Arda

Arda – niespodziewany bułgarski uczestnik IV rundy

Arda Kyrdżali to klub zupełnie nieznany i dopiero piszący swoją pucharową historię. W IV rundzie zagra z Rakowem Częstochowa o wejście do fazy ligowej Ligi Konferencji.

Poprzednie rywalizacje

Trochę niepostrzeżenie wybiło nam 9 lat bez gry z Bułgarami. Wygraliśmy ostatnie cztery dwumecze, czym nadrobiliśmy nieco gorszą historię z dawnych czasów.

1966/67 1/8 finału PM CSKA Sofia Górnik Zabrze 4:0, 0:3
1969/70 1/4 finału PZP Lewski Sofia Górnik Zabrze 3:2, 1:2
1977/78 I runda PM Lewski Sofia Śląsk Wrocław 3:0, 2:2
1979/80 I runda PZP Arka Gdynia Beroe Stara Zagora 3:2, 0:2
1980/81 I runda PZP Sławia Sofia Legia Warszawa 3:1, 0:1
1980/81 1/8 finału LM CSKA Sofia Szombierki Bytom 4:0, 1:0
1989/80 I runda PM Ruch Chorzów CSKA Sofia 1:1, 1:5
1999/00 II runda el. LM Liteks Łowecz Widzew Łódź 4:1, 1:4, karne 2:3
2011/12 III runda el. LM Liteks Łowecz Wisła Kraków 1:2, 1:3
2011/12 III runda el. LE Śląsk Wrocław Lokomotiw Sofia 0:0, 0:0, karne 4:3
2016/17 I runda el. LE Sławia Sofia Zagłębie Lubin 1:0, 0:3

Jako ostatnie z bułgarskim zespołem mierzyło się Zagłębie Lubin. W dniu, w którym reprezentacja Polski odpadła z Euro 2016 z Portugalią, przegrało ze Sławią 0:1 w Sofii (a potem tego samego dnia Cracovia ze Shkëndiją w Skopje). Wtedy takie porażki na bardzo wczesnym etapie sezonu były na porządku dziennym, choć trzeba przyznać, że mimo wyniku Zagłębie było zespołem znacznie lepszym, co udowodniło dopiero w rewanżu. 3:0 ze Sławią pozostaje jego ostatnim zwycięstwem w europejskich pucharach.

Ostatnie 5 lat w pucharach
Sezon Runda, w której odpadli Przeciwnicy i wyniki Poprzednie rundy Przeciwnicy i wyniki
2020/21
2021/22 Q2 LKE Hapoel Beer Szewa 0:2, 0:4
2022/23
2023/24
2024/25

Poza bieżącym sezonem to naprawdę wszystko, nie tylko przez pięć lat, ale i przez wszystkie dotychczasowe. Arda ma bardzo skromną historię pucharową i jej największym sukcesem jest wyeliminowanie HJK w II rundzie w tym roku. Więcej na ten temat w kolejnej części.

Forma i terminarz

Wprawdzie HJK zanotowało regres w ostatnich miesiącach, w poprzedniej rundzie musiało odrabiać cztery gole straty z NSI Runavik, ale i tak dwa remisy z nimi i awans po rzutach karnych to niezłe osiągnięcie dla Ardy. U siebie mieli lekką przewagę, jako że Finowie wyszli z ostrożnym nastawieniem na mecz w trudnych, upalnych warunkach w Bułgarii. Ten mecz zakończył się bezbramkowym remisem, co wydawało się mało korzystne dla Ardy, ale nieoczekiwanie w Helsinkach także zremisowała i wynik 2:2 dał jej dogrywkę i rzuty karne, które wykonywała lepiej.

Inne mecze Ardy mogą być trudne do analizowania, ponieważ przeciwnicy szybko dostawali w nich czerwone kartki. Žalgiris Kowno w pierwszym meczu grał w dziesięciu już od drugiej minuty, mimo to był wymagającym rywalem dla Ardy i ta z trudem wygrała 1:0. Rewanż także ułożył się jej bardzo dobrze, po dwóch golach z dystansu prowadziła 2:0, a rywal już w pierwszej połowie zobaczył dwie czerwone kartki. Potem Arda nie forsowała już tempa i choć miała możliwości podwyższenia wyniku, zadowoliła się tym co miała i ostatecznie awansowała bez problemu.

Korzystny przebieg miał dla niej także mecz ligowy z Botewem Płowdiw (między rewanżem z HJK a pierwszym meczem z Žalgirisem). W pierwszej połowie Botew dostał czerwoną kartkę, choć można dyskutować z tym, czy zawodnik Ardy rzeczywiście wychodził na czystą pozycję. Efektem był także rzut wolny, po którym Arda objęła prowadzenie. W drugiej połowie była druga czerwona kartka dla przeciwnika, tym razem już ewidentna i Arda, także nie wysilając się, wygrała wysoko 5:0. Czerwone kartki i gra w osłabieniu to część gry, ale trzeba przyznać, że ostatnie mecze znakomicie układały się dla Ardy, a ta potrafiła to wykorzystać.

Wyjątkiem był mecz przedostatniej kolejki ligi bułgarskiej, który Arda zremisowała bezbramkowo z Lokomotiwem Płowdiw. Tym razem nie potrzebowała czerwonej kartki dla przeciwnika, aby długo utrzymywać się przy piłce, jednak niewiele z tego wynikało. Był to też moment, w którym skład był nieco bardziej zmieniony niż wcześniej. Być może dlatego efekt był nie aż tak imponujący.

W poniedziałek Arda miała zagrać z CSKA Sofia, jednak ten mecz został przełożony. To właśnie z tym zespołem Arda grała w zeszłym sezonie baraż o miejsce w eliminacjach LK, zremisowany 1:1 i rozstrzygnięty w rzutach karnych. CSKA ostatnio dużo inwestuje, zimą sprowadziła Ioannisa Pittasa, którym interesowała się także Legia, a latem ściągnęła z Radomiaka Bruno Jordão. Arda nie ma takich możliwości, ale na ten pojedynczy mecz zakończył się dla niej pomyślnie.

# Drużyna RS Z R P BZ BS RB Pkt.
7 5 2 0 3 6 7 -1 6
8 4 1 2 1 6 2 +4 5
9 5 1 2 2 5 9 -4 5
10 Botew Wraca 5 0 4 1 3 4 -1 4
11 Botew Płowdiw 5 1 1 3 4 10 -6 4

źródło fragmentu tabeli: soccerway.com

Następny mecz ligowy Ardy także jest zaplanowany na poniedziałek. Między meczami z Rakowem ma ona zagrać ze Sławią Sofia.

Miasto i stadion

Kyrdżali to 50-tysięczne miasto znajdujące się w Tracji, a więc w krainie historycznej położonej w południowo-wschodniej Bułgarii, północno-wschodniej Grecji i europejskiej części Turcji. Do granic z tymi państwami, a także do Morza Egejskiego, z Kyrdżali jest całkiem niedaleko.

Jest to przede wszystkim ośrodek hutniczy i raczej miejsce, do którego nikt specjalnie by nie pojechał, gdyby nie okazja w postaci meczu. W samym mieście nie ma wiele do zobaczenia, ale w okolicy znajduje się starożytne miasto Perperikon czy sanktuarium Tatul.

W Kyrdżali nie ma lotniska, więc podróż tam nie jest łatwa. Prawdopodobnie najlepiej jest polecieć do Płowdiwu, a pozostałe niecałe 100 kilometrów pokonać drogą lądową.

fot. commons.wikimedia.org

Żaden z zespołów nie powinien być szczególnie zszokowany stadionem rywala. Wydaje się, że mimo mało efektownego wyglądu, Arda wyszła lepiej na niedawnej renowacji. Arena Arda zyskała m.in. lożę VIP, a także nowe szatnie, gabinet trenerski, pomieszczenie do rozgrzewki, pokój sędziów oraz centrum prasowe. Budynek jest ozdobiony z zewnątrz nową fasadą. Na trybunach doszły też nowe krzesełka. Stadion dysponuje ponad dwa razy większą pojemnością niż ten w Częstochowie. W lidze przychodzi tam garstka osób, ale w pucharach wypełniał się mniej więcej w 1/3.

Arda nie wie, gdzie będzie rozgrywać swoje domowe mecze w razie awansu do fazy ligowej. Najlepiej byłoby oszczędzić im tego dylematu, ale po przyjrzeniu się zdjęciom i opisowi wydaje się, że nawet to, co mają w Kyrdżali, zachowuje wyższy standard niż obiekt w Częstochowie.

fot. fcarda.bg

Zespół

Składa się głównie z Bułgarów, co nie jest typowe w tamtejszej lidze, zwłaszcza wśród zespołów z czołówki. Trzeba przy tym dodać, że latem odeszło stamtąd kilku istotnych zawodników, co zwykle się zdarza po niespodziewanym sukcesie. Wrażenie może robić np. transfer Stanisława Iwanowa do Łudogorca, czyli właściwie mało typowy ruch – Bułgar przechodzący do dominatora tamtejszej ligi. Oprócz niego także ubytki Chinonso Offora i Tonisława Jordanowa to bardzo znaczące straty. Każdy z tych trzech zawodników zanotował dwucyfrową liczbę bramek w zeszłym sezonie, co zresztą rozłożyło się dość równomiernie (Jordanow 12, Iwanow 11, Offor 10).

W kadrze nie brakuje zawodników z przeszłością w Polsce. Bramkarz Anatoli Gospodinow i lewy obrońca Dimityr Wełkowski to kluczowi gracze Ardy, także na początku tego sezonu. Z kolei środkowy obrońca Płamen Kraczunow jest kontuzjowany i nie został zgłoszony do tej rundy.

Arda gra w ustawieniu 4-2-3-1, w którym podstawowym napastnikiem jest Georgi Nikołow. Ten zawodnik stracił prawie cały poprzedni sezon z powodu poważnej kontuzji, więc na tej pozycji Arda, mimo reakcji na transfery wychodzące, zanotowała znaczną utratę poziomu. Lepiej wygląda ofensywna część drugiej linii. Swetosław Kowaczew i Birsent Karagaren to doświadczeni skrzydłowi, a środkowy pomocnik Serkan Jusein ma za sobą epizod w Łudogorcu. W lidze bardzo ciekawie wyglądał lewy skrzydłowy Isnaba Mané, ale w pucharach do tej pory otrzymał niewiele szans i być może będzie można go obejrzeć tylko w roli rezerwowego.

Trenerem Ardy jest Aleksandyr Tunczew, były piłkarz Zagłębia Lubin. To zasłużony gracz i trener Lokomotiwu Płowdiw, z którym osiągnął wicemistrzostwo w 2021 roku, a Ardę prowadzi już po raz drugi, miał przerwę między lutym a czerwcem 2024 roku. Jest chwalony za osiągane wyniki i zdyscyplinowaną, zrównoważoną grę. Pomaga mu brak presji w Kyrdżali, Arda to skromny klub, wprawdzie z długą historią (rok temu obchodzili stulecie istnienia), ale nie cieszy się takim zainteresowaniem jak np. kluby z Sofii. Bułgarzy, po raz pierwszy od 15 lat, mają trzy kluby w IV rundzie eliminacji i jest to tam bardzo doceniane. Różnica między Łudogorcem a pozostałymi nadal jest jednak wyraźna.

Podsumowanie

Kiedy jak kiedy, ale teraz Raków powinien mieć rozpracowanego rywala w stopniu bardzo zaawansowanym. Doradca zarządu Artur Płatek pracował w Bułgarii i powinien znać Ardę doskonale, zwłaszcza że do Kyrdżali sprowadzili kilku zawodników z klubu Płatka (Botewa Płowdiw).

Dla większości z nas jest to klub nieznany, zupełnie anonimowy. Z tego powodu wydaje się, że Raków powinien łatwo awansować. Ważna jest zwyżka formy naszego zespołu, dzięki temu być może nie będzie musiał zbytnio oglądać się na przeciwnika i wystarczy zrobić swoje.

Nie ma co umniejszać dotychczasowym wynikom Ardy, ale jest tu trochę podobieństw do Dinamo City, czyli mecze poprzednich rund dobrze im się ułożyły. Nawet jeśli wyjazdy były dla nich trudne, to i tak ostatecznie okoliczności im sprzyjały. Teraz nie można sprawić im takiego komfortu, Raków powinien przejąć kontrolę nad wydarzeniami i potwierdzić, że jest faworytem w tym dwumeczu.

Udostępnij:

23 komentarze

  1. Zwracam uwagę że pafos w zeszłym sezonie dostał oklep od elfsborga w 1 rundzie kwal LE a później grał w 1/8lke i w tym roku też sobie świetnie radzą mimo braku rozstawienia i jestem sobie ie w stanie wyobrazić ich awans z mocno jak pokazuje ten 1 mecz przereklamowaną crvena która Lecha ograła tylko 2 połowa w Poznaniu

    1. Licząc połowami meczów, Crvena Zvezda była piłkarsko lepsza w 3 z 4 połów – tylko pierwsza połowa w Poznaniu na remis. Może są przereklamowani, może nie, ale na pewno zjedli nas jak plejskawicę.

      1. Nie no bez jaj, nawet jeśli było lepsi w 3 z 4 połów, to pierwsza w Poznaniu zdecydowanie dla Lecha. Wiem, że wielu na tym forum ma tendencję do zakrzywiania rzeczywistości na naszą korzyść, ale nie róbmy tego też w drugą stronę.

  2. o tej Arda nawet nie ma co pisać 3:0 dla Rakowa w Częstochowie i w rewanżu skromne 1:0 dla Rakowa i nie ma o czym więcej pisać, rywal na poziomie Znicza Proszków.

  3. Wczoraj Cypryjczycy pokazali jak można przepchnąć mecz nie mając tak klasowych piłkarzy jak Crvena i to na słynnej Marakanie, gdyby tak Lech Poznań pokonał Crvene to byśmy pisali że to najlepszy mistrz Polski od czasów Wisły Kasperczaka.

    1. Pafos nie jest normalnym klubem. To pralnia pieniędzy dla Łomakowa i Dubowa. W zeszłym roku po raz pierwszy grali w pucharach i od razu 1/8 osiągnięta. Jak będą chcieli na chwilę przycichnąć lub zaczną mieć problemy (a Dubów może mieć na Węgrzech przy zmianie władzy), to i klub się skończy. Mam nadzieję, że my tak klubów nie będziemy budować.

      1. No pisałem wieczorem, że piłkarscy janusze nie kumają tematu. A wystarczy odrobinę mieć pojęcie żeby wiedzieć, jakie interesy kręcą się na Cyprze.

      2. Trochę cię chyba poniosło z tą Wisłą Kasperczaka… przejście Crvenej, to jednak półka niżej od zmiecenia Celtiku Glasgow.

    2. Lech pretensje może mieć do siebie. Uważam, że trener i zespół położyli przygotowania, Frederiksen ciągle mówi o wchodzeniu na wyższy stopień intensywności, ale mam wrażenie, że zajechał tym zespół i pojawiło się pełno kontuzji. A na razie tą mityczną intensywność Lech pokazał w pierwszym meczu u siebie z Crveną przez ok. 30-40 minut. Gdyby mieli do dyspozycji pełen skład , myślę, że powalczyliby z Serbami jak równy z równym.

  4. Arda najpewniej jest słabsza, niż Żilina. Może być jednak trochę trudniejszym przeciwnikiem, bo nie gra tak odważnie i nie podejmuje ryzyka w tyłach. Niemniej nie wierzę, by Raków miał sobie nie poradzić. Najgorsze już chyba za nimi (w lidze i w pucharach).

  5. Na pewno można być optymistą co do Rakowa. Rywal jest kiepski, anonimowy, a forma zespołu jest lepsza niż jeszcze niedawno. Wrócili też Ivi i Carlos, odblokował się Rocha, wraca Brunes, nie ma natomiast antynapastnika Makucha. Powinno być dobrze.

    1. Ciekawe czy dowiozą to w dwumeczu. Ewidentnie na piekielniej Marakanie nie wykonali manewru znanego powszechnie jako Gianfranco Obsranko (copyright Patronus). Jak widać można.

      1. Cypryjskie kluby nie muszą pękać na wyjazdach, bo są budowane na technicznych zawodnikach i mają swoją kulturę gry. Czy u siebie, czy na wyjeździe – próbują wygrać umiejętnościami.

        W Polsce z kolei bazuje się na walce, wybieganiu, intensywności – jak tego elementu zabraknie na wyjeździe, to jest kaplica. Patrz np Legia w Larnace.

      2. Ja to usłyszałem chyba na meczykach, więc nie mam copyright
        😉

        W każdym razie kolejny argument dla tych, którzy mówią, że liga polska jest gorsza niż cypryjska.

        Zwłaszcza dla tych, którzy nie wiedzą gdzie swoje pieniądze inwestują przedsiębiorcy z kraju bogatego w złoża i wykluczonego z europejskich rozgrywek…

        1. Przecież to oczywiste, że bez zagranicznych inwestorów (nie tylko tych z kraju na literę R), liga cypryjska nie miałaby podjazdu do polskiej. Potencjał tego kraju ludnościowy, gospodarczy i tradycji piłkarskich w „normalnych” warunkach powinien plasować go mniej więcej tam, gdzie jego reprezentację, czyli w okolicach piątej dziesiątki UEFA.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *