europejskie puchary statystyki

Najwyższa domowa porażka Lecha w pucharach od ponad 30 lat

Lech wyrównał swój najgorszy wynik u siebie w pucharach. Nasz bilans z Albańczykami po zwycięstwie Jagiellonii nadal jest bezbłędny, Raków znów wygrywa u siebie w IV rundzie eliminacji LK, a Legia po raz drugi wygrywa w Szkocji, licząc wynik boiskowy.

Jagiellonia Białystok – Dinamo City Tirana 3:0
  • Piąty wygrany mecz z Albańczykami, do tej pory nie zanotowaliśmy z nimi żadnego potknięcia.
  • Szósty kolejny mecz Jagiellonii ze strzelonym golem w pucharach – rekord.
  • Szósty mecz z rzędu Jagiellonii bez porażki, u siebie nie przegrała dziewięciu kolejnych spotkań.
  • Wszyscy zawodnicy z czołówki występów w Jagiellonii w pucharach dziś wystąpili: Taras Romanczuk (po raz 32.), Jesús Imaz (23), Afimico Pululu, Sławomir Abramowicz (obaj 22), Miki Villar (21).
  • Czternasty pucharowy gol Afimico Pululu, dziesiąty Jesúsa Imaza, pierwszy Norberta Wojtuszka – wszystkie w barwach Jagiellonii.
Lech Poznań – KRC Genk 1:5
  • Wyrównanie najwyższej domowej porażki Lecha w pucharach. 1:5 przegrał także ze Spartakiem Moskwa w II rundzie Ligi Mistrzów w sezonie 1993/94. Łącznie z wyjazdami miał już dwie wyższe porażki (0:5 z MSV Duisburg i 1:6 z Olympique Marsylia). W XXI wieku tylko z Genkiem i Qarabağem stracił po pięć goli.
  • Wszystkie trzy mecze Lecha z Genkiem zakończyły się porażkami, ta dzisiejsza jest wyższa niż łączny wynik dwumeczu z sezonu 2018/19 (1:4).
  • Lech ma serię 14 meczów w pucharach ze strzelonym golem, co jest kolejnym pobiciem jego dotychczasowego rekordu.
  • Mikael Ishak pobił rekord Manuela Arboledy – 37 meczów w Lechu w pucharach.
  • Filip Jagiełło strzelił swojego drugiego gola w pucharach.
Raków Częstochowa – Arda Kyrdżali 1:0
  • Trzeci raz z rzędu Raków zaczyna IV rundę eliminacji LK (wcześniej LKE) od zwycięstwa u siebie (pierwsze z nich miało miejsce w Bielsku-Białej). Z Gentem i Slavią stracił tę przewagę na wyjazdach, teraz musi ją co najmniej utrzymać w Bułgarii.
  • Drugie z rzędu zwycięstwo Rakowa do zera w pucharach. W każdym z czterech sezonów Raków notował dokładnie po jednym zwycięstwie 1:0 u siebie.
  • To także drugie z rzędu zwycięstwo z Bułgarami u siebie (wcześniej Zagłębie Lubin – Sławia Sofia 3:0) i trzecie kolejne czyste konto u siebie (do tego jeszcze Śląsk – Lokomotiw Sofia 0:0).
  • W czołówce występów dla Rakowa w pucharach nadal na czele Fran Tudor (30), na drugim miejscu już samodzielnie Zoran Arsenić (24), pod koniec pierwszej dziesiątki są Bogdan Racovițan (17) i Stratos Svarnas (16).
  • Tomasz Pieńko strzelił swojego pierwszego gola w pucharach.
Hibernian FC – Legia Warszawa 1:2
  • Legia wygrała w Edynburgu po raz drugi na boisku – wcześniej na Murrayfield z Celtikiem (2:0, zweryfikowany na walkower 0:3). Pod względem wyniku oficjalnego to jej pierwsze zwycięstwo w Szkocji.
  • Damian Szymański po raz pierwszy zagrał w barwach Legii w europejskich pucharach (wcześniej 16 występów w AEK-u Ateny i 2 w Jagiellonii).
  • Artur Jędrzejczyk zagrał w Legii po raz 68. w pucharach i jest samodzielnym rekordzistą klubu.
  • Jean-Pierre Nsame strzelił swojego dziewiętnastego gola w pucharach, z czego szóstego w Legii. Dla Pawła Wszołka był to szósty gol, wszystkie w Legii. Ci dwaj zawodnicy są jej najlepszymi strzelcami z obecnego zespołu, do czołowej dziesiątki brakuje im dwóch trafień.
  • Nsame strzelił gola w piątym pucharowym meczu z rzędu. Do tej pory żaden zawodnik Legii nie miał takiej serii.

Informacje i niektóre statystyki na temat klubów znajdują się również na przeznaczonych do tego podstronach: Lech, Legia, Raków, Jagiellonia

Statystyki nie obejmują Pucharu Intertoto. Statystyki danych rozgrywek sumowane są następująco:

EC1 – Puchar Mistrzów + Liga Mistrzów
EC2 – Puchar Zdobywców Pucharów
EC3 – Puchar Miast Targowych + Puchar UEFA + Liga Europy
EC4 – Liga Konferencji (2021-24: Liga Konferencji Europy)

Udostępnij:

157 komentarzy

  1. Ja trochę z innej beczki. Czy ktoś widzi sens w dzisiejszych ruchach Legii?

    Od początku okienka priorytetem miał być szybki skrzydłowy z wrzutką. Morishita odchodzi z Legii. Gość, który był szybki i miał kreatywny zmysł. W jego miejsce ma być sprowadzony boczny napastnik o wzroście 188 cm. Do najszybszych to on raczej należeć nie będzie.

    1. Wiedza o ogromnych problemach finansowych Legii nie zatrzymuje się na polskiej granicy, wiedzą o niej i we Włoszech, i w Anglii. Stąd i Morishita, i zapewne Ziółkowski pójdą (błąd) za relatywnie niewielkie pieniądze (duży błąd).

      Paradoks czysto sportowy tej sytuacji jest taki, że Legia musi wejść do FL LK żeby jako tako jeszcze zipieć, a to wejście jednocześnie zmniejsza bardzo mocno ich szanse na MP.

      1. Nie wiem kiedy kończył się kontrakt Mori. Ale tego lata wyglądał słabiej niż wiosną. Może to i był dobry moment…
        …tylko problemem Legii jest pokiereszowany scouting. Nie widzę, żeby na miejsce Japończyka przyszedł ktoś choćby na tym samym poziomie.

        Ale może się mylę, może mają na oku jakiegoś wybitnego skrzydłowego i sprzedaż Morishity sprawi, że transfer tego niewiadomego stanie się faktem.

        Ogólnie to tak jak pisałem gdzieś, Legia jest o jakieś 3 miesiące spóźniona. Teraz robią ruchy, które powinni wykonać w maju/czerwcu. Więc może do końca roku uda się nadrobić zaległości. Awans do fazy pucharowej LK raczej nie będzie zagrożony, może uda się w lidze nie stracić zbyt wielu punktów i wiosną gotowy zespół będzie odnosić oczekiwane sukcesy?

    2. Marnują pieniądze zarobione z pucharów. Najpierw Vinagre i Shkurin a teraz ten drewniak za 3 mln to już przesada. Szkoda było kasy na wykupienie Luginiasa który miał liczby, podobnie jak Morishita. Może w piątce na koniec ligi się załapią. Jak tak dalej będzie z przepłaconymi zawodnikami to skończą jak Man United

      1. @Janusz nie było żadnych 3 mln € To był chwyt PR przeprowadzony wobec zmasowanej krytyki klubu, szczególnie doprowadzonych do ostateczności kibiców. Legia musiała jakoś zareagować. W czasie przeprowadzenia tego transferu brak innych konkretnych transferów przychodzących na newralgiczne pozycje 10, DF, skrzydłowy pokazywał że kasa jest pusta. Dopiero teraz Legia zaczyna dopinać transfery. Najpierw DF po sprzedaży Oydele teraz skrzydłowy, po sprzedaży Morishity.

        1. Rok temu faktycznie swoją grą błyszczał w ekstraklasie. Ale w tym roku gdzieś zaginął. Nie wiem gdzie jest jego problem, ale wyraźnie coś „nie siedzi”.

          1. Czasami piłkarz jest dobry pod okiem jednego trenera a słabszy pod okiem innego.
            Kwestia narodowości może mieć duże znaczenie tutaj.

          2. I na odwrót 🙂 Czasem teoretycznie „za słaby” staje się niemal gwiazdą – przykład Nsame.

          3. Ale Vinagre był świetny jesienią, a przeciętny wiosną. Obie rundy za Feio.

  2. Klimek wyliczył, że szansa na utrzymanie przez Polskę miejsca w top2 za ten sezon wynosi 1,1%. Zatem zostawmy ten temat, który chyba od początku wszyscy traktowali żartobliwie.

    Natomiast pamiętacie, że tok temu szansa na top15 to było 5%? Otóż teraz na 9 miejsce to prawie 10%.

    Jeśli będziemy mieli 4 ekipy w LK i zrobimy w przypadku dwóch klubów podobne wyniki punktowe jak Legia i Jagiellonia (a moim zdaniem te wyniki mogły być nawet lepsze), a w przypadku pozostałych dwóch nawet ciut słabsze, to i tak możemy zrobić w sezonie 18-20 punktów.

    Jeśli Czechom spadnie Banik, a Turkom też wypadną kluby, to brak uwzględniania tych dwóch federacji będzie już zupełnym dziwactwem.

    Poza tym jeśli nawet w tym sezonie nie uda się przeskoczyć ani Czechów, ani Turków (no jest taka opcja) to przecież będzie kolejny sezon, w którym już powinniśmy o to realnie walczyć.

    Walka o utrzymanie w top15 to już historia. Mamy to. Walka o top14? Tylko ultra pesymiści mogą mówić, że grozi nam porażka na tym polu.

    Jak dla mnie w tym momencie plan numer jeden to skończyć w top12 i to jest plan, który powinniśmy mieć oznaczony jako „zrobione” po fazie ligowej LK, a najpóźniej po zakończeniu faz ligowych LE i LM.

    Planem „o honor” będzie walka o zapewnienie sobie 11 miejsca i o nie możemy walczyć jeszcze w marcu. Natomiast jeśli walka potrwa do marca, to może okazać się, że naprawdę kolejne punkty staną się bardziej realne niż nierealne.

    Jesienią ubiegłego roku rozpisałem ile punktów mogą zdobyć polskie kluby i wyliczyłem, że po 15 idziemy „jak po swoje”. No, trzeba było jeszcze przełamać „molderczą klątwę”, ale poszło. Teraz za wcześnie by takie wyliczenia zaczynać, jeszcze mamy rewanżową serię q4, ale i tak wiadomo, że szykuje nam się rankingowo rekordowy rok, że przez kolejne 3 sezony nie wypadniemy z 15 i oby tylko niebo nie zwaliło się nam na głowy.

    A tych, którym nie w smak 10 miejsce „na plecach LK” odpisuję: jestem pewien, że w przyszłym sezonie będziemy mieć co najmniej 2 zespoły na wyższym poziomie niż LK i będą sobie tam dobrze radziły. Róbcie screeny 😉

      1. Oczywiście. W przypadku Legii zaważył JEDEN zawalony mecz. W przypadku Lecha najgorsze możliwe losowanie (trafił się przegrywający los, który miał szanse 1/12).

        Jak masz w pokerze parę dam, to szansa, że rywal ma parę asów lub króli jest mała, ale może się zdarzyć.

        Wiosną w 1/16 Molde, które ledwo weszło do tej fazy trafiło na Shamrock Rovers i dzięki temu awansowało. Z kolei w środku trafiły na siebie Betis, Heidenheim, Kopenhaga i Gent. W LM też nie zawsze wyższa pozycja w fazie ligowej dawała słabszego rywala w fazie pucharowej.

        Jaka jest szansa, że Lech przegra z Resovią, a Raków odpadnie z Miedzią Legnica w tej samej rundzie PP? Statystycznie minimalna. W praktyce jak się okazało, może się zdarzyć.

        1. Nie musisz mi tłumaczyć rachunku prawdopodobieństwa 🙂
          Po prostu razi mnie już uzywanie zwrotów „jestem pewien”, gdy właśnie sam swoim wywodem udowodniłeś, że pewien być nie możesz 🙂

          1. No tak, no tak. Nigdy nie powiedziałeś „byłem pewien, że zostawiłem notatkę na stole”?
            W „Milionerach” prowadzący wiele razy pyta „czy jesteś pewien?”. I osoba mówi, że jest pewna, a okazuje się, że odpowiedź jest błędna. Czy to znaczy, że ta osoba nie była pewna?
            Czasem jesteśmy czegoś pewni, a okazuje się, że jest inaczej.

            Zatem ja jestem pewien, że za rok będziemy mieć dwie ekipy powyżej LK. Nie napisałem, że „to jest pewne”, albo „gwarantowane”, tylko że ja „jestem pewien”. I będę negatywnie zaskoczony, gdy okaże się, że się myliłem.

          2. No właśnie, ale to Ty zacząłeś pisząc mi, że nie mogę być pewien, skoro ja jestem pewien.

            😉

          3. bo chodzi mi o to, że jesteś hurraoptymistą, a przedstawiasz to jaki scenariusz „Zero”

          4. Nie napisałem, że będziemy mieć 3 ekipy w LM, tylko 2 ekipy powyżej LK.
            Nie uważam, żeby to był hurraoptymizm, zważając uwagę na fakt, że będziemy mieć 2 ekipy o 2 wygrane dwumecze od LE. Ba, nawet może się okazać, że wystarczy 1 wygrany dwumecz, choć chyba akurat najtrudniejszy, bo chodzi o wicemistrza.

            Wystarczy, żeby mistrz nie trafił na najtrudniejszego rywala w q4 LE, jak to było w tym roku. Zdobywca pucharu nie będzie musiał grać 4 dwumeczów, a wicemistrz wprawdzie w q2 może mieć trudne zadanie (choć to zależy od losowania i od tego, kto wygra LE), ale potem już ma taką samą drogę jak zdobywca pucharu.

            Zatem dwie ekipy powyżej LK to nie jest żaden hurraoptymizm. A jestem przekonany (żeby nie pisać że pewny), że za rok nasze kluby będą mocniejsze niż obecnie.

            Oczywiście jeśli mistrzostwo, puchar i wicemistrzostwo zdobędą zespoły bez współczynnika, sprawa się mocno skomplikuje. Ale trzeba być pesymistą, żeby zakładać, że „na pewno się nie uda”. A nawet zespół z niższym współczynnikiem może wylosować rywala w zasięgu w q3 i dzięki rozstawieniu w q4 awansować do LE.

            Mało tego, uważam, że większe szanse są na to, że dwie spośród tych trzech ekip wejdą do rozgrywek ponad LK niż to, że obie ekipy startujące w q2LK znowu dojdą do fazy ligowej!

            Pisanie, że to nierealne jest mega pesymistycznym podejściem.

          5. A kto pisze, że nierealne :D? Ty używasz zwrotu „jestem pewien”, potem tłumaczysz, że to taki skrót myślowy, że w sumie to oznacza „prawdopodobnie”
            Ja z kolei mówię, że to hurraoptymizm, bo w tym roku też się wydawała łatwa droga dwóch ekip do LE – teoretycznie dwóch klubów z największym potencjałem i co? i dupa

          6. Napisałeś, że to „hurraoptymizm”, czyli że to wiara że wydarzy się cud. Czyli coś mało realnego.

            Co do „łatwej drogi”, to zarówno w przypadku Legii jak i Lecha nikt nie mówił, że będzie „łatwo”. OK, Lech trafił wyjątkowo pechowo, z drugiej strony głupio jakby mieli dobry los i nie awansowali. Jak okazało się, że będzie Genk już było wiadomo, że będą schody.

            A co do Legii, to wiadomo było, że trzeba przejść 4 rundy. Już po wylosowaniu Banika wiele osób mówiło, że wcale nie jest łatwo. Za rok będzie dużo łatwiej niż w tym roku.

          7. Na jakiej podstawie oceniasz, że będzie łatwiej ? ?? 😀 😀 Ze wszystkich Twoich postów przebija się wniosek, jaki to jestteś pewny, że jestesmy już tylko na fali wznoszącej… w perspektywie 10-15 lat, zgoda. Ale co do konkretnych sezonów, różnie może być

          8. Mogą się jeszcze po drodze zdarzyć 'zmiany algorytmów’, m.in. punktacji za LK względem wyższych lig lub LM względem niższych, albo jakieś mocne przeoranie bonusów.

            Natomiast część z Was słusznie zauważyła, że obecny system nijak nie mąci życia możnych tego świata, więc wydaje się względnie bezpieczny. Trudno żeby UEFA coś zmieniała bo wystrzał klubów polskich czy cypryjskich nie podoba się i utrudnia życie Szkotom lub Grekom.

          9. @Emll
            „Na jakiej podstawie oceniasz, że będzie łatwiej ? ??”
            No wszak napisałem dwa posty wyżej, jakbyś czytał, byś głupio nie pytał.

            W skrócie, która droga jest łatwiejsza:
            1) Spełnienie obu warunków:
            a) Jeden zespół musi wygrać minimum 2 z trzech dwumeczów (z czego pierwszy i ostatni w razie jednej porażki prawdopodobnie łatwy)
            b) Jeden zespół musi wygrać 4 z 4 dwumeczów (z czego ostatni prawdopodobnie łatwy)
            2) Spełnienie dwóch z trzech warunków:
            a) Jeden zespół musi wygrać minimum 2 z trzech dwumeczów (z czego pierwszy i ostatni w razie jednej porażki prawdopodobnie łatwy)
            b) Jeden zespół musi wygrać 2 z 2 dwumeczów (z czego ostatni prawdopodobnie łatwy)
            c) Jeden zespół musi wygrać pierwszy dwumecz, a w razie porażki 2 z pozostałych 2.

            Usiądź sobie, pomyśl, pogłówkuj, przeanalizuj, pokombinuj i powiedz: w którym z tych wariantów jest łatwiejszy do uzyskania.

            —–

            „jaki to jestteś pewny, że jestesmy już tylko na fali wznoszącej… w perspektywie 10-15 lat, zgoda. ”

            Teraz to przyjechałeś jak łysy grzywą o kant kuli.
            Po pierwsze, to że jesteśmy na fali wznoszącej to fakt.
            Po drugie, nie wiadomo, co będzie w perspektywie 10-15 lat. Moim zdaniem w tej perspektywie możemy być w klubie 6-9, co niektórym się z pewnością spodoba.
            Po trzecie, można szacować, że w tym sezonie do polski z UEFA przypłynie jakieś 170 milionów złotych. W poprzednim sezonie to było jakieś 90 milionów. To nie pozostaje bez echa. Do tego wszystkiego rynek wewnętrzny, dojście nowych sponsorów. Przed sezonem wizja 5 zespołów w pucharach sprawiła, że właściciele klubów ruszyli na solidniejsze zakupy niż kiedykolwiek w historii. Za rok to będzie wizja 5 zespołów, z czego 2 mogą mieć pewną fazę ligową i można spodziewać się jeszcze solidniejszego poruszenia.
            Po czwarte, na koniec tego sezonu będziemy na miejscach 10-14. To jeszcze lepiej niż teraz. To budzi wyobraźnię sponsorów, ale też kibiców, a także piłkarzy, którzy szukają promocji. I to działa już teraz. Nie za 10-15 lat, ale już teraz.
            Po piąte, nie wiem jakie działania masz na myśli pisząc o perspektywie 10-15 lat. Nawet jeśli chodzi o inwestycję w szkolenie młodzieży, mówi się o perspektywie kilkuletniej. Tak było chociażby w Belgii.

            —–

            Kolejny element, który budzi we mnie optymizm, to wspomniane już przeze mnie ruchy na polskim rynku transferowym. Już nie słychać probierzów płaczących, że „europejskie puchary to pocałunek śmierci”. Teraz to szansa na rozwój, na realizację projektów sportowych, na to, żeby iść do przodu.

            Od kiedy wprowadzono LE tylko jeden klub zdołał awansować do fazy ligrupowej dwa lub więcej razy z rzędu – Legia Warszawa. Tylko Legia zdołała przejść przez dwumeczowe eliminacje i wejść do fazy ligrupowej jako „nie-mistrz”. Plus Lech, który przeszedł jako jedyny polski zespół przez eliminacje jednomeczowe i to grając wszystkie mecze na wyjazdach, w tym w Belgii.
            W tym sezonie o kroczek od LK jest Jagiellonia. Trudno w to uwierzyć, ale będzie dopiero drugim polskim klubem, który drugi rok z rzędu gra „jesienią” w pucharach (od wprowadzenia LE).
            Mało tego. Jagiellonia i Raków mogą dołączyć do Lecha i Legii jako kluby, które przeszły eliminacje awansując we wszystkich rundach.

            Polska jest jedyną federacją spoza top10, która ma wciąż wszystkie drużyny w grze. Nie jestem pewien, ale ostatni raz, gdy mieliśmy komplet ekip w grze we wrześniu, to chyba były lata 90. A jeszcze nie tak dawno polskie zespoły skończyły europejską przygodę w lipcu.

            Polska piłka klubowa zrobiła spory krok do przodu, w dodatku w sytuacji gdy wiele innych federacji stoi w miejscu lub wręcz cofa się.

            ——-

            Był kiedyś taki okres, gdy w walce o LM musieliśmy rywalizowac z ManUtd, Realem i Barceloną. A gdy trafił się łatwiejszy rywal, to akurat mistrzem była Polonia, która nie miała składu na grę o cokolwiek.

            Teraz akurat złożyły się inne czynniki. Najpierw puchar dla Wisły, która miała małe szanse na przedarcie się do LE, ale trochę punktów do rankingu wrzuciła. Z kolei mistrzostwo niespodziewanie powędrowało do Białegostoku. No nie było jak zrobić LE. W tym sezonie wydawało się, że będą kluby w LE, ale znów – jeden fatalnie zawalony mecz Legii i marzenia warszawian prysnęły. Z kolei Lech kompletnie nie trafił z formą, a za to trafił na trudnych rywali i również będzie musiał zadowolić się graniem w LK.

            No ile można? Do trzech razy sztuka mówi znane powiedzenie. A za rok tak jak napisałem, warunki będą dużo bardziej sprzyjające. Ale to będzie za rok. Teraz trzymajmy kciuki, żeby w czwartek nic się nie „wykrzaczyło”.

    1. Patronus, co ty masz z tym Klimkiem? Ziomek wali statystykami głównie dla zabawy, przewiduje wydarzenia za 8-9 miesięcy, sam się śmieje z tego co robi.

      Na pewno nie jest żadną wyrocznią.

      1. No to już jest cios poniżej pasa – nie masz argumentów na „nie” – to zaatakuj „źródło” danych oponenta 😛 Klimek nie jest wyrocznią, nikt go tak nie traktuje i zapewne on sam nigdy się za takiego nie uważał… Jest matematykiem, statystykiem, a przynajmniej to co robi ma taki charakter… Łączy/dzieli liczby 🙂
        Wiem, wiem, statystyka to największe kłamstwo na świecie, ale na czymś się trzeba opierać w prognozowaniu przyszłości, nie zawsze się sprawdza, ale jakiś obraz prezentuje.

        1. A czy wyliczenia Klimka zweryfikował kiedyś jakiś prawdziwy matematyk/statystyk?
          Z czystej ciekawości pytam.

          1. Właśnie w tym jest problem, że Klimek jest matematykiem/statystykiem aż do bólu… Problem jest tylko w tym, jakie on przyjmuje założenia, co do wyników meczów

          2. @Wojtek i inni
            Ja mogę sobie ręcznie wypisać ile punktów mogą zdobyć polskie kluby w LK.
            Klimek wrzuca dane i dostaje wynik który uwzględnia wszystkie mecze we wszystkich pucharach. Dlatego się na tych danych opieram, są one mniej-więcej przewidywalne. Oczywiście może zdarzyć się, że np. Pafos wejdzie do 1/4 LM (chyba nie byłby pierwszą ekipą z Cypru na tym etapie), a Larnaka wygra LE… Ale nie o to chodzi.

            Zatem nie traktuję go jako Alfę i Omegę, ale pewnie jakbym sam ręcznie to wszystko liczył, wyszłoby podobnie.

            Uważam, że polskie kluby w fazie ligowej LK średnio zanotują bilans 3-1-2. To słabiej niż Legia i Jaga w ubiegłym sezonie. Oczywiście jeden może zrobić 2-1-3, ale inny może zrobić 4-1-1. To jest zaleta posiadania 4 klubów (jeśli oczywiście w czwartek nie dojdzie do jakiejś fatalnej dla nas niespodziewanki). Zatem nie trzeba być „Klimkiem”, żeby oszacować, że w FL zrobimy 7 punktów do rankingu.

            A ile to będzie punktów bonusowych, ile ekip wejdzie do 1/8, a ile zagra w 1/16? Ile z tych barażowych wejdzie jednak do 1/8? Ile zagra w 1/4 i z jakim wynikiem?

            Tu jest już bardzo dużo zmiennych i wariacji. 10-11 punktów to 8-16 miejsce. 1 punkt, a ogromny rozstrzał. I tu wchodzi „Klimek cały na biało”. Przeprowadza mnóstwo symulacji, ze zmiennymi wynikami, z jakimś zakresem błędu i podaje rezultat z największym prawdopodobieństwem.

            Pomyśl ile kombinacji miałbyś do rozpatrzenia w zależności czy Brondby wejdzie do LK, czy nie. Klimek ma narzędzie, które analizuje te wszystkie opcje i podaje średnią.

            Oczywiście, że to tylko statystyka. Gdy idę z moim psem, to statystycznie każde z nas ma 3 nogi. Podawana średnia pensja też ma się nijak do tego, co zarabia przeciętny Polak. Statystyka to nie jest „prawda objawiona”, tylko narzędzie, którego można użyć do prognozowania…

            Ale oczywiście możemy nie mówić nic o tym co będzie w piątek, tylko opierać się na tym, co „tu i teraz”. Ale to też może prowadzić do błędu, bo „tu i teraz” Polsce przysługuje jedno ekstra miejsce w LM. A jakoś nie widzę dyskusji o tym, komu z polskiej ligi powinno ono przypaść.

          3. Ok, jest matematykiem i statystykiem, ale to nie znaczy że robi te obliczenia zgodnie z metodyka jaka powinna być uwzględniona, ale robi to w taki sposób, żeby jego filmy były kontrowersyjne i przyciągały uwagę.
            Stąd moje pytanie o innego Matematyka/statystyka które potwierdziłby że te obliczenia mają jakikolwiek sens i nie miałby w tym interesu

          4. @Też Wojtek
            Ze statystyką jest taki problem, że w zależności od tego jakie przyjmiesz dane, jak je zinterpretujesz to taki dostaniesz wynik. Bardzo trudno jest tak zinterpretować dane, żeby otrzymać poprawne dane, a w przypadku rozgrywek sportowych to jeszcze trudniejsze, niż np prognozowanie sprzedaży itp.
            To jednak tylko zabawa, ale pokazująca pewną tendencję. Jeżeli na początku nasz szanse na top 10 były szacowane ma kilka procent, a teraz są na 30%, tzn że zagraliśmy lepiej (albo nasi przeciwnicy gorzej), niż by wskazywał na to ranking na podstawie, którego szacowane były wyniki. Nie wiem na czym swoje obliczenia opiera Klimek, zakładam, że na którymś rankingu ELO (mimo wszystko w takim przypadku będzie dużo lepszy niż ranking UEFA). A czy to będzie clubelo czy opta czy jeszcze inny, to już ma mniejsze znaczenie. W tym momencie prognozowanie ilości pkt w rankingu UEFA na koniec sezonu jest o tyle bez sensu, że jeszcze nie ma wszystkich uczestników, a tym bardziej nie jest rozlosowana faza ligowa. Czyli nie dość, że prognozujesz wyniki, to jeszcze prognozujesz losowanie. Tu nie ma znaczenia czy to będzie liczył Klimek, czy kto inny. Jeżeli weźmie te same dane i ten sam model, to wyjdzie mu to samo. Ale jeżeli weźmie inne dane (inny ranking np.) to może mu wyjść co innego. W ekstremalnym przypadku, coś bardzo innego.
            Dla mnie takie statystyki są ciekawe, a ogólnie każdy orze jak może, ma chłop swoje 5 minut, niech działa. Według mnie, im więcej się o tym rankingu gada tym lepiej 😉

          5. To jest trochę jak z prognozami pogody. Czasem zdarza się tak, że przewidywania sprawdziły się, ale nastąpiło przesunięcie o 500 kilometrów. W perspektywie kuli ziemskiej takie przesunięcie mas powietrza jest marginalne. W perspektywie klimatu regionalnego wszystko się zgadza. Ale dla „Kowalskiego” mieszkającego tu i teraz ma znaczenie.

            Mówi się o „efekcie motyla”, czyli że od drobnego zdarzenia w jednym miejscu może dojść do ogromnych konsekwencji gdzie indziej. Fani „Final Destination” wiedzą o co chodzi 😉 Albo trzeciej części „Men in Black”.

            Zatem Klimek w swoich prognozach bierze pod uwagę, że Brondby może awansować, albo że odpadnie. Ot, na przykład napisał, że wśród przeprowadzonych tysięcy symulacji wyszło mu w jednej, że Lech awansuje do LE po rzutach karnych. Jednej na ileś tysiecy. Niemożliwe? A co zrobiło Brondby grając w 10. i mając 3 gole do odrobienia? Albo Barcelona wracajac po 0:4 w Paryżu? Albo Wisła Kraków, która po porażce z Realem 1:4 w rewanżu przegrywała do przerwy u siebie 0:1… W jednej z tysięcy alternatyw Lech odrabia straty. Bardzo, bardzo małe prawdopodobieństwo.

            No i algorytm przeprowadza tysiące symulacji na podstawie wprowadzonych danych, a Klimek dzieli się tym, co z tego wyszło.

            A jakie ma dane? Takie jak my wszyscy, czyli różne rankingi siłowe i wyniki osiągane W PRZESZŁOŚCI.

            Czy te dane są „z kosmosu”? No nie są. Czy się sprawdzą? Mają największe prawdopodobieństwo. Jak rzucasz dwiema kostkami do gry, w jednym rzucie średnio wychodzi 7 punktów, ale możliwy jest rzut z 2 punktami i możliwy jest rzut z 12. Ale prognozujemy, że wypadnie 7. Czy to prognoza „z kosmosu”?

            Ktoś pisał o tym, że Klimek prognozował mistrzostwo dla Rakowa. Tak wychodziło z symulacji. Kto oglądał mecz Lecha z Piastem ten wie jak niewiele zabrakło, żeby ta symulacja sprawdziła się.

            Na koniec uwaga. Przy okazji różnych turniejów pojawia się jakiś „żółw Filip”, albo „ośmiornica Kleopatra”, która umie poprawnie wytypować wynik meczu, bo zjada sałatę z jednej lub drugiej miski. No… OCZYWIŚCIE jest tyle tysięcy takich zwierząt, że któreś z nich musi trafić. I wtedy robi się o nim głośno. O tych, które się pomyliły nikt nie mówi.

            Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że jednak wyliczenia Klimka mają zdecydowanie większą wartość niż prognozy „pajęczycy Tekli”.

          6. No jeśli Klimek robi tysiące symulacji jednego meczu, zamiast np. przyjąć dane od buków, to już rozumiem, czemu jego analizy są raczej z czterech liter

          7. @Emll
            1) Dlatego właśnie to są „wyliczenia Klimka”, a nie „wyliczenia bukmacherów”
            2) Sugerujesz, że bukmacherzy są nieomylni? Po pierwsze nie, nie są nieomylni. Po drugie, oni też korzystają z różnych narzędzi, nieraz kursy między jednymi a drugimi różnią się znacznie (np. na wygraną X u jednych jest 1,45 a u drugich 1,55 – to spora różnica). Nie wiem jak teraz, ale pamiętam, jak kiedyś zdarzały się sytuacje, że stawiając na jedno zdarzenie u jednego, a drugie u drugiego można było wyjść na plus.
            3) Nie wiem czy jakiś bukmacher ma zakłady pod tytułem „ile punktów będzie mieć Polska na koniec sezonu”. Ale STS ma kursy na miejsce w rankingu. Na top9 jest kurs 25, a na to, że Polska będzie poza top14 jest 75.
            Na top10 jest kurs 4.5, a że Polska będzie poza top12 jest 8.5.
            Zatem mniej-więcej te kursy zgadzają się z tym co prognozuje Klimek – Polska skończy sezon w top11 (1,4 przeciw 2.75).

          8. Uważam, że nie mają sensu, bo występuje zbyt wiele zmiennych i szanse, żeby te realizację tych obliczeń są ekstremalnie niskie i pewnie da się to obliczyć i jakby to zrobił, to nikt by jego kanału nie oglądał.
            Ale mogę się mylić, bo generalnie nie śledzę, mam tylko takie odczucia. Także moja opinia i mogę się mylić.
            Jednocześnie będę się śmiał, jak któryś z Was napisze, że na pewno się mylę 😉

          9. Widzę tutaj porównanie do pogody, więc zgadzam się. To jest trochę jak przepowiadanie dzis, jaką będzie pogoda na koniec maja 2026

          10. A buki to Twoim zdaniem jak opracowują kursy na dane zdarzenia? xD
            Dokładnie tak samo – aktuariusze i statystyka.

            Przypomnę że w Q3 przed rewanżem u buków było ok. 1.30 na awans Maccabi z Rakowem, co było kompletną aberracją biorąc pod uwagę kontekst pierwszego meczu i problemy samego klubu.

          11. No i nie można porównywać tego do rzutów kostka, bo przy rzucie kostka są 2 zmienne, które nie wykluczają innych zmiennych.
            Ryzyko błędu statystycznego jes tutaj minimalne a u Klimka jest kolosalne (chyba) z powodu zbyt dużej ilości zmiennych.
            Ale tak, jak mówię to tylko moje odczucia. Ogólnie jestem bardzo sceptyczny w stosunku do wszystkich youtuberow, bo wielu nie raz złapałem na kłamstwie, wynikającego albo z leniwego opracowania materiału, albo celowego, aby temat był bardziej catchy i zwiększał zasięgi.

          12. „Widzę tutaj porównanie do pogody, więc zgadzam się. To jest trochę jak przepowiadanie dzis, jaką będzie pogoda na koniec maja 2026”
            Ale czy to jest trudne? Pod koniec maja 2026 na 90% będzie piękna, majowa pogoda, temperatura w granicach 18-25 stopni. 10% zostawiam na majowy deszczyk.
            Widzisz? A skąd to wiem? Bo „końców maja” było już 2025 od czasów narodzin Chrystusa 😀

          13. „Ryzyko błędu statystycznego jes tutaj minimalne a u Klimka jest kolosalne (chyba) z powodu zbyt dużej ilości zmiennych.” – z tym też pozwolę sobie się nie zgodzić. Co jest istotne podczas analiz statystycznych dotyczących rankingu? Wg mnie tylko wyniki meczów, a te – jakbyśmy na to nie patrzyli – są zawsze trzydrogowe – 1X2. Przy czym niektóre są dodatkowo bardziej, a inne mniej prawdopodobne. Wniosek – nie jest to rocket science i byle jaki pecet sobie z tym poradzi, nie trzeba superkomputerów.
            PS. Nie słyszałem, żeby Klimek był youtuberem, z tego co wiem pisze chyba tylko na X, więc na swoich analizach nie zarabia w sposób, o jaki go podejrzewasz.

          14. @gucci

            To tak, jak Ty przepowiadasz, że temperatura będzie 18-25 stopni, tak ja przepowiada., że Polska będzie 9-15 🙂
            Trzeba przedstawić ile % szans na daną temperaturę.
            Ja rozumiem metodykę. Tylko po prostu realnie niewiele ona wnosi, do życia i- tak jak mówię może ona być niewłaściwą.

            Yt/x – zawsze chodzi o to samo- jak największe zasięgi, poprzed udostępnianie informacji która przykuje uwagę i ten zasieg zwiększy.

          15. No właśnie – pogoda. W poprzednim roku w moim rejonie we Francji kwiecień był bardzo deszczowy. Jednego dnia spadło tyle deszczu co normalnie przez cały miesiąc. Czy to znaczy, że przewidywania ze stycznia odnośnie ilości opadów były nic nie warte?

            Obstawiam, że w tym roku te przewidywania były identyczne i tym razem praktycznie się sprawdziły.

            Przewidywania rzadko biorą pod uwagę „obecne problemy danego klubu”. Bukmacherzy starają się nadążać, dlatego nieraz kursy się zmieniają w ciągu kilku dni. Ale wszystkiego nie ogarną.

            Dwa przykłady, które znam: w polskiej lidze hokejowej wysoko notowany klub popadł w tarapaty, w efekcie wyprzedal praktycznie cala kadre, a wiekszosc z tych graczy przeszla do drugiego klubu, dotychczas slabiej notowanego. Ale niektorzy bukmacherzy nie wzieli tego pod uwage i w efekcie przez jakis czas typy na te dwa kluby byly bardzo nieadekwatne od mozliwosci. Kto sledzil, ten mogl zarobic.
            Drugi przyklad – siatkarskie rozgrywki pucharowe w Europie. Nasz zespol walczyl o awans i pojechal do Wloch do wysoko notowanego rywala, ktory juz mial pewny awans. Rywal to byla czolowa druzyna walczaca o scudetto, wiec odpuscila mecz z naszym zespolem. Ale buki tego nie przewidzialy i na wygrana polskiej druzyny kursy byly na poziomie 5,5-6.

            I jeszcze jeden przyklad. W bodajże 1999 roku, Polska grala ostatni mecz eliminacji Euro ze Szwecja. Szwedzi byli pewni 1 miejsca, my potrzebowalismy remisu, zeby awansować. I teraz napisz: jakbys byl bukmacherem, jak bys ustawil kursy na taki mecz?

          16. Pytałeś o pogodę 🙂 Pogoda będzie majowa. Temperaturę dorzuciłem gratis 🙂
            Dobra, przestańmy już, bo zaśmiecamy forum. Widzę, że nikt nikogo nie przekona, więc dyskusja jest jałowa.

          17. „To tak, jak Ty przepowiadasz, że temperatura będzie 18-25 stopni, tak ja przepowiada., że Polska będzie 9-15”
            No, ale „koniec maja” to dosc szerokie pojecie, obejmujace co najmniej kilka dni, wiec okreslenie dokladnej temperatury na kilka dni jest niemozliwe.
            Poza tym 18-25 to dość wąski zakres temperatur w porównaniu z pozycjami 9-15. Raczej 18-25 porównałbym do 10-12 i wtedy wszystko się zgadza.

          18. Jeszcze dodam odnośnie bukmacherów.
            Oni w dużej mierze aktualizują kursy wg ilości zakładów na dany kurs.
            Jeśli kurs na zwycięstwo Rakowa wynosi 2 i dużo ludzi tak obstawia, to automatycznie kurs spada, aby w przypadku zwycięstwa Rakowa bukmacher nie stracił na tym meczu.

            Tej pogody już nawet nie ma sensu komentować i ogólnie tematu kontynuować też, bo każdy może mieć trochę racji po prostu w tym co pisze

          19. Ech, nie wytrzymam, ale bez złośliwości, spokojnie i rzeczowo 😉
            Właśnie szacowanie szans przez bukmacherów to jest prawdziwa sztuka – oni muszą uwzględniać w prognozach multum czynników, np. przewidywane składy, obsadę sędziowską, pauzy za kartki, kontuzje, aktualną formę zawodników, nawet (przepraszam 🙂 ) pogodę… I również, zgadzam się – bo to jest fakt – ilu ludzi obstawia dany rezultat.
            Wyliczanie procentowych szans na końcową lokatę w rankingu UEFA to kaszka z mlekiem w porównaniu z powyższym. Średnio rozgarnięty student statystyki, a przy tym niekoniecznie doskonały znawca europejskiej piłki (wystarczy, żeby się orientował mniej więcej z sile poszczególnych klubów i federacji) – wyliczy te szanse w mniejszą bądź większą dokładnością za pomocą kartki i długopisu. Dlatego uważam, że ktoś, kto robi takie statystyki od lat, zna się na futbolu i ma dedykowany komputerowy software – jest godny zaufania.
            Co chciałbym na koniec podkreślić – Klimek nie jest wyrocznią, nikt nie musi wierzyć w jego obliczenia, margines błędu jest spory, bo pomimo teorii, że lepszy wygrywa – nie zawsze tak jest, gdyż… no właśnie: piłka jest jedna, a bramki są dwie 😀

          20. @gucci
            Dobre podsumowanie.
            Dzięki za rozmowę Panowie. Takie konwersacje to w dzisiejszym świecie internetu naprawdę rzadkość

          21. Tak ogólnie dorzucę jeszcze trzy grosze:
            Co oznacza, że Polska ma 30% szans na top 10? Tak ogólnie oznacza to, że jeżeli utworzylibyśmy 10 równoległych światów to w 3 z nich Polska skończyła by w top 10, a w pozostałych po za top 10. Statystycznie rzecz biorąc oczywiście. Tylko, że to jest piłka nożna, sport, który jednak nie jest tak przewidywalny jak rzut kostką, więc należy to traktować z przymrużeniem oka.
            Trzeba jednak przyznać, że w przypadku pojedynczego meczu, statystyka się sprawdza. Jeżeli weźmiemy pod uwagę polskie dwumecze w tegorocznych eliminacjach (na podstawie clubelo), to dopiero jeden dwumecz (jeżeli się nie mylę) rozstrzygnął się niezgodnie z przewidywaniami statystycznymi. Dwumecz Legia Larnaka oczywiście. Co pokazuje, że ranking elo i przewidywanie wyniku meczu na jego podstawie ma całkiem dobre odzwierciedlenie w rzeczywistości. A Klimek wylicza na podstawie tego rankingu (na dany dzień) wszystkie mecze do końca. I oczywiście co tydzień musi to aktualizować, bo ranking ciągle się zmienia.
            Jeszcze taka ciekawostka odnośnie czegoś bardziej przewidywalnego jak rzut kostką. W multi lotku, gdzie losuje się 20 z 80 liczb, każda liczba powinna wypadać co 4 losowania (25% szans). Ale zdarza się, że wypadnie 4 razy z rzędu, ale też nie wypadnie przez 20 czy nawet 30 losowań (rekord to 33 czy 34). Jednak średnio (na próbie kilkunastu tysięcy losowań) wychodzi oczekiwane 25% 🙂 Ot cała statystyka 🙂

          22. Czytając Twój komentarz, naszła mnie jeszcze myśl, jak lepiej wytłumaczyć o co mi chodzi i kostki do gry są dobrym przykładem
            A więc przy rzucie 2 kostkami, szansa że wypadnie 7 wynosi ok 17%. I w swoich obliczeniach to podaję Klimek, jeśli dobrze rozumiem.
            A teraz liczba zmiennych przy rzucie kostek wynosi 2. Czyli tylko 2 zmienne, które mogą wpłynąć na ten wynik. I tutaj Klimek podając, że mamy 30% szans na 10te miejsce, nie podaje jak wiele jest zmiennych, a jest ich znacznie więcej niż przy rzucie 2 kostkami i dlatego, nie można go traktować jako wyrocznie, bo tych informacji nie podaje. I tych zmiennych może być naprawdę tysiące(wykluczajc nawet transfery, kontuzje i forme zawodnikow), bo jeszcze nawet nie wiemy, kto będzie grał w fazach ligowych i z kim.
            Rozumiem statystykę i sam piszę tutaj, że mamy szansę na 10te miejsce. Ale będzie o to bardzo ciężko, bo wiele czynników musi się ułożyć w taki, a nie inny sposób, żeby to się spełniło.

  3. Eksperci porównują nasze eksportowe kluby i sporo o braku elastyczności taktycznej Lecha.
    Trochę chyba zapominamy, że Legia ma szanse na trzecią grę w Grupie/Lidze z rzędu. Jagiellonia drugi, a Lech stracił dwa lata i przekonuje się, ze gra w Europie to inna gra niż w Lidze.
    To jest to doświadczenie i wartość pucharów, mimo zmian personalnych w zespołach i na ławkach, to jednak to procentuje.
    Myślę, że Lech może sporo punktów w Lidze Konferencji zdobyć.
    Inna sprawa to losowanie, które było dość pechowe, ale jednak kolejny rok CL i EL to dla naszych zespołów ściana.
    Raków to inna sprawa, bo tam jest konsekwencja i dyscyplina w obronie. Problemem jest skuteczność. Niemniej w formie,to taka drużyna, która ma potencjał podobny do Legii, aby zaskoczyć lepszego przeciwnika.

    1. @D2 problemem Rakowa jest schematyczność gry, surowi technicznie piłkarze, ale za to wybiegani i taktycznie zdyscyplinowani. Wszystko to z matrycy Papszuna czyli Makuchy, Musioliki, Gutkovskisy. Moim zdaniem Papszun został rozczytany przez innych trenerów w lidze, do tego zabija kreatywność zawodników sztywnymi wymaganiami taktycznymi.

      Papszun już zapomniał, że w mistrzowskim sezonie miał MVP ligi kreatywnego Iviego sprzed kontuzji.

      1. Tak został rozczytany, że w ubiegłym sezonie wykręcił >2pkt/mecz xD
        W większości sezonów ostatnich lat zdobyłby bez problemu MP.

        Polecam przystanąć na sekundę przez wpisem i się zastanowić, czy planowana wypowiedź ma jakikolwiek sens logiczny.

        1. Dokładnie to miałem napisać, że skoro rozczytany zespół przegrywa mistrza o punkt (o ile dobrze pamiętam), to z tym rozczytaniem to tak kiepsko 😉
          Dobrze, że w H*jfie nie umieją czytać po polsku 😉

          Natomiast jeśli chodzi o Lecha, to wiadomo, że nie był faworytem patrząc na rankingi siłowe, ale chyba jednak za łatwo przegrał dwa ostatnie pucharowe mecze u siebie. No cóż, trzeba mieć nadzieję, że śladem Wisły wygra w Belgii (dla ranku), a śladem Jagi w fazie ligowej LK i później pucharowej pokaże, że coś tam potrafi.

        2. @Wojtek Widzę w tym sezonie drużynę klepiącą wolno od lewa do prawa wszerz boiska w ataku pozycyjnym, bez żadnych opcji w grze do przodu, a tych meczy w lidze było już kilka.

          1. roznica między legia rakowem lechem i jaga jest taka
            – pilkarze lecha maja stracha przed każdym poważnymi przeciwnikiem
            – pilkarze rakowa maja lęk przed trenerem jak nie zrealizują jego taktyki.
            – piłkarz legia miękną i boja sie kibicow jak przegrają.
            – pilkarze Jagiellonii nie wiedzą co to strach, bo Siemieniec o tym nie wspomina na odprawach.

            Oczywiście bez urazy, ale trochę tak to mi wygląda.

  4. Ten sezon będzie piąty z LK i będzie można na koniec w miarę miarodajnie określić ile więcej punktów trzeba zdobyć żeby utrzymać dane miejsce w rankingu gdy mieliśmy tylko LM i LE. Jak na tą chwilę mniej więcej to wygląda tak że co najmniej 8-10 punktów.

    1. Myślę, że z takimi szacunkami trzeba poczekać aż przez pięc lat będzie trwała faza ligowa. Zdobywane punkty się zmieniają, w fazie ligowej gra się inaczej niż kiedyś w f. grupowej więc dalej nie będzie nic wiadomo.

      1. I tak i nie.
        Na koniec sezonu w rankingu będą 3 sezony z LKE i 2 sezony z fazami ligowymi. Więc będzie można mniej-więcej oszacować ile punktów przez te dwa sezony zdobyły federacje z miejsc 6-8, ile 9-12, ile 13-15 itd.

        A ile punktów komu odpadnie to dokładnie wiadomo. Między innymi dlatego można szacować, że Polska na koniec sezonu będzie w top12, a że za rok na starcie eliminacji nie będziemy patrzeć ile mamy zapasu nad federacją z 16. miejsca, ani nawet tą z 13. miejsca, tylko będziemy szacować czy grając na 5 drużyn uda się wejść na dłużej do top10.

        No i właśnie. Za rok po raz pierwszy będziemy mieli 5 ekip. Ja nie wiem jak ogarnę temat, żeby oglądać 5 meczów jednocześnie w play-off LK za rok 😉

        1. @Patronus Nie martw się na zapas, pewnie za rok nie będzie 5 drużyn w fazie play-off. Któraś z dwóch z fazy ligowej LK i tak odpadnie. 😉

          1. To było trochę z przymrużeniem oka.
            Ale bardzo możliwe jest, że wszystkie polskie ekipy będą rozstawione w q2 i q3 LK, więc będą spore szanse, żeby obie weszły do q4.

            Natomiast jeśli wicemistrz wygra dwumecz w q2, a przegra w q3 to już nie zagra w q4.
            Z kolei jeśli wicemistrz lub mistrz wygra dwumecz w q2 i q3 wówczas będzie grać wtorek/środa.

            Zatem raczej nie będzie 5 meczów w play-offowy czwartek.

    1. Tak, w klubowym. Te same co za awans do PO 🙂
      A – i nie są „dodatkowe” więc jeśli klub przebije próg 2,5 to ma to co uzbierał, bez bonusa. Bo bonus jest dla słabych…

      1. Inaczej pisząc – do rankingu krajowego nie ma nic, tak samo jak w przypadku LE.
        Do krajowego de facto też nie ma żadnych punktów, każdy ma tyle ile sam sobie „ugra”. ALE jeśli ugra mniej niż 3 punkty, wówczas w LK dostaje wyrównanie do 2,5, a w LE wyrównanie do 3 punktów.

  5. Znów będę w przygniatającej mniejszości tego forum, ale o ile top 15 i zaraz najpewniej top 13-14 świętuję i uważam za sukces, tak top 10 to będzie „nagięcie systemu” i w ogóle mnie nie jara.

    Na przestrzeni ostatnich czterech sezonów, nawet jeszcze wliczając ten covidowy, tylko pojedyncze mecze (i w zasadzie zero dwumeczów) z klubami poziomu LM zakończyły się pomyślnie. Lech – łomot od Benfiki, Rangersów, Karabachu, Crvenej Zvezdy, Genku i Fiorentiny (ostatnie dwa to zresztą nie jest poziom LM). Na plus dwumecz z B/G, mimo że z boiska było widać kto jest piłkarsko lepszy. Jagiellonia – łomot od B/G i Ajaxu, ładna dla oka ale jednak wyraźna porażka z Betisem. Legia – łomot od Chelsea, na plus bez obsranka w rewanżu. Raków – łomot od Atalanty, w miarę ok dwumecz ze Sportingiem oraz Kopenhagą.

    Nie ma obecnie powodu, by uważać którykolwiek polski zespół na lepszy od Slovana Bratysława, który uciułał w LM rok temu 0 pkt.
    LM z automatu to będzie taki klubowy odpowiednik „top 6 rankingu FIFA za Nawałki” – realia szybko i skutecznie sprowadzą nas na ziemię.

    1. Pisałem już o tym, Slovan miał wyjątkowo pechowe losowanie w LM.
      Nasze kluby zwykle na jesienie potrafią coś z siebie wyciągnąć i zwykle mecz meczowi nie równy, więc chociaż 1-1-6 w LM

      1. Nope. Slovan dostał mecze u siebie z Dynamem Zagrzeb i VFB Stuttgart. Jak na poziom LM to bardzo przychylne losowanie.
        Już prędzej fatalnie polosowali Young Boys, bo im pierwsze kolejki wybiły z głowy jakąkolwiek walkę – coś jak Genk wczoraj.

        Hasło „nasze kluby zwykle na jesienie potrafią coś z siebie wyciągnąć” póki co jest sprawdzalna w LK. Bez jakiegokolwiek przełożenia na lepsze rozgrywki.

          1. Wojtek:
            1) W tym sezonie 13 miejsce na koniec będzie porażką. 11-12 to przyzwoity cel na ten sezon i wszystko wskazuje na to, że go osiągniemy nawet bez wielkich sukcesów w fazie ligowej.

            2) A ja będę się cieszyć jeśli awansujemy na 10 miejsce w tym sezonie. To będzie miejsce wywalczone zgodnie z ogólnie przyjętymi zasadami. Nie będzie tak, że sobie coś załatwimy na boku, że w niejasnych okolicznościach dostaniemy dziką kartę. I nie będzie tak, że ledwo pokonamy mistrza Irlandii, żeby wejść do LM.

            3) O ile pamiętam, to w jednym notowaniu mieliśmy za Nawałki nawet 5. miejsce. Ale przecież mieliśmy wtedy kadrę, która dawała radę na Euro, wygrywaliśmy dużo, przegrywaliśmy mało i na wielkie turnieje awansowaliśmy bez barażów, czy podpórek. Za darmo tego miejsca nie dostaliśmy.

            4) Jeśli na koniec tego sezonu zajmiemy 10 miejsce w rankingu (prawdopodobnie jeśli tak się nie stanie, to zrobimy to w kolejnym roku), to dopiero w sezonie 2027/28 mistrz kraju zagra od razu w LM. Tymczasem za rok w eliminacjach będziemy mieć 5 ekip. Owszem, może się zdarzyć tak, że również za rok „nie udźwigniemy” walki ani o LM, ani o LE. Ale może jednak bogatsi o obecne doświadczenia odpowiedzialni za kluby działacze sięgną mocniej i głębiej do kieszeni. Po pierwsze mając w perspektywie walkę o puchary, a po drugie wiedząc, że mistrzostwo oznacza pewność gry w LM. I może się okazać, że dzięki temu za rok eliminacje przebrniemy z jeszcze lepszymi wynikami. Moim zdaniem za rok będziemy mieć spokojnie 2 drużyny w LE.

            5) OK, może być tak, że nasze kluby wzmocnią się, ale mimo to będą w LM pariasami. No ok, ale wzmocni się sporo klubów, a w LM zagra tylko jeden (ten drugi będzie mieć szanse oczywiście, ale niech wejdzie do LE). I w jednym sezonie to może być słabe podejście (powiedzmy z bilansem 1-1-6), ale w kolejnym bogatsi o kolejny sezon doświadczeń osiągniemy więcej.

            6) Nie tak dawno temu 12-13 miejsce w rankingu dawało prawo gry w LM. To w tamtym czasie nie świętowałbyś awansu na 13 miejsce „bo uzyskany dzięki wygranym w LE”?
            UWAGA: gdyby polskie kluby grały przez 5 lat tak jak dwa sezony przed wśliźnięciem się Legii do LM, to po 5 latach mielibyśmy mniej-więcej 12-3 miejsce, właśnie dzięki grze w LE, a przecież w jednym sezonie mieliśmy w LE dwa kluby, które zdaje się solidarnie zajęły 4 miejsca.

            7) Na Euro grały kraje z dywizji B i C Ligi Narodów. Czy ich kibice mieli nie cieszyć się z tego faktu?

          2. O co ci chodzi Wojtuś? Jakie to tajemne zdania, których nie potrafię czytać ze zrozumieniem?

            Patronus, bywasz strasznie odklejony… założę się, że prze obecnym sezonem też pisałes: spokojnie będą 2 drużyny w LE, bo przecież analizy rozstawien na to wskazują 😁😁😁

    2. Dziwi mnie Twoja ocena top10.

      Na dziś żaden klub spoza top7 nie zadomowił się w LM na stałe, żeby coś znaczyć. Tak więc te miejsca 5–7 rotują i co roku widzimy inną obsadę dołu LM.

      Dlaczego Twoim zdaniem liga z przeciętnymi zespołami z miejsc 8–9 nie ma prawa do LM, a liga z 1–2 dobrymi zespołami i resztą szrotu ma takie prawo? To jest po prostu Twoje subiektywne postrzeganie, że „nie zasługujemy”.
      Naprawdę w dupie mam to, że Liga Polska awansuje do LM innym sposobem – poprzez ranking i budowanie klubów. Nie czuję, że jest coś gorszego w tym modelu. Nasza liga jest lepiej oprawiona od większości lig od Odry na wschód – mamy lepsze stadiony, marketing i kasę z praw TV.

      Spoglądasz na pojedyncze kluby, jak Slovan, i piszesz dyrdymały, że „będziemy sprowadzani na ziemię”. No, będziemy. Przez kilka lat w LM i LE dostawać będziemy oklep od Genku, Ajaxu, Benfiki, nawet nie wspominając o Bayernach czy Realach.
      Obudź się – w Polsce nie ma sponsora, który by wykładał 200 mln euro na sezon na klub, nie ma sponsora, który by dorzucał 100 mln euro do budżetu. Orlen mógłby, ale to byłaby taka dysproporcja, że większość ludzi w PL nie chciałaby tego widzieć.

      Nasze kluby są jak polska gospodarka – nic nie znaczymy, budujemy i ciułamy, jak możemy. Jeszcze minie z 10 lat, zanim polski klub pokroju Lecha, Legii, Wisły, Śląska, Widzewa, Górnika, Lechii, Pogoni, Jagiellonii czy Rakowa zbliży się budżetem i wartością zawodników do Genku.

      Więc pierdoli mnie to, czy wejdziemy do LM i będziemy tam dostawać lanie – wiem, że tak będzie. Ale jak uda się czasem urwać Realowi 3–3, to będzie spoko obejrzeć przy piwku.

      Mnie cieszy progres naszej ligi – to jest wartość, która mnie satysfakcjonuje. Top10 da kasę niezbędną, by rozwijać kluby dynamiczniej, LE również, LK trochę mniej, ale też coś daje. Reszta mnie nie interesuje.

      Na dziś moje oczekiwania są proste: polskie kluby przestają odpadać w pierwszych rundach z cypryjskimi czy innymi „maluchami”, i potrafią rywalizować na porównywalnym poziomie, patrz Hibernian, Banik, Silkeborg.

      Dalsze oczekiwania:

      2–3 lata: bronimy rankingu, by mieć kasę z pucharów. Wyniki sportowe – zwycięstwa w LE i LK – mają dawać punkty, kasę i poprawiać poziom sportowy. Nie oczekuję, że przy budżecie 20 mln euro Jagiellonia rozjebie Galatasaray czy inne potęgi.

      5 lat: utrzymujemy top10, gramy w LM, nie ma dominatora – 5–6 klubów rozwija się adekwatnie do rozwoju naszego kraju.

      10 lat: celujemy w top8.

      Ranking trzeba wykorzystywać i nie czuć upokorzenia. Możemy czuć upokorzenie, że przez lata byliśmy w cieniu lig takich jak Austria, Dania, Chorwacja, Szkocja, gdzie jeden mocny klub dostawał wpierdol od Barcelony czy Realu, i na tym budował względny rozwój. My tego nie mieliśmy. I co – teraz mam się wstydzić, bo dołożono dodatkowe rozgrywki i wyszło, że w tych ligach król jest nagi? Serio mam to w głębokim poważaniu, jesteśmy 'skazani na Shawshank’ póki co.

      1. Każdego rankingorza dziwi moja ocena, mam w to wypierdolone.
        Dla mnie atak na top 10 przy pomocy broni zaczepno-obronnej w postaci młócenia Petrocubów w LK to będzie „epicka szarża” bez jakiegokolwiek zabezpieczenia tyłów. Coś jak wziąć właściciela małej firmy, posadzić go na fotelu prezesa wielkie spółki i kazać skutecznie zarządzać. Nie uda się, choćby nie wiem co.

        Z Twojej odpowiedzi przenika pochwała progresu krok po kroku, no to właśnie skok na top 10 takiemu progresowi zaprzecza. Pograjmy najpierw choć kilka przyzwoitych sezonów w LE, ustabilizujmy drużyny na poziomie takim że Genk nie przyjeżdża do MP i zapewnia sobie awans w pierwsze 30 minut dwumeczu, albo polski klub gra długi czas w przewadze w Belgradzie a wygląda jakby rywal grał w przewadze.

        Tylko przypomnę – Jagiellonia w kwietniu, w topowej formie, w starciu z zespołem idealnie pokazującym poziom LE (tj. Betisem) też w zasadzie nie pierdnęła. Nie było oczywiście blamażu, ale walki też nie bardzo.

        1. Z twojej wypowiedzi wynika, że wstydzisz się stwierdzenia, że polski klub może się dostać po pokonaniu pierdyliarda Petrocubów.

          W dupie mam wyniki na dziś czy rezultaty 1:5 z drużyną trzy razy bardziej wartościową niż Lech. To nic nie znaczy.
          Awans do Top10 będzie, potem spadek, znowu awans.
          Grunt, że Legia, Raków i Jagiellonia pokonały rywali porównywalnych do siebie.
          A fakt, że nie przechodzimy eliminacji z drużynami bogatszymi od nas, w ogóle mnie nie załamuje – tak samo jak to, że w LM nic nie będziemy znaczyć, tak samo jak YB, Bodo, Celtic czy Qarabaq.

          Najważniejsze dla mnie jest, by liczba niespodziewanych wygranych z lepszymi od nas była większa niż liczba niespodziewanych porażek ze słabszymi.

          A to, że Jaga dziś nie pierdnęła z Betisem, nie jest istotne, choć jest to ciut lepiej i z trudniejszym rywalem niż Genk czy CZ. To również dla mnie umiarkowanie istotne. Fajnie by było, gdyby Lech pokazał więcej, przynajmniej z CZ, bo tam poziom nie był tak odległy.

          Co do rozwoju małymi krokami – tak, jestem fanem, bo innej opcji w zasadzie nie ma. Kasa z LM czy LE i top10 ma tylko przyśpieszyć rozwój, by na moją starość polskie kluby znaczyły ciut więcej.
          Jak spadniemy w rankingu przez to, że nasze top-kluby będą grały w LM czy LE, też nie będę ubolewał. Chodzi mi tylko o to, by nasze kluby przestały udawać silne, a stały się nimi naprawdę.
          Do tego potrzebna jest kasa, kasa, kasa.
          Jeżeli uda się wygarnąć 16 mln euro z UEFY za 8x oklep, biorę to w ciemno rok w rok przez 5 lat, byle kluby budowały i się rozwijały.
          Napisałem Ci, że jesteśmy skazani na Shawshank, bo tak to dziś wygląda. Z takimi budżetami nic nie znaczymy. Nic absolutnie.

          Trzeba malutką łyżeczką ciułać piaseczek z LK, próbować raz po raz przejść kilometrowe szambo eliminacji LM, zgarniać kasę z UEFY, gdzie się da, i iść do przodu. Systematycznie, ciągle, nieustannie.

          Takie Crveny, Pafosy, Spartaki M. i kluby, gdzie kasa płynie z boku albo wchodzi rządowa dotacja, mnie nie interesują. Ranking o tyle jest fajny, że daje polskim klubom to, czego potrzebują jak tlenu – stabilizację finansową z UEFY.

          1. @Wojtek
            No dobrze. W poprzednim sezonie w LM grały Lipsk i Girona i skończyły z bilansem 1-0-7. Sturm Graz (ten, z którym Raków miał bilans na remis) 2-0-6. A Sparta Praga 1-1-6, po awansie z kwalifikacji.

            Czy któryś z tych klubów zasłużył bardziej lub mniej? Girona weszła dzięki temu, że inne kluby z Hiszpanii dobrze grały, sama nic nie osiągnęła.

            Jeśli w tym sezonie wejdziemy do top10, to dzięki pięciu sezonom, a nie dwóm.

            Wreszcie powtórzę to, co wszyscy wiemy. Zasady są „równe” dla wszystkich. No, tak szczerze, to przez pewien czas były równiejsze dla innych. Polska była wykluczona na 3 lata ze startu w eLE. Na przykład w sezonie 2022/23 mistrz Cypru (15 miejsce) miał pewną fazę grupową minimum LKE, podczas gdy mistrz Polski musiał przedzierać się przez sito eliminacji. Zdobywca pucharu Cypru miał pewną minimum fazę ligową LK. 3 lata temu zespoły z 15. miejsca miały łatwiejszą drogę niż polskie drużyny będą mieć w przyszłym roku.

            No i ten Cypr spadł w rankingu i teraz walczy o powrót do 15…

            12 miejsce w rankingu dało wtedy mistrza nbezpośrednio w LM. Wicemistrz z 11 miejsca miał pewną minimum LK, tak samo zdobywca pucharu. N3 zaczynał w q3LK.

            Obecnie 11-12 miejsce daje mniejsze bonusy niż 3-4 lata temu. Czyli w 2022/23 12 miejsce i gra w LM byłyby OK, a teraz 10 miejsce to już nie?

            Masz swój pogląd, masz do niego prawo, ale moim zdaniem jednak pomniejszasz trochę postęp, jaki zrobiły polskie kluby… Ewentualnie regres, jaki stał się udziałem innych federacji. Bo może po prostu nasz awans na 10 miejsce to efekt słabszej gry Austriaków, Szkotów, Duńczyków, Czechów i Szwajcarów?

          2. Wojtek chyba jest rozgoryczony porażka Lecha. Trochę dziwne, bo ja już jestem przyzwyczajony, że Lech potrafi grać taka piłkę, że by nie jednemu w LM nastukał, a mija parę miesięcy i dostają w pape od jakiś frajerów bez jakiejś super formy (Belgrad). No niestety, tak bywa.

            Ale zgadzam sie z przedmówcami, ja również liczę na top10 i wyjebane, ze moze będzie oklep. Uważam, ze jednak jesteśmy na poziomie Strumu Graz, a nie na poziomie Slovana i jak najbardziej 2 wygrane a moze nawet 3 jest w stanie mistrz Polski zrobić przy dobrym lub srednim losowaniu w LM gdy trafimy z formą. Ciśniemy rownych, a nawet trochę lepszych i to najważniejsze. A jak pisaliście kasa będzie za LM to i zespół do przodu pójdzie. Najważniejsze według mnie w tym wszystkim jest aby w lidze uformowała sie ta topka na zasadzie takiej, ze co sezon wchodzi aktualna top4 i do tego na te 5 miejsce moze wskoczyć ktoś rotacyjny spośród zespołów z potencjałem jak Cracovia, Pogoń, Widzew itp. Właśnie zbyt duża rotacja była powodem gównianego rankingu według mnie.
            A na koniec dodam, że po cichu liczę jednak na szczesliwe rozstrzygnięcia i już w tym sezonie na złapanie Czechów. Przy dobrych losowaniach dla nas i słabych dla Czechów jest to całkowicie możliwe. Oby tylko Czesi wprowadzili maksymalnie 4 zespoły. A najlepiej to 3 😁 (Sparto baj baj).

          3. Ja mam nadzieję, że jeśli w maju zostaniesz mistrzem i będziesz wiedział, że zagrasz w LM i bez względu na wyniki zainkasujesz 20M€, to w czerwcu i lipcu wydasz z 15M€ na zakupy (najlepiej w dodatku kupując piłkarzy wartych realnie 40M€ hehe), że jak przyjdzie już grać w fazie ligowej to nie będzie oklepu od każdego, a może nawet uda się ugrać coś więcej niż dwie wygrane.

            Kolejna rzecz, to w lipcu i sierpniu będziesz normalnie grać w lidze, nie co trzy dni, bez przekładania meczów. Będziesz mieć okres przygotowawczy bardziej na spokoju. Nie będziesz musiał mieć szczytu formy na przełom lipca i sierpnia.

            Będziesz mieć półtora miesiąca na to, żeby Twoi piłkarze się zgrali, pokazali publiczności. No po prostu nagle zupełnie inna historia, której polskie kluby nigdy nie poznały od kiedy istnieje Liga Misiów.

            Poza tym pewnie wszyscy wiedzą, ale i tak przypomnę. Czy 10, czy 12 miejsce, ale to też bonus dla zdobywcy pucharu, czyli pewna minimum LK i tylko jedna runda eliminacyjna. Może ciut mniej komfortu i mniejsze pieniądze niż dla mistrza, ale i tak wyobraźcie sobie, że Legia na drodze do LE musi jedynie pokonać Brann?

            Trzeci zespół ligi startuje w q2LE. Czyli ma łatwiej niż Legia. OK, jeśli nie będzie mieć swojego współczynnika, to może trafić ciężko, ale, może jednak los będzie przychylny, a w najgorszym razie i tak prawdopodobnie będzie rozstawienie w q3LK.

            Korzystajmy z tego, co mamy i nie narzekajmy na możliwości. Nie my je ustaliliśmy, może UEFA znowu coś namiesza, ale tego na razie nie wiemy, więc nie martwmy się na zapas.

    3. Dokładnie miałem te same dzisiaj przemyślenia jak jechałam autobusem do domu. Dodatkowo zastanawiałem się nad jedną rzeczą powtórzę tu mój wpis który zamieściłem w poprzednim temacie.
      Ja bym powiedział że Liga Europy to jest taki niewdzięczny puchar. Zarobek jest niewiele większy € 4.31 za awans niż w Lidze Konferencji € 3.17 czyli tylko € 1.14 wiecej,za to rywale są na dosyć wysokim poziomie.W LK przy dużo łatwiejszych rywalach łatwo jest odrobić to wszystko w stosunku do LE dostając bonusy za zwycięstwa i pieniężne i punktowe co automatycznie daje wyższe miejsce i wyższy bonus na koniec w tabeli ligowej. W LM jest potężny dopływ € 18.62 oraz punkty bonusowe więc nawet przy samych porażkach i punktowo i finansowo jest bardzo dobrze. A więc zważając na to,uważam że którakolwiek z naszych drużyn by nie weszła do LE to zbieranie punktów przychodziłoby z dużym trudem więc ani zarobku ani prestiżu by to nam nie przyniosło.Oczywiście proszę potraktować mój wpis z lekkim przymrużeniem oka, wiadomo powinno się starać grać w jak najwyższej lidze. No ale sami widzicie jak jest.

      1. Ten wpis miał się pojawić zaraz pod komentarzem Wojtka o kadrze Nawałki i jego miejscu i sposobie go wywalczenia pojawił się tutaj na już trudno

        1. Weź pod uwagę jednak jedną rzecz, o której wielu ludzi zapomina. Otóż ile miejsc jest rozdzielonych z automatu w LM?
          A ile w LE? Otóż w LE ponad połowa jest jednak rozdzielona „z automatu”.

          LK jest po prostu najbardziej dostępna przez eliminacje. A im wyżej jesteś w rankingu tym masz większe szanse na wejście do wyższych pucharów.

          Na X. ktoś napisał, że w LE 3/4 klubów jest poza zasięgiem polskich drużyn. Napisałem, mu, że jeśli tak uważa, to niech poda te 27 klubów grających w LE, które są poza zasięgiem. Typ zamiast przyznać się, że przesadził, napisał, że nie ma na to czasu.
          To zparoponowałem, żeby wymienił choć 9.

          Ja uznałem, że pewnie są 3 kluby poza zasięgiem. Pozostałe są w zasięgu – co określiłem, że na 10 meczów będzie bilans typu 2-4-4. Typ na siłę dorzucił 3 inne, ale na przykład jeśli chodzi o kluby angielskie spoza topu to w ostatnich sezonach mamy z nimi bilans 3-0-3, więc nie można mówić, że są poza zasięgiem.

          W LE z automatu jest paru zdobywców pucharów, a nieraz nie jest to najostrzejszy ołówek w piórniku.

          Myślę, że polskie kluby w LE mogą osiągać wyniki typu Anderlechtu, FCSB czy Bodo. I mam nadzieję, że za rok się o tym przekonamy. A za dwa lata Wojtek na spokojnie będzie się mógł cieszyć z mistrza Polski w LM.

          1. Drużyny Le z 25/26 które są poza zasięgiem (wymienię też te które prawdopodobnie odpadną/ awansują)

            Genk, AS Roma, Aston Villa, Betis, Lille, Porto, Nice, Feyenoord, Notthingham, Bologna, Stuttgart, Celta, Braga, Salzburg, Fenerbache /Benfica (obie drużyny są lepsze niż Polskie Kluby) Crvena, Rangers, jest to prawie połowa uczestników i sądzę że z żadnym z nich Polski zespół by nie przeważał, ewentualnie musiałby liczyć na fartownego gola i obronę częstochowy. Skoro nie radzimy sobie z Aek Larnaka, czy Crvena która przegrywa u siebie z Pafos…to ty bardziej nie poradzilibyśmy sobie z tymi drużynami, choć często jest tak że jakimś cudem przepychamy te mecze grając zdecydowanie gorzej…

          2. Z Aston Villa i innymi angielskimi klubami spoza topu Legia grała ostatnio 3 razy. Bilans 3-0-3, więc mówienie, że są „poza zasięgiem” to tak zwany trzeci rodzaj prawdy.
            Z Betisem w ostatnim sezonie bilans to 1-1-1, czyli j.w. i to samo odnośnie innych hiszpańskich zespołów spoza powiedzmy top5.
            Z francuskimi klubami dawno nie graliśmy, więc to jest bardzo subiektywna ocena. Nicea w LE w poprzednim sezonie wyraźnie odstawała w dół od rywali. Lille radziło sobie w LM, więc można uznać, że polskie kluby dostałyby oklep. Pytanie czy na 10 meczów bilans byłby 1-1-8?
            Odnośnie klubów portugalskich, a wymieniłeś trzy. Raków ostatnio grał ze Sportingiem. Remis 1:1 i porażka 1:2. To nie są wyniki jakie osiąga klub „poza zasięgiem”. Myślę, że w przypadku top3, bardzo dużo zależy od aktualnej formy. Jeśli będą akurat w piku, to faktycznie, nawet Barcelona musi się postarać o wygraną w Lizbonie. Ale gdy nie są w piku to jak najbardziej są w zasięgu. A kluby spoza portugalskiej trójki na pewno są w zasięgu polskiego topu.
            Salzburg obecnie jest dużo słabszy niż 3-4 sezony temu. Raków ze Sturmem grał na remis (0:1 i 1:0), Legia z Austrią Wiedeń też 1-0-1. A w ostatnim sezonie były tylko 3 punkty różnicy między Sturmem, Salzburgiem, Austrią i Wolsbergiem, więc myślę, że obecna forma Salzburga jest podobna do tej Sturmu i Austrii.
            Zatem mogę się zgodzić odnośnie Lille, Romy i Bolonii (choć nie śledzę bardzo intensywnie włoskiej piłki) i Fenerbahce. Szczerze to nie wydaje mi się, żeby Rangers byli poza zasięgiem polskich klubów. Myślę, że na 10 meczów byłby bilans 2-4-4. Zarówno z Rangers jak i Celtikiem. W tym sezonie oba te kluby mogą zagrać w LE swoją drogą.
            Genk… Nie wiem, czy są poza zasięgiem, ale ok.
            Zatem takich „poza zasięgiem” znalazło się w sumie 5. Pozostałe na pewno są bardziej klasowe i silniejsze, ale nie wydaje mi się, żeby mówić, że są poza zasięgiem.

            Legia zagrała w tym sezonie w pucharach 7 meczów eliminacyjnych. Bilans to 5-1-1. Jeden ewidentnie zawalony mecz… no tak jest w kwalifikacjach. Faza ligowa to zupełnie inny temat, a faza pucharowa… to jeszcze inny temat. I to tyle w temacie tematów.

          3. Stary, to że fartownie te Mecze Legia wygrała z o wiele lepszym składem niż OBECNIE to nie oznacza że na 10m by wygrała 2,3. Teraz nie gra ktoś typu Muci itp…

            Poza ty jakie to byly wygrane? z Aston Villa wygrana typu, mamy zawodnika który ma mecz życia. Teraz go nie ma i myślisz że byłoby tak samo, 3-2? Albo z Chelsea gdy ta przyklepała awans w Warszawie i grała na pół gwizdka? Gdyby ie czerwona kartka to Sporting by na pewno wygrał ten mecz. Zreszta ile razy przeciwko Rakowowi ktos dostał czerwona kartke w pierwszych 10 minutach? Na tym też polega piłka, że jest dużo zmiennych.

            Strasznie trzymasz się przeszłości, a mówimy o tym sezonie. Legia, była gorsza od Aek. Od Szkotów też nie wyglądała o wiele lepiej, i fart że nie skończyło sie 2-2.
            Myślisz że Obecna Legia grała by jak równy z równym z takim Nottingham? w meczu o stawke byłaby szybka porażka, w meczu gdy Nottingham ma już awans i nie musi wygrać, wtedy faktycznie Legia lub inne drużyny miałyby szanse. (tak samo jak z chelsea czy Lech z Villareal)
            Także jesteś w błędzie stary, w poprzednich sezonach to Legia, inne drużyny mogłyby powalczyć z tymi drużynami a w tym sezonie, wątpie. Nasz poziom to LK i taki jest fakt a nie Le czy LM.

          4. @Andreskye uwielbiam takie gdybanie i mówienie, że wszystko jest fartowne, takim argumentem możesz podważyć dowolny wynik. Czy mistrzostwo Anglii Leicester było fartowne? Pewnie tak. Czy to oznacza, że należy temu umniejszać? Moim zdaniem nie

          5. @Michał – wygrana całej ligi (ponad 30 spotkań) a pojedynczego spotkania to dwa inne światy.
            Nie da się wygrać szczęściem rozgrywek ligowych, dla przykładu wrzucisz taki Kajrat Ałmaty do ligi szkockiej i na 100% nie wygra z Celtikiem całych rozgrywek. Ale to urok i jednocześnie przekleństwo pucharów, że tu to działa zupełnie inaczej.

            Jak myśleć o tym dalej to pod tym względem najokrutniejsze są wielkie turnieje: 90 minut w jedną stronę i jesteś legendą, 90 minut w drugą i wylatujesz z MŚ/ME i jesteś zerem. Makabra.

    4. Ale czy ktoś tutaj w ogóle twierdzi, że w tej LM to będziemy brylować? Bo wygląda mi to na kolejną walkę z chochołem. No i nie ma to jak powybierać sobie wyniki, które akurat pasują do narracji. Lechowi zaliczyłeś łomot z Karabachem, ale że ten sam Karabach odpadł później z Rakowem, to już pominąłeś. 🙂 Tak, jak i wiele innych wyników. Tak czy siak, nikt chyba nie uważa, że w tym momencie którykolwiek polski klub stać by było na coś więcej niż jakaś niespodzianka w pojedynczym meczu. Tylko co z tego?

      1. To wymień te „wiele innych wyników”, które pominąłem. Tylko nie siedź nad tym całą noc, dość dobrze kojarzę ostatnie 5 lat w pucharach z głowy, będziesz miał problem ze znalezieniem.

        Nie mówimy o brylowaniu w LM, a o przyzwoitej grze na tle gigantów. Coś jak Legia z domowych meczów z Realem i Sportingiem w 2016 lub Raków z tymże w 2023.

        1. Chłopie, policzyłeś Lechowi porażkę z Karabachem, ale że Raków ten sam Karabach ograł, to już pominąłeś. Rakowowi za to zaliczyłeś minimalną przegraną z Kopenhagą, ale że Jaga z nią wygrała też pominąłeś. A Jadze z kolei wymieniłeś oklep od Bodo, ale Legii dwóch wygranych już nie. Czemu porażki z tymi klubami się liczą, a wygrane już nie? Albo jednak przeceniasz swoje „kojarzenie” ostatnich pucharowych lat, albo twoje kryterium doboru jest dość wybiórcze.

          Dlatego nie widzę sensu w tworzeniu jakiejś listy, bo pewnie i tak zaraz zaczniesz robić jakieś fikoły, że tego nie liczymy, bo przeciwnik odpuścił albo nas zlekceważył, tamtego nie liczymy, bo zagrało trzech rezerwowych itp. Chociaż oczywiście w drugą stronę to nie działa i Lechowi liczymy wpierdole od Benfiki i Genku, mimo że przy pierwszym Lech też jawnie odpuścił, a przy drugim miał szpital (pomijam już, że z Benficą to grali w szóstym sezonie, licząc od obecnego, a pisałeś o czterech sezonach).

          Gdy nie ma jasnego kryterium, to możesz sobie pisać i „udowadniać” cokolwiek. Ja ci mogę z pamięci wymienić, że Raków wygrał ze Sturmem, Legia z Aston Villą, Lech z Villarreal, a Jaga z Kopenhagą – i w odróżnieniu od Karabachów i Genków te kluby raptem sezon wcześniej lub sezon później faktycznie grały w LM (Aston Villa w 1/4, Villarreal w 1/2, Kopenhaga w 1/8, Sturm w fazie ligowej). A wszystko to też zupełnie pominąłeś, prawdopodobnie dlatego, że ci nie pasowało do narracji.

          Poza tym, jeszcze raz: nikt tutaj nie twierdzi (a przynajmniej ja tego nie widziałem), że w LM byłoby nas stać na coś więcej niż ewentualne niespodzianki w pojedynczych meczach. A niespodzianki mają to do siebie, że zdarzają się rzadziej niż częściej, bo inaczej nie byłyby niespodziewane. Więc cały twój wywód był kompletnie bezcelowy – nie byłoby żadnego „sprowadzania na ziemię” po wejściu do LM, bo nikt przy zdrowych zmysłach nie spodziewałby się tam zwycięstw.

          1. Jadze też zaliczyłeś porażkę z Betisem, ale Legii wygranej już nie. Czyli co najmniej cztery kluby uznaniowo wrzuciłeś do koszyka „poziom LM” (niezależnie od tego czy tam faktycznie grały), po czym zapisałeś tylko te negatywne wyniki z nimi, a pozytywnych już nie. To jest wg ciebie rzeczowa analiza? xD Le cabaret

          2. Wyjmij pierwsze kolejki LK w danym sezonie – rezerwowy Betis i nonszalancką Astron Villę w Warszawie, Kopenhagę na pół gwizdka – i ten „zbiór wielkich zwycięstw” już nie wygląda tak pięknie. Co potwierdza najważniejsza statystyka: wygrane dwumecze z silniejszymi rywalami. Nie w grupie, tylko wtedy gdy na szali jest wylot z pucharów lub spadek do niższej rangi.
            Takich wygranych prawie nie ma. Raków z Karabachem – super się udało, chapeau bas. Lech z B/G – Norwedzy wzięci sposobem, bardzo fajnie, choć tam mogło być 0-4 po pierwszej połowie wyjazdu. Ale oprócz tego? Chyba jeszcze tylko zakwalifikować można wyrzucenie Alkmaar przez Legię w 2023r., bo rzeczywiście ostatni mecz w Warszawie był dla Holendrów o życie.

            Prawdziwy Betis (finalista LK) to ten z Warszawy, gdy sam ich trener mówi że odpuszczą, czy ten który z Jagą gra o półfinał (i robi co chce)? O tym pisałem w kontekście „poziomu LM” – wiadomo że jak dla silnej drużyny pojedynczy mecz jest jednym z najmniej istotnych w sezonie (vide Betis na Legii) to poza kilkoma wyjątkami jej poziom spadnie drastycznie. Tak samo było z Villarealem w Poznaniu – fajnie że nasi to dowieźli, no ale to był II/III skład Hiszpanów.

          3. Ale dlaczego mam coś „wyjmować”? To właśnie miałem na myśli, pisząc że będziesz robić jakieś intelektualne fikoły. Czyli analizujemy wyniki z drużynami z poziomu LM, ale jak się akurat udało wygrać, to mamy tego nie liczyć, bo ktoś był „nonszalancki” xD poważna analiza pana Wojtka. Pisanie o jakimś trzecim składzie Villarreal to też jawne kłamstwo/manipulacja. Zgadzam się, że Villarreal mógł nie traktować tego meczu priorytetowo, bo miał już pewny awans. Wiadomo też, że stosowali rotację, skoro 3 dni wcześniej i 3 dni później mieli mecze ligowe, ale wcale nie grali takimi głębokimi rezerwami. Nie wiem też, z czego wywnioskowałeś, że Kopenhaga grała na pół gwizdka.

            Poza tym, nadal nie rozumiem, jaki jest sens tej wyliczanki. Po pierwsze, próbujesz nią podważać tezę, której w ogóle nikt tutaj nie postawił. A po drugie, jak chcesz przeprowadzić sensowną analizę, to przyjmij jakieś obiektywne kryterium, a nie ten mecz sobie liczę, a tego nie, bo ktoś był „nonszalancki”. W ten sposób to zawsze znajdziesz jakiś powód, żeby odrzucić dane, które ci akurat nie pasują.

        2. @Wojtek, a mam takie pytanie. Załóżmy, że na koniec tego sezonu znajdziemy się np. o 1 punkt za Czechami, w efekcie na starcie kolejnego będziemy o 1 punkt przed nimi. I załóżmy, że Czesi zagrają taki sezon jak ostatnio, czyli 10-11 punktów, a my też podobnie, na 10-11 punktów i to 10. miejsce utrzymamy, to wtedy będzie pasowało?

          Albo jeśli w tym sezonie polskie kluby w drodze do półfinałów pokonają zespoły z Francji, Niemiec czy Anglii (czy to w fazie ligowej, czy to w fazie pucharowej), to czy wtedy już to 10. miejsce będzie ok?

          1. W tym roku już straciliśmy szansę na grę z klubami z Francji, Niemiec i Anglii z poziomu LE, więc pytanie stało się bezprzedmiotowe. Chyba że zaliczamy Crystal Palace, co w sumie ma sens, bo wygrywając FA Cup awansowali pierwotnie do LE:)

            W mojej oryginalnej wypowiedzi napisałem że top 10 „mnie nie jara”, a nie że go nie zaakceptuję. Akceptować to sobie mogę bałagan w kuchni.

          2. Rozumiem. Zaakceptujesz, ale z obrzydzeniem
            😉

            Nie no, spoko. Ogólnie to mam nadzieję, że za rok będziemy mieć minimum 2 ekipy powyżej LK i że będzie okazja przetarcia zanim mistrz Polski zagra w LM.

    5. Wojtek w depresji 😀 Hip-hip!!! Jaka to radość dla anty-Poznaniaków 😀
      Ale to taki żarcik – Wojtku, Wojciechu – nie patrz przez pryzmat Lecha na polską piłkę. Wiemy, że jest ciężko, ale to nie jest prawidłowy obraz.
      Spodziewałeś się zawojowania europejskiego podwórka przez swoją drużynę, ale nie uda się… ni chuja. Na pewno nie teraz.
      Jednak czy wcześniej wziąłeś pod uwagę jej realne możliwości? Jej potencjał? Czy w takim składzie kadrowym Lech w tym sezonie miał być lepszy niż Jaga w ubiegłym? Obawiam się, że Twoje założenia („dla Lecha LK to szambo”) i marzenia („ktoś w końcu musi zagrać w LM/LE, oczywiście – w domyśle tylko – Lech”) bardzo szeroko omijały realność i sięgały gwiazd, bo Lech – przypadkowo czy nie, trudno ocenić – zdobył tytuł MP. Równie dobrze mógł MP nie zdobyć i odpaść w eliminacjach szamba. Powinieneś się cieszyć, a zamiast tego lament… No cóż, srać wyżej niż dupa też trzeba umieć.

      1. Depresja z powodu piłki xD Ja już o wczoraj zapomniałem i zacząłem planować wyjazd na mecz Atalanty we wrześniu. Mam nadzieję że u Ciebie podobne rarytasy, ale podejrzewam że nie.

        Z fejkowymi cytatami też uważaj, na pewno nie określiłem LK jako szambo. Porażka eliminacyjna – na pewno.

          1. Nie interesuje mnie zdanie innych kibiców Lecha, zwłaszcza tych z landów. Wypierdalaj do siebie do Szamotuł.

          2. Nie mój temat, ale się wtrące z ciekawości… wow wy tam w Poznaniu też macie taką klasową pogardę do prowincji? A Ty Wojtek prawdziwy Poznaniak od ilu pokoleń? 2? 3? może 4 w porywach?

          3. Zdaje się że od 5.
            I nie, nie mamy pogardy do prowincji, ale jak ta zaczyna szczekać to musimy się odgryźć.

          4. Chyba kurwa pierwszy raz się zgodzę z małolatem 😀 Emil, pierwszy post w punkt 😀 Gratuluję 😉

          5. Ale po co, mój najsłodszy, najmłodszy, najmądrzejszy? Przecież mam Ciebie 😀 Nikt tak mnie nie rozbawi jak Ty 🙂 Jesteś jedyny i niepowtarzalny.

          6. Wojtula ogarnij dupe, bo pocisk był do Ciebie, a Ty jakieś farmazony walisz. Gorzej przejebane jesteś niz słoiki warszawskie, gdzie tam jeszcze lecisz gamoniu, pochwal sie – nikogo to nie interesuje.

          7. Tak bardzo cię to nie interesuje, że aż musiałeś odpisać. Uwielbiam takich mistrzów logiki, zazwyczaj z małych miast:)

      2. Gdyby lech trafili na kups albo Aberdeen to by prześli i byliby w LE.
        Lech to najlepiej zorganizowany i najlepszy klub w Polsce. Niestety jest jak jest.
        Przygotowanie do sezonu poprostu zostalo zjebane po całości.
        Dla przykladu na 4 dni przed crvena lech na górnika wystawia prawie optymalny skład. To albo się w coś idzie na maksa albo wcale bo takie robienie do połowy to nie ma sensu to taka gra na alibi. Sztab zjebał początek sezonu, chlopaki nie zregenerowani bez rotacji lataja na islandie przy wygranym dwumeczu. To są proste błędy organizacyjne.

        Lech na dziś powinnien zmienić trenera, albo szukac na styczeń. Moze gość jeszcze poskładać drużynę, bo ma dobrych graczy ktorzy finalnie się wybronią, ale sam za te błędy przygotowawcze to powinnien polecieć. Zbyt trywialne błędy jak na takie doświadczenie.

        1. Jako Lechita, nie zgodzę się z Tobą – Lech to najlepiej zorganizowany klub, ale niekoniecznie najlepsza drużyna.

          Dziś sporo maglowałem to z kumplami pod kątem ewentualnego transferu Pululu do nas. Byłby to dla niego awans finansowy, większy stadion i miasto, przeprowadzka z Polski wschodniej do zachodniej – wszystko na plus. Ale czy awans sportowy? Mam ogromne wątpliwości. Na ten moment Siemieniec to moim zdaniem wyraźnie lepszy trener od Nilsa, a sam Lech sportowo za chwilę znajdzie się na tym samym poziomie co Jagiellonia, tylko potwornie obity.

          Do tego Lech ma jakiś niesamowity gen obsrania, którego u niego nie znoszę (bo sam go nie mam, do tego 'wartości poznańskie’ są kompletnie inne – organiczna, codzienna praca do przodu). Jagiellonia wprost przeciwnie.

          Reszta to przerzucanie się tymi samymi argumentami, reszta sezonu nam pokaże z czego są ulepione poszczególne zespoły.

          1. Wystarczy na styczeń podkupić Siemieńca a nie pululu. Pululow masz dziesiątki jakbyscie podkupuli trenera to macie MP gwarantowane moim zdaniem, a Siemieniec pasuje do Lecha bardziej niż Iordanescu, Nawałka papszun, bergi czy inne wynalazki. Ale zarząd Lecha nie ma jaj by to zrobić.

    6. Ja bym poszedł w taki kompromis, żeby w tym sezonie zająć 10 miejsce, a w przyszłym z gry awansować do LM I uciułać 1zwyciestwo i 1 remis.
      A w kolejnym sezonie już LM będzie pewniaczkiem, ale pokazaliśmy, że zasłużonym

  6. Aktualizacja moich przewidywań
    Po pierwszej rundzie obstawiałem do odpadnięcia:
    Odpada Broendby, Servette , AEK, Fredrikstad, oby Banik, Rapid W., Lausanne, Rosenborg,
    Teraz Servette, AEK, Fredrikstad, Banik, Rapid W., Lausanne, Rosenborg, Wolfsberger

    Przed i po pierwszym meczu
    Szkocja 3(2xLM,1xLK), -> (1xLM, 1xLE, 1xLK) , Rangersi zawiedli, Aberdeen nie tak tragicznie
    Szwajcaria 2 (2xLE), -> (2xLE), Servette jest pod dużym znakiem zapytania ?
    Austria 3(2xLE), -> (2xLE), Rapid tak jak myślałem, Wolsfberger zobaczymy.

    Dania 2 (1xLM,1xLE, 1xLK), Broendby może to przepchnąć
    Polska(4xLK),
    Norwegia (1xLM,1xLE), Dalej podtrzymuje Rosenborg, Fredrikstad out
    Grecja 3 (1xLM, 2xLE), ->4 ( 1xLM, 1xLE, 2xLK) – Możliwe, że Paok nie da rady, i jest jeszcze AEK z Anderlechtem 1-1
    Czechy 4(1xLM, 2xLE, 1xLK), 1xLM, 1xLE, 2xLK – Sigma zlatuje, Sparta przechodzi łotwę, Banik odpada,
    Turcja 5 (2xLM, 3xLK) – jeśli Besiktas nie udźwignie i Basaksehir to być może będzie 2xLM 1xLK, albo 1xLM 1xLE 1xLK , przy takim układzie szansę na podjazd nawet do Turcji realnie będą.
    Belgia(2xLM, 1 xLE) – no tu też możemy punktować lepiej niż Belgowie. Ale nie ma co marzyć to tylko tak by pokazać że Belgowie też mają swoje problemy z 4-5 miejscem w lidze.

    1. A masz jakieś swoje spostrzeżenia czy tak po prostu robisz tępą wyliczankę dwumeczów, którą może zrobić pierwszy lepszy makak jak mu dasz banana?

      1. Myślałem, że ta wyliczanka sprawi że każdy makak ja mu się da banana sam dojdzie do oczywistych wniosków.

        Zawiodłem się.

  7. Słuchajcie Szanowni Czytelnicy bloga, taka moja prywatna analiza (odnośnie szans w walce o 10. miejsce). Zróbmy analogię z poprzednim sezonem. Wówczas przegraliśmy walkę ze Szkotami o 14. miejsce. Mimo, że na starcie sezonu oni byli na 17. miejscu (26,300 pkt) a my na 18. (23,250). Czyli przegrywaliśmy o 1 miejsce i 3,05 pkt. To teraz miałoby się udać jak do Czechów na początku sezonu tracimy 3 miejsca i 6,5 pkt (tym bardziej, że znowu nie będziemy mieć żadnego zespołu w LE)?!

      1. @Emil Lepiej grać w LE. Po pierwsze, większe możliwości punktowania (więcej meczy i wyższe bonusy). Po drugie większe pieniądze.

        1. Lepiej grać w LE czy LM finansowo, ale nie punktowo. Chyba że drużyna jest na tyle mocna że może realnie liczyć na punktowanie w lepszych rozrywkach.
          Przykładami: 3 wygrane i 3 porażki (czyli przeciętny wynik) w LK to wynik około 16-18 miejsca w tabeli, czyli łącznie około 7 punktów do rankingu krajowego. 3 wygrane 2 remisy i 1 porażka (wynik Jagiellonii z zeszłego sezonu) to z kolei szansa na około 10 punktów do rankingu.

          W LE, w której grają mocniejsze zespoły, 3 wygrane i 5 porażek to wynik pod kreską, czyli bez punktów bonusowych (dostaje się 6). Żeby zdobyć 10 punktów rankingowych (jak przy wyniku 3-2-1 w LK) trzebaby w LE wygrać połowę spotkań (4 mecze), co daje wynik około 17 miejsca w tabeli. Biorąc pod uwagę że większość rywali z LE jest mocniejsza niż pierwszy koszty LK, zadanie co najmniej trudne.
          Tak samo jest z LM. Żeby wyjść na punktach z LM lepiej niż na LK trzebaby wygrać co najmniej 2 mecze, co na dziś jest poza zasięgiem którejkolwiek polskiej drużyny. Pytanie, czy nasi rywale będą w stanie punktować w wyższej klasie rozgrywek lepiej niż my w LK.

        2. Rok temu Czesi mieli 3 drużyny na wyższym poziomie:
          Sparta w LM zrobiła razem z punktami bonusowymi 9 puntów do rankingu i odpadła
          Slavia w LE zrobiła 7 punkty i odpadła.
          Viktoria w LE zrobiła 13 i przeszła dalej, odpadając w PO.

          Jagiellonia w LK zrobiła do końca fazy ligowej 12,5 i przeszła dalej przez PO, 1/8. Legia analogicznie 13 pkt.

          Dlatego awanse rywali do LE należy odczytywać jako szansę na ich dogonienie a nie ich ucieczkę. Problem leży w tym, że od kolejnego sezonu my przestaniemy tak fajnie punktować przez eliminacje i bez poprawy jakości, umożliwiającej polskim drużynom grę na poziomie wyjścia do PO co najmniej w LE, szybko wypadniemy poza top15.
          Legia

          1. Dokładnie, awans w rankingu to problem dla takich jak Ty. Gratuluję wypalenia mózgu przez cyferki rankingowe 🙂

          2. Niekoniecznie. Zespół z niskim współczynnikiem ma MP, pozostałe 4 miejsca biorą Legia, Jagiellonia, Lech i Raków i jest szansa na 5 drużyn w fazie ligowej pucharów i może nawet 1LE i 4 LKE. Ale to w sferze marzeń. Na dziś niech będą 4 drużyny w tym roku w LKE i niech wszystkie dojdą co najmniej do baraży lub 1/8.

          3. MP dla klubu spoza obecnych pucharowiczów byłoby bardzo złą informacją. Myślałem że chcemy stabilnej czołówki, bez wiecznego młynka.

          4. @Wojtek „Dokładnie, awans w rankingu to problem dla takich jak Ty. Gratuluję wypalenia mózgu przez cyferki rankingowe” – przecież to ty w innym komentarzu masz problem z hipotetycznym awansem na 10. miejsce, bo wg ciebie byłoby „niezasłużone” i wolisz miejsce 14. xD

          5. Jeśli chcemy podbijać ranking to MP powinien być z niskim wspólczynnikiem w tym sezonie. Wiem, że nie jest to dobrze widziane przez kibiców drużyn TOP4 natomiast z punktu widzenia rozstawień eliminacji w przyszłym sezonie byłoby to najlepsze wyjście na szansę 5 drużyn w rozgrywkach ligowych. Serce mówi co innego natomiast rozum co innego. Jaka byłaby szansa na przejście eliminacji LKE drużyny ze wspólczynnikiem ligowym a jakie przejście od startu w eliminacjach LM? Co byłoby korzystniejsze z punktu widzenia rankingu? Nie jest to strona związana z którymkolwiek klubem lecz z rankingami. Gdy MP będzie miał gwarantowane miejsce w fazie ligowej LM szanse na podnoszenie współczynnika klubowego będą nikłe. Wystarczy zobaczyć jak zbudował ranking Rangers a jak Celtic w ostatnich latach. To Celtic był mistrzem częściej i ma prawie dwukrotnie mniejszy ranking niż Rangers mimo grania w LM. To Rangers nabijał punkty w LE. Taki paradoks.

          6. Tak, ale myślenie „rozumem” w tym scenariuszu zakłada że MP lądujące np. w Cracovii nie podminuje naszego obecnego top 4 – a wiadomo że podminuje. Będzie to w sumie wysadzenie w powietrze całego konceptu „czołówki ligowej”, na który tak liczy vox populi tego forum i w sumie każdy rozsądny kibic polskiej piłki.

            Jak zawsze, ranking to tylko element większej układanki.

            @aaaaaaaaaa – przeczytaj choć raz ze zrozumieniem cały wpis.

          7. Wojtek, jak widzisz czołówkę sezonu by było jak największe punktowanie w przyszłym sezonie? Będzie dzielnik przez 5 nie przez 4. Dla mnie na podstawie tylko wspólczynników i w miarę silnych kadr bez szpitala:
            MP- np Cracovia, VMP- Legia, PP- Lech, 3,4- Jagiellonia, Raków. Jeśli miałbym marzyć o LM w przyszłym sezonie to MP- Legia i liczenie na wspólczynnik na poziomie 30+ Legii. Z VMP szanse na LM nawet Legii są nikłe w przyszłym sezonie z tymi współczynnikami.

          8. Legii odpadnie 4pkt zostanie 24,5. do 40 musiałaby mieć wynik z zeszłego roku co najmniej. Jeśli będą nastawieni na walkę o MP to mogą odpuścić LKE. Jeszcze zobaczymy jaka będzie grupa drużyn do grania w LKE jeśli wejdą.

          9. @Bogumił Legia ma w tym momencie 31 pkt i nic jej już nie odpadnie w tym sezonie. Musiałaby zdobyć jeszcze 9 (czyli łącznie 11.5 w tym sezonie), żeby w przyszłym była rozstawiona z 40 pkt.

          10. Jeśli Legia utrzyma ogólny poziom prezentowany za Iordanesxu (dotyczy to też przejścia Hibernian), to te 9pkt wydaje się murowane. Musiałaby być jakaś totalna katastrofa w losowaniu…
            Podkreślam: jeśli…

          11. Faktycznie źle spojrzałem. Ma 28,5 czyli potrzebuje 11,5. Czyli jeszcze 6 wygranych w lidze bez punktów bonusowych? Teraz dobrze?

          12. Wojtek „Każdy rozsądny kibic chce Polskiej Piłki chce czołówkę ligową” – to zależy od bardzo istotnego czynnika. Czy jest się kibicem Polskiej piłki, czy kibicem jakiegoś Polskiego klubu (w domyśle po za top4). Ja na przykład jestem kibicem Śląska Wrocław. Mimo, że wiem że taka czołówka ligowa byłaby korzystna pod względem rankingu, nie chciałbym żeby ona powstała (albo chociaż powstała bez obecności Śląska, co aktualnie jest więcej jak pewne). I teraz pytanie – czy ty, jako kibic Lecha który jak widać bardzo chciałby żeby taka czołówka powstała, ale bez obecności Lecha? Gdzie wiadomo że Lech nic ciekawego nie ugra, może raz na jakiś czas się załapie na jakieś 4 miejsce i LKE? Większość rankingarzy traktuje ranking po prostu jako ułatwienie się dostania do europejskich rozgrywek ich drużynie, sukces Polski jako kraju cieszy, ale dla każdego po za kibica danego klubu to taki sukces krótkoterminowy, oglądniesz meczyk i myślisz „o fajnie, Polska drużyna wygrywa” ale po za tym to wsumie tyle.

          13. @Sudnafen – bardzo ciekawa kwestia, naprawdę 🙂
            Wszyscy chcą wysokiego rankingu, ale gdy już wdrapiemy sie tam, gdzie chcemy i dojdze w końcu do konsumpcji tortu z UEFA, to czy wszyscy będą zadowoleni? 🙂 Wątpię. Wiecie, jak to jest w Polsce – chcesz mieć wrogów? Osiągnij sukces… 😛
            Nie twierdzę, że teraz nie ma nienawiści, ale jeśli któryś klub jako pierwszy od lat trafi do LM (dzięki rankingowi, of course, który budują wszyscy), a nie daj boże zaraz to powtórzy, to stanie się wrogiem numer jeden dla całej reszty ligi. Fajnie marzyć o LM, ale pod warunkiem, że to przytrafi się akurat właśnie „naszemu” klubowi 😉
            Chociaż, przemyślawszy temat, jeszcze przed przyciśnieciem „wyślij komentarz” – może to zbyt czarno widzę, może to jednak nie będzie wzrost negatywnych emocji, a wręcz przeciwnie – motywacja dla innych, taki kop w dupę w stylu: „hej, oni mogą, to dlaczego nie my?”
            Co o tym sądzicie, bo wg mnie jest to bardzo interesująca strona rankingowego progresu 🙂

          14. @Sudnafen – w sumie to się zgodzę, nie chciałbym powstania czołówki ligowej bez Lecha (tj. takiej do której Lech nie miałby jak się wbić).

    1. Zgadzam się z Tobą, 10 miejsce w tym sezonie to jest mrzonka, nie wiem skąd oni biorą te wyliczenia, ale mogę się domyślać 😀 Tłuczemy się z Norwegią o te 12 miejsce i to jest cel na ten sezon, dający nam 2 pewne ekipy w fazach ligowych za dwa sezony. To 10 miejsce zostawmy w spokoju, mistrz Polski nie nadaje się do LE a co dopiero na LM.

      1. Nie mrzonka kolego, Czesi mają zespół w LM, który może zrobić bardzo słaby wynik przy średnim losowaniu. Wiec punktów nie nastuka, Sparta Praga i Sigma w LKE prawdopodobnie, nasz poziom. Znaczy Sparta, bo Sigmę raczej rozklepiemy. No i zostaje im Victoria przy wylocie Baniku, który w LE może jednak trochę punktów nastukać, ale mając 4 zespoły w Europie w tym 2 bardziej punktujące, a 2 które dołożą parę pkt przy 4 naszych dobrze punktujących to jednak jest szansa ich złapać. Tym bardziej jeśli będziemy się z nimi mierzyć w LKE i wyjdziemy głownie zwycięsko z tych pojedynków. Tracimy koło 5pkt, przy dodaniu bonusu za LM, oni mają dzielnik 5 dodatkowo, a więc wcale to nie jest tak dużo do odrobienia w fazie ligowej przy wyżej wymienionych aspektach.

          1. Wynika to z prostego wyliczenia. Czesi mogą powtórzyć swój wynik z ubiegłego sezonu. Powiedzmy, że nawet zrobią 11 punktów. A my możemy zrobić 17 punktów, zwłaszcza że już po eliminacjach mamy tych punktów sporo.

            Jest to możliwe, nawet bez jakichś ogromnych sukcesów!

            Ale na razie zaklepmy sobie top12. Powinno to nastąpić około 3-4 kolejki LK.

          2. A mecz Jagi oglądałeś? Bo źle wcale nie zagrali, trochę więcej szczęścia i mniej odpieprzania w obronie i by inny wynik był. Mlada miala duzego farta. Jaga zagrala cos jak Lech aktualnie z Belgradem. Cisnęła rywala, ale straciła glupie bramki z kontry.
            Moze bym powiedział, ze Jaga zagrała jak Raków z Hajfa w 1 meczu. Czyli ciśnięcie cały mecz, rywal ze 3 okazję i dwa gole (czy ile tam było ale na tej zasadzie). No po prostu Mlada miala dzień konia, a Jaga wstała lewa noga.

  8. Siemka, sorki że pytanie poza tematem ale nurtuje mnie to od dłuższego czasu
    Dlaczego PSG i Tottenham nie mają przypisanych punktów w rankingach za Superpuchar Europy? Czy ten mecz zalicza się jeszcze do poprzedniego sezonu? A może nie wlicza się za niego punktów wcale? Pozdrawiam

  9. Chwała naszym drużynom za wykorzystanie potencjału do punktowania w Lidze konferencji,ale potęga to niestety nie jesteśmy.Owszem nastukalismy mnóstwo punktów i brawo ale:Co by było w systemie przed LC?Ano właśnie zegnalibysmy się za tydzień z pucharami na rok.Legia odpadła tydzień temu,Lech teraz.Jagielonia prawdopodobnie doszła by do 4 rundy ale trafiłaby na silniejszy zespół niż Dinamo.Brak rozstawienia Rakowa z dużym szczęściem może też 4 runda.Fajnie jest jak jest, kosimy punkty i korzystamy z szansy na lepsze jutro ale trzeba pamiętać o budowie silniejszych drużyn na silniejszy poziom z którym się zmierzymy już za rok,żeby nie podzielić losu np.Serbii
    .

    1. Wiesz co twój komentarz czytam trochę z przekąsem.

      Możesz równie dobrze napisać: ” Czy wiecie ludzie, że my z Realem i Barceloną nie mamy szans, jakbyśmy na nich trafiali w systemie kiedy na nich trafialiśmy to dziś też byśmy ich nie prześli”.

      Oceń proszę w ten sam rzetelny sposób Danię która w tym sezonie ma 4 drużyny, bo jest 16.

      przypomina ci, że Polska startuje z 21 miejsca, przedziera się przez gąszcz eliminacji.

      Porównaj nas więc do Chorwatów Serbów Izrael i Ukrainę. Oni są w podobnym ustawieniu. Ile mają drużyn jak im idzie i czy są dziadami ?

      Dalej
      Weź kolego szkotów.

      Wojtek kiedyś napisał coś takiego,

      Spodziewałem się po czechach więcej, a pojechali na Ibrox dostać od Rangersów 3 szybkie dzwony i cześć.
      We wtorek przyjeżdżają belgowie na Ibrox i walą 3 szybkie dzwony Rangersom i Rangersów w LM nie ma.

      A Celtic? Kiedyś klub który był najlepszym klubem gdzie regularnie polski grajek tłuk bramki, Żurawski.

      Dziś z Ekipą z zakaukazia nie potrafi u siebie wygrać.

      Wiadomym jest, że jeszcze jeszcze nie jesteśmy tu gdzie chcielibyśmy być i cieszę się że dostrzegasz co musimy robić. Ale bycie silniejszym lepszym z roku na rok to nieustanny proces jak chcesz być na górze.

      I wreszcie ja widzę że polska liga weszła na tą drogę.

      Wcześniej była stagnacja dziś jest progres.

  10. „ Trzeci raz z rzędu Raków zaczyna IV rundę eliminacji LK (wcześniej LKE)”
    Panie Janku, o co tu chodzi, bo chyba nie do końca rozumiem. Że wcześniej to była Liga Konferencji Europy, a teraz jest tylko Liga Konferencji?

  11. Lecha nie da sie skomentowac, z reszta kto by chcial ogladac doroslych chlopow w pieluchach (ja nie ogladalem).
    Legia zgodnie z moim zyczeniem sobie poradzila na polnocy, tak czy inaczej byla ociezala jak o niej mowili szkoda ze nie 3-0, tak i szkoda ze nie 2-0, ale taka jest pilka. dobrze ze wygrana i obnizony ranking szkotow, mam nadzieje ze w polsce bedzie powtorka.

    Jaga udowodnila ze w tym momencie to ona jest liderem ligi ona powinna byc mistrzem i to ona gra najladniejsza i najbardziej kontrolowana pilke w pucharach, tirana to nie byl latwy przeciwnik, ale tym razem to oni mieli pelne pieluchy i jaga to wykorzystala idealnie.

    Rakow jak to rakow, dla mnie to druzyna ktora buduje swoja pewnosc od nowa, dobrze ze maja latwa sciezke, ale nie az tak zeby mogli sie podlozyc, oczekuje walki do konca w rewanzu i pewnego awansu.

    Szkoda jednego 4 druzyn w tych samych pucharach, jakbysmy ich mieli 7 to ok, ale mamy 4. wedlug mnie minimum byl podzial 2/2 a w najgorszym wypadku 1/3 – liga europy/konferencji.
    Nie udalo sie trudno, wazne ze mamy realne szanse na 4 zespoly w fazie ligowej, nie watpie ze trafimy tez na siebie w jednym ze spotkan a moze i we 2.
    Chocby dlatego zeby na siebie nie trafiac nie powinno nas byc az tyle ekip w jednych rozgrywkach. ale od czegos trzeba zaczac.
    nadal licze ze jednak lech w fazie ligowej zrzuci pieluchy i pokaza ze potrafia grac w pilke, nie ogladalem i nie bede dopoki nie zobacze pozytywnego wyniku. dzis zobaczylem 1-1 i przez moment pomyslalem ze wlacze, ale zanim do tego doszlo juz bylo 1-3, szkoda to nawet komentowac.

  12. Odnośnie Legii to można zrozumieć, że wygrali po raz drugi w Edynburgu, a nie że po raz drugi w Szkocji.
    Dzięki za te statystyki.

    Kiedy ostatni raz Legia nie strzeliła gola na wyjeździe? W Alkmaar?

    1. Tak, łącznie 15 kolejnych meczów na wyjeździe ze strzelonym golem. W ostatnich 29 meczach bez gola były tylko mecze u siebie z Molde i Chelsea po 0:3.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *