Nieoczekiwany układ wyników daje awans na 12. miejsce
Zgodnie z planem Polska wyprzedziła Norwegię i znajduje się na 12. miejscu w rankingu krajowym, ale doprowadziły do tego wyniki, których mało kto się spodziewał.
Przypomnienia:
- O co gramy w rankingu krajowym i klubowym (w skrócie: obecnie o miejsca 10-14, 15. miejsce daje pięć klubów w pucharach, w tym dwa w eliminacjach LM za dwa lata. Taki układ będziemy mieć za rok. 14. miejsce daje mistrza Polski w IV rundzie eliminacji LM, 12. miejsce daje dwa zespoły w eliminacjach LE, z czego jeden od ostatniej rundy, 10. miejsce daje mistrzowi fazę ligową LM bez eliminacji),
- Podział miejsc w pucharach w sezonie 2027/28 nie jest jeszcze ostatecznie potwierdzony i może się zmienić. Na razie zakładany jest brak zmian względem lat 2024-27.
Wyniki
Faza ligowa Ligi Mistrzów – 3. kolejka
FC Barcelona – Olympiakos Pireus 6:1
FC København – Borussia Dortmund 2:4
Galatasaray SK – FK Bodø/Glimt 3:1
Atalanta BC – Slavia Praga 0:0
Faza ligowa Ligi Europy – 3. kolejka
SK Brann – Rangers FC 3:0
AS Roma – Viktoria Pilzno 1:2
Feyenoord – Panathinaikos AO 3:1
Lille OSC – PAOK 3:4
Maccabi Tel Awiw – FC Midtjylland 0:3
Faza ligowa Ligi Konferencji – 2. kolejka
Szachtar Donieck – Legia Warszawa 1:2
RC Strasbourg – Jagiellonia Białystok 1:1
Lincoln Red Imps – Lech Poznań 2:1
Sigma Ołomuniec – Raków Częstochowa 1:1
AEK Ateny – Aberdeen FC 6:0
HNK Rijeka – Sparta Praga 1:0 (przerwany po pierwszej połowie przy stanie 0:0, druga połowa dokończona w piątek od 16:00)
I jak tu nie przywoływać banału, że piłka jest nieprzewidywalna. Legia, na której wieszano psy, zresztą całkiem słusznie, trochę musiała cierpieć z Szachtarem, ale wyrwała zwycięstwo w ostatniej minucie i jej sytuacja zmienia się diametralnie. Punktów trzeba było szukać wszędzie, potrzebne są co najmniej dwa zwycięstwa, aby awansować, jedno już jest. Przynajmniej dziś są powody do radości w związku z Legią.
Jagiellonia także prowadziła, jednak miała naprawdę ciężko i zwycięstwo we Francji byłoby wynikiem rewelacyjnym. Z przebiegu gry remis też jest wartościowy. To nie tylko punkty do rankingu krajowego, ale i sama Jagiellonia szybko zaczęła zwiększać swój współczynnik, przez co aktualny jest temat zapewnienia sobie rozstawienia w II rundzie eliminacji LM ścieżki mistrzowskiej.
Mecze z godziny 21:00 nie były już dla nas tak udane, ale Raków przynajmniej uratował remis z Sigmą. Przy takim wyniku odrabiamy 0,05 punktu do Czech, ale lepsze to niż potencjalna ucieczka rywali o 0,4 punktu, co wydawało się już bliskie. Trzeba będzie poszukać zwycięstw w kolejnych meczach, ten na razie przynajmniej nie ograniczył naszych szans.
Na koniec znów okazało się, że Lech Poznań jest niereformowalny. Potrafi zagrać znakomicie, jak z Rapidem, a potem przegrać w koszmarny sposób w Gibraltarze. Spodziewałem się trudnego meczu, byłem gotowy na to, że Lech może stracić gola, ale nie że przegra w tak słabym stylu. Tak się jednak stało i znów będziemy mieć przegrany mecz, który prawdopodobnie przyćmi pozostałe niezłe wyniki w naszym wykonaniu.
Ranking krajowy
Awansowaliśmy na 12. miejsce przede wszystkim dzięki dobrym własnym wynikom, tak że nawet zwycięstwo Brann nie pokrzyżowało nam planów, a my nie musieliśmy punktować bezbłędnie, aby to osiągnąć. Trzeba to miejsce jeszcze utrzymać, natomiast jeżeli to się uda, a podział miejsc się nie zmieni, będziemy mieć dwa kluby z zapewnioną grą w fazie ligowej w sezonie 2027/28. Byliby to mistrz Polski i zdobywca Pucharu Polski lub trzeci zespół ligi. W dodatku trzeci lub czwarty zespół ligi grałby w eliminacjach LE zamiast LK.
| Poz. | Kraj | 2021/22 | 2022/23 | 2023/24 | 2024/25 | 2025/26 | Razem | Dystans | Ten tydzień |
| 10 | Czechy | 6,700 | 6,750 | 13,500 | 10,550 | 4,800 | 42,300 | 3,925 | 0,800 |
| 11 | Grecja | 8,000 | 2,125 | 11,400 | 12,687 | 4,900 | 39,112 | 0,737 | 0,800 |
| 12↑ | Polska | 4,625 | 7,750 | 6,875 | 11,750 | 7,375 | 38,375 | – | 1,000 |
| 13↓ | Norwegia | 7,625 | 5,750 | 8,000 | 11,812 | 4,800 | 37,987 | 0,388 | 0,400 |
| 14 | Dania | 7,800 | 5,900 | 8,500 | 7,656 | 7,125 | 36,981 | 1,394 | 0,500 |
Trzy zespoły czeskie zdobyły punkty – Slavia i Sigma po remisie, a Viktoria wygrała z Romą i to jest główna niespodzianka tygodnia. Trzeba było poczekać do piątkowego popołudnia, aby poznać wynik Sparty. Jest to porażka, co trochę równoważy wyniki pozostałych. Sparta teraz znajduje się między Lechem a Legią w tabeli, a następne spotkania zagra z Rakowem i Legią. Możemy więc mocno pokrzyżować jej szyki.
Grecja zaczęła od gładkiej porażki Olympiakosu z Barceloną. Następnie AEK wygrał bardzo wysoko z Aberdeen i już sama różnica bramek przybliża go do awansu, nie mówiąc o punktach w tabeli. Wygrał także PAOK we Francji, a Panathinaikos przegrał w Holandii. Przez wyniki AEK-u i PAOK-u nie wyprzedziliśmy jeszcze Greków w rankingu, ale jesteśmy coraz bliżej i wciąż może to się stać w ciągu jednej kolejki.
Norwegia ma na koncie wspomniane zwycięstwo Brann, który to zespół bardzo dobrze daje sobie radę w LE. Bodø/Glimt, jak najczęściej to bywa na wyjeździe, przegrało. Wreszcie nastąpiła mijanka na 12. miejscu i nawet jeżeli te dwa zespoły będą zdobywać punkty dalej, my powinniśmy mieć wystarczająco dużo meczów, aby nie dać się wyprzedzić.
Dania zdobyła 0,5 punktu za zwycięstwo Midtjylland z Maccabi, København przegrał zaś u siebie w LM z BVB. Ten kraj będzie miał trudno, aby wytrzymać nasze tempo, jednak teoretycznie wciąż jesteśmy w jego zasięgu.
Austria, która nie ma już szans wyprzedzić nas do końca roku kalendarzowego, nie jest już brana pod uwagę w opisach. Została zresztą wyprzedzona przez Szwajcarię, która również ma do nas znaczną stratę.
Ranking klubowy
Legia Warszawa
| Poz. | Klub | Kraj | 2021/22 | 2022/23 | 2023/24 | 2024/25 | 2025/26 | Pkt. w f.ligowej | Razem |
| 65↑ | Freiburg | Ger | 0 | 15 | 13 | 0 | 5 | 5 | 33,000 |
| 66↑ | Midtjylland | Den | 7 | 8 | 2,5 | 9,25 | 6 | 6 | 32,750 |
| 67↓ | Maccabi Tel Awiw | Isr | 9 | 2,5 | 14 | 4 | 3 | 1 | 32,500 |
| 68↓ | Djurgården | Swe | 0 | 13 | 1,5 | 17,5 | 0 | 32,000 | |
| 69↓ | Legia | Pol | 4 | 0 | 9 | 15,5 | 2,5 | 2 | 31,000 |
| 70 | Anderlecht | Bel | 2,5 | 12 | 0 | 13,75 | 2,5 | 30,750 | |
| 71 | Rapid Wiedeń | Aut | 4 | 2,5 | 2,5 | 18,25 | 2,5 | 0 | 29,750 |
Zmiana w tym fragmencie rankingu – Midtjylland pokonało Maccabi i wyprzedziło nie tylko je, ale też Djurgården i Legię. To może mieć znaczenie przede wszystkim w III rundzie eliminacji LM (ścieżka mistrzowska) i LE. Wygrał także Freiburg.
Legia ma jeszcze pracę do wykonania, ale postawiła pierwszy krok w stronę dalszej budowy współczynnika. Po zwycięstwie z Szachtarem ma zdobyte dwa punkty, ale wciąż nie jest to przekroczenie minimalnego poziomu 2,5. Do wyprzedzenia jest przede wszystkim Djurgården, choć może nie mieć to znaczenia, bo ten zespół może nie zakwalifikować się do przyszłorocznych pucharów. Mamy za to Mjällby jako mistrza Szwecji, który będzie niżej notowany od każdego mistrza Polski w II rundzie eliminacji LM.
Lech Poznań i Jagiellonia Białystok
| Poz. | Klub | Kraj | 2021/22 | 2022/23 | 2023/24 | 2024/25 | 2025/26 | Pkt. w f.ligowej | Razem |
| 90↑ | Pafos | Cyp | 0 | 0 | 0 | 11,125 | 8 | 8 | 19,125 |
| 91↓ | Panathinaikos | Gre | 0 | 2 | 3 | 11 | 3 | 2 | 19,000 |
| 92↓ | Shamrock Rovers | Irl | 2,5 | 2,5 | 1,5 | 9,875 | 2,5 | 0 | 18,875 |
| 93↓ | Vitória Guimarães | Por | 0 | 2 | 1,5 | 15,25 | 0 | 18,750 | |
| 94↓ | Lech | Pol | 0 | 14 | 2 | 0 | 2,5 | 2 | 18,500 |
| 95↓ | Olimpija Lublana | Svn | 2 | 1,5 | 4 | 8,375 | 2,5 | 18,375 | |
| 96↑ | Bologna | Ita | 0 | 0 | 0 | 11 | 3 | 2 | 17,560 |
| 97↓ | CFR Cluj | Rou | 3 | 8 | 1,5 | 2,5 | 2,5 | 17,500 | |
| 98↓ | Maccabi Hajfa | Isr | 3 | 6 | 5 | 1,5 | 2 | 17,500 | |
| 99↑ | Jagiellonia | Pol | 0 | 0 | 0 | 14 | 3 | 3 | 17,000 |
| 100↓ | Omonia | Cyp | 4 | 3 | 2 | 5,375 | 2,5 | 1 | 16,875 |
| 101↓ | Brest | Fra | 0 | 0 | 0 | 16,75 | 0 | 16,750 | |
| 102↑ | Celta | Esp | 0 | 0 | 0 | 0 | 3 | 2 | 16,440 |
| 103↑ | Rayo Vallecano | Esp | 0 | 0 | 0 | 0 | 3 | 3 | 16,440 |
| 104↑ | Girona | Esp | 0 | 0 | 0 | 8 | 0 | 16,440 | |
| 105↑ | Osasuna | Esp | 0 | 0 | 2,5 | 0 | 0 | 16,440 | |
| 106↑ | Celje | Svn | 0 | 0 | 2,5 | 9,5 | 4 | 4 | 16,000 |
| 107↓ | Stuttgart | Ger | 0 | 0 | 0 | 13 | 3 | 2 | 16,000 |
| 108↓ | Dynamo Kijów | Ukr | 5 | 3 | 2,5 | 3 | 2,5 | 0 | 16,000 |
Jagiellonia jako pierwszy polski klub zwiększyła swój współczynnik w bieżącej fazie ligowej. Dało jej to wyprzedzenie Brestu i Omonii. W tym drugim przypadku kto wie, może zwiększy to szanse na rozstawienie w II rundzie eliminacji LM, ale Jagiellonia jest w stanie sobie zapewnić je bez patrzenia na innych, musi jednak zdobyć jeszcze kilka punktów. W eliminacjach LK rozstawienie we wszystkich rundach nie powinno być zagrożone, a w pozostałych rozgrywkach i ścieżkach trzeba jeszcze zdobyć wiele punktów, aby liczyć się w grze o rozstawienie.
Lech – bez komentarza… Wciąż ma szansę na kolejne punkty i zwiększanie współczynnika, ale teoretycznie lepszej już nie będzie.
Raków Częstochowa
| Poz. | Klub | Kraj | 2021/22 | 2022/23 | 2023/24 | 2024/25 | 2025/26 | Pkt. w f.ligowej | Razem |
| 144↑ | AEK Larnaka | Cyp | 0 | 4 | 2 | 1,5 | 4 | 4 | 11,500 |
| 145↓ | Rijeka | Cro | 2,5 | 1,5 | 2,5 | 2,5 | 2,5 | 1 | 11,500 |
| 146↓ | Hearts | Sco | 0 | 4 | 2,5 | 5 | 0 | 11,500 | |
| 147↓ | Charleroi | Bel | 0 | 0 | 0 | 0 | 1,5 | 11,270 | |
| 148↑ | Kajrat | Kaz | 2,5 | 1,5 | 0 | 0 | 7 | 7 | 11,000 |
| 149↑ | Raków | Pol | 2,5 | 2,5 | 3 | 0 | 3 | 3 | 11,000 |
| 150↓ | Lincoln | Gib | 2,5 | 1,5 | 2 | 2,5 | 2,5 | 2 | 11,000 |
| 151↓ | Elfsborg | Swe | 2,5 | 1,5 | 0 | 7 | 0 | 11,000 | |
| 152↓ | Trabzonspor | Tur | 2,5 | 6 | 0 | 2,5 | 0 | 11,000 | |
| 153↓ | Zrinjski | Bih | 0 | 2,5 | 3 | 2,5 | 2,5 | 2 | 10,500 |
| 154↓ | Breiðablik | Isl | 2 | 2 | 2,5 | 1,5 | 2,5 | 1 | 10,500 |
| 155↓ | Riga FC | Lva | 2,5 | 2 | 2 | 1,5 | 2,5 | 10,500 | |
| 156 | KI Klaksvik | Fro | 1 | 2 | 3 | 2,5 | 2 | 10,500 | |
| 157 | Spartak Trnawa | Svk | 2 | 2 | 2,5 | 2 | 2 | 10,500 | |
| 158 | KuPS | Fin | 2,5 | 2 | 1,5 | 1,5 | 2,5 | 2 | 10,000 |
| 159 | Aberdeen | Sco | 2,5 | 0 | 5 | 0 | 2,5 | 0 | 10,000 |
| 160 | Ballkani | Kos | 0 | 3 | 3 | 2 | 2 | 10,000 | |
| 161 | Hajduk Split | Cro | 1,5 | 2,5 | 2 | 2 | 2 | 10,000 | |
| 162 | Pjunik | Arm | 0 | 4 | 2 | 2,5 | 1,5 | 10,000 | |
| 163 | Maribor | Svn | 1,5 | 2,5 | 2 | 2,5 | 1,5 | 10,000 | |
| 164 | Flora Tallinn | Est | 4 | 1 | 2 | 2 | 1 | 10,000 |
Raków awansował o kilka miejsc i wyprzedził m.in… Lincoln Red Imps, którzy wygrali z Lechem, ale nie przekroczyli jeszcze współczynnika minimalnego. Raków gra o rozstawienie we wszystkich rundach eliminacji LK.
Pozostałe polskie kluby
| Poz. | Klub | Kraj | 2021/22 | 2022/23 | 2023/24 | 2024/25 | 2025/26 | Pkt. w f.ligowej | Razem |
| 187 | CS U Craiova | Rou | 1,5 | 2,5 | 0 | 1,5 | 2,5 | 1 | 8,000 |
| 188 | Shkëndija | Mkd | 1,5 | 2,0 | 1 | 1 | 2,5 | 2 | 8,000 |
| 189 | Silkeborg | Den | 0 | 4 | 0 | 2 | 2 | 8,000 | |
| 190 | Dudelange | Lux | 1,5 | 2,5 | 1,5 | 1,5 | 1 | 8,000 | |
| 191 | Toboł | Kaz | 2 | 2 | 2,5 | 1,5 | 0 | 8,000 | |
| 192 | Zenit | Rus | 8 | 0 | 0 | 0 | 0 | 8,000 | |
| 193 | Aris Saloniki | Gre | 1,5 | 2 | 2 | 0 | 1,5 | 7,822 | |
| 194↑ | Wisła Kraków | Pol | 0 | 0 | 0 | 2,5 | 0 | 7,675 | |
| 195↑ | Śląsk | Pol | 2 | 0 | 0 | 2 | 0 | 7,675 | |
| 196↑ | Pogoń | Pol | 1,5 | 1,5 | 2 | 0 | 0 | 7,675 | |
| 197↑ | Lechia | Pol | 0 | 1,5 | 0 | 0 | 0 | 7,675 | |
| 198↓ | Rosenborg | Nor | 2,5 | 0 | 2 | 0 | 2,5 | 7,597 | |
| 199↓ | Fredrikstad | Nor | 0 | 0 | 0 | 0 | 2,5 | 7,597 | |
| 200↓ | Viking Stavanger | Nor | 0 | 2,5 | 0 | 0 | 2 | 7,597 | |
| 201↓ | Tromsø | Nor | 0 | 0 | 0 | 2 | 0 | 7,597 | |
| 202↓ | Lillestrøm | Nor | 0 | 2 | 0 | 0 | 0 | 7,597 | |
| 203↓ | Vålerenga | Nor | 1,5 | 0 | 0 | 0 | 0 | 7,597 | |
| 204↓ | St Patrick’s | Irl | 0 | 2 | 1 | 2,5 | 2 | 7,500 | |
| 205↓ | Levadia | Est | 1,5 | 1,5 | 1 | 1,5 | 2 | 7,500 | |
| 206↓ | Milsami | Mda | 1,5 | 1,5 | 1 | 1,5 | 2 | 7,500 | |
| 207↓ | Paide | Est | 1 | 2 | 1 | 2 | 1,5 | 7,500 | |
| 208↓ | Budućnost Podgorica | Mne | 1,5 | 1,5 | 1,5 | 1,5 | 1,5 | 7,500 | |
| 209↓ | Inter Escaldes | And | 1,5 | 1,5 | 1,5 | 1,5 | 1,5 | 7,500 | |
| 210↓ | Partizani Tirana | Alb | 1,5 | 1 | 2,5 | 1,5 | 1 | 7,500 | |
| 211↓ | Osijek | Cro | 2 | 1,5 | 2 | 2 | 0 | 7,500 | |
| 212 | Nordsjælland | Den | 0 | 0 | 7 | 0 | 0 | 7,396 | |
| 213 | Aarhus | Den | 1,5 | 0 | 1,5 | 0 | 0 | 7,396 | |
| 214 | Viborg | Den | 0 | 2,5 | 0 | 0 | 0 | 7,396 | |
| 215 | Randers | Den | 7 | 0 | 0 | 0 | 0 | 7,396 |
Wyprzedziły kilka klubów o współczynniku równym 7,5, a także Norwegów. Następny pułap to kluby greckie, a także te z 8 punktami, choć tu zaczynają się już zespoły, które są w grze w fazie ligowej i mogą skutecznie nam uciec. Po przekroczeniu tego poziomu powoli będzie można mówić o szansach na rozstawienie w III rundzie eliminacji LK.
Ocena
Na gorąco dominuje u mnie niedosyt. Wiadomo, że przede wszystkim Lech zawiódł, ale Jagiellonia prowadziła, a Raków stracił gola z jedynego celnego strzału Sigmy. Jednak też uratowaliśmy się w końcówkach w Krakowie i Ołomuńcu, a to trzeba docenić. Mamy też trudnych przeciwników i nie będzie łatwo rywalizować z Czechami i Grecją. Nic nie jest jednak stracone i choć mieliśmy dziś potężną kompromitację mistrza Polski, to mamy inne zespoły, które pociągnęły nas w górę.
Ważne, że odnotowujemy kolejny awans i jesteśmy blisko następnego. To kolejny konkret, który możemy dopisać do historii tego sezonu, a może mieć to ogromne znaczenie za dwa lata. Cały czas jesteśmy też w grze o wyższe miejsca, mimo że Czesi i Grecy wygrywają w miejscach, gdzie każdy ma spore problemy. My mieliśmy w tym tygodniu cztery wyjazdy i bilans 1-2-1 nie jest zły. Nie znam chyba nikogo, kto by przewidział, że tym jednym zwycięstwem będzie Legia z Szachtarem, a porażka – Lecha z Lincoln Red Imps. W kolejnych spotkaniach naprawdę nie będzie można niczego wykluczyć, wliczając w to mecz Legii z Gibraltarczykami w ostatniej kolejce.
W temacie polskiej ekstraklasy, jest tak wiele pytań… Czy Górnik Zabrze utrzyma narzucone przez siebie tempo? Grali już wyjazd z zespołami z miejsc 4-7, mają jeszcze mecze domowe z drużynami 3-8. Z czołówki grali u siebie tylko z Jagą, a mają bilans 6-0-2. Z trudniejszych wyjazdów czekają ich Warszawa i Białystok. Do tej pory zabrzanie punktują powyżej 2 na mecz i mają mistrzowską formę, ale czy ją utrzymają? 3 dekady temu mieli ogromną przewagę po jesieni, a skończyli na 3 miejscu. Kilka kolejek temu takim wysuniętym liderem była Wisła Płock, ale przyszła zadyszka.
Dla porównania – rok temu po 14 kolejkach lider miał 2 punkty przewagi nad 4 zespołem (Cracovia), a 4 zespół miał 9 punktów przewagi nad 7. W tym sezonie za Górnikiem jest 6 drużyn w grupie pościgowej. SZEŚĆ, a może być siedem, jeśli Zagłębie wygra swój mecz. 4 zespół ma jedynie SZEŚĆ punktów przewagi nad zajmującą 15 miejsce Arką Gdynia!
Żeby to sobie uzmysłowić: gdyby Arka wygrała z Motorem i Lechią (oba mecze przegrane 0:1), miałaby dziś tyle samo punktów co czwarta Cracovia. Gdyby Legia była skuteczna przeciw Jagiellonii i gdyby nie karny dla Rakowa, warszawianie mieliby 21 punktów i tylko 2 punkty straty do wicelidera. To pokazuje jak bardzo płaska jest tabela i podkreśla fakt, że remis to strata 2 punktów!
W czasie przerwy reprezentacyjnej, GKS Katowice był przedostatni w tabeli. Do szóstego Lecha tracili 10 punktów. Teraz mają tyle samo punktów co ósmy zespół i zaledwie 3 punkty straty do szóstej Korony. Wystarczyła seria 3 zwycięstw.
Dlatego kierowanie się punktami i pozycją w tabeli w tym momencie niewiele nam mówi o szansach drużyny na ligowy sukces. Trzeba patrzeć na grę drużyn, potencjał punktowy i groźbę zadyszki lub szansę na złapanie serii. Patrzeć na to, czy zespół ma potencjał, którego nie wykorzystuje, czy też gra powyżej możliwości.
Lech Poznań ma bilans 5-6-2. Wystarczyłoby, żeby wygrał połowę ze zremisowanych meczów, a byłby drugi z 2 punktami straty do lidera i meczem zaległym. Myślę, że właśnie kolejorz ma największy potencjał do uwolnienia i sądzę, że mają największe szanse na walkę o mistrzostwo, choć tabela tego nie pokazuje. Wiosną Lech powinien punktować dużo lepiej niż jesienią, zwłaszcza gdy do drużyny wrócą kontuzjowani latem gracze.
O Legii już wspomniałem. Po zespole widać brak dobrego przygotowania fizycznego. Jeśli poprawią się zimą, to wiosną również mogą włączyć się do walki o podium, jeśli zdobędą te 10 punktów w 5 meczach pozostałych do końca roku. A jeśli przed świętami odpalą i zdobędą na przykład 13 punktów, to wiosną mogą nawet mimo wszystko walczyć o mistrzostwo.
no widzisz, czyli jednak potrafisz sensownie ocenić szanse Legii na uratowanie sezonu
A czy kiedyś twierdziłem inaczej? Zawsze śmiałem się z „ekspertów”, mówiących w październiku, że „Legia wypisała się” z czegoś.
W poprzednim sezonie Legia z walki o mistrzostwo wypisała się 22 lutego przegrywając w fatalnym stylu z Radomiakiem.
W obecnym sezonie jest zbyt dużo elementów składowych i zmiennych, żeby wydawać osądy nawet w trakcie przerwy zimowej.
@Patrosus „Kolejny raz powielany ten mit, jakim to dobrodziejstwem dla Polski było wprowadzenie (przywrócenie) trzeciego pucharu…”
Naprawdę nie widzisz tego, że 108 zespołów zamiast 80, sprawia, że łatwiej jest zdobyć punkty w fazie grupowej/ligowej? Naprawdę nie widzisz tego, że w LK grają zespoły pokroju Shamrock Rovers, Hamrun Spartans, Shelbourne FC czy Lincoln Red Imps FC, co sprawia, że łatwiej jest zdobyć punkty?
………………………..
„Natomiast chce zwrócić uwagę na to, że zwiększenie liczby klubów nie dotyczy tylko Polski. Nie ma w przepisach „tylko Polska może z tego skorzystać”. Nikt nie zabronił Duńczykom, Norwegom, Szwajcarom (…)”
Owszem. Tyle tylko, że Polska znajdowała się w rankingu na miejscu poniżej swojego potencjału. LK może pomóc słabszym krajom, przypuśćmy z miejsc ok. 20, w awansie na ok. 12, nie pomoże krajom z miejsc ok. 12 w awansie na miejsca ok. 6. Niedługo się o tym przekonamy, bo to jest prawdopodobnie ostatni sezon, w którym LK daje nam takie benefity. Z kolei inne zespoły znajdujące się ok. 20 miejsca nie miały takiego potencjału jak Polska. Dlatego Polska stała się największym beneficjentem wprowadzenia LK.
………………………..
„Mecze z zespołami klasy Chelsea/Betis. W poprzednim sezonie na 3 mecze Legia miała bilans 2-0-1”
Przecież Legia wygrała z Chelsea drugi mecz w dwumeczu, a to całkowicie zmienia wydźwięk tego zwycięstwa. Ten dwumecz trzeba traktować jako całość i jako taki jest przegrany. Co z tego, że Legia prowadziła w końcówce meczu, skoro Chelsea była pewna awansu i de facto jej nie zależało, była w pełni usatysfakcjonowana z wyniku? Chyba nie sądzisz, że gdyby Chelsea nie miała pewnego awansu, to końcówka tego meczu wyglądałaby tak samo jak wyglądała? Z kolei Betis po przegranej z Legią wyszedł z grupy i zaszedł do finału… To podobnie jak jakiś klub wygrywa z Realem, a na koniec La Ligi zajmuje 15. miejsce, a Real pierwsze. Ostatecznie to po prostu ciekawostka, a nie realny pokaz siły zespołów.
………………………..
„Poza tym mimo wszystko polskie kluby rozwijają się. Zarówno sportowo jak i organizacyjnie i finansowo.”
Tak, rozwijają się i bardzo dobrze. Tyle tylko, że w tym rozwoju bardzo pomogło wprowadzenie LK. Pieniądze z niej i niemalże pewność grania w fazie grupowej/ligowej bardzo pomaga w rozwoju.
………………………..
PS Daleki jestem od podejścia „warszawskiego lemingradu”. „Ostatnio wielkie podniecenie, bo Brytyjczyk powiedział o Polsce, że ma piękne plaże nad morzem i że trójmiasto jest piękne.” Naprawdę nie widziałem tego podniecenia. Może w jakiejś banieczce ktoś się ucieszył, ale w większości dostawał kontrę. Są jeszcze ludzie, którzy mają takie podejście, ale młodsze pokolenie w większości jest już od tego wolne. Na nikim nie robi wrażenia, że ktoś z zagranicy powiedział coś dobrego o Polsce.
Podam taki przykład. Chłopak (ok. 25 lat) robił wywiad uliczny i spotkał Francuza, który mówił po polsku. Nie padło tam żadne „o jak pan dobrze mówi po polsku” czy coś podobnego. Po prostu całkowita olewka i uznanie tego za normę (mówisz to mówisz i „nikogo”). I takie już jest podejście większości normalnych ludzi, a zwłaszcza młodych.
Polska w ogóle nie ma się czego wstydzić, jest wspaniałym krajem, nie gorszym, a w wieku aspektach dużo lepszym od krajów „starej Europy”. I ludzie zdają sobie z tego sprawę. Fakt, że w Polsce lubimy narzekać, wśród starszych ludzi pozostał jeszcze kompleks niższości itd, ale naprawdę wiele się zmieniło i młodzi ludzie już tego nie rozumieją.
Ale tutaj rozmawiamy o piłce. Nie mieszałbym tych dwóch rzeczy. Bo Mistrz Polski nie gra w LM i to jest fakt, a nie jakiś kompleks.
Dodam jeszcze, że w ciągu ostatnich 20-30 lat Polska bardzo się rozwinęła. Odnowione starówki, autostrady i inne drogi (dzisiaj jechałem z Krakowa do Kielc – cały czas dwa pasma, trasa przyjemna, bez zatrzymywania, kiedyś była jednopasmówka co chwilę przejeżdżająca przez jakieś miejscowości, ogólnie dramat), czystość na ulicach, brak kradzieży itd, a nawet stadiony. Ale nie poszła za tym w tak dużym stopniu jakość piłkarska.
I ja uważam, że to jest… bardzo dobrze. Nie mamy oligarchów, którzy za szemrane pieniądze postawią wielki stadion i zbudują drużynę na miarę LM, a dookoła będą stare budynki, brud na ulicach i biedni ludzie, których nie stać na bilet. Ale już czas, żeby jakość piłkarska dogoniła ogólny rozwój. I to się dzieje organicznie i bardzo dobrze. Jestem pewny, że za kilka lat polskie kluby regularnie będą grały w LM i to będzie norma.
Reforma wprowadzająca LKE i zwiększająca ilość ekip do 96 pomogła Polsce? Przypomnę jak to wyglądało:
LM: Zamiast 22, bez eliminacji wchodziło 26 ekip, ale zamiast 12 federacji, tylko 10.
Zamiast 10 z eliminacji, tylko 6 wchodziło z eliminacji.
Start od q2? Zamiast federacji z miejsc 16-45, jedynie federacje 15-17. Od 18 w dół, wszystkie startowały od q1.
To była bardzo niekorzystna dla nas zmiana.
LE: Wcześniej 16 miejsc „z urzędu”. 100 zaczynało w q1, 16 dołączało w q2, 25 dołączało w q3. W eliminacjach walczono o 32 miejsca.
Po reformie „z urzędu” miejsca dostawało 12 drużyn, pozostałych 20 było rozdzielanych między 9 drużyn startujących w eliminacjach plus 36 ekip spadających z eliminacji LM (od q2)
W efekcie polskie kluby do LE mogły dostać się tylko spadając z LM (dwa na trzy takie sytuacje).
LK: 10 miejsc było przeznaczonych dla drużyn spadających z EL, 5 drużyn dla ścieżki mistrzowskiej. Tylko 17 miejsc przewidziano dla 136 drużyn rozpoczynających eliminacje.
Zatem przed zmianą polskie kluby w eliminacjach walczyły o 27 miejsc (5 dla mistrzów i 22 dla pozostałych).
Po zmianie o 22 miejsca (5 dla mistrzów i 17 dla pozostałych).
Więc jeszcze raz pytam: czy wprowadzenie LKE było dla polskich klubów ułatwieniem?
Dopiero reforma „ligowa” faktycznie ułatwiła zadanie słabszym federacjom. Podkreślę: nie Polsce, tylko „słabszym federacjom”. Tym od 11 miejsca w dół.
W LM ilość miejsc dla „słabeuszy” zwiększono o 1. Słownie: JEDEN. Po prostu przywrócono liczbę obowiązującą od wprowadzenia ścieżki mistrzowskiej. Pozostałe trzy miejsca przypadły federacji z 5. miejsca oraz dwa dla najlepszych federacji poprzedniego sezonu.
LE: przywrócono prawo startu w eliminacjach federacjom z miejsc 16-33. Ilość drużyn w play-off wzrosła z 20 do 24, czyli w fazie ligowej znajdują się dodatkowe 2 zespoły z eliminacji, w sumie 12. Do tego pozostaje 6 dla odpadających ze ścieżki ligowej LM oraz 5 dla odpadających z q4 ścieżki mistrzowskiej.
LK: Ilość miejsc z eliminacji wzrosła z 17 do 19. A na starcie eliminacji staje 109 ekip, zamiast 138. Do tego 5 miejsc dla ścieżki mistrzowskiej oraz 12 miejsc dla przegranych q4LE.
Reforma „ligowa” była faktycznie pomocna dla federacji poniżej 16 miejsca, w tym dla Polski. Zamiast wcześniejszych 22 miejsc (5 dla mistrzów i 17 dla pozostałych), można stwierdzić, że polskie kluby w dwóch sezonach były w grze o wszystkie 36 miejsc.
Zatem z praktycznego punktu widzenia, reforma „ligowa” zwiększyła szanse ekip z niżej notowanych federacji na awans do fazy ligowej. Rok temu skorzystaliśmy na tym tylko częściowo, w obecnym sezonie wzięliśmy pełną garścią.
Super wyjaśnienie. W końcu konkretne dane zamiast dyskusji typu „dało, bo jest więcej pucharów”/”nie dało, nie gramy w LE”.
Jak wprowadzali trzeci puchar to liczyłem, że więcej polskich klubów będzie grać. A tu się okazało, że tyle samo i to od niższej ligi bez możliwości podpórki.
Czyli w sumie wprowadzenie trzeciego pucharu tak naprawdę zmniejszyło szansę na awans do fazy grupowej krajów poniżej 15 miejsca w rankingu? Pomogło raczej tym co zaczynali od eliminacji LE i mogli pozwolić sobie na spadek stopień niżej.
W sumie nawet druga reforma nie pomogła drużynom z miejsc 2-3 w lidze. Zespoły zaczynające eliminacje od LK biją się o 19 miejsc. Wcześniej w LE walczyły o 32 miejsca.
Teraz na prawdę nie rozumiem jak ktoś może pisać, że wprowadzenie LKE coś Polsce dało. Ostatnia reforma owszem tak, ale mistrzowi i zdobywcy pucharu.
Otóż to – reforma wprowadzająca LKE sprawiła, że dla drużyn z federacji poniżej 15 miejsca (ewentualnie 16, jeśli doszło do przesunięcia) droga do fazy grupowej stała się trudniejsza. Ta reforma była najkorzystniejsza dla federacji top4 (co za zaskoczenie). Zyskały na niej też federacje z miejsc 5-15, tak jak napisałeś – dodatkowy szczebel dla wicemistrzów i zdobywców pucharów.
Żeby być sprawiedliwym, trzeba jednak dodać, że choć ilość miejsc została zmniejszona, to minimalnie obniżył się też poziom klubów w eliminacjach, przez to, że więcej czołowych zespołów z czołowych federacji miało pewne miejsce w fazie grupowej. Ale to taki bardzo niewielki plus, który na pewno nie równoważy minusów.
Co do „reformy ligowej”, to moim zdaniem obecnie jest łatwiej awansować do fazy ligowej LK niż parę lat temu do fazy ligowej LE. Kiedyś o LE walczyło w eliminacjach sporo topowych drużyn z topowych federacji. Dziś większość z nich zaczyna od razu od fazy ligowej. W eliminacjach LK jest jedynie 5 drużyn z top5. Więc uzasadnione jest twierdzenie, że wprowadzenie fazy ligowej daje większe szanse federacjom spoza top15.
Pytanie, czy Polska zyskała miejsce w top15 dzięki „reformie ligowej”? Właściwie to jest jeden element, o których mało kto wspomina, ale czy on pomógł?
1) Zwiększona ilość drużyn. Akurat rok temu Polska na tym nie skorzystała. Jesienią grała tylko Jaga (spadek o 2 poziomy) i Legia (dzięki rozstawieniom można przyjąć, że i tak by awansowała do fazy grupowej).
2) Punktowanie z kopciuszkami. Akurat rok temu Polska na tym nie skorzystała. Nie mieliśmy żadnej drużyny z Malty, czy Gibraltaru. Najsłabsze to o ile pamiętam Dynamo Mińsk i Petrocub. Dwie wygrane, ale nie byli to kelnerzy.
3) Brak spadków między pucharami. I tu można się zastanawiać. Bo rok wcześniej Legia odpadła z Molde, spadkowiczem z LE. Ale Lech też grał ze spadkowiczem z LE, a jednak wygrał. A w obecnym roku Legia znów grała z Molde i awansowała. Z kolei Jaga grała z Cercle, niby nie spadkowicz, ale jednak to był zespół z top8 fazy ligowej. Być może gdyby zespoły 9-16 z LK grały z drużynami 17-24LE, wyniki Jagi, a potem Legii byłyby inne? Porto, AZ, Midtjylland, Fenerbahce – byłyby problemy.
Podsumowując: ewentualnie można przyjąć, że brak spadków między pucharami pomógł nam we wbiciu się do top15. Jak bardzo tego się nie dowiemy, ale mogę uznać, że to było coś, co nam pomogło.
UWAGA: w obecnym sezonie czerpiemy znacznie obficiej z zalet reformy ligowej:
1) Zwiększona ilość drużyn. Legia gra w LK dzięki startowi w eLE – 2 lata wcześniej wpadka z Larnaką eliminowałaby wojskowych z gry. Można też przyjąć, że Raków i Jaga były beneficjentami zwiększonej ilości miejsc do obsadzenia. To trochę wróżenie ze szklanej kuli, ale niewykluczone, że gdyby nie reforma ligowa, mielibyśmy 2 kluby w fazie grupowej.
2) Punktowanie z kopciuszkami. W tym sezonie nasze kluby trafiły na kelnerów z Malty czy Gibraltaru i… jak na razie mamy bilans 1-0-1 i bramki 2-2. Ale ogólnie w obecnym sezonie będziemy mogli nabić sobie więcej punktów na kopciuszkach, co raczej nie miałoby miejsca, gdyby nie reforma ligowa.
3) Brak spadków między pucharami. Tu w ciemno można przyjąć, że skorzystamy. Jest duża szansa, że miejsca 17-24 w LE zajmą ekipy (przynajmniej na papierze) mocniejsze niż polskie kluby. Zatem można uznać, że dzięki temu punktowi skorzystamy, bo zwiększa to szanse, że w 1/8 będziemy mieć nadal komplet klubów w grze.
Czyli inaczej pisząc: reforma ligowa pomoże Polsce ugruntować swoje miejsce w rankingu około 9-12 pozycji.
Rzeczywiście brak spadków po fazie ligowej dużo ułatwia, ale dopiero na wiosnę. Ale to raczej ułatwienie dla np. Betisu, Chelsea, Fiorentiny. Na razie jeszcze żaden polski klub nie celuje w zdobycie pucharu.
Moim zdaniem najistotniejsze żeby przejść eliminacje. Wtedy już łatwiej o punkty, pieniądze i pokazanie się w Europie co ułatwi ściągnięcie jakościowych zawodników.
Słabsi przeciwnicy w eliminacjach to też ułatwienie. Niestety u nas jest duża rotacja i często trafiają tam nasze kluby bez rankingu. Zamiast trafiać więc na zespoły typu: Lewski, Zalgiris, Neman można wylosować: AZ, Lugano, Partizan (przykładowe kluby grające w tym roku w III rundzie LK z dołu i góry tabeli).
I jeszcze zauważyłem jeszcze jeden bonus z ostatniej reformy. Mianowicie inflacja punktowa. Do tej pory taki wicemistrz ze słabej ligi Litwy, Malty czy Mołdawii grał niemal co roku, nie miał konkurencji. Przez 5 sezonów mógł nabić w eliminacjach 8-10 punktów i być rozstawiony w paru rundach podczas gdy np. taka nasza Pogoń, Cracovia czy Górnik musieli jechać na rankingu krajowym. Teraz kraje, które mają przedstawicieli w fazie ligowej zwiększają ranking podstawowy. W eliminacjach z tego co zrozumiałem ze zmian punktowych nic nie wzrosło.
Zgoda, przejście eliminacji bardzo dużo zmienia, zwłaszcza w przypadku średnich europejskich klubów. Odpadając w kwalifikacjach wnoszą 0, a przechodząc mają 6 meczów, gdzie mogą spokojnie 6 punktów zrobić, grając bez jakichś rewelacji.
Poza tym w 32-zespołowej LKE do kolejnej rundy przechodziło 16 ekip. Obecnie grają 4 ekipy więcej, a do fazy KO wchodzi 8 ekip, więc dodatkowe szanse na punkty plus wyższe punkty bonusowe.
„Inflacja punktowa” ma znaczenie przez najbliższe 5 lat, bo jeśli nic się nie zmieni, to poziom punktów po 6 latach będzie podobny do tego po 5.
Po prostu obecnie jest dużo więcej punktów do zdobycia niż w poprzednich latach (więcej klubów je zdobywa, bonusy za miejsca 1-24 są wyższe, łatwiej o grę w 1/8 czy 1/4, gdzie też są bonusy). Jagiellonia zaliczyła jeden dobry sezon i to wystarczyło do rozstawienia we wszystkich rundach eliminacyjnych (była na granicy, ale jednak…).
Do tej pory mieliśmy trochę pecha z uefowymi reformami. Gdy Legia grała w LM, musiała grać w eliminacjach, bo właśnie od tego sezonu zmieniły się zasady. Według starych zasad Legia miałaby LM z automatu. No akurat wtedy awansowała, ale zasady były na niekorzyść.
Potem gdy Cupiał zainwestował dużo w Wisłę, trafialiśmy na Real i Barcelonę. Potem wprowadzono ścieżkę mistrzowską i uważam, że gdyby ona istniała od sezonu 2001, to Wisła by regularnie grała w LM (i zarabiałaby pieniądze inwestowane przez Cupiała). Ale jak ścieżka mistrzowska zaczęła obowiązywać, to Wisła dogorywała i nici z tego wyszły.
Potem było tak, że Legia miała dobry współczynnik jako klub, ale inne kluby miały wyższe rozstawienia dzięki współczynnikowi krajowemu (DODAWAŁO się 50%, a potem 33% krajowego) i Legia nie miała rozstawienia. Potem tę zasadę zmieniono i dzięki rozstawieniu Legia nawet weszła do LM, ale potem zjazd i w efekcie teraz na tym nie korzystamy (a zyskują takie kluby jak Dinamo Czy CZB).
A reforma ligowa, która w gruncie rzeczy jest korzystna dla europejskich średniaków, idealnie trafiła na moment, gdy polskie kluby z pozycji słabiaków rozwinęły się do klasy średniej+. Dlatego w tym momencie mamy szansę naprawdę solidnie skorzystać i wyrobić sobie świetną pozycję startową na kolejne sezony.
Wprawdzie głupie porażki z Samsunem i Red Imps sprawiły, że raczej nie wskoczymy na sezonowe top2 (choć oczywiście szanse na to wciąż istnieją), to jednak idziemy po minimum 11 miejsce, a także o to, żeby zrobić jak największą przewagę nad federacjami poniżej 12 miejsca. Przyszły sezon może być trudny, ale kolejny może znów być dla polskiej piłki rekordowy i to nie w wyniku punktowania w LK, tylko dzięki grze w LM i LE.
Ale to melodia przyszłości, na razie skupmy się na tym, co mamy 🙂
Ja rozumiem, że inflacja punktowa skończy się, gdy 5 sezonów rozgrywki będą na podobnych zasadach. Chodzi mi o to, że najsłabsze federacje praktycznie nic nie zyskają, bo żeby dostać te dodatkowe 20% (czy ile tam ma wzrosnąć), to trzeba przejść eliminacje. Różnica między krajami powyżej około 30 miejsca, a tymi niżej pogłębi się. Nawet taki Azerbejdżan z jednym klubem co roku w pucharach będzie ciągnął ranking i odjeżdżał np. Litwie, której kluby awansują ze 2 razy na 5 lat.
Kluby takie jak Levadia, Osijek, Milsami, Podgorica startują co roku, nie przechodzą eliminacji i mają obecnie 7,500 punktu. 2 lata temu to wystarczało do rozstawienia w III rundzie, teraz już potrzeba około 8,000. W tym roku już polskie kluby je wyprzedziły na rankingu krajowym 7,675 (oczywiście nasi teraz grają dużo lepiej i dlatego głównie zdobywamy punkty, ale bez inflacji mielibyśmy poniżej 7,000).
Vaduz gra co roku, też tylko w eliminacjach i ma 8,500 punktu. W przyszłym sezonie byłby rozstawiony w III LK, ale za 2-3 lata prawdopodobnie taki wynik będzie niewystarczający.
Teraz ktoś mógłby zapytać „moment, co to zmienia skoro w IV nie mają rozstawienia i i tak odpadają”. Ano to, że jak zaczną odpadać rundę wcześniej to ich ranking klubowy spadnie jeszcze bardziej. To pociągnie w dół też ranking krajowy. I to w sytuacji, gdy inne federacje z ich okolicy rankingowej zwiększą swój dorobek dzięki temu, że jakiś pojedynczy klub wszedł do fazy ligowej (choćby fartem dzięki ścieżce mistrzowskiej i dobremu losowaniu) i te zdobył dodatkowe punkty. A dzięki podziale na 6 koszyków w LK (co daje 2-3 przeciwnikach w zasięgu nawet dla najsłabszych drużyn) łatwiej o przebicie gwarantowanych 2,5 punktu.
@Mateusz_H
Tak, masz rację – federacje z klubami grającymi regularnie w fazie klubowej odskoczą tym, które mają z tym problem. Grając co roku i odpadając w eliminacjach to już niedługo będzie za mało, żeby mieć rozstawienie nawet w q3. Z drugiej strony, jeden udany sezon w LK dał Jagiellonii na rozstawienie w q4LK. Bardzo możliwe, że to ostatnia taka sytuacja i prawdopodobnie od przyszłego sezonu 14 punktów to będzie za mało do rozstawienia w q4 LK. Bardzo możliwe, że za 2-3 sezony rozstawienia nie będą mieć nawet zespoły z top5, korzystające ze współczynnika federacyjnego.
Patrząc na granicę rozstawienia w q4LK widać dobrze to, o czym pisałem przy innej okazji – dopiero reforma ligowa ułatwiła polskim klubom wejście do pucharów jesienią:
25: 12,453/14
24: 9,5/9,76
23: 19/20
22: 14,5/14,5
21: 17/17,5
Jak widać, dużo trudniej było o rozstawienie w q4LKE niż w q4LK.
A jak zmienią się granice rozstawienia w przyszłym roku? W poprzednim sezonie urósł z 9,76 do 14. W LE grało 5 drużyn z rankingiem nie wyższym niż 14. W LK aż cztery koszyki! W obecnym sezonie w LE 5 od końca Malmö ma współczynnik 14,5. W LK 24 trzeci koszyk otwiera zespół z rankingiem na poziomie 17,375. Wróżąc z takich fusów (i patrząc na rozstrzygnięcia w ligach wiosenno-jesiennych) można szacować, że do rozstawienia w q4 trzeba będzie mieć współczynnik na poziomie 17 punktów. Może więc się zdarzyć, że francuski reprezentant grający o LK znajdzie się „pod kreską”.
A czy polskie kluby bez współczynnika będą mieć szanse na rozstawienie w q3?
25: 8/8,5
24: 8/8
23: 10,5/11
22: 9/9
21: 8/8
Jak widać q3LKE było w miarę stabilne w porównaniu do q4, z lekkim wzrostem co sezon. W q3LE tego wzrostu w obecnym sezonie nie było widać, między innymi dlatego, że przy spadku z LE brany był pod uwagę współczynnik słabszego klubu. Spodziewam się, że w przyszłym sezonie nastąpi lekki wzrost, mniej-więcej do poziomu 9,5. To znaczy, że polskie drużyny bez swojego współczynnika będą rozstawione, jeśli nasz krajowy ranking przekroczy 47,5. A to jest bardzo prawdopodobne.
Twierdzenie „Polska awansowała w rankingu dzięki wprowadzeniu LK(E)” jest po prostu fałszywe.
Zdanie „Polska skorzystała dzięki wprowadzeniu fazy ligowej” jest prawdziwe, ale przypominam, że szansę otrzymały wszystkie federacje z miejsc poniżej 16 i nie tylko Polska na tym skorzystała. Gdybyśmy nadal odpadali z ogórkami, nadal bylibyśmy w trzeciej dziesiątce rankingu.
Reforma wprowadzająca LKE oznaczało wykluczenie polskich zespołów ze startu w eLE, w efekcie federacje z top15 zyskały dodatkowy handicap względem nas. Poza tym przez te trzy sezony nie graliśmy z samymi ogórkami, przeciwnie nawet w LK rywalami naszych drużyn były ekipy, które spokojnie mogły grać w LE.
Dopiero „reforma ligowa” pomogła nam… ale powtórzę – gdybyśmy przegrywali z ogórkami, to nic by z tego nie było.
Zatem po pierwsze podniósł się poziom polskich klubów. Po drugie, podniósł się poziom polskich klubów, a po trzecie podniósł się poziom polskich klubów.
Bez tego, mielibyśmy 1-2 zespoły w FL.
Pamiętacie dyskusję z września ubiegłego roku? Legia miała walczyć o miejsca 10-14, a Jagiellonia o miejsca 20-24. Niektórzy nawet mówili, że Jaga będzie mieć problem, żeby wejść do 1/16. Inni pocieszali, że może jednak uda się złapać do 24…
„Reforma ligowa” nam pomogła, ale znów: mamy dopiero drugi sezon jej obowiązywania. Za trzy sezony LKE Polska znalazła się na 17 miejscu rankingu. Ale za dwa ostatnie (Lech w 1/4 oraz Legia i Raków w grupach) znalazła się na 12 miejscu. Czyli już przed reformą ligową poszliśmy mocno w górę. Sezonowo zajęliśmy 11 i 15 miejsce, w sezonach, gdy awans do fazy grupowej był znacznie utrudniony. Co po raz kolejny potwierdza moją tezę, że po prostu polskie kluby zdecydowanie podniosły swój poziom. I właśnie dzięki temu możemy teraz w pełni korzystać z „dobrodziejstw” reformy ligowej.
Za rok po raz pierwszy znajdziemy się „po drugiej stronie”, czyli wśród tej klasy średniej+ >;) i będziemy mieć niezłą okazję, żeby zweryfikować o ile swój poziom podniosły polskie kluby, a jaki procent progresu wynika z gry w LK. Moim zdaniem zaprezentujemy się na poziomie takich klubów jak Bodo/Anderlecht/FCSB. (12-6-6 w fazie ligowej i 5-1-8 w fazie pucharowej), które punktowały średnio na poziomie 18,75, ale to już wróżenie z fusów.
1) Tak, od ubiegłego sezonu punktowanie w LK jest łatwiejsze niż wcześniej. Ale polskie zespoły na tym korzystają, a norweskie, tureckie, czeskie czy duńskie nie bardzo. Ktoś im zabrania? Ha, tydzień temu polskie też na tym nie skorzystały.
2) Akurat uważam, że poziom polskiej piłki klubowej to była właśnie trzecia dziesiątka rankingu. Nie odpadaliśmy w eliminacjach w wyniku pechowych losowań, tylko w wyniku słabej gry. Trzy sezony z rzędu, 15 przegranych dwumeczów w eliminacjach. Ranking UEFA reaguje z lekkim poślizgiem, ale jednak dość dobrze oddawał kondycję polskiej piłki. Z kolei teraz z poślizgiem pokazuje postęp, jakiego dokonały polskie kluby. Bo wiele różnych rankingów wskazuje, że polskie kluby zasługują na miejsca na przełomie 1 i 2 dziesiątki.
3) LK nie pomoże nie dlatego, że federacja jest na wysokim miejscu, tylko dlatego, że kluby tam nie punktują. W ubiegłym roku kluby z zerowym dorobkiem miały:
Holandia 1
Grecja 1
Norwegia 2
Polska 2
Szwecja 1
Cypr 1
Czechy 1
Turcja 1
Austria 1
Szkocja 2
Dania 2
Szwajcaria 2
Ukraina 3
Izrael 3
W przypadku federacji z top4, żaden z zespołów grających w LK nie był najsłabiej punktującą drużyną. Podobnie w przypadku Portugalii, Belgii, Grecji, Czech, Turcji, Austrii. W przypadku tej ostatniej to Rapid był koniem pociągowym, robiąc prawie połowę punktów.
Ale powtórzę – to działa dopiero od ubiegłego sezonu, czyli od wprowadzenia fazy ligowej. We wcześniejszych trzech sezonach LKE nie dawała takich możliwości punktowania.
4) Tak, niedługo się o tym przekonamy.
5) Były trzy mecze Chelsea „o pietruszkę”: 6 kolejka fazy ligowej (pewne 1 miejsce), rewanż w 1/4 (3:0 na wyjeździe) oraz rewanż w 1/2 (4:1 na wyjeździe). Tylko jeden z nich Chelsea przegrała. Poza tym Chelsea nie zagrała rezerwami, tylko pierwszym garniturem, trzeba o tym pamiętać. Wcześniej z AV czy AZ Legia też wygrywała. To nie był przypadek. Na 9 meczów z zespołami z czołówki Legia ma bilans 5-0-4.
6) „Niemalże pewność grania w fazie ligrupowej” dotyczy tylko mistrza. Mało tego, Lech musiał wygrać 3 dwumecze, by wejść do LKE. Pozostałe trzy zespoły musiały przedzierać się przez gęste sito eliminacji, więc nie było mowy o „niemalże pewności”. Poza tym Norwegia w obecnym sezonie pokazała, że „niemalże robi różnicę”. Za rok będzie łatwiej niż było teraz, za dwa lata będziemy w jeszcze lepszej sytuacji i chyba wszyscy zgadzamy się, że polska piłka na tym skorzysta. Ale nie „wprowadzenie LK”, tylko „reforma ligowa”.
7) Polska w ogóle nie ma się czego wstydzić, jest wspaniałym krajem, nie gorszym, a w wieku aspektach dużo lepszym od krajów „starej Europy”. – Pełna zgoda 🙂
Szkoda czasu, to beton… 🙂 Każdy logicznie myślący człowiek zadaje sobie pytanie: czy gdyby nie wprowadzono LK(E), to czy bylibyśmy w tym samym miejscu? No nie 🙂 I nie ma tu znaczenia, że inni nie wykorzystali szansy
Podobnie: czy gdyby porażka z Legią powodowała odpadnięcie Chelsea, to czy LEgia by wygrała? Oczywiście, że na 99% nie 🙂 Analogicznie z Betisem: na 95% nie 🙂
Każdy to rozumie,tylko nie Patronus :))))
1) To, że wprowadzenie LKE utrudniło nam zadanie, wyłożyłem logicznie i łopatologicznie. Każdy z IQ powyżej 75 zrozumie, że zanotowaliśmy postęp POMIMO reformy wprowadzającej LKE, a głównie dzięki temu, że nasze kluby zrobiły postęp sportowy.
2) Jaki byłby wynik meczu gdyby…? No rozumiem, że masz szklaną kulę, albo umiesz kreować alternatywne rzeczywistości. Natomiast każdy kto nie wierzy we wróżki i opiera się na faktach wie: w meczach z Betisem i Chelsea Legia ma bilans 2-0-1.
A sorry… Właśnie sprawdziłem w przepisach UEFA. Jest tam napisane, że „jeśli w pierwszym spotkaniu padł wysoki wynik, to wynik rewanżu nie ma znaczenia i automatycznie nie liczy się”. No to pan EmIl ma rację – wyniki wszystkich meczów, które nie decydowały o odpadnięciu jednej z drużyn, nie liczy się.
Polska nigdy nie wygrała z Niemcami, bo mecz towarzyski się nie liczy, a mecz grupowy za Nawałki nie decydował o odpadnięciu Niemców z turnieju.
Arabia Saudyjska nie wygrała na mundialu z Argentyną, bo to był mecz grupowy i nie decydował o odpadnięciu Argentyny.
Pan EmIl jest wielkim wizjonerem i wreszcie zesłał na nas swoją oświeconą wiedzę! Teraz już wiemy wszyscy, że z Legia przegrała wszystkie mecze z drużynami z Anglii! To dla niektórych może być szok, ale taka jest prawda objawiona nam przez pana EmIla! I tylko uważajcie, jak będziecie jechać na wakacje, żebyście nie dojechali za daleko, bo dotrzecie do końca Ziemi i jak nie zahamujecie, to wpadniecie w przepaść!!!
Jaja jak berety. Jest taki wierszyk:
„Wszystko sama lepiej wie,
Wszystko sama robić chce,
Dla niej szkoła, książka, mama
Nic nie znaczą – wszystko sama!
Zjadła wszystkie rozumy,
Więc co jej po rozumie?
Uczyć się nie chce – bo po co,
Gdy sama wszystko umie? ”
I to chyba o EmIlu. Na nic mu fakty, na nic mu statystyka, matematyka, on ma szklaną kulę, wróży z wnętrzności ryby, maca osła po jajach i wie jaka jest prawda!
😀 😀 😀 😀
Brak słów na ciebie chłopie…jesteś jakiś niby przeintelektualizowany, operujesz zaawansowaną składnią zdań, ale wnioski to totalnie, ale totalnie z czterech liter – cóż poradzić
Po prostu nie wierzę w gusła, a kieruję się nauką. Niektórzy tego nie ogarniają i wolą opierać się na szklanych kulach.
A ja umiem analizować, liczyć, i czytać statystyki ze zrozumieniem.
I wygląda to tak, że ja opieram się o fakty i realne liczby, a Ty swoje tezy opierasz o to, że coś Ci się wydaje.
Ja piszę, że reforma wprowadzająca LKE de facto utrudniła pucharowe życie takim federacjom jak Polska, popieram to faktami i liczbami i zauważam że mimo to Polska zdołała pójść w górę, a Ty nie odnosisz się do tych liczb, tylko nadal brniesz w swoje fantasmagorie.
Piszę, że choć „reforma ligowa” jest korzystna dla takich federacji jak Polska, to nie skorzystalibyśmy gdybyśmy nadal przegrywali z ogórkami, a Ty nawet się do tego nie odnosisz, bo musiałbyś przyznać komuś rację, a tego nie umiesz. Lepiej zamiast używać realnych argumentów, głupio kogoś obrazić.
: D:D D:D:D
nie odnoszę się do większosci Twoich argumentów, liczb i statystyk, bo są tak bardzo totoalnie z dupy, że szkoda czasu… Nie trzeba szklanej kuli, aby wiedzieć, że Legia przegra 9 na 10 meczów z Chelsea, grającą realnie o stawkę – po prostu Ty nie masz za wiele wspólnego ze zdrowym rozsądkiem, statystyki też nie ogarniasz, chociaż z jakąś pychą twierdzisz, że ogarniasz i to jest w sumie najbardziej zabawne 😀
Słusznie. „Jeśli fakty przeczą tezie EmIla, to tym gorzej dla faktów”.
Ciężko o większego przemądrzałego gamonia naprawdę 🤗🤷
@Emll
No serio jest jakaś moda wśród nastolatków na „autyzm”. Moja cór@ka też jak coś się jej nie podoba mówi, że to ma autyzm.
A serio pisząc – podałes definicję średniaka. Słowo „większość” odnosi się już do drugiego zdania. I odniosłem się już do tego. Napisałem, że polskie kluby nie odstają od większości (!) ekip z Twojej definicji i to jest fakt, a nie efekt noszenia różowych okularów.
Gdybyś napisał „to dla mnie większość ekip z:”… To byłoby jasne, że wśród tych ekip są zespoły, o których nie napiszemy, że to średniacy. Bo jedni są wyższej klasy, a inni niższej klasy. Ale nie zrobiłeś takiego zastrzeżenia, co widać gołym okiem.
Czasem coś piszemy w pośpiechu, coś pominiemy, zdarza się. Dla mnie to nie jest problem, a Ty masz jakiś straszny problem z tym, że napisałeś coś niedokładnie i że potem to skorygowałeś. No ok, przecież nawet napisałem, że można się z taką definicją zgodzić. Ale Ty masz jakiś problem z własną definicją, nie rozumiem tego.
„jest tu mowa, że należy rozumieć „większość” klubów, czyli że są jakieś wyjątki, odstępstwa od reguły?”
Ta część zdania wybitnie jest sprzeczna z zasadami poprawnego budowania zdań. Trzeba się chwilę zastanowić, co autor miał na myśli. I odpowiedź na to pytanie brzmi: „NIE”.
Nie ma tam nic o wyjątkach, ani odstępstwach od reguły. Dlaczego? Ano dlatego, że jeśli piszemy, że większość ma jakąś cechę, to jeśli ktoś tej cechy nie ma jest w mniejszości, a nie jest ani wyjątkiem, ani odstępstwem od reguły. Przykładowo, większość ludzi jest praworęczna, ale nie powiemy, że mańkuci są wyjątkami, albo odstępstwami od reguły.
Wyjątki to na przykład „skuwka” i „zasuwka”. Zawsze piszemy końcówkę „~ówka”, ale to są dwa wyjątki. Albo wracając na piłkarskie podwórko: Ligę Mistrzów wygrywały zespoły z Niemiec, Anglii i Włoch, z wyjątkiem czterech sezonów, gdy tryumfowali Francuzi (dwukrotnie), Holendrzy i Portugalczycy.
A wracając do naszej dyskusji: zespoły z ogona LM, LE i czołówki LK to europejscy średniacy z wyjątkiem Chelsea, Lazio i Lyonu. (uwaga: to tylko przykład na użycie słowa „wyjątek”). Ale już zdanie typu „W ekstraklasie wszyscy mają szansę na mistrzostwo z wyjątkiem Piasta, Termaliki, Lechii, Katowic, Motoru i Arki” jest trochę bez sensu, bo wymieniasz 1/3 zespołów.
A zatem, jeśli weźmiemy ogon LM, całą LE oraz czołówkę LK, to zdanie „nie odstajemy od większości tych ekip” jest jak najbardziej prawdziwe, bo to jest jakieś 40-45 drużyn i spokojnie znajdziemy wśród nich ze 30 od których nie odstajemy. A to już jest większość.
A, bo jest jeszcze „zdecydowana większość”, można powiedzieć też „prawie wszystkie”, albo odwrotnie – „jedynie nieliczne”.
[przy okazji – w języku polskim są słówka takie jak „niespełna”, „niemal”, „ledwo”, „bez mała” czy „blisko”, które łączy się z liczbą X. Każde z nich oznacza, że chodzi o wartość niewiele mniejszą od liczby X, ale dodatkowo zawierają pewną konotację. Otóż mówiąc „niespełna/ledwo 2000” mamy na myśli, że to jest mało i powinniśmy spodziewać się ja wiem, co najmniej 5000. Ale mówiąc „niemal/blisko 2000” mamy na myśli, że spodziewaliśmy się wyniku około 1000, a tu udało się zebrać dużo, dużo więcej. Wielu ludzi w Polsce, wraz z autorem strony używa tych słówek błędnie. Przykład „Jest to tak długo, że ta strona, istniejąca pod różnymi postaciami również niespełna 17 lat, jeszcze wówczas nie funkcjonowała. ” Tu raczej zasadne było użycie „niemal 17 lat” bo jak na stronę internetową, jest to dość sporo.]
=================
Dalej odjechałeś:
„Moim zdaniem Legia przegrałaby 8/10 meczów z Chelsea/Betisem”.
Wiele razy w ostatnich miesiącach były tu przytaczane mecze z zespołami klasy Chelsea/Betis. W poprzednim sezonie na 3 mecze Legia miała bilans 2-0-1. Uznajmy, że Szachtar to za niska półka, żeby porównywać, zatem wróćmy do sezonu 23/24. 4 mecze z Alkmaar i AV. Bilans 2-0-2. Sezon wcześniej Leicester. 1-0-1. 9 ostatnich meczów to bilans z zespołami z Anglii, Hiszpanii i Holandii to 5-0-4. To są fakty, jak widać Twoje zdanie daleko odjechało od faktów.
„Lech wygrałby 3/10 meczów z Crveną/Genk”
Trochę trudniej, ale jedziemy. W tym sezonie bilans 2-0-2. Za 4 tygodnie dodamy kolejne dwa mecze, bo Rayo i Mainz to chyba poziom Crvenej Zvezdy i Genku? Sezon 22/23. Villarreal i Fiorentina. Bilans 2-0-2. No to wychodzi 4-0-4. Znów – fakty przeciw Twojemu zdaniu.
„Ty albo kompletnie nie rozumiesz statystyki, albo podciągasz wszystko pod swoją tezę, albo masz jakieś totalnie różowe okulary”
Jest jeszcze jedna opcja: rozumiem statystykę, sięgam po fakty, patrzę trzeźwo na rzeczywistość, obserwuję trendy, czytam, oglądam słucham i na tej podstawie wydaję osąd, który jest racjonalny, zamiast siać defetyzm.
Kolejny odjazd:
„pukamy do top10 tylko i wyłącznie dzięki wprowadzeniu LK”. To jest mit, rozpowszechniany przez pseudodziennikarzy, w który wierzą piłkarscy janusze. Pisałem o tym wiele razy, ale wciąż są ludzie wierzący w mikołaja, w to że ziemia jest płaska, w cudowność szczepionek przeciw grypie, w socjalizm, w sfałszowanie lądowania na Księżycu i w to, że „tylko i wyłącznie dzięki wprowadzeniu LK” polska piłka awansowała w rankingu UEFA. Zatem jeszcze raz, tak jak mówimy „Nie” parówkowym skrytożercom, tak samo wyjaśniam: awans Polski w rankingu UEFA nie wynika „tylko i wyłącznie” z wprowadzenia LK. Przede wszystkim wynika on z ogromnego postępu, jakiego dokonała polska piłka klubowa. Przypominam hasło „eurowpierdol”. Określało ono sytuację, w której polskie kluby odpadały z europejskich rozgrywek na wczesnym etapie kwalifikacji. To hasło zniknęło, niczym czarna ospa. Malkontenci i hejterzy tak bardzo za nim tęsknili że po kompromitacji Lecha na Gibraltarze, hasło to zostało wyciągnięte, odkurzone, przemalowane i na nowo użyte, choć w innym znaczeniu niż pierwotnie.
Gdyby polskie kluby nadal odpadały z Trnawą, Rygą, Dunajską Stredą, Dudelange, Trenczynem, Tyraspolem, Szkendiją, Stjarnanem, Żalgirisem czy Irtyszem, to nadal tkwilibyśmy w okolicy 30 miejsca, nawet gdyby wprowadzono jeszcze „Ligę piłkarskich kelnerów”. Od wprowadzenia LKE, polskie kluby zawsze meldowały się w top80, można więc przypuszczać, że w LE również by punktowały (w końcu zarówno Legia jak i Raków zdobyły tam punkty). Legia w LKE grała przeciwko AV i AZ, których raczej nie nazwiemy ogórkami. Takich rywali mogła mieć równie dobrze w LE. Za drugi i trzeci sezon LKE, Polska jest na 12 miejscu, choć punkty nabijały nam w tym czasie tylko 3 zespoły.
Trudno też mówić, że zwiększenie liczby pucharowiczów do 108 popchnęło Polskę do przodu, bo przecież w poprzednim sezonie dwa nasze kluby odpadły w eliminacjach. Gdybyśmy od 5 lat mieli po 2-3 drużyny w LK(E) to rzeczywiście, pisanie o „zasługach” trzeciego pucharu miałoby pewnie jakiś sens. Ale obecny sezon jest dopiero pierwszym i zapewne ostatnim, w którym czerpiemy pełnymi garściami z „Biedronka Cup”. W poprzednim sezonie 2 ekipy tak jak my miała Belgia. I jakoś wielu punktów nie nabiła. Grecy mieli jeden zespół, bo drugi odpadł. Norwegom też dwie ekipy odpadły. Cypr miał w LK trzy zespoły, a uzbierali mniej punktów niż Polska. Czechom, Turkom, Austriakom jeden odpadł, drugi zagrał słabo. Szkotom i Duńczykom odpadły 2 zespoły, trzeci zagrał słabo. Szwajcarom odpadły 2 zespoły, ale dwa wprowadzili. I mieli jeszcze YBB w LM. I co? Zdobyli 60% punktów tego co zebrała Polska. Czy ktoś innym federacjom zabraniał punktowania w LK? Ktoś zakazał im awansowania? Inne federacje miały osobne zasady punktowania?
Rozpisałem się, ale ile można tłumaczyć, że nie jest się wielbłądem? To taka mentalność typowa dla warszawskiego „lemingradu”, przekonanie o tym, że co polskie to gorsze i że jak coś się nam udaje, to na pewno przypadkiem, albo oszustwem, albo cwaniactwem. Ostatnio wielkie podniecenie, bo Brytyjczyk powiedział o Polsce, że ma piękne plaże nad morzem i że trójmiasto jest piękne. „Pan pochwalił Kalego”. Wygrywamy „a to przypadkiem”. Przegrywamy „no, pokazali nam miejsce w szeregu”. A dosyć tych ciuciubabek. 15 rok mieszkam we Francji i już wiem, że bliżej mi do wyjazdu do Polski niż pozostania tutaj. Przed Polską piłką piękna przyszłość, jesteśmy na poziomie na którym inni mają sufit, a my dopiero odbiliśmy się od podłogi.
Czuję się wywołany do tablicy i jak przy każdym błędzie staram się sprawdzić. Według słownika języka polskiego słowo „niespełna” oznacza:
«partykuła dodawana do wyrażenia określającego ilość, liczbę, miarę, informująca, iż czegoś jest niewiele mniej, niż komunikuje to dane wyrażenie, np. Miał niespełna pięćdziesiąt lat.»
Nie czuję, aby to określenie było przeze mnie błędnie użyte, że 16 lat i 8 miesięcy to nie jest „niespełna” 17 lat. Ale może nie rozumiem kontekstu.
Cieszę się, że czytasz nawet takie długie wypociny, jak moje 😉
Ogólnie to tak jak napisałem – niespełna, bez mała, blisko, niemal, prawie itd. oznacza, że do określonej wartości brakuje, ale niewiele.
Zatem 16 lat i 8 miesięcy to niespełna 17 lat i tu się zgadza. Natomiast chodzi o nacechowanie tych partykuł.
Natomiast „niespełna” jednocześnie podkreśla, że podana liczba jest mała. Przykładowo, jeśli umrze ktoś w wieku 50 lat, to piszemy „miał niespełna 50 lat”, bo przecież w dzisiejszych czasach ludzie żyją po 70, 80 i więcej lat. Zatem jeśli miał 49 lat i 8 miesięcy i umarł, użyjemy słowa „niespełna”, żeby podkreślić jak mało.
Ale jeśli przejedziemy trasę rajdu Dakar samochodem, który będzie mieć 49 lat i 8 miesięcy, wówczas użyjemy raczej „niemal”, lub „bez mała”, żeby podkreślić, że to wyjątkowo dużo.
16 lat i 8 miesięcy na portal o tematyce rankingowej to dużo, dlatego napisałbym raczej „blisko” lub „bez mała” 17 lat, żeby podkreslić ile już tych lat minęło. Ale jak mistrzem Europy zostaje gówniak w wieku 16 lat i 8 miesięcy, wtedy napiszemy, że „miał niespełna” 17 lat, żeby podkreślić że to bardzo mało.
Mam nadzieję, że rozjaśniłem nieco temat 🙂 To subtelna różnica, ale wrzuciłem tak trochę przy okazji, bo w życiu oprócz badania zagadnień statystycznych zajmowałem się też naszym kochanym językiem.
Tutaj jeszcze w temacie „niespełna” wpis z wyższymi tytułami niż moje:
lpj.pl/index.php?op=31&id=6
A jeśli ktoś jest bardziej zainteresowany, to polecam zapiąć pasy i spróbować zrozumieć:
———–
Operator metapredykatywny to syntaktem otwierający jedną pozycję nacechowaną semantycznie, dla wyrażeń zróżnicowanych formalnie, niewchodzący na pozycje otwierane przez jednostki innych klas gramatycznych, z wyjątkiem partykuł. Wśród operatorów metapredykatywnych wyróżniane są trzy klasy jednostek:
1. operatory gradacji, otwierające pozycję dla wyrażeń semantycznie stopniowalnych; np. bardzo, całkiem, dosyć, nieco, trochę, zanadto;
2. operatory aproksymacji, otwierające pozycję dla wyrażeń określających daną wielkość z punktu widzenia ilości, liczby lub miary; np. bez mała, mniej więcej, niemal, niespełna, plus minus, prawie, przeszło, z górą;
3. operatory limitacji, otwierające pozycję dla wyrażeń opisujących właściwość zajmującą wysokie/niskie miejsce na skali, na tle oczekiwań mówiącego; por. np. aż, dopiero, iście, już, ledwie, ledwo, maksimum, minimum, zaledwie, zgoła.
Ok, nie znałem tego znaczenia ani nie znalazłem go w słownikowych definicjach. Przyjmuję te wyjaśnienia, następnym razem postaram się być bardziej uważny.
No cóż…jeśli Ci ulży, że nazywasz mnie nastolatkiem, to rób to do woli 🤷 Dla mnie jesteś albo autystyczny, albo jakimś zjebem (sam wybierz co wolisz), bo tak bardzo upieranie się przy tym, że wprowadzenie LK nam nie pomogło ani na jotę, to zakrawa już naprawdę o psychiatryk 🤦🤦
Nie wiem, co jest złego w byciu nastolatkiem, ale ja tylko stwierdziłem fakt, że od niedawna pojawiła się wśród nich moda na nadużywanie słowa autyzm.
I tak jak już pisałem – masz prawo myśleć, a nawet pisać sobie co chcesz, nawet jeśli to nie ma żadnego związku z rzeczywistością. Więc jeśli sprawi Ci to frajdę, to dla Ciebie mogę być nawet autystycznym zjebem. Interesuje mnie to mniej niż pierdnięcie komara w czasie zeszłorocznej burzy.
A teraz spróbuj wykonać takie ćwiczenie, jeśli sobie nie radzisz, poproś o pomoc kogoś dorosłego, kto umie czytać ze zrozumieniem.
Ja napisałem: „awans Polski w rankingu UEFA nie wynika „tylko i wyłącznie” z wprowadzenia LK.”
Czy twierdzenie „upieranie się przy tym, że wprowadzenie LK nam nie pomogło ani na jotę” ma jakikolwiek związek z tym, co ja napisałem???
Nie piszę, że masz autyzm, bo nie zajmuję się psychiatrią. Nie piszę też, że jesteś „jakimś zjebem” bo Cię nie znam. Ale na podstawie prowadzonych przez Ciebie dyskusji widzę wyraźnie, że masz problem z czytaniem ze zrozumieniem tego, co piszą inni.
Zobaczymy za tydzień co dorzucą nasze kluby w drugiej w pełni wyjazdowej kolejce. Będziemy mieć tam dwa mecze, które rzucą trochę światła na dyskusję o „średniactwie” polskich drużyn: Raków gra w Pradze, a Lech w Madrycie. Tak, to będą pojedyncze mecze, ale będziemy mieć okazję obejrzeć nasze zespoły na wyjeździe z trudnym rywalami. Rywalami, których chyba spokojnie można zaliczyć do europejskich średniaków, a może i wyżej. Do tego wyjazdy do Macedonii (szansa na uniknięcie kolejnej wpadki) i niewiadomy wyjazd Legii do Celje.
Wiadomo, ze najtrudniejsze zadanie stoi przed Lechem. Tu kursy są dość zgodne, od 1,33 do 1,42 na Rayo. Wygrana Lecha da zwrot od 7 do nawet 8,6. Moim zdaniem kolejorz jest mocno niedoceniony, być może wpadka na Gibraltarze dodatkowo go przeceniła. Ale Rayo w lidze ma 14 punktów co daje miejsca 7-10. No bez rewelacji.
W Pradze mocnym faworytem jest Raków, choć kursy są bardzo zróżnicowane. Na Spartę od 1,55 do 1,89. Na Raków od 3,9 do 5,4. Moim zdaniem medaliki będą miały trudniej niż mistrzowie Polski. Sparta u siebie jest groźną drużyną. W lidze bilans 9-3-1 wskazuje, że kryzys z ubiegłego sezonu prażanie mają już za sobą.
Typy na Celje – Legia raczej remisowe z lekkim wskazaniem na gospodarzy, których wygranada od 2,25 do 2,52. Wygrana gości jest wyceniana między 2,7 a 3,17. Celje to zdecydowany lider słoweńskiej ligi, choć w ostatnich dwóch meczach dorzucił zaledwie 1 punkt. Po 11 kolejkach miał bilans 10-1-0…
No i wreszcie długa wyprawa Jagiellonii do Macedonii. Nie wiem, kiedy w końcu Białystok doczeka się jakiegoś lotniska, na razie jednak trzeba kombinować. W każdym razie Jaga jest faworkiem, wygrana Skendiji jest wyceniana od 3 do 3,82, a wygrana Jagi od 1,86 do 2,25.
Moim zdaniem 1 punkt to jest absolutne minimum, które powinniśmy dorzucić, a ja liczę na 1,5.
Czy polskie Kluby to już europejscy średniacy?
Nawet jeżeli Ktoś ma wątpliwości to w najbliższych sezonach dostaniemy z UEFA z tytułu gry w pucharach tyle kasy, że do 2030 liczę na skokowy rozwój polskiej Ekstraklasy.
I bardzo słusznie Adamie. Już ten sezon był rekordowy, a co ważne, sporo było transferów wewnętrznych, a nie ściąganie piłkarzy z zagranicy.
Już w tym sezonie polskie czworaki dostaną więcej pieniędzy niż kiedykolwiek w historii. A przecież to „najbiedniejsza” LK. Oczywiście wiele jeszcze zależy co nasze zespoły ugrają, ale i tak już na starcie został pobity wynik Legii i Jagi z ubiegłego sezonu.
Niezależnie od tego, czy skończymy sezon na 11-12 miejscu, czy na 9-10, sezon 27/28 zapowiada się na jeszcze bardziej rekordowy. Dlatego tyle razy piszę, że polskie kluby dogoniły już grupę federacji powiedzmy 9-14 (choć moim zdaniem 9-12), a mają nad nimi przewagę taką, że tak jak np. Czesi już prawdopodobnie osiągnęli sufit, tak w naszym przypadku dopiero odbiliśmy się od podłogi.
Bo przecież federacje z miejsc 9-14 od lat dysponują tymi pieniędzmi od UEFA. Od lat otrzymują ogromne wsparcie finansowe z europejskiej centrali piłkarskiej. My przy nich to kapciuszek. I mimo to zdołaliśmy wbić się do tej grupy, a na koniec sezonu może się okazac, że wbiliśmy się z futryną i drzwiami.
Jeśli federacje z miejsc 9-14 od lat otrzymują miliony futbolarów i są tam gdzie sa, a my osiągnęliśmy ten poziom bez tych pieniędzy, to wbrew temu, co twierdzi tu sporo piszących, realna jest nie tylko perspektywa utrzymania się w czołowej 15 na lata, ale wejście do czołowej 10, a potem spoglądanie w górę.
Nie od razu Kraków zbudowano, na niektóre elementy przyjdzie nam dłużej poczekać, ale zgadzam się w 100%, ESA czeka gigantyczny skok. Tak jak parę razy pisałem, w sezonie 26/27 będziemy mieć minimum 2 kluby powyżej LK, a śmiem twierdzić, że w sezonie 29/30 gra polskiej drużyny w Lidze Mistrzów nie będzie już dla polskich kibiców niczym wyjątkowym.
W zeszłym roku przed startem LK można było wytypować dwa zespoły, które zajmą wysokie miejsca – Chelsea i Betis (w tej kolejności). I właśnie tak się to skończyło.
Oznacza to tyle, że w całej LK nie było zespołu, który realnie zbliżyłby się poziomem do tych dwóch. To co można było założyć na początku stało się faktem, żaden zespół nie potrafił zamieszać w stawce. Reszta to didaskalia – ktoś wygrał z faworytem, ktoś doszedł do półfinału, ktoś inny do ćwierćfinału… ostatecznie wynik był znany przed rozgrywkami. Status quo nie zostało naruszone.
Zobaczymy czy w tym roku będzie podobnie, choć nie ma aż tak silnego faworyta. Ogólnie wielu ćwierćfinalistów LK miałoby poważny problem z wyjściem z fazy ligowej LE, o LM nie wspominając. Pojedyncze wyniki (np. pokonanie kogoś w LM) tego nie zmieniają.
Cieszmy się, że istnieje LK, w której za pokonanie zespołu z kraju wielkości większej parafii w Polsce jest tyle samo punktów rankingowych co za pokonanie mistrza ligi top 4. I korzystajmy ile się da (inna sprawa, że dzięki temu polskie kluby mogą się rozwinąć i być w stanie rywalizować z lepszymi).
też tak to widzę niestety… gdyby nie LK, prawdopodobnie dalej tkwilibyśmy w (biorąc termin z ekonomi) pułapce średniego rozwoju, raz na kilka lat FG, czasem 2 zespoły, moooooże były to bardzo mozolny marsz w górę
Kolejny raz powielany ten mit, jakim to dobrodziejstwem dla Polski było wprowadzenie (przywrócenie) trzeciego pucharu… Prawda jest taka, że Polska osiągnęła sukces POMIMO, a nie DZIĘKI reformom.
Wiele razy wykazywałem, że to bzdura i gdyby nie zmieniła się pucharowa struktura, w rankingu bylibyśmy w podobnym miejscu. Przede wszystkim, przez 3 lata polskie kluby zostały wykluczone ze startu w eliminacjach LE. Federacje z 12 miejsca miały podobny układ jak obecnie. Ale poniżej 15 (lub 16) miejsca różnica była taka, że mistrz grał o LM, a pozostałe drużyny tylko o LK. W q3LE zdobywcy pucharów 13-15 (lub 14-16 z przesunięciem) grali przeciw przegranym wicemistrzom 10-15. Ewentualnie przegrani grali potem w q4 LK. Wygrani mieli już pewne minimum LK.
Klubom z federacji z top15 było dużo łatwiej o grę „jesienią” niż tym poniżej 16 miejsca. Nasz mistrz (normalnie od 18 miejsca w dół) zaczynał w q1 eLM, a mistrz z 14. miejsca od q3, czyli miał pewną grę jesienią. Pozostałe zespoły z federacji poniżej 16 miejsca grały w eLK. Gęste sito trzech rund.
Ułatwienie? Przez dwa lata żaden polski klub przez to sito nie przeszedł. Mistrzowie Polski dwa razy z eLM trafiali do LE, raz po tradycyjnie słabym losowaniu Lech odpadł na starcie, przez co grał od razu w eLK, bez szans na LE. Dopiero za trzecim podejściem udało się Legii, choć przecież po rzutach karnych, które są loteryjką.
Przez trzy lata obowiązywał system, który dawał ogromną przewagę klubom z top15 i mocno udupiał kluby spoza tego grona. W tym czasie Polska awansowała z 30 na 21 miejsce. choć w trzech sezonach mieliśmy 4 zespoły w fazie grupowej. „Zespoły z kraju wielkości większej parafii”?
Leicester, Spartak Moskwa, Napoli.
Austria Wiedeń, Hapoel BS, Villareal, B/G, Djurgardens, Fiorentina.
Aston Villa, Alkmaar, Zrinjski, Molde.
Atalanta, Sturm Graz, Sporting
To są grupowi rywale naszych drużyn w czasie gdy istniała LKE. Za ten trzyletni okres Polska zajęła 17 miejsce w rankingu UEFA. 11 miejsce zajęła Dania, która zebrała 2,95 punktów więcej niż Polska, a do dwóch sezonów przystępowała z pozycji top 15, czyli z ogromną przewagą nad nami. Wyprzedziliśmy Szkocję, która wszystkie trzy sezony grała z pozycji top15, a nawet z 9. miejsca.
Ogólnie w tym okresie graliśmy na poziomie Danii, Izraela, Grecji, Szwajcarii, Norwegi i Austrii, choć mieliśmy trudniejszą drogę eliminacyjną. POMIMO wykluczenia nas ze startu w eliminacjach LE.
Potem przyszła druga reforma, która przede wszystkim znacznie zwiększyła ilość drużyn grających jesienią, oraz przywróciła polskie kluby do startu w eLE. Pechowo u nas trafiło na Wisłę Kraków, choć rok później grająca również od q1 Legia (ani zaden inny startujący od q1 klub) też nie dała rady wejść do tych rozgrywek.
Zamiast mówić o „zysku z LK”, należy raczej mówić o korzyściach w związku z „rozszerzeniem liczby pucharowiczów do 108”. Bo choć nie wiemy jakby było gdyby nadal grało 96 lub 80 drużyn, ale można założyć, że wprowadzenie 4/4 udało się między innymi dzięki temu, że do fazy ligowej awansuje rekordowa liczba zespołów. Dopiero po tej reformie po raz pierwszy (i drugi) mistrz Polski przegrał dwa dwumecze eliminacyjne. We wczesniejszych trzech latach to się nie zdarzyło.
Natomiast chce zwrócić uwagę na to, że zwiększenie liczby klubów nie dotyczy tylko Polski. Nie ma w przepisach „tylko Polska może z tego skorzystać”. Nikt nie zabronił Duńczykom, Norwegom, Szwajcarom wprowadzania wielu drużyn do fazy ligowej. Czy to nasza wina, że polskie kluby po prostu lepiej sobie poradziły w kwalifikacjach?
Poza tym mimo wszystko polskie kluby rozwijają się. Zarówno sportowo jak i organizacyjnie i finansowo. Gdyby tak nie było, to nadal mielibyśmy 2, może 3 zespoły w fazie ligowej. Nie, nie jesteśmy jeszcze na poziomie Belgii, Holandii czy portugalskiej czołówki. Ale spokojnie jesteśmy na poziomie, powiedzmy federacji 9-14 (tak uśredniając). I mamy solidne podstawy do tego, aby w tej grupie pełnić rolę wiodącą, a nie rolę ogona z trudem nadrabiającego za uciekającym peletonem.
Gdyby tak było, to Betis skończyłby na drugim, ewentualnie trzecim miejscu w fazie ligowej.
W każdym innym przypadku, zwłaszcza dla zaedpołów środka tabeli tylko szczęśliwe losowanie decydowało o tym, że się nie spotkali już na poziomie 1/8 finału.
W 1/16 rywalizowały zespoły z miejsc 15/16 z 17/18
Betis z 15 trafił na 17 Gent
Heidenheim (16) na Kopenhagę (18).
W następnej rundzie Kopenhaga grała z Chelsea, ale równie dobrze mógł to być Betis.
No chyba, że uważamy, że losowanie było ustawione – wtedy rzeczywiście nie miało znaczenia, gdzie się kończy fazę ligową.
Od tego sezonu wyższe miejsce w fazie ligowej daje też bonus w postaci meczu rewanżowego u siebie, w fazie pucharowej. I mam wrażenie, że to jest mocny wabik i że jest dużo mniej odpuszczania „bo wystarczy wejść do 24”.
@EmIl
„Europejscy średniacy to dla mnie ekipy z:
– ogona LM
– LE
– czołówki LK
Jeśli wg Ciebie nie odstajemy od większości (!) tych ekip, to masz jakieś naprawdę grube różowe okulary…. ”
Ogólnie to w związku z tym, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to co oznacza średniak, to można też przyjąć taką definicję.
Pozostaje pytanie, co to jest czołówka LK. Ćwierćfinalisci należą do niej? Bo rok temu Legia i Jaga były w Top10 LK w fazie ligowej i w top8 fazy puchowej.
Lech w 1/4 LKE to była jeszcze lepsza pozycja niż rok temu Legii i Jagi. To by wynikało z tego, że Lech, Legia i Jaga to średniacy.
Tak jak ktoś napisał – różne zespoły zajmują różne miejsca w LE. Jedne dostają się tam za darmo, inne fuksem czy coś tam. W poprzednim sezonie jedyny zespół, który nie osiągnął minimum grał właśnie w LE.
Poziom klubów piłkarskich zmienia się z sezonu na sezon i pewne rzeczy ciężko porównywać. Jest wiele różnych elementów.
Rok temu LK wygrał piąty zespół Premier League. A w finale LE były 15 i 17 zespół PL. Jak to świadczy o poziomie tych rozgrywek? No trudno ocenić.
Kopenhaga raz eliminuje w grupie ManUtd, rok później odpada w 1/8 LK, rok później znów gra w LM. To średniak, czy nie?
Myślę, że ciężko tak jednoznacznie określić i nazwać poziomy drużyn. Moim zdaniem polskie kluby są za słabe, żeby rezerwami wygrywać ze słabeuszami, ale są na tyle mocne, żeby wygrywać z europejskimi klubami z półki „średnia+”.
Wiadomo, że łatwiej dojść do 1/4 LK niż do 1/8 LE, ale uważam, że polskie kluby w LE, a nawet LM nie byłyby tylko dostarczycielami punków.
Dobrze, że nie dyskutujemy o tym przy piwie, bo beczki by zabrakło. 😉
Masakra…jak Ty potrafisz odwracać kota ogonem i kluczyć, kluczyć i jeszcze więcej kluczyć 🤦
Jeśli średniacy to pula uszeregowania od najlepszych do najgorszych: czyli od najsłabszych z LM, przez LE, do czołówki z LK (z jakimiś oczywiście wyjątkami!!! bo Ty wszystko bierzesz tak dosłownie…), to Legia i Jaga były średnia półka (-)
Napisałem, że można przyjąć Twoją definicję (jako jedną z wielu), bo okreslenie „średniak” jest bardzo ogólne. Nie wiem gdzie tam kluczenie.
Choć wskazałem też wady tej definicji. Zwłaszcza że „czołówka” to też niejasne określenie.
Ja na przykład uważam, że w LE grają zespoły, które moim zdaniem nie należą do europejskich średniaków – albo są o klasę wyżej, albo o klasę niżej. I odwrotnie – taka Kopenhaga nie należała do czołówki LK, a jednak spokojnie można ją zaliczyć do europejskich średniaków.
Można posiłkować się rankingiem UEFA, można korzystać z rankingów „siłowych” typu OPTA itd. Zawsze gdzieś będzie jakieś przekłamanie, w jedną lub drugą stronę, własnie wspomniane przez Ciebie wyjątki.
wyjątki z natury rzeczy są od reguły.
Ty próbujesz wszystkich przekonać, że nie odstajemy od europejskich średniaków, a jakoś gongi od Genku, czy Crveny temu przeczą. Ok potem zdarzają się też wyniki-niespodzianki z Betisem, czy Chelsea, gdzie te mecze nie miały wagi „być albo nie być”, więc sorry….
1) Ktoś słusznie zauważył, że klub z Belgradu to Crvena Zvezda, jeśli już mamy skracać, to raczej „Zvezda”, choć czy ktoś o Wiśle Kraków mówi „Gwiazda”? Na pewno nikt nie mówi „biała”. Natomiast na pewno nie „Crveny”, jeśli już to „Crvenej”. To tak na boku.
2) Nie próbuję nikogo przekonywać, tylko stwierdzam fakt. Czołowe polskie kluby to europejska klasa średnia+. W LM kończylibyśmy pewnie gdzieś pod koniec trzeciej dziesiątki, w LE pewnie w okolicy 1/8, a w LK powinniśmy regularnie grać w 1/4.
3) Z Crveną Zvezdą Lech przegrał dwumecz 2:4. Podobnie Legia z Chelsea, a Jagiellonia z Betisem 1:3. Ale To nie są kluby klasy średniej. To są już kluby wyższej europejskiej klasy.
4) Ktoś (nie pamiętam nicku) napisał „Kolejny, co bierze fakty pod tezę hahahah. To może Polska reprezentacja jest 3. drużyną świata, skoro przegraliśmy na MŚ tylko z Francją i Argentyną”. Po czym sam wrzuca tu wyniki pojedynczych meczów, bo pasują mu do tezy. Argentyna przegrała z Saudyjczykami, to znaczy że są światowymi outsiderami, tak?
5) Kolejny typowy argument „coś pasuje do tezy, to biorę”. Czyli „mecz nie miał znaczenia”. Tylko nie wiadomo czemu trener Chelsea wystawia pierwszy skład przeciw Legii. Tylko widać ulgę na twarzy trenera Betisu w momencie gdy jego
Pojedyncze mecze na plus ani na minus nie decydują. Chodzi o całokształt. Polskie kluby wciąż mają stratę do europejskiej wyższej klasy. Ale dorośliśmy do europejskiej klasy średniej, a nasza czołówka nawet do „średniej+”. W najbliższych tygodniach pogramy z zespołami z Hiszpanii, Niemiec będzie ciekawe porównanie. Na razie z Czechami mamy bilans 1-2-0. Zobaczymy jaki będziemy miec bilans na koniec fazy ligowej LE. Ja przewidywałem między 14-5-5 a 12-6-6. Na razie jest 4-2-2, więc „na kursie i ścieżce”.
hahaha człowieku, jeśli ktoś stosuje zasadę „to co pasuje to biorę” na tym forum, to Ty w szczególności 😀
Ciężko się dyskutuje, Ty naprawdę jesteś chyba autystyczny…czepiasz się tak bardzo drobiazgów, myślałem, że to ja trochę jestem 😀
Przedstawiłem Ci jasno: przegrane mecze ważne, decydujące o dalszej grze vs. wygrane mecze mniej ważne, które (już) nie decydowały o dalszej grze, bo dwumecz był rozstrzygnięty lub był to początek FL – to nie, oczywiście musisz z tego wyciągnąć swoją z dupy interpretację
Polskie kluby na poziomie 1/8 LE… gdy ostatni raz zameldowano się tam prawie 10 lat temu 😀 nie no Ty masz po prostu swój świat. EOT
@Emll
No właśnie Ty bierzesz pojedynczy mecz i budujesz na tym całą narrację. Wygrana w FL – a to przeciwnicy odpuścili, bo mecz był mało istotny. Wygrana w Londynie z rywalem grającym w podstawowym składzie – nieważne, bo dwumecz był rozstrzygnięty. Ale z kolei przegrana… a to już każda porażka ma decydujące znaczenie. Rozumiem, że wygrana Legii z Alkmaar u siebie to też nic nie znaczy, bo wtedy AZ byli w słabej formie i odpuścili sobie LK. Wygrana z AV, Leicester i Spartakiem też nie mają znaczenia, bo to był początek fazy ligowej.
A trzeba umieć patrzeć szerzej. Nie na jeden mecz jak to robisz. A nawet nie na jeden sezon. Trzeba umieć patrzeć na całość.
Polski klub w Lidze Mistrzów. No panie, 36 klubów gra, a my nie, to my są dno. Otóż nie, do LM awansuje 5 drużyn. Kilkanaście lat w LM nie było zespołu z Norwegii, gdzie przecież Rosenborg przez lata grał w elicie sezon w sezon. Celtic w ciągu 10 lat tylko jeden raz zdołał awansować do LM przez kwalifikacje. To jest trochę jak z piłkarskim turniejem olimpijskim, gdzie trudniej się dostać niż osiągnąć na nim sukces.
I piłkarscy janusze patrzą, że nie ma mistrza Polski w LM i mówią „o, jesteśmy dno”. Kompletnie nie rozumiejąc dlaczego mistrza Polski tam nie ma. Nie widząc, że poziom polskiej piłki klubowej najpierw fałszowała Wisła Kraków, a potem Legia. A prawdziwy obraz był taki, że jeden, dwa kluby z Polski były w stanie rywalizować ze średniakami, od wielkiego dzwonu nawet jakąś większą firmę pokonać, a pozostałe zespoły to był metr mułu. W końcu jak się w Legii pokłócili właściciele, to gumka pękła i odsłoniła gołą p…rawdę. Trzy kolejne sezony bez fazy ligowej.
I z tego dna zaczęliśmy się podnosić. Ale z mulistego dna nie wyskoczysz tak szybko, to trwa. Rumunia kiedyś trochę szczęśliwie w dwa sezony wbiła się z 26 na 7 miejsce. Ale mieli udany sezon 2 klubów przy dzielniku 3. Anglia była kiedyś na dnie, po wykluczeniu klubów z pucharów i 3 sezony jej zajął powrót do topu. Ale to Anglia. Polska powoli zaczęła się odbijać od dna. I już nie jesteśmy w tym mule, gdzie karpie zimują. Weszliśmy na poziom klasy średniej+. Wciąż jeszcze ze sporym bagażem w postaci braków w infrastrukturze, w szkoleniu młodzieży, w skautingu, ale jeśli ktoś nie widzi że jest lepiej niż 6-8 lat temu jest po prostu ślepcem.
Sprawdzałem przepisy. Nie ma tam nic o tym, że w 1/8 nie może grać zespół, który nie grał na tym poziomie rozgrywek od 10 lat. Zatem to, że w 1/8LE polski klub grał lata temu jako spadkowicz z LM nie ma żadnego znaczenia. W tym sezonie nie ma polskiego zespołu w LE bo Legii trafił się fatalny mecz, a Lechowi fatalne losowanie. Ze szkodą dla polskiej piłki i rankingu, ale stało się. Larnaka ostatnio pojechała po Alkmaar 4:0 i wygrała 1:0 wyjazdowy mecz z CP. A wcześniej poległa u siebie z Brann. Jeden mecz grają świetnie, drugi fatalnie. Genk jest czołową drużyną w Belgii, a Belgia zasłużenie znajduje się w grupie 6-8 w rankingu. Rozmiary porażki Lecha przerażają, ale sam fakt przegrania tego dwumeczu nie był w żaden sposób zaskakujący.
Na grę powyżej LK przyjdzie nam poczekać. Po raz kolejny powtórzę – w przyszłym sezonie będziemy mieć minimum dwa zespoły powyżej LK. I nie będą do chłopcy do bicia, 1/8LE jest spokojnie do zrobienia za rok przez polskie kluby i nie uważam, że gra w tej rundzie będzie wielkim sukcesem, choć niektórym wydaje się to poziom nieosiągalny.
Polska piłka rośnie, a każdy wzrost pociąga za sobą pewne poboczne koszty. Polskie kluby bardzo mocno wystrzeliły. To trochę jak biegnięcie z górki. Jak ktoś jest nieuważny, może stracić kontrolę nad biegiem, przewrócić się i poważnie potłuc. Ale biegnąc mądrze można wykorzystać tę przewagę i wyprzedzić innych. I będą polskie kluby, które wyrżną o drzewo i będą takie, które skorzystają. Z pożytkiem dla całej piłki. A malkontenci na pewno i tak znajdą powód do narzekania.
jeszcze krótko: jeśli dla Ciebie nie ma różnicy, czy mecz o czyms decyduje, czy nie; że wpływa to (nawet chociażby głęboko podświadomie) na mental, to sam jesteś najlepszym przykładem piłkarskiego janusza. Dodatkowo jest tak kur.. nieuczciwy intelektualnie, dobierając sobie fakty pod tezę, że to się naprawdę nie mieści w pale…
@EmIl
„jeśli dla Ciebie nie ma różnicy, czy mecz o czyms decyduje, czy nie; że wpływa to (nawet chociażby głęboko podświadomie) na mental”
A skąd pomysł, że nie ma dla mnie różnicy? Jest i to ogromna i może wpływać na mental na przeróżne sposoby! Na przykład Lech czy Legia były posrane przed meczami z CZ czy CL dlatego przegrały, bo ścięło im nogi. A w rewanżach, gdy zagrali już na luzie, pokazali na co ich stać.
Przecież to działa w różne strony. Czasem waga spotkania sprawia, że piłkarze grają gorzej niż pozwalałyby na to ich umiejętności. Z różnych powodów. Wszystko ma znaczenie. Urodzenie dziecka ma znaczenie. Sytuacja w tabeli ma znaczenie.
Bardzo dobrze pamiętam w jakim szoku byli ludzie jak okazało się, że Chelsea w Londynie z Legią gra pierwszym garniturem. A trener powiedział, że zagra pierwszy skład, bo chce zbudować drużynę przed kolejnymi meczami w PL. Ja nie znam się i myślałem, że Chelsea wystawi rezerwy i sam się zdziwiłem, że zagrali najlepsi.
Inny przykład, to mecz Rakowa z Atalantą. Ostatni mecz fazy grupowej. Włosi wystawiają rezerwy, które po prostu niszczą piłkarzy z Częstochowy. Bo rezerwy grały na luzie, a piłkarze Rakowa byli spięci i „nie dowieźli”.
Każdy mecz to osobna historia. Ale o tym jaki poziom prezentuje dany klub nie decydują pojedyncze mecze, tylko całokształt. A tego piłkarskie janusze nie rozumieją.
„Na przykład Lech czy Legia były posrane przed meczami z CZ czy CL dlatego przegrały, bo ścięło im nogi. A w rewanżach, gdy zagrali już na luzie, pokazali na co ich stać.” – ty tak na serio??????????? 😀 D:D:DD:DD
„Emll”
No chyba każdy kto oglądał te mecze widział, że Legia przeciwko Chelsea w Warszawie była posrana i Lech przeciwko CZB w Poznaniu był posrany. To widać po tym, jak poruszają się piłkarze i jak grają w sytuacji, gdy nie są atakowani przez nikogo.
Paraliż, przerażenie w oczach, głupie błędy. I pozwalanie rywalowi na wszystko.
I nie mówię, że Legia jest lepsza od Chelsea, tylko piszę, że zagrała dużo poniżej możliwości właśnie ze względu na stres.
W fazie ligowej takiego stresu nie było i na przykład z AV w obu meczach zagrali na luzie, bez kompleksów i dzięki temu osiągnęli dobry wynik.
Trochę jak Dania w 1992 roku. Przyjechali na turniej na luzie i wygrali mistrzostwo. Tak, granie „gdy jest już pozamiatane”, lub gdy „nic nie musisz” sprawia, że jesteś najlepszą wersją siebie. A gdy czujesz presję, grasz po posrany i po prostu źle. Ile razy to widziałem…
W odniesieniu do dyskusji, czy moglibyśmy punktować w LE, czy to za wysoki poziom:
W zeszłym sezonie były komentarze, że całe szczęście Jaga spadła do LK, bo wyżej to na pewno by nic nie ugrała i wskazywano przykład Slovana.
Ten Slovan spadł obecnie do LK i narazie też bez punktów. Fakt, że nie miał łatwych rywali, ale w starciu z tymi samymi rywalami polskie kluby punktowały.
.
Tymczasem w LE aktualnie w top 8 połowę miejsc zajmują reprezentanci federacji będących niżej niż Polska w rankingu.
Midtjylland, Dinamo, Brann i Ferencvaros.
to jeszcze komentarz do wpisu @ Emll
„Europejscy średniacy to dla mnie ekipy z:
– ogona LM
– LE
– czołówki LK”
Otóż w zeszłym sezonie w „ogonie LM”
znalazły się takie ekipy jak Szachtar, Sturm, czy Slovan.
W LE zaś były FCSB, AZ Alkmaar, RFS Ryga, Karabach Agdam.
Obecnie w LM jest Kajrat z Ałmaty, czy FC Kopenhaga.
Jeśli to są Europejscy średniacy, to nie powiedziałbym, że odstajemy od nich. Wręcz przeciwnie – w ostatnich starciach Azerowie nie mieli szans z Rakowem, Duńczycy przegrali z Jagiellonią, Holendrzy z Legią. Akurat z Kajratem i RFS Ryga, ex-Steauą się ostatnio nie mierzyliśmy, ale z innymi reprezentantami Rumumunii, Kazachstanu i Łotwy jak najbardziej, a tam nie ma jednego hegemona, co rok w rok jest bezkonkurencyjny.
Także ci z powyższej definicji – średniacy wcale nam pleców nie pokazują, raczej prezentują nasz poziom
Bożeeee specjalnie dałem wykrzyknik, aby nie było takich komentarzy….nie pomogło 🤦
Pewnie, że nie pomogło, bo teza z d… wzięta i wykrzyknik tego nie zmieni.
Mogę za to ciągnąc:
Czołówka LK to finaliści z zeszłego sezonu: Chelsea i Betis.
Łącznie rozegrały 5 spotkań z polskimi klubami z bilansem 2-1-2
Idealnie remisowym.
Slavia Praga, według definicji typowy średniak, balnsujący między dołami LM a środkiem LE w ostatnich swoich dwóch starciach z polskimi klubami zaliczyła bilans 1zwycięstwo – 1 remis – 2 porażki.
Wymyśliłeś definicję, która się kupy nie trzyma w zderzeni z rzeczywistością, to i 10 wykrzykników ci nie pomoże.
Kolejny, co bierze fakty pod tezę hahahah
To może Polska reprezentacja jest 3. drużyną świata, skoro przegraliśmy na MŚ tylko z Francją i Argentyną 😀 😀 😀 😀
a z kim Polska reprezentacją wygrała?
Fakty pod tezę? Jaką tezę? jedyna stawiana była przez Ciebie i się nie broni.
Midtjylland, Ferencvaros, Brann, Dinamo, Freiburg, Viktoria – to aktualnie czołówka LE – nie jakieś doły, a czołówką. Do końca pewnie będą jakieś przetasowania, ale te zespoły z top 8 raczej skończą w top16.
Dalej są Basel, Łudogorec, Sturm, FCSB, Utrecht, czy Maccabi.
.
Kluby, które wydają się być aktualnie rzeczywiście poza zasięgiem z Premier League czy Primera Division są gdzieś pomiędzy nimi, a nie na szczycie
no chyba kluczowe jest, że to dopiero 3. kolejka LOL… wyciągasz wnioski z dupy, nie patrząc szerzej
@Emll
Bierzesz pod uwagę co było przez ostatnie 10 lat, nie patrzysz co jest teraz i co może być „jutro”. Według Twojej definicji:
„Europejscy średniacy to dla mnie ekipy z:
– ogona LM
– LE
– czołówki LK”
to albo ocieramy się, albo jesteśmy wśród europejskich średniaków. Czy według twojej definicji najlepsza ósemka LK to jest czołówka?
Rok temu dwa zespoły wśród najlepszej ósemki LK. Do tego dwa lata temu jeden zespół w 1/16 LK i trzy lata temu jeden zespół wśród najlepszej ósemki LK. To według Ciebie mało? Pozostaje jeszcze pytanie czy nasze wyniki są poniżej możliwości, na naszym poziomie, czy powyżej możliwości.
Co do tego co może być „jutro”. Jeżeli w przyszłym roku znowu żadna ekipa nie zawita do wyższych rozgrywek, to będzie można powiedzieć, że pukamy, pukamy, ale jednak trochę brakuje do tych średniaków, ale tak ciut, ciut dosłownie. Natomiast ja również uważam, że jesteśmy wśród średniaków, tylko jeszcze nie do końca jesteśmy w stanie to pokazać, ale to się zmienia i przyszły rok to powinien być kolejny przełom.
biorę pod uwagę, jaki jest stan tu i teraz. Nie przeczę, że w przyszłym roku Crvena i Genk nie będą tak łatwo po nas jeździć.
Dobrze, dodam „ścisła” czołówka LK, pasuje? Poza tym napisałem chyba, że większość tej puli (ogon LM, LE, czołówka LK) można zaliczyć do średniaków? Napisałem też, że jesteśmy może średniacy „-„
Problem z taką definicją jest taki, że co roku skład się zmienia. Tak jak w lidze: czy Raków to „ścisła czołówka ESA”? Albo Pogoń?
A bo ścisła czołówka to może 2, a może 5? A jeśli 5, to skąd wiedzieć, kto jest tym piątym? A Kopenhaga, to się liczy, czy się nie liczy?
Ja nie piszę, że ktoś ma rację lub jej nie ma. To jest trochę jak ze znajomością języka. Masz poziomy A, B i C i w każdym jeszcze podpoziomy 1 i 2. I teraz jest mnóstwo testów, które pozwalają określić poziom, ale nieraz bywa to na granicy.
I podobnie z klubami. Ogólnie nie powiedziałbym, że w LM grają europejscy słabiacy… Ale weźmy sobie YBB, Slovan, Gironę i Lipsk. Końcówka LM. Łudogorec, Malmo, Ryga i Elfsorg, zespoły 26-36 LE. Czy wszystkie te kluby spokojnie zaliczmy do grona europejskich średniaków?
Nie? A od czego to zależy? Od dobrego humoru oceniającego?
A do tego dajmy Vitorię, Lugano, Panathinaikos, i Kopenhagę, kluby, które odpadły w 1/8 LK. Czy żaden z nich nie należy do europejskich średniaków?
I nie chodzi tu o czepianie się. Chodzi o w miarę rzeczową wycenę wartości drużyn. Moim zdaniem miejsca w pucharach to średnio dobry sposób. Ranking UEFA też nie zawsze oddaje poziom klubu. Chyba najbliższe prawdy są rankingi siłowe (a jest ich sporo). A one mówią, że do europejskiej czołówki nam bardzo daleko, do europejskich mocnych drużyn dość daleko, ale że jesteśmy własnie w gronie średniaków. Niektóre wyżej inne niżej.
chodzi o czepianie się, bo ty nie rozumiesz podstawowych elementów dyskusji, znaczenia słów: mniejszość, większość, wyjątki, trend – ogólnie statystyki też nie rozumiesz.
Jak dla mnie masz autyzm, dlatego to strata czasu….
No to jeszcze raz cytat z Twojego komentarza:
„Europejscy średniacy to dla mnie ekipy z:
– ogona LM
– LE
– czołówki LK
Jeśli wg Ciebie nie odstajemy od większości (!) tych ekip, to masz jakieś naprawdę grube różowe okulary….”
I odpowiedź:
Według mnie nie odstajemy od większości (!) tych ekip.
Jeśli zrobisz listę na której umieścisz wymienione przez siebie ekipy, to od większości z nich nie odstajemy. I to jest fakt, a nie jakieś „naprawdę grube różowe okulary”.
Napiszę inaczej: Ktoś, kto twierdzi, że odstajemy od większości z tych drużyn jest oderwanym od rzeczywistości pesymistą.
==========
Z tym „autyzmem” to teraz jakaś moda wśród gimbazy? Pardon, nie ma już gimbazy, wśród nastolatków? Jak komuś coś nie pasuje to „ma autyzm”… Za moich czasów taki ktoś był „dałnem” [celowa pisownia].
==========
Znów: za moich czasów, jak ktoś przegrywał dyskusję, a nie umiał przyznać innym racji, to wyzywał od faszystów. Ja jednak wolę normalnie i konkretnie dyskutować zamiast wyzywać. Zacytowałem dokładnie całość Twojego komentarza, do którego potem się odniosłem. Napisałeś tam, że dla Ciebie te kluby to średniaki. Nie napisałeś, że „większość z nich”, zatem z założenia – wszystkie. Potem dopiero zacząłeś pisać o wyjątkach, potem o większości, a teraz dorzuciłeś jeszcze coś o mniejszości, choć do tej pory w dyskusji nie padło to słowo ani razu.
Spoko, nie mam z tym problemów, sam znam wiele słów i bardzo dobrze rozumiem ich znaczenie.
Przykładowo: „większość klubów w LM prezentuje wyższy poziom niż kluby z Polski” – pełna zgoda.
Ale: „odstajemy od większości klubów z LE” to już jest bzdura.
Są w LE wyjątki (nie uwierzysz, ale znam i rozumiem to słowo), ale większość klubów z LE jest w zasięgu polskich drużyn, a nawet są takie, które są słabsze.
Jeśli chodzi o trend, to do tej pory to słowo zostało użyte raz. Może to dla Ciebie jakieś magiczny wyraz, ale dla mnie to słowo, którego używam na codzień przy okazji pracy ze statystyką. To dziedzina, której zdajesz się nie rozumieć i o ile pamiętam, wiele osób próbowało Ci wyjaśnić jak ona działa. Ale znów – wydaje mi się, że w tej dyskusji też nie poruszaliśmy tematu statystyki.
==========
Także ja nie mam problemów, możemy sobie dyskutowac o tym jakie braki i jakie przewagi mają polskie kluby na przykład względem klubów z Ligi Europy. Nie boję się argumentów i nie mam problemu z tym, żeby uznać, że czyjś argument jest prawdziwy.
Niestety często ludzie w dyskusji używają fałszywych lub zmyślonych argumentów, a potem się obrażają jak ktoś to wykaże.
Oczywiście, że w naszej dyskusji chodzi o statystykę, bo inaczej można się w nieskończoność przerzucać dowodami incydentalnymi, typu mecze z Chelsea.
Coś mi się przypomniało…że na początku tego wątku chciałem napisać, że średni poziom to LE, ale pomyślałem sobie, że zaraz jakiś Patronus czy inny będzie darł się: ALE PRZECIEŻ W LM BYWAJĄ KLUBY GORSZE NIZ W LE!!!
albo w drugą stronę:
ALE PRZECIEŻ W LK BYWAJĄ KLUBY LEPSZE NIZ W LE!!!
Więc celowo dodałem” ogon LM i czołówkę LK” i że chodzi o większość klubów ,myśląc (naiwnie) że to będzie jascy przekaz…tak aby uniknąć odstępstw od normy – no nic do nie dało, dalej wyciągają wyjątki i podają jako równoprawne argumenty z czymś, co jest regułą 🤦🤦 no cyrk na kółkach
1) Czy ja się kiedykolwiek „darłem”?
2) Nie napisałeś że chodzi o „większość klubów”. Dopiero później to dodałeś.
3) Na forum nic nie ginie, to można sprawdzić, kto co napisał. I ja na przykład napisałem tak:
„Ogólnie to w związku z tym, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to co oznacza średniak, to można też przyjąć taką definicję.”
I zadałem pytanie, co znaczy „czołówka”.
Potem w trakcie dyskusji okazało się, że de facto ta definicja powinna wyglądać tak:
„średniacy to ekipy z ogona LM, z LE oraz czołówki LK i inne drużyny, z wyjątkiem niektórych, a konkretnie to ustala to EmIl” 😉
4) Jeśli chodzi o statystykę, to do tej pory głównie Ty się jej opierałeś pisząc o pojedynczych meczach polskich klubów, a ja pisałem o całokształcie. Ty negowałeś wyniki, które Ci nie pasowały i podkreślałeś te, które pasowały do Twojej tezy, a ja patrzyłem na wszystko szerzej. Nie ograniczałem się do jednego meczu, tylko sięgałem do całego spektrum. Patrzyłem na wyniki sprzed lat i obecnie. Na tym polega statystyka i śledzenie trendów. Pozwolę sobie zacytować samego siebie: „A trzeba umieć patrzeć szerzej. Nie na jeden mecz jak to robisz. A nawet nie na jeden sezon. Trzeba umieć patrzeć na całość.”
5) Oczywiście możesz iść na przekór faktom, tworzyć własną rzeczywistość, zaprzeczać statystykom spoza Polski itd. Mamy wolność słowa i masza prawo pisać, że Gibraltar zasługuje na top10, bo wygrał z Lechem, a Portugalia powinna być w czwartej dziesiątce, bo przegrała z Karabachem u siebie.
Ale to nie ja wymyśliłem, że polska ekstraklasa jest w top15 pod względem rankingu. To nie ja wymyśliłem, ze w ciągu 10 lat ilość kibiców na meczach ESA wzrosła dwukrotnie. I to nie mój pomysł, że w rankingu UEFA Polska wiosną 2026 będzie blisko 10. miejsca. To są fakty.
6) Zobaczymy jak potoczy się obecny sezon w pucharach. Rok temu w FL LE miejsca 9-11 zajęły B/G, Anderlecht i „Steaua”. Moim zdaniem to jest poziom czołówki polskiej ESA. Obecnie mamy za sobą zaledwie 3 kolejki, ale patrząc na skład LE wiem, że polskie kluby nie byłyby tam outsiderami i że spokojnie grałyby o miejsca 6-16.
7) Rok temu po 2 kolejkach LK Legia i Jaga miały komplet punktów i na rozkładzie zespoły „z góry”. Dzięki temu mieliśmy dwa zespoły w czołówce tabeli. Po 4 kolejkach wyglądało to przeuroczo (choć Chelsea wszystko psuła 😉 ). W tym sezonie zaliczyliśmy nieco słabszy start, ale znów – to tylko 2 kolejki. 8, 10, 14 i 18 miejsce dupy nie urywają. Ale CP jest na 16 pozycji, AZ na 21, a bez punktów Slovan, Dynamo czy Rapid.
„Europejscy średniacy to dla mnie ekipy z:
– ogona LM
– LE
– czołówki LK
Jeśli wg Ciebie nie odstajemy od większości (!) tych ekip, to masz jakieś naprawdę grube różowe okulary…. ”
To jest moja pierwsza wypowiedź, gdzie zawarłem moją definicję „europejskiego średniaka” – jest tu mowa, że należy rozumieć „większość” klubów, czyli że są jakieś wyjątki, odstępstwa od reguły? Moim zdaniem tak, chyba tylko osoba autystyczna ma problem ze zrozumieniem kontekstu, ewentualnie skrótu myślowego.
Co do statystyki i trendó i dobierania sobie wyników pod tezę.
Moim zdaniem Legia przegrałaby 8/10 meczów z Chelsea/Betisem, a Lech wygrałby 3/10 meczów z Crveną/Genk – to jest zasadnicza kwestia, że Ty albo kompletnie nie rozumiesz statystyki, albo podciągasz wszystko pod swoją tezę, albo masz jakieś totalnie różowe okulary jak jakiś dzieciak, a nie 50-letni facet.
Co do faktów, ok: pukamy do top10, ale właśnie tylko i wyłącznie dzięki wprowadzeniu LK, gdyby nie to, nie byłoby na to najmnijeszych szans obecnie – nie wykluczam, że top15 byśmy osiagnełi po jakimś mozolnym wspinaniu się, ale bardziej prawdopodobne jest, że byśmy jeszcze lataaaa utknęli w schemacie maksymalnie 1 drużyny w FL/FG, sporadycznie co kilka lata dwie.
Witam. Ambicje rosną, ale jeźdźmy na ziemię. Powinniśmy się skupić aby utrzymać 15 miejsce niż myśleć o 10 miejscu.
—–
Nasz plan na lata to : „14. miejsce daje mistrza Polski w IV rundzie eliminacji LM, 12. miejsce daje dwa zespoły w eliminacjach LE, z czego jeden od ostatniej rundy”
—–
Zajęcie 12 miejsca w rankingu to dla nas gigantyczny bonus. Mistrz Polski nawet przy 2 porażkach zagra w fazie ligowej,, tak samo jak jedna z naszych drużyn występująca w LE – obydwie spadną o jeden poziom !!!!!! Tego jeszcze nie mieliśmy, żeby przy porażkach zagrać w fazie grupowej / ligowej jak kto woli nazewnictwo.
—–
Wyprzedzenie Czechów i Grecji wydaje się mało realne. Kluczowe będą mecze naszych drużyn z czeskimi jak również czeskich i greckich z innymi rywalami. Tutaj bym cudów się nie spodziewał.
—–
Podsumowując osiągnęliśmy to co czekaliśmy latami czyli wymarzone wejście do 15.
Masz rację. Utrzymanie się w top15 przez kilka sezonów to jest główny cel i to pozwoli na stabilizację i ewentualnie kolejny krok. Top10 to mrzonki. Pierwsze sprawdziany przyjdą w przyszłym roku kiedy zagramy w LE i zobaczymy jak nasze orły tam wyglądają. Na teraz jakoś tego nie widzę.
Mamy mega farta że powstał ten 3 puchar i w końcu możemy punktować. Bez tego byłaby standardowa bryndza.
Racja, nawet jak wdrapiemy się na 10. Miejsce to raczej go nie utrzymamy. No chyba że będziemy spadać zawsze do LK 😁
Jest to czarnowidztwo nie oparte o żadne realne argumenty. Wystarczy spojrzeć ile potrzeba będzie punktów, by to miejsce utrzymać.
Według statystyków, federacje zajmujące aktualnie miejsca 15-18 na koniec obecnego sezonu będą mieć mniej punktów niż my. Zatem żebyśmy wypadli poza 14 miejsce (nie poza top15!) musielibyśmy od tej pory zaliczyć jakąś serię fatalnych wpadek i w komplecie odpaść po fazie ligowej, a któraś z federacji 15-18 musiałaby zaliczyć wyjątkowo udaną serię, żeby nas przegonić.
A przyjmując, że zagramy normalnie – to na starcie przyszłego sezonu nad 13. miejscem będziemy mieć bardzo solidną przewagę. Naprawdę, polskie kluby musiałyby bardzo się postarać, żebyśmy wypadli poza 9-12.
No ale matematycznie nie mamy jeszcze zapewnionego 15. miejsca, prawda?
9-12 ok z dużą dozą pewności mamy na kilka lat zagwarantowane, ale ja cały czas pisze o 10
@Marcin
Matematycznie nie. Jeśli nagle cztery spośród sześciu federacji (Norwegii, Danii, Szwajcarii, Austrii, Cypru i Szkocji) zaczną grać jak z nut i podzielą między siebie miejsca w półfinałach europejskich pucharów, a polskie kluby jak jeden mąż zaczną przegrywać co się da, to spadniemy poniżej 15 miejsca.
@Emil
No może nie „zagwarantowane”, bo to mocne określenie, ale „z dużą dozą pewności”.
W innym komentarzu napisałem więcej, zatem tu krótko. Jeśli w tym sezonie zdobędziemy 10 miejsce, w przyszłym powinniśmy je normalnie obronić. Mało tego, może być tak, że przyszły sezon zaczniemy z 9. pozycji i to jej będziemy bronić.
Problemem może być sezon 27/28, bo odpadnie „sezon Lecha”. Ale jeśli w obecnym sezonie zapunktujemy zgodnie z oczekiwaniami sporo lepiej od Greków i Czechów, to ten sezon przestanie być wielkim problemem. Wtedy już powinniśmy startować z 9. miejsca.
Kolejny sezon wygląda na to, że 9. miejsce na starcie będzie nasze, jeśli tylko dwa pierwsze sezony z 5 ekipami zagramy przyzwoicie.
Natomiast ja piszę o miejscach 9-12 bo Turcja, Czechy i Grecja to federacje z solidnymi klubami i nigdy nie wiadomo, który z nich może „zagrać”. Tak mieli Czesi i Grecy w sezonie 23/24.
Tak nie orientujecie się za bardzo, co? Nie wiem, czy to nieznajomość matematyki, czy zasad tworzenia rankingu…
W każdym razie kwestia utrzymania się w top15 raczej nie będzie nas interesować przez najbliższe 3 sezony. Po prostu znajdziemy się w zestawie federacji z miejsc 9-12 na kolejne 3 lata i jeśli tego nie skopiemy, to i dłużej i raczej będziemy szli w stronę wybicia się w górę, w stronę miejsc 6-9 niż w dół.
Miejsce 14. interesowało nas rok temu. Było do zrobienia, zabrakło 0,15 punktu przez 5 kolejnych sezonów. Ale to już przeszłość.
W tym momencie nawet nie myślimy o 14. miejscu. Tak jak napisałem – weszliśmy do gry o miejsca 9-12. Grecja liczy się w tej stawce głównie dlatego, że za 2 lata odpadnie im katastrofatalny rankingowo sezon. Bo to, że wyprzedzimy Greków w obecnym sezonie jest pewne jak podatki i śmierć. Pisałem, że stanie się to około 4 kolejki LK i raczej będzie to wcześniej niż później. Jeśli obecny sezon skończymy poniżej 11 miejsca, to będzie katastrofa.
Bardzo realnym celem, który jednak nie będzie nam dany za darmo, jest dziesiąte miejsce. Zakończony w piątek pucharowy tydzień nie był dla nas bardzo udany, ale na otarcie łez na koniec Rijeka pokazała, że Spartę Praga można pokonać oraz to co już wiemy – prażanie na wyjazdach sobie słabo radzą (porażka w Aktobe, problemy w Erewaniu, porażka w Rydze). Moim zdaniem i Raków i Legia będą dla Sparty wyjątkowo trudnymi rywalami. Typuję bilans 1-1-0 dla Polski, co rankingowo oznacza 0,75-0,2. To nie tylko odrobienie 0,55 ale też utrudnienie życia Sparcie awansu do top24. Jeśli prażanie po 4 kolejkach będą mieć tylko 4 punkty, można przyjąć, że Sparta skończy z 7-8 punktami, a to oznacza bardzo małą ilość punktów bonusowych.
Najprawdopodobniej walka Polski z Czechami o 10 miejsce rozstrzygnie się wiosną. Po rozegraniu 1/16 będzie można realnie ocenić czy Czesi mają jeszcze szanse obronić się przed naszym atakiem.
Na razie oddala się temat gonienia Turków. Wszystkie trzy ich ekipy dobrze spisują się w swoich rozgrywkach. Mają bilans 6-0-2. Dla porównania Polska ma 4-2-2. Jeśli to się nie zmieni, to w tym sezonie ich nie dogonimy. Po rozegraniu 1/16 będzie wiadomo, czy mamy szansę zmniejszyć stratę do nich. Na starcie kolejnego sezonu odrobimy „za darmo” 2 punkty, ale potem może być ciężko o punktowanie. Obecny sezon jest bardzo ważny i obyśmy uniknęli już głupich wpadek.
Na pewno awans do top10 bardzo by nam to ułatwił i jeszcze bardziej podniósł poziom naszej ligi.
Na koniec jeszcze raz: to nie LK(E) sprawiła, że poziom polskiej piłki się podniósł. Powtórzę – przez dwa pierwsze sezony LKE polski zespół nie był w stanie przebić się przez eliminacje w ścieżce mistrzowskiej. Udało się to dopiero w ostatnim sezonie LKE i pierwszym LK. Natomiast wprowadzenie LKE sprawiło, że przez trzy sezony polskie kluby były wykluczone ze startu w eliminacjach LE.
Wszystko to pięknie brzmi ale z całym szacunkiem dla Rakowa, Jagi, Pogoni itd. to są żółtodzioby które od kilku sezonów coś znaczą. Grecja, Turcja, Czechy mają FIRMY, które siedzą w tym biznesie kilkadziesiąt lat i to w czasach kiedy były 2 puchary. Dlatego tak jak napisałem rozgośćmy się w top15, budujmy bazę i rozwijajmy się na spokojnie bez pompowania balonika i mrzonkach miejscach 6-9. W LE pewnie byłyby becki w prawie każdym meczu. My mamy farta kosmicznego: 1. Że awansowaliśmy full 4 zespoły 2. Że awansowaliśmy do LKE i możemy punktować non stop. Jak będzie top 9 to skończą się mecze z Lincolnem i innymi takimi wynalazkami, skończy się trzepanie punktów od 1 rundy na leszczach, będzie większy dzielnik itd.
Dokładnie haha Patronus tego nie rozumie, a poucza innych z pozycji pychy, no komedia 😂😂
Ps. I przestań chłopie być tak drobiazgowy, że rozróżniasz LK i LKE bo to wprowadza niepotrzebne zamieszanie i zahacza o jakieś zaburzenie, jeśli czujesz konieczność tak rozróżniać
Pisanie o Pogoni, że „od kilku sezonów coś znaczy” to rozumiem skrót myślowy?
Ogólnie to jeśli chodzi o „FIRMY”, to tak jak np. kiedyś Nokia czy Kodak były czołowymi producentami, a obecnie nie istnieją lub są na marginesie, tak samo jest z klubami sportowymi. ManUtd poza pucharami, Chelsea ostatnio musiała grać w LK, BATE kiedyś grało regularnie w LM, teraz go nie ma, cypryjski APOEL, ćwierćfinalista LM, teraz go nie ma. Można wymieniać bez końca. To jedno.
Druga sprawa – jakie to „FIRMY” mają te trzy federacje?
Grecja: Olympiakos. No ok, lata gry w pucharach i nawet wygrana w LK. A poza tym? Trzy kolejne zespoły, które sobie radzą lepiej lub gorzej. PAOK, który lepsze sezony przeplata gorszymi. Panathinaikos? W ostatnich 5 latach mieli jeden poprawny sezon i dwa słabiutkie. AEK? 4 słabe występy w 5 ostatnich sezonach. Aris i OFI nawet nie przekroczyły krajowego współczynnika. I to tyle. Jeden silny zespół, dwa czy trzy „na poziomie”, a reszta to dno. Mogą rywalizować o 9 miejsce, ale ciężko im będzie podskoczyć wyżej.
Turcja: Galatasaray uratowane od bankructwa dzięki interwencji państwa (ostatnio zaliczyli sezon bez pucharów). Fenerbahce futrowane gwarantowanymi przez państwo kredytami (ale trzeba przyznać, że w pucharach prezentują się bardzo dobrze). I co potem? Ano nic potem.
Basaksehir, czy Siva, a nawet Samsun to żadne firmy. Besiktas? Co roku pucharowa klapa. Firmy??? Dwa naprawdę mocne zespoły, a potem ligowe średniaki. Mają lepszy poziom niż Szkocja, ale ciężko będzie podskoczyć wyżej niż 9 miejsce.
Czechy. Sparta, Slavia i Viktoria. Trzy kluby wybijające się ponad ligową szarzyznę. Piłkarski poziom podobny do naszego, patrząc na ostatnie wyniki między polskimi i czeskimi klubami. Bez bazy kibicowskiej, ale oparte na mądrym zarządzaniu i udanych transferach. Najprawdopodobniej osiągnęli szklany sufit. I znów – 9 miejsce to dla nich szklany sufit.
Każda z tych trzech federacji osiągnęła sufit przez który ciężko będzie im się przebić. Dlatego że każdy z „żółtodziobów” z tych federacji odbija się od pucharów. Czasem zdarza się, że pojawi się w Czechach nowa siła. Zwykle kosztem innej. Zawsze są dwie ekipy z Pragi i „ten trzeci”. Słyszałem, że Banik miał dołączyć do czołowego trio. I co? Po 13 kolejkach Banik zajmuje 13 miejsce w tabeli. Tuż przed Mlada Boleslaw, ktora grala w LK, wygrala z Jagą i Betisem i tyle ją widzieli. Liderem jest z kolei Jablonec. Od 2007 roku ten zespół w pucharze UEFA / LE grał 9 razy. 8 razy odpadł w eliminacjach. Raz grał z automatu w fazie grupowej i zajął 4. miejsce. Zagrali też raz w LKE, w play-off pokonali Żylinę. Zajęli 3. miejsce w grupie, to ich największy sukces.
Naprawdę, nie musimy mieć kompleksów. Polskę stać na to, żeby zagościć w gronie 9-12 i wcale nie żeby zamykać listę.
Walka o miejsca 6-9 to temat na dłuższy temat. Zgadzam się, że trzeba zbudować bazę, szkolenie młodzieży, infrastruktura… Ale z taką różnicą, że widzę, że my będziemy tę bazę budować z pozycji 9-12, a nie „top 15”.
„W LE pewnie byłyby becki”. Co za bzdura. Czy to w LM, czy to w LE, byłbym spokojny o to, że polski klub skończy z lepszym bilansem niż 0-0-8. W zależności od losowania, to byłyby jakieś honorowe wygrane i odpadnięcie, albo udane mecze i awans do 1/16, a nawet 1/8. Ale znów, możemy pozbyć się kompleksów, mecze z Rapidem Wiedeń, Szachtarem, Betisem, Strasbourgiem, Chelsea czy Kopenhagą pokazały, że umiemy nawiązać walkę z zespołami z wyższej półki niż LK.
Poza tym nie ma wątpliwości, że w kolejnym sezonie polska piłka znów zrobi krok do przodu. Polskie kluby znów się wzmocnią. Pewne efekty przyjdą w ciągu jednego sezonu, na inne trzeba będzie trochę zaczekać. Ale jestem przekonany, że za 3 lata polskie kluby będą dużo silniejsze niż obecnie. A wtedy myślenie o miejscach 6-9 stanie się realne.
Do tego trzeba punktowania na poziomie 16 na sezon. W ciągu 3 sezonów polskie kluby będą gotowe, żeby tyle robić.
Awans 4/4 to nie „kosmiczny fart”. To trochę umiejętności, ale też sporo dobrej gry. Pechowo wszystkie polskie drużyny grają w LE tracąc szansę na dodatkowe punktowanie, ale i tak jakoś dajemy sobie radę.
Nie będzie Red Impów, to i lepiej, będą drużyny z którym będzie się poważniej grać. Będą większe pieniądze i mniejsze zagrożenie odpadnięciem w eliminacjach. To wszystko będzie na plus.
10 miejsce w rankingu UEFA to tylko kilka meczów mniej w eliminacjach. Ale za to pewna gra jesienią dla 2 ekip. Dzielnik będzie wyższy (średnia będzie liczona od większej ilości zespołów), ale w naszym przypadku nowe zespoły będą prezentować zbliżony poziom. Zatem będą punktować na podobnym poziomie. Nie będzie takich słabych drużyn jak kiedyś.
Na kolejne 3 sezony osiąganie wyników na poziomie 12-13 (co da spokojnie miejsce 9-12) jest jak najbardziej w zasięgu polskich klubów.
@Emil
Akurat rozróżnianie między LKE i LK jest bardzo przydatne, bo jest ogromna różnica między tymi rozgrywkami! Prawda jest taka, że do LKE było trudniej awansować niż do LK. Top8 w LK to mniej-więcej poziom top2 w grupie LKE.
haha ogromna różnica…galaktyczna 😀
O tym hurraoptymizmie to już nie ma co dyskutować. Wyższe rozgrywki nas zweryfikują porządnie. Jesli nawet będą tam sukcesy, to okupione wypadnięciem z pucharów na kolejny sezon – zakład?
@Emill
Sam przed sezonem pisałeś o walce o miejsca 6-8 w rankingu. Co się stało, że tak bardzo zmieniłeś zdanie, że teraz nawet 10 miejsce jest dla Ciebie nierealne?
Zacząłem dyskusję, jaki jest nasz sufit w perspetkywie kilku lat. JEśli tak pisałem, to mnie poniosło 😀
Poza tym jest to jakiś rozkład prawdopodobieństwa… na chwilę obecną patrząc, jak wciąż odstajemy od europejskich średniaków, bardziej widzę, że 10 miejsce będzie ponad stan, nawet jeśli sie uda
@Emll
Jakbyśmy mieli 2 lub 3 zespoły w FL, to 10 miejsce byłoby nierealne, ale mamy 4! Skoro jest taka sytuacja, to 10 miejsce jest jak najbardziej realne. Czy 10 miejsce będzie ponad stan? Ogólnie pewnie tak, ale jeżeli jest szansa wykorzystać sprzyjające okoliczności, to dlaczego nie.
12 miejsce mamy pewne, nie ma szans, żeby Norwegia czy Dania nas wyprzedziły na koniec sezonu.
11 miejsce jest spokojnie w zasięgu, chociaż Grecy łatwo się nie poddadzą.
10 miejsce… może nie jestem takim optymistą jak Patronus, ale na pewno nie można powiedzieć, że nie mamy szans. Niestety Viktoria wygrała w Rzymie (bez tej wygranej raczej skończyła by udział na FL), ale nadal nie mają lekkiej drogi. Może być nawet tak, że żaden czeski klub nie zagra wiosną, albo będzie tylko jeden. Nadal dużo nie wiadomych, ale 10 miejsce to nie jest huraoptymizm, to szansa, którą może się uda wykorzystać.
10 miejsce w tym sezonie jest realne, ale raczej go nie utrzymamy z powodów, o których tu wielu trąbi:
– większy dzielnik
– wyższe trudniejsze rozgrywki
No chyba, że tak jak napisałem, będziemy spadać do LK wszyscy, więc wtedy spoko 😎 w przyszłym sezonie może być pobity kolejny rekord: 5 ekip w LK 😝
Załóżmy, że skończymy na 10 miejscu z minimalną przewagą nad Czechami i Grecją (0,1pkt) i że Norwegowie i Duńczycy nie będą jakoś bardzo odstawać (powiedzmy że skończymy tylko z dwoma pkt przewagi nad nimi, chociaż raczej to będzie więcej). Wtedy na starcie przyszłego sezonu, będziemy mieć:
~2,2 pkt nad Czechami
~3,5 pkt nad Grecją
~5 pkt nad Norwegią i Danią
A teraz popatrz sobie ile punktów w ostatnich sezonach zdobywali Czesi i Grecy i czy na pewno tak łatwo będzie im odrobić straty. I nie zapominaj, że tak jak my będziemy grać w wyższych rozgrywkach, tak samo oni też. A jak widzisz, ani Olympiakos, ani Kopenhaga, ani Slavia, ani Bodo szału w LM nie robią (delikatnie mówiąc). Więc może my szału tam też nie zrobimy, ale nasi przeciwnicy również. Po prostu będą równe szanse na punktowanie. Teraz są nierówne, bo my mamy łatwiej. Jedyne pytanie, czy uda się to wykorzystać w 100%.
no to szanse widzę 50/50 na obronienie top10. Ale mówię ogólnie o kolejnych sezonach, a nie tylko następnym
Długo wyszło, bo odpisuję na kilka komentarzy…
@Emll
Łatwiej pisać LKE niż „LK przed wprowadzeniem fazy ligowej”.
Różnice między LKE i LK:
1) W rundzie zasadniczej grają zespoły:
65-96 – 73-108
2) Liczba drużyn awansująca do fazy pucharowej:
16 – 24
3) Liczba drużyn „spadająca” z rozgrywek LE:
8 – 0
4) Punkty bonusowe:
2 dla 8 drużyn, 1 dla 8 drużyn – od 2,25 do 4 dla 8 drużyn, od 1,125 do 2 dla 8 drużyn, od 0,125 do 1 dla 8 drużyn.
5) Podział na 4 koszyki i gra po 2 mecze z zespołami z innych koszyków – Podział na 6 koszyków i gra z 1 zespołem z każdego koszyka, od najsilniejszego do najsłabszego
————
Na pewno wyższe rozgrywki będą pewnego rodzaju weryfikacją. Nie będzie tam takich drużyn jak Red Imps, za to będą takie jak Szachtar, czy Strasburg.
Jakie idą za tym zagrożenia? Ano dwa mecze grane w styczniu. Tego nigdy nie przerabialiśmy, a z trenerów pracujących w ESA chyba jedynie szkoleniowiec Pogoni ma doświadczenie w tym temacie. To jest największe zagrożenie. Bo jeśli chodzi o inne tematy, to tak jak pisałem wiele razy – klub grając w LE czy LM będzie dysponować znacznie większym budżetem i będzie mógł wzmocnić kadrę zdecydowanie bardziej niż grając w LK.
Jeśli chodzi o wypadnięcie z pucharów, to obecnie Lech i Legia nie odnoszą wielkich sukcesów w LK, a zawalają ligę… Ale moim zdaniem za wcześnie na wyciąganie jakichś daleko idących wniosków.
„patrząc, jak wciąż odstajemy od europejskich średniaków”. Co za bzdura. Europejskich średniaków już przegoniliśmy. Silkeborgi, czy Rapidy patrzą na nasze plecy… Z federacji poza top7 jedynie Polska wprowadziła komplet drużyn do fazy ligowej. Turcja straciła 2 zespoły, czyli wszystkie, które miały szansę odpaść. Czeski Banik uległ Legii, a potem wypadł z gry nawet o LK. Duńczycy znów tylko z Kopenhagą i Midtjylland, a to nie są „średniacy”, jeśli już to „średniacy+”. I polskie kluby tak bym sklasyfikował, jako klasa „średnia+”. Z tym, że ze sporymi możliwościami rozwoju i dalszego wzrostu poziomu, czego w duńskich klubach raczej nie ma. Oni po prostu osiągnęli szklany sufit, dla nas wisi on znacznie wyżej.
@Emil
Pamiętaj, że na starcie kolejnego sezonu po raz kolejne odpadnie nam słaby rok. To będzie ostatni taki sezon, ale po kolei.
Do Czechów i Turków odrobimy „gratis” ponad 2 punkty. Do Greków prawie 3,5. Do Norwegów, Szwajcarów, Szkotów i Duńczyków po 3. Do Austriaków gigantyczne niemal 6 punktów. Jedynie Cypr podgoni nas o 0,5 punktu. A zatem już na starcie będziemy mieć ułatwione zadanie.
W przyszłym sezonie w eliminacjach nasze kluby mają do zagrania 14 dwumeczów, o 1 więcej niż w obecnym (chyba że wicemistrz wygra pierwszy, a przegra drugi dwumecz). Czyli zamiast max 6,5 będziemy mieć max 5,6. Można więc oczekiwać „standardowego” wyniku po kwalifikacjach. Rok temu to było 3,375. W przyszłym oczekuję około 3,6 punktu, bez jakichś hurraoptymistycznych założeń. Tak, mniej niż w obecnym sezonie, ale tak jak napisałem – liczyłem takie średnio dobre występy i brak awansu do LM.
Trudno ocenić, czy uda się wprowadzić 5 drużyn. Trochę może zależeć od losowania, ale wystarczy że będą to 4 drużyny. Ile ugrają punktów? Znów wróżenie z fusów, ale rok temu trzy szwedzkie zespoły (2 w LE i jeden w LK) ugrały w sumie 42 punkty. Nawet taki rezultat to 8,4, co razem dałoby nam sezonowy urobek na poziomie 12. Czyli goniący nas rywale musieliby uzbierać ponad 14 plus strata po obecnym sezonie. A to naprawdę solidny sezonowy wynik.
Inaczej będzie wyglądać sytuacja w kolejnym sezonie. Tam będzie jeszcze mniej dwumeczów eliminacyjnych – mistrz 1/0, wicemistrz 3/2, zdobywca PP 1 i kolejne 2 zespoły po 3. Czyli razem 11/9. Ale mistrz i zdobywca PP z gwarancją gry w FL, wicemistrz z niemal pewną (chyba że mimo wszystko uda nam się wbić na 9 miejsce), a i trzecia ekipa ligi startując w q2LE będzie mieć łatwiejsze zadanie niż tego lata miała Legia. Zatem wprowadzenie 4 ekip do faz ligowych wydaje się dużo bardziej pewne. Tak, wiem że Norwegii się to nie udało, ale po pierwsze wystawili bardzo mierne drużyny, a po drugie pechowo losowali.
W każdym razie pewna gra w fazie ligowej to zupełnie inne podejście do transferów i wzmacniania drużyny. Mało tego – mistrz rozegra latem o 4 mecze mniej niż obecnie, zdobywca pucharu podobnie. To spora różnica, mniej meczów do przekładania i rozgrywania w późniejszym terminie. Więcej czasu na przygotowanie zespołu do sezonu.
Wyższy dzielnik nie będzie mieć tu większego znaczenia, bo w zdecydowanej większości nasi rankingowi rywale będą również mieć dzielnik 5. Wyższy poziom rozgrywek to większe finansowanie, co pozwoli szukać zrównoważenia trudniejszych rywali. Do tego 2 mecze więcej do rozegrania i większe bonusy za miejsce.
To co będzie mieć natomiast spore znaczenie, to fakt, że odpadnie nam „sezon Lecha” czyli 7,75 punktu. I wprawdzie Turkom odpadnie aż 11,8, ale Czechom tylko 6,75, Grekom zaledwie 2,125, Norwegom i Duńczykom niecałe 6.
Na ten moment w rankingu 3-letnim zajmujemy 12 miejsce, tuż za Turcją i prawie 3 punkty za Grecją i Czechami. I w tym sezonie walczymy między innymi o nadrobienie tych przyszłych strat. Za nami są Norwegowie i Duńczycy, ale już teraz mają stratę, a na pewno urośnie ona w trakcie obecnego sezonu.
W dwuletnim rankingu (gdy odpadnie „sezon Legii i Rakowa”) już jesteśmy na 9 miejscu, Turków i Czechó dystansujemy o blisko 4 punkty, więc w tym zestawieniu powinniśmy jeszcze bardziej umocnić się na tym miejscu, a przy dobrej grze pokusić się o gonienie Belgów i Holendrów.
Punktowanie na poziomie 12 punktów (a to dość ostrożna prognoza) pozwoli nam spokojnie utrzymać się w grupie 9-12 i to raczej na miejscach 9-10 niż 11-12. A także pozwoli naszym klubom na nabicie rankingu i zyskanie lepszych miejsc startowych w kolejnych eliminacjach. Im dłużej utrzymamy się na miejscach 9-10, tym większe szanse na to, żeby punktować na poziomie 14 punktów, co otworzy drogę do wybicia się z miejsc 9-12 w stronę 6-9. Żeby jednak na dobre dobić do poziomu Belgii, Holandii i Portugalii, trzeba będzie co roku robić 16 punktów. To już wyższa szkoła jazdy.
Podsumowując – przyjmując przeciętne (w sensie statystycznym) sezony polskich klubów, przez najbliższe 3 lata będziemy na miejscach 9-12 z perspektywą na wybicie się w górę.
Oczywiście pozostaje pytanie, jakie kolejne zmiany w Access List zrobi UEFA, ale wysoka pozycja Polski w rankingu jest jak koło zamachowe, które samo się napędza, a dzięki podatnemu gruntowi perspektywy są raczej pozytywne niż chciałaby spora część piłkarskich januszy.
Europejscy średniacy to dla mnie ekipy z:
– ogona LM
– LE
– czołówki LK
Jeśli wg Ciebie nie odstajemy od większości (!) tych ekip, to masz jakieś naprawdę grube różowe okulary….
@Emll Masz rację. Średniacy dochodzą do 1/16 finału LE. A naszemu zespołowi po raz ostatni udało się to w sezonie 2016/2017.
Dwa bardzo logiczne wpisy Patronusa. Jak obserwuje nasze zespoły, to lepiej im się gra w Lidze Konferencji niż w Ekstraklasie. To też świadczy o podnoszącym się poziomie naszej ligi. Mam nadzieje, że ten trend wznoszący zostanie utrzymany i na stałe zakotwiczymy w ok. 10 miejsca w Europie.
@patronus – przyjmuję argumenty. Zobaczymy jak będzie. Oby było dobrze. Najważniejsze to żeby właściciele nie stracili cierpliwości i nie było jak niegdyś za Wojciechowskiego z Polonią że jak nie szło to się obraził, zabrał zabawki i rozwalił totalnie 100-letni klub.
Najważniejsze to budować bazę, szkolić młodych i rozwijac się.
Kto gotowy na jutrzejsze Derby kompromitacji? ;D
Moim zdaniem nie ma co traktować tego sezonu jako być albo nie być w TOP10. Nawet jak się nie uda przegonić Czechów teraz, to chodzi o odrobienie z 2-3 punktów straty z tych 4, które mamy obecnie. To nam da na starcie kolejnego sezonu 10. miejsce, które będzie trzeba obronić głównie przed Czechami. Grecja zapewne będzie do nas traciła na starcie jakieś 4-5 pkt.
Jest też oczywiście zagrożenie, które wynika z tego, że w pucharach mogą się znaleźć nasze słabsze drużyny i do tego będzie ich 5, przez co dzielnik wyższy. Ale w ostatnich latach okazywało się, że nasze drużyny mają większy potencjał niż nam się wydawało. Jeszcze w minione wakacje większość tutaj miała wielkie obawy o Jagiellonię. Wielu zawodników odeszło. Teraz jest to najjaśniej świecąca gwiazda ESA, a w LK sobie radzi najlepiej z naszych. Raków miał słaby współczynnik i musiał się dzielnie przebijać nie rozstawiony przez 4 rundy i… dał radę. Dlaczego więc tego samego nie może osiągnąć np. Cracovia, która w ostatnim meczu ligowym zjadła Raków na śniadanie (również taktycznie/mentalnie co akurat wydaje się mocną stroną Rakowa). Więcej wiary i cierpliwości życzę. Życie jest długie, a kolejne sezony mijają nawet szybciej niż byśmy tego chcieli…
Juz Ci mowie dlaczego. Ponieważ Raków miał niesamowitego farta w losowaniu. Trafił na zespół najsłabszy, dający rozstawienie w ostatniej rundzie. Z tego samego powodu Norwegii odpadły dwa zespoły…
Przed startem sezonu buki szacowały, że 2.2 polskie zespoły dojdą do faz ligowych. Doszły 4, przez szczęście w losowaniach ( tak wiem, Lech trafił najgorzej jak mógł w 3 i 4 rundzie, ale i tak miał zapewnioną jesień, pozostałe nasze zespoły trafiły bardzo dobrze we wszystkich losowaniach, również Legia w q4LK w której nie była rozstawienia)
Szczęście sprzyja lepszym…
Tak?!?! W losowaniu??? 😀
No nie… bilans szczęścia w długim okresie wynosi 0
Za rok my możemy trafić na Crystal Palas
Za trafianie mistrza Polski na Real i Barcę chyba z 6 razy, to chyba przez kolejne 50 lat powinniśmy mieć fuksa w losowaniu.
Co do wpadki Lecha to wiadomo ze to jest blamaż i cholernie szkoda tych punktów, bo akurat Lech ma dość trudną ścieżkę, więc tu moze być gorąco do samego konca o awans.
Natomiast tak jak pisał juz chyba Patronus, inne konsekwencje ma wtopa w eliminacjach, a inna w fazie ligowej.
Zarówno dla klubu jak i dla rankingu ligi.
Możemy się zżymać na to, ale wyjaśnienie jest wbrew pozorom dość proste. I są tego trzy aspekty – Lech absolutnie nie ma stabilnej formy – nigdy nie wiesz jaki się wylosuje. To raz
Dwa – nie ma dobrych zmienników jesli chdozi o ławkę rezerwowych ( albo inaczej – ma, tylko cześć z nich gra w pierwszym składzie, bo kontuzjowanych jest kilku liderów tej druzyny).
Trzy – rotacja, która dla mnie jest absurdalna, bo moim zdaniem wyniki w europie są najwazniejsze. Ale to dla mnie. A dla klubu, i to nie tylko dla Lecha, pozycja w lidze tez jest istotna i gdzieś chciał trener zarotować – zarotował przed waznym meczem w lidze, tym bardziej ze grał ze słabym rywalem.
Oczywiście, żę jest to denerwujące i moim zdaniem głupie, ale jak widać polskie kluby coraz częściej tak będą robić, jeśli w lidze pozycja nie będzie w miare sensowna.
Ludzie, tak jak pisałem juz wielokrotnie – wpadki będą się zdarzać. Ja mam wrażenie czasami, ze niektórzy myślą, ze słynne eurowpi…. to tylko u nas sie dzieją. Absurd. One się dzieją wszedzie, gdzieś częściej, gdzieś rzadziej, ale wszedzie w jakkolwiek sensownych ligach. I nie znam powodu dla którego akurat Polska miałaby być wyjątkiem.
I nie ma znaczenie tłumaczenie z jakiego powodu. To niczego nie zmienia. Kompletnie – chodzi tylko o to, zeby byś świadomym, że takie wpadki będą. I już.
Już przed czwartkowymi meczami zastanawiałem się czy FC Midtjylland nie będzie czasem dłużej w stanie utrzymywać Danię w grze o 12 miejsce. Ta drużyna punktuje jak szalona, ma jeszcze 5 meczów w LE plus zdobędzie sporo punktów bonusowych (bardzo możliwe że koło 5). FC Midtjylland jest w stanie znaleźć się w TOP 4 po fazie ligowej, co oznacza dodatkowo ewentualne rozstawienie w ćwierćfinale.
mam wrazenie ze przy obecnej formule LKE , gdy twoi rywale mają tam kilka druzyn, to nawet Real Madryt sam nie byłby w stanie pociagnąć rankingu. Dania przez to ze ma dwa zespoł i obydwa wyzej niz LKE, jest raczej na straconej pozycji. Chociaz wiadomo, to tylko futbol…
No cóż, Lech wylał nam kubeł zimnej wody na łeb ALE – wszystkim lamentujacym proponuje spojrzeć na to co się wczoraj stało z innej strony żeby poprawić sobie humor. Zapytam ile punktów zakładaliście przed tym tygodniem? Tylko tak realistycznie bo widziałem że co niektórzy tu „przewidywali” komplet 4 wygranych co było absurdalne. Przypominam, graliśmy 4 wyjazdy z czego przynajmniej 2 mega trudne – Strasbourg i Szachtar. Max na co liczyłem w tych dwóch meczach to jeden szczęśliwy remis. Ten remis się przydarzył a do tego Legia fartownie wygrała po golu w ostatniej minucie gdzie równie dobrze mogła przegrać. Tak samo jak Jagiellonia, z przebiegu gry nie zasługiwała na wygraną.
Przed czwartkowymi meczami liczyłem na max 2-1-1 w wykonaniu naszych drużyn, ale liczyłem się z tym że może być również 1-1-2 albo i 1-0-3 bo totalnie nie wiedziałem czego się spodziewac po Rakowie. Mamy 1-2-1 co przed meczami totalnie by mnie zadowoliło. Zaliczając taka kolejkę i tak punktujemy najlepiej w naszej okolicy rankingowej. A to była trudna kolejka.
Reasumując. Przestańcie liczyc ile to punktów frajersko straciliśmy zapominając przy tym ile fartownie cały czas urywamy. Lech przegrał z drużyną z Gibraltaru bo ja zlekceważył. Wielkie mi halo… a czy Aston Villa nie lekceważyła Legii, czy Villarreal nie lekceważył Lecha, Betis Legii, Kopenhaga Jagi, itd. Fartowne eliminacje Legii rok po roku, których zaliczenie okazało się kopalnia punktów i baza dla naszego obecnego rankingu. Mogli odpaść dwa razy z Duńczykami, tak samo jak w tym roku że Szkotami.
Generalnie ostatnio o wiele więcej zdobywamy punktów, których nie powinniśmy zdobyć niż tracimy tych, które są niemal pewne.
Glos rozsadku, pelna zgoda.
Czy indywidualnie nalezy Lecha ganic za wczoraj?
Owszem.
Ale w skali ogolnej to jest chyba nasza pierwsza powazniejsza wpadka od… Lecha z Trnava.
Moze ktos mnie poprawi ale nie pamietam po drodze zadnej innej glupiej straty punktow gdzie na nasz zespol bukmacherzy placili 1,50 albo nizej?
Wczoraj realnie krecilismy sie w okolicach 1,000, z ta roznica ze to Lech mial wygrac, Jaga przegrac a Rakow z Legia zagrac mniej wiecej na remis. Konfiguracja jest inna ale ostateczny wynik sie zgadza.
Nie mozemy ciagle liczyc ze my bedziemy mecze na styku przepychac na nasza korzyc a cala reszta sie potykac bo tak nie bedzie w nieskonczonosc. Ostatnie 2-3 lata szczescie zdecydowanie nam sprzyja. Do wczoraj praktycznie nie bylo wpadek, wygrywalismy co mielismy wygrac, wiekszosc meczow gdzie krecilo sie kolo 50/50 udawalo sie wygrac a i na ekipach z topu udawalo sie urywac punkty, czesto dzieki temu ze dwumecz byl juz rozstrzygniety, ale jednak.
No, mogło być to 1,25. Jak nie możesz wygrać meczu, to staraj się nie przegrać.
Ja przewidywałem bilans między 14-5-5, a 12-6-6. Na razie jest 4-2-2, zatem „na ścieżce i kursie”.
Trzecia kolejka też w całości wyjazdowa i z podobną trudnością. Czyli też oczekiwany zwrot 1-1,25.
Był wpadki i to sporo.
Śląsk odpadł z nierozstawionym, słabym zespołem ze Szwajcarii (który w fl zrobił 1-2-3 i nie wszedł do 24).
Legia przegrała u siebie ze słabym Lugano mimo prowadzenia 1:0.
Jagiellonia nie wygrała w Celje, choć była lepsza i przegrała z Mladą, po słabym meczu.
Legia w fatalnym stylu przegrała z Molde.
Sezon wcześniej Raków grał bardzo pechowo. Jeden remis choć był lepszą drużyną. Dwie porażki jedną bramką, gdzie powinien co najmniej zremisować. Rankingowo można było zdobyć 0,75 punktu więcej i byśmy wyprzedzili Szkocję wiosną.
O wpadce Legii 2:6 z Molde to już żal pisać. Wpadka z Tranwą Lecha łapie się do „2-3 lata” (sierpień 2023). A i dwumecz Rakowa z Kopenhagą nie był bardzo szczęśliwy. 3 sezony temu to fatalne losowanie Lecha i Karabach na starcie. Udało się wejść do LKE ze ścieżki mistrzowskiej, ale nadzieje były większe. Wcześniej porażka Lechii z Rapidem 0:0 i 1:2 i porażka Rakowa ze Slavią po golu w ostatniej minucie dogrywki.
W obecnym sezonie pechowe losowanie Lecha. Co do Legii to cóż – można było lepiej wylosować, ale też można było lepiej zagrać na Cyprze i w rewanżu.
Myślę, że bilans szczęścia i pecha się mniej-więcej wyrównują. Może się okazać, że rankingowo za nami najsłabsza kolejka w tym sezonie.
Podtrzymuję swoją opinię, że w fazie ligowej zrobimy bilans na poziomie między 14-5-5, a 12-6-6. Sądzę też, że w komplecie zameldujemy się w 1/8 finału.
Co do gonienia Czechów, to trudno na razie przewidywać jak to się skończy. Czesi są mocni, ale nie są hegemonami. Sądzę, że Sparta za 2 tygodnie będzie mieć spore problemy, żeby wygrać.
Patronus przestań pieprzyć, nie mam siły nawet całości czytać. Wpadka i kompromitacja to nie jest wtedy jak masz 40% na wygraną a rywal 30%. To jest normalny wynik, Legia przegrała z Lugano bo Lugano miało bardzo dobry sezon a Legia problemy kadrowe, Jaga zremisowała z Celje bo Celje miało świetny sezon i w tym radzi sobie też bardzo dobrze. To powiedzmy jeszcze że kompromitująca wpadka była Rakowa wczoraj. Jej, nie mogę tego słuchać. Nie porównuj drużyny z Gibraltaru do Celje, Molde czy Lugano… Takiej wpadki jak wczoraj nie było chyba od Legii z Dundelange…
No nic uniosłem się, ale ogólnie zgadzam się że wciąż wszystko jest do wygrania, mamy jeszcze trzy mecze z Czechami i dużo innych. Nadal liczę na komplet naszych na wiosnę i wtedy się zdecydują losy świata =P.
Celje to ostatnio coraz mocniejsza drużyna. W swojej lidze prowadzi, w LK na razie na 3 miejscu, rok temu w LK też daleko zaszli. Remis na wyjeździe to nie był taki zły wynik. Z resztą za 2 tygodnie zobaczymy jak sobie poradzi Legia.
Dziękuję Staslaw za krótkie wyjaśnienie Kolegi Patronusa w żołnierskich słowach 🙂
Ja spytałem kiedy myśmy ostatnio zgubili coś w meczu, gdzie na nas płacono 1,50 albo mniej a Patronus wyjechał z przykładami, gdzie myślę w większości przypadków nie byliśmy nawet lekkim faworytem. Do tego że Śląsk odpadł z słabym zespołem który potem niewiele ugrał w LKE, a ja pytam co potem Śląsk ugrał w ESA? 🙂
A to że był nie rozstawiony to tylko efekt tego że był świeżakiem, ale jednak z niezłej ligi.
– Na Jage z Mladą było 2,63 (na Mladę mniej).
– Na Legię z Lugano 1,95 (nawet nisko ale to wciąż niecałe 50%)
– Na Jage w Celje było 3,30!!!
– Raków w LE to nawet nie wspominam, bo chyba tylko z Sturmem u siebie był lekkim faworytem.
– Legia z Molde to była para koło 50/50, w jednym roku się udało, w drugim nie. W ogóle w kwestii Legii pamiętajmy że 3!!! awanse do fazy zasadniczej zrobiła tańcząc do końca na ostrzu noża (Midtjylland, Brondby, Hibernian)
– Lech miał pecha trafiając na Karabach ale rok później Jaga furę szczęścia dostając Litwinów.
– Lechia z Rapidem, serio?
– a Raków ze Slavią to może mieć pretensje tylko do siebie, że w Częstochowie więcej nie wsadził. Aczkolwiek wciąż nie był faworytem dwumeczu.
Raz jeszcze powtórzę, że indywidualnie można na Lechu wieszać psy, ale w skali ogólnej trzeba powiedzmy raz na rundę i taką wpadkę założyć.
Dokładnie, jednak mamy więcej szczęścia, niż jakości. Dlatego sceptycznie widzę gonienie Czechów
brawo. Dokładnie tak. Po wpisach niektórych osób ewidentnie widac, ze oni zakładają tylko pozytywne niespodzianki, za to zadnych negatywnych. Co jest po prostu absurdalne.
Tak jak my wyrywamy punkty, których teoretycznie nie powinno być, tak samo nam będą je wyrywać. I to jest proste i logiczne.
Wiadomo, że tak nie będzie, ale czym innym jest negatywna niespodzianka, bo akurat nic nie chciało wpaść, a przeciwnik strzelił ze swojej jedynej sytuacji, a czym innym jawne olanie meczu. Raków powinien był z Sigmą wygrać, ale remis jest do zaakceptowania, skoro w podobny sposób Jaga urwała punkt ze Strasbourgiem. To się może zdarzyć w jedną i w drugą stronę. Natomiast Lech zwyczajnie olał mecz, i tak nie powinno być.
Tak samo jak Chelsea olała rewanż z Legią, Fiorentina z Lechem czy Villarreal ostatni mecz grupowy z Lechem… Aston Villa też w Warszawie grała drugim garniturem. Takie rzeczy cały czas się zdarzają i akurat my jesteśmy sporym beneficjentem takich sytuacji ostatnio. Dysproporcja pomiędzy Premier League a Ekstraklasa pewnie jest podobna jak między Ekstraklasa a najsłabszymi zespołami LK. Czyli w teorii nawet drugi skład powinien przepchnąć o tyle słabszego rywala, ale czasami tak się nie dzieje. Życie.
Sorry, ale to nie to samo, bo w tych przykładach przeciwnicy i tak zrealizowali swoje cele. Villarreal i Aston Villa wygrali grupę, a Fiorentina i Chelsea przeszli dalej do półfinału. Jedynymi konsekwencjami ich wpadek był brak gratyfikacji za te mecze od UEFA, które jednak są dla nich relatywnie dużo mniejsze niż dla nas, oraz brak punktów do rankingów (klubowego i krajowego), które również mają dla nich nieporównywalnie mniejsze znaczenie (lub żadne).
Analogicznie, nikt u nas nie rozpamiętuje takich wyników, jak remis Jagiellonii z Dinamem Tirana, bo to niewielka strata, a główny cel został zrealizowany. Nikt też by przesadnie nie rozdzierał szat, gdyby np. Lech przegrał na Islandii (po 7-1 u siebie).
Natomiast w tym wypadku konsekwencje dla Lecha mogą być dużo bardziej poważne. Po pierwsze, przez brak tych 3 punktów prawdopodobnie straci miejsce albo w top8, albo w top24, gdzie jedno i drugie ma ogromne znaczenie. Zaś w najlepszym razie zajmie np. 20. miejsce zamiast 10. i dostanie trudniejszego rywala w 1/16. Stracił też 400 tys. euro, co w naszych warunkach jest nadal sporą sumką, oraz 2 punkty do rankingu klubowego, który za rok może być dla Lecha cholernie istotny przy rozstawieniach w el. LM lub LE.
Te 0.5 pkt w rankingu krajowym również ma dla nas niebagatelne znaczenie w obecnej sytuacji, bo gramy nie o to, czy ktoś będzie startować od II czy od I rundy LK, tylko o kluczowy próg bezpośredniego awansu do LM, plus dodatkowo o TOP2 w tym sezonie i kolejne miejsce w LM z tego tytułu, z czego mógłby skorzystać sam Lech.
To jest sytuacja nieporównywalna do porażki Chelsea, która miała dla nich absolutnie marginalne znaczenie. Oni mogli sobie pozwolić na małe zlekceważenie tego rewanżu (choć też wcale nie było tak, że go zupełnie olali). My nie możemy sobie na takie coś pozwolić. Nie w tym momencie i nie na tym etapie rozgrywek. Olać ewentualnie można było rewanż z Breidablikiem, i na to bym machnął ręką, ale nie taki mecz jak wczoraj.
aaaaaaaaaaaaaaaaaa – ty analizujesz dlaczego tak sie stalo i ze tak byc nie powinno itd. I ja sie z tym zgadzam.
Tylko ja pisze, ze wpadki będą się zdarzać. A z jakiego powodu to nie ma zadnego znaczenia dla tej tezy.
No i ranking 2-letni. Nie przywiązywałbym do niego wielkiej wagi, ale miło spojrzeć, więc:
5. Francja (+4,874)
6. Portugalia (+4,725)
7. Belgia (+2,025)
8. Holandia (+1,875)
9. Polska
10. Cypr (-1,313) – dlatego pisałem o trzymanie kciuków za rywali Cypru
11. Grecja (-1,538)
12. Norwegia (-2,513)
13. Szwecja (-3) – tu bym się nie martwił, w tym sezonie Szwedzi już dużo nie zdobędą, a i w kolejnych sezonach mają marne szanse
14. Turcja (-3,625) – tak z sezonu na sezon Turcja ląduje coraz niżej
15. Czechy (-3,775)
16. Dania (-4,344)
To zestawienie to wyniki za poprzedni i obecny sezon. Teoretycznie jest nawet możliwe, że na koniec sezonu znajdziemy się w nim na 7. miejscu. Ale wiadomo, że dla nas najistotniejsze będą kolejne sezony. Kolejny sezon (gdy bedziemy mieć na starcie 5 zespołów, ale cztery startujące od q2 i jeden zaczynający od q3) będzie szczególnie istotny. Słaby zestaw pucharowiczów i nieudane kwalifikacje mogą sprawić, że zamiast walczyć o wybicie się z 9-12 w górę, będziemy musieli bronić się przed wypadnięciem z tej grupy.
A co nas czeka w przyszłości?
Wbrew złym wróżbom „znawców i ekspertów”, najbliższe 3 sezony to stabilizacja w okolicach 9-12. W rankingu 4-letnim stabilnie: 5,55 straty do 9 pozycji, 1,85 straty do top10 i 3,338 przewagi nad 13 miejscem. A skoro 13 i 14 miejsca zajmują Norwegia i Dania, to najprawdopodobniej ta przewaga wzrośnie znacznie, do 7-8 punktów.
Wspominany przeze mnie Cypr w tym zestawieniu ma do nas ponad 7 punktów straty, więc tak jak napisałem – za rok również będziemy walczyć o jak najlepszą pozycję z miejsc 9-12.
—–
Ciekawie wygląda ranking 3-letni. To pierwsze zestawienie, w którym nasi rankingowi rywale na starcie tracą mniej niż Polska. Ale jednocześnie raning się mocno spłaszcza. Na ten moment jesteśmy na 12 pozycji, ale mamy większą przewagę nad 16 miejscem niż stratę do 8!
Do ósmej Holandii tracimy dokładnie 5 punktów, a nad 16. Szkocją mamy niemal 8 punktów przewagi! Możemy dość spoglądać na Belgię i Portugalię i marzyć, że jeśli pięknie pogramy w tym sezonie… No dobrze, bez marzeń. Ale też bez głupiego czarnowidzenia, bo żeby na koniec sezonu 27/28 Polska wypadła poza top15 musiałby zdarzyć się jakiś splot katastrof. Federacje w naszej okolicy:
8. Holandia (+5)
9. Grecja (+2,987)
10. Czechy (+2,85)
11. Turcja (+1,5)
12. Polska
13. Norwegia (-1,388)
14. Dania (-2,719)
15. Cypr (-4,438)
16. Szkocja (-7,95)
Na ten moment wygląda tak, jakbyśmy znajdowali się w środku między pozycjami 9 i 14, ale przypominam – w tym sezonie zdobędziemy sporo punktów więcej niż Norwegia i Dania, zatem nasza przewaga nad nimi powinna wzrosnąć do 5-6 punktów, czyli mniej-wiecej do tylu ile mamy teraz straty do Holandii.
Pisałem, że w fazie ligowej zrobimy bilans między 14-5-5, a 12-6-6. Mamy 4-2-2, czyli jesteśmy „na kursie i na ścieżce”. Mogło i powinno być lepiej, ale ja pitolę:
Już po 2 kolejkach LK mamy lepszy punktowo wynik niż w sezonie, gdy w FL grały Legia i Raków.
Mamy prawie tyle samo punktów, co w sezonie gdy Lech grał w 1/4 finale LKE. (hehe, gdyby Lech wygrał, mielibyśmy więcej).
Mamy prawie 2/3 punktów, które w poprzednim sezonie zebrały Legia i Jagiellonia (i Śląsk i Wisła).
Szklanka jest do połowy napełniona wodą. A druga połowa nie jest pusta, jest w niej powietrze 😉
Turcy odjechali, trochę im w tym pomogliśmy, trudno.
Czesi próbują uciekać, ale wiosna będzie nasza.
Rok temu o tej porze przekonywałem ludzi, że awans do top15 jest możliwy, ale szło ciężko. Ale co tam. Teraz nadal uważam, że możemy atakować w tym sezonie 9 miejsce. Rok temu mogliśmy atakować 14. Nie wyszło. W tym roku już jeden bardzo ważny cel udało się osiągnąć. Miejsca w top12 nikt nam nie odbierze, musielibyśmy naprawdę strasznie zawalić.
Mało tego, malkontenci piszący o szybkim spadku Polski poza 15… Jakoś ich nie widzę. Hehe, no nie, jeden koleś gdzieś (chyba na fb) napisał, że zaraz spadniemy na 20 miejsce. No może jeśli będzie wojna.
Możemy sobie jako ciekawostkę obserwować walkę o 15 miejsce między Szwajcarią, Austrią, Cyprem i Szkocją. Uwaga: w tych zmaganiach trzymamy kciuki za rywali Cypru! Oni i tak mogą być groźni za 2 lata.
Podsumowując [zakładam, że Access list nie zmieni się]:
Jest dobrze, może być jeszcze lepiej, raczej nie będzie gorzej. O miejsce w top14 możemy być spokojni. A to oznacza, że mistrz Polski dostanie dodatkową premię od UEFA około 20 milionów złotych za udział w play-off LM. A może przecież być jeszcze lepiej!
Mało tego. Tylko katastrofa odbierze nam miejsce w top12. A to dodatkowo oznacza, że będziemy mieć 2 ekipy w grze o LM oraz 2 ekipy w grze o LE! Mistrz będzie mieć pewną minimum LE, a zdobywca Pucharu Polski minimum LK!
Trzeci zespół ligi będzie mieć łatwiejszą drogę do fazy ligowej niż Legia w tym sezonie.
Walka o top10 skomplikowała się, o top9 jeszcze bardziej. Na przegonienie Turków mamy takie szanse jak nasza kadra na wygranie grupy eliminacyjnej… No może większe. Ale 10 pozycja jest wciąż w zasięgu.
Nie skorzystaliśmy z okazji, by wskoczyć na 2 miejsce w obecnym sezonie. Po meczach Legii i Jagi wydawało się, że można będzie całkiem realnie się interesować tematem, ale jednak dwa kolejne mecze znów nas sprowadziły do parteru. Oczywiście wiosną polskie kluby mogą wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności, ale na razie temat pozostaje w szufladzie „szalone pomysły doktora Zuluguli”.
Tak, patrząc na sam ranking i ogólnie na wyniki to jest naprawdę dobrze.
Ta kompromitacja Lecha nie boli aż tak, bo to faza ligowa, na razie nie boli, bo przecież może się skończyć brakiem awansu do fazy pucharowej… Ale nawet jeżeli Lech awansuje, to co jeżeli braknie nam mniej niż 0,25 do 10 miejsca?
Ehhh, miało już nie być takich kompromitacji, a to jedna z największych…
Jak zbraknie, to będzie bolało. Ale gdyby Legia ujebała u siebie z Hibernianem, to nie stracilibyśmy 0,5 do rankingu tylko ze 4 punkty.
To jest właśnie różnica między fazą ligową, a eliminacjami. W kwalifikacjach jeden nieudany mecz (vide Larnaka-Legia) może zawalić Ci całe eliminacje (no akurat tu tylko odpadnięcie z LE). W fazie ligowej masz jeszcze 5 meczów na odrobienie.
Pełna zgoda, problem tylko, że Lech uwalił najłatwiejszy mecz, teraz zostały już tylko trudniejsze, a nawet ze Szwajcarami może być ciężko… Oczywiście bywały gorsze kompromitacje, chociażby Realu z Sheriffem.
Dobrze, że mamy 4 zespoły w FL. Jakby był tylko Lech to byśmy się wkurzali pewnie dużo bardziej.
Jestem nowicjuszem i mam pytanie . czy dobrze rozumuję :
15 miejsce – 5 klubów ( 2 el. LM, 1el. LE, 2 el. LK )
14,13 miejsce – 5 klubów ( tak jak wyżej ale 1 z 4 rundą LM )
12,11 miejsce – 5 klubów ( 2 el. LM. z 4 rundą, 2 el LE też jedna z 4 rundą, 1 LK
10 miejsce – 5 klubów ( 2 el. LM z fazą ligową, a LE i LK tak jak wyżej
??????
trochę chaotycznie… masz bardzo fajną tabelkę:
„Access list” 2025/26 (podział miejsc w pucharach)
15 miejsce to zdobywca pucharu od q3LE, pozostałe od q2 tak jak napisałeś.
14 i 13 tak jak napisałeś.
12 i 11 – tak jak napisałeś – jeden w eLM od q4 (ścieżka mistrzowska) oraz zdobywca pucharu Polski od q4LE – reszta od q2.
10 miejsce – tak jak w 12 i 11 tylko zamiast q4 i ścieżki mistrzowskiej, od razu faza ligowa.
9 miejsce – wicemistrz od q3, co gwarantuje minimum LE.
UWAGA: UEFA może zmieni coś w Access List. Na razie słychać tylko o podziale LM na LM I oraz LM II, ale nic nie mówi się o podziale miejsc w fazach ligowych.
wow ale to, że za 12 miejsce jest tylko jeden klub bez podpórki, to mi jakoś umknęło…
Raczej pewne, że już nie wypadniemy, czyli w sezonie 27/28:
– MP pewna LE
– PP pewna LK
– vice MP zespół dwie podpórki, aby chociaż było LK
– 3 zespół jedna podpórka, aby była LK
– jedynie 4 zespół bez podpórki
Tak to wygląda. 2 ekipy z pewną fazą ligową i 2 ekipy z dużymi i bardzo dużymi szansami (bez gwarancji, chyba w tym sezonie Servette na tym ucierpiało i odpadło po 3 przegranych dwumeczach).
10 miejsce to jak wiadomo pewna LM dla mistrza. A 9 miejsce to pewna FL też dla wicemistrza, który startuje od q3LM i ma gwarancję minimum LE (właśnie LE!)
Ale nawet 12 miejsce to niezły kop w górę. Nam tego raczej nikt nie odbierze. Mało tego, tak jak pisałem – będziemy w tym gronie 9-12 przez kolejne 3 sezony.
Wszystko się zgadza, tylko chce zwrócić uwagę na jedną bardzo ważną rzeczą, o której mało kto pamięta. W tym roku wystawiliśmy do pucharów nasze „top 4”. Według mnie, są niewielkie szanse, że jakiś inny klub przejdzie 3 waży eliminacji ligi konferencji…
Może się okazać, że za rok mamy 2/5 w fazie ligowej
Tomek – moze się tak wydarzyć. Duzo będzie zależało wtedy od szczęscia w losowaniu. Bo co ci po wyzszej rundzie eliminacji, skoro i tak dostaniesz dwóch całkiem niezłych rywali. A przy braku doświadczenia w pucharach takiej Cracovii czy Górnika, to pewnie szału nie bedzie.
Ale fakt, ze te 3 to minimum w przyszłym sezonie, zeby mozna ranking podtrzymywać.
Słyszałem, że Lech był o włos od wygrania tego meczu.
Ponoć paru zawodników Lincoln musiało zostać w restauracjach do 19 ze względu na to że obsługiwali jeszcze kilku polskich kibiców i prawie prawie nie zdążyli na mecz przez co mogło się skończyć walkowerem.
A tak na poważnie wrzucam link czy rzeczywiście jest podane jakie zawody po za hobby piłką nożną robią.
https://www.balls.ie/football/the-jobs-of-the-lincoln-red-imps-players-who-beat-celtic-tonight-339643?utm_source=chatgpt.com
Było w tym sezonie już trochę szczęścia, to i jest w tej kolejce trochę pecha. I szczęścia w sumie też.
Szkoda Lecha, ale no co zrobić.
Jak zwykle Jagiellonia szokuje.
Rakow, trochę rozczarował- liczyłem że jednak wygrają.
Fajnie, że chociaż Legii udało się wygrać.
Nie była to jakaś przełomowa kolejka, a mogła być. W każdym razie 1pkt do rankingu brzmi dobrze. Można powiedzieć że przy tej liczbie zespołów – plan minimum na kolejkę
Wpadkę z Lincolnem będzie można zrekompensować w pozostałych meczach. Cieszy podwójnie zwycięstwo Legii w takich dramatycznych okolicznościach. Po porażce z Turkami Legia odzyskała mental i włączyła się w walkę o awans na wiosnę. Kto wie, gdyby przegrała z Szachtarem mogłaby nie podnieść się i odpuścić sobie LKE. A tak po falstarcie nasz czwarty zespół powrócił do gry w LKE.
Jeśli dobrze widzę mamy trzy kluby w pierwszej setce w Europie.
Ktoś jest w stanie podać kiedy poprzednio miała miejsce taka sytuacja?
Przypuszczam, że nie było.
Jeszcze kilkanaście lat temu częścią składową rankingu klubowego było bodaj 25% rankingu krajowego, a nie tak jak teraz, że ranking krajowy liczy się do klubowego tylko wtedy, jak klub sam wyższego nie nastuka.
To było do sezonu 16/17 – wtedy ostatni raz ranking klubowy to były ułamek punktów krajowych plus to, co klub wywalczył sam.
A procent to się zmieniał. W sezonie 16/17 to było 20%. Wcześniej było to 33%, a nawet 50%.
Silna Wisła przegrywała rankingowo z drużynami z federacji z wysokim rankingiem krajowym. Podobnie miała Legia przez jakiś czas. A gdy ta zasada przestała obowiązywać, już nie mieliśmy żadnego jednego silnego klubu.
Nie wiem, czy mnie AI nie oszukuje, ale twierdzi że w sezonie 96/97
Widzew był 57 w Europie, Legia 62, a Hutnik 100.
Nie umiem jednak tego zweryfikować
No właśnie takie zamierzchłe czasy, że mało kto wie jak to się wtedy liczyło… Ja już nie pamiętam, chyba 2 za wygraną i 1 za remis, oraz 1 punkt za 1/4, 1/2 i finał. Za grę w LM dodatkowo 4 punkty.
Nie znalazłem rankingu za ten okres, ale na przykład na tej stronie:
foot.faugeras.net/data/archive/uefa5y1997.html
widać, że był okres, gdy w top100 kręcily się Legia, Lech, GKS i potem Widzew.
Wtedy w pucharach grało się dużo mniej meczów. A Hutnik grał tylko w jednym sezonie, więc do top100 za okres 5-letni raczej nie trafił.
A widzisz, mam pomysł. Możliwe, że AI policzyła jakoś punkty za jeden sezon a nie ranking za 5.
Obejrzałem studio na kanale meczyków: Dobrasz niby przyznawał, że wynik Lecha to kompromitacja, ale cały czas bagatelizował jej wagę. A bo ważniejszy mecz jest w niedzielę, a to była taka wycieczka ze sparingiem, którego wynik nie ma większego znaczenia. Mówił to w swoim imieniu, ale też wprost sugerował, że tak samo myślał sztab i drużyna. Zupełnie nie rozumiem takiego podejścia. I to niezależnie, czy chodzi o trenerów i piłkarzy, czy media i kibiców.
Zamiast Lincoln, Lech mógł wylosować z tego koszyka np. AEK Ateny . Cy gdyby wczoraj przyszło grać w Atenach, to też ktokolwiek podchodziłby do tego jak do sparingu? Szczerze wątpię. Byłoby podejście jak do normalnego meczu i oczekiwanie, że Lech podejmie walkę. A przecież ta toczyłaby się o dokładnie to samo! O tyle samo punktów w tabeli LK, o tyle samo punktów do rankingów klubowego i krajowego, o taką samą nagrodę pieniężną od UEFA. Za chwilę Lech pojedzie do Madrytu na mecz z Rayo i pewnie będzie tam sobie wypruwał żyły, żeby chociaż zremisować – bez gwarancji powodzenia, bo Rayo może się i tak okazać za mocne. A mecz, w którym było dużo większe prawdopodobieństwo powodzenia, i który toczył się O IDENTYCZNĄ STAWKĘ, został sprowadzony do miana sparingu i zbagatelizowany (żeby nie powiedzieć olany). Przecież to kompletny absurd.
Ba, wręcz śmiem twierdzić, że mecz z takim Lincolnem jest nawet ważniejszy niż mecz z Rayo. Dlaczego? Bo o ile punkty są to same, to z Gibraltarczykami można dużo więcej przegrać. Ewentualna porażka z Rayo czy z Mainz byłaby przyjęta ze względnym zrozumieniem. A porażka z Lincoln? Spowodowała gnój, który będzie się teraz długo ciągnąć. I będzie ona Lechowi wypominana przez kolejnych 20 lat, albo dłużej.
Z tych względów, potraktowałbym ten mecz śmiertelnie poważnie, nawet bardziej niż z przykładowym Rayo. A tymczasem zewsząd wszyscy trąbili, że to w zasadzie sparing, i tak też został najwyraźniej potraktowany. To jest głupota, której nie potrafię zrozumieć. Nie tylko trenera i piłkarzy, ale też kibiców i zdecydowanej większości komentujących. I nie mówię tego wyłącznie z perspektywy wyniku, bo przed meczem myślałem dokładnie tak samo. Tylko wtedy jeszcze miałem nadzieję, że się okaże, że niepotrzebnie się martwiłem, bo Lech faktycznie na luzie im wklepie.
Ale czy w ogóle były logiczne podstawy, by tak sądzić? Nie zamierzam robić z Gibraltarczyków jakichś mocarzy – jak na ten etap to jest słaba drużyna. Ale wyniki pokazują, że nie AŻ TAK słaba, by w meczu u siebie, na sztucznej murawie, przy maksymalnej motywacji, i przy odrobinie szczęścia, nie mogła sprawić problemów silniejszemu, acz mało skoncentrowanemu, przeciwnikowi. W tym sezonie problemy tam miała Crvena zvezda, która ledwo dowiozła 1-0. Bodaj 2 lata temu Karabach wygrał 2-1 po golu w doliczonym czasie. Swego czasu poległ tam Celtic. Oni generalnie nie przegrywają u siebie wysoko.
Mamy też masę przykładów z innych meczów. Dopiero co Jaga musiała się natrudzić by wyszarpać 3 punkty z Maltańczykami. Sam Lech miał problemy na Islandii, nie mówiąc już o porażce z Resovią sprzed roku. A i tak prawie wszyscy podeszli do tego na zupełnym luzie, gdzie – jeszcze raz zaznaczę – do wygrania było tyle samo, ile można dostać za zwycięstwo z Rayo, Betisem czy Chelsea. Zresztą Resovia to ten sam casus. Równie dobrze Lech mógł wtedy zagrać z Pogonią czy Widzewem i nie byłoby oszczędzania, tylko wielka spinka. A że zagrał z Resovią, to można było sobie podejść na luzie i wystawić rezerwy, choć stawka była TA SAMA. No kompletna głupota.
Logika wskazuje, żeby to właśnie w meczach ze słabszymi, ze względu na wyższe prawdopodobieństwo powodzenia, najbardziej walczyć o punkty. A nie na odwrót!
aaaaaaaaaaa, jak patrzę na te puchary, to każdy zespół próbuje rotować. I potem wychodzą takie kwiatki. Widocznie tej pary trochę brakuje, żeby dobrze grać na kilku frontach. Wczoraj widziałem jak Legia po dobrej pierwszej połowie, w drugiej oddała piłkę Szachtarowi. Nie utrzymali poziomu z pierwszej części meczu. A mecz Lecha – oni myśleli, że wygrają na stojaka, a przeciwnicy byli niesamowicie zdeterminowani. Biegali na maksa przez cały mecz. W dodatku boisko było paskudne… i nie tylko Lech miał tam problemy. Przykra sprawa ale prawda jest taka, że kibice wolą sukces w Ekstraklasie od sukcesów w pucharach. Dlatego trenerzy tak kombinują.
Myślę, że to co mówił Dobrasz to robienie dobrej miny do złej gry. Pewnie gdyby dwa dni temu ktoś mu powiedział, że Lech przegra na Gibraltarze, raczej nie bagatelizowałby tak tego.
Trener Lecha nie wziął lekcji od Legii i wpadł w tę samą pułapkę. Stało się i już, trzeba mieć nadzieję, że w Warszawie się czegoś nauczyli i nie zlekceważą ostatnich dwóch meczów.
A co do Szachtara… To rzeczywiście po przerwie piłkarze z Ukrainy przeważali, ale przecież przegrywali i musieli odrabiać straty. A potem chcieli pójść za ciosem. Ale końcówka należała do Legii. W ostatnich 10 minutach meczu goście mogli strzelić 3 gole. W samej końcówce Żewłakow podpalił się i nie zagrał prostopadłej piłki, żeby Colak mial sam na sam.
Może się mylę, ale wydaje mi się, że jakoś od 85 minuty Tobiasz był bezrobotny.
I nie wydaje mi się, żeby „kibice woleli sukces w Ekstraklasie od sukcesów w pucharach”. Ja chcę oglądać dobrą grę. „Dwa dobre skoki”.
@Filonski Nie chodzi mi samo o rotowanie – wiadomo, że trzeba robić zmiany. Trener mówił po meczu, że nie może grać cały czas Ishakiem po 90 minut, i ja się z tym zgadzam. Chodzi mi o ogólne podejście do tego meczu, które od początku było niepoważne. O lekceważenie i bagatelizowanie jego wagi, która przecież była taka sama (a w pewnym sensie nawet większa) niż waga meczów z Rapidem, Rayo, Mainz itd.
Tak głębokie rotacje wynikały właśnie z tego podejścia, więc nie widzę ich jako przyczynę problemu, tylko skutek/objaw. I dlatego też nawet po wejściu podstawowych piłkarzy nic się nie zmieniło. To jest wbrew logice, bo teraz w kolejnych meczach będzie pełna mobilizacja, ale będzie też dużo trudniej o punkty, i tam może ona nie wystarczyć. A tu, gdzie można było je zdobyć, to urządziliśmy sobie sparing.
No i nie mówię tylko o piłkarzach i sztabie, ale też o mediach i kibicach, których podejście było w większości takie samo, co widać na przykładzie Dobrasza. W ogóle to lubimy się naśmiewać, nazywać takich rywali amatorami, listonoszami itd., a to właśnie niepoważne podejście do przeciwnika jest przejawem amatorstwa. Profesjonalizm nakazuje potraktowanie takiego meczu w pełni poważnie, ze względu na jego wagę. To amatorzy mogą sobie wyjść na boisko pokopać ot tak, na luzie, a profesjonaliści przeanalizowaliby wszystkie zagrożenia i starali się im zapobiec. Tutaj amatorami okazali się trenerzy i piłkarze Lecha, ale również nasi „eksperci”, którzy przed meczem zamiast przestrzegać, przypominać że dopiero co Crvena zvezda się tam męczyła, mówić o tym jak istotne są te punkty w kontekście walki o awans dalej (który teraz stanął pod znakiem zapytania) itd., to też robili sobie jaja.
Mówię oczywiście o mediach mainstreamowych, bo tutaj pan Janek analizował rywala jak każdego innego, i przestrzegał przed jego leceważeniem, wskazując na jego atuty i wyniki na swoim boisku. Natomiast zdecydowana większość podeszła do tego na zasadzie, że gramy z jakimiś kelnerami i tyle. No i tak to się później kończy.
A co do tego, że „kibice wolą sukces w Ekstraklasie od sukcesów w pucharach”, to też jest głupie podejście. Znaczy ok, można uznawać wynik w Ekstraklasie za ważniejszy, ale to nie uzasadnia całkowitego bagatelizowania meczów pucharowych. Bo taka wtopa może się długo odbijać czkawką i rzutować też na mecze ligowe. Niedawny przykład Legii pokazał, że olewanie meczu pucharowego wcale nie „maksymalizuje szans” na sukces w Ekstraklasie, jak to niektórzy twierdzili. Lech tak samo narzucił na siebie teraz ogromną presję, i jeżeli w Warszawie też przegra – choćby przechowo, po niezłej grze – to smród wokół drużyny będzie już trudny do opanowania. Dużo większy niż by był, gdyby wczoraj wygrali. Wcale się nie zdziwię, jeżeli Legia po wygranej z Szachtarem dostanie (przynajmniej chwilowo) wiatru w żagle i pokona Lecha, który po czwartku mentalnie będzie na przeciwnym biegunie.
Co do meczu Legii z Górnikiem Kraków, to trochę przypomina mi to ubiegłoroczną rywalizację Jagi w Kopenhadze. Gol w ostatnich sekundach meczu zespołu skazywanego na porażkę, w dodatku zawodnika, który też miał ogromne problemy z formą…
Czasem jest tak, że czując presję i wiedząc, że ostatnio nie wiodło się, w meczu spinasz się jeszcze bardziej, co sprawia że koło się zamyka – spinasz się, stresujesz, robisz głupie błędy i kryzys się pogłębia.
I mecz z zespołem, z którym… jest oczekiwanie, ale mało kto spodziewa się sukcesu, a Ty wygrywasz, odblokowuje Cię i cały zespół. Łapią „wiater” i zaczynają grać jak z nud.
Zobaczymy w niedzielę, czy lepsza będzie zmęczona Legia, czy wypoczęty Lech?
AEK Larnaka
Cypryjski zespół wyeliminował Legię z Ligi Europy. Dość wstydliwa dla Legii to porażka była, no bo jak to – zespół, który ogrywał Betis i Chelsea odpada z Cypryjczykami.
Larnaka obecnie jest współliderem LK z kompletem punktów i bilansem bramkowym 5-0
I to nie jest tak, że trafili w dwóch kolejkach na leszczy z Malty, czy (hehe) Gibraltaru.
Najpierw rozgromili AZ Alkmaar, a potem wygrali na wyjeździe z Crystal Palace.
Troszkę inaczej każe mi to spojrzeć na boje w eliminacjach LE.
.
3 miejsce w tabeli zajmuje aktualnie kolejny rywal Legii – Słoweńcy z Celje.
Nie będzie to łatwa przeprawa, jak widać. Wygrana tam przybliżyłaby polski klub (któryś z nich) do top 8.
.
co do Lecha – trudno coś pozytywnego napisać o tym meczu. Niestety kompromitujące wpadki się zdarzają. Każdemu. Mam wrażenie, że Lech jednak lepiej się prezentuje, jak nie przystępuje do rywalizacji w pucharach z pozycji faworyta. Dlatego też nieco bardziej zaskoczł mnie rozmiar porażki z Belgami niż fakt, że gdzieś po drodze się głupia kompromitacja przytrafia.
Jakoś mam wrażenie, że Lech z Hiszpanii punkt przywiezie, a Mainz z Poznania nie.
Lech przegrał na własne życzenie. Niewykluczone, że będzie jak mówisz, ale moim zdaniem spinanie się na mecze z Rayo i Mainz, a lekceważenie meczu z Lincolnem, który się toczy o TAKĄ SAMĄ stawkę, to jest kompletny idiotyzm. Tak, jak napisałem wyżej.
Ale ja absolutnie nie polemizuję z tym, że odpuszczenie tego spotkania to idiotyzm.
Lekceważenie rywala zawsze jest błędem, a strata punktów pozostanie stratą punktów.
Tłumaczenie tej proażki (nie spotałem się z nim. nie śledziłem wypowiedzi po meczu) tym, że to „niby-sparing” jest mydleniem oczu i w zasadzie kompromituje bardziej niż sama porażka.
.
Niedawno się cieszyłem, że ranking nam rośnie, bo od kilku lat unikaliśmy kompromitującch porażek – no w końcu się zdarzyła – jak zdarza się wszystkim – o tyle dobrze, że nie kończy przygody.
.
Natomiast zawsze zastanawiam się w takich przypadkach, czy granie tzw pierwszym składem rzeczywiście by coś zmieniło.
To jednak wyjazd na za przeproszeniem „zadupie” przy garstce kibiców – i choćby podświadomie wkrada się lekceważenie. Czy wpuszczenie nie mniejszej, ale wręcz większej liczby rezerwowych/juniorów nie dałoby lepszego efektu – dla nich wszak byłaby to szansa pokazania się.
Mr E, dobry komentarz, z którym się zgadzam. Nie wszystko jest takie oczywiste jak się wydaje. I nie wszystko można wytłumaczyć statystykami.
Samsunspor z kolei pojechał 3:0 z Dynamem Kijów. A Jaga, która wymęczyła 1:0 z zespołem z Malty, przywiozła remis z Francji. Rayo w ostatniej minucie uratowało remis z Hacken. [uwaga, szydera:] Slovan Bratysława dzięki ubiegłorocznemu występowi w LM, po 2 kolejkach w LK ma już 0 punktów na koncie.
Po dwóch kolejkach mamy dwa kluby z bilansem 1-1-0 i dwa z bilansem 1-0-1.
No nie możemy chwalić się kompletem, jak było rok temu po 2 kolejkach. Ale na razie jedziemy na „4”. I tak szczerze, to po tych dwóch kolejkach „wiemy, że nic nie wiemy”. W takim sensie, że nie wiemy, jak nasze kluby radziłyby sobie w LE. Bo poza Rakowem, pozostałe trzy zaliczyły jeden mecz ponad stan i jeden mecz poniżej możliwości.
Za 2 tygodnie zatem czekają nas kolejne mecze prawdy i druga z rzędu kolejka wyjazdowa. Druga szansa Rakowa na przełamanie „czeskiej klątwy”, choć będzie dużo trudniej. Ale z drugiej strony jeśli Raków poprawi skuteczność?
Legia jedzie do Celje. Słoweńcy są u siebie groźni, ale jestem dobrej myśli. Uważam, że wojskowi mogą wrócić z 3 punktami… Chociaż nie. Najpierw mają 2 trudne mecze ligowe i Puchar Polski w Warszawie. Ale i tak stać ich na ładną porażkę lub bohaterską wygraną.
Jagiellonia zawita do Macedonii. I myślę, że to będzie łatwiejszy mecz niż dwa wcześniejsze.
Wreszcie Lech, ponownie zawita na Półwyspie Iberyjskim.
Ogólnie myślę, że to podobny zestaw jak w czwartek, zatem można oczekiwać podobnego wyniku od strony rankingowej. Ja oczekuję minimum 1,25.
Mr E – ja to w ogole nie rozumiem, dlaczego zespoły z Cypru, Szwecji czy takiej Szwajcarii miałby by nie móc z nami wygrywać? przecież poziom w takich ligach, jak i w naszej jest podobny.
Logika drodzy ludzie – skoro Wisła Płock czy Zagłębie jest w stanie ogrywać polskich potentatów, to zespoły z miejsc pucharowych podobnych do nas poziomem krajów nie będą nigdy w stanie tego zrobic?
Przecież to absurdalne. Oczywiście, że będą. Mało tego – Cypr, Szwecja, Norwegia, Dania, Szwajcaria, Polska, Czechy, Chorwacja, Ukraina, Grecja, Austria, Szkocja, to są ligi gdzie poziom nie jest bardzo zróżnicowany. Naprawdę. I dla mnie żaden wynik pucharowy pomiedzy druzynami z tych krajów nie bedzie jakimś wielki zaskoczeniem.
Dla mnie od początku pojedynek z Larnaką nie był żadnym spacerkiem i wiedziałem, że to nie bedzie łatwa przeprawa. Oczywiście, nie zakładałem porazki 1;4, ale odpadnięcie byłem sobie w stanie wyobrazić.
Cześć wszystkim, jako być może najbardziej widoczny kibic Lecha na tym forum chciałbym od razu bez ceregieli podkreślić, że był to straszny wieczór. Waham się właśnie, czy nie wyjść na podwórko i nie spalić 30-letniego szalika klubu.
Auto-inwektywy cisną mi się na usta / klawiaturę bez końca, ale napiszę tylko że wstyd z Gibraltaru nie będzie miał końca. Osobiście robię przerwę do wiosny, ale być może dłużej. Identyfikacja z tym klubem obrzydza mnie jako człowieka, na poziomie tożsamościowym, a granic nie mam jakichś niemożliwie wątłych.
Jagiellonia – super mecz, na poziomie ligi francuskiej, z wyjątkiem ostatnich 5-10 minut.
Legia – brawa za przełamanie złej passy.
Kolejny raz Wam Kibicom napluli w twarz.
Jak to szło??? Mamy kurwa dość? a u steru nadal te same twarze od lat
Wojtek, wypowiedź dosadna ale podyktowana komentarzem ” na gorąco”. A mało to już takich meczy polskich drużyn przeżyliśmy (a i narodowa drużyna też potrafi nas podobnie zaskoczyć np. w Kiszyniowie)? W tym przypadku następne wyniki i dalszy awans Lecha mogą załagodzić tą kompromitację jeszcze w tym roku. Trzeba uczciwie napisać że Lech miał dużego pecha (słupki, poprzeczki) a jak się nie trafia w takich sytuacjach to robi się nerwowo i powstaje presja. Gibraltarczycy mecz życia. Po meczu z Rapidem były zachwyty, teraz nastroje odmienne. Fortuna kołem się toczy, taki los kibica.
Wojtek, Lech dał ciała, przekombinował i tyle. Tak jak Legia z Samsusporem, Roma i inni którzy rotowali. I tyle. Na szczęście wygrali wcześniej z Rapidem więc bilans zysków i strat jest mniej więcej równy 🙂
Zachowaj ten szalik, będzie co palić w niedzielę 😉
Ewentualnie będzie co palić po porażce z Legią w finale LK 😉
Wojtek – o ile rozumiem wkurzenie ( sam jestem kibicem Lecha ) to bez przesady. Ostatecznie to tylko sport – rozrywka. A w sporcie są emocje pozytywne jak i negatywne. Normalna sprawa. A już kibic piłki nożnej w Polsce to powinien być akurat przyzwyczajony do raczej negatywnych niż pozytywnych emocji piłkarskich. Także spokoju życzę 🙂
Poszedłem na psacer i teraz mogę napisać.
3 tygodnie temu odbyła się dyskusja, czy kibic Lecha może być wkurzony po porażce Legii. No i cóż, jeśli nie jest szowinistą, to może być.
Ja jestem kibicem Legii, ale jestem wkurzony po porażce Lecha. I chyba tyle, nie ma sensu więcej o tym pisać.
Legia sprawiła ogromną radość, wiadomo. Z Jagi byłem dumny, mimo że stracili prowadzenie i mieli trochę gorących chwil w końcówce. Raków mnie denerwował nieskutecznością i jak w 82 minucie piłka odbiła się od koślawych nóg obrońcy i wyszła na rzut rożny, pomyślałem sobie, że to się zemści. Na szczęście przed końcem wyrównali. „1,25 czyli jest ok”, pomyślałem, Po cichu licząc, że jeszcze czy to Raków, czy Lech dorzucą coś w końcówce. No i zesłało się.
Jestem kibicem Legii, a mam „kaca” po przegranej Lecha. Bo raczej „jestem kibicem polskiej piłki” i mam kaca po przegranej polskiego zespołu.
Roma strzeliła gola na 2:2 w końcówce, ale gol anulowany. Lille strzeliło na 4:4 w końcówce, ale gol anulowany. Lech traci w końcówce na 1:2. Sporo się tego zebrało.
No, dorzuciliśmy do rankingu 1 punkt. O 21 myślałem, że będzie 1,75, ale już trudno. Nie pierwsze i nie ostatnie stracone punkty w tym sezonie. Wiosną dowiemy się, jakie miały one znaczenie, ale już teraz można napisać, że o 21 nasze szanse na sezonowe top2 mocno wzrosły, żeby po niespełna dwóch godzinach spaść niżej niż były o 18.
Temat wyprzedzenia Turcji stał się jeszcze trudniejszy, chyba będzie to trudniejsze niż rok temu wyprzedzenie Szkocji.
Natomiast co do Czechów, to „robimy swoje” i czekamy na wiosnę.
Patronus – i ja mam identyczne podejscie. Bo w meczach międzynarodowych trzymam kciuki za wszystkie drużyny. I każda wpadka czy przegrana polskiego klubu mnie martwi.
Trener Lecha popełnił ten sam grzech co trener Legii – rotacja. Nie jesteśmy na tyle mocni, zeby w Europie móc sobie rotować i grać niemal drugim składem. Co obecny sezon pokazuje dobitnie.
Niezłe pozostałe wyniki tracą kompletnie znaczenie przy tym co odwalił Lech. Przecież to jest kompromitacja stulecia. A najgorsze, że ten ciężko budowany progres, ten pozytywny obraz ligi został właśnie doszczętnie zniszczony. No bo jakie postrzeganie ma mieć liga, której mistrz przegrywa z drużyną z Gibraltaru? Tylko ręcę załamać można. A po drugie to nie wiem po co są te brednie o przeskoczeniu Czechów, oni sobie na luzie remisują z Atalantą na wyjeździe w LM i również na wyjeździe wygrywają z Romą w LE, oni są półkę wyżej niż my.
Jakie postrzeganie może mieć liga, której mistrz przegrywa u siebie z zespołem z Azerbejdżanu mimo prowadzenia 2:0?
W rywalizacji polsko-czeskiej w tym sezonie na razie jest 1-2-0, więc spokojnie. Przeskoczymy ich wiosną, chyba że bardzo, ale to bardzo się postaramy, żeby tego uniknąć.
Patronus – jeszcze jest druga strona medalu – to Czesi się mogą bardzo postarać, żebyśmy nie byli w stanie tego zrobić. I niektóre wyniki pokazują, że się starają.
Kiedyś mówiło się wprost, że kluby z takich lig jak włoska olewają „słabsze” puchary bo dla nich ważniejsza jest Serie A. Zespoły z innych czołowych lig nawet jeśli nie olewają to przynajmniej lekceważą wspomniane słabsze rozgrywki.
Trudno mi oprzeć się wrażeniu, że naszych polskich wymiataczy dopadła tego rodzaju mania wielkości, na co wskazują kombinacje ze składem Legii w pierwszej kolejce i Lecha w obecnej… „Jakoś to będzie, jakoś się pchnie”…
Oczywiście, że trzeba wyważyć priorytety: „ugrać kasę w obecnej edycji pucharów” vs „dostać się do kolejnej edycji”, no ale – do licha ciężkiego – to są europejskie puchary!!!
też mnie to wk….. Dla mnie to absurdalne podejście, żeby cały rok walczyć o puchary po to, żeby je odpuszczać.
Tylko próbuje spojrzeć ze strony klubów. Najlepsze polskie zespoły obecnie mają takie wydatki, że dla nich niemal musem są przychodzy z europejskich pucharów. Więc awans tam jest niemal konieczny. A zarówno Lech jak i Legia w lidze nie są w top 3, żeby mogłby ze spokojem grac w pucharach. Więc tak jak mnie to irytuje, tak znamy przyczynę dlaczego tak robią.
Nie wiem czy Wy oglądacie mecze czasem? Legia na cudzie wygrana, Raków wyrównuje w 90min, a Jaga w końcówce to już obrona Częstochowy. Równie dobrze mogło być Legia 1-1, Raków 0-1, Jaga 1-2 i Lech 0-2 bo karny z kapelusza. Bilans 4-2-2 po dwóch kolejkach można było brać w ciemno. Wszystkie drużyny jak narazie pewna 24 i nadal z szansami na TOP8… nie jest źle.
Oglądałem. Legia nie wygrała cudem. Mecz wyrównany, a w końcówce Legia mogła strzelić 3 gole.
Raków przeważał. Sigma nie zasłużyła na gola.
Jagiellonia długo prowadziła. Strasburg starał się, ale grał trochę jak w lidze Legia z Wisłą – nie wiedzieli jak ugryźć rywala.
Lech dwa razy trafił w poprzeczkę i miał też kilka innych okazji.
Piłka nożna to nie jest giełda, nie liczą się akcje. Tu jest jak na rybach, liczy się to, co w sieci.
Stawiałem na bilans na poziomie 14-5-5 – 12-6-6, zatem bilans 4-2-2 to na razie pasuje do niższej granicy. Jest ok, ale w kolejnych meczach trzeba się poprawić!
Strzał życia w 97 min to nie cud?
Raków lepszy, ale wyrównał w 90 min
Jagiellonia ostatnie 15 min i dużo szczęścia.
Lincoln też poprzeczka i nieuznany gol a i z przebiegu gry można się pokusić że zasłużona wygrana.
Mogło być 0.25 i nikt by nie miał prawa narzekać, że pechowo.
Wybierasz kilka elementów i na ich podstawie budujesz swoją tezę. A ja pokazuję, że teza jest fałszywa, bo było jeszcze wiele innych elementów.
Czyli jak my strzelamy w doliczonym albo po „strzale życia”, to jest szczęście i cud, a jak przeciwnik w 90 minucie trafia główką z 15 metrów, albo strzela z przewrotki to już normalna kolej rzeczy? Przesadzasz, i to mocno. Remis i 3 porażki przy tej grze to byłby wynik mocno pechowy.
Raków był lepszy, ale dostał gola z jedynego celnego strzału rywala, po czym musiał odrabiać, podobnie jak Strasbourg. Jednym i drugim udało się wyrównać z pozoru „szczęśliwie”, ale z gry „zasługiwali” na więcej. Legia zamiast „strzału życia” równie dobrze mogła tam mieć rzut karny, ale ok, powiedzmy, że „powinien” być remis.
A co do Lecha, to gdyby sytuacja była odwrotna, i to Lech by wygrał 2-1 po identycznym przebiegu meczu, to wtedy też byś napisał, że „zasłużona wygrana”? Bo stawiam, że raczej byś pisał, że Lech miał fuksa, bo szczęśliwie trafił w 90 minucie, a wcześniej rywal miał dwie poprzeczki oraz inne sytuacje, większe posiadanie piłki itd. Teraz mówimy, że Lech przegrał zasłużenie, ale prawda jest taka, że patrzymy na to przez pryzmat tego, jak tragicznie względem swoich możliwości zagrał Lech. Jednak gdybyśmy na chwilę zapomnieli kto z kim grał, i spojrzeli na to jak na mecz niebieskich z czerwonymi, to pewnie większość by się zgodziła, że mecz był wyrównany i równie dobrze mogło pójść w drugą stronę. (Co oczywiście w żaden sposób nie umniejsza tej kompromitacji, ale nie o tym teraz mowa.)
Tak że, moim zdaniem suma szczęścia i pecha była mniej-więcej na zero. Ten 1 pkt równie dobrze mógł być za wygraną Rakowa i remisy Legii oraz Lecha, lub inne wyniki. Gdyby z tego wyszły 3 porażki i raptem jeden remis to obiektywnie byłby spory pech.
Moje komentarze do tych meczy,
Na początek bardzo dobry wpis, ale słowo niedosyt to jest jednak za mało na to co się stało.
Na początek Jagiellonia
W pierwszej połowie bardzo podobała mi się utrzymanie natężenia pressingu na porównywalnym poziomie do Strassbourga. Widząc jak Jaga świetnie wychodziła z pod pressingu z pomocą bramkarza i jak świetnie potrafiła przycisnąć bramkarza przeciwników pomyślałem, że remis jest w zasięgu bo francuzi zostali zneutralizowani.
Wielkie brawa za 1 połowę.
W drugiej Jagielloni udało się zaskoczyć przeciwnika i wpakować fartowną bramę. Od tego momentu Strassbourg zaczął wprowadzać swój galowy skład i zaczęła się karuzela w polu karnym jagielloni, jak za starych polskich lat obrona 11 zawodnikami.
Mimo wszystko udało się dotrwać do końca. Szczególne uznania dla Siemieńca i sztabu, bo świetnie rozpracowali francuski zespół choć francuzi sami pomogli nam wystawiając pół pełny skład.
Super rezultat otwierający Jagielloni drogę do top8 mój zmodyfikowany typ 3-2-1 – 11 pkt top 8
Legia,
No, dużo pisałem negatywnie o Legii w kontekście błędów Iordanescu z poprzednim meczem. Sądziłem, że na Szachtara przyjdzie już nowy trener, ale jak widać dano sobie szansę. No zawodnicy chyba lubią typa, skoro nie oddali tego meczu. W każdym razie przynajmniej Augystyniak, ostatni raz takiego dubla to widziałem chyba jak Declan Rice walnął, porównywalne nawet bym powiedział, choć tamte ciut wyższy level.
Legia się obroniła i by Iordanescu się utrzymał musi teraz albo Lecha albo Pogoń klepnąć by został.
co do meczu. No umówmy się Szachtar nie zasłużył na porażkę w tym meczu, poprostu Augustyniak miał dzień konia.
Trzeba jednak oddać, że Legia walczyła i została za to nagrodzona.
Mój typ na Legię teraz to : 3-1-2 – 10 pkt top16
Przejdźmy teraz do Lecha
Największa kompromitacja w historii.
Oczywiście trener Lecha nie ucząc się na błędach trenera z Warszawy postanowił sobie na wycieczkę do gibraltaru wystawić jakiś taki pół pierwszy skład, bo przecież nie ma juz słabych drużyn no ale gibraltar…, przecież ku* liga ważniejsza.
Już myślałem że lewy karny a la Szczęsny z mundialu na messim uratuje Lecha i chłopaki coś docisną a tu sraka. 2-1 dla Licoln.
Dla przypomnienia
Gibraltar to:
Państwo o powierzchni
6,55 km2
39032 mieszkańców
Przychód klubu w 2024 to ponoć 2 mln Funtów a zysk to : 20 tyś funtów
wartość składu 2,3mln euro
Poznań powierzchnia
290 km2
1mln ludzi w obszarze metropolitalnym
Budżet Lecha to : 200 mln zł
wartość drużyny wg transfermarkt : 42,65 mln e
Lech ma wszystko by być największym najbardziej lubianym i osiągającym klubem sportowym w polsce. Niestety panuje tam jakaś mentalna amebizacja. Czy wygrywają 4-1 czy przegrywają 2-1 z jakimś klubikiem z krańca europy to wracają do domu i zero za przeproszenie 'wkurwu’ nie widać. Do legii mam sporo zastrzeżeń, ale tam jednak porażki czy zwycięstwa odbierane są bardziej zdrowo, z euforią i widocznym „Zależy mi”. Tu po za jednym czy dwóch grajkach w Lechu tego nie widać. To jest ta właśnie chimeryczność moim zdaniem która się objawia często w lechu. Goście mają talent piłkarski ale charakteru mogliby się uczyć od Legii.
Mój typ zaktualizowany dla Lecha to : 2-2-2 – 8 pkt top 16 ?
Raków
No, można napisać, że Raków jak to raków swoje zagrał, nie udało się wygrać ale jakoś im chyba zbytnio nie zależało sądząc po zmarnowanych 100% sytuacjach. Papszun jest pewnie spoczko-zadowolony, że raków gra tak jak bozia- Marek P. nakazał. No cóż i dobrze idzie do przodu 4 pkt to b. dobry wynik po dwóch trudnych meczach.
Najlepsze jest to, że przeciwnicy z którymi się Raków zmaga są niewdzięczni. Jak by wygrał raków oba mecze to byśmy ich zaniżali a jak raków by przegrał to byśmy i tak zaniżali umiejętności rakowa, bo co to za przeciwnicy.
No cóż jest jak jest naszej mentalności narodowej nie zmienimy. Mój typ zakutalizowany to: 3-1-2 – 10 pkt top 16
Co za wyniki?! Lech smuteczek straszny, Legia z niespodzianką. Uśmiechnijcie się, za ten sezon jestem na razie w TOP3!
3 tygodnie temu Legia mogła nie przegrać z Turkami.
Dziś Lech mógł nie przegrać z Gibraltarem. I bylibyśmy na sezonowym top2.
pewnie ze mógł. A sportowo nawet powinien. Ale niespodzianki działają też i na naszą niekorzyść. A nie tylko u rywali. I tutaj były akurat na naszą.
A co do tego top 2. Te wtopy raczej nie będą miały znaczenia, bo żeby się tam utrzymać w top 2, to musimy zagrać długi i świetny sezon w pucharach i to nie jedną drużyną.
Ładnie popłynąłeś z tymi Turkami. My Czechów nie wyprzedzimy, a gdzie Turcja? 11 miejsce to jest nasz nasz max na ten sezon.
Pisałem przed fazą grupową, że dogonienie Czechów to jest mrzonka i podtrzymuję to, jak widzicie nasze orły lubią się wyrżnąć na amatorskich drużynach i przez tak głupio stracone punkty o LM możemy na razie pomarzyć.
P.S. Lech był blisko walkowera bo połowa drużyny Lincoln miała dziś na nockę do roboty, ale zdążyli jednak.
Łatwiej będzie wyprzedzić Czechów niż ich nie wyprzedzić.
Co do Turcji, to porażka Legii sprzed 3 tygodni boli dużo bardziej niż czwartkowa wtopa Lecha.
Ale nikt nie mówił, że wyprzedzimy Czechów w trakcie fazy ligowej.
Ja pisałem, że Norwegię wyprzedzimy około 2 kolejki, a Grecję około 4 kolejki. Czechów raczej na poziomie 1/8-1/4.
Bukmacher uważa inaczej
Na top10 jest kurs 2,25
Na miejsce poza top10 kurs 1,6.
W poniedziałek było
top10 kurs 1,9
Na miejsce poza top10 kurs 1,8
Czechom trafiła się wyjątkowo korzystna kolejka, a my mimo wszystko raczej na minus. Zobaczymy jak to się potoczy dalej. Rok temu po porażce Legii z Lugano i Jagi z Mladą też miny były nietęgie.
Trzymajmy kciuki, że na koniec sezonu będzie ok.
Tez mysle, ze Czechow bedzie bardzo ciezko przeskoczyc, zwazywszy na nagminne wtopy polskich klubow niestety. Ale tutaj gdzies pojawila sie opinia, ze „Czesi sa z innej polki”. Powiem tak, przez wiele lat byli znacznie wyzej niz my w rankingu UEFA, chyba „od zawsze”, ale teraz sa tylko troche wyzej. W zasadzie jestesmy na tej samej polce. I teoretycznie, przy duzej dozie farta naszych klubow w fazie pucharowej (zakladam optymistycznie, ze wszystkie awansuja), mozemy ich wyprzedzic bedac wciaz na tej samej polce. Trafil nam sie sezon obecny taki, ze mozemy go wykorzystac i „jechac” na tegorocznym osiagnieciu przez kolejne 5 lat w Europie. Tylko trzeba duzo punktoiw nastukac. Mrzonki o Top 2 w Europie za ten sezon to nie wiem gdzie moga sie rodzic. Science fiction jak dla mnie, z naciskiem na fiction.
Czeski top jest z innej półki. W tym tygodniu wygrana w Rzymie i remis w Bergamo. No, na takie wyniki polskich klubów jeszcze długo stać nie będzie.
Top 2 to oczywiście fantasy (tej nazwy gatunku szukałeś:)), każdy to wie, tylko niektórzy idą w zabawę z wiadomym końcem – ich prawo.
Moim zdaniem remis Jagielloni ze Strasburgiem to wynik porównywalny do tych czeskich. Do 80 minuty Jaga grała jak równy z równym i miala swoje okazje. Ostatnie 10 minut bylo ciężkie, ale jakby Abramowicz byl na bramce, to na pewno byłoby więcej spokoju przy wyprowadzaniu piłki spod własnej bramki. Legia też moim zdaniem wczoraj byłaby w stanie powalczyć z Romą/Atalantą.
W zeszlym roku Legia ograla Chelsea na wyjezdzie (wiem jak to bylo, wiem) i jakis dobry klub z La Liga, wiec na takie wyniki nas stac.
A są to mrzonki, bo…?
Nikt przy zdrowych zmysłach nie sądzi, że jesteśmy na poziomie TOP2, ale ranking działa tak, że wcale nie trzeba na nim być, żeby to miejsce zająć. Wynika to z dwóch faktów:
– mecze w słabszych rozgrywkach są punktowane tak samo (wygrana 1-0 z Hamrun Spartans daje tyle samo, co 5-0 z Barceloną)
– punkty są dzielone przez liczbę drużyn (więc w lepszej sytuacji jest ten, co ma 4/4 drużyny, niż ten co ma ich 6/7)
Do ugrania w każdej kolejce dla każdej federacji są maksymalnie 2 punkty, przy czym osiągnąć to mogą jedynie te, co mają w grze 100% stanu początkowego. My jesteśmy jedną z siedmiu takich federacji, i jest całkiem prawdopodobne, że na wiosnę nadal będziemy mieć 4/4 (wtedy możemy być już np. jedną z trzech-czterech takich). Więc siłą rzeczy, jesteśmy w szerokim gronie, które realnie może o to TOP2 grać.
Tak, wiem, są jeszcze dodatkowe kolejki w LM i LE, oraz dużo wyższe bonusy tam, i inne niuanse. Ale jedną z tych kolejek już rozegrano, a 3/4 bonusów z fazy ligowej LM już JEST doliczone, i mimo tego nadal zajmujemy aktualnie 3. miejsce. Gdyby tylko Lech nie pokpił sprawy, to bylibyśmy na 2. tuż za Anglią.
Ranking opiera się na ŚREDNIEJ, więc dopóki mamy w pucharach 100% swoich klubów, to możemy rywalizować o czołowe miejsca. W historii już się zdarzyło, że TOP1 w sezonie była Rumunia, bo miała 3/3 kluby w Pucharze UEFA (z czego jeden odpadł już w grupie). Owszem, jest to stosunkowo mało prawdopodobne, żeby nam się udało (max w granicach w kilku %), i osobiście nie postawiłbym na to, ale nie jest niemożliwe. Raz na 15 lat może się taki przypadek trafić, że jakaś słabsza federacja zajmie miejsce w TOP2. Warunkiem do tego jest 100% stanu w fazie ligowej, co samo w sobie zdarza się dość rzadko, ale my już ten warunek spełniliśmy.
Dużo też zależy od wyników pozostałych federacji, rok temu do 2. miejsca trzeba było prawie 24 pkt, ale równie dobrze w tym może to być np. 21. A mniej-więcej tyle byśmy mieli, gdyby każdy punktował na poziomie podobnym do Legii i Jagi z poprzedniego sezonu. Owszem, rok temu było kilka wyników trudnych do powtórzenia, ale też dla równowagi były mecze, gdzie można było wyciągnąć więcej (np. Jaga wygrała z Kopenhagą, ale za to z Mladą, Celje i Olimpiją dorzuciła tylko 2 remisy; Legia wygrała z Betisem i Chelsea, ale przegrała z Lugano, Djurgarden i Molde). Więc ogółem nie jest to wcale żadne sci-fi.
W poprzednim sezonie Legia i Jagiellonia w fazie ligowej punktowały na poziomie 66.7%. Mimo, że w tym zdążyliśmy już zebrać wpierdol na Gibraltarze, to i tak jesteśmy blisko tego poziomu (62.5%). Tak, jak mówię, nie jest to żadne sci-fi.
Też uważam, że to nie sci-fi, ale jednak cholernie trudne będzie, aby cała czwórka zagrała taki sezon, jak Legia i Jaga w tamtym sezonie
aaaaaaa – no nie jest to niemożliwe. Aczkolwiek znacznych szans na to pewnie nie ma.
Niestety Lech zafundował nam powrót do przeszłości i przypomniał o eurowpierdzielach. Do Stjarnan, Żalgirisu i Trnavy dochodzi Lincoln. W tym klubie nawet jak na papierze jest dobrze to i tak musi się coś odwalić. Szkoda gadać. Reszta naszych zespołów ok. No może Raków mógł pokusić się o zwycięstwo. 12 miejsce w tabeli jest, ale trudno będzie cieszyć się z tego w 100% po kompromitacji Lecha.
Po obejrzeniu meczów Jagi i Rakowa, a takze sprawdzaniu wynikow Legii i Lecha, tez dominuje u mnie niedosyt. Trzymam sie jednak mojej opinii ze 1pkt na kolejke do rankingu krajowego to dobra kolejka. Wszystko powyzej oceniam na plus a ponizej 1pkt na minus. Dobilismy do krajow (Grecja Czechy) ktore na kolejke zbieraja po 0.8 pkt.
Znów słodkogorzka kolejka, ale chyba bedzie sie trzeba do tego poprostu przyzwyczaić.
Patrzac na te wyniki i pkt mysle ze ten punkt dla Kraju bralibysmy w ciemno, ale malo kto by postawil na takie wyniki:)
Glowa do gory nastepna kolejka bedzie jeszcze ciekawsza:)
Tylko, że Czesi mają jeszcze zaległy mecz Sparty, więc mogą nawet powiększyć dystans nad nami. Czesi włączyli tryb turbo i ograli sobie Romę na wyjeździe, w Lidze Mistrzów wywalczyli remis na wyjeździe z Atalantą-ciężko będzie odrobić do nich stratę 4 punktów, zwłaszcza, że Lech skomplikował sobie drogę do awansu do top24. O Turkach nie będę nawet pisał bo w ostatnich 6 spotkaniach mają 6 wygranych, a grali między innymi z zespołami z Anglii, Niemiec czy Francji.
bez przesady – bądźmy jakkolwiek rozsądni. Turcja to nie nieosiągalne obecnie.
1-2-1 to był taki cel minimum, którego się spodziewaliśmy, natomiast 2-2-0, a nawet 3-1-0 spokojnie było do zrobienia. Niestety Lech do Żalgirisu, Stjarnan i Spartaka T. dorzuca kolejną kompromitację.
Jagiellonia, czapki z głów dzisiaj – świetny mecz, klasa w rozgrywaniu i wyprowadzeniu piłki. Legia – super wynik, brawo. Raków – bez polotu, ciężko się oglądało, ale stan „startowy” i punkty do rankingu zdobyte. Lech…dramat i kompromitacja. Karny pozwolił zdobyć bramkę „honorową” z półamatorami. Z takim nastawieniem mentalnym z jakim wyszli na Panów Piłkarzy z Gibraltaru, piłkarzyki z Lecha, dostaliby 4-5 bramek z Jagiellonią.
Piłka nożna to gra, gdzie każdy może wygrać. Żal jednak przegranej Lecha teraz i Legii w poprzedniej kolejce. Była szansa utrzymać się na miejscu dającym drużynę w LM. Zaczynają się znów koszmary z lat 90/00, gdzie tych małych punkcików brakowało w ostatecznych rozrachunkach. Mimo super gry ilościowej drużyn w fazie grupowej.
Szkoda
1 kolejka 0,5 straty
2 kolejka 0,75
I już mogliśmy mieć 1,25 pkt wiecej
Mecz Lecha i 1mecz Legi pokazał, że nie dla nas gra rezerwami nawet z najsłabszymi.
to powinno być dość oczywiste i przed tymi spotkaniami. Ja wiem, że wielu ludzi sądzi ze ekstraklasa podniosła poziom. Ale bez przesady.
Problem w tym i pal licho jeśli są tacy kibice.
Niestety trenerzy naszych dwóch topowych drużyn tak myśli. Co więcej trener Lecha wcześniej to galowy skład nawet na islandie wysłał by dziś w gibraltarze odstawić cyrk jak Iordanescu.
Całe szczęście, że Siemieniec i Papszun jeszcze jako tako ogarniają priorytety.
Lech pokazał prawdziwy poziom naszej ligi, a potem się ludzie dziwią że Strasbourg nigdy nie słyszał o naszej lidze.
No to chyba teraz sprawdzą, z kim stracili punkty u siebie.
I dlaczego niby akurat ten wynik pokazuje „prawdziwy poziom”, a nie np. zlanie Rapidu w poprzedniej kolejce, lub jakikolwiek inny mecz? Lech zlekceważył przeciwnika i się skompromitował po całości (wg mnie to największa pucharowa kompromitacja co najmniej w tym wieku), ale ocenianie poziomu ligi przez pryzmat skrajności to jest idiotyzm. To dokładnie taki sam poziom odklejki, jak stwierdzenie, że jesteśmy czołową ligą Europy, bo Legia ograła Betis albo Chelsea.
Myślę, że rzeczywiście jest to mocny kandydat do tego miana, ale nie zapominajmy, że ma mocnych rywali.
Dobrze, że miało to miejsce w fazie ligowej, a nie w eliminacjach i miejmy nadzieję, że po niedzielnej porażce kolejorz się przebudzi i w kolejnych meczach będzie już grać jak na mistrza Polski przystało.
No nie wiem, czy dobrze. Gdyby to były eliminacje, to Lech miałby rewanż u siebie, w którym mógłby zamienić tę porażkę w mało chlubną ciekawostkę. Taką, jak remis Legii na Gibraltarze, porażka Śląska na Łotwie, porażka Pogoni na Islandii itp., które ostatecznie nie miały większego znaczenia i mało kto o nich pamięta. A tego wyniku Lech już nie odwróci.
Tych 3 punktów też już nie odrobi. Pomijam już tutaj ból spowodowany rankingiem, gdzie realnie gramy o top10 pierwszy raz w historii, a może nawet o top2 za ten sezon (pewnie pierwszy i ostatni raz w historii), przez co ta wtopa może być baaardzo długo wspominana. Ale nawet w kontekście szans samego Lecha w LK, to mocno sobie skomplikował sprawę. O top8 już może zapomnieć, a i o top24 nie będzie teraz łatwo.
Do spokojnego awansu potrzeba jeszcze z 5 punktów, a tu zaraz wyjazd na Rayo, a potem mecze z Lozanną i Mainz, którzy jak na razie mają komplet punktów. Nie trzeba wielkiej wyobraźni, żeby sobie zwizualizować scenariusz, w którym Lech nie wchodzi do play-offów. Jeśli tak się stanie, to będzie wielopoziomowa katastrofa co najmniej na równi z Trnavą pod względem konsekwencji, tylko jeszcze 10 razy bardziej wstydliwa.
Legia z Szachtarem poniekąd odrobiła „rumuński gambit”, ale wcale nie jest powiedziane, że Lech też przywiezie jakieś punkty z Hiszpanii. Oby tak się stało, bo inaczej w kolejnych meczach już będzie na musiku.
Strasbourg zremisował z PSG
Jaga zremisowała ze Strasbourgiem
Lech zremisował z Jagą
Red Imps wygrali z Lechem.
Wniosek jest prosty.
Red Imps jest lepszy od PSG.
PSG w zwiazku z tym powinna przekazac Puchar Europy lepszemu klubowi. Bezzwlocznie.
Punkt jest punkt, więc jest dobrze. Ale ten zimny prysznic pewnie był bam potrzebny. Nie można lekceważyć przeciwników. Dzisiaj Strasbourg też się na tym przejechał.
Powiem krótko. Po tym co Lech odjebał z Gibraltarem to już nawet ja wielki optymista rankingowy muszę stwierdzić, że nie wyprzedzimy w tym sezonie Turków. Właśnie przez tak zjebane mecze. Nie ma co się łudzić tym bardziej, że Galata się obudziła niestety. Chyba, że na prawdę zaskoczą nasze kluby i w fazie pucharowej poszaleją ponad stan. Aktualnie top10 to sufit naszych możliwości niestety. Chyba, że za dwie kolejki Turcy chu.. ugrają, a nasze kluby się ogarną w roli faworyta… Raków powinien przepchnąć jedną bramką tą gównianą sigmę. A Lech pyknąć na luzie tych cieniasów. A oba kluby dały dupy… Jaga za to zagrała ponad stan, a Legia nadrobiła stratę z poprzedniej kolejki. Tak więc mniej więcej jesteśmy na zero, ale kurwa, żeby być top9 trzeba robić wynik ponad stan, a nie na zero. Wkur*.. się niemiłosiernie tym Lechem i Rakowem, ale jak to mówią lepszym remis niż w …. Wiec no z bólem serca, ale niech będzie. Zawsze mógł Raków też na papę dostać eh.
Po wygranej na wyjeździe Plzna z Romą i remisie Slavii z Atalantą to nawet wyprzedzenie w tym sezonie Czechów powoli można włożyć między bajki.
Akurat łatwiej nam będzie wyprzedzić Czechów niż ich nie wyprzedzić.
Zdarta płyta…
Nie ma takiej opcji, że te szanse są większe, niż 50%
Tako rzecze statystyka „Klimkowa”, że tak się wyrażę, ale realia zaczynają od niej odstawać. Zobaczymy co na tle Sparty pokażą nasi, to będą fajne mecze.
Nadal uważam, że mamy z nimi szansę. Wszystko zależy na kogo trafiły w play offach. Jeśli nawet nie wejdziemy o top8, ale dostaniemy łatwych rywali w play offach, a Czesi ciężkich no to ich z pewnością wyprzedzimy. Oby tylko Lech pyknął Sigmę…., a Raków i Legia co najmniej zremisowały ze Spartą.
CAŁY LECH POZNAŃ ZESŁAĆ DO OBOZU KONCENTRACYJNEGO W KOREI PÓŁNOCNEJ!!!!
LECH MI ZESPÓŁ CAŁY WIECZÓR!!! CO ONI SOBIE MYŚLĄ!!!!????
Najpierw spróbuj wyłączyć CAPS LOCK.
Potem wyjdź sobie na spacer z psem, albo pobiegaj dookoła komina.
A potem pomyśl sobie, że do końca fazy ligowej jeszcze 4 kolejki i polskie kluby nie wygrają wszystkiego co się da.
No I co mi to da??? Lech zasłużył na potępienie
Ale to nie jest powód, żeby pisać z CAPSem.
Nie daj sobie psuć wieczorów czymś tak trzeciorzędnym, jak piłka nożna:) A już zwłaszcza w wykonaniu klubu, który serio ma gen przegrywa i frajera, i raczej się go już nie pozbędzie. Lata lecą, piłkarze się zmieniają, sztaby ewoluują, akademia rośnie, a nadal LP jest w stanie przegrać w dowolnym momencie z dowolnym rywalem.
Trzeba się na to uodpornić.
Wojtek – bezsensowna narracja. Jak ktoś chociaż troche obserwuje polską ligę, to wie, ze kazdy polski klub jest w stanie przegrać z każdym. To naprawdę nic wyjątkowego, żeby przyczepiać tą łatkę akurat do Lecha.
No cóż, drużyna, która była głównym kandydatem do tego, by dziś wygrać, zaliczyła dawno niewidziany eurowpierdol. Raków w sumie spodziewanie, natomiast Jaga i szczególnie Legia na plus.