Craiova

CS U Craiova – nowe wcielenie zasłużonego rumuńskiego klubu

CS U Craiova, rywal Rakowa Częstochowa w pierwszej kolejce fazy ligowej Ligi Konferencji, debiutuje na tym poziomie po wielu nieudanych próbach w eliminacjach. Nie tylko w pucharach, ale także w lidze dobrze mu się wiedzie, choć ostatnie spotkania nie zakończyły się po jego myśli.

Poprzednie rywalizacje

Zagramy z Rumunami po 10 latach. Podobnie jak w przypadku Turcji, w ostatnich trzech dwumeczach brała udział Legia, ze zwycięstwami przeciwko Rapidowi i Botoșani, ale z bolesnymi remisami i odpadnięciem ze Steauą w bezpośredniej walce o Ligę Mistrzów.

1969/70 I runda PM UT Arad Legia Warszawa 1:2, 0:8
1971/72 I runda PUEFA Rapid Bukareszt Legia Warszawa 4:0, 0:2
1971/72 I runda PUEFA Zagłębie Wałbrzych UT Arad 1:1, 1:2
1987/88 I runda PUEFA Sportul Studențesc GKS Katowice 1:0, 2:1
1996/97 Faza grupowa LM Steaua Bukareszt Widzew Łódź 1:0, 0:2
2000/01 II runda el. LM Dinamo Bukareszt Polonia Warszawa 3:4, 1:3
2007/08 II runda el. LM Zagłębie Lubin Steaua Bukareszt 0:1, 1:2
2011/12 IV runda el. LE Śląsk Wrocław Rapid Bukareszt 1:3, 1:1
2011/12 Faza grupowa LE Rapid Bukareszt Legia Warszawa 0:1, 1:3
2013/14 IV runda el. LM Steaua Bukareszt Legia Warszawa 1:1, 2:2
2015/16 II runda el. LE Legia Warszawa FC Botoșani 1:0, 3:0

Mecze Legii mocno poprawiły bilans z Rumunami, który zwłaszcza w systemie pucharowym wygląda dla nas mocno niekorzystnie. Przed zwycięstwami z Botosani udało się wyeliminować tylko UT Arad, w pierwszym podejściu, a także Dinamo Bukareszt pod sam koniec XX wieku. W fazie grupowej mierzyliśmy się tylko dwa razy, ale wygląda to dużo lepiej, jedyna porażka w LM ze Steauą na wyjeździe, ale poza tym trzy zwycięstwa.

Ostatnie 5 lat i obecny sezon w pucharach
Sezon Runda, w której odpadli Przeciwnicy i wyniki Poprzednie rundy Przeciwnicy i wyniki
2020/21 Q1 LE Lokomotiwi Tbilisi 1:2
2021/22 Q2 LKE KF Laçi 0:1, 0:0
2022/23 Q4 LKE Hapoel Beer Szewa 1:1, 1:1, karne 3:4 Q2 LKE
Q3 LKE
Vllaznia 1:1, 3:0
Zoria 0:1, 3:0
2023/24
2024/25 Q2 LK Maribor 0:2, 3:2
2025/26     Q2 LK
Q3 LK
Q4 LK
FK Sarajevo 1:2, 4:0
Spartak Trnawa 3:0, 3:4 pd.
Başakşehir 2:1, 3:1

Craiova awansowała do pucharów w 2017 roku i od tamtej pory gra w nich co roku z tylko roczną przerwą w 2023. Był to jeden z tych klubów, który grał regularnie w eliminacjach, ale nie potrafił ich przejść. Na początku nie było w tym nic dziwnego, bo trafiali na Milan czy Lipsk, ale w ostatnich latach odpadali z Gruzinami czy Albańczykami.

Nawet w tym sezonie ich awans wisiał na włosku, mimo że prowadzili w dwumeczu ze Spartakiem Trnawa już 4:0 na mniej niż godzinę przed końcem. Słowacy potrafili jednak wyjść doprowadzić do dogrywki, dopiero w niej Rumuni przesądzili sprawę na swoją korzyść. Następnie pewnie pokonali Başakşehir w obu meczach, więc w tych kilku tygodniach byli zupełnie nieprzewidywalni.

Forma i terminarz

Pod względem formy ligowej Craiova wykazuje pewne podobieństwa do Rapidu Wiedeń. To raczej klub zwykle zajmujący 3-4 miejsce, jednak obecnie będący liderem dzięki potknięciom teoretycznie silniejszych klubów. W pucharach zaś, jak wspomniano wyżej, w pewnym momencie sytuacja była stykowa i mogła się zakończyć spektakularną wywrotką.

# Drużyna RS Z R P BZ BS RB Pkt.
1 11 7 3 1 21 12 +9 24
2 11 6 4 1 22 10 +12 22
3 11 6 4 1 16 8 +8 22
4 Arges Pitești 11 7 1 3 18 13 +5 22

źródło fragmentu tabeli: uefa.com

Jednocześnie, mimo znakomitego startu sezonu, ostatnio potracili punkty i to kolejne podobieństwo do Rapidu. Craiova zupełnie nieoczekiwanie przegrała 0:1 z Oțelulem Gałacz, zespołem ze środka tabeli. To raczej porażka z kategorii pechowych, rywal poważnie zagroził tylko po rzucie rożnym i od razu skończyło się to golem, za to Craiova była zupełnie nieskuteczna.

W ostatniej kolejce Craiova zremisowała 2:2 z Dinamem Bukareszt. Wprawdzie nie są to lokalne derby, ale Dinamo to główny rywal CSU, więc był to ważny prestiżowo mecz. Craiova prowadziła 2:1 i miała sytuację pod kontrolą, jednak wszystko zmieniło się po czerwonej kartce dla kapitana zespołu Nicușora Bancu. Starł się on z Dannym Armstrongiem z Dinama i choć raczej obaj powinni zostać ukarani, oberwał tylko zawodnik Craiovy. W godzinnym programie o tym meczu 45 minut poświęcono tej sytuacji, maglowanej jeszcze bardziej, niż ma to miejsce u nas w kontrowersjach. Niewątpliwie ta sytuacja nie pomogła im, Dinamo przejęło inicjatywę i wyrównało w 90. minucie, a mogło jeszcze wygrać w doliczonym czasie. Dla rywala Rakowa bronienie się nie było komfortowe, zresztą gol padł po stracie na środku boiska, byli ustawieni dość nieodpowiedzialnie jak na grę w osłabieniu i korzystny wynik w końcówce. Wydaje się, że znacznie lepiej czują się w ofensywie, podchodzą wysoko, zwłaszcza wahadłowi, zatem dość łatwo powinno dać się ich skontrować.

W niedzielę Craiova zagra z FCSB, ale zapowiada, że nie będzie odpuszczania pucharów na rzecz ligi, na LK zamierzają rzucić wszystkie siły, zresztą przeciwnik także gra w pucharach (w LE), więc obie drużyny znajdują się w podobnej sytuacji. Obecność w fazie ligowej to duża sprawa dla CSU, dla takich klubów jest to święto, które traktują w sposób poważny.

Miasto i stadion

Polska nazwa miasta to Krajowa. W przeszłości był to jeden z ważniejszych ośrodków Wołoszczyzny, a obecnie to główne miasto południowo-zachodniej Rumunii. Mecz nie będzie okazją do wycieczki, ale gdyby w przyszłości była taka możliwość, to warto wspomnieć o dawnej siedzibie Wielkiego Bana (obecnie Muzeum Etnograficznym), o restauracji (dawnym hotelu) Minerva czy Muzeum Oltenii (krainy historycznej). Oprócz architektury można odwiedzić także efektowny park Nicolae Romanescu, jak i ogród botaniczny.

fot. flickr.com

Stadionul Ion Oblemenco powstał po ponownym założeniu klubu (2013), a także niedługo po pierwszym udziale w pucharach, czyli w 2017 roku. Poza Stadionem Narodowym w Bukareszcie jest to największy obiekt w Rumunii, charakteryzują go jednopoziomowe trybuny. Mecze Craiovy cieszą się niezłym zainteresowaniem, zwłaszcza w pucharach 30-tysięczny stadion wypełnia się w około 50%-60%, a w ostatnim meczu z Başakşehirem było nawet blisko kompletu.

fot. commons.wikimedia.org

Zespół

Podobieństwem do innego naszego rywala z pierwszej kolejki, czyli Samsunsporu, jest przebudowa kadry, do której doszło latem. Głównymi wzmocnieniami są napastnik Assad Al-Hamlawi ze Śląska Wrocław i obrońca Ołeksandr Romanczuk z Krywbasu Krzywy Róg, a także Steven Nsimba, najlepszy strzelec zespołu. Atak to najmocniejsza formacja Craiovy, grają zwykle duetem napastników, a oprócz Al-Hamlawiego i Nsimby jest jeszcze Ștefan Baiaram, który ostatnio otrzymał powołanie do reprezentacji Rumunii. Pod względem stażu w zespole przewyższa większość kolegów, jest wychowankiem klubu, a w pierwszym zespole znajduje się już od dobrych kilku sezonów.

Wahadła Craiovy są bardzo ofensywne, na lewej stronie gra kapital Nicușor Bancu, a na prawej 20-letni Mihnea Rădulescu (w lidze) lub Kostarykanin Carlos Moya (w pucharach). Zespół gra sztywno ustawieniem 3-5-2, jednym z trzech środkowych pomocników jest Tudor Băluță, który nie dał się poznać ze zbyt dobrej strony w Śląsku Wrocław.

W defensywie Craiova miała ostatnio problem w postaci kontuzji Ołeksandra Romanczuka. M.in. trzeba było bliżej prawej strony przesunąć Vladimira Screciu, co w meczu z Dinamem nie sprawdziło się najlepiej. Rzeczywistą bolączką jest jednak gra obronna całego zespołu, a nie tylko trójki stoperów, którzy muszą ratować sytuację, która powstaje przez stratę i wysokie ustawienie reszty zespołu.

Trener Craiovy, Mirel Rădoi, to poprzednik Edwarda Iordănescu w roli selekcjonera reprezentacji Rumunii. Sporą część tej kadencji wypełniła przerwa covidowa w 2020 roku, jednak w 2021 prowadził zespół w eliminacjach MŚ 2022 i dał się wyprzedzić Macedonii Północnej, z którą zremisował w Skopje. Przegrał także z Islandią na wyjeździe. Obecny trener Legii osiągnął z reprezentacją większe sukcesy, w tym przede wszystkim na Euro 2024. Rădoi prowadzi CSU po raz drugi, z przerwą na pracę na Bliskim Wschodzie. Drugą kadencję rozpoczął przed rundą wiosenną, zarówno sezon zasadniczy, jak i rundę mistrzowską skończył na trzecim miejscu, a jego głównym sukcesem jest awans do fazy ligowej LK kosztem Başakşehiru.

Podsumowanie

Universitatea Krajowa istniała już w kilku wcieleniach. Obecnie istnieją dwa, które uważają się za kontynuatora tradycji 4-krotnego mistrza Rumunii. Z nich bliżej tego jest klub, który oficjalnie nazywa się U Craiova 1948 Club Sportiv. Drugi, FCU 1948 Craiova Fotbal Club, po spadku do II ligi był karany ujemnymi punktami, potem nie dostał licencji, a teraz w trakcie rozgrywek trzeciego szczebla otrzymał 106 ujemnych punktów i wykluczony z całego systemu ligowego w Rumunii.

CS U Craiova ma prawo używania nazwy Universitatea oraz do większości tytułów zdobytych przez dawną wersję tego klubu. Przez UEFA jest jednak uznawana za inny klub niż ten poprzedni. U nich ten dawny to „Univ Craiova”, a ten nowy nazywali najpierw „Universitatea Craiova”, a teraz „U. Craiova”. Niektóre te nazwy wyglądają potworkowato, w tej chwili np. Slovana nazywają „S. Bratislava”, a Lincolna per „L. Red Imps”, ale to na marginesie. Formalnie w nazwie jest sam skrót U, jednak w praktyce klub nazywany jest „Universitatea” lub „Craiova”, tak jak dawny klub.

Lider ligi rumuńskiej to zespół mocny w ofensywie, zapominający nieco o obronie i potrafiący zaskoczyć teoretycznie mocniejszych rywali, za to stosunkowo często zdarzają im się wpadki tam, gdzie teoretycznie nie powinny. Są mało doświadczeni w pucharach na tle Rakowa i jako ten teoretycznie słabszy zespół mogą czuć się lepiej i sprawić niespodziankę. Raków w tym sezonie pucharów nie zawodzi, całościowo zrobił to, co do niego należało. Jego terminarz w fazie ligowej nie należy do najłatwiejszych, przed nim wiele wyrównanych meczów, więc dobry start może być szczególnie istotny.

Udostępnij:

13 komentarzy

  1. @Jan Sikorski

    Wrzuć już jakiś nowy temat, bo przez te ćwierć tysiąca komentarzy pod ostatnim wpisem Lecha ciężko się przebić!

    🙂

  2. Janku, posiadanie takiej fryzura jak twoja powinno być prawnie zakazane. Za to Piotrka to ja szanuję, bo nie szczuje włosem.

  3. Policzyłem szanse naszych klubów na podstawie kursów bukmacherskich i zajrzałem na club elo, i zaskakujące rozbieżności są, szczególnie w przypadku Lecha. Ciekawe kto ma rację, z kursów wynika że Lech ma szansę 40% – 26% – 33% odpowiednio na wygraną, remis i porażkę a wg elo jest to 55 – 25 – 20%.

    1. Jest całe mnóstwo różnych rankingów siłowych i spore rozbieżności. Inaczej pokazuje ECI, inaczej różne rankingi ELO, a jeszcze inaczej opta.

    2. Jestem zdania, że kursy u bukmacherów najbliżej oddają aktualne szanse. Rankingi mimo wszystko pokazują historyczne wyniki, nie biorą pod uwagę bieżącej formy, kontuzji, transferów, priorytetów danej drużyny.

      1. Zgoda, w sumie buki płacą za to własną kasą 😉

        Ale nawet u buków są rozbieżności, choć nieraz one wynikają z prowizji.

        W Betfair czy MatchBook jest 1.75 za wygraną Rakowa i aż 5,31 za wygraną krajowej, ale to nie są typowi bukmacherzy. U typowych większość kursów na Raków to około 1,69, a na krajową 4,8.
        Z kolei np. BetMGM płaci aż 4,1 za remis, a większość kursów na remis to 3,7.

        Tak czy inaczej bukmacherzy uważają, że Raków jest faworytem. Nie takim, jak Jagiellonia (średnie kursy to 1,2-6,75-13), ale mocniejszym niż Legia, czy Lech.
        Wojskowi wygrywając z Samsunami dadzą zarobić 1,85, remis to 3,65, a wygrana gości 4,1, więc widać, że są faworkiem, choć nie jakimś murowanym.

        W przypadku Lecha to taki „remis ze wskazaniem”. Jakieś 2,3-3,55-2,8.

        Zatem kierując się wskazaniami buków, można liczyć na bilans 3-1-0 🙂

        [a sorry, zapomniałem, miałem pisać, że 1-1-2 biorę w ciemno]

    1. I to mnie martwi. Oni w Sosnowcu chyba w sierpniu dopiero pierwszy raz wygrali jakiś mecz? Oby to była pierwsza wiosenna jaskółka.

  4. Średnia ta Krajowa, oby okazała się nawet minimalną.

    A co do drużyny z Gibraltaru to miałem niezłą rozkminę jak oni się nazywają. I w końcu doszedłem że to trochę jak Crvena Zvezda. Otóż według legendy, były sobie dwa czerwone diabełki-chochliki, które zostały złapane i uwięzione w katedrze w mieście Lincoln. Zatem nazwa klubu to „Czerwone Diabełki z Lincoln”.

    A wracając do Rumunii, to nie jest to już dawno federacja wygrywająca światowe rankingi 😉 To co tam się dzieje, to przechodzi ludzkie pojęcie i bliżej im do jakiegoś bantustanu niż do europejskiego kraju. Także zakładam, że piłkarsko są na poziomie polskich klubów z lat 90. Oby po prostu, tak po ludzku, dostali w papę.

    (choć oczywiście szacun za wyeliminowanie Spartaka Trnawa 😉 )

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *