ranking krajowy

Kolejne zostawione punkty na Islandii

Sytuacja polskich klubów komplikuje się. O ile Raków cały czas punktuje bezbłędnie, to w przypadku Lecha jest zgoła inaczej.

Wyniki

III runda eliminacji Ligi Mistrzów – pierwsze mecze

Łudogorec Razgrad – Dinamo Zagrzeb 1:2
Qarabaǧ FK – Ferencvárosi TC 1:1

III runda eliminacji Ligi Europy – pierwszy mecz

Olympiakos – Slovan Bratysława 1:1

III runda eliminacji Ligi Konferencji Europy – pierwsze mecze

Spartak Trnawa – Raków Częstochowa 0:2
Víkingur Reykjavík – Lech Poznań 1:0

DAC Dunajská Streda – FCSB 0:1
CSKA Sofia – St Patrick’s Athletic 0:1
Molde FK – Kisvárda 3:0
Zoria Ługańsk – CS U Craiova 1:0
Neftçi Baku – Rapid Wiedeń 2:1
Ħamrun Spartans – Lewski Sofia 0:1
Sepsi Sfantu Gheorghe – Djurgården 1:3
Fehérvár – Petrocub Hincesti 5:0
Szachtior Soligorsk – CFR Cluj 0:0

Uwaga: do tej pory nie wiadomo, które miejsca w rankingu krajowym będą przynosiły korzyści w sezonie 2024/25. Access list nadal nie została opublikowana. Według nieoficjalnych informacji istotne może być miejsce 24. Więcej na ten temat

Ranking krajowy

Zaczęło się świetnie. Raków nie stracił jeszcze w tym sezonie ani jednego punktu dla Polski, w dodatku odprawił już Astanę z Kazachstanu, będącego za nami, jak i teraz pokonał Spartaka ze Słowacji, którą możemy gonić. Losowanie IV rundy psuje nieco nastroje, bo zanosi się na trudną rywalizację ze Slavią. Zanim to jednak nastąpi, trzeba będzie się skoncentrować na kolejnych punktach przeciwko Słowakom. W samych eliminacjach pewnie ich nie dogonimy, ale trzeba dać sobie szansę, aby zrobić to ewentualnie w fazie grupowej.

Z tym niestety może być problem, bo Lech, który ma do niej łatwiejszą ścieżkę, kolejny raz stracił punkty na wyjeździe. Zresztą to nie tylko strata punktów – to porażka, która może nawet zaważyć na kwestii awansu. Niby nie powinna, ale niestety na tym etapie bardzo przypomina to Stjarnan z 2014 roku. Niezależnie jak to się skończy, już jest czego żałować. Nie da się wygrać wszystkich meczów i ja nie oczekuję rzeczy niemożliwych. Za to są spotkania, które jak najbardziej można wygrać, a w tym sezonie przez niewygranie takich meczów (KR, Dinamo Batumi, Víkingur) uciekło już 0,625 punktu. Lech już raz w tym sezonie zaskoczył na plus (zwycięstwo w pierwszym meczu z Qarabaǧem), ale na razie niekorzystnych wyników jest więcej. Już nie wspominam o ewentualnym braku awansu, bo przy tej ścieżce byłby całkowitą katastrofą.

Poz. Kraj 2018/19 2019/20 2020/21 2021/22 2022/23 Razem Dystans
24 Bułgaria 4,000 4,125 4,000 3,375 1,875 17,375 2,000
25 Węgry 3,250 4,500 4,250 2,750 1,875 16,625 1,250
26 Słowacja 5,125 3,000 1,500 4,125 2,625 16,375 1,000
27 Rumunia 2,375 5,875 3,750 2,250 1,875 16,125 0,750
28 Polska 2,250 2,125 4,000 4,625 2,375 15,375
29 Azerbejdżan 2,375 3,375 2,500 4,375 1,625 14,250 1,125

Bułgaria była w tym tygodniu bliska koszmarnego wyniku. Zakończyła tylko na złym, bo Lewski w ostatniej chwili pokonał Ħamrun Spartans. Porażka Łudogorca z Dinamem mogła się zdarzyć, poza tym oni i tak są już pewni gry w fazie grupowej. Dla Bułgarii najgorsza jest porażka CSKA z St Patrick’s – kolejna strata punktów, choć wciąż z szansami na awans. Ostatecznie Bułgarzy zdobyli w tym tygodniu 0,250. Cały czas może wydawać się, że porównywanie się do nich jest całkowicie na wyrost, ale wciąż nie są w stanie odskoczyć peletonowi. W normalnych okolicznościach nasza rywalizacja z nimi byłaby rzeczą w zasięgu, ale polskie kluby potrafią sobie skomplikować życie.

W przypadku Węgier obyło się bez niespodzianek. Kisvárda gładko przegrała z Molde, a Fehérvár bez problemu pokonał Petrocub. Różnicę robi Ferencváros, który wywiózł z Baku remis, czego nie byli w stanie zrobić Lech ani FC Zürich. Razem daje to 0,375. Jeżeli temu krajowi zostanie jesienią w grze tylko Ferencváros, może być jeszcze cień szansy na ich dogonienie, ale to i tak wymagałoby sporego wysiłku z naszej strony.

Kluby słowackie przegrały dwa bardzo ważne bezpośrednie mecze – DAC z FCSB i Spartak z Rakowem. Jeżeli nie odwrócą tych wyników w rewanżach, zostanie im tylko Slovan, co było do przewidzenia. Dodajmy, wciąż bez zapewnionej fazy grupowej, ale z bardzo ciekawym wynikiem przeciwko Olympiakosowi (+0,125). Niewykluczone, że już w rewanżu dołączą do grona Łudogorec, Ferencváros, Qarabaǧ, czyli uczestników fazy grupowej. Raków musi zatem dokończyć temat za tydzień, abyśmy wciąż mogli trzymać kontakt z tym krajem.

W tej części rankingu oczy mogły być zwrócone na Rumunię, która ma w tej rundzie aż cztery kluby w grze. Nie zrobiła jednak z tego aż takiego użytku. Tylko FCSB wygrał, CFR stracił punkty z Szachtiorem, a pozostałe kluby przegrały. Ostatecznie to tylko 0,375, przy czterech klubach to niby niewiele, ale i tak najwięcej w tym tygodniu z naszej okolicy (wraz z Węgrami i Azerbejdżanem). Generalnie, mimo bardzo różnych sytuacji i wyników, dorobek punktowy w tym tygodniu jest dość wyrównany w przypadku większości krajów 24-29.

Teoretycznie Azerbejdżan wciąż prezentuje się najsłabiej punktowo i nie powinien nam zagrozić. Jednak Qarabaǧ, pewny gry w fazie grupowej, nie pozwala nam spać spokojnie. W dodatku Neftçi zrobiło coś, czego nie potrafiła Lechia, czyli pokonała Rapid. W przyszłym tygodniu na wyjazdach może być dużo trudniej, ale z sytuacji, w której znajdowali się Azerowie jeszcze niedawno (wszystkie trzy w LKE na granicy odpadnięcia), wychodzą do poziomu, w którym ich drugi klub wciąż się liczy.

Na bazie dotychczasowych wyników, w tym dzisiejszych, zdecydowałem się nie umieszczać w wycinku krajów na miejscach 30. i 31. (Słowenia i Kazachstan). Nasza przewaga nad nimi wynosi już 3 punkty. Teoretycznie może ona zostać odrobiona jeszcze tej jesieni, ale wymaga od Mariboru, Tobołu lub Kyzyłżaru awansu do fazy grupowej i tam otarcia się o komplet punktów. Na razie tylko Maribor jest pewien udziału w IV rundzie, niezależnie czy awansuje, czy odpadnie z HJK, ale na razie dla każdego z tych zespołów sam awans do fazy grupowej byłby już sporym wydarzeniem.

Ranking klubowy

Współczynniki minimalne polskich klubów zwiększyły się o 0,05 po zwycięstwie Rakowa. Tu chcę zwrócić uwagę, że realny awans tych klubów w rankingu jest bardzo daleko. Można oczywiście wyprzedzać państwa w rankingu krajowym – Rumunię, Słowację i tak dalej. Wtedy polskie kluby wyprzedziłyby swoich odpowiedników z tych krajów. Za to z tych, które mają swoje “własne” współczynniki, następna bariera to 3,500 (znajduje się tam zresztą Piast). W ostatnich pięciu latach nie dało się już zdobywać 0,25 punktu, więc tutaj skoki są możliwe co 0,5 punktu. To już się stało, kiedy polskie kluby przekroczyły poziom 3 punktów, a do 3,500 jeszcze dużo brakuje.

Raków wciąż ma na przyszły sezon co najmniej 4,500 punktu, a Lech 7,000. To może się zmienić za tydzień, oby zresztą tak się stało, jeżeli awansują do IV rundy. Wtedy Raków miałby co najmniej 5,000, a Lech 7,500.

Poz. Klub 2018/19 2019/20 2020/21 2021/22 2022/23 Razem
107 Legia 2 2,5 2,5 4 0 11,000
223 Lech 2 0 3 0 0 (2) 5,000 (7,000)
310 Piast 0 1,5 2 0 0 3,500
322 Pogoń 0 0 0 1,5 1,5 3,075
323 Lechia 0 1,5 0 0 1,5 3,075
324 Raków 0 0 0 2,5 0 (2) 3,075 (4,500)
325 Śląsk 0 0 0 2 0 3,075
326 Cracovia 0 1 1 0 0 3,075
327 Jagiellonia 2 0 0 0 0 3,075
328 Górnik 1,5 0 0 0 0 3,075

Ocena

Wyhamowujemy. Wciąż stawka w rankingu krajowym jest nieznana, ale niezależnie które miejsce da korzyści, nie pomagamy sobie. W rankingu klubowym już wiemy, że Pogoń i Lechia zupełnie nie zmieniły swojej sytuacji w rozstawieniach, a ona już była beznadziejna. Dopóki Raków i Lech mogą się poprawiać, nie będę ich skreślał. Trzeba jednak przyznać, że nie wygląda to za dobrze. Lech ma w teorii prostą ścieżkę do fazy grupowej, ale wpadł w kryzys. Raków zaś jest w niezłej formie, ale przeciwników ma trudniejszych. To może nas całkowicie załatwić, ale pozostaje liczyć, że w następnych meczach będzie lepiej. Konkurencja w rankingach też nie zachwyca, mimo to część ma już pewny udział w fazie grupowej, więc rywalizacja w tym sezonie może być bardzo trudna.

Udostępnij:

komentarze

  1. Rakowa nie ma co za wiele komentować.
    Czapki z głów i szacunek. Takie mecze umacniają wiarę że Slavia będzie w zasięgu. W ogóle fakt, że już po pierwszym spotkaniu na wyjeździe, z wcale nie łatwym rywalem, możemy zacząć koncentrować się na kolejnej rundzie, to rzadki komfort dla polskiego kibica.

    Oglądając mecz Lecha trudno było nie czuć zażenowania. Pierwszy raz w tym sezonie, w kontekście pucharów, zaczynam w nich wątpię. Dość spokojnie przyjąłem porażkę w Baku. Pomimo kompromitujących rozmiarów odpadli koniec końców z mocną drużyną, która w pucharach na większe doświadczenie niż cała nasza liga razem wzięta a i o błędach bramkarza trzeba pamiętać. Nie miałem obaw przed Dinamem a po 5:0 stwierdziłem że: Lech dostał lekcję w Baku, słabo wystartował w lidze, jest w kryzysie ale jednak poniżej jakiegoś poziomu się nie schodzi. Nawet po remisie w Gruzji nie miałem im złe że zgubili nam 0,125. Po takimi wyniku u siebie trudno oczekiwać pełnej mobilizacji a nie wierzę że w szatni ktoś nakręca się licząc punkty do rankingu krajowego.
    Ale po wczorajszym pierwszy raz mam duże wątpliwości. Bo i porażkę na Islandii byłbym w stanie skrajnie zaakceptować. Dzień konia bramkarza, 3 słupki, 2 poprzeczki, jednym słowem kumulacja niewykorzystanych akcji po absolutnej nominacji. W Poznaniu worek z bramkami musi się otworzyć - tak bym zakładał. Tymczasem boję się że może do tego nie dojść. Był to tak fatalny występ że pocieszenia szukam w naprawdę mało ambitnych aspektach. Po pierwsze, brak zasady bramek na wyjeździe. Coś mi się wydaje że nawet jak Lech zagra w rewanżu lepiej, to i tak coś da sobie wcisnąć a presja wtedy na 3:1 mogłaby być nie do udźwignięcia. Po drugie, ja naprawdę widziałem że piłkarze Lecha mieli duże problemy żeby wyczuć tę murawę. Nie umieli obliczyć odbicia piłki, siły zagrania, mieli z tym duże kłopoty. Oczywiście oni sami po takim meczu nie mają prawa tego powiedzieć, ale mi się to rzuciło w oczy. Im dłużej w rewanżu będzie bez bramek, tym gorzej. Potrzebne szybkie otwarcie.

    Dzień słodko gorzki. Optymistycznie patrząc scenariusz w którym za dwa tygodnie cieszymy się że Lech wyjaśnił Dudelange a Raków zrobił chociaż małą zaliczkę z Slavią, to nie jest jakieś science-fiction. Ale pesymistycznie, możemy za dwa tygodnie oglądać już jedną polską drużynę, dla której Slavia okaże się za mocna i godzić się że w tym sezonie jesień nie dla naszych klubów...

  2. A nie moglibyśmy wystawiać Rakowa w dwóch pucharach? W el. LM i el. LKE? Darujmy im Puchar Polski...

    To taki żart przez łzy. Jak widzę jak punktują takie kraje jak Islandia, Irlandia, Malta, Słowacja, Norwegia. Jak widzę, że w fazie grupowej już ma na pewno swój klub Litwa, Armenia, Mołdawia, a prawdopodobnie też Luxemburg, Malta, Słowacja i Irlandia. Jak widzę, jak daleko przed nami w rankingu jest Serbia, albo jak nawet radzą sobie Szkoci, Norwegowie, Izrael, czy Bułgaria... To mam ochotę przestać interesować się piłką. To jest zupełnie niezrozumiałe, że tak bogate zespoły jak Lech, czy Legia przez całe lata nie wyciągają wniosków i marnują potencjał, ciężką pracę i wielkie pieniądze ze sprzedaży wychowanków (nie mówiąc o szarganiu imienia reklamodawców za ich pieniądze). Że w takich miastach jak Gdańsk, Wrocław, Łódź, Kraków nie da się zbudować tego, co jest możliwe chociażby w Częstochowie. Czy kiedyś przestaniemy bać się "tuzów" z Austrii, Danii, Cypru albo Szwecji, którzy (umówmy się) są tylko europejskimi średniakami i nie odgrywają większej roli po fazie grupowej (może poza RB Salzburg). Czy musimy czekać na Wieczystą, żeby pojawił się ktoś, kto może się liczyć, o ile wcześniej nie znudzi się właścicielowi (bo to może kolejna Polonia i ŁKS)? Co z tradycjami klubów śląskich, Widzewa lub Wisły? Co z państwowymi pieniędzmi w Lubinie, a wcześniej Bełchatowie? Nikt w tym kraju nie potrafi zarządzać potencjałem? Jak usłyszałem ze 2 lata temu, że marketingowo nasza liga jest na 10-15 miejscu w Europie, to ile jeszcze lat mam czekać, aż przełoży się to choć w drobnym stopniu na wynik sportowy? No nie mogę już więcej cierpliwości wykrzesać. Miały być postępy, a zapowiada się najsłabszy sezon od 3 lat. Jeszcze rok i dopadnie nas Mołdawia(!)
    No K!

  3. Raków wykonał zadanie w 100% - w meczu wyjazdowym ze Spartakiem można było się spodziewać remisu, jednak drużyna Papszuna wraca do Częstochowy z doskonałą dwubramkową zaliczką... największe rozczarowanie to wynik Lecha - chociaż wszyscy przed meczem wiedzieliśmy, że na Islandii będzie ciężko i, że Lech jest w kryzysie to jednak po cichu liczyliśmy, że nie dojdzie do porażki, a jednak to się stało...teraz przed rewanżem w Poznaniu będą dodatkowe nerwy - miejmy nadzieję, że już drużyna Lecha będzie zupełnie inna - chociażby tak skuteczna jak w meczu z Dinamo Batumi...tym bardziej trzeba wywalczyć ten awans, bo ostatnią przeszkodą w IV rundzie będzie najprawdopodobniej luksemburski Dudelange.

  4. Bardzo szkoda przegranej Lecha, na papierze najłatwiej, w rzeczywistość okazała się brutalna.

Dodaj komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone *