Pierwszy tydzień bez punktów od 11 miesięcy
Zakończyły się serie zwycięstw z Ukraińcami oraz wyjazdowych z Fiorentiną. Napastnicy Lecha i Rakowa z kolejnymi pucharowymi golami.
Poprzedni tydzień, w którym polskie kluby nie zdobyły żadnego punktu w pucharach, to pierwsze mecze ćwierćfinałów LK sezonu 2024/25 (porażki Legii z Chelsea i Jagiellonii z Betisem).
Lech Poznań – Szachtar Donieck 1:3
- Lech ma serię 24 meczów w pucharach ze strzelonym golem, co jest kolejnym pobiciem jego dotychczasowego rekordu.
- Pierwsza porażka polskiego zespołu z ukraińskim po pięciu zwycięstwach z rzędu w wykonaniu Legii. Poprzednią porażką było 0:1 po dogrywce Ruchu z Metalistem w IV rundzie eliminacji LE w sezonie 2014/15. Po 90 minutach poprzednią porażką było 2:4 GKS-u Bełchatów z Dnipro w II rundzie eliminacji Pucharu UEFA w sezonie 2007/08.
- Dla samego Lecha była to pierwsza porażka z Ukraińcami i pierwsze stracone gole, po udanym dwumeczu z Dnipro (1:0, 0:0) w IV rundzie eliminacji LE w sezonie 2010/11.
- Lech przegrał po zanotowaniu trzech zwycięstw z rzędu. Zabrakło jednej wygranej do wyrównania rekordu z sezonu 2020/21, osiągniętego całkowicie w eliminacjach LE.
- W czołówce 46. mecz Mikaela Ishaka w Lechu w pucharach i niezagrożone pierwsze miejsce, 37. występ Joela Pereiry i samodzielne drugie miejsce, 29. występ Antonio Milicia na szóstym miejscu ex aequo z Michałem Skórasiem i Filipem Bednarkiem.
- 29. gol Mikaela Ishaka w pucharach w barwach Lecha, a łącznie już 30.
- Niels Frederiksen poprowadził Lecha w pucharach po raz 15. i jest samodzielnie na drugim miejscu pod tym względem wśród trenerów Lecha.
ACF Fiorentina – Raków Częstochowa 2:1
- Dobiegła końca seria 9 meczów Rakowa bez porażki w pucharach, najlepsza w jego historii. To także pierwsza porażka na wyjeździe po siedmiu meczach, w których udało się tego uniknąć. Poprzednia miała miejsce ze Sportingiem (1:2) w fazie grupowej LE sezonu 2023/24.
- Po trzech zwycięstwach na stadionie Fiorentiny przyszła porażka, łącznie trzecia w historii naszych występów. Bilans na Stadio Artemio Franchi jest dla nas minimalnie niekorzystny i wynosi 3-0-3, bramki 11:12.
- Raków to trzynasty polski klub, który zagrał w europejskich pucharach na etapie 1/8 finału. Wszystkie przypadki z XXI wieku to Liga Konferencji (Europy), w wykonaniu Lecha (dwa razy), Legii, Jagiellonii i Rakowa.
- Po raz trzeci zdarza się, że Raków przegrywa pierwsze spotkanie w dwumeczu. Do tej pory musiał odrabiać straty na wyjeździe, nie udało się to z FC København w IV rundzie eliminacji LM sezonu 2023/24, ale powiodło się w bieżącym sezonie z Maccabi Hajfa w III rundzie eliminacji LK.
- Po raz pierwszy w tym sezonie Raków stracił więcej niż jednego gola w meczu pucharowym. Poprzedni taki mecz to także rywalizacja z Włochami, czyli 0:4 z Atalantą w fazie grupowej LE 2023/24.
- Jonatan Braut Brunes strzelił swojego piątego gola w pucharach, zrównał się tym samym z Władysławem Koczerhinem i Ivim Lópezem, a ma tylko jednego gola mniej od Lamine’a Diaby’ego-Fadigi.
- Łukasz Tomczyk zadebiutował w pucharach jako trener. To dopiero trzeci szkoleniowiec w historii Rakowa w rozgrywkach UEFA, po Marku Papszunie (24 mecze) i Dawidzie Szwardze (14).
Informacje i niektóre statystyki na temat klubów znajdują się również na przeznaczonych do tego podstronach: Lech, Raków
Statystyki nie obejmują Pucharu Intertoto. Statystyki danych rozgrywek sumowane są następująco:
EC1 – Puchar Mistrzów + Liga Mistrzów
EC2 – Puchar Zdobywców Pucharów
EC3 – Puchar Miast Targowych + Puchar UEFA + Liga Europy
EC4 – Liga Konferencji (2021-24: Liga Konferencji Europy)
Ja narazie wysiadam z tej karuzeli tych samych postów.
Do zobaczenia na koniec sezonu/początek eliminacji, chyba że będzie jeszcze okazja spotkać się w półfinale LKE.
Tymczasem na norweskiej stronie o rankingu:
„No to Sporting pokazał nam nasze miejsce w szeregu”
„To kompromitacja, dobrze, że w kolejnym sezonie Bodo nie zagra w LM”
„Z taką grą, to czego my szukamy w Europie”
„W pierwszym meczu wygraliśmy tylko dzięki sztucznej nawierzchni”
„Jak rywal potraktuje grę poważnie, to nie istniejemy”
„W pierwszym meczu Sporting ewidentnie wystawił rezerwy”.
i co tam jeszcze komu ślina na język przyniesie.
Ale kasy to se naruch… więcej niż wszystkie nasze zespoły razem. 50 mln Eur- to są te detale robiące róznicę.
Przecież to nie jest w ogóle szydera z Bodo, tylko z ludzi, którzy tylko czekają na jakiś powód, żeby tak pieprzyć (a często sami je wymyślają).
Dzięki za wyjaśnienie. Zapominam, że niektórzy są niepełnosprytni.
Zarobili 52,5M€ od UEFA. I nikt nie mówi, że nie. Tak to jest przy udanym sezonie.
Polska czwórka na ten moment zarobiła jakieś 35,5M€. Po niezbyt udanym sezonie.
Ale co w związku z tym? Mamy nie brać tych pieniędzy? Porozmawiamy za dwa lata gdzie są polskie kluby, a gdzie norweskie.
Co mamy robić?
Celować w LE i LM, a nie zadowalać się gra w LK.Przykład Bodo pokazuje, że topowe zespoły z innych federacji dzięki zarobionej dostają argumenty żeby jeszcze bardziej odjechać naszej czołówce.
Dlaczego mamy porozmawiać za dwa lata? Co niby ma się wydarzyć w tym okresie?
A ten dalej swoje xd
Ale my cały czas celujemy w wygranie Ligi Mistrzów, tylko na razie się nie udaje.
Czytasz czasem komentarze?
W tym sezonie Norwegia korzystała z bonusów, jakie daje 14 miejsce w rankingu, bo takie mieli na koniec sezonu 23/24 (wtedy dzięki grze Bodo w LKE wyprzedzili minimalnie Grecję, Danię i Izrael, w sumie mieli zaledwie 0,5 punktu więcej niż zajmujący 17. miejsce Izrael). My w tym sezonie „korzystaliśmy” z 21. miejsca.
Różnica jest na przykład taka, że Bodo startowało od q4LM, a nie od q2. My będziemy mieć taki „bonus” właśnie za półtora roku.
Poza tym w obecnym sezonie Bodo korzystało z wysokiego współczynnika nabitego głównie w LKE. Za półtora roku jest duża szansa, że mistrz Polski też będzie mieć współczynnik na tyle wysoki, że w q4LM będzie rozstawiony, tak jak Bodo w tym sezonie.
Czy teraz już wiesz, co się wydarzy w tym okresie? Po prostu za półtora roku mistrz Polski będzie mniej-więcej w sytuacji w jakiej było Bodo pół roku temu.
=======
PS. Czy myślisz, że Lech i Legia celowo odpadły z gry o LM i LE?
Dobrze Patronus
Najpierw trzeba wykorzystać te benefity związane z top12.Czy się uda-czas pokaże.
@Adam L
Jak nie wykorzystają benefitów, to ch**owo, a jak wykorzystają, to też ch**owo ;D
Też Wojtek
Czemu ch……
Chciałbym mile się zaskoczyć.
Trudno mi uwierzyc ze naprawde nie jestes w stanie dostrzec roznicy w podejsciu mocnych zespolow miedzy walka o cwiercfinal Ligi Mistrzow a walka o cwiercfinal Ligi Konferencji, miedzy kilkunastoma milionami euro a odpowiednikiem tygodniowej pensji jednego zawodnika. Zreszta, to z tymi rezerwowymi skladami to nie fake news, kazdy moze przejrzec sklady wystawiane na lige i na mecze w LK ktora nie zawsze jest priorytetem i zespolow grajacych w wymagajacych ligach.
I tak Sporting pokazal Bodo ich miejsce w szeregu, jakkolwiek bajeczne wyniki zrobil w tym i poprzednim sezonie, to nie jest to zespol na ten poziom. W kazdym badz razie, najpierw niech polski zespol dojedzie do 1/2 LE i 1/8 LM to wtedy mozna sobie pozwolic na takie kpiny, poki co, z Tego co wiem, my od tych rozgrywek sie odbijamy dosc mocno.
1) Do tej pory słyszę mit o tym, że Legia wygrała z Chelsea w Londynie, bo gospodarze wystawili rezerwy. Nie znam się, ale znajomy, który śledzi rozgrywki angielskie był zdziwiony, że Chelsea grała podstawowym zestawieniem.
2) Tak jak zostało wyżej napisane – ten wpis to śmianie się ze „znawców”, których jest pełno m.in. na tym forum.
3) Sporting nie pokazał nikomu miejsca w szeregu. Pokazał, że dopóki piłka w grze wszystko jest możliwe i że nawet po 0:3 w pierwszym meczu można odrobić straty. I niech to sobie wezmą do serca w Poznaniu.
4) Już parę osób tu wykazało, że Norwegia i Bodo swoją obecną pozycję zawdzięcza w sporej mierze nabijaniu punktów w LK(E). My jesteśmy na tym etapie. Za dwa lata zobaczymy, czy skorzystaliśmy tak jak Norwegowie.
1) Ale Ty masz na mysli ten mecz ktory mial miejsce po tym jak Legia dostala w pape 0:3 u siebie? Rewanz z Tego co pamietam nawet w Polsce bylo traktowany jak mecz juz o nic.
3) Sporting, czy szerzej portugalska wielka „3” regularnie grywa w fazach pucharowych LM, norweskie kluby raz na wiele lat. Jesli to sie nie zmieni w najblizszych latach, a nie zmieni, to tak, Sporting pokazal Bodo miejsce w szeregu (to nie znaczy ze gdyby powtorzyc ten rewanz dzisiaj, to Bodo nie mogloby tym razem utrzymac zaliczki).
4) Kazdy widzi to co chce. Ktos tam kiedys juz wspomnial za ile Bodo kupuje i sprzedaje. Ale wracajac do Ekstraklasy, Leche mial swietna przygode i potem nastepny rok euroblamaz i kolejny bez pucharow. Ten niejako to bylo budowanie moze nie of zera, ale od podstaw. Legia po 2 solidnych latach, i trzecim mimo wszystko obecna, teraz jest w strefie spadkowej ekstrklasy i bardzo prawdopodobnie ze nastepny rok bez pucharow i z potrzebna przebudowa bez kasy na nia. Again, kazdy widzi to co chce.
@Bobek1990
ad 4.
I to jest coś o co (w pewnym sensie) można mieć pretensje do polskich klubów. Brak stabilności. I Legia popełnia ten sam błąd drugi raz. Poprzednio, gdy udało jej się nabić całkiem fajny ranking klubowy (po sezonie 16/17), 4 razy z rzędu nie awansowała do pucharów. Miejmy nadzieję, że teraz to będzie tylko jednoroczna nieobecność.
Plus teraz jest taki, że mamy 4 kluby z rozstawieniem (na ten moment, bo nie wiem czy to się to utrzyma) w 4 rundzie el. LK. To jest coś na czym można budować, bo zawsze jest ten „spadochron” w postaci LK. Jest też spora szansa, że te rankingi klubowe nadal będą rosły. Co powinno przynieść profity w przyszłości.
Fakty są takie, że Chelsea wyszła na rewanż zmieniając tylko dwóch piłkarzy (i nie wiem, czy na pewno na mniej podstawowych) w porównaniu z pierwszym meczem. Tam coś chyba było wtedy ciepło wokół klubu, bo w lidze nie szło i chcieli ten mecz u siebie wygrać dla wizerunku albo coś, ale raczej nie za wszelką cenę.
Faktem jest, że bez względu na to jakim składem grała Chelsea i czy na poważnie, czy nie- nie ma to teraz absolutnie żadnego znaczenia
1) Nie przypominam sobie, żeby ktokolwiek w Polsce traktował mecz Chelsea – Legia jako mecz „o nic”. Trener Chelsea chciał ten mecz wygrać, więc wysłał podstawowy skład. Ale obserwatorzy lajfskorów nadal twierdzą, że londyńczycy odpuścili.
3) Fact-checking, jak ja to lubię: Sporting pierwszy raz w historii gra w 1/4LM. Ostatni raz na tym poziomie w najważniejszym pucharze grał w sezonie 1982/83 (po pokonaniu Dinama Zagrzeb i CSKA Sofia).
Mecze Sportingu w 1/8LM: 21/22 (MC 0:5), 08/09 (Bayern 1:12). Zajebista regularność…
4) Otóż to – niektórzy patrzą tylko na lidera. Tymczasem połowa zespołów z Eliteserien miałaby problem, żeby utrzymać się w ESA. Ilość poważnych rywali w walce o europejskie puchary ma znaczenie. Mimo to w poprzednim sezonie Bodo nie zdołało obronić mistrzostwa. Będą grać w ścieżce ligowej. Będzie okazja do kolejnych ciekawych obserwacji.
Łapiesz się słówka i szukasz furtek lingwistycznych, a wszystko to żeby nie odnosić się do meritum. Chcesz mi powiedzieć że po przegranej na łazienkowskiej 0:3 były w Polsce głosy że Legia jedzie do Londynu po remontadę, a nie godne pożegnanie się z pucharami (co też zrobiła)? Dobrze sprawdzam. Wklej jakieś artykuły prasowe z tamtego okresu które pokazują że właśnie taki był nastrój. BTW, olewanie mniej ważnych rozgrywek z mniej poważnymi rywalami to codzienność futbolu, cholera, my to widzimy w samej Polsce każdego roku, kiedy ekstraklasa jedzie do zespołów z niższych lig; ty tu chcesz teraz nam wmówić że dla takich Anglików, ba, dla takiej Chelsea która wygrywała LM, Liga Konferencji to święto w kalendarzu, i lżejsze traktowanie takich spotkań to taboo?
Dalej, czytanie ze zrozumieniem, portugalska wielka „3” regularnie grywa w fazach pucharowych LM, chyba zawsze kręci się obok top 6 rankingu UEFA, kluby norweskiej ligi prawie nigdy nie grają w fazach pucharowych LM, i obecnie są nawet za Polską w rankingu, daleko od top 10, nie mówiąc nawet o top 6. Ergo, kiepskie te twoje fact-checking, popraw researching.
Last not least, co do ligi norweskiej akurat się zgadzam, ale nie zapominajmy też że mówimy o 5,5 milionowym kraju. Potencjał teoretycznie mają niewyobrażalnie niższy od naszego. Tak czy siak, żeby tego już nie ciągnąć, życze wszystkim remontady Lecha i Rakowa, i żeby jutra była Twoja chwila triumfu Patronus.
Myślę że jakby przed manitą od Sportingu polski klub zdjął skalpy z Interu, Man City i Atletico, to wypowiedzi byłyby bardziej stonowane:)
Fajna historia znad Fiordów, ale skończyła się faktycznie w dziwacznym momencie. Włosi już utyskują w mediach, że Inter nie był w stanie jej przerwać rundę wcześniej.
Myślę, Wojtek, że jak w każdym narodzie, i tak byłaby część narzekaczy, która by mówiła swoje, to kwestia mentalności, tacy ludzie, nawet jakby kadra Urbana co mecz ogrywała rywala 3-0 niezależnie od klasy i zdobywała złota turniejów jak Hiszpania 2008-2010-2012, a Lech, Jaga, Raków i Legia wygrywały co sezon LM, LE i LKE na zmianę, to by pewnie czepnęli się czegokolwiek, nie wiem, że np. za małe posiadanie piłki, czy styl gry nie ten, czy za mało rożnych albo jeśli chodzi o klubowe ekipy, to, że za mało Polaków/ a może za dużo (kto wie co komu do głowy przyjdzie). A co do Włochów to nie dziwne, bo Inter, lider Serie A, a zawiódł z rywalem, który mimo, że rewelacyjny i napisał piękną historię, był do ogrania. A osobiście mi tego Bodo żal, tak jak to ująłęś- panowie skończyli w dziwnym momencie, sezon gdzie ograli Inter, City, Atletico m.in., gdy się chyba wielu osobom wydawało, że te 3-0 utrzymają w Portugalii i wrócą z awansem, ale jeżeli daje się rywalom uderzyć na swą bramkę ponad 30 razy i mieć piłkę ponad 60% czasu, to nie dziwne, że się odpada, bo Sporting grać ofensywnie potrafi i ich wypunktował.
„Może i wygraliśmy mundial, ale według statystyki krótkich podań w prawym sektorze tercji ofensywnej byliśmy dużo słabsi od Senegalu, więc nie ma się z czego cieszyć”.
„A ten Lewandowski, co on sobie myśli, gdzie jest rekord Fontaine`a? Ja mam się cieszyć z 12 goli w turnieju? To jest skandal!” 😀
rany co za brednie…
Emll – niestety nie brednie. Ilość narzekactwa w komentarzach pod wspisami dotyczącymi piłki noznej w tym kraju niemal sie nie zmienia, niezależnie od wyniku.
Popatrz na siatkarzy, tam stale są medale, a narzekaczów też nie brakuje „a bo to nie złoto” np.
To jest można rzec, tak jak ponadnarodowe, to ponaddyscyplinowe.
Ostatnio po awansie żeńskiej reprezentacji piłkarskiej U17 do mistrzostw Europy widziałem komentarz:
„Dla kogo te zespoly graja? Dla widowni co raptem przyszla w liczbie 73 widzow. To nie ma sensu”
Porównanie do siatkarzy, to tak samo jak w Brazylii co 4 lata się narzeka na brak MŚ, czy nie narzekają?
„Myślę że jakby przed manitą od Sportingu polski klub zdjął skalpy z Interu, Man City i Atletico, to wypowiedzi byłyby bardziej stonowane:)”
Nie, nie byłyby. Teraz ci się tak wydaje, bo nie gramy w LM z tymi klubami i jest to tylko marzeniem. Ale gdybyśmy grali, to perspektywa by się szybko zmieniła, i wiele osób i tak by uskuteczniało to pieprzenie.
Zresztą, weźmy za przykład Jagiellonię. W marcu 2023 roku bronili się przed spadkiem. Nie był to chwilowy kryzys, bo we wcześniejszych sezonach też zajmowali miejsca w dolnej połowie tabeli. Do tego mówiło się o problemach finansowych.
Dokładnie 3 lata później Jagiellonia ma na koncie: mistrzostwo Polski + 3. miejsce przy jednoczesnej grze w pucharach do połowy kwietnia + teraz znowu jest jednym z głównych faworytów do wygrania ligi. Do tego 1/4 finału LK oraz 1/16 przy starcie w ścieżce niemistrzowskiej.
Przykładając odpowiednią skalę, to jest dla nich jak Liga Mistrzów, bo w marcu 2023 mogli o tym tylko pomarzyć. I tak samo, w tamtym momencie byś pewnie napisał, że gdyby Jagiellonia grała zacięte mecze z Kopenhagą, Strasbourgiem, Betisem, AZ, Rayo i Fiorentiną, to przecież nikt by nie narzekał na odpadnięcie po dogrywce. Bo wtedy na pewno nie oczekiwałeś, że to zaraz nastąpi (to mniej-więcej tak, jakby dzisiaj to rozważać w kontekście np. GKSu Katowice).
Tyle że Jagiellonia w krótkim czasie faktycznie wykonała taki przeskok. No i co, nie ma malkontenctwa i złośliwych komentarzy? Nie latają tu teksty, że przeciwnicy im odpuszczają, że są wyjaśniani przez Fiorentinę, i że jak niby można się tym zadowalać itp.? Ba, sam nie marudziłeś tu ostatnio, że Jagiellonia to już powinna grać w LE, a LK to rozczarowanie?
Więc widzisz, to jest tylko kwestia skali. Dzisiaj gra np. Lecha w 1/8 finału LM w 2029 wydaje się tak samo nierealna, jak obecne miejsce Jagiellonii było w 2023, dlatego wam się wydaje, że nie byłoby takich komentarzy. Ale doświadczenie pokazuje, że i tak by były, bo to jest taka mentalność ludzi, którzy albo mają pamięć złotej rybki, albo im się wydaje, że ambicja polega na umniejszaniu sobie i niedocenianiu tego co się już osiągnęło (podczas gdy w rzeczywistości to tylko wyraz kompleksów).
Ja tego nie przypuszczam, ja jestem wręcz PEWIEN, że gdyby za trzy lata Lech odpadał w 1/8 finału ze Sportingiem po 3-0 u siebie i 0-5 na wyjeździe, to WIELU z tu obecnych by pisało:
– „wcześniej ich lekceważyli, a jak pierwszy przeciwnik zagrał na poważnie, to nie było czego zbierać”
– „już wcześniej Inter miał 70% posiadania i 30 strzałów tylko mu nie wpadało, teraz fart się skończył i mamy szybką weryfikację”
– „zesrali się już przed meczem, typowa mentalność polskich drużyn, dlatego nigdy nic nie osiągniemy”
– „jak zwykle, narobili nadziei, a potem zesrali się metr przed kiblem, kolejna mokra szmata”
– „jak to możliwe że w 40-milionowym kraju z którąś tam gospodarką, od stu lat nie umiemy zrobić chociaż jednego półfinału?!”
– „patrzcie jaki progres zrobiła Rumunia, oni mają 4 kluby w LK i nabili już 15 punktów, a my mamy tylko jednego Lecha”
Z dzisiejszej perspektywy może ci się to wydawać abstrakcyjne i możesz się śmiać że hiperbolizuję. Ale człowiek się szybko przyzwyczaja, i perspektywa się wtedy równie szybko zmienia. Możesz sobie zapisać ten komentarz, jeżeli kiedyś się doczekamy takiego momentu w LM, to go wyciągniesz i porównasz.
Nie wiem, nie wiem. Jedyny naprawdę poważny sukces polskiej piłki ostatniej dekady – ćwierćfinał Euro 2016 – nie był w kraju hejtowany ani narzekany. Nawet dość dziwna przygoda Legii w LM w tym samym roku odbijała się pozytywnym echem, bo udało się postraszyć Real i wyciąć Sporting (jak to teraz brzmi).
Odnosisz się do niniejszego forum, ale ono nie jest żadną wyrocznią. Są tu niepoprawni odklejeńcy, którzy wierzą np. że w poszczególnych krajach istnieje zmowa klubów, kogo wpuszczać do pucharów i z jakiego miejsca, a także pokaźne grono skrajnych optymistów i pesymistów.
Co do mojego marudzenia: wg. mnie MP powinien grać w LE, niekoniecznie Jagiellonia jako taka. Ale jeśli chce iść do przodu, rozwinąć się i tworzyć na dłużej czołówkę polskich klubów, no to LK jest niskim sufitem, faktycznie tak uważam.
Odnoszę się do ogółu, to forum jest tylko przykładem.
Serio nie słyszałeś komentarzy, że Euro 2016 było na farcie, bo grupa słaba i karne ze Szwajcarią, i że Portugalia też była słaba? Albo że mieliśmy autostradę do finału, tylko Nawałka zjebał? A o Legii w LM to nikt nie gadał, że awansowała wyłącznie przez fart w losowaniach? A potem, że Borussia im w dwóch meczach najebała 14 goli, że Real potraktował mecz w Warszawie jak sparing przy pustych trybunach, a ze Sportingiem to był fart, bo tamci byli nieprzyzwyczajeni do grudniowej pogody w Polsce? I potem jeszcze, że Ajax wyjaśnił Legię?
No to masz krótką pamięć.
Albo słucham wszystkich opinii, nie tylko tych skrajnie negatywnych. Lepiej mieć krótką pamięć niż antenę wyłącznie na największych narzekaczy.
Akurat po Euro Nawałki powszechna opinia była bardzo pozytywna. To się mogło w międzyczasie rozmyć o położony Mundial 2 lata później, ale ogólnie tak było.
„Albo słucham wszystkich opinii, nie tylko tych skrajnie negatywnych. Lepiej mieć krótką pamięć niż antenę wyłącznie na największych narzekaczy. Akurat po Euro Nawałki powszechna opinia była bardzo pozytywna.”
Przecież nikt nie mówił, że tak gadają wszyscy, ani nawet że robi to większość. Komentarz Patronusa to była szydera z określonej grupy ludzi. Ty serio tego nie rozumiesz? xD
„Ale jeśli chce [Jagiellonia] iść do przodu, rozwinąć się i tworzyć na dłużej czołówkę polskich klubów, no to LK jest niskim sufitem, faktycznie tak uważam.”
To nie ma w ogóle związku. NIKT nie chce grać w tej jebanej Lidze Konferencji do usranej śmierci i NIKT nie mówi, że to by było fajne! Nie ma tu w ogóle mowy o celu ostatecznym, więc o jakim suficie ty znowu piszesz, skoro nikt nie mówi, że to ma być sufit?
Mowa była tylko o tym, że Jagiellonia w ostatnim czasie zrobiła WIĘKSZY progres, niż ktokolwiek zakładał (nawet najwięksi optymiści), a I TAK wiele osób tutaj nie potrafi tego docenić. Możemy sobie uważać, że docelowo chcemy mieć kluby grające w LM, ale to nie znaczy, że nie możemy docenić miejsca, w którym jest Jagiellonia, pamiętając gdzie była jeszcze niedawno. Jeżeli ktoś tego nie rozumie, to znaczy, że prawdopodobnie nawet po ewentualnym odpadnięciu Lecha ze Sportingiem w 1/8 finału LM też by tak psioczył, i o tym właśnie była mowa.
aaaaaaaa – oczywiście, że masz CAŁKOWITĄ, ABSOLUTNĄ rację. Nie mówię, ze takie słowa znalazły by się na tym forum, bo tu zdecydowana większość jednak stara sie posługiwać faktami, argumentami. Ale tak generalnie to podejrzewam, że nawet prześmiewcze memy by się pojawiły, jak to jest ze sie wygrywa pierwszy mecz 3:0 i odpada…
A Sporting pierwszy raz w historii zagra w 1/4LM.
Dla mnie historia Bodo, to dobry ranking, przewaga własnego boiska ze sztuczną nawierzchnią i splot szczęśliwych zdarzeń, takich jak dobrej motywacji w najważniejszych momentach przy słabej motywacji przeciwnika i faktu że im wychodziło wyjątkowo dobrze w rywalom nie.
oczywiście, że częściowo tak. Ale juz w momencie jak odpadali z Lechem, to było widać dużo większą kulturę gry u Norwegów. A od tamtego czasu w tej kwestii zrobili jeszcze kolosalny postęp. Więc obecnie ową kulturą zgnietli by każdy polski zespoł ( nie mówię o wyniku).
Tymczasem w rzeczywistości na norweskim Twitterze:
Bastian Schmitz
@ArturusBaTm
Poland will earn twice as many points as Norway this season only via wins in the Conference League — despite Glimt+Brann had survived the league phases in Champions-League and Europa-League, for which the polish top teams were unable to qualify.
UEFA coeff system is pointless
Po co cytować jakiegoś norweskiego dzbana, który nie rozumie, jak działa średnia arytmetyczna? Wystarczy, że mamy tu swoich.
Polskie kluby nie weszły do LM i LE, ale za to w komplecie przetrwały eliminacje, gdzie 3 norweskie kluby się wyłożyły. I na tym można zakończyć dyskusję.
Fakt, że siedzisz i przeżywasz, co piszą na „norweskim twitterze”, tylko potwierdza to, o czym pisałem wcześniej: kompleksy.
PS Ciekawe, czy pan Bastian tak samo uważał, jak dzięki grze Bodo i Molde w LK Norwegia zdobywała więcej punktów niż np. Szkocja, która miała kluby w LM i LE? O, albo czy też uważał, że to niesprawiedliwe, że Bodo dzięki grze w słabszych rozgrywkach, po dwóch porażkach z Legią, nastukało dla Norwegii więcej punktów, niż ta Legia w mocniejszych?
Pointless to nie jest, ale ma big loopholes:) aktualnie skorzystaliśmy na tym my, zaraz pewnie bardziej będzie korzystał kto inny.
Poza tym, spytaj kolegę Norwega czy uważa grę na sztucznej murawie za podobne wykorzystanie istniejącego systemu:)
@Adam L
„Piszesz mi o Norwegach, a ja piszę, że awans do LM to dla polskich zespołów mission impossible. Żeby skontrować mój argument musiałbyś podać udany przykład eliminacji ze strony polskiego zespołu (a nieudanych ze strony innych nacji).”
To nie było do mnie, ale tak odpowiem:
Spróbuj spojrzeć na eliminacje z szerszej perspektywy, nie tylko końcowego wyniku, ale też z perspektywy poziomu eliminacji z jakiego się zaczyna, a także (przede wszystkim) przeciwników.
A jeżeli bym Ci powiedział, że w eliminacjach w ostatnich 6 sezonach Bodo nie pokonało żadnego klasowego przeciwnika…?
Będąc nierozstawionym Bodo odpadało z Milanem, Legią, Dinamem Zagrzeb, Crveną zvezdą.
Z pozycji nierozstawionego Bodo wygrało dwumecz w eliminacjach dwa razy. Dwa razy było to Żalgiris Wilno i dwa razy to była fura szczęścia w losowaniu.
Gdy Bodo było rozstawione nigdy nie trafiło na niewygodnego przeciwnika, zawsze to były jakieś słabe kluby. Dopiero w tym sezonie w Q4 LM wylosowali Sturm, który powiedzmy jest europejskim średniakiem. Czyli na 5 dwumeczów w eliminacjach z wymagającym lub naprawdę trudnym rywalem wygrali tylko jeden. Trzeba też dodać, że nigdy nie odpadli gdy byli rozstawieni.
Żeby nie było, w samej fazie grupowej/ligowej wielokrotnie pokonywali klasowych rywali, także w dwumeczach na wiosnę. Ale w tych eliminacjach albo radzili sobie tak jak my, albo nie mieli klasowych przeciwników.
Jeżeli chodzi o inne Norweskie kluby to… tylko raz pokonały wyżej notowanego rywala w decydującej rundzie eliminacji.
Z pozycji zespołu nierozstawionego pokonały:
Karabach (później przegrana z Ferencvaros, ale spadek z LM do FG LE)
Sparta (później przegrana z FCSB, brak FL)
Arouca (później przegrana z AZ, brak FL)
Go Ahead (później przegrana z Astaną, brak FL)
KuPS (później przegrana z Klimarnock, w dodatku Klimarnock nie było rozstawione, brak FL)
Hammarby (później przegrana z Mainz, brak FL)
Hacken i Larnaka (i to jest ten jedyny przypadek, kiedy pokonanie rozstawionego rywala w ostatniej rundzie dało FL)
Z pozycji zepołu rozstawionego Norweskie kluby odpadały z Trabzonsporem, Hearts, Elfsborg, Klimarnock.
Polskie kluby czterokrotnie pokonywały rozstawionego rywala co bezpośrednio dało FL:
-Charleroi (dobre losowanie)
-Slavia
-Midtjyland
-Maccabi Hajfa (też dobre losowanie, z tym że to była 3 a nie 4 runda el.)
Był jeszcze Raków, który pokonał Karabach, ale później spadł z LM do FG LE.
Zdarzyło się nam też pokonać wyżej rozstawionego rywala co niestety nie dało FL:
-Ararat Erewań (później przegrana z Happoel Beer Szewa)
-Suduva (później przegrana z Gent)
-Astana (później przegrana ze Slavią)
Według mnie w porównaniu z Norwegią wcale źle w tych eliminacjach nie wypadamy…
Okrutny jesteś, że tak podajesz fakty. Mógłbyś być jeszcze brutalniejszy i powiedzieć jak w eliminacjach radzą sobie na przykład tureckie kluby, które przykładowo w tym sezonie „wzięły” gwarantowane minimum i nic ponadto.
A co napiszesz o Karabachu? Ile oni mieli rund do przejścia w tym sezonie?
Dlaczego ograniczać się jedynie do tego sezonu? Gdy Legia wchodziła ostatnio do LM też miała kilka rund do przejścia.
Problem tkwi w sytuacji, że od 2016/2017 nie było polskiego zespołu w LM (od tego momentu tylko raz w PO LM) troche słabo jak 20 gospodarkę świata oraz 6 /7 w Europie
Powiem więcej. Po sezonie 2016/17 nastąpiły 3 sezony, gdy ŻADEN polski klub nie grał w ŻADNEJ fazie grupowej.
TRZY sezony bez choćby LE!
Mało tego, były sezony, gdy polskie kluby odpadały jeszcze w lipcu.
Nie zapominajmy o tym, że polska piłka klubowa sięgnęła dna i że z tego dna musieliśmy się odbić.
Odbiliśmy się od dna i wypłynęliśmy na powierzchnię.
Teraz pora to wykorzystać, utrzymać się na powierzchni, a jeśli będzie możliwe (a jestem przekonany, że tak), wzlecieć w powietrze. To już trudniejsze zadanie, ale wykonalne.
I tak trzeba na to patrzeć. Parę lat temu byliśmy w czarnej d…olinie. Teraz wyszliśmy na powierzchnię, starajmy się to wykorzystać.
Jeszcze parę razy dostaniemy w papę. Ale czy tylko my? Chelsea dostała w papę od Paryża, Atalanta od Bawarii, taka jest piłka nożna.
Adam L – ja nie wiem na cholere ty jezszcze łączysz siłę gospodarki z poziomem piłki w danym kraju. Ma to jakiś wpływ, ale w bardzo długim okresie. A my w jakims tam szerokim gronie krajów w miare zamożnych jesteśmy w sumie od niedawna. A nie od 30 czy 50 lat…
Urbas
Łączę bo pamiętam, że tego typu argument wysuwany był przy analizach czy mamy potencjał na top8 czy ledwie top10. Osobiście w niego nie wierzę, Portugalia, Grecja czy Belgia już teraz mają niższe PKB, a nie widzę szans żeby ich dogonić.
@Adam L
Skoro nie wierzysz w ten argument, to po co go używasz?
Żeby obśmiać ten argument. Gdyby był prawdziwy to już dawno jako piąta gospodarka UE powinniśmy uczestniczyć w LM tymczasem jesteśmy za Grecja, która podobno była na skraju bankructwa oraz za daleko za Portugalia.
@Adam L
Ale o co chodzi z tym Karabachem? Chciałbyś żebyśmy byli jak Azerbejdżan i raz na 10 lat mieli klub w LM? W sumie to taka średnia nam wychodzi…
Napisałeś, że dla nas awans do LM to mission impossible i w kontrze podałeś Norwegię, że dla nich nie. Dość szczegółowo Ci opisałem, że dla Norwegii to RÓWNIEŻ jest mission impossible, jeżeli nie są rozstawieni w ostatniej rundzie.
Tak Adam, awans do LM gdy zaczynasz od 2 rundy eliminacji i nie masz rozstawienia to JEST MISSION IMPOSSIBLE. I to nie tylko dla Polski, ale dla każdego klubu. Takie przypadki są sporadyczne i w tym jest również Legia 2016/17.
Ja jeszcze dodam: parę lat temu z zazdrością patrzyliśmy na Austrię, którą ciągnął do góry czerwony byk ze skrzydełkami.
Tylko też klub z Salzburga nie przechodził udanie eliminacji do LM!
Odpadał raz za razem, aż w końcu dzięki rankingowi dostał te miejsce w LM bez eliminacji.
Ponieważ wcześniej nastukał punktów rankingowych w LE to w LM był losowany z trzeciego, a nawet drugiego koszyka – co wtedy, przy fazie grupowej miało niebagatelne znaczenie – dostawało się przynajmniej jednego rywala z niższej półki, a wystarczyło jednego wyprzedzić, by wiosną grać dalej.
To było dopiero hakowanie systemu!
Wsparcia od Red Bulla zabrakło, a my patrzymy na Austrię z góry.
To samo dotyczy wielu innych klubów. Celtic eliminacje przeszedł RAZ w ciągu 10 lat. Fenerbahce na LM czeka od 2008 roku. Norwegia czekała równie długo.
W LM gra tylko 6-7 klubów z eliminacji, niektórzy chyba o tym zapominają.
Mam takie pytanie czy jak spadnie pogon szczecin legia widzew a awansuje chrobry i pogon grodzisk i stal.
Gdzie będzie wieksza suma budżetów i kibiców? 😉
Jak Legia spadnie to jej budżet również, z czego będą czerpać przychody gdy odejdzie kasa z praw telewizyjnych, pucharów? Widzew i Pogoń mogą być edpierane przez przez właścicieli (w przypadku Legii jest inaczej).
Tak, wszystko się zgadza tak ja napisałeś.
Jednakże porównując na moje oko 'medialność’ to wcale to nie byłaby taka różnica
W pierwszej lidze byś miał Legia-Polonia Widzew-ŁKS Wisła-Wieczysta, Ruch Chorzów Polonia Bytom, Miedź Śląsk
W ekstraklasie Lech Zagłębie Górnik GKS Raków Cracovia Lechia Arka
Na pierwszy rzut oko wcale te listy nie odbiegają od siebie znacząco. Mógłbym nawet powiedzieć Ekstraklasa Czerwona i Ekstraklasa Niebieska 😀
Oczywiście to tylko symulacja jednakże sam fakt, że I liga byłaby taka mocna kibicowsko, medialnie, finansowo byłby bardzo ciekawy.
Jeśli o marki zespołów to masz rację, ale różnica w kasie za prawa telewizyjne jest znacząca. Tego typu umowy zawierane są na kilka lat, więc Legia, Widzew, Pogoń raczej liczyłyby na szybki awans i odkucie się w Ekstraklasie.
finansowo to tam Legia Widzew i Wieczysta byłaby moze mocna, reszta to żadni mocarze finansowi. Bez przesady.
To i ja cos wrzuce od siebie, uwazam ze niektorzy nie doceniaja jak trudny punktowo moze byc przyszly sezon. Z wielu powodow. Historycznie jesli popatrzymy kto nam budowal ranking w ostatnim cwiercwieczu to mowimy o Wisle, Groclinie, Lechu, Legii, Rakowie, i Jagielonii. Czyli albo czolowka organizacyjno-finansowa ligi albo zabawki lokalnych krezusow ktorzy umiejetnie ukladali klocki (dzisiejszy Widzew poki co bardziej przypomina Polonie Wojciechowskiego). Klub taki jak Jagielonia robiacy wyniki, nie bedacy ani czolowka sama z siebie, ani zabawka finansowego krezusa, to w skali naszej ligi ewenement. Zakladanie ze to nowa norma, i ze nie tylko Jagielonia nie odpusci, ale te wszystkie Zaglebia i Gorniki pojda jej sladami, ze nie beda odpadaly z jakimis leszczami, jest zalozeniem optymistycznym samym w sobie. Jesli do Tego dodamy ze Legii prawdopodobnie nie bedzie, ze nie wiemy jak Rakowie sie odnajdzie bez Papszuna, i ze teraz punkty beda dzielone przez 5 to wnioski nasuwaja sie same sobie. Prawdobodobnie nie wystawimy optymalnego skladu (Legia), na papierze trzecia najmocniejsza karta (Rakow) to zagadka, a my bedziemy potrzebowali minimum 2 klubow punktujacych bardzo solidnie, 3 jesli to punktowanie nie bedzie spektakularne. Jesli Taka Wisla Plock czy Gornik zrobia to co zawsze (od lat 90) czyli blamaz, Jagielonia tym razem nie dojedzie po wymianie pol skladu, to bez wybitnego sezonu Lecha (nie zapowiada sie) i Rakowa 5-6 punktow to moglbym byc sufit.
Tak jest to niepokojące.
Miałem tak samo jak Wisła Kraków Śląsk Wrocław i Jagiellonia i nawet Raków wystawiły sie do pucharów. Pytanie czy sie obroniły?
Ja uważam ze sie wybroniły i przekroczyły oczekiwania.
Teraz pytanie czy inne nowe kluby moge ta ścieżkę powielić. Zależy od losowania jaka poprzeczkę dostaną w eliminacjach. Moze byc tak i siak. Nie należy jeszcze wyrokować to nie moment i czas bo jeszcze nie wiele wiemy.
Tu nie musi być blamażu ze strony Górnika czy Zagłębia startującego w LK.
Mogą trafić na kogoś z top5, jakiś silny klub z Belgii czy Holandii i ciężko będzie mieć pretensje o odpadnięcie.
TEORETYCZNIE może i masz rację. Ale weź pod uwagę jedną ważną rzecz: to co działo się historycznie ma się nijak do tego, co jest teraz.
Wrzuciłeś Zagłębie i Górnika do jednego worka. Tymczasem w Zabrzu może powstać bardzo solidny klub, jeśli wydarzy się to, co może się wydarzyć, czyli jeśli Poldi przejmie klub od miasta.
Co do Lubina, to historycznie klub nie popisywał się zbytnio, ale czy to wciąż to samo Zagłębie? Budżet na obecny sezon nie powala, w skali Europy, ale wynosi mniej-więcej tyle ile budżet Jagiellonii. Czy klub jest gotowy na europuchary? Przed sezonem lubinianie mieli bronić się przed spadkiem. Czy na Śląsku powstanie „druga Jagiellonia”???
Może okazać się, że z zestawem Lech, Raków, Jagiellonia, Górnik, Zagłębie, zrobimy jeszcze lepsze punkty niż w obecnym sezonie.
Ale na pewno może być gorzej i chyba wszyscy to wiedzą. Pytanie: jak źle może być? Dwa zespoły z trzema dwumeczami, gdzie wystarczy wygrać jeden. Kolejny ma dwa dwumecze i też wystarczy wygrać jeden. Wiem, że tam mogą być różni rywale, ale liczę, że tę trójkę w komplecie zobaczymy w fazie ligowej. Odpadnięcie jednego z nich biorę pod uwagę jako opcję, ale w sytuacji, gdy w eLK będzie jakiś zespół z wyższym współczynnikiem. Brak tego zespołu w fl powinien zatem być zrekompensowany awansem jednej z ekip startujących w eLK.
Ogólnie wydaje mi się, że Lech, Jaga i Raków mają spore szanse, żeby grać w fl w przyszłym roku (najpierw muszą w ogóle się zakwalifikować). Pozostaje pytanie, kto poza tą trójką zagra w pucharach i jak się tam zaprezentuje?
Tegoroczny przykład Szwajcarii jest bardzo dobry. 5 drużyn, dwa odpadły w eliminacjach, trzy kolejne odpadły w fazie ligowej lub play-off. 6.2 do rankingu. Ciut więcej niż wyznaczony 5-6 punktowy sufit, ale niech to będzie ostrzeżenie. Również ciekawym przykładem jest Norwegia. Mimo dobrej gry B/G, w sezonie zdobyli tylko 8.05 punktu. Jeszcze gorsze sezony zaliczyły Szkocja i Austria. Pierwsi zaledwie 5, a drudzy jedynie 4.1 punktu.
Tak, trzeba pamiętać że nic nie jest dane za darmo. I trzeba wierzyć, że nie znajdziemy się w sytuacji wyżej wymienionych federacji, bo jesteśmy na fali wznoszącej, a nie w trybie spadkowym tak jak one. Ja spodziewam się raczej wyniku na poziomie 10-12 punktów, czyli słabiej niż w tym sezonie Grecja, ale na poziomie Belgii, Czech i Turcji. Wygląda ciekawie.
Patronus – jak podałeś to wyliczenie, to powiem ci, ze jest duża obawa, że 10 punktów w tym sezonie możemy nie przekroczyc. Bo patrząć jak Bodo zaliczyło dobry start, a nie przebili 10ciu, to dużo pokazuje i uświadamia.
W sumie najwazniejsze kto do jakich pucharów bedzie startował i kto gdzie się dostanie. Bo nie liczyłbym na to, ze jakas polska druzyna zrobi taki rajd po LM/LE jak Bodo. Pewnie się to rozłozy na dwie ekipy.
Więc kluczem będzie kto i czy w ogole dostanie się do LK. Bo zapewne tam szansa na punktowanie jest największa.
Chociaż jak wiadomo, świetny sezon może się przydarzyć każdemu i w kazdych rozgrywkach ( nie chodzi tylko o polskie zespoły). Ale to będzie wybryk a nie norma, na którą należy liczyć.
Drobna uwaga.
Norwegia zdobyła 8 punktów dwoma zespołami przy dzielniku przez 5. A jakby im się jeszcze udało wprowadzić jeden, dwa zespoły do LK? Na pewno było by więcej.
W samej fazie ligowej i pucharowej (bez eliminacji) Polska osiągnęła 10,375 przy czterech grających zespołach, Norwegia 5,65 przy dwóch.
Nasz przyszłoroczny wynik będzie, przede wszystkim, uzależniony od tego ile zespołów uda się do fazy ligowej wprowadzić.
Komentarz mój głównie dotyczy dwóch „rankingorzy” @Patronusa i @Wojtka tego co ma zdjęcie…
Sukcesywnie sprawiacie swoimi „mądrymi” i bardzo długimi „wyprawkami” że odechciewa się tego czytać. Jestem tutaj stałym bywalcem ale widzę że próbujecie byc gwiazdami i myślicie że wszystkie rozumy pozjadaliscie.
Rozwaliła mnie wiadomość że w następnym sezonie pucharowym zrobimy 1LM 1 LE i 3 LK no to serio trzeba mocno upaść na łeb.
Nie chce być złym prorokiem ale jeśli wprowadzimy 2 drużyny do faz ligowych przy dzielniku na 5 to wynik końcowy może się zakręcić w okolicach 6 pkt rankingowego.. i co wtedy będzie płacz i zgrzytanie zębów. Trochę trzeba zapanować nad fantazjami i przypomnieć sobie sezony kiedy katastrofalnie wszystkie nasze drużyny były autowane z pucharów.
Jak już zaczynamy zabawę w typowanie przyszłego sezonu to stawiam:
1LE plus 2LK – do rankingu 8 pkt (+/-1)
O, kto i gdzie napisał, że w przyszłym sezonie pucharowym zrobimy 1LM, 1LE i 3LK?
Osobiście jestem Kolejorzem, nie rankingorzem. Stylu wpisów zmieniać nie zamierzam, jak Cię męczą to zamiast na forum idź na siłownię, potrenować wydolność.
„Próbujecie być gwiazdami” xD – ziomek, tu nikt nikogo nie zna i nie pozna. 100% anonimów.
„1LM 1 LE i 3 LK” – pokaż kto i gdzie to napisał. Tu nie ma aż takich przygłupów.
W sumie to znalazłem wpis, w którym napisałem:
„Nawet nie marzę o układzie 1LM, 1LE, 3LK”
więc chyba coś Ci się pomyliło.
Troche absurdalny wpis – sama długość wpisów to nie jest nic złego. Szczególnie, że jest tam przytaczanych wiele statystyk. Więc opis argumentu na ich podstawie raczej zawsze będzie dłuższą formą wypowiedzi.
To jest nawet pozytyw, bo można się odnieść do faktów, a nie opinii ( jak ta twoja na przykład), co powoduje, że dyskusja nie jest jak dzieci z przedszkola, tylko na jakimś sensownym poziomie.
Ale z drugą częścią się zgadzam – prorokowanie lub zakładanie awansu 5/5 jest jednak hurraoptymizmem.
Realne cos blizej 2-4 druzyn. A rozrzut duży, bo wiadomo, ze losowanie ma olbrzymi wpływ na szanse awansu. A losowan jeszcze nie znamy, bo i znać nie możemy. Tak samo druzyn które nas będą reprezentować.
5/5 będzie trudne, ale przecież nie niemożliwe.
Trochę więcej o tych szansach będzie można powiedzieć, jak będziemy znali końcowe wyniki ekstraklasy i PP.
Troszkę inaczej oceniam szansę przykładowo Zagłębia na załapanie się do plaży ligowej ze ścieżki mistrzowskiej, a trochę inaczej przy przebijaniu się przez pełne eliminacje bez rozstawienia.
Inaczej też oceniam szanse Jagiellonii czy Rakowa na przebrnięcie eliminacji LK (już udowodnili, ze potrafią i wspomagają się wysokim rankingiem klubowym), a inaczej Górnika.
.
Także zakończenie rozgrywek może nam więcej powiedzieć o szansach.
Narazie traktuję każdy scenariusz, jeśli chodzi o finisz PP I ekstraklasy jako równie prawdopodobny ze wskazaniem na tych, co wyżej.
Więc top 3 Jagiellonia, Zagłębie i Lech
miejsca 4-5 a jednocześnie finaliści PP
Górnik I Raków
I to eksportowa 5
Mistrz Polski ma w zasadzie pewne miejsce w pucharach. Od wprowadzenia LK(E) nie zdarzyło się, żeby MP nie grał w fazie ligowej/grupowej. Przy ścieżce mistrzowskiej naprawdę trzeba się postarać. Jeszcze na początku tej przygody MP w przypadku porażki w Q1 spadał od razu do LK. A teraz startuje od q2 i mówimy o dwóch podpórkach (na 3 mecze).
Trudniejsze zadanie przed wice
w q2 trafia na wicemistrza Szkocji Austrii czy Grecji.
Ale nadal ma dwie podpórki, choć trudniejszych rywali. Nie mniej nawet na początku wicemistrz Austrii to nie wyrok nawet dla debiutanta, a nawet w przypadku przegranej są dwie podpórki i w q3 LE rywal z nieco niższej półki.
Q4 LK – tu może być pułapka. Także lepiej te puchary zapewnić sobie w q2LM lub Q3 LE
Zdobywca PP zaczyna od q3
I tu ten sam scenariusz, co dla wicemistrza przy spadku z q2LM.
spadek do LK – tu już trochę trudniej.
.
LK – Jaga, Lech I Raków mogą się cieszyć rozstawieniem do końca i te eliminacje po prostu przebrnąć.
Dla Górnika czy Zagłębia optymalnym secariiszem wydaje się być ten, w którym w q3 dostają rywala pokroju Pafos Lugano czy Maccabi – takiego z wyższej półki, ale wciąż w zasięgu i korzystają potem z faktu, że jako para są losowani wśród rozstawionych w q4.
.
Scenariusz w którym Górnik (lub GKS) zdobywa PP, a Zagłębie MP daje największą szansę na 5/5 (chociaż nadal niełatwo – według mnie – jednak zdecydowanie poniżej 50%).
W przypadku MP dla Zagłębia jednak jesteśmy dość blisko 4 drużyn w fazie ligowej.
Wicemistrzostwo Zagłębia tę szansę redukuje, ale nadal jest to dość prawdopodobne.
Eksportowa trójka w roli MP Vice i zdobywcy PP oznacza, że prawdopodobnie kończymy eliminacje z trzema zespołami w fazie ligowej. Możliwe jest przejście eliminacji przez Górnik czy Zagłębie (albo GKS, jak zdobędzie PP) bez podpórek I rozstawień. Do tego potrzebne są jednak i dobrą postawą na boisku i szczęśliwe losowani i to pomnożone razy 2.
.
Ja osobiście najbardziej cieszyłbym się ze scenariusza w którym Jagiellonia zdobywa MP, Lech kończy na drugim miejscu a Raków zdobywa PP.
3/5 w fazie ligowej, ale liczyłbym że dwa kluby jednak w wyższej rangi rozgrywkach by zagrały niż LK.
@Jan Sikorski
„Raków to trzynasty polski klub, który zagrał w europejskich pucharach na etapie 1/8 finału. Wszystkie przypadki z XXI wieku to Liga Konferencji (Europy), w wykonaniu Lecha (dwa razy), Legii, Jagiellonii i Rakowa.”
Wisła z Lazio chyba też grała na etapie 1/8, a to było już w XXI wieku…
Zauważyłem, że wiele osób działa tak (na przykładzie obecnego sezonu):
Piszą, że „na pewno Raków i Jagiellonia nie wejdą do FL”. Po czym przez chwilę nic nie piszą na ten temat, skupiają się na tym, że pozostałe dwie ekipy nie weszły do LM i LE.
Przy każdej kolejnej kolejce piszą, z kim polskie zespoły przegrają i dlaczego. Po czym nie piszą o tych, które nie przegrały, tylko piszą o tym, że „wiedzieli że te, które przegrały to przegrają i ogólnie to dno”. Ewentualnie jak polski zespół nie przegra, to piszą, że „rywal nie potraktował spotkania poważnie”.
Po awansie 3/4 do fazy pucharowej piszą o tym, że „brak awansu kompletu do fazy pucharowej to dno”. Choć przed fazą ligową pisali, że awans 2 zespołów do fazy pucharowej to będzie cud, bo polska piłka to dno. Itd.
Dwumecz Jagi z Fiorentiną to najpierw „wskazanie miejsca w szeregu”, a potem oczywiście „rywal odpuścił mecz rewanżowy”.
Dwa mecze w 1/8 są oceniane jako całokształt, choć to dwa osobne zdarzenia. „Polskie zespoły przegrały 2:5”. Oczywiście przegrały z „europejskimi średniakami” i nie ma znaczenia, że jeden z rywali to stały bywalem LM (choć kto pamięta grę Legii w Doniecku ten w cyrku się nie śmieje i doskonale wie, jak to z tym awansem Szachtara było), a drugi to regularny półfinalista LK…
I tak to wyciągają tylko te zdarzenia, które im pasują całkowicie pomijając wszystko wokół.
Gdyby Lech zagrał dobry mecz i przegrał 1:3 faktycznie możnaby mówić o różnicy poziomów. Ale Lech zagrał fatalny mecz (75 minut gospodarze przeszli obok gry). Nie wiem dlaczego, ale wiem, że gdyby Lech cały mecz zagrał chociaż przeciętnie, to nie przegrałby tego meczu.
Z kolei Raków realizował swój plan taktyczny i skutecznie blokował faworyzowanego rywala. Dwa ostatnie dwumecze z Fiorentiną zaczynały się od wysokich domowych porażek. W obu przypadkach trzema bramkami. Tym razem remis był na wyciągnięcie ręki… A właściwie na jej schowanie. W dodatku mecz był we Włoszech. I co? Gdyby te 4 lata temu, gdy Lech grał z Fiorentiną i przegrał we Florencji 1:2 ludzie mówiliby o klęsce? No nie, tu zadziałał „efekt słabej gry Lecha z Szachtarem”. Ludzie mieli kwaśne miny i takie nastawienie w ocenianiu meczu medalików.
Fiorentina w poniedziałek łatwo wygrała z Cremonese, ale w czwartek w Sosnowcu będzie mieć dużo trudniejszą przeprawę. Jak zagra Raków? Nie mam pojęcia, nie widziałem ich meczu w Zabrzu. Ale na pewno dwumecz nie jest rozstrzygnięty.
A w Krakowie? Moim zdaniem, jeśli Lech zagra normalnie, to wygra. Szachtar sprawia wrażenie zlepka indywidualności, ale nie widziałem tam drużyny. Dlatego 15 minut, gdy Lech biegał, piłkarze gości byli posłani. Mieli szczęście, że Lech strzelił tylko jednego gola i że po 15 minutach przestał biegać. I że przez pozostałe 75 minut „zabijali się o własne nogi”. Bo Lech przegrał po własnych, niewymuszonych błędach, a nie po jakiejś ofensywie Szachtara.
Mam nadzieję, że po czwartku wszyscy krytycy ucichną na kolejne tygodnie.
Ogólnie szkoda mi tutaj niektórych i wręcz jest mi przykro, że mają aż takie negatywne spojrzenie na świat i potrzebę ciągłego udowadniania sobie i innym że wszystko wokół nas jest słabe i przeciętne.
A już ten wątek Legii i jej szansach na puchary rozczarował mnie najmocniej. Wręcz miałem wrażenie, że u niektórych ludzi wywołało to agresję.
@Patronus masz dużo racji w pierwszych akapitach, musisz jednak pamiętać, że trolle, sfrustrowani „Janusze”, wieczni malkontenci — jakkolwiek ich nazwiemy — zawsze będą istnieć. Ich paliwem jest uwaga innych ludzi: to, że ktoś ich słucha, a najlepiej jeszcze daje się wciągnąć w jałową „dyskusję”. Ty natomiast zdajesz się mieć do tego szczególną skłonność, dostarczając im dokładnie tego, czego pragną — coraz więcej paliwa.
To trochę jak z głupawymi filmikami na YouTubie: negatywny komentarz bywa dla autora znacznie cenniejszy niż jego całkowity brak. Obowiązuje tu zasada „stop making stupid people famous”. Dlatego spróbuj wprowadzić własną: „przestań dokładać paliwa sfrustrowanym Januszom”
Słuszna Twoja racja, nie karmić trolli 🙂
Były zapowiedzi walki o top9-top10.
Co z tego wyszło?
Były też zapowiedzi walki o top12 i utrzymanie top15 i co z tego wyszło?
A 2-3 lata temu były zapowiedzi walki o top15 i co z tego wyszło?
@Adam L
A to nie walczyliśmy o top10? Czy zapowiedź walki oznacza, że musisz z tej walki wyjść zwycięsko? Szansa była realna bo mieliśmy 4 zespoły w FL, a to że się nie udało? No trudno.
Zadałem Ci już to pytanie, ale nie odpowiedziałeś, więc pozwól, że się powtórzę:
@Adam L
„Przez niektóre Osoby nakręcane są oczekiwania, a później na końcu przychodzi zawód gdy następuje zderzenie z rzeczywistością.”
Piszesz w swoim imieniu czy za kogoś? Czy mam rozumieć, że miałeś oczekiwania nakręcone przez innych, a później zderzyłeś się z rzeczywistością? Czy jak? Może zapytaj tych co mówili o możliwościach awansu do top10 czy zderzyli się z rzeczywistością. Ja sam pisałem o możliwościach awansu do top10, ale kompletnie nie czuję zawodu, ani nie zderzyłem się z żadną rzeczywistością. Czuję niedosyt głównie ze względu na wyniki Legii i trochę pecha w losowaniach (ale też zdaję sobie sprawę, że nie jednokrotnie mieliśmy w losowaniach szczęście, więc bilans musi wyjść na zero).
Tak czuję się trochę rozczarowany tegoroczną kampanią polskich zespołów. 4 drużyny w fazie ligowej i ostatecznie takie dosyć średnie wyniki. Na ten moment możliwe, że bez żadnego zespołu w top8 w najmniej prestiżowych rozgrywek europejskich. Biorąc pod uwagę, że rok temu mieliśmy 2 zespoły na tym etapie to jednak ciężko mi tegoroczny wynik uznać za sukces (nie mówię tutaj o eliminacjach, te poszły bardzo dobrze, ale gdyby ktoś przed rozpoczęciem fazie ligowej mi powiedział mi, że na etapie 1/8 zostaną nam 2 zespoły, a w ćwierćfinale możliwe, że żaden to czułbym zawód)
@Adam L
No ok, jesteś zawiedziony. Co do zasady nie jest to ani dziwne, ani niezrozumiałe. Tylko że:
-z jednej strony piszesz, że jesteśmy za słabi na LM/LE, z drugiej strony jesteś zawiedziony, że nas tam nie ma
-z jednej strony piszesz, że walka o top10 to mrzonki, z drugiej czujesz rozczarowanie, że mimo zapowiedzi się nie udało
-wiesz, że LK to nasz poziom, ale deprecjonujesz sukces w postaci awansu 4 zespołów do FL
Czy twoje oczekiwania nie przerastają czasem możliwości polskich klubów? W dodatku forumowe zapowiedzi traktujesz jako jakiś pewnik…
Piszesz, że ewentualny koniec udziału na 1/8 w tym sezonie, to będzie zawód, bo w zeszłym roku były dwa zespoły w 1/4. Ale czy zwróciłeś uwagę, że zeszłoroczna droga do 1/4 (szczególnie Legii) była dużo łatwiejsza? Czy Legia w zeszłym sezonie wygrała jakiś dwumecz w fazie pucharowej z faworytem? Jaga wygrała z Cercle, tylko, że pierwszy mecz ułożył się idealnie, a w drugim udało się obronić przewagę, ale to nie było przekonujące zwycięstwo, po prostu się udało. W dodatku Cercle to nie ten poziom zo Fiorentina.
Moja ocena ewoluowała i ewoluuje w tym sezonie
Ale na teraz:
– Lech jest w stagnacji, ale również na poziomie wyższym niż nasze kluby w ostatnich latach.
Przegraliśmy oczekiwanie z crvena genkiem, rayo i lech jest na dobrej drodze do drodze do oczekiwanego odpadnięcia z szachtarem.
Jednakże gra o MP, puchar go nie wymęczył i jeśli uda sie wygrać MP lub chociażby WMP to to będzie taka stagnacja plus.
Legia wiadomo – spektakularny regres. Nawet nie wiem czy sportowo jest tu najbardziej widoczny, ja oceniam ze jednak marketingowo wizerunkowo organizacyjnie bardziej dla mnie to jest bolesne.
Jagiellonia – w zeszłym sezonie osiągnęli więcej. W tym formę udaje sie ustabilizować co sprawia ze Jagiellonia powinna być oceniana bardziej na progress pomimo braku jednostkowo spektakularnych wyników, choc wizualnie mecz z Fiorentiną i alkmaar najlepsze stylowo w tym sezonie dla mnie.
Raków – tu jest duży przeskok kolejna zespół doczekał do lecha, a to już dużo. Choć ciągle mało na LE.
W skrócie indywidualnie niektóre kluby miały zadatki by progress byl zauwazalny jak w poprzednim roku, ale takiego efektu wow nie osiągnęły.
Wynikowo jak nie będzie ćwierćfinału to będzie to rezultat ponizej oczekiwań z momentu po eliminacjach, ale progress w ujeciu calorocznym i całościowym jako liga jest to trzeba oddać. Za tym dla mnie przemawia
– wszystkie kluby potrafiły wygrac w tym samym czasie w jednej kolejce
– wszysykie kluby awansowaly do lk
– 3/4 przeszly etap ligowy z całkiem niezłym wynikiem.
Indywidualnie progress jest nie klarowny jednak bo
– nie wiadomo kto będzie gral w przyszlym sezonie, kto zachowa ciągłość stabilność.
– malo meczów wow.
– pare meczów zjebanych jak gibraltar, larnaka,
Jesli będzie Lech Raków Jagiellonia to indywidualnie i ligowo na tak.
Jeśli nie będzie tych zespołów w pucharach czeka nas wielka niewiadoma
Adam L – już to chyba gdzieś pisałem – nie ma sensu oceniać rundy w której mieliśmy jakieś ekipy, tylko trzeba spojrzeć jakich rywali mieliśmy w kazdej rundzie.
Bo runda rundzie nie równa pod względem stopnia trudności.
Blind_man – świetna odpowiedź kontrująca. Jest to takie troche jakby rozdwojenie jaźni przy pisaniu. Albo totalny brak konsekwencji w tym co się pisze.
Wyszło miejsce nr 12, czyli rewelacyjne. Jak sobie pomyśleć, że dla lig w których gra Kopenhaga lub Bodo nasza śmieszna ESA jest w tym momencie rankingowo matematycznie nieosiągalna, to to jest olbrzymi sukces (tylko jego skala rozkłada się na kilka lat, więc mniej spektakularny).
Mało tego – utyskujemy wszyscy na katastrofę Legii, a w naszej kategorii wagowej każdej lidze zdarzają się o wiele większe wtopy.
W ogóle „top 10” jest takim tematem „top 1” tego forum, ale każdy kto sobie spokojnie usiądzie z herbatką i okładem z lodu przyzna, że droga którą przemierzyło takie B/G lub Karabach – bez żadnego top 10 dla ich ligi – też są legitne, a pewnie nawet bardziej niż wyduszenie top 10 wynikami z LK, bo to bardziej organiczny rezultat długotrwałej strategii.
Na koniec jeszcze mała uwaga, nie ma czegoś takiego jak „walka ligi o top 10”, bo w Europie każdy klub walczy o swoje, z ustawianiem priorytetów między puchary a pozostałe rozgrywki. Dla jaskrawego przykładu, gdyby Lech grał teraz rewanż z Szachtarem o nasze top 10 a trzy dni później np. z Jagiellonią o MP, to jako kibic Lecha oczekuję spriorytetyzowania walki o MP, bo to dla mojego klubu ważniejsze.
A gdybym napisał, że tak bardzo jesteśmy zafiksowani na top10 bo podskórnie czujemy, że przejście eliminacji do LM jak B/G czy Karabach to mission impossible, że jedyna prawdopodobna droga do LM prowadzi przez miejsce w rankingu bo jak pokazuje rywalizacja z Crvena czy Szachtarem w bezpośredniej rywalizacji nie mamy za wysokich szans?
@Adam L
…to miałbyś w pewnym sensie rację, bo Norwegowie na klub w LM czekali kilkanaście lat, Celtic od 10 lat tylko raz przeszedł eliminacje, a Fenerbahce na LM czeka od 2008/09. I pewnie jest jeszcze sporo takich czekających klubów.
Przypomnę, że na 36 klubów w LM, jedynie 5 to mistrzowie z eliminacji, a zaledwie 2 to eliminacyjni wicemistrzowie i zespoły z niższych miejsc. A chętnych jest wielu.
Nie mamy też doświadczenia federacji z miejsc 11-14, gdzie mistrz gra od razu w q4. Może w takich okolicznościach podchodzilibyśmy inaczej do tematu? Przecież o ile pamiętam, w historii mieliśmy 3 sytuacje, gdy nasz mistrz grał od razu w ostatniej fazie kwalifikacji i dwie z nich zakończyły się sukcesem.
Jeszcze jedno przemyślenie mi przyszło do głowy. Jakkolwiek ocenić tegoroczny sezon to chyba każdy się zgodzi, że każdy z pucharowiczow w stosunku do ubiegłego sezonu zaliczył regres. Lech, Raków, Jaga i Legia to cienie zespołów z poprzedniego sezonu. Jak więc tutaj być optymistą przed kolejnym sezonem?
Lech i Raków to rok temu w ogóle nie grali w pucharach, bo wcześniej zajęli 5. i 7. miejsce. Więc na jakiej podstawie ty to stwiedzasz? Że mieli 10 pkt więcej w Ekstraklasie? xD
Lech i Rakow w zeszłym sezonie nie grały nawet w pucharach, a w tym są w 1/8 LK, to jak to nie jest progres?
Jagiellonia to 4 lata temu walczyła o utrzymanie w ekstraklasie (gdzie sezon był normalny, a nie taki zakręcony jak teraz w przypadku Legii)
Wszystkie te zespoły raczej zobaczymy też w przyszłym sezonie w pucharach.
Jedynie Legia ma wyraźny i bolesny z punktu widzenia rankingu regres, bo ten sezon będzie odbijał się czkawką przez kolejne 5 lat, chyba że spadną, to wtedy jeszcze dłużej.
@aaaaaa dobry timing 😉
„A gdybym napisał, że tak bardzo jesteśmy zafiksowani na top10 bo podskórnie czujemy, że przejście eliminacji do LM jak B/G czy Karabach to mission impossible”
Przecież Bodo też przeszło eliminacje dopiero kiedy startowało od IV rundy. Czyli w momencie, gdy miało do rozegrania raptem jeden dwumecz i już kilka miesięcy wcześniej mogło sobie wpisać do budżetu kasę z LE. Gdy startowali w takich okolicznościach jak my, to zawsze dpadali (kolejno z Legią, Dinanem i Crveną Zvezdą).
To ma być ten przykład zajebistego przechodzenia eliminacji, który dla nas stanowi mission impossible? Pociskasz takie pierdoły, że nie da się tego czytać.
W poprzednim sezonie Lech miał na tym etapie 9 punktów więcej (50, teraz ma 41). Tylko że wtedy grał wyłącznie w Ekstraklasie (z PP wypisał się po jednym meczu).
Więc miał w tym momencie rozegranych 26 meczów: 25 kolejek + 1 PP.
Teraz ma rozegrane 44 mecze: 25 kolejek + 1 SP + 3 PP + 15 EP.
Czyli o 70% więcej! Widzisz kurwa różnicę?
No ale chuj tam, ma kilka punktów mniej, znaczy kategorycznie że regres. Co za łeb xD
A żeby tam tylko regres, to jest – uwaga – CIEŃ zespołu z tamtego roku xD no ręce opadają.
Na spokojnie. Lech gra gorzej niż rok temu, początek sezonu bardzo go rozchwiał, dostał wyjątkowo mocne gongi od Zvezdy (gdzie w Poznaniu mieliśmy realne nadzieje na nawiązanie walki) i Genku, do tego wysyp kontuzji był autentycznie nieziemski. Jak ktoś pamięta sławetne 5-2 z Legią w Poznaniu, no to takiego meczu w tym sezonie nie było (mimo że 4-3 z Rakowem też smakowite).
Tyle że to zupełnie inny sezon niż poprzedni, pod wieloma względami. Raz – Europa, 70% meczów więcej, dwa – rotacja składu, trzy – szpital. Jak sobie pomyślisz że rok temu powiedzmy 5 najważniejszych piłkarzy w walce o MP to byli Afonso Sousa, Walemark, Ali G, Ishak i Mrozek, no to połowę bieżącego sezonu Lech zagrał tylko dwójką z nich.
Ale to nie jest obecnie najważniejsze. Skoro Lech mimo wszystko jest głównym kandydatem do MP to należy przede wszystkim zniwelować te najgorsze momenty sezonu i wyrównać poziom gry z meczu na mecz. Super pod tym względem była reakcja na Szachtarołomot, w Lubinie różnica była mniej więcej taka sama tylko na korzyść Lecha. Oby tak dalej.
aaaaa
Piszesz mi o Norwegach, a ja piszę, że awans do LM to dla polskich zespołów mission impossible. Żeby skontrować mój argument musiałbyś podać udany przykład eliminacji ze strony polskiego zespołu (a nieudanych ze strony innych nacji).
Ponadto jak się odniesiesz do faktu, że Jaga rok temu miała ok 10pkt w lidze więcej niż teraz, grali nawet dłużej w pucharach.
Legia grająca w pucharach też więcej punktów miała.
Nie rozumiem też jak rozegrany jeden mecz europejskich pucharach w 2026 roku może bronić kiepską postawę Rakowa z tego roku.
Raków 2 sezony temu miał udane eliminacje, wygrywając (dwa) dwumecze z zespołami które można sobie wyobrazić w LM. Poległ na trzecim, ale walczył nieźle.
Biorąc pod uwagę tylko jeden dwumecz, można sobie wyobrazić że za rok droga MP do LM jest łatwiejsza od tej.
Podtrzymuję, że Jaga, Raków i Legia to cienie zespołów z poprzednich sezonów.
Raków dwie porażki z Wisłą Płock, Jaga dwie porażki z Termalica, w ostatnich 5 spotkaniach-3 remisy/2 porazki, Legia z trudem walczy o utrzymanie, po 25 kolejkach strefa spadkowa, ale oczywiście można udawać, że wszystko jest ok
Wojtek
Popraw mnie jeśli się mylę, ale czy kampania Rakowa nie była jedyna od 2016/2017 kiedy dotarliśmy do dwumeczu o LM.
Czy w ciągu ostatnich 8 lat naszym największym sukcesem było dotarcie do 4 rundy eliminacyjnej do LM?
@Adam L
„Piszesz mi o Norwegach, a ja piszę, że awans do LM to dla polskich zespołów mission impossible. Żeby skontrować mój argument musiałbyś podać udany przykład eliminacji ze strony polskiego zespołu (a nieudanych ze strony innych nacji).”
Nie, ty podałeś Norwegów jako przykład zajebistego przechodzenia eliminacji – w opozycji do nas. Oni rozwalają eliminacje, a my jesteśmy zafiksowani na punkcie rankingu, bo nie umiemy ich przejść. Taki był sens twojego komentarza.
W rzeczywistości Norwegowie przez 18 lat nie potrafili się przebić przez eliminacje. Weszli dopiero w momencie, gdy nabili ranking krajowy w niższych rozgrywkach (głównie LK), i mieli te eliminacje maksymalnie skrócone. Czyli zrobili dokładnie to, co ty uważasz za naszą ułomność. A podawałeś ich za przykład czegoś odwrotnego.
„Ponadto jak się odniesiesz do faktu, że Jaga rok temu miała ok 10pkt w lidze więcej niż teraz, grali nawet dłużej w pucharach.”
Jagiellonia rok temu doszła dalej nie dlatego, że grała grała w tych pucharach lepiej (bo nie grała), tylko głównie dlatego, że miała inny zestaw rywali.
„Nie rozumiem też jak rozegrany jeden mecz europejskich pucharach w 2026 roku może bronić kiepską postawę Rakowa z tego roku.”
Nie pisałeś nic o roku kalendarzowym, tylko o obecnym sezonie w porównaniu do poprzedniego. Więc dostałeś odpowiedź, że w poprzednim Raków nie grał w pucharach. W tym gra, i jest w 1/8 finału.
Nie chce mi się dalej komentować tego pierdolenia, jak ty chcesz oceniać, czy drużyna/klub idą do przodu na podstawie 5 meczów i dowodów anegdotycznych (często zresztą niezgodnych z faktami). Do tego po dwóch komentarzach zapominasz, co napisałeś wcześniej.
@Adam
Twoje uwagi są częściowo trafne. Ciekaw jestem natomiast, czy widzisz coś w tym temacie, co może pójść w dobrą stronę?
Też Wojtek
Co widzę dobrego?
– po pierwsze Lech po zdobyciu MP i awansie do LE/LM może obrać drogę żeby zostać prawdziwym polskim hegemonem i solidną marką w Europie (Klubem jakim miała być Legia po sezonie 2016/17), jeszcze trochę brakuje, ale uważam, że otwiera się okienko dla Lecha.
-po drugie jestem ciekaw jak potoczą się losy Widzewa, tam jest sporo pieniędzy, ale nie ma odpowiednich ludzi do zarządzania Klubem, jeśli zaczną wydawać mądrze wydawać zasoby i zarządzać Klubem to Widzew może zostać bezkonkurencyjny w Polsce i klubem na miarę LE/LM.
– po trzecie jak pisze Patronus rzeczywiście czekają nas co najmniej 3 sezony gdzie top12 to podłoga co oznacza szansę na rywalizację w LE, łatwiejsze eliminacje do LM, mamy swoje okienko i szansę na rozwój (myślę, że mniej będziemy pompować ranking, za to nasze Kluby się wzmocnią, popularność, frekwencja i potencjał finansowy Ekstraklasy będzie)- w efekcie częściej zaczniemy przechodzić eliminacje LE/LM.
Jest sporo szans, aczkolwiek uważam, że nasze perspektywy lepiej prezentują się od sezonu 2027/2028 gdy będziemy korzystać z benefitów związanych z top12. Następny sezon może być takim przejściowym sezonem.
@Wojtek
Jakby Lech z Szachtarem zagrał z takim zębem jak w tamtym 5:2 z Legią, to wynik byłby podobny. No i co się stanęło?
=======
Progres, czy regres?
Właściwie to ja sam nie wiem, jak to ocenić. Jak w jednym roku masz na świadectwie dwie piątki i dwie trójki, a w kolejnym cztery czwórki, to progres, czy regres?
Moim zdaniem odpowiedź jest zupełnie inna:
Polskie zespoły nie dokonały w tym sezonie takiego postępu, jakiego byśmy oczekiwali. A oczekiwania wynikały na przykład z rekordowego okienka transferowego, ale też z wyników z poprzedniego sezonu oraz z myślenia o tym, że w tym sezonie 5 ekip zapewni sobie pucharowe miejsce.
Ja zawsze stawiam wysokie cele, ale patrzę też realnie. Od Lecha oczekiwałem minimum LE, ale wiem, że CZB i Genk to silne drużyny. Może styl nie ten, ale fala kontuzji (czy to nie błąd w przygotowaniach?)… Jestem w stanie zrozumieć, że wylądowali w LK.
Ale na przykład porażka na Gibraltarze to… napisano i powiedziano o tym już nadto. Lech powinien wygrać dwa mecze na Półwyspie Iberyjskim i w tym momencie byśmy inaczej komentowali.
Niech w czwartek Lech zagra jak we wspomnianym 5:2 i nastroje zmienią się o 180 stopni. Na razie mimo wszystko ocena poniżej oczekiwań.
O Legii też już chyba napisano wszystko. Wojskowi powinni teraz szykować się do rewanżu w 1/8 LE, a nie do „meczu o wszystko” z Rakowem w lidze. Zawalili kompletnie i kontynuują swój zjazd po równi pochyłej. TRAGEDIA.
Co do Jagiellonii, to moim zdaniem nie zaliczyła regresu, ale również nie rozwinęła się. Wprawdzie odpadli wcześniej niż rok temu, ale wtedy mieli pucharowy bilans 8-3-7, a teraz 7-5-2. Zatem utrzymali poziom, ale mam nadzieję, że pieniądze od UEFA oraz z transferów w najbliższej przyszłości zostaną dobrze zainwestowane i pozwolą na wejście wyżej.
Wreszcie Raków. Drugie miejsce w FL LK, jednobramkowa porażka w pierwszym meczu dwumeczu we Włoszech – pisanie, że to regres to chyba pomyłka. Jeśli w rewanżu przegrają z Violą trzema bramkami to będzie na pewno rozczarowanie, ale ten mecz jeszcze się nie odbył. Są wciąż w pucharze i jedynie można czepiać się ich pozycji w lidze. Warto zaczekać na zakończenie sezonu z takimi ocenami.
Adam L – paradoks jest taki, ze druzyny z tego sezonu nie zagrają w przyszłorocznym kwalifikacjach i pucharach. Tzn. nie kluby, bo skoro wywalczą miejsce to tak, ale te druzyny będą juz w innej formie, zmienionym składzie osobowym.
Dlatego czesto mistrz Polski z wiosny na jesien gra juz totalnie inaczej i nie przypomina w ogole druzyny z poprzedniego sezonu. Bo w rzeczywistości tą drużyną nie jest.
1) Od 2006 roku Brazylia na mundialu tylko raz zdołała wejść do półfinału, w dodatku grając jako gospodarz. Skończyła potem na 4. miejscu.
Jak sądzisz, czy w Brazylii mówią przed mundialem o walce o top8, czy raczej liczą na miejsce na podium? Czy mają prawo mówić o miejscu na podium? Co z tego wychodzi? Wiele federacji przed dużymi turniejami mówi o półfinale. Ale tylko czterem to wychodzi na plus, pozostałe tego etapu nie osiągają. Przecież to normalne.
=====
Tak samo o top9-10 walczyły też inne federacje, nie tylko Polska. Przed sezonem do 9 miejsca mieliśmy 9,8 punktu straty, a do 10. 6,5. W tym momencie jest to odpowiednio 5,225 oraz 2,275. Strata została zmniejszona, ale nie udało się jej całkiem odrobić. Ale:
W obecnym sezonie do tego momentu 6 federacji punktuje lepiej niż my. Wszystkie zajmują obecnie czołowe 6 miejsc.
Szanse na przegonienie nas w tegorocznym rankingu ma Grecja. AEK miał dobre losowania, ale Panathinaikos gra nadspodziewanie dobrze. Olympiakos zaskoczył leciutko na plus. Jedynie PAOK rozczarował, co nie wyrównało plusowania pozostałych trzech drużyn. Mimo wszystko na razie jesteśmy przed Grecją. Przed sezonem mieliśmy 3,212 straty, teraz 1,662.
Za nami w tym sezonie będą Belgia, Holandia, Norwegia, Turcja, Czechy, Szwajcaria i Austria. Czyli stratę do tych federacji odrobiliśmy.
Punktowo za nami najlepszy sezon w historii. Sportowo? Na pewno powinien być lepszy. Pomijając eliminacje, faza ligowa powinna przynieść nam więcej punktów. Faza pucharowa to pechowe losowanie, ale można było go uniknąć grając lepiej w fazie ligowej.
Lech powinien mieć ze 4 punkty więcej w fazie ligowej. Legia powinna mieć z 5 punktów więcej. Wiele razy przerabialiśmy ten temat w historii. Z tym, że przy poprzednich okazjach takie pojedyncze braki sprawiały, że zamiast 5 punktów do rankingu wrzucaliśmy 3. Teraz sprawią, że zamiast walczyć o 18-19 punktów, dorzucamy „zaledwie” nieco ponad 15.
======================
Dwa udane mecze w czwartek mogą odwrócić sytuację, ale jeśli tak się nie stanie, wówczas trzeba patrzeć do przodu:
1) W przyszłym sezonie prawdopodobnie będziemy walczyć o top10 z Czechami, ale może też z Grecją. Turcja odskoczyła, choć nie bardzo daleko. Kraje spoza top12 są mocno z tyłu. A nas czeka sezon z 5 klubami i wielka niewiadoma, kto gdzie wystąpi. I z jakim efektem, bo może być bardzo różnie.
W każdym razie punktowo start przyszłego sezonu będzie wyglądać dużo lepiej niż start obecnego. Prawie na równi z federacją z 10 pozycji, niewielka strata do 9 miejsca i spora przewaga nad 13. Doskonała pozycja wyjściowa. Po eliminacjach będzie można powiedzieć więcej. Znowu 4*LK? Oj, jakie to będzie nudne. Serio liczę na minimum 2LE + 2LK. Nawet nie marzę o układzie 1LM, 1LE, 3LK, ale mając 4 ekipy w fazie ligowej, można spokojnie patrzeć na walkę o miejsca 9-12. Sądzę, że Grecja i Czechy również będą mieć 4/5, a Turcja może znów 3/5. Jeśli mając 4 zespoły zagramy tak jak w obecnym sezonie, to (przyjmując, że pucharowy odpad dorzuci swoje 2,5 punktu do rankingu – 2 wygrane i 1 remis) da nam 12,7 punktu.
Na ten moment dodając nam do 4-letniego rankingu 12,7 punktu, a także analogicznie Turkom, Czechom i Grekom ich obecne dorobki punktowe wygląda to tak:
9. Turcja 10,675 + 44,775 = 55,45
10. Polska 12,7 + 41,625 = 54,325
11. Grecja 13,7+ 39,912 = 53,612
12. Czechy 11,025 + 41,825 = 52,85
Oczywiście to wróżnie z fusów, ale czy ktoś uważa, że nasz dorobek punktowy (chodzi o małe punkty, bez dzielenia przez 4) z obecnego sezonu jest rekordowy? Przecież narzekamy, więc chyba normalnie powinniśmy zdobywać więcej?
=======================
Jeszcze ciekawiej może być w sezonie 27/28. Na ten moment jesteśmy tam na dopiero 11 miejscu, ale tuż przed Turcją i tuż za… Holandią. Do ósmej Grecji mamy 3,912 punktu straty, ale za to nad zajmującą 13. miejsce Danią mamy 5,469 punktu przewagi. To znaczy, że najbliższe dwa sezony to walka o miejsca 8-12! A wynik 12,7 punktu to wcale nie jest zły rezultat!
=======================
I na koniec dwuletni ranking. Czyli taki, który będzie budowany przez kolejne 3 lata. Ranking, który pokazuje układ od wprowadzenia fazy ligowej i poszerzenia pucharów do 108 ekip. Z drugiej strony Polska miała dzielnik 4, więc trzeba o tym pamiętać. Ale z trzeciej strony – zawsze musiała grać w eliminacjach, podczas gdy inne federacje miały jakieś kluby z pewną fazą ligową.
W tym rankingu jesteśmy o 0,05 punktu za Belgią, która jest na 7. miejscu. Za nami z niedużą stratą Grecja. Ponad 2 punkty straty ma zajmująca 10. miejsce Holandia. Na 11 miejscu jest… Cypr. 4,282 punktu straty. Czechy mają stratę 5,425 punktu, a Turcja jest na 13. miejscu i stratę 6,025. Dania i Norwegia ponad 7 i tak wygląda top15. Na 16 pozycji Szwecja, która ma do nas już 10,625 punktu straty. Szkocja 18, Austria zamyka drugą dziesiątkę, Szwajcaria na 22 miejscu.
Naprawdę przyszłość wygląda tak, że jakaś kompletna katastrofa wyrzuci nas z 15 przez kolejnych 5 lat. Żeby wypaść z top12 musiałaby wydarzyć się katastrofa zwyczajna.
Jakie to zdarzenia? Właściwie to mieszanka – słabe nasze występy i dobre występy rywali z rankingu. Jak słabe? Przykładowo gdybyśmy zaliczyli za rok powtórkę z ubiegłego sezonu, czyli tylko 2 punktujące ekipy plus trzy odpadające w eliminacjach – to nam da około 10 punktów. Ciut mniej niż w tym sezonie robi Turcja, więcej niż zrobi Norwegia… Musielibyśmy zaliczyć ze 3 tak słabe sezony.
To chyba najlepsza odpowiedź na pytanie „co z tego wyszło?”.
Patronus
Odpowiem krótko.
Wg mnie przez najbliższe 3 sezony top12 to podłoga, natomiast o coś więcej będzie ciężko (co nie znaczy, że się nie uda). Top12 daje nowe szanse, szczerze mówiąc chciałbym aby na gruncie tego top12 polskie Kluby wzmocniły się nie tylko rankingowo, ale wzmocniły się realnie – tak żeby częściej przechodziły eliminacji LE/LM-wtedy top10 nie będzie aż tak istotne (będzie produktem ubocznym).
Tak, przez następne 3, a nawet 4 sezony utrzymanie top12 wydaje się być „oczywistą oczywistością”.
Czy coś więcej? Okoliczności są korzystne, ale 3 lata w piłce nożnej to szmat czasu.
Patronus – powiem ci, ze ja myslalem ze utrzymanie top 12 bedzie oczywistością dopóki nie pomyślałęm,z e nasz przyszły ranking może czasami nie dobić do 10 pkt.
A ze życie nie znosi próżni, to pewnie znajdzie sie inny kraj dobrze punktujący. Jest tylko kwestia czy to będzie ktoś bliżej nas typu Cypr? Dania? Czy moze Szkocja lub Austria.
Po jedynym sezonie z pewnością nic nam nie grozi. Ale przy dwóch, to już róznie może być.
A parząc na to ile punktów idzie nastukać na samej LK, to tym jak będzie wyglądał ranking za 3 lata nie ma co wspominać, bo się może dużo zmienić i pewnie się zmieni.
@Patronus – jak Ty bredzisz, serio te długie wywody (których nie da sięczytać do końca) to nie wiadomo czy po alko czy po czym pisane… idiotyzm goni kolejny. To forum niestety zaczyna mieć coraz wiecej idiotyzmów wśród których giną logiczne i przemyślane wypowiedzi..
Trixx, jak ty bredzisz twoje skrmne negatywne komentarze nic nie wnoszą do tego forum żadnej treści. Jeszcze jakbys przedstawił jakiś kontrargument a tu pustka.
na jak?
Przecież przedstawił kontrargument!
Więcej niż dwa akapity są dla niego za trudne (a już bez obrazków to wogóle!) więc ktoś kto więcej pisze – bredzi.
Krzysztof – no dokładnie. Obrażanie człowiek bo napisał dłuższy wywód z argumentami, podczas gdy samemu się pisze tylko opinie beż żadnej sensownej argumentacji…
„Test” nie wyszedł, znamy swój poziom – wyjście z grupy LK. W przyszłym roku Zagłębie i Górnik w pucharach, Legia w drugiej lidze, zobaczymy czy uda się podobny sezon trzeci raz z rzędu w takim układzie.
Odpowiem:
Tak jak w Ekstraklasie seria 4-ech dobrych spotkań pod rząd danego zespołu w Ekstraklasie oznacza, że kolejne będzie raczej słabe (zgodnie z logiką Ekstraklasy), tak po 4-ech solidnych sezonach w Europie przeczuwam, że kolejny będzie słaby/przeciętny. Wiele spraw może pójść źle: począwszy od losowania w eliminacjach, po kiepską formę w eliminacjach czy fazie już grupowej.
To jest świetny przykład tego co pisałem powyżej- jakieś wymyślone scenariusze i połączenia, skoro seria meczów jest taka, to takie będą puchary- żeby tylko sobie udowodnić prawdę o tym jak słaba jest polska liga i powinna wrócić na 30ste miejsce (bo jak byliśmy na 20 to to samo było pisane)
Uważam, że część użytkowników tutaj poczułaby jakich chory psychiczny komfort, jakbyśmy w przyszłym sezonie nikogo w FL nie mieli i za parę lat na to 30ste miejsce spadli.
Chyba doszło do pewnego nieporozumienia. Jeżeli wyrażam troskę o występy polskich zespołów to nie znaczy, że im źle życzę, wręcz przeciwnie mocno im kibicuję. Nie zmienia to jednak oceny rzeczywistości. Mimo 12 miejsca nie mamy takich zespołów jak Bodo, Kopenhaga, Midtjylland, Rangers, Celtic, Salzburg, Crvena, Ludogorec, Ferencvaros, nie wspominając nawet o Szachtarze.Czy mamy zadowolić się nabijaniem punktów w Lidze Konferencji czy mieć ambicję na coś więcej? Jeżeli mamy ambicję na coś więcej to chyba lepiej uzmysłowić sobie nasze słabości niż poklepywać się po plecach, wmawiać sobie jacy jesteśmy wspaniali będąc zbyt słabym by rywalizować w LM czy LE. Osobiście proponuję trochę więcej pokory.
Tylko że tu chyba nikt nie twierdzi, że jesteśmy wspaniali, ani że na dłuższą metę mamy się zadowolić grą w LK. Większość po prostu docenia, że już jest lepiej niż było, i tyle. To docenienie dotychczasowej zmiany nie oznacza braku ambicji. Tak samo, jak ciągłe ględzenie, że jesteśmi słabi, że nie mamy Bodo, i że tylko hakujemy system, nie świadczy o ambicji, a raczej o kompleksach.
Można sobie postawić ambitny cel, i jednocześnie rozumieć że jego osiągnięcie wymaga przez przejście X stanów pośrednich. Docenienie, że się osiąga te cele pośrednie, nie oznacza że się rezygnuje z tego docelowego bardziej ambitnego. Przykładowy młody Lewandowski mógł sobie postawić za cel, żeby być najlepszym – czy to znaczy, że miał się nie cieszyć z jak przechodził ze Znicza do Lecha, z Lecha do Borussii itd.? I miał się cały czas dołować tym, że ktoś tam inny jest lepszy? Wg ciebie na tym polega ambicja? xD
Twój wcześniejszy post przewidywał, słaby najbliższy sezon, argumentując że 5ty będzie słaby, bo w ekstraklasie kluby nie potrafią zagrać 5 dobrych meczów.
Teraz odwracasz kota ogonem pisząc o słabościach i o tym czym mamy się zadowalać.
No i kluby, które wymieniłeś- gdzie były ich ligi 5-8 lat temu? A gdzie była Polska?
Nawet jakby Zagłębie wygrało ligę mistrzów, to byś narzekał, że im się raz udało, a potem dalej byś narzekał że kiedyś to było a teraz to nie ma.
Jak nie potrafisz się zadowolić tym co masz teraz – a przypominam, że polska liga awansowała rok temu do legendarnego i wcześniej nieosiągalnego 15stego miejsca w rankingu, startując z 30stego, a tym roku poprawiła ten wynik i jest 12sta z kontaktową stratą do miejsca 10tego – to nawet zwycięstwo w LM tego nie zmieni. Pocieszysz się 1 dzień a potem znowu będziesz szukał rzeczy, które są „nie tak”
Też Wojtek
Moje argumenty wbrew pozorom mają jak najbardziej rację bytu. W fazie eliminacji trzeba prezentować równą i stabilna formę. Jedna wpadka w LK i wylatujesz z pucharów, a obecny sezon pokazuje, że nikt potrafi utrzymać równej stabilnej formy. Na kogo nie spojrzysz to każdy w cyklu od mniejszego do większego kryzysu. Legia totalnie się stoczyła, Jaga i Raków słabiutkie punktowanie na wiosnę, Lech też ma wpadki jak półfinał u siebie z Górnikiem czy porażki z Lechia Gdańsk, Piastem Gliwice, Widzewem Łódź w lidze.
Ale Bodo też nabijało punkty w LK i dlatego jest tam gdzie jest. My idziemy w tą samą stronę, ale nie jednym klubem, tylko trzema.
@Adam L
„Lech też ma wpadki jak półfinał u siebie z Górnikiem czy porażki z Lechia Gdańsk, Piastem Gliwice, Widzewem Łódź w lidze.”
A ten dalej pierdoli te kocpoły xD
Wiesz ile razy Bodo wygrało Puchar Norwegii w najnowszej historii? Zero! Bo za każdym razem przegrywa z jakimś norweskim Górnikiem, a ostatnim razem to nawet z drużyną z niższej ligi.
Jeżeli nie interesujesz się piłką od niedawna, to naprawdę współczuję tak ograniczonych zdolności poznawczych.
Tez jaką Adam L postawił ” W fazie eliminacji trzeba mieć równą i stabilną formę”
Argument „wszystkie kluby miewają wachlowania formy patrz Lech puchar”
Twoj kontra :”Wiesz ile razy Bodo wygrało Puchar Norwegii w najnowszej historii? Zero! Bo za każdym razem przegrywa z jakimś norweskim Górnikiem, a ostatnim razem to nawet z drużyną z niższej ligi.”
Sugerujesz tym samym, że przegrywanie w bodo w pucharach jest oznaką ich niestabilności a mimo to potrafią osiągać sukcesy w europie,
No cóż, Bodo w tym sezonie chyba grało króciutkie eliminacje w przeciwieństwie do polskich klubów i ponadto w tym roku kalendarzowym gra w ćwierćfinale.
W poprzednim roku odpadło z Allesund ale z innym składem niż 4 dni wcześniej w play-off z Tottenhamem. Nie określiłbym tego jako spadek formy czy dowód na nierówną formę Bodo która obaliłaby jego tezę.
oglądałem mecz Aris Limasol – Bate Borysov w 2023 roku i patrząc na „grę” obronną Białorusinów uważam ,że ówczesne Bate nie miałoby żadnych szans utrzymać się w polskiej I lidze (o ekstraklasie nie mówiąc).
Wiem, że bredzę nie na temat ale to ma za zadanie rozładownie kłótni o nic w internecie między ludźmi którzy się nigdy nie widzieli.
„Sugerujesz tym samym, że przegrywanie w bodo w pucharach jest oznaką ich niestabilności a mimo to potrafią osiągać sukcesy w europie”
Nic takiego nie sugeruję. Już z poprzednich naszych dyskusji wiedziałem, że czytanie ze zrozumieniem nie jest twoją mocną stroną, ale ty z każdą kolejną udowadniasz, że jesteś jeszcze mniej rozgarnięty.
To on napisał, że odpadnięcie z Górnikiem jest oznaką niestabilności, a Bodo to jest takie super. Więc mu pokazałem, że Bodo też regularnie odpada w swoim pucharze z norweskimi Górnikami. Wahania formy czy gorsze mecze to jest normalna rzecz w piłce, więc jak idiota nie potrafi przyjąć szerszej perspektywy niż dwa mecze, to można się tak przerzucać dowodami anegdotycznymi w nieskończoność.
Zresztą, tam nawet nie ma żadnej tezy, tylko po prostu typ siedzi i wymyśla w kółko jakieś pierdolety. Lech nie przejdzie w sierpniu eliminacji, bo w marcu przegrał z Górnikiem i Widzewem, teza po chuju.
AAAAAA,
Utrzymajmy to zdanie jako tezę :”W fazie eliminacji trzeba mieć równą i stabilną formę”
Lech potknięcia w tym sezonie :” Górnik, Lechia Gdańsk, Piastem Gliwice, Widzewem Łódź ” i można by wymieniać.
Lech:
Średnia punktowa w tym sezonie : 1,64 pkt w poprzednim : 2,05 pkt
Bodo :
W tamtym sezonie : 2,25 średnia a 2 lata wstecz: 2,06
Ale uważasz że Bodo jest równie niestabilne jak Lech czy odwrotnie? Czy obydwa kluby są równie stabilne
I czy uważasz że to nie ma wpływu na osiągnięcia w europie?
„Utrzymajmy to zdanie jako tezę :”W fazie eliminacji trzeba mieć równą i stabilną formę””
To nie jest żadna teza, tylko nic nie wnoszący truizm.
„Lech potknięcia w tym sezonie :” Górnik, Lechia Gdańsk, Piastem Gliwice, Widzewem Łódź ” i można by wymieniać.”
Każdy klub w każdej normalnej lidze notuje potknięcia.
„Lech: Średnia punktowa w tym sezonie : 1,64 pkt w poprzednim : 2,05 pkt”
W poprzednim sezonie Lech grał TYLKO w lidze, mógł się skupić tylko na niej, i do każdego meczu miał dużo czasu na przygotowanie się. A w tym grał też w innych rozgrywkach, i musiał rozegrać o 70% więcej meczów w tym samym czasie! Rozumiesz to, czy za daleko masz do łba? Nie o 10% więcej, ale o 70%.
„Ale uważasz że Bodo jest równie niestabilne jak Lech czy odwrotnie? Czy obydwa kluby są równie stabilne. I czy uważasz że to nie ma wpływu na osiągnięcia w europie?”
Ja w ogóle nie dyskutuję o tym, czy Lech jest stabilny, czy niestabilny, tylko pokazuję jak debilnymi „argumentami” się cały czas posługujesz.
„Utrzymajmy to zdanie jako tezę :”W fazie eliminacji trzeba mieć równą i stabilną formę”” – ok to truizm to po co w kolejnych rzucasz argumenty temu zaprzecające.
„Lech potknięcia w tym sezonie :” Górnik, Lechia Gdańsk, Piastem Gliwice, Widzewem Łódź ” i można by wymieniać.” – to jest ilustracja niestabilności formy na przykładach.
Lech: Średnia punktowa w tym sezonie : 1,64 pkt w poprzednim : 2,05 pkt”
Tak Lech ma więcej meczy, a ile ma Bodo?
Jak Bodo sobie radzi?
„ok to truizm to po co w kolejnych rzucasz argumenty temu zaprzecające.”
Nigdzie takich nie rzucałem, ty po prostu nie umiesz czytać.
„Tak Lech ma więcej meczy, a ile ma Bodo? Jak Bodo sobie radzi?”
Bodo w swoim pierwszym mistrzowskim sezonie, kiedy nie grało w pucharach (z europejskich odpadło po 3 meczach, a Puchar Norwegii nie był rozgrywany) miało – uwaga – 2.7 pkt na mecz. W kolejnym już tylko 2.1 pkt, co oznacza spadek o 0.6 pkt na mecz, lub też o 22%. Nie muszę chyba mówić, że w żadnym z następnych sezonów już się nie zbliżyli do tamtego wyniku.
Lech między sezonem bez pucharów a z pucharami zaliczył spadek o 0.4 pkt na mecz, lub też o 20%. Dodam, że Bodo w tym drugim sezonie tylko od jego połowy grało w Europie, ze względu na system wiosna-jesień.
A meczy to owca, baranie.
Oni generalnie mają inne wyzwania terminarzowe (mniej grania dwa razy w tygodniu, ale za grają praktycznie cały rok), ale jednak jakimś trafem jak nie odpadali na pierwszym rywalu w fazie pucharowej, to potem nie wygrywali ligi. Jakaś dziwna korelacja taka.
Ok,
Czyli zaliczyli spadek względem pierwszego mistrzowskiego sezonu, potem utrzymali pułap >2 pkt/mecz ale i tak był on niższy względem pierwszego,
Jednym słowem zeszli z poziomu 2,7 pkt/mecz na poziom 2 pkt/mecz i udało im się osiągnąć puchary i osiągać sukcesy.
Czyli zaprzeczasz truizmowi? A może w ogóle nie powinniśmy brać Bodo jako przykładu bo w tym roku miął tylko jeden dwumecz weryfikujący? więc ewentualny spadek stabilności nie powinnen być brany pod uwagę?
Odpowiedź eksperta
prof. dr hab. Mirosław Bańko
Uniwersytet Warszawski
prof. dr hab. Mirosław Bańko
Forma meczy nie jest niezgodna z systemem gramatycznym polszczyzny – ma bliski analogon w postaci formy mieczy, której nikt przecież nie kwestionuje. Jest jednak – jak pokazuje Korpus Języka Polskiego PWN – czterokrotnie rzadziej używana od formy meczów. Poza tym występuje głównie w prasie, drukach ulotnych i w języku mówionym, prawie zaś nieobecna jest w książkach, czyli wydawnictwach, które są redagowane staranniej. Można by ją uważać za wariant gorszy, ale słownikarze w ogóle ją dyskredytują.
A tu Miodek
https://www.youtube.com/watch?v=GVtS0QXFgxE
Pokazałeś, że przy większym obciążeniu Lech notuje spadek czyli problem nie jest wymyślony, tylko realny. Dodatkowo wyjaśniłeś przez podanie jednej z przyczyn(obciążenie meczami).
Z Bodo wychodzi dokładnie to samo: też zaliczyli spadek, ale kluczowa różnica jest taka, że oni utrzymują wysoki poziom w kolejnych sezonach.
Bodo w latach 2020–2025 kręci się stale w okolicach 2.0–2.3 pkt, z jednym wybitnym sezonem 2.7.
Lech w tym samym okresie skacze od 1.3 do 2.1 i nie utrzymuje stabilnego poziomu.
Więc obawy o eliminacje uzasadnione, bo jedni potrafią wytrzymać natłok meczy a inni tego stabilnego poziom mimo obciążenia utrzymać nie potrafią. I tu różnica jest wyraźna a obawy uzasadnione od Polskie kluby.
Wrzuciłeś Miodka, który potwierdził, że jedyną formą uznawaną za poprawną jest „meczów”. I co dalej?
Co do reszty, to mogę tylko powtórzyć, że ja nie dyskutuję z tym, czy Lech jest niestabilny, tylko komentuję te śmieszne anegdotki, które kolega Adam L tu wrzuca.
Odnośnie Miodka, pominąłeś moment w którym mówi by się do formy meczy nie dopierdalać.
„To jest właściwie postać która w strukturze języka mieści”
Najpierw podważasz sens mówienia o stabilności gdy ktoś ilustruje na przykładach pojedynczych meczy ten brak, potem tłumaczysz spadki stabilności lecha obciążeniem, dalej sam pokazujesz je na przykładzie Bodo, a na końcu wracasz do „anegdot”, kiedy rozmowa schodzi na liczby i trendy.
„Odnośnie Miodka, pominąłeś moment w którym mówi by się do formy meczy nie dopierdalać.”
Miodek wyraźnie powiedział, że jedyną poprawną formą jest „meczów”. A to, czy kogoś inna forma razi, czy nie, nie ma większego znaczenia. Jego akurat nie razi, a mnie owszem, i co?
„Najpierw podważasz sens mówienia o stabilności gdy ktoś ilustruje na przykładach pojedynczych meczy ten brak, potem tłumaczysz spadki stabilności lecha obciążeniem, dalej sam pokazujesz je na przykładzie Bodo, a na końcu wracasz do „anegdot”, kiedy rozmowa schodzi na liczby i trendy.”
Nie podważałem sensu mówienia o stabilności, tylko podważałem bzdurne argumenty. To nie jest to samo.
Ja mogę się zgadzać, że Lechowi brakuje ciągłości. Sam wielokrotnie o tym pisałem, i to nie tylko w temacie samego Lecha. Ale problem nie tkwi w tym, że czasem przegra z Widzewem, albo odpadnie z Górnikiem w Pucharze Polski. xD
Mogę również uważać, że Bodo ma godną podziwu ciągłość wyników. Ale również nie dlatego, że unikają wszelkich wpadek w meczach ligowych – bo nie unikają. I nie dlatego, że nie odpadają z Pucharu Norwegii z norweskimi „Górnikami”, bo odpadają. Wciąż nie dlatego, że w ogóle nie mają wahań średniej punktowej w różnych okresach, bo mają. I nadal nie dlatego, że w każdym sezonie europejskich pucharów osiągają co najmniej tak samo dobry wynik, bo nie osiągają (np. po 1/4 finału LK, w kolejnych dwóch sezonach odpadali w 1/16).
Stabilność trzeba rozumieć i analizować trochę szerzej, a nie wyciągać jakieś pojedyncze mecze i przypadki na poziomie anegdoty.
Poza tym, widzę też zasadniczą różnicę w realiach, w jakich funkcjonują nasze kluby w porównaniu do innych lig. To nie znaczy, że nie popełniają błędów, ale trzeba brać też pod uwagę okoliczności. A te są takie, że polska liga jest najbardziej wyrównaną ligą w Europie. To są bardzo specyficzne warunki, które natychmiast uwypuklają każde najmniejsze wahnięcie formy.
Lech, jako klub, zasadniczo jest stabilny, skoro przez 20 lat tylko raz nie skończył w górnej części tabeli. Ale z różnych względów nie ma ciągłości gry w pucharach, a to jest tu najistotniejsze.
Czyli chcesz powiedzieć, że zgadzasz się z Adamem, ale twoje komentarze służą głównie napierdalaniu się z jego argumentów?
Te „argumenty” to stanowią tutaj clue. Jeśli ktoś twierdzi, że Legia w najbliższych latach nie wygra LM z powodu klątwy afrykańskiego szamana, albo przez żyłę wodną pod stadionem, to nie mogę powiedzieć, że się z nim zgadzam (pomimo że również nie sądzę, by Legia mogła wygrać LM).
Rozumiem, że nazywasz zilustrowanie braku formy na przykładach „szamanizmem”? To właśnie twój „absurd”? Czy dobrze zrozumiałem?
ja jebie xD szkoda strzępić ryja
Czyli w praktyce: jedziesz po Adamie, bo użył przykładów, które nazywasz klątwą afrykańskiego szamana, ale kiedy pokazuję ci średnią, to nagle się zgadzasz tylko dalej udajesz, że problemem są anegdoty.
Czyli nie chodzi o wnioski, tylko o to, żeby się przyjebać do formy.
Koniec końców wracasz 'pod żabkę’
Mowa była o hakowaniu systemu, ze niby robimy to my w LK. A tak sobie mysle ze system to hakuje Fiorentina. Faza ligowa: 3 zwycięstwa, czyli spina sie na 3 mecze – reszte traktuje jak sparing, 7pkt daje awans (no chyba ze bilans bramek bardzo słaby) rozstawienie przejmuje po pokananych zespołach w dalszych fazach. To jest dopiero hakowanie systemu
Fiorentina to hakuje ranking klubowy. Za ostatnie 4 sezony jest już top15 w Europie, a grała tylko w LK (2 finały + półfinał + obecnie 1/8).
Oczywiście tak naprawdę my sobie hakujemy system, którzy ci naprawdę mocni i bogaci przez lata lobbowali i rzeźbili pod siebie, począwszy od 1997 i otwarcia LM na nie-mistrzów. Zbieramy okruchy coraz skuteczniej, ale to nadal okruchy:)
Wojtek – i to jest cała prawda dotycząca niejakiego idiotycznego „hakowania”. Nie istnieje cos takiego. Po prostu zasady co parę lat się zmieniają. I przez po nad 20 lat były dla nas niekorzystne, teraz stały się korzystne. W efekcie i tak jesteśmy w głębokiej d…. i na spory minus.
Tak se to pięknie Fiorentina pohakowała, że już w 1/4 trafiają na faworyta nr 1 do triumfu w całych rozgrywkach.
Prawdą natomiast jest, że nie ma sensu starać o wysokie miejsce w tabeli bo Raków, który zajął 2 miejsce w fazie grupowej, w 1/8 trafia na Fiorentinę, później w 1/4 na Crystal Palace- rzeczywiście łatwą ścieżkę dostał w nagrodę za 2 miejsce.
Oczywiście ma sens. Są frukta finansowe i bonusowe, wiadomo, a poza tym wraca się do gry później i co prawda czasem się trafi w 1/8 Fiorentinę, ale czasem Molde.
No właśnie, dobrze, że wspominasz Molde, w sezonie 2024/25 lepiej było zająć 8 miejsce jak Legia i trafić na Molde niż 2 jak Vitoria Guimares i trafić na Betis, który w fazie ligowej miał wywalone, a ostatecznie doszedł do finału.
ale to wiadomo dopiero po fakcie. Na starcie i w trakcie nigdy nie wiesz z kim dane ci się bedzie zmierzyć, ponieważ nie wiadomo kto na jakim miejscu w tabeli skonczy faze ligową.
A to Larnaka jest faworytem do wygrania całych rozgrywek?
Ja jednak obstawiam Strasbourg lub Rayo (ewentualnie Fiorentinę)
Ja obstawiam 1. Strasbourg 2. Szachtar
Strasbourg, Szachtar, Rayo…. Chociaż jak się i Fiorentina ogarnie to nie jest bez argumentów.
Fiorentina to niech najpierw przejdzie Raków, bo myślę, że u siebie zespół z Częstochowy spokojnie może odrobić straty. I mam nadzieję, że to zrobi.
Ja nie do końca mogę zrozumieć fenomen aktualnego Szachtara, Chodzi mi o ilość i jakość Brazylijczyków tam grających. Ja rozumiem że klub ma kasę i może ona kusić ale postawmy się w roli takiego młodego Brazylijczyka. Jestem młody, gram w jakimś Fluminense, Gremio itp. I zgłasza się po mnie klub który ma kasę ale :
– gra na stadionach ukrainy gdzie toczy się wojna i teoretycznie w każdej chwili w czasie meczu może dojść do katastrofy.
– nie ma swojego stadionu a co za tym idzie kibiców dla których się gra.
– poziom ligi poza Szachtarem i Dynamem jest bardzo słaby więc na codzień nie rywalizuje się z równymi sobie, czyli ten rozwój piłkarski jest mocno ograniczony.
I pytanie – po cholerę taki młody latynos ma tam iść. Tylko dla kasy? Przecież na pewno mógłby wybierać w klubach z Portugalii, Holandii, Belgii czy nawet Turcji. Myślę że większość z tych Brazylijczyków spokojnie znalazłaby angaż w klubach z lig TOP5 – OK, może nie topowych ale z takiego średniaka TOP5 łatwiej wejść na wyższy poziom bo w lidze rywalizujesz z lepszymi od siebie.
Aż tak dobrze w tym Szachtarze płacą że to wszystkie powyższe nie ma znaczenia?
A z innej beczki – przyznaję że po losowaniu byłem zbyt optymistyczny jeśli chodzi o możliwości Lecha.
No ale jeśli wychodzi się na boisko aby statystować a nie grać to czego oczekiwać. No i ten „genialny” Ouma – czy tylko ja mam na niego uczulenie?
Odpowiem po części, bo też nie znam 100% realiów:
– zachodnia część Ukrainy jest całkiem bezpieczna. „W każdej chwili w czasie meczu może dojść do katastrofy” – no właśnie nie. Nie bardziej niż powiedzmy wypadki komunikacyjne na drogach
– Lwów jest na wskroś europejskim miastem
– Szachtar płaci naprawdę znakomicie, grubo powyżej średniej z Holandii, Belgii, Portugalii
– Szachtar od lat stworzył kulturę klubu przyjazną dla Latynosów – są tam w dużej liczbie od kiedy pamiętam (na finał Pucharu UEFA w 2009 wyszli piątką Brazylijczyków)
– klub ma tradycje gry w LM przez wiele sezonów; dla wielu piłkarzy gra w słabszej lidze + 6/8 meczów w LM w sezonie to większy potencjał niż powiedzmy gra cały sezon w lidze belgijskiej, ale bez pucharów
– Ukrainki to wg. wielu najpiękniejsze kobiety na świecie, a Brazylijczycy ubóstwiają blondynki. Ergo, jest co robić między treningami:)
Ostatnia argumentacja mocna 🙂
Mieszkałem w Brazylii, wiem jak oni reagują na blondynki:) A jak to sobie skleić z urodą Ukrainek, no to nie mogłem opuścić tego argumentu. Zresztą przecież w Polsce też ma on swoją wagę, jak sobie przypomnę wyczyny Ba Loua czy wcześniej Tetteha w Poznaniu to widać było że są w raju.
@Patronus
Odnoszę wrażenie po Twoim wpisie, że czujesz z tego powodu jakiś rodzaj satysfakcji. Trochę jakby Polki czy Ukrainki miały status towaru do „zaliczenia”. Ale chłopaki z Afryki, czy innej Brazylii powinni się pośpieszyć, bo demografia w PL i UA bardzo mocno w dół i blond-towar będzie coraz rzadszym zjawiskiem 🙂
Edit: Wojtek nie Patronus
A to już każdy musi sam sobie oceniać, czym dla niego w życiu są kobiety. Ja tylko przytaczam własne obserwacje, na sucho i bez satysfakcji; tak jak dla mnie najlepszym pod tym kątem miejscem na ziemi była Brazylia, tak dla wielu Brazylijczyków najlepsza jest Europa Środowa i Wschodnia. Każdego ciągnie trochę do egzotyki, normalne.
Jeśli wierzyć capology to Szachtar ma mniejszy budżet płacowy niż Ajax, Benfica, Brugge, podobny jak Anderlecht, wyższy niż Alkmaar. Niestety nie mam dostępu do dokładnych danych, możliwe, że Ukraińcy zarabiają dużo poniżej, a Brazole więcej niżby dostali w Ajaxie.
Inna sprawa, że Szachtar przyzwyczaił kluby brazylijskie do przepłacania – zazwyczaj kupują gościa wartego 5-10mln, za 10-15 mln, więc to ułatwia negocjacje, po prostu klub z Brazylii naciska na zawodnika by się godził na transfer.
Można jeszcze dodać, że Brazylia wcale nie jest rajem na ziemi.
Gospodarczo może trochę jak Jugosławia, czy Czechosłowacja z lat 80 – nie ma wielkiej biedy (vide niektóre kraje afrykańskie), ale nie jest to też „Kanada”… średnio. Ale wielu piłkarzy wywodzi się ze slumsów, gdzie za żarówkę służy butelka z wodą wkręcona w dziurę w dachu.
Co do bezpieczeństwa, to… w brazylijskich slumsach bombowe eksplozje i uliczne strzelaniny nie są rzadkością. Może więc okazać się, że na Ukrainie jest de facto bezpieczniej niż w Brazylii.
Kolejny element, to… pobór do wojska. Belgijskim piłkarzom w Belgii, czy hiszpańskim w Hiszpanii nic takiego nie grozi. Natomiast ukraińskim zawodnikom grającym w ukraińskich klubach jak najbardziej. Brazylijczyk do wojska nie dostanie powołania, a konkurencja jest jakby mniejsza.
Ale oczywiście celem numer jeden dla takiego brazylijczyka jest promocja i gra w większym klubie. Wydaje się, że Szachtar może być niezłą odskocznią.
========
W temacie promocji. Polskim klubom nieco złej reklamy zrobiły transfery wychodzące piłkarzy z polskiej ligi, które okazywały się klapą. Nie mieliśmy wielu Pietuszewskich, za to mieliśmy sporo takich graczy, którzy po wyjeździe z Polski przepadli. To też utrudnia nam trochę biznes, bo ciężko sprzedaje się za dobrą cenę piłkarzy z ligi o kiepskiej marce. Zmiana tego obrazu też wymaga czasu.
Woytek76 – bez urazy, bo to nie personalnie do ciebie. Ale ludzie często myślą, że piłka nożna jest prosta i wszystko mozna wyjaśnić w najprostszy sposób.
To gdzie zawodnik trafia nie zależy od jego wyboru, tylko od zależności menadżerskich. Od agentów, którzy mają powiązania w róznych klubach, a nie wszędzie na świecie. I to chyba absolutnie normalne, ze muszą mieć swoje silne powiązania na rynku brazylijskim, skoro tak wiele transferów przeprowadzono przez lata.
A jak agent chce doprowadzić transfer do skutku, to nie przestawia racjonalnie plusów i minusów, tylko tak przedstawia oferte, zeby była kusząca.
Druga sprawa – skoro tak wielu Brazylijczyków tu było, to też piłkarze bez problemu znajdą sporo rodaków, do których zadzwonią, porozmawiają i mają infomację z pierwszej ręki jak tam się żyło i grało. I już. I widocznie odzew jest pozytywny, skoro kolejni piłkarze w hurtowej ilości trafiają do tego klubu.
Trzy – z pewnością przepłacają tam jeśli chodzi o ich zatrudnianie, zeby można spokojnie konkurować z innymi ligami. Co zresztą robi się też w polskiej lidze.
Woytek 76 – druga sprawa, odnosnie szans. Albo przewartościowałeś Lecha albo niedowartościowałeś Szachtara, fakt ze ostatecznie liczy się bilans. Ludzie nie doceniają często czegoś takiego jak doświadczenie klubu na arenie międzynarodowej. Ale nie mityczne doświadczenie jednego sezonu w LK.
Ferencvaros, Szachtar, Slavia, Qarabach itp drużyny grają latami w europejskich pucharach. I co najważniejsze, zagrał dziesiątki spotkań z naprawdę mocnymi rywalami. Więc dla kogoś takiego zagranie z Lechem, Legią czy Jagiellonią nie będzie cholera wie jakim wyzwaniem. Tzn są przyzwyczajeni do duzo trudniejszego poziomu wyzwań.
Co nie oznacza, że nie można ich pokonać. Natomiast to doświadczenie, obycie, jest naprawdę bezcenne. Tylko jak już wspomniałem, nie chodzi o doświadczenie jednego sezonu.
Po wczorajszych meczach pojawiło się wielu malkontentów zadowolonych, że wreszcie mogą się powyżywać. Jakiś typ o ksywie Ass wypisuje bzdury, które wziął chyba dokładnie ze swojej ksywy.
Tymczasem odwinąłem rolkę i sprawdziłem, co pisał Janek na starcie sezonu:
———————
Zakładając, że podział miejsc w pucharach nie zmieni się, w tym sezonie będziemy grać co najmniej o to, aby utrzymać stan z sezonu 2026/27 na kolejne rozgrywki. Możemy jednak poprawić sytuację mistrza kraju i zdobywcy pucharu.
Polska zaczyna [sezon] na wysokim 13. miejscu, a strata do 12. jest znacznie mniejsza niż różnica, która dzieliła nas od czołowej piętnastki rok temu. W najgorszym razie przyjdzie nam bronić 15. miejsca, czyli sytuacja jest znacznie bardziej komfortowa od tego, co było w poprzednich latach.
Nie jest wykluczone, że Polska będzie mieć szansę na 11. miejsce czy też że będzie ryzyko spadku na 17. pozycję, jednak nie zmienią one nic w stosunku do – odpowiednio – 12. i 16.
Realistycznym celem maksimum może być w tym sezonie 12. miejsce, dające start zdobywcy Pucharu Polski od IV rundy eliminacji LE, co oznaczałoby zapewnioną fazę ligową (LE lub LK).
[…]
Dlatego teraz nawet 2,5 punktu nad Szwajcarią nie pozwala być całkowicie spokojnym, że utrzymamy miejsce w czołowej piętnastce. Walka o obronę tego miejsca byłaby skrajnie pesymistycznym scenariuszem, ale wciąż możliwym. Jeżeli uda się to niebezpieczeństwo zażegnać, czeka nas walka o jeszcze wyższe miejsca, skutkujące startem niektórych zespołów dopiero pod koniec sierpnia, z zapewnioną fazą ligową.
—————————————
Na ten moment:
1) Nie tylko utrzymaliśmy się w top15, ale wyrobiliśmy sobie solidną przewagę nad zespołem z tej pozycji praktycznie zapewniając sobie 5-zespołową reprezentację na kolejne 2 sezony.
2) Nie tylko awansowaliśmy do top12, ale na starcie kolejnego sezonu nad 13. zespołem będziemy mieć bardzo solidną przewagę – w tym momencie to jest około 7 punktów.
3) Odrobiliśmy na ten moment ponad 4 punkty straty do Czechów i Turków, odskoczyliśmy solidnie Norwegom, o Szwajcarach, Austriakach i Szkotach nie wspominając.
4) Zrobiliśmy punktowo lepszy sezon niż Belgowie i Holendrzy.
5) Z zazdrością patrzymy na Greków, którzy notują trzeci z rzędu bardzo solidny sezon i są na bardzo dobrej drodze do top8. W przeciwieństwie do wymienionych wyżej federacji, Grecy grają na 4 kluby. I jak widać, działa to znakomicie. Jeśli kluby z Hellady utrzymają ten poziom, to tak jak napisałem – za 2 lata powinni bez problemu awansować do czołowej ósemki.
6) Nawet jeśli za tydzień pożegnamy się z pucharami, to i tak w tym sezonie polskie kluby dostaną z UEFA pieniądze jakie do naszej piłki jeszcze nigdy nie trafiły. Jedni wydadzą je na spłatę długów, ale pozostałe trzy kluby chyba rozsądniej zarządzają finansami, a to może zaowocować w kolejnych sezonach.
7) Zostawiliśmy mocno z tyłu federacje, które były dla nas wzorem i którym zazdrościliśmy:
a) Austriacy, którzy niedawno byli w top10, już teraz spadli na 17 miejsce, a odpadnie im świetny sezon 21/22. Szczerze, to uważam, że znajdą się mniej-więcej na swoim miejscu.
b) Szwajcarzy, którzy jeszcze niedawno nas ogrywali jak chcieli, zaliczają kolejny słaby sezon. Również zmierzają w stronę 20 pozycji.
c) Szkocja to klasyczny przykład „serbskiej obsuwy” – co się dzieje, gdy grasz na 1-2 zespoły, które przestają dowozić. W przyszłym sezonie będą znów mieć 5 drużyn więc będą walczyć o miejsca 18-20 z Austrią i Szwajcarią
8) W rankingu 2-letnim jesteśmy w gronie 7-9 z Belgią i Grecją. Obstawiam, że Grecy nieco odjadą, ale tu nie chodzi o to, że za 3 lata mamy być w top7. Chodzi o to, że jeśli zagramy kolejne trzy przyzwoite sezony, to na koniec 28/29 spokojnie pozostaniemy w top12. Jeśli Access List nie zmieni się jakoś radykalnie oznacza to, że od sezonu 27/28 do 30/31 (czyli po następnym sezonie kolejne 4 lata) mistrz Polski będzie zaczynać najwcześniej w q4LM, zdobywca PP w q4LE, a trzeci zespół ligi w q2LE. Czyli na kolejne 5 lat będziemy mieć taką pozycję startową w eliminacjach o jakiej mogliśmy marzyć przez ostatnie dekady. 4 lata z gwarantowaną fazą ligową dla 2 drużyn i ułatwioną drogą dla kolejnych dwóch. 5 lat na to, żeby w Polsce powstały trzy, czy cztery ekipy na miarę Bodo, Olympiakosu, czy choćby Slavii Praga.
Takie są fakty. Nie prognozy, nie marzenia, nie szanse, tylko fakty.
Ale i tak znajdzie się jakiś Ass, który będzie mówić, że polska piłka klubowa to dno i wstyd. Bo są ludzie, dla których fakty nie mają żadnego znaczenia.
fakty są takie, że to WSZYSTKO tylko dzięki LK :DDDDD
Tym bardziej brawo dla nas! 🙂
I tym bardziej wstyd dla Norwegów, Duńczyków, Szkotów czy innych Austriaków, że nie korzystają możliwości jakie daje LK 🙂
Polak to zakombinuje, żeby wykorzystać sytuację:)
Ale to kombinowanie to takie średnio udane. Takie Bodo z pucharów więcej kasy zarobi niż wszystkie 4 polskie zespoły łącznie. Patrząc szerzej to jednak Norwegia prezentuje obecnie wyższy poziom w piłkę (biorąc pod uwagę choćby reprezentację).
Jasne, ale oni będą w 1/4 LM, wiadomo że tam są już pieniądze dla największych europejskich grubasów.
Ja o tyle nie kupuję naszego utyskiwania nad sukcesem B/G, że jest on prztyczkiem w nos dla całej europejskiej klasy średniej – np. dużo bardziej dla Danii, która ma od lat co najmniej jeden solidny zespół, albo dla klubów z Pragi które biją się od dawna w wyższej kategorii od nas.
My mamy dwóch „patopotentatów”, aktualnie jeden kisi się w strefie spadkowej, a drugi zalicza regularny kisiel w gaciach na widok Serbów z Crvenej lub Brazylijczyków z Szachtara:)
Pomijając, że Bodo jest ewenementem, to przede wszystkim, też doszło do tego stopniowo, zaczynając od LK. Oswajało się z grą w pucharach, budowało współczynnik, ranking krajowy (który też im znacząco ułatwił potem awans do LM) itd. I trwało to kilka lat. Po drodze też się odbijali od drużyn typu Dinamo Zagrzeb, odpadali z jakimiś dziadami z Polski, grali dogrywki z klubami pokroju Sepsi, czy notowali wpadki na Wyspach Owczych. Ale liczył się ogólny progres i stabilizacja na coraz wyższym poziomie. Więc Bodo jest prztyczkiem w nos dla debili, którzy po raptem dwóch sezonach grania w LK krzyczą, że to jest chuja warte.
Trzeba być przygłupem, żeby uważać LK za chuja wartą. Ale też zaczynamy mieć w Polsce zespoły, których obowiązkiem jest celować wyżej. W innym miejscu są dajmy na to Pogoń i Widzew, które w FG nie zagrały nigdy i ogólnie Europy nie wąchały od dawna (Pogoń to bardziej nigdy), a w innym Jagiellonia czy Lech które już mają za sobą trochę grania w LK i kolejny sezon akurat tam pachnie stagnacją.
@Wojtek
Pełna zgoda.
Jeżeli Jaga, Lech i Raków zagrają w eliminacjach LM i LE (a nawet jeśli będą to dwa zespoły z tych trzech) i żaden nie utrzyma się przynajmniej w LE to rzeczywiście będzie stagnacja i właściwie niedosyt od samego początku. Bo o ile fajnie się w tym roku śledzi rozgrywki to jednak ileż można patrzeć na tą LK…
jeszcze niedawno granie w Europie jesienią było czymś sporadycznym, a granie na wiosnę – kompletnym wybrykiem 🙂 widać apetyt rośnie, oj rośnie… 😀
ale oczywiście zgadzam się, trzeba mierzyć wyżej, dwie-trzy drużyny w miarę eksportowe mamy, jeśli dołączą do tego grona kolejne dwa-trzy kluby, to – choćby zapewniając sobie udział w wyższych rozgrywkach samym rankingiem – po prostu będziemy tam 😉
@Wojtek
Zaczynamy? Czyli konkretnie od kiedy?
Lech to do obecnego sezonu przystępował po dwóch latach w ogóle bez pucharów xD i z raptem jednym dobrym sezonem wcześniej. Jagiellonia również z jednym dobrym sezonem, zresztą ona nawet nie mogła teraz zagrać wyżej niż w LK.
To, co piszesz, jest po prostu oderwane od rzeczywistości. Wjechała tu jakaś pamięć złotej rybki, albo nie wiem co, ale gadasz tak, jakbyśmy tkwili w tym miejscu już z 15 lat, a nie dopiero co się wygrzebali z dna.
Zobacz sobie, gdzie Jagiellonia była 3 lata temu. Była średniakiem z problemami, który akurat bronił się przed spadkiem. Skok, który oni wykonali w te 3 sezony i tak jest ogromny. A ty marudzisz, że powinni się rozbijać w LE xD
To ciągłość gry w Europie może uprawniać do takiego myślenia, a polskie kluby są dopiero NA POCZĄTKU jej budowania. Jedynie Legia miała jako-taką ciągłość, bo w ostatnich czterech sezonach grała raz w LE i 2 razy w LK. I od niej można było faktycznie oczekiwać więcej, ale każdy widział co się stało jesienią.
Poza Legią, przez wiele lat żaden polski klub nie potrafił jakkolwiek zaistnieć w pucharach w dwóch sezonach z rzędu. Nawet samo załapanie się rok po roku do eliminacji do pucharów to już był wyczyn. A przejście ścieżki niemistrzowskiej to jakieś mission impossible, bo przez tyle lat udało się to raptem RAZ.
Stan sprzed kilku miesięcy był taki:
– Lech – klub, który potrafi coś pokazać w Europie od święta (średnio raz na 5 lat, albo rzadziej)
– Jagiellonia – drużyna która niespodziewanie wskoczyła do czołówki ligi, dotychczas z jednym pucharowym sezonem
– Raków – od kilku lat w Ekstraklasie, wciąż dość nowy projekt, z jednym występem w LE, od której się wtedy odbił
A tu czytam, że jest chujowo, bo nie wojujemy w LE i nie lejemy Szachtara xD Najlepsze jest to, że tak ciśniecie tego Patronusa, że odklejony, że przecenia naszą ligę itd., a sami cały czas pokazujecie że macie jakieś oczekiwania z kosmosu.
Po tym sezonie Jaga będzie miała już 2 pucharowe sezony, co jest dużym osiągnięciem dla tego klubu. Lech będzie miał 2 pucharowe sezony z 2-letnią przerwą pomiędzy. A Raków też 2 sezony, z roczną przerwą. Jeżeli za rok te 3 kluby znowu zagrają w fazie ligowej LK, to ja to uznam za kolejny krok we właściwym kierunku. Dla Lecha i Rakowa byłby to pierwszy razy, kiedy udałoby im się zagrać w pucharach rok po roku. A dla Jagiellonii potwierdzenie, że na stałe weszła na ten poziom.
Do tego, za 2, 3, 4 lata będziemy startować z wysokiego miejsca w rankingu. Będziemy mieć krótsze eliminacje, ktoś na pewno będzie grać co najmniej w LE. I wtedy dopiero będzie następować weryfikacja, czy idziemy do przodu, czy się zatrzymaliśmy na poziomie LK. Za 5 lat będzie można ewentualnie psioczyć, że czemu gramy tylko w LK i że stoimy w miejscu, teraz to nie ma żadnego uzasadnienia. Nawet to mityczne Bodo nie przeskoczyło na poziom półfinału LE w 2 lata.
@aaaaa
No ale też nie przesadzajmy. Czy naprawdę nie można oczekiwać, że z trzech klubów startujących w eliminacjach LM/LE przynajmniej jeden awansuje chociaż do LE? Nie bądźmy aż takimi minimalistami. Wspominane niejednokrotnie Bodo (uważam że to jest dobry punkt odniesienia, bo oni jako klub przed 2020 też byli w d…) już w drugim roku gry w fazie grupowej znalazło się w LE i całkiem nieźle sobie radziło. Fakt mieli łatwe eliminacje, ale może i nam wreszcie się poszczęści w tych wyższych eliminacjach?
To „całkiem nieźle”, to były całe 4 pkt (3 za wygraną z FC Zurich i 1 za remis z PSV), czyli tyle, co Raków, o którym mało kto u nas mówił „całkiem nieźle”. A w kolejnym sezonie Bodo wróciło do kopania w LK, bo nie dało rady obronić tytułu.
„Czy naprawdę nie można oczekiwać, że z trzech klubów startujących w eliminacjach LM/LE przynajmniej jeden awansuje chociaż do LE? Nie bądźmy aż takimi minimalistami.”
To nie jest kwestia minimalizmu, tylko zdrowego rozsądku i zrozumienia realiów. Co innego jest liczyć, że się uda, a co innego bić pianę, bo się nie udało. Pieniactwo nie jest wyrazem ambicji, tylko głupoty i kompleksów.
I jeden awans do LE naprawdę wielkiej różnicy nie zrobi. Grała tam Legia, grał Raków. Lech też by zagrał, gdyby w IV rundzie trafił na KuPS, a nie Genk. Czy to by świadczyło, że jesteśmy na wyższym poziomie?
Ja od Lecha w pierwszej kolejności oczekuję, że zacznie w ogóle grać w pucharach co roku. Czyli nie będzie wypadać z czołówki, i nie będzie odpadać w eliminacjach ze Spartakiem Trnava. Jak się uda zagrać w LE, to super. A jak nie, to niech to będzie chociaż LK, tylko niech w końcu pograją w tych pucharach chociaż przez 3 sezony. To będzie bardziej świadczyło o jakimś progresie, i da też Lechowi więcej, niż jakiś pojedynczy wyskok i „Juventus” raz na 10 lat.
Ok aaaaaa, z tym się zgadzam. Fakt jest taki, że nasz awans do LE, nie mówiąc o LM, nadal będzie uzależniony głównie od ostatecznych rozstawień i od losowań. Z tej perspektywy rzeczywiście trudno w tym momencie oczekiwać, że ten awans będzie.
Adam L – no tak, jasne ze Bodo zarobi więcej. Natomiast nie jesteś w stanie w polskich warunkach skopiować takiego Bodo. Szansa na to jest jakiś 1%. Jak nie mniejsza. Więc pod tym względem bez sensu jest porównywanie się do takiego modelu.
aaaaaaaaaaaaa – i to jest klucz do sukcesu, tylko spora cześć ludzi myśli, że to się odbędzie w rok czy dwa. A sprawdzmy ile lat Qarabach, Slavia czy Bodo gra REGULARNIE w europejskich pucharach. Ile spotkań, ile faz ligowych/grupowych, kwalifikacji, awansów, czyli łącznie ile spotkań w Europie grali, zeby zbudować swoją obecną pozycję.
I czerpią obecnie z tego profity. A ludzie ledwie po dwóch, trzech latach występów w bądź co bądź najsłabszych pucharach europejskich myślą o byciu Bodo…
Na skróty da się iść tylko w jednym przypadku – gdy zasypiesz to pieniędzmi. Ale my oligarchów tutaj nie mamy, zeby sciągać zawodników po 10/20 mln e i tak kupić jakość.
Więc zwyczajnie trzeba czekać i liczyć, że kluby będą się rozwijać proporcjonalnie do pieniędzy wracających z Europy…
ale TO POTRWA…
Ja jeszcze w temacie Bodo/Glimt, a raczej „około Bodo/Glimt”.
Dwa pytania:
Był taki zespół APOEL, który grał nawet w 1/4 LM. Gdzie on jest teraz? No, piąte miejsce w lidze cypryjskiej, zapewiada się kolejny sezon bez pucharów.
Drugie pytanie: ile razy w ciągu ostatnich 15 lat Fenerbahce zagrało w Lidze Mistrzów? Bo wszyscy wiemy, że to silny zespół, zarówno sportowo jak i finansowo. Drugi po Galacie obecnie. Wicemistrz Turcji, która przecież odstaje od nas o lata świetlne.
No chyba każdy z nas zgodzi się, że gdyby Fenerbahce grało w ESA, to by dominowało te rozgrywki, prawda?
Więc pytanie: kiedy oni ostatni raz grali w LM? Chyba grają regularnie, prawda? Albo dość regularnie?
Sprawdziłem i zdziwiłem się. Ostatni raz grali w sezonie 2008/09 i skończyli na 4. miejscu w grupie z Porto, Dynamem i Arsenalem.
Przez kolejne sezony w qLM startowali 9 razy i ani razu nie byli w stanie awansować do fazy grupowej.
Wracając do Bodo/Glimt:
Ich debiut w Europie to sezon 2020/21, gdzie odpadli w qLE z Milanem. Rok później z eLM wyeliminowała ich Legia Warszawa, ale DZIĘKI LKE grali dalej i dopiero w 1/4 odpadli z Romą. Kolejny sezon to nieudane podejście do LM (w q4 odpadli z dinamem Zagrzeb), 3. miejsce w LE i odpadnięcie w 1/16 LKE z Lechem. W kolejnym sezonie znów punktowali DZIĘKI LKE – drugie miejsce w grupie, ale znów porażka w 1/16, tym razem z Ajaxem.
I w taki sposób DZIĘKI LKE Norwegia awansowała na 14 miejsce w rankingu UEFA.
Kolejny sezon to w qLM m.in. wygrana z Jagiellonią, ale też porażka z Crveną zvezdą i zjazd do LE. A tam piękna historia, faza pucharowa, wygrana z Twente po dogrywce, pokonanie Olympiakosu, karne z Lazio i dopiero wysoka porażka ze Spurs.
W tym sezonie, wspomniane 14. miejsce w rankingu UEFA (oczywiście DZIĘKI LKE) sprawiło, że B/G grę o LM zaczęło w q4, a w dodatku dzięki współczynnikowi nabitemu w sporej mierze w LKE było tam rozstawione, dzięki czemu trafiło na słabiutki Sturm Graz i dało Norwegii pierwszą od kilkunastu lat Ligę Mistrzów.
====================
A teraz coś, co bardzo mnie interesuje. Otóż jak wiadomo, sezon w Norwegii dopiero teraz się zaczął. Widać, że w klubie postanowiono zagrać va banque: „Jechać ligę, proszę przygotować zespół tak, żeby pik formy miał od stycznia do marca”. Skupiasz się w 100% na grze w LM. Grasz 5 meczów na przestrzeni 2 miesięcy. I wygrywasz wszystkie. Majstersztyk? A może wykorzystanie okoliczności?
Na razie to działa, ale czy to zadziała w lidze? Czy okaże się, że w kwietniu, maju, czerwcu i lipcu forma piłkarzy z krainy wiecznego dnia spadnie i w efekcie nie zakwalifikują się do pucharów na kolejny sezon?
Patronus – oczywiście, ze mogą nie wygrać ligi po takim wysiłku w LM, ale bez przesady ze wypadną z pucharów. Tam nie ma aż tak jakościowej konkurencji zeby wypadli z topu.
@Patronus
„Na razie to działa, ale czy to zadziała w lidze? Czy okaże się, że w kwietniu, maju, czerwcu i lipcu forma piłkarzy z krainy wiecznego dnia spadnie i w efekcie nie zakwalifikują się do pucharów na kolejny sezon?”
Nie no, bez jaj. Przecież to tak jakbyś napisał, że Legia nie awansuje do pucharów…, a nie czekaj 😉
A tak serio, to raczej jest tak jak pisze @urbas, tam konkurencja jednak trochę mniejsza się wydaje.
Norwegowie i Duńczycy nie korzystają?
Oni po prostu wiedzą, że lepiej mieć po jednym klubie w LE i LM niż 4 w LK.
Lepiej pod jakim względem? I dla kogo?
A nie lepiej mieć jeden w LM, jeden w LE i dwa w LK jak Czesi?
Mógłbym się założyć, że Silkeborg, Brondby, Fredrikstad i Rosenborg wolały grać w LK niż nie grać. Te 3 ostatnie przynajmniej mogę się tłumaczyć trudnym losowaniem w tym seoznie.
A jeżeli nie mamy klubu na poziomie LM lub LE, to lepiej mieć zero klubów w LK czy może dwa? A może jednak cztery?
„Norwegowie i Duńczycy nie korzystają?
Oni po prostu wiedzą, że lepiej mieć po jednym klubie w LE i LM niż 4 w LK.”
Czy ty właśnie zasugerowałeś, że to jest odgórnie zaplanowane? xD I te Silkeborgi i Broendby celowo są słabe, żeby Kopenhaga grała w LM, bo tak jest lepiej? xD
Napisałem, że finansowo więcej pieniędzy zgarną zespoły z federacji , które maja 1 zespół w Lm i 1 zespół w LE niż zespoły z federacji z 4 zespołami w LK. Przeciętny norweski kibic wg mnie nie zazdrości sukcesów polskiemu kibicowi gdy może śledzić jak Bodo leje kolejnych rywali w LM, podobnie kibic z Danii może śledzić jak Midtjylland robi furrorę w LE. Nam zostało śledzenie porażek w LK, na dosyć wczesnym etapie rozgrywek.
Oczywiście wołałbym model grecki albo czeski, ale my po prostu jesteśmy za słabi na LE/LM (bazując na historycznych wynikach z eliminacji do tych rozgrywek).
@Adam L
Skoro jesteśmy za słabi na LM/LE to chyba lepiej jest mieć 4 drużyny (niż dwie) w LK, prawda?
I chyba lepiej, że wykorzystujemy możliwości jakie daje LK i dzięki temu przyspieszymy nasz rozwój (mam nadzieję), niż mielibyśmy z tego nie korzystać?
Czego oczekujesz? Że w dwa, trzy lata przeskoczymy z poziomu 3-4 ligi europejskiej do pierwszej? No tak się nie da… Myślę, że może jesteśmy gdzieś w środku drugiej, a może i to nie. W dodatku nasz „problem” polega na tym, że nie mamy jednego, czy dwóch klubów które ciągną całą ligę (takiego jak Bodo, Kopenhaga, Slavia czy Sparta), a mamy masę średniaków. Jako pojedynczy klub to pewnie jesteśmy nawet w 3 lidze, ale że nas jest dużo to się rozpychamy w drugiej.
Zobacz taką Norwegię. Mają Bodo i Molde lub np Brann, ale po za tym? Czy jakiś inny klub zagrał w jakiejkolwiek fazie ligowej od początku powstanie LK? Nie! Przez 5 lat tylko Bodo i Molde, które zostało zmienione przez Brann.
A np w zeszłym sezonie Brann i Tromso odpadły w eliminacjach LK odpowiednio z Astaną i Klimarnock. No nie powiesz mi, że to były kluby nie do przejścia.
Oczywiście, że brakuje mi awansu do LM albo chociaż do LE, ale na ten moment mamy co mamy i dobrze, że mamy chociaż tyle.
Napisałeś, że „Duńczycy i Norwegowie nie korzystają z LK, bo wolą mieć coś innego”. Tak, jakby to była kwestia wyboru, że ich kluby poodpadały w eliminacjach LK. I nic tam nie było o finansach. Ty masz jakieś rozdwojenie jaźni?
„Nam zostało śledzenie porażek w LK, na dosyć wczesnym etapie rozgrywek.”
Co to znaczy, że „zostało”? To, że teraz gramy w LK, nie oznacza że za parę lat nie możemy grać wyżej. Czy ty w ogóle bierzesz pod uwagę, z jakiego poziomu startowaliśmy?
Przecież Norwegowie też zaczynali od tej wzgardzanej LK i „historycznie” też byli „po prostu za słabi na LM”. Oni czekali na LM jeszcze dłużej niż my. Samo Bodo odpadało w eliminacjach z tą samą Crveną Zvezdą, z Dinamem, a nawet z Legią. Awansowali do LM dopiero po tym, jak najpierw najebali sobie punktów w LK, ograli się w pucharach, zbudowali współczynnik, i wyciągnęli ranking krajowy na taki poziom, że mieli do przejścia tylko jedną rundę w el. LM. Oni do tego doszli stopniowo, tylko że Bodo gra szósty sezon w fazie zasadniczej pucharów, a nie drugi jak Jagiellonia czy Raków. W swoim drugim sezonie wcale nie byli lepsi. A ty piszesz, że skoro po dwóch latach jesteśmy na takim etapie, to już koniec, dalej się nie da, jesteśmy za słabi.
Nie twierdzę, że parę lat będziemy mieć takie Bodo u nas, ale nie rozumiem, jak można się samemu powoływać na jakiś przykład i jednocześnie mu tak usilnie zaprzeczać xD no debil
Adam L – stwierdzenie ze oni wiedzą lepiej jest z załozenia błędne.
Jacy „oni”? Kto konkretnie? Wszystkie kluby sie dogadały i stwierdziły, ze na rzecz jednego klubu będą grać, zeby Kopenhaga albo Bodo miało dobrze, a my po co, nie będziemy grać i już.
Widzisz jakie to jest oderwane od rzeczywistosci? Nikt niczego tam nie stwierdził. Wynik tego ze w wielu krajach są jeden/dwa mocne kluby i cała reszta, jest szeregiem ruższych zmiennych i uwarunkowań, a nie jakiejś odgórnej jednej decyzji czy porozumienia.
Więc bądźmy poważni – nikt w Polsce, Danii czy Niemczech nie będzie robił dobrze Kopenhadze, Lechowi czy Bayernowi. I bez sensu jest w ogole iść w taką narracje.
aaaaaaaaaaa – czuję normalnie jakbym miał brata 😀 mocne zdrowo rozsądkowe podejście w oparciu o analizę innych. Bez dorabiania dziwnch opinii. Mam wrazenie, że jedyne co nas rózni od reszty to to, ze my nie jesteśmy niecierpliwi, bo wiemy, że każdy proces musi trwać. I jest to normalne.
U jednych krócej, u drugich dłużej, ale na pewno nie tyle, ile pare osób tutaj by chciało…
Jest to narracja kogoś, kto przeszedł masę krytyczną statusu rankingorza i zaczął wierzyć, że wszystkie ruchy klubów, lig i piłkarzy są podporządkowane rankingowi UEFA 🙂 Tak się rodzą dziwne bańki, w sporcie i poza nim.
@Wojtek
1. „patopotentatów” – zrobiło mi dzień 🙂
2. Widzew grał w FG. Nieco starsi górale pamiętają 🙂
==========
@Emll
1. Każdy kto nie jest idiotą wie, że zdanie „WSZYSTKO tylko dzięki LK” jest fałszywe. W obecnym i poprzednim sezonie punktujemy przede wszystkim dzięki ZNIESIENIU ZNACZENIA KOSZYKÓW przy losowaniu fazy ligowej.
Za trzy lata LKE zajęliśmy 17 miejsce. Gdyby w tych latach istniała faza ligowa (nawet z 6 meczami), raczej bylibyśmy około 11 miejsca, bo mielibyśmy mniej silniejszych, a więcej słabszych rywali.
Zatem patrząc na czynniki pozasportowe: zniesienie znaczenia współczynników klubowych w fazie ligowej to jakieś 20% naszego sukcesu.
może 5%, to zwiększenie liczby klubów w ciągu 3 lat z 80 (przed LKE) do 108 (obecnie) – Polska zyskała na tym tylko pośrednio.
Pozostałe 75% to wzrost poziomu sportowego naszych klubów. Każdy kto twierdzi, że polskie kluby nie zrobiły sportowego postępu przez ostatnie 8 lat jest kompletnym imbecylem. Bo gdyby nasze kluby odpadały w eliminacjach tak jak w drugiej dekadzie obecnego stulecia (zwłaszcza pod jej koniec), to żaden z dwóch wcześniejszych elementów by nie zaistniał. Ewentualnie można dodać obniżenie lotów przez zespoły z Austrii i Szwajcarii, ale powstaje poważne pytanie: dlaczego tamte zespoły straciły na jakości en masse??
Oceniając po wyniku Rayo w Turcji, nie było specjalnie istotne kogo wylosuje Lech.
Z taką grą, to Lech przegrałby nawet z Viktorią Jazgarzew. No sorry, poznanianie na 15 minut wrzucili wyższy bieg i Szachtar był posrany. Zdaje się w ten kwadrans wyrobili wyższe xG niż Szachtar przez pozostałe 75 minut gry.
Gdyby Lech grał przez cały mecz, wynik byłby inny. Ale jak piłkarze bez żadnej presji podają pod nogi rywala, jak trzech zawodników nie jest w stanie ogarnąć, gdzie jest piłka…
Powtórzę – Lech przegrał sam ze sobą. Smutne to…
…ale daje nadzieję, że w Krakowie jednak Lech zagra to, co potrafi.
W którym momencie Szachtar był posrany? Ty na pewno oglądałeś ten mecz co trzeba?
Pełna kontrola przez cały mecz. Wyższa klasa w każdym elemencie. Nie ma za bardzo podstaw, że wierzyć w cokolwiek w Krakowie. Jasne, Legia tam wygrała, ale zdaje się że Szachtar sobie olał tamten mecz.
Patronus jak zwykle bredzi 😀
Szachtar miał pełną kontrolę przez 75 minut meczu. Przez 15 minut, gdy Lech grał, strzelił gola i był bliski wyrównania, a doniecka defensywa nie wiedziała, co się dzieje…
Wyglądało trochę jak w meczu Legii z Celje. Z tą różnicą, że Lechowi starczyło [pary? pomysłu? odwagi?] na 15 minut. Gdyby grali tak do końca, prawdopodobnie nawet wyciągnęliby na jakieś 3:2.
Natomiast tak się nie stało. Przez jakieś 60 minut wcześniej i kolejne 15 minut później lechici wyglądali jakby pierwszy raz znaleźli się na boisku do gry w piłkę. Mnóstwo niewymuszonych błędów. Idiotyczne prowadzenie piłki, wdawanie się w głupie dryblingi i straty. Straty, straty, straty. Nie to, że Szachtar stosował jakiś pressing. Pressing stosowała Fiorentina, skutecznie utrudniając grę Rakowowi. Szachtar po prostu czekał na kolejne prezenty od Lecha. Jak już je dostawał, to czasem umiał wykorzystać.
====
Tak, wiem, wiem. Jak polski zespół wygrywa z faworytem, to dlatego, że „ten mecz nie miał znaczenia”, „faworyt olał”, albo cośtam.
„ten mecz nie miał znaczenia”, „faworyt olał”, albo cośtam.
Bo to są fakty 😀
„doniecka defensywa nie wiedziała, co się dzieje” – błagam o namiary na Twojego dealera
Patronus – ale to co ty nazywasz brakiem odwagi, sił czy czegoś tam jeszcze, nie jest niczym takim. Jak ktoś ogląda Lecha, to wie, ze w ekstraklasie w kazdym spotkaniu Kolejorz popełnia mnóstwo takich samych błędów. Jasne, raz trochę wiecej, drugi raz troche mniej, ale jednak.
Wiec ja wiedziałem od początku, że tak bedzie. I w zwiazku z tym nie zakładałem, ze zagrają na zero z tyłu. Bo im w lidze polskiej mało kiedy się to zdarza w tym sezonie, a co dopiero z takim rywalem jak Szachtar.
Nadzieją była ofensywa. Ale tutaj w tym meczu nie pykło. A presja zawsze jest. Chocby ze względu na rywala i etap rozgrywek.
Jak ktoś oglądał mecz z Piastem w zeszłym roku, który pieczętował zdobycie MP przez Lecha to widział doskonale, ze Lech jest daleko od jakiejkolwiek kontroli spotkania i nie popełniania błędów.
wie ktoś jak wygląda sprzedaż na „neutralne” sektory w Krakowie ? w sensie czy jest zainteresowanie fanów z Wielkopolski/Cracovii ? czy będzie większa frekwencja niż na Szachtar – Legia ?
Spośród moich znajomych, karnetowców Lecha, jadę tylko ja – na sektor neutralny, główna trybuna.
Nie biorę barw, na mieście tego dnia może być różnie, a Kraków pod tym kątem to nie Poznań.
Jadę zobaczyć fajny mecz, a awans kompletnie nie wierzę, wręcz mam poczucie że najważniejszy mecz przed Lechem to ten w niedzielę w Lubinie (jak przegramy, będzie -7 do lidera i czwarta porażka z rzędu, zacznie być bardzo niewesoło).
Dla Lecha to pewnie pożegnanie z pucharami na ten sezon, ale jasne, że ich nie przekreślam, trzymam dalej kciuki, po prostu ten Szachtar wydaje się drużyną, która nie powinna wypuścić swojej przewagi 2-bramkowej, Raków po niezłym wyjazdowym meczu u siebie może zdobyć tę bramkę spokojnie i możemy mieć kolejną dogrywkę z Fiorentiną, po poprzedniej Jagielloni i oby tym razem szczęśliwszą :).
Także za tydzień może być np. remis Lecha i wygra Rakowa, jeśli chodzi o punkty, w tym tygodniu bardzo szkoda tego straconego punktu klubu z Częstochowy i tej ręki, która spodowała karniaka.
wygrana*
Tak tylko przypomnę na smutki: Raków w tym sezonie europejskich pucharów odniósł 9 zwycięstw, 2 remisy i była to dopiero druga porażka. Na 13 meczów Raków 11 razy zapewnił nam punkty do rankingu! Przypominam, że Raków to nie żaden jak dotąd markowy potentat . Medaliki – duży szacunek za ten rajdy w Europie
Moim zdaniem, gdyby Lech wygrał np. 2:0 swój mecz, to wynik Rakowa byłby oceniany pozytywnie, choć z niedosytem.
A tak, to „Lech zawinił, a Raków powiesili”. Oglądałem studio pomeczowe i Hajto, który opowiadał, jak to Raków źle grał i wymyślał jakieś stuprocentowe sytuacje z d.
Przy okazji jestem ciekawy, czy Rakowitan był faulowany w sytuacji, gdy napastnik poszedł sam na sam. Moim zdaniem został podcięty i wydaje mi się, że gdyby padł gol, VAR by cofnął sytuację do faulu.
W każdym razie dożyliśmy sytuacji, gdy polski zespół przegrywa we Włoszech 1:2 po karnym w 91 minucie, a tu stypa…
Oklep Lecha tożsamy z Crveną czy Genkiem. Żadnych argumentów. Mrozek miał rację, że to drużyna na LM. Różnica 2 klas. Lech ma ten sam problem co i lidze: niemoc wypracowania sytuacji strzeleckich.
Ogromną szkoda Rakowa, remis należał im się jak psu buda. Byłem zaskoczony odważną gra jak na nich. Oby pogonili za tydzień tych fioletowych symulantów.
Czytałem tutaj, że to będzie swego rodzaju test, czy polskie kluby są silne, czy też są „nadmuchane” Ligą Konferencji. No i wyszło jak wyszło 🙂
To bzdura z takim podejściem. To nie był zaden test. Nie zweryfikował on niczego, czego nie było wiadomo przed meczem. Nie byliśmy faworytami. A z czegoś to wynikało. Z jakości przeciwnika.
I czy byśmy go przegrali czy wygrali, nie wskoczylibyśmy tym samym na poziom przeciwnika, bo jednym spotkaniem czy dwoma na taki poziom na stałe się nie wskakuje. To proces.
Więc generalnie ocenianie po meczu, dwóch, czy nawet sezonie w pucharach, wyciagając na tej podstawie wnioski o stanie polskiej piłki, jest absolutnie błedem.
Odniosłem się jedynie do komentarza/komentarzy, które przeczytałem tutaj przed dzisiejszymi meczami.
Fakt faktem, że zwycięstwa w obu meczach należałoby uznać za krok w dobrą stronę. No, ale mamy porażki w obu meczach. Inna sprawa, że losowania mogły być lepsze, a w przypadku Rakowa sprawa awansu nie jest jeszcze zamknięta.
Ja zgadzam się, że to był test. Lech go oblał na całego… ale Raków grał solidnie i moim zdaniem jest oceniany przez pryzmat kompromitacji Lecha…
Za tydzień Lech ma poprawkę. Jeśli będą nadal posrani to znów obleją. Jeśli zagrają na swoim poziomie, mogą sprawić niespodziankę.
Z kolei Raków w Sosnowcu nie będzie mieć nic do stracenia. Kto wie, może po raz kolejny Fiorentina w rewanżu zagra słabo?
No ale to był swego rodzaju test. A wnioski są takie, że brakuje nam przede wszystkim mentalu. Mamy kolejne dwumecze, w który nasze kluby dostają w czapę w pierwszych meczach właśnie przez obsrane gacie. Tak było z Jagą przed dwoma tygodniami, tak było z Legią i Molde. Można też dodać Wisłę i Śląsk sprzed roku, którzy dostawali bęcki w pierwszych meczach z Trnawą, Sankt Gallen i Cercle Brugge.
Szkoda mi tego Lecha najbardziej. Mozna było obronę Szachtara pocisnąć mocniej. No ale do tego trzeba trochę ognia.
To chyba nie oglądałeś meczu z Fiorentiną w Białymstoku i dodałeś sobie argument do tezy na podstawie samego wyniku. Jagiellonia nie przestraszyła się rywala, ani nie cofnęła. 60% posiadania piłki, podania 570 do 180. Oczywiście Fiorentina zapewne miała taki plan na mecz, żeby oddać piłkę rywalowi, ale gdyby Jaga rzeczywiście się przestraszyła to by się cofnęli i mecz wyglądałby jak ten z Cercle rok temu.
W tym meczu problemem była raczej nieporadność w ataku i powtarzające się już od pewnego czasu błędy przy stałych fragmentach.
Co za banialuki. Jeśli mecz nie jest testem, to co nim jest?
Cały sezon jest weryfikacją, 4 zespoły w fazie ligowej, a ostatecznie możliwe, że wymeldujemy się już na etapie 1/8. Można odwoływać się pechowego losowania (ale tak naprawdę może tylko w rywalizacji z Cejle, Sigmą, Rijeką mielibyśmy realne szanse na awans).
No nieprawda. Do LM nie wchodzisz całym sezonem, tylko spięciem się na konkretne mecze w kwalifikacjach.
A jak chcesz wchodzić całym sezonem, to wpychasz ligę do top 10 właśnie takimi dwumeczami jak obecne. I to jest zadanie, które zostanie oblane.
cieszmy się i radujmy, że wepchnęliśmy do FL dwie drużyny w sezonie 27/28 – to już jest przewrót kopernikański
To prawda. Ja się bardzo cieszę.
Tak jak pisałem w innym komentarzu – nie tylko w sezonie 27/28, ale prawdopodobnie też w sezonach 28/29, 29/30 i 30/31.
I tak – to jest przewrót kopernikański dla ligi, która przez trzy sezony poprzedniej dekady nie miała żadnego klubu w FG. Mało tego, większość eliminacji kończyła w lipcu…
Tymczasem od sezonu 27/28 mistrz Polski będzie mieć gwarantowaną premię za q4LM, około 20M złotych, a do tego, wraz ze zdobywcą PP, eliminacje będzie zaczynać dopiero w sierpniu.
Jeśli ktoś uważa, że to nie ma znaczenia, jest po prostu idiotą.
======================
@Wojtek – ostatecznie wyszło na Twoje. Nie zagramy z automatu w LM, choć jesienią miałem na to nadzieję. W tym momencie trzeba liczyć na to, że polskie kluby potraktują obecny sezon jako motywację do dalszego rozwoju, a nie tak, jak wielu „komętatoruf”, którzy mówią „osiągnęliśmy sufit, na więcej nas nie stać i tak zaraz spadniemy”.
no i fajnie, zobaczymy jak to się ułoży w sezonie 27/28…
q4 LM(m) – Legia gwarantowana FL LE
q4 LE – Widzew gwarantowana FL LK
q2 LM(l) – Lech z dwiema podpórkami
q2 LE – Raków z jedną podpórką
q LK – Jaga
Normalny – każdy mecz jest jakimś tam testem, ale żeby zrobić jakąś sensowną teze ogolną, to nie należy jej robić na podstawie meczu czy dwumeczu, bo to kompletnie bez sensu.
Kiedyś Sheriff Tiraspol wygrał z Realem Madryt w LM. Gdyby na podstawie 1 zwyciestwa zrobić teze, to powinien wygrać LM i być mocarzem. Ale jak się okazało był to jednoroczny wybryk w LM.
Dlatego im dłuższa perspektywa tym bardziej realna ocena sytuacji.
Ten sezon zweryfikował, że cały ranking mamy nabity dzięki Lidze Konferencji.
Jak to ktoś ujął na Twiterze (konto z grecką flagą): Poland- Conference League Coefficient Scammer.
Niestety nawet jakbym chciał to nie potrafił bym zaprzeczyć.
Bo jakim dorobkiem możemy pochwalić się z LE/LM?
Dotychczas spotykałem się z narracja, że to pech w losowaniu był odpowiedzialny za brak udziału polskich zespołów w tych rozgrywkach (poza 1 wyjątkiem).
Prawda jednak jest smutniejsza.
Wyniki z Fiorentiną, Szachtarem, Crveną, Genk wyraźnie pokazują, że Liga Europy to za wysoki dla nas poziom.
Cała nadzieja na utrzymanie top12 w rankingu przez następne kilka lat w tym, że w przyszłym roku odpadniemy w eliminacjach do LE i będziemy klepać punkty w LK z zespołami na poziomie HJK Helsinki, Lincoln Red Imps, Zrinski czy Hamrunem.
Ale co z tego? Mamy się z tego powodu wstydzić czy płakać? Zasady są takie same dla wszystkich.
Co powinniśmy robić?
Nie powinniśmy pompować balonika, że mamy realny potencjał na top10. Przez niektóre Osoby nakręcane są oczekiwania, a później na końcu przychodzi zawód gdy następuje zderzenie z rzeczywistością.
wystarczy, że będziemy tego świadomi i przyznamy prawdę po prostu
@Adam L
„Przez niektóre Osoby nakręcane są oczekiwania, a później na końcu przychodzi zawód gdy następuje zderzenie z rzeczywistością.”
Piszesz w swoim imieniu czy za kogoś? Czy mam rozumieć, że miałeś oczekiwania nakręcone przez innych, a później zderzyłeś się z rzeczywistością? Czy jak? Może zapytaj tych co mówili o możliwościach awansu do top10 czy zderzyli się z rzeczywistością. Ja sam pisałem o możliwościach awansu do top10, ale kompletnie nie czuję zawodu, ani nie zderzyłem się z żadną rzeczywistością. Czuję niedosyt głównie ze względu na wyniki Legii i trochę pecha w losowaniach (ale też zdaję sobie sprawę, że nie jednokrotnie mieliśmy w losowaniach szczęście, więc bilans musi wyjść na zero).
Co do wpisu na twiterze… może przede wszystkim niech ten ktoś z Grecką flagą zapyta sam siebie dlaczego Aris Saloniki odpadł z Azerskim Arazem Nachiczewan, który w kolejnej rundzie odpadł z Omonią po wyniku 0-9!!! w dwumeczu. A jeżeli już jesteśmy przy Grekach, to ich drużyny w eliminacjach do LK odpadały z takimi „tuzami” jak Velez Mostar, Astana, Levski, Noah.
Pisałem to już, ale napiszę raz jeszcze.
W tym roku nasze drużyny wyeliminowały Banik, Silkeborg, Maccabi H, Hibernian. W poprzednich latach Brondby, Austrię, Midtjyland, Bodo czy Slavię.
Adam, widzisz różnicę choćby na przykładzie Polski i Grecji? I tak, zgadza się, cały (no prawie) ranking jest nabity w LK. Tylko że, my w tej lidze graliśmy, a np kluby Greckie z tej okazji nie do końca korzystały. A my nie mieliśmy fazy ligowej LK za darmo i pokonywaliśmy po drodze lub w samej fazie ligowej naszych bezpośrednich przeciwników. Dlatego jesteśmy na 12 miejscu w rankingu. Proste? I nie jest to żaden scam, tylko gra na wystarczającym poziomie, żeby tego dokonać.
12. miejsce ok, to wszyscy jesteśmy dumni, ale to jest nasz SUFIT obecnie
Wyniki z Fiorentiną:
0:3, 3:0 (bez dogrywki) i 1:2. Bilans 1-0-2, bramki 4:5.
Wyniki z Szachtarem:
2:1, 1:3. Bilans 1-0-1, bramki 3:4.
Fiorentina to chyba 4-krotny półfinalista LK. Szachtar rok temu grał w LM.
Co takiego pokazują wspomniane przeze mnie wyniki?
Pokazują tyle, że malkontenci będą narzekać, nawet jeśli w finale LM wygramy 5:1. „Bo można było uniknąć straconej bramki”.
nie, pokazują jak odstajemy od poziomu LE
Patronus, zaczynać żyć niebezpiecznie mocno we własnym świecie.
Skoro odpadamy na etapie 1/8 i 1/4 LK i nie gramy nigdzie wyżej od lat, to to jest nasz poziom.
Każdy taki mecz to test dla naszych, mówienie że jest nie istotny to bzdura.
@Bobek1990
„To i ja cos wrzuce od siebie, uwazam ze niektorzy nie doceniaja jak trudny punktowo moze byc przyszly sezon(…)”
.
Na początku sezonu też pisałem, że życzyłbym sobie by obecni pucharowicze zagwarantowali sobie miejsce w przyszłym.
Głównie po to, by go nie stracić słabym punktowaniem i nie zlecieć zaraz po awansie.
.
Bieżący sezon to jednak (mimo kulku oczywistych wpadek i jednego bardzo dużego rozczarowania) takie punktowanie, że 5 drużyn a nawet większe bonusy niż wynikające z 15 miejsca, już sobie zapewniliśmy w zasadzie na dwa sezony w przód.
Więc nawet słabszy sezon można przeboleć.
Zresztą – co to znaczy „słabszy”?
Niechby z boiska (łącznie z bonusami) podniesione zostało raptem 2/3 tego, co w obecnym sezonie. I to jeszcze należy pomniejszyć on20%, bo dzielnik inny – wychodzi 8 punktów.
Słabo w porównaniu nie tylko z obecnym, ale też poprzednim sezonem.
Ale to tyle ile wypracowała Morwegia z fantastycznymi wynikami B/G.
Średnio 8 co sezon daje łącznie 40 w pięciolatce – spokojne utrzymanie 15 miejsca.
Żadna z federacji poniżej 15 miejsca nie zdobyła 8 punktów (Ukraina może).
.
Co ważniejsze – Lech, Raków Jagiellonia prawdopodobnie załapią się do pucharów. Obecnie wygląda na to, że także Górnik i Zagłębie.
.
I jest niemała szansa na to, że Górnik jako zdobywca PP będzie miał jedną podpórkę. A Zagłębie jako mistrz lub wicemistrz dwie.
.
Raków Lech I Jaga mają dodatkowo ranking klubowy nieco ułatwiający przebrnięcie eliminacji.
Dawała radę przejść wszystkie rundy Legia, dała radę Jaga, dał ostatnio i Raków.
Tymczasem dzięki rankingowi krajowemu nasze kluby bez własnych punktów I tak przystąpią do rozgrywek ze współczynnikiem wyższym niż miał Raków na początku sezonu.
.
Ale najważniejsza wydaje się zmiana mentalna. I tu chyba największe ukłony dla Siemieńca i Jagiellonii.
10 lat temu w pucharach grała Legia. sporadycznie Lech.
Dla reszty puchary były słynnym probierzowskim „pocałunkiem śmierci”.
Potem zapaść i znów Legia w LE, która potem niejako potwierdzała tezę o pocałunku śmierci, zimując na miejscu spadkowym.
Znów Lech się pokazał, potem Legia wróciła a i Raków pierwszy raz awans zaliczył.
Ale nadal można było marudzić, że to tylko i tak dwa najbogatsze kluby oraz zabawka bogatego Świerczewskiego.
A potem awansowała Jagiellonia.
Klub z bardzo przeciętnym jak na ekstraklasę budżetem.
Szczęście w losowaniu i ułatwiona ścieżka mistrzowska pomogły. Ale już w fazie ligowej Jaga mierzyła się z wyżej notowanymi rywalami i ich pokonywała.
a co najważniejsze – puchary nie przeszkodziły w ponownym wdrapaniu się na podium i w kolejnym roku Jaga przeszła już przez eliminacje bez podpórek i znów jest w czołówce tabeli.
.
Bez budżetu, bez bogatego właściciela robiąc po prostu dobrą robotę na boisku, bez kompleksów podchodząc do kolejnych rywali.
Jagiellonia swoją postawą odebrała innym klubom możliwość zasłaniania się: brakiem doświadczenia, ogrania, pieniędzy czy koniecznością skupienia się na walce o utrzymanie.
Pokazała, że można powalczyć i że można z tego czerpać profity.
Nie jestem ze Śląska, ale wyobrażam sobie, że tam kibice sobie myślą: skoro w Białymstoku się da, to czemu nie u nas? Kibice GKSu wspominają, że przecież tak niedawno ogrywali czołowy klub Ligue 1, a ci z Zabrza, że to Górnik ma największe sukcesy w polskiej piłce.
Podobnie kibice z Łodzi i Krakowa.
Ale przede wszystkim piłkarze i trenerzy widzą, że gra w pucharach nie jest niczym strasznym, a trafienie na przykładowe: Sønderyskje, AIK Solna czy Austrię Wiedeń to nie wyrok, a rywal w zasięgu. I te spotkania nie będą, jak to często bywało, przegrywane już w szatni.
(zupełnie nie wiem, czemu powyższy komentarz wskoczył w tym miejscu – chciałem go na górę)
Ale co wyszło? Oceń mecz Rakowa osobno, bez kontekstu Lecha, tylko obiektywnie. Polski zespół przegrywa wyjazd we Włoszech 1:2 po karnym w 91 minucie. To co – kompromitacja?
Bo Lech oddał praktycznie mecz walkowerem.