Víkingur Reykjavík

Víkingur Reykjavík, czyli półka wyżej niż KR

Dla Víkingura Reykjavík udział w III rundzie eliminacji LKE to największy sukces w historii klubu. Należy się postarać, aby za tym nie poszedł kolejny.

Poprzednie rywalizacje

Rok po roku rywalizujemy z dwoma różnymi klubami z tego samego kraju w jednym sezonie. Rok temu Pogoń grała z Osijekiem, a Legia z Dinamem Zagrzeb. W tym sezonie Pogoń też się pojawia w takiej sytuacji, bo grała z KR-em, a Lech zmierzy się z Víkingurem Reykjavík.

Mimo że wydawałoby się, że to podobne drużyny, to w rzeczywistości tak nie jest. Nie spodziewałbym się, że Lech będzie miał tak łatwo jak Pogoń. Nie będzie też tak jak osiem lat temu, kiedy nie wszyscy zawodnicy rywala, czyli Stjarnanu, byli w pełni profesjonalnymi zawodnikami, a Lech mimo to odpadł. Oczywiście najlepiej, aby powtórzyły się wyniki sprzed 50 lat, czyli najwyższe zwycięstwo polskiego klubu w pucharach, zarówno w pojedynczym meczu, jak i w dwumeczu.

1972/73 I runda PZP Víkingur Reykjavík Legia Warszawa 0:2, 0:9
1978/79 II runda PUEFA ÍBV Vestmannaeyjar Śląsk Wrocław 0:2, 1:2
1982/83 I runda PZP ÍBV Vestmannaeyjar Lech Poznań 0:1, 0:3
1984/85 I runda PZP Wisła Kraków ÍBV Vestmannaeyjar 4:2, 3:1
1986/87 I runda PZP Fram Reykjavík GKS Katowice 0:3, 0:1
2001/02 Runda el. PUEFA Fylkir Reykjavík Pogoń Szczecin 2:1, 1:1
2006/07 II runda el. LM FH Hafnarfjörður Legia Warszawa 0:1, 0:2
2014/15 III runda el. LE Stjarnan Garðabær Lech Poznań 1:0, 0:0
2022/23 I runda el. LKE Pogoń Szczecin KR 4:1, 0:1

Na temat różnic pomiędzy KR a Víkingurem jeszcze się rozpiszę, ale niestety trzeba zwrócić uwagę, że wyjazdy na Islandię nie są łatwe. Nie chodzi tylko o polskie kluby, które tam przegrywały. Nawet silniejsze kluby od naszych z trudem tam punktują.

Ostatnie 5 lat w pucharach
Sezon Runda, w której odpadli Przeciwnicy i wyniki Poprzednie rundy Przeciwnicy i wyniki
2017/18
2018/19
2019/20
2020/21 Olimpija Ljubljana 1:2 pd.
2021/22

Víkingur w 2019 roku zdobył Puchar Islandii i zagrał w pucharach po kilku latach przerwy. Skończyło się tak jak zwykle, choć wtedy było blisko sukcesu. Víkingur, mimo że niemal od początku meczu grał w dziesięciu, prowadził w Słowenii, ale w końcówce gola dla Olimpiji zdobył były piłkarz Cracovii, Matic Fink, a dogrywkę wygrali już rywale.

W tym roku Víkingur osiągnął historyczne dla siebie sukcesy w Europie. Po raz pierwszy wyeliminowali w nich przeciwnika, a łącznie z rundą wstępną pokonali aż trzech. Łącznie w tym sezonie mierzyli się już z czterema przeciwnikami, Lech będzie piątym. Przed tym sezonem Víkingur miał na koncie mecze z siedmioma różnymi klubami przez 48 lat, nie wygrał żadnego z nich.

Forma i terminarz

Wspomniana runda wstępna eliminacji LM odbyła się na Islandii. O organizację mini-turnieju ubiegały się Islandia i Estonia, drogą losowania wybrano Reykjavík. Víkingur wykorzystał atut własnego boiska i w pierwszym meczu zaskakująco wysoko pokonał Levadię (6:1). Przegrywał w tym meczu po golu z rzutu karnego, wyrównał po rozegraniu rzutu wolnego, a potem cały czas szedł do przodu i dobijał zagubionego rywala. Strzelał w każdy możliwy sposób: z ataku pozycyjnego, po wysokim odbiorze na połowie rywala, ze stałych fragmentów i tak dalej.

W kolejnej fazie Víkingur był zdecydowanym faworytem przeciwko Interowi Escaldes. Z głęboko cofniętym rywalem nie radził już sobie tak dobrze. Mogło się to wydawać nielogiczne, ale ewidentnie lepiej im się grało, gdy było więcej przestrzeni.

W I rundzie Víkingur trafił na Malmö i mógł co najwyżej pokusić się o niespodziankę. Trochę gdybania: nie wiadomo, jak potoczyłby się mecz, gdyby Víkingur grał w Szwecji w pełnym składzie. Sędzia surowo potraktował Kristalla Mániego Ingasona, wyrzucając go z boiska za drugą żółtą kartkę za uciszanie trybun po zdobytym golu. Víkingur w tym dwumeczu nie poddał się, znów lepiej sobie radził w ofensywie, kiedy nie był faworytem. Ostatecznie przegrał w Szwecji 2:3 i zremisował 3:3 u siebie, w obu przypadkach goniąc wynik w końcówce.

W dwumeczu z TNS znowu okazało się, że bycie faworytem (lub w okolicach 50 na 50) nie do końca służy Víkingurowi. Pierwszy mecz wygrał 2:0 po dwóch rzutach karnych, a w rewanżu ledwo wybronił 0:0. Walijczycy byli blisko odrobienia części strat, choć zabrakło im umiejętności i być może gorszej formy bramkarza z Islandii, aby zbliżyć się do dogrywki.

W tym samym okresie Víkingur ciągle grał mecze ligowe w weekendy. Tu widać podstawową różnicę między nimi a KR. Lokalny rywal ugrzązł w środku tabeli, mając bardzo niekorzystną serię na przełomie czerwca i lipca (w 9 meczach wygrał dwa razy: w pucharze z zespołem z niższej ligi oraz… w rewanżu z Pogonią). Víkingur jest znacznie bliżej walki o wyższe cele, choć i on nie do końca wytrzymuje rywalizację z Breiðablikiem. W bezpośrednim meczu w maju przegrał z nim 0:3, do tego wystarczyły raptem cztery inne straty punktów i już różnica robi się wyraźna (choć mają jeden mecz mniej).

# Drużyna RS Z R P BZ BS RB Pkt Forma
1 15 12 2 1 41 15 +26 38 WDWDW
2 14 9 2 3 33 20 +13 29 DWWWW
3 15 8 3 4 28 18 +10 27 LWWWD
4 14 6 6 2 26 19 +7 24 DWLDD

źródło tabeli: soccerway.com

Víkingur ostatnio miał zwycięską serię w lidze, która skończyła się w ostatni weekend. Mimo że dwa razy wychodził na prowadzenie, po ekscytującym spotkaniu tylko zremisował ze Stjarnanem 2:2. Szczególnie mogą żałować niewykorzystanego rzutu karnego, który był zmarnowaną szansą na 2:0.

Między meczami z Lechem:

7 sierpnia, 21:15 Fram Reykjavík – Víkingur

Kolejne derby, które Víkingur musi wygrać, jeżeli chce jeszcze nawiązać walkę z Breiðablikiem. A nawet jeśli ten rywal powoli im ucieka, to wciąż nie mają jeszcze zapewnionego podium, a jest kilku chętnych, aby zająć ich miejsce, w tym KA czy Stjarnan.

Miasto i stadion

Pisałem o Reykjavíku niedawno przy okazji meczu Pogoni:

Jeżeli ktoś ma możliwość, chyba nie trzeba specjalnie namawiać. Choć mowa o stolicy i największym mieście kraju, warto nie poprzestawać tylko na nim, tylko w miarę możliwości zwiedzić większą część wyspy i/lub okolice.

W samym mieście można zobaczyć m.in. kościół Hallgrimskirkja z punktem widokowym, salę koncertowo-konferencyjną Harpa, miejscowy port czy XVIII-wieczną katedrę.

Ale teraz jest jeszcze bardziej interesująco, bo dał o sobie znać jeden z miejscowych wulkanów. Sytuacja może się jeszcze wielokrotnie zmienić, ale na razie Lech ma rzekomo nie mieć problemów z powrotem do Polski.

fot. commons.wikimedia.org

Lech zagra na Víkingsvöllur, gdzie, jak wspomniano wyżej, odbyła się w tym roku runda wstępna eliminacji LM. Na europejskie puchary dostępne jest jedynie 1149 miejsc siedzących na jednej trybunie. W miarę blisko tysiąca było na finale rundy wstępnej z Interem Escaldes, w czwartek zanosi się na komplet.

W odróżnieniu od obiektu KR-u, tutaj trzeba będzie zmierzyć się ze sztuczną nawierzchnią.

fot.commons.wikimedia.org

Zespół

Kolejna różnica wobec KR-u: tam było kilka kontuzji w składzie. Tutaj niemal wszyscy są zdolni do gry, a największą stratą jest odejście wspomnianego Kristalla Mániego Ingasona do Rosenborga. Mimo, że nie jest typową dziewiątką, należał do najlepszych strzelców zespołu, z dobrej strony pokazując się przede wszystkim w pucharach. Dla Víkingura to o tyle problem, że w związku z jego odejściem trzeba będzie nieco przebudować styl gry całego zespołu w ofensywie.

Uwagę przyciągają nazwiska, które wyeliminowały już Lecha z pucharów w barwach Stjarnanu: bramkarz Ingvar Jónsson, który zagrał wtedy dwa mecze życia, oraz pomocnik Pablo Punyed. Po odejściu Ingasona atak Víkingura powinien opierać się Duńczyku Nikolaju Hansenie. Drużyna jest dość młoda, oprócz obcokrajowców i paru krajowych zawodników, są to piłkarze bliżej 20. niż 30. roku życia. Część z nich dopiero ewentualnie będzie się promować, podobnie jak ostatnio Ingason.

Zespół prowadzony jest przez Arnara Bergmanna Gunnlaugssona, który jako zawodnik zanotował ciekawą karierę w Europie, w tym w Holandii, Niemczech, Francji i Anglii. W Víkingurze był najpierw asystentem, a po odejściu Logiego Ólafssona przejął stanowisko pierwszego trenera. Zaczął od wygrania Pucharu Islandii, a w ubiegłym sezonie zdobył dublet, nawiązując do zakurzonych sukcesów klubu sprzed wielu lat. Wspomniane udane mecze w Europie to również jego zasługa. Pod jego wodzą Víkingur nie gra tylko typowej fizycznej piłki, skupiającej się na dominacji w powietrzu i stałych fragmentach. Oczywiście, podobnie jak w przypadku Qarabaǧu, możemy znowu ocenić styl gry jednego zespołu względem drugiego – w porównaniu z Lechem może być to rzeczywiście próba gry bardziej bezpośredniej, ale Víkingur i Breiðablik to w ostatnim czasie te zespoły na Islandii, które grają proaktywnie i narzucają swoje warunki, wymuszając na słabszych zespołach, aby to one dostosowały się do nich na boisku, a nie odwrotnie. Na tamtym poziomie to działa, natomiast powtórzę, że w Europie wyglądało to nieźle z przodu tylko wtedy, gdy rywal nie bronił się kurczowo całym zespołem.

Podsumowanie

Ja wiem, że to brzmi śmiesznie – „futbol na Islandii zaliczył duży progres” to tekst wypisz wymaluj z memów. Tylko że naprawdę tak jest. Uczulam na to, aby nie oceniać klubu tylko przez pryzmat ligi, w jakiej gra. O ile KR wtopił się w tamtejszą szarzyznę, to Víkingur od pewnego czasu jest w dobrej formie, co udowodnił nie tylko w lidze, ale i w europejskich pucharach, docierając tak daleko.

Oczywiście to nie oznacza, że trzeba się go bać. Tu bardziej może być obawa, czy Lech sam się pozbiera. Víkingur oczywiście ma braki. W ofensywie stracił czołowego piłkarza, a do obrony podchodzi dość frywolnie. Choć taktycznie ten zespół się rozwinął, czasami brakuje mu trzymania odpowiednich odległości i między formacjami obrony a pomocy tworzą się dziury. Z drugiej strony można zwrócić uwagę, że w Europie mieli problemy, gdy trzeba było prowadzić grę, a potrafili nastraszyć faworytów. Można też odbijać piłeczkę, że Levadia słaba, a Malmö w kryzysie, ale niestety w takowym może się też znaleźć Lech, który nie może ostatnio wyjść z impasu…

Wszystko może się też potoczyć inaczej niż się wydaje teraz. Dinamo Batumi przed meczami z Lechem imponowało, a potem spektakularnie się rozpadło. Víkingur powinien postawić znacznie trudniejsze warunki Lechowi niż KR Pogoni, ale zobaczymy jak będzie. Ja widzę ich jako rywala, przeciwko któremu trzeba wymagać awansu, ale jeśli się go nie doceni, zwłaszcza na wyjeździe, to mogą być problemy.

W tej rundzie także: Spartak Trnawa

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone *