Genk

Młody ofensywny zespół z nierówną dyspozycją – KRC Genk

KRC Genk mimo braku rozstawienia to wymagający przeciwnik. Dla Lecha Poznań to sprawdzian i przedsmak tego, co mogłoby go czekać w ewentualnej fazie ligowej Ligi Europy.

Poprzednie rywalizacje

Niecałe pół roku temu polski zespół wyeliminował belgijskiego rywala w dwumeczu. W 2020 roku miały miejsce pozytywne wyniki Lecha z Belgami, ale z Charleroi był to tylko pojedynczy mecz, a w przypadku Standardu Liège faza grupowa, którą to przeciwnik skończył wyżej. Wciąż czekamy na sukces przeciwko zespołowi ze ścisłej czołówki belgijskiej, co po raz ostatni miało miejsce w 2013 roku, kiedy Śląsk wyeliminował Club Brugge. Jego lokalny rywal kończył ostatni sezon w grupie spadkowej, ale i tak Jagiellonia nie miała łatwo, aby w Belgii obronić zaliczkę z pierwszego spotkania.

1968/69 II runda PMT KSV Waregem Legia Warszawa 1:0, 0:2
1970/71 1/8 finału PM Standard Liège Legia Warszawa 1:0, 0:2
1975/76 II runda PUEFA Śląsk Wrocław Royal Antwerp 1:1, 2;1
1976/77 II runda PUEFA Wisła Kraków Molenbeek 1:1, 1:1, karne 4:5
1978/79 I runda PM Club Brugge Wisła Kraków 2:1, 1:3
1981/82 I runda PM Widzew Łódź Anderlecht 1:4, 1:2
1982/83 I runda PUEFA Stal Mielec Lokeren 1:1, 0:0
1986/87 I runda PM Anderlecht Górnik Zabrze 2:0, 1:1
1991/92 II runda PZP GKS Katowice Club Brugge 0:1, 0:3
2003/04 III runda el. LM Anderlecht Wisła Kraków 3:1, 1:0
2009/10 IV runda el. LE Lech Poznań Club Brugge 1:0, 0:1, karne 3:4
2011/12 1/16 finału LE Wisła Kraków Standard Liège 1:1, 0:0
2013/14 III runda el. LE Śląsk Wrocław Club Brugge 1:0, 3:3
2014/15 II runda el. LE Zulte Waregem Zawisza Bydgoszcz 2:1, 3:1
2014/15 Faza grupowa LE Legia Warszawa Lokeren 1:0, 0:1
2015/16 Faza grupowa LE Legia Warszawa Club Brugge 1:1, 0:1
2018/19 III runda el. LE Jagiellonia Białystok KAA Gent 0:1, 1:3
2018/19 III runda el. LE KRC Genk Lech Poznań 2:0, 2:1
2020/21 IV runda el. LE Charleroi Lech Poznań 1:2
2020/21 Faza grupowa LE Lech Poznań Standard Liège 3:1, 1:2
2021/22 IV runda el. LKE Raków Częstochowa KAA Gent 1:0, 0:3
2023/24 III runda el. LKE KAA Gent Pogoń Szczecin 5:0, 1:2
2024/25 IV runda el. LK Wisła Kraków Cercle Brugge 1:6, 4:1
2024/25 1/8 finału LK Jagiellonia Białystok Cercle Brugge 3:0, 0:2

Siedem lat temu Lech mierzył się już z Genkiem w eliminacjach Ligi Europy. Niestety, na boisku nie miał żadnych szans, a wyniki były niskie jak na to, co Lech wówczas pokazał. Gdy się spojrzy na składy, trochę łatwiej to zrozumieć. Lech musiał uzupełniać defensywę Maciejem Orłowskim, podstawowymi zawodnikami byli Rafał Janicki czy Nikola Vujadinović, a gola w rewanżu strzelił Tomasz Cywka. Tymczasem w Genku występowali Rusłan Malinowskij, Leandro Trossard, Joakim Mæhle czy Edon Zhegrova. To zresztą był koszmarny okres polskich klubów w Europie. Właśnie w 2018 roku skończyliśmy sezon pucharowy rekordowo wcześnie, m.in. po odpadnięciu Lecha z Genkiem, czyli w połowie sierpnia, po III rundzie eliminacji.

Ostatnie 5 lat w pucharach
Sezon Runda, w której odpadli Przeciwnicy i wyniki Poprzednie rundy Przeciwnicy i wyniki
2020/21
2021/22 FG LE Rapid Wiedeń 1:0, 0:1
Dinamo Zagrzeb 0:3, 1:1
West Ham 0:3, 2:2
Q3 LM Szachtar 1:2, 1:2
2022/23
2023/24 FG LKE Fiorentina 2:2, 1:2
Čukarički 2:0, 2:0
Ferencváros 0:0, 1:1
Q2 LM Servette 1:1, 2:2, karne 1:4
Olympiakos 0:1, 1:1
Adana Demirspor 2:1, 0:1, karne 5:4
2024/25

Z pięciu sezonów, które obejmuje ranking klubowy, Genk w aż trzech w ogóle nie brał udziału. W sezonie 2020/21 nie grał, bo w poprzednim sezonie, skróconym przez pandemię, zajął dopiero siódme miejsce w lidze. Dwa lata później był ósmy, a grupę grającą o baraż o puchary skończył jako drugi. Kolejne dwa lata później przegrał ten baraż z Gentem.

Dyspozycja Genku zatem faluje, raptem co drugi rok jest on w stanie dostać się do pucharów. Te dwa udziały z ostatnich lat są zresztą dziwne. W fazie grupowej LE w 2021 roku miał wymagających rywali, ale takich, że chociaż jednego z nich mógł wyprzedzić, a jednak skończył ostatni w tabeli. Dwa lata później w LKE pokonał tylko FK Čukarički i skończył o punkt za Ferencvárosem, z którym zanotował dwa remisy. Łącznie zdobył 11 punktów rankingowych, czyli niewiele zabrakło mu do przekroczenia minimalnego poziomu 11,370. W eliminacjach także nie zachwycał. Odpadł z Szachtarem, Servette i Olympiakosem, a Adanę Demirspor przeszedł dopiero po karnych.

Forma i terminarz

Genk rozpoczyna eliminacje od IV rundy dzięki zajęciu trzeciego miejsca w zeszłym sezonie w Belgii i zdobyciu pucharu przez Club Brugge. Dlatego na razie można go było obserwować tylko w lidze. Tam zanotował mocno przeciętny start, choć tłumaczy go trochę terminarz. W pierwszych trzech kolejkach grał z Clubem Brugge (1:2), Royalem Antwerp (1:1) i Standardem Liège (1:2).

# Drużyna RS Z R P BZ BS RB Pkt.
6 4 2 1 1 5 5 0 7
7 4 1 3 0 6 4 +2 6
8 4 1 1 2 5 6 -1 4
9 4 1 1 2 4 5 -1 4
10 Zulte Waregem 4 1 1 2 5 7 -2 4
11 KAA Gent 4 1 1 2 5 7 -2 4

źródło fragmentu tabeli: soccerway.com

Dopiero w ostatniej kolejce wygrał z ostatnim w tabeli OH Leuven (2:1). Mimo że raczej nie będzie to mecz porównywalny do tych z Lechem, warto chwilę się przy nim zatrzymać. Mimo korzystnego wyniku wcale nie widać było, aby sytuacja Genku znacząco się poprawiła. Grali ze znacznie słabszym zespołem i przez pierwsze 20 minut rzeczywiście było to odczuwalne, nie schodzili z jego połowy i pod każdym względem wyglądali dużo lepiej. Po strzeleniu gola na 2:0 jednak to się skończyło. Po pewnym czasie to OH Leuven coraz bardziej zagrażało Genkowi, wprawdzie niezbyt wyszukanymi metodami, ale po dośrodkowaniach, najpierw z gry, a potem ze stałych fragmentów, robiło się coraz groźniej. W końcu odrobili jednego gola straty, a w drugiej połowie to oni zdominowali Genk, po większości stałych fragmentów było bardzo niebezpiecznie. Ostatecznie Genk przetrwał, ale mimo większego potencjału nie był szczególnie przekonujący.

Trudno jednoznacznie stwierdzić, który z dotychczasowych rywali Genku był najbardziej porównywalny do Lecha. Rankingi wskazywałyby na Antwerp, choć przy osłabieniach, jakie obecnie trapią mistrza Polski, być może Standard szczególnie by nie odstawał. Co można zaobserwować, to wysokie ustawienie zespołu Genku, które dobrze zorganizowany przeciwnik może wykorzystać do wychodzenia z szybkimi atakami. To także dość proste błędy w obronie na swojej połowie, więc nie tylko niski pressing, ale i wysoki może być efektywny.

Mecz Genku w następnej kolejce z Charleroi, między spotkaniami z Lechem, został przełożony.

Miasto i stadion

Fragmenty poprzedniego tekstu o Genku:

Genk to przemysłowe miasto znajdujące się w Limburgii, blisko granicy z Holandią. Stąd na zdjęciu budynek główny miejscowej kopalni węgla kamiennego. Odkryto tam pokłady tego surowca na początku XX wieku, co nadało mu dużo większe znaczenie w regionie Flandrii. (…) Osobom niezainteresowanym przemysłem górniczym można zaproponować Bokrijk – skansen zawierający przeniesione tam stare budynki z całej Flandrii. W pobliżu miasta znajduje się park narodowy o nazwie Hoge Kempen, obejmujący głównie wrzosowiska i lasy. Generalnie, mimo przemysłowego charakteru miasta, w Genk i okolicach jest sporo zieleni, oprócz wymienionych obiektów również m.in. Zonnewijzerpark (Park Słoneczny, czy też dosłownie Park Zegara Słonecznego) i Kattevennen, gdzie znajduje się Europlanetarium.

 

fot. commons.wikimedia.org

W porównaniu z 2018 rokiem zmieniła się nazwa stadionu, obecnie jest to Cegeka Arena (w pucharach nadal jako KRC Genk Arena).

Według UEFA stadion nazywa się KRC Genk Arena, jednak jego ostatnią niekomercyjną nazwą był Fenixstadion. Potem nazywał się Cristal Arena, a obecnie Luminus Arena. Na samej nazwie ma się jednak nie skończyć. W ciągu trwania kontraktu z tą firmą (do 2020 roku) ma zostać pierwszym stadionem w Belgii neutralnym pod względem emisji CO2. W tym celu wymienione zostaną systemy chłodzenia i ogrzewania na stadionie, a także system grzejący pod murawą. Ponadto na dachu obiektu zostanie zamontowane co najmniej 400 paneli słonecznych.

Jego pojemność na mecze w pucharach jest ograniczana do 21 500 z powodu zakazu miejsc stojących. W Genku odbyły się dwa mecze reprezentacji Belgii, w tym jeden w eliminacjach MŚ 2010.

 

fot. en.wikipedia.org

Zespół

Genk ma duży potencjał w ofensywie, w tym zawodników, których można kojarzyć z innych klubów grających w pucharach. Napastnik Toluwalase Arokodare grał już przeciwko Lechowi w barwach Valmiery pięć lat temu. Od tamtej pory trafił do Niemiec i Francji, a od 2,5 roku gra w Belgii i na tym może być koniec. Mam wrażenie, że przy niemal każdej rywalizacji polsko-belgijskiej przeciwnik znajduje się w oczekiwaniu na sprzedaż swojej gwiazdy za duże pieniądze. Rok temu Kévin Denkey ostatecznie nie odszedł z Cercle latem (przed Wisłą Kraków), a dopiero zimą (przed Jagiellonią). Teraz nie jest jasne, jaka będzie najbliższa przyszłość Arokodare, ale na razie jest on dostępny.

Kojarzyć z boiska nie możemy lewego skrzydłowego Yiry Sora, który był kontuzjowany, gdy Slavia grała z Rakowem, ale to jeden z tych graczy, którzy z Afryki trafili do Czech, a potem zostali sprzedani dalej. W dodatku w przypadku Arokodare i Sora mowa o zawodnikach, którzy nie należą w tej chwili do kluczowych w Genku, bo na swoich pozycjach mają konkurencję. W ataku występuje raczej Koreańczyk Hyeon-gyu Oh, a na lewym skrzydle, z wyjątkiem ostatniego meczu z OH Leuven, Noah Adedeji-Sternberg.

W tej chwili głównym talentem Genku jest 17-letni ofensywny pomocnik z Grecji, Konstantinos Karetsas, który zagrał w nim już prawie 50 meczów i zdążył już zadebiutować w dorosłej reprezentacji. Jego kariera rozwija się tak szybko, że być może będzie jednym z tych czołowych zawodników, których będzie można wspominać, że na początkowym etapie zmierzyli się z polskim zespołem.

Po ostatnim meczu z OH Leuven nie sposób nie zwrócić uwagi na bardzo ofensywnego prawego obrońcę Zakarię El Ouahdiego. Strzelił wtedy dwa gole, łącznie ma na swoim koncie już trzy i w zasadzie można powiedzieć, że obrońcą jest tylko z nazwy, bo ustawia się bardzo wysoko. Szkoda, że Lech ma obecnie takie braki na skrzydłach, ale może np. Luis Palma byłby w stanie schodzić w ten sektor i wykorzystać tworzącą się tam przestrzeń.

Od początku zeszłego sezonu trenerem Genku jest Thorsten Fink. Niemiecki szkoleniowiec ma duże doświadczenie, w tym także pucharowe, zdobyte m.in. w FC Basel, a na wysokim poziomie ligowym pracował w HSV. W Genku wygrał sezon zasadniczy, grupę mistrzowską też zaczął dobrze, ale ostatecznie nieco odstawał od czołowych dwóch zespołów – Unionu Saint-Gilloise i Clubu Brugge. Prowadzi młody zespół, któremu zaszczepił ofensywną i ryzykowną grę, którą dobrze się ogląda, ale na koniec nie zawsze przynosiła ona punkty. W ostatnim meczu z OH Leuven trochę zmienił podejście po wyjściu na szybkie 2:0, ale można odnieść wrażenie, że sytuacja wymknęła się Genkowi spod kontroli i być może wcale nie czuł się komfortowo, powstrzymując się od frontalnych ataków.

Jednym asystentów Finka był Przemysław Łagożny, który odpowiadał za analizy i prowadzenie odpraw, ale z końcem poprzedniego sezonu zdecydował się odejść z Genku.

Podsumowanie

Lech miał pecha w losowaniu IV rundy eliminacji LE i jako zespół rozstawiony trafił najsilniejszego możliwego rywala. To dobrze, że możemy się konfrontować z mocnymi przeciwnikami, choć wolałbym, aby miało to miejsce najwcześniej w fazie ligowej. Jeżeli Lech awansuje, może w LE mieć więcej takich meczów, jakie mogą czekać go z Genkiem. W LK też nie jest to wykluczone, bo wbrew temu, co się powszechnie uważa, grają tam także poważne zespoły.

Forma Lecha, jego ubytki kadrowe i rażące błędy w defensywie nie nastrajają pozytywnie przed tymi spotkaniami. Genk ma dużą siłę w ofensywie i jego napór może być trudny do powstrzymania. Ma też jednak słabe punkty. Wysoko ustawiona linia defensywy Genku i jego obrona przy stałych fragmentach gry dają możliwości konkretnych odpowiedzi ze strony Lecha.

Z mojej strony nie padnie tu stwierdzenie, że lepiej przegrać w tej rundzie, aby grać w LK zamiast w LE. Ostatecznie chodzi m.in. o to, żeby spróbować swoich sił z wymagającymi przeciwnikami, a polskie zespoły potrafiły kilka z nich pokonać, choć fakt, że w niższych rozgrywkach. Tam nawet zwycięstwa nad zespołami z czołowych lig nie są do końca doceniane, czasami tylko z uwagi na samą renomę rozgrywek, a nie konkretnego rywala. Czy Lech jest w tej chwili gotowy na LE – trudno powiedzieć, przy tylu kontuzjach pewnie nie, ale ten dwumecz powinien dać jakąś odpowiedź. Siedem lat temu przeciwko Genkowi Lech nie miał nic do powiedzenia i gładko odpadł. Teraz proporcje nie powinny być dla nas aż tak niekorzystne, ale nadal to rywal jest faworytem.

Udostępnij:

160 komentarzy

  1. Prezes Kulesza pyta, co ustaliliśmy w temacie rozstawienia w PP, bo chce to wprowadzić od kolejnego sezonu.

    😉

      1. A ja do Pani Profesor, jak tylko do pracy w październiku wróci…
        Serio. Zapytam dlaczego nie piszemy „porażka Lechu Poznań” tylko „porażka Lecha Poznań” – skoro Lech to nie osoba a klub piłkarski.

    1. Przekaż mu, że postanowiliśmy że najlepiej będzie, jak ustąpi ze stanowiska prezesa.
      A nóż…może się uda

  2. Losowanie PP wyjątkowo z dupy… niech PZPN to ogarnie (rozstawienia!!!) bo w końcu ktoś nam schrzani ten mozolnie budowany ranking (nie piję akurat do Wisły, bo rok temu zapunktowali przyzwoicie)
    Cztery pary ekstraklasowe w 1/32 oznacza + jedna sensacja oznacza, że w 1/16 będą minimum 5 par nie-ekstraklasowych (prawdopowobieństwo bardzo niskie), a tak realnie 6-7 par + znów jakaś jedna sensacja… -> czyli w 1/8 finału mniej więcej połowa uczestników będzie spoza ekstraklasy! i kolejne losowanie bez rozstawień… MASAKRA

    Nikt nie broni jakimś ogórkom zdobyć PP, takie są zasady tych rozgrywek, ale niech na KAŻDYM szczeblu pokonają wyżej rozstawioną ekipę

    1. Dobra machnąłem się w liczeniu… plus dla moich hejterów 😀 W 1/16 matematycznie minimum 2 pary nie-ekstraklasowe…
      Ale i tak przyjąłem bardzo optymistyczne założenia co do dalszych losowań i sensacji w meczach, więc wiele się nie pomyliłem, jeśli chodzi o caloksztalt…

    2. No dobra, ale jeśli realnie uznajesz że Wisła rok temu wypadła w pucharach przyzwoicie, to odpada jedyny realny (historyczny) argument za jakimikolwiek zmianami, bo skład wszystkich innych finałów PP ostatnich lat był ekstraklasowy. W tym roku w finale czołówka, w 2023 w finale czołówka, w 2022 również.

      Ranga PP w kontekście pucharów będzie teraz szła w górę, do tego kluby „drugiego sortu” w ESA (np. Widzew, Cracovia) na pewno doskonale kumają że to najkrótsza – o ile nie jedyna – droga do Europy. Ryzyko ogórków z trofeum zawsze jakaś będzie, ale niezbyt duża.

      1. Jasne, tylko można to ryzyko zmniejszać lub zwiększać (vide rezygnacja z rozstawień…)
        W tym roku ryzyko mocno się zwiększyło: rok temu w 1/32 było losowanych 15 zespołów z ESA, z czego wylosowano dwie pary. W tym roku z 14 (o jedną mniej!), a aż CZTERY pary….

        już nawet pomijając jakiegoś triumfatora spoza ESa, to jest duże ryzyko, że wygra PP ktoś słaby z ESA, losując przez całe rozgrywki aż do finału słabsze od siebie zespoły! Teoretycznie to nawet i w finale może grać z słabszym, bo ten akurat sprawił JEDNĄ niespodziankę powiedzmy w półfinale… sprawiedliwe to??

        1. @Emll Dzisiaj oglądałem losowanie pucharu z udziałem mojego 1 ligowego klubu. Też nie mogę zrozumieć brak rozstawień. Pod kontem europejskich pucharów to jest niekorzystne dla polskiej piłki.

      2. i coś krótko sięgasz tą historią, jeśli chodzi o nie-czołówkę… Arka, Zawisza, Pogoń – to tylko tak z pamięci

        1. W czasach Arki i Zawiszy nie było realnej czołówki w polskiej lidze, więc też na spokojnie.

          Pogoń – are you sure!? 🙂

          1. racja, za szybko wrzuciłem do jednego wora przypadkowych pucharowiczów… – chyba za mocno pamiętam tą anomalię z sezonu 2000/2001 i gościa nazywajacego się Sabri Bekdas 😀

    3. Rozstawienia w PP na TAK …. powinni to ogarnąć bo szkoda marnować szans i doprowadzić do sytuacji gdzie najlepsze ekipy z najwyższym rankingiem w Europie wpadają na siebie w następnej rundzie …

      Robimy drabinkę żeby TOP 4 ekipy mogły się spotkać ze sobą dopiero w półfinałach i tyle …

      1. I ew. Żeby słabsze drużyny miały łatwiej, to mogą przejmować rozstawienia pokonanych drużyn.
        W sensie, jak KS Miasteczko wygra z Legia w pierwszej rundzie, to jeśli dojdzie do 1/8 to utrzymują oni rozstawienie Legii.
        Ale te system i rozstawienia zbyt skaplikowane by było i nie do ogarnięcia jak się to wszystko razy wódeczce robi

    4. ROZSTAWIENIE TO PODSTAWA!!!

      Przy okazji, z kim odpadły Lech i Raków w ubiegłym sezonie, chyba właśnie wylosowały silnych rywali z ekstraklasy, tak?

          1. Zastanawiam się Patronus przez cały czas, po co Ty z tym dzieckiem neostrady tak gaworzysz?

          2. Od tego sezonu nikt poważny nie odpuści PP bo wygranie trofeum daje start w III rundzie LE … przechodzisz jednego rywala i jest LK … dwóch … masz LE …. start dopiero w sierpniu 😀 …. są cztery mecze mniej do rozegrania 😀

          3. Obstawiam że to ty xxx urodziłeś się w okolicach powstania Neostrady, bo na pewno nie ja 😂😂

    5. Po tym jakie wyniki w Betclic 1 liga, na razie, osiaga Wisła z Krakowa, to może skupi się na PP.
      I po tym co pokazała w zeszłym roku jako pierwszoligowiec, nie wiem czy nie była by dobrą opcją jako ten „5” zespół do pucharów.

    6. Żadnych rozstawień w PP sobie nie życzę. To jest „puchar tysiąca drużyn”. Rozstawienia to wymysł bogatych, którzy chcą być jeszcze bogatsi i łatwiej osiągać sukcesy. Żadnych ułatwień z centrali dla „łaknących kasy w UEFA”.

        1. A czy ktoś broni którejś z drużyn czołówki ESA wygrać PP przy braku rozstawień xD? Co za debilny argument

          1. Gamoniu, a nie przekonuje Cię argument, że nie losuje się grup:
            Anglia, Hiszpania, Niemcy, Włochy
            Albo jeszcze w starej LM nie losowało się: Real, City, Bayern, PSG
            ???

          2. Skończonym gamoniem to trzeba być, żeby porównywać kluby do reprezentacji…

      1. Wyobraź sobie grupę MŚ
        Brazylia
        Niemcy
        Włochy
        Argentyna

        i drugą
        Kamerun
        Australia
        Kostaryka
        Iran

        ja rozumiem, że dla Ciebie to wymysł bogatych, ja jednak uważam, że kluby rozstawione powinny jednak być, przynajmniej do 1/16. W 1/16 nie powinno być par ekstraklasowych. Potem już jak kto chce. ale tych 16 mieczy powinny zawierać tylko jedną drużynę ekstraklasową. Potem już pełna dowolność, ale w tym przy 1/16 każda jedna para.

        Więc ja to widzę tak:
        1/32 – 1 runda
        bierze się czwórkę drużyn z czego 1 ekstraklasowa, i losuje się od razu 1 i 2 rundę.
        1/16
        zwycięzcy tych dwóch par z czwórki

        dalsze losowania to już pełna dowolność a taki układ zapewniłby mnie że żaden klub nie dotarł do ćwierćfinału nie wygrywając po drodze z nikim z ekstraklasy, co niestety dziś może się stać.
        Dodatkowo nie widzę powodu dla którego 1 czwórka miałaby zaczynać od 2 rundy.

        1. Żaden krajowy puchar w poważnym kraju nie jest tak zorganizowany. Kompletne farmazony.

          Rankingoza wypaliła Wam mózgi. Obecny PP jest bardzo spoko, i tak 9 na 10 edycji będzie wygrywał topowy klub w skali kraju.

          1. Ja myślę, że można byłoby zrobić tak, że w 1/32 rozstawione są kluby ESA. W 1/16 obrońca trofeum i 7 najlepszych z ESA.
            W 1/8 obrońca i 3 najlepszych z ESA.
            W 1/4 obrońca i mistrz.
            Jeśli obrońca odpadnie, w jego miejsce wchodzi kolejny z ESA.

            Po prostu leciutko ograniczyłbym przedwczesny finał. I nie chodzi o ranking.

          2. Twoja zmiana Patronus to już w moim odczuciu za dużo.

            Jak dla mnie wystarczy rozłożyć 1/32 i 1/16 by tu nie było par ekstraklasowych i tyle.

          3. Co mnie obchodzi tenis i F1 w kontekście piłki nożnej? A już skoki narciarskie to wsadź sobie tam gdzie już są żużel i konkursy strongmana:)

            Copa del Rey – spoko przykład, przyznaję, ale jednak Twoja propozycja jest dużo bardziej radykalna.
            Wszystko rozbija się o tezę, że obecna formuła „wolnej amerykanki” stwarza jakieś spore ryzyko zwycięzcy lub finalisty z przypadku. Moim zdaniem tak nie jest.

          4. @Krzysztof dokładnie taki argument już kiedyś podawałem w dyskusji, jak mogą wyglądać mistrzostwa świata bez rozstawien – komedia

          5. @Krzysztof
            Uważam, że zapewnienie, że mistrz kraju i obrońca trofeum nie trafią na siebie w 1/4 finału to chyba nie jest tak dużo?

            Oczywiście możnaby rozrysować od razu całą drabinkę i tak jak w turnieju tenisowym, 1 i 2 mogą zagrać w finale, 3 i 4 najwcześniej w półfinale itd.

            Moja propozycja to spotkanie w połowie drogi.

            A tak naprawdę to myślę o tym, żeby dodatkowo chronić drużyny grające w pucharach. Dobrze, że teraz są zwolnione z pierwszej rundy. Ale nie chciałbym, żeby w drugiej rundzie np. Legia trafiła na Lecha, albo Jagiellonia na Raków.

          6. Komedią to jest porównywanie KLUBÓW piłkarskich do REPREZENTACJI. Wy serio nie widzicie, że to absurd???

          7. Hahahaha absurdem to jest właśnie stosowanie innych kryteriow dla klubów, a reprezentacji…skąd Ty się wziąłeś? 🤣🤣

          8. No tak, bo przecież reprezentacje mają budżety przeznaczone na transfery i mogą sobie kupować/sprzedawać zawodników tak samo, jak kluby xD. Oczywiście wahania formy reprezentacji narodowych też są tak samo częste, jak w przypadku klubów, dlatego mistrzostwa rozgrywa się co roku, a nie co dwa lub cztery lata. A nie, czekaj…

        2. Wojtek, kolejny przyklad gdzie puchar ma rozstawienia to Niemcy. Zagalopowales sie z tymi farmazonami 🙂
          Najwieksza zaleta pierwszej pelnej rundy PP powinno byc to ze druzyny z III ligi czy zwyciezcy regionalnych PP maja u siebie swieto i przyjmuja kogos z Ekstraklasy czy I ligi.
          A nie ze mamy mecze z jednej strony GieKSa-Wisla Plock, czyli randomowe spotkanie ESA, a z drugiej Miedz II-Swit Szczecin. Swit przegra i pucharowa 'przygoda’ do zapomnienia, a jestem pewny ze gdyby mieli mozliwosc, to woleliby zamiast tluc sie do Legnicy – na mecz z rezerwami – zagrac u siebie chocby z Arka czy Polonia Warszawa. Rozstawienia tylko w tej pierwszej rundzie by wystarczyly a pozniej niech sie dzieje co chce.

          I jeszcze jedno, ale to juz troche inny temat: ta pierwsza runda PP powinna byc grana w weekend zeby te mniejsze kluby mialy jak najlepsze warunki do stworzenia swieta. FA Cup tego najlepszym przykladem, tam celebracja takich wydarzen jest swietnie opakowana. A nie jak u nas gdzie czasem trzeba grac we wtorek o 15:30, bo nie ma oswietlenia a w weekend nie bo chu…

          1. Ja rozstawień bym nie wprowadzał, chyba że w pierwszej rundzie. Albo przynajmniej wyłączyć możliwość rozpoczynania gry w PP z innymi ekstraklasowiczami 2 lata z rzędu.
            Przykładowo Jagiellonia:
            2019 – Cracovia
            2020 – G. Zabrze
            2021 – L. Gdańsk
            2022 – Odra Opole
            2023 – Śląsk
            W pięciu sezonach 4 razy ESA i raz I Liga.

            Druga sprawa. Można by było dać E-pucharowiczom atut gry na własnym stadionie. Nie ze względu na danie większych szans w PP, a na ułatwienie logistyki. Załóżmy, że taki Raków będzie grać np. na Cyprze i w Portugali, w lidze w Szczecinie i Białymstoku. Jak jeszcze pomiędzy dostaną jakąś Chojniczankę, gdzie trzeba tłuc się 8 godzin autokarem to nic nie zostaje na regenerację.
            Oczywiście mam na myśli tylko te drużyny, które wejdą do FL UEFA, a nie wszystkich co startują. W tym roku wprawdzie może być komplet, ale i tak w trakcie trwającego PP nie mogą nic zmienić.

          2. Mateusz H, to już jakaś masakra z kombinowaniem to co proponujesz…
            Obecny system jest spoko, że 4 najlepsze (co jest równoznaczne z pucharowiczami) są zwolnione z 1 rundy, ciekawe jak PZPN to rozwiąże za rok, kiedy będzie 5 pucharowiczów…
            Jedynie poprawić rozstawienia, chociaż na 1 rundę, albo odwrotnie: od ćwierćfinałów

            Bo aby się nie okazało, że „mądry Polak po szkodzie”, jak wejdzie do pucharów jakiś ogórek, bo akurat miał furę szczęścia w losowaniu PP i furę szczęścia (piłka różne cuda widziała) w finale, a potem klapa w eliminacjach LK i wypadamy np. z 15-tki w rankingu (albo z 12-tki, jak kto woli…)

            Spoko,jeśli to jest rankingoza, to mam ją z dumą 😀

          3. @Piotr S – generalnie przywołując FA Cup, którego organizacja dla mnie osobiście jest wzorem do naśladowania – nie powinno być też sztucznego ustalania gospodarza meczu. Los to los. Zero rozstawień, zero majstrowania miejscem meczu.
            Natomiast zgadzam się z tym, że PP powinno się rozgrywać w weekendy, żeby zarówno miejscowi, jak i „podróżujący” kibice mieli szansę dotrzeć na mecz. PP powinien być w weekendy, nawet kosztem ESA, której korona z głowy by nie spadła, gdyby rozegrała kilka kolejek w środku tygodnia. W ten sposób prestiż PP wzrósłby bardzo.

          4. Dodam jeszcze – półfinały oczywiście na neutralnym, najlepiej PGE Narodowym.

          5. @Emll, co do pierwszej rzeczy zgoda, chyba przekombinowałem. W sumie rozstawienie w pierwszej rundzie łatwiej załatwiałoby sprawę.
            W kwestii własnego boiska nadal uważam, że byłoby to dobre rozwiązanie. Odciążyło by to pucharowiczów grających co trzy dni, mających czasem maraton 3 meczów wyjazdowych pod rząd.

            W kwestii PP 2026. Ciekawe czy PZPN już zauważył, że muszą coś zmienić. Podczas wczorajszego losowania nic nie wspominali. Dojdzie jedna drużyna grająca w Europie i system się nie domyka.
            Teraz mamy w pierwszej rundzie 56 zespołów (28 par):
            16 zwycięzców województw – ligi III w dół
            10 runda wstępna (2 najsłabsze z I ligi i II liga = 20)
            16 I liga
            14 ESA (bez pucharowiczów)
            Druga runda (lub 1/32) – zwycięzcy 28 par + 4 pucharowiczów.

            Chyba najprościej zmniejszyć z I ligi do 14 i 11 par rundy wstępnej. To da 27 par w pierwszej rundzie, w kolejnej dochodzi 5 i mamy 32.

          6. @Wojtek
            Wszystkie inne przykłady po za piłką nożną zawierają kontekst tematu. Nie rozmawiamy w tym momencie o piłce nożnej stricte a bardziej o losowości wygrywania pucharów. Przytoczone przeze mnie przykłady pokazują jak poszczególne dyscypliny rozwiązują ten kłopot.

            Nie chcesz czerpać wiedzy out of box, nie musisz, a szkoda.

            @Kindziu
            Po zastanowieniu masz trochę rację z tym, że rozstawienia ułatwiają bogatszym i silniejszym, bo usuwają w pewnym sensie czynnik losowy.

            Niestety ja wolę by poszczególne fazy drabinki miały poziom odzwierciedlający fazę gry i mnie osobiście razi jak jakaś Carina Gubin dochodzi do 1/8 rozgrywek nie napotkawszy nikogo z ekstraklasy.
            Powtórzę się : 4 liga idzie do 1/8 bo ma to szczęście, że nie trafia nikogo z ekstraklasy – dla mnie to bezsens.
            finansowo&marketingowo również źle się dzieje, że spotkania tj. Jagielloni- Sląsk W. 23/24 moga odbyć sie w I rundzie.
            Nie dojść, że niektóre kluby mają eliminacje do pucharów to jeszcze zaraz w I rundzie odpadną z rogrywek bo już mecz na 'noże’.

            Jedyne co ja bym zmienił to tylko moment kiedy wchodzą kluby z ekstraklasy, ta pierwsza runda w której nie mogliby grać ze sobą. To wszystko

            a fakt, że 4 top kluby nie grają to jest w ogóle patologia dla mnie.

            @Piotr S

            Wszystkie propozycje na tak, wydaje mi się że myślimy bardzo podobnie i rzeczowo.

            Czyli podsumowując postulaty –
            – kluby z niższych lig losują w pierwszej lub drugiej rundzie kogoś z ekstraklasy
            – kluby niżej notowane, grają zawsze u siebie
            – mecze powinny być rozgrywane w sobotę/niedzielę
            – drużyny z ekstraklasy nie mogą trafić na siebie w 1 i/lub 2 rundzie rozgrywek czyt. 1/32 1/16

          7. Zapewne zapewnienie wolnego losu piątej drużynie będzie wymagać drobnego przesunięcia we wcześniejszych rundach. Na przykład zespół, który awansował do ESA przez baraże będzie traktowany jako II-ligowiec…

            …ale nie zdziwiłbym się, gdyby się okazało, że w PZPN nie pomyśleli o tym.

        3. Powód jest banalny. Topowa czwórka zaczyna od drugiej rundy, aby w trakcie rozgrywania pierwszej mogła nadrobić między sobą przełożone mecze z eliminacji pucharów.

          1. Dlatego to jest patola, gdzie mówimy o braku rozstawień dla klubow esa by sie nie nordowaly ze soba w 1R, ale jak przychodzi co do czego to dajemy 4 klubom wolny los? To kogo faworyzujemy, bo wygląda na to ze to jest puchar tysiąca druzyn i 4 faworytów. Nie dojść ze 4 top kluby nie graja z nikim to jeszcze potencjalnych przeciwnikow z esa nastawia sie na siebie. Śmieszne to.

          2. Krzysztof, zawsze to i tak lepsze, niż udział top4 w pierwszej rundzie bez rozstawien – logic

          3. No właśnie nie bo to nie jest sprawiedliwe względem innych druzyn esa i na maksa faworyzuje top4.
            Argumentacja zeby nie robic rozstawień to chyba tylko kibice top4 chcą. Jeszcze jak poodpada w 1 rundzie pare klubów esa bo wpadną na siebie to kto zyskuje na tym najwięcej? Top4, bo ilość potencjalnie najtrudniejszych przeciwnikow w PP się zmniejsza.

          4. No dziwną masz logikę… Z dwojga złego jest lepsze tak, jak jest teraz. Nie z punktu widzenia top4, tylko dla dobra polskiej piłki, a sprawiedliwośc też jest, bo są jasne zasady – nikt nie broni innym ekipom ESA być w top4, nie ma tu żadnego zabetonowania

          5. Krzysztof, jeśli dobrze czytam, to najpierw chcesz rozstawień dla ESA, a później burzysz się, że pucharowicze grają od drugiej rundy… Trochę jesteś… niekonsekwentny 🙂

          6. @kici

            Zarzucasz mi niekonsekwencje gdzie jestem bardzo za rozstawieniami i anulacja faworyzowania top4 na maksa.

            To kim sa ci ktorzy bronią tego faworyzowania na maksa top4 krzycząc coś o jakimś sprawiedliwym pucharze tysiąca drużyn?

            To jest kurwa hipokryzja w najczystszej postaci.

            Po za tym serio pierwsza runda by kluby z esa nie musiały grac w 1 rundzie nie uważam za jakąś na maksa faworyzacje, gdzie w zamian za to mniejsze kluby mają możliwość gościć takie kluby u siebie. Jest coś za coś.

            A teraz co masz? Nie dojść ze top4 nie gra meczu, to jeszcze mocne pozostałe kluby moga w pierwszej rundzie naparzać sie między sobą. Gdzie jakies cariny dochodzą do ćwierćfinału grajac z innymi dupiatymi klubami.

            Lipa pod każdym względem dla mnie.

          7. No właśnie tu jest niekonsekwencja -> albo jakieś rozstawienia, albo ich całkowity brak. Niesprawiedliwe byłoby rozstawianie ESA w pierwszej rundzie i jednoczesne negowanie uprzywilejowanej pozycji pucharowiczów, zaangażowanych w reprezentowanie nas na arenie międzynarodowej. Dlaczego pierwsi (nie grający w pucharach) mieliby mieć łatwiej, żeby dostać się do II rundy? Niech też grają w pucharach, to bedą mieć łatwiej.
            Generalnie – wali mnie ta kwestia, ja – podobnie jak ktoś się wcześniej wypowiadał – nie chciałbym żadnych rozstawień i przywilejów. Żadnych. Nawet roli gospodarzy – tych słabszych klubów, bo to jest dopiero niesprawiedliwe – losowanie powinno ustawiać wszystkie pary na zasadzie gospodarz – gość. Tak jak jest w FA Cup. Np. Legia Warszawa – Goczałkowice Zdrój, Huragan Pcimie – Lech Poznań. Do tego mecze w weekendy 🙂
            I dodam, że wcale nie martwiłbym się Cariną Gubin w 1/8 – teraz, gdy PP będzie przepustką do – być może nawet bezpośrednio – udziału w FL LE, to nie ma szans, żeby jakiś random trafił do finału. To już nie będą te czasy.

          8. Zależy, jak rozumiesz sprawiedliwość. Dla mnie system, w którym mamy totalny random i jeszcze do tego top4 przechodzi bez gry, jest niesprawiedliwy wobec reszty klubów ekstraklasy.

            Sama losowość też nie jest sprawiedliwa, bo nie gwarantuje równomiernego wzrostu poziomu na kolejnych etapach a co za tym idzie ktos ma lepiej ktos gorzej i to w roznym momencie drabinki.

            Dlatego uważam, że najlepszym rozwiązaniem jest połączenie sprawiedliwości sportowej z romantyczną.

            Niech grają wszyscy, a na poziomie 1/8 finału niech zostaną tylko ekstraklasowicze lub ci, którzy ich wyeliminowali. A to, czy ktoś gra w pucharach, czy ma żółte koszulki, mało mnie interesuje – nie widzę powodu, by mu darować mecz.

            Dla mnie sprawiedliwość to gradacja poziomu: każdy rozgrywa tyle samo spotkań i istnieje blokada przed wzajemnym eliminowaniem się klubów z ESA na najwcześniejszych etapach.

            Dodam, że totalny random jest sprawiedliwy wyłącznie wtedy, gdy uczestnicy prezentują zbliżony poziom. W tym przypadku takim poziomem jest Ekstraklasa. Mały klub, który pokona ekstraklasowicza, automatycznie wskakikawlby na ten pułap.

            Tak ja oceniam to i sero nie widze tu niekonsekwencji.

          9. Wszystko spoko, tylko trochę piszecie jakby ostatnie edycje PP to była jakaś niesamowita seria niespodzianek i regularne dochodzenie do finału Cariny Gubin i podobnych zespołów. Przecież nic takiego nie ma miejsca.
            Już prędzej bym oponował przeciw regule „słabszy zespół gra u siebie”, bo to w dużej mierze na niej Wisła doszła do finału w 2024 roku – ergo, silny zespół z topu 1 ligi (ale ewidentnie za słaby na puchary) może zagrać kilka rund ze średniakami Ekstraklasy i w ten sposób zajść daleko. Tyle że ta reguła jest fajna dla zespołów niżej i ogólnie dodaje kolorytu.

            Koniec końców – frukta dla zdobywcy PP będą wkrótce tak znaczne, że rozgrywki mogą zostać na amen zabetonowane przez powiedzmy górną połówkę Ekstraklasy.

  3. Mam pytanie trochę z innej beczki. Cieszymy się, że za rok mamy wicemistrza, który zacznie swój udział od II rundy kwalifikacyjnej LM. Ale czy nie myślicie, że ze względu na fakt, że wicemistrz trafi do ścieżki ligowej, w której z wysokim prawdopodobieństwem nie będzie rozstawiony (no może ewentualnie Legia, jeśli nabije więcej punktów w tym sezonie), a w kolejnych rundach na pewno nikt nie byłby rozstawiony to szanse na awans do LM są czysto teoretyczne i w praktyce iluzoryczne? Oczywiście LE i LK nadal będą realne, ale z takimi rankingami jeszcze długo nie będzie 2 polskich drużyn w LM. Daj Boże najpierw, żeby jedna była. 😉

    1. Dla wielu rankingowców od 25 lat (w tym dla mnie) to 15 miejsce jest mityczne i pewnie na jakiś czas musimy się zadowolić samym startem wicemistrza w eliminacjach i emocjami 🙂

      1. 1) No właśnie – żeby była jedna…
        2) Tak, radość jest że jedna ekipa więcej ma szanse na puchary, a nie konkretnie na LM.
        3) Dużo zależy od tego, czy LE wygra ktoś, kto zapewni sobie LM przez fazę ligową. Bo może być tak, że w q2 znajdą się tylko 4 zespoły, a te z najwyższymi współczynnikami zaczną od razu od q3.
        4) Wicemistrzowie krajów startujący od q2 oprócz Polski:
        a) Turcja: Fenerbahce 50,25, Galatasaray 41,75 – raczej Fenerbahce, w ostatnich latach Galata była górą.
        b) Norwegia: Bodo 50,0 – prawdopodobnie B/G zostanie mistrzem, a wtedy wicemistrzem Norwegii będzie ktoś z niskim rankingiem, typu 8. Molde jest raczej już poza pucharami
        c) Grecja: Olympiakos 52,5. PAOK 39,75, Panata 18,5, inne poniżej.
        d) Austria: Salzburg 44, Rapid 29.75, Sturm 26, LASK 21
        e) Szkocja Rangers 59,25, Celtic 38

        No i mamy Legię 31, Lecha 18.5 i Jagę 16.5.

        Nawet jeśli wicemistrzem Turcji zostanie Galata, to Legia ma marne szanse, żęby ich dogonić. To samo odnośnie Celticu. Zatem przesunięcie z automatu do q3 odpada.

        Żeby więc wicemistrz Polski był rozstawiony w q2LM, w grze muszą być minimum dwie ekipy z niższym współczynnikiem, czyli muszą być spełnione minimum 2 warunki:
        1) wicemistrzem Norwegii nie może zostać Bodo – całkiem realne
        2) wicemistrzem Grecji nie może zostać Olympiakos ani PAOK. Co do Panathinaikosu, to może być wicemistrzem jeśli zapunktuje słabiej niż Lech lub o 2,5 punktu słabiej niż Jaga.
        3) wicemistrzem Austrii nie może zostać Salzburg, jeśli w Polsce 2. miejsce zajmie Legia. Dodatkowo Rapid i Sturm jeśli wicemistrzem zostanie Lech lub Jaga plus dodatkowo warunek, że polskie ekipy przegonią LASK, co jest bardzo prawdopodobne.

        Jeśli zdobywca LE to znowu będzie jakiś leszcz spoza miejsca dającego grę w LM, muszą być spełnione wszystkie trzy warunki.

        Innymi słowy – Legia jako wicemistrz będzie mieć spore szanse na bycie rozstawioną w q2 ścieżki ligowej. A wygrana w tej fazie gwarantuje minimum LE.

        —————–

        Na rozstawienie w q3 i q4 to ja bym nie liczył. Na wygranie dwóch dwumeczów z zespołami pokroju Benfica, Club Brugge, Rangers, Feyenoord też nie liczę. Ale nawet LE będzie spoko.

          1. To nawet nie ma co porównywać progu rozstawienia w LE i ścieżce ligowej LM…

          2. Gdyby LE wygrał ktoś, kto sobie zapewni LM przez ligę, to w tym sezonie 16,001 wystarczyłoby do rozstawienia w q2.

            Natomiast w LE można liczyć na bezpośredni awans do fazy ligowej, ale tu już trzeba mieć solidny wynik. W tym sezonie skorzystało Dinamo Zagrzeb – 56.
            Legia w poprzednim sezonie zrobiła 15,5 punktu. Czyli „wystarczą” 4 sezony z ćwierćfinałem LK, żeby się liczyć w tej zabawie 🙂

      2. To ja jeszcze dodam, że mityczne jest dlatego, bo kiedyś nie było ścieżki ligowej i mistrzowskiej i wtedy 15ste miejsce dawało takie same szanse na awans do LM mistrzowi jak i wicemistrzowi.
        Teraz jest tak, że wicemistrz ma takie same szanse na awans do LM, jak Wisła Kraków w tamtych czasach, bo po prostu trafi na drużynę na poziomie LM, tak jak to kiedyś, przed tymi ścieżkami bywało.
        Wtedy trafienie w fazie play off na Ajax, Anderlecht, czy mocny Panatinakos, to był uśmiech od losu.

        1. Chyba nie do końca takie same szanse… co prawda masz rację, że do „reformy Platiniego” nie było podziału na ścieżkę mistrzowską i ligową, ale wydaje mi się, że i tak były różnice co do startu od poszczególnych rund dla M i viceM z 15 miejsca

          1. No, Wisła i Legia trafiały na Real i Barcelonę. Teraz nie ma takiej opcji.

            Licząc, że wicemistrz musi być silniejszy niż teraz Lech, to teoretycznie można próbować. Poza tym w fazie ligowej LM nie będzie słabszych drużyn niż te w ścieżce ligowej!

            Dodatkowy bonus ze ścieżki ligowej jest taki, że odpadając w q3 od razu masz pewną LE.

    2. Oczywiście, szanse VMP na LM są bardzo niskie. Tam sito rywali jest w zasadzie nie do przejścia. Widać to m.in. po tegorocznej próbie Viktorii Pilzno, na ten moment silniejszej od każdej polskiej drużyny. Szybka wizyta na Ibrox, trzy miłe gongi i dziękujemy, można się szykować na LE.

      Natomiast o tą LE m.in. chodzi. Po pierwsze, od Q2 LM masz dwie podpórki do FL, po drugie – jak się dobrze wylosuje i drużyna przejdzie Q2, to spada bezpośrednio do fazy zasadniczej LE i z Q3, i z Q3. To ogromna zmiana jakościowa.

      Oczywiście, przypadki trzech porażek z rzędu i wylotu z pucharów będą się zdarzały. Rok temu zaliczył to Partizan, w tym roku blisko jest Servette, a gdyby Panathinaikos nie przeszedł Szachtara w karnych to grałby właśnie z Servette i mielibyśmy pewność że znów jeden uczestnik Q2 LM przegra wszystkie rundy eliminacji.

      Można z tego wysnuwać tezę, że super ważny jest wysoki współczynnik dla VMP w kolejnym sezonie. Pytanie czy może się to zdarzyć bez ponoszenia kosztu gdzie indziej, np. wystawienia słabego zdobywcy PP w eliminacjach LE, gdzie o szybkie gongi nierozstawionej drużynie również łatwo.

        1. Jeszcze pomaga jeśli zwycięzca LE zapewni sobie LM przez ligę.
          W poprzednim sezonie:
          Q2: Granica rozstawienia to 25,5/26,5. Fenerbahce, Dynamo Kijów, Partizan, Lugano. To Lugano, z którym potem grała Legia.
          Q3: Granica rozstawienia to 36/47. Czyli Legia mogłaby być pierwszą nierozstawioną. W tym sezonie byłaby przedostatnią nierozstawioną.
          Rok temu był tam taki zestaw: Rangers, Slavia, Salzburg, Lille, Fenerbahce, Union, Dynamo i Twente. I jeśli naprawdę chcemy grać w LM, to z każdą z tych ekip powinniśmy stanąć do walki.

          —————-
          A wiecie, że jak już awansujemy na 9 miejsce, to wicemistrz będzie zaczynać od q3 tej ścieżki?

      1. Chyba już to było sprawdzane przez Patronusa, że żeby było rozstawienie w play-off, to wspolczynnik klubowy musi być na bardzo wysokim poziomie, 60+.
        Legia, ale za 2 lata może jak w tym i kolejnym sezonie powtorzy dobry sezon w pucharach.
        Chociaż i tak ścieżka ligowa jest trudna, a mistrzowska względnie łatwa, więc ja bym to widział tak:
        1. Legia (rozstawienie i duża szansa na LM)
        2. Widzew/Cracovia – 3 podpórki
        3-4 i PP Lech/Raków/Jaga

        I za rok mamy 5/5 w tym jedna drużynę w LM i może jedna, a może 2 w LE.

    3. Wiadomo, że wicemistrz szans na LM nie będzie miał żadnych, ale co z dalszymi rundami? Jakie są progi rozstawienia w III rundzie LE i IV rundzie LK I jacy tam będą przeciwnicy? To jest pula ogólna, w sensie wszystkie zespoły biorące udział na tych etapach, czy to się ogranicza tylko do spadkowiczów z el. LM? Pierwszy raz wystawimy wicemistrza w kwalifikacjach LM, więc do tej pory się tym nie interesowałem i zwyczajnie nie wiem.

        1. Czyli jeśli wicemistrz będzie miał współczynnik co najmniej na poziomie obecnej Jagi to powinien się chociaż do tej LK doturlać. Gorzej jak wice zostanie ktoś przypadkowy, z minimalnym rankingiem jak np. Płock, Cracovia. Wtedy całkowite odpadnięcie z pucharów już w sierpniu mimo możliwości aż dwóch wpadek jest niestety bardzo realne.

          1. No dlatego już pisałem, że lepiej, aby już MP został ktoś z nowych…wtedy gra w oddzielnej ścieżce mistrzowskiej i naprawdę trzeba mocnoooo się postarać, aby nie wejść chociaż do LK
            Nawet Piast by dał radę,gdyby wtedy istniała LK

    4. Oczywiście, że dalej będziemy dostawać oklep w eliminacjach LM, ale zawsze wicemistrz będzie miał krótszą drogę do grupy LKE:)

  4. W czwartek porażki Lecha i Legii oraz zwycięstwa Jagielloni i Rakowa to jest opcja minimum do przyjęcia. W efekcie przy obecnym losowaniu opcja minimum to 3 drużyny w LK (Lech + Raków i Jagiellonia, a w razie negatywnej niespodzianki Legia zastępująca kogoś z tego duetu). W tej rundzie wydaje się jasne, że dwumecz Legii waży najwięcej, bo spodziewamy się, że Jagiellonia jest półkę wyżej od Dinama i Raków dwie półki wyżej od Ardy. Z kolei Lech w LE czy LK to dla mnie niewielka różnica. Wolę LE, ale to jest drugorzędne (pewnie w LE i LK zdobyliby podobną liczbę punktów doliczając punkty za zwycięski dwumecz z Genkiem i 8 zamiast 6 meczów w fazie ligowej).

      1. Forma ligowa Legii pozostawia wiele do życzenia. Hibernian na pewno do przejścia, wystarczy mądrze zagrać.

        Moje porady są genialne, chyba zostanę trenerem.

  5. Trzeba zrozumieć, że żaden polski zespół nie ma w tej chwili argumentów, żeby rywalizować w LE. Ludzie, biją nas Serbowie i Cypryjczycy, z czym do Europy? Możemy na razie sobie pykać z jakimiś Baćkami Topolami albo innymi Vojvodinami w LKE ale nic więcej. Trochę ogrania w tym pucharze, trochę więcej pieniążków i może z czasem wskoczymy do tej LE, żeby walczyć jak równy z równym. Ale jeszcze nie teraz

    1. Tak tylko przypomnę, że taka Legia grając z Alkmaar wygrała dwumecz grupowy 2:1, a z Aston Villa miała remis 4:4.
      Raków ze Sturmem Graz grającym w LM był na remis 1:1, a ze Sportingiem 1:1 i 1:2.
      Jagiellonia wygrała w Kopenhadze z drużyną, która pół roku wcześniej wyrzuciła z LM Man Utd, finalistę ostatniej edycji LE.
      Pół roku temu Legia i Jagiellonia nawiązały walkę z Chelsea i Betisem.
      Co do „Serbów”, to ostatnio polskie kluby grały 5 meczów z brązowymi medalistami tej ligi. Bilans 5-0-0 dla Polski, bramki o ile dobrze liczę 14-4 dla nas.
      Co do „Cypryjczyków”, to w ciągu ostatnich 12 miesięcy graliśmy z nimi (konkretnie to Legia) 3 mecze. Bilans: 2 wygrane, 1 porażka, bramki 6-5 na naszą korzyść.
      A mówimy o przedstawicielach ligi, której mistrz ostatnio wyeliminował Dynamo Kijów z walki o LM.

      Ale zawsze trafi się jakiś piłkarski janusz, który nie odróżnia Crvenej Zvezdy od pozostałych serbskich klubów i który wyciągnie jeden mecz i oprze na nim całą długą teorię.

      1. Z tym nawiązaniem walki przez Legię z Chelsea to baaardzo przychylna narracja. Przecież Lech był dużo bliżej CZ poziomem, a i tak ciężko obronić tezę że tam się jakieś nawiązanie walki wydarzyło.

        Anyway, to właśnie jest ta nadchodząca „mikrotragedia” z kompletem drużyn w LK, że kolejny sezon nie będziemy nic wiedzieć o tym czy pasujemy wyżej czy nie, i będziemy sobie cokolwiek udowadniać tylko na podstawie meczów poziom niżej i w kwalifikacjach. Dobrze że od 2027/28 system na nas wymusi grę wyżej:))

        1. to chyba jeszcze nie takie pewne, że wymusi…? Ktoś liczył, ile pkt matematycznie potrzebujemy, aby zaklepać 14. miejsce?

          1. @Emil, proszę Cię… Skoro nie udało się kilku osobom odpędzić Ciebie od tego forum, to chociaż spróbuj się przystosować, choćby w najmniejszym stopniu. Do czego piję?
            Jeśli coś piszesz, to niech to będzie miało jakąś myśl przewodnią, którą rozwiniesz w więcej niż 1-2 zdaniach. Spójrz, jak robią to inni. Niektórzy piszą elaboraty 🙂 Twoje wtrącanie „złotych myśli” niemal pod każdym postem, przeważnie będące zwykłym czepialstwem, jest irytujące.
            Jeśli podajesz jakieś dane, dodaj źródło, jeśli podważasz czyjeś wyliczenia – też podaj źródło swoich kalkulacji. Przestań opierać się na intuicji, która Cię często zawodzi. Przestań być jak natrętna forumowa mucha, a stań się kimś rzeczowym i konkretnym. To nie jest trudne, serio.
            PS. Nie odnosi się to konkretnie do powyższego posta, lecz do całokształtu.

          2. weź człowieku się grzecznie odpier… 🙂 Jest jakiś regulamin, że można pisać tylko elaboraty?
            Wskaż co w tym pytaniu jest niemerytorycznego? Mam czas to sobie piszę i nikt nie będzie mnie odganiał, chyba że gospodarz strony

          3. Aby zaklepać matematycznie? No to policz ile punktów mogą zdobyć federacje za nami, zakładając, że np. Kopenhaga wygra LM…

            W praktyce matematycznie to będziemy wiedzieć najwcześniej po zakończeniu fazy ligowej. W poprzednim sezonie top15 stało się pewne po wygranej Legii z Molde.

            A po odpadnięciu Legii i Jagi stało się jasne, że nie wyprzedzimy Szkocji.

            Matematycznie to chyba na 19 miejsce możemy spaść.

            Natomiast w praktyce, to tu jeden kolega przedstawił pesymistyczną wersję zdarzeń. Ale naprawdę pojechał jak Kasandra. I wyniknęło z tego, że w tym sezonie praktycznie powtórzymy wynik z poprzedniego, czyli jakieś 11,65 punktu.

            W takiej sytuacji mielibyśmy 42,65 punktów. Oto ile punktów w tym sezonie (nie „od tego momentu” tylko od początku sezonu) muszą zdobyć różne federacje, żeby nas wyprzedzić (zaczynamy z 11 miejsca i każda federacja, która zdobędzie określoną ilość punktów spycha nas o 1 w dół):
            Grecja 8,439
            Norwegia 9,464
            Dania 12,794
            Austria 12,900
            Szwajcaria 14,150
            Szkocja 15,6
            Cypr 19,113.

            Szwecja i Izrael 18,025, ale im zostały 2 i 1 drużyna więc bez szans.

            Z wymienionych tu federacji taki wynik spokojnie zrobi Grecja, a w pozostałych przypadkach to wątpliwe.

            Tobie pozostawiam odwrotne zadanie: oszacuj ile punktów mogą zdobyć wymienione przeze mnie federacje i będziesz wiedzieć ile punktów musi zdobyć Polska, żeby skończyć PRZED nimi.

          4. Wg Piotra Klimka na X, 15 miejsce ma expected points po sezonie 39, więc te nasze 42 wcale to nie jest jakieś hop,siup… wystarczy nam 8-9 pkt zamiast 11,65, aby zrobiło się nam ciepło… Więc może bez kpin, bo trochę wyczuwam.

          5. @Emll
            Tylko te 11,65 to wychodzi biorąc pod uwagę naprawdę pesymistyczne założenia. Trzeba naprawdę mega-katastrofy, żeby miało być poniżej 9.
            My raczej mierzymy w ponad 15.

          6. 3/4 drużyny w FL to mega-katastrofa? Chyba zgodzisz się, że nie.
            A jeśli już tylko 3 w FL, to muszą zdobyć 18-20 pkt, czyli 9-10 zwyciestw, po 3 na drużynę! – to jest mega-katastrofa??? Nawet wszystkie w top24, ale pech w losowaniu / kiepska forma w lutym i kończymy na 1/16 z jakimiś pojedynczymi remisami powiedzmy… Słabo, słabo, ale trochę jeszcze do katastrofy brakuje…

            Więc trochę pokory, że to 14 miejsce takie już super pewne…zwłaszcza, że to statystyka i może się okazać, że nagle próg na 14 miejsce zrobi się z 38,6 na 40, bo Dania i Austria dobrze wylosują.
            Po tych przemysleniach stwierdzam, że Klimek to trochę popłynął w tych swoich obliczeniach, że 0,8% szans, że wypadamy z TOP14 LOL

          7. Na ten moment mamy już 3,375.
            3 drużyny w FL to powiedzmy 5 punktów za wyniki z play-off. To po eliminacjach mamy 4,625 punktu.
            Żeby zdobyć 9 punktów w sezonie będzie potrzeba 4,375 punktu, czyli 17,35. Niecałe 6 punktów na drużynę. W poprzednim sezonie w 12 meczach Legia i Jagiellonia zebrały 7 wygranych i 2 remisy. No to jeśli w tym sezonie trzy zespoły zrobią taki wynik to dla mnie to jakaś katastrofa.

            Wystarczy, żeby ten trzeci zespół zebrał połowę tego co zebrały Legia i Jagiellonia, czyli 2 wygrane – 4 punkty. A mówimy o grze w LK.

            A do tego potem dochodzą bonusy za miejsce w lidze i punkty zdobyte w fazie pucharowej. Brak polskiej drużyny w 1/8 to będzie jakaś katastrofa. To będzie oznaczać cofnięcie się w rozwoju o 4-5 lat wstecz, bo wtedy ostatni raz nie było polskiego zespołu w top80. Mega-katastrofa.

            Obstaw w STS, że Polska będzie poza top14, kupa kasy do zgarnięciam kurs 50:1, frajerzy kasę za darmo oddają!

          8. Cholera, a myślałem, że to ja czasem latam od ściany do ściany…. Brak polskiej drużyny w 1/8 LK to katastrofa i to jeszcze „mega”?? Jak ogólnie cenie Cię merytorycznie, tak tym razem odplywasz… Czyli załóżmy 3 drużyny w FL LK zajmują okolice 16 miejsca, zatem trafiają na porównywalne zespoły (nikt na siebie), mecze są w lutym, z dyspozycją dnia różnie bywa, wszyscy odpadają – i tak jednoznacznie przekladasz taki wynik, że nie ma nas w TOP80? No lekki absurd

          9. Brak polskiej drużyny w 1/8 LK w tym sezonie to katastrofa. Potwierdzam.
            To gorsza katastrofa niż odpadnięcie Legii z Molde półtora roku temu.

            Dlaczego uważasz, że oczekiwanie na polski zespół w top80 to odbijanie się od ściany do ściany?

            Od chyba 3 sezonów mamy po dwie drużyny w top80, więc jeśli w tym sezonie nie będzie żadnej to jest to wyraźny regres.

          10. Uciąłem słowo w mojej wypowiedzi, bo chodzi mi o to, że absurdem jest tak automatycznie przekładać wynik z LK na top”ileś tam” w Europie. Tzn że co zdobywając LK klub jest raptem w top73? 🤣

          11. Oczekiwanie 1/8 LK nie jest skrajnoscia.
            Ale uważanie braku 1/8 za katastrofę (mega-) już tak.

          12. Nie no, szanujmy się. Niezależnie od tego ile naszych drużyn zagra w LKE, brak któregokolwiek z nich w top 24 to będzie kompromitacja. Ja rozumiem, że należy być realistą i losowanie może różnie się potoczyć, ale nie bądźmy śmieszni.

          13. @Emilch
            Tak, wygrywając LK jesteś w top73.
            Nie znaczy, że na 73 miejscu, ale w top73.
            Zwycięzca LM też jest w top73.

            Pytanie, czy wygranie LK to 73 miejsce, a może 49, a może 38, to już można dyskutować.

            Ale na pewno wygrywając LK możesz powiedzieć, że byłeś lepszy od wszystkich, którzy grali w pucharach, a nie awansowali nawet do LK. Albo tam awansowali, ale nie wygrali.

            Przykładowo mówiąc, że gospodarka UK jest w top20 gospodarek świata nie mówimy że jest na 20 miejscu.

            No i polskie kluby od wprowadzenia LK albo były w top80, albo wcale nie były w fazie ligowej. Nigdy na miejscach 81-96 ani 81-108.

            Nie wiem jak sklasyfikować Lecha z 1/4 LK, albo Legię, która odpadła z Miodem, ale na pewno nie są poza top80.

          14. Vesper, pomyliłes rundy… Top24 LK to 1/16, a potem dopiero 1/8
            Tak więc, idąc nawet w bardziej skrajny scenariusz: polskie cztery kluby zajmują 9,10,11 i 12 miejsce w tabeli, potem grają ten dwumecz w lutym i/lub:
            – jest to właśnie luty
            – kiepska dyspozycja dnia
            – kontuzje
            – kartki
            – fart u rywali
            – sędziowanie
            – czy huj tam co jeszcze można dodac…
            i wszystkie odpadają (po walce jeszcze dodajmy, na noże) – to jest jakaś mega katastrofa i kompromitacja???
            Wiem, scenariusz skrajnie nieprawdopodobny, ale pokazuje absurdalność argumentów Patronusa…
            Masz jakąś cholernie popieprzona logikę z tym argumentem, że byciem poza „TOP80” – nawet ciężko już o tym dyskutować…

          15. Patronusa dodam też, żebyś nie mylił dwóch wątków:
            – jedno to dyskusja o tym, że wypadnięcie poza top14 nie jest wcale tak nieprawdopodobne, jak to się wydaje na podstawie różnych statystyków
            – drugie to definicja „mega katastrofy” w Twoim rozumowaniu i tego dziwnego uparcia się na top80

          16. Po pierwsze policz ile punktów zbiorą polskie kluby, żeby zająć miejsca 9-12
            Punkty ligowe, bonusy, a potem jeszcze jakieś punkty z 1/16.

            Te punkty spokojnie wystarcza na pozostanie w 14, nawet bez awansu do 1/8

            Po drugie. Odpadnięcie całej czwórki w 1/16 jest bardziej nieprawdopodobne niż awans dwóch.

            Tak jak napisałem, kurs 50:1 chyba mówi wszystko

          17. no i właśnie tego się obawiałem, że pomieszasz wątki 😀

            Oczywiście, że cała czwórka na miejscach 9-12 (i brak 1/8 potem) w FL da nam spokojnie punkty, aby utrzymać 14 miejsce, podałem ten przykład, jako kontrargument, że bycie poza top80 wg Twoich standardów nie byłoby niczym nadzwyczajnym.

            Inna sprawa, to scenariusz jaki już przedstawiłem, a Ty nazwałeś mega katastrofa…
            Czyli trójka w FL (katastrofa czy tylko słabo?)
            Potem ta trójka ma bilans 3-0-3 (katastrofa, czy tylko słabo?)
            Wszyscy odpadają w 1/8 z powodów tych, co wypisałem wyżej.
            Ostatecznie nasze punktowanie jest na granicy 14. miejsca, do tego jakieś rewelacyjne wyniki Danii i/lub Austrii i wypadamy…

            WNIOSEK: nikt nie nazwałby chyba takiego występu katastrofą, a już na pewno nie „mega”, po prostu słaby występ, lub bardzo słaby.
            Aczkolwiek wypadnięcie poza top14 przy zbiegu niekorzystnych okoliczności już pewną katastrofą można nazwać…

          18. Brak polskiej ekipy w ćwierćfinale LK w obecnym sezonie to będzie katastrofa. Brak polskiej ekipy w 1/8LK to będzie mega katastrofa. Coś jak odpadnięcie Legii z mistrzem Mołdawii, czy drużyną z Luksemburga lub Trnawy. Albo brak Holandii na Euro.

            Co do punktów, to jeszcze raz: w obecnym sezonie mamy taką pozycję, że nawet punktując kiepsko, powinniśmy skończyć w najgorszym razie na 14 miejscu.

            Na starcie sezonu 3 ekipy w fazie ligowej uznalibyśmy za umiarkowany sukces. W tym momencie umiarkowaną porażkę, bo mamy wszystkie dane za tym, żeby mieć komplet.

            W LK zrobienie bilansu 3-0-3 to przeciętny wynik. Można powiedzieć, że na trójkę. Jeszcze zależy od rywali, ale obiektywnie rzecz biorąc w LK bilans poniżej 10 punktów w fazie ligowej to przeciętny wynik.

            Wyżej napisałeś, że wszystkie polskie zespoły odpadają w 1/16. A brak polskiej ekipy w 1/8LK, zwłaszcza gdy będziemy mieć 3/4 w fazie ligowej, to mega katastrofa. Do tego się odniosłem. Odpadnięcie trzech ekip w 1/8 to katastrofa, ale może się przydarzyć.

            W końcu zdecyduj się, co prognozujesz. Tak czy inaczej spadnięcie poniżej 14 miejsca jest możliwe w przypadku mega-katastrofalnych występów naszych ekip. Wystarczy, że będą na 3-, żeby skończyć powyżej 15. pozycji w rankingu. Ale zakładam, że zagramy normalnie i skończymy na 11. miejscu. A chciałbym, żebyśmy zagrali dobrze, a nawet i bardzo dobrze i żebyśmy do końca walczyli o top10, a przynajmniej o wyprzedzenie Czechów na starcie kolejnego sezonu, co jest łatwiejsze niż wejście do top10 już teraz.

            Powtórzę: brak polskiej drużyny w 1/8LK w tym sezonie to będzie mega katastrofa. Ale jest możliwe, że mimo to zdołamy utrzymać się w 15, a nawet 14.

          19. Chłopie, ale ja nic nie prognozuję… tu właśnie masz jakiś problem 😀

            Ja tylko przedstawiam pesymistyczny scenariusz, który może nas wyrzucić poza top14 (bo wszyscy tacy pewni zauważyłem…), nawet przy przecietnym (nie katastrofalnym!) występie w LK.

            Spoko, masz prawo tak definiować, że brak ćwierćfinału to katastrofa, a brak 1/8 to mega katastrofa… każdy może sobie nazywać, jak chce 🙂

          20. Przedstawianie jakiegoś scenariusza na przyszłość to prognozowanie.
            Nikt nie mówi, że na 100% skończymy w top14. Ale sam widzisz, że trzeba się mocno nakombinować, żeby stworzyć scenariusz, który nas z tego top14 wyrzuci. I musi to być mega-katastrofalny scenariusz. Bo przeciętny występ w LK jak sam sobie udowodniłeś, wystarczy do utrzymania 14. pozycji. Nawet katastrofalny scenariusz w którym nie będziemy mieć żadnej drużyny w 1/4LK, pozwoli nam utrzymać się w top14. Ba, przy odrobinie szczęścia nawet w top12.

            Bez względu na definicje – żebyśmy spadli poza top14 to chyba musielibyśmy wejść 2 zespołami do LK i oba zespoły powinny odpaść w fazie ligowej.

          21. @Emilc, nie nie pomyliłem rund 🙂
            Dokładnie chodziło mi o to, że jeśli komplet naszych drużyn nie awansuje co najmniej do 1/16 to będzie dramat

          22. jprdl Ty coś nie czytasz ze zrozumieniem… 😀
            Właśnie przedstawiłem coś dokładnie odwrotnego: że przeciętny scenariusz występu w LK 3 zespołów może nas postawić na granicy 14 miejsca, a przy świetnych występach Austrii i/lub Danii wypchnąć nas z tego 14, a nawet szokująco 15 miejsca
            Oczywiście jest to scenariusz mało prawdopodobny, ale nie aż tak nieprawdopodobny, jak mi się niedawno wydawało sugerując się głównie Klimkiem z X

          23. Vesper, jeśli nie pomyliłeś rund, tzn, że nie rozumiesz o czym dyskutuję z Patronusem…
            Obaj się zgadzamy, że brak awansu do 1/16 (czyli top24 w FL LK) to dramat.
            Dyskutujemy o rundzie wyżej, czy brak 1/8 nazwać dramatem/katastrofa itp i na ile jest to realny scenariusz

          24. ok z tym 15. miejscem to poleciałem z rozpędu…na 16 są Szkoci już z wiekszą stratą.
            Ale 14. NIE jest pewne przy przeciętnym (NIE katastrofalnym) występie

          25. @Emll Kurcze, faktycznie rzuciłem lekko oderwaną uwagę, my bad.

            Natomiast przewiduje 3 lub 4 drużyny w FL LKE, co za tym idzie te 3 lub 4 drużyny CO NAJMNIEJ w 1/16. Bardzo prawdopodobne, że 2 z nich osiągną 1/8 z automatu a 2 zagrają w 1/16. Jest to całkiem realny scenariusz bez popadania w skrajności.

            Biorąc pod uwagę nawet dobra grę sąsiednich lig, o co będzie ciężko ze względu na dzielnik przez 5 większości, małą ilość drużyn oraz ich udział w LM/LE to wypadnięcie nasze poza TOP 12 będzie niespodzianką.

          26. Tak samo realny jest scenariusz w zespołów bezpośrednio w 1/8 (realny, ale bardzo optymistyczny jednak), jak i tak samo realny jest scenariusz żadnego w 1/8 (szczegóły patrz wyżej) – pesymistyczny, ale nie skrajnie pesymistyczny, czy katastroficzny, jak widzi to Patronus.
            Wiele wyjaśni losowanie, aczkolwiek przy kilku drużynach jak zwykle suma szczęścia może wyjść na zero. Dużo też zależy od terminarza, bo raczej każdy z naszej naszej czwórki będzie miał wahania formy na jesieni (chyba nie ma tu takich naiwniaków, co widzą to inaczej) – no i może się pechowo ułożyć, że akurat jakiś kryzys w momencie meczu z teoretycznie słabym rywalem i klops… Generalnie za dużo zmiennych i oby ich było jak najwiecej, bo to oznacza całą naszą czwórkę w FL :))

          27. Ech…
            „Tak samo realny jest scenariusz w zespołów bezpośrednio w 1/8 (realny, ale bardzo optymistyczny jednak), jak i tak samo realny jest scenariusz żadnego w 1/8 (szczegóły patrz wyżej) – pesymistyczny, ale nie skrajnie pesymistyczny, czy katastroficzny, jak widzi to Patronus.”

            Realne to jest to, że Polska nie zagra na Mundialu. Są ku temu przesłanki i najprawdopodobniej tak się stanie. Mamy teoretyczne szanse na awans, ale ja bym biletów do Ameryki na pewno nie kupował.

            Natomiast scenariusz przewidujący 3 zespoły w fazie ligowej i zero drużyn w 1/8 to scenariusz katastroficzny. Musiałoby nastąpić kilkanaście pechowych zdarzeń jednocześnie, żeby do tego doszło.

            Potrafię sobie wyobrazić, że Legia odpada z Hibernian. Ot, jakaś głupia żółta kartka na samym początku meczu, potem czerwona w 30 minucie – zdarzają się takie historie. Szkoci strzelają gola, Legia atakuje, pada drugi gol z kontry. W Warszawie szkocki autobus i Legia odpada.

            Ale żeby żadna z trzech drużyn grających w FL nie weszła do 1/8 musiałoby takich zdarzeń wystąpić kilkanaście. Najpierw wyjątkowo pechowe losowanie, w wyniku którego żadna z trójki nie wejdzie do top8. Potem pechowy układ wszystkich trzech drużyn na miejscach 9-24, który sprawia, że trafiamy na rywali na zbliżonym poziomie.

            I wreszcie w 4-5 meczach play-off sytuacje sprawiające, że wszystkie trzy kluby odpadają.

            Nawet jeśli będą szanse 50-50, to na odpadnięcie wszystkich trzech ekip szansa wyniesie 12,5%. A przypominam, żeby do takiej sytuacji doszło wcześniej nastąpiło wiele niesprzyjających zdarzeń.

            Taka jest zawsze geneza katastrofy – jednocześnie dochodzi do wielu niezależnych od siebie zdarzeń, gdzie wyeliminowanie jednego z nich pozwoliłoby tej katastrofy uniknąć.

            Więc jeszcze raz – brak polskiej drużyny w 1/8LK w tym sezonie to będzie katastrofa. Na starcie sezonu to wyglądało inaczej, była spora szansa że Lech i Legia pograją w LE, a jednocześnie nie było wiadomo, czy Jaga i Raków dociągną w eliminacjach. Ale teraz, gdy praktycznie jest pewne, że będziemy mieć w LK 3 ekipy, to tak to wygląda.

            ————————

            I drugi wątek, „szanse” Polski na spadek poniżej 12, 13, 14 i 15 miejsca.

            Nawet przyjęcie katastrofalnej wizji braku polskiej drużyny w 1/8LK nie przekreśla szans Polski na top12. Tak, nawet grając dupowato w fazie ligowej i odpadając w 1/16 możemy skończyć na 12 miejscu. Oczywiście w osiągnięciu tego celu musieliby nam pomóc rankingowi rywale, ale nie jest to wykluczone.

            Przyjmując katastrofalną wizję w której polskie kluby spisują się słabo, Polska robi w sezonie 9,875 punktu i kończy mając zaledwie 40,875 punktu.
            Duńskie kluby musiałyby nastukac 32,576 punktu. Byłyby jaja, gdyby zrobiły 32,575 (zdaje się jest to możliwe uwzględniając różne bonusy za różne miejsca). Ale Duńczycy będą mieć tylko 2 kluby w fazach ligowych. Kopenhagę, która w poprzednim sezonie w LK zrobiła poniżej 14 (w całym sezonie, włącznie z eliminacjami!) i Midtjylland, które nieco przekroczyło 13 (również z eliminacjami). W fazach ligowych te dwa kluby zrobiły odpowiednio 9,375 i 9,25 punktu. Jakie są szanse, że w tym sezonie oba przekroczą 16?

            Kluby austriackie musiałyby zebrać 48,125 punktu. Jeszcze nie wiadomo w jakich rozgrywkach będą i czy w liczbie 3, czy 4. Jeśli cztery, to średnio na klub wychodzi ciut ponad 12. W poprzednim sezonie świetny sezon Rapidu i 18,25 punktu po udanych eliminacjach. Ale taki LASK zrobił 3,5 punktu w całym sezonie. Zadanie teoretycznie do ogarnięcia, nie skreślałbym tematu.

            Szwajcarzy musieliby zrobić już 56,375 punktów. Już stracili jeden zespół, a kolejne dwa mają blisko wylotu. Ale nawet „na 4 ręce” musieliby średnio ugrać ponad 14 punktów. W ubiegłym roku tę liczbę przekroczyło jedynie Lugano, pozostałe zespoły (w tym grające w LK) były dużo poniżej.

            I tak dalej i tak dalej.

            Przyjrzyj się rankingowi.

            Groźba wypadnięcia Polski poniżej 14 miejsca jest naprawdę marginalna. My tu walczymy o coś zupełnie innego.

            Walczymy o to, żeby na kolejne 3 lata wbić się do grona drużyn 9-12. Tak jak napisałem, za rok na starcie będziemy patrzeć na szanse wskoczenia na 9 miejsce. To jak duża ona będzie zależy od tego, co zrobią nasze kluby w ciągu najbliższych 8 dni, a potem w ciągu kolejnych miesięcy.

        2. Przecież oczywiste jest, że dziś istnieje grono klubów lepszych od nas – i to nawet z lig dużo słabszych.

          Dla mnie cały czas KASA jest największym i najpewniejszym kryterium.

          Dopóki taki Lech nie będzie miał piłkarzy wartych razem 100 mln e i nie przeskoczy np. Crvenej Zvezdy pod względem wartości rynkowej, to nie ma sensu porównywać pojedynczych meczów w LM, LE czy LK.
          Nawet jeśli Lech przejdzie Genk – i co z tego? Oni mają skład wart 150 mln €, my 50 mln.

          W tym dwumeczu możemy być lepsi, ale dla mnie poziom polskiej piłki to
          potencjalna liczba zwycięstw w serii 10 meczów z danym rywalem – nie tylko dziś, ale i za pół roku czy rok.
          Do predykcji rocznej, dwuletniej czy dalszej zakładam już pewną dozę optymizmu w przypadku Naszej ligi
          jak np. Wzrost budżetu, kupno grajków, większa kasa z praw tv, rozwój ligi generalnie.

          Mimo wszystko oczywiście jestem świadom, że na wynik wpływa forma dnia, trener czy nawet pogoda (patrz: Larnaka).

          Dlatego dziś czy w czwartek Lech kontra Genk to dla mnie 3zwycięstwa / 10 meczy.
          Za rok – jeśli Lech podrośnie, to mogłoby być 4/10. Być może większy Budżet, piłkarze drożsi i bardziej ograni, słabszy Genk itd.

          Taki jest mój wyznacznik, którym generalnie się kieruję.
          Używam go, by uprościć analizę – sprowadzam drużynę A (skład 150 mln e, budżet 50 mln e) do konfrontacji z drużyną B (skład 50 mln e, budżet 25 mln e) na podstawie ich przewagi kapitału.

          Wiadomka, że takie drużyny mogą rywalizować, ale w dłuższej próbie drużyna B zanotowałaby gorszy wynik.
          I właśnie ta „okrojona analiza” pozwala mi wyczuć, czy zespół zrobił coś ponad stan, idzie do przodu, czy raczej się cofa.

          Dlatego fajnie będzie, jeśli Lech w LE osiągnie coś ponad stan, gdzie będą 80% klubów będzie bogatszych – i dzięki temu przez chwilę będziemy mogli poczuć (i powiedzieć głośno), że gramy ponad miarę obecnego poziomu. To również przybliży nas do innej miary, takiej która odzwierciedli Nasz realny potencjał.

          1. 1) Który polski klub ma najwyższy budżet w ostatnich sezonach i ile w tym czasie zdobył tytułów mistrzowskich?

            2) Jak wyceniać piłkarzy? Zalewski pół roku temu kosztował chyba 5-6M, a teraz poszedł za 3 razy tyle, choć nie miał jakiejś życiowej formy wiosną…

            Na pewno kasa jest istotna, ale jakoś kluby z Arabii Saudyjskiej nie wygrały KMŚ.

            Nie ulega wątpliwości, że finansowo parę lat temu polska piłka była daleko, daleko, daleko w tyle za „Europą”. Teraz jesteśmy już co najwyżej jedno daleko. Zbliżamy się w całkiem dobrym tempie. Dwa kolejne czwartki mogą sprawić, że dostaniemy nowy zastrzyk paliwa.

          2. 1) Zrewiduj proszę również wartość grajków, Lech 50 mln Legia 30
            2) Na KMŚ grało PSG – zrewiduje jego wartość i budżet
            3) kto że Araby kupują jakiegoś grajka za 100mln, to nie znaczy że on jest tyle wart. Zresztą Arabia jak kiedyś Chiny są anomalią rynkową. Przejście do takich lig powoduje spadek wartości zawodnika.
            4) Wartość Zalewskiego od 2-3 lat to 12 mln euro. To że Roma się go pozbyła poniżej ma różne inne nie powiązane z wartością tego zawodnika przyczyny.

          3. Rozumiem, że próbując pokazać pewne odchylenia uważasz, że

            Genk vs Lech to 7/10 wygranych dla Lecha.

            Jak już napisałem powyżej zastosowałem pewne uproszczenie które daje mi bardzo konkretne przybliżenie gdzie na jakiej orbicie jesteśmy.

            Ty możesz oczywiście mieć inne wyznaczniki z chęcią posłucham.

          4. Bardziej zgoda z Krzysztofem, anomalie anomaliami, ale ogólnie suma szczęścia równa się zero

        3. Chelsea w poprzednim sezonie na 15 meczów wygrała 13 i przegrała dwa – z Genewą w kwalifikacjach i Legią w ćwierćfinale.
          Dla porównania Betis miał bilans 9-4-4.
          W rewanżu z Legią Chelsea zagrała podstawowym składem, trener nikogo nie oszczędzał. Pewnie w głowach mieli wyjazdowe 3:0, ale i tak porażka u siebie z dzikusami ze wschodu zabolała.

          Co do Lecha, to… mam nadzieję, że przeciw Heńkom będą mieć 180 minut przebłysku.

          Tak ogólnie to mam wrażenie, że wszystkie polskie kluby nieco prześlizgują się po tych kwalifikacjach. Żaden mecz nie był „wybitny”, taki do którego chce się wracać po latach. Nawet 7:1 z Islandczykami, tak mi się wydaje. Rewanż z Larnaką mógł taki być, gdyby Legia rozegrała trzy razy pierwsze 30 minut, ale tak się nie stało.

        4. Jak ja nie lubię takich śmiesznych stwierdzeń, że Legia i Jagiellonia „nawiązały walkę” z Chelsea i Betisem. Tak, ograli ich, tak, mają ich na rozkładzie…

          Otóż nie. Oba te kluby wygrały z polskimi drużynami pierwsze mecze, a to co stało się w rewanżach było tego kontynuacją. Licząc wynik dwumeczu awans Chelsea i Betisu nie był zagrożony.

          Polskie kluby tak dobrze wypadły z Chelsea i Betisem, że wypadły z rozgrywek w 1/4 🙂 A Chelsea i Betis zagrały w finale. Cóż więcej dodać…

          1. Co innego „nawiązały walkę”, a co innego „wygrały”.

            Jagiellonia wypadła lepiej niż Legia, i obiektywnie rzecz ujmując mogła osiągnąć więcej. Betis chciał wygrać u siebie wysoko, ale nie dał rady po przerwie nic dorzucić do wyniku. Chyba dwa razy Jaga trafiała do bramki rywala przy spalonym (nieistotne że był niewielki).

            Z tym samym Betisem Legia wygrała w fazie ligowej, więc chyba jednak nawiązała tę walkę?

            Przypomnę, że w Londynie trener nie wystawił rezerw, zagrał podstawowym składem, bo chciał, żeby się chłopaki pobudzili mentalnie, żeby sobie łatwo i lekko wygrali. No i coś nie pykło. Niestety totalnie skopany mecz w Warszawie sprawił, że pozostało to jedynie statystyczne zwycięstwo i punkty do rankingu.

            Rok wcześniej z kolei Legia grała z AV i wygrała 3:2 oraz przegrała 1:2. Pokonała też Alkmaar 2:0, po porażce 0:1 w Holandii. To rozgrywki grupowe, ale też można je liczyć, a ostatecznie Alkmaar z rozgrywek odpadł.

            Przypomnę też, że w 1/4finałach polskie kluby zanotowały wynik 1-1-2, podczas gdy „eksperci” zakładali 0-0-4.

            Nikt nie mówi, że były to mecze wygrane, ale nie doszło też do deklasacji (w przeciwieństwie np. do dwumeczu Legii z Molde półtora roku temu).

      2. Po pierwsze, Januszem to sobie możesz nazywać swojego starego.

        Te rankingi wypaliły wam już łeb do reszty i chyba myślicie, że my jesteśmy jakąś potęgą. Serio wyciągasz jeden dobry sezon Legii jako argument, że jesteśmy tacy super? xD no fajnie że Legia wygrała z Larnaką, szkoda tylko że odpadła. „Nawiązały walkę” z Chelsea i Betisem, no fajnie, tylko nadal na 10 dwumeczów 9 by przegrały w najlepszym wypadku ;D

        Czekam tylko aż któraś drużyna fartem wejdzie do LM i zbierze 0-1-7 w grupie.

        Niech sobie grają w tej LKE na razie i się ogrywają bo na inne rozgrywki jesteśmy za krótcy.

        A Ty Patronus weź dorośnij trochę i czasem spójrz na coś innego niż potężny ranking UEFA

        1. Widzę nie umiesz rozmawiać bez obrażania rozmówców, fajnie fajnie. Apropos „wypalania łbów” to chyba nie umiesz czytać, bo Patronus nie pisał, że jesteśmy potęgą tylko wyjaśniał czym jest podjęcie walki, bo wygląda na to że wciąż nie widzisz różnicy w przegraniu dwumeczu z Chelsea powiedzmy 0-7, a w przegraniu go 2-4 i do tego z wygraną na Stamford Bridge gdzie Chelsea wyszła pierwszym składem.

          1. „podjęcie walki” każdy jak widać definiuje inaczej, dla mnie w dwumeczu Legii z Chelsea kompletnie go nie było – żeby spełnić takie kryterium, choć przez chwilę dwumeczu awans faworyta musiałby wyglądać na zagrożony. Nie było ani jednej takiej minuty. Odnosząc do niedawnego dwumeczu Lecha z CZB – w zasadzie też nie było.

          2. A kto kogo nazwał piłkarskim Januszem pierwszy? Nie umiecie rozmawiać bez wywyższania się? No fajnie fajnie, wielcy znawcy futbolu..

            Nigdzie nie napisałem że przegraliby dwumecz 0-7, przegrana 2-4 to też przegrana i Chelsea ani przez moment nie była zagrożona. Jakby się zagrożona poczuła to by wpakowała jeszcze ze trzy.

            Zejdźcie na ziemię

        2. Jeden dobry sezon Legii? Chyba trochę więcej ich było na przestrzeni 5-10 lat
          Tak samo jak podajesz, że bilans 10 meczów z Chelsea byłby 9-1, tak samo bilans z Larnaką byłby spokojnie 7-1-2

          1. No niech Ci będzie, że 2 dobre sezony, poprzedni oraz ten gdzie wyszli z grupy z Aston Villą.

            Zgodzisz się chyba że pomiędzy Chelsea a Legią jest większa przepaśc niż między Legia a Larnaką (o ile w ogóle jest jakakolwiek)

      1. Zależnie od losowania, ale może być wynik na poziomie FCSB. Uważam, że poziom LE jest tylko ciut wyższy niż LK. Powiedzmy jak różnica między górną i dolną częścią tabeli ESA.

      2. Widzieliście, że np. w STS kurs na to, że NIE BĘDZIEMY w TOP 11 na koniec sezonu to, aż 2,25? A na to, że będziemy w TOP 10 kurs to tylko 6.

        1. Albo zrobiłeś jakąś literówkę w liczbach, albo jest to kompletnie odwrotnie niż statystycznie wylicza Klimek na X…

          1. Według Klimka mamy więcej szans na bycie w top10 niż na bycie poza top11.
            W STS inaczej to liczą i uważają, że Polska ma większe szanse NIE być w top10 niż byc w top12.

            Ciekawe, jak te kursy będą się zmieniały.

          2. Dlatego już wyjaśniłem w innym wątku, że Klimek to ma jednak chyba zbyt „matematyczne” skrzywienie, aby jednak traktować jego wyliczenia poważnie

          3. To są różne sposoby badania różnych szans. Jak liczyć, co brać pod uwagę… Trochę jak liczenie xG, jak oddasz 20 dupowatych strzałów, to możesz nabić wyższy współczynnik niż strzelając raz z 3 metrów, a przegrasz 0:1.

          4. Oczywiście, że trochę ma, każdy kto wylicza coś tak mocno na podstawie algorytmów musi je mieć:)

            Z drugiej strony, w pojedynczych eventach (np. awans Rakowa z Maccabi przed rewanżem) ewidentnie jego scenariusz się sprawdził – nie wiem jak można było uważać Maccabi za faworyta całego dwumeczu przed drugim meczem, już mając w kalkulacjach różnicę piłkarską z pierwszego meczu. Ona nie podlegała dyskusji, coś jakby Lech jednak wygrał 2-1 w Poznaniu z CZ i na podstawie samego wyniku, nie gry, uznano go za faworyta do awansu.

    2. Kto stoi ten się cofa..żałosne są argumenty że jak przegraliśmy z Cypryjczykami to już LE to za wysokie progi ..grać, ogrywać się i kibicowsko jeździć na lepsze kluby

    3. Mógłbyś uściślić w jaki sposób biją nas Serbowie i Cypryjczycy? Bo ja zajrzałem w blianse za lata 2020-2025 i widzę tak: z Serbami 5-1-1 na naszą korzyść, z Cypryjczykami 5-0-2 również na naszą korzyść.

      Nawet z Belgami mamy dodatni bilans 6-0-5.

      1. Śmiem twierdzić, że nawet z Holendrami dajemy radę. Portugalczycy jeszcze są groźni, ale przyjdzie i na nich czas 🙂

  6. Lech Poznań nie ma obecnie kadry na to żeby grać w Lidze Europy, bo niby kim ma tam grać … za dużo szklanych piłkarzy w kadrze którzy gdy tylko poczują kontakt z nogą rywala 2-3 miesiące wypadają przez kontuzje a kolejne 2-3 miesiące wracają do formy . Powiem więcej Kadrowo Lech Poznań jest słabszy od Legi, Jagi i Rakowa i każda z tych drużyn miała by większe szanse z Genk niż Lech. dla tego Lech będzie mógł na jesieni grać Szymczakami, Lismanmi czy Fiabemami w Lidze Konferencji.

    1. jak tak ogladam sobie potencjalnych rywali lecha w lidze europy i widze
      kups- finlandia
      shkendija – macedonia
      malmo – szwecja
      lincoln – gibraltar
      to faktycznie mozna powiedziec ze nie maja z nimi szans
      tak samo jak jaga i legia nie mialy szans dojsc do cwiercfinalu ligi konferencji, wiadomo puchar przegranych i slabych druzyn.
      To musimy sobie zadac pytanie czy chelsea to slaba druzyna i czy odebrali puchar czy moze wywali, albo dali przegranym bo to w koncu puchar przegranych?
      czy crystal palace to latwiejszy przeciwnik niz shkendija ?
      prawda jest taka ze w obu tych pucharach moze nam sie przyfarcic z rywalami, moga byc potencjalni slabsi, a moga byc niby lepsi a w dolku, moze nam sie trafic dzien konia a moze to my bedziemy po prostu lepsi.
      Dla nas jest wazne to ze jak chcemy isc wyzej po lige mistrzow to liga europy ma byc podstawa.

      Inna sprawa jest sam Lech, ktory zostal mistrzem tylko dlatego ze jaga i legia graly pucharach prawie do konca a rakow nie wykorzystal prezentu od nich samych, a pogon ktora mogla zagrozic nie dostawala wyplaty i grozilo jej bankructwo w takich o to warunkach Lech zdobyl mistrzostwo ledwo co bez praktycznie zadnej przewagi nad druga druzyna.
      to bylo wrecz pewne ze lech nie nadaje sie do grania w lidze mistrzow, ale.
      No wlasnie ale kurwa mac, jak juz sie nie dostaje benficki, rangersow feyenordu, nie wiem chocby nawet tej marnej kopenhagi tylko druzyne ktora tez stara sie poskladac do kupy i ledwo radzi sobie na giblartarze, to liczylbym na troche walki i zaangazowania.
      Szczerze to jeszcze przy bramce na 1-1, wierzylem ze sie obudzili i cos z tego bedzie, ale na druga polowe juz nikt nie wyszedl, w drugim meczu nie bylo lepiej, zestawiajac to z meczami legii to legia pokazala wieksza wole walki przegrywajac 1-4 niz lech remisujac 1-1.

      Po tym co pokazali jakos specjalnie na nich nie licze, szkoda bedzie to pewnie ogladac bo ooo wielki Genk przyjezdza o zgrozo dobrze ze nie wielkie Pafos, natomiast mam jakas mala nadzieje ze wytrzepali kupe z majtek i podejma walke z genk dla samych siebie nawet kosztem potencjalnych kontuzji.
      A z kim oni mieliby pozniej grac jakby ewentualnie awansowali to juz w sumie najmniej wazne, bo w obu ligach beda mieli takie same ciezary i beda mogli liczyc na takiego samego farta czy dzien konia.

      1. Bardzo dobrze piszesz. Losowanie może być kluczowe. W LK możesz trafić tak: Fiorentina, Crystal Palace, Mainz, Strasbourg, Aberdeen, Samsunspor.
        A możesz trafić na Slovan, Cluj, Shamrock, Celje, Lincoln, Linfield.

        W LE powiedzmy Porto, Salzburg, Braga, Maccabi, Łudogorec, FCSB, Malmo, Brann.

        Co do składu… Dał nam przykład Ad Siemieniec, jak ustawiać składy, ale nie zawsze tak to wychodzi. Czasem piłkarze wkomponowują się w skład w 2 tygodnie, a czasem potrzebują 3-4 miesięcy. Przypominam jak długo Mekambe nie mógł złapać rytmu w Realu Madryt, gdzie „kibice” go odsyłali po miesiącu, a na koniec o ile się nie mylę, został królem strzelców.

        Jedna rzecz, to zbudować zespół na „tu i teraz”, a druga to patrzeć do przodu. W Jagiellonii powiedzieli, że obecne transfery to jedno, ale chcą budować drużynę w perspektywie 3 lat.

        Zdarzają się przeróżne sytuacje. Roma oddała Zalewskiego za grosze, bo trener nie umiał go wykorzystać. Pół roku później ten sam piłkarz idzie za 3 razy wyższą kwotę do kolejnego klubu, bo nowemu trenerowi Interu nie pasował.

        Jagiellonia i Raków wymieniły się piłkarzami. Obaj w poprzednim sezonie się nie sprawdzali, a w nowym grają dużo lepiej.

        Czasem jest „szklany piłkarz” do wzięcia. Pamiętam ile kontuzji miał swojego czasu Ishaak. Ale ogarnął temat i chyba nikt w Poznaniu nie żałuje, że mają go w swojej ekipie.

        Bardzo dobrze, że Jan przypomniał, że kilka lat temu nasze kluby odpadły jeszcze w lipcu. Teraz mamy ostatnią fazę i ogromną szansę na komplet drużyn w fazie ligowej. Przyznać się, ile osób wątpiło w to?

        W porównaniu z tamtym sezonem, obecnie ilość kibiców na trybunach urosła o połowę. Ludzie chętnie chodzą na mecze, kupują gadżety, do klubów płynie więcej pieniędzy, poziom piłki idzie w górę. No nie jesteśmy top5, ale naprawdę zrobiliśmy postęp i wbrew mitowi nie jest to „zasługa LKE”.

          1. 8 lat temu średnia widzów na meczu niewiele przekraczała 8k, obecnie przekracza 12k. Czyli wzrost o połowę.

            A byłoby lepiej, ale niektóre stadiony nie dają rady.

          2. ok sorry… błędnie zrozumiałem „W porównaniu z tamtym sezonem”
            W takim razie wzrost prawie dwa razy, bo w obecnym sezonie chyba w okolicach 15k 🙂

          3. No, na razie to za wcześnie, bo nie wiem, czy została rozegrana choć jedna pełna kolejka w tym sezonie. Ale jak do ekstraklasy wejdzie Wisła, to frekwencja jeszcze urośnie.

      2. Ja to mam wrażenie, że Lech od jakiegoś czasu ma ten problem ładnej gry i zero konkretów. Jakby faktycznie, presja ich zjadała przy wykończeniach, czy nie wiem.
        W pierwszej połowie mecz z Crveną powiedziałem, że Lech gra jak typowy Lech- dużo okazji, momentami świetna gra i przy tym zero konkretów.
        Tak samo było przecież z Trnavą, jak odpadali. Mogli zrobić z Poznania duża zaliczkę i rewanż byłby formalnością. Nie wiem o co chodzi. W dodatku ciągłe kontuzje.
        Piszę to trochę z irytacji, bo mają potężny stadion, zawsze mocno wypełniony, w dodatku kibole nie robią takiej wiochy, jak w Warszawie.
        No i reprezentacja, nie wiem jak teraz bo bojkotuje przyjaciół od flaszki, ale parę lat temu, to 70-80% reprezentantów wychowało się, lub przynajmniej raz założyło koszulkę Lecha, wliczając w to najlepszego piłkarza świata.

        1. Ja myślę, że spory wpływ na grę Lecha ma fakt, że z kontyzjowanych zawodników możnaby już stworzyć solidną drużynę. Podobnie w Legii.

          Nie znam się, to nie powiem, gdzie jest przyczyna. Czy faktycznie to są gracze kontuzjogenni (dzięki czemu nieco tańsi), czy jakiś błąd w okresie przygotowawczym, czy jeszcze coś innego. Oby ogarnąć się i od października z nową energią ruszyć na podbój Europy.

  7. Lech się nie podstawi bo gra o udział w prestiżowych rozgrywkach. Natomiast Lech z tą obroną i z tymi osłabieniami nie wygląda na drużynę która przeskoczy tą przeszkodę, niezależnie od tego w jakiej dyspozycji jest sam Genk.

    Chciałbym zobaczyć znowu polską drużynę w LE, jestem zresztą bardzo ciekaw dyspozycji Lecha w dwóch styczniowych meczach LE bo nie pamiętam żeby kiedykolwiek polski zespół grał w europejskich pucharach 22 stycznia.

    1. Mam nadzieję, że u siebie zagrają z polotem, bez głupich błędów i spinania się. Czy to wystarczy tego nie wiem, ale może bez presji zagrają lepiej niż eksperci wróżą.

      Też jestem ciekawy jak polskie kluby ogarną grę w styczniu.

  8. Trochę bawi mnie podejście niektórych osób i głosy że Lech powinien się podstawić żeby grać w LKE i zgarnąć tam więcej punktów do rankingu. Pamiętajmy że w fazie ligowej LE mamy 8 meczów a nie tak jak w LKE 6. Mimo że rywale są trochę lepsi niż w LKE to mimo wszystko są 2 mecze więcej i nawet ewentualne porażki z lepszymi zespołami po drodze te 2 mecze mogą zrekompensować i wyrównać. Ostatecznie może wyjść podobnie punktowo co przy LKE a potencjalnie szansę są na większą zdobycz punktową niż w słabszych rozgrywkach. Moim zdaniem jeśli jest szansa na coś lepszego warto ją sobie dać mimo że może należeć do trudniejszej opcji. Chociaż jak sobie spojrzymy to w LKE też drużyny do słabych nie należą. Do tego dochodzą większe pieniądze, prestiż oraz dodatkowy przychód z dnia meczowego. Sam dwumecz eliminacyjny to potencjalne 0.500 punktu do rankingu które będziemy stratni jeśli Lech oba mecze by przegrał. Dla mnie jako kibica również lepiej jest obejrzeć dodatkowe 2 mecze Polskiej drużyny w Europejskich pucharach kiedy rozgrywki LKE pauzują z racji mniejszej ilości meczów mimo że zdecydowanie nie należę do sympatyków Lecha ale w Europie jesteśmy jedną drużyną niezależnie od tego kto by nie grał. Jeśli myślimy o dalszym rozwoju naszej ligi to ten tok myślenia jest zdecydowanie bardziej odpowiedni niż głosy że Lech powinien się podłożyć żeby mieć łatwiejsze punkty. Jedyny scenariusz w którym dopuszczałbym tą myśl do siebie to taki kiedy nasze 3 pozostałe drużyny w pierwszych meczach 4 rundy el. LKE dadzą przysłowiowo d**y co nie jest wykluczone bo nie takie rzeczy się działy ale nie ma co ukrywać że są większe szanse niż mniejsze że cała 3 awansuje do LKE dzięki korzystnym losowaniom i odpadnięciem faworytów. Los dał całej tej trójce szansę pytanie czy dowiozą. Ale jeśli pokpili by sprawę to może rzeczywiście brałbym taki scenariusz w grę że lepsza byłaby pewniejsza opcja i gra Lecha w LKE. Przy możliwości gry całej 3 w LKE moim zdaniem nie powinno być nawet dyskusji co jest lepsze. Niezależnie od wszystkiego w pierwszym meczu Lecha będę trzymał mocno za nich kciuki tak jak za pozostałe nasze drużyny w Europie. Moje spojrzenie na mecz rewanżowy będzie zależało od tego czy nasza trójka w LKE dowiezie i wykona swoje zadania.

    1. „Podejście niektórych osób” nie ma żadnego znaczenia, bo liczy się podejście samego Lecha. Wiadomo, że zagrają na maxa, ale bardzo bardzo wiele zależy od rywala. W większości par Q4 LE byliby pewnie faworytem, tu akurat zdecydowanie nie są.

      „Taktyczne odpadanie” to znany mokry sen rankingorzy, ale na szczęście bez przełożenia na to jak myślą kluby i ich piłkarze.

      1. Mokry sen „rankingowych januszy”, którzy wierzą w mit, że obecna pozycja Polski w rankingu to zasługa wprowadzenia LKE.

        Życzę przede wszystkim Lechowi, żeby zagrał dwa dobre mecze. Najlepsze tego lata.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *