: ≈ 1.21

            Motor Lublin — Legia (wyjazd)
            P(Motor) ≈ 41.1%, remis ≈ 26.4%, P(Legia) ≈ 32.4%.
            Oczekiwane punkty dla Legii: ≈ 1.24

            Piast Gliwice — Legia (wyjazd)
            P(Piast) ≈ 45.7%, remis ≈ 27.2%, P(Legia) ≈ 27.1%.
            Oczekiwane punkty dla Legii: ≈ 1.09

            Mecze domowe
            Legia — Termalica Nieciecza (Legia u siebie)
            P(Legia) ≈ 78.6%, remis ≈ 21.4%, P(Nieciecza) ≈ ~0% (praktycznie znikome).
            Oczekiwane punkty dla Legii: ≈ 2.57

            Legia — Lechia Gdańsk (u siebie)
            P(Legia) ≈ 76.0%, remis ≈ 23.0%, P(Lechia) ≈ 1.0%.
            Oczekiwane punkty dla Legii: ≈ 2.51

            Legia — Piast Gliwice (u siebie)
            P(Legia) ≈ 72.4%, remis ≈ 23.8%, P(Piast) ≈ 3.8%.
            Oczekiwane punkty dla Legii: ≈ 2.41

            Zatem suma oczekiwanych punktów to 11 w 6 meczach.

            Z tych sumulacji wynika, że Legia powinna zainkasować komplet punktów u siebie, ale może mieć spore problemy z punktowaniem na wyjazdach.

            Zatem szanse na 12-13 punktów w 5 meczach (nie licząc meczu 1 kolejki rundy rewanżowej) to optymistyczne założenie, skoro symulacje wskazują 11 punktów we wszystkich tegorocznych 6 meczach.

            Ale jak wiemy, symulacje swoje, a życie swoje. Ile szans symulacje dawały Red Imps na wygraną?

            🙂

          19. Jeśli exp points to 11pkt, to przecież 12-13 chyba jest niedaleko, czy mi się kurwa jakoś wydaje, że to przepaść? 🤣🤣 I już któryś raz pisze, że 15-16 to nie jest sci-fi, a że jeśli Legia nie zdobędzie tych 15-16pkt to faktycznie niech oni się już lepiej zapadną pod ziemię….

          20. Jest 3-4 krotna różnica między 60-80%, a 90%.
            1,833 na mecz, czy 2,5 to też spora różnica.
            Wystaczy mieć odrobinę pojęcia, żeby to rozumieć.

          21. „Jest 3-4 krotna różnica między 60-80%, a 90%.”
            O czym Ty za przeproszeniem, pierdolisz? 😳😳😳

          22. Patronus,
            Mam odczucie że twoje dane są niewiarygodne.

            1. Na Red Imps był kurs około 10 tzn. dawano im ~10%(po normalizacji kursu) szans na wygraną. Moim zdaniem to sporo,

            2. W przypadku meczu legia termalica. Na legię kurs 1,4 , remis 5, termalica, 7
            2a) normalizując kursy o marże buka mamy : 68% , 19% , 14%
            2b) Biorąc pod uwagę twój przykład z danymi ELO (wyliczanie Elo bierze się z matematycznej funkcji logistycznej zapraszam do wikipedii dla zainteresowanych) , 1486 i 1310 + home boost 100 i wskaźnik remisów na poziomie v – 0,34 prawdopobieństwo jest następujące : 66,3%, 20,1%, 13,5%
            Matematycznie nie sądzę by były wyliczenia gdzie termalica miała znikome szanse na wygranie tego meczu. Ani z Elo ani u buka ani nigdzie no chyba że ze statystyki historycznej.

            Co dalej:
            Licząc jednak twoim elo : Prawdopobieństwo (z twoich elo), że wygracie wszystkie mecze to 1,7%, że żadnego nie przegracie(czyli w każdym meczu W/R) 17% – jest 83% szans na to, że przynajmniej jeden mecz nie dowieziecie.

            Liczby bez widzewa
            Szansa że wygracie wszystkie inne mecze : 4%
            Szansa, że wygra bądź zremisuje legia wszystkie pozostałe mecze bez widzewa : 26%

            Ale tak exp. points oscyluje w okolicach 10-11 pkt.

          23. @Emll
            „Jeśli exp points to 11pkt, to przecież 12-13 chyba jest niedaleko, czy mi się kurwa jakoś wydaje, że to przepaść? 🤣🤣 I już któryś raz pisze, że 15-16 to nie jest sci-fi…”

            Raz powołujesz się na statystykę, tylko po to żeby za chwilę pisać, że przecież są od niej odstępstwa. Zdecyduj się… Albo piszesz o statystyce albo o życiu. 15-16 punktów Legii w 6 meczach TO JEST SCI-FI!!! I to zarówno jeżeli będziesz na to patrzył ze statystycznego punktu widzenia, jak i z teoretycznych możliwości. Problem jest taki, że wygranie 5 na 6 meczów to założenie, że Legia wygra wszystko, gdzie jest faworytem oraz dorzuci zwycięstwa, gdzie nie jest faworytem. Zwykle bywa tak, że o ile nastąpi jedno to nie nastąpi drugie.
            Oczywiście czasem zdarzy się, że np Lincoln wygra z Lechem, nie zmienia to jednak faktu, że to jest SCI-FI, nawet jeżeli się zdarzyło. Na ten moment MP Legii to SCI-FI. Musiałoby nastąpić wiele zdarzeń na korzyść Legii, żeby to SCI-FI się ziściło.
            Nawet jeżeli Legia zdobyłaby teraz te 15 punktów, to do Górnika odrobi może 6. To oznacza 8 punktów starty na 17 kolejek. Jak łatwo policzyć to oznacza niemal 0,5 punktu więcej. W każdym meczu. Czyli w rundzie wiosennej Legia nie zalicza wpadek, pokonuje faworytów, a Górnik łapie zadyszkę. Ale oprócz Górnika, jest jeszcze Jagiellonia, Lech, Cracovia i nawet Raków (skoro dajesz szanse Legii, to dlaczego nie medalikom). Jednym słowem SCI-FI

          24. Chłopie, czy Ty w ogóle spojrzałeś, z kim gra Legia najbliższe kolejki….?
            15-16 ok to jest (bardzo) optymistyczny scenariusz, ale nie sci-fi, chyba to jest wystarczająco precyzyjny komunikat?

          25. Tak Emll, wiem z kim gra Legia. Wyżej Ci Krzysztof napisał jaka jest szansa na taki wynik. Kilka procent. To jest SCI-FI.
            Jakby Legia była w super formie, to nawet 18pkt, to nie byłoby SCI-FI, ale Legia jest w kiepskiej formie i to się nie zmieni z dnia na dzień. Po za tym, to nie są czasy, gdzie Wisła Kraków nie przegrała meczu przez półtora sezonu. Nawet dzisiejsze 2-2 Lecha z Motorem pokazuje, jak trudna jest ta liga.
            W jednym mogę Ci przyznać rację, ostatecznie jest to możliwe.

          26. No dobra, Legia najtrudniejszy mecz ma za sobą, teraz zostało:
            – Motor
            – Nieciecza
            – Lechia
            – 2x Piast

            15pkt do zdobycia.
            Przed meczem z Widzewem exp.points było 11-12pkt, więc rozumiem, że teraz 11.
            Czyli 11 to stan neutralny, 12 optymistyczny, 13 bardzo optymistyczny, 14 ultra optymistyczny, 15 sci-fi. No chyba jaśniej się tego nie da przystawić 🤷

  7. W 1/8 finału PP nie zobaczymy m.in. Legii, Cracovii czy Zagłębia. Nie dlatego, że te drużyny są słabsze od Avii Świdnik, Zawiszy Bydgoszcz, Chojniczanki czy Polonii B., lecz dlatego, że… cóż, taka „wielka sprawiedliwość”: w 1/16 nie ma rozstawień, więc nasze ekstraklasowe zespoły na wczesnym etapie muszą trafiać na siebie. W tym samym czasie jakiś Świt Szczecin mierzy się z patologią sędziowską grając z Chojniczanką zamiast choć raz móc zmierzyć się z kimś z ekstraklasy i miec frajde przezycie i widowisko. A tak chojniczanka moze sie szczycić jak to jest lepsza od Legii.

    Do tego za tydzień Raków i Legie czekają kolejne mecze kluczowe dla naszej ligi, ale już w październiku musieli „iść na noże” z rywalami z czołówki polskiego futbolu.

    Piękna idea lotto pucharu.

    1. Ale przynajmniej piłkarze Legii będą mogli odpocząć 😉

      Oglądałem mecz Legia – Pogoń i widziałem, że gospodarze mieli przewagę, a goście wykorzystali dwie kontry. Takie jest życie. To zdaje się ostatni mecz Legii pod wodzą Iordanescu. W niedzielę zespół poprowadzi Inaki Astiz, a w Celje… nie wiem, czy jest jakiś plan „B”, czy znów będzie nerwowe szukanie trenera.

      1. 20 Października (czyli przed Szachtarem) mieliśmy o tym dyskusję. Przytaczam
        Krzysztof:
        Jak Jaga wygra kolejny mecz w lidze Legia dostanie od Lecha teraz a potem z szachtarem i pogonią to trener odpada, bo sezon będzie zadowolony.

        co więcej, uważam że wywalą EI nawet w przypadku 1/3 zwycięstw w tych 3 meczach czyli nawet jak ogarną Pogoń w PP w co wątpię widząc jak grała pogoń z Lechem.
        Nie wiem z kim Legia w tej formie mogłaby wygrać i tu nawet nie ma jakieś nadziei bo po porażce z Samsunsporem to się posypało.
        W listopadzie jest nowy trener przy dwóch porażkach moim zdaniem.
        Jeżeli po 12 kolejkach legia będzie miała 12 pkt straty do Jagielloni, 7 do Lecha to bedzie to już nie do odrobienia moim zdaniem.
        Wygrana z Pogonią będzie ostatnią szalupą która EI nie uratuje ale może uratować Legii sezon.
        Przy tym sposobie myślenia jaki zaprezentował ten trener to Titanic leci na dno.”

        Jak widać pomyliłem się odnośnie Wygranej bo typowałem Pogoń a nie Szachtar. Jednak wyszło na to samo.

        W moim odczuciu już powinni podkupić Siemieńca lub Gasparika
        Tylko tak mogą uratować sezon i dać sobie nadzieję na MP. Bez osłabienia Jagielloni w taki wredny perfidny sposób nie mają szans na dogonienie Jagielloni

        Ale udało się z Colakiem(co wyszło bokiem), może uda się z Siemieńcem. Ciekawe jaka kara byłaby za to.

        Jakieś przemyślenia kto powinnien zostać nowym trenerem by to ratować. Może Bobić ? 😀

        1. Bo Siemieniec albo Gasparik są tak naiwni i już lecą do Legii ! Puknij się człowieku w głowę. Jaki był hejt na Górnika że rozstaje się z Urbanem ale Legii można więcej i tam jest non stop brak szacunku do trenerów i to jest OK. W Górniku była konkretna lista trenerów i wybrano właściwie zresztą oddaliśmy do reprezentacji 2 trenerów którzy mają jakieś wyniki w niej czyli w Zabrzu potrafią ! Cieszy mnie bardzo jeszcze to że Colak poleciał na kasę w Warszawie i opuścił Górnika (krama wraca)

          1. Siemieniec nie sprawdzi się w Warszawie, to nie ten typ klubu i nie ten typ trenera. On idealnie pasuje do Jagiellonii i niech tam pracuje jak najdłużej z jak największymi sukcesami.

            Podobno Bobić ma na oku kogoś z Bundesligi. A w Warszawie chyba potrzeba kogoś z ordnungiem.

          2. Przede wszystkim w Warszawie potrzeba stabilności i spokoju.
            W Rakowie nie było tyle zmian w podstawowym składzie, ale wypadnięcie Kochergina i Bergrena narobiło sporo zamieszania. A w Legii? Przecież tam było dużo więcej zmian w podstawowym składzie i trener na ostatnią chwilę. Jak to ma działać? Kibice narzucają tam ogromną presję, że niby Legia musi zdobyć tytuł. Co znaczy musi? Przecież to jest bez sensu. W Legii potrzeba cierpliwości i stabilności w składzie i sztabie. Wcale się nie dziwię EI, że chciał odejść.
            Teraz znów będzie to samo, trener na szybko, oczekiwanie wyników, nieudana pogoń za mistrzem, wymiana połowy składu, nowy trener od nowego sezonu… mało prawdopodobne?

          3. Przede wszystkim trener nie zmienia zespołu z dnia na dzień. Przyjdzie nowy trener i ma mieć spokój do końca sezonu. Niech przepracuje styczniowy okres przygotowań. Rok temu zostało to skopane.

            ESA jest bardzo równa i nawet jeśli nie uda się zdobyć tytułu, to kwestia podium jest cały czas otwarta. Celem powinno być pokazanie się w LK i wicemistrzostwo, bo choć ze ścieżki ligowej będzie trudno o awans do LM, to LE jest jak najbardziej w zasięgu.

          4. Kurczę, Pukam się właśnie w czoło i niedowierzam.

            Obstawiałem, że Legia podkupi Siemieńca, Gasparika a tu jednak kupują Papszuna.

            Tak coś czułem, że jak Bobić posunął się do przekupienia Colaka to nadchodzi nowa era transferów na polskim rynku, zapewne teraz Pululu idzie do Legii po sezonie.

    2. Paradoksalnie lepiej odpaść w 1/16 pucharu Polski niż w finale Polski (przytoczę tu przykład Pogoni Szczecin, która 2 razy docierała do finału, a ostatecznie nic z tego nie miała, może tylko zacny tytuł Zero Tituli, gdzie w lidze za zajęcie 4 miejsca czeka nagroda w postaci udziału w europejskich pucharach).

      Dla Lecha, Legii, Jagi i Rakowa lepiej potykać się z najsilniejszymi konkurentami w początkowych rundach, przy porażce można skupić się na lidze, terminarz jest mniej zapchany, przy wygranej usuwasz mocnego konkurenta w walce o Puchar, a zostają Ci słabsi rywale w drodze po puchar.

      Rok temu Marek Papszun podobnie się wypowiedział mówiąc, że jeżeli odpadać z Pucharu Polski to najlepiej na jak najwcześniejszym etapie.

      1. Trochę więcej pieniędzy jest za odpadnięcie w finale, dochodzi jeszcze trochę w temacie mentalnym, porażka boli, ale ogólnie to zgadzam się. W grudniu Legia będzie mieć jeden wolniejszy tydzień, a biorąc pod uwagę fakt, że w grudniu będą się decydować miejsca w LK, może to być bardzo ważne.

  8. Jeszcze raz apropos Lecha i wyjściowego składu:
    Oto skład z Pereirą, Douglasem, Kozubalem, Ishmaelem, Jagiełłą i Ishakiem – czyli tymi wszystkimi, co to ich zabrakło na Gibraltarze także traci bramkę z 4-ligowym (!!!) Gryfem Słupsk.
    To napewno tych asów zabrakło, żeby powstrzymać Lincoln, czy jednak czegoś innego?

    1. A wiesz… gdyby Lech wygrał na Gibraltarze 2:1, to byłoby pewnie trochę śmiechu, ale wszyscy byliby zadowoleni. Gibraltar z gola, my z punktów do rankingu i do klasyfikacji LK.

  9. Mam pytanie:
    Czy potencjalnie mistrz polski odpadając w IV LM i spadając do LE otrzymuje dwie premie finansowe:
    1. Za awans do IV LM (około 4.29 mln EUR)
    2. Za awans do LE (około 4,31mln EUR)
    Czyli łącznie ponad 8mln EUR ?

      1. Z tego co ja wiem i co wyczytałem, to dostają za odpadnięcie z LM ORAZ za grę w LE.

        Dlatego dużo bardziej opłaca się odpaść w q4LM niż awansować w q4LE (jeśli rozważamy te dwie opcje).

        Innymi słowy, mistrz Polski 2026/27 (zakładając, że jednak nie uda nam się awansować do Top10) poza premią, za mistrzostwo może do budżetu też wpisać ponad 8,5 M€ od UEFA, od razu po zakończeniu sezonu.

        To taki bonus, który wiele drużyn z innych federacji dostawało gratis, a my cieszyliśmy się z ochłapów z LKE. A teraz one płaczą, że Polska nabija punkty w LK.

      1. Co ciekawe, Legia w fazie ligrupowej rozegrała 20 meczów: 11 wygranych, 9 porażek, ZERO remisów. Ale seria!

        Legia 11-0-9
        Lech 7-4-3
        Jagiellonia 7-4-3
        Raków 1-1-0

        Zatem nie licząc eliminacji to daje 50 meczów i bilans 26-9-15.

        1. A wliczając eliminacje, faktycznie jest 70:
          Polskie wygrane w LK(E):
          Legia 19
          Lech 13
          Raków 13
          Jagiellonia 11
          Śląsk 6
          Pogoń 4
          Lechia 2
          Wisła 2

  10. Odnosnie ekstraklasy.

    Cyku cyk. Papszun wlasnie z samego dna minął właśnie legie z priorytetem na mistrza.

    Górnik ograł Jagiellonię. Dalej jagiellonia ma zapas by byc liderem ale nie jest juz tak duży.
    Swoją drogą widziałem kontrowersje.
    1. Podolski uderza z bara i mislby dostać za to czerwoną kartkę i jest okrzyknięty bandytą. Masakra, ja takich sytuacji widzę 5 w meczu często. Jeszczr rozumiem kogos za nogi zlapac i go wlec po boisku. Ale to, czerwona? Dla mnie to zwykła męska gra. Nie oceniam Podolskiego by nie było lecz samą akcję.

    2. Czerwona kartka za wyjscie na czystą pozycje. No nie wiem dla mnie jezeli nie ma czerwonej to powinna byc żółta za symulowanie takiego czegoś. Napastnik ciągnie obrońcę za koszulkę, w wyniku czego obronva traci równowagę i zahacza o nogi napastnika. Ja tu faulu nie widzę sorry.

    Legia lech.
    Nudny mecz jak flaki z olejem. Widać ze obbie drużyny mialy w nogach ciezkie boje w czwartek 😅.
    No nic legia ma 16 pkt teraz i juz 10 pkt z zaoasem 1 meczu. No zrobiło sie grubo.

    Bez wygranej w PP z Pogonią moim zdaniem EI out. Pomimo szczęśliwej wygranej z szachtarem.

    1. Krzysztof – a podaj te pięć sytuacji kiedy zawodnik walnął z bara drugiego zawodnika w twarz. Nie musi być z jednego meczu (choć często – jak piszesz – to widzisz), może być z całej kolejki.
      A 70 minuta i faul Josemy to już szczyt szczytów…
      PS Praca sędziów już została oceniona. Więc Twój wpis – przynajmniej w części – brzydko się zestarzał zanim jeszcze go napisałeś.

      1. Nic się nie zestarzał, ja mam swoje zdanie na te temat i tak widzę tamte sytuację.
        Poprostu się nie zgadzam z tymi opiniami, nawet jeśli gdzieś tam mają uzasadnienie w przepisach gry.

        1. Takie zahaczenie w twarz po prostu się zdarza – chcesz mi powiedzieć, że granie bark w bark to coś złego?
        Podolski swoją karierą i zaciekłością już udowodnił, że ma jednak trochę piłkarskiego kunsztu i szczerze wolę gdy z bara uderza po ataku na koledze niż Jakiegoś nurka który płacze 5 min gdy drużyna wygrywa skromnie 1-0. Po za tym te zahaczenie w twarz dla mnie jest wątpliwe,
        Podolski poprostu jest najbardziej medialną osobą, więc dopisać Podolski= bandyta zwieksza klikalność postów hien dziennikarskich.
        Zresztą o dziennikarzach sportowych mógłbym dizś wiele napisać, ale na pewno nie pozytywnych. Dziś jest może paru którzy jako-tako trzymają poziom, reszta to takie sępy i hieny które tak modyfikują posty, newsy by było jak największy pokład emocjonalny typu :
        Legia Lech 0-0 : „Legia i Lech obnażyły ekstraklasę Po prostu wstyd” sport.pl
        Górnik – Jagiellonia 2-1 : ” wielki skandal w ekstraklasie, Podolski bandyta” sport.pl

        Tu masz link do sytuacji Josemy, zobacz sobie nogi ręce, tu poprostu koleś Josema grał na czerwo. Poniżające dla niego.

        https://pilkanozna.pl/ogromna-kontrowersja-w-ekstraklasie-blad-sedziego-wideo/#google_vignette

        2. Jak ekstraklasa chce dawać czerwoną kartkę każdemu kto biegnie za kimś i jako obrońca jest pociągnięty za koszulkę i zahacza atakującego to to jest wspieranie pływaków i nurków a nie dobrej walecznej gry w piłkę.
        dyta
        I jeszcze jedno tam praktycznie wszyscy biegli w linii gość jest z boku więc nawet nie wiem czy tu jest wyjście na czystą pozycję strzelecką.

        Co do tych turlających się piłkarzy którzy przy lekkim muśnięciu już się turlają.

        Moja osobista opinia jest taka, że każdy młody zawodnik który się turla i płacze przy każdym kontakcie już jest w pewien sposób spaczony. Oczekuję od piłkarzy właśnie takiego podejścia jak ma Podolski, Jędrzejsczyk, Augustyniak, Sobolewski, Glik.
        Gdzie panowie czasem pokazują wredną grę, ale ona nie jest perfidna i zachowawcza lecz jak dla mnie pokazuje zaangażowanie.
        Takich piłkarzy pomimo tego że nie raz (Jak Podolski na hali w towarzyskim) przekracza granice akceptowalnej brutalności w piłce, jest dla mnie ceniona powyżej gry w stylu Neymar i cyrków turlających się nurków.

      2. To, że przy sytuacji z 70. minuty sędzia nie został zawołany do ekranu to skandal. Przecież to była ewidentnie sytuacja na potencjalną czerwoną kartkę. Sędzia nie gwizdnął i moim zdaniem obowiązkowo powinien podejść do VAR.

        Na niektórych turniejach trenerzy będą mieć prawo do challenge’u. To chyba właśnie byłaby taka sytuacja. Podobnie uważam, że sędziowie powinni mieć możliwość VAR na żądanie.

        Co do sytuacji z Podolskim, to nie widziałem jej dobrze na powtórkach. Ale „uderzenie barkiem” moim zdaniem nie jest grą faul, jest elementem twardej gry, takich starć bark w bark w każdym meczu jest dużo.

        ———————-

        W tym momencie w ESA jest TYLKO JEDEN klub, który ma serię dwóch zwycięstw. I to jest GKS Katowice, 15 miejsce. Żaden inny. To pokazuje jak wyrównana jest nasza liga.

        Fatalny błąd sędziego, ale jednak porażka Jagi stała się faktem. W lidze Górnik Zabrze ma 6 meczów bez porażki (bilans 4-2-0, w tym wygrane z Jagą, Legią i Rakowem). Taką samą serię ma Lech Poznań (ale bilans 2-4-0, remisy ze wszystkimi zespołami top5 poprzedniego sezonu).

        1. Patronus,

          Pytanie, co ma zrobić obrońca szarpany za koszulkę?
          Serio pytam, bo nie czaje tego krzyku o czerwoną kartkę. Po pierwsze zawodnicy byli w mniej więcej linii a napastnik atakował ze strefy bocznej dalej jest powtórka pokazująca z przodu zachowanie napastnika na piłce nożnej gdzie można sobie przejrzeć czy jest jakikolwiek gest nogami by napastnik mógł sie wywrócić.

          Dla mnie to był cyrk napastnika. Żółta kartka dla napastnika

          Co do barku, jestem tego samego zdania, wchodził barkiem możliwe że zahaczył (chcący-niechcący) twarz ale takie rzeczy się zdarzają. Przypomnę tylko że Jędrzejczyk ciągnął gościa po trawie i dostał zółtą a inni zawodnicy popychali się przy karnych, bodajże ktoś z lecha?

          1. Sam sędzia tego meczu przyznał, że popełnił błąd, więc myślę, że nie ma tu za bardzo o czym dyskutować.
            Faul dla mnie był bezdyskusyjny, widać było że obrońca zaczepił nogami napastnika i spowodował jego upadek. Miałem tylko wątpliwości, czy na czerwoną, czy na żółtą kartkę. Faktycznie akcja była na boku, a ciut bliżej linii końcowej, na środku był jeszcze jeden zawodnik.

            W każdym razie nawet jeśli byłaby żółta, to później ten sam obrońca po raz kolejne faulował rywala. „Pechowo” piłkarz Jagi jakoś utrzymał równowagę i kontynuował akcję. I znów – bez kartki.

            A co do ciągnięcia gościa po trawie, to zupełnie inna sytuacja, nieporównywalna do wejścia Podolskiego barkiem. Co do wejścia barkiem, to już pisałem – nie widziałem tam wejścia na żółtko.

          2. cyrk to Ty jesteś, Krzysztof… i to jeden wielki, ogromny… aż żal mi Ciebie, bo widać z każdym napisanym zdaniem stajesz się coraz pewniejszy swoich niby-racji, wyssanych w fiuta.
            Napastnik biegnący przed obrońcą został przez tego ostatniego popchnięty w plecy, stracił równowagę i nie chcąc upaść wprost na pysk na boisko chwycił za bok koszulki obrońcy, żeby zamortyzować upadek. To raz!
            A dwa, jakiego, kurwa, barku? Zajebał młodego Podolski łokciem w twarz, i zrobił to na tyle szybko i sprytnie, że sędzia tego nie zauważył, za to VAR wyłapałby to, gdyby mu się chciało… Ale mu się nie chciało.
            I błagam, nie próbuj odpowiadać. Dla mnie temat jest skończony, tak jak i Ty w moich oczach.

        2. Podolski i przypadkowy faul barkiem?! Zrobił już kilka brutalnych fauli, z premedytacją na czerwień i o dziwo nie został wyrzucony z boiska. Ktoś w was grał w piłkę? Przecież można z premedytacją skasować w taki sposób zawodnika, robiąc to tak jakby to był przypadek. Podolski to wyjątkowa kreatura pod tym względem!!!!

          1. Ja sobie będę odpowiadał ile będę chciał, szczególnie takim chamowi jak Ty panie Kurwidołek.

            Mam odrębną opinię pomimo twojego komentarza poniżej syfu jaki zaprezentowałeś.
            Umiesz polemizować na poziomie?

            Patronus, co Twojego komentarza. No nic nie mam do dodania, bo trudno sie z tym nie zgodzić. Te sytuacje nie są tak klarowne jak to jest sugerowane.

            Zbyszek.

            Tak, Podolski przekracza granicę i często zakrawa to o bandytyzm. Natomiast ta sytuacja stricte nie. Nie można oceniać sytuacji przez pryzmat reputacji czlowieka który się tego dopuścił. Ja poprostu widzę, że jakiś piłkarz uderza barkiem zahaczając twarz. Ja tam sytuacji łokiec-twarz nie widzę ,a nawet nie dostrzegam takiego ruchu łokcia w tej sytuacji. Zwykły kontakt z barku. Swoją drogą jest tam sporo dodane przez poszkodowanego.

            Tak samo jak w 70 minucie. Moj punkt widzenia jest taka, że e jedna i druga to zwykła proba wymuszenia, a najlepiej szczególnie przy kontakcie z kimś otoczonym złą sławą.

          2. Umiem polemizować na poziomie, Krzysztofie. Polemizować można jednak tylko z ludźmi na poziomie, a nie z chorymi psychicznie, którzy widzą świat zupełnie inaczej niż wszyscy wokół.
            Ty nie masz opinii, ty masz swoje chore wyobrażenia. I widzisz coś czego nikt inny nie widzi. Idź do lekarza od uszu, bo na oczy już za późno.

          3. Panie Kurwidołek

            Umiejętność polemizowanianto umiejętność reagowania, słuchanie i analaziowania cudzych argumentów.

            Zazwyczaj wybuch wulgaryzmów przeczy temu, bo jest reakcja emocjonalną często z racji braku kontrargumentów. Drugi raz mnie obrażasz, tym razem używając inwektyw to jednak bardziej świadczy o twoim deficycie w umiejętności kulturalniej dyskusji.

          4. @Krzysztof
            Są różne sporne sytuacje, po których jest spora dyskusja, gdzie nawet różni sędziowie mają inne zdanie. W przypadku sytuacji Rallis-Josema jesteś w zasadzie jedynym, który ma inne zdanie. Nie przekonuje Cię, że sędzia sam się przyznał do błędu? Nie przekonuje Cię, że sędziowie zostali odsunięci od prowadzenia meczów? Kogo chcesz przekonać? Jedyne nad czym można się zastanawiać to czy żółta czy czerwona dla Josemy, a ty się upierasz, że to była symulka i w ogóle kartka to powinna być dla Rallisa. Upierasz się nawet wbrew temu co mówi sam zainteresowany sędzia. Jaki to ma sens?
            Jeżeli chodzi o pociągnięcie za koszulkę, to ono nastąpiło już po zahaczeniu przez Josemę o nogi Rallisa, więc najpierw był faul, dopiero później koszulka. Swoją drogą faul dość sprytny, ale Rallis nie upadł teatralnie, próbował biec dalej, ale nie był w stanie utrzymać równowagi. Rozumiem, że sędzia mógł tego nie widzieć z pola, ale mógł podejść do monitora.

          5. @Blindman

            Ok, w porządku. Sędziowie są zgodni ja to naprawdę wszystko rozumiem.

            Ja po prostu nie dostrzegam zahaczenia nogami, jest co prawda włożona ręka przed napastnika i 'lekkie’ pociągnięcie (nawet nie za pomocą koszulki) do tyłu napastnika. Moim zdaniem jest ono jednak po prostu na tyle subtelne, że dla mnie nie kwalifikuje się na faul. W
            Natomiast w następnych ujęcia widać jak obrońca unika kontaktu nogami jeśli chodzi o nogi to ja tam kontaktu nie widzę. Dalej jest tak jak napisałeś jeśli VAR nie uznał tego za wyjście na pozycję strzelecką to nawet nie mógł tego zgłosić sędziemu, bo żółtych kartek się nie zgłasza.
            Powiem więcej gdyby ta sytuacja była w środku boiska byłaby jeszcze bardziej klarowna z mojego punktu widzenia, choć pewnie koleś by się wtedy nie wywrócił.
            Ja po prostu bardzo nie lubię symulek i mi to tak wygląda. Z mojego punktu widzenia to największa choroba piłki.
            Ale przyznaję, skoro sędziowie widzą to w taki sposób ja po prostu nie mam racji. Akceptuje to.
            Najzwyczajniej w świecie tego nie dostrzegam.

          6. @Krzysztof
            Masz na youtubie skrót z canal+ z tego meczu. 5 minuta 15 sekunda. Josema lewą nogą zahacza o lewą nogę Rallisa po czym Rallis z rozpędu swoją lewą zahacza o swoją prawą i upada.

          7. @Blindman

            Szczerze, obejrzałem i serio o jakimkolwiek celowym dotknięciu nogami mowy być nie może. co więcej obrońca w momencie dotknięcia nóg jest w rozkroku więc unika kontaktu.

            Natomiast widać, że jest kontakt rękami pytanie czy jest ono na tyle silne by tak wybić z rytmu zawodnika.
            Najwidoczniej tak, choć ja mam tutaj wątpliwość.

      3. Aha jeszcze dodam Arek. Pietuszewski w tej samej sytuacji zahacza dłonią o twarz obrońcę i również macha łapami. Gdyby obrońca był nieco bardziej cwany i perfidny to by sie złapał za twarz i to samo by wyszło. Jeszcze ostatecznie z żółtkiem dla młodego.

  11. Pokaż mi patronus w którym meczu polski klub przeważał pod względem posiadania piłki z kims z top5. Dla was ta statystyka moze nie mieć znaczenia dla mnie jednak ma, bo uważam że określają drużynę która 'prowadzi’ grę. Ktora z samej nazwy piłkę posiada a nie za nia biega czy glupio traci. Wynik wynikiem, ale ta statystyka bardzo wiele potrafi powiedzieć o polskich klubach. Jeżeli będzie jakiś polski klub mial taka statystykę w tej edycji jak slovan to przyznam wam rację. Poki co zaklinamy rzeczywistość, bo nawet taki glupi slovan z którymi pol zżartem pół serio piszesz że potęga a jednak potrafił miec wyższe posiadanie piłki i w moim odczuciu to chyba lepiej brzmi i wygląda niz 3 strzały i 35% posiadania. Nie zawsze oczywiście posiadanie piłki musi byc istotne w meczu, jednak nasze kluby seryjnie tego posiadania mieć nie potrafią. To oznacza tylko tyle ze tego nie potrafią.

    1. Jakiś czas temu już z kimś dyskutowałem, nie pamiętam czy tu, czy na X. Od wielu lat statystyka „posiadanie piłki” nie ma znaczenia, a decydują prostopadłe podania za linię obrony.

      Nie będę już teraz odnosić się do poszczególnych meczów, ale pamiętam, że przytaczałem mecze między zespołami z top5 w fazie pucharowej od ćwierćfinału, gdzie drużyny z niższym posiadaniem wygrywały mecze. I tych meczów była większość. Nie było korelacji między posiadaniem piłki, a wynikiem,

      Ze statystykami jest tak, że trzeba je rozumieć. To, że drużyna podaje sobie piłkę na swojej połowie to nie znaczy, że ten zespół dominuje. Tak samo statystyka xG… Niektórzy na jej podstawie wyciągają fałszywe wnioski, a przecież ta statystyka nie pokazuje groźnych sytuacji, a jedynie „sensowność” strzałów.

      Nie będę twierdzić, że polskie drużyny biją na głowę zespoły z top5, bo musiałbym być chory na głowę. Może kiedyś dożyjemy takich czasów, ale nie w najbliższej przyszłości.

      Nie zagramy ze Slovanem, ale myślę, że polskie kluby w LM poradziłyby sobie lepiej niż Słowacy.

  12. Ehhh jaki to jest gamoń Iorndaneccu… Jakub Żewłakow w kilka minut z Szachtarem wywalczył w rewelacyjny sposób rzut wolny, który dał zwycięstwo. W nagrodę nie dostał dziś z Lechem nawet sekundy na boisko

      1. Oficjalne konto Legii tak napisało, że ze względu na drobny uraz nie było go na ławce.

        Druga połowa, zwłaszcza po zejściu Urbańskiego, była słabiutka.
        Chyba jedynym plusem była naprawdę fajna gra KUrbańskiego, chyba najlepszego na boisku.

    1. Legia od lat zakrawa o przeciętność i tak z każdym rokiem stacza się coraz niżej. W dalszym ciągu nie potrafi ograć nikogo z czołówki w lidze, to już jest prawo serii. W tym sezonie nawet to 5 m-ce jawi się poza zasięgiem. Kogo nie wstawisz do pierwszej 11-tki , to i tak wybawicielem nie będzie. Po prostu w Legii brakuje od lat kogoś, kto zrobiłby różnicę i wyrastał ponad przeciętność. W przeszłości aż się roiło od takich piłkarzy, ale no właśnie… to już przeszłość. Zupełnie jak Wisła Kraków sypie się Legia Warszawa.

      Pucharowicze raczyli umówić się chyba na remisy między sobą w rundzie jesiennej, więc pewnie niespodzianki nie będzie, jeżeli za tydzień w Białymstoku też padnie remis. Ciekawe to wszystko.

      1. mega ciekawe, ja to tylko kibicuję maksymalnemu spłaszczeniu tabeli 😀 Mówię wam, multiliga w ostatniej kolejce to będzie przypominać ostatnią kolejkę fazy ligowej pucharów 😀 Środek tabeli będzie w grze o puchary. O mistrza pewnie też do ostatnich kolejek, chyba że Jaga odjedzie, to chyba jedyna opcja

        1. Najdłuższe serie zwycięstw w tym sezonie:
          4: Jagiellonia
          3: Korona, Wisła
          2: Cracovia (2x), Katowice, Górnik (3x), Jagiellonia, Lech, Lechia, Pogoń, Raków, Widzew, Wisła.
          Bez serii: Arka, Bruk-Bet, Legia, Motor, Piast, Radomiak, Zagłębie.

  13. Myślę, że dziś wszyscy muszą zmienić swoje postrzeganie LK odnośnie poszczególnych meczy.
    Przeglądam sobie różne wyniki w kontekście kto był faworytem i miał trudności bądź zawiódł.

    W 1 kolejce marudzili ludzie na jagiellonie że wygrała tylko 1-0 z hamrun.
    Jaga w tamtym meczu miala posiadanie 63% i 2,04 xG

    W 2 kolejce hamrun grał z lausanne. Statystyki? 1,96 vs 1,25 xg , 52%-48% posiadanie, 15-10 w strzalach. Widać jak na dłoni, ze lausanne mialo sporo problemów. Nie wiedziałem powtórki ale zakładam ze trochę szczescia mieli wygrywając mecz.

    Dalej mamy słabą larnake. 4-0 z alkmar i 1-0 na wyjeździe z crystal palace.

    A w przyszlosci?
    Noah wygrywa z rijeka a potem Rijeka wygrywa ze sparta P.

    Celje rozwala Aek(gre), a ten sam Aek (gre) wygrywa potem 6-0 z Aberdeen.

    Patrząc na to jak rapid dostał u siebie z Fiorentiną oceniam jednak, że za wysoko ocenilem wygraną Lecha, rapid jest po prostu bez formy. Taka po sąsiedzku celje obstawiam ze nie dostała by tyle zresztą mamy dowód w poprzednim sezonie (1-2, 2-2)

    Co do Jagiellonia. Remis z francuskim spoko ale jednak taki slovan B
    To u siebie przeważał ze strassbourgiem

    Tak więc każdy mecz na wyjeździe trzeba oceniać w kategorii trudny a zwycięstwo oceniać niezależnie z kim w kategorii dużego sukcesu.

    1. „Co do Jagiellonia. Remis z francuskim spoko ale jednak taki slovan B
      To u siebie przeważał ze strassbourgiem”
      Slovan przeważał i co? Francuzi grali z nimi w podobnym, rezerwowym składzie jak na początku z Jagą, później, jak portki sie paliły to wchodzili podstawowi gracze… Na Słowacji nie musieli tego robić.

        1. Pokaż mi patronus w którym meczu polski klub przeważał pod względem posiadania piłki z kims z top5. Dla was ta statystyka moze nie mieć znaczenia dla mnie jednak ma, bo uważam że określają drużynę która 'prowadzi’ grę. Ktora z samej nazwy piłkę posiada a nie za nia biega czy glupio traci. Wynik wynikiem, ale ta statystyka bardzo wiele potrafi powiedzieć o polskich klubach. Jeżeli będzie jakiś polski klub mial taka statystykę w tej edycji jak slovan to przyznam wam rację. Poki co zaklinamy rzeczywistość, bo nawet taki glupi slovan z którymi pol zżartem pół serio piszesz że potęga a jednak potrafił miec wyższe posiadanie piłki i w moim odczuciu to chyba lepiej brzmi i wygląda niz 3 strzały i 35% posiadania. Nie zawsze oczywiście posiadanie piłki musi byc istotne w meczu, jednak nasze kluby seryjnie tego posiadania mieć nie potrafią. To oznacza tylko tyle ze tego nie potrafią. A ten slovan jednak dał radę.

  14. Gorąco było po kompromitacji Iordanescu z Samsunsporem, gorąco jest po kompromitacji Frederiksena z Lincoln Red Imps. Oczywiście wk…. kibiców jest jak najbardziej zrozumiałe (wszystkich!!! nie tylko kibiców tych klubów). Ale do brzegu… Jak ja to odbieram?
    Otóż – jeden jełop/debil/idiota/sabotażysta znalazł drugiego takiego samego, który przed ważnym meczem ligowym – kosztem punktów w Europie! – postanowił… no właśnie – co postanowił? Oszczędzać piłkarzy? Zrzec się kasy z UEFA? Podnieść czyjeś morale (a może zniszczyć)?… Podpowiada się wiele pomysłów (ale żaden z nich nie brzmi profesjonalnie), a co siedzi we łbach tych – zdawałoby się – zawodowych trenerów to chyba jeden diabeł wie…
    Każdy w miarę zdrowy psychicznie człowiek zdaje sobie sprawę, że stal hartuje się młotem, że charakter buduje się trudem, że wynik sportowy trzeba wyszarpać walką, siłą, potem, czasem nawet krwią (no może z krwią ciut przesadziłem, ale wiecie o co chodzi 😉 ), i naprawdę, serio – często na dalszym planie są umiejętności.
    Ech, rozpisuję się o oczywistościach, a chciałem przekazać proste przesłanie – nie wierzę, że takie zjebane, kalkulowane spotkania w Europie w jakikolwiek sposób mogą pomóc w kolejnych meczach w naszej lidze. Przekonał się już o tym Iordanescu z Górnikiem, przekona się też jutro Frederiksen z Legią. Oszczędzaniem piłkarzy w ten sposób robi się z nich plastusiowe panienki, a nie walczaków i żądne krwi wilki.
    Tyle, pozdrawiam.
    PS. A spotkanie dwóch największych trenerskich frajerów XXI wieku zapowiada się niezwykle… frajersko 😀

    1. Do domu uciech przychodzi Iordanescu. Poprosił o pannę, po czym spędził z nią fantastyczną noc. Kiedy rano podchodzi do szefowej próbuje uregulować należność.
      – Ile się należy? – pyta.
      – A nic … – odpowiada przełożona – był pan świetny!
      Facet się zdziwił:
      – Jak to? Taka cudowna noc i nic nie płacę?
      – Nic, nic, proszę, jeszcze to dla pana. – dodaje szefowa przybytku wręczając Edwardowi dwieście euro.
      Iordanescu zamurowało. Nie dość, że poużywał w najlepsze, to jeszcze dostał niezłą kasę, w dodatku w euro. Na drugi dzień pochwalił się telefonicznie swoją przygodą Frederiksenowi. Ten zaś też chciał spróbować. Podobnie jak poprzednik spędził fantastyczną noc z panną. Rano podchodzi do szefowej:
      – Ile się należy?
      – A nic, nic spokojnie, był pan świetny.
      Po czym wręcza facetowi pięćdziesiąt euro. Konsternacja.
      – Super – mówi Niels – Nie dość, że było fajnie to jeszcze kasa za to, ale mam pytanie…. – kontynuuje. – Dlaczego dostałem pięćdziesiąt euro, kiedy mój kolega Edward wczoraj za to samo dostał dwieście?
      – Wie pan, wczoraj szło na satelitę, wie pan, Turcja, a dziś zainteresowanie było mniejsze i poszło tylko na kablówkę, bo kto się Gibraltarem przejmuje…

  15. Kompromitacja Lecha i niestety, ale nie tłumaczy go absolutnie nic. Obowiązkiem drużyn na tym poziomie jest ogrywać ogórków w rodzaju drużyn z Gibraltaru, Malty i innych ,,potęg”. Sory Gregory: albo aspirujemy do top 10, albo się wykładamy na ogórach.

      1. Takim podejściem jakie zaprezentował Lech można tylko wkurw… Futbolowych Bogów.

        Futbolowi Bogowie widząc problemy Polski z kwalifikacją do LM, najpierw natchnęły kilka lat temu władze UEFY do stworzenia Ligi Konferencji, co więcej w tym sezonie ułożyli losowania pod polskie zespoły dając w eliminacjach do LK rywali na zbliżonym lub niższym poziomie, a gdy Legia miała problemy to nawet pomogli w strzeleniu bramki w dogrywce aby Polacy mogli mieć 4 zespoły w fazie ligowej i nazbierać punkty dające top10 i LM w sezonie 27/28.

        Jednak wszystko ma swoje granice i jeżeli Polacy przegrywają z Gibraltarem to pomyślność Futbolowych Bogów skierowała się w stronę Czech i pomogła Viktorii Plzen wygrać z Romą (mam nadzieję, że, to tylko żółta kartka dla polskich zespołów żeby nie lekceważyły już kolejnych spotkań)

  16. Zupełnie nie rozumiem, skąd przekonanie, że Lech na pewno by wygrał wystawiając innych zawodników – najczęściej powtarzane przez osoby, które uznały, że z Crveną to Lech wyszedł przestraszony (Gianfranco Obsranco) I to mental zadecydował, a nie eksperymentalny skład.

    Z Lincolnem zagrał lepszy, mniej eksperymentalny i bardziej zgrany skład iż z Crveną.
    Mrożek gra wszystko.
    Jao Moutinho i Skrzypczak to podstawowi obrońcy, Bengtson, Ouma, Tordarson grają w niemal każdym meczu i większość wcale nie z ławki, Fabiema akurat większość jako rezerwowy, ale też jest w niemal każdym meczu.
    Tacy ewidentnie z drugiego składu to Mońka, Rodriguez, Puchacz i Agnero.
    Wieć takiej gigantycznej rewolucji, jak w przypadku Legii, nie było.
    No a po przerwie weszli Palma, Ishak, Pereiea i Kozubal. Ze świeżymi na podmęczonego rywala i też dali sobie bramkę wbić.
    Zabrakło w sumie tylko Milica i Jagiełły.
    Jeśli brak tych dwóch zawodników sprawia, że wygranie z Lincolnem staje się niemożliwe, to bardzo źle by świadczyło o składzie Lecha. Ale jakoś w to nie wierzę. Dużo bardziej teraz niż w starciu z Crveną mam wrażenie, że zagrała psychika.
    Podświadome przekonanie, że to się musi samo wygrać.
    No i tu pytanie, czy było za mało pierwszego składu, czy za dużo?
    Czy przy wystawieniu jeszcze np Szymczaka czy Lismana nie byłoby na boisku więcej ambicji?
    Lincolnem nie wygrał wszak niesamowitymi, nieosiągalnymi dla graczy Lecha umiejętnościami, a wolą walki.

    1. Bo nie chodzi o same wybory personalne, tylko ogólne potraktowanie tego meczu jak sparingu. Dobór składu był tylko tego przejawem/konsekwencją, ale przy takim podejściu pierwszy skład też miałby problemy (co widzieliśmy w drugiej połowie). Moim zdaniem należałoby raczej zapytać, na jakiej podstawie ktoś miał przekonanie, że przy podejściu sparingowym i w eksperymentalnym składzie Lech ten mecz bez problemu wygra?

      1. Potraktowanie jako sparingu jest naganne. Jak już też niżej wspominałem, bagatelizowanie tego meczu już po porażce – tym gorsze
        Ale do wyborów personalnych wg mnie trudno się przyczepić. Gdyby Lech wygrał, byłaby mowa o tym, że Duńczyk pokazał Rumunowi, jak się prawidłowo rotuje – 65% podstawowych zawodników, czterech z głębszych rezerw, a nie kompletna wymiana jedenastki (a w zasadzie 10 z pola).

    2. Z Crvena grał pierwszy sklad….najmocniejszy na tamten etap rozgrywek.
      Bardziej chodzi o to, że z pierwszego składu Lecha z Pogonią czy Rapidem zagrało łącznie 3 zawodników. Pierwszy sklad obrony to Douglas i Gurgul. Na skrzydłach Ismhael i Palma. W ataku Isaak.

      1. No, dlaczego grali rezerwowi to wiadomo. Skład był mocno przetrzebiony i na to wskazywałem wtedy.
        .
        A co do podstawowego składu Lecha z Pogonią w obroni owszem zagrał Gurgul i Douglas, ale z GKSem już Gumnu, Skrzypczak i Mouthino. I Fabiema, strzelec jedynej bramki też był w wyjściowej jedenastce.
        Z Pogonią za to w pierwszym składzie był Rodriguez, a np. z Rapidem Ouma i Lisman. Wg mnie trener bardzo mądrze rotuje skladem, każdy może czuć się potrzebny, każdy dostaje szansę.
        I mecz z Lincoln pod tym względem wyjątkiem nie był

  17. To był nie tylko pierwszy gol Dušana Stojinovicia w pucharach, ale jego pierwszy gol dla Jagiellonii odkąd w niej gra już 3 lata. Bardzo cieszy, bo kawał serca zawsze zostawia. Nie marudzi jak siedzi na ławce, a jak wchodzi robi swoje.

    1. A do tego przetrwał czas gdy poszedł w głębokie rezerwy i chętnie by się go pozbyto, nie obraził się tylko trenował i czekał na szansę. Szczerze nie widzę różnicy między nim a Skrzypczakiem. Tego drugiego promuje paszport najpiękniejszego Kraju na świecie, a tacy teraz sa w Ekstraklasie pożądani.

  18. No i co powiedzieć po takiej kolejce… Co Legia wyrwała to Lech oddał i bilans wychodzi na zero. Szkoda no ale tak musi być. Jednak bukmacherzy się nie mylą, tzn jednostkowo zawsze są niespodzianki tak jak Legia i Lech ale bilans wychodzi na zero. Licząc nasze szanse na punkty wg kursów bukmacherskich to należało się spodziewać 5,4 pkt ligowych oraz 0,98 do rankingu krajowego i mniej więcej tak wyszło. Szkoda wielka Lecha, Raków też miał dużo szans, zwłaszcza w pierwszej połowie i tu brak zwycięstwa w bezpośrednim starciu z Czechami niestety oddala nas od 10 miejsca. Zobaczą za 2 tygodnie co będzie że Spartą. Z drugiej strony Jaga jakimś cudem ten remis ugrała, ile Strasburg miał szans to się w głowie nie mieści jak tego nie wygrali.

  19. Potwierdza się to, że piłka nożna to sport nieprzewidywalny. Warto pamiętać, że nie wygrywa się wszystkich meczy, w których statystyki stawiają nas jako zdecydowanego faworyta. Tak, jak cieszyliśmy się w zeszłym roku że zwycięstwa Legii z Betisem oraz Chelsea, wyeliminowaniem Cercle przez Jagiellonię, czy wczorajszego remisu Jagi ze Strassburgiem. W tych przypadkach te wyniki nasi przeciwnicy również mogą traktować jako kompromitacje, ważne żebyśmy byli na plusie w bilansie niespodzianek – a sądzę, że na razie jesteśmy. No i ważna jest kwestia przejścia kwalifikacji 4/4 nasze kluby i tak będą lepiej punktować nawet w przypadku samych porażek, niż brak awansu. 10 miejsce w tym sezonie to mrzonka, ale w przyszłym kto wie – nam odpada mniej punktów historycznych, niż Czechom, czy Turkom.

    1. Nie zgadzam się, że 10 miejsce jest nierealne. Na ten moment jest bardzo realne. I właściwie bilans 0-1-3 z czeskimi zespołami może bardzo boleć, ale już za 2 tygodnie jeśli Raków przełamie klątwę, może okazać się, że znajdujemy się na autostradzie do przegonienia Czechów…

      A jeśli nie, to na starcie kolejnego w gratisie odrabiamy po 2 punkty i do Czechów i do Turków. Ale lepiej nabijać punkty już teraz.

  20. Co za koszmarny sezon! Raków przegrał z Maccabi Hajfa, Jagiellonia wypuściła dwubramkowe prowadzenie z Silkeborgiem, Legia kompromituje się w Larnace a potem przegrywa z Samsunsporem, teraz Lech w Gibraltarze. Aż się boję myśleć co będzie dalej. Wygląda na to, że nawet Liga Konferencji to dla nas za wysoki próg. Jak tak dalej pójdzie to szybko wypadniemy z top15.

    1. No tak, no tak. Dodajmy do tego jeszcze 2 porażki Lecha w eliminacjach i… to wszystko.

      No kurde, 7 dziadowskich meczów. Kiedyś tyle nie było, wystarczyły 4 dziadowskie mecze i już nas nie było w pucharach.

      Ciekawe co pisali w Lizbonie po porażce z Karabachem? Pewnie też wysyłali Benfikę do piekła. A wystarczyło zmienić trenera i proszę. Kolejne dwa mecze w Lidze Mistrzów i… już nie pamiętam jakie wyniki.

      1. Doswiadczeni rankingorze doskonale wiedza ze Lech umyslnie wczoraj przegral, zeby moc na wiosne dodatkowo zapunktowac w 1/16, a przy okazji nie dostarczyc punktow nikomu w bezposredniej rankingowej bliskosci

        1. Ogólnie i strategicznie rzecz biorąc, to lepiej było wygrać z Rapidem i przegrać z Gibraltarem niż odwrotnie. [tak, lepiej było wygrać oba mecze, wiem]

          Natomiast strata 2 punktów za wygraną i około 1 punktu za pozycję na koniec FL oznacza, że w tej 1/16 trzeba będzie zrobić minimum bilans 1-1-0, a to kosztem dwóch dodatkowych meczów zimą.

          Słaby deal.

      2. Zapomniałeś dopisać o blamażu Lecha z Belgradem i Belgami…to już jakaś seria Lecha 3 hańby w jednym sezonie a jeszcze za chwilę puchar Polski….

  21. Nie wiem co bym zrobił jakbym był trenerem ale czy ten Lech nie mógł wystawić najmocniejszego składu na pierwszą połowę i zmienić ich po połowie. Wbrew pozorom na tym przeciwniku mogli sobie nabić awans dalej a tak zawalili i dalej będzie ciężko.

    1. Teraz maraton meczowy. W PP za tydzień nie możesz odpaść. W ekstraklasie- trzeba trzymać dystans do liderów. Ten mecz z Gibraltarem wydawał się, najmniej ważny. Ale to był błąd trenera.

  22. Najwazniejsze w kwestii rankingu dzieje sie nie na Gibraltarze tylko w weekendy w Ekstraklasie, gdzie nasza „wielka 4” musi sie w koncu wziasc w garsc bo w przyszlym roku tez bedziemy ich wszystkich potrzebowac w fazie grupowej

    1. nie ma opcji, że wszyscy wejdą w tym seoznie do pucharów…
      Przed sezonem, wielu tu obstawiało (w tym ja), że max jedna z obecnego top4 nie zagra, czyli 2 nowe ekipy bez zbudowanego rankingu. Teraz zmieniam zdanie o 180 stopni: to minimum jedna nie zagra, czyli minimum 2 nowe ekipy

      1. Z jednej strony, wolałbym, żeby „nowi” wchodzili do pucharów jak już będziemy w top9, gdy wicemistrz i zdobywca PP będą mieć pewne fazy grupowe.

        Z drugiej strony już w tym sezonie Górnik czy Cracovia prezentują się w lidze solidnie. I wydaje mi się, że władze tych klubów to nie są władze sprzed lat, gdy europuchary były „pocałunkiem śmierdzi”. I sądzę, że po wywalczeniu kwalifikacji jeden czy drugi (czy oba) jeszcze się wzmocnią, żeby nie skończyć eliminacji w sierpniu. A przecież za rok walka w ESA będzie toczyć się o jeszcze bardziej wartościowe trofea niż obecnie!

        Zatem z jednej strony kluby bez rankingu będą zagrożone trafieniem w q4LK na kogoś z top5 lub na trudnego rywala na poziomie q3LE. Ale z drugiej strony to losowanie, może się okazać, że trafi się na zespół typu Hibernian i otworzyć sobie drogę do punktowania w fazie ligowej.

  23. Mała poprawka!

    Ishak zdobył wczoraj już 26 bramkę w Pucharach w barwach Kolejorza a nie 25.

    Gole Mikaela Ishaka w europejskich pucharach:

    Liga Europy – 5 (Benfica x2, Standard Liege x3)
    Liga Konferencji – 8 (Villarreal x2, Austria Wiedeń x2, Bodo/Glimt, Rapid Wiedeń x2, Lincoln Red Imps)
    eliminacje Ligi Mistrzów – 7 (Karabach Agdam, Breidablik x4, Crvena Zvezda Belgrad x2)
    eliminacje Ligi Europy – 3 (Valmiera x2, Apollon Limassol)
    eliminacje Ligi Konferencji – 3 (Dinamo Batumi, Vikingur, Dudelange)

  24. Jest gorzej niż myślałem.

    Bazując na słynnych prognozach Piotra Klimka
    W tym tygodniu Czechy podniosły swój oczekiwany ranking na koniec sezonu z 46,9 do 48 pkt
    Polska w tym tygodniu obniżyła swój oczekiwany ranking na koniec sezonu z 49 do 48,5 pkt

    Czyli w tym tygodniu w rywalizacji z Czechami jesteśmy 1,6 pkt na minusie (wobec stanu z środy – g.21 z tego tygodnia).

  25. Ludzie się tak skupiają na tym wpierdolu, że nie zwrócili uwagi jak beznadziejny terminarz w LKE ma Lech. Gdyby wygrali awans byłby w zasadzie pewny, a tak? Rayo, Lozanna, Mainz, Sigma. Może być ciężko.

      1. Swoją drogą, uważam, że pisanie o „eurowpierdolu” to takie czepianie się na siłę. Kiedyś „eurowpierdol” polegał na tym, że polskie drużyny masowo odpadały z pucharów w eliminacjach. A Lech (poza tym, że w oczywisty sposób się skompromitował) nie odpadł, a pozostałe drużyny zagrały co najmniej poprawnie.

        No jakby Lech przegrał na Islandii 0:3 z Breidablikiem. Mówilibyśmy, że to „eurowpierdol”???

          1. Tak, może tak być. Oby nie w tegosezonowej walce o top2.
            A jeśli zabraknie w 5-letnim rankingu to cóż. W wielu sytuacjach polskie kluby gubiły ułamki. Będzie smutno 🙁

          2. @Adam L– Tylko tu chodzi o to żeby ten próg osiągnąć i utrzymać a nie tylko osiągnąć a to będzie bardzo trudne dla nas.takich w miarę łatwych szans na 0,5 pkt będzie dużo mniej i trzeba będzie je bezwzględnie wykorzystywać chcąc trzymać pewien poziom.Czytaj miejsce w rankingu.

        1. Gibraltar wczoraj to był absolutnie najbardziej klasyczny z klasycznych eurowpierdoli, wręcz nawiązywał do czasów (Levadia, Stjaernan, Żalgiris) gdy ten termin się wykuwał.

          Dyskusyjne jest natomiast, czy mega wysokie porażki z lepszymi rywalami (np. 0-3 z Chelsea, albo 1-4 z Fiorentina) zasługują na to miano. Moim zdaniem mniej.

    1. @emsey Dokładnie na to samo zwracałem uwagę pod poprzednim niusem. Już abstrahując od rankingu, Lech zamiast prawie pewnego awansu dalej ma teraz trudną sytuację, i to jest największy problem. Musi z tymi przeciwnikami zdobyć minimum 4-5 pkt i wcale nie jest powiedziane, że je ugra. Nie wiem, dlaczego wszyscy uznają awans naszych klubów dalej za coś oczywistego. Tak samo było po meczu Legii z Samsunsporem. Ona akurat szczęśliwie to „odrobiła” z Szachtarem, ale wcale nie jest powiedziane, że Lechowi też się uda. Równie dobrze może przegrać z Rayo, z Lozanną np. zremisować, z Mainz też przegrać, i do Czech pojedzie na mecz o życie (jeszcze może z koniecznością liczenia na bilans bramkowy). To nie jest jakiś skrajnie nieprawdopodobny scenariusz.

        1. Nie chodzi mi tylko o tę stronę. Np. Dobrasz wczoraj tak pitolił, że no wstydliwy wynik, ale co tam, mecz był do odbębnienia, top24 i tak będzie to co za różnica. Po meczu Legii z Samsunsporem też były podobne komentarze (tu i na innych stronach). Tu niczego nie można być pewnym, więc każdy punkt się liczy. Lepiej było grać teraz na całego, żeby ewentualnie później mieć ten komfort i możliwość odpuszczenia, niż teraz sobie podejść na luzie, a potem musieć się spinać. Chociaż nawet jeżeli Lech i Legia i tak miałyby się znaleźć na miejscach 9-24, to moim zdaniem jest to spora różnica czy to będzie 9 czy 24, a mogą o tym decydować nawet te 3 punkty.

          1. Top 24 może i będzie, ale pewności siebie w meczach z kimkolwiek nie będzie. Crvena pokazała jak daleko Lechowi choćby do eurośredniaków, Genk – do czołówki mocnej ligi. Teraz Red Impy wbiły nam ostatecznie gwoździa do trumny pewności siebie, ewentualnie pytonga aż po same kukle, jak kto woli:)

            Jakbym miał tak wskazać mental polskich pucharowiczów, to:
            1. Jagiellonia – bardzo pewna siebie, zawsze
            2. Raków – pewny siebie w 90% meczów
            3. Legia 50/50
            4. Lech – pewny siebie w 10% meczów
            To się musi przełożyć na długotrwałą dominację JB i RCZ, nie ma innej opcji.

        2. Wszyscy, którzy są realistami wiedzą, że polskie kluby walczą o miejsce w top8, a nie o miejsce w top24.

          To nie znaczy, że mamy gwarancję awansu, ale po 2 kolejkach wszystko wskazuje na to, że w komplecie zameldujemy się w top16.

          1. Bo co? Bo Ty jeden tak uważasz??? Że walczymy o top 8? I podajesz te swoje wyliczenia, oparte na odrealnionym optymizmie?
            Tak jak Ci ktoś pisał, postaw u Buka na te twoje fanaberie, zgarniesz miliony…

    2. No ale za rok jeśli już będziemy grali w Lidze Europy albo za dwa lata dzięki miejscu w rankingu będziemy grali być może w Lidze Mistrzów będziemy mieli tylko takich przeciwników

  26. Ciekawie byłoby gdyby zamiast stałych punktów do rankingu UEFA (jak obecnie), liczyło się tak jak w przypadku reprezentacji do rankingu FIFA. Czyli im lepszy przeciwnik tym większy zysk z wygranej a za porażkę ze słabeuszem byłaby duża strata. Wtedy może wszyscy traktowaliby mecze pucharowe poważnie a rezerwy wystawialiby w ligach krajowych (gdzie ewentualną porażkę można łatwiej odrobić).
    Wtedy taki Lech za masakrę z Lincoln miałby gigantyczny spadek w rankingu (punkty ujemne).

      1. Może wprowadzą to w rankingu klubowym. W rankingu krajowym to troszeczkę bardziej skomplikowane, bo nieraz mecze nakładają się na siebie.

        Podkreślam słowo „troszeczkę”.

    1. @Woytek76 Ciekawy pomysł ale nie wydaje mi się że to jest potrzebne. Kto lekceważył przeciwnika będzie go lekceważył dalej.
      Niestety co ostatnio widzimy to my bardzo się w tym lubujemy.Przecież mecz z Lincolnem to była ostatnia szansa Lecha na w miarę łatwe punkty w tej fazie rozgrywek, zapewniające spokój i prawie pewny top 24.
      Weryfikację siły drużyny i tak następuje po awansie do Ligi Europy lub Ligi Mistrzów gdzie stosunek łatwych meczów do ciężkich zmienia się drastycznie.Tam nie ma mowy o lekceważeniu łatwego przeciwnika jeśli chce się awansować przynajmniej do top24. No a w Lidze Europy czy Mistrzów top 24 będzie naszym sufitem raczej.

  27. Nieoczekiwane rezultaty: Jagi w Strasbourgu, Legii w Krakowie, Lecha na Giblartarze. Taka jest piłka. Lech miał słupki, poprzeczki ale to kopciuszek wygrywa. Bramki Legii i Rakowa w końcówce rekompensują giblartarski żal. Mecz życia Augustyniaka (o tym meczu będą opowiadać jego wnuki).

    1. Patrząc na wczorajszego Lecha przypomina mi się Argentyna i Porażka z Arabia Saudyjską w czasie mundialu.Tylko że tutaj Lech sam sobie w kolano strzelił wystawiając zmienników,nie jesteśmy niestety zbyt silni żeby sobie na to pozwalać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *