Graz

Trudne losowania, atrakcyjni rywale Rakowa i Legii

Na papierze nie zapowiada się na zbyt wiele punktów zdobytych przez Raków i Legię w fazie grupowej, ale z drugiej strony będziemy mieć fascynujące rywalizacje, a to też jest duża wartość.

Losowanie Rakowa (Atalanta, Sporting, Sturm)

Ze względu na chronologię było tu więcej możliwości. Raków nie miał ograniczeń w losowaniu, nie licząc koszyków oraz ograniczeń innych klubów, które mogłyby pośrednio wpłynąć na jego sytuację.

Ogólny układ tej grupy na papierze wydaje mi się taki, że są dwa mocniejsze zespoły walczące o pierwsze miejsce i dwa słabsze, które bardziej będą nastawiać się na grę o trzecią pozycję. Nie da się tego przełożyć idealnie jeden do jednego, ale w pewnym sensie podobna wydaje mi się grupa Legii sprzed dwóch lat w Lidze Europy z Napoli, Leicester City i Spartakiem Moskwa. Ostatecznie to Rosjanie wygrali tę grupę, więc naprawdę niczego nie można wykluczać.

Atalanta BC

Z pierwszego koszyka Raków nie trafił wielkiej marki, z którą grałby hitowe starcia. Jest jednak zespół z ligi z czołowej czwórki w Europie, więc na swój sposób też atrakcyjny los. Kiedyś na tym klubie chciał w swoich działaniach wzorować się właściciel Rakowa, Michał Świerczewski, o czym opowiadał w Częstochowie Przemysław Langier. Podobno trochę się zmieniło od tamtego czasu, ale wciąż powinno to być interesujące starcie.

Atalanta wraca do pucharów po jednym sezonie przerwy. Do niedawna była znana z bardzo ofensywnej gry, obecnie mogło się to trochę zmienić, ale na przykład obecne rozgrywki dopiero się rozpoczynają, więc o jej aktualnej formie jeszcze niewiele wiadomo.

Czy to jest zespół, który mimo swojej siły może się potknąć w pojedynczym meczu ze słabszym rywalem, zwłaszcza jeżeli nie będzie to dla niego kluczowe spotkanie w kontekście awansu? Niełatwo to stwierdzić, ale patrząc optymistycznie, może przy odpowiedniej kolejności meczów będzie taka możliwość.

Sporting CP

Czwarty zespół ligi portugalskiej poprzedniego sezonu może prezentować bardzo podobny poziom do Atalanty. Jak na drugi koszyk nie był to najszczęśliwszy los.

Siedem lat temu w Lidze Mistrzów Legia musiała pokonać Sporting, aby grać na wiosnę w Lidze Europy. Raków być może nie będzie musiał wspiąć się na aż taki poziom, aby przejść do Ligi Konferencji Europy. To może zdecydować się w innych meczach. Chyba mało kto zakłada, że stać go na realną walkę z Atalantą i Sportingiem o co najmniej drugie miejsce i każdy punkt w meczach z tymi zespołami będzie sukcesem.

Ostatecznie jednak mierzenie się z takimi rywalami jest powodem, dla którego warto grać w europejskich pucharach. Wprawdzie w Lidze Europy, ale będą to mecze z zespołami, których obecność w Lidze Mistrzów nie byłaby zaskakująca. Może wolałbym trochę inne proporcje (jeden zdecydowany faworyt grupy i dwa zespoły bliżej poziomu Rakowa), ale pewnie i tutaj da się skończyć z wynikiem lepszym niż dwie porażki.

Sturm Graz

Nie chcę straszyć, narzekać czy psuć nastroje innym. Jeżeli jednak chodzi o moje zdanie, to Sturm Graz nie jest przyjemnym losowaniem z trzeciego koszyka. Całkowicie normalne jest, że zostanie on uznany za zespół w zasięgu i że to z nim trzeba walczyć o trzecie miejsce.

Wszystko się zgadza, ale w tej parze faworytem będzie Sturm. To półka wyżej niż Austria Wiedeń, a być może nawet klub, który w tym sezonie pokusi się o zdetronizowanie Salzburga. Raków, w swojej najlepszej dyspozycji i z ewentualną poprawą siły rażenia w ataku, jest w stanie zniwelować różnicę. Będzie to jednak w mojej ocenie trudniejsze niż się powszechnie wydaje.

Jak zwykle w takiej sytuacji jeszcze raz spojrzałem na koszyki. To przypomina, że z trzeciego mógł być Brighton, a Raków mógł trafić do grupy z tym zespołem, a także z Ajaxem i Marsylią. W Częstochowie, gdzie odbyło się oglądanie z kibicami losowania fazy grupowej, nastąpiło duże poruszenie, gdy wyciągnięty został… AEK Ateny. To spowodowało, że trafił do wspomnianej grupy B, a Raków uniknął tego losu. Prowadzący wydarzenie Michał Szprendałowicz myślał, że mamy obraz szybciej i widzimy już rywali Rakowa, ale widzieliśmy sytuację nie mniej ważną – mistrz Polski uniknął najtrudniejszej grupy i to już coś. Na tym tle trafienie Sturmu wygląda już nieco inaczej.

Losowanie Legii (AZ, Aston Villa, Zrinjski)

Restrykcje związane z godzinami meczów mocno zwiększyły poziom trudności Legii. Nie dość, że miała ograniczony zestaw grup, do których mogła trafić (E-H, żeby nie grać w tych samych porach co Raków), to w takiej samej sytuacji były AZ i Aston Villa. Grupa E była pierwszą, do której te zespoły mogły trafić i tak się właśnie stało. Pewnie lepsze byłoby nałożenie się meczów Rakowa i Legii, pod warunkiem, że ta druga grałaby z Lille, Slovanem i . Zamiast tego będzie trudniej, ale za to atrakcyjniej.

AZ

Nie obrażając tego klubu i nie mając na myśli nic złego, zawsze kojarzył mi się ze średnim europejskim poziomem. Od lat gra w fazie grupowej, czy to LKE, czy wcześniej w LE. W LM nie było go od dość dawna. Rzadko zawodzi w eliminacjach, nawet jeżeli ma problemy, jak w tym roku, a gdy jesienią i wiosną notuje niezłe wyniki, to rzadko kiedy jest to zauważane. AZ wtopił się w tłum, ale ustabilizował się na wysokim poziomie. Słynie też ze znakomitego szkolenia młodzieży.

Z pierwszego koszyka nie można było wylosować dobrze. Oczywiście są różnice między ośmioma zespołami (sześcioma, nie licząc Brugge i Lille, na które Legia nie mogła trafić). AZ nawet w tym wąskim gronie wydaje się jako ten średni – ani najsilniejszy, ani najsłabszy. Mimo tej wszechobecnej przeciętności, jest ona tylko pozorna. To mocny klub, z którym na co dzień nie mamy okazji się mierzyć, chyba że w sparingu dzięki holenderskiemu trenerowi z przeszłością w tym zespole.

Wracając jeszcze do tegorocznych eliminacji – one niby dają wrażenie, że AZ jest w kiepskiej formie. W fazie grupowej jest jednak inne granie. Często zespoły, które latem męczyły się, potem jesienią są solidne lub nawet błyszczą. Z drugiej strony, w poprzednich edycjach LKE Holendrzy mieli szczęście w losowaniach. Tym razem im go zabrakło i zobaczymy, jak zostaną zweryfikowani nie wiosną, a już jesienią.

Aston Villa FC

To jest duży pech w losowaniu. Anglicy są faworytami całych rozgrywek, stale się wzmacniają, grają coraz lepiej, a do tego mają trenera, który nawet rotując składem, w pucharach osiąga zwykle dużo. To Unai Emery jest dla mnie najpoważniejszym argumentem na korzyść AV.

Dwa lata temu Legia była w stanie pokonać Leicester w meczu fazy grupowej LE, więc wygranie z dużo bogatszym i lepszym zespołem jest możliwe. Punktowo może teraz nie będzie tak dobrze, ale znów – mamy możliwość rywalizacji na bardzo wysokim poziomie. Aston Villa nie była może w czołówce w Anglii w ostatnich latach, ale teraz zasłużenie się w niej znajduje. Tak jak Atalanta i Sporting mogłyby być uczestnikami Ligi Mistrzów, tak AZ i Aston Villa spokojnie mogłyby grać w Lidze Europy i nikt nie zauważyłby różnicy na minus.

Zrinjski Mostar

Mistrzowi Bośni i Hercegowiny należy się szacunek i brak lekceważenia. Mamy jednak rzadką sytuację, w której polski zespół będzie faworytem w dwóch meczach fazy grupowej. Po raz pierwszy dane nam jest poczuć rozszerzenie faz grupowych o mistrzów słabszych krajów.

Czysto teoretycznie nie powinno się tu nic złego zdarzyć, ale od jakiegoś czasu Zrinjski bywa niewygodnym przeciwnikiem w eliminacjach dla zespołów mniej więcej z poziomu Legii (APOEL, dwukrotnie Slovan, ostatnio LASK). Ciężko porównać to z fazą grupową, bo jak pisałem wcześniej, są to nieco inne mecze, a Zrinjski nie grał jeszcze na tym poziomie, jest debiutantem.

Mimo wszystko z czwartego koszyka mógł być Nordsjælland, więc nie zamierzam narzekać. W żadnym razie nie będę dopisywał punktów przed tymi meczami, ale dobre wyniki ze Zrinjskim to musi być punkt wyjścia do ewentualnie czegoś więcej.

Ocena

Nie były to łatwe ani korzystne losowania, o ile ktoś liczy przede wszystkim na zbieranie punktów. Jak dla mnie, w fazie grupowej nie musimy mieć tylko samych rywali na naszym poziomie czy słabszych. Właśnie na tym etapie warto pograć z zespołami z najlepszych lig. W dwumeczu w systemie pucharowym bardzo ciężko je ograć, ale jest szansa, że w pojedynczym meczu grupowym uda się z nimi coś zdobyć, a to może być decydujące o ewentualnym awansie, nie mówiąc o splendorze, który spływa wtedy na polski zespół.

Legia ma tę korzyść, że ma dwa mecze w roli faworyta, za to Rakowowi wystarczy trzecie miejsce, aby grać wiosną w pucharach. Być może połączenie tych dwóch atutów da nam przyzwoity wynik punktowy w tym sezonie. Może Legia będzie w stanie uzbierać kilka punktów w fazie grupowej i mimo to odpadnie, a Raków z niewielkim dorobkiem trafi z trzeciego miejsca do LKE i tam mógłby punktować dalej.

Rywale

Mimo że nie będzie łatwo, wciąż oczekuję, że będziemy w stanie w miarę bezpiecznie znaleźć się nad Szwecją i Cyprem, a absolutnie minimalnie – nad jednym z tych krajów. Häcken (Leverkusen, Qarabağ, Molde) i Aris (Rangers, Betis, Sparta Praga), raczej podobnie jak Raków, będą w stanie powalczyć o trzecie miejsce, a wszystko powyżej byłoby sporym zaskoczeniem. Na szczęście tutaj mamy przewagę dzięki obecności Legii w LKE.

Natomiast losowania teoretycznie zmniejszyły nasze szanse nawet na pierwszą dwudziestkę. Jeżeli nie sprawimy kilku niespodzianek, to możemy zostać w obecnym miejscu i myśleć o wyższych dopiero w kolejnych latach.

Dinamo Zagrzeb wylosowało Viktorię Pilzno, Astanę i Ballkani. Nawet w pojedynkę może więc zdobyć dużą liczbę punktów, choć w tym sezonie odpadło już z Czechami ze Sparty (pokonało za to dwukrotnie Astanę). Jako zespół z pierwszego koszyka miało duże szanse na korzystne losowanie, nie miało też w nim takich ograniczeń jak Legia. To nie szczęście, a bardziej brak pecha spowodował, że nie trafiło np. Aston Villi czy Fiorentiny.

AEK Ateny ma bardzo trudną grupę (Ajax, Marsylia, Brighton). Identycznie rozstawiony Panathinaikos ma tylko trochę łatwiej (Villarreal, Rennes, Maccabi Hajfa). Różnicę mogą za to, zgodnie z oczekiwaniami, zrobić Olympiakos (West Ham i Freiburg, ale też Bačka Topola) oraz PAOK (Eintracht, HJK, Aberdeen). Olympiakos już pokonał w tym sezonie Čukarički, a PAOK ma w grupie jego szkockiego odpowiednika, czyli Aberdeen (wcześniej zaś wyeliminował Hearts). Trzecie miejsce Olympiakosu w LE i drugie PAOK-u w LKE wydają się prawdopodobne, a to tylko potwierdza, że rywalizacja z Grecją w tym sezonie będzie bardzo trudna.

Ponieważ mamy dwa zespoły w fazie grupowej, patrzyłem też na wyższe miejsca w rankingu. Niestety różnica punktowa jest duża i może być trudna do odrobienia nawet przy dobrej postawie Rakowa i Legii. Mogą one zdobyć 3, przy pomyślnych wiatrach nawet 4 punkty, ale to nie wystarczy, o tyle więcej trzeba zdobyć od Czech, Ukrainy czy Izraela. Viktoria jest w grupie z Dinamem, a Zoria z Maccabi Tel Awiw, z czego te dwa ostatnie kluby mają jeszcze Gent i Breiðablik. To, że kraje z miejsc powyżej 19. będą punktować, jest jasne, ale co najmniej dwa będą też tracić punkty. To może być szansa dla nas, ale mimo że matematycznie w fazie grupowej możemy zdobyć ponad 6 punktów (tyle może być za same wyniki meczów, a jeszcze są punkty bonusowe), to nawet połowa tego dorobku może być niezłym wynikiem… choć zapewne i tak niewystarczającym do zajęcia któregoś z wyższych miejsc.

Dwa zespoły w fazie grupowej to sytuacja, w której nie byliśmy od dawna. Z drugiej strony, losowanie nie wygląda na łatwe. W najgorszym razie, nawet jeżeli nie zdobędziemy zbyt wielu punktów, powinniśmy przynajmniej przeżyć wielkie emocje. Trudno sobie wyobrazić, aby Raków i Legia miały poddać się bez walki w którymkolwiek meczu. Tego nie można było im odmówić w eliminacjach i to akurat nie powinno się zmienić również jesienią.

Uwaga techniczna: szczegółowe terminarze mają ukazać się do jutra do godziny 12:00.

Udostępnij:

56 komentarzy

  1. @devlieger
    Generalnie się z Tobą zgadzam.
    Ja się np cieszę na myśl o rywalizacji Legii z AV i jestem też zdania, że można powalczyć z AZ i wygrać.
    .
    Ale tak samo cieszyłbym się rywalizacją z AV, Fiorentiną, Eintrachtem czy Besiktasem w 1/8 czy 1/4 finału (chociaż w fazie pucharowej jeszcze mniejsze szanse na dobry wynik niż w grupowej).
    A do tego by awansować do dalszej fazy przydałby się jeden przeciwnik nieco bardziej w zasięgu.
    Np z koszyka 1 Eintracht (nie mniej ciekawy niż AV) a z drugiego ktokolwiek oprócz Fiorentiny i AV. I byłoby łatwiej. A w dalszej fazie przecież też ciekawi rywale.
    .
    Chęć gry z najlepszymi i rozważania, że z kim innym byłoby łatwiej się wcale nie wykluczają.
    .
    Są też jeszcze inne aspekty – np. kibicowski: starcie (na gardła, przyśpiewki, oprawy – nie na wybryki) z Ferencvarosem dla niektórych kibiców to wystarczająca rekompensata za gorszej jakości rywala.
    .
    Kolejna sprawa to kwantyfikatory, których używasz. Np. w zdaniu „wszyscy modlą się o Ferencvaros”.
    No nie – po pierwsze nie wszyscy. Ja np. chciałem wspomniany wcześniej Eintracht – jeszcze pamiętam występy Jana Furtoka (a także fenomenalnego Jay Jaya Okochy) I słynne „Widzew 0:9 zgłoś się”. Ale też na tym etapie jeden taki rywal, uważam, że wystarczy.
    Po drugie nie modlą się, tylko zauważają, że można trafić na łatwiejszy zestaw i że innym to się przydarzyło (Slovanowi dla przykładu)
    .
    Kolejna sprawa – piszesz, że chcemy się dostać do LM i grać z najlepszymi, a jak trafiamy na najlepszych, to narzekamy i że to jest absurd. I zaraz potem dodajesz, że to zachowanie, jakby jutro miało nie nadejść i jak gdybyśmy mieli tylko jedną szansę.
    No otóż właśnie na odwrót, z tego co widzę.
    Większość spodziewa się kolejnego sezonu z dwiema lub więcej drużynami reprezentującymi ekstraklasę.
    I w związku z tym, że to ma być nie jeden a kilka z rzędu sezonów w fazie grupowej – czy nie lepiej najpierw pograć jak najdłużej, zgarnąć pieniądze z UEFA, zwiększyć budżet i choć odrobinę wyrównać szanse w starciu z takim AV, np żeby w budżetach były proporcje 1 : 15 a nie 1:20, jak obecnie? (jak dla mnie idealny jest jeden rywal z top. „grupa śmiechu” to gorszy los niż „grupa śmierci” )
    Jak się nie da zwiększać budżetu przez forsę z LM (nie udało się Rakowowi, ale też nie widziałem wybuchu radości z tego powodu na stronie Janka), gdzie zdecydowanie największe pieniądze, to trzeba poprzez jak najdłuższe granie. Trudno odmówić tej logice sensu. Chyba, że jednak spodziewamy się tylko jednego sezonu, w którym trzeba się natychmiast zmierzyć z klubem z Serie A, niemieckiej Bundesligi, czy rozgrywek hiszpańskich albo angielskich w jak największym zagęszczeniu. Bo inaczej nie będzie takiej szansy przez kilka(nascie) lat

    1. Ale przecież Legia wcale nie ma grupy, z której nie da się wyjść. AZ Alkmaar to drużyna w jej zasięgu.

      A Raków – faktycznie mógł wylosować lepiej, ale szanse były na to naprawdę bardzo małe. Będąc losowanym z 4. koszyka w nowej Lidze Europy – nie ma praktycznie żadnych szans na względnie łatwą grupę.

      1. naprawdę AZ Alkmaar jest w zasięgu Legii?
        Patrząc po budżecie i dokonaniach w pucharach w poprzednim sezonie – mocno dyskusyjna teza. 25-30proc max dałbym szans Legii w dwumeczu na lepszy bilans

      2. 30% to właśnie bycie w zasięgu.

        Jeden sezon to nie jest miarodajna próba do oceny siły danego zespołu. Choćby w sezonie 2021/22 Alkmaar odpadło z Bodo/Glimt, które wcześniej zostało wyeliminowane przez Legię z Ligi Mistrzów.

        Ponadto Alkmaar w letnim oknie transferowym sprzedało piłkarzy za 57 milionów Euro. Raczej będzie słabsze, niż w zeszłym sezonie.

        AZ faworytem, ale Legia pokazała się z dobrej strony w eliminacjach (z lepszej, niż Alkmaar) i nie należy odbierać jej szans.

    2. Pelna zgoda i swietne rozwiniecie tego co ja napisalem troche nizej.

      'Kolejna sprawa – piszesz, że chcemy się dostać do LM i grać z najlepszymi, a jak trafiamy na najlepszych, to narzekamy i że to jest absurd.’
      Ale dlaczego mamy miec trudniej skoro mozemy miec latwiej?
      Szczegolnie kiedy wlasnie to nie jest nasz ostatni sezon w historii pucharow zeby na zakonczenie romantycznie spadac z wysokiego konia jeszcze w grupie.
      Jak bedziemy podchodzic do pucharow z pozycji Szwajcarow czy kogos tam na miejscach 10-15 to wtedy bedzie sie mozna mniej martwic gorszymi losowaniami, ale nie w momencie kiedy dla nas cenniejsze byloby +0,500 w Bratyslawie, niz +0 po wielkim serduchu na Villa Park.
      W naszej historii i to nie tylko sportowej to juz jakos tak jest ze lubimy stawiac romantyzm ponad pragmatyzmem i ruszac z szablami na czolgi (wiem ze to troche mit) ale ponosic porazke z otwartą przyłbicą.
      A potem gadac: no Slovan wyszedl z grupy ale co to oni mieli za grupe?! W takiej jak Legia to by sztycha nie zrobili, poza tym co za ciary byly jak wychodzilismy na Villa Parka to nikt nam nie odbierze.

      Warto zwrocic uwage ze raczej nikt nie narzeka na grupe Rakowa. Tam trzeba bylo miec szczescie zeby trafic z drugiego koszyka kogos latwiejszego no ale go nie bylo i trudno. Jest tylko zal o tego rywala z drugiego koszyka dla Legii bo roznica poziomu trudnosci byla wyrazna. Jeszcze zanim wylosowano grupe Rakowa, co ustawialo po czesci grupe Legii, wszyscy raczej byli zgodni ze z drugiego koszyka kazdy poza AV i Viola, czyli matematycznie bylo 75% szans ze bedzie ktos duzo bardziej w zasiegu.
      Powyzsza dwojka to fajni rywale ale zdecydowanie w dalszych fazach gdzie juz mozemy wlaczyc tryb romantyzm i lapac chwile, po tym jak przykladowa Legia nabije w grupie bilans 3-2-1.

      @Mako jeszcze pod wpisem @devliegra napisal:
      'Czasami zapominamy że w tym wszystkim chodzi nie o punkty ale o granie jak najdłuższe w Europie z fajnymi rywalami więc tak jak kolega pisze’
      Tylko ze granie jak najdluzej w Europie jest duzo bardziej mozliwe kiedy ci rywale na poczatku nie sa zbyt fajni (szczegolnie w LKE). Czy zeszloroczna przygoda Lecha bedzie szybko zapomniana bo w sumie grupa byla srednia a i w 1/16 i 1/8 rywale byli malo medialni?
      No nie. Pomimo ze poza Villarealem i Fiorentina nie mial Lech zbyt renomowanych marek to i tak ich historia zostanie z nami juz na zawsze.
      A z historia, i kasa, i ranking dla Lecha, i ranking dla ligi, i doswiadczenie, na pewno duzo wieksze niz by mieli po wielkich ale przegranych bojach z West Hamem w grupie i odpadnieciu.

      1. @Piotr S

        Ale jak powiedziałaś – to nie jest nasza ostatnia przygoda z pucharami. Co za różnica teraz, czy kiedyś? Suma szczęścia i tak wyjdzie na zero. Lech na przykład w ubiegłym sezonie dostał bardzo przystępne losowanie i w dużej mierze właśnie temu zawdzięczamy wysoki współczynnik z kampanii 2022/23.

        Łatwe losowania jeszcze przyjdą. Przyjdą także jeszcze trudniejsze. Jakie to ma znaczenie w dłuższej perspektywie. Grajmy swoje, trzymajmy dobry poziom, rozwińmy swoją ligę – a nie zginiemy w rywalizacji o małe punkty.

        Spokojnie. Ranking UEFA to maraton, a nie sprint. Patrzmy z szerszej perspektywy. A w niej losowania nie są aż tak istotne, jak nasza forma i sportowe możliwości.

      2. Rakowowi wystarczy 3 miejsce w grupie – by grać nadal na wiosnę w pucharach. Co i tak jest trudnym zadaniem, bo Sturm to nie kelnerzy.

      3. @devlieger

        Ale czy mozemy te punkty postrzegac jako 'male’?
        Jako jeden z nielicznych mocno bronilem Twojego zdania kiedy duzo osob jechalo Legie za remis z Ordabasami. Tam faktycznie to byly male punkty, bo raz ze zaledwie 0,125, dwa ze to naprawde nie byly ogorki, a trzy ze to byla podroz przez pol swiata do innego klimatu, a poza tym w grze Legii bylo widac, ze w Warszawie nie bedzie klopotow.

        Al