Poziom trudności rośnie
Pięć polskich zespołów zaprezentowało się w europejskich pucharach w tym tygodniu. Podobnie jak na inaugurację II rundy w wykonaniu czterech drużyn, wyszło pół na pół, natomiast tym razem zdecydowanie widać, że nie jest łatwo.
Uwaga: podział miejsc na sezon 2027/28 i następne (w tym 2028/29, o którym decyduje ranking po sezonie 2026/27) nie został jeszcze ogłoszony. W związku z tym nie ma pewności, co będą dawać poszczególne miejsca w rankingu krajowym. Obecnie:
- 9. – wicemistrz kraju od III rundy eliminacji LM ścieżki niemistrzowskiej (pewna minimum faza ligowa LE),
- 10. – mistrz kraju od fazy ligowej LM,
- 12. – zdobywca pucharu kraju od IV rundy eliminacji LE (pewna minimum faza ligowa LK), trzeci/czwarty zespół od II rundy eliminacji LE.
Wyniki
III runda eliminacji Ligi Mistrzów – pierwsze mecze
Olympiakos Pireus – Nijmegen 0:0
Sparta Praga – Olympique Lyon 2:1
Fenerbahçe SK – Sturm Graz 2:0
III runda eliminacji Ligi Europy – pierwsze mecze
Ferencvárosi TC – Górnik Zabrze 1:0
Jagiellonia Białystok – Rangers FC 2:1
Lech Poznań – KÍ Klaksvík 1:0
FC Hradec Králové – Beşiktaş JK 0:1
PAOK – RSC Anderlecht 0:1
III runda eliminacji Ligi Konferencji – pierwsze mecze
Raków Częstochowa – Hammarby IF 0:0
Hapoel Tel Awiw – GKS Katowice 2:0
Panathinaikos AO – CSKA 1948 Sofia 1:1
FK Jablonec – RFS 2:0
Na początek, już w środę, Górnik przegrał w Budapeszcie. Nadal jest chwalony, ale niezłe fragmenty (bo nie całe mecze) wciąż nie przekładają się na korzystne wyniki. Tak jak po pierwszym meczu z Fenerbahçe, wiadomo, że dwumecz nie jest zamknięty, ale również że przeciwnik nie jest przypadkowy. Losowanie IV rundy eliminacji LK (Monaco) dla przegranego jasno wskazuje, że za tydzień może mieć miejsce najważniejszy mecz w kontekście gry o awans Górnika do fazy ligowej.
Z dobrej strony pokazała się Jagiellonia, mimo pechowego początku szybko i zasłużenie odwróciła wynik. Im dłużej trwał mecz, tym większe były problemy z tempem narzuconym przez Rangersów i w niektórych sytuacjach można się cieszyć, że udało się to prowadzenie utrzymać. Jak dla mnie jest to najbardziej obiecujący wynik z tych, które zanotowaliśmy w tym tygodniu, niestety pozostałe zespoły za bardzo nie zadbały o konkurencję w tej kategorii.
Lech uniknął kompromitacji – to już coś. Pod kątem samego rankingu nie można mieć zastrzeżeń, ale zupełnie serio można mieć obawy przed wyjazdem na Wyspy Owcze. Już zbyt dużo można było oglądać udanych meczów KÍ w pucharach na swoim stadionie lub tym głównym w Thorshavn. Realnie trzeba oczekiwać wymęczenia awansu, obojętnie jak, byle zapewnić sobie fazę ligową i dać sobie czas na odbudowanie się.
W Częstochowie Raków miał trudną przeprawę z Hammarby i tu sytuacja mogła potoczyć się w każdą stronę. Remis jest sprawiedliwy, ale bardziej zadowoleni z niego, biorąc pod uwagę rewanż u siebie, będą Szwedzi. Mógł Raków wcisnąć gola w drugiej połowie, raz to nawet zrobił, ale nieprawidłowo. Ocena mogłaby być całkiem pozytywna, a tak prawdopodobnie będą powody, żeby się denerwować w Szwecji.
Na koniec pewne rozczarowanie, czyli porażka GKS-u Katowice na Węgrzech z Hapoelem. Postawa i wynik jeszcze gorsze niż w Żylinie, a już wtedy były poważne problemy. Szkoda porażki i stromych schodów w meczu rewanżowym, ale trzeba przyznać, że Hapoel był po prostu lepszy. Nie popełniał takich błędów jak GKS, a także w poprzedniej rundzie Łudogorec, zaś sam potrafił pokazać ciekawą, ofensywną piłkę. Znów trzeba będzie liczyć na atut Nowej Bukowej, niewątpliwie jednak to jeden z poważnych przykładów, że jest trudniej niż rundę wcześniej.
Ranking krajowy
Dodaliśmy do swojego dorobku połowę możliwych do zdobycia punktów, czyli 0,5. Z krajów 9-12 był to najlepszy wynik, co nadal niewiele zmienia. W dodatku Turcja, Czechy i Grecja wciąż mają po dwa zespoły, które jeszcze nie zaczęły gry, mają też już pewność fazy ligowej co najmniej trzech swoich reprezentantów. To pokazuje, jak daleka droga jest jeszcze przed nami i jak miejsce 15. różni się od 9., 10. i 12. (decydowały one o rundach startowych naszych oraz rywali w tym sezonie).
| Poz. | Kraj | 2022/23 | 2023/24 | 2024/25 | 2025/26 | 2026/27 | Razem | Dystans | Ten tydzień |
|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|
| 9 | Turcja | 11,800 | 12,000 | 10,300 | 11,075 | 1,200 | 46,375 | 2,850 | 0,400 |
| 10 | Polska | 7,750 | 6,875 | 11,750 | 15,750 | 1,400 | 43,525 | – | 0,500 |
| 11 | Czechy | 6,750 | 13,500 | 10,550 | 11,025 | 1,000 | 42,825 | 0,700 | 0,400 |
| 12 | Grecja | 2,125 | 11,400 | 12,687 | 14,200 | 0,900 | 41,312 | 2,213 | 0,200 |
Turcja jako jedyna z grona 9-12 nie miała żadnego zespołu startującego od tej rundy, za to straciła już tydzień temu Başakşehir. Musiała więc polegać na Fenerbahçe i Beşiktaşu. I jedni, i drudzy wygrali swoje mecze, BJK dodatkowo mimo gry w osłabieniu. Może się okazać, że zepchnie on Hradec Králové do eliminacji LK i ewentualnej gry z Panathinaikosem. W każdym razie ktoś z tego grona na pewno odpadnie w eliminacjach, ale co najmniej jeden z nich, a może dwa, zagrają w fazie ligowej.
Do zespołów grających dla Czech w eliminacjach dołączyła Sparta – i to jak, zaczęła od wygranej z Lyonem. We wspomnianym meczu o fazę ligową przegrał Hradec Králové, za to wygrał Jablonec i przybliża się do gry z przegranym pary Jagiellonii.
Dla Grecji był to zdecydowanie nieudany tydzień. Olympiakos i Panathinaikos zanotowały tylko po remisie, a PAOK od samego początku spotkania przegrywał, nie wykorzystał też rzutu karnego i nie zdołał odrobić strat. Wszystkie te zespoły grały u siebie. Tylko Panathinaikos może już teraz odpaść definitywnie, ale istnieje też przestrzeń w przypadku PAOK-u, do tej pory stabilnego w eliminacjach. Może on pozwolić sobie na jedną wpadkę, a w IV rundzie eliminacji LK zagrałby ewentualnie z Brann lub Apollonem Limassol.
Ranking klubowy
| Poz. | Klub | Kraj | 2022/23 | 2023/24 | 2024/25 | 2025/26 | 2026/27 | Razem |
|---|---|---|---|---|---|---|---|---|
| 67 | Legia | Pol | 0 | 9 | 15,5 | 4 | 0 | 28,500 |
| 73 | Lech | Pol | 14 | 2 | 0 | 11,25 | 0 (2,5) | 27,250 (29,750) |
| 86 | Jagiellonia | Pol | 0 | 0 | 14 | 8 | 0 (2,5) | 22,000 (24,250) |
| 95 | Raków | Pol | 2,5 | 3 | 0 | 14,25 | 0 (2) | 19,750 (21,750) |
| 170 | Wisła Kraków | Pol | 0 | 0 | 2,5 | 0 | 0 | 8,705 |
| 171 | Śląsk | Pol | 0 | 0 | 2 | 0 | 0 | 8,705 |
| 172 | Pogoń | Pol | 1,5 | 2 | 0 | 0 | 0 | 8,705 |
| 173 | Lechia | Pol | 1,5 | 0 | 0 | 0 | 0 | 8,705 |
| 174 | Górnik | Pol | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 (2,5) | 8,705 |
| 175 | GKS Katowice | Pol | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 (2) | 8,705 |
Po zdobyciu 0,5 punktu w rankingu krajowym najniżej notowane polskie kluby zyskały po 0,1 punktu do swoich współczynników. Nadal czekamy na więcej wydarzeń w tym zakresie, co będzie możliwe w fazie ligowej.
Ocena
Do przychylnego postrzegania tego tygodnia zabrakło choćby jednego korzystniejszego wyniku. Przy trzech meczach u siebie i dwóch na wyjeździe można było oczekiwać trochę więcej. Po głowie chodzi zwłaszcza remis Rakowa. Tu zwycięstwo realnie coś by dawało. GKS i tak był daleki od uniknięcia porażki, a Górnik, mimo obiecujących fragmentów, nie przekuwa tego na brak porażek wyjazdowych.
Ciekawie robi się w przypadku Czech i Grecji. Panathinaikos tylko zremisował i nie jest powiedziane, że jest blisko awansu koszem Bułgarów. Nawet jeżeli przejdzie, trafi prawdopodobnie na Hradec Králové, choć i w tej parze nic nie jest przesądzone. Do obserwacji jest też PAOK, bo i jego sytuacja się komplikuje. W przypadku Jablonca chciałoby się, aby o jego losie nie decydował bezpośrednio polski klub, natomiast Jagiellonia ma najpierw jeszcze trudniejszą część swojego zadania do wykonania.
Przynajmniej sześć dni będziemy mogli jeszcze pocieszyć się pięcioma polskimi drużynami grającymi w pucharach. Już w środę w Katowicach czeka nas rewanż, który niesie za sobą ryzyko złych wiadomości, ale nawet po udanym poprzednim sezonie chyba jest jasne, że przejście eliminacji LK bez potknięcia udaje się niewielu. GKS i tak nie jest jeszcze całkowicie skreślony, podobnie jak pozostałe polskie kluby, natomiast trzeba będzie mocno się wykazać, aby pozostać w grze.
Bawią mnie te ciągłe mrzonki o 10 miejscu. Naprawdę miejsca 11-14 dają dla naszej ligi i tak wymierne korzyści, bo pewne dwa kluby na jesień i dalej 5 zespołów w pucharach. Utrzymanie tych miejsce biorę z pocałowaniem ręki.
Co do Lecha, od dawna powtarzam, że nie mam zaufania do trenera Frederiksena. Dwa mistrzostwa pod rząd, ale obydwa wykorzystane z racji okoliczności, czyli narobieniu metr przed kiblem czytaj finiszem sezonu w przedostatniej kolejce, a kolejny sezon to wyrównany poziom ligi i masowe tracenie przez wszystkich punktów. Lech gra zrywami, albo indywidualnościami, często widać brak pomysłu na grę. Do tego częstotliwość wtop szczególnie pucharowych u frederiksena jest zatrważająca (dwa odpadnięcia z PP, wtopy typu Lincoln, rewanż z Aarhus, rok temu wpierdole od Crveny i Genku). Gość mnie totalnie nie przekonuje.
Od GKS Katowice za dużo nie wymagałem, bo na tym 5 miejscu mógł się znaleźć każdy klub, a nawet Legia szorująca po dnie, którą dzieliła chyba minuta albo dwie od pucharów 😉
Górnik Zabrze wygląda nieźle, aczkolwiek brakuje kropki nad i . Ferencvaros to nie Fenerbahce, ale obawiam się, że znów skończy się jakimś „fajnym remisem” i po kompocie.
Jaga nieźle, z Rangersami były niezłe momenty i okresy gry, ale jeszcze trochę trzeba dołożyć do pieca, bo rewanż będzie gorący, aczkolwiek widać, że Szkoci jeszcze nie do końca chyba w formie.
Raków brakuje tam napastnika, skasowane 6 baniek za Brunesa a napadziora brak. Tutaj nadchodzi decydujący moment dla Kroczka, odpadnięcie za tydzień, plus wtopa w lidze i moim zdaniem leci ze stołka. Niby coś tam grali, wszystko jest takie na średnim poziomie bez błysku, ale bez kogoś z przodu dużo nie zdziała.
Miejsca 13-14 nie dają dwóch pewnych klubów w FL. Dlatego tak ważne jest utrzymanie tego 12. miejsca.
Przynajmniej wg obecnego podziału.
Wynik GKSu dla rankingu ma akurat niewielkie znaczenie, bo szanse z Atalantą i tak są wiadomo jakie. A z pozostałej czwórki nikt się jakoś istotnie nie przybliżył do awansu, ani od niego nie oddalił. Następny czwartek może zdefiniować nie tylko ten sezon, ale ogólnie ranking na kolejne lata. Może się zdarzyć absolutnie wszystko: cztery awanse, po których znowu będzie euforia i realna walka nawet o miejsca 9-10, albo równie dobrze może być „czarny czwartek”, czyli cztery odpadnięcia, wielka stypa, a potem nerwowe spoglądanie na Duńczyków, i wynik który będzie nam mocno ciążył też w kolejnych latach. Żaden scenariusz mnie tu nie zdziwi, nawet te skrajne.
Zwycięstwo Jagiellonii cenne, ale wobec rewanżu na wyjeździe nie ma co popadać w jakiś hurraoptymizm. Czyli podobnie (choć odwrotnie) niż z Górnikiem – niby porażka, ale przed rewanżem w Zabrzu wszystko jest otwarte. Lech znowu dał pokaz nieskuteczności, powinien spokojnie strzelić kilka goli, a tak będą ogromne nerwy. Klaksvik na Wyspach praktycznie nie przegrywa, ale z drugiej strony Lech też w pucharach ostatnio lepiej grał na wyjazdach, i może przy tym wyniku wyjdzie w pełni skoncentrowany. Raków też słabo, ale cały czas może to realnie przepchnąć. To tylko znowu pokazuje, że w eliminacjach nie liczy się wrażenie, tylko ich przepchanie i przetrwanie. Jeżeli za tydzień to zrobimy, obojętnie jak (choćby w karnych), to może być naprawdę super. A jak nie, no to cóż, ambitna postawa Jagi czy Górnika zda się na nic.
Dawno nie widziałem tu Patronusa, chłop jeszcze chyba pije po Aarhus:D
No cóż, jak w zeszłym sezonie pisałem, że walka o TOP10 to jest póki co mrzonka to wyżej wymieniony rankingorz mnie wyzywał od januszy, cieszę się, że teraz jest tu kilka trzeźwo myślących osób.
Ludzie, my drżymy przed pasterzami z Wysp Owczych i nie jesteśmy w stanie pokonać Węgrów, którzy są daleko za nami w tym śmisznym rankingu, z czym do ludzi?
Z pozytywów, ależ się przyjemnie patrzy na grę Jagielloni, jak w kogoś mam wierzyć to wierzę w nich. Reszta zespołów powoduje tylko ból głowy i oczu.
Spokojnie, szampan z Aarhus dawno wypity, a ranking dalej się zgadza!
Różnica między nami polega na tym, że ty widzisz w pucharach tylko pasterzy i ból oczu, a ja widzę czystą matematykę. Po to się buduje ten „śmiszny ranking” przez pięć lat, żeby nawet po takich wymęczonych 1:0 czy remisach na wyjazdach punkty i tak lądowały na naszym koncie.
Po pierwsze – w pucharach nie ma już amatorów z łapanki, co zresztą dobitnie pokazują Grecy czy Czesi, męcząc się z teoretycznymi słabeuszami tak samo jak my. Po drugie – Lech wziął swoje 0,250 pkt do rankingu? Wziął. Jagiellonia ograla Rangersów? Ograła. Polska wciąż siedzi na 10. miejscu z przewagą nad Czechami i Grecją? Siedzi.
Więc bez paniki – melisa do ręki, ranking pod poduszkę i widzimy się po rewanżach. TOP10 nie bierze się z pięknej gry w sierpniu, tylko ze skrobania punktów do skutku!
Matematyka piękna rzecz, Patronusie, pod warunkiem że potrafi się liczyć. Żeby tak zmotywowany „rankingorz” wyłożył się na najprostszym dzieleniu, to aż żal patrzeć – przy 5 drużynach w pucharach zwykła wygrana daje 0,200 pkt do rankingu krajowego (1,000 / 5), a nie 0,250. Skoro gubisz się w podstawowych ułamkach, to trudniej brać na poważnie twoje optymistyczne prognozy.
Co do samej boiskowej rzeczywistości: nikt tu nie neguje zasadności rankingu pięcioletniego, tylko twój naiwny hurraoptymizm. Zachwycasz się „skrobaniem punktów”, ignorując fakt, że Turcja, Czechy i Grecja mają w odwodzie potężne zespoły z zagwarantowaną fazą ligową, które prawdziwe żniwa punktowe zaczną jesienią. My tymczasem przepychamy kolanem 1:0 z zespołem z Wysp Owczych i tracimy zaliczkę z Węgrami, którzy w odróżnieniu od nas nie mają kompleksów na wyjazdach.
Trzymanie się 10. miejsca w sierpniu to żaden wyczyn, kiedy podwozie płonie, a w IV rundzie eliminacji większość naszych orłów trafi na ś ścianę. Ranking nie wybacza pudrowania rzeczywistości – bez awansów do faz grupowych ten twój zamach na TOP10 rozbije się o twardą weryfikację już w rewanżach. Proponuję więc odłożyć kalkulator, dopóki nie opanujesz dzielenia przez pięć!
Oj tam czepiasz się o drobne,
Mimo to jednak, wygląda to źle.
No kibice Lecha łączcie się, żadajcie dymisji Freda, bo gość nie umie w puchary.
Ostatnio nie sprawdzałem, ale Robbie Keane był do wzięcia.
Tak jak pisałem jest to przeciętny trener i dalej to podtrzymuję niezależnie co się stanie.
Właściwie oceniam obecną kampanie w eliminacjach za skrajnie złą.
KI może odrobić straty bo dziś miała naprawdę sporo sytuacji by wywieźć z Poznania 0-1 i bronić się w domu.
szanse na awans 50%
Górnik, widać kompletnie inny mental, oby przeszli Ferencvaros bo WRESZCIE ogarnęli jakiegoś grajka do środka z dobrym CV. Oglądam ich mecze i praktycznie tylko Dietz mnie mało przekonuje i środek pola, Urbański jest spoko ale jeszcze trochę wystraszony, oby Podolski z Gasparikiem wydobyli z niego coś więcej.
Jak do tego dojdzie ten nowym pomocnik to może być naprawdę nieźle i bym Górnika nie skreślał jeszcze.
szanse na awans 30%
Raków, no kompletnie bez pomysłu drużyny. Nie ma nowej koncepcji gry, moim zdaniem Hammarby ich klepnie i tak to się niestety skończy.
szanse na awans 30%
Jagiellonia – najlepiej grająca drużyny, generalnie powinnien mecz się skończyć na moje 'znafcze’ spojrzenie
tak 4-2 albo 5-3, dużo otwartej i radosnej piłki, ale kontry to Jagiellonia ma potężne. Dobrze to rokuje plus Rangers nieskuteczny bez pomysłu i formy.
Szanse na awans 50%
GKS – Widziałem tylko bramki i ostatnie 15 minut które HTO konstruktywnie broniło wyniku. Szczerze trudno się wypowiedzieć, ale po wyniku i tego że jednak HTO ma trenera wybitnego na puchary a GKS nie zbyt, nie daje im już dużych szans.
szansa na awans 20%
w skrócie mamy na obecną chwilę 180% – tak prostacko licząc daje to 1,8 drużyny która przejdzie swoją rundą.
No losowania były bardzo trudne w tym roku, a i tak najgorsze jeszcze nie nadeszło. Lech po Farerach będzie miał Mistrza Szwajcarii.
Ja po tym co widziałem dziś cieszyłbym sie z LK, ale już z innym trenerem.
Ty tak na serio? Gornik wraca do pucharów po 20 latach, a Ferencvaros jest stałym uczestnikiem pucharów i faz grupowych.
Szczerze to bardziej prawdopodobne jest 0/5 niż 3/5. Fatalny Lech, Raków, GKS, bezzębny Górnik, brawa tylko dla Jagiellonii, ale nawet ten najlepszy wynik to będzie prawdopodobnie za mało. Nie wierzę, że na Ibrox uda się obronić minimalną zaliczkę. Lech jest tak fatalny, że nawet z tym Klaksvik może odpaść, a potem Thun i może skończyć się bez Lecha na jesień w Europie. Górnik? Wątpię w przejście Ferencvarosu, pewnie skończy się tak jak z Fenerbahce. A potem Monaco. Daję Górnikowi 10% szans na grę w fazie ligowej czegokolwiek. Jagiellonia tak jak już pisałem chyba nie da rady obronić przewagi na Ibrox, potem Jablonec, tu też 50/50. Raków chyba właśnie odpadł, GKS? Czy odpadnie teraz (najpewniej) czy może w IV rundzie to zmienia to nic. Żanej FL nie będzie. Przygnębiający wieczór, dzisiaj i wczoraj niestety. Tu naprawdę może być 0 klubów w fazie ligowej. No dobra, raczej takiej tragedii nie będzie, ale nikogo poza Lechem i Jagą w grze na jesień nie widzę.
Thun gra w lidze Europy Wiec bardziej vikingur;)
Lech z Thun zagra w razie awansu. W przypadku odpadnięcia będzie ktoś z pary Gyor – Ryga, w pierwszym meczu Łotysze wygrali 1-0.
Jasne, przegramy teraz wszystkie mecze do końca eliminacji. Jeny, co za malkontenctwo. W meczach z 3 niezłymi rywalami mamy zwycięstwo, remis i porażkę, czyli tak jak można było zakładać. Skoro tak przewidujesz, że Rangersi odrobią straty, to tak samo Górnik może odrobić. Lechowi do awansu wystarczy wygrać jeden dwumecz, a na wyjazdach mu idzie lepiej, niż u siebie, podobnie Rakowowi. Rok temu po pierwszych meczach 3 rundy Raków już odpadł po porażce z Maccabi, Legia odpadła po porażce z Larnaką i po pewnej porażce w 4 rundzie, Jaga miała dostać bęcki od Hajduka w 4 rundzie, a zostać miał tylko Lech w LK.
Thun to będzie jak wygrają z Klasvik w LE. Przegrywający zagra w grupie LKE
Niemniej Lech jest bez formy. Palma nie przypomina siebie z końcówki z rundy wiosennej. Ishaak Kozubal to samo… podejrzewam…ze zaczną grać w drugiej połowie sierpnia. Oby nie było po ptakach.
mało optymistycznie, ale z gromami poczekajmy do rewanżów.
Zaczynając od końca – wyniki Gieksy średnio mnie interesują, bo już odpadli w momencie poniedziałkowego losowania. Mogą co najwyżej dorzucić jakieś ułamki punktów w rewanżu z Hapoelem.
Lech ma mentalność frajerów, ale przynajmniej wyrwali zwycięstwo. W rewanżu będą mieli łatwiej, bo rywal się otworzy, a mecz zagrają na wyjeździe, czyli gra przed własną publicznością znowu ich nie sparaliżuje (ich bilans u siebie w lidze i w pucharach w ciągu ostatniego roku jest żałosny).
Przed meczami Rakowa, Górnika i Jagi wiadomo było, że to będą dwumecze 50/50, wystarczy śledzić regularnie europejską piłkę i nie ulegać dużej nazwie rywala (Rangersi mają słaby moment, a Ferencvaros się sypie p ozmianie władzy). Raków na wyjeździe będzie miał nieco łatwiej, bo będzie mógł się skupić na tym co potrafi najlepiej – bronieniu i sfg. Jaga też musi się zamurować, Rangersi u siebie powinni być dużo lepsi. Górnik jak zagra u siebie tak jak z Fener to powinno wystarczyć na Fradi. Liczę, że z tych 3 dwumeczów uda się wygrać 2.
Gieksa odpadła w momencie zajęcia 5 miejsca w Ekstraklasie:)
– Żałośnie wygląda ten Lech. Oczywiście mecz meczowi nierówny, ale różnica w precyzji i dokładności konstruowania akcji ofensywnych między Lechem a Jagiellonią i Górnikiem jest po prostu niesamowita. Lech zwyczajnie irytuje swoją niedokładnością i brakiem pomysłu. Tak grający Lech z pewnością nie zagroziłby ani Rangersom, ani Węgrom. Nie wiem, co się dzieje z tym klubem. Póki co od patrzenia na jego grę bolą zęby. Trzeba przepchać te eliminacje; miejmy nadzieję, że za miesiąc–dwa będzie to wyglądało przede wszystkim dynamiczniej.
– Szalenie ważna wygrana. Lecha dzieli brak awansu do fazy ligowej od powtórzenia kryzysu Legii, ewentualnie własnego z 2011 roku, kiedy poszalał finansowo — między innymi płacąc rekordowe wówczas 400 tys. euro Arboledzie i milion euro za Murawskiego — bez rekompensaty w postaci wyników w Europie. Przy takiej grze głównymi atutami pozostają mierni przeciwnicy i poduszka. To dobrze, bo ranking nie wytrzymałby jednoczesnej nieobecności dwóch największych polskich klubów w pucharach.
– Brawo Jagiellonia, brawo Górnik. Jeśli te eliminacje pokazują coś o polskiej lidze, to to, że zespoły zaraz za czołówką są dużo bardziej kompetytywne niż kilka lat temu. Z drugiej strony sama czołówka dalej nie dojeżdża.
– Raków wygląda na projekt, który się zwija. Mimo wszystko może jeszcze powalczyć. GKS to nie jest klub na puchary, czyli dokładnie to, o czym pisałem już w maju.
– Te eliminacje póki co pokazują dwie rzeczy. Pierwsza: rankingowcy nie mają pojęcia, o czym gadają. Lech w LM, Polska goni Turcje, Ekstraklasa jako liga, w której 2/3 zespołów prezentuje poziom europejskich pucharów — wszystko to brednie. A najsławniejszego rankingorza tego forum nie widziałem tutaj od kompromitacji Lecha. Szkoda, bo mimo że wypisywał w większości brednie, lubiłem go poczytać. Chociaż może to i tak lepsze niż dalsze brnięcie w zaparte, jak robią teraz inni. Odwrót na czas to zwycięstwo; to drugie — idiotyzm. Druga: poziom wzrósł i pokazują to Jagiellonia oraz Górnik, które, notabene, mogą za tydzień odpaść, czego wcale nie wykluczam, a za rok takiego Górnika może nawet nie być w pucharach. Niemniej organizacja i kultura gry drużyn, które mimo wszystko nie należą do ścisłej czołówki finansowej Ekstraklasy, mogą się podobać.
– W scenariuszu, w którym Lech i Legia dojeżdżają — przynajmniej do poziomu LE — a do tego mamy ze dwa takie kluby na poziomie Jagiellonii i Górnika z tego tygodnia — losowania nie zawsze będą tak słabe — o top 12 byłbym spokojny. Oczywiście top 10 dalej widziałbym raczej w kategoriach fantazji aniżeli czegoś realnego, z wyjątkiem chwilowych zbiegów okoliczności i pojedynczych sezonów.
– Za tydzień może być cudownie — Lech, Jaga i Górnik z fazą ligową — ale może też być stypa w postaci awansu samego Lecha. Nie wykluczam żadnego scenariusza.
Zgadzam się co do ostatniego – za tydzień równie dobrze może awansować Górnik i Jagiellonia a Lech nie
A tam pierdolisz, Patronus fajnie pisał. Co z tego, że masz inne zdanie, czemu od razu uważasz, że pisał głupoty? Bo pisał optymistycznie, nie tak jak ty pesymistycznie? Obstawiam, że pierwszy krzyczałeś jak to Jaga jest bez szans z Rangersami.
A co do reszty ok zgadzam się. Możemy za tydzień mieć 3/3 awanse w LE i 2/2 w LK. GKS’u nie skreślam, mimo gównianego meczu i żadnych pozytywów. Tak ktoś pisał, że będzie super mecz, a był żałosny. Może jednak własna publiczność ich pobudzi i zrobią Aarhus żydkom.
Raków trochę martwi, że nie strzelił chociaż jednego gola. Ale Szwedzki teren chyba aż taki ciężki nie jest jak taki Karabach czy Lincoln xd. Liczę, że jednak to przepchną.
Jaga przemęczy ten mecz i remis dowiezie do końca, oby. Lech po męczarniach też to przepcha, no i Górnik w końcu dojedzie Feren u siebie.
Tak realnie patrząc widzę to tak: Lech, Jaga i Górnik dalej w LE. Raków w LK.
Ale tak jak pisaliście nie zdziwię się nawet 2/5, chociaż to cel minimum te 2/5. Każdy z tej trójki w LE może i wygrać i przegrać. Tak samo w LK, bardzo ciekawe i wyrównane dwumecze. Jedynie Lech powinien to dużo łatwiej wygrać. Widać, że coś tam nie funkcjonuje… Eh, szkoda a wydawało się, że będzie pięknie.
Nie wiem czy pijesz do mnie czy do kogos innego, ale tak Lech mnie ultra wkurwil, mozna sie smiac mozna sie smucic za Lecha, ale prawda jest taka, ze za to frajerstwo wkurwieni sa wszyscy w calej Polsce, a nie tylko w Poznaniu.
I tak Mecz Lecha, oslabil marketing naszej ligi i nie zdziwie sie jak przyszle negocjacje apropo praw do transmisji ekstraklasy straca mocny atut i nie osiagniemy takiej kwoty jakabysmy mogli.
Wiec na ten stan rzeczy powinni byc wkurwieni nawet w Wwa.
Nie ma to nic wspolnego z poziomem pilkarskim, a po prostu z mentalnoscia.
Jak widac po Jadze, da sie grac i wygrywac, wiadomo, ze jeszcze nie wiemy jak sie skonczy rewanz, ale juz teraz jak i rok temu Jaga nie wygladala na frajera do bicia.
Wszyscy jednoglosnie twierdzili ze Jaga sie rozsprzedala i jest w rozsypce.
A co stracili?
2 rezerwowych juniorow, ktorzy zagrali kilka meczow w Jadze przed transferem, 2 wypozyczonych zawodnikow i Pululu + Maslowski z gabinetow, ktory byl ogloszony ojcem sukcesu Jagi.
Ale jak widac ojcem sukcesu Jagi jest Siemieniec i trzon druzyny, ktory dalej w Jadze jest taki sam.
———————–
Wracajac do Lecha, jak sie okazuje glownym motywatorem napedzajacym druzyne byl asystent trenera Frederiksena!
Ktorego w Lechu juz nie ma. Tak samo nie ma komu motywowac druzyny.
A jak motywuje Frederiksen?
w skrocie bo nie chce mi sie szukac juz tego cytatu.
„Liga europy to przeciez tez dla Lecha awans sportowy”
No pewnie trenerze ze jest awans sportowy wzgledem Lk, ale juz za chuj frajernia, ktora sie odjebala nie jest zadnym awansem sportowym, za to wlasnie jest obnizeniem ratingu naszej ligi, medialnie i tak samo obnizenie mentalu druzyny jak widac.
To wlasnie zafundowal nam trener Lecha.
w skrocie motywacja od trenera Frederiksena?
„nie dokonałby wielu zmian. Jego zdaniem drużyna zagrała zgodnie z planem, ale zabrakło jej skuteczności”
Zrobcie z siebie frajerow wszystko zgodnie z planem.
Wiec tak oceniamy nasza lige pod katem trenera Dunczyka, ktory mowil, ze jakby mial cos zmienic to nic by nie zmienil i dalej zagral pod DZIECI Z danii.
I jak zawsze braklo czasu na dalsze wysrywy, bo pewnie nie kazdy wie ale sa wakacje i nie kazdy ma czas na pisanie elaboratow na 3 strony a4, albo szukanie komentarza do odpisania w watku na 300 komentarzy.
Tak wiec to wszystko i do zobaczenia pewnie za tydzien jak Gks bedzie odwijal wynik.
Lech jest bez formy… jakiś błąd w przygotowaniach. Oby wrócili szybciej, niż odpadną z pucharów.
Problem Lecha jest jeden – mentalność. To strasznie krucha mentalnie drużyna, coś się nie uda i już całkowita załamka. Z Aarhus jakby strzelili u siebie na 1:0, to by na luzie pyknęli ich z 3:0. Stracili pierwsza bramkę i zaczęła się sraczka. Jakość piłkarską w tym sezonie mają na tyle dużą, że przy ścieżce Aarhus, Sabah, Levski (na nich trafił AEK, który wziął nasze rozstawienie) spokojnie powinni awansować. Włodarze Lecha nie powinni mieć sobie nic do zarzucenia. Winni są Frederiksen i mental piłkarzy. Lech żeby wejść na półkę wyżej potrzebuje trenera z mentalnością zwycięzcy, kogoś pokroju Berga, kto będzie w stanie przepychać mecze w pucharach.
Raków zmienia swoją strategię. Zamiast ściągać gotowych piłkarzy, biorą młodych pod rozwój i sprzedaż. Ewidentnie Świerczewski chce sprawić żeby klub był w stanie sam siebie utrzymywać. Pewnie w najbliższych latach zjadą w hierarchii naszej piłki, a ich miejsce zajmie Widzew.
Co do top 10, to od początku sezonu mieliśmy na to niemal zerowe szanse. Grecy mają 3 kluby z zapewnioną fazą ligową i 2 kolejne PAOK oraz Panathinaikos, które powinny poradzić sobie w eliminacjach. Są faworytem do zajęcia 10 miejsca. Powinniśmy się cieszyć z top 12, bo i tak daje ono nam bardzo dużo i trzeba je szanować.
Mimo wszystko, patrząc na grę polskich drużyn trzeba mówić o jednak dobrych rezultatach, bo w każdym przypadku jest szansa na przynajmniej walkę o awans. Lech spokojnie mógł przegrać, GKS przegrać wyżej, Raków przegrać. Jaga mimo dobrej postawy też była bliska wypuszczeniu wygranej z rąk jednak uratował ją słupek. Szansę na awanse wszystkich polskich zespołów pozostają na podobnym poziomie, bo nie zaryzykował bym stwierdzenia, że prędzej awansuje Lech niż np. Górnik czy GKS.
Jak będa 2-3 drużyny to I tak będzie niezle
Pięć polskich drużyn w pucharach po raz kolejny udowodniło, że europejski sen bardzo szybko zamienia się w thriller z elementami czarnej komedii. Tradycyjnie wyszło „pół na pół” – czyli w sam raz, żeby narobić nadziei, a potem drżeć o każdy aut na obcym terenie.
Górnik zbiera brawa za styl i moralne zwycięstwa w gabinetach, tylko tabela jakoś zapomina dopisywać do nich punkty. Z kolei Jagiellonia zjadła Rangersów ze smakiem, ale kibice już teraz chłodzą albo szampana, albo melisę, bo rewanż w Szkocji zapowiada się na test wytrzymałości układu nerwowego. Lech z kolei zaliczył klasyczne „uniknął kompromitacji”, co w rodzimym słowniku pucharowym urasta do rangi małego sukcesu, choć perspektywa wyjazdu na Wyspy Owcze brzmi jak survival show u boku lokalnych owiec.
Raków sprawiedliwie podzielił się punktami z Hammarby, co w praktyce oznacza, że w Szwecji trzeba będzie drżeć o każdy stały fragment gry. Na deser GKS Katowice boleśnie zderzył się na Węgrzech z rzeczywistością – Hapoel pokazał, że europejska piłka nie pyta o sentymenty, a romantyczne zrywy rzadko zastępują boiskowe rzemiosło.
W rankingu krajowym trzymamy się dziesiątego miejsca trochę siłą rozpędu, a trochę dzięki temu, że konkurencja z Grecji i Czech też ma swoje za uszami. Tradycyjnie więc naszą najsilniejszą bronią pozostaje ułańska fantazja połączona z obowiązkowym zapasem leków na nadciśnienie.