Rozstawienie przynosi teoretycznie łatwiejszy start sezonu
Współczynniki polskich klubów sprawiły, że w większości można mówić o udanych pierwszych losowaniach sezonu 2025/26. Na papierze pewne komplikacje mogą czekać Legię, ale pozostałe zespoły mają korzystną sytuację.
Lech Poznań – Egnatia / Breiðablik
Udało się uniknąć Rijeki i już to samo w sobie było w porządku. Z możliwych wyjazdów ten na Islandię nie zapowiada się na łatwy, Lech miał już tam dwukrotnie spore problemy, a Breiðablik u siebie już potrafił kilka razy zaskoczyć. Nie jest jednak powiedziane, że to na pewno będzie on, para z Egnatią wygląda na bardzo wyrównaną i choć zespół z Albanii nie jest zbyt otrzaskany w pucharach, a rok temu przegrał z Vikingurem Reykjavik, to wcale nie stoi na straconej pozycji.
W II rundzie eliminacji LM różnica między rozstawionymi a nierozstawionymi teoretycznie była ogromna. Trzeba to wykorzystać tak, żeby absolutne minimum, czyli zapewnienie sobie fazy ligowej, zrealizować już pod koniec lipca. W odpowiedniej dyspozycji Lecha to powinna być rozgrzewka przed poważniejszymi wyzwaniami i grą o wyższe cele, trzeba jednak być bardzo uważnym, zwłaszcza na wyjeździe, bo to bywało już dla niego problematyczne.
Legia Warszawa – FK Aktobe
Dobre losowanie sportowo, kiepskie logistycznie. Oczywiście zawodnicy Legii jako profesjonaliści będą musieli polecieć do Kazachstanu i osiągnąć korzystny wynik, ale szkoda będzie czasu spędzonego w podróży, a tego Legii będzie szczególnie brakować. Do Aktobe będzie trochę bliżej niż do Szymkentu dwa lata temu, ale dostać się będzie tam trudno i trochę naokoło.
Aktobe gra obecnie ligę i znajduje się w niej na trzeciej pozycji, choć może zostać wyprzedzone przez Toboł, który ma dwa mecze zaległe. Nie jest to zatem sytuacja taka, jak z Ordabasami, czyli ówczesnym liderem. Kadra zespołu też nie wygląda na mocniejszą od ówczesnego przeciwnika. Rytm meczowy będzie po ich stronie, ale dzięki meczom o stawkę będzie można dość łatwo ocenić ich formę. Powinna to być mniejsza niewiadoma niż te zespoły, które dopiero będą rozpoczynać sezon.
Baník Ostrawa – Legia / Aktobe
Po ewentualnym przejściu Kazachów Legię czekałaby znacznie bliższa wyprawa do Ostrawy. Duże ambicje Baníka, czyli podium ligi czeskiej, krążyły już od jakiegoś czasu, ale dopiero teraz stały się rzeczywistością. Jeżeli ten klub był w stanie w Czechach punktować regularnie (średnia ponad dwa na mecz) i wyprzedzić znajdującą się w kryzysie Spartę, to trzeba traktować go poważnie. Już rok temu poważnie postawił się FC København i odpadł tylko dlatego, że gorzej wykonywał rzuty karne. Mimo że to Mladá Boleslav awansowała wtedy do fazy ligowej, to Baník nie wygląda obecnie na słabszy zespół, a wręcz przeciwnie. Legia już pod koniec lipca musi być gotowa, w przeciwnym razie pożegna się z Ligą Europy najpóźniej na półmetku eliminacji.
Ciekawa jest kwestia rozstawienia przegranego tej pary w III rundzie eliminacji LK. Przypomnę, że decyduje niższy współczynnik z pary, więc w przypadku starcia Baník – Legia wiążący byłby ten czeski. Obecnie Baník jest ostatnim rozstawionym zespołem w tej rundzie, ale może się to zmienić, jeżeli w eliminacjach LE jednocześnie z pary AEK Larnaka – Partizan awansują Cypryjczycy, a z pary Sabah – Celje awansują Azerowie. Wówczas w III rundzie eliminacji LK znajdą się dwa zespoły wyżej notowane od Baníka (Partizan i Celje), w przeciwnym razie będzie to tylko jeden z nich. Inne odpadnięcia wysoko notowanych klubów nie mają znaczenia, bo Szachtar po spadku grałby z AZ (oba mają wysoki współczynnik, właściwie to awans Ilves byłby korzystny, bo powstałaby nierozstawiona para Ilves – Beşiktaş), a po odpadnięciu Sheriffa zamiast pary Sheriff – Utrecht mielibyśmy parę Prisztina – Utrecht, nierozstawioną w III rundzie eliminacji LK. CFR Cluj oraz Hapoel Beer Szewa i tak są nierozstawione w II rundzie eliminacji LE, co sprawia, że przegrani ich par pojawiają się w III rundzie eliminacji LK jako rozstawieni.
Jeżeli jednocześnie awansują AEK i Sabah, to będzie potrzebna jeszcze jedna niespodzianka w I rundzie eliminacji LK, aby para Baník – Legia pozostała rozstawiona. Z pięciu zespołów musiałby odpaść co najmniej jeden: Borac (z FC Santa Coloma), HJK (NSI Runavik), Flora (Valur), KI Klaksvik (SJK), Vikingur Reykjavik (Malisheva).
Raków Częstochowa – MŠK Žilina
Wreszcie jakaś odmiana, po tym jak trzy sezony z rzędu polski klub grał ze Spartakiem Trnawa w III rundzie eliminacji LK. W tym roku teoretycznie wciąż jest to możliwe, ale nie w przypadku Rakowa, który w II rundzie zagra z MŠK Žilina, co blokuje mu wylosowanie słowackiego zespołu w kolejnej fazie.
Zdążyliśmy już wystarczająco dużo oberwać od Słowaków, aby nie lekceważyć ich klubów w pucharach, choć akurat Raków bez większej historii uporał się ze Spartakiem trzy lata temu. Wciąż pamiętane są spektakularne porażki Legii i Lecha, teraz także odrobienie strat i wygranie serii rzutów karnych przez Wisłę Kraków.
Słowacja to jedna z tych lig, gdzie różnica między liderem a pozostałymi jest ogromna, więc skoro nie gramy ze Slovanem, to nie powinno być najgorzej, niezależnie od tego, kogo wylosujemy. Raków miał ciekawsze możliwości, mógł trafić na Mołdawian czy Litwinów, ale i tutaj będzie faworytem, do tego dobrą wiadomością będzie bardzo bliski wyjazd.
FK Novi Pazar – Jagiellonia Białystok
Serbowie nie powinni być większym wyzwaniem dla Jagiellonii. To jedni z nielicznych tegorocznych debiutantów w pucharach, którzy rzutem na taśmę zajęli miejsce na podium w swojej lidze. Od drugiego Partizana, a tym bardziej od pierwszej Crvenej zvezdy, dzieli ich przepaść.
Zmartwieniem jest głównie to, czy sama Jagiellonia będzie gotowa po odejściu tak wielu podstawowych zawodników. W Novim Pazarze też możliwa jest duża liczba zmian, robi wrażenie liczba wygasających kontraktów, ale nie wszyscy z tego grona na pewno muszą odejść. Będzie to prawdopodobnie jeden z ciekawszych zespołów do śledzenia, jako że przez brak historii pucharowej wiadomo o nich stosunkowo niewiele.
Jagiellonia w zasadzie nie mogła trafić źle, można było to stopniować i może w innych szczegółach okazałoby się, że inny los byłby lepszy, ale na ten nie ma co narzekać. Trzeba oczekiwać, żeby nie było gorzej niż w tegorocznym dwumeczu z TSC Bačka Topola (dwa razy po 3:1).
Legia / Aktobe (przegrany) – Sparta Praga
Po losowaniu II rundy eliminacji LK waga dwumeczu z Aktobe wzrosła. Mimo że Sparta skończyła ligę czeską niżej niż Baník, lepiej nie przekonywać się na własnej skórze, na ile długotrwały jest lub był jej kryzys. To pokazuje też, jak ważne jest rozstawienie. Przegrany tej pary nie miał go w tej rundzie przez niski współczynnik Aktobe. W pozostałych losowaniach polskie zespoły mają znacznie ułatwione zadanie w stosunku do tego, co mogłoby je czekać przy braku rozstawienia.
Podsumowanie
Miło widzieć polskie zespoły rozstawione w komplecie, gdy decyduje o tym ich współczynnik. Nawet ten jeden raz, gdy Legia nie jest rozstawiona, nie zależy od jej rankingu. Losowania ułożyły się tak, że na początku sezonu powinny podtrzymać nasze cele, czyli maksymalizację klubów grających dalej. Ścieżka Legii jest trochę pułapką, ale pozostałe zespoły mają do potwierdzenia rolę faworyta i nie muszą się skupiać na niczym innym. Pozostaje tylko kwestia, czy będą gotowe, bo czasu jest niewiele, a w niektórych przypadkach jest jeszcze dużo pracy do wykonania.
@Patronus:
„Co ciekawe, część portali uważa, że Legia jako jedyny polski zespół nie zagra w eliminacjach.”
.
W takim razie stwierdzam, że ta część portali się grubo myli.
Legia nie tylko zagra w eliminacjach, ale jeszcze zagra jako pierwsza ze wszystkich polskich zespołów! A w eliminacjach zagrają aż cztery!
😉
No właśnie też mi się wydawało, że się mylą.
Może chodziło mi o „przejście eliminacji” i „zagranie w fazie ligowej” i wyszedł babol?
😉
Poza losowaniami, dużo będzie zależało od tego, z jakimi kadrami i w jakiej dyspozycji przystąpią do gry polskie kluby. W Lechu póki co wzmocniono pozycję, która nie wymagała wzmocnienia, natomiast najbardziej palące potrzeby, tj. lewy obrońca i napastnik nadal nie pojawili się w klubie. Nie mam z tym wielkiego problemu, jeżeli faktycznie czekamy na jakość. Fiabemów i Hoffmannów już wystarczy 😉 Sousa moim zdaniem zostanie sprzedany w drugiej połowie lipca lub na początku sierpnia.
W Legii bałagan. Z Aktobe problemów mieć nie powinni, tylko co dalej? Sprzedaż Oyedele ich raczej nie osłabi (nie jestem fanem tego zawodnika), z kolei kolejny sezon ze słabymi napastnikami i bramkarzami już owszem. Tendencja raczej do odejść, niż transferów do klubu.
Jagiellonia wygrała bardzo dużo tym szczęśliwym losowaniem. Czas na budowę drużyny praktycznie do sierpnia to spory kapitał, a Serbów powinni łyknąć nawet z takimi wyrwami w składzie. Jeśli jednak miałbym się zakładać, to Jagielloni nie widzę w fazie ligowej, ze względu na zbyt głębokie zmiany personalne.
Raków póki co pozbył się niepotrzebnych, a cały trzon został zachowany. Daje to dobre perspektywy na eliminacje i moim zdaniem Raków powinien dotrzeć do fazy ligowej mimo braku rozstawienia. Oczywiście przyda się ,,odrobina” szczęścia w losowaniu 😉
Oczywiście, bardzo słusznie.
Poza tym w takich dwumeczach czasem decyduje nieco przypadku. Piłka krzywo się odbije, rywale wyjdą z kontrą, czerwona kartka, albo gol „z doopy” potrafi ustawić cały dwumecz. Podobnie jest w fazie pucharowej z tą różnicą, że odpadnięcie w ćwierćfinale odbiera szanse na punktowanie w 3 meczach, a odpadnięcie w eliminacjach odbiera szanse na punktowanie w 6 meczach plus kolejnych pucharowych.
W Poznaniu nie wydaje się dużych pieniędzy na piłkarzy, ani na przepłacone kontrakty dlatego też poczekają do sierpnia na bardziej jakościowych zawodników. Legii od kilku lat grozi popadnięcie w ligową przeciętność czego powodem jest złe zarządzanie co ma wpływ na sytuację finansową klubu. Jagiellonia to klub z zrównoważonym budżetem, który nie będzie rywalizował zarobkami dla piłkarzy choćby z Górnikiem czy GKS Katowice gdzie odeszli podstawowi piłkarze Jagi. Raków jest nierozstawiony w trzeciej i czwartej rundzie eliminacji więc potrzebuje sporo szczęścia.
Szanuję zdanie innych kibiców polskiej piłki jednak zalecam umiarkowanie tym którzy piszą o 11-12 punktach do rankingu w tym sezonie. Poczekajcie do końca eliminacji z takimi prognozami. Szwajcarzy czy Duńczycy też nie będą już mieli drugi raz z rzędu tak słabego roku.
Na pewno, niektóre kluby w „zagranicy” wydają 20 milionów na zawodnika, który będzie rezerwowy. W Polsce wydanie 2 milionów na gracza, który będzie podstawowy to wciąż problem. Właśnie poczytałem sobie, że w Legii mają podobno obsuwy w temacie płatności. To chyba pierwsza taka sytuacja w Warszawie od początku stulecia. Nie sądziłem, że jest aż tak cienko. Teraz rozumiem, czemu nie wykupili Lukiego.
Odnośnie 11-12 punktów w tym sezonie, to akurat nic nadzwyczajnego, ot powtórzenie wyników z zakończonego. Dwa kluby mocno punktujące w LK wystarczą. A może być lepiej. (wiem, może być gorzej, wiem).
Co do Szwajcarów, to ich sezony od 10/11:
5,9; 6; 8,375; 7,2; 6,9; 5,3; 4,3; 6,5; 3,9; 6,4; 5,125; 7,75; 8,5; 5,2; 7,05
Zatem pytanie, czy to 7,05 to „trafił się słaby sezon”, czy raczej ogólnie jakieś obniżenie lotów? już wcześniejszy sezon mieli słaby, zatem teraz mieli drugi słaby sezon z rzędu. Znowu będą mieli 5 drużyn, zatem wcale nie jest powiedziane, że nabiją ponad 10 punktów. Duńczycy też nie popisali się, ale jak spojrzeć w ich historię, to rzadko przebijali 6 punktów. Ubiegły sezon słabszy od wcześniejszego to faktycznie wpadka. Zwłaszcza, że w trzech meczach z polskimi średniakami (trzecia i piąta drużyna sezonu) osiągnęli 1 remis i ponieśli dwie porażki… Czy teraz będzie lepiej? Oni nigdy nie mieli jakiegoś ultra przebojowego sezonu, trzeba mieć nadzieję, że utrzymają tę passę.
Ogólnie eliminacje, to jest mocna ruletka.
Legia słabo wylosowała i nie wzmacniają kadry. Jak przegra z Banikiem, to nie będzie miejsca juz na potkniecie w 2 rundach eliminacji do LKE.
Jaga jest mocno rozebrana i miejsc na potkniecia też mieć nie będzie, a umówmy się- wpadki nam się zdarzają, tak często, lub częściej niż innym zespolą. A jest ryzyko wciąż trafienia na nierozstawiony silny zespół, albo zespół, który po prostu jest w gazie i Jagę wyeliminuje
Pozostaje Raków, który jest nierozstawiony i z tej pozycji nigdy nie udało im się jeszcze do fazy grupowej awansować.
Lech awansuje do LE i niewiele tam, bo poświęci puchary żeby ratować ligę.
To jest nie mniej realny scenariusz, niż zajęcie finalnie miejsca 11/12.
Tak samo z resztą mogło być w poprzednim sezonie, gdyby Legia odpadła z Brendby.
Także, zobaczymy i trzymajmy kciuki, żeby ten czarny scenariusz się nie sprawdzil
Właśnie spokojna (głowa)woda/.
Najpierw JAKOŚĆ
*Wolicie sokoła/orła/gołębia czy wróbla w zespole/ach?🤔
*Przekonaj jeden z drugim żeby z Wami(malkontentami) tworzyli 1 drużynę
Np.taki Odidja Ofoe to przyszedł oficjalnie w sierpniu.
Czy któryś z Was by przychodził w czerwcu do polskiego klubu,
-ofert i Wymagań -ile byście mieli jako WYjadacze lub piłkarze naprawdę robiący różnice?
– jako trener też bym wolał przekonać takiego „P”iłkarza przez P nawet kosztem 2-5 tygodni od początku lipca( okienko transf)
Profesjonalny wchodzi i GRA,Odidja😁lub podobny.
Pozdrawiam i Zaufajcie innym,ciekawe czy Was też można poganiać a później oczernić za to że ULEGACIE pośpiechowi
Poza tym kluby NIE muszą od razu innych informować o dokonanych transferach…nie każdy agent się od razu pochwali/ agencje może też…
Piłkarz moŻe mieć sprawy,choroby rodzinne i od nich uzależnić decyzję…np Rudnevs przestał grać z powodu bodajże choroby dziecka…
Z Legią problem jest taki, że przez ostatnie pół roku, to oni szukali dyrspora, napastnika, a potem trenera i wyglądało to jak w Kiepskich. Tragicznie.
A po informacjach, które czytam, ze mają poślizg z wypłatami, no to tym bardziej jeż się włosi na głowie.
Z drugiej strony masz rację, wielu piłkarzy ma kontrakty do końca czerwca, wielu jest na wakacjach, wiele klubów nie zaczęło jeszcze przygotowań.
Z trzeciej strony za DWA tygodnie i jeden dzień ja wyjeżdżam na urlop, a Legia zaczyna walkę o LE. Istotną nie tylko dla nas, „rankingowiczów”, ale też jak się okazuje istotną dla samego klubu.
Mioduski raz na jakiś czas narzeka, że włożył w klub 100 milionów. Tylko ja nie rozumiem na co on narzeka, skoro sam tym klubem źle zarządza to kto jest winny, że źle to działa?
W swoim niezbyt już krótkim życiu pamiętam początek wieku. Dobre występy Wisły i Polska na 17. miejscu. A potem na 16. o włos za Norwegią. Ba, 0,625 punktu straty do 13 miejsca. I kolejne dwa sezony, gdy odpadało nam niewiele punktów. Radość, że lada moment możemy znaleźć się wśród tych, którzy mają na starcie dwa kluby w eLM. Wisła bogata, Legia próbująca za nią nadążyć. Nie było wtedy takiej strony internetowej jak ta i ogólnie można było mieć wrażenie, że mało kto wie o istnieniu rankingu UEFA. Więc tylko wyżywałem się na znajomych, tłumacząc co i jak…
I przyszły dwa doopowate sezony. 2,5 i 1,125. I spadek na 22 miejsce, gdzie zamiast mieć 2 ekipy w walce o LM mieliśmy ogólnie tylko 3 zespoły w pucharach. Taki kiczowaty sezon po pierwsze odbiera nadzieje i szanse na dobrą pozycję „już teraz”, ale co gorsza, ciągnie się w rankingu przez 5 lat. A tu przyszedł trzeci z rzędu kiczowaty sezon. I czwarty. Największy fan rankingów mógł się załamać. W sumie w 4 lata zgromadziliśmy 7,916 punktu!
Potem nagle sezon 2008/09. Wisła w walce o LM pokonała Barcelonę 1:0… (no ok, w pierwszym meczu było 4:0 dla Blaugrany). Lech Poznań po dreszczowcu z Austrią Wiedeń zagrał w grupie pucharu UEFA gdzie z trzeciego miejsca prześliznął się do 1/16, gdzie w lutym minimalnie uległ Udinese. W sumie 5 punktów do rankingu. Odżyły nadzieje, że kolejne lata będą lepsze.
I oczywiście zesłało się. Wisła przegrała walkę o LM z mistrzem Estonii, Legia po dwóch remisach odpadła z Brondby, a Lech po karnych z Club Brugge. I znowu śledzenie rankingu pozostało co najwyżej dla statystyków.
I tak to się toczyło. Jeden, dwa sezony z fajnym wynikiem, a potem kicha.
I serio po grze Legii w LM znów była szansa na to, żeby iść w górę zamiast tego trzy kolejne beznadziejne sezony z wynikami poniżej 3 punktów i zjazd na 30 miejsce. Dno.
Ja już przeżyłem dużo nadziei i rozczarowań w śledzeniu europejskiego rankingu. Dwa sezony z wynikami grubo powyżej 6 punktów dały nadzieję, że będzie lepiej. Choć Legia zawiodła z Molde. Ale zakończony własnie sezon to była bomba. Jak trafienie pokera w kasynie.
Czyli co, teraz zgon i dwa, trzy beznadziejne sezony? Jest nadzieja, że tak się nie stanie dlatego, że chyba jednak jest jakiś poważniejszy fundament tych sukcesów. Ale i tak w tyle głowy pozostanie wątpliwość, czy to nie tylko chwilowy sen, który pryśnie za dwa miesiące.
Może się to wszystko zesrać i jest na to realna szansa, ale jednak większa szansa na to, że się nie zesra, bo tak jak pisałeś- mamy jakieś tam fundamenty.
No i nawet jak w tym sezonie się zesra, to nie tak bardzo jak kiedyś bo jednak w tym sezonie do fazy grupowej jedna drużynę na pewno wprowadzimy i będzie to drużyna na tle LKE silna na top 8, a na tle LE silna na top 32.
Więc w najczarniejszym, realnym scenariuszu zdobędziemy ten sezon będzie po prostu średni, ale i tak lepszy niż ten co nam odpadł
Chyba trochę sam sobie zaprzeczyłem w tym komentarzu.
Ogólnie to zasadniczo zgadzam się. Uważam, że Lech grając w LK normalnie powinien grać w ćwierćfinale z perspektywą nawet półfinału.
Grając w LE uważam, że Lech powinien walczyć o grę w 1/8/.
Raków przechodzi rewolucje w środku pola… Po kontuzji Kochergina, tylko jeden ze środkowych pomocników z poprzedniego sezonu – zostaje. Dochodzi Struski i tyle.
Legia, Jaga problemy, a w Lechu spokój… – odchodzą ci co mieli odejść, nikt z pierwszego składu… chociaż pewnie Sousa odejdzie. Jest sporo czasu.
Czy degradacja Lyonu (wiem, że moga się jeszcze odwołać) będzie miała wpływ na jego gre w pucharach ? Czy zastąpi go kolejny zespół? Czy będą jakieś przesunięcia?
To chyba od właścicieli zależy. Oficjalnie Lyon nie dostał licencji na grę w Ligue 1 w kolejnym sezonie, ale poprzedni rozegrał zgodnie z przepisami, zatem ma prawo do swojego pucharowego miejsca.
Ale o ile pamiętam, jeden z (współ)właścicieli Lyonu jest też (współ)właścicielem innego pucharowicza, więc może tę sytuację wykorzystać na niekorzyść francuskiej ekipy…
Z tego co czytam, to Lyon ma krajową licencję na grę w pucharach i jak dobrze wiemy po Wiśle Kraków, zespół z niższej ligi może grać w pucharach.
Jeśli jednak UEFA zdecyduje, że w związku z problemami finansowymi OL nie może grać w LE (nie wiem, czy ostatecznie sprawa właścicielska została rozwiązana), wtedy Strasbourg zajmie ich miejsce, a Lens zagra w eLK, zamiast Strasbourga. Oba kluby korzystają z minimalnego współczynnika krajowego, więc nic się nie zmieni w temacie rozstawień.
Czy mogę prosić o wytłumaczenie statusu drużyn Vikingur Gota i AC Virtus (nie oglądałem losowania, zakładam, że losowano jednak parę i jak wygrają w Q1 to pytanie będzie dotyczyło Lincoln i Zrinjski)?
Rozumiem, że w Q3 LK ścieżki mistrzowskiej było za mało drużyn i dlatego dodatkowe dwie tam weszły – ale czemu akurat te dwie (w znaczeniu, że akurat losowane na pałę)?
Nie dało się inaczej tego wymyśleć? Nie wiem, np. rozegrać w Q2 LK ścieżki mistrzowskiej wszystkie siedem meczów, a przegranego z najwyższymi współczynnikiem dopuścić do Q3 jako Lucky Loosera? I w losowaniu Q3 LK dać dodatkową kulkę „LL QP2” oprócz konkretnych drużyn i grających w Q2 par? Regulamin nie mógłby być tak napisany?
Dokładnie to w ścieżce mistrzowskiej q2LK losowano pary przegranych z q1LM i dwie z tych par dostały wolny los.
Pomysł z przyznaniem LL drużynie z najwyższym współczynnikiem jest bez sensu, bo ta drużyna nie miałyby motywacji, żeby grać, skoro i tak miałyby pewny udział.
Natomiast zgadzam się, że można było rozegrać siedem par, a potem zrobić losowanie LL spośród przegranych dwumeczów. Dodatkowo możnaby wprowadzić zasadę w jakiś sposób promującą tych, którzy byli bliżsi awansu.
Przykładowo zespół, który odpadł w karnych ma 4 kule, zespół, który odpadł po dogrywce ma 3 kule, zespół który wygrał jeden mecz ma 2 kule, a pozostali przegrani mają po jednej kuli…
———
O ile dobrze pamiętam to Legia kiedyś miała okazję skorzystać z wolnego losu. Chyba jej to w niczym nie pomogło.
Chyba Śląsk rok temu też mógł być wylosowany po porażce z St. Gallen
Witam, czy już coś wiadomo odnośnie transmisji w tv naszych drużyn w europejskich pucharach? LE i LK raczej tylko eliminacje w otwartym paśmie. Natomiast jeśli Lech awansuje do LM to jego mecze muszą być pokazywane w ogólnodostępnej transmisji, jeśli się mylę to proszę mnie poprawić.
Aktualnie ustawa mówi o rozgrywkach Ligi Mistrzów i Pucharu UEFA, któryś z posłów składał interpelację, żeby zmienić te przepisy na mniej archaiczne. Więc masz rację chyba. Choć nie śledziłem legislacji w tym temacie. Więc będzie za pewne tak jak mówisz 🙂 Choć ja mam Polsat, więc LE i LK obejrzę, chyba że zrobią PPV dla polskich drużyn .
W poprzednim sezonie polskie drużyny były normalnie w Polsacie Sport. LM pokazywał C+, ale tak jak napisałeś, jeśli będzie tam polski zespół, mecz ma być ogólnodostępny.
Ale eliminacje (nie wiem czy z play-off włącznie, czy wyłącznie) to osobny temat. Lecha w q2 pokaże tvp sport, chyba dziś o tym poinformowali.
Eliminacje LM od wielu lat są w otwartym paśmie, choć tu trzeba pamiętać o centralizacji praw na poziomie czwartej rundy eliminacji LM.
Większość meczów eliminacji LE i LK conajmniej od kilku lat jest transmitowana w płatnych kanałach. Zwykle to był Polsat Sport, potem serwis stramingowy Viaplay przejął pokazywanie tych spotkań, a w ostatnim sezonie znów wróciły te transmisje do Polsat Sport 1. Ponieważ jednak każdy klub sprzedaje oddzielnie prawa do meczu na swoim stadionie nie ma nigdy pewności kto pokaże dany mecz.
Dziś przeczytałem info, ze TVP Sport pokaże domowe mecze eliminacyjne Rakowa.
W uzupełnieniu, Lech też w TVP Sport, Jagiellonia w Polsacie. Legia póki co nigdzie.
Mioduskiemu musi sie kasa zgadzać 😅
Lech zmieniał trenera na Rumaka, bo pomimo wysoko opłaconych zawodników grał fatalnie. W innym razie nie przyszłoby nikomu do głowy zwalnianie utytułowanego trenera, który i z Lechem zrobił wspaniały wynik w pucharach.
.
Wpływ na tytuł dla Lecha miał przede wszystkim trener, który tych samych zawodników inaczej poprowadził – najbardziej widoczne to było u Sousy, który już trzeci sezon w Lechu był i Pereiry – trzy sezony solidny – ostatni znakomity.
Nawet Ishak – absolutny top – napastnik, którego mogą wszystkie kluby ekstraklasy (łącznie z Pogonią) zazdrościć też najlepszy sezon rozegrał. A i zaufanie okazane Kozubalowi i Gurgulowi swoje wniosło.
.
Sezon wcześniej mistrzostwo zdobyła Jagiellonia bez wielkich wydatków i wysokich kontraktów. W ostatnim też trener ogarnął zespół mimo odejścia kilku kluczowych graczy. Teraz znów będzie trzeba sporo z nich zastąpić i myślę, że Siemieniec koniec końców znów da radę – pytanie, czy zdąży, zanim się eliminacje skończą. Tym razem nie można sobie pozwolić na 4 porażki w eliminacjach, ani nawet na dwie.
Jagiellonia rok temu zachowała przynajmniej szkielet drużyny. Teraz trzeba budować od początku. Od zera.
Dlatego dobrze, że trafili na drużynę, która też nie zachowa szkieletu drużyny. Zobaczymy kto się trafi w trzeciej rundzie, do tego czasu będzie odrobinę więcej czasu na przygotowania.
Natomiast trochę martwi, że władze klubu podały dość niski budżet na transfery. Miałem nadzieję, że przeznaczą co najmniej kilka milionów euro, czyli część wpływów z LK. Tymczasem mówi się o kwocie poniżej 2 milionów.
Jagiellonia to nie jest klub, który chce zmieniać strukturę wydatków ani na transfery ani na kontrakty zawodników. Dlatego przegrał też walkę o swoich wolnych graczy z GKS Katowice czy Górnikiem.
To może ich drogo kosztować. Ich i przy okazji polski ranking.
No dobra, tak jak w ubiegłym roku tak i w tym pozwolę sobie na zadanie konkretnych pytań:
1. Ile punktów zdobędziemy w tej kampanii?
2. Ile punktów wystarczy nam na utrzymanie conajmniej TOP15?
3. Na jakim miejscu zakończymy tę kampanię?
4. Jaki klub osiągnie najkorzystniejsze dla rankingu wyniki, a jaki finansowe?
Wg mnie:
1. ok. 11 pktów
2. ok. 9 pktów
3. 13 miejsce
4. Rankingowo: Lech, Finansowo: Lech
Tak konkretnie to około 4 punktów co da nam upragnione 7. miejsce. 😉
A serio, to liczę, że finansowo Lech rozbije bank mistrzów, ale rankingowo będzie ostatni. Nie, nie życzę mu tak źle, tylko pozostałym trzem „Esktraklap/sa Finest” tak dobrze.
1. 14 punktów.
Wynik poniżej 12 punktów, biorąc pod uwagę nasz skład oraz rozstawienia to będzie słaby rezultat. Zakładam 3 zespoły w fazie ligowej z przeciętnymi wynikami, lub 2 zespoły z bardzo dobrymi wynikami. Z kolei powyżej 15 punktów to 3 zespoły w fazach ligowych z dobrymi wynikami. 4 zespoły w fazach ligowych mogą przełożyć się nawet na ponad 17 punktów. W sumie to 15 punktów wziąłbym w ciemno.
2. Żeby być konkretnym, skoro na starcie jesteśmy na 13 pozycji, to jeśli skończymy na 15 to oznacza, że spadniemy o dwie pozycje, a nie że „utrzymamy miejsce 15”.
a) 15 miejsce: wygląda na to, że 8,5 punkta wystarczy, żeby pozostać w top15.
b) 13-14 miejsce: (gwarancja min. LE dla mistrza) moim zdaniem 10 punktów.
c) 11-12 miejsce: minimum 13 punktów
3. Zakładam, że zdobędziemy 14 punktów, co pozwoli nam awansować na 12 miejsce.
4. Finansowo to Lech. Rankingowo… to loteria. Lech lub Legia, jeśli awansują do fazy ligowej LE, jeśli nie, to Raków, jeśli awansuje do LK.
14 pkt to na pewno nie 12 miejsce iż Norwegia wystawiła słabe kluby oprócz Bodo,Brann jest w 2 rundzie LM gdzie przegra,w 3 LE również przegra w 4 LK może wygra, Fredrikstad i Viking są cienki jak Bolek Viking odpadnie w 3 LK a Fredrikstad w 4,przewiduje że Rosenborg również odpadnie w 3 LK albo w 4 LK więc pozostaje tylko Bodo które najprawdopodobniej będzie w LM i tam za dużo tych pkt nie nastuka więc co najmniej 12 miejsce jest pewne
„14 pkt to na pewno nie 12 miejsce”
W sensie, że dużo mniej potrzeba na 12 miejsce, czy że 14 punktów to będzie za mało?
Ja napisałem, że zdobędziemy 14, co da nam awans na 12 miejsce, bo wydaje mi się, że może to być za mało na 11 pozycję. Ale na 12 miejsce to potrzebujemy minimum 13 punktów. Z jednej strony Norwegia ma słaby zestaw, ale z drugiej strony ma 4 ekipy, z czego jedna musi wygrać jeden dwumecz na 3, a druga musi wygrać jeden dwumecz na 2. Plus dwie ekipy w sytuacji podobnej jak Raków.
Oczywiście może się zdarzyć tak, że wszystkie cztery odpadną i będę bardzo się z tego cieszyć, ale moim zdaniem szansa na to jest minimalna. Uważam, że Norwegia będzie mieć dwie ekipy w fazie ligowej, a może nawet trzy. Rzeczywiście wielu punktów tam nie zdobędą, tym niemniej mamy do Norwegii ponad 2 punkty straty, trzeba o tym pamiętać.
No i druga rzecz, nie tylko my będziemy punktować. Dania, Austria i Szwajcaria też grają. Zatem nie tylko musimy wyprzedzić Norwegię, ale dodatkowo nie możemy zostać wyprzedzeni przez inną federację.
Przy dobrym układzie może okazać się, że na 12 miejsce wystarczy zdobyć 11 punktów, wiadomo. Zobaczymy.
Norwegia przyjacielu ma 5 drużyn w tym jedną w PO Ligi mistrzów. Więc mysle, ze mogą mieć na luzie 3 zespoły w fazach ligowych.
1 w PO LM
Druga w 2 rundzie LM
Trzecia w 3 rundzie LE
I dwie w 2 rundzie LK
Bodo
Brann
Fredrikstad
Rosenborg
Viking
@Stachu, no właśnie napisałem, że mogą mieć dwie, albo trzy. Nie wydaje mi się, że „na luzie”, ale chyba większa jest szansa że Polska będzie mieć 4 ekipy niż to, że Norwegia będzie mieć tylko jedną.
Wydaje mi sie, ze dwie na bank będą mieć. A my możliwe, ze jedna. Nie rozumiem waszego optymizmu i obym sie mylił. Ale my naprawdę prócz Lecha nie będziemy mieć łatwo o 2 lub 3 drużyny. Raków niewiadoma z wuefista, jaga bez składu, legia trudne losowanie…
@Stachu
„na bank” będa mieć jedna – Bodo.
Dwie kolejne maja z podobnymi szansami co Jaga i Rakow.
Jedna ekipe maja z szansami podobnymi co Legia, bo wprawdzie tylko jeden dwumecz z dwóch musi wygrać, ale za to bez rozstawienia.
Plus jedna, która musi wygrać jeden z trzech dwumeczów, ale też bez rozstawienia.
No zobaczymy na kogo trafia Norwegowie.
Skoro jestes najmądrzejszy, to po co z nami rozmawiasz? Mam obawy i to wielkie, co do naszych awansow, ale zobaczymy. Obym sie mylił
@Stachu
Lubię nieść kaganek oświaty między prosty lud.
😉
Nie wydaje mi się, że jestem najmądrzejszy, do prezesa Kuleszy mi brakuje…
Chyba każdy (lub większość) z nas pamięta lata po grze Legii w LM, gdy przez dwa lata polskie kluby kończyły eliminacje w lipcu/sierpniu. Mamy nadzieję, że te czasy są już szczęśliwie za nami, trochę dzielimy skórę na niedźwiedziu, ale chyba nikt nie myśli, że rywale przed nami się położą prosząc o najniższy wymiar kary…
Z Norwegami jest tak samo. Bodo mają minimum w LE, kolejne cztery ekipy będą walczyć z wyżej notowanymi rywalami.
I tak jak napisałeś: „zobaczymy”.
Więc nie pisz o naszych trzech drużynach. W realiach teraz przy tym co jest wezmę w ciemno dwie. Lecha i Legie. A Ty tu bredzisz jak oszolom o 11 miejscu. Utrzymajmy chociaż bycie w czternastce….
Chodziło mi o to że jak zdobędziemy mniej niż to 14 pkt czyli myślę że starczy ok. 13 pkt to Polska będzie na wyższym miejscu
zacytuje Stacha „skoro jestes najmądrzejszy, to po co z nami rozmawiasz? Mam obawy i to wielkie, co do naszych awansow, ale zobaczymy. Obym sie mylił”.
Tyle, że to Ty tutaj jesteś najmądrzejszym pesymistą, co wie najlepiej. Rok temu więcej Tobie podobnych tu było co dawało Polsce maksymalnie 5 pkt do rankingu, a jak się potoczyło to widać. Ty to chyba jesteś takim typowym Polakiem, któremu nigdy nie dogodzi. Papszun z Rakowem ciśnie ponad stan co widać po 7 miejscu jego następcy, ale nazywasz gościa wuefistą… Człowieku, weź się ogarnij, bo nie za przyjemnie mają pewnie z Tobą bliscy jak Ty takim pesymistą i hejterem w realu jesteś.
O ile się zgodzę, że może nie być łatwo po tym co za wyprzedaż robi Jaga oraz po tym, że Legia odwala również jakieś cyrki. O tyle uważam, że powinieneś mieć więcej zaufania do naszej ligi, bo w ostatnim czasie więcej pokonujemy faworytów aniżeli notujemy porażki jako faworyt.
Poza tym co napisałem, Stachu wprowadzasz zwykłe buractwo na tą stronę, która była od tego wolna. Jak chcesz się wyzywać to idź na fejsbuka czy twittera. Dwie drużyny to minimum, trzy to już inna bajka i też trzy bym brał w ciemno, chociaż wole jednak dać szanse naszym drużynom oszołomie.
@Stachu
„Więc nie pisz o naszych trzech drużynach. W realiach teraz przy tym co jest wezmę w ciemno dwie. Lecha i Legie. A Ty tu bredzisz jak oszolom o 11 miejscu. Utrzymajmy chociaż bycie w czternastce…. ”
Nie piszę o trzech drużynach od siebie, tylko powołuję się na różne portale statystyczno-sportowe, które szacują szanse różnych klubów na osiągnięcie różnych etapów. I na podstawie ich wyliczeń i oszacowań wynika, że trzy polskie ekipy w fazach grupowych to nie jest coś nierealnego.
Rok temu sytuacja wydawała się fatalna. Po zakończeniu eliminacji Polska miała 5% szans na wejście do top15. Był to bardzo optymistyczny plan, zakładający grę dwóch naszych ekip minimum w 1/8 finału i korzystny układ. Większość komentujących sądziła, że Jagiellonia ma szanse zmieścić się w 24, Legii dawano szanse na walkę o ósemkę. O ćwierćfinałach mało kto mówił.
W tym roku na starcie sytuacja wydaje się dużo lepsza niż przed rokiem. Jak będzie życie pokaże, teoretycznie może być lipa i może okazać się, że jedynym pucharowiczem będzie Lech.
Legia musi po raz kolejny pokazać „europejski” pazur. Niewygodny wyjazd do Kazachstanu (zwłaszcza biorąc pod uwagę sytuację polityczną w okolicy), a potem trudny dwumecz z Czechami. Podobno Banik jest łatwiejszym rywalem niż Broendby rok temu, ale znowu – „czas pokaże”. Co ciekawe, część portali uważa, że Legia jako jedyny polski zespół nie zagra w eliminacjach.
Pozostałe dwie ekipy, czyli Jagiellonia i Raków muszą dokonać coś, co wcześniej udało się tylko Legii, czyli wygrać trzy dwumecze w kwalifikacjach w ścieżce „ligowej”. Lech raz wygrał trzy dwumecze w walce o LK, ale to była ścieżka mistrzowska, a raz awansował po czterech rundach kwalifikacji, ale w sezonie w którym grano po jednym spotkaniu. W tamtym sezonie aż trzy razy grał na wyjeździe w tym na Cyprze i w Belgii, więc też był to duży sukces.
Jagiellonia powinna być rozstawiona aż do play-off, ale wydaje się, że może nie mieć wystarczającego składu. Z kolei Raków wydaje się mieć lepszy skład, ale za to nie ma rozstawienia. Co z tego będzie? Czas pokaże.
———-
Moja „mądrość” polega na tym, że nic z góry nie zakładam. „Po zielonej trawie piłka goni, albo my wygramy, albo oni, albo będzie dobrze, albo będzie źle, piłka jest okrągła, a bramki są dwie”.
Jeśli chodzi o nasze szanse, to zwykle podaję wszystkie scenariusze. Możemy zawalić i spaść na 17 miejsce. Możemy utrzymać się w „15”. Możemy skończyć na 13-14 miejscu i to jest najbardziej prawdopodobna opcja, ale uważam, że walka o 11-12 miejsce wcale nie jest pomysłem z kosmosu.
A oczywiście mamy też szasne na 10 miejsce. Podobno większe niż rok temu na wejście do top15. Ale najpierw przejdźmy eliminacje.
Kolejna rzecz – poza przydziałem dwóch dodatkowych miejsc w LM, uefowski ranking liczy się przez 5 lat. Dlatego nie można patrzeć jedynie na „tu i teraz”. Musimy też patrzeć na kolejne sezony. W praktyce zdobywane punkty są bardzo ważne, nawet jeśli nie dadzą żadnego postępu jeśli chodzi o miejsce. Do Szkotów straciliśmy 0,55 punktu. To znaczy, że gdybyśmy przez całe cztery wcześniejsze sezony nasze kluby zdobyły o 2,5 punktu więcej (na przykład pięć remisów w kwalifikacjach zamiast pięciu porażek)… No ale gdyby ciocia miała wąsy to by była wujkiem. To jest przeszłość. W tym sezonie w 1/4 nasze kluby dorzuciły do rankingu 0,75. Nic to nie dało w tym roku, ale może być kluczowe za rok, albo dwa.
Mam nadzieję, że tegoroczne eliminacje będą dla polskich klubów najlepsze w historii i że po ich zakończeniu będzie można na nowo przeliczyć szanse na awans nie tylko na 11-12 miejsce, ale również na gonienie czołowej 10 rankingu.
Czyli jesteś kibicem Lecha skoro dałeś go i w kontekście finansowym tu pełna zgoda ale w kontekście rankingowym już nie ponieważ Lech najprawdopodobniej trafi do LE a że względu na ilość pkt będzie w koszyku 4 więc myślę że będzie top 20 i finalnie dotrze do 1/8 ale wg mnie Legia zdobędzie więcej pkt od Lecha bo Aktobe rozpykają, z Baniakiem win i remis a w 3 i 4 rundzie pomimo trochę cięższych przeciwników Legia dojdzie do LE choć wolałbym do LK tak na marginesie i myślę że Legia zdobędzie ok 5 pkt
A jakie znaczenie ma w fazie ligowej to, w którym koszyku będzie Lech?
Niezależnie od rozstawienia zagrałby w LE dwa spotkania z przedstawicielami I, II, III jak i IV koszyka.
Na tym właśnie polega piękno fazy ligowej w miejsce grupowej, że ekipa rozstawiona z I koszyka może mieć bardzo zbliżony zestaw rywali – w dużej mierze ten sam – co ekipa , każdego innego koszyka.
Na potencjalną liczbę zdobytych punktów wpływu to nie ma.
Już o tym pisałem, że w tym momencie współczynnik przy podziale na koszyki ma przeciwne działanie do zamierzonego. Otóż zespół z zaniżonym współczynnikiem ma pewną przewagę nad rywalami, a zespół z zawyżonym współczynnikiem traci. Jest to marginalny wpływ, sam zainteresowany zyskuje może 5%, a co ciekawe, bardziej zyskują zespoły z tej samej federacji.
Wyobraźmy sobie, że Raków trafia do grupy LK. Jest w ostatnim koszyku wraz z zespołami typu TNS, Drita czy Linfield. Ale patrząc na rankingi siłowe jest dużo groźniejszy niż ci rywale, przyjmijmy że powinien być raczej w 3 koszyku.
I w ten sposób jeden zespół z każdego z wyższych koszyków nie będzie mieć okazji wygrać z „kelnerami”, a za to będzie musiał grać dwa mecze z zespołami na poziomie trzeciego koszyka. A sam Raków trafi na pewno na słabszą ekipę z tego zestawienia, bo sam na siebie nie może trafić.
Tak samo inne polskie ekipy losując z ostatniego koszyka unikną Rakowa, co jeszcze bardziej pogarsza pozycję innych drużyn z ich koszyka.
Oczywiście to bardzo teoretyczne, ale jeśli już patrzeć na wpływ współczynnika na losowanie fazy ligowej, to właśnie tak to wygląda.
To wiadomo że każda drużyna gra z każdym jednym koszykiem ale im ma się wyższy współczynnik tym ma się po prostu łatwiej oraz jak klub jest uzbrojony.
Już dawno na starcie nie mieliśmy tak wielkiej niewiadomej jak obecnie w Legii. Dlatego przygotowałem dwie wersje pierwsza jeśli Legia odpadnie w eliminacjach:
1. 7-8
2. 7-8
3. 14
4. Lech, Lech
Jeśli Legia awansuje:
1. 14-15
2. 7-8
3. 12
4. Rankingowo Legia, finansowo Lech bo będzie grał LE
Bardzo optymistyczne założenie, że 7-8 punktów pozwoli skończyć sezon w top 15. Tym bardziej, że taki wynik pozwala na 14. miejsce.
Nawet jeśli zdobędziemy 8 punktów, to żeby pozostać w top 15 muszą zostać spełnione wszystkie oprócz dwóch spośród poniższych warunków, a żeby skończyć na 14. miejscu, muszą być spełnione wszystkie oprócz jednego:
1) Grecja musi zdobyć poniżej 4,788
2) Norwegia musi zdobyć poniżej 5,813
3) Dania musi zdobyć poniżej 9,144
4) Austria musi zdobyć poniżej 9,25
5) Szwajcaria musi zdobyć poniżej 10,5
6) Szkocja musi zdobyć poniżej 11,95
Jest to możliwe, ale jednak to optymistyczne podejście.
Według tabelki:
https://rankinguefa.pl/ranking/krajowy
aby być na 14 miejscu potrzeba 7,5 punktu rocznie. Dlatego założyłem że 8 punktów da nam to miejsce.
Ale jak o tym myślę to chyba powinienem uwzględnić tzw. inflację punktową i stąd mój błąd.
Rozumiem. Ale właśnie, wcześniejsze sezony punktowo nic nie mówią. Pokazują raczej, czy federacja punktuje stabilnie, czy faluje… Ale ogólnie to jeden sezon mówi bardzo niewiele poza tym, że jest dużo więcej punktów do podniesienia. Oby polskie kluby podnosiły jak najwięcej.
Żeby pozostać w top 15
wystarczy wyprzedzić Szwajcarię i Szkocję, obie federacje miały 3 zespoły w zeszłym sezonie, Szwajcaria zdobyła zaledwie 7 pkt więc musiałby zrobić 150% normy z zeszłego sezonu (wątpliwe) natomiast Szkocja musiałaby zdobyć 2,7 pkt więcej (też watpliwe)
Szkocja zrobiła 9,25 w poprzednim sezonie. I moim zdaniem mając 5 ekip w pucharach będą co sezon robić sezon na poziomie 9-10, natomiast jak wypadną poza 15, będą robić sezon na poziomie 11-12. I będą tak balansować między 11, a 18 miejscem.
Natomiast Szwajcaria zrobiła w ubiegłym sezonie 7,05 punktu i to jest dla nich katastrofalny rezultat. W sezonach 21/22 i 22/23 robili więcej punktów, a przecież wtedy było mniej punktów w puli. Ale cóż, na przykład Sevette odpadła w play-off LK przegrywając z Chelsea 2:3. Teraz startują od ligowego q2LM i zdziwię się, jeśli zabraknie ich w pucharach jesienią. Moim zdaniem mogą solidnie zapunktować nawet w LE.
Do gry może wrócić Bazylea, która ostatnio obniżyła loty. Zaczynają od q4LM, czyli na pewno pograją w fazie ligowej.
Lugano startuje od q2 LE, pewnie będą grali z Cluj, ale po spadku do LK będą mieć rozstawienie, więc bardzo możliwe, że ponownie będą punktować w LK.
YBB tym razem startują od play-off LE, zatem będą punktować jesienią.
Jedynie Lozanna wydaje się spisana na straty, bez rozstawienia w q3 LK.
Zatem Szwajcarzy na pewno będą mieć dwie ekipy jesienią, a kolejne dwie mają duże szanse do nich dołączyć. Wcale nie zdziwię się, jeśli Helweci przebiją 11 punktów w tym sezonie.
Jeśli przyjmiemy, że Goncalo Feio nie był cudotwórcą, a po prostu solidnym trenerem, to nie wiem czemu Legia miałaby być taką niewiadomą.
Jeśli zakładamy, że były trener reprezentacji Rumunii też jest conajmniej solidny, to nie wiem, czemu postawa Legii miałaby być zaskoczeniem.
Oczywiście zdarzenia losowe, typu kolejna kontuzja któregoś z liderów mogą zaburzyć jakość gry, ale raczej powinna się Legia prezentować nieco lepiej.
Oczywiście każdy z piłkarzy Legii może dostać ofertę nie do odrzucenia, ale dotyczy to w sumie absolutnie każdego piłkarza ekstraklasy.
Nowy trener nie ma spektakularnych sukcesów klubowych, a selekcjoner kadry to zupełnie inna para kaloszy co wiele razy mogliśmy zobaczyć na naszym podwórku.
Fejo to świetny strateg, a tego potrzeba na europejskie puchary gdzie drużyny grają bardziej otwarty futbol. I dzięki niemu Legia osiągnęła znacznie więcej niż z takim składem powinna. Nie mają tzw. jakości piłkarskiej i w lidze gdzie przeciwnik stawia autobus w bramce nie mieli kim rozgrywać ataku pozycyjnego ani korzystać ze stałych fragmentów.
Nowy trener musi dostać porządnych zawodników którzy zrobią różnicę na boisku. Myślę że będzie potrafił ich ustawić i być może zmotywować ale nie sądzę by był równie dobrym strategiem. Bez znaczących wzmocnień obawiam się że Legia odpadnie.
Przypomnij mi proszę jakie sukcesy klubowe odniósł Feio przed przyjściem do Legii?
Iordanescu ma na koncie mistrzostwo Rumunii i chyba dwa superpuchary, wiec w tym temacie jest lepszy niz Feio. W mistrzowskim sezonie z Cluj w 30 meczach miał bilans 21-5-4 i bramki 49-15, w Bukareszcie 8-2-1 i bilans bramek 24-11… W kolejnych 19 meczach FCSB miała 10-6-3 i bramki 30-17.
Co to znaczy? Ano niewiele. Rumun kilka razy rozstał się z klubami ze względu na konflikt z właścicielem. Ciekawe jak to będzie wyglądać w Polsce.
Właściwie to w Legii w ostatnich dekadach sporo było trenerów „na dorobku”. Takich doświadczonych to może ze czterech kojarzę.
Owszem, selekcjoner to „inna para kaloszy”, ale też Iordanescu ma jak najbardziej doświadczenie w piłce klubowej i trofea.
Sprawdzał się jako strateg.
Co do Feio – potrafił zareagować i coś przestawić na lepsze. Ale czy wycisnął „więcej niż potencjał”?
Nie wydaje mi się.
Ilu piłkarzy Legii było „najlepszą wersją siebie”?
Pewnie Morishita, którego trudno porównać do poprzedniego okresu i chyba Kapuadi.
Chodyna słabiej niż w ZL, Luquinhas jakieś liczby dał ale ogólnie słabiej niż u Vukovica, Gual daleki od Korony króla strzelców, Biczachczian daleki od choćby przeciętnej formy u portowców, Augustyniak w jednej rundzie bohater w drugiej go Feio od składu odsuwał.
Nie chcę powiedzieć, że Feio był zły. Osiągnął sporo, ale absolutnie nie mam wrażenia, że „ponad stan”.
Daleko do tego, co ze swoich piłkarzy wycisnął Siemieniec czy Frederiksen.
Więc obstaję przy swoim – wystarczy solidny fachowiec na łace, żeby Legia nie wyglądała gorzej.
No i na plus powinno zadziałać to, że Elitim nie będzie wracał do rytmu meczowego, tylko już w nim będzie.
podobno regułą jest to, że do formy sprzed kontuzji dochodzi się po jej wyleczeniu tyle czasu, ile te leczenie trwało.
@Patronus
„Przypomnij mi proszę jakie sukcesy klubowe odniósł Feio przed przyjściem do Legii?”
Przejął Motor na ostatnim miejscu i nie tylko wyciągnął ale awansował do ekstraklasy.
Chyba każdy trener chciałby mieć taki debiut. Jako doskonały analityk został dostrzeżony już dużo wcześniej przez Berga.
„Iordanescu ma na koncie mistrzostwo Rumunii i chyba dwa superpuchary, wiec w tym temacie jest lepszy niz Feio.”
Jaja sobie robisz? Na tyle lat pracy jako trener to trochę mało, a nie dużo.
@Mr E
Zadam pytanie inaczej – na jakiej pozycji Legia ma najlepszego piłkarza w lidze? Moim zdaniem obecnie na żadnej. A jednak osiągnęli dwa z trzech postawionych przed nimi celów.
Zgoda Siemieniec w Jadze wycisnął z piłkarzy więcej. I dlatego moim zdaniem on powinien zostać trenerem roku w ekstraklasie. A wracając do Legii jest jeszcze jedna miara jakości trenera – liczba meczów które drużyna wygrywa gdy przegrywa do przerwy lub gdy pierwsza traci bramkę. Osobiście nie pamiętam co najmniej od kilku lat tak grającej Legii gdy przegrywa. Nie zawsze im się udawało bo właśnie brakowało jakości, ale zwykle walczyli do końca i odwrócili naprawdę sporo przegranych meczy.
No i ostatnia sprawa. Za ile przegranych lub remisów legii odpowiada bramkarz. Moim zdaniem za połowę jeśli nie więcej. W takiej sytuacji trener niewiele może zrobić poza tym co Feio próbował – czyli walczyć i strzelać o jedną więcej niż się traci.
@Mr E
Pełna zgoda co do oceny pracy Feio. Zbyt wielu piłkarzy obniżyło loty, żeby nie obciążało to pracy sztabu trenerskiego. Do tego kiepskie przygotowanie stałych fragmentów gry zdecydowanie obciąża trenera. Też nie zgadzam się z opinią, że „wycisnął z zespołu co się dało”.
—-
@Tomek
Feio poradził sobie w polskiej 1 lidze. Super. To wystarczyło, żeby przejął najbardziej utytułowany polski klub.
Iordanescu poza mistrzostwem Rumunii ma też awans na Euro i wyjście z grupy. W sumie to osiągnął więcej niż Probierz 🙂
Czy to dużo, czy to mało, to nie mi oceniać. Feio pracował z Legią dwa okresy przygotowawcze i nie było widać fajerwerków. Zobaczymy za rok jak sobie poradzi Iordanescu (wydaje mi się, że wątpię, żeby przestał być trenerem w ciągu roku). Skreślanie go w tym momencie to jakieś jaja.
—-
Pytasz na jakiej pozycji Legia ma najlepszego piłkarza w lidze. No cóż, poza bramką, to właściwie na każdej. Moim zdaniem Legia ma skład na mistrzostwo, ale jednak „coś nie grało”. Potrafili zagrać dobry mecz, by tydzień później kompletnie rozczarować. Jak to możliwe, że od składu odsuwany jest Augustyniak, który jesienią gra najlepiej w karierze? Masz piłkarza, który świetnie sprawdza się na jednej pozycji, to go przestawiasz na inną, gdzie spisuje się dużo słabiej. Oglądałem Legię i widziałem jak wielu piłkarzy nie wiedziało za bardzo jaka jest ich rola na boisku.
Patrząc na nazwiska w defensywie, to wydaje się, że defensywa Legii powinna bić na głowę wszystkich w ekstraklasie. Kapuadi, Pankow, Ziółkowski, Vinagre i Wszołek. A jednak Legia traciła mnóstwo bramek. A przecież są jeszcze defensywni pomocnicy – Oyedele czy Augustyniak. To nie są jakieś ogórki. Blok obronny Legii powinien być najlepszy w lidze, ale coś zawiodło. Nie pojedynczy gracze, ale cała formacja. To problem trenera.
W środku pola poza wspomnianymi Oyedele i Augustyniakiem są jeszcze Gonçalves, Morishita, Kapustka i Elitim. Znowu, nie są to jakieś ogórki, ligowi zapychacze. Plus Chodyna i Biczachczjan, którzy nieraz pokazali, że są piłkarzami wyróżniającymi się w ekstraklasie.
Problem jest z bramkarzem, bo Tobiasz bardzo obniżył loty, a Kobylak raczej nie jest wybitnym goalkeeperem. Ile goli zawalili bramkarze? Tak serio, to może cztery. Pozostałe to „zasługa” całego bloku defensywnego.
No i atak. OK, Marc Gual to były król strzelców ligi, więc znowu pytanie, gdzie jest jego forma? Co będzie ze Szkurinem, Alfarelą i Nsame to pewnie pokażą najbliższe miesiące.
Do tego jeszcze są Jędrzejczyk, Kun, Urbański – na polską ekstraklasę piłkarze moim zdaniem powyżej przeciętnej.
W każdym razie patrząc na nazwiska trudno mówić, że „nie ma kim grać”. Nie ma usprawiedliwienia dla tego, że w rywalizacji w top5 na 24 możliwe punkty Legia zdobyła dwa. Kompromitacje w Radomiu, Mielcu, Lublinie, Niepołomicach, domowe porażki z całym podium, ale też z Piastem, punkty stracone ze Stalą Mielec u siebie, wystawiają globalną ocenę trenerowi. W wyjazdowych meczach ze spadkowiczami Legia zanotowała trzy remisy.
Legia straciła do mistrza 16 punktów. Dużo za dużo.
@Patronus
„Feio poradził sobie w polskiej 1 lidze. Super. To wystarczyło, żeby przejął najbardziej utytułowany polski klub.”
Nie po prostu „poradził sobie”, ale z ostatniego miejsca zrobił awans. To zupełnie inna skala trudności.
„Czy to dużo, czy to mało, to nie mi oceniać. Feio pracował z Legią dwa okresy przygotowawcze i nie było widać fajerwerków.”
Jak to nie było widać? Z przeciętnymi piłkarzami zdobył PP i w dobrym stylu wyszedł z grupy LKE.
„Zobaczymy za rok jak sobie poradzi Iordanescu (wydaje mi się, że wątpię, żeby przestał być trenerem w ciągu roku). Skreślanie go w tym momencie to jakieś jaja.”
A ktoś go skreśla? Napisałem, że moim zdaniem z obecnym składem będzie mu ciężko. Nie widzę w jego CV żadnego sukcesu gdy z kopciuszka zrobił królewnę jak Feio w Motorze. Ale bynajmniej go nie skreślam. Jak dostanie wzmocnienia to wierzę w sukces.
„No cóż, poza bramką, to właściwie na każdej.”
To jest tak absurdalne stwierdzenie, że nie chce mi się tego nawet komentować.
„Oglądałem Legię i widziałem jak wielu piłkarzy nie wiedziało za bardzo jaka jest ich rola na boisku.”
No to jakąś inna Legię oglądałeś niż ja. Bo ja widziałem fajną drużynę walczaków. Którym nie wszystko wychodzi ale mają ambicję i grają do końca.
„Nie ma usprawiedliwienia dla tego, że w rywalizacji w top5 na 24 możliwe punkty Legia zdobyła dwa.”
No jeśli ktoś nie przyjmuje do wiadomości najprostszego wytłumaczenia czyli takiego że konkurencja ma lepszych piłkarzy to rzeczywiście nie ma wytłumaczenia.
„Kompromitacje w Radomiu, Mielcu, Lublinie, Niepołomicach, domowe porażki z całym podium, ale też z Piastem, punkty stracone ze Stalą Mielec u siebie, wystawiają globalną ocenę trenerowi.”
No tak bo jak drużyna wygrywa to zasługa piłkarzy a jak przegrywa to wina trenera. To takie proste że aż prostackie.
@Tomek
1) To jednak polska 1 liga. Inny poziom niż ekstraklasa o czym przekonało się wielu trenerów i prezesów klubów.
2) Do zdobycia PP trzeba było wygrać mecz z Jagiellonia i Pogonia. Ten pierwszy „kontrowersyjny”, ten drugi przepchnięty 4:3.
3) Wyszedł z grupy LKE, ok. Powinien zdobyć minimum jeden punkt więcej i grać w półfinale. Ale nie czepiam się, nie było źle.
4) Zajał 5. miejsce w lidze. W ostatnich 30 latach tylko raz Legia była niżej.
5) Rozpisałem się na temat zawodników na poszczególnych pozycjach. Ale pominałeś to, bo nie pasuje do tezy, że „piłkarze byli przeciętni” i że „Feio wycisnał co się dało”. Tymczasem powtórzę, w defensywie i pomocy Legia ma bardzo dobrych piłkarzy. Słabi nie wygraliby ani z Betisem, ani z Chelsea. Pytanie zatem, dlaczego nie umieli wygrać z nikim z top4.
6) Drużyna walczaków – otóż to. Piłkarze dawali z siebie wszystko. A jednak nie szło. Odcinało prad, rywale strzelali gole. Widać było złe przygotowanie motoryczne i taktyczne. A za to odpowiada trener.
7) Powtórzę. Gdy jeden, dwóch piłkarzy gra słabo, to jest to problem tych piłkarzy. Gdy cały zespół gra słabo, to problem trenera. Może zdarzyć się, że w jednym, dwóch meczach rywal postawi autobus w bramce i to zadziała. Nie w każdym meczu da się wygrać. Ale w przypadku Legii nie było tak. Legia przegrywała wygrane mecze. Z Motorem, ze Stala gole dla rywali w końcówce. Nie po jakichś kontrach tylko po stałych fragmentach gry.
Nigdzie nie napisałem, że jak drużyna wygrywa to dzięki piłkarzom, a gdy przegrywa to dzięki trenerowi. Napisałem, że jeśli cały zespół błaka się jak dzieci we mgle to nie dlatego, że sa słabi, tylko dlatego, że tak ich trener (sztab trenerski) przygotował do tego meczu.
Możesz odnieść się do tego co napisałem o piłkarzach z poszczególnych pozycji. Którzy z nich obiektywnie sa słabi? I nie chodzi o to, którzy grali słabo w ubiegłym sezonie, tylko obiektywnie, którzy po prostu nie nadaja się do gry w czołowym zespole ekstraklasy?
@Patronus
„Zajał 5. miejsce w lidze. W ostatnich 30 latach tylko raz Legia była niżej.”
A kiedy ostatni lat miała tak kiepskiego bramkarza i taki brak gwiazd?
Kiedyś niemal co roku w Legii grał minimum jeden piłkarz który mocno wystawał ponad ligę: Niko, Prijo Ofoe, Rado, Duda, Ljuboja i tak by można wymieniać. Do tego przez ostatnie 20 lat zwykle legia miała albo najlepszego bramkarza w lidze albo przynajmniej z top3. Z obecnego składu o nikim nie można powiedzieć że wyprzedza naszą ligę.
„5) Rozpisałem się na temat zawodników na poszczególnych pozycjach. Ale pominałeś to, bo nie pasuje do tezy, że „piłkarze byli przeciętni” i że „Feio wycisnał co się dało”.”
Miałeś podać kto jest najlepszy na danej pozycji, a zamiast tego piszesz o piłkarzach którzy są dobrzy, ale nie najlepsi. W tym właśnie problem – obecna Legia to zbieranina dobrych piłkarzy ale bez gwiazd które potrafią przesądzić o wyniku meczu.
Proszę moje top3 z polskiej ligi z każdej formacji (kolejność losowa)
Napastnicy – Koulouris, Ishak, Pululu.
Pomocnicy – Sousa, Kozubal, Morishita
Obrońcy – Skrzypczak, Gurgul, nie wiem
Bramkarze – Trelowski, Abramowicz, Mrozek
Jeden piłkarz Legii łapie się do top3 w swojej formacji, ale nawet on nie jest moim zdaniem najlepszym pomocnikiem naszej ligi.
Jak Elitim wróci do pełni sił to będzie z niego pożytek, ale to czas pokaże.
Augustyniak? Dostał wiele szans i nic nie pokazał.
„Tymczasem powtórzę, w defensywie i pomocy Legia ma bardzo dobrych piłkarzy. Słabi nie wygraliby ani z Betisem, ani z Chelsea.”
Słaby trener nie wygrałby z Chelsea.
„Pytanie zatem, dlaczego nie umieli wygrać z nikim z top4.”
Bo są zwyczajnie słabsi. Trener odpowiednią taktyka jest w stanie wygrywać pojedyncze mecze w pucharach, ale w lidze w przeciągu całego sezonu nie da się tak zdobyć mistrzostwa. Do tego potrzeba lepszych piłkarzy.
„Piłkarze dawali z siebie wszystko. A jednak nie szło. Odcinało prad, rywale strzelali gole. Widać było złe przygotowanie motoryczne i taktyczne. A za to odpowiada trener.”
No i jak mam z Toba na poważnie rozmawiać. Byli technicznie słabsi od rywali. To nie trener jest winny że rywal kogoś okiwa. Za to trener potrafił ich tak ustawić że byli w stanie zniwelować przewagi europejskich drużyn. Nie chcesz chyba powiedzieć że mamy lepszych piłkarzy od Chelsea, a jednak ich pokonaliśmy. Dlaczego? Bo trener potrafił naszych tak ustawić że tamci nie mogli wykorzystać wszystkich swoich atutów.
„7) Powtórzę. Gdy jeden, dwóch piłkarzy gra słabo, to jest to problem tych piłkarzy. Gdy cały zespół gra słabo, to problem trenera.”
Zespół nie grał słabo – grał na miarę swoich możliwości.
„Może zdarzyć się, że w jednym, dwóch meczach rywal postawi autobus w bramce i to zadziała. Nie w każdym meczu da się wygrać. Ale w przypadku Legii nie było tak. Legia przegrywała wygrane mecze.”
A wygrywała przegrane.
„Napisałem, że jeśli cały zespół błaka się jak dzieci we mgle”
Dzieci błąkające się we mgle nie pokonałyby Chelsea.
„I nie chodzi o to, którzy grali słabo w ubiegłym sezonie, tylko obiektywnie, którzy po prostu nie nadaja się do gry w czołowym zespole ekstraklasy?”
Pekhart i Luqi najlepsze lata mają już za sobą – im już bliżej do emerytury niż szczytu formy. Gual który potrzebuje 5 „setek” by trafić jedną.
Z pomocników do gry na poziomie Legii nadają się Morishita, Oyedele i Elitim jak wróci do pełni sił. Kapustka to już też schyłkowy grajek.
Podobnie Jędza w obronie. Ale mimo to był jej najpewniejszym. Poza nim cała defensywa do wymiany. To nie jest poziom Pazdana który zatrzymywał Real.
O bramkarzach szkoda gadać. Sprowadzany w trybie pilny Kovacevic osiągnął tyle że na chwilę zmotywował Tobiasza.
Dawno Legia nie miała tak kiepskiego bramkarza. Ale to nie jest usprawiedliwienie.
Z tych piłkarzy, którzy wystawali ponad ligę to większość grała w sezonie z Ligą Mistrzów i wcześniej.
Obecnie jednak mimo wszystko poziom naszej ligi podniósł się. Zatem trudniej o „wystawanie ponad ligę”. Tym niemniej podałem Ci listę piłkarzy, którymi dysponuje obecnie Legia. I nie uważam, żeby to byli przeciętni ligowcy. Przeciwnie, napisałem o tych, którzy moim zdaniem na papierze są zdecydowanie powyżej ekstraklasowej przeciętnej. Nie było ich dwóch-trzech, tylko kilkunastu.
I tych kilkunastu zawodników nie stworzyło zespołu umiejącego wygrywać. Nie dlatego, że byli słabi tylko dlatego, że zostali źle przygotowani i źle byli ustawiani.
Ogólnie zgadzamy się co do tego, że Legia grała słabo. Tylko Ty uważasz że dlatego, że miała słabych graczy, a ja uważam, że dlatego, że trener nie umiał w pełni wykorzystać potencjału swoich graczy. Dlatego że gracze byli fatalnie przygotowani do sezonu pod względem motorycznym, fizycznym i psychicznym.
Kapuadi, Wszołek, Vinagre, Pankow to ekstraklasowa czołówka. A Ty nie widzisz żadnego z nich wśród „top 3”. No i jak tu poważnie rozmawiać. Z tego wniosek jest taki, że nie oceniasz piłkarzy ogólnie, tylko to jak grali w ubiegłym sezonie. A w ubiegłym sezonie grali jak grali. Vinagre miał świetną jesień, słabą wiosnę. Pozostali mieli lepsze mecze i słabsze. Ale ogólnie grali jak cały zespół, monotonnie, jednostajnie… Mogę powtórzyć po raz kolejny, widać było problemy z motoryką. Jak jesteś wolny, to rywal Cię okiwa. Nie dlatego, że jesteś słaby, tylko dlatego, że jesteś źle przygotowany. I za to odpowiada sztab trenerski, za który odpowiada trener.
Trener ich tak ustawił przeciwko Molde, że byliśmy po raz kolejny blisko wypadnięcia z pucharów. Tak samo było w wielu meczach ligowych, piłkarze którzy nie rozumieli swojej roli na boisku, albo po prostu się w niej nie sprawdzali. Plus stałe fragmeny gry – koszmar. Coś, co nawet dla słabych zespołów stanowi groźną broń, w przypadku Legii było jedynie wprowadzeniem piłki do gry.
Czy mamy lepszych piłkarzy od Chelsea? No cóż, w meczu w Warszawie piłkarze jaja zostawili w szatni, a na boisko wzięli pampersy. Kto ich tak ustawił? Rozumiem, że za porażkę w Warszawie odpowiadają piłkarze, a za wygraną w Londynie odpowiada trener? 🙂
Feio wygrał w Londynie, ale dlaczego Legia nie zagrała tak w pierwszym meczu? Znowu – to nie było tak, że pojedynczy piłkarze zawalili. Cały zespół zagrał słabo. I takich meczów, w których cały zespół zagrał słabo było za dużo. A mecze z Chelsea czy Betisem pokazały, że piłkarze potrafią zagrać dobrze. Ale rozumiem: wygrana to zasługa trenera, a porażka to wina piłkarzy. Tak, tak.
Zespół grał słabo, zdecydowanie poniżej swoich możliwości. Tak jak napisałem wcześniej, jeśli chodzi o piłkarzy defensywy i pomocy to Legia ma zawodników zdecydowanie powyżej ekstraklasowej przeciętnej, którzy po prostu nie zostali w pełni wykorzystani. Na palcach jednej, może obu rąk można policzyć mecze w których było widać, że piłkarze grają na miarę swoich możliwości. Standardem było człapanie i rozpaczliwe próbowanie odnalezienia się na boisku.
Straty punktów:
Piast strzela gola na 2:1 w 85 minucie. -1
Puszcza dwa razy doprowadza do remisu, a po przerwie nie wykorzystuje karnego. -2
Śląsk wyrównuje 13 minut po golu dla Legii. -2
Legia dwa razy wyrównuje z Lechem, ale przegrywa 2:5. -1
Legia traci gola w Mielcu w ostatniej minucie. -2
Legia prowadzi w Radomiu 1:0, ale przegrywa 1:3. -3
Legia traci gola na 3:3 w Lublinie. -2
13 straconych punktów.
Odrobione straty:
Górnik prowadzi w Warszawie, ale kończy się remisem 1:1. +1
Jagiellonia prowadzi, ale kończy się na 1:1 (nie odgwizdany karny dla Legii w samej końcówce) +1
Legia przegrywa w Zabrzu 0:1, ale wygrywa 2:1. +3
Legia przegrywa z Lechią 0:1, ale wygrywa 2:1 po dwóch golach w doliczonych czasach gry. +3
Legia dwa razy wyrównuje ze Stalą, kończy się 2:2. +1
9 zyskanych punktów.
Czyli ogólnie w plecy. 5 straconych zwycięstw, dwa uzyskane zwycięstwa. W sumie remis u siebie ze Stalą to nadal strata, ale co tam.
O Pekharcie nic nie napisałem. O Luqim też, bo już go nie ma w Legii. Gual nadal nie odnalazł się i nie wiem czy się odnajdzie. Nsame może dostanie szansę. Kapustka akurat miał swój pik w tym sezonie, jeszcze parę sezonów pogra. Jędrzejczyk to już senior, ale o nim też nie pisałem w temacie defensywy. Piszesz o graczach o których ja nic nie wspominałem, a pomijasz tych, którzy powinni być gwiazdami ekstraklasy, ale trener nie umiał ich wykorzystać.
Zobaczymy, czy nowy trener będzie umiał wyciągnąć z Legii to co najlepsze.
A ja się tu z Tobą Tomku nie zgodzę. Uważam, że jeden mecz z zespołem typu Betis czy Chelsea jesteśmy w stanie wygrać, tym bardziej że LKE trochę raczej traktują mniej poważnie. Wiadomo wystawią mocny skład, ale myślę, że sam zawodnicy nie czują prestiżu tych rozgrywek skoro regularnie grają w LM. Dodatkowo wygrywając pierwszy mecz, lub nawet prowadząc w dwumeczu, czy to trener czy zawodnicy trochę dają sobie na luz drugi mecz. Tu biję do wygranej Legii z Chelsea. To samo Jaga z Betisem, raczej sobie troszkę mniej poważnie podeszli do pierwszych meczy, bo źle ocenili rywali.
Z drugiej strony za to nasze zespoły, LKE jest dla nich czymś bardziej interesującym od naszej ligi, wiec bardziej się spinają i są bardziej zmotywowani. Dlatego też słaba w lidze Legia, potrafiła coś zdziałać w LKE. Lech przecież tak samo miał w LE 3 sezony temu, w lidze cienko im szło, za to w LE prawie z Benficą zremisowali/wygrali. Grali jak równy z równym, dopiero pod koniec meczu niestety dostali w papę i od tamtej pory nastąpił zjazd morali i równia pochyła.
Patronus o ile Kapuadi według mnie może i jest topowym obrońcą i Vinagre może też ma potencjał coś na zasadzie jak Sousa w Lechu (akurat on pokazał swój potencjał w tym sezonie) o tyle reszta wymieniona według mnie topką nie jest. Wszołek najlepsze lata ma za sobą, poza tym zawsze według mnie on był cienki. Jedyne co ma dobre to szybko biega, zawsze mu piłka dziwnie odskakiwała itp. A Pankov sam nie wiem, raz niezły obrońca, raz gówniany. Jakbym miał porównać do Lecha to taki Salamon z tym, że Salamon troszkę jednak pewniejszy.
A co do strat punktów w jakiś słaby sposób to właśnie Lech Poznań jest bardzo dobrym przykładem jak frajersko tracić punkty, ale nie rozumiem trochę po co się nad tym zastanawiać. Każdy zespół przegrywał (poza Rakowem, bo oni akurat farciarze strzelali w 95 minutach) w końcówkach meczy czy nawet przegrywali wygrane mecze nie tylko Legia. Tak wiec można sobie tak liczyć i pier***ć ile to pkt gdzie kto stracił, a prawda jest taka, że po prostu Legia była cienka w tym sezonie w lidze, bo za dużo dawała w pucharach i już nie starczało na ligę. Tym bardziej, że zmiennicy byli ciency. Nie przypominam sobie jakiś spektakularnych młodzieżowców czy coś tego typu jak to było w poprzednich latach w Legii jak chociażby ten ziomek co teraz w Piaście gra.
Legia jest niewiadomą bo nie wiadomo czy wylosuje się wersja, która potrafiła wygrać z Chelsea na wyjeździe, czy ta wersja która przegrała z Piaste i Radomiakiem kiedy jeszcze Legia zapowiadała walkę o mistrzostwo. W przeciwieństwie do obecnego Trenera to Feio objął kadrę 10 kwietnia czyli 3 miesiące przed walką w europejskich pucharach i miał szansę rozegrać dobrych kilka spotkań o stawkę przed kampania pucharową.
Martwię się o Legię bo:
– w przerwie zimowej sprowadziła napastnika mającego być wzmocnieniem, w czasie gdy już minął okres rejestracji zawodników do europejskich pucharach, w powszechnej opinii w momencie zakupu był przepłacony, strzelił 4 bramki oraz zaliczył 2 asysty w 17 spotkaniach.
– w ostatniej chwili sprowadziła bramkarza, który więcej bramek zawalił niż trudnych sytuacji wybronił, a następnie powróciła to poprzedniego bramkarza.
-przez 2 miesiące zwodziła dotychczasowego trenera w sprawie przedłużenia umowy, a w sytuacji gdy do przedłużenia nie doszło nie było żadnego wariantu czy planu związanego z zatrudnieniem innego trenera.
– Legia za 17 dni rozpoczyna walkę o stawkę wartą kilkanaście mln EUR i jedyne co wiadomo to porażka 2:3 z Wisła Płock.
Czy będzie jakaś analiza meczy i losowań naszych przeciwników z +-3 miejsca od nas? Ktoś jakieś przewidywania już robił?
Ja zrobiłem. Legia nie awansuje z tymi zawodnikami bez wzmocnien… o Legii zapomnijmy. Dostała w pytę z Plockiem
To prawda, już nawet widziałem na stronie uefa oficjalnie wykluczenie Legii z pucharów (walkowery dla Aktobe i Sparty). Pozamiatane, no szkoda.
A tak serio, to w komentarzach pisałem o naszych rywalach oraz o wynikach losowania naszych rywali rankingowych. Na razie wygląda na to, że trudno spodziewać się jakichś radosnych wieści już na początku.
Dzięki.
Bardziej chodziło mi o to by startnąć już z taką analizą jaka była pod koniec sezonu co przygotowywał Pan Jan.
co do twoich komentarzy to szczerze niestety nie przewertowałem kilkudziesięciu wpisów w celu poszukiwania ciekawej treści, niestety jak pobieżnie spojrzałem to głównie widziałem emocjonalne komentarze i brak odniesień do przeciwników w rankingu.
Jak np. że Brann trafił na RB salzburg Nor-Aus i jakie to ma konsekwencje i co nam to może dać, dalej że czesi ze szwajcarami a grecy ze szkocją.
Nie wiesz, co straciłeś 😉
Trzeba codziennie zaglądać i czytać dokładnie komentarze mądrych ludzi, a czasem nawet i moje.
🙂
LM:
W ścieżce mistrzowskiej interesuje nas tylko Kopenhaga, która raczej poradzi sobie latwo z Kosowem lub Luksemburgiem.
Za kogo trzymamy kciuki w sciezce ligowej? Moze niech Rangers zagraja w Lidze Mistrzow, to Szkocja nie nastuka zbyt wielu punktow w tym sezonie. Podobnie Viktoria, niech gra w LM, niech Czesi slabo punktuja. I to samo z Salzburgiem, niech Brann odpada, a Austriacy traca punkty w LM.
Przypominam, że tutaj wygrany pary zapewnia sobie grę minimum w LE, a przegrany wciąż ma szanse, by całkiem odpaść.
LE:
Lugano – Paksi/Cluj. Jest szansa na porazke Szwajcarow. Choc dalej Lugano bedzie rozstawione w eLK.
Midtjylland – Hibernian. No ok, odpadniecie z LE jednego z naszych rywali. Przegrany tej pary nie bedzie rozstawiony w q3 LK.
LK:
Rzut oka na naszych rankingowych rywali:
Silkeborg zagra z islandzkim Akureyri i jego odpadnięcie będzie sensacją.
Rosenborg z kolei jedzie na Litwę i też powinien wrócić z tarczą.
Austrię Wiedeń czekają mecze z gruzińskim Spaeri. No, chyba aż tak słabi wiedeńczycy nie są, żeby odpaść.
Norweski Viking pojedzie na Bałkany, do Sarajewa lub Kopru. Będzie faworytem.
Ateński AEK czeka na słabszego z pary Lewski – Hapoel. Myślę, że będzie to zespół z Beer Szewy i że piłkarze z Aten poradzą sobie bez większych problemów.
Lozanna prawdopodobnie będzie grać z macedońskim Vardarem i nie jest to wymagający rywal (choć i tak trudniejszy niż ewentualnie La Fiorita z San Marino).
Brondby czeka starcie z innym reprezentantem Królestwa Danii, czyli Tórshavn. Awans ekipy z Wysp Owczych to byłaby jednak ogromna sensacja.
Rapid Wiedeń zacznie eliminacje od starcia z lepszym z bałkańskiej pary Decić-Sileks. Trudno liczyć na niespodziankę.
Podobnie jak w starciu Arisu Saloniki z Azerbejdżanem, awans Azerów byłby sensacją.
Przypominam, że nowy sezon rozpoczniemy na 13 miejscu rankingowej tabeli (miejsce, kraj, ranking, strata/przewaga, ilość klubów):
9 Turcja 40.800 -9.800 5
10 Czechy 37.500 -6.500 5
11 Grecja 34.212 -3.212 5
12 Norwegia 33.187 -2.187 5
13 Polska 31.000 0.000 4
14 Dania 29.856 1.144 4
15 Austria 29.750 1.250 5
16 Szwajcaria 28.500 2.500 5
17 Szkocja 27.050 3.950 5
18 Szwecja 24.625 6.375 4
19 Izrael 24.625 6.375 4
20 Cypr 23.537 7.463 4
21 Chorwacja 21.125 9.875 4
Widać wyraźnie, że awans Polski powyżej 11 miejsca, ale też spadek poniżej 17 pozycji, to zdarzenia o bardzo niskim stopniu prawdopodobieństwa. W pierwszych dwóch rundach gramy 5 dwumeczów, zatem maks do podniesienia to 2,5 punktu do krajowego rankingu. Ale nie liczę na maksa. No cóż, przyjmijmy że Legia dorzuci bilans 2-1-1, Lech 2-0-0, a Jagiellonia i Raków 2-2-0. Dopiszemy sobie więc 1,875 punktu do rankingu. Wystarczy, żeby utrzymać dystans do goniących nas federacji (a nawet być może ciut odskoczyć) i odrobić ponad 1 punkt do Norwegii.
I obyśmy awansowali w komplecie do kolejnych rund.
Ogólnie to na razie Lugano może spaść do LK, ale jeśli przegra z Cluj, to i tak będzie potem rozstawione. Chyba że Paksi okaże się jakimś terminatorem i wyeliminuje najpierw Cluj, a potem Lugano, to wtedy Szwajcarzy nie będą mieć rozstawienia w q3 LK.
Na pewno z walki o LE odpadnie zespół z Danii lub Szkocji, który w dodatku nie będzie rozstawiony w q3 LK.
No i na pewno odpadnie zespół z Polski lub Czech. Ale najprawdopodobniej będzie rozstawiony w q3LK.
To tyle „emocji”, Większe emocje będą mieć miejsce w czasie losowania q3.
Teoretycznie… Lech (wspolczynnik 19 pkt.) awansowuje do q3 LM gdzie bedzie nierozstawiony. Trafia tam na Pafos (11,125), ktore przyjelo na q3 LM rozstawienie pokonujac Maccabi. W takiej sytuacji dla przegranego dwumeczu tej pary wspolczynnik decydujacy na q4 LE ustalany jest wedlug „oficjalnie nierozstawionego”, czyli Lecha czy po nizszym wspolczynniku z pary, czyli Pafos?
Decydują współczynniki z pary – wyższy i niższy. Zobacz sobie jak w zeszłym sezonie w LE był rozstawiany Elfsborg i jak się skończyła historia Rjieki w LE.
Jeśli w losowaniu q3 będzie para „zwycięzca dwumeczu Lecha” – „zwycięzca dwumeczu Maccabi-Pafos” i okaże się, że Pafos awansuje, to faktycznie przy losowaniu play-off LE będzie losowany „przegrany pary Lech-Pafos” ze współczynnikiem Pafos. Wtedy porażka z Cypryjczykami będzie mieć bardzo srogie konsekwencje – brak rozstawienia zarówno w playoff LM jak i LE.
@Patronus, cyt. „Wtedy porażka z Cypryjczykami będzie mieć bardzo srogie konsekwencje – brak rozstawienia zarówno w playoff LM jak i LE. ”
Trochę nie tak 🙂 Jeśli przegrają z Pafos w q3 LM, to zdanie to powinno brzmieć „Wtedy porażka z Cypryjczykami będzie mieć bardzo srogie konsekwencje – brak rozstawienia w playoff LE” – o LM zapominamy na amen.
Miałem na myśli porażkę Maccabi z Cypryjczykami i potencjalne konsekwencje dla Lecha.
„Jesli”…. Ty wciąż liczysz na farta??? Stary. Nie zasługujemy na to 15 miejsce aktualnie. Mamy patologię…
A faktycznie, nie zwróciłem na to uwagi. Dzięki za informację, musimy się zorganizować i wysłać petycję do UEFA, żeby nas zdegradowała na 30 miejsce.
Stary, na 15 miejscu i wyżej były jeszcze niedawno dużo większe patologie niż nasza (Serbia top 10, wcześniej Rumunia – gdzie topowy klub nie ma prawa do swojej nazwy i musiał ją zmienić xD).
Na jakiej podstawie uważasz, że nie zasługujemy na top 15? Kto bardziej zasługuje?
15 miejsce za poprzedni sezon mamy nie za zasługi tylko za wyniki , tak samo jak 13 miejsce w aktualnym rankingu. Jak będzie dalej czas pokaże , wszystko zależy od piłkarzy , jakkolwiek szczęście w losowaniach by się przydało.
Ty na tą stronę nie zasługujesz narzekaczu.
Każdy kraj ma mniej więcej równe szanse i jakoś udało nam się wskoczyć na te 15 miejsce, wiec chyba jednak zasługujemy. Wcale gorzej nie gramy niż Austria, Dania czy Norwegia (Legia wyeliminowała zespoly z Danii czy Norwegii), Jagiellonia tak samo. Wiec jednak chyba zasługujemy.
Po prostu Polska skorzystała z powstania LKE. Gdyby tego pucharu nie było, nie byłoby też Polski na 15 miejscu. Faktem pozostaje, że finansowo i sportowo polskie drużyny nadal są w tyle za duńskimi, austriackimi, szkockimi o greckich nie wspominając. Pojedyncze zwycięstwa jak to Jagielloni z Kopenhagą czy Legii z Midtjylland niewiele zmieniają, bo na 10 spotkań Duńczycy wygraliby powiedzmy 8 w obu przypadkach.
W aspekcie finansowym sprawa jest bardzo prosta: te drużyny regularnie dokonują transferów za kilka milionów euro, a czasem nawet więcej. Lecha przerosło wykupienie Carstensena za 1,5-2 mln euro i w zasadzie na tym można zakończyć temat.
Spokojna Woda, tutaj się akurat zgadzam, że te ligi są lepsze. Jednak, kiedyś to był poziom porównywalny do Belgii tych lig, a teraz po prostu zjechali z poziomu. Polska liga skoczyła, tak samo belgijska. No i dzięki tym zawirowaniom dojechaliśmy pod poziom wymienionych przez Ciebie lig. Topowe zespoły jak np. Celtic są wiadomo lepsze od naszych mistrzów jak np. Lech, ale całościowo mamy mocniejsze ekipy po prostu, tzn. równiejsze. Szkocja jest najsłabsza według mnie z wymienionych lig, w sensie największa mają dysproporcje i cały ranking opiera się na dwóch zespołach jak dawniej u nas na Lechu i Legii. Aktualnie w Polsce mamy dodatkowo do nich mam nadzieję Jagę i Raków (który od lat miał pecha w eliminacjach, mam nadzieję że w tym roku już się uda). W Austrii już jest bardziej wyrównanie i Danii, troszkę poziom lepszy niż nasz, ale jesteśmy w stanie z nimi wygrywać tylko musimy też mieć dobry dzień. A Grecja to niestety wraca do swojego poziomu, jak dla mnie to liga na poziomie Tureckiej (2-3 lata temu), czyli gdzieś za Belgią, ale przed nami delikatnie. No powiedzmy, że Czechy (chociaż oni też chyba na farcie lecieli, pamiętam w play offach jak Victoria w karnym jakoś się przecisnęła do grupy LKE lub LE i dzięki temu odjechali chyba. Tak to byśmy byli tuż za nimi. Nadal myślę, że jak będziemy wystawiać w pucharach nasze najlepsze zespoły to będzie to nasz poziom za te 2-3 lata. Mówię oczywiście z perspektywy rankingowej, bo finansowo nie orientowałem się. Sportowo to również jest podobny poziom, może delikatnie lepszy, jednak nie są daleko od nas. Taki Velde był dobrym zawodnikiem (nie kluczowym) Lecha, a jest zmiennikiem w Grecji. No i tyle wystarczy do porównania chyba, bo oba zespoły zdobyły mistrza w tym roku.
Arek, może się trochę nieprecyzyjnie wyraziłem. Liga szkocka ogólnie może nie jest super mocna, bo takie Motherwell czy inny Falkirk mogą spokojnie dostać od Pogoni czy Górnika, natomiast zespoły, które wysyłają do Europy, prezentują wyższy poziom od naszych. Rangers i Celtic wyraźnie wyższy, a przy Hearts mogę postawić powiedzmy znak równości. Inne są na doczepkę.
W Danii są lepsze Kopenhaga i Midtjylland (chociaż stołeczny klub rozegrał dość słabą kampanię w Europie), a takie Nordsjaelland rozjechało Lecha w sparingu. Austrię i Grecję trafnie opisałeś.
Jestem jak najbardziej zdania, że potencjał Polski to miejsca 9-12 w rakingu, tylko do tego trzeba robić progres co roku, a zarządzanie w większości polskich klubów kuleje. Do tego często po sukcesie nie następuje pójście za ciosem, co widać było po Legii w poprzedniej dekadzie, a teraz po Rakowie i Lechu. Tendencja wydaje się zmieniać na lepsze, ale to jest proces i zajmie parę lat.
@Spokojna Woda
„Skorzystanie przez Polskę na powstaniu LKE” to mit. Od wprowadzenia/przywrócenia trzeciej klasy rozgrywek polskie zespoły grające w fazie ligrupowej zawsze mieściły się w 80. Z czego wniosek, że gdyby pozostały LM i LE z 80 drużynami, to ilość polskich ekip w fazie ligrupowej nie zmieniłaby się.
Po prostu poziom polskiej piłki podniósł się w stosunku do tego co było 10 lat temu. Widać to chociażby po frekwencji na stadionach, która w ciągu paru lat wzrosła o połowę. Polska piłka klubowa przeżyła ostrą zapaść, którą troszeczkę pudrowała Legia, ale jak to się skończyło, to mieliśmy dwa sezony bez klubu w fazie grupowej. Ta zapaść skończyła się zanim wprowadzono LKE.
„bo na 10 spotkań Duńczycy wygraliby powiedzmy 8 w obu przypadkach”
Legia z Midtjylland dwa razy zremisowała i awansowała po karnych. I myślę, że obydwa remisy były zasłużone, obie ekipy mogły te mecze wygrać, ale były to wyrównane mecze.
Natomiast w ostatnich latach mieliśmy 5 meczów polsko-duńskich. Bilans to 2 wygrane drużyn z Polski i 3 remisy. Więc Twoja teoria (na szczęście) nie ma nic wspólnego z praktyką ostatnich lat.
„sportowo polskie drużyny nadal są w tyle za duńskimi, austriackimi, szkockimi”
Rozumiem, że ranking UEFA jest sfałszowany, bo w tym rankingu jednak wyprzedziliśmy zarówno kluby duńskie, austriackie i szkockie. W zakończonym sezonie za nami byli Szwedzi, Cypryjczycy, a nawet Czesi i Turcy. Dopiero potem Austria, Szkocja, potem Słowenia i Rumunia, a dopiero potem Dania i Szwajcaria.
No tak, no tak, ale polskie kluby grały w LK… To prawda, Legia uzbierała 21 punktów, a Jagiellonia 20. W tych samych rozgrywkach Kopenhaga zebrała niecałe 14 punktów, dwie trzecie tego co każdy z polskich klubów. Szwajcaria też miała dwa kluby w LK. Jeden lekko przekroczył 16 punktów, drugi zebrał 8. Szkocki klub w LK to 5 punktów. Austria miała dwa kluby w LK. Rapid zrobił więcej punktów niż Legia, ale LASK to zaledwie 3,5 punktu, czyli mniej niż zdobyła Wisła w samych eliminacjach.
Swoje druzyny w LK mieli też Czesi (Mlada 9 punktów) i Turcy (Basaksehir 10,5).
Więc nie było tak, że Polska dostała jakąś wyjątkową okazję, a inne kraje jej nie miały. Po prostu… to straszne, ligi duńska, austriacka, czy szkocka nie są wcale silniejsze od ligi polskiej.
Takie „pojedyncze zwycięstwa” o których piszesz to zdarzały się nam w latach 2005-2020. I w ich wyniku mieliśmy już wcześniej szanse na wejście do top15. Tylko właśnie okazywało się, że to były tylko pojedyncze zwycięstwa, a po nich przychodził czas na seryjne porażki. W ostatnich trzech sezonach to było już sporo zwycięstw na różnych frontach. I choć wciąż trafiały się głupie porażki, to jednak jest ich mniej, a coraz więcej nieoczekiwanych sukcesów.
Część odwiedzających ten portal wierzy w to, że te sukcesy będziemy nadal odnosili, co da nam dodatkowego kopa do rozwoju. Część obawia się, że jednak wrócą głupie porażki i nadzieje optymistów są złudne. Jak będzie to tylko prezes Kulesza wie… 😉
Zgadzam się natomiast co do finansów. Na pewno jeśli chodzi o kwoty transferowe Polska nadal „goni zachód”. Ale różnice nie są już takie jak kiedyś, że za siedzenie na ławce w rezerwach dostawało się lepsze pieniądze niż za grę w czołowym zespole ekstraklasy. Wiadomo, że nadal szefowie klubów oglądają ostrożnie każdego centa z trzech stron zanim go wydadzą. Ale jednocześnie polskie kluby są w stanie utrzymywać u siebie mocniejszych graczy. Nie przyjechali do Polski szejkowie z ciężarówkami petrodolarów, rozwijamy się głównie z pieniędzy z rynku wewnętrznego, to wymaga nieco czasu, ale rozwój jest widoczny. Spodziewam się, że w ciągu dwóch lat z listy top 10. najdroższych transferów w polskiej lidze znikną pozycje sprzed 2020 roku.
Zapewne jest „jak zwykle”, czyli nie jesteśmy jeszcze takimi hegemonami, żeby za dwa lata walczyć o 9 miejsce w rankingu (choć może się okazać, że za pół roku ten temat stanie się nawet realny), ani nie jesteśmy tak słabi, żeby za dwa lata spaść poniżej 20 miejsca. Myślę, że jesteśmy gdzieś między 10, a 16 miejscem i obyśmy dryfowali w górę i poprawiali nie tylko miejsce rankingowe, ale też fundament z którego to miejsce wynika.
Spokojna Woda, trochę przesadziłeś żeby brać wynik sparingu na poważnie xD. O ile zgodzę się, z resztą jako tako. Chociaż uważam, że jednak w Danii tylko Kopenhaga jest powyżej poziomu Ekstraklasy, ale pewny nie jestem. 60/40 może nawet 55/45 dla Kopenhagi z najlepszym naszym zespołem. Hearts myślę, że to jednak własnie poziom Pogoni, a nie czołowej naszej 4’ki, czyli bardzo delikatnie słabszy. A Celticu docenić jakoś nie mogę, bo Legia ich rozwaliła. Chociaż pewnie są trochę lepsi. A co do Rakowa to akurat Raków idzie za ciosem myślę. Lech jakby nie ta wpadka z Trnawą to też by szli. Byliby sporo do przodu myślę i tego mistrza by wygrali parę kolejek przed końcem. Ale wyszło jak wyszło niestety.
@Patronus
Nie mam ochoty liczyć szczegółowo, ile punktów z naszego rankingu pochodzi z gry w LK, ale zakładam, że to będzie coś koło 80%. Reszta to będą jakieś ochłapy z el. LM i dwa występy (Lech 2020/21 i Raków 2023/24) w LE. Całkiem dużo, jak sądzę.
Nie twierdziłem, że polska piłka się nie rozwinęła, bo to gołym okiem widać, że mamy coraz ładniejsze stadiony i coraz więcej kibiców na meczach. Twierdziłem natomiast, że postęp nie jest aż tak wyraźny, jakby na to wskazywał ranking krajowy.
Pisząc o ,,Duńczykach” miałem na myśli FC Kopenhagę. Skrót myślowy. W tym wypadku na 4 ostatnie spotkania bilans brzmi 2-1-1, gdzie paradoksalnie mecz, w którym grali najlepiej, zakończył się ich porażką. Na tle Rakowa też widać było, że jest różnica. Może nie ogromna, ale widoczna. Piasta gładko przejechali.
W ostatnich 5 latach grali 2x w LM i 2x w LK, notując wygraną z Galatasaray czy Manchesterem United.
Na sam koniec tego wszystkiego, sprowadzili właśnie Sarapatę z Górnika za okolice 4 mln euro, lub nawet 6 z bonusami. Czyli niemal 2x tyle, co najdroższy transfer w historii Ekstraklasy. A mówimy o zawodniku, który jeszcze niczego nie osiągnął.
Midtjylland grał w ostatnich 5 latach 1x LM i 3x LE, a jedynym sezonem, kiedy nie udało im się dojechać do fazy grupowej/ligowej był ten, kiedy przegrali z Legią. W ostatnim roku zrobili kilka transferów na kwoty od 2,70 do 4 mln euro.
Z duńskich czołowych klubów ostatnio nie szło tylko Brøndby, choć i tak bez problemu objechali Pogoń, a z Legią byli lepsi, ale odpadli.
Teraz pytanie: czy wyprzedzilibyśmy Danię, gdyby Midtjylland grał w LK i miał za rywali Larne, Molde, Pafos i Cercle, zamiast FC Porto, Eintrachtu czy Fenerbahçe? To samo z Austrią: przesuńmy Sturm i Red Bulla do LK i zobaczmy, jakie wyniki osiągną.
Ligą, z którą się możemy porównywać, jest liga szwedzka. Podobnie jak u nas mają wyrównaną czołówkę, wyceny na transfermarkcie zbliżone do naszych, kwoty transferów przychodzących w większości też. I tak samo uczestnicy europejskich pucharów lubią się u nich zmieniać.
@Spokojna Woda jeszcze Legia grała w LE.
Ale zauważ, że przez dwa lata polskie kluby były wykluczone ze startu w eliminacjach LE. No to nie dziwne, że większość punktów zdobyliśmy w LK, skoro trzy z czterech polskich klubów startowało w tych rozgrywkach.
Ogólnie to Polska była dość regularnie na miejscach 18-24. Spadek na 30 miejsce to anomalia.
Obecnie wybiliśmy się w górę. Być może to też anomalia, ale może jednak efekt tego postępu.
Napisałeś „Pojedyncze zwycięstwa jak to Jagielloni z Kopenhagą czy Legii z Midtjylland” oraz „W Danii są lepsze Kopenhaga i Midtjylland”. Teraz piszesz, że tylko Kopenhaga, bo to bardziej pasuje do tezy…
Ja zapomniałem o grze Rakowa z Kopenhaga, także w bilansie zamiast 2-3-0 jest 2-4-1. Nadal na naszą korzyść. Na 7 meczów 4 remisy, to raczej pokazuje, że nasze kluby prezentują podobny poziom. Kopenhaga wyraźnie obniżyła loty.
Przypominam też, że Dania była już w top15 rankingu UEFA, więc mieli łatwiej w walce o najważniejsze rozgrywki. Polska dopiero za rok będzie z tego korzystać.
Potem piszesz o pieniądzach, a tu akurat się zgadzamy, że Polska jest wciąż na dorobku i z tyłu za „Europą”. To się może zmienić jeśli skorzystamy z „rankingowej szansy”.
„z Legią byli lepsi, ale odpadli”
🙂
mi pasuje, niech tak będzie.
Odnośnie do rozgrywek, to napisałem Ci, że nie tylko polskie kluby grały w LK. I wbrew temu co twierdzą niektórzy, wcale nie zbierali tam kokosów. Poza Rapidem Wiedeń, wszystkie inne kluby z interesujących nas federacji punktowały słabiej niż Legia i Jagiellonia.
Nie zgodzę się co do porównania polskiej ligi do szwedzkiej, dlatego że… właściwie polska liga jest wyjątkowa i nie da się jej porównać do żadnej innej. Biorąc pod uwagę wielkość, liczebność kraju, strefę geograficzną sytuację geopolityczną i gospodarczą…
No cóż, zobaczymy co pokażą najbliższe dwa miesiące. Będziemy w euforii, albo i nie. Oby było ciekawie!
Wiesz, dla mnie zespół, który w ciągu ostatnich 5 lat zagrał 1x w LM i 3x w LE osiągnął więcej niż ten, który w tym czasie wystąpił 1x w LE i 2x w LK, a w jednym z tych 5 lat nie grał w Europie w ogóle. Bezpośredni dwumecz rozstrzygnęły rzuty karne, więc tutaj mógłbym się pokusić o znak równości, natomiast Midtjylland jest widocznie bogatszy i bardziej regularny. No i gra w bardziej prestiżowych pucharach.
Pokuszę się może o takie stwierdzenie, że miejsca 18-24 oddawały może stan faktyczny polskiej piłki, ale z pewnością nie potencjał. W ostatnich latach swoją drogą takich ewidentnych wpadek pucharowych było już mniej, a jak już ktoś odpadał, to przeważnie z dużo lepszym rywalem. Także mam nadzieję, że tendencja wzrostowa pozostanie.
Co do ,,bycia lepszym, ale odpadnięcia”: nie zgadzam się z poglądem, że ,,ten co wygrał, był lepszy”. Nie przepadam za takim zero-jedynkowym podejściem, bo nie pokazuje stanu faktycznego. Jeden mecz to bardzo mała próbka. O wyniku może zadecydować mnóstwo czynników: zmęczenie, głupi błąd, czerwona kartka etc. Bardzo fajny przykład, to dwumecz Jagielloni z Cercle Brugge. Czy uważasz, że Jagiellonia była lepsza? Bo ja twierdzę, że o awansie przesądziła czerwona kartka dla zawodnika z Belgii i okres gry w przewadze, który Jaga wykorzystała na 200%. Przy równych składach w Białymstoku mecz układał się na 0:0, a w Belgii wiadomo. Podobnie Brøndby miało przeciw Legii więcej z gry, optycznie lepiej się prezentowali, tylko Legia strzeliła więcej bramek. Tak samo w dwumeczu Bødo/Glimt vs Lech, gdzie Kolejorz głęboko się bronił na wyjeździe przez całe spotkanie, natomiast u siebie wykorzystał jedną sytuację i to wystarczyło.
Słabiej punktujące kluby z innych federacji w LK to jest najczęściej drugi szereg. Wstawmy Pogoń albo Cracovię i zobaczmy, jak sobie poradzi. Najlepsze kluby ze Szkocji, Austrii oraz Midtjylland czy YBB grały wyżej.
Generalnie zestaw pucharowiczów na ten sezon mamy najmocniejszy, jaki być mógł, tylko niepokoi sytuacja kadrowa Jagielloni, Legii, chaos w tym drugim klubie oraz brak rozstawienia Rakowa. Jako umiarkowany optymista sądzę, że zobaczymy dwa polskie kluby w fazie ligowej i będzie to Lech w LE i Raków w LK.
Faktycznie Spokojna Woda ma sporo racji, niestety… Gdyby punktowanie było zniuansowane ze względu na poziom poszczególnych pucharów/lig UEFA (w sumie to już nie wiadomo jak to nazywać zbiorczo 😀 ), to prawdopodobnie nie byłoby 15. miejsca.
@Spokojna Woda
W piłce nożnej liczy się to co „tu i teraz”. Legia w drugiej dekadzie wieku zdominowała ligę, tytuły zdobywała seryjnie, ale obecnie nie jest lepsza od Rakowa, czy Jagiellonii. Feio po przegranych meczach mówił, że „Legia była lepsza bo to i tamto”. Ale za „bycie lepszym” nagród nie dają. Trzeba tę lepszość udowodnić.
I tak samo z klubami duńskimi. Spuściły z tonu. Jeśli Kopenhaga w jednym sezonie zajmuje drugie miejsce w grupie LM, a w kolejnym ma problemy, żeby wejść do 1/16 LK, to można powiedzieć, że mają dużo słabszy zespół niż rok wcześniej. Zobaczymy, czy poprzedni sezon to był wypadek przy pracy, czy może staczanie się po równi pochyłej będzie trwać. Bo może być tak jak z Grecją, gdzie po krótkiej zadyszcze kluby wydają się wracać na swoje tory, ale może być tak jak z Rosją, która była na 6. miejscu rankingu, zdobywając regularnie po około 10 punktów, a potem raz przekroczyla 7,5, a w następnych trzech sezonach zdobywała po około 5 punktów i to mimo wprowadzenia dodatkowych rozgrywek.
Co do meczu Jagiellonii z Cercle, to oglądałem ten mecz spokojnie i wiedziałem, że gole dla gospodarzy to tylko kwestia czasu. „Tego nie sprawdzimy”, ale sądzę że bez czerwonej kartki też skończyłoby się 3:0. Przez czerwoną kartkę Jagiellonia miała szansę na wyższą wygraną, mogło być nawet 5:0, ale tak się nie stało. Mecz rewanżowy był zupełnie inny, jeden ze słabszych meczów Jagi i Belgowie to częściowo wykorzystali.
Co do „słabiej punktujących” to zrobiłem rozpiskę. Co to jest „drugi szereg”? Legia to który szereg, skoro zajęli 5. miejsce w lidze? Djurgardens lub Molde to który szereg? Dla Austrii najlepiej punktował Rapid, czwarty-piąty zespół ligi. W zakończonym sezonie rozgrywek austriackich mistrz miał o 3 punkty więcej niż czwarta ekipa tabeli. To jak to jest z tymi szeregami?
Oczywiście to o czym piszemy jest oparte praktycznie na jednym sezonie z nowym systemem rozgrywek. Ligę Mistrzów wygrała drużyna, która 40 minut przed końcem fazy ligowej była poza rozgrywkami. W fazach ligowych grała rekordowa liczba drużyn. W finale LE były dwa zespoły znad strefy spadkowej Premier League. A my zanotowaliśmy rekordowy sezon mimo że zestaw wydawał się wyjątkowo słaby (i w pewnym sensie tak było). No to skoro ze słabym zestawem osiągnęliśmy rekordowy sezon, to skoro mamy zestaw, który wydaje się mocniejszy niż rok temu, to nie dziwne, że oczekujemy lepszego rezultatu. Oby tylko klubowi włodarze nadążyli 🙂
@Patronus
Feio dość często koloryzował. Ja mówię o faktycznych wydarzeniach, gdzie jedna drużyna jest WYRAŹNIE lepsza od drugiej, ale przegrywa/remisuje mecz.
Nie patrzyłem, czy były jakieś znaczące odejścia w FC Kopenhadze między sezonem w LM a tym w LK, natomiast jeśli skład pozostał w większości taki sam, to trudno pisać o tym, że zespół stał się słabszy. Mógł być w słabszej formie.
Lech wygrał ostatnie mistrzostwo głównie zawodnikami, którzy byli już w klubie za kadencji Rumaka: Ishakiem, Mrozkiem, Pereirą, Gholizadehem, Sousą itp. Czy Kolejorz miał dużo słabszy zespół sezon wcześniej od tego, który zdobywał mistrzostwo? Ja bym powiedział, że niekoniecznie. Co najwyżej trochę słabszy, a wystarczyło zatrudnić fachowca zamiast dyletanta i wyniki zmieniły się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
Potencjał vs forma. Być może duńskie kluby nie były sezon temu w najwyższej formie, ale nadal miały potencjał na grę w LM. Że tego nie wykorzystały, to inna sprawa.
Czy Śląsk był lepszy od Lecha, ze względu na lepszy bilans bramkowy w dwumeczu? Nie, bo Lech wygrał mistrzostwo, a Śląsk spadł z ligi. I tyle w temacie.
Meczu Cercle-Jagiellonia nie widziałem, obejrzałem tylko powtórkę. Mecz w Białymstoku miałem okazję oglądać i jak dla mnie to zanosiło się na 0:0 lub jakieś skromne zwycięstwo Jagielloni, na pewno nie na łomot, który Belgowie dostali po czerwonej kartce. Takie sytuacje też trzeba umieć wykorzystać, ale nikt mi nie powie, że Jagiellonia była wyraźnie lepsza w dwumeczu.
Drugi szereg to… drugi szereg. W Szkocji najlepsze są Celtic i Rangers, bez cienia wątpliwości. Drugim szeregiem jest Hearts. Analogicznie w takiej Turcji masz pierwszy szereg złożony z trzech stambulskich klubów, a następnie drugi, w którym jest np: Başakşehir. Chodzi o kluby WYRAŹNIE słabsze/z mniejszym potencjałem od tych wiodących. Czyli w Polsce pucharowa czwórka to pierwszy szereg (Legia z niego może wypaść, ale ze względu na wygrany puchar póki co może być doń zaliczana), a taka Pogoń, Cracovia czy Górnik Zabrze to szereg drugi.
Legia nie będzie miała tak łatwo, ale liczę, że przejda do kolejnej rundy.
Widziałem przewidywania football meets data. Tam mamy trzy ekipy w fazach ligowych – Lecha, Jagiellonię i Raków.
OK, czyli Legia przejdzie. A reszta – nie wiadomo. 🙂
To, co jest fajne w zdobyciu maj9tra przez Lecha, to fakt, że tę szalę na ich korzyść przechyliły w dużym stopniu 2 „grube” kontrakty – dziś możemy już powiedzieć, że udane – Aliego i Walemarka. To znaczy, że aby realnie myśleć o mistrzostwie ekstraklasy należy zaprzestać myśli, że wystarczy ściągać zawodników za niskie kwoty. Te dwie umowy powyżej 1 mln dały tytuł dla Poznania i inne kluby powinny nie bać się już ściągać zawodników w tym przedziale cenowym. Oczywiście, można mieć super szczęście i trafić na wyprzedaży na super zawodnika w super promocji, ale wydaje mi się, że ten trend cenowy będzie się nasilał i gracze kosztujący powyżej miliona będą coraz częściej witać w naszej lidze. Raz, że nasza liga jest coraz atrakcyjniejsza – coraz wyższe miejsce w rankingu UEFA a co za tym idzie więcej drużyn w europejskich rozgrywkach, dodatkowo średnia widzów rośnie pięknie z roku na rok. Dwa, że zarabiając w europucharach po prostu nasze eksportowe kluby będzie najzwyczajniej w świecie na to stać.
Ci, którzy się w tym sezonie ligowym nie załapią do rozgrywek UEFA najzwyczajniej w świecie stracą podwójnie.
A wcześniej „grube kontrakty” Hotica, Golizadeha czy BaLua sprawiły, że Lech zajął 5 miejsce.
.
A mistrzostwo Lech wywalczył z juniorami: Kozubalem i Gurgulem w I składzie.
Lech zajął piąte miejsce dzięki/przez zmianę trenera na Rumaka, który dokumentnie rozmontował tę ekipę a nie dlatego, że ściągnął dobrych zawodników.
Jeżeli wg ciebie największy wpływ na tytuł mieli Gurgul i Kozubal, to chyba oglądamy inną ekstraklasę.
Pamiętacie jak rok temu w moim komentarzu przedsezonowym było zawarte to,że lepiej żeby Jagiellonia spadla do grupy LKE ?I początkowo większość tu zastanawiała się czy wykazuję się brakiem ambicji?A po sezonie przyznała po cichu mi rację widząc jak Jaga wywindowała naszą ligę w rankingu?Konsekwentnie zatem przed tym sezonem życzę sobie i nam żeby Lech Poznań, prawdopodobnie jedyny pewniak do gry w grupie, znalazł się w fazie grupowej LKE i tam podtrzymał dobrą punktację do rankingu.Liga Mistrzow lub Europy tak,ale jeszcze nie teraz a w następnym sezonie gdzie będziemy mieli 2 zespoły w eliminacjach do LM
Ale co zmieni piąta drużyna w eliminacjach? Co by w tym roku zdziałała Pogoń gdyby startowała w miejscu norweskiego Brann? Doszłaby jedną rundę dalej niż Raków?
Prawda jest cały czas trywialna: różnicę robi nie jedna drużyna więcej tylko jedno miejsce wyżej. Taki Lech miałby wtedy pewną LE a Legia nie musiałaby się bać Banika i jego rankingu w Q3. Co by raczej oznaczało Q4 i wtedy pewną LK. Co najmniej, bo mogłoby być fuksem nawet LM+LE.
A co tam ugrają, to już zupełnie inna bajka…
Aga, trudno oszacować ile punktów ugrałaby Jagiellonia grając w LE. Ale powróżmy z fusów.
Zakładając, że pokonałaby Ajax (dodatkowy punkt do rankingu) i w związku z tym wylosowała takich rywali jak Athletic.
Dom: Alkmaar, Slavia Praga, Elfsborg, Viktoria.
Wyjazd: Roma, Łudogorec, Fenerbahçe, Beşiktaş.
Trzy wygrane ze Slavią, Elfsborgiem i Łudogorcem, plus trzy punkty w meczach z AZ, Viktoria i w Turcji. 12 punktów. 16 miejsce w tabeli. W 1/16 Ferencváros, powiedzmy 2 punkty za jedna wygrana, w 1/8 Lazio no to powiedzmy 2 punkty, ale odpadnięcie.
No to daje 3 punkty w eliminacjach, 12 punktów w fazie ligowej, 2,25 punktu bonusowego, 2 punkty za 1/16, bonus za 1/8 i 2 punkty za 1/8, to razem daje 22,25. Czyli o 2,25 więcej niż w LK.
——
Z drugiej strony spójrzmy na temat przez mniej różowe okulary. Jagiellonia nie ma pięciu ton fuksa w Kopenhadze i przegrywa zasłużenie 4:1.
Celje popełnia o jeden głupi błąd mniej i wygrywa 3:2.
I Jagiellonia kończy z 7 punktami, powiedzmy szczęśliwie na 21. miejscu. 0,5 punktu za bonus. I w 1/16 ma dwumecz z APOELem, w którym wygrywa u siebie 1:0 i przegrywa w rewanżu 0:2. W takiej sytuacji 2 punkty z eliminacji, 7 punktów z ligi, 0,5 bonusu i 2 punkty z 1/16.
Razem 11,5.
Szczerze mówiąc, przed startem fazy ligowej, spodziewałem się mniej-więcej takiego dorobku po stronie Jagiellonii.
——
Dlatego nie wróżmy z fusów i nie myślmy co by było, gdyby. Jak dają to brać, grać o najwyższe cele, nie bać się rywali z federacji 9-17 o niższych to nawet nie wspominając.
W tym sezonie jest pięć scenariuszy. Czarnowidze wróżą spadek na 16-17 miejsce. Ostrożni pesymiści liczą na pozostanie na 15 pozycji. Realiści mówią o obronie 13 miejsca (ewentualnie spadku na 14). Radośni optymiści liczą na awans na 12, a może nawet 11 pozycję. A fantaści o przegonieniu Czechów, a nawet wbiciu się na 10 miejsce!
@ Patronus
Fantazjować najlepiej po każdym losowaniu. Teraz – gdy nie wiemy z kim się zmierzą nasze drużyny na późniejszych etapach kwalifikacji najlepiej poczekać. Osobiście należę chyba do tej środkowej grupy, ewentualnie czwartej, lecz bez wiedzy na temat konkurentów nie ma co wróżyć z fusów. Najważniejsze kogo przydzieli los.
Na ten moment wydaje się, że będziemy walczyć o 12 miejsce, zatem też jestem gdzieś między 3 i 4 grupą. Po zakończeniu eliminacji na pewno będzie można zweryfikować te plany.
PS. Pamiętasz jakie dawano nam szanse na wejście do top15 po zakończeniu eliminacji rok temu?
@ Patronus ©
Sam byłem raczej pesymistą rok temu, zwłaszcza przed kwalifikacjami, zważywszy na to jak wyglądał sezon ligowy Ekstraklasy 2023/24 i jak wyglądał skład początkowy naszych reprezentantów w rozgrywkach UEFA. Legia jednak dała radę a los potoczyłby się całkiem inaczej, gdyby nie super ważna główka Pankowa z Broendby. Oto co daje wysoki współczynnik. „Wojskowi” dzięki niemu mieli tylko praktycznie jednego klasowego przeciwnika w całych eliminacjach. Teraz, gdy będziemy mieć 5 drużyn kwalifikujących się więcej naszych ekip będzie mieć współczynniki powyżej minimalnego – krajowego i oby dawały one jak najwięcej rozstawień. Bez rozstawień i „poduszek” niższych szczebli rozgrywkowych UEFA drogi robi się pod górkę o czym przekonał się już niejeden nasz zespół.
Rozpoczynający się niedługo sezon będzie w wielkim stopniu zależał właśnie od Kapustki i spółki. Legia po prostu musi przebrnąć kwalifikacje minimum do LK, albo nasze „mocarstwowe” plany legną w gruzach.
Patronus , może tak, może nie. Jedyna potwierdzona teoria to taka że Jaga zagrała w LKE i wywindowała nas na 15 miejsce,więc mogłoby być tylko gorzej.Ale szacunek za tak pogłębiona analizę (mimo wszystko opartą o teorię)
Aga: mogłoby być też lepiej, na przykład 14. miejsce.
Tego się nie dowiemy, ale nie mam nic przeciwko temu, żebyśmy za rok dyskutowali o tym dzięki czemu znaleźliśmy się na 10. miejscu 🙂
Pogoń zapewne nic by nie zmieniła, ale za rok ten piąty slot może przypaść np. Legii albo Lechowi, i to już może wiele zmienić.
Ale ta piąta dodatkowa drużyna grałaby w eliminacjach Ligi Mistrzów a nie w eliminacjach Ligi Konferencji…to już z automatu daje tylko jednego rywala do pokonania by się znaleźć w fazie ligowej jakichkolwiek rozgrywek
Tak żeby bardzo uściślić:
„ta piąta” drużyna będzie mieć taką drogę jak ta czwarta.
z kolei „ta trzecia” drużyna będzie mieć lepszą drogę, bo pierwszy wygrany dwumecz da jej minimum LE.
W przyszłym sezonie w q2LM w ścieżce ligowej można dość łatwo określić potencjalnych uczestników i ich ranking na starcie sezonu:
Turcja to Fenerbahce 47,25 lub Galatasaray 35,75 (pozostałe raczej są poza walką o wicemistrzostwo).
Norwegia to Bodo 47 lub Molde 21,75 (i nie wzrośnie). Pozostałe kluby na ten moment mają ranking krajowy.
Grecja to Olympiakos 46,5, PAOK 37,25, Panathinaikos 16 i inni.
Austria to Salzburg 41, Rapid 27,25, Sturm 23, LASK 21 (i nie wzrośnie), Austria Wiedeń 7,5 i inni.
Szkocja to Rangers 56,25 lub Celtic 35.
Polska to Legia 28,5, Lech 16, Jagiellonia 14, Raków 8.
Realnie patrząc, Legia ma największe szanse na rozstawienie jako wicemistrz. Lech i Jagiellonia są w trudniejszej sytuacji, a Raków… ma bardzo bardzo małe szanse. Wyżej będzie wicemistrz Turcji i Szkocji, bo trudno wyobrazić sobie sensacyjnego wicemistrza w tych ligach – w Turcji wicemistrz miał 20 punktów przewagi nad trzecią ekipą w tabeli (36 kolejek), w Szkocji było to 17 punktów (38 kolejek).
Teoretycznie jest szansa na przegonienie tych ekip przez Legię, ale… Legia w zakończonym sezonie zebrała 15,5 punktu. Jeśli powtórzy ten wynik, będzie mieć 44.
Galata musiałaby zrobić maks 8,25, a skoro mają pewną LM to znaczy, że w 8 meczach mogliby wygrać tylko raz, lub dwa razy zremisować.
Z kolei Celtic może zdobyć maks 9 punktów. Zaczynają grę w play-off LM. Jeśli awansują, to mogą zdobyć maks 3 punkty w 8 kolejkach. Jeśli nie awansują, wówczas mogą zdobyć maks 9 punktów rankingowych. Uwaga na punkty bonusowe, 3 wygrane i 3 remisy to 9 punktów rankingowych, ale dodatkowo awans do 1/16 itd.
Zatem albo Legia musiałaby na przykład zagrać w 1/4 LE, albo któraś z wymienionych ekip musiałaby polec z kretesem.
Dodatkowo w Grecji wicemistrzem nie może zostać ani PAOK, ani Olympiakos (ewentualnie PAOK po jakiejś pucharowej katastrofie w tym sezonie).
W Norwegii Bodo nie może zostać wicemistrzem.
W Austrii wicemistrzem nie może zostać Salzburg, a Legia musi skończyć sezon wyżej niż Rapid i Sturm (w obu przypadkach na starcie wojskowi są wyżej).
Dla pozostałych trzech naszych ekip, wyprzedzenie Turków ani Szkotów nie wchodzi w grę. Pozostaje więc wyprzedzenie Grecji, Norwegii i Austrii.
W przypadku Grecji, jeśli wicemistrzem zostanie Panathinaikos, wówczas Lech i Jagiellonia muszą mieć lepszy sezon niż Grecy i skończyć przed nimi w rankingu klubowym. Raków ma na to marginalne szanse. Jeśli mistrzem zostanie inny zespół, wówczas nawet częstochowianie mogą być przed nim (choć może decydować wynik rankingowy z obecnego sezonu).
W Norwegii dla Lecha i Jagiellonii będzie ważne, żeby wyprzedzić Molde, co będzie o tyle łatwe, że oni w tym sezonie nie dopiszą sobie żadnych punktów. Lech powinien to zrobić bez problemu, Jagiellonia musi wejść do fazy ligowej i tam zapunktować. Raków musiałby zaliczyć naprawdę dobry sezon i zdobyć minimum 13,75 punktu, czyli zdobyć na przykład 8 miejsce w grupie i jeszcze zapunktować w 1/8.
W przypadku pozostałych norweskich ekip, sprawa jest prosta – trzeba być przed nimi. Brann ma 5 punktów, Rosenborg 4,5, czyli jest spora szansa na spełnienie tego warunku.
Wreszcie Austria. Tam wicemistrzostwo dla Salzburga lub Rapidu przekreśla nasze szanse (no, chyba że Rapid nie awansuje do fazy ligowej LK, w takiej sytuacji Lech, a nawet Jagiellonia mają szanse żeby go wyprzedzić). Sturm będzie trudno wyprzedzić nawet Lechowi, choć 7 punktów jest teoretycznie do odrobienia. LASK nie zapunktuje, więc Lech może ich wyprzedzić, a także Jagiellonia, jeśli zagra w LK. Austria Wiedeń i inni są na razie za plecami polskich klubów.
Przypominam, że przejście pierwszej fazy dla wicemistrza to gwarancja minimum LE. W kolejnej fazie do gry wchodzą wicemistrzowie Portugalii, Belgii i Czech, trzeci zespół Holandii i czwarta ekipa Francji. Zupełnie inna opowieść.
Ale dobrze jest mieć wicemistrza z dobrym rankingiem, bo nawet jeśli nie da to rozstawienia, to w razie porażki, dobrze mieć rozstawienie w q3 LE, to też może być droga do fazy ligowej LE.
Koledze wyżej chodziło o to, że do tej pory mieliśmy: 1 LM, 1 LE, 2 LKE; a od przyszłego sezonu to będzie 2 LM, 1 LE, 2 LKE – więc patrząc ogólnie, to ta dodatkowa drużyna będzie w el. LM, nie LKE. Oczywiście, wszystko będzie przesunięte, i to miejsce zajmie wicemistrz, a nie piąta drużyna, ale kolega ma rację. To nie jest dylemat „mieć Pogoń dodatkowo w el. LKE lub nie”, jak to niektórzy przedstawiają. Tylko raczej „mieć Raków w el. LM a Pogoń w el. LKE, lub Raków w el. LKE a Pogoń nigdzie”. Więc nawet jeżeli ta Pogoń miałaby od razu odpaść, to i tak wariant drugi jest dużo bardziej korzystny. Stąd, te dywagacje, że „po co nam piąte miejsce w pucharach, jak Pogoń/Motor/Górnik/ktokolwiek i tak niczego nie wniosą”, są bez sensu.
@ Aga
Aby szanse na to były jak największe powinniśmy wystawić za rok następujący skład:
– LK – miejsca 3-4 w lidze, czyli nasze najlepsze eksportowe 2 drużyny z największym rankingiem klubowym, czyli Legia i Lech;
– LE – zdobywca Pucharu Polski, czyli nasza kolejna ekipa w powyższym rankingu – na ten moment jest to Jaga;
– LM – mistrz (albo majsta) oraz ten drugi w lidze, czyli 2 solidne kluby – zatem jednym z nich powinien być Raków, który jeszcze ma ranking większy niż minimum przyznawane automatycznie drużynom z PZPN oraz zespół, który ma potencjał, ale nie ma rankingu i podobnie jak białostoczanie w zakończonym sezonie da radę się załapać do najniższego szczebla europejskich kampanii. I tu jest kilku kandydatów: Pogoń, Górnik, Cracovia, Widzew (szkoda, że „super Mario” jednak nie wróci do Ekstraklasy) Motor, Korona, Lechia czy jakiś nieoczywisty kandydat.
Mamy wtedy 5 zespołów w fazie ligowej, nabijamy ze 20 pkt do rankingu krajowego i wyprzedzamy Czechów, co to niektórym nie dają spać spokojnie…
PS. Myślę, że Chelsea czyta uważnie Twoje komentarze i wybiera słusznie najlepsze dla niej rozgrywki.
No to teraz pojechałeś porównując ekstraklasę do Premiership…Nie,Jaga nie ma jeszcze potencjału Chelsea
Aga, jako kibic Lecha odpowiem Ci jednym zdaniem: wejście do FL LK będzie dobre dla ligi i jej rankingu, ale złe dla Lecha i jego pozycji w Europie, a także dla motywacji drużyny na resztę sezonu (bo będzie oznaczać, że realnie kwalifikacje poszły bardzo słabo).
A moim zdaniem gra w LE może dać Lechowi i lidze mniej-więcej tyle samo punktów co LK, dzięki dwóm dodatkowym meczom, a więcej kasy i prestiżu. W obu tych przypadkach można liczyć na jakieś 18-22 punkty do rankingu.
Oczywiście przy dobrym losowaniu rywali ligowych i odrobinie szczęścia w fazie pucharowej można ugrac jeszcze więcej. Legia ugrała 21, ale remis z Lugano czy Djurgardens dawałby dodatkowy punkt plus nieco większy bonus i łatwiejszych rywali z opcją gry nawet w półfinale, sądzę że nawet 24 punktu można było ugrać.
Gra w LM faktycznie może się nie opłacić rankingowo. Bo oznaczałoby to w tym sezonie ze 4 punkty z eliminacji, 6 punktów bonusowych oraz 4-7 punktów meczowych, w zależności od losowania. Czyli jakies 14-17 punktów.
Choć przy dobrym losowaniu (na przykład mecz u siebie z zespołem z Hiszpanii na początku może dać niespodziewane punkty, Monaco, Lille czy Benfica na tym skorzystały) jest szansa na ugranie 11-12 punktów ligowych (8-9 do rankingu), To będzie oznaczać grę w fazie pucharowej czyli ekstra 1 punkt bonusowy i powiedzmy 1 punkt za mecz w 1/16. Czyli 20 punktów – wariant optymistyczny, ale moim zdaniem nie jest gdzieś z kosmosu.
A przy tym wszystkim jednak LM to i dużo większy prestiż i promocja graczy i dodatkowy zastrzyk do budżetu.
Te dwa dodatkowe mecze to akurat może być niewielka korzyść, zważywszy że są one rozgrywane w czasie, gdy mamy przerwę zimową.
Wszystko zależy od terminarza. Jeśli w przerwie zimowej wypadną mecze z zespołami z 1, 2 koszyka, to nie liczę na wielkie zdobycze. Ale to znaczy, że wcześniej gra się ze słabszymi drużynami, a wtedy można dobrze zapunktować.
Nie zgadzam się z tym, że eliminacje Ligi Konferencji będą złe dla Lecha a raczej wprost przeciwnie….w zakończonym sezonie Legia z Jagą zaliczyły bardzo udane eliminacje dochodząc do ćwierćfinału rozgrywek i odpadając z markowymi klubami.. trzeba też zaznaczyć, że jeszcze rok temu Lecha w ogóle nie było w europejskich pucharach, więc to jest już jakiś krok naprzód…poza tym można zarobić w tym pucharze naprawdę dobre pieniądze jak na polskie warunki..
Nie ma rozwiazan idealnych
Aga, straszne głupoty piszesz.
To nie są głupoty, tylko po prostu perspektywa „kibica rankingowego”, a zdaje się do takowych nie należysz (ja na pewno nie, w przypadku Lecha).
Rozwinę na przykładzie wybitnie nie-mojego klubu, czyli Legii: niby LKE to idealne poletko do kolejnego sezonu z solidnym punktowaniem, może 1/4 znów wpadnie, a może z racji na zestaw rywali nawet coś więcej. No ok, ale jednocześnie Legia wysyła sobie i całej Europie sygnał „jesteśmy klubem na III poziomie rozgrywkowym” (trzeci rok z rzędu!!), a to ma swoje konsekwencje m.in. względem piłkarzy, których da się ściągnąć do klubu lub wypromowania tych, którzy w klubie już są.
Wojtek, po raz kolejny czytam na tym forum wypociny w stylu że lepiej się ogrywać w LKE niż grać w LM, bo można zdobyć więcej punktów. A jak się zdobędzie więcej punktów to wtedy jest wyższe miejsce w rankingu. A jak będziemy mieli więcej drużyn w pucharach, to może wtedy Aga przestawi wajchę i zgodzi się na grę w LM ew. w LE.
Ktoś tutaj, kilka miesięcy pisał jeszcze większą głupotę, że najlepiej jakby w fazie pucharowej LKE 24/25 Jaga trafiła na Legię, bo wtedy mamy pewne punkty. Weryfikacja tej głupoty nastąpiła bardzo szybko.
Fakt, nie jestem kibicem rankingu, jestem kibicem piłki nożnej. Dla mnie najważniejszy jest dobry mecz i zwycięstwo. A awans polskiego zespołu do LM to wielkie święto. Żyłem potyczkami Legii i Widzewa w LM w latach 90′. I czekam na takie potyczki w przyszłości – mam nadzieję, że za sprawą wzrastającego poziomu Ekstraklasy a nie kalkulacji badaczy rankingowych.
Ciekawostka: Ci, którzy chcieli żeby Legia i Jaga na siebie trafiły, żeby mieć „gwarantowane” 4,5 punktu, nie chcą, żeby polski klub grał w LM, gdzie ma „gwarantowane” 6 punktów…
—————————
Myślę, że nie tyle chodziło o „ogrywanie się”, co o „zdobywanie punktów”. Ale to może być mylące, o czym napisałem w swoim komentarzu.
W zakończonym sezonie Belgia miała 5 klubów. Najlepiej punktował Club Brugge w LM (19,75), potem na równi Anderlecht (LE) i Cercle (LK) po około 16,5, potem słabiej Gent z LK, a najsłabiej Union w LE.
Grecy mieli trzy kluby w fazie ligowej. Najlepiej punktował Olympiakos w LE (18,5), ciut słabiej Panatahinaikos w LK (17), a znacznie słabiej PAOK w LE (12,25).
W przypadku Norwegii zdecydowanie najlepiej punktowało Bodo (28), Molde słabo w LK (12,75), a kolejne dwa nawet nie weszły do LK.
W Szwecji Djurgardens w LK nastukało aż 22 punkty, a w LE Elfsborg i Malmo odpowiednio 13,5 i 6,5 punktów.
Cypr miał trzy ekipy w LK i odpowiednio wyniki 17,125, 13,750 i 11,375.
Dla Czechów najlepiej punktowała Viktora w LE, potem Sparta w LM (dzięki bonusowi), potem Mlada w LK i Slavia w LE. Baniak odpadł w eLK.
Turcja. Fenerbahçe, Besiktas i Galata w LE odpowiednio 16,75m 13,75 i 7,5. Basaksehir w LK 10,5.
Austria miała 2 kluby w LM, któe w sumie zdobyły mniej punktów niż sam jeden Rapid w LK. Ale drugi austriacki klub w LK, LASK to jedynie 3,5 punktu, czyli mniej niż nasza Wisła, która odpadła w eliminacjach!
Szkocja. Wiem, że to nietypowy przykład, ale jednak: najlepiej Rangers w LE (19,75), potem Celtic w LM (17), potem daleko z tyłu Hearts (5) i dwa kluby, które odpadły w walce o LK.
Rumunia: FCSB 24 punkty w LE. pozostałe odpadły w walce o LK.
Dania. Kopenhaga i Midtjylland praktycznie taki sam wynik w LK i LE – około 13,5.
Szwajcaria. Lugano najlepsze w LK. YBB (LM) i Sankt Gallen (LK) z identycznym dorobkiem punktowym.
Dalej jest już tylko jedno ciekawe porównanie. Azerska Zira, która odpadła w eliminacjach zebrała 5 punktów – tyle samo ile zebrał Karabach, grający w fazie ligowej LE. 🙂
Podsumowując: nie ma jednej reguły, która by określała, gdzie zdobywa się więcej punktów. Więc „trzymanie kciuków” za to, żeby mistrz Polski spadł do LK jest kompletnie bez sensu.
Aby polski kibic cieszył się z awansu do upragnionej Ligi Mistrzów polskiego zespołu, to ten zespół musi to sobie ułatwić wypracowanym rankingiem klubowym ale i krajowym, które daje start od dalszej rundy i większego prawdopodobieństwa awansu… ranking ma tu kolosalne znaczenie, bo startując np od pierwszej rundy eliminacji i nie mając rozstawienia jesteśmy z góry skazani na niepowodzenie
Dzięki za poparcie
Pamiętamy.
Nigdy nie przyznałem racji, bo twoje dalsze wywody opierały się na wynikach Slovana i pomijały np dorobek Bodo/Glimt bez choćby cienia wytłumaczenia, dlaczego wyniki Jagiellonii miałyby być takie, jak Słowaków – różnica w klasyfikacji (na początku tamtego sezonu) 8 miejsc a nie jak Norwegów – różnica 7 miejsc.
Więc tryumfalne obwieszczanie, że bez spadku Jagi do LKE nie byłoby 15 miejsca uważam za całkowicie bezpodstawne.
Równie uprawnione jest twierdzenie odwrotne – z Jagiellonią rozgrywającą więcej spotkań -> mającą więcej szans na zdobycze punktowe, mogliśmy mieć już 14 miejsce i Szkocję za plecami.
Oceniam szanse naszych drużyn,ostrzegam jestem jednym z nielicznych kibiców który uważa że Polska liga wcale nie robi postępów a co najwyżej stoi w miejscu. Jeśli kiedyś zobaczę dwie drużyny w fazie ligowej LE i jedną w LK to wtedy zmienię zdanie ale to nie będzie ten sezon.
Lech- miękki zespół ,Kozubal w środku pola,trudno w coś takiego uwierzyć,zespół z Islandii przejdą i to będzie tyle. W fazie ligowej LK dwa,trzy mecze wygrają ,wejdą do fazy pucharowej ,na wiele więcej nie liczę.
Legia- zespół komedia, oczywiście gdybym nie był wielkim fanem Polskiej piłki ligowej,niestety jestem więc trudno się z tego tworu mi się śmiać, bardziej chce się przez tego stoliczniaka płakać,fatalne zarządzanie,koszmarny scouting,beznadziejni trenerzy,kibole usypiający drużynę zawodzeniem przez pół godziny tej samej piosenki,tam nic nie gra. Poprzedni sezon to zwykły przypadek jakich wiele w tym loteryjnym sporcie. Banik to czeski zespół ,nigdy go nie widziałem ale to mi w zupełności wystarczy żebym wiedział że jest zdecydowanym faworytem w meczu z naszym hegemonkiem. W następnej rundzie już w LK modlić się o rozstawienie a raczej i to nie pomoże.
Raków- Bardzo ciężkie losowanie najnudniejszej drużyny w ekstraklasie ,ja akurat dobrze pamiętam mecze Rakowa z Trnavą i wcale nie było tak lekko jak wszyscy tu pamiętają,szczególnie rewanż wyglądał typowo czyli to Słowacy byli w nim lepsi piłkarsko. Obstawiam że Rakowowi dopisze szczęście i przejdzie dalej i to już będzie koniec bajki.
Jagiellonia- tej drużyny już nie ma,został po niej tylko ranking ,ci Serbowie z anonimową nazwą mogą dać nam niespodziewanego klapsa . Jaga miała w poprzednim sezonie dużo szczęścia szczególnie w Kopenhadze więc w tym obstawiam że będzie miała największego pecha ,nawet jak przejdzie tych ”nie pamiętam nazwy” to w następnej rundzie będzie pech w losowaniu.
„Jeśli kiedyś zobaczę dwie drużyny w fazie ligowej LE i jedną w LK to wtedy zmienię zdanie ale to nie będzie ten sezon.”
A to już znasz wyniki meczów? Podeślesz, przyda się skubnąć buków…
„Lech,zespół z Islandii przejdą i to będzie tyle. W fazie ligowej LK”
Ale wiesz, że między LM a LK jest jeszcze LE? I jeśli nawet Lech odpadnie w q3LM, to prawdopodobnie będą rozstawieni w play-off LE? A tam poza Genk, jest dużo drużyn słabych, a reszta średnie. Brak Lecha minimum w LE to będzie duża niespodzianka na minus. A dalej to zgoda z tym co napisałeś – dwa, trzy mecze wygrają, coś zremisują i wejdą do fazy pucharowej. Ja obstawiam, że zagrają w 1/8.
„Legia- zespół komedia”
A to zgoda. I ten komediowy zespół dwa sezony z rzędu przechodził europejskie kwalifikacje i wyszedł z grupy z silnymi zespołami z Anglii i Holandii, a potem skończył rozgrywki ligowe w czołowej ósemce i awansowała do ćwierćfinału, gdzie ponownie wygrała z drużyną z Anglii. Strach się bać gdzie byłaby Legia, gdyby nie kudłaty miś na stanowisku prezesa… Tak jak już pisałem, za cztery tygodnie będzie wiadomo, czy coś więcej wiadomo. Co do kibiców, to zabawa polega na tym, żeby raczej uśpić piłkarzy rywali, żeby gospodarzom było łatwiej grać. 🙂
Banik, którego nigdy nie widziałeś, to podobno taka czeska Pogoń Szczecin. Za miesiąc będziemy mogli się przekonać „z czym to się je”. Ostatnie starcie legijno-czeskie wypadło na korzyść klubu z Warszawy, a wtedy Legia była w jeszcze gorszej sytuacji niż obecnie. Zatem Twoje czarnowidztwo jest grubo przesadzone.
„Raków- Bardzo ciężkie losowanie najnudniejszej drużyny w ekstraklasie”.
W piłce nożnej nie ma ocen za styl, liczy się wynik. Jeśli gra Rakowa jest nudna, ale skuteczna, to wynik idzie w parze. Akurat Żiliny to bym się nie obawiał, w przypadku częstochowian najważniejsze będzie losowanie trzeciej rundy, gdzie celem będzie trafienie na niezbyt silny zespół mający rozstawienie w q4.
„Jagiellonia- tej drużyny już nie ma”
Polecam interesować się piłką trochę więcej. Jagiellonia jest w trakcie przebudowy. O kończących się kontraktach i planowanych odejściach było wiadomo już od dawna. I wydaje się, że to jest poważniejszy klub niż Legia i że już wkrótce szeregi Jagiellonii zasili wielu niezłych graczy. Może nawet lepszych niż ci odchodzący. Odeszło paru graczy, ale zostało też sporo piłkarzy, którzy przewijali się przez skład w trakcie sezonu, czasem na dłużej, czasem na krócej. Czasem takie odejścia sprawiają, że byli rezerwowi osiągają lepsze wyniki. Przykładowo po LM w 1996 roku z Legii odeszło 9 podstawowych graczy. I ci rezerwowi wyeliminowali Panathinaikos, z którym ci podstawowi pół roku wcześniej gładko przegrali. Z zespołu anonimowych Serbów odeszło 15 graczy. Trudno spodziewać się klapsa z tej strony. Trzeci zespół serbski równie dobrze mógł skończyć rozgrywki na 7 miejscu, gdyby przegrał jeden mecz więcej. Tam jest Crvena Zvezda, potem o jedną długość dalej upadający Partizan, a potem o kolejną długość dalej reszta. Dość wspomnieć, że zespół z trzeciego miejsca zdobył nieco ponad połowę punktów zdobytych przez mistrza.
—–
Poza tym polecam taką specjalną maść, żeby było czym smarować się gdy polskie ekipy będą wygrywać.
Przyszedł Pan maruda, pamiętam w tamtym sezonie przewidywania jak to sobie nasi poradzą w pucharach. I te komentarze pesymistów. Jaga rok temu też się mocno osłabiła na początku eliminacji do pucharów, ale pod koniec zaczęła się ogarniać. Pech chciał, że trafiła na mocne zespoły w eliminacjach lm/le. A przynajmniej LE – Ajax. Ciekawe jak to by wyglądało jakby trafili na kogoś na swoim poziomie. Tak czy tak uważam, że Jaga ma super trenera, który wyciągnie z tego co ma tyle, że jakoś awansują do tej LKE. Lech liczę na LM przy zespole na ich poziomie, jak nie to LE. A Legia jak się ogarną to i Banik przepchną. Raków również myślę, że do LKE wskoczy jak nie trafi na jakiegoś koks w elimnacjach. Chociaż Raków jest najstabilniejszy, jeszcze z tym Papszunem to uważam, że raczej przejdą te eliminacje.
W poprzednim sezonie polskie kluby zdobyły 11.750 pkt co dało nam jedenaste miejsce spośród wszystkich UEFA-owskich federacji, natomiast czeskie drużyny zajęły czternaste miejsce uzbierawszy punktów 10.550. Także gdy „Kolejorz” rozpychał się w fazie pucharowej LK za van den Broma byliśmy od południowo-zachodnich sąsiadów skrupulatniejsi w supłaniu punkcików.
Zdobycze klubów w ostatnim sezonie europejskich pucharów:
– Legia 21.000 dzielone na 4 = 5.250;
– Jagiellonia 20.000/4 = 5.000;
– Wisła K. 4.000/4 = 1.000 pkt oraz
– Śląsk 2.000/4 = 0.500 pkt;
– Viktoria P 19.250 dzielone na 5 = 3.850;
– Sparta 14.500/5 = 2.900;
– Mlada 9.000/5 = 1.800;
– Slavia 7.000/5 = 1.400 oraz
– Banik 3.000/5 = 0.600.
O ile stan zdrowia nie wymaga szeroko zakrojonej hospitalizacji to wyprzedzenie Czechów jest prędzej, czy później do zrobienia, tym bardziej że akurat w naszej lidze dzielenie przez pięć – ale też co za tym idzie większa szansa na występowanie tych samych zespołów w kwalifikacjach – powinno przyczynić się do wzmacniania rankingów klubowych, tak potrzebnych na letnie dwumecze. Dodatkowo ten nasz piąty zespół nie powinien być jakoś szczególnie słaby. Bardzo blisko pucharów była w tym sezonie Pogoń, zarówno poprzez PP jak i ligę, która na wiosnę prezentowała się świetnie. Ostro wzmacniają się do tej pory też Widzew i Górnik a przecież okienko transferowe tak naprawdę rusza dopiero 1 lipca i trwa do 8 września, więc mamy za sobą dopiero transferowe nowalijki. Pamiętajmy zatem jeszcze o Motorze, Cracovii, Korona i Lechia też świetnie grały pod okiem trenerów wysokiej klasy. Ktokolwiek by zatem nie dołączył do „wielkiej czwórki”, czyli Legii, Lecha, Jagi i Rakowa (o ile żadna z nich nie wyleci z europucharów 26/27), to mamy raczej gwarancję braku spadku jakości rodem z lig Top 5, aniżeli z lig mniejszych typu Czechy, Norwegia, czy Serbia, albo Chorwacja.
Najważniejsze by dalej kluby prowadziły swe „gwiezdne (transferowe) wojny” i wzmacniały swe składy, bo przyszło sezonowy tort z pięcioma po raz pierwszy miejscami dla naszych przedstawicieli czeka i jest bardzo kuszący, zwłaszcza że na górze jest truskawka.
Zadający pytanie chyba bardziej chciał ponarzekać niż dostać odpowiedź na swoje nickowe pytanie.
I w sumie odpisując, zapomniałem o tym pytaniu. A można na nie prosto odpowiedzieć.
1) Szansa na wyprzedzenie Czechów w tym sezonie jest większa niż rok temu szansa na wejście Polski do top15. Wtedy to nam się udało, więc i teraz też nie można tego wykluczyć.
Jeśli wprowadzimy 4/4 to szansa na takie rozstrzygnięcie bardzo wzrośnie. Wiele też zależy od tego ile ekip z Czech zaliczy wpadkę w eliminacjach. Do odrobienia mamy 6,5 punktu, więc jeśli Czesi powtórzą 10,5 sprzed roku, to my będziemy musieli zrobić 17. Czyli dwa kluby w LK muszą powtórzyć punkty Legii i Jagiellonii, a kolejne dwa zdobyć po 13,5. Nie jest to awykonalne, ale powtórzę, bardzo trudne.
2) W rankingu 3-letnim mamy do Czechów 4,425 punktu straty. Czyli jeśli w obecnym sezonie odrobimy do nich 4,5 punktu, to na starcie kolejnego będziemy przed nimi. Odrobienie takiej straty uważam, że całkiem możliwe, nawet mając 3 ekipy w fazach ligowych. Zakładając, że Czesi powtórzą 10,5 mu musimy zebrać 15. Czyli powtórzenie puntów Legii i Jagiellonii, trzeci zespół 15 punktów, a czwarty 4 punkty.
3) Nie tak dawno z zazdrością patrzyliśmy na Danię, której kluby grały regularnie w LM. Dziś Duńczycy oglądają nasze plecy. Teraz patrzymy na Czechów. Spore wyzwanie, ale myślę, że mamy potencjał.
4) Oprócz Czechów trzeba też patrzeć na Greków i Turków. Myślę, że niedługo te trzy federację będą się bić o miejsca 9-11… I nie mam nic przeciwko temu, żebyśmy my ich pogodzili. Mamy trochę daleko, ale jednocześnie bardzo blisko.
Aniele Stróżu mój,
Próbujesz zrobić z naszej wady zaletę. Mamy wyrównaną ekstraklapę i piąty zespół danego sezonu rzadko odstaje od czwartego. Puchar Polski może zdobyć Lechią, Cracovia a nawet pierwszoligowiec. Problem w tym, że nawet wielka czwórka aż tak nie odstaje (na plus) od średniaków, a zeszłoroczny wicemistrz może w kolejnym sezonie polecieć.
Nawet taka solidna przez kilka sezonów Pogoń może szybko odpaść z pucharów. Ponieważ wielka czwórka nie odstaje, to w tym samym sezonie podobnie (a nawet gorzej, patrząc na przeciwnika) może odpaść Lech.
Mimo wszystko mam nadzieję, że ekstraklapsa rzeczywiście zrobiła kolejny kroczek, powoli zamieniając „p” na „s”. Liczę też, że wielka czwórka zrobi w kolejnym sezonie nawet tiptopik więcej, zarówno w pucharach jak i utrzymując pozycje w lidze, udowadniając w ten sposób, że zasługują na swoją zbiorczą nazwę.
Opisuję stan faktyczny. Wg mnie to dobrze, że piąty zespół (czyli ten dodatkowy) aż tak bardzo nie odstaje od 3-4 miejsca a te z kolei od miejsc 1-2. To daje gwarancję jakiegoś tam poziomu. I tak sprawą najważniejszą jest w tym przypadku ranking klubowy, który daje, bądź nie rozstawienia w kwalifikacjach.
Lech też może odpaść, ale jego przypadek byłby inny, gdyż w całych eliminacjach ma raczej zapewnione rozstawienie w LK.
Bo w rzeczywistości może to być wada, ale może być też zaleta.
Załóżmy, że top 7 klubów w ekstraklasie miało siłę 6. W innych ligach 9-18 najlepsi mają 7-8, ale trzeci-czwarty ma 6-5. I tak nasze kluby walcząc z najlepszymi z 9-18 były bez szans, udawało się przebić walcząc z tymi z numeru 3-4, od czasu do czasu dostając się do dalszego etapu rozgrywek. Ale trafiając na najlepszych odpadaliśmy.
W tym momencie poziom w ekstraklasie podniosł się i te top 7 ma siłę 7. I wprawdzie wciąż jest to za mało na najlepszych w innych ligach o sile 8, ale wystarczy na tych o sile 7, a jest ich sporo. A gdy dochodzi do rywalizacji naszych zespołów 3-4 z zespołami rywali 3-4 to okazuje się, że nasi są regularnie lepsi.
To bardzo uproszczone oczywiście, ale moim zdaniem tak to wygląda. Myślę, że mecze w II rundzie dadzą nam odpowiedź na sporo pytań, zwłaszcza o poziom Legii w porównaniu do poziomu Banika 🙂
Siła poszczególnych zespołów zmienia się co sezon. U nas te „wielka czwórka” ma między 6-7, a reszta ligi 5-6. Dlatego wielka czwórka nie zawsze awansuje do pucharów, wicemistrz potrafi spadać z ekstraklapsy, a te nasze średniaki nie mają historii dobrych występów w pucharach.
Ale ok, może nasz średniak nawet gdy w kolejnym sezonie broni się przed spadkiem, jest lepszy od najsłabszego z reprezentantów Czech. Może…
No to powiedzmy, że 6 lat temu wahało się między 4, a 6, a teraz między 5, a 7.
Odnośnie wicemistrza spadającego z ekstraklasy to uważam, że raczej jest to sytuacja ekstremalna, a nie typowa.
To chyba pierwszy spadający wicemistrz, ale MP w środku tabeli był dość często, a występy co rok w pucharach tego samego zespołu relatywnie rzadkie. Przez lata więcej straciliśmy (i to nie tylko punktów rankingowych) niż zyskaliśmy na naszej wyrównanej lidze. To ma jakieś zalety, nie śmiem też odbierać komukolwiek szans na MP, ale inne ligi lepiej sobie radzą z dwoma-trzema silnymi klubami na stałe okupującymi najwyższe lokaty.
Dawno nie widziałem takiego pesymistę i to bardzo tak jak ty.Jesli chcemy grać i wygrywać mecz z najsilniejszymi drużynami to nie możemy się obawiać drużyn które będą w pucharach po raz pierwszy więc trzeba będzie nastukać więcej pkt co najmniej 12 pkt i jest to bardzo realne i myślę że Polskie kluby w eliminacjach zrobią bilans 20-2-4 czyli po eliminacjach 5,25 pkt
Nie mam nic przeciwko malkonentom, w Polsce na pewno będzie ich wielu nawet jak polski klub zagra w finale LK czy coś takiego:) Nasza cecha narodowa, zresztą nie tylko nasza.
Ale skupmy się na faktach, bo te Ci trochę umykają:
– polska liga idzie do przodu w każdej możliwej kategorii – ranking ligi, ranking klubów, siła relatywna klubów, finanse, jakoś zawodników, wysokość kontraktów, frekwencja na trybunach, kontrakty medialne – więc możesz sobie tam burczeć „dopóki X to nie uwierzę”, Twoje zdanie jest mało istotne
– Raków 3 lata temu pozamiatał Trnavą podłogę, to był prosty dwumecz bez historii. Ewidentnie go nie pamiętasz
– Legia w ubiegłym sezonie ograła Chelsea i Betis, a także wyrzuciła z pucharów całkiem silny norweski klub. „Klub komedia” nie ma takiego CV, mimo że wiele w nim nie działa jak trzeba
– „Jagiellonia- tej drużyny już nie ma” – nawet nie wiem jak to skomentować, bo nie wiem jaki materiał poznawczy zebrałeś z kanapy na podkarpackiej wsi:)) Kluby zyskują i tracą zawodników, normalna rzecz. Jagiellonia od miesięcy wiedziała, że exodus będzie duży.
Jeśli starczy Ci odwagi, wbij tutaj za powiedzmy pół roku i zobaczymy czy Twoje dyrdymały znalazły jakiekolwiek przełożenie na rzeczywistość.
Temu to nigdy nie dogodzisz.Będą 3 drużyny w grupie to napisze że jednak 4 to byłoby coś,będą 4 to będzie chciał półfinały i Ligę Mistrzów…
Pamiętajmy że realnie to jesteśmy na 17 miejscu bo dwie ligi które zawsze były nad nami Ukraińska i Rosyjska są wykluczone lub mają lepsze rzeczy do roboty niż rywalizować o ranking. Oni zawsze byli nad nami i gdyby nie wojna to by byli dalej.
Oczywiście, każdy kto śledzi temat doskonale wie że 15-te miejsce to efekt naszej dobrej gry, ale również 2 wojen (oprócz Ukrainy i Rosji również Izrael wypadł z obiegu).
Patrząc na rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie, pełna autowycofka izraelskich klubów z pucharów na najbliższy sezon kompletnie mnie nie zdziwi.
Sprawdźmy, sezon, miejsce, punkty.
Rosja:
21/22, 20, 5,3
20/21, 19, 4,333
19/20, 20, 4,666
Ukraina:
21/22, 25, 4,2
20/21, 10, 6,8
19/20, 10, 7,2
Polska:
24/25, 11, 11,75
23/24, 15, 6,875
22/23, 11, 7,75
21/22, 23, 4,625
20/21, 22, 4
19/20, 37, 2,125
————————————
Trzy ostatnie sezony przed wojną Rosja zajmowała 19 i 20 miejsce w rocznym rankingu. Zatem twierdzenie, że „na pewno ich byśmy nie wyprzedzili” jest mocno na wyrost. Skoro w ostatnich trzech sezonach Polska zajmowała miejsca 11 i 15, to jednak lepsze wyniki niż 19 i 20.
Z kolei Ukraina już w sezonie 21/22 wypadła bardzo słabo, a to było jeszcze zanim rozpoczęła się wojna. Mieli trzy kluby w fazach grupowych, a zdobyli mniej punktów niż Polska (jedyna Legia z dwiema wygranymi w grupie LE). Ukraina to była taka „Szkocja-bis”, dwa kluby i długo, długo nic. Szkotów wyprzedziliśmy.
————————————
I jeszcze suplement:
Izrael:
24/25, 35, 2,875
23/24, 12, 8,75
22/23, 14, 6,25
21/22, 15, 6,75
20/21, 9, 7
19/20, 34, 2,375
Izrael to taki typowy kraj „drugiej dziesiątki”. Mają trzy-cztery ekipy i raz jedna, raz druga coś ugra. Skończyliśmy sezon o 3,375 punktu nad Izraelem. Co znaczy, że gdyby zdobyli oni w tym sezonie 6,251 punktu, to byśmy ich nie przegonili. Widać wyraźny spadek, ale pytanie, czy odpadnięcie trzech ekip w kwalifikacjach to efekt działań wojennych, czy słabej formy?
Tym niemniej na starcie nowego sezonu mamy 6,375 punktu przewagi nad Żydami. Żebyśmy na starcie obecnych rozgrywek byli za nimi, w poprzednim sezonie musieliby zdobyc 9,251, praktycznie tyle co Szkocja. Nie wydaje mi się, żeby to było w ich zasięgu.
Podsumowując: ogólnie problemy wewnętrzne innych federacji (wojny, ale też kryzys gospodarczy) pomagają nam, ale przede wszystkim my sami sobie pomagamy. I róbmy tak dalej!
Czy dożyję wyprzedzenia Czechów, masz bardzo krótką pamięć! Ja jeszcze kilka lat temu zastanawiałem się czy dożyję wyprzedzenia Cypru, Chorwacji. Trzeba docenić to co się ma a nie płakać jak redaktorzy pudelka albo znafcy piłki z twittera. Moim zdaniem, mamy naprawdę wyrównaną ligę, gdzie zespoły podnoszą kluby systematycznie podnoszą jakość w wielu obszarach swojej działalności. W ostatnich latach pograliśmy trochę w Europie, stąd coraz wyższe miejsce w rankingu klubowym. Jako kibica Legii, oczywiście nie cieszy mnie bałagan wokół tego klubu. Ale teraz w Europie mamy naprawdę mocny skład.
No, ja patrzyłem z zazdrością na Czechów, Duńczyków, Cypryjczyków.
Czesi mieli super sezon 23/24, w którym mocno nastukali punktów, a mieli wtedy dzielnik 4. Ale nie zawsze byli na topie. Mało tego, bardzo długo utrzymywali się w drugiej dziesiątce, a jeszcze 3-4 lata temu byli poza top15! Dopiero rok temu wbili się do top10, rzutem na taśmę wyprzedzając Szkotów o 0,000 punktu! Teraz z kolei o 0,2 wyprzedzili Turków i wbili na 9 pozycję. Ich miejsca od sezonu 2008/09:
18, 18, 18, 19, 17, 15, 14, 13, 11, 13, 13, 15, 17, 16, 15, 10 i 9.
Nie będzie im łatwo utrzymać to miejsce w tym sezonie, bo na starcie tracą do Turków 3,3 punktu. Fajnie, jeśli przeszkodzi im w tym Legia eliminując Banik z LE. Jeszcze kolejny sezon to znów odrabianie punktów przez Czechów, ale jeśli nasi południowi sąsiedzi będą świetnie punktować w tym i przyszłym sezonie, to staną przez szansą walki o 8, a nawet 7 pozycję w rankingu!
Dla przypomnienia (to są bonusy, które zdobyli Czesi rok temu i w tym sezonie):
Różnica między 11, a 10 miejscem: Mistrz zaczyna od razu w LM
Różnica między 10, a 8 i 9 miejscem: Wicemistrz zaczyna od q3LM, czyli ma pewną minimum LE
I to, o czym marza pewnie „czescy rankingowicze”:
Różnica między 8 i 9, a 7 miejscem: Zdobywca pucharu gra od razu w LE.
Dobra robota. Z tego wynika że Czesi potrzebowali dekadę żeby z okolic 15 miejsca, wskoczyć do pierwszej 10tki. I to posrednio kosztem Rosji i Ukrainy.
Nie wiem, czy to słuszny wniosek. Gdyby to było kosztem Rosji i Ukrainy, to nie weszliby do dziesiątkim tylko byliby w okolicy 11-13 miejsca (zamiast 13-15).
Poza tym weszli do top15 i byli tam przez 7 sezonów. A zatem mieli przez 5 lat sytuację w której mieli już 5 ekip w pucharach i jednocześnie wiedzieli, że w kolejnym sezonie również będą mieć 5 ekip w pucharach. Ale, jak widać, nie dało im to kopa do rozwoju, do wielkiej trójki nie dołączył nikt czwarty i w efekcie na dwa lata z tego zestawu wypadli.
Ogólnie czescy medaliści od sezonu 2008/09:
Sparta 4xI, 7xII, 4xIII, 15 razy na podium, 2 razy poza (ogólnie od rozpadu Czechosłowacji Sparta tylko 3 razy była poza podium)
Viktoria Pilzno 6xI, 5xII, 3xIII, 14 razy na podium, 3 razy poza
Slavia Praga 6xI, 4xII, 10 razy na podium, 7 razy poza (sezony 2009/10-2015/16, od tego czasu jest zawsze na 1 lub 2 miejscu).
Slovan Liberec 1xI, 3xIII, 4 razy na podium, 13 razy poza
Jablonec 1xII, 4xIII, 5 razy na podium, 12 razy poza
Banik 3xIII, 3 razy na podium, 14 razy poza
——-
W nowym sezonie Banik będzie chciał pokazać, że zasłużył na dołączenie do grona groźnych czeskich ekip. Wiecie, co to oznacza 🙂
Daj spokój, Czesi mają miejsce ponad stan swoich możliwości, gdzie tam marzenia o 7 miejscu…
My z kolei odwrotnie, jesteśmy poniżej możliwości
Ja tam uważam, że Czesi mogą powalczyć z Portugalczykami i Belgami.
Tegoroczny zestaw pucharowiczów na papierze jest najmocniejszy chyba od sezonu 2002/03. Dziś tamten sezon jest pamiętany głównie za sprawą Wisły, ale wtedy cała czwórka wypadła solidnie. Mieliśmy 3 drużyny w II rundzie Pucharu UEFA (czyli odpowiedniku późniejszej fazy grupowej). Legia wtedy dwa razy zlała Utrecht i stoczyła dość wyrównany dwumecz z Schalke. Amica wyrzuciła Szwajcarów i też długo była w grze w dwumeczu z Malagą. Wisła – wiadomo. Jedynie Polonia odpadła rundę wcześniej, bo trafiła na Porto, ale i tak wygrała jeden z meczów.
Mimo że z czasem było coraz łatwiej o punkty do rankingu krajowego, to te 6.625 pkt z tamtego sezonu pozostawało naszym rekordem aż do 2022 (!), gdy Lech doszedł do 1/4 LKE. Jedynie w sezonie 2011/12 udało się ten wynik wyrównać, gdy Wisła i Legia wyszły z grupy LE.
Moim zdaniem, tamten wynik to nie był przypadek, a właśnie efekt tego, że wystawiliśmy faktycznie 4 najmocniejsze w tamtym momencie kluby, już z doświadczeniem pucharowym oraz częściowo z rozstawieniami. 3/4 to było powtórzenie zestawu sprzed roku, jedynie Amica wróciła do pucharów po roku przerwy. W poprzednim sezonie Wisła wyeliminowała Hajduka i była blisko sprawienia sensacji z Interem. Legia zlała Szwedów i zremisowała z Valencią (chociaż w rewanżu był oklep). Amica 2 sezony wcześniej wyrzuciła Rusków, a Polonia była stosunkowo blisko awansu do LM. Każdy z tych klubów był już ograny w pucharach. Jedynie Polonia nadal występowała na współczynniku krajowym.
W kolejnym sezonie niestety rozpoczęliśmy tradycję wystawiania przypadkowych pucharowiczów, bez doświadczenia, bez współczynnika, bez rozstawień, bez żadnej ciągłości. Teraz dopiero udało się to przełamać. Legia i Jagiellonia to ćwierćfinaliści LKE z poprzedniego sezonu, Lech sprzed trzech sezonów, a Raków ma za sobą grę w LE. No tak dobrze to jeszcze nie było. Oczywiście, może się okazać, że to nic nie znaczy, i wszyscy się skompromitują. Ale na ten moment: pierwszy raz od dawna przed startem pucharów mam poczucie, że nie jesteśmy z góry na straconej pozycji.
W teorii mocny zestaw pucharowiczów mieliśmy też w sezonie 2008/09, gdy mogliśmy wystawić tylko 3 drużyny i były to Wisła, Legia oraz Lech. Ale w tamtym czasie Legia była już słabsza i głównie zawodziła, a Lech dopiero budował swoją pozycję, i w pucharach zagrał wyłącznie dzięki rezygnacji Groclinu. Choć i tak sezon mógł być bardzo udany, gdyby Wisła nie miała takiego pecha w losowaniu (Barcelona, a potem Tottenham).
Wracając do teraźniejszości, cały czas uważam, że Ekstraklasa ma potencjał by być ligą top10 w Europie. Nie tylko rankingowo, ale ogólnie. Mamy zdecydowanie większy potencjał niż liga czeska i inne z regionu. Nie chce mi się już rozpisywać co, jak i dlaczego. Ale mam wrażenie, jak nigdy, że stoimy przed przełomowym sezonem (lub sezonami). Wreszcie wskoczyliśmy na to mityczne 15. miejsce, ale wreszcie też mamy komplet pucharowiczów, którzy już się ograli i mają określone cele, a nie takich, którzy dostali się do pucharów przez przypadek i chcą „zebrać doświadczenie”. Albo zaliczymy kolejny udany sezon, złapiemy wreszcie tę ciągłość, a nasza czołówka stabilność, które popchną nas na stałe do góry, albo skończy się to wielką klapą, rozczarowaniem, i osunięciem z powrotem w przeciętność. Dlatego jestem bardzo ciekaw tego i kolejnego sezonu.
(To tak w uproszczeniu, oczywiście siła ligi to nie tylko puchary, ale myślę że większość tutaj ma podobne odczucia.)
A co do losowań, to są w porządku. Nie idealne, ale w porządku. Jedynie Legia z tymi Czechami kiepsko trafiła, ale zakładam że Aktobe powinni przejść, a Banik nie odstaje jakoś szczególnie od innych potencjalnych rywali na tym etapie. Ważne żeby był rozstawiony w III rundzie LKE, w razie ewentualnej wtopy.
Banik to mniej-więcej ten sam poziom, co Brondby. Mieliśmy taki czas, że baliśmy się duńskich drużyn i słusznie, bo nas klepały. Ale w końcu przyszło przełamanie i oby było tak dalej.
Myślę, że czas aby przełamać się też z Czechami. Z resztą Legia ostatnio przeszła praski zespół w walce o LE, więc nie byłaby to taka pierwszyzna.
—————–
To co piszesz o zestawie pucharowiczów i zespołach „z przypadku”, to ja bym rozciągnął nie tylko na puchary. Zagłębie Lubin wygrało mistrzostwo w sezonie 2006/07, a od tej pory tylko raz zajęło miejsce na podium.
Piast Gliwice został wicemistrzem w sezonie 2015/16, a potem miejsca 10 i 14, Potem mistrzostwo, trzecie miejsce, a potem maks to była 5 pozycja.
Zupełnie inaczej wygląda Raków. Po powrocie do ekstraklasy 10 miejsce, ale potem 2, 2, 1, 7 i 2.
Ciekawy jestem, jaką drogą pójdzie Jagiellonia. Czy będzie to powtórka z Piasta Gliwice (było mistrzostwo i trzecie miejsce), czy raczej na stałe wejdzie do składu walczącego o podium.
No i teraz będzie łatwiej utrzymać się w pucharach, a zwykle jest tak, że jak już polski klub wejdzie do fazy grupowej, to sobie tam radzi (choć nie jest to 100% reguła). I to nie jest przypadek, że pojawiła się „moda na piłkę nożną”. Jest szansa, żeby rozpędzić to koło zamachowe, obyśmy jej nie zmarnowali.
I właściwie jest jeszcze jedna rzecz, na którą czekam. Chciałbym, żeby jednak w polskich klubach grało więcej Polaków, ale nie dlatego że są Polakami, tylko dlatego, że są lepsi niż piłkarze z zagranicy. Bo tego trochę brakuje – po reprezentacji widać, że jej podstawę tworzą piłkarze 30+, a młodzieżówka to płacz i zgrzytanie zębami. Chciałbym, żebyśmy takich młodych jak Ziółkowski z Legii mieli co sezon ze 2-3 w każdym klubie.
Odnośnie pojedynku z Broendy.
W sytuacji gdy o ostatecznej eliminacji zespołu, z którym wiązało się największe nadzieje na budowanie rankingu ma decydować pojedynek, w którym szanse wyceniane są 50/50 to zawsze będę pełen obaw. Odpadnięcie Legii w pewien sposób zniweczyłoby solidny wynik z poprzedzających dwóch lat.
No cóż, w ostatnich 5 latach mieliśmy sytuacje, gdzie o awansie decydowały karne (raz to był karny dla przeciwników obroniony przez Kovacevicia w ostatniej minucie dogrywki) i były one szczęśliwie zakończone dla nas.
Mieliśmy fuksiarską wygraną Jagi z Kopenhagą po meczu, gdzie Duma Podlasia ledwo zasługiwała na remis, mieliśmy mecze Legii w eliminacjach, gdzie właśnie przecisnęła się z Brondby, potem dwa słabe mecze w play-off, na szczęście z wyjątkowo słabym rywalem, ale właśnie obejrzałem sobie powtórkę drogi Legii do LKE dwa lata temu. W Szymkencie było 2:0, gospodarze mieli okazję na 3:0, a skończyło się na 5:4 dla Legii. Potem mecz z Austrią, gdy w Warszawie przy 0:2 goście mieli okazję na 0:3, a skończyło się 6:5 dla Legii po szalonym meczu w Wiedniu. Wreszcie dwumecz z Midtjylland zakończony po karnych, gdzie oba zespoły mogły przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść.
Trzy dwumecze i w każdym z nich „udało się”. Raków w drodze do LE też nie błyszczał, męczył się, ale dociągał wynik do końca. Potem w grupie nie mieli tyle szczęścia, ale i tak coś pograli.
No nie jesteśmy na takim poziomie, że możemy każdego sobie opykać „na leżąco”. W siatkówce na turniej Ligi Narodów trener zabrał młodzieżowców i nie ma na nas mocnych…
„I właściwie jest jeszcze jedna rzecz, na którą czekam. Chciałbym, żeby jednak w polskich klubach grało więcej Polaków, ale nie dlatego że są Polakami” – każdy by pewnie chciał, ale to jest trochę mit, że ściągamy do naszej ligi jakoś nieproporcjonalnie dużo obcokrajowców. Ekstraklasa się pod tym względem nie wyróżnia na tle innych lig europejskich, ani na plus ani na minus.
Wg transfermarkt obecnie obcokrajowcy stanowią około 42% kadr naszych klubów. Jest to średni poziom, większość lig europejskich mieści się w przedziale 30-60%. Mniej jest tylko w ligach typu ukraińska czy izraelska (po 20-parę), z oczywistych względów.
Dla porównania: w lidze norweskiej to jest 31%, w czeskiej 33%, w chorwackiej 36%, w szwedzkiej 38%, w austriackiej 45%, w duńskiej 50%, w greckiej, szkockiej i szwajcarskiej po około 60%. W mocniejszych ligach ten % jest z reguły jeszcze wyższy. Nawet w ligach powszechnie uznawanych za kuźnie rodzimych talentów, jak holenderska czy portugalska, obcokrajowcy stanowią 50-60%.
To jest po prostu efekt globalizacji rynku, i nie dotyczy on tylko naszej ligi. To ciągłe narzekanie na liczbę obcokrajowców, domaganie się wprowadzanie limitów itp., to jest zwykła demagogia. Niech grają najlepsi.
„Chciałbym, żebyśmy takich młodych jak Ziółkowski z Legii mieli co sezon ze 2-3 w każdym klubie.” – Jedno drugiego nie wyklucza. Przecież taki Lech stara się inwestować w akademię i co roku wprowadzać nowych wychowanków do składu, a jednocześnie ma wysoki udział obcokrajowców. Oczywiście, w teorii jeżeli to szkolenie będzie jeszcze lepsze, to tych piłkarzy może być więcej. Ale ci lepsi i tak będą przecież wyjeżdżać, a nie jesteśmy w stanie wyprodukować ich tylu, żeby zasilać nimi europejskie ligi jednocześniej mając cały czas w zanadrzu tylu, żeby utrzymywali silną ligę. Żeby to działało, to inni też musieliby przestać sprowadzać obcokrajowców (w tym Polaków).
Ciekawe statystyki. Akurat Holandia i Portugalia to nieduże kraje, które czerpią pełnym garściami ze swoich byłych kolonii.
Ogólnie był w Polsce dość długi okres, gdy polski piłkarz, który kopnął trzy razy prosto piłkę i dwa razy dobrze podał, jechał „na zachód”. Mam wrażenie, że ostatnio to mocno wyhamowało. Zobaczymy, jak to będzie się zmieniać w następnych latach.
1) Porównanie wycena Brondby i Banika:
Banik to 25mln euro / Brondby 65 mln euro, czyli 2,5x więcej dla Brondby.
2) Obycie w pucharach Banika:
14 lat bez pucharów, po czym jeden start i nieprzejście eliminacji (wygrana z no name’m i przegrana w karnych z osłabioną FC Kopenhagą*)
* Kopenhaga wtedy przeszłą no name’ów z Giblartaru, ledwo przeszłą Banik, po czym w słabym stylu przeszła Kilmarock, po czym zanotowała dwa remisy w fazie grupej i przegraną z Hearts. A na koniec przegrałą ligę z Midtjylland.
3) Teza: Banik zdecydowanie nie jest na poziomie Brondby. Bardziej na poziomie trzeciej siły Szkocji.
1) Nawet przyjmując za wiarygodną metodę oceny potencjału wg wyceny Transfermarkt to widać, że ten Banik jest troszkę poniżej Jagi, Rakowa oraz trochę powyżej Pogoni, natomiast Legia w lidze zdobyła na 6 spotkań z tymi zespołami zaledwie 2 pkt na 18 możliwych. Co więcej zespoły te uplasowały się wyżej w tabeli.
Te fakty już budzą mi ona obawę o losy pojedynku (nie, że Legia jest bez szans, ale wg mnie całkiem realne ryzyko eliminacji)
2) Ten argument z doświadczeniem gry w pucharach ogóle do mnie nie trafia, wg mnie obecna Legia nie będzie miała wiele wspólnego z Legią sprzed ubiegłego roku, co dopiero mówić o Legii sprzed dwóch lat z Kosie w składzie, zmiana Trenera zapowiada raczej rewolucyjne zmiany niż ewolucyjne. Inny przykład to Jaga, która zadebiutowała w fazie grupowej i nie mając doświadczenia pokonała doświadczoną Kopenhagę oraz Molde i dotarła do ćwierćfinału.
3) Nie lekceważyłbym Banika, już teraz w rozmaitych analizach szanse są wyrównane.
1) *budzą we mnie obawę
2) *z Josue w składzie
No właśnie myślę, że obawy wynikają z tego, że w ogólnym odczuciu Legia w tym sezonie była słabsza niż rok wcześniej (choć jednak dwumecz z Molde sugeruje coś innego). Odchodzą najlepsi gracze, a nie widać transferów, które by powalały na kolana. No i pozycja w lidze gorsza niż rok wcześniej.
Ciekawy jestem, co zrobi trener z tym, co zastał. Bo na starcie przygotowań nie ma nikogo nowego. Podobno „transfery lubią ciszę”, ale na ten moment nie widać nic. Zimą poszukiwania napastnika trwały tak długo, że szok. Szukanie dyrektora sportowego, szukanie nowego trenera…
Myślę, że wszystkie obawy wynikają właśnie z tego. W lidze bez wygranej przeciw zespołowi z top 4, 2 punkty zdobyte na 24 możliwe. Ale w pucharze Polski pokonane i Jagiellonia i Pogoń. Z drugiej strony w wielu meczach widać było, że „gdzieś dzwoni”, że momentami brakuje trochę wiary we własne umiejętności…
Zanim przyjdzie czas na wyjazd do Ostrawy, Legia zagra dwa mecze z Kazachami i mecz z Superpucharem o Lecha Poznań. Po nich będziemy na pewno mądrzejsi, a przede wszystkim będziemy znali losowanie trzeciej rundy. Cierpliwości.
Nie zapomnijmy o tym, że Legia w pucharach, a Legia w lidze to dwa różne zespoły. Jestem kibicem Lecha, a jednak wierzę w Legie, że w pucharach się zepną i przejdą Banik, tym bardziej patrząc na potencjał w porównaniu do Brondby. Pewnie będzie podobny meczyk, ale jednak liczę że Legia ogarnie dupę i będzie nawet łatwiej niż z Brondby. Tym bardziej, że nowy trener = nowe zasady gry, nowy zastrzyk wszystkiego. Nawet na studiach miałem o tym, jak działa taki impuls. I w większości przypadków w naszej lidze po zmianie trenera zespół zaczął grać lepiej. Tak wiec ja liczę na pozytywną zmianę, choćby na chwile na te eliminacje.
Odnośnie Legii:
Potrafiła odpadać ze Słowakami, Mołdawianami, a nawet przedstawicielami Luksemburga.
Jednocześnie i tak wygrywać a krajowym poletku.
Ktoś wyżej wspomniał Josue:
Wraz z jego przyjściem skończyły się tytuły. Legia za to wchodziła do fazy ligowej/grupowej.
Potem bez Josue, od razu w pierwszym sezonie zdobyła tyle samo trofeów, co wcześniej w trzy sezony z Josue w roli lidera, a nawet kapitana.
W pucharach przebiła nawet osiągnięcia z Josue.
Przypłaciła to nieco gorszą grą w lidze.
Z drugiej strony trzeba pamiętać, że lider, jakim miał być Elitim, został wyeliminowany na całą rundę jesienią. W rundzie wiosennej, jak już zaczął dochodzić do solidnej formy, to kontuzja wyeliminowała drugiego z liderów środka pola i najlepszego wówczas strzelca Legii – Kapustkę, co też musiało mieć niemały wpływ na rozstrzygnięcia w ekstraklasie.
.
Pod nowym trenerem gra Legii jest narazie niewiadomą. Na pewno przyda się zdecydowana poprawa gty obronnej, do czego pewnie niezbędna jest zmiana na bramce.
Tu odrobinę ulgi przynoszą słowa nowego trenera, że woli wygrać 1-0 kontrolując mecz niż 4-2.
Czy zdąży naprawić defensywę, zanim zepsuje ofensywę?
Próbuję wyobrazić sobie Legię grającą jak Raków…
Ale ogólnie to zgadzam się. W ubiegłym sezonie tylko Lech był skuteczniejszy niż Legia, więc jeśli chodzi o ofensywę, to było „jako tako”. Natomiast Legia straciła 2 razy więcej goli niż Raków. Piast i Górnik lepiej radziły sobie w obronie. Wystarczyłoby stracić 11 goli mniej, w 5 meczach wygrać zamiast zremisować, w 6 meczach zremisować zamiast przegrać i zamiast bilansu 15-9-10 mieć bilans 20-10-4 i 70 punktów, czyli tyle co Lech.
Ale to problemy Legii. Zobaczymy jak to będzie wyglądać jesienią w lidze i pucharach (jeśli Legia będzie grać jesienią w pucharach oczywiście).
Jak to powinni przejść Aktobe oni muszą z nimi 2 razy wygrać inaczej zagrają z Spartą więc wtedy będzie jeszcze ciężej
To jakaś nowa zasada, że jak się nie wygra obu meczów w dwumeczu, to się odpada?
Bardzo fajnie to podsumowałeś. Też uważam że teraz albo nigdy. Tą przeklętą barierę Top 15 nareszcie osiągnęliśmy i nie możemy poprzestać na „małym”. Mamy najlepsze exportówki do pucharów i częściowo ze względów rozstawień sytuację. Nie możemy się bać Czechów czy Słowaków bo jeśli tak ma być to co ma nas czekać w kolejnych rundach jak tam są drużyny z Top 10. Do boju Nasi!!! Tylko dobrze się przygotujcie i wzmocnijcie składy! Czekam z niecierpliwością na pierwsze mecze 🙂
„Obecnie Baník jest ostatnim rozstawionym zespołem w tej rundzie, ale może się to zmienić, jeżeli w eliminacjach LE jednocześnie z pary AEK Larnaka – Partizan awansują Cypryjczycy, a z pary Sabah – Celje awansują Azerowie. ”
Co do Partizana (elo 1354) to można mieć watpliwości czy dadzą sobie radę przeciw Larnace (1423). Ale Celje (1379) to jednak solidniejszy zespół niż Sanah (1299). Więc odpadnięcie obu rozstawionych ekip to byłby niefart.
———————
Rzut oka na naszych rankingowych rywali:
Silkeborg zagra z islandzkim Akureyri i jego odpadnięcie będzie sensacją.
Rosenborg z kolei jedzie na Litwę i też powinien wrócić z tarczą.
Austrię Wiedeń czekają mecze z gruzińskim Spaeri. No, chyba aż tak słabi wiedeńczycy nie są, żeby odpaść.
Norweski Viking pojedzie na Bałkany, do Sarajewa lub Kopru. Będzie faworytem.
Ateński AEK czeka na słabszego z pary Lewski – Hapoel. Myślę, że będzie to zespół z Beer Szewy i że piłkarze z Aten poradzą sobie bez większych problemów.
Lozanna prawdopodobnie będzie grać z macedońskim Vardarem i nie jest to wymagający rywal (choć i tak trudniejszy niż ewentualnie La Fiorita z San Marino).
Brondby czeka starcie z innym reprezentantem Królestwa Danii, czyli Tórshavn. Awans ekipy z Wysp Owczych to byłaby jednak ogromna sensacja.
Rapid Wiedeń zacznie eliminacje od starcia z lepszym z bałkańskiej pary Decić-Sileks. Trudno liczyć na niespodziankę.
Podobnie jak w starciu Arisu Saloniki z Azerbejdżanem, awans Azerów byłby sensacją.
Przypominam, że nowy sezon rozpoczniemy na 13 miejscu rankingowej tabeli (miejsce, kraj, ranking, strata/przewaga, ilość klubów):
9 Turcja 40.800 -9.800 5
10 Czechy 37.500 -6.500 5
11 Grecja 34.212 -3.212 5
12 Norwegia 33.187 -2.187 5
13 Polska 31.000 0.000 4
14 Dania 29.856 1.144 4
15 Austria 29.750 1.250 5
16 Szwajcaria 28.500 2.500 5
17 Szkocja 27.050 3.950 5
18 Szwecja 24.625 6.375 4
19 Izrael 24.625 6.375 4
20 Cypr 23.537 7.463 4
21 Chorwacja 21.125 9.875 4
Widać wyraźnie, że awans Polski powyżej 11 miejsca, ale też spadek poniżej 17 pozycji, to zdarzenia o bardzo niskim stopniu prawdopodobieństwa. W pierwszych dwóch rundach gramy 5 dwumeczów, zatem maks do podniesienia to 2,5 punktu do krajowego rankingu. Ale nie liczę na maksa. No cóż, przyjmijmy że Legia dorzuci bilans 2-1-1, Lech 2-0-0, a Jagiellonia i Raków 2-2-0. Dopiszemy sobie więc 1,875 punktu do rankingu. Wystarczy, żeby utrzymać dystans do goniących nas federacji (a nawet być może ciut odskoczyć) i odrobić ponad 1 punkt do Norwegii.
I obyśmy awansowali w komplecie do kolejnych rund.
Właśnie za takie analizy Cię lubię!
Dobrze rozumiem, jeśli jedna para nierozstawione awansuje w q1 (nie licząc Trnawy) le to jedna para że współczynnikiem wyższym od Baniaka musi odpaść w q1 lk?
Jak patrzyłem, to szansa na „sensację” w q1 lk jest bardzo mała.
To by oznaczało, że Legia w razie porażki nie będzie rozstawiona w Q3 lk
No nie, Janek to wyraźnie opisał. Tylko odpadnięcie jednocześnie Partizana i Celje spycha Banika o jedną pozycję w dół. Konkretnie chodzi o to, że Celje i tak jest wśród ekip rozstawionych powyżej Banika. A tak konkretnie, to przegrany zestawu Sabah (AZE) / NK Celje (SVN) – AEK Larnaka (CYP) / Partizan Belgrad (SRB).
Na ten moment zatem założenie jest takie, że Celje i Partizan grają ze sobą w q2LE i Celje odpada do q3LK z rankingiem 19, Partizan z rankingiem 22 zostaje w LE, a do LK odpadają też Sanah i Larnaka z rankingami słabszymi niż Baniak.
Możliwe scenariusze:
1) awans Celje i Partizana. Dalej jak w „oryginalnej” rozpisce.
2) awans Sabah, Celje spada do LK, awans Partizana. Wtedy w q2 LE mamy parę Sabath – Partizan i do q3 LK brany jest współczynnik Sabahu, czyli 4 oraz para z Celje z rankingiem Celje, co i tak jest już wzięte pod uwagę oraz para Ołeksandrija – Larnaka z rankingiem 7,5.
3) awans Celje, Partizan spada do LK. Wtedy w q2 LE mamy parę Celje – Larnaka i do q3 LK brany jest ranking Cypryjczyków, czyli 7,5 oraz Ołeksandrija – Partizan z rankingiem 22.
4) porażki Celje i Partizana. Wtedy w q2 LE mamy parę Sabah – Larnaka, ale w q2LK mamy parę Birkirkara/Petrocub – Celje z rankingiem 14 oraz Ołeksandrija – Partizan z rankingiem 22.
W tej czwartek sytuacji będą zatem dwie pary ze współczynnikiem wyższym niż ten Banika, zamiast jednej jak to jest teraz.
Najbardziej zauważalny spadek Szkocji. 2 sezony temu byli na 11 miejscu
2,5 pkt w 5 dwumeczach to 0,25 pkt do rankingu za wygraną i 0,125 pkt za remis. Przypomnij jak z punktowaniem do rankingu klubowego na tym etapie wygląda? 1 pkt za wygraną i 0,5 pkt za remis? 🤔 Myślę o tym w kontekście ewentualnego odpadnięcia naszych drużyn i możliwego rozstawienia w przyszłym roku. Da się przy tym zauważyć, że próg do rozstawienia na przestrzeni lat wzrasta.
Tak, normalnie w kwalifikacjach jest 1 za wygraną i 0,5 za remis. W tym roku to dla nas odpowiednio 0,25 i 0,125 do rankingu, od kolejnego sezonu to będzie 0,2 i 0,1 do rankingu.
W rankingu klubowym w eliminacjach decyduje runda odpadnięcia, wyniki poszczególnych meczów nie mają znaczenia.
Ano tak, do współczynnika klubowego to tak. Myślałem, że chodzi o ranking klubowy…
z tej piątki z Q1 LKE jedynym klubem raczej niebędącym faworytem jest Flora – patrzyłbym tam
No to teraz 3 tygodnie czekania na mecze, Legii, oby wojskowi już w pierwszym meczu pokazali, że nie boja się Kazachow, a po rewanżu w Kazachstanie czekanie na wyniki losowania q3.
Przejść spokojnie Aktobe i być gotowym na Banik i start ligi. Nie zdziwię się, jeśli Legia będzie chciała przełożyć mecz ligowy po meczu z Kazachstanem. W sumie mogliby polecieć do Turcji na dodatkowy obóz, a potem bezpośrednio do Czech.