ranking krajowy

0,5 punktu dzięki wygranej Lecha w Finlandii, Czesi i Grecy bez zwycięstwa

Wieczór z Ligą Konferencji był dla nas udany w połowie, ale to i tak lepiej niż wyniki, które osiągnęli Czesi i Grecy.

Przypomnienia:

  1. O co gramy w rankingu krajowym i klubowym (w skrócie: obecnie o miejsca 10-12, 15. miejsce daje pięć klubów w pucharach, w tym dwa w eliminacjach LM w sezonie 2027/28. Na podstawie poprzedniego rankingu wystawimy pięć klubów już w sezonie 2026/27. 14. miejsce daje mistrza Polski w IV rundzie eliminacji LM, 12. miejsce daje dwa zespoły w eliminacjach LE, z czego jeden od ostatniej rundy, 10. miejsce daje mistrzowi fazę ligową LM bez eliminacji),
  2. Podział miejsc w pucharach w sezonie 2027/28 nie jest jeszcze ostatecznie potwierdzony i może się zmienić. Na razie zakładany jest brak zmian względem lat 2024-27.

Wyniki

Runda barażowa Ligi Mistrzów – pierwsze mecze

Olympiakos Pireus – Bayer Leverkusen 0:2
FK Bodø/Glimt – Inter Mediolan 3:1

Runda barażowa Ligi Europy – pierwsze mecze

PAOK – Celta Vigo 1:2
SK Brann – Bologna FC 1909 0:1

Panathinaikos AO – Viktoria Pilzno 2:2

Pauzuje: FC Midtjylland

Runda barażowa Ligi Konferencji – pierwsze mecze

KuPS – Lech Poznań 0:2
Jagiellonia Białystok – ACF Fiorentina 0:3
Sigma Ołomuniec – FC Lausanne-Sport 1:1

Pauzują: Sparta Praga, AEK Ateny, Raków Częstochowa

Ranking krajowy

Lech zrobił w Finlandii dokładnie to, co powinien, wszystko potoczyło się tak dobrze, że szkoda jedynie, iż nie wygrał wyżej. Wynik 2:0 wymaga jeszcze zachowania koncentracji w rewanżu, w którym też będzie można liczyć na punkty przeciwko wyraźnie osłabionemu KuPS.

Jagiellonia zanotowała z Fiorentiną podobny wynik jak Lech trzy lata temu. Z początku wydawało się, że nie było nawet najgorzej, jednak w decydujących momentach wyższe umiejętności Włochów dały znać o sobie. Nawet w tym rezerwowym składzie byli zawodnicy, którzy u nas byliby wielkimi gwiazdami, choć i tak trochę za łatwo wszystko się posypało.

Poz. Kraj 2021/22 2022/23 2023/24 2024/25 2025/26 Razem Dystans Ten tydzień
10 Czechy 6,700 6,750 13,500 10,550 10,125 47,625 2,500 0,400
11 Grecja 8,000 2,125 11,400 12,687 12,300 46,512 1,387 0,200
12 Polska 4,625 7,750 6,875 11,750 14,125 45,125 0,500
13 Dania 7,800 5,900 8,500 7,656 11,750 41,606 3,519  
14 Norwegia 7,625 5,750 8,000 11,812 6,950 40,137 4,988 0,400

Czechy poprzestały na remisach Sigmy z Lausanne i Viktorii z Panathinaikosem. Te wyniki przynoszą im mniej punktów niż nam za jedno zwycięstwo, nie wyjaśniają też niczego przed rewanżami, ale przy pomyślnym obrocie spraw za tydzień może im zostać tylko Sparta w LK.

Grecja zaczęła od dwóch porażek, a skończyła remisem Panathinaikosu z Viktorią. Chyba trudno o lepszy układ jej wyników – głównie straciła, a gdy trochę zyskała, to jednocześnie odebrała Czechom. W ten sposób sytuacja w rankingu jeszcze bardziej się wyrównuje, co nam, jako wciąż goniącym, tylko sprzyja.

Dania w tej rundzie nie gra, Midtjylland zobaczymy dopiero w marcu w 1/8 finału LE. Norwegia ma natomiast dwa zespoły i jeden z nich wygrał z Włochami w dobrym stylu, drugi zaś nieznacznie przegrał. Teoretycznie wciąż ten kraj może nas więc wyprzedzić, jednak aby tak pozostało, oba ich kluby musiałyby awansować.

Ranking klubowy

Legia Warszawa
Poz. Klub Kraj 2021/22 2022/23 2023/24 2024/25 2025/26 Razem
67 Basel Sui 12 17 1,5 0 4 34,500
68 Legia Pol 4 0 9 15,5 4 32,500
69 Maccabi Tel Awiw Isr 9 2,5 14 4 3 32,500
70 Djurgården Swe 0 13 1,5 17,5 0 32,000
71 Anderlecht Bel 2,5 12 0 13,75 2,5 30,750
72 Rapid Wiedeń Aut 4 2,5 2,5 18,25 2,5 29,750
73 Young Boys Sui 8 2,5 7 6 6 29,500

Wyniki rundy barażowej nie wliczają się do rankingu klubowego, więc w tym tygodniu nic się tu nie zmieni. Dopiero za tydzień niektóre kluby z miejsc poniżej 73. mogą zdobyć punkty bonusowe za awans i zbliżyć się do Legii.

Lech Poznań, Raków Częstochowa i Jagiellonia Białystok
Poz. Klub Kraj 2021/22 2022/23 2023/24 2024/25 2025/26 Razem
74 Łudogorec Bul 3 5 9 4 7,75 28,750
75 Sturm Graz Aut 3 6 4 10 5 28,000
76 Newcastle Eng 0 0 8 0 19,25 27,250
77 Stuttgart Ger 0 0 0 13 13,5 26,500
78 Panathinaikos Gre 0 2 3 11 10,25 26,250
79 Genk Bel 4 0 7 0 15 26,000
80 Bologna Ita 0 0 0 11 14,75 25,750
81 FCSB Rou 1,5 2,5 2 14,5 4 25,500
82 Lech Pol 0 14 2 0 8,75 24,750
83 Pafos Cyp 0 0 0 11,125 13 24,125
84 Union Berlin Ger 5 12 6 0 0 23,000
85 Nottingham Eng 0 0 0 0 13 22,470
86 Crystal Palace Eng 0 0 0 0 8,875 22,470
87 Brighton Eng 0 0 16 0 0 22,470
88 Leicester Eng 13 0 0 0 0 22,470
89 Raków Pol 2,5 2,5 3 0 14,25 22,250
90 Jagiellonia Pol 0 0 0 14 8 22,000
91 Partizan Belgrad Srb 7 8 2,5 2,5 2 22,000
92 Molde Nor 2 5 7 7,75 0 21,750
93 Omonia Cyp 4 3 2 5,375 6,875 21,250
94 Lugano Sui 0 2 3 14,25 2 21,250
95 LASK Aut 15 0 3 3 0 21,000
96 Celje Svn 0 0 2,5 9,5 8,5 20,500

Tu zaktualizowane zostały tylko współczynniki klubów angielskich dzięki zdobyczom z rankingu krajowego. Lech i Jagiellonia mogą dopisać za tydzień po pół punktu, o ile awansują.

Pozostałe polskie kluby
Poz. Klub Kraj 2021/22 2022/23 2023/24 2024/25 2025/26 Razem
185 Aris Saloniki Gre 1,5 2 2 0 1,5 9,302
186↑ Wisła Kraków Pol 0 0 0 2,5 0 9,025
187↑ Śląsk Pol 2 0 0 2 0 9,025
188↑ Pogoń Pol 1,5 1,5 2 0 0 9,025
189↑ Lechia Pol 0 1,5 0 0 0 9,025
190↓ Larne Nir 2 1 1,5 2,5 2 9,000
191↓ Petrocub Mda 1,5 2 1,5 2,5 1,5 9,000
192↓ TNS Wal 2 1,5 1,5 2,5 1,5 9,000
193 Ħamrun Mlt 0 2,5 2 1,5 2,5 8,500
194 Vaduz Lie 1,5 2,5 1 1,5 2 8,500

Dzięki zwycięstwu Lecha wyprzedziły Larne, Petrocub i TNS, które są liderami w swoich ligach. Zespoły z Wysp Brytyjskich są prawdopodobnymi przyszłymi mistrzami, Walijczycy nawet bardzo prawdopodobnymi, natomiast w Mołdawii dopiero w marcu ruszy runda finałowa. Najprędzej te drużyny zobaczymy zatem w II rundzie eliminacji LM ścieżki mistrzowskiej, natomiast istnieje też możliwość, że któreś z nich pojawią się w III rundzie eliminacji LK.

Polskie kluby są obecnie notowane wyżej niż wszystkie walijskie, a w Irlandii Północnej trzeba do tego wyprzedzić jeszcze Linfield (współczynnik 9,500).

Ocena

Absolutne minimum zostało w tym tygodniu wykonane, ale zabrakło czegoś ekstra, czym byłyby punkty Jagiellonii z Fiorentiną. Jak widać, tak należało to traktować, choć oczekiwania, żeby sprawić w tej rywalizacji niespodziankę, nie były bezpodstawne.

Dobrze poukładały się dla nas pozostałe wyniki, do ideału zabrakło jedynie porażki Sigmy, jednak i tak zdołaliśmy odrobić do Czech ułamek punktu. Rezultaty rewanżów wiele wyjaśnią, zwłaszcza jeżeli chodzi o liczbę klubów, które pozostaną w grze. Czesi, Grecy i my na pewno będziemy mieć co najmniej po jednym w 1/8 finału, a na razie to my jesteśmy najbliżej tego, aby wprowadzić drugi. Któremuś z tych krajów też się to uda, dlatego kluczowe będą pozostałe spotkania.

Udostępnij:

189 komentarzy

  1. Szkoda Jagi, mogło być 1-1 gdyby wyszło ale nie wyszło. No nic, gramy dalej, zobaczymy ile jeszcze uda się ugrać.

    1. Taka ta nasza ESA 🙂
      Aktualnie Lech i Raków wróciły do miejsc pucharowych i tak za pewne się to będzie kręciło, że wpadki będą ale finalnie awansuje cała trójka (Lech, Raków, Jaga) do pucharów w przyszłym sezonie.
      Raków jest przepychaczem, kadra została ta sama, mental Papszuna jest taki sam – więc pewnie skończą w TOP4 albo wygrają puchar.
      Zobaczymy z czasem jak praca nowego trenera Rakow ma wpływ – czy pójdą do przodu (inny styl) czy przepadnie cała praca Papszuna.

      Lech na wiosnę to zawsze lepszy Lech, ale wydaje mi się, że Jaga będzie mistrzem. Jakoś tak mi się zapamiętało, że Lech na wiosnę gonił zawsze czołówkę, choć za pewnie zaraz jakieś statystyki ktoś wyciągnie, że Lech ostatnio słabo na wiosnę gra 🙂

      Więc my rankingowcy będziemy się cieszyć, że współczynniki nie przepadają 🙂

      1. Legia- 10pkt straty do 4tego miejsca – to też jest realnie do odrobienia wciąż.
        Wystarczy od teraz punktować na poziomie trochę ponad 2pkt/mecz.

        1. 4-5 miejsca w ESA punktują na poziomie 1,5 pkt/ mecz. Żeby Legia odrobiła 10 pkt straty to musiałaby od teraz punktować ok 2,5 pkt/ mecz. Matematycznie możliwe ale bardzo mało prawdopodobne. Oby się utrzymali a w czołówce niech utrzyma się pozostała trójka pucharowiczów to już będzie dobrze biorąc pod uwagę punkt wyjścia jaki mamy na początku rundy wiosennej.

          1. 12 meczy trzeba wygrać minimalnie 8 z nich zachować jakiś cień szansy a i tak będzie to bardzo trudne do wykonania.

        2. To nie jest żadne 10pkt straty do 4. miejsca, tylko bardziej kilkanaście do całej stawki między 4. miejscem a Legią. Tam matematycznie licząc będzie rozdane mnóstwo punktów, czego Legia nie powstrzyma.
          No i zawsze zasadne pytanie, kiedy ostatnio Legia punktowala średnio 2pkt/mecz? Chyba za Czerczesowa.

          Jak dla mnie Legia pewnie się utrzyma, ale ma z 15x większe szanse na spadek niż na Europę.

          1. Dokładnie,

            To nawet nie chodzi o Legię

            Załóżmy że legia wygra 8/12 =24 pkt

            Daje jej to 48 pkt

            W tym czasie Górnik, Wisła Pł., Cracovia Zagłębie nie mogą wygrać więcej niż 5-6 meczy/12 możliwych
            Czyli tylko te 4 kluby musza punktować poniżej 1,5 pkt/mecz

            Dalej mamy Koronę Radomiak, Lechię, GKS, Motor Piast, – te wszystkie kluby nie mogą wygrać 6-7/12 meczy.

            Mówimy o wariancie gdzie legia ma średnią 2pkt/mecz

            2,5 pkt mecz to wariant 9 wygranych i 3 remisy

            To są nierealne rzeczy.

            By legia weszła do pucharów, CAŁA LIGA musiałaby puntkować jakoś poniżej 1,5 na mecz, ale to cała liga a nie jedna drużyna 🙂

          2. No wiadomo, że jeśli Legia jest trzecia od końca, to ma więcej szans na spadek niż na puchary…

            Pytanie jednak, czy seria 5 kolejnych wygranych Legii to jakaś kompletna fikcja?

            Zespoły ze srodka tabeli będą zdobywać punkty między sobą. Tak. Ale będą też tracić punkty między sobą.

            Łatwiej odrabiać straty, gdy grupa jest tak wyrównana.

          3. LoL

            co jest bardziej realne
            Konfiguracja 8-0-4 czy konfiguracja 6-6-0

            Detal.

        3. Obecnie górnik punktuje 1,5 na mecz i da im to 52 pkt na koniec
          Legia punktując 2,34 na mecz zdobędzie 52 pkt na koniec.

          Nie pisze, że Legia awansuje do pucharów, pisze że to wciąż nie jest wykluczone, przynajmniej do weekendu.

          Nie ważne ile jest drużyn przed Legią, każda na ten moment punktuje na poziome 1,5 lub gorzej

          1. Niestety taki brak logiki w tym komentarzu brakuje,

            Jak jest 9 spotkań to maksymalna średnia na zespół wacha się od 1 pkt/1,5 pkt na mecz.

            Taki przedział gdzie 1 pkt/mecz to same remisy 1,5/mecz same wygrane.

            Forma >1,5pkt/mecz z ostatnich 5 spotkań
            Lechia/Zagłębie/Lech/Jagiellonia/Pogoń
            Forma >1,5 pkt/mecz z ostatnich 10 spotkań
            GKS/Piast/Zagłębie/Raków/Lechia
            Forma>1,5 pkt/mecz z ostatnich 15 spotkań
            Lechia/Raków/Zagłębie/JAgiellonia/GKS

            Sceniarusz w którym Legia wyprzedza minimalnie 12 klubów przy średniej powyżej 2 pkt/mecz i nie ma tam drużyny która punktuje w skali powyżej 1,5pkt/mecz istnieje tylko jeśli uznamy że drużyny będą remisować na potęgę wtedy pożywka puntkowa dostępnej puli maleje do minimium. Jak będą Wygrane/przegrane to moim zdaniem Legia matematycznie ma prawdopobieństwo poniżej 1%.

          2. Nie bedzie ani 8-0-4 ani 6-6-0. Raczej bedzie 7-3-2.

            Podobnie z innymi. Tu bedzie remis, tam rozstrzygnięcie. Tu gra w LK, tam PP. Raz na wozie, raz w nawozie.

          3. Wykaż że jej nie widzę, udowodnij, bo ja wykazałem że dla okresu czasu od 5-15 spotkań zawsze znalazłem 5 drużyn które punktują lepiej od Legii.

          4. No chciałbym Ci pomóc, ale nie wiem co tu więcej dodać.
            Może innymi słowami, przy założeniu że wszystkie drużyny będą punktować na takim samym poziomie jak punktowali do tej pory od początku sezonu, Legia musi zdobyć 2,34 pkt/mecz przez 12 kolejek, żeby awansować do pucharów i jest to realny poziom punktowania dla klubu takiego jak Legia i realny poziom punktowania wszystkich pozostałych klubów przed Legią, bo do tej pory tak właśnie punktowali.

            No może jeszcze dodam – 4ty górnik punktuje na poziomie 1,5 a kluby poniżej mają i średnią niższą i przewagę nad Legią mniejszą.

            I jeszcze raz powtórzę: nie piszę, że Legia awansuje do pucharów, tylko że na ten moment – jest to wciąż jeszcze realny scenariusz.

          5. @Też Wojtek
            Dlaczego zakładasz średnią 2,34 dla Legii?
            -przyjmijmy, że poziom sportowy Jagi, Lecha i Rakowa jest na tyle wystarczający, że Legia ich nie wyprzedzi
            -czyli Legia musi zająć 4 lub w lepszym dla niej scenariuszu 5 miejsce
            -czyli musiała by wyprzedzić wszystkich łącznie z Zagłębiem, które punktuje na poziomie 1,59 na mecz
            -przy utrzymaniu tego poziomu (co zakładasz) dałoby to Zagłębiu 54 punkty, czyli dla Legii wymagana średnia wzrosłaby do 2,51
            -w przypadku Górnika to jest (dokładnie) 52,55 (oczekiwanych punktów) czyli równie dobrze może być 53 co daje średnią dla Legii 2,42
            -a wystarczy, że któryś klub osiągnie wyższą średnią pod koniec sezonu i robi się jeszcze większy problem
            Nie mówię, że puchary dla Legii są niemożliwe, ale najsłabszym punktem tych rozważań jest punktowanie Legii na poziomie 2,3-2,5 na mecz. Nie zanosi się na to, mimo wygranej z Płockiem, przynajmniej moim zdaniem. Natomiast ze względu na „dobro polskiej piłki klubowej”, życzę im tego.

          6. 2,34*12 = 28 pkt to jest 9 Wygranych 1 remis 2 porażki – nierealne.

            Nawet dla Realu w formie taki scenariusz jest trudno realizowalny jakby na ostatnie kolejek musiał grać z Barceloną Atletico Betisem

            Nawet jeśli jakimś cudem Legia osiągnie ten pułap i top ligi czyli pierwsza 6(po za Lechem i Jagiellonią) będzie puntkować w przedziale poniżej 1,5 to punkty musza mieć gdzieś ujście więc kolejne 7 będzie punktować powyżej.

            Tak jak napisałem matematycznie istnieje prawdopodobieństwo, realnie by 14 drużyn osiągnęło zbiorowo osiągnęło na tyle gorsze wynik by legia je przeskoczyła już nie.

            Niestety taki choć matematycznie realny, jest on marginalny.
            Coś jak Holandia dostaje z Litwą 6 bramkami.

          7. @blindman
            Nie zakładam, że Legia będzie tak punktować.
            Napisałem, że jeśli Legia będzie tak punktować to ma szanse awansować do pucharów
            Zagłębie ma 31pkt/21m, to jaka to średnia?

            @Krzysztof
            Jeśli matematycznie to jest marginalne prawdopodobieństwo że kluby pomiędzy Legią a Górnikiem będą punktować na poziomie 1.5 pkt/m i niższym, to jak to się stało, że do tej pory właśnie tak punktują?
            Srednia 2.3 pkt/m to jest poziom punktowania który powinien osiągać mistrz kraju i takie lub porównywalne wyniki osiągają topowe kluby innych lig.

          8. „9 Wygranych 1 remis 2 porażki – nierealne.”
            Oczywiście, że realne. Bardzo, bardzo mało prawdopodobne, ale realne.

          9. 9 wygranych to komplet 6 u siebie (w tym Raków i Widzew) i 3 z tych łatwiejszych (Termalica, Lechia, Radomiak) na wyjeździe. Jeżeli Legia wygra teraz w Białymstoku po ich wycieczce do Włoch, to zacznę wierzyć, że się może dać.

          10. Gdy weźmiesz dowolną kolejkę i zsumujesz wszystkie punkty zdobyte przez drużyny, a potem podzielisz je przez liczbę zespołów, średnia wyjdzie między 1 a 1,5 punktu na klub.

            Przykład? 9 zwycięstw to 27 punktów, ale jednocześnie 9 porażek to 0 punktów. 27 punktów podzielone przez 18 drużyn daje dokładnie 1,5 pkt na zespół. Prosta, bazowa matematyka ligi – tu nie ma magii.

            Dlatego problem nie polega na tym, że Legia będzie punktować na jakimś astronomicznym poziomie 2,34 pkt na mecz. To już jest wynik bardzo nierealny, choć akceptowalny na duży silny stabilny klub. Rzecz w tym, że w perspektywie 12 kolejek scenariusz, w którym większość ligi punktuje poniżej 1,5 pkt, jest mało realny. Im krótszy okres, tym większe odchylenia od średniej – ale z czasem wszystko zbliża się do tej ligowej półtorej.

            Po jednej kolejce możesz mieć średnią 3 albo 0.
            Po 5, 10 czy 34 meczach średnia zaczyna się stabilizować. Najlepsi kręcą się w okolicach 2,2–2,3 pkt, najsłabsi często spadają poniżej 1 pkt.

            Już teraz widać drużyny, które zmierzają w kierunku średniej powyżej 2 pkt na mecz:

            Zagłębie Lubin
            Lech Poznań
            Jagiellonia Białystok
            Raków Częstochowa

            Ktoś oczywiście straci na swojej średniej kosztem tych zespołów i Legii. Tylko że w każdej krótkoterminowej perspektywie (do ok. 15 kolejek) praktycznie zawsze znajduje się minimum pięć drużyn powyżej 1,5 pkt na mecz.

            Dlatego uważam, że nawet przy średniej 2,3 pkt Legia może nie być w stanie wyprzedzić wszystkich tych zespołów. Matematycznie taki wariant istnieje, ale wymagałby kilku bardzo dziwnych założeń jednocześnie:

            -bardzo dużej liczby remisów,

            -wysokiego punktowania zespołów z poniżej legii, które odbierałyby punkty czołówce dalej utrzymując płaską tabelę,

            -utrzymania płaskiej tabeli przez dłuższy czas – co jest raczej ewenementem i statystycznie rzadko się utrzymuje.

            Krótko mówiąc:

          11. Krzysztof, no to właśnie ten sezon wydaje się tym niesamowitym ewenementem. Gdyby to był „zwyczajny” sezon to faktycznie pewnie strata Legii do czołówki byłaby nieodrabialna. Ale skoro ten sezon jest tak szalony to właśnie zwiększa się prawdpodobieństwo warunku, o którym piszesz, że drużyny z drugiej połówki tabeli będą urywać ponadprzeciętnie punkty drużynom z pierwszej połowy tabeli.

          12. @Też Wojtek
            „Zagłębie ma 31pkt/21m, to jaka to średnia?”
            Przecież Zagłębie ma 35pkt/22m… ?

          13. @blindman
            Racja, wczoraj i gdy pisałem ten komentarz miał 22 i tabela nie była odświeżona.

          14. Ciekawy jestem ile można zarobić za poprawne wytypowanie top3 na koniec ESA?

            Piszemy o Legii, ale przecież ten sezon jest tak zakręcony, że w pewnym momencie na pozycję lidera awansował zespół po serii 5 remisów…

            Czy takie wyniki Legii do końca sezonu są jakieś kosmiczne?
            2 wygrane, remis, 3 wygrane, porażka, 2 wygrane, remis, 2 wygrane.

            Nie patrzyłem na przeciwników, chodzi mi tylko o serie wyników. Maks to 3 wygrane po których następuje porażka.

            Ja wiem, patrząc na grę Legii trudno uwierzyć w coś takiego, ale starsi to nie takie cuda widzieli.

          15. @Patronus
            Tak, ale w czasach Fryzjera i jemu podobnych. Mimo wszystko kantowanie teraz jest dużo bardziej zawoalowane.

          16. Nie wygrać meczu przez 12 kolejek z rzędu i w końcu gdy z wielkim trudem nastąpiło przełamanie przeciwko niezwyciężonej Wiśle Płock, nagle odżywa entuzjazm i snucie planów, jak to Legia niebawem zamelduje się na miejscu pucharowym. Zaznaczam – po jednym zwycięstwie od września?! Was za parę kolejek Radomiak wyjaśni tak jak Nieciecza, Piast, czy Arka.
            A nadto, nie chce mi się wierzyć, że Jaga zagra znowu tak nieskutecznie na swoim boisku. Łazienkowska to też żadna twierdza. Bronicie się przed spadkiem, a w głowie szum.

          17. Spokojna woda:
            Nie trzeba byc starym. Odsylam do poprzedniego sezonu w Eredivisie.

            Co do serii 12 meczów bez wygranej…

            To nie było 12 porażek trzema, piecioma bramkami. Pewnie stąd nadzieja na odbicie.

          18. ludzie, wyliczenia, statystyki, przykłady, wszystko super. Matematycznie jest mozliwa gra Legii w pucharach.
            Ale naprawdę czasami wystarczy zwykła logika, na ile coś jest realne. Za nami ok 3/5 sezonu, więc sporo. Ile pamietacie takich historii, ze ktoś broniący się przed spadkiem wchodził do pucharów?
            A ile razy cudem się odratował albo spadał?

            No właśnie. Na prawdę, do tego nie potrzeba matematyki. Puchary dla Legii by byłby wręcz cud.

        4. „wystarczy”… styatystycznie to wszystko sie zgadza. Ale wystarczy test oka, która jasno pokazuje, ze ta druzyna gra jak gra. Nie ma tam absolutnie potencjału, zeby od jutra do konca sezonu punktowac ponad 2 pkt/mecz.

  2. Jestem kibicem, emocjonuje się rankingiem…
    Gdyby nie Liga Konferencji to bylibyśmy tam gdzie byliśmy…..
    Liga Europy to dla nas przepaść….. nie wiem czy klub z Polski by awansował do top 24..
    Ale było blisko sezon 2003/2024 gdy jakieś Cementarnice czy Ventpilse eliminowały GKS czy Płock…zabrakło niewiele
    Więc fajnie będzie zobaczyć dwie w el.LM czy 5 klubów ,ale może to okazać się dla nas pocałunkiem Probierza śmierci.

    1. kk – jasne, ze gdyby nie LK nie bylibyśmy w tym miejscu. Ale gdyby UEFA nie przyznała kiedyś 16 miejsc w LM dla 4 krajów, krajobraz piłki noznej na kontynencie też wyglądałby totalnie inaczej…

      Tylko co nam dadzą takie rozważania w kontekście tego co jest teraz? Jest pucharów ile jest, nie my je stworzyliśmy i nie my to zmienimy. Więc logiczny, byłoby rozmawianie w kontekście zastanych realiów…

  3. Ludzie, naprawdę weźcie na wstrzymanie – często mam wrażenie, że tutaj optymiści walczą z pesymistami. Absurd. Kilka faktów:

    Raz – Poziom piłki nie dzieli się na LM, LE i całą resztę. Albo między top 5, top 10 i resztę. Nie. Jakby postopniować klubowo, to pewnie ze 20 poziomów spokojnie by się znalazło.
    Dwa – miejsce w rankingu nie odpowiada poziomowi ligi. Choćby dlatego, że nie są brane pod uwagę wszystkie kluby, a jedynie wystepujące w pucharach, dodatkowo system punktowania nie jest idealny. Ale nadal jest to jeden z najbardziej miarodajnych systemów porównujących siłę poszczególnych krajów.
    Trzy – poziom danej ligi wynika z bardzo wielu róznych aspektów – finansowych, sportowych, infrastrukturalnych, historycznych, szkolenia, politycznych, oglądalności, itd.

    Polska piłka klubowa może wejść do top 10 RANKINGU. Może, bo matematyka na to pozwala. Co nie oznacza, ze bedziemy wówczas poziomem faktycznie 10 ligą w Europie. Takie oceny należy opierać o dłuzszy dystans czasowy – powiedzmy dekadę. My obecnie dzięki LK pokonujemy kolejne szczeble rozwoju, by piąć się w górę.
    Rozgrywki LK są nam właśnie do tego potrzebne – te rozgrywki są stworzone idealnie pod naszą ligę, więc logiczne że korzystamy. Bierzemy udział coraz częściej, zachodzimy w miarę daleko. Dzięki temu uczymy się grać co 3 dni, uczymy się budowania szerszych kadr, zarządzania, logistyki z tym związanej itd. Również dzięki temu dostajemy dodatkowe pieniądze z UEFA, których wczesniej w polskiej lidze zwyczajnie nie było, albo były okazjonalnie dla jednego klubu.

    Jeśli okrzepniemy, przez kilka dobrych lat zaczniemy regularnie wieloma druzynami awansować do LK, to ten poziom bedzie zaliczony. W międzyczasie byc może uda się zbudować jeden klub na poziomie LE.
    I gdy będziemy się tam nie tyle kwalifikować, co wychodzić do fazy pucharowej, przez kilka lat, to bedzie można powiedzieć, że weszliśmy na kolejny poziom.
    Tak samo z LM. Może zdarzyć się pojedynczy awans, ale to o niczym nie bedzie świadczyło. Dopiero w miare regularne tam wystepy dowiodą, że przeskoczyliśmy kolejny szczebelek w hierarchii. Przy czym to nie musi i zapewne nie będzie odbywać się tak płynnie jak tutaj opisałem.

    Ale napisałem to głównie dlatego, że nie bedzie mozliwości przeskoczenia kilka szczebli od razu. To się nie wydarzy. No chyba że Widzew…
    Ale jak widać tutaj też potrzeba czasu. Jak na wszystko.

    Podsumowując – my nie jesteśmy jeszcze na etapie eliminowania w fazie pucharowej zespołów z drugiego szeregu z lig top 5. Nie ten etap. Co nie oznacza, że to się w koncu nie zdarzy – ale nadal to bedzie wyjątek od reguły.

    Więc moi drodzy koledzy rankingorze – na wszystko potrzeba czasu. Więc niech nikt nie oczekuje, że bedziemy na poziomie Bodo, Kopenhagi czy Slavii za rok czy dwa. Bo w normalnych warunkach zwyczajnie nikt nie może tak szybko na ich poziomie być. To trzeba potwierdzać kolejnymi udanymi spotkaniami i całymi sezonami w Europie, żeby można do takiego grona móc się zaliczać.

    1. W końcu jakiś głos rozsądku tutaj, brawo.
      W sensie: nie mam nic przeciwko, żebyśmy dostali MP z automatu w LM. Pierwszy sezon takiego klubu najpewniej skończy się tak, jak innych ,,kopciuszków”- rezultatem 0-0-8 lub 0-1-7 (jak Kajrat), ale pieniądze, które taki klub zarobi mogą go katapultować w górę. Warunek jest jeden: mądre zarządzanie.
      Jagiellonia przed mistrzostwem to był ,,ligowy dżemik”, grający przeważnie o utrzymanie. Ot taki Widzew czy inny Radomiak. Teraz 3 sezon z rzędu są w czubie tabeli. Czy ten projekt nie zrobi kroku wstecz w momencie odejścia Siemieńca i Masłowskiego tego nie wiadomo. Na ten moment mają powtarzalność.
      Pójdźmy dalej: czy jeśli przykładowo Polska ogarnie w tym roku top10, a mistrzem za rok zostanie Zagłębie, czy to z miejsca nie przesunie go do grona rokrocznych pretendentów do tytułu? Całkiem możliwe, biorąc pod uwagę, że te 20+ mln euro to często roczny budżet naszych klubów.

      To długa droga. Na dzisiaj żaden polski zespół (sportowo) nie może rywalizować z ,,Heńkiem” czy inną Celtą. Może się to zmienić w perspektywie paru lat, pod warunkiem, że polskie kluby (ważne: te same kluby!) będą regularnie pokazywać się w pucharach, a zarobione pieniądze mądrze inwestować. Kiedy robienie transferów za 2 czy 3 mln stanie się standardem, a nie wielkim wydarzeniem, wtedy będziemy mogli skutecznie rywalizować z takimi Rayo czy innymi Fiorentinami.

      1. kluczem jest tutaj mądre zarządzanie. Bo nawet jesli Legia jest zdecydowanie najbogatszym klubem w Polsce ( chociaz licząc długi to raczej nie jest), to można to spartolić i bić się o spadek do 1 ligi.
        Więc pieniadze same w sobie nie są kluczowe. One mogą być tylko narzędziem do rozwoju. Ale jeszcze trzeba potrafić narzędzi odpowiednio używać…

      2. Za 2-3 mln euro możesz kupić zawodników takich jakich kupuje Legia, na fali opadającej, za tych na wznoszącej płaci się od 5 mln w górę. Niedawno Raków interesował się Jagusiciem, którego przejął Panathinaikos – to dobry przykład, jak szybko Raków odpadł w konkurach… 2-3 mln euro to nic, najlepiej wydawać 10 mln euro, ale takiemu zawodnikowi trzeba zapłacić kontrakt jeszcze i tym samym zwiększamy ryzyko zarządzania… także… nic się nie wydarzy, będzie jak jest, polskie kluby nie obracają pieniędzmi z transferów tylko je przejadają. Dopóki tak będzie to liga będzie dość słaba, bez zespołów na LE/LM.

        1. Legia kupiła jednego zawodnika w tym przedziale cenowym, resztę plotek zdementował Żewłakow w wywiadzie. Inna sprawa, że w tej lidze różnice potrafią zrobić zarówno zawodnicy kosztujący 1-2 mln, jak i tacy, których rynkowa wartość oscyluje wokół 500 tysięcy.
          10 milionów euro na pojedynczego zawodnika? Nikt nie ma takich pieniędzy, to bajki. Teoretycznie Widzew mógłby, ale tam i tak wolą kupić kilku po 2-5,5 mln.

          1. „że w tej lidze różnice potrafią zrobić zarówno zawodnicy kosztujący 1-2 mln, jak i tacy, których rynkowa wartość oscyluje wokół 500 tysięcy.” liga to nie europejskie puchary, gdzie już ci zawodnicy różnicy nie zrobią, w konsekwencji nie staniemy się liga top10. Odpowiada też za to płaskie dysponowanie pieniędzmi z canal+, bez kominów dla pucharowiczów -> także mamy „najbardziej wyrównaną” ligę świata… ale z klubami na max LK.

          2. Ile Bodo wydało na transfery w ostatnich 3 latach? I ile zarobiło na transferach?

            Albo Karabach?

            Tak z ciekawości pytam.

            A dla porównania Celtic i Rangers?

          3. Do Patronus: oczywiście, że będziemy śledzić dalszą karierę B/G i Karabachu „with great interest”.
            Liczby: B/G wydaje 2-5 mln euro na młode talenty.
            Karabach to polska półka jeśli chodzi o kwoty, trzeba by sprawdzić czy kontraktami nie przebijają Polski (Kochali chyba przebija i jest w topce transferów tego klubu).
            Poniekąd Celtic i Rangers są dość mocno oskarżane o marnotrawienie pieniędzy na poziomie Legii. Zły przykład. Patrz kluby belgijskie, one w ostatnim pięcioleciu bardzo odjechały Grekom, Czechom, Szwajcarii…
            Podpowiem, Belgowie wydają krocie jak na ich rynek (ale też są takim zapleczem PL, Francji, Niemiec, łatwo do nich przyjechać na skauting) -> do Polski to chętnie i relatywnie często sobie popatrzeć to chyba tylko Niemcy przyjeżdżają.

        2. Tak masz rację, zawodnicy po 10 mln euro zmieniliby obraz piłki.

          Tylko nieliczni potrafią to dostrzec że wydanie ponad 110 mln na zawodników zmieniłoby drużynę w zespół na miarę LE.

          Dobrze, że wspomniałeś chociaż o płacach, bo na przestrzeni lat to tu się wydarzyło najwięcej, ale o takiej prozie jak zapłacenie za ZUS czy prąd się nie pisze nie czytuje.

          A fakty są takie, że dziś może nie wydajemy na transfery horendalnych kwot, jednakże patrząc ilu piłkarzy wróciło z europy sądzę że bardzo bardzo dogoniliśmy austriaków, szkotów, chorwatów i wielu wielu innych.

          1. nie no, ZUS płacony jest realnie tylko w przypadku piłkarzy bez paszportu UE. Ci z paszportami UE mają nieozusowane kontrakty.
            Prąd, hm… moim zdaniem to kibice płacąc za bilety utrzymują stadion/klub zrzucając się właśnie na rachunki. Zdroworozsądkowa konsekwencja to pensje piłkarzy powinna pokrywać wpłata od c+/ekstraklasy. Europejskie puchary to powinny być premie za wyniki 😉 Drogą dedukcji akademia powinna być utrzymywana ze sklepiku, koszulki, etc.
            Tymczasem motywacyjny system premii ma zdaje się tylko Jaga i to nie w pełni, co spowodowało, że taki Kubicki poszedł do Górnika, bo zapłacili więcej podstawy…
            taki rynek, że piłkarzy się przepłaca, i co zrobisz?
            Inna sprawa, że jak się dobrze przyjrzeć rynkowi transferowego to płacenie tych wspomnianych 10mln właśnie daje GWARANCJĘ zwrotu zainwestowanych pieniędzy, a jedynym ryzykiem jest właściwie zdrowie piłkarza. Mając ich jednak 11 w ekipie to ryzyko maleje. I dlatego Benfiki sobie radzą w świecie futbolu a już Panathinaikosy płacące 5 mln za Jagusia już niekoniecznie, a na szarym końcu mamy Legie zatrudniającą piłkarzy na fali opadającej i liczącej na odrodzenie, bo raz z Odjidją-Ofoe wyszło.
            Polski futbol cały czas opiera się na tych 10% szans, że raz na 10 lat coś wypali. Statystyka takich pożera na śniadanie.

          2. Austriaków, Czechów, Szwedów, Norwegów, Szwajcarów to spokojnie dogoniliśmy. Jako całość.

            Natomiast Turcja, Belgia, Holandia ( wiadomo, kluby czołowe, ale juz nie jeden a minimum kilka) obracają pieniędzmy totalnie z innego poziomu finansowego.
            Wiec masz top 5, potem Por, Hol, Bel, Tur i ci zostaje jeden do tego top 10, który nie jest na takim poziomie finansowym, jak reszta.
            Czyli kandydatów mnóstwo, a miejsce jedno. I tutaj nie do konca o same pieniądze się rozbija, a o ich sensowne wykorzystanie. Wykorzystanie potencjału, momentu, okazji, talentów, szkolenia itd.

            I dlatego tak cholernie trudno bedzie tam się wbić, bo moim zdaniem dobić do tego top 9 bedzie nam cholernie trudno.

            O ile mamy swoje przewagi nad Austrią, Czechami, Norwegią, Szwecją, Szwajcarią itd, to tam nie mamy kompletnie ani jednej. Sportowo, finansowo, infrastrukturalnie, szkoleniowo, kibicowsko, niemal we wszystkim z top9 przegrywamy.

            Dlatego ja bardziej martwie się o zabetonowanie sie powiedzmy w top10-13, zeby bezpiecznie zawsze byc w tej top 15, niż jeszcze z niej wypadac. A mozna moze nie w sezon, ale dwa jak najbardziej.

            Więc bardziej niż w romantyczne, piękne! wizje wbicia do top 10, myśle o ustabilizowaniu sie na obecnym poziomie.

          3. Dunkel – gwarancji nie masz nigdy. W sporcie absolutnie. Ale dużo większą realizację celów w długim terminie – owszem.

            Ale to dlatego Lech ogląda i myśli czy wydać 4 mln e na Palme, a nie robi tego od tak, zeby za rok czy dwa problemów z kasą nie było, bo może się trafić kiepski rok sportowo, a co za tym idzie i finansowo. A zobowiązania zostają.

            Nie wiem czy nawet Dobrzycki mógłby sobie pozwolić na sporo transferów po 10 mln e, a umówmy się, nikt nie ma podjazdu w lidze finansowo do niego. Więc w naszych realiach jeszcze długo nic takiego się nie ziści. Ale fakt, ze jest coraz więcej prywatnych właścicieli, którzy finansową unoszą w miare polskie kluby, to bardzo dobry znak. Do niedawna – co klub to większy pożar finansowy.

          4. @urbas
            Czy ja wiem, czy kibicowsko i infrastrukturalnie Polska przegrywa z taką Belgią lub Portugalią? Nie zakładałbym się, że Rio Ave czy Cercle Brugge mają większą frekwencję i lepszą infrastrukturę od Górnika Zabrze. Tak samo na Anderlecht i Bragę średnio przyjdzie podobna ilość kibiców, jak na Legię (w normalnych okolicznościach przyrody). W Portugalii tylko Porto, Benfica i Sporting mają większe stadiony od Lecha, w Belgii największy obiekt mieści ok. 29 tysięcy.

          5. Urbas -> piszesz o top9, ale niestety 10. jest rosja, która „spokojnie” wchodzi do topki jak tylko wojna się zakończy.
            Ludzi bogatych jak Dobrzycki jest dużo, po prostu nie chcą wydawać pieniędzy – vide Jakubas czy właściciele Cracovii. Dużo wskazuje, że i właściciele Lecha mogliby sobie pozwolić na większe wydatki, ale zwyczajnie nie chcą podejmować ryzyka. Na ich plus, że jest jakaś tam baza treningowa.
            Świerczewski w sumie coś tam się poszarpał, ale też bez szarży, tylko excelek pod ręką. I w sumie ok, widocznie nasze traumy bankructw przez wojnę, upadek systemu czy niegospodarność powodują takie zachowanie. Inna sprawa, że wspomniany excel pokazuje, że w Benfikach, Ajaxach czy Brugii, a nawet Szachtarze mimo wojny, pieniądz się zgadza i możnaby tę strukturę zwyczajnie skopiować.
            Spokojna Woda -> Rio Ave to zły przykład, zobacz sobie jak ciekawie prowadzi drużynę od przynjamniej kilku sezonów Famalicao, bardzo fajny przykład jak można jakościowo wyjść z niebytu klubów jak Rio Ave i stworzyć klub, który nie może doścignąć top4 w POR, ale reszta już raczej rzadko ma podjazd.
            Cercle to klub niemal bez kibiców, coś jak Piast Gliwice, też zły przykład.
            Kibicowsko jest ok (frekwencja wskazuje, że ludzie nie mają innej rozrywki w weekend i stać ich na wydanie na bilet), infrastruktura? A widzisz te nasze boiska? Podpowiem, te w Belgii i Portugalii są równiejsze i nie trzeba tyle razy patrzeć pod nogi by się nie potknąć, a można się podnieść głowę i się rozejrzeć może jakiś kolega właśnie startuje w uliczkę.
            Reasumując dopóki świat będzie nas postrzegał jako nieciekawy futbol, ale także stereotypowo negatywnie o Polsce (czytaj dopóki Polska nie zacznie świadomie budować swój pozytywny wizerunek na świecie) to wpływy za prawa tv będą takie sobie, a dopóki nasze pensje nie zrównają się z taką Belgią czy Holandią to nie będziemy mieć z nimi konkurować. Może nas uratować szkolenie piłkarzy na poziomie portugalskim, ale raczej na to się nie zanosi.

          6. Nie chciało mi się szczegółowo sprawdzać, jak sobie radzą kluby spoza czołówki lig portugalskiej i belgijskiej, więc wymieniłem dwa zespoły, które niedawno startowały w europejskich pucharach. Górnik nie grał w nich od niepamiętnych czasów, że tak przypomnę 😉
            Druga sprawa: murawy w Polsce robią się gówniane głównie późną jesienią i w zimie. Przypadek, że w cieplejszej Portugalii boiska są lepsze? 😉 Klimat w Belgii też jest lekko łagodniejszy.

          7. Spokojna Woda -> nie zgodzę się z murawą, zobacz sobie na jakiej murawie gra w I lidze Wisła Kraków i porównaj choćby z murawą z meczu Jaga – Viola. Także inne kluby potrafią mieć klepisko… To kwestia chęci, choć również pieniędzy -> dlatego będę powtarzać, za prawa telewizyjne należy się podwyżka dla polskich klubów, ale należy tę podwyżkę przeznaczyć na ładne murawy, bo da się to osiągnąć także w naszym klimacie.

    2. Punkty 1-3 to „oczywiste oczywistości”. Ameryki nie odkryłeś.

      A dalej dużo słów, mało treści. Zatem zadam jedno pytanie:

      Ile lig w Europie jest silniejszych niż ESA? Uzasadnij.

      Odpowiedź na to pytanie jest zlożona. W zależności od metodyki okaże się, że ESA to europejski numer 8, albo 28.

      ———–

      Powielasz mit o tym, ze „LK są szyte pod ESA”. To kompletna bzdura, co nieraz już tu wykazałem. Dość powiedzieć, ze pierwsze 4 sezony LK(E) to zaledwie dwa nasze awanse do tych rozgrywek (w obu przypadkach Legia). Dopiero w tym sezonie awans wywalczyły aż 3 kluby.

      Potem piszesz, ze przez kilka lat mamy grać kilkoma zespolami w LK. No proszę Cię, co to za pomysł?

      Co do przeskakiwania, to… my to właśnie robimy. W 4 sezony z 32 na 12 miejsce to spory przeskok.

      1. Miałem dokładnie o to samo zapytać, czyli o faktycznie miejsce esa w europie.
        Dla mnie to jest aktualnie miejsce 12.
        Czyli takie jak aktualny ranking.
        Turcja, Grecja i Czechy są silniejsze. Ok, może dół tabeli jest słabszy od naszego dołu, szczególnie teraz gdy mamy tam Widzew i Legię, ale czołowe kluby są silniejsze, bogatsze i bardziej utytułowane od naszych.
        Z drugiej strony- nasza liga jest silniejsza od Dunskiej, Norweskiej, Szwajcarskiej i Austriackiej- jako całość, a czołówka tamtych lig to poziom podobny, czasem tylko lekko wyższy niż esa.
        Także 12ste miejsce jest jak najbardziej sprawiedliwe.
        Może patrząc pozytywnym okiem, to do Czechów niewiele nam brakuje 🙂

        1. Jesli masz w jednej klasie dwoch uczniow na 6, dwoch na 5, a reszta na 2-3, a w drugiej czterech na 5, pieciu na 4, a reszta na 3, to ktora klasa jest lepsza?

          1. Zależy:) Jeśli wystawiasz kilku uczniów do olimpiady przedmiotowej, to pewnie ta druga, ale jeśli tylko jednego, to ta pierwsza. Absolutnie wszystko zależy od kontekstu.

            Ja bym ESA (tej dzisiejszej) na ligę duńską czy norweską nie zamienił, mimo że koledzy z Glimt każdej polskiej drużynie zrobią obecnie z dupy polarną zimę średniowiecza (chwilę temu podobnie było z Kopenhagą, ale co się ich spaprało to nie wiem).

          2. Co się spaprało?

            To samo co zawsze, rozdmuchujesz płace by utrzymać wyróżniających się grajków na skalę europejską(nie top top ale top50 drużyn) by to utrzymać musisz się dostawać do LM rok rocznie albo mieć dobrą kasę z ligi, sponsorów kibiców gadżetów czy gate revenue.

            Duńska liga, Austriacka niestety nie mają takiego zaplecza by utrzymać tak dużą siłę klubu więc trzeba coś sprzedać od czasu do czasu i jeszcze jak dojdzie do tego brak kasy z LM to zaczynają się kłopoty by spinać budżety. W tych krajach Niemieckiej kultury jednak liczy się pieniądze które się ma tu i teraz a nie za 1000 lat jak w Turcji Grecji czy Cyprze, inny mental.

            Tak więc, takie ligi są poprostu za małe by utrzymać drużynę która na stałe wejdzie do top20-top40

        2. Pytałem o Wasze subiektywne zdanie, a nie o wyciąganie danych, albo próbę udowodnienia, że ciężko powiedzieć.

          1. Przeczytałem co napisałem i w sumie zapomniałem zadać pytania, także pytanie do was, subiektywnie uważacie, że która ta nasza liga na prawdę jest?

          2. Dla mnie 12-15. Ale gdyby to była obca liga, funta kłaków bym jej nie poświęcił, bo zespoły z niej nic nie znaczą w poważniej piłce w Europie.
            Na przestrzeni ostatnich lat oglądałem w LM m.in. B/G, Kopenhagę czy wcześniej RB Salzburg, jeszcze wcześniej coś tam Bazylea pykała, Slavia potrafiła zrobić 0-0 na Camp Nou i 1-1 na San Siro, nawet jakieś kurde Maccabi sobie kulnęło Juventus. My – nic. A nie, przepraszam, Legia jest współrekordzistką najwyższego wyniku w historii LM, ale czy to powód do chwały to już niech każdy sam oceni 🙂

          3. Subiektywnie, to 8-12. Patrząc na ligę jako całość pod wzgledem sportowym, biznesowym, pod względem potencjału i możliwości rozwoju.

            Myślę, że daleko nam do top5. Myślę, że poza top5 ze dwie ligi mogą być mocniejsze niż ESA. A kolejne 4 to mniej-więcej poziom ESA. W niektorych elementach wyżej, w innych niżej.

          4. Ja osobiście bardziej niż wskazywał miejsce pogrupowałbym ligi
            Na A) Anglię
            B) Niemcy, Włochy, Hiszpania, Francja
            C) Holandia, Portugalia, Belgia, Turcja, Grecja, Czechy
            D) Dania, Norwegia, Austria, Szwajcaria, Rosja, Ukraina, Polska, Szkocja,
            E) Cała reszta bez małych micro krajów

            Tak więc mieścimy się gdzieś w tych okolicach. Mój klucz to taki gdzie dowolny klub z niższej grupy miałby ekstremalnie ciężej w lidze wyższej na mistrza.

            To dowolny nasz mistrz kraju zawsze spadnie z ligi angielskiej, walczy o utrzymanie w kategorii B) do najwyższej fazy rozgrywkowej, Kręci się w okolicach pucharów w C)
            I realnie walczy o mistrza kraju w każdej lidze z D)
            E) Na palcach jednej ręki mógłbym wymienić parę klubów które na dziś są lepsze od naszych klubów: Crvena, Dinamo Z. Ferencvaros, Karabach, Pafos,

            Tak więc jesteśmy gdzieś jako liga jesteśmy 11-15. Co również nie znaczy, że nie możemy wykorzystać dobrych wiatrów w najbliższych 2 latach i wejść do 10.

          5. Do Krzysztof:

            Francja teraz ma ogromne problemy, ich liga założyła własny portal z transmisją meczów i nie jest zbyt dobrze, bo przychody, o ile dobrze pamiętam, to 50% starej umowy tv (która pod drace została rozwiązana). Goni ich finansowo a także zadłużeniem liga turecka, która moim zdaniem powinna być z tego powodu między ligami top5 (ze słusznym wyróżnieniem PL, która zaczyna dominować resztę jak powiedzmy NHL/NBA). Co z tej Turcji wyniknie zobaczymy, na rynku islamskim walczy z Arabią o uwagę.
            Idąc dalej -> Holandia, Belgia, Portugalia to dostarczyciele talentów do w/w lig. Grecja i Czechy raczej półka niżej, oni potrafią dużo więcej płacić (bodajże 2mln euro Konstanteliasowi w PAOK-u), ale poziomem liga grecka to nudy na pudy, kiedyś myślałem, że takie Olympiakos – Panathinaikos to da się oglądać, ale nie -> to już derby Glasgow pokazują jak ciężko oceniać takie ligi. My musimy trochę okrzepnąć, by nabrać pewności na tym poziomie D.

      2. Patronus
        Niby oczywistości, ale dla sporej części absolutnie nie, gdyż często widze komentarze przeczące tym tezom.

        Nie ma żadnej skomplikowanej metodyki. Bierzesz wszelkie możliwe realnie mające znaczenie czynniki w futbolu i oceniasz.
        Infrastruktura ( stadiony, akademie, ilość boisk, możliwość uprawiania sportu cały rok)
        finanse ( wartość kadr, przychodzy z tv, reklamowe, obroty na rynku transferowym )
        szkolenie ( ile graczy z danej ligi, danej narodowosci gra w innych topowych ligach, rekordy transferowe sprzedazy,
        itd)
        zainteresowanie ( szeroko rozumiane, na stadionach, tv, ruch w internecie, zakupy w klubowych sklepikach, itd)
        poziom gry ( ocena poziomu wystarczy gołym okiem, chyba kazdy widzi róznice w tempie i pomysłowosci rozgrywania akcji w takiej Belgii, zeby nie isc od razu do samego topu, a u nas czy Szwecji )

        Pewnie by się znalazło jeszcze pare – mozesz spokojnie dopisać. Można by średnią pozycję z rankingu w ciągu dekady lub dwóch wziąć, bo to historycznie też cos mówi. Można dyskutować jak coś jeszcze wymyślisz.
        Ale w w/w z kazdym z top 9 przegrywamy niemal we wszystkich kategoriach i to dość wyraźnie. Pojedyncze plusiki się znajdą, Ale to tylko dobre dla nas wyjątki i nic więcej.

        Więc moim zdaniem top 9 jest dla nas mega zabetonowane. Tak jak dla większosci krajów. Małą przewagę mają Grecy, tam kluby są ciut bogatsze i Czesi ze względu na to jak wygląda liga i jaki rodzaj powiązań transferowych tam obowiązuje.

        A na długim dystansie ( bo tylko tak widze sens to oceniać, a nie w jednym roku, bo to strasznie przypadkowa ocena) pewnie bedzimy na zblizonym poziomie do Szwajcarów czy Austriaków. Pewnie jeszcze paru innych. Jedni bedą mieli przewagi w jednym, drudzy w drugim.

      3. Patronus – mylisz dwie rzeczy – przeskakiwanie w rankingu nie równa się przeskakiwaniu poziomów o których pisałem.
        Czy masz pewność, że bedziemy się meldować przez 5 lat ciągiem powiedzmy 4/5 klubów do pucharów? Nie możesz jej mieć, bo nic tego nie potwierdza. A w przypadku niektórych lig takie potwierdzenie wśród ostatniej dekady czy choćby 5 lat znajdziesz.
        Więc to, ze skoczyliśmy w rankingu to jedno. Ja mówie o budowaniu pewnego poziomu ligi. Jak kilka lat z rzędu nasze kluby będą regulatnie tam bywały, to dopiero wówczas można stwierdzić mając realne potwierdzenie w ręku, że ten etap to nie przypadek, a coś trwałego.
        Jak jakiś kraj rok w rok będzie miał 2 druzyny w LE i bedzie wychodził z fazy ligowej w miare regularnie przez 5 lat, to dopiero wówczas możesz mu zaliczyć, że wszedł na takowy poziom.

        Czy Kairał Ałmaty albo Slovan Bratysława są na poziomie LM ? nie są. I długo jeszcze nie będą. Ponieważ jednorazowe awanse wcale nie muszą być potwierdzeniem wejścia na kolejnym poziom rozwoju. Ale znajdowanie się w danym towarzystwie w miare regularnie już tak.

        Pytasz co to za pomysł, ze musimy grać w LK kilka lat z rzędu. Stary, nie musimy !! ale nie ma takiej opcji ze przeskoczyć z kraju który ledwo zaczął awansować do LK do kraju, który w rok czy dwa znajdzie sie nagle na poziomie LE. NIE MA NA TO SZANS.
        Z dwóch powodów – bo jak już mówiłem, takie wejście trzeba potwierdzać co najmniej kilka sezonami na tym poziomie, a po drugie – sportowo jest to możliwe tylko w jeden sposób ( nagłe przeskoczenie finansowe całej ligi o wiele wiele mln e, a to jest mozliwe tylko przy szejkach, oligarchach itd Albo 8 panów Dobrzyckich, co też się nie wydarzy),

    3. biorąc pod uwagę średnią wartość klubu na transfermarkcie, Eklapa jest 18. ligą w Europie, 17. nie licząc rosji.

      1. Ciekawostka statystyczna. Coś jak wartość kadr narodowych na mundial – można poporównywać, koniec końców to niewiele daje.
        Sam fakt że Rosja jest przed nami wiele mówi – to kraj do którego jeszcze przez długi czas po zniesieniu sankcji piłkarze nie będą chcieli masowo przyjeżdżać.

        1. Obecnie wg w/w portalu w najwyższej klasie w rosji gra 177 obcokrajowców, 24/25 przewinęło się aż 239, 23/24 240, 22/23 exodus 163, 21/22 182, 20/21 194, 19/20 197, 18/19 219… także… no nie masz racji, opierasz opinię z czasów początku wojny. Obroty też niczego sobie, sporo wymian na linii Arabowie/Latynosi. Nawet bym pokusił się o tezę z palca, że chcą tym podejściem legitymizować swoje polityczne działania, a że też się latynosi na to godzą… no cóż.

  4. Zawiedzeni??
    Generalnie wiekszosc pewnie oczekiwała dwóch zwyciestw albo zwycięstwa i remisu w jakiejkolwiek konfiguracji.
    Czy jestem zmartwiony porażką Jagi? Tak. Ale czy zaskoczony? Nie.
    I raczej nikt nie powinien być. Zrozumcie jedno – zespoły z top5 mają jedną zdecydowaną przewagę nad druzynami z innych krajów. Niemal kazdy zespół z tamtych lig prezentuje wyższą kulturę piłkarską albo znacznie większe umiejętnośći indywidualne zawodników. Czesto jedno u drugie.
    Więc czy zespoł jest w kryzysie czy nie jest, to te dwa czynniki sie nie zmieniają. Oczywiście, można się przeciwstawić kazdej druzynie, nawet najlepszej na świecie. I pojedyncze zwyciestwa są możliwe.

    Mati Borek rzucił jednym pytaniem, które rozwiązuje sprawę – kiedy ostatni raz w dwumeczu polski zespoł wyeliminował druzynę z top 5. Podkreślam – w dwumeczu.

    I tu jest klucz, bo o ile zwyciestw z druzynami naprawdę dobrymi było sporo, Betis, Villareal, Villa, Fiorentina, City, itd, to jednak nigdy to nie był wygrany dwumecz. A ostatnim klubem był… Groclin, ponad 20 lat temu.
    Czyli my od dwoch dekad nie przeszliśmy powaznego klubu, więc skąd pomysł, że nagle będziemy ich przechodzić?

    Oczywiście, w końcu to się uda, oby w tym roku, bo pewnie okazja będzie niedługo. Natomiast tutaj nie ma przypadku.
    A podejrzewam, ze w lidze szwajcarskiej, austriackiej, norweskiej czy czeskiej znalezlibysmy taki przypadek dość niedawno, być może nawet nie jeden.

    Musi do wszystkich dotrzeć jedna prawda – my mamy ligę na poziomie top 10-15, ale nie mamy jeszcze klubów na tym poziomie. Bo to nie jest to samo. Liga jest mocna wyrównanym poziomem. Ale poszczególne zespoły nie są na poziomie Kopenhagi, Salzburga, Celticu, Qarabachu czy Slavii.

    1. Moim zdaniem zdecydowana większość użytkowników tego forum doskonale to rozumie, tylko czasem w przypływie emocji po jednym czy drugim meczu o tym zapomina. Od tego też jest piłka nożna, żeby czasem emocjonalnie popłynąć.

      Z tymi dwumeczami z top 5 towarzysz Borek machnął się o tyle, że ich w ostatnich 20 latach było zaledwie kilka. Ale jeśli wziąć top 3 pokonanych przeciwników z ostatniej pięciolatki – tak na szybko to mi się wydaje że łapią się do tego Bodø/Glimt, Karabach i Cercle Brugge – to i tak na tych wynikach można coś zbudować.

      1. fakt, ze nie było ich dużo tym bardziej pokazuje, że byliśmy gdzie byliśmy…
        Niestety, my nawet Bragi czy Ajaxu nie potrafilismy wyeliminować, gdy nasze druzyny grały naprawdę dobrą piłkę.
        A co dopiero top 5.

        Oczywiście, kazdy liczył na niespodziankę ( ja też) we wczorajszym spotkaniu. Przy czym ja o wygranej myślałem właśnie w tej kategorii – niespodzianek. A nie czyms normalnym czy oczywistym.

        1. Oczywiście. Pamiętaj że ledwie 3 lata temu Lech odczarował prawie 30 lat bez wygranego dwumeczu na wiosnę.
          Więc my tę 'historię najnowszą’ dopiero zaczęliśmy jako tako pisać.

          1. A ja uważam że my niczego nie odczarowaliśmy. 30 lat bez wygranego dwumeczu na wiosnę dotyczyło LM i LE, w ostatnich latach jak się Raków dostał do LE, to przykro było patrzeć na jego wyczyny. LM i LK dalej nie odczarowaliśmy. Zwróć uwagę co my porównujemy; w 2003 masz Lazio, w 2004 Girondis Bordeaux, w 2009 Udinese, w 2011 Braga, w 2012 Sporting i Standard Liege, w 2015 Ajax, w 2017 Ajax.

            Z wyjątkiem Bragi i Standardu, wygrany dwumecz byłby analogiczny do Grywa eliminującego Lecha z PP. I zauważ proszę że kilka z tych dwumeczów to były zacięte boje, lub przynajmniej minimalne porażki. W ostatnich latach my nie wygraliśmy dwumeczu z takimi markami jak wyżej wymienione, nic się nie zmieniło, poza rywalami, którzy są słabsi. Ale w momencie w którym przychodzi Fiorentina czy Betis, to jest to samo co było. Przypomnij sobie jak Genk skompromitował Lecha w tym sezonie. On nim wytarł o podłogę.

            Ale, nie mówię przez to że LK to puchar biedronki, wręcz przeciwnie, uwielbiam koncepcje. Upraszczając, są 2 typy słabych lig; takie które ze względów historycznych czy koniunkturalnych koncentrują swój potencjał na czempionie i ewentualnie jednym zespole więcej, i takie które ten potencjał dzielą bardziej równomiernie. I tak z perspektywy porównania polsko-serbskiego mamy żałosnego czempiona, a oni mają żałosne kluby z miejsc 3-16. W starym modelu to ich faworyzowało, bo my nie graliśmy, a oni przynajmniej zawsze mogli liczyć na swój flagowy produkt. Teraz realna siła ligi (a nie czołowych klubów) jest lepiej odzwierciadlana. Stąd ten gwałtowny awans, przyszła korekcja rynku (inna sprawa że chyba za duża, zaraz może być leciutko w drugą strone).

            I te granie nawet w tej LK to kilkadziesiąt milionów złoty czy euro zastrzyku finansowego w ligę, zbieranie knowhow, jasne, to wszystko może procentować i mam nadzieje że będzie. Już to robi. Ale chłodno oceniając poziom piłkarski, to ja dalej nie widzę stałej ewolucji piłkarskiej poszczególnych klubów. Robi się Legia (2 poprzednia lata) no i się potem rozsypuje i wszystko prawie od punktu wyjścia trzeba sklęcać. Lech robi wynik w Europie, a potem przez 2 lata od niej się odbija. Jagiellonia, i ją oceniam bardzo pozytywnie, zrobiło coś fajnego rok temu i potrafiło to utrzymać w tym sezonie mimo dużej roszady kadrowej. Ale chyba nikt nie powie że piłkarsko zrobiła postęp w stosunku do tego co było rok temu. Mam nadzieje że infrastrukturalnie czy systemowo zrobi, wpadło jej trochę kasy w ostatnim czasie, ale to będziemy dopiero wiedzieli za kilka lat.

    2. A czy Borek powiedział ile w ostatnich 10 latach graliśmy dwumeczów z zespołami z top5?

      Poza tym to jest tak: uczeń z dobrym swiadectwem zdał do 7 klasy podstawowki. A ktos pyta:
      „A w finałach ilu olimpiad przedmiotowych brałeś udział?”.

      Jpd, parę lat temu nie mielismy zespolu w top80. A ten pierdoli o pokonywaniu top5.

  5. Ech, a tutaj dalej z tym top 10 i ile nam brakuje do kogoś tam… Czy wy nie widzicie że chcecie budować dom od dachu? Jakoś Norwegowie nie wmawiali sobie że muszą awansować do top 10 żeby zacząć poważniej kopać, tylko poprostu zaczęli poważnie kopać. Będziemy mieli solidne regularne zespoły to o top 10 nie będzie się co martwić, nie będziemy, to co najwyżej przekroczymy w ramach statystycznej ciekawostki jak Rumunii kilkanaście lat temu.

    Odnośnie Jagiellonii, nie zgadzam się absolutnie ze stwierdzeniem jakoby to był najlepszy polski zespół, może ma ostatnio najlepszą i najbardziej regularną formę, ale finansowo przy Lechu i (zwłaszcza) Legii to niemal kopciuszek. Pisze to by my chyba nie zdajemy sobie sprawy jak upadek Legii może nas kopnąć po rankingu w następnym sezonie, przypominam, że ostatnie 2 sezony rankingowe to w dużej mierze Legia nas ciągnęła.

    1. Tu trochę gadasz od rzeczy. Bodo grało pare sezonów 1 2 półki niżej.

      Nie chodziło oto że zaczęli grać poważnie ile tylko o to że zaczeli regularnie pojawiać sie w pucharach, zdobywać punkty do rankingu, i tak grali z Lechem w LK potem gdzieś dostali po dupie w LE a dziś są w LM.

      Sprawdź sobie drogę Bodo a potem pisz że oni zaczęli poważnie grać. Wszystko krok po kroku

      Różnica między nami a nimi jest jednak zasadnicza. Oni sobie majstra prawie co sezon ogarniali a przynajmniej puchary a my to właśnie tak jak Legia, najbogatszy klub który szoruje po dnie.

      Takie rzeczy sprawiają że jedni rosną a drudzy sa cały czas w powijakach.

      Nawet głupi Slovan, jeden raz drugi gdzieś sie pojawił i teraz to ho ho ho wielki spadek nie wiadomo skąd. A zaczęli podobnie do innych polskich klubów jak nie gorzej.

      my natomiast idziemy ławą, nie jakością a ilością. Dlatego tak ważne jest by ta ilość przeważyła nad jakością, bo prawda jest taka że bez tego będzie ciężko tak skondesować kapitał by dorównać Crveną Bodo Galatą Slovanom i innym lokalnym dominatorom, bez urośnięcia w rankingu jako grupa możemy zapomnieć o jakichkolwiek szansach na regularne występy w LM. Jednakże jak raz wejdziemy to moim zdaniem nie zlecimy za szybko.

      Tak ja uważam pomimo tego jaki mierny poziom w stosunku do lokalnych liderów mamy.

    2. No to wymień mi norweskie kluby, które to „zaczęły poważnie kopać”.

      Bo chyba lista tych norweskich klubów wygląda tak:

      1. Bodo/Glimt.

      Dokąd to prowadzi to wiemy po przykładzie Serbii.

      1. Bodo, przy czym wcale nie wykluczam, a wręcz przewiduje, że z czasem się „skończy” jak Bate Barysów czy FC Basel. Dlaczego? Bo finansowo za cienki żeby robić takie wyniki kiedy splot sprzyjających okoliczności minie (strzelam; trafione transfery, kompetentny prezydent, niezła generacja młodzieży, świetna atmosfera w drużynie, itd itp).

        O co więc pije? O to że klub średnio zarządzany który doczłapie się do LM awansem bezpośrednim dalej będzie średnio zarządzany i z racji tej kasy automatycznie nie wzbije się na wyższy poziom. Polski futbol jest pełen takich opowieści. Wisła po Schalke i Lazio. Lech który potrafił wynaleźć Lewandowskiego, zastąpić go Rudnevsem, po czym przez kilka kolejnych lat udowodnił że to był bardziej łut szczęście, one man genius, aniżeli jakaś struktura skautingowa.

        Mam wrażenie że tutaj panuje jakaś opinia że jak doczłapiemy się psim swędem do top 10 – swędem bo czołówka lig czeskiej, greckiej czy belgijskiej jest lata świetlne przed naszą – ergo zagramy psim swędem w LM i LE, to nagle jak ulęgałki zaczną się u nas pojawiać kompetytywne kluby, że teraz to nie można, bo mamy szklany sufit nie grania pucharowego nad nami, jak Hilarowa z Trumpem. Jasne, bo Czesi złamali system grając w pucharach, nam Uefa zabroniła. No Molde pokazało że można od LK do LM bez top 10 i oszukania systemu. Jest Legia silniejsza niż dwa lata temu? Jagiellonia niż rok temu? Lech niż 3 lata temu? No właśnie, może w tym jest problem, a nie w tym, jak tu oszukać system czyli ominąć eliminacje. Można je też przechodzić. Tak tylko sugeruje.

        1. Oczywiście, że Lech jest silniejszy, niż 3 lata temu. Wystarczy porównać kadry obu zespołów. Lech to akurat jeden z niewielu polskich klubów, który pracą u podstaw krok po kroku co sezon się rozwija. Jeśli jakiś polski klub ma być taką Slavią albo Kopenhagą to najbliżej tego są Lech i Widzew jeśli zacznie te swoje miliony wydawać mądrzej.

        2. Nikt nie mowi „dajcie nam top10, to zrobimy fajne kluby”.

          Mowimy „zaczelismy ogarniać temat, top10 bedzie katalizatorem.

          1. Ogarniać temat? O czym ty mówisz? W 2025 mistrz Polski dość wyraźnie odbija się od LM za sprawa mistrza Serbii, potem zostaje wytarty w ziemie przez belgijski Genk. Ze swojej strony Legie z LE wywalają Cypryjczycy. W 2024 mistrza Polski gniecie norweskie Bodo. W 2023 Raków ustępuje Duńczykom. W 2022 Lech kompromituje się z Karabachem. Absolutny trzeci szort europejski nas odprawia z kwitkiem raz za razem, niemal z automatu.

            Nie ogarniamy bardziej tematu, tylko zwyczajnie trio LM-LE-LK lepiej szacuje siłę lig niż tandem LM-LE bo nie tylko bierze pod uwagę że mistrz Serbii jest lepszy od mistrza Polski, ale też to że zespoły 2-3-4-5 ekstraklasy są lepsze od analogicznych serbskich. Nie mylmy odwagi z odważnikiem.

    3. Norwegia miała Molde, teraz ma Bodo i jak widzisz jednym naprawde niezłym klubem tez do top 10 awansowac nie mogą. Nikomu nie wystarczy jeden dobry klub. My zyskujemy na tym przy tak skonstruowanych rozgrywkach, ze lepiej juz mieć pare w miare rownych klubów, gdzie kazdy pozdobywa troche punktow, niz jeden mocno wybijajacy sie.
      To raz. A dwa – tak jak koledzy tu pisali. Nie, nie zaczęli nagle dobrze grać. Ten klub udowany jest od lat i pokonuje kolejne szczebelki, aż dostał się do LM. Systematyczna praca. Tyle ze w Norwegii po prostu inaczej wygląda liga niż u nas.

    4. „Ech, a tutaj dalej z tym top 10 i ile nam brakuje do kogoś tam… Czy wy nie widzicie że chcecie budować dom od dachu?”

      A ty nie widzisz, że jesteś na stronie poświęconej RANKINGOWI UEFA? O czym ma być na takiej stronie pisane, jeżeli nie o rankingu? Czyli między innymi o tym, które miejsce zajmujemy, i ile nam brakuje do miejsca wyższego? Akurat tak się składa, że jesteśmy w bezpośrednim sąsiedztwie miejsca 10., więc to chyba normalne że będzie o tym pisane.

      A mityczni Norwegowie (a konkretnie to Bodo/Glimt, bo zakładam że o nich chodzi), nie zaczęli sobie ot tak „poważnie kopać”, tylko się stopniowo przebijali do poważnego kopania, zaczynając – UWAGA – od tej pogardzanej LK. Zanim Bodo awansowało do LM (na którą Norwegia czekała jeszcze dłużej niż my), to w 4 sezony od powstania LK Norwegia zdążyła zaliczyć awans z 22. na 11. miejsce, głównie dzięki grze w LK właśnie. I również dzięki temu, Bodo miało maksymalnie skróconą ścieżkę do LM, bo zaczynało od 4 rundy, a nie od 1 czy 2. Ciekawe, czy u nich też jakiś Bobek wtedy pisał, że po co to robić, i po co zaliczać awanse w rankingu, kiedy można ot tak „zacząć poważnie kopać”, jak w jakimś innym kraju X.

      Stopień odklejenia niektórych komentarzy po prostu rozwala skalę. Hurr durr czemu wy dyskutujecie o rankingu na stronie o rankingu??? Nie rozumiecie, że żeby być dobrym, to trzeba być dobrym?!

  6. Tak jak przedmówcy wspomnieli: najbardziej istotne będzie losowanie. Jeśli Lech trafi na Rayo, a Raków na Fiorentinę, to Polska kończy udział w pucharach. Jeśli to będzie Szachtar i Rijeka/Omonia, to wtedy możemy coś ugrać.
    Szanse na top10 w tym sezonie? Bardzo niewielkie. Musiałoby się dużo wydarzyć. Przede wszystkim:
    -Czesi za tydzień zostają z jednym klubem
    -Grekom po kolejnej fazie odpada co najmniej jedna drużyna, która kończy udział max. w ćwierćfinale
    -Lech przechodzi Szachtara, a w ćwierćfinale pokonuje AEK lub Spartę
    -Raków ogarnia grę

    1. W czym niby Rayo jest lepsze od Szachtara? Nie patrzcie na samą ligę, a na poziom drużyny. Rayo byłoby łatwiejszym rywalem dla Lecha, w fazie ligowej ledwo u siebie ograli Lecha jedną bramką strzeloną w ostatniej akcji meczu, więc w dwumeczu taki rezultat dawałby realne szanse na odrobienie tego w rewanżu. Szachtar co prawda przegrał z Legią, ale z przebiegu gry na pewno nie zasługiwał na porażkę.

      1. Chodzi o to że Rayo ma aurę drużyny z top 4, czyli piłkarsko nie naszego świata – coś jak Fiorentina.
        Szachtar odwrotnie, aurę ma zerową, zwykła drużyna ze Wschodu, mimo że realnie piłkarsko jest bardzo silna.
        Jakbym miał odpowiadać na pytanie „kogo wolałbym przejść” to Rayo, na pytanie „z kim grać” – Szachtar.

        Oczywiście nie każde starcie z top 4 to nie wiadomo jaki łomot. Mainz w grudniu zamknęło się w II połowie w Poznaniu niczym Wisła Płock. Ale to jednak była faza ligowa, głębokie przedbiegi.

        1. Wojtek – racja, ale jest jednak róznica między 10 zespołem Bundesligi a ligi hiszpańskiej czy włoskiej. Druzyny południowe mają naprawde zdecydowanie wyzszą kulturę gry i wyzsze umiejetnosci indywidualne poszczególnych graczy. W Bundesidze róznie z tym jest.

        2. Czyli głównie decyduje kwestia mentalna, tak jak w przypadku reprezentacji, gdy gra z niezwyciężonymi „półbogami” z Anglii, Francji albo Holandii. A to jednak Szachtar grał niedawno regularnie w LM i ma spore doświadczenie w pucharach, dlatego to ich uważam za trudniejsze wyzwanie mimo aury wokół klubu z La Liga.

          1. niby Szachtar grał .. ale posłuchaj sobie wywiadu z trenerem M.Kędziorkiem który teraz pracuje na Ukrainie – z jakimi problemami się zmagają… logistycznymi itd. Oba mecze będą pewnie w Polsce w przypadku wylosowania Szachtara. Ja bym wybrał… Szachtar.

      2. nie wiem czy pamiętasz przebieg spotkania. Gdy weszli podstawowi zawodnicy, odrobili w 30 minut straty. Więc kwestia często jakim składem wyjdą. Oczywiscie kazde spotkanie to inna historia, ale ja akurat zdecydowanie wolałbym trafić na Szachtar niż Rayo ze wzgledu na kulturę gry.
        Nikt nie mówi ze Szachtar jest słaby, natomiast Legia potrafiła wygrać, Lech ani Jaga – niestety nie.

      3. @realna ocena
        Już widzę, że nie oglądałeś meczu Rayo-Lech w fazie ligowej. Tak pokrótce: póki miejscowi grali rezerwowym składem, a Lech się mądrze bronił, póty wynik był dobry. Potem trener wpuścił 3 czy 4 graczy z podstawy i Lech przez 30 minut był na takiej karuzeli, że nie wiedział, co ma grać. To nie była różnica, to była przepaść.
        Nie wiem, czy Szachtar jest mocniejszy czy słabszy od Rayo. Wiem natomiast, że Lech nie ma podjazdu do podstawowego składu Hiszpanów.

        1. Akurat oglądałem ten mecz, więc nie potrzebnie robiłeś to streszczenie. Tak, Rayo było zdecydowanie lepsze po wpuszczeniu gwiazd drużyny, ale zapominasz o 2 rzeczach:
          – grając ponownie z Lechem wcale nie ma pewności, że tym razem wystawią od początku podstawowy skład, w lidze są tuż nad kreską, więc mogą nieco odpuścić europejskie puchary, czego na pewno nie zrobi Szachtar
          – Lech wtedy był w tragicznej formie, dopiero co po porażce na Gibraltarze. Jak trafią z formą na ten dwumecz i będą mieć do dyspozycji kilku wracających kontuzjowanych graczach to szanse na pewno wzrosną
          Szachtar dopiero co grał regularnie w LM, dlatego ja jednak wolę zagrać z Hiszpanami.

          1. Ad.1
            Potrzebnie napisałem, bo jakbyś widział ten mecz to byś wiedział, że z przebiegu spotkania Rayo było zdecydowanie lepsze, a remis byłby niesprawiedliwy. I proszę Cię: nie pisz bzdur o ,,odpuszczaniu pucharów”, bo ledwie parę dni temu przyjechał do Polski zespół, który wyraźnie odpuścił europuchary kosztem ligi, a jak się skończyło wszyscy widzieli…
            Ad.2
            Lech jest dalej w kiepskiej dyspozycji. Ostatnie wyniki trochę zatuszowały to wrażenie, ale fakty są takie, że Lech gra na jakieś 40% swoich możliwości. Na szczęście dla niego wylosował w 1/16 zupełnych ogorów, a w lidze nikt się nie kwapi do zgarnięcia mistrzostwa.
            O których kontuzjowanych graczach piszesz? Lisman jest out co najmniej do lata, Murawski nie grał w piłkę od roku, a jego termin powrotu przekładano 3 lub 4 razy, a Håkans to i tak będzie dopiero trzeci wybór na lewe skrzydło po Bengtssonie i Palmie. Lech już się realnie nie wzmocni przed tym dwumeczem. Z klubu leci przekaz, że ,,wróci Muraś i to ogarnie”, ale to stek bzdur. W jaki sposób gość, który nie gra w piłkę od roku miałby być remedium na problemy w środku pola?

        2. Spokojna woda – Lech ma szeroką kadrę na 3 fronty, a problemem były tylko kontuzje… no i 4 mecz z rzędu wygrany… Z skad wiesz, że Hakans to będzie 3 wybór na skrzydło?

          1. czasem ta szybkość wystarczy… w wielu meczach… A meczy sporo do rozegrania… wciąż…

    2. Z tym „bardzo niewielkie” to trochę przesada. Chyba nie mniejsze niż na starcie sezonu…

      Ale tak: dużo zależy od losowania. I od tego, co polskie kluby pokażą ofc.

      Jaga nie zdała egzaminu. Cóż, polityka klubu jest nastawiona na grę w LK.

      Ale oczekuję, że mimo wszystko w 1/8 będzie lepiej, bez wzgledu na losowanie. Niech Lech i Raków pokażą, że mamy prawo domagać się więcej niż LK.

  7. Lech w pełni wywiązał się z obowiązku. Właściwie z nawiązką, bo poza 0.5 pkt jest też, wszystko na to wskazuje, bezpieczna zaliczka i prawie pewny awans. Tu jako kluczowe widzę wylosowanie Szachtara, aby myśleć o czymś więcej w tym sezonie.

    Jagiellonia, przyznam szczerze, że mnie mocno zawiodła tą drugą połową. Brak Pululu i Romańczuka był aż nadto widoczny. Pierwszą i trzecią bramkę strzelili sobie w dużej mierze sami. A pod bramką rywala bezzębność aż raziła. Półrezerwy Fiorentiny wywożą wynik najpewniej lepszy niż liczyli i sprawa awansu zdaje się na 98% rozwiązana. Jeśli jednak Jaga się spręży na rewanż, a Fiorentina uzna, że nic jej już nie grozi i liga ważniejsza, to będzie spora szansa zakończyć sezon przynajmniej jakimiś punktami.

    Niezależnie od tego, w Jadze chyba mamy do czynienia z początkiem końca pewnego cyklu – lato może być już zupełnie nowym rozdaniem: z nowym trenerem, bez kilku kluczowych obecnie zawodników (choćby Pululu, Abramowicz). Trochę szkoda pod kątem perspektyw punktowania w kolejnym sezonie, ale kto wie: może wyjdzie im to jeszcze na dobre?

    Rakowowi życzyłbym, aby uniknęli Fiorentiny w 1/8. Sam trochę nie doceniłem Włochów, ale wczorajszy mecz rozegrali naprawdę cwanie i wykorzystali swoje momenty na maksa.

    Za tydzień w dużej mierze wyjaśni się, czy w tym sezonie da się wycisnąć wiele więcej. I nie wiem czy przypadkiem piątkowe losowanie nie będzie bardziej kluczowe niż czwartkowe rewanże.

    1. oczywiście, że losowanie będzie dużo ważniejsze. Szczególnie przy takich wynikach w pierwszych spotkaniach, gdzie niemal wszystko jest jasne.

  8. Potrzebujemy jeszcze 1 zwycięstwo więcej od Czechów i przyszły sezon zaczynamy w top10.
    Wystarczy tylko, że Wisła Płock i Górnik Zabrze będą punktować nie gorzej niż Slavia Praga czy Victoria Pilzno i LM nasza. 😉

    1. Błąd w liczeniu, bardzo powszechny od początku sezonu (dlatego wielu ludzi nie rozumiało, jak duże mieliśmy szanse na zrobienie top10 jeszcze w tym sezonie).
      Jeśli my wygramy 1 mecz i resztę przegramy, a Czesi wszystko przegrają, to tak.
      Ale raczej tak się nie stanie. A to znaczy, że żeby być przed Czechami na starcie kolejnego sezonu może wystarczyć osiąganie identycznych wyników.

      Przykładowo, jeśli wygramy 4 mecze i 2 zremisujemy, to nam da 2,5 punktu, a Czechom tylko 2 punkty. I to bez liczenia punktów bonusowych.

      Taki scenariusz nie jest wzięty z sufitu, a oznaczać będzie, że sezon skończymy 2 punkty za Czechami. Mniej-więcej tyle punktów powinna dorzucić do naszego rankingu Legia, gdyby grała w piłkę, a nie w marketing…

      Do wyprzedzenia Czechów w obecnym sezonie potrzebujemy ciut więcej. Na szybko licząc – jeśli polski (wciąż) tercet wygra o 3 mecze więcej niż Czesi, to powinno to wystarczyć (zwłaszcza jeśli uwzględni się bonusy za awans).

      1. Patronus

        Jak dobrze widzę strata na teraz wynosi 2,5 pkt, żeby tyle zdobyć to trzeba 5 wygranych/ 10 remisów- na tym sbym się zatrzymał bo to może już być próg nie do przeskoczenia. Zwłaszcza jeśli Raków trafi Fiorentinę, a Lech Rayo.

        1. Pamiętaj jeszcze o punktach bonusowych.

          Jeśli odpadłaby Viktoria i Sigma, Czechom zostanie tylko Sparta.

          Oczywiście tak jak pisałem – Raków może skorzystać na losowaniu i dostać prostą drogę do finału. Nawet awans do 1/2 to jakieś 2 punkty do rankingu.

          Lech powinien dorzucić wygraną z Kups (0,625) i potem liczę na sukces w 1/8 (0,625) i choćby 1 wygrana w 1/4 (0,5). Razem Lech i Raków by dały 3,75. Może Jaga coś urwie we Włoszech.

          To Czesi muszą zdobyć 6,25 małego punktu. Np. 3 wygrane plus bonus. Niby mało, ale kto ich tam wie?

          Na pewno na starcie fazy ligowej szanse były większe. Teraz to Raków i Lech muszą srogo zapunktowac.

      2. No i też się mijasz z prawdą trochę Patronus, bo nie zawsze wystarczy osiągnięcie takich samych wyników co Czechy.
        Przykładowo- jeśli my wszystko przegramy i Czechy wszystko przegrają, to Czechy będą przed nami na starcie przyszłego sezonu.
        Ale tak- potrzebujemy w tym sezonie 0,5 pkt w zaokrągleniu i można to również osiągnąć w inny sposób niż mieć 1 zwycięstwo więcej niż oni.

        1. No przecież napisałem, że 1 wygrana to jeśli pozostałe mecze naszych i Czechów zakończą się porażkami.

          A 4 wygrane i 2 remisy naszych i Czechów pozwolą nam ich dogonić w 4-latce.

  9. Dobra pora wrócić trochę do rankingu,

    Mamy 1,5 pkt do Greków oraz 2,5 pkt do Czechów

    Grekom najprawdopodobniej ostanie się Panathinaikos(Victoria 50/50) oraz AEK

    Czechom Victoria(50/50), Sparta i może Sigma(50/50)

    My Lech. Raków

    Lech trafi Szachtar/Rayo – co może dorzucić jeszcze 1 zwycięstwo taki realistyczny plan, licząc na chłodno.
    Raków – no jak trafi Fiorentinę to pozamiatane moim skromnym zdaniem jak rijekę, omonię to 1W 1R.

    Sparta coś dorzuci, AEK coś dorzuci, Victoria lub Panathinaikos coś dorzuci.

    Raków musi dojść do 1/2 by był cień szansy, na top10 a Lech musi przejść Rayo/Szachtar.

    Moim zdaniem niewykonalne. Jak wy to widzicie?

    1. Wydaje mi się, że wszystko zależy od losowania, jeśli Lech przejdzie Rayo/Szachtar, to będzie miał Alkmaar/AEK/ Spartę.
      Też coś tam można ugrać jakieś punkty.
      Wszystko zależy czy Raków będzie miał Rijekę.

      A nawiązując do losowania nie chcąc oskarżać UEFA o jakieś machlojki, ale zobaczcie jak wygląda drabinka.
      Jak Fiorentina trafi na Strasbourg to potencjalnie w jednej połówce będą zespoły z Anglii, Francji, Włoch, Holandii.
      Dodatkowo do tej połówki może trafić jeszcze Rayo z Hiszpanii i Mainz z Niemiec.

      A w drugiej połówce jest jedynie szansa na Fiorentine, Rayo i Mainz, a oprócz tego żadnej marketingowo (mam na myśli z odpowiedniego kraju) atrakcyjnie drużyny do finału,
      Więc wydaje mi się, że „przypadkiem” Fiorentina trafi na Raków.

      1. To prawda, losowanie ma ogromne znaczenie. Jeśli Raków trafi do drugiej połówki drabinki niż Lech, to praktycznie ma drogę do finału. Jeśli do tej samej co Lech to będą schody.

        Ciekawy jestem w jakiej formie będzie Lech w 1/8. W fazie ligowej to tak sobie było.

        Co do Alkmaar… to na razie przegrywają 0:1, więc muszą jeszcze odrobić straty z Armenii.

        Na razie nie pisałbym nic o wykonywalności planu – zaczekałbym na wynik losowania.

    2. Swoje w rankingu w tym sezonie już zrobiliśmy.
      Jako bonus chciałbym żebyśmy zdobyli 0,5pkt więcej niż Czechy, to przyszły sezon zaczniemy w top10.

      Ale też to może się okazać szczyt naszych osiągnięć na jakiś czas, chociaż są bardzo realne szanse że to top10 utrzymamy, jak równie dobry punktowo sezon będziemy mieć co ten i poprzedni i również Grecja i Czechy dużo bardziej wybitnie się nie spiszą.
      Wtedy przynajmniej 1 sezon bedziemy mieć zapewniony udział w FL LM.

      No i też ekstraklasa w tym sezonie to jest kabaret jak za najgorszych (nie tak dawnych jeszcze) czasów. Wtedy, jak czołowe drużyny tak słabo punktowały to – z tego co kojarzę – ranking się posypał. Ale mogę się mylić.

      1. Tylko musisz od razu doliczyć dodatkowe ekstra 1,2punktu, które Czesi dostaną za gwarantowane miejsce w FL LM w przyszłym sezonie, to tak tylko matematycznie – ale wiem o co Ci chodzi i też wychodzę z podobnego założenia 🙂

    3. Dynamika ewentualnego dwumeczu Rakowa z Fiorentiną będzie trochę inna, bo pierwszy mecz we Włoszech.
      Tak czy inaczej lepiej na nich nie trafić, wczoraj różnica w jakości gry była dość druzgocąca.

    4. Żeby myśleć o top 10 to realnie trzeba by mierzyć w 2 półfinały wg mnie …..
      W rewanżach 1/16 załóżmy 0,5 pkt
      W 1/8 trzeba zdobyć 1,5 pkt i w 1/4 również 1,5 pkt czyli 2 półfinały, ewentualnie ćwierćfinał i finał bo Czesi jeszcze z 1 pkt spokojnie powinni zdobyć.

    5. Osobiście stawiałbym, że Czesi zostaną z dwoma klubami(Sparta i Victoria), a Grecy z AEK-iem. My z Rakowem i Lechem. I tutaj tak jak piszą inni najważniejsze będzie losowanie. Gdyby Lech trafił na Szachtara, a Raków na zwycięzce pary Rijeka vs Omonia to byłoby dobrze. Oczywiście biorąc pod uwagę, że forma naszych drużyn będzie szła w górę, a szczególnie ta strzelecka Rakowa. Co do naszych rywali to Sparcie trzeba życzyć AZ, a AEK-owi Celje. Victoria niech trafi na Betis i wtedy będzie można zacząć wierzyć w coś większego.

  10. No cóż jedyne na co możemy liczyć, że jeszcze parę punktów nastukamy przy dobrym losowaniu.
    Bo jak Raków trafi na Fiorentinę to będziemy mieli powtórkę (ale przynajmniej będę miał blisko na fajny mecz w Sosnowcu).
    Więc szansa, że zdobędziemy parę punktów to wylosowanie Rijeki, a Lechowi to w sumie obojętnie, taki sam poziom dla mnie.

    A nie wiem czy są tu jacyś eksperci od protokołu VAR i przepisów, chodzi mi o sytuację przy 0:1 dla Fiorentiny.
    Zawodnik Fiorentiny ( z żółtkiem na koncie) robi stempelek, sędzia puszcza. Jaga strzela ze spalonego. Sędzia wraca do sytuacji z faulem i dyktuje rzut wolny – czy to był powrót na podstawie VAR (wtedy chyba sędzia nie może dać żółtej kartki). Czy sam podjął decyzję i wrócił do faulu – wtedy moim zdaniem wielbłąd sędziego, że nie dał żółtej kartki dla gracza Fiorenitny za ten faul.
    Wiem, że to gdybanie, ale w sumie ten zawodnik potem był faulowany przed rzutem wolnym na 0:2, a gościa tam nie powinno być na boisku już 🙂

    1. Moim zdaniem to było bez VAR-u, od razu został zasygnalizowany spalony i zaraz potem sędzia cofnął grę do rzutu wolnego dla Jagiellonii.

    2. Ten żużel, który gra Raków może paradoksalnie dawać większe szanse na wyeliminowanie Fiorentiny, niż ofensywna gra Jagi. Staną z tyłu, skupią się na przeszkadzaniu, poczekają na kontry i sfg. Taki styl daje największe szanse w starciu z mocniejszymi.

      1. realna ocena – ja tez uważam że defensywny styl Rakowa jest na puchary duzo lepszym prognostykiem niz bardziej ofensywnie nastawiony Lech czy Jaga. Szczególnie z drużynami z top7.

  11. Po prostu nie było niespodzianek. Lech był faworytem i wywiązał się z tej roli, Fiorentina także. Przypominam, że włoski zespól grał w dwóch finałach LKE i ostatnio w półfinale. Jeśli miałbym mieć jakiś żal to do losu. Wylosowanie Włochów było przykre. Liczę na honorowy remis w Toskanii i punkty do rankingu. Lech może powoli myśleć o następnym rywalu: za Szachtarem przemawia Kraków, za Rayo mimo wszystko chęć rewanżu i wiara że można z nimi grać jak równy z równym. Raków bez Papszuna już posypał się mentalnie. Bajka powoli dobiega końca ale i tak tą edycję LKE będziemy długo, długo, długo pamiętać (wszystkie zespoły w grupie 4/4 !!!)

    1. Jagiellonia nie dała sobie szansy na lepsze losowanie dzięki kiepskiej postawie w fazie ligowej. No przepraszam, ale moim zdaniem wygrywając (a raczej przepychając kolanem) w całej edycji 2 mecze – z KUPS i z Hamrun to chluby to nie przynosi i trudno uważać tegoroczną kampanię za udaną. Nawet nie ma co porównywać do ubiegłego sezonu.

      1. To prawda, grając z takimi leszczami jak Strasburg, Rayo czy Alkmaar, to Jaga powinna zrobić bilans 5-1-0.

        1. Jeśli aspirujemy do czegoś więcej niż LK to chciałbym, żeby chociaż jeden z takich meczów wygrać. To nie są leszcze, no ale ludzie, to nie są też jakieś drużyny z europejskiego topu. Taka Viktoria Pilzno potrafi wygrać z Romą na wyjeździe a skoro chcemy się z Czechami bić o TOP10 to równajmy do góry.

          1. Panam – niestety, ale ja akurat uwazam, ze daleko na do Czechów w tym wzglednie – zobacz 5 ostatnich lat ile Czesi mieli remisów albo wygranych z naprawde dobrymi druzynami europejskimi, takimi „ligoeuropejskimi”. Naprawdę sporo.

      2. @Panam
        Jagiellonia miała najtrudniejsze losowanie z polskich zespołów: 3 zespoły dużo słabsze i 3 sporo lepsze (w tym prawdopodobny tegoroczny zwycięzca). Z tego i tak wyciągnęli, co się dało, przegrywając tylko jeden mecz. Można się spierać, czy pokonanie Shkëndiji było możliwe. Pewnie było, tak samo jak porażki w Strasbourgu i Alkmaar.
        Po prostu niefart w losowaniu.

  12. Czarno widzę dalsze występy polskich drużyn. Wszystkie grają bez polotu i lekkości i w LK i w lidze (dlatego jest taka wyrównana, bo wszyscy grają podobnie beznadziejnie).
    Tak, LK jest skrojona pod nas, bo jest tu dużo podobnych zespołów, jednak wystarczy trochę jakości indywidualnej jak w Fiorentinie i giniemy. Nawet po meczu Lecha nie mam pewności, że ten Kups nie odrobi straty.

    Przyszły sezon to wg mnie maksymalnie 2 zespoły w fazie ligowej, acz bez pewności, bo majstrem pewnie zostanie chimeryczna mimo wszystko Jaga, która widać jak bardzo jest nieporadna bez Pululu. Wicemistrzem oraz 3 i 4 miejsce jakieś ogóry pokroju Wisły/Górnika/Cracovii/Korony/cokolwiek, które będą miały spętane nogi, bo u nas jak wiadomo 2 sezony el. pucharów trzeba płacić frycowe, jak nie dawno Raków, a jednorazowe wyskoki jak np. Piasta, Śląska, Zagłębia zawsze kończą się oklepem. A od czasu do czasu i Legia czy Lech dają „popis”.
    Uważam, że karnawał w postaci punktowania z tego i poprzedniego sezonu szybko się kończy.
    Winę zrzucam na mózgi zarządzające klubami jak Legia, Lech, ale też Widzew, niby ludzie piłki, którzy najwyraźniej nie potrafią zrozumieć, że kupno wielu nowych grajków i wymiana niemal całej jedenastki nie tylko niczego nie gwarantuje, ale jest przepisem na dramat w odmianie tragedii i komedii w jednym.

    1. Co Ci się nie podoba w zarządzaniu Lechem?! Na transfery wydali 8mln €, maja najszerszą kadrę w lidze.
      Ishaka, Palma, Bengson, Golizadek, Walemark, Rodriguez, ismael… Kto ma taki wybór?
      W LM mieli pecha, że trafili na Serbów, a nie np na Bratysławie, a w LE, że na Genk a nie na Rygę.
      Te mecze przegrali za łatwo, ale no faworytem nie byli. Jako Kibic Lecha pierwszy raz byłem zadowolony, że zarząd wykonał kawał dobrej roboty

      1. Wymieniłeś wielu piłkarzy, a regularną jakość pokazuje tylko Ishak. Druga sprawa: drużyny nie ma, bo jeśli polski zespół pęka przy takim Genku czy Zveździe, a my nazywamy to pechem w losowaniu, a te tuzy potem nic nie pokazują, to po kiego grzyba myślimy o bezpośrednim awansie do LM z rankingu? Żeby potem zbierać oklep?
        Tak, dziwią mnie włodarze klubu pt. Lech, bo tak samo jak w Legii i Widzewie nie potrafią pojąć, że gra ZESPÓŁ. A zespół jest wtedy gdy gra regularnie w tym samym składzie i z tym samym trenerem i tylko wymieniane są ogniwa, a nie 5-10 piłkarzy. Potem wielkie zdziwienie, że to nie trybi. A ma zatrybić, skoro Fred wystawia drugi skład na Lincoln, bo myśli, że jest … no właśnie kim? Czy na tamtym etapie mieli cokolwiek zagwarantowanego w LK?

        Gość żongluje grajkami, Ty się cieszysz się z zarządu, na grę nie da się patrzeć, bo jak to ma być zespół, skoro w każdym meczu jest inny skład? Dlatego pałętacie się gdzieś miedzy 5 a 10 miejscem i daj wam Boże, aby zarząd poszedł po rozum do głowy i zatrudnił kogoś, kto nie będzie żonglował zestawieniem.
        Zatrybiło to po wielu latach u Papszuna w Rakowie, tylko na razie fakty są takie, że Raków to była drużyna jednego trenera, a Papszun trener jednej drużyny. Siemieniec jest drugim dobrym przykładem pewnej stabilizacji, a tu fakty są takie, że bez Pululu ta drużyna raci połowę poweru. Jak Siemieniec poradziłby sobie w innym klubie, to pokaże przyszłość czy też nie jest trenerem jednego czasu i jednej drużyny. Inna sprawa, że grę Rakowa nigdy nie dało się patrzeć, ale stabilizacja, zgranie i stworzenie zespołu z przeciętniaków wystarczyło, żeby trząść polską ligą.
        Mizerią polskiej ligi jest fakt, że wystarczy, że pojawia się taki Pietuszewski, wystarczy parę podań, parę zrywów z piłką i jest okrzykiwany nie wiadomo jakim talentem. W Lechu takich talentów mieliście o wiele więcej, tylko gdzie oni teraz są i co z tego ma Lech? Macie Ishmaela, Walemarków i Rodriguezów i macie środek tabeli.

        1. No ale czekaj, wszystko to co napisałeś dotyczy sfery sportowej, nie zarządczej. Możesz ewentualnie wysuwać taki argument, że sztab szkoleniowy jest obecnie źle dobrany i to jest błąd w zarządzaniu, ale ten sam sztab chwilę temu wygrał MP w całkiem niezłym stylu.

          Pietuszewski – opinia o jego talencie wykracza daleko poza Polskę. Poczytaj trochę. Zresztą, $$ jaką wyłożyło za niego Porto mówi sama za siebie.

        2. Ale przecież to że Lech przegrał w eliminacjach z Crveną, nie oznacza, że w fazie ligowej nie byłby w stanie w pojedynczych meczach urwać punktów Realowi czy Interowi. No i też mieliby jakieś mecze z drużynami typu Pafos.

          1. Pafos zjadł taktycznie na śniadanie Crvenę Zvezdę, która zjadła taktycznie na śniadanie Lecha…

        3. Idź się przewietrzyć na ten mróz, to może zaczniesz trzeźwo myśleć.
          Crvena Zvezda i Genk wygrały właśnie wczoraj swoje pierwsze mecze 1/16 w LE na wyjazdach. Zobaczymy jak daleko dotrą w tych rozgrywkach. My się do nich nawet załapać nie potrafimy.
          Lech przegrał z zespołami mocniejszymi od siebie, taka jest brutalna prawda. Można zarzucić, że faktycznie za łatwo, ale faworytem na pewno nie był w tych rywalizacjach. Lechici pożegnali się z el. LM jak i el. LE chociaż jakąś zdobyczą punktową do rankingu.
          Można się przyczepić, że zespół faluje, traci za dużo bramek (choć właśnie w 3 spotkaniu z rzędu nie stracił ani jednej), oraz nie wykorzystuje na potęgę klarownych sytuacji. Nie jest to sezon łatwy ani dla zarządu, ani dla sztabu, ani dla piłkarzy, ani dla kibiców Lecha. W wielu aspektach miało to pewnie układać się inaczej. Bardzo dobrze, że nie zwolnili Frederiksena, cierpliwość się opłaci. Wygląda na to, że facet po raz trzeci odkąd pracuje w Poznaniu przedłoży pragmatyzm nad styl i walory artystyczne. Zrobił tak po porażce we Wrocławiu i skończyło się mistrzostwem. Powtórzył to po porażce w Gdyni i Lech już do przerwy zimowej nie przegrał. Uczynił to też teraz niedawno po porażce w Gliwicach. Chuj z efektownością, liczą się wyniki. Być może na Lecha nie będzie dało się patrzeć bez końca. Cel jednak uświęca środki.
          Fakty na dziś są takie:
          – 4pkt straty do lidera (mecz zaległy to jeszcze nie komplet oczek, o czym przekonał się Lech, Legia, Raków i sama Jaga);
          – ćwierćfinał PP;
          – niebawem awans do 1/8 LKE

        4. normalny – ale stary, żaden klub nie bedzie grał na trzech frontach 13-14 piłkarzami. Wydawało mi się, że to oczywiste?

    2. Jeśli całkowicie na serio uważasz, że Kups ma szanse odrobić na wyjeździe straty z Lechem, to znaczy, że wszystkie te twoje prognozy i teorie nie mają żadnego znaczenia.

  13. Ja się cieszę, bo wytypowałem do awansu Nottingham, Viktorię i Celtę (zresztą odpowiadając komuś na tym forum). Puściłem więc zwycięstwa Nottingham, Celty, a Viktorii remis – no i wszedł kupon po kursie 27. Szkoda, że gram za drobne, bo bym się z tym pytającym podzielił 🙂 No jeszcze mam kupon na awanse tych drużyn, ale to zobaczymy za tydzień bo Viktoria nie jest póki co pewna.

    No jeszcze puściłem na niespodziankę, że Lech przegra – to niestety nie weszło. Niestety z dwóch powodów, raz, że kupon, a dwa, że Lech nie przegrał ;). W przypadku Jagi łudziłem się, że będzie remis, ze względu na pogodę i słabą formę Fiorentiny, ale tu też się zawiodłem 🙁

    Co do polskich drużyn, to dla mnie sprawa jest jasna – wystarczy, że przyjedzie jakaś drużyna z ligi TOP4 i jest pozamiatane. Taka jest na teraz prawda o polskiej piłce. No, ale idziemy do przodu (piszę to nieironicznie jakby co).

    I z góry uprzedzam – jeśli ktoś twierdzi, że Legia w zeszłym sezonie „miała na rozkładzie” Chelsea i Betis, no to tak „miała na rozkładzie”, że Chelsea i Betis zagrały ze sobą w finale 🙂 No tak, wygrana jednego meczu z dwumeczu i wygrana w fazie ligowej… cóż, gdyby te drużyny potrzebowały wtedy wygrać, to by wygrały.

    1. Dodam, że Fiorentina Serie A ma już rozstrzygniętą (nigdzie nie awansuje, ale też raczej nie spadnie). Teoretycznie więc LK to jej ostatnia szansa na cokolwiek. To raczej powinno im zależeć.

      No i patrząc na przykład Legii (sezony po LM i obecny sezon), jeśli chcemy, żeby Ekstraklasa się rozwijała, to należy mieć nadzieję, że polskie kluby grające w pucharach lepiej wykorzystają to co otrzymują (kasa, ranking itd.).

      1. Legia to nie jest normalna drużyna. U nich sezon po sezonie wszystko się może wydarzyć. I tak w ostatnich latach było u nich nad zwyczaj stabilnie. Ten sezon będzie dla nich przejściowy, jakieś bajki o odrabianiu straty to czołówki to kpina. Co najgorsze to włożyli się wtedy, gdy wydawało się, że wszystko jak najlepiej i lepiej chyba być nie może. Iordanescu był chwalony, Legia miała Top napastnika w postaci Nsame, Rajović też potrafił coś dorzucić, byli chwaleni za może spóźnione, ale dobre transfery i wyglądało, że będzie tylko lepiej. A okazało się, że to była cisza przed burzą. Z napastników nic nie zostało, trener zwolniony, zastąpił go typ z laptopem na kolanach. Transfery nie wypaliły. Ech…

        1. Teoretycznie są zagrożeni, ale mogę się założyć, że nie spadną.

          Nawet jeśli musi walczyć o utrzymanie, to nie jest to sytuacja, w której Fiorentina całkowicie odpusci LK i całe siły skupi na lidze. To wystarczająco silna drużyna by grać na dwóch frontach.

          Uważam, że prędzej spadnie Widzew lub Legia, niż Fiorentina.

          1. W takim kontekscie jasne. Ja też nie zakładam, żę Viola spadnie, natomiast cały czas musi co kolejke to potwierdzać.
            Ale widzieliśmy, że najwazniejsi piłkarze zostali we Włoszech, więc jednak liga ma priorytet. Co zresztą zrozumiałe. Ale też uważam, że nie oznacza to, że nie awansują nawet do finału LK. Spokojnie mogą to zrobić.

  14. A ja ostatnio trochę mniej śledzę komentarze na stronie, ale naleje trochę optymistycznego pie*olenia tutaj.
    Myślę, że Jaga nie jest na straconej pozycji, fakt ciężko będzie odrobić 3 bramki, ale widzę w tym też plusy. Po 1 Fiorentina może sobie odpuści mecz i mentalnie podejdzie na wyje**niu. I wtedy Jaga pakuje 2 bramki do przerwy, potem jeszcze 2, jedna w 94 minucie, albo w dogrywce i lecimy dalej. Nic nie będą mieli do stracenia. Szkoda jednak, że stracili tą 3 bramkę, albo nie strzelili chociaż jednej. Tak czy tak Siemieniec wierze w Ciebie dasz radę. Wracają też wykartkowani, wiec będzie miał kto te akcje skończyć, a ze skutecznością Pululu to kto wie czy nie jest to do odrobienia.

    A Lech no to jak Lech, powinni wygrać więcej, ale może i dobrze, że tylko 2-0. Oby wyszli zmotywowani i ugrali nawet w męczarniach te 1-0. Każdy punkt się liczy, ale Lech chyba rusza. Nie wyj**bali trenera (pomimo fatalnej sytuacji) to może jakąś stabilizacje złapią w końcu i ruszą ze swoim potencjałem, który drzemie w nich od dawna. Jeśli nie zawalą tej sytuacji w lidze i 2 raz pod rząd złapią się do Europy to będzie jeden z niewielu przypadków Lecha kiedy nie dali dupy w roku pucharów XD. Ostatnio już tak blisko było, ale ta Trnava ehh..

    Szczerze to ja nadal liczę na te top10. Jakby Czesi zostali tylko ze Spartą, u nas ogarnie się Raków i Lech utrzyma formę rosnącą. I wszystko jest możliwe. Wiem jedno, będzie na styk pod koniec sezonu. Myślę, że w granicach 1pkt, maksymalnie 2. Będzie ciekawie.

    A co do meczu to wku** mnie ta Fiorentina, farciarze jak ch.. Masakra, jak zwykle zabrakło jakości i Pululu. Polskie zespoły to lubią po ładnej grze przegrać mecz. Myślałem, że chociaż Jaga w tym sezonie jednak potrafi grać ładnie i się nie sfrajerzyć, ale jednak i ją dopadło. Ehhh no trudno. Oby to odrobili!

    1. Przecież ten mecz wyglądał na walkę napinającego się dresa z doświadczonym starym bokserem.

      Dres napinał napinał walił coś po korpusie a potem trzy lampy i gościa nie ma.

      Mam po dzisiejszym dniu takie uczucie jakby to wszystko co było zbudowane przez dwa sezony zostanie zaraz zrujnowane, bo jakościowo nie ma żadnego kroku do przodu.
      Po pierdzieliśmy w stołek i tyle było nas słychać.

      Wracają stare demony, losowy MP losowy WMP,
      losowy skład w europie w przyszłym roku a dodatkowo ( bądź co bądź) najbogatszy polski klub niczym Śląsk Wrocław jadą osiągać sukcesy 5 metrów pod mułem.
      Nie znajduje żadnych pozytywów po dzisiejszym dniu, a wyjście na wyjebce to wsadź sobie do książki Andersena. Ostatni raz jak tak zrobili lech coś strzelił potem przyciśli znowu i pozamiatali kolejorza, tak to wyglądało parę lat wstecz tak będzie wyglądać za tydzień jak już coś podobnego bedzie się miało wydarzyć.

      Na dziś Siemieniec poszedł Va banque i go ograli jak słabego pokerzyste. wyczekali wyczekali i załatwili tym co Jaga ma słabe czyli wzrostem.
      Mieli racje ci którzy mówili, że fiorentina wychodzi z kryzysu, Jagiellonia nie grała źle nawet grała dobrze, ale wyszła naiwność z Jagi taka jak była na początku drogi.

      Myślę, że Siemieniec uwierzył w to samo co niektórzy tu czyli, słaba Fiorentina przyjeżdża grają rezerwami mają trudną sytuację w lidze, Jagiellonia jakąś formę ma- – no jak nie teraz ich podejść zamiast kryć się za podwójną gardą to kiedy?

      Nawet Lech,
      Jak oglądałem mecz to sorry ale widziałem ten Kups gdyby nie czerwo to nie wiem czy by Lechowi tak dobrze poszło. Dobrze że czasem przybyszą klepki nie styknął i takie coś potrafią zrobić bo by było również niepewnie w Poznaniu przy 0-0.

      Nic nie nastraja pozytywnie, rynkowo powiem, dzisiaj niedźwiedzie grasują.

      1. za duże czarnowidztwo jeżeli chodzi o Lecha. W zasadzie po kwadransie (golu i czerwonej kartce) mecz był rozstrzygnięty. Po co dociskać w perspektywie rewanżu u siebie, i meczu ligowego w niedzielę?

    2. Niestety już jest po Jagiellonii, normalnie byśmy za grzebali każdą zagraniczną drużynę po takim wyniku i różnicy klas. A my tu patriotyzmem jeszcze wierzymy. Prawda jest taka, że Fiorentina wychodzi z kryzysu i czas gra tylko na ich korzyść. Ja bardziej byłem wśród tych którzy myśleli, że wydarcie remisu w tym dwumeczu będzie sukcesem i jak widzę, się nie myliłem. Dobrze, że Lech ma zaliczkę i jeśli Jaga coś dołoży to będziemy mieli wtedy 15 punktów w rankingu. Dla mnie to jest kosmos, już mamy ponad 14 i te punkty pokazują ile można osiągnąć. Wbrew pozorom te punkty nie są zdobyte tak z powietrza, tylko zostały odebrane tym którzy ich nie zarobili np Austrii czy Szkocji. Kiedyś dla nas te ligi to były odległe marzenia. Zwracam też uwagę, że slabiej punktuja Holendrzy i Belgowie. Dlatego szanujmy to co mamy, bo jak my mamy to znaczy, że inni nie mają.

    3. podzielam Twój lekki optymizm, pamiętajmy też, że Lech kilka lat temu miał wręcz identyczną sytuację, bodajże 1:4 u siebie, a potem prowadzenie 3:0 we Florencji. Największe szanse widzę w tym, że Fiorentina ten rewanż jeszcze bardziej zlekceważy i będą totalnie zaskoczeni tym, jak o poziom lepiej wygląda Jaga z Pululu i Romanczukiem

    4. Problem u Frederiksena jest jeden – mianowicie przy akcjach od skrzydła 6 wbiega w pole karne, natomiast 8 nie pokrywa pozycji 6 i rywala 6/8 wbiega w to miejsce i strzela sprzed pola karnego. Każda drużyna, której skrzydłowy podniesie głowę znad piłka chwilę przed podaniem ma przewagę w meczu z Lechem. Tak przegrano dwumecz z Czerwoną Gwiazdą i sądziłem, że ktoś to zauważy, poprawi, ale nie, bo takie bramki padają do dziś. A potem się dziwią, że zdech, no serio xd
      Mimo wszystko trenera oceniam dość pozytywnie, wprowadził reżim treningowy, jest to półka wyżej niż avg ekstraklasy i np. w porównaniu do Thomasberga uważam, że jest lepszy, a powiedziałbym, że z racji klubu jaki Thomasberg trenował przed Pogonią powinno być odwrotnie. Oczywiście pytanie czy Thomasberg jeszcze nie rozwinie zespołu (przy dość chaotycznym prowadzeniu klubu przez właściciela)…

  15. Jaga dzisiaj otrzymała zimny prysznic… Była lekka napinka, optymistyczne wieści, że goście wystawią rezerwowy skład. Niestety jakości nie oszukasz, Jaga wygrzebuje piłkarskie odpady, a Siemieniec robi cuda, ale Fiorentina pokazała na czym polega różnica. Jaga sobie kopała, posiadała piłkę. A Viola jak wytrawny bokser skorzystała ze stałych fragmentów gry. Jest smutek, ale realistycznie spodziewałem się odpadnięcia Jagi. Podejrzewam, że w obecnym składzie to może być sufit Jagi.

    Lech zrobił swoje, takie idealne minimum, wygrana i różnica 2 bramek.

    Ogólnie ciężko widzi mi się przyszły sezon. Na ten moment Jaga i Lech to chyba główni faworyci do walki o mistrza. Co do reszty miejsc w pucharach to jedna wielka loteria. ..

    1. Kejs jeszcze polega na tym, że te nie-odpady jak Abramowicz bardzo obniżyły swoją jakość… Któryś to już raz bramkarz Jagiellonii ma piłkę na rękawicach i jakimś cudem mu to wpada do siatki?

    2. No ok, ale jak w takim razie wyjaśnisz dobre wyniki Jagi w Strasbourgu i Alkmaar? Przecież to obecnie silniejsze ekipy od Fiorentiny. A jeszcze wcześniej były dość proste, ale jednak w całości udane eliminacje LK.
      Bez większych zmian w składzie aż tak zjechali z poziomem gry, u tego samego trenera, w pół roku?

      1. Jagiellonia to szkielet 4/5 zawodników, który utrzymuje ten zespół w miejscu jakim jest.
        Imaz, Romanczuk, Pululu, Abramowicz. Wczoraj zabraklo dwóch, a na upartego w porównaniu do jesieni nie ma też Pietuszewskiego. Od dwóch lat Masłowski nie zrobił ani jednego transferu, który wzmocniłby zespół. No chyba, że chcemy Europe podbijać Jóźwiakami, Szmytami czy innymi Flachami.

  16. Jagiellonię oglądało się bardzo smutno – wyglądała jakby półtora roku po czwórwpierdolu od B/G i Ajaxu poszła tylko w tył z kulturą i jakością gry. Do każdej piłki za wolna, z przodu zero pomysłu, z tyłu katastrofalne błędy. Taka Baćka Topola, choć po prawdzie to rok temu różnica między BT a Jagą była mniejsza niż teraz Jagi i Violi.

    Ciekawe czy ich to sprasuje mentalnie.

    W innych miejscach podobnego gonga przyjęło Fener, tam pewnie oczekiwania były większe niż u nas, a także rewelacyjną kampanię ligi holenderskiej kontynuuje AZ Alkmaar:)

    1. Jeżeli porażka u siebie z Termalicą 0-4 ich nie sprasowała mentalnie to może ta porażka też ich nie sprasuje.

    2. Oglądałem ten mecz Noah-Allkmar. Noah solidnie i odpowiedzialnie grało i nie była to wygrana na farcie tylko strzeli bramkę i holendrzy nie mieli zbyt wiele argumentów. Jeden z zawodników przy słupku Allkmar, aby bramka nie padła to wskoczył do bramki, zawiesił się siatce i chyba poważna kontuzja to się skończy. To pokazuje jak im zależało, aby wygrać.

    3. No niestety. W Białymstoku postawili na „oby za bardzo nie do przodu” i to widać. Tylko że jak nie idziesz do przodu, to zwykle się cofasz.

      Pozostaje liczyć na wygraną we Florencji i 0,5 do rankingu na pożegnanie.

  17. Spodziewałem się wprawdzie odpadnięcia Jagiellonii z Fiorentiną, ale nie w takim stylu. Powtórka z Legia-Molde sprzed paru lat. Lech zrobił swoje (może nawet zrobił więcej, biorąc pod uwagę słowa Freda, że ,,remis też będzie spoko”?) i mam nadzieję, że nie pokpi całkowicie rewanżu i też wygra.
    Grecy za tydzień zostaną najprawdopodobniej z jednym klubem, a Czesi z dwoma (choć wolałbym, żeby Panathinaikos przeszedł, że względu na odległość punktową do naszych południowych sąsiadów). Pytanie tylko, czy to coś nam da, biorąc pod uwagę niemal pewne odpadnięcie Jagielloni, przeciętną formę Lecha i słabą Rakowa? Obawiam się, że po 1/8 LK wszyscy nasi pucharowicze solidarnie się ewakuują.
    Rozmyślałem przez chwilę, czy Lechowi nie byłoby lepiej jednak wpaść na Rayo, które podobnie jak Fiorentina walczy o utrzymanie, ale po tym, co wydarzyło się w Białymstoku zmieniam zdanie.

    1. Też wolałbym Szachtara od Rayo, akurat myślałem o kwestiach bardziej logistyki – rewanż w Krakowie, gdzie Lech ma spore wsparcie – ale Twoje argumenty też do mnie trafiają. Przy czym widziałem ze dwa mecze Szachtara latem, jak im klepa wyjdzie to żaden polski zespół tego nie powstrzyma.

    2. Zobaczmy Lech ma chyba największy potencjał i najlepsza kadre z naszych pucharowiczów i w niego obecnie najbardziej wierzę. O Raków się boję, bo najlepszy Raków to ten Papszuna i gdyby Papszun został to bym uwierzył nawet w półfinał. Jaga już umarła i jest pod ziemią dla mnie. Może wyrwą jakiś remis w rewanżu.

  18. Jagiellonia niby optycznie nieźle, ale niewiele to dało. Dzisiaj kończy mecz bez celnego strzału. Nie zabieram Fiorentinie jakości, ale kiedy ich ograć jak nie teraz, gdy dołują w lidze, a do Białegostoku przyjechali w niepełnym składzie. Na pewno jest to kubeł zimnej wody w kontekście naszego prężenia muskułów do czego zachęca ranking. Szanse na awans są już tylko iluzoryczne, więc zostaje próba zgarnięcia punktów do rankingu.
    Lech zrobił swoje i u siebie trzeba tylko przypieczętować awans.

    1. To już powiem, że się nie skończy. Jakby nie patrzeć to dobrze punktujemy w porównaniu z tymi którzy są przed nami. Mało punktów nam odpadnie po sezonie i tym bardziej będziemy myśleć o top 10😀

        1. Gdybyśmy dzielili przez 5 to mielibyśmy około 11.4 punktu, Czesi mają nieco ponad 10, a to wszystko i tak przy założeniu, że nasz piąty zespół nic by nie dołożył do rankingu. I ty masz jeszcze czelność pisać coś o farmazonach…

      1. nieee, 10-12 miejsce to nasz poziom i teraz wchodzimy na płaskowyż Glapińskiego (no chyba, że nas wyru… panowie od liczenia rankingu, bo już to robili nieraz…).

  19. Powinniśmy zachować 12 miejsce i zbudować solidną podstawę pod przyszłe sezony w których ranking będziemy dzielić na 5 zespołów. Na razie układ w lidze jest dramatycznie słaby. Tylko Jaga trzyma poziom z pucharowiczów i jest w miarę pewna do gry w pucharach w przyszłym sezonie. Raków bez Papszuna dołuje, Lech to…Lech a Legia to wszyscy wiemy jak wygląda. Może być różnie z tą reprezentacja polskich drużyn w przyszłym roku więc każdy punkcik w rankingu jest super ważny w tym roku.

    1. Tak, to duży problem – zastanawiam się, czy to nie jest fantazja emocjonować się rankingiem, skoro nasza top4 klubów zarobione pieniądze i tak jakoś przeje… zamiast inwestować. Dzisiejsza Jaga jest dobrym przykładem – po co w tym zespole mają grać tacy Jóźwiak i Wdowik, skoro i tak wiadomo, że Ameryki już nie odkryją i nikt ich nie kupi? Po co hajsy za Pietuszewskiego mają być rozmieniane na ich pensje? Druga sprawa, że to okienko jest megasłabe w Białymstoku, tyle zarobić i nikogo fajnego nie kupić.
      Uległa ma więcej długów niż Mioduski ma włosów na głowie i gdy tenże udziela się w katarskich mediach reklamując Legię jak się da, to hejt jaki poszedł w jego stronę świadczy tylko o amatorstwie dziennikarzy -> nikt nawet nie rozważył, że chłop planuje sprzedać klub i szuka kupca tam, gdzie są duże pieniądze na tę rozrywkę. Inna sprawa, że 200mln euro, no odważnie, nie powiem, przy kończącej się umowie na stadion i długach (no ale centrum treningowe jest, fakt).
      Jak czytam z kolei, że zdech ma pobić rekord transferowy Palmą to nie wiem, gdzie oczy posiąść – przecież to skauci oceniają takiego Pietuszewskiego jako z problemami w prowadzeniu piłki i w sumie spoko, bo inni zawodnicy w jego cenie też są oceniani z wadą w prowadzeniu piłki (bo bez tej wady to już 10-20mln euro). Nie rozumiem po co wydawać te kilka milionów euro za elektrycznego Palmę zamiast wyszukać MŁODSZY talent za 10 mln, który ma czas by się rozwinąć i pójść za te 15-20…
      Rakuf to też historia wybitego zęba, ponoć właściciel już nie ma złudzeń, że obrotów w Częstochowie nie zrobi i solidność to jedyne co może ten klub zaoferować. Nie wiem na ile prawdy w plotkach o zainteresowaniu Legią, ale przy tej cenie…
      Na pocieszenie to niemal każdy z maluczkich został wyjaśniony w tym tygodniu w pucharach i to jest chyba kolejny sygnał, że bez otwartej Euroligi i przychodów na poziomie lig top5 te wszystkie Olympiakosy, Celtiki czy Jagiellonie nie mają szans na długotrwały sukces.

      1. …talent za 10 mln? Co ty bierzesz? Bierz mniejsza dawkę! Zdecydowanie! Dopiero co emocjonowaliśmy się rekordami za 2-3mln euro latem… i gdyby nie Widzew tak by zostało.
        Lech wychowuje piłkarzy, i w kolejce do transferów czeka Gurgul, Kozubal, Mrozek… Pewnie Mońka za jakiś czas.

        1. według estymacji inflacyjnych w sporcie, nieruchomościach czy towarach luksusowych transfer za 2-3 mln euro to nawet 30% wartości transferów Żurawskiego i Kosowskiego z ery Cupiała. Nie ma się czym podniecać. My gonimy, ale inni uciekają szybciej i to, że nominalnie się zgadza, że w porównaniu do plebejskiego poziomu inflacji się w miarę zgadza to nie znaczy, że w tzw. międzyczasie miał miejsce największy dodruk pieniądza w dziejach historii i tak, talent za 10 mln to norma dla Salzburgów, Szachtarów, natomiast Arabowie mniej niż 20 nie wydają.
          A propos Lecha, Gurgula i Kozubala już dawno powinni opchnąć za cokolwiek i dorzucić to do transferu gościa, który jest prawdziwym talentem za 10mln, a nie rozważać Palmę. Kto nie ryzykuje ten nie pije szampana.

          1. Prawdziwy talent za €10m (realnie wart takich pieniędzy) nie przyjdzie do Lecha, bo to za słaby klub w za słabej i zbyt fizycznej lidze. Lepiej pójść do Belgii, która stoi kilka półek wyżej, lub do portugalskiej czołówki.

            Chyba że masz na myśli „umowne €10m”, czyli piłkarzy którzy z miejsca zjedzą naszą ligę (coś jak Palma w kilku swoich meczach jesienią) – zobaczymy czy Widzew ściągnął choć jednego takiego, ale jeśli tak to nadal są wyraźnie mniejsze pieniądze.

            Na koniec dnia Mr Spokojna Woda słusznie zauważył, szampana chcieli pić włodarze Legii i za chwilę będą zarządzać klubem 1-ligowym:)

          2. Do Spokojna Woda: Legia sprowadza zawodników starych, na fali opadającej, w kryzysie i liczy na casus Odjijy-Ofoe, co już gdzieś tutaj wspominałem.
            Do Wojtek: Wiadomo, że tu i teraz płacenie 10mln za prawdziwe talenty wiąże się z przepłaceniem tych zawodników w kontraktach, wobec tego trzeba kupować Jagusicie za te 5-7 mln euro, myślę, że on w Koniczynkach nie dostał Bóg wie jakiego kontraktu, na którego nie stać Legię, Lecha czy Widzewa.

      2. Myślę, że stawianie Jagi w jednym szeregu z Celtic i Olympiakos to trochę nie na miejscu. My nie przegrywamy z lepszymi, bo jesteśmy głupsi czy naiwni. Przegrywamy, bo jesteśmy zwyczajnie słabsi. O ile w przypadku najlepszych wiodacych drużyn czeskich, greckich czy szkockich zdarzają im się sukcesy i potrafią wygrać nie tylko w fazie ligowej, ale też fazie pucharowej i odesłać lepszych do domu. My tego nie potrafimy. Zwyczajnie nasze kluby są warte 30-40mln i tak mniej więcej graja jaki mają potencjał. Po Slavii, Olympiakosu czy nawet Panatinaikosu się nie porównujmy, bo oni są dwie półki wyżej.

        1. Przyjęcie kwitu za Pietuszewskiego i nie posiadanie kilku zawodników z określoną sumą odstępnego (sprawdzonych klauzul wykupu) oraz płacz w mediach, że oto inne kluby wiedzą, że Jaga ma teraz pieniądze i kwoty poszły w górę za tych samych piłkarzy jest właśnie głupotą/naiwnością.
          Co do półek 80-150mln euro vs 30-40 na zespół wg transfermarktu -> jak najbardziej tak, ale wspomnianym hajsem należy obracać dopóki się nie wejdzie na poziom takiej FC Kopenhaga.

      3. Raz – przestań pisać jak małe dziecko nazwy tych klubów. To w miare poważne i sensowne forum, nie lubimy tutaj takich idiotycznych akcji.
        Dwa – czemu Lech nie kupi kogos za 10 mln e… To jest naprawdę proste – najpierw trzeba te 10 mln do wydania mieć, żeby w ogole o czymś takim zacząć myśleć. A wiadomo, że takich pieniędzy tam nie ma. Być moze, podkreślam – byc może Widzew by sie mogł szarpnąć na taki transfer. Ale jak widzisz nawet wydawanie kilunastu milionów nie gwarantuje samo w sobie duzej jakości.
        Trzy – To zależy jak definiujesz sukces. Olympiakos wygrał europejskie trofeum. Dla takich klubów to jest aż za nadto, zeby to nazwać sukcesem. Czym innym bedzie sukces dla Realu Madryt, czym innym dla Fiorentiny a czym innym dla Jagielloni.

  20. Warto dodać, że porażka Omonii z Rijeką „utrzymuje” Jagę jako rozstawioną w IV rundzie el. LM (oczywiście stan na teraz)

    1. Utrzymuje to złe slowo bo i przy zwyciestwie Omoni i tak by sie nic nie zmienilo w rankingu klubowym. Ale
      Oczywiscie najlepiej niech Omonia odpadnie z Rijeka

      1. tak brakowało mi właściwego określenia -> chodzi o to, że mają znacznie mniejsze szanse na awans… i bardzo dobrze, może ktoś w końcu kupi Fruka.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *