Kto dołączy do Rakowa, AEK-u, Sparty i Midtjylland – zapowiedź rewanżów rundy barażowej LM, LE i LK

W tym tygodniu poznamy skład 1/8 finału Ligi Mistrzów, Ligi Europy i Ligi Konferencji. W polskich dwumeczach spodziewanych jest niewiele emocji, ale sporo powinno się dziać w rewanżach rundy barażowej z udziałem naszych rankingowych rywali.

Sytuację rankingową po poprzedniej kolejce można znaleźć tutaj.

Liga Mistrzów

Wtorek, 24 lutego 21:00

Bayer Leverkusen – Olympiakos Pireus (pierwszy mecz: 2:0 dla Bayeru)

Jeden z meczów, w których niespodzianka nie jest nam potrzebna. Olympiakos już raz pokonał Bayer 2:0 w tym sezonie, było to w fazie ligowej w Pireusie. W nieformalnym rewanżu w rundzie barażowej Niemcy odpłacili się tym samym, a teraz dochodzi do trzeciego meczu, w którym Olympiakos będzie miał najtrudniej – musi odrabiać straty na wyjeździe. W weekend pewnie pokonał 2:0 Panetolikos, a Bayer przegrał 0:1 z Unionem Berlin.

Inter Mediolan – FK Bodø/Glimt (pierwszy mecz: 3:1 dla Bodø/Glimt)

Norwegowie kolejny raz zachwycili i pokonali Włochów na swoim stadionie. W podobnej sytuacji byli w zeszłym roku, kiedy pokonali 2:0 Lazio w ćwierćfinale Ligi Europy. W rewanżu przegrali 1:3, ale awansowali po rzutach karnych. W innych dwumeczach w niedawnej historii ich sukcesy też opierały się zwykle na tym, aby na wyjeździe obronić zaliczkę wypracowaną u siebie. W weekend nie grali, ponieważ liga jeszcze nie wystartowała, za to Inter pokonał 2:0 Lecce, co było jego ósmą ligową wygraną z rzędu. W ciągu ostatniego miesiąca przegrał tylko jeden mecz we wszystkich rozgrywkach – właśnie z Bodø/Glimt.

Liga Europy

Czwartek, 26 lutego 18:45

Viktoria Pilzno – Panathinaikos AO (pierwszy mecz: 2:2)

Jeden z najciekawszych meczów w tym tygodniu, nie licząc naszych pucharowiczów. Ten z naszych rankingowych rywali, którego przedstawiciel awansuje z tej pary, będzie miał co najmniej dwa kluby w 1/8 finału. Delikatnym faworytem wydają się być Czesi, którzy w weekend z jednej strony powiększyli stratę do podium, z drugiej jednak bezbramkowy remis ze Spartą i tak jest całkiem wartościowy. Panathinaikos tymczasem pokonał 2:0 OFI i wciąż może mieć nadzieję na udział w grupie mistrzowskiej. W porównaniu z czwartym Levadiakosem ma mecz zaległy, a do tego zagra jeszcze z tym przeciwnikiem przed podziałem na grupy.

Czwartek, 26 lutego 21:00

Celta Vigo – PAOK (pierwszy mecz: 2:1 dla Celty)

Różnica w wyniku niewielka, jednak podstawową trudnością dla PAOK-u jest to, że musi odrabiać straty na wyjeździe. W lidze zremisował 1:1 z Larissą, co utrudnia mu rywalizację z AEK-iem i Olympiakosem o mistrzostwo, ale ma jeszcze w zanadrzu mecz zaległy. Celta zaś pokonała 2:0 Mallorcę i mimo wyrównanej sytuacji w lidze jest na dobrej drodze do ponownego zakwalifikowania się do Ligi Europy.

Bologna FC 1909 – SK Brann (pierwszy mecz: 1:0 dla Bologni)

Do formalności temu dwumeczowi jeszcze daleko, ale możliwe, że Brann trafił na odradzającą się właśnie Bolognę. Ta przed chwilą pokonała 1:0 Udinese i przewodzi grupie pościgowej znajdującej się za pierwszą siódemką w lidze. Tylko awans obu norweskich klubów daje im jeszcze choćby teoretyczne szanse na top 12, więc brak sukcesu Brann definitywnie wykreśliłby ten kraj z tej rywalizacji.

Liga Konferencji

Czwartek, 26 lutego 18:45

ACF Fiorentina – Jagiellonia Białystok (pierwszy mecz: 3:0 dla Fiorentiny)

Ze wszystkich interesujących nas dwumeczów niestety to właśnie ten jest najbliżej rozstrzygnięcia na naszą niekorzyść. Fiorentina wygrała dziś 1:0 kluczowy mecz z Pisą i wreszcie znalazła się powyżej strefy spadkowej w Serie A. Skład na to spotkanie był zupełnie inny od tego czwartkowego i można spodziewać się, że w rewanżu znów dojdzie do wielu zmian. Różnicę może stanowić ławka, która może być teoretycznie mocniejsza, jako że nie wiąże się to tym razem z podróżami tych zawodników.

Jagiellonia pozostaje liderem Ekstraklasy mimo meczu zaległego, ale ponownie (1:1 z Radomiakiem) zanotowała gorszy wynik niż wskazywałaby na to jej gra. Teoretycznie przy utrzymaniu tego poziomu rezultaty powinny wkrótce się poprawić, jednak nie da się ukryć, że przeciwko Fiorentinie ma to znaczenie głównie prestiżowe i rankingowe (a to drugie i tak niepełne, bo tylko w kontekście rankingu krajowego). Właściwie może się jeszcze pokusić o postraszenie Fiorentiny chociażby tak, jak zrobił to Lech w 2023 roku, ale o sam awans będzie już niezwykle trudno. Pozytywnie na drużynę powinien wpłynąć powrót po pauzach kartkowych Afimico Pululu i Tarasa Romanczuka, który wczoraj zagrał swój 350. mecz w Ekstraklasie.

Czwartek, 26 lutego 21:00

Lech Poznań – KuPS (pierwszy mecz: 2:0 dla Lecha)

Choć Lech w Finlandii wygrał dwoma bramkami, czyli rezultatem jak najbardziej możliwym do odrobienia, chyba nikt nie wyobraża sobie potknięcia z Finami. Nie grając na sto procent możliwości w bardzo trudnych warunkach w Tampere, miał pełną kontrolę, a w Poznaniu chodzi tylko o doprowadzenie sprawy do pomyślnego końca. Nie jest ważne, jak to zrobi – czy skład zostanie bardzo zmieniony, czy nie, w jakim stylu się to odbędzie – ale nie możemy lekceważyć żadnej okazji do zdobywania punktów. Jeżeli nie zrobił tego z Lincoln Red Imps, przez co musi teraz grać w rundzie barażowej, to niech wykorzysta ten udział jak najlepiej, mając oczywiście na uwadze zbliżające się wymagające mecze w kraju. Lepszej okazji na punkty w tym sezonie może już nie być. Tymczasem Lech zaczął też punktować w lidze (wczoraj 2:1 z Koroną) i jest już na podium, co zwiastuje ciekawą dalszą część sezonu w kontekście rywalizacji co najmniej o europejskie puchary.

KuPS jeszcze się nie poddał i priorytet w przygotowaniach został nadany meczowi w Poznaniu. W Pucharze Ligi potraktował mecz z FF Jaro podobnie jak jedno z poprzednich spotkań i wystąpiły tam głębokie rezerwy. Skończyło się porażką 3:4, choć KuPS był wcześniej w stanie wyjść z wyniku 0:2 na 3:2. W czwartek nie wystąpi Joslyn Luyeye-Lutumba, który będzie pauzował za czerwoną kartkę z pierwszego spotkania. Z tego samego powodu brakowało wtedy Clintona Antwiego, który teraz będzie już mógł zagrać.

FC Lausanne-Sport – Sigma Ołomuniec (pierwszy mecz: 1:1)

Abyśmy mogli jeszcze dogonić Czechy w rankingu krajowym, potrzebujemy nie tylko naszych korzystnych wyników, ale i tego, żeby ich zespoły możliwie jak najszybciej odpadły. Sigma ma jednak stosunkowo dobrą sytuację, ma przeciwnika w zasięgu, z którym nie przegrała pierwszego meczu. W lidze pewnie pokonała Teplice 3:1, podczas gdy Lausanne przegrało 1:2 z Lugano. Oba zespoły pozostają w grze o top 6 (grupę mistrzowską) w swoich ligach, sytuacja jest dość wyrównana, korzystniejsze jest na razie położenie Sigmy.

Udostępnij:

142 komentarze

  1. Ludzie, przestańcie sie wyzywać, obrażać bo raz, że nie potrzebujemy tutaj komentarzy rodem z interii czy innych serwisów, a dwa – to o samych was świadczy.

  2. BŁAGAM !!! Jagiellonio, wyjasnij mnie i udowodnij, ze sie myliłem. Ze polski klub moze w koncu wyeliminować kogoś z top 5 w dwumeczu. Obecnie 3:0. Deja vu. Oby z lepszym zakończeniem niż ostatnio…

    1. – Nie – odpowiedział trener Jagiellonii – nie może być tak, że urbas komentujący wpisy na stronie rankinguefa.pl się pomyli. To ekspert bardzo wysokiej klasy. Panowie, proszę zrobić coś głupiego!

      😉

      1. wiadomo, ze to publicystyczny wpis, emocjonalny z mojej strony, z przymróżeniem oka.
        Może ktoś dyskutować z teżą, ale to nie jest opinia, tylko podsumowanie faktów. My ostatni raz wyeliminowaliśmy bodajżę z 20 lat temu kogoś w dwumeczu. I nadal nie możemy, mimo kolejnych prób.
        No to jak z tym dyskutować?

        Oczywiście logicznie, bo dyskusja na siłe, żeby sobie pogadać, albo co lepsze, dosrywać, jest brakiem dojrzałości. I sensu zadnego nie ma.

          1. na luzie, nie z tych co się obrażają, o byle co. Raczej wytłumaczenie o co mi chodziło 🙂

        1. łap ciąg dalszy:

          – Ja mogę odkopnąć piłkę po gwizdku sędziego – rzucił Pozo do trenera
          – Dobry pomysł – stwierdził Adam Siemieńczuk – kibice ci to łatwo wybaczą…
          – Panie trenerze! To ja mogę popyskować do sędziego! – wykrzyczał Vital.
          – Świetnie, tylko pamiętaj nie przesadź za mocno, bo wylecisz… – zgodził się trener.
          – Trenerze! To ja w kluczowej sytuacji wypiąstkuję dłońmi, a nie pięściami! – zaproponował Abramowicz.
          – O! I oto mi chodzi! Brawo!
          – Panie trenerze…
          – Nie, nie, dość. To już mi wystarczy. Kibice powiedzą, że nigdy nie można lekceważyć Jagiellonii, a my powiemy, że to wszystko przez uż. urbasa. Mogliśmy, chcieliśmy, ale no, nie wypadało. To nasze przesłanie, by kibicować zgodnie z dwucyfrowym IQ, nieważne, że logika czy tam statystyka mówi co innego – w piłce jest WSZYSTKO MOŻLIWE.

          1. dzizzzas, a na serio to sprawdziłem protokół i:
            4 zółte (w tym druga żółta) za dyskusje z arbitrem
            tylko 1 żółta dla zawodnika Violi.
            Wykartkowani? Mecz był emocjonalny, ale nasi nie zachowywali się jak jakieś za przeproszeniem małpy w zoo…

  3. Napisaliscie, ze w polskich meczach nie ma co sie spodziewac emocji.
    He he he. Jest przerwa w meczu Jagi i emocje sa i to duze.

  4. czy za awans do 1/8 poprzez baraże Lecha i Jagii są jakieś punkty bonusowe klubowe lub krajowe? czy tylko do krajówki za same wyniki w obu dwumeczach?

    1. Za awans do 1/8 finału jest bonusowe 0.5 pkt (czyli tyleż dostaną do rankingu klubowego, a 0.125 do krajowego). Za wszystkie kolejne rundy jest tak samo.

      1. czyli łącznie do zgarnięcia jest 1,5pkt za ten dwumecz 0,5pkt za 1mecz, 0,5pkt za 2mecz, i 0,5pkt za awans które wlicza sie do rankingu krajwoego jak i drużynowego?

  5. Cała dyskusja w tym temacie, ale także innych porównujących ligi tematów zawiera jeden szkopuł, o którym nikt głośno nie mówi:
    PRAWA TELEWIZYJNE.

    UWAGA! (bo nie będę powtarzał)

    liga polska ma najbardziej wyrównany system podział hajsów z praw telewizyjnych, mistrz otrzymuje 2,2 monetki wobec 1 dla spadkowicza (dla porównania Bundesliga, która jest tego typu rozwiązań wzorem 3:1).

    i teraz – nie ma (jednak) sensu porównywać naszej ligi z:
    ligą portugalską, holenderską, belgijską, turecką, grecką, szkocką, a także czeską – bo te ligi promują swoich prymusów. Tym bardziej ligi serbskiej, bułgarskiej, itd.
    Poczytajcie sobie o nowym kontrakcie ligi holenderskiej – w zasadzie liczą się tylko trzy kluby.
    Reszta w zasadzie to samo.

    Można nas porównywać z Bundesligą (ale tylko proporcjonalnie, bo sportowo to wiadomo).
    Można nas porównywać z ligą duńską i norweską, gdzie jest dość duża równość wśród klubów.
    Dlatego takie Brondby dołuje, dlatego B/G przegrało mistrza z Vikingiem napędzonym talentami.
    Dlatego nasza liga jest NIEPRZEWIDYWALNA.

    i tak, sport jest wektorem ekonomii.
    Przykład:
    Belgia vs Polska
    mamy takie same hajsy za prawa tv, ale top5 dostaje większą pulę, reszta dostaje dużo mniej.
    Belgia jest jest droższa, tam wyższa cena za bilet, piwo oraz koszulkę.
    Ponadto handlują talentami, o czym już wspominałem, że Polacy powinni robić podobnie – wydawać hajsy na talenty i to rzędu 10 mln ojro, a nie zatrudniać odpady z innych lig.
    Ponadto te kluby oczywiście grają na wyższych szczeblach europejskich pucharów, bo WIĘCEJ wydają na transfery.
    Case closed.

    Tak jak czytam, to moje poprzednie pomysły by z praw tv „żądać” lepszych muraw to także powinien być większy ekwiwalent za talenty, choć szukałbym jakiegoś rozwiązania by wymusić na klubach jakość szkolenia.

    1. I jeszcze dopiszę żeby nie było.
      W sumie to jestem fanem tego równego podziału.
      Dlaczego:
      1. kluby nie bankrutują, mają stabilny dochód.
      2. to sprawia, że kibic może oczekiwać „wyrównanej” gry swojego klubu z taką Legią, co długofalowo powoduje wzrost frekwencji (choć przydałoby się bardziej wypełniać te wielkie stadiony w Gdańsku, Wrocławiu, ale także w Poznaniu czy Warszawie -> Legia to w ogóle powinna grać na Narodowym).
      3. To sprawia, że jednak kluby chcą się rozwijać i to widać, mamy obecnie około 10 klubów, które jakiś tam poziom mają i wielokrotnie tutaj zauważaliście, że generalnie jakikolwiek klub z tego top10 powinien sobie poradzić w LK.

      1. Na dziś tak jest to całkiem rozsądne,

        W poprzednich latach niestety prawa tv nie gwarantowały prosperowania klubom, kluby się zadłużały i tak naprawdę jedyną nadzieją było wybicie się w europie.

        Tego jednak się nie dało zrobić, bo inne ligi 'wymyśliły’ sobie że będą hackować system i zcentralizują pieniądza do trzech(Grecja, Portugalia, Turcja), dwóch(Szkocja, Dania), jednej(Chorwacja, Serbia, Węgry) drużyny w lidze tak by zmaksymalizować szansę na dostanie się do europy.

        I przez wiele wiele lat taki model działał. choć zdarzało się że niektóre kluby w lidze przeinwestowywały tj. Red Bull Salzburg. A zaraz pewnie Bodo/Glimt

        Teraz jednak w miarę jak rozszerza się europa coraz ciężej utrzymać łatwiejszą ścieżką dostania się do koryta LM stąd widać tendencję spadkową tych lig.

        Widać to bardzo klarownie po naszej lidze, jak równomierny podział praw tv wpływa na ligę, taki balans to mają jeszcze Niemcy, Norwegia Anglia i Szwajcaria i widać wyraźnie jak tam mistrz kraju fluktuuje, (po za Niemcami którzy mają Bayern).

        Wcześniej jednak równomierny podział był naszą zmorą, bo ani nie dawał szans rosnąć ani się wybić w europie – ot taka wegetacja przez lata aż nasza gospodarka nie urosła.

        1. W poprzednich latach nasze kluby otrzymywały dużo mniejsze pieniądze, frekwencja była niższa i nie było tak dużo prywatnych właścicieli, jak jest obecnie.

          Skoro inne ligi hackują system kominem płacowym dla reprezentanta ligi w Europie to my hakujemy ranking grą w Lidze Konferencji, proste. 😉
          Zresztą Norwegia robiła podobnie.

          Adnotacja względem Austrii, bo warto – w tamtej lidze jest spory bonus do frekwencji, a na Salzburg o dziwo dużo ludzi nie chodzi – średnia 7-10 tysi, mają największy stadion, ale nie mogą go wypełnić. Rapid 19k, Sturm 15k, Austria 13k, LASK prawie 13k. Nie wiem o co chodzi, ale w takiej Szwajcarii frekwencja wygląda lepiej. Ponadto liga austriacka też jest dość płaska w rozliczeniach (4,5:1), więc Salzburg „górkę” robi w Europie, a nie w kraju, to jest przykład klubu pośredniego w tych porównaniach. W Austrii dość silny jest też współczynnik młodzieżowca, możliwe, że tym samym kluby austriackie pokazały fucka RedBullowi.

          Przypominam, że Bodo maksymalnie wydało 5m na gracza, a Salzburg ma 7 graczy kupionych za kwotę pow. 10m.

          Co do Bayernu, to po pierwsze dość sprzyja mu ranking 5-letni (Bayern jest niemal zawsze w czubie, jeśli przegrywa to jest viceliderem, ale ten sam ranking sprzyja BVB, Never, Eintrachtowi czy Lipskowi -> taki dość chimeryczny Stuttgart, choć ciekawy projekt otrzymuje o 20mln euro mniej o w/w czołowki goniącej Bayern), po drugie Bawaria jest najbogatszym landem, kibice/loże Bayernu zostawiają dużo pieniędzy podczas dnia meczowego, BVB, które ma wyższą frekwencję ma te kwoty dużo, dużo niższe (260mln euro vs 55 mln BVB, prawie 58 Eintrachtu, w sumie i tak zaskoczony jestem, że Lipsk generuje 45 mln z dnia). Pamiętam, że kiedyś wybuchnąłem śmiechem jak sobie obliczyłem, że kibice klubów posiadające duży stadion w Polsce powinni zostawiać 1000zł za każdy dzień meczowy, żeby przychód był na tyle znaczący, by konkurować z największymi.

      2. stadion w Poznaniu jest całkiem, całkiem wypełniony (najwyższa frekwencja) – chociaż mógłby być bardziej.

        1. ceny za bilet dużo, dużo niższe, ceny za catering wyższe i w kluczowych meczach, na które jest popyt większy niż pojemność stadionu kupuje bilet najpierw ten, co zostawia więcej pieniędzy w klubowej kasie.

    2. Jakiś czas temu ktoś tu sporo pisał m.in. o prawach telewizyjnych. Ale tak – temat wciąż jest aktualny, choć… ja bym nic nie zmieniał.

      Bo to co jest istotne – system jest dość zamknięty. W takim sensie, że dość ciężko jest do niego wejść, ale jak się wejdzie, to przy rozsądnym zarządzaniu trudno z niego wypaść. Swojego rodzaju samonapędzające się koło zamachowe. I nie chodzi tu o jednorazowe, pojedyncze wyskoki, ale regularne punktowanie paru klubów. Coś jak w Grecji, czy Czechach – te federacje mogą gdzieś tam się błąkać między 8, a 18 miejscem, ale długookresowo są solidnymi graczami. Mają dość regularny dopływ uefowskich środków, a do tego mają wyrobione marki na tyle, że są hubami dla młodych talentów, co daje im dodatkowe środki finansowe. I tak to się kręci.

      W przypadku Polski przez wiele lat byliśmy takim kulawym bratem. Niby raz na jakiś czas coś tam wypaliło, ale właśnie na zasadzie jednorazowych petard. Dopiero trzeci rok istnienia LKE (jakby piewcy „dzięki LKE” nie zauważyli – przez pierwsze dwa sezony to mieliśmy tylko jeden klub w fazie grupowej, a tylko raz w LKE) dał nam dwa kluby „jesienią”. Teraz mamy trzeci sezon z rzędu z minimum 2 klubami „jesienią”. I czwarty (!) sezon z rzędu z minimum jednym polskim klubem „wiosną”! A dopiero co kilka lat wstecz mieliśmy 3 sezony bez ani jednego klubu „jesienią”.

      Wracając do meritum – polskie kluby zaczęły dostawać finansową kroplówkę z UEFA. To jeszcze nie zastrzyk, na razie tylko kroplówka, ale to i tak coś, czego wcześniej nie było. Do tego wspomniane prawa z TV, które z roku na rok są wyższe, a także, last but not least – rosnące widownie na meczach. Kibice na stadionie, to nie tylko wpływy z biletów, ale też budowanie marki, sprzedaż koszulek itd.

      Niektórzy marudzą, że „ale gramy tylko w LK”. I mają rację, powinniśmy już grać wyżej. Ale to nie jest mundial, gdzie grasz raz na 4 lata i odpadając w grupie następna okazja może się powtórzyć nie wiadomo kiedy. Po pierwsze spadając z LM i LE w tym sezonie nasze kluby wylądowały w LK, a nie poza rozgrywkami (jak np. Besiktas, czy Anderlecht). Po drugie – za parę miesięcy będzie kolejna okazja. Nie ma gwarancji, że ją wykorzystamy, ale tego lata szanse na 2 kluby powyżej LK będzie dużo większa niż pół roku temu. Przypomnę – w tym sezonie Legia musiała wygrać 4/4 dwumecze, a Lech 2/3. Latem mistrz będzie mieć takie samo zadanie, ale zdobywca PP jedynie 2/2. Plus wicemistrz, który będzie musiał wygrać pierwszy dwumecz, a w razie porażki znajdzie się w sytuacji zdobywcy PP.

      Jesteśmy na fali wznoszącej, zarządzający klubami to wiedzą, piłkarze to wiedzą i wykorzystując sprzężenie zwrotne możemy nie tylko awansować do top10, ale zagościć w tym gronie na bardzo długo.

      1. W sumie to +1, długo to nasze płaskie rozdanie kasy było naszą wadą, ale teraz jak gospodarką poszliśmy w górę i prawa tv już coś znaczą (bo są na równi z Belgią, mimo wszystko) to nagle okazało się, że naszą czwórką klubów można hakować ranking dzięki LK. Oby doszedł Widzew (bo wygra Puchar Polski) i uległa przestała być uległa i lecimy z tematem, choć na top10 imho poczekamy z 3 sezony. Najpierw plateau top 11-15 (doszedłem do wniosku, że się nieźle nagadamy w następnym sezonie jak tylko coś pójdzie nie tak, bo Wisła Płock przegra eliminacje z Sevillą czy innym Eintrachtem.

  6. Dla mnie ludzie nazywający LK pucharem biedronki są równie warci słuchania jak ludzie od top10.

    Prawda leży po środku. LK może i poziomem bardzo odstaje od LE, ale też umożliwia szacowanie średnicy ligowej mniejszych lig, i po prostu stąd się wywodzi nasz sukces w ostaniach latach. Mamy szerszą ławkę od wielu lig. Natomiast z drugiej strony, nie ma co ukrywać, nasza czołówka jest cienka jak dupa węża. Kij już z tym Bodo, mają lata konia jak kiedyś Apoel, chodzi o to że my z solidnymi zespołami które grają na poważnie odstajemy zwyczajnie za bardzo. Nasz mistrz w tym roku został zjedzony przez Serbów i Belgów w eliminacjach do LM i LE, właściwie to każdy nasz mistrz w każdym roku, no sorry, ale my nie mamy prawa się prześcigać z Grekami, Czechami czy Turkami (lol, tu już balonik z kalkulatorem w przestrzeni kosmicznej) dopóki nasz najlepszy zespół robiłby u nich za 3-4 siłę ligi… w dobrym roku.

    1. LK nie odstaje poziomem bardzo od LE, to bzdura. Myślę, że poziomy w tych rozgrywkach są mniej-więcej adekwatne do wynagrodzenia finansowego. Czyli LM to 10 piętro, LE to 3 piętro, a LK to 2 piętro. Mniej-więcej.

      Raków w walce o LM 3 sezony temu jednak nie odstawał od tych solidnych zespołów. Z Kopenhagą przegrał dwumecz jednym golem. W grupie remis ze Sturmem (który był wtedy silniejszy niż obecnie), porażka 1 golem ze Sportingiem (2:3 w dwumeczu) i jedynie Atalanta okazała się dużo lepsza. Chodzi o zespół, który właśnie ograł 4:1 Dortmund i wywalczył (w pełnym tego słowa znaczeniu) awans do 1/8 LM.

      Dwa sezony wcześniej Legia wyeliminowała faworyzowaną Slavię Praga w grze o LE. I w grupie wygrała z Leicester i Spartakiem. Znów silniejsi okazali się Włosi.

      Bo rozumiem, że wygrana Jagi z Kopenhagą nie liczy się, bo „rywale nie grali na poważnie”. A Cercle to jak rozumiem nie jest solidny zespół.

      Z kolei Legia grała z bardzo solidnymi drużynami z Danii i w obu przypadkach okazała się lepsza. W grupie miała Alkmaar i AV i też nie było przepaści. O innych meczach nie piszę, bo rozumiem, że rywale nie byli solidni lub nie grali na poważnie.

      Do czołowych federacji mieliśmy ogromną stratę. No jednak nie da się pewnych rzeczy odrobić w 2 sezony, to tak nie działa.

      Natomiast z komentarza przebija jedna „myśl”, tak bardzo rozpowszechniona w Polsce, zwłaszcza w pewnej bańce. „Nic co polskie, nie może być dobre, polskie jest zawsze gorsze, nie nadaje się, jak osiągamy jakiś sukces, to na pewno oszukując system i sprytnie naginając zasady”. Pora chyba jednak pozbyć się tych kompleksów.

      1. Zasadniczo przyznajesz mi racje; ludzie ktorzy krzycza o pucharze biedronki gadaja of rzeczy, jak slusznie wskazalas, taka Legia przykladowo dwukrotnie musiala pokonac Dunczykow (szczegolnie w 23/24 miala wymagajaca drabinke); z drugiej strony przyznales mi racje nie bedac w stanie wskazac succes story czyli wygrania z zespolem mocnym w meczu o cos. I nie nie mam na mysli tutaj Sturmu Graz w meczu grupowym, tylko cos bardziej w stylu Wisla-Schalke (wowczas 5 zespol Bundesligi).

        To jak bardzo robisz przyklady pod argument pokazuje Atalanta. Co ma wspolnego dzisiejsza Atalanta z ta dzisiejsza? Prawie nic, przypominam ze Lech 3 lata temu wyeliminowal Bodo. Gdzie jest dzis Lech a gdzie Bodo. No i ze nie wspominasz ze wowczas Atalanta grala rezerwowym skladem… podejrzane.

        Last but not least, sugerowanie ze poziom LE i LK jest zblizony to absurd; porownaj sobie ligowe tabele obu rozgrywek, w jednej uswiadczysz multum nikomu nieznanym zespolom z egzotycznych lig, jak slawny juz Giblartar, w drugim nie, moze gora jeden -dwa rodzynki.

        1. dokładnie haha
          LK przypomina po prostu bardziej zamierzchły Puchar Interoto, jak się spojrzy na nazwy klubów

        2. raz, ze same nazwy klubów. Ale tutaj to jest kwestia jak kto mocno sledzi piłkę nożną. Bo jednemu i Drita czy Shikendjia cos powie, a drugiemu Bodo i Crvezda – nic.
          Ale chodzi o sam poziom gry – jednak jak obejrzysz kilka spotkan LE i kilka LK, to widać róznice zwyczajnie w kulturze gry. Na co oczywiście ma wpływ to jakie zespoły z jakich krajów tam grają.

          Ciężko jednoznacznie ocenić jak duża jest róznica miedzy LM i LE a LE i LK. Ale jak ktoś potrafi analizować troche piłkę to dostrzeże te róznice po kilku spotkaniach bez problemu. To jest jednak nie zestawienie dwóch/trzech najlepszych czy najgorszych druzyn w całym zbiorze, tylko kilkudziesięciu zespołów, gdzie wyciąga się jakąś przeciętną.

          I stety albo niestety, ale chyba nikt mi nie powie, ze nie było widac róznicy jakosci, gdy Jaga grała ze Strasburgiem albo Lech z Rayo, a gdy sie grało z Backą Topola albo Lincolnem. Bez jaj. To naprawdę od razu widać.

          Zwyczajnie poziom w LE jest duzo bardziej wyrównany, a w LK, przez to ze napływ druzyn słabszych jest spory, jest on bardzo różny, w zależności od zestawu druzyn które akurat grają.

          1. Dokładnie. Ja wiem że papier nie gra ale na papierze z perspektywy polskiego klubu w LK było dobrych kilka zespołow z którym utrata punktów oznacza kompromitacje, w LE takiego klubu nie było żadnego. Dalej, było pare zespołów LK które teoretycznie są poza zasięgiem polskiego klubu, w LE takich klubów było diametralnie więcej.

            Innymi słowy, na papierze LK to dla polskiego klubu jakieś 2 mecze gdzie 3 pkt są obowiązkiem, 2 mecze w których każdy punkt będzie wyzwaniem, i 2 w których zadecydują detale bo poziom jest zbliżony, zwykle jednak na korzyść polskiego klubu. W LE każdy mecz to wyzwanie, które trzeba wybiegać i wyszarpać.

          2. oczywiście, że innym poziom trudności będzie w LK a inny w LE. Co z automatu nie oznacza, żebyśmy tam nie punktowali. Tylko należy założyć że a) pewnie gorzej b) z pewnością byłoby o to sporo trudniej.

  7. W polskiej lidze nie ma ani stabilizacji, ani przewidywalności. Każdy może wygrać z każdym. Lider ma 37 punktów po 21. kolejce co jest ewenementem.

    Tymczasem Bodo/Glimt eliminuje Inter w fazie pucharowej Ligi Mistrzów, a gra tam też Karabach.

    Ale jak zaczniesz narzekać i napiszesz, że awans Polski w rankingu jest ze względu na wprowadzenie Ligi Konferencji, to jesteś malkontentem i nie potrafisz cieszyć się z sukcesów. Przecież polski klub pokonał Chelsea, a Ekstraklasa jest wyrównana i bardzo dobrze, bo jak wejdziemy do pucharów, to każdy klub będzie miał szanse, a nie tylko czołówka (!!!). W ogóle zaraz będziemy w top 10 rankingu, konkurujemy z Grecją, Turcją i Czechami…

    Tymczasem Grecja, Turcja i Czechy w fazie pucharowej…
    Grecja – Olympiakos w LM, Panathinaikos i PAOK w LE
    Turcja – Galatasaray w LM, Fenerbahce w LE
    Czechy – Viktoria w LE

    A do tego w fazie pucharowej Ligi Europy grają – Midtjylland z Danii, Ferencvaros z Węgier, Crvena Zvezda z Serbii, Celtic ze Szkocji, Łudogorec z Bułgarii, Dinamo z Chorwacji i Brann z Norwegii.

    Polsce po raz kolejny nie udało się wprowadzić klubu do Ligi Europy w ogóle, a tym bardziej do fazy pucharowej, ale przecież jesteśmy silni, awansujemy w rankingu i to wcale wcale nie ze względu na wprowadzenie Ligi Konferencji, a w ogóle to Liga Konferencji jest silna, grają tam bardzo silne kluby jak Fiorentina i Betis, a w ogóle to pokonaliśmy Chelsea. Powtarzam pokonaliśmy Chelsea. Chelsea z Anglii. Pokonaliśmy ich. Mamy ich na rozkładzie.

    1. A ten dalej to samo, jak zacięta płyta xD i w kółko te same bezsensowne „argumenty”, czyli „awansowaliśmy dzięki LK” (bo przecież inni w niej nie grają i nie mają możliwości punktowania), oraz ocenianie siły ligi wyłącznie podstawie pojedynczych skrajnych przypadków (z kompletnym zignorowaniem faktycznego obrazu całości). Nie rozumiem, jak można przez tyle czasu tak uparcie tkwić w tak banalnych błędach poznawczych. Zabrakło tylko tekstu o „hakowaniu systemu”.

      1. Tak, utworzenie LK nam pomogło, ale nie w ten sposób, że coś „wypaczyło”, tylko wręcz przeciwnie. Im więcej miejsc w pucharach, tym bardziej miarodajne jest porównanie poziomu całych lig, NIE ODWROTNIE. I nie dotyczy to tylko nas, ale wszystkich. Jeżeli ograniczymy liczbę miejsc w pucharach do jednego z każdej ligi, to wyjdzie, że liga francuska jest obecnie na poziomie angielskiej, albo nawet wyższym. Ale jak zaczniemy to porównanie rozszerzać na więcej drużyn: 3, 5, 8, 20, to coraz bardziej będzie się uwidaczniać, że to angielska jest wyraźnie mocniejsza. Jest dla mnie niepojęte, że tu nadal są ludzie, którzy nie ogarniają tak prostej zależności i nie widzą różnicy między rankingiem klubowym a krajowym. Dlaczego dosłownie nikt nie mówi, że liga francuska jest mocniejsza od angielskiej, bo ma PSG, za to tylu ludzi ciągle przywołuje jakieś Karabachy i Crvene Zvezdy w analogicznym kontekście, i uważają to za miarodajne?

      2. Nie, samo utworzenie LK by nie wystarczyło, żebyśmy zaliczyli taki awans. Sami też musieliśmy zacząć grać lepiej: mniej odpadać po jakichś Islandiach, Litwach i Luksemburgach, częściej wygrywać z rankingowymi rywalami z Danii, Austrii czy innego Izraela, oraz częściej punktować z przeciwnikami, z którymi teoretycznie nie mamy szans, jak Chelsea czy inny Strasbourg. I to wszystko od jakiegoś czasu ma miejsce. Nawet jeżeli wyeliminowanie Silkeborga, czy wygranie ze „sparingową” Chelsea samo w sobie nie robi wrażenia, to jest faktem, że udaje nam się to częściej niż wcześniej, co się bezpośrednio przekłada na wyższą pozycję w rankingu. I to już jest wyłącznie zasługa naszych klubów, a nie tego że uefa się nad nami zlitowała.

      Nie wiem, czy ta tendencja się utrzyma, czy może za 2 lata wrócimy do punktu wyjścia. Nie zamierzam tego wyrokować. Ale to ciągłe negowanie, że obecnie jest dużo lepiej niż było, i to usilne wyszukiwanie jakichś dowodów anegdotycznych na to, jacy jesteśmy słabi, świadczy tylko i wyłącznie o kompletnym oderwaniu od rzeczywistości niektórych z piszących tutaj.

      1. To wy jesteście jak zacięta płyta gamonie, Ty i Patronus. Owszem, poziom ESA idzie w górę, ale gdyby nie katalizator w postaci LK/E bilibyśmy się max o 15 miejsce, a nie o 10. To jest to hakowanie systemu gamonie.

        1. Naczelny gamoń sie odezwał 😀 System jest taki sam dla wszystkich, nikt nikomu innemu nie zabrania robić podobnych (lub lepszych) wyników niż Polska.

          1. nie jest, daje handicap, jeśli jesteś na etapie wzrostu, grajac głównie w LK to wystrzelasz w rankingu jak burza

          2. @Emll
            No i co z tego???
            Według Ciebie dwa nasze zespoły powinny odpaść, bo za szybko awansujemy? Dla Ciebie to jest jakiś problem czy jak? O co Ci chodzi? Powtarzasz jak mantrę o jakimś hakowaniu, ale przecież w sporcie (i nie tylko) chodzi o to, żeby na maksa wykorzystać istniejące możliwości. A i tak nie wykorzystaliśmy na maksa, bo jakbyśmy wykorzystali na maksa, to byśmy już teraz byli na 10 miejscu z perspektywami na 9.
            Czy ktoś zmusił Banik, Silkeborg i Hibernian żeby odpadły z naszymi drużynami w eliminacjach?
            Czy ktoś zmusił Brondby i Cercle, Austrię, Midtjyland żeby odpadły z naszymi drużynami w eliminacjach?
            Czy ktoś zmusił Kopenhagę, Betis, Molde, Sigmę, Rapid, Losannę żeby przegrywały z nami w fazie ligowej?
            Nie rozumiesz tego, że to my sami dobrą grą z BEZPOŚREDNIMI rywalami w rankingu poprawiliśmy swoją pozycję? A jakby Ci się chciało, to byś zobaczył, że drużyny Czeskie, Greckie, Duńskie, Norweskie, Szkockie czy Austriackie zaliczają większe wtopy same eliminując się z pucharów.
            Więc jeżeli jakkolwiek zhakowaliśmy system to przede wszystkim własną dobrą grą!!!

          3. nie mam z tym problemu chłopie, tylko po prostu uczciwie i trzeźwo oceniam rzeczywistość. Tak samo jak nie będę miał problemu, jeśli dzięki super szczęśliwemu losowaniu, czy też rozegranym meczom życia, reprezentacja dojdzie do półfinału MŚ

        2. Ale to wina UEFA w takim razie a nie nasza, że do tego sezonu mieliśmy tylko 4 zespoły z czego w LE od 1 rundy kwalifikacji zaczynaliśmy, więc spadaliśmy do LK. To nie jest hakowanie systemu, bo to my sobie tu dysktujemy.
          Czemu Lech odpuścił mecz w Gibraltarze ? Bo tak klub zdecydował i dostaliśmy w trąbę, a mogliśmy mieć 0,5pkt więcej i pewnie takich okazji by się jeszcze parę znalazło i może bylibyśmy na tym 10 miejscu.
          Od przyszłego sezonu mamy 5 drużyn przez przynajmniej 2 lata (prawdopodobnie 3 lata przynajmniej, chyba że następny sezon będzie totalnie beznadziejny), więc zobaczymy gdzie jest nasze miejsce i będziemy mieli pewnie mniej punktów bo przelicznik jest na 5 zespołów i pewnie spadniemy gdzieś w okolicę 12-15 miejsca.
          Ale jakby się teoretycznie udało mieć to TOP10 to są 2 scenariusze za 2 lata – Wszystkie top polskie drużyny będą się zbroić, żeby zdobyć majstra, bo będzie 25 baniek euro do wyrwania:
          1. Podniesie się poziom również zespołów które awansują do pucharów więc będziemy mieli też silne zespoły w Europie
          2. Niektóre kluby przeinwestują i zaczniemy słabnąć i atmosferka siądzie.

          Nikt nie wie co będzie, ale lepiej się pozytywnie nastawiać i cieszyć się z ewentualnego sukcesu (trochę szczęśliwego zgadzam się). Ja wolę zobaczyć ten potencjalny eurowpierd** w LM, bo to też jest lekcja i nauka na przyszłość.

          UEFA dzieli tort tak, że LM to 75-80% całej kasy, reszta 10-15% to LE , a LK reszta.
          Więc UEFA interesuje się zespołami TOP8 żeby im było dobrze bo tam są sponsorzy i reklamodawcy, więc mają w dupie co się dzieje od TOP9 do TOP55, więc jak jakaś Slavia czy inny Karabach wejdzie do LM to dla nich to egzotyka, która też jest potrzebna, żeby parę dodatkowych euro zgarnąć bo pojawią się też drobni sponsorzy z tych krajów, ale to dla nich ochłapy.

        3. To nie my „hakujemy system”, tylko uefa sama z siebie (bez naszego udziału) arbitralnie zmieniła system z mniej na bardziej miarodajny (nie odwrotnie) pod względem porównywania siły lig, przez rozszerzenie pucharów o więcej miejsc. Dokładnie tak, jak w moim przykładzie z ligą francuską i angielską. A ty po prostu jesteś debilem, jeżeli tego nie rozumiesz. Można mieć różne zdanie na dany temat, ale tutaj to nie jest kwestia opinii, tylko uporczywego tkwienia w błędzie poznawczym i powtarzania w kółko tych samych kocopołów, które były już wielokrotnie wyjaśniane.

        4. @Emll

          Mądrej głowie dość dwie słowie – mówi stare polskie powiedzenie. Dopiero co napisałem, ale specjalnie dla Ciebie jeszcze raz:
          1) Reforma wprowadzająca LKE była niekorzystna dla federacji 16+. Mimo to w tej trzylatce zajęliśmy 17 miejsce. Gdyby nie ta zmiana, prawdopodobnie bylibyśmy wyżej za ten okres a na koniec ubiegłego sezonu bylibyśmy na 14. miejscu.
          2) Reforma wprowadzająca fazę ligową (i zmieniająca LKE na LK) oraz likwidująca znaczenie rankingu na tym etapie była korzystna również dla federacji 16+, a także bardzo korzystna dla klubów z niskim rankingiem (ergo: dla polskich klubów). Rzeczywiście, gdyby utrzymano system z LKE, prawdopodobnie dopiero w obecnym sezonie uzyskalibyśmy awans do top15 – pewnie około 14 miejsca.
          3) Gdybyśmy odpadali z ogórkami tak jak we wcześniejszych sezonach, żadne reformy by nie pomogły.

          Ad 1: Reforma wprowadzająca LKE była korzystna dla federacji z top15. To nie nasza wina, że te federacje skorzystały z niej w ograniczony sposób. Była ona idealna dla Szwajcarii, czy Austrii, a jednak te federacje zaliczyły potężny zjazd.
          Ad 2: Fazę ligową mamy dopiero drugi sezon, więc pewne efekty będziemy obserwować z opóźnieniem, jedynie niektóre widać już teraz. Polska w kolejnych latach powinna jeszcze bardziej się umacniać, ale to się okażę. Natomiast OGROMNYM plusem dla nas była likwidacja znaczenia rankingów przy fazie ligowej. Polskie kluby prawie zawsze były losowane z ostatniego koszyka. W efekcie grały 2 mecze z zespołem dużo mocniejszym, 2 z zespołem mocniejszym i 2 z zespołem nieco mocniejszym lub o zbliżonym poziomie. W fazie ligowej grają 2 z zespołami dużo mocniejszymi, 2 z zespołami nieco mocniejszymi lub o zbliżonym poziomie i 2 z zespołami słabszymi. Czaisz różnicę?

          Jeśli nie, to wyobraź sobie, że Raków w LE ma 1 mecz z Atalantą, 1 ze Sportingiem, 1 ze Sturmem, 1 z zespołem na poziomie Sturmu i 2 ze słabszymi zespołami. W takim zestawieniu bilans 1-1-4 byłby jakąś totalną katastrofą. Ja bym raczej oczekiwał powiedzmy 3-2-1. Pomijam tu fakt, że w LE gra się teraz 8 meczów.

          Ad 3: No właśnie – zeby korzystać z tych benefitów, trzeba awansować do fazy ligowej. Dopiero reforma LIGOWA ułatwiła to zadanie federacjom 16+, ale i tak ten awans trzeba wywalczyć. Na przykład takiemu Besiktasowi to się nie udało. I wielu innym drużynom. Hajduk czy Partizan nie są w stanie awansować nawet do LK. Zwiększenie liczby zespołów? Przypominam, że parę lat temu polskie ekipy nie odpadały w play-off tylko w rundach początkowych. Rekordowy był sezon, gdy poodpadały jeszcze w lipcu. To dlatego spadliśmy w rankingu tak nisko. Piszę o tym, bo gdyby było tak, że regularnie odpadamy w q4, to można byłoby uznać, że pomogło nam rozszerzenie rozgrywek z 80 do 108. Ale my odpadaliśmy w q2 i q3. Odpadaliśmy z rywalami, których obecnie jednak regularnie ogrywamy. I eliminujemy rywali, o których parę lat temu byśmy drżeli. Kilka lat temu polskie kluby były notowane gdzieś pod koniec drugiej setki. W top108 był jeden, może dwa. Obecnie mamy takich klubów może 6. Więc jednak samo sobie pomagamy. A skoro z tej szóstki trzy są gdzieś z zakresu 81-108, to i my odnosimy korzyść z rozszerzenia rozgrywek.

          Reasumując: obecny system jest dla Polski dużo korzystniejszy niż poprzedni (z LKE), a także korzystniejszy niż wcześniejszy (z 48LE), dzięki większej ilości klubów grających jesienią oraz zniesieniu znaczenia współczynnika w tej fazie rozgrywek. Ale gdyby nie wyższy poziom polskich klubów, te zmiany NIC by nam nie pomogły.

          A przede wszystkim w tym momencie jesteśmy na etapie, w którym okaże się, jak dobrze polskie kluby będą potrafiły te korzyści skonsumować. No właśnie – skonsumować, czy zainwestować i dalej się rozwinąć.

      2. Ale o jakim porównywaniu lig można mówić gdy mistrz Norwegii walczy o punkty z Interem Mediolan w LM, podczas gdy mistrz Polski walczy o punkty z KUPS Helsinki. W fazie ligowej Bodo kasowało punkty na Manchester City, a Lech gubił na Lincolnie Red Imps. Brann też poradziło nie gorzej w LE niż Jaga w LK. Rosenborg, Fredrikstad, Viking odpadły w eliminacjach z Crystal Palace, Mainz i Basaksehirem. Raków, Jaga, Legia trafiły na zespołamy z Albanii, Bugarii i Szkocji (gdzie tu można cokolwiek porównywać?)

        1. No właśnie o jakim porownsniu mówisz?

          Z iednej strony psioczysz na pecha ze dostał od crveny bo byl nierozstawiony, x drugiej nierozstawionemu klubom Norwegii mówisz jakie oni mieli nieszczęście że odpadli. Lol

          Jagiellonia legia były rozstawione bo zapracowały sobie na to tak jak bodo w LK.
          Jedyne co można napisać to to ze rakow mial szczęście bo trafil na niefomagajacego rozstawionego przeciwnika w 3 rundzie.

          Więc tak, w logice a la adam L. Jest tak. Jak my odpadamy z genk czy crvena bo jestesmy nierozstawieni to zlamsy jesteśmy, jak przechodzimy będąc faworytami to dalej zpamasy vo przecież nie można porównywać do Norwegii bo oni to mieli nieszczęście biedulki.

          1. Prawda, ale jednak jakość przygody Mistrza Polski a Mistrza Norwegii w jednym tygodniu nie umyka uwadze. Może się zdarzyć że Bodo wytnie Inter bardziej przekonująco niż my anonimowy zespół z kraju niezainteresowanego piłką.

          2. No ja to wszystko rozumiem, Wojtek.

            Naprawdę, ale ta indukcja jak dla mnie jest poprostu słaba jakościowo.

            Trochę tak jak pisać PSG wygrywa LM to liga francuska jest lepsza od włoskiej.
            Ta sama metodologia.

          3. W tym konkretnym poście chodziło mi o to, że nie można porównywać wyników w osiąganych w LK z wynikami osiąganymi w LM.

            Jestem w stanie bardziej zrozumieć porażki z top5 (bo od 20 lat nikogo z top5 nie wyeliminowaliśmy, natomiast nie potrafię zrozumieć dlaczego Pafos z Cypru potrafiło sobie poradzić z Crveną natomiast dla Mistrza Polski to była za silna drużyna (gdyby to jeszcze był pojedynczy przypadek, ale my ostatni graliśmy w LM w 2016/2017).

          4. Krzysztof
            PSG i kluby włoskie przynajmniej rywalizują na tym samym poziomie- głównie LM i LE.
            Kluby polskie rywalizują poziom/ dwa poziomy niżej niż kluby z Norwegii i Danii (przynajmniej jeśli chodzi o fazę ligową). Niby jesteśmy wyżej w rankingu, ale nie potrafimy awansować do rozgrywek, w których z powodzeniem rywalizują zespoły z federacji, które w rankingu są niżej od nas.
            Jeżeli jesteśmy od nich lepsi to dlaczego nie potrafimy awansować do LE/LM ( i proszę mi nie pisać, że Brann to norweski hegemon).

          5. Chłopie,

            ALE MY JESTEŚMY PIERWSZY SEZON WYŻEJ OD NICH! Czego nie rozumiesz?

            Adnotacja dodatkowa
            Jeteśmy wyżej w rankingu i tylko w rankingu póki co, bo jeszcze nie ma żadnych benefitów z tego tytułu.

            W tym sezonie startowaliśmy do eliminacji niżej Chorwacja czy Serbia – takie są fakty. Porównajmy się z tymi ligami Oni w tym sezonie i poprzednim startowali z wyższego pułapu od naszego.

          6. @Adam L

            „Kluby polskie rywalizują poziom/ dwa poziomy niżej niż kluby z Norwegii i Danii (przynajmniej jeśli chodzi o fazę ligową). Niby jesteśmy wyżej w rankingu, ale nie potrafimy awansować do rozgrywek, w których z powodzeniem rywalizują zespoły z federacji, które w rankingu są niżej od nas. Jeżeli jesteśmy od nich lepsi to dlaczego nie potrafimy awansować do LE/LM ( i proszę mi nie pisać, że Brann to norweski hegemon).”

            Dokładnie to 2 najlepsze kluby z Norwegii i Danii grają wyżej niż nasze 2 najlepsze, ale już ich kluby nr 3 i 4 grają „niżej” (czyt. nigdzie) niż nasze 3 i 4. A ranking wyciąga ŚREDNIĄ z występów WSZYSTKICH klubów! Ludzie, którzy twierdzą że ligi norweska i duńska nie są lepsze od polskiej też odnoszą się do ogółu, a nie tylko do najlepszego klubu. Żadne z powyższych nie implikuje, że każdy polski klub jest mocniejszy od każdego norweskiego lub duńskiego, ani że najlepszy polski klub jest mocniejszy od najlepszego norweskiego i duńskiego! Jak można tyle lat siedzieć na stronie dotyczącej rankingu, i dalej nie rozumieć jego prostych zasad xD no brak mi słów.

            Już pomijam fakt, że wyżej to jesteśmy dopiero od niedawna i jeszcze nawet nie skorzystaliśmy z wynikającego z tego profitu, czyli krótszej ścieżki eliminacyjnej do wyższych rozgrywek. Co z kolei jest jednym z głównych czynników powodującym, że ktoś w tych wyższych rozgrywkach gra, a ktoś inny nie. Za 2 lata mistrz Polski na pewno zagra co najmniej w LE, nawet jeżeli w eliminacjach zaliczy same porażki po 0:10, ale zgodnie z twoją „logiką”, to wtedy nagle wykonamy progres, bo skorzystamy z gwarantowanego awansu do LE? xD

        2. @Adam L

          „Ale o jakim porównywaniu lig można mówić gdy mistrz Norwegii walczy o punkty z Interem Mediolan w LM, podczas gdy mistrz Polski walczy o punkty z KUPS Helsinki.”

          I kolejny raz to samo, czyli sprowadzanie porównania poziomu całej ligi do występów jednego klubu w jednym sezonie. xD Rozumiem, że ludzie mają tendencję do popełniania błędów poznawczych, ale taki upór i nieumiejętność wyjścia z tego błędu, mimo wielokrotnego zwrócenia na niego uwagi, musi świadczyć o jakimś upośledzeniu.

          Czyli liga francuska jest bez porównania mocniejsza od angielskiej, bo mistrz Francji wygrał LM, podczas gdy mistrz Anglii odpadł już w rundzie play-off? W dodatku mistrz Francji wyeliminował po drodze też 3 inne angielskie drużyny! Ależ mocarna musi być ta cała liga francuska, nie ma nawet czego porównywać.

          „Rosenborg, Fredrikstad, Viking odpadły w eliminacjach z Crystal Palace, Mainz i Basaksehirem. Raków, Jaga, Legia trafiły na zespołamy z Albanii, Bugarii i Szkocji (gdzie tu można cokolwiek porównywać?)”

          Tak, jak i Lech z LE odpadł z silnym klubem z Belgii (jak pokazała faza ligowa – silniejszym od Brann i jego eliminacyjnych rywali), ale o tym to niedobre wspominać. Jak Lech odpada z silnym rywalem, to dlatego że sam jest słaby, a jak odpada norweski klub, to o niczym nie świadczy – po prostu biedacy mieli pecha. To jest właśnie to „trzeźwe spojrzenie”.

          Poczytaj sobie o efekcie skupienia i efekcie potwierdzania – z całego szeregu błędów poznawczych, to są właśnie te główne, w których uparcie tkwisz.

        3. Ale jak to, właśnie w rankingu bijemy się o 10 miejsce, a mistrz Polski jeszcze nie gra w ćwierćfinale LM? To do dupy taki ranking, ja chcę wrócić na 25 miejsce!

        4. Adam L – porównanie lig, to nie porównanie pojedynczych zespołów. Od dawna mówie, ze my całą lige mamy silneijszą niż większość jak nei wszystkie kraje środka. Natomiast „mistrzów” mamy jeszcze sporo gorszych.
          Takze nie mamy Bodo, Slavii, Crvezdy, Qarabachu czy Ferencvarosu. Ale jeszcze raz zeby to do wszystkich wybrzmiało:

          Pojedzyczny zespoł NIE JEST wyznacznikiem całej ligi.

      3. @aaaaaaaaa @kikimora A ja w kółko odpowiadam na te same, irracjonalne argumenty – „nikt nikomu innemu nie zabrania robić podobnych (lub lepszych) wyników niż Polska.”

        No trudno jest awansować o 12 miejsc gdy jest się na 10. miejscu. Czechy nie awansują o tyle, bo to po prostu niemożliwe, żeby byli na miejscu minus 2 🙂 Poza tym, topowe zespoły z tych lig grają w LE i LM więc oczywiste, że nie nabiją punktów w LK.

        Polska awansowała bo była na miejscu poniżej 20. I tak, takim ligom LK pomogła. Ale teraz doszliśmy do ściany i albo będziemy dobrze grać w LE i LM albo spadniemy w rankingu.

        „Im więcej miejsc w pucharach, tym bardziej miarodajne jest porównanie poziomu całych lig”. No i fajnie. Tylko, że po pierwsze kluby z lig z silną czołówką i słabszym zapleczem odnoszą większe sukcesy w Europie. Po drugie, takie ligi są ciekawsze do oglądania (bo jeśli każdy może wygrać z każdym, to przestaje być racjonalne, a zamienia się w maszynę losującą, a przez przestaje też być ciekawe). Po trzecie i najważniejsze, polskie kluby równają w dół, a nie w górę jak w Anglii.

        1. Po drugie, takie ligi są ciekawsze do oglądania (bo jeśli każdy może wygrać z każdym, to przestaje być racjonalne, a zamienia się w maszynę losującą, a przez przestaje też być ciekawe).

          Ale Anglię to ty czase paczysz? :d

          1. Emll

            Spośród miliarda ludzi jak masz średnią 172 cm to znaczy że tam są goście co mają 160 cm i tacy co mają jak ten kolo z NBA koło 2m

            Co więcej, tam średnia jest zależna od regionu z którego pochodzą, północne bodajże mają wyższą średnią.

            Wiedząc że średnia Chińczyków to 172 cm wzrostu to pojawiają się też osobniki którzy maja 180 cm i tak % do populacji może być ich mniej niż krajach nordyckich. Jednakże takich osobiników mających 180cm i więcej będzie jakieś 100 mln jak nie więcej.

            Pokaż mi drugą pulę/nację która ma taki zasób ludzi o tym wzroście?

            Liczby całkowite tutaj przykrywają czapką całą europę a ty chcesz porównywać średnie :D.

            Ja proponuję jednak zrewidować długość fujarek czy mają przełożenie na osiągane wyniki,

            Ponoć japończycy mają krótkie ale oni zgoła o dziwo osiągają całkiem niezłe wyniki w piłce a i btw Koreańczycy też.

            Na marginesie Korea na MŚ w korei i Japonii wedle słów Dańca :” Ale zlały nas te krasnale” Pewnie Hajto mógłby dwa trzy zdania zamieścić jaką miał przewagę fizyczną nad nimi.

          2. no jasne…inwektywy które nie ja rozpocząłem 😀
            Oczywiście, że warunki fizyczne to tylko JEDEN Z wypadkowych, które wpływaja na sukcesy w piłce. Pozostałe dwa podałem: bogactwo kraju i stopień zainteresowania.
            Oczywiście też zawsze będą WYJĄTKI od reguły, np Brazylia, ale to właśnie z kolei my jesteśmy wyjątkiem in minus…kadra trochę ruszyła w 2016, teraz trochę liga, może to jakoś będzie…

            Po prostu ciężko jest znaleźć drugi kraj o tak bardzo underperformance uwzględniając dobre warunki wpływające na sukcesy, jak my… niestety

          3. Wypadek to ty musiałeś mieć i się mocno przy tym walnąć w głowę

          4. Wiesz co to inwektywa Emll?

            Wskaż mi gdzie skierowałem obraźliwe słowa w twoim kierunku?

            Druga sprawa, szydzę z tematu dysputy nie z Ciebie.
            Mylić każdy się może i ja to rozumiem.
            Głupotą jest w tym tkwić.

          5. EmII – już pomijam, że omawianie Chin to lekka paranoja, to nawet jakby wziąl 1% Chinczyków interesujących sie piłką w Chinach do całej ludnosci Portugalii ( bez wzgledu na procent zainteresowania), to nadal Chinczycy mają tutaj przewagę… czysta matematyka….

        2. „No trudno jest awansować o 12 miejsc gdy jest się na 10. miejscu. Czechy nie awansują o tyle, bo to po prostu niemożliwe, żeby byli na miejscu minus 2”

          Długo nad tym myślałeś?

          „Polska awansowała bo była na miejscu poniżej 20. I tak, takim ligom LK pomogła. Ale teraz doszliśmy do ściany i albo będziemy dobrze grać w LE i LM albo spadniemy w rankingu.”

          Nie tyle pomogła, co jej wprowadzenie po prostu zmusiło federacje z dalszych miejsc do grania i punktowania w LK, bo od tego momentu zwyczajnie startowali w LK, zamiast w LE jak wcześniej. I NIE MOGLI grać wyżej (poza mistrzem). Dzięki ostatnim reformom kraje z dalszych miejsc zdobywają więcej punktów, owszem, ale to dlatego że pula jest większa. Jeżeli wszyscy mają więcej punktów, to po prostu punkty mają inną wartość, ale żeby piąć się w górę rankingu nadal trzeba ich zdobywać więcej od innych, i nic się w tej kwestii nie zmieniło.

          A nam konkretnie pomogło zwiększenie liczby miejsc w pucharach, ale nie dlatego że „hakujemy system”, tylko dlatego że polska liga jest wyrównana, a nie ciągnięta przez jednego dominatora. Jakaś Serbia czy inny Azerbejdżan w top50 mieliby po jednej drużynie, ale w top100 też nadal po jednej. My w top50 mielibyśmy zero, ale w top100 mamy już cztery. Rozszerzenie porównania o więcej drużyn po prostu pokazało, że polska liga jest zasadniczo mocniejsza od serbskiej i azerskiej, a te ich pojedyncze kluby nie były żadnym wyznacznikiem poziomu ligi. Dla nas szersze porównanie jest korzystne, a dla nich najlepiej by było, gdyby miejsc w pucharach było jak najmniej. Ale to ten drugi przypadek zakłamuje obraz, jeśli chodzi o porównanie lig, NIE NA ODWRÓT.

          Pomogło nam też rozszerzenie ścieżki mistrzowskiej na wszystkie rozgrywki (a nie tylko el. LM, jak było kiedyś). A to ze względu na fakt, że w tak wyrównanej lidze co roku mogliśmy mieć innego mistrza, przez co startował on potem każdorazowo z niskim współczynnikiem, a to z kolei znacząco utrudniało przejście eliminacji. Teraz ten problem zniknął. I to również WTEDY zakrzywiało obraz, a nie teraz, bo wcześniej klub A mógł mieć de facto łatwiej niż będący na podobnym poziomie klub B – wyłącznie dlatego, że grał w słabszej lidze. Dzięki temu miał ciągłość, która dawała mu rozstawienie, które dawało mu łatwy awans, podczas gdy B dostawał trudniejszych rywali i odbijał się od ściany (a w kolejnym sezonie był zastępowany przez będący na tym samym poziomie C, i tak w kółko). Co z kolei skutkowało tym że słabsza liga mogła być w rankingu pozycjonowana wyżej niż ta mocniejsza, i to właśnie dzięki temu że była słabsza. Absurd, nie?

          „Tylko, że po pierwsze kluby z lig z silną czołówką i słabszym zapleczem odnoszą większe sukcesy w Europie.”

          No tak, ale to wcale nie znaczy że te ligi są mocniejsze – przecież właśnie o tym jest mowa xD

          „Po drugie, takie ligi są ciekawsze do oglądania (bo jeśli każdy może wygrać z każdym, to przestaje być racjonalne, a zamienia się w maszynę losującą, a przez przestaje też być ciekawe).”

          Nie, nie są. Jest dokładnie odwrotnie. To w ligach zdominowanych przez jeden czy dwa kluby widzą, że rozgrywki stają się nudne, i nieustannie kombinują co na to poradzić. Z tego samego powodu w ligach amerykańskich powymyślali specjalne zasady, drafty, play-offy itp., żeby jak najbardziej wyrównać szanse, a nie odwrotnie.

          „Po trzecie i najważniejsze, polskie kluby równają w dół, a nie w górę jak w Anglii.”

          Nie ma tu czegoś takiego jak równanie w dół albo w górę. Obie ligi są wyrównane (nasza jednak bardziej) na określonym poziomie. Jeżeli chciałeś stwierdzić, że ten poziom w Anglii jest wyższy, no to rzeczywiście odkrywcze spostrzeżenie.

          1. Powtórzę: hakowanie systemu polega na tym, że dzięki LK wystrzeliliśmy w rankingu ZA BARDZO. To się oczywiście umiarodajni wtedy, kiedy 1-2 nasze kluby będą z automatu grać wyżej niż LK, czyli dopiero sezon 2027-28

          2. Wystrzeliliśmy adekwatnie do wcześniejszego miejsca, różnic punktowych, i wyników które osiągaliśmy. Jeżeli wyniki się pogorszą, to też zaliczymy adekwatny spadek. Tak ten ranking działa, nie jest to ani nic nowego, ani nie dotyczy tylko nas. A hakowanie na niczym nie polega, bo jest tylko twoim urojeniem, czego ci szczerze współczuję.

          3. pajacu, jakbyś umiał logicznie myśleć, to byś wiedział, że taki wystrzał jest możliwy tylko w sytuacji przejściowej, kiedy wszyscy gramy w LK, a JESZCZE system nie zmusza nas do grania wyżej

          4. @Emll
            „Powtórzę: hakowanie systemu polega na tym, że dzięki LK wystrzeliliśmy w rankingu ZA BARDZO. To się oczywiście umiarodajni wtedy, kiedy 1-2 nasze kluby będą z automatu grać wyżej niż LK, czyli dopiero sezon 2027-28”
            Czy według Ciebie nie powinniśmy korzystać z możliwości jakie daje LK? Czy Legia i/lub Jaga i/lub Raków powinni przegrać w 4 rundzie eliminacji, bo ZA BARDZO awansujemy?
            Jeszcze raz powtórzę (bo jakoś zawsze pomijasz w odpowiedziach części komentarza nie pasujące do twojej teorii):
            W ostatnich 3-4 sezonach to MY eliminowaliśmy z pucharów w fazie eliminacji kluby Duńskie, Czeskie, Szkockie, Cypryjskie a nawet (możesz sprawdzić jak nie wierzysz) Norweskie. To MY CZĘŚCIEJ POKONYWALIŚMY te kluby w fazie grupowej/ligowej i pucharowej na wiosnę NIŻ ONE NAS. I to głównie dzięki temu awansowaliśmy na 12 miejsce! LK tylko dała możliwość z której skorzystaliśmy dzięki dobrej grze. A że walczyliśmy z bezpośrednimi rywalami w rankingu to ich wyprzedziliśmy, bo to MY odebraliśmy im punkty, a nie oni nam.
            Awansowaliśmy, bo graliśmy dobrze, a nie tylko dlatego, że LK powstała. LK gó..o by nam dała, jakbyśmy odpadli w tym roku z Maccabi Hajfa, Slikeborgiem albo Hibernianem, w zeszłym roku z Brondby, dwa lata temu z Austrią. Odlicz sobie te wszystkie punkty, które zdobyła Legia, Jaga i Raków i popatrz na którym miejscu byśmy byli.

          5. Wszystko zgoda, z tym, że 12 miejsce to jest nasz sufit, a nie podłoga, jak niektórzy tu przekonują

          6. „pajacu, jakbyś umiał logicznie myśleć”

            Mocne słowa, jak na umysłowego impotenta.

            „taki wystrzał jest możliwy tylko w sytuacji przejściowej”

            No trudno żebyśmy teraz awansowali o kolejnych 10 miejsc. Im niżej jesteś, tym łatwiej przeskakiwać o kolejne miejsca. A im wyżej, tym trudniej, bo są większe różnice punktowe i mniejszy margines na rotacje. Skoki z 35 na 25, albo z 25 na 15, w ciągu dwóch sezonów, nie są niczym szczególnym, i nie tylko my to robimy. Skok z 15 na 5 w takim czasie jest już praktycznie niemożliwy. Brawo, geniuszu. Tylko co to ma w ogóle do tematu?

            „a JESZCZE system nie zmusza nas do grania wyżej”

            System nie zmusza do grania wyżej, tylko to umożliwia. Granie wyżej jest celem, a nie jakąś niedogodnością, i tylko ewentualnie mistrz będzie miał to zagwarantowane.

            Granie w LK nie jest żadnym hakowaniem systemu, tylko po prostu taki jest aktualnie poziom naszych klubów. To prawda, że inni, będąc niżej w rankingu, grają w LM czy LE. Ale mają tam 1-2 kluby, a ich 2-3 kolejne odpadają w eliminacjach i niczego nie wnoszą. My za to mieliśmy w fazie ligowej wszystkie 4/4 kluby, a ranking jest oparty na ŚREDNIEJ, i dlatego nasz wynik jest wyższy.

            To nie jest żadne pierdolone hakowanie, tylko takie jest główne założenie tego rankingu. On ma odzwierciedlać ŚREDNI poziom pucharowicza z danego kraju. Nie poziom najlepszego, tylko ŚREDNI poziom WSZYSTKICH pucharowiczów z tego kraju, bo celem rankingu jest ustalenie ile miejsc powinno temu krajowi przysługiwać. Dlatego punktowo lepiej mieć kilku solidnych pucharowiczów, niż jednego zajebistego i resztę która nic nie daje. Ty możesz sobie uważać, że jedna drużyna w LM ma większą wartość, że to, że tamto, ale nie ma to żadnego znaczenia. Ten ranking nie istnieje dla hecy, tylko ma konkretny cel i został tak skonstruowany, żeby go spełniać.

          7. Z punktu widzenia tego celu: jeżeli ktoś ma 2 drużyny w LM i LE, ale za to 2 kolejne są już za słabe nawet na grę w LK, to po co mu dawać miejsce nr 5? Jeżeli już nr 3 i 4 są słabe? Lepiej przydzielić to miejsce temu, kto może i nie zagrał w LM, ale za to wprowadza do fazy ligowej wszystkie swoje drużyny. Czyli ma średni poziom, który pozwala przypuszczać, że i nr 5 może coś wnieść.

            Taka jest w dużym uproszczeniu logika. Dlatego ranking jest oparty na średniej, i dlatego zestaw 4 LK jest lepszy niż 1 LM + 1 LE, wbrew temu co ty tam sobie twierdzisz. I nie jest to ani celowe działanie z naszej strony, ani nieintencjonalne „hakowanie”, tylko po prostu odpowiada to charakterystyce naszej ligi, która nie ma zbyt mocnej czołówki, ale ma stosunkowo wysoki średni poziom.

          8. łosiu, to co piszesz, zgadza się się z grubsza z faktami, tylko problem właśnie w tym, że to jest żenada (biorąc pod uwagę ludność, poziom gospodarki i zainteresowani piłką w Polsce) , że nie potrafimy nawiązać NAWET walki z europejskimi średniakami, typu Genk, czy Crvena
            To już było tyle razy wałkowane:
            – brak gry w LM/LE
            – brak wyeliminowania zespołu z top5 od 2003r (jest dziś świetny artykuł o tym na sport.pl)

          9. No właśnie – to, co ja piszę, jest logiczne i oparte na faktach. A twoje wysrywy to są same dowody anegdotyczne albo niezwiązane z tematem pierdolety.

            Jak inni nabijali punkty w LK, podczas gdy Legia i Raków grali w LE, to nikt nie mówił, że to niesprawiedliwe i coś tam coś tam, tylko że czemu my nie możemy mieć tylu punktów, ale my słabi jesteśmy. Jak te punkty nabiliśmy to nagle jest hakowaniem systemu, i nadal jesteśmy słabi, bo nie gramy w LE. Jak zagramy w LE, ale akurat ktoś inny zdobędzie więcej punktów w LK, to znowu będzie że łojeny ale my słabi, bo Rumunia punktuje lepiej. Albo że ale słabi jesteśmy, bo nie gramy w LM, a Kajrat gra! A jak wejdziemy do LM i przegramy tam 7/8 meczów jak Kajrat, to znowu: ale słabi jesteśmy, tylko przegrywamy, a zobaczcie jak fajnie Slovan wygrał z Betisem w LK (wcale nie rezerwowym)! I tak w kółko.

          10. @Emll

            A teraz sprawdźmy fakty:

            3 lata istnienia LKE. System niekorzystny dla federacji 16+. Za te trzy lata Polska jest na 17. miejscu. Mieliśmy dwa razy po 1 klubie i raz dwa kluby.

            Czy serio uważasz, że 4 kluby w 3 sezony to jakieś cuda-wianki? Nie mieliśmy co sezon 2-3 kluby, tylko dwa razy mistrza, a raz mistrza i Legię. I zrobiliśmy w trzy sezony wynik o niecałe 3 punkty gorszy niż zajmująca 11 miejsce Dania. Czy to jest „za szybko”???

            Zatem, gdy wprowadzono reformę ligową i zniesiono wagę współczynnika przy losowaniu tej fazy, Polska w rankingu była na 17 miejscu. Obecnie jesteśmy na 12 i walczymy o 10. Czy to jakiś wyjątkowy wystrzał w górę? Nie bardzo.

            Pozostałe federacje z miejsc 11-16, to Dania, Izrael, Grecja, Szwajcaria, Norwegia i Austria.

            Z tego grona w ciągu następnych 2 lat wypadł Izrael (być może „pomogła” wojna domowa), a także Austria i Szwajcaria, pomimo dobrych pozycji startowych. Przegoniliśmy Danię, bo ich dwie eksportowe drużyny nie zaliczyły dobrych sezonów, a także Norwegię, gdzie praktycznie zostało tylko Bodo. Minimalnie zmniejszyliśmy dystans do Grecji. Zmniejszyliśmy też dystans do Czechów i Turków, którzy po tej trzylatce mocno od nas odstawali.

            Jeszcze raz: 3 federacje, czyli Izrael, Austria i Szwajcaria same się wypisały słabą grą swoich klubów (lub decyzjami politycznymi). To nasza wina? To wina systemu? Nie wydaje mi się. Austria rok temu miała w LK tyle samo ekip co Polska, plus dodatkowo dwie w LM, gdzie za sam udział dostaje się bonus. Podobnie Szwajcaria.

            Kolejne 2 federacje to Dania i Norwegia. Kopenhaga grała w tej samej LK co Legia i Jagiellonia, ale pamiętamy doskonale, że grała dużo słabiej, a w bezpośrednim starciu górą była Jaga. Również Molde grało w tych rozgrywkach i również grało słabiej. Z kolei Molde rozegrało z polskimi ekipami trójmecz i zanotowało bilans 1-0-2.

            W obecnym sezonie z rozgrywek odpadły w eliminacjach dwa zespoły z Danii. Jeden przegrał z Jagiellonią. Odpadły też trzy norweskie ekipy. Czy to nasza wina? Wydaje mi się, że nie sądzę.

            To w sumie 5 federacji, które wyprzedziliśmy. 17-5=12. I jesteśmy właśnie na 12 miejscu. Gdzie tu „zbyt szybki awans”? Dlaczego miałby być niezasłużony? Czy jesteśmy słabsi od Szwajcarów i Austriaków??? Jagiellonia nieuczciwie wygrała z Silkeborgiem??? Legia oszukiwała eliminując Molde?

            Trzeba kompletnie nie rozumieć systemu i liczb, żeby pisać, że „wystrzeliliśmy ZA BARDZO”.

            =====================

            No i jeszcze mała uwaga do trzylatki z LKE. Czy na pewno nasz wynik był jakoś wyjątkowo zaburzony? Moim zdaniem zaburzony to był okres, gdy osiągnęliśmy dno, czyli trzy kolejne sezony bez fazy grupowej. To była anomalia na minus, która wielu ludziom zaburzyła widzenie.

            Biorąc wcześniejsze trzylatki, Polska zwykle meldowała się w okolicach 17-20 miejsca. Trzylatka 2017-2020 to wyjątkowo słaby okres, w którym skończyliśmy na 32 pozycji. Sytuacja, gdy polskie kluby odpadały w 1, 2 i 3 fazie kwalifikacji, a gra w q4 to był sukces.

            Teraz polskie kluby przestały odpadać w kwalifikacjach z ogórkami, a dodatkowo w fazie ligowej współczynnik klubowy przestał mieć znaczenie. I to sprawiło, że na razie w pierwszej trzylatce z fazą ligową (na razie to dwulatka), Polska jest w grupie federacji 7-9. Zobaczymy jak to będzie wyglądać za rok, gdy będziemy mieć 5 klubów na starcie i zwiększone szanse, tak jak do tej pory mieli nasi rankingowi rywale.

          11. A, jeszcze fact checking. Jednym z większych beneficjentów wprowadzenia LKE była Grecja. W pierwszym sezonie dzięki PAOKowi, który nabił ponad połowę punktów dla nich no i dzięki trzeciemu sezonowi, gdzie Olympiakos wygrał rozgrywki, a PAOK dotarł do ćwierćfinału. Co ciekawe, drugi sezon LKE to kompletna klapa w wykonaniu Greków.

            Poprzedni sezon to Olympiakos i PAOK w LE, ale Panathinaikos mocno punktował w LK.

            Obecny sezon, to gra Olympiakosu od razu w LM, między innymi dzięki wygranej w LK. Ale i tak najlepiej punktującym zespołem dla federacji jest AEK, który przecież gra w LK!

            Po sezonie 20/21 Grecja była na 20 miejscu. Rok później na 15, potem znów 20 i znów 15. Pierwszy sezon fazy ligowej wywindował Grecję na… 12 miejsce. No i obecnie Grecy walczą o top 10.

            Czekam zatem teraz na utyskiwanie, jak to Grecja hakuje system, jak nie zasługują na swoje miejsce w rankingu, i jak to „za szybko” awansowali.

          12. @Emll
            „to co piszesz, zgadza się się z grubsza z faktami, tylko problem właśnie w tym, że to jest żenada (biorąc pod uwagę ludność, poziom gospodarki i zainteresowani piłką w Polsce)”

            Jak zwykle gdy zaczyna brakować argumentów to wyciągasz ten o gospodarce, który jest bez sensu sam w sobie. Po za tym my nie rozmawiamy o teoretycznym potencjale tylko istniejącym stanie. I to że tobie się wydaje, że już dawno powinniśmy mieć klub (przynajmniej jeden) na poziomie LM nic do dyskusji nie wnosi i nic nie zmieni. Twoje chciejstwo nie ma żadnego wpływu na zarządzanie i inwestycje w polskiej piłce, a dyskusja na ten temat to mogłaby się toczyć na poziomie akademickim i trzeba by się cofnąć kilkadziesiąt lat wstecz, żeby zrozumieć czemu jest jak jest.

            Siła gospodarki nie ma BEZPOŚREDNIEGO przełożenia na wyniki (choć oczywiście silna gospodarka ułatwia inwestowanie w sport) nie tylko w piłce nożnej, ale ogólnie sportowe. Ale jeżeli chodzi o piłkę nożną, to przypomnij mi kiedy dwie największe gospodarki świata Chiny i USA zdobyły mistrzostwo świata w piłce nożnej?

          13. i własnie tu widać wyraźnie z jakim „poziomem” intelektualnym mam do czynienia 😀
            Czy w USA, czy Chinach piłka nożna jest sportem nr 1? Dodatkowo jeszcze w przypadku Chin wchodzą w grę uwarunkowanie genetyczne

          14. @Emll
            Chiny:
            piłka nożna jest określana jako drugi, czwarty najpopularniejszy w tym kraju. Są rządowe projekty i wsparcie. Chiny mają aspiracje do bycia najlepszym we wszystkim. Ale jakoś nie są w stanie odegrać większej roli na MŚ. To chyba słabo jak na tak ludny i bogaty kraj. No ale tak, przecież Ty wyraźnie napisałeś, że chodzi o sport numer jeden, bo wtedy gospodarka ma znaczenie, ale jak to jest 3, albo nie daj Boże 4 sport w danym kraju, to gospodarka już się nie liczy. No tak, logiczne.
            USA:
            Amerykanie to się interesują wszystkim. Zgadnij który mundial miał najwyższą oglądalność na stadionach… Ułatwię Ci:
            „Mistrzostwa Świata FIFA 1994 w Stanach Zjednoczonych pozostają złotym standardem pod względem całkowitej frekwencji. W ciągu zaledwie 52 meczów turniej przyciągnął 3,59 miliona widzów, średnio prawie 69 000 na mecz – zdumiewająca liczba, która nadal jest rekordem wszech czasów pod względem całkowitej frekwencji.”
            W 1994 roku, ponad 30 lat temu, czaisz? I pewnie dlatego, że to nie jest sport numer jeden w stanach to gra w tamtejszej lidze np Messi i USA znowu organizują MŚ. No tak, logiczne. Według niektórych szacunków piłka nożna wspieła się na piąte miejsce w rankingu popularności. A, zapomniałem, 5 miejsce, gospodarka i ludność nie mają znaczenia…

          15. hahahhha jakim ty musisz byc pajacem muj borze….
            Zero kontekstu, że znaczna część frekwencji 94r to byli ciekawscy – pewnie jakbys ich spytał o podstawowe zasady piłkarskie, to byłoby ciężko; poza tym ceny biletów nie miały jeszcze wtedy tak chorych cen jak obecnie, stadiony miały inne wymagania techniczne itd – można tłumaczyć w nieskończoność jak groch o ścianę… gdyby w Niemczech 2006 przykładowo były dostępne stadiony z lat 90, do tego miejsca stojące, to ten rekord spokojnie byłby pobity

          16. @Patronus

            „A, jeszcze fact checking. Jednym z większych beneficjentów wprowadzenia LKE była Grecja. W pierwszym sezonie dzięki PAOKowi, który nabił ponad połowę punktów dla nich no i dzięki trzeciemu sezonowi, gdzie Olympiakos wygrał rozgrywki, a PAOK dotarł do ćwierćfinału.”

            Przecież Czechy też były mocnym beneficjentem powstania LK, podobnie jak Norwegia. Pisałem o tym wielokrotnie, że inni też „hakują system” we wcale nie mniejszym stopniu, ale to nie pasuje niektórym osobom do narracji. Bo tylko my hakujemy, a inni to nie, inni jak nabijają punkty, to dlatego że są mocni. xD

            W momencie powstania LK Czesi byli na 17. miejscu, a Norwegia na 22.

            W pierwszym sezonie istnienia LK mistrz Czech, czyli Slavia, najpierw odpadł z el. LM z Ferencvarosem, a następnie z el. LE z Legią. Czyli, jak to niektórzy tutaj lubią pisać: „gdyby nie LK, to nie graliby nigdzie”. A tak pograli w LK i nastukali tam punktów, bo doszli do 1/4 finału. Dodatkowe punkty dorzucił Jablonec, który też nie powinien grać nigdzie, bo trafił do grupy LK po spadku z el. LE. I jedynie Sparta zagrała w LE (zresztą również po spadku – z el. LM), ale do rankingu dorzuciła z tej trójki najmniej. Slavia sama nabiła blisko połowę wszystkich punktów Czechów z tego sezonu, wyłącznie dzięki grze w „pucharze biedronki” po dwóch odpadnięciach w eliminacjach.

            Norwegom poszło jeszcze „lepiej”, bo ich mistrz odpadł z el. LM już w I rundzie po dwóch porażkach z Legią. I potem tylko on jako jedyny zagrał w fazie grupowej LK. Czyli „gdyby nie LK”, to Norwegowie zaliczyliby pusty sezon. A tak, Bodo też doszło do 1/4 finału i nastukało masę punktów.

            W efekcie, zarówno Czechy jak i Norwegia nabiły wyraźnie więcej punktów niż my. I stało się to głównie dlatego, że ich mistrzowie odpadli z Legią, a potem nabijali sobie punkty w słabszych rozgrywkach. To dopiero hakowanie systemu! Tylko dziwne, że nikt wtedy tak na to nie patrzył, a zamiast tego wszyscy pokazywali, jak to Czesi i Norwegowie świetnie sobie radzą, bo zaliczają ćwierćfinały, nie to co my.

            W kolejnym sezonie u Czechów znowu najwięcej punktów ugrała Slavia w LK (po drodze wyeliminowała Raków), a dodatkowe punkty dorzuciła druga ekipa w LK – FC Slovacko. Viktoria Pilzno zagrała co prawda w LM, ale zaliczyła tam komplet porażek. Więc „gdyby nie LK”, punktowo byłby to kolejny fatalny sezon Czechów.

            U Norwegów z kolei najlepiej punktowało Molde – oczywiście w LK. Bodo zagrało w fazie grupowej LE, ale ugrało tam raptem 4 pkt. Czyli tyle, co Raków w następnym sezonie, a mniej niż Legia w poprzednim.

            I oto nadszedł trzeci sezon istnienia LK, który wywindował Czechów już na 10. miejsce, a Norwegów na 14.

            I tutaj trzeba powiedzieć, że Czechom wydatnie pomogły w tym dobre (wreszcie) występy w LE Slavii i Sparty. Ale i tak najwięcej punktów (ponad 40% całego dorobku Czechów z tego sezonu) nabiła Viktoria, która tym razem shakowała system wygrywając wszystkie mecze w słabej grupie „pucharu biedronki”, a następnie dochodząc tam do 1/4 finału.

            Norwegowie zaś jeszcze większą część swoich punktów nabili w LK. Znów mieli zestaw LE + LK, tylko tym razem to Molde zagrało w LE, a Bodo w LK. Oczywiście więcej dało Bodo grające w LK. I tutaj ciekawostka: co prawda Molde punktowo było niewiele gorsze, jednak rzecz w tym, że więcej punktów i tak nabiło już po spadku do LK (wygrane z Legią i Cercle) niż wcześniej w fazie grupowej LE. Ogólnie, Norwegowie 75% punktów z fazy zasadniczej zawdzięczali meczom w LK, a tylko 25% LE (z uwzględnieniem eliminacji różnica byłaby jeszcze większa).

            Podsumowując, w 3 sezony od powstania LK Czesi awansowali z 17. na 10. miejsce. W tym czasie tylko raz zagrali w LM, co skończyło się kompletem porażek. Zaliczyli po prawdzie dwa udane występy w LE, ale i tak najwięcej punktów naklepali sobie w LK (dwa ćwierćfinały). Norwegowie z kolei w te 3 sezony przeskoczyli na 14. miejsce. W tym czasie nie grali w LM (tak jak my), a w LE pojawili się dokładnie 2 razy (tyle samo co my), gdzie jednak ani razu nie wyszli z grupy (tak jak i my, mieli zresztą niemal identyczny bilans w LE). Ich rankingowy skok to były niemal wyłącznie punkty nabite w LK (1/4 + 1/8 finału).

            W ciągu tych 3 sezonów my tylko 2 razy graliśmy w LK. To jeszcze raz, jak to było z tym hakowaniem?

            Niektórzy też lubią przywoływać argumenty typu „nie powinniśmy być tak wysoko, bo Legia odpadła z klubem z Cypru”. I już chuj z tym, że de facto wygraliśmy 5 z 6 ostatnich meczów z Cypryjczykami (ale wiadomo, to ten jeden jest decydujący). Sprawdźmy w ramach ciekawostki, czy czasem czescy i norwescy mocarze w trakcie swojego marszu w górę nie odpadali np. z polskimi cieniasami z okolic 30. miejsca w rankingu. No i tak, w tych 3 sezonach Bodo odpadało i z Legią i z Lechem. Molde wzięło rewanż na Legii, ale ogólny bilans to 3-1-2 dla nas, a w awansach 2-1. Z kolei Slavia grała z Legią i Rakowem, i ogólny bilans to 2-1-1 dla nas, a w awansach 1-1. Jakim cudem Czechy i Norwegia mogły awansować być tak wysoko, jak ich kluby nie radziły sobie z klubami z jakiejś Polski z 30. miejsca? To musi być jakieś oszustwo albo błąd w matriksie, prawda? Prawda?

          17. „Dodatkowo jeszcze w przypadku Chin wchodzą w grę uwarunkowanie genetyczne”

            Jasny gwint xD za każdym razem, gdy myślę, że już nic głupszego tu nie przeczytam, to pojawia się Emil albo inny Adam z kolejnym błyskotliwym spostrzeżeniem

          18. motyla noga, co za zjeb…:D to sprawdz sobie średni wzrost w Chinach. Że niscy też mogą być dobrymi piłkarzami? Jasne, ale to automatycznie ogranicza ilościowo wybór – ilu Polaków o wzroście Patryka Kuna gra na poziomie ESA? Myślisz, że proporcjonalnie do rozkładu wzrostu w społeczeńtwie? A sorry zapomniałem… ty nie myślisz…

          19. średni wzrost Chińczyka 173-175cm, średni wzrost Włocha i Portugalczyka 174-177cm…
            masz jeszcze jakieś „argumenty”?

          20. z których 4 liter wyciągnąłeś te dane? Bo ja znajduję 172 vs 174-175… ale skąd takie gamonie mają rozumieć, że 3cm w skali makro to jest dość spora różnica wpływająca na warunki fizyczne całej populacji i selekcję talentów

          21. Ani wzrost nie jest w piłce przesadnie istotny, ani Chińczycy nie są wcale niżsi niż inne narody, które jakoś sobie radzą, ani różnica 3 cm dla całej populacji nie mogłaby mieć istotnego znaczenia, kiedy ta populacja jest 150 razy większa. Żeby zawrzeć trzy absurdy w jednej tezie, to już trzeba mieć talent.

          22. Ostatni raz, bo gadanie z Tobą nie ma sensu. Rzucisz jakieś hasło z głowy, bez weryfikacji i bronisz go później, posiłkując się inwektywami..
            Różne źródła podają różne wartości. W samych Chinach jest duże zróżnicowanie, bo mieszkańcy północnych rejonów to może być nawet 175-178cm.
            3cm różnicy to niewiele, tylko Ty udajesz, że dużo. Jak myślisz, przy podobnej średniej gdzie będzie łatwiej znaleźć kilkudziesięciu wysokich mężczyzn, w kraju który ma 10 milionów czy w takim co ma 1,4 miliarda ludzi?
            Na transfermarkt możesz sobie znaleźć składy reprezentacji Chin i Portugalii, średnia wzrostu Chin 183cm, Portugalii – 181cm. Coś jeszcze?
            Inny sport gdzie wzrost jest ważny, może jeszcze ważniejszy – koszykówka. Chiny osiągają lepsze (co nie znaczy że dobre) rezultaty niż Polska, a przecież w Polsce średni wzrost mężczyzny to 180cm.

          23. Nawet gdyby Chińczycy faktycznie byli średnio o kilka cm niższi niż Portugalczycy, to i tak w ich populacji zawierałaby się pula odpowiadająca warunkom fizycznym populacji Portugalczyków, tylko że, lekko licząc, ze sto razy większa od tejże populacji. A ten coś pierdoli o „skali makro” i o „ograniczonym ilościowo wyborze”, no nie mogę z idioty xD jeżeli to nie jest troll, to naprawdę nie wiem, jak bardzo trzeba mieć nasrane w głowie, żeby płodzić takie absurdalne wywody xD

          24. idiota cie robił gamoniu 😀
            nie potrafisz zrozumieć prostej matematyki, że zainteresowanie w Chinach piłką nożną jest 10 razy mniejsze niż w Portugalii, że to jest wciąż kraj sporej biedy i wykluczenia społecznego – sprawdź sobie dane per capita, ale pewnie nie wiesz co to znaczy

          25. Nie wiem, co to ma do rzekomego upośledzenia genetycznego xD ale gwarantuję ci, że w Chinach pula ludzi zainteresowanych piłką jest również wielokrotnie większa niż w Portugalii. Wymyślaj dalej, przygłupie xD

          26. ŁOSIU
            co ma sama ilość zainteresowania do rzeczy, skoro polska ESA ma wartość praw tv tylko dwa razy mniejszą niż chińska liga przy ludności 30 razy większej 😀

          27. @aaaaaaa

            Dzięki za to zestawienie – nie chciałem już tak głęboko sięgać w temat. Ale przekonałeś mnie, Polacy shakowali system, zamiast uczciwie grać tak jak Czechowie i Norwesi.

            😉

            Co do Chińczyków grających w piłkę nożną, to nie wiem, czy powstała już na ten temat jakaś praca dyplomowa, ale ogólnie to kraj gdzie jest sporo planowania centralnego, a dobrze wiemy (?) jak to się kończy.

            Ogólnie w temacie pieniędzy i futbolu, to myślę, że ten wpływ jak najbardziej istnieje, ale nie „Excelowy”. Ma to różne przełożenia na różne elementy i w różne strony. Na przykład – dla ilu młodych gra w piłkę to szansa na zrobienie kariery? Jak zarabiasz u siebie 100USD miesięcznie, to wyjazd do II ligi polskiej, gdzie zarobisz 2000USD miesięcznie to El Dorado i wielu młodych chłopaków marzy o takiej karierze. I nie trzeba być wybitnym piłkarzem, żeby taki progres osiągnąć. Ale jeśli zarabiasz u siebie 2000USD miesięcznie, to kuszące są zarobki na poziomie powiedzmy 20kUSD. A żeby takie mieć to musisz już być naprawdę dobrym graczem. Trudniej to osiągnąć, więc mniej ludzi się garnie, lub też rezygnują po drodze.

            Z tego co czytam, w Chinach ostatnio przeprowadzili jakieś reformy, które odstraszyły sponsorów, a co za tym idzie również potencjalnych graczy. Ich rodzice wolą, żeby syn się wyedukował i zarabiał 2000 jako pracownik umysłowy niż żeby kopał piłkę i miał szansę zarabiać 3000…

            W polskiej 1 lidze zarabia się 12-15 tysięcy miesięcznie. Złapiesz kontuzję i koniec. Pograsz do 40 i koniec. A co potem? No to zamiast kopać piłkę, lepiej pojechać do reichu i kopać szparagi, czy coś tam, za podobne pieniądze.

            Pieniądze na pewno mają przełożenie na wyniki klubów piłkarskich, ale trzeba wiedzieć, jak i gdzie te pieniądze wykorzystać. Ale to długi i złożony temat. Więc w sumie można stwierdzić, że po trochu wszyscy mają rację.

            ===============

            WZROST

            Pele 173cm
            Maradona 165cm
            Messi 170cm
            Romario 167cm

            Nie trzeba być dryblasem jak CR7 czy RL9, żeby być świetnym piłkarzem.

            CHINY to ogromny kraj. I ludnościowo i powierzchniowo. Zatem mówienie o „wzroście Chińczyków” to jak mówienie o „wzroście Europejczyków i Amerykanów”. W zależności od regionu, średnia może być poniżej 170cm, ale też powyżej 175cm.

            Chiny to oczywiście bardzo bogate miasta portowe i prowincje na wybrzeżu, ale też biedne wioski w głębi kraju. To kraj wielki jak nasz kontynent. Mieszka tam 2 razy więcej ludzi niż w Europie (mowa o kontynencie)…

            Ale to kompletnie poza tematem. Bo jednego możemy być pewni – Chińczycy nie grają w LK i nie hakują systemu jak Polska.

          28. @Emll
            „nie potrafisz zrozumieć prostej matematyki, że zainteresowanie w Chinach piłką nożną jest 10 razy mniejsze niż w Portugalii, że to jest wciąż kraj sporej biedy i wykluczenia społecznego – sprawdź sobie dane per capita, ale pewnie nie wiesz co to znaczy”

            Ale żeś się pięknie zaorał..

            „Emll pisze:
            15 grudnia 2025 o 12:45
            nie, w tym przypadku powinno się uwzględniać pkb całkowite, które rozkłada się na kilkanaście klubów (mówię o potencjale oczywiście)”

            To było pod artykułem „Tylko jedno zwycięstwo w piątej kolejce” jakbyś chciał sprawdzić czego dotyczyła dyskusja, ale zapewniam Cię, że tego samego, a ty podajesz dwa wykluczające się argumenty.
            To kiedy liczymy PKB całkowite, a kiedy per capita?
            Dyskusja z Tobą nie ma sensu, ale jest całkiem zabawna 🙂

          29. „nie potrafisz zrozumieć prostej matematyki, że zainteresowanie w Chinach piłką nożną jest 10 razy mniejsze niż (…)”

            „ŁOSIU co ma sama ilość zainteresowania do rzeczy, skoro (…)”

            nie ma to jak dyskutować z samym sobą xD

          30. Do aaaaaaa: to kto spada w rankingu, skoro Polska, Czechy i Norwegia hakują system? Nie zaliczamy rosji, która haniebnie atakuje sąsiadów.

          31. EmII
            „łosiu, to co piszesz, zgadza się się z grubsza z faktami, tylko problem właśnie w tym, że to jest żenada (biorąc pod uwagę ludność, poziom gospodarki i zainteresowani piłką w Polsce) , że nie potrafimy nawiązać NAWET walki z europejskimi średniakami, typu Genk, czy Crvena
            To już było tyle razy wałkowane:
            – brak gry w LM/LE
            – brak wyeliminowania zespołu z top5 od 2003r (jest dziś świetny artykuł o tym na sport.pl)”

            Stary – skoro przyznajesz mu racje, to na cholere go wyzywasz? W ogole po co wyzywasz? To raz.
            Dwa – to ze nie jestesmy na poziomie którym byśmy chcieli, to sie zgadzam. Ale to nie jest rozmowa o faktach a o naszych marzeniach/wyobrażeniach/celach czy jak to jeszcze inaczej nazwać.

            Nie gramy w LM/LE bo nie prezentujemy takiego poziomu sportowego jeszcze. Oczywiście mowa o regularnej grze i nieodstawaniu tam poziomem. Bo pojednyczy awans do i Slovan do LM zaliczy.

            Juz o tym pisałem bardzo duzy wywód i ktoś tam pisał, że to oczywiste. No ja widac nie do konca. Więc powtórze jeszcze raz:

            POZIOM GRY PREZENTOWANY PRZEZ POLSKIE KLUBY TO NIE TO SAMO CO POZYCJA W RANKINGU.

            Ranking opiera się na wynikach gry w danym systemie pucharowym stworzonym przez UEFA. I nie służy do porównywania poziomów gry, tylko do wyznaczania kto i jak ma grac w europejskich rozgrywkach.

            I pamiętaj, że tak samo jak pozycja w rankingu jest pewną srednią, tak samo na poziom sportowy czy ogolnie siłe danej ligi ( nie tylko czysto to co na boisku ma znaczenie) wplywa najlepszy ale i najgorszy zespoł w danej lidze. Więc też to musi być pewna średnia.

            Więc nawet jak BODO wygra całą LM, to uwaga – NIE JEST to żadna kontrowersja, tylko czyste logiczne myślenie – nie musi to oznaczać ze cała liga norweska ma wyższy poziom sportowy od ligi polskiej. Bo to nadal będzie tylko jeden zespoł.

            A to że nie mamy zespołu jak Bodo, Slavia czy nawet Qarabach, to mam nadzieję, ze wszyscy co są na tej stronie wiedzą.

      4. aaaaaaaaaaa- brawo za logiczne myślenie. Dokładnie tak jest jak piszesz, nie inaczej.
        Oczywiście, że wprowadzenie LK nam pomogło. Ale samo wprowadzenie g…. by dało. Trzeba by się było jeszcze ogarnać.
        A analizując po prostu zwyczajnie same wyniki widać postęp. Ostatecznie jakie ma znacznie czy z Lincolnem grasz w kwalifikacjach LK, LE czy LM ? zadne – to nadal ten sam zespół prezentujący ten sam poziom, tylko rozgrywki inne.
        I kiedy zaliczalismy potezne wtopy w kwalifikacjach z zespołami duzo słabszymi od nas. Dzisiaj ich nie zaliczamy.
        Kiedyś grając ze „srednią europejską” mielismy ewidetnie minusowy bilans ( Czechy, Dania, Szwecja, Norwegia, Cypr itp.), teraz mamy wyrównany a najczęściej dodatni.
        Więc zmiana jest ewidentna.

        Tyle ze jeszcze nie aż tak duża, żeby być od razu na poziomie LE, o LM nie wspominając. Ale to całkowicie normalne. Bo taka zmiany nie nastąpią w rok czy dwa.

    2. „W polskiej lidze nie ma ani stabilizacji, ani przewidywalności.”

      Ale to dobrze, czy to źle? Może lepiej byłoby, gdyby na starcie sezonu panowie siadali i mówili „wygrywa Powiśle, spada Biała Białystok” i po co tyle się męczyć i biegać za piłką?

      Czy to źle, że mistrzem może zostać Raków, albo Jagiellonia? Czy to źle, że jeśli jesteś pizdą i nie masz pojęcia o zarządzaniu klubem sportowym, to z zespołu grającego w LM w 10 lat robisz zespół drugi raz broniący się przed spadkiem? Moim zdaniem to jest zaleta. Zdrowe ryby płyną pod prąd. Z prądem tylko zdechłe.

      „Tymczasem Bodo/Glimt eliminuje Inter w fazie pucharowej Ligi Mistrzów”, ale w lidze przegrywa mistrzostwo. Ta liga norweska to nie ma stabilizacji, ani przewidywalności. Niedawno coś-tam grało Molde, a teraz jest poza pucharami. Lipa. No, ale przecież oprócz Bodo, wiele innych norweskich klubów bryluje w pucharach, prawda? Cała lista tych klubów, tak?

      Ten, kto pisze, że „awans Polski w rankingu jest ze względu na wprowadzenie Ligi Konferencji” nie jest ani malkontentem ani „nie potrafi cieszyć się z sukcesów”. Po prostu nie rozumie systemu i powtarza bzdury imbecyli, którzy tak twierdzą. Wiele razy wykazywałem, że jest to bzdura, więc tutaj przypomnę tylko najważniejsze:
      1) POMIMO niekorzystnej dla federacji 16+ reformy wprowadzającej LKE, w trzyletnim rankingu Polska zajęła 17 miejsce.
      2) Korzystna również dla federacji 16+ reforma wprowadzająca FAZĘ LIGOWĄ pomogła Polsce na wejście do czołowej 15 i ugruntowanie sobie tam miejsca.
      3) Nie byłoby awansu w rankingu, gdyby poziom polskich klubów nie podniósł się i gdybyśmy wciąż odpadali z zespołami z Mołdawii, Słowacji i Luksemburga.

      Ale UWAGA: nikt nie twierdzi, że już osiągnęliśmy szczyt! Nikt nie pisze, że „ale super, bo gramy w LK!”. Wiele osób cieszy się z rankingowego awansu, z gry 4 ekip jesienią, ale wszystkie (no, może poza jakimiś anegdotycznymi wyjątkami) one oczekują, że jednak polskie kluby zaczną też regularnie grać w wyższych rozgrywkach.

      I teraz tak: po pierwsze słowo klucz to „regularnie”. Do tej pory tylko Legia zaliczyła kilka sezonów z fazą grupową, co potem jej właściciele koncertowo spaprali. Poza tym nigdy nie mieliśmy regularnie punktującego zespołu.

      Po drugie: piszesz o Grecji, Turcji i Czechach. Ale czemu porównujesz nas do tych federacji, skoro Polska przez wiele lat była europejskim pariasem i dopiero wchodzi na salony? Tymczasem topowe kluby greckie, tureckie i czeskie od lat korzystają ze smakołyków z uefowskich salonów. My jesteśmy na dorobku, a topowe kluby z tych federacji od lat mają zbudowaną markę. Cierpliwości…

      Ale jest jeszcze coś. Piszemy o topowych klubach z tych trzech federacji. A gdzie jest reszta? Reszty nie ma. Dwa, trzy, cztery kluby, a dalej czarna dziura. Turcja jesienią miała 3 kluby. ŻADEN turecki klub nie wszedł z eliminacji – grały tylko te, które już na starcie miały pewny udział. Fenerbahce miało pewną LE i tam grało. Samsunspor miał pewną LK i tam grał. Nie zrobili nic więcej niż minimum. Besiktas i cośtamspor odpadli w kwalifikacjach.

      Grecja? Olympiakos wygrał LK i między innymi dzięki temu w tym sezonie zagrał w LM. To co, źle, że dostał się tam dzięki LK? Powinni oddać swoje miejsce bardziej zasłużonemu Celtikowi? Poza piłkarzami z Pireusu są też Panata, PAOK i AEK. I dalej głęboka czarna dziura.

      Czechy to podobna historia. Sparta, Slavia i Pilzno. Latem czytałem, że Banik Ostrawa ma dołączyć do tego tercetu, że ma właścicieli i… no i dostali od Legii, potem odpadli z gry o LK, a w lidze bronią się przed spadkiem. Liga słabiutka jak sik komara, szósta Sigma ma praktycznie taką samą stratę do podium co przewagę nad strefą spadkową.

      Ja raczej porównywałbym polską ligę do Danii, Szwajcarii, czy Austrii. Federacje, które nawet 3-4 lata temu były dla nas jakimś niedościgłym wzorem, majaczyły na horyzoncie, chcieliśmy być jak oni. A teraz są za nami. Szwajcaria i Austria stoczyły się na dno. Czemu nie napiszesz o tych federacjach? Czemu te federacje nie korzystają na LKE, a nawet na wprowadzeniu fazy ligowej? Austria rok temu miała dwa zespoły w LM i dwa w LK. Teraz wszystkie ich zespoły odpadły jesienią. Szwajcaria wciąż łudzi się, że da radę wrócić do czołowej 15. Ale gdzie ich zespoły brylujące w LM przed laty?
      Dania trzyma fason dzięki Kopenhadze i Środkojutlandii. Dwa zespoły, któe jakoś ogarnęły temat. Ale Kopenhaga to w tym sezonie może skończyć w grupie spadkowej. Jeśli nie wygrają krajowego pucharu, to mogą pożegnać się z Europą. „Brak stabilizacji i przewidywalności”. Z kolei Midtjylland walczy o mistrzostwo i dzielnie gra w LE. A co z resztą ekip? Brondby odpadło nawet z Legią. Silkeborg dostał w czapę od Jagiellonii. Aarhus Gymnastikforening? Zobaczymy latem co zdziała w europejskich eliminacjach bez rozstawienia.

      Potem cała lista pojedynczych przypadków. Tak, Ferencvaros, Crvena Zvezda, Łudogorec i Dinamo radzą sobie. Ale czy ktokolwiek powie, że liga węgierska, serbska, bułgarska czy nawet chorwacka są lepsze niż ESA? A gdzie jest na przykład Hajduk Split? 15 sezonów bez awansu. Półtorej dekady chorwacki zespół regularnie grający w eliminacjach pucharów nie jest w stanie przejść do fazy ligrupowej. Partizan miał swietny ranking i rozstawienia i co? I g*w*o. Ile drużyn węgierskich i bułgarskich podbija Europę?

      I wreszcie na koniec. Skoro inni mogą cieszyć się z pojedynczych strzałów takich jak Kairat, czy Slovan w LM, to czemu my nie możemy? I to nie jest tylko wygrana z Chelsea. To jest też wygrana z Aston Villa. A to już dwa zespoły z angielskiej czołówki. To jest wykopanie z pucharów AZ Alkmaar. W obecnym sezonie trudniej o wskazanie jednoznacznych sukcesów, ale wszyscy mamy nadzieję, że takie przyjdą wiosną. Najpierw Lech, który zagra z Szachtarem lub Rayo i w obu przypadkach ma szanse na awans.

      Powtórzę. Nikt nie twierdzi, że polska piłka jest już topową ligą w Europie. Ale też trudno nie zauważyć, że w porównaniu z końcówką poprzedniej dekady zrobiliśmy ogromny postęp. Wskazuje na to wiele elementów, nie tylko ranking UEFA. Mamy ogromny potencjał i trzeba zrobić wszystko, aby go nie roztrwonić. Prawidłowo wykorzystany może zaowocować tym, że za 2-3 sezony to Czesi i Grecy będą nam zazdrościli.

      Wejście do top15 okazało się łatwiejsze niż można było się spodziewać. Teraz kolejne poziomy będzie coraz trudniej pokonywać. Zobaczymy jak polskie kluby poradzą sobie na najbliższych sprawdzianach. Jagiellonia swoją maturę oblała, w Białymstoku wciąż mają czego się uczyć. Lech chyba zbiera naukę, w 1/8 przekonamy się, czego nauczył się w fazie ligowej… Również Raków musi po raz kolejny pokazać, że awans bez rozstawienia w eliminacjach to nie dzieło przypadku.
      A kolejny sprawdzian latem. Może być bardzo owocny, może być bardzo bolesny. Na pewno będzie ciekawie.

      1. skoro poruszyłeś temat Brondby, to aż kusi napisać, że może i bronią się przed spadkiem, ale stać ich na zatrudnienie Bartka Slisza, od którego odejścia (zdaniem wielu komentatorów) rozpoczęła się równia pochyła Legii…
        -> odejście Slisza (i bodajże Muciego razem)
        -> pogorszenie wyników i zwolnienie Runjaicia
        -> zatrudnienie i odejście Feio
        itd…..

    3. Też jestem nieco rozczarowany, że rozsiedliśmy się w tej LK i w niej siedzimy, ale jest jak jest. Na plus są te dość konkretne punkty do rankingu, które windują nas w górę, co ułatwi awans do lepszych pucharów skoro sami mamy póki co problem do nich wjechać. Wówczas okaże się jaki konkretnie jest progres naszych zespołów i czy będą one tam w stanie powtórzyć choćby taką europejską kampanię jaką robi Brann, a może dołożyć coś więcej w starciach z lepszymi rywalami. Niestety jeszcze nie dorobiliśmy się takich flagowych zespołów jak Ludogorec w Bułgarii, Dinamo w Chorwacji, Ferencvaros na Węgrzech czy Celtic w Szkocji. Można tak jeszcze wymieniać dalej, bo wiele lig ma przedstawicieli, których śledzący europejską piłkę wymieni obudzony o 12 w nocy. U nas blisko tego była Legia, ale to obecnie za bardzo chimeryczny klub, aby pokładać w nim nadzieje. Cicho kibicuję Widzewowi, bo duże pieniądze w piłce są potrzebne, aby osiągać konkretne wyniki, ale jak to się to w Łodzi rozwinie to zobaczymy.

      1. Ale stary, my dopiero co zaczynamy tam regularnie grać. Niedawno to my mielismy problem w ogole z awansem.

        Ja mam wrazenie, ze spora czesc ludzi nie ma wyobrazenia, ze nie bedzie postepów z roku na rok, tak, ze rok nigdzie nie grasz, pozniej w LK, rok pozniej w LE, a rok pozniej w LM. To sie nie odbywa tak szybko.
        Zeby zakwalifikowac sie do poziomu gry ( nie samym bywaniu tam) LE, to trzeba kilka lat tam awansowac i udowodnic ze należysz do tego grona stale i potrafisz np wychodzić z fazy ligowej. Więc nawet samej przynaleznosci nie jesteś w stanie zrobić w rok. A co dopiero, zeby wejść na taki poziom. Sprawdz sobie od ilu lat ciągiem w pucharach gra Bodo, Slavia , Qarabach czy Ludogorets.

        Więc jeszcze raz – rozwój klubów o jakim myślisz trwa latami, a nie lato.

        1. Dlatego napisałem, że test naszych zespołów jest przed nami i zobaczymy na ile wykorzystały grę w LK. Taryfa ulgowa będzie już coraz mniejsza. Na pewno ważne są systematyczne występy w Europie kilku tych samych klubów. Fajnie też jakby na stałe pojawił się bogatszy zespół, bo pieniądze w piłce są istotne i tego raczej nikt nie zaprzeczy. Natomiast też nie przesadzajmy, że trzeba się nie wiadomo jak przygotowywać do gry w LE. Takie Pafos po jednym sezonie w LK weszło sobie do LM i nikt tam nie myślał o przygotowaniach. Bodo też nie siedziało nie wiadomo ile w LK zanim poszło wyżej.

          1. Akurat Bodo to lądowało w LK przez 3 sezony z rzędu, zanim okazali się „gotowi” na LE. W tym czasie się ograli, nabili sobie współczynnik, i wyciągnęli Norwegię z 22. na 14. miejsce, co skróciło im ścieżkę do LM do jednej rundy. Awans do LM zrobili w swoim szóstym pucharowym sezonie (czwartym jako mistrz, we wcześniejszych odpadali z Legią, Dinanem Zagrzeb i Crveną Zvezdą). Po drodze zaliczyli też masę wpadek, po których wielu tutaj by krzyczało, żeby wszystko zaorać (m.in. męczarnie z Klaksvikiem i Żalgirisem, porażki w Irlandii Północnej i w Kosowie, odpadanie z Legią i Lechem, wysoka porażka z Dinamem itp.). Ale konsekwentnie, rok po roku, grali w tych pucharach, nabijali punkty, zbierali doświadczenie itd., i tak doszli na wyższy poziom. A tutaj po jednym sezonie w LK niektórzy wrzeszczą o jakimś oszukiwaniu systemu, i że jak w kolejnym nie będzie LM, to jest chuja warte.

          2. Bodo grało jeden sezon w LK, potem występowało w LE(zanim zagrało z Lechem w LK) i w trzecim powtórzyło LK. Potem był półfinał LE i teraz minimum 1/8 LM. W ciągu 5 lat zrobiło więc całkiem konkretny postęp. Tak jak pisałem kończy się powoli taryfa ulgowa i musimy zacząć wymagać coraz więcej. I nie mówię, że polski klub ma wyważyć drzwi fazy pucharowej LM, ale niech chociaż jeden pogra coś w tej LE i pokaże się z dobrej strony. Reszta może nabijać punkty w LK i tyle. Więc czekamy na kolejne sezony, a w tym niech nasi dojdą jak najdalej w LK.

  8. Przewidywania, przemyslenia, typowania itp. Ostatecznie pewnie skończy się czymś po środku, tzn ze wyniki i losowania ani nie bedzie skrajnie korzystne ani niekorzystne dla nas. Mowa o rywalach.
    Można mieć przy okazji na względzie walkę o top 10, ale zeby był to główny temat, to jednak gruba przesada, bo testem oka widać, że szaleństwa u nas nie ma. Raków też nie jest w jakiejś fantastycznej formie, chociaż jego typuje jak faworyta do zajscia jak najdalej z prostej przyczyny – najlepiej broni, a to jest najczęsciej kluczem w momencie gdzie rywal jest porównywalny lub lepszy.

    Z tego co kojarze, to wszelkie dojścia we wszystkich edycjach LK czy LKE na poziom cwierćfinałów/połfinałów drużyn z krajów typu Polska, Dania, Szwajcaria, Szwecja, czyli poniżej top 10, to generalnie dobre losowanie, czyli unikanie faworytów.
    Jedyny wyjatek Olymiapkos, który wygrał całe rozgrywki. Ale tak za kazdym razem żeby zajsć daleko, losowanie dla takiego klubu musiało się zgadzać. I z nami będzie nie inaczej. Jeśli ktoś ma iść po rekord, to tylko przy szczęśliwym losowaniu.

    1. Dla nas kluczowe jest losowanie Rakowa, bo będzie albo trudne (Fiorentina), albo jednak dość łatwe (cokolwiek innego). Pierwsze daje duże „szanse” na szybkie odpadnięcie, to drugie daje widoki nawet na finał.

  9. Szukam jakie koszty ponosi klub rozgrywania meczu na wyjeździe oraz u siebie w Lidze Konferencji lub Europy. Wszędzie jest podane ile kluby mogą zarobić,natomiast no nigdzie nie mogę znaleźć jakie koszty klub ponosi. Czy mógłby mi ktoś takie dane przytoczyć?Nie musi być podane co do grosza,może być mniej więcej w zaokrągleniu do paru tysiecy, bez kar od UEFA. Dziękuję bardzo za to.

    1. Tu jest wywiad sprzed kilku lat, więc ceny mogły wzrosnąć, ale jest tam wspomniany koszt wyjazdu klubu z Wysp Owczych, czyli droższy niż zwykle z uwagi na kosztowne podróże – przedział od 100 do 250 tysięcy euro za mecz.

      https://weszlo.com/2023/11/08/pawel-zurakowski-wyjazdy-europejskie-puchary-organizacja-rakow-czestochowa-wywiad/

      Koszt organizacji meczu domowego powinien być podobny jak w lidze, mogą wystąpić dodatkowe koszty z uwagi na dodatkowe wymagania UEFA, ale generalnie zależy to od tego, jaki kto ma stadion i frekwencję. Inny koszt będzie mieć Legia, a inny Raków.

      Więcej w tym raporcie: https://grantthornton.pl/wp-content/uploads/2025/09/Finansowa-Ekstraklasa-sezon-2024-2025-Grant-Thornton.pdf

      1. No jakby policzyć koszty to pewnie między 2-4tys. EUR za osobę ze zespołu ( a pewnie latają w 50-60 osób) Hotel, lot, jedzenie i inne udogodnienia.
        W zależności czy blisko czy daleko, więc pewnie dalej około 100-250tys EUR bo aż tak hotele w Europie nie podrożały.

        Moim zdaniem kasa z UEFY za eliminację pozwala zespołom wyjść na 0, ewentualnie przy meczu domowym lekko zarobić, ale raczej w wakacje frekwencja jest niższa). Jakby klubom z biedniejszych krajów się to nie pokrywało to byśmy mieli pewnie dużo walkowerów albo zespoły by rezygnowały z pucharów, a tak to UEFA zapewnia te podstawowe koszty więc wizerunkowo wychodzą na plus.

  10. Załóżmy teoretycznie kilka korzystnych wariantów przy walce o 10 miejsce.
    Stan na dziś:
    10 Czechy 47,625
    11 Grecja 46,512
    12 Polska 45,125

    Zakładam:
    Bayer – Olimpiakos : zwycięstwo Bayeru
    Celta – PAOK : zwycięstwo Celty
    Pilzno – Panathinaikos : minimalne zwycięstwo i awans Greków
    Lausanne – Sigma : zwycięstwo Lausanne, Sigma odpada
    Lech – KuPs : wygrana Lecha
    Fiorentina – Jagiellonia : honorowy remis Jagi podobnie jak na wyjazdach w Strasbourgu i Alkmaar

    To nam daje w efekcie, że stan posiadania Czechów nie ulega zmianie, Grecja:+ 0,4 wygrana Panathinaikosu i +0,1 bonus za awans, no i Polska +0,5 Lech i 0,125 za awans, Jagiellonia +0,25.

    10 Czechy 47,625
    11 Grecja 47,012
    12 Polska 46,000

    Czesi zostają ze Spartą w LK, Grecy z AEK-iem w LK i Panathinaikosem w LE, no i my z Lechem i Rakowem.
    Pozostaje losowanie, zakładam optymistyczne warianty, więc Lechowi daję Szachtar, a Rakowowi Rijekę/Omonię. Panathinaikos niech zagra z Betisem ( chociaż i Midtjylland też będzie problematyczne). Sparta i AEK trafiają na Celje/ Alkmaar ( zakładam, że odrobią straty z Armenii). Trudniejszy rywal, czyli mimo wszystko Holendrzy dla Czechów.
    W takim układzie myślę wciąż bylibyśmy w grze o 10 miejsce.
    Fajnie jakby się mniej więcej tak poukładało. Byłoby jeszcze trochę emocji oprócz tych czysto boiskowych także tych rankingowych 🙂

    1. U bukow kurs na to, że skończymy w top10 wynosi obecnie 15. Raczej mizerne szanse (coraz bardziej przypomina to wątek z filmu Głupi i Głupszy gdy główny bohater pod koniec filmu cieszy się, że jakieś szanse są).

      1. hahaha Adam L, dobre!
        – Czy jest jakas szansa ze chlopak taki jak ja i dziewczyna taka jak Ty beda razem….Tylko opowiedz szczerze i prosto z mostu…
        -Hmmmm… Moze jedna na 10 000 000…
        -Wiec jednak jest jakas szansa!!!

        1. A tutaj Mioduski do Herry na koniec sezonu:
          [Właśnie odjechał autobus pełen dziewcząt jadących na konkurs piękności, które szukały masażystów i niedwuznacznie dawały okazje dwóm mądralom, że oni są mile widziani]
          -Pomyśl jest gdzieś jakiś facet który spędzi dwa tygodnie z tymi pięknościami
          -Tak.
          -Nam tez się kiedyś poszczęści. Musimy się tylko uważnie rozglądać by nie przegapić swojej szansy…
          „Głupi i głupszy” 😉

      2. Szanse wciąż są większe niż na trafienie trójki w Lotto.

        Dobre losowanie te szanse pewnie podniesie. Ale i tak najważniejsza jest dobra gra.

        1. Tu trzeba patrzeć na trend. Pod koniec września kurs wynosił 2, potem równia pochyła i teraz zjechaliśmy do 15. Jeśli w kontekście szans na jakieś zdarzenie odwołujesz się do Lotto to znaczy, że są one minimalne.

    2. Jak ktoś zauważył – za awans Panathinaikosu będzie +0,2 bonusu (1/5). Ale to wiele nie zmienia.
      To prawda, po tym tygodniu może być tak, że będziemy mieć 1,625 straty do Czechów i 1,112 do Greków. Oczywiście to wariant optymistyczny, bo u buków faworytem do awansu są Czesi 1,5/2,5. To sporo. Ale może szczęście w tym elemencie się do nas uśmiechnie tak jak rok temu? Pamięta ktoś rewanż Lugano-Celje, gdzie było 5:4?

      Do tego Lech z solidnym, ale nie potężnym rywalem, jak najbardziej do przejścia. Latem Lechowi nie udało się, ale można mieć nadzieję na to, że do trzech razy sztuka…

      I po raz kolejny czekamy na losowanie. Tak jak pisałem – Raków w dobrej części drabinki ma przeciętnych rywali aż do finału. Złe losowanie oznacza, że będą schody w każdej rundzie.

      Do tego losowania Sparty Praga oraz Greków. Sparta i AEK trafią na AZ (jeśli najpierw Holendrzy wyeliminują Noah) i (najprawdopodobniej) Celje. A w kolejnej rundzie na Lecha – oczywiście jeśli zainteresowane ekipy awansują.

      Z kolei wygrany dwumeczu Panathinaikos-Viktoria trafi na Midtjylland lub Betis.

      Dla mnie w tym momencie plan minimum to zmniejszenie straty do Czechów na koniec sezonu do max 2 punktów. Chyba cel osiągalny, bo Turcy już odjechali.

      Ale prawdą jest, że przy korzystnych rozstrzygnięciach w tym tygodniu i udanym losowaniu, szanse na top10 wciąż będą realne. Może być „na żyletki”, ale wciąż temat nie jest zamknięty.

        1. No, na pewno. Najważniejsze to strona drabinki Rakowa. Bo może być tak, że z Fiorentiną medaliki złapią 0-1 punkt i koniec zabawy. Albo trafi na Rijekę (Omonię?), 3,5 punktu, potem Larnakę, znów 3,5 punktu, a potem na przykład Rayo. Powiedzmy 2 punkty.

          Zbyt optymistycznie? Może. Kto wie, co zagra Raków w fazie pucharowej.

          Ale tak: teoretycznie będziemy prawie jak król Salomon.

  11. Biorąc pod uwagę, że losy awansu zostały rozstrzygnięte w pierwszych spotkaniach oraz ciężar związany z najbliższymi starciami ligowymi najbliższy czwartek dla polskich zespołów szykuje się jako okazja do rozegrania sparingów.

    Byłbym bardzo rozczarowany Lechem i Jaga gdyby walka o MP nie była priorytetem.

  12. Chyba dobrze, zeby Grecy stracili Olympiakos i PAOK, ale zeby Panathinaikos grał dalej, po wyeliminiwaniu Viktorii.

  13. Co fajnie byłoby zobaczyć:

    – kolejne luźne 2:0 Lecha z Finami, bez specjalnego nadwyrężania się przed superważnym zestawem Raków w ESA + Górnik w PP

    – AZ Alkmaar kończące udział ligi holenderskiej w tym sezonie (co by oznaczało że wyprzedziliśmy jednosezonowo bardzo silną ligę – fajna sprawa)

    – Serie A w całości odpadającą z LM – akurat Włochów pewnie w jednosezonówce nie przewieziemy, ale przynajmniej by to oznaczało że ich kluby są w incydentalnym zasięgu (czołówki) lig 9-15

    1. Co ty piszesz za bzdury przecież gdyby nasi grali w lm lub le to dawno już by odpali a ty się podniecasz pucharem pokemonów,,,jaga przegrała z rezerwami przedostatniej drużyny ligi włoskiej,,,mistrz Polski! Byłeś kiedy na meczu we Włoszech Hiszpanii Anglii,,Niemiec? Dla nich liga polska to jak dla nas białoruska albo indyjska a wy się podniecacie

      1. W związku z tym, ze nasi nie graja w LE, ani LM, nie sprawdzimy, czy by odpadli, czy nie.

        Na pewno w ligach top5 na takie ligi jak polska patrzą z góry. Ale naszymi rywalami na ten moment są Czesi, Grecy, Turcy, Norwegowie i Duńczycy.

        A co obecnie o ESA mówią np. w Danii?

        1. Myślę, że mówią mniej więcej tyle samo co my mówimy o lidze rumuńskiej czy węgierskiej.
          Naprawdę myślisz, że Oni mając regularnie zespoły w LM czy LE zazdroszczą nam naszych dokonań w Lidze Konferencji?

          1. tutaj sie zgadzam. Mysle, że bardziej ludzie zainteresowani rankingiem, a nie mainstream mogą mówić. I to nie tylko w Danii, ale we wszystkich krajach z rankingu top8-20.

        2. Przeczytaj jeszcze raz co napisałeś,nie jesteś zbyt lotny ale chyba to co sam piszesz to powinieneś zrozumieć. Nie wiem czy nasi by odpadli z LM I LE bo w tych ligach nie graliśmy. Cymbale toć graliśmy w tych rozgrywkach i polegliśmy z kretesem z drużynami z Serbii,Belgii i Cypru.

          1. co innego dwu-mecz o awans, a co innego – mecz, w ramach rozgrywek grupowych – nie wyzywaj ludzi od cymbałów, korzystając z anonimowości.

          2. Dla formalności przypomnij jak Czechom poszły eliminacje w tym sezonie, ile rund przeszli i z kim poodpadali?

          3. Graliśmy w tych samych rozgrywkach, ale nie na równych zasadach, „cymbale”.

            – Lech miał w LM do przejścia 3 rundy, a Sparta w ogóle nie musiała grać w eliminacjach
            – Viktoria Pilzno po porażce w III rundzie el. LM z Rangers spadła od razu do fazy ligowej LE, a Lech po odpadnięciu na tym etapie z Crveną Zvezdą musiał jeszcze grać z Genkiem (tenże Genk był potem w FL lepszy od wszystkich wymienionych)
            – Sigma zaczęła od IV rundy LE, skąd po dwóch porażkach z Malmo spadła do LK, i nie było w ogóle możliwości by nie zagrała w fazie ligowej
            – Banik zaczął od II rundy LE, gdzie od razu odpadł z Legią, a potem jeszcze z Celje, i nie zagrał nigdzie (w odróżnieniu od Legii, która miała dłuższą ścieżkę, i weszła chociaż do LK)
            – Sparta jako jedyna miała taką samą ścieżkę jak Raków oraz Jagiellonia, i przeszła ją w bólach (z porażkami w Kazachstanie i na Łotwie)

            Właśnie dlatego warto być wysoko w rankingu, że później masz znacznie ułatwione awanse do fazy ligowej, lub wręcz zapewnione z automatu. Czesi to mieli, my póki co nie. Cymbale.

          4. Banik nie odpadł z Cejle, tylko z drużyną z LOL Słowenii, tak jak Lech odpadł z drużyną z Serbii, a nie jednym z największych i najbogatszych klubów z tej części Europy.

          5. Tak słowem uzupełnienia, bo kolega wyżej pominął. Victoria nie dostała LE za friko, tylko w 2 rundzie ścieżki niemistrzowskiej LM musiała ograć w dwumeczu Servette. To samo czeka tegorocznego wicemistrza Polski, więc w teorii niby fajnie, ale niejeden na tej ścieżce się przewrócił i nie zagrał nigdzie.

          6. @Przemek

            Nikt nie mówił, że Viktoria dostała miejsce w LE za friko, tylko że ich ścieżka do LE była krótsza od ścieżek Lecha i Legii. O Legii nie ma nawet co pisać, bo miała do przejścia 4 rundy i zerowy margines błędu, natomiast Lech musiał przejść albo Crveną Zvezdę albo Genk. W fazie ligowej Viktoria skończyła na tym samym poziomie, co Crvena Zvezda, a niżej od Genku, natomiast jej rywal, czyli wspomniane Servette, nie zagrał nigdzie (odpadli potem też z Utrechtem i Szachtarem).

            W każdym razie, sedno jest takie, że kluby z innych krajów, o których się tu tyle dyskutuje, często grają w wyższych rozgrywkach nie dlatego (lub nie tylko dlatego), że tak zajebiście sobie radzą w eliminacjach, ale dlatego że po prostu mają te eliminacje skrócone, lub wręcz z automatu gwarantowaną fazę ligową. Przykładowo, w tym sezonie WSZYSTKIE tureckie kluby odpadały w eliminacjach ze WSZYSTKICH rozgrywek, a i tak mieli zestaw LM + LE + LK, o którym my mogliśmy pomarzyć. Więc jaki sens ma ciągłe przywoływanie tego faktu, skoro on był odgórnie ustalony? Tak samo, Slavia czy Sigma miały od razu gwarantowaną fazę ligową. To nie jest efekt ich dużo lepszej postawy w tych eliminacjach, tylko tego że byli od nas dużo lepsi w poprzednich sezonach, z czym chyba nikt tutaj nigdy nie dyskutował.

            Oczywiście, są kluby, które faktycznie lepiej sobie poradziły w eliminacjach i na grę w wyższych rozgrywkach „zasłużyły”. Ale większość miejsc w fazie ligowej LM i LE jest „rozdawana” wg klucza rankingowego. Przykładowe Bodo w el. LM rozwaliło Sturm, i chwała im za to, ale fakt jest też taki, że mogli sobie nawet przegrać 0:10, a i tak by zagrali w wyższych rozgrywkach niż mistrz Polski. I nie byłaby to nagroda za ten występ, tylko za poprzednie sezony. Zresztą, to samo się tyczy Austriaków, którzy dostali 0-5 od tego Bodo i „w nagrodę” zagrali sobie w LE. Czy to teraz dowodzi, że Sturm był lepszy od Lecha, bo „awansował” wyżej?

            My dopiero teraz pracujemy na przyszłe awanse do LE i ewentualnie LM, podczas gdy ci, z którymi się porównujemy, wypracowali to wcześniej – w sezonach kiedy my dziadowaliśmy. My wkrótce też zaczniemy grać w wyższych rozgrywkach, to jest już pewne, i stanie się to najpóźniej za 2 lata. I to też będzie efekt progresu, który wykonujemy TERAZ, a nie tego że za 2 lata staniemy się nagle zajebiści. Tak to po prostu działa.

            To jest komiczne, jak niektórzy tu usilnie forsują tezę, że „hakujemy system” w rozgrywkach niższej rangi, jednocześnie ignorując, że to nie kwestia wyboru, tylko faktu, że przy starcie z niskiego pułapu jest po prostu TRUDNIEJ o grę w wyższych rozgrywkach. Więc zwyczajnie trzeba zrobić awans grając w tych gorszych rozgrywkach, żeby dostąpić tego zaszczytu gry w lepszych. Ci mityczni Norwegowie zrobili dokładnie to samo – najpierw nastukali punktów w LK, następnie w LE, i dopiero wtedy – gdy byli już na 11. miejscu w rankingu (!) i mieli o to dużo łatwiej – weszli do LM (na co czekali nawet dużo dłużej niż my). To nie jest żadna ujma, wypaczenie, oszustwo czy inne hakowanie. Takie są po prostu zasady. Pokazywanie ciągle tej Norwegii, przy jednoczesnych kpinach z naszego grania w LK, to jest jakaś schizofrenia, bo „droga norweska” prowadziła właśnie m.in. przez ogrywanie się i punktowanie w LK.

            Do niedawna 3/4 naszych klubów przecież w ogóle NIE MOGŁO grać wyżej. Mógł tylko mistrz (co też Legia i Raków uczyniły), a dopiero teraz szansę dostał również zdobywca pucharu – tylko że nadal mówimy tu o 4 rundach do przejścia. I oczywiście, nikt Legii nie bronił tych 4 rund przejść, ale ilu klubom się to w ogóle udało? W tym sezonie, z 16 klubów, które startowały w I rundzie LE, nie udało się to nikomu. I tylko 5 z nich weszło chociaż do LK (Szachtar, Hacken, Celje, Larnaka i Legia). Więc widać, że jest to długa i wyboista ścieżka nie tylko dla nas. Większość miejsc w LE jest po prostu gwarantowana, albo zajmowana przez tych, co mają do przejścia jedną przeszkodę, a nie cztery.

            W LM z tych co grali już w II rundzie, tak jak Lech, to do fazy ligowej weszły tylko 4 kluby: Pafos, Karabach, Kopenhaga i Kajrat. Przy czym, Pafos i Karabach pokonali tylko takich przeciwników, więc siłą rzeczy komuś się to musiało udać (Kopenhaga i Kajrat wyeliminowali startujące później Basel i Celtic). Czyli 2 miejsca były gwarantowane dla tych, co grali od II rundy, w 2 przypadkach udało się wyrzucić startujących później, a 32 miejsca były przydzielone z automatu, lub zajęte przez mających krótsze eliminacje.

            Krótsze eliminacje to nie tylko mniej sposobności by się potknąć, ale też większe możliwości w kwestii transferów oraz przygotowania formy na kluczowe mecze. Jeżeli startujesz od IV rundy el. LM, to nie dość, że z góry przygotowujesz formę na 2 kluczowe mecze (a nie 4, 6 czy 8), na co masz dodatkowy miesiąc więcej, to dodatkowo masz też w budżecie zagwarantowaną kasę co najmniej z LE (zamiast niepewności, czy zagrasz chociaż w LK). To jest komfort, którego nigdy nie mieliśmy.

            I nie, nie twierdzę, że jesteśmy lepsi niż Norwegowie, Czesi, Turcy, i nie wiadomo kto jeszcze. Mówię tylko o tym, że te porównania, kto gdzie gra, staną się miarodajne dopiero za jakiś czas, gdy zaczniemy startować z tego samego pułapu. Są tu osoby, które cały czas piszą, że jak się jest niżej, to jest łatwiej punktować, więc wypadałoby zauważyć, że jak się jest wyżej to z kolei łatwiej jest wejść do LM i LE. Dlatego opieranie całej narracji wyłącznie na tym, że przykładowi Czesi grają w LM i LE, a my nie, jest równie bezsensowne. To nie musi świadczyć o tym, że teraz są dużo lepsi, tylko może być skutkiem startu z wyższego pułapu, czyli tego że byli dużo lepsi w poprzednich latach (co z kolei nigdy nie było przedmiotem dyskusji).

          7. Warto też zwrócić uwagę, że poza rankingiem krajowym, jest też klubowy, który również determinuje szanse- w ten sposób, że często jeden czy dwa awanse do fazy grupowej/ligowej napędzają potem kolejne. Tyle że najpierw trzeba przebić ten szklany sufit. I my dopiero niedawno zaczęliśmy to robić.

            To nie jest przeszkodą tylko dla nas, co widać na przykładach pozostałych norweskich klubów z tego sezonu, czy też Servette sprzed 2 lat (gdy w el. LE dostali Bragę, a po spadku do LK Chelsea). Różnica jest jednak taka, że inne ligi zawsze miały ten 1 albo 2 kluby z wypracowanym rozstawieniem i zachowaną ciągłością, a my do niedawna byliśmy w głębokiej dupie. Jeszcze raptem 3 lata temu nie mieliśmy nikogo, kto byłby rozstawiony przez całe elminacje chociaż w tej śmiesznej LK. Teraz mamy już 4 takie kluby. Jagiellonia już z tego skorzystała w tym sezonie, a Raków może to zrobi w następnym.

            Teraz nierozstawieni i tak mają nieco łatwiej, przez to, że kolejna runda jest losowana przed rozstrzygnięciem bieżącej. Ale przez długi czas było tak, że można było trafiać samych rozstawionych, przez co odbijaliśmy się jak od ściany (np. Śląsk po wyeliminowaniu Brugii dostał Sevillę).

            Sparta Praga latem była w takiej formie, że przy braku rozstawienia mogłaby szybko wylecieć. Ale dzięki wynikom Z POPRZEDNICH SEZONÓW, dostała rywali z Kazachstanu, Armenii i Łotwy, i dlatego weszła do LK.

            Więc naprawdę, te ciągłe porównania są kompletnie bez sensu. Za 2, 3, 4 lata będziemy startować z wyższego pułapu, będziemy mieć kluby z wypracowanym współczynnikiem, będziemy zaczynać od dalszych rund itd., i wtedy będzie można to miarodajnie porównać. Może wtedy zaczniemy regularnie grać w LM i LE, a może okaże się że zaliczymi zjazd, NIE WIEM. Ale na obecnym etapie to ciągłe biadolenie, że ten gra tam, a my tam, jest kompletnie jałowe, bo byliśmy na zupełnie innym poziomie. W rankingu już awansowaliśmy, ale na skutek tego awansu trzeba poczekać, do tego sezonu przystępowaliśmy nadal jako federacja z trzeciej dziesiątki.

        3. Nie wiem jak w tym sezonie mówią w Danii,

          Wiem jednak, że kiedy ich wyprzedziliśmy nie mogli zrozumieć :Jak to Polska nas wyprzedziła?!?!?

          Tak mniej więcej wypowiadał się dyrektor jak ich wyprzedziliśmy.

          https://przegladsportowy.onet.pl/pilka-nozna/liga-konferencji-europy/dania-nie-moze-pogodzic-sie-z-wielkim-sukcesem-polski-klasy-nie-kupisz/n4l2mnd#:~:text=To%20wkurzaj%C4%85ce%20%E2%80%94%20tak%20o%20wielkim%20sukcesie,Kopenhagi.%20To%20w%C5%82a%C5%9Bnie%20Du%C5%84czycy%20s%C4%85%20najwi%C4%99kszymi%20ofiarami.

          Czyli jednak jakieś komentarze są.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *