ranking krajowy

Spadek na 11. miejsce po pierwszej kolejce Ligi Europy

Zaczęła się faza ligowa Ligi Europy, jednak w rankingu krajowym nie widać, że polskie zespoły weszły do gry. Jagiellonia i Lech przegrali swoje mecze, co wraz ze zwycięstwem Sparty oznacza dla nas spadek na 11. miejsce.

Uwaga: podział miejsc na sezon 2027/28 (w 2028/29, o którym decyduje ranking po sezonie 2026/27, powinien być identyczny) został ogłoszony przez UEFA. Kluczowe miejsca pozostały bez zmian:

  • 9. – wicemistrz kraju od III rundy eliminacji LM ścieżki niemistrzowskiej (pewna minimum faza ligowa LE),
  • 10. – mistrz kraju od fazy ligowej LM,
  • 12. – zdobywca pucharu kraju od IV rundy eliminacji LE (pewna minimum faza ligowa LK), trzeci/czwarty zespół od II rundy eliminacji LE,
  • 14. – mistrz kraju od IV rundy eliminacji LM. 

Wyniki

1. kolejka fazy ligowej Ligi Europy

Olympiakos Pireus – Jagiellonia Białystok 2:1
Crystal Palace – Lech Poznań 4:0
Ararat-Armenia Erywań – Sparta Praga 1:4
OFI – TSG 1899 Hoffenheim 2:0
Viktoria Pilzno – Union Saint-Gilloise 0:3
Beşiktaş JK – Olympique Marsylia 4:1
Lillestrøm SK – SCU Torreense 1:2

W środę Jagiellonia przegrała w Pireusie, co jest bolesne zwłaszcza pod względem rankingowym. Lepszy wynik był możliwy, jednak wymagałby jeszcze większej dozy szczęścia, zwłaszcza przy postawie w drugiej połowie (brak choćby jednego strzału polskiego zespołu). Olympiakos w poprzednich meczach tak nie wyglądał, ale i tak miewał momenty zagubienia w defensywie pod naciskiem, których nie udało się wymusić aż tak dużo. Jednak nie tylko on, ale i Jagiellonia ma słabszy okres. Wiadomo było, że to Grecy byli faworytem, na koniec porażka nie jest zaskakująca, ale w LE będziemy potrzebować kilku zaskakujących wyników, aby grać dalej. Pierwszej szansy Jagiellonia nie wykorzystała.

Lech przegrał gładko i popełniał jeszcze bardziej rażące błędy, do tego dołożył nieskuteczność i nieszczęście gotowe. Tu też nie można mówić o zaskoczeniu, rywal z Premier League był za mocny, a nawet przy jego ewentualnym słabszym dniu wiele rzeczy musiałoby się korzystnie ułożyć. Terminarz zdecydowanie nie rozpieszcza Lecha i tym bardziej potrzebne będą pozytywne niespodzianki, dziś było od niej bardzo daleko.

Ranking krajowy

Tydzień temu jeszcze nie, ale teraz już tak – spadliśmy na 11. miejsce. Czechy są wyżej dzięki lepszemu wynikowi z bieżącego sezonu (3,300 vs 3,000). W dodatku Grecja jest tuż za nami i teraz te trzy kraje dzielą już tylko ułamki punktów. Jeżeli karta się nie odwróci, w październiku może nas czekać kolejny spadek.

Poz.Kraj2022/232023/242024/252025/262026/27RazemDystansTen tydzień
9Turcja11,80012,00010,30011,0755,10050,2755,1500,400
10↑Czechy6,75013,50010,55011,0253,30045,12500,400
11↓Polska7,7506,87511,75015,7503,00045,125–0
12Grecja2,12511,40012,68714,2004,60045,0120,1130,800
13Norwegia5,7508,00011,8128,0505,00038,6126,5130
14Dania5,9008,5007,65612,2504,00038,3066,819

Dla Turcji w tym tygodniu grał tylko Beşiktaş i wygrał. To już jest różnica ponad pięciu punktów i to, co już wcześniej było raczej jasne, teraz świeci bardzo wyraźnie – 9. miejsce coraz bardziej odjeżdża.

Decydującym wynikiem o awansie Czech kosztem nas było zwycięstwo Sparty w Armenii. W dodatku staliśmy się krajem z najsłabszym wynikiem z tego sezonu z krajów 9-14. Nie jest jeszcze gorzej tylko dlatego, że Viktoria przegrała.

Bez potknięcia w fazie ligowej pozostaje Grecja. Do zwycięstwa AEK-u z zeszłego tygodnia świetne wyniki dołożył Olympiakos w ważnym meczu z Jagiellonią, a także OFI. Zespół ze środka tabeli ligi greckiej pokonał Hoffenheim. Wcześniej, w weekend, wygrał z Olympiakosem i pokazał się z dobrej strony, więc może nie był to przypadek. Na razie zespół z Krety nie jest dla swojego kraju kulą u nogi, a wręcz przeciwnie, pomaga mu zbliżać się do 10. miejsca.

Z Norwegii grał dziś Lillestrøm i przegrał z drugoligowcem portugalskim Torreense. Bardziej niż satysfakcję lub odnotowanie tego jako korzystnego wyniku stanowi to ostrzeżenie przed styczniowym meczem Lecha z Portugalczykami, podobnie zresztą w przypadku OFI. To nie będą spotkania, przed którymi będzie można dopisać sobie jakiekolwiek punkty.

Dania nadal pauzuje, ale w następnej kolejce, w październiku, zacznie się faza ligowa Ligi Konferencji z udziałem jej czterech klubów.

Ranking klubowy

Lech Poznań i Legia Warszawa
Poz.KlubKraj2022/232023/242024/252025/262026/27Pkt. w FLRazem
64DjurgårdenSwe131,517,50032,000
65PanathinaikosGre231113,252,5031,750
66AnderlechtBel12013,752,53031,250
67SalzburgAut97843231,000
68BolognaIta001119,75030,750
69AEK AtenyGre03217,58830,500
70GentBel1110702,5030,500
71LechPol142011,253030,250
72NewcastleEng08021,75029,750
73LegiaPol0915,54028,500
74Rapid WiedeńAut2,52,518,252,52,528,250
75Sturm GrazAut641053128,000

Lech przegrał, natomiast jego współczynnik i tak by się nie zmienił (trzeba do tego zdobyć co najmniej cztery punkty rankingowe, co można zrobić najszybciej w dwa mecze). Zapunktowały zespoły z Austrii – Salzburg i Sturm. Styryjczycy jeszcze będą potrzebowali czasu na wyprzedzenie Legii, więc na razie w tej części rankingu nie doszło do zmian.

Jagiellonia Białystok
Poz.KlubKraj2022/232023/242024/252025/262026/27Pkt. w FLRazem
76ŁudogorecBul5947,751,527,250
77SevillaEsp21600027,000
78PafosCyp0011,125132,5026,625
79CeljeSvn02,59,5113026,000
80Maccabi Tel AwiwIsr2,514432,526,000
81FCSBRou2,5214,551,525,500
82JagielloniaPol001483025,000
83GenkBel07018025,000
84Crystal PalaceEng00021,8753224,875
85RennesFra1110003124,000
86LuganoSui2314,2522,5023,750

Najbliżej wyprzedzenia Jagiellonii jest dzisiejszy rywal Lecha i jednocześnie jej przeciwnik z szóstej kolejki. Do tego pierwszy punkt zdobyło Rennes. Celem wciąż pozostaje wyprzedzenie klubów ze średnich lig, zwłaszcza tych, którzy nie grają w fazie ligowej, jednak to też temat na co najmniej kilka tygodni naprzód.

Raków Częstochowa
Poz.KlubKraj2022/232023/242024/252025/262026/27Pkt. w FLRazem
88BaselSui171,504022,500
89RakówPol2,53014,252,522,250
90Rayo VallecanoEsp00022022,000
91AEK LarnakaCyp421,512,751,521,750
92StrasbourgFra00021,5021,500
93Young BoysSui2,5766021,500
94İstanbul BaşakşehirTur12052,51,521,000
95BournemouthEng00003220,759
96SunderlandEng00003220,759
97BrightonEng016002,5020,759
98LensFra0102,508820,500
99OmoniaCyp325,3756,8753220,250

Omonia wygrała z Celtą i niedługo może znaleźć się jeszcze bliżej Rakowa, o ile wygra także kolejny mecz. Angielskie zespoły w LE wygrywają i choć na razie nie przekroczą współczynnika minimalnego Anglii (20% rankingu krajowego), to pomagają go powoli zwiększać.

Pozostałe polskie kluby
Poz.KlubKraj2022/232023/242024/252025/262026/27Pkt. w FLRazem
177LarneNir11,52,522,59,500
178NordsjællandDen07002,509,500
179ĦamrunMlt2,521,52,519,500
180GórnikPol00002,59,025
181↑JablonecCze00002,509,025
182↑Hradec KrálovéCze00002,59,025
183↓GKS KatowicePol000029,025
184↑Sigma OłomuniecCze0006,62509,025
185↑Baník OstrawaCze0022,509,025
186↑Mladá BoleslavCze004009,025
187↓Wisła KrakówPol002,5009,025
188↓ŚląskPol002009,025
189↓PogońPol1,520009,025
190↑Bohemians PragaCze01,50009,025
191↑SlováckoCze400009,025
192↓LechiaPol1,500009,025
193↑OFIGre0000329,002
194↑Aris SalonikiGre2201,509,002
195↓VaduzLie2,511,5229,000
196↓PetrocubMda21,52,51,51,59,000
197Inter EscaldesAnd1,51,51,51,52,508,500

Zespoły polskie i czeskie z minimalnym rankingiem mocno się wymieszały. Ponadto za nimi pozostaje OFI, które znajduje się w podobnej sytuacji do Sunderlandu czy Bournemouth – nawet przekroczenie trzech punktów minimalnych za udział w LE jeszcze mu aż tak nie pomoże, za to zwiększa się bazowy współczynnik Greków i to pomaga Kreteńczykom i Arisowi wyprzedzić Vaduz oraz Petrocub.

Ocena

Dwa trudne wyjazdy sprawiały, że niski dorobek w tym tygodniu był spodziewany, natomiast niemal wszystko ułożyło się niekorzystnie. Nie tylko w istotnym meczu Olympiakos odrobił wynik i wygrał z Jagiellonią, ale też OFI sprawiło dużej skali niespodziankę i dołożyło kolejne punkty dla Grecji. Aby rywalizować z nimi lub z Czechami, co najmniej po dwa zespoły z tych krajów musiałyby spisać się w fazie ligowej w sposób bardzo słaby. Po jednej kolejce, w dodatku jeszcze bez LK, nie można tego jeszcze kategorycznie stwierdzić, ale na razie Grecja takich zespołów nie ma. Czechom idzie gorzej, ale oni byli nieco bliżej nas i jedno zwycięstwo Sparty wystarczyło, abyśmy spadli na 11. miejsce.

Przede wszystkim przykre są porażki naszych zespołów, ale były one logiczne i nieprzypadkowe. Po prostu na boisku Lech i Jagiellonia byli słabsi, a przy spojrzeniu na możliwości ich oraz ich rywali jest to całkowicie uzasadnione.

W następnej kolejce będzie widoczna już pełnia możliwości naszych rywali, z których każdy ma po cztery kluby w grze. Już wcześniej nie było wątpliwości, że w ich spotkaniach będą potrzebne korzystne dla nas wyniki. Nie tylko musimy im się tylko przyglądać, była możliwość częściowego powstrzymania ich samemu, jednak Jagiellonia tego nie zrobiła. W październiku będzie to już walka jedynie korespondencyjna.

Udostępnij:

68 komentarzy

  1. https://weszlo.com/upadek-rumunskiej-pilki-koszmar-trwa-bedzie-jeszcze-gorzej/

    Bardzo ciekawy artykuł pojawił się na Weszło na temat upadku rumuńskiej piłki ligowej i reprezentacyjnej. Jednocześnie — choć nie wprost — kompromituje on główną tezę rankingorzy z tego portalu.

    A teza jest taka: nieważne, że poziomem nie dojeżdżamy — trzeba za wszelką cenę załapać się do top 10, choćby konferencyjnym cheat codem, a wtedy spłynie na nas taki deszcz pieniędzy i zagwarantowanych faz ligowych, że automatycznie przełoży się to na wyższy poziom sportowy. Ergo: droga na skróty.

    Przykład rumuńskiej piłki pokazuje, że w prawdziwym życiu to tak nie działa. Skorumpowana, słaba i pozbawiona długofalowego myślenia liga, nawet jeśli dzięki jednemu czy dwóm cudownym sezonom zapewni sobie na jakiś czas stały dopływ potężnych pieniędzy z Europy, te pieniądze rozkradnie albo zmarnuje.

    Nie buduje się domu od dachu, jak chcieliby rankingorze. Kierunek jest odwrotny: liga, która fundamentami, poziomem, planem i strategią dojeżdża do top 10, prędzej czy później się tam znajdzie. Nawet jeśli po drodze zaliczy jeszcze jeden czy dwa słabsze sezony, niczego to zasadniczo nie zmieni — jedynie odroczy ostateczny awans.

    Natomiast liga, która do top 10 zwyczajnie nie pasuje, nawet jeśli chwilowo zapewni sobie uprzywilejowaną pozycję, nie będzie w stanie jej utrzymać. Sam awans nie sprawi również, że tam, gdzie nie ma żadnego pomysłu, ten pomysł nagle się pojawi.

    1. Problem Twoje wypowiedzi jest taki, że zostawiasz złe federacje ze sobą do porównania.
      Nasza liga ma bardzo niewiele wspolnego z liga Rumuńską.

      Te zestawienie pasowałoby bardziej do Grecji. Która za wszelką cenę chce do top10.
      Tam masz zaburzoną strukturę, obniżające się zainteresowanie i walka o władzę, dziwne prawa tv, rosnące zadłużenia, problem z infrastrukturą.

      My nie przemy do top10 zaburzając balans, niszcząc struktury finanse tak jak te większość lig z którymi rywalizujemy.
      Widziałeś raport ESA.
      Jak po takim raporcie i takim rozsądnym wpisie może pisać takie pierdoły.

      Przecież bez top10 teraz my u tak die rozwiniemy! Top10 czy wplywy z UEFa dla nas tak wielkiego i egzystencjalnego znaczenia nie ma jak dla Czechów Greków czy Rumunów.

      My mamy zdrową dywersyfikacje przychodów. Zestawienie nas z Rumunią to pomyłka

      1. Dla niektórych każdy przykład, który nie mówi im, że mają rację, jest złym przykładem. Ja nie pisałem, że struktura ligi rumuńskiej jest taka jak nasza ani że mamy takie problemy z korupcją. Meritum, które przeoczyłeś, było zupełnie inne. Napisałem, że gwarantowane miejsce w LM nie zrobiło z rumuńskiego grajdołka ligi zdrowszej ani bardziej konkurencyjnej, bo organiczne fundamenty mają niewiele wspólnego z jednorazowymi zastrzykami finansowymi. I tutaj jest właśnie największy błąd w rozumowaniu u rankingorzy. Jak słusznie zauważyłeś, jesteśmy sto lat przed Rumunami, choć to ich mistrz grał bez kwalifikacji w LM, a nie nasz, ale to oni dziś oglądają nasze plecy.

        Nie podoba Ci się ten przykład? To pomyśl o APOEL-u — ćwierćfinaliście LM — BATE czy jakimkolwiek innym klubie, który regularnie grał w LM, a mimo to jest obecnie słabszy i biedniejszy od naszej czołówki, bo infrastruktura całej ligi zwyczajnie nie pozwalała mu zbudować czegoś mocniejszego.

        I tak, widziałem raport, a nawet umiem go interpretować w odpowiedniej skali. Finansowo Belgowie są dziesiątą ligą Europy — za wielką piątką, Holandią, Portugalią, Turcją i Rosją. No to porównajmy (mniej więcej): my mamy 294 mln euro przychodów podstawowych, oni 600 mln euro; z transferami oni mają 900 mln euro, a my 363 mln euro. Na szkolenie oni wydają łącznie 78 mln euro, my — 32,5 mln euro.

        Widzisz to? Raport był mega pozytywny i bajeczny, ale jednocześnie pokazuje czarno na białym, że nie mamy jeszcze muskulatury finansowo-organizacyjnej, żeby docelowo myśleć o top 10. Ba, dekadę, dwie, albo i trzy potrzebujemy żeby w ogóle serio myśleć o przegonieniu Belgów. Raport może pokazywać że progres jest gigantyczny, podstawy zdrowe, i jednocześnie że top 10 docelowo to mrzonki. Obie rzeczy mogą być prawdziwe.

        Tak, tak, wiem — Czesi. Po pierwsze, Czesi nigdy nie byliby tam, gdyby Rosja nie została wykluczona, a Rosja nie będzie poza grą wiecznie. Po drugie, to też nie jest do końca sprawiedliwe porównanie, bo Czesi — dobrze wiesz — mają relatywnie mocną czołówkę ligi. To dół i środek, które i tak nie grają w Europie, najbardziej od nas odstają. Ich top Brunesa kupuje za sześć milionów euro, to środek i dół jest biedny jak mysz kościelna. Nie zmienia to faktu, że tak — wydaje się, że na razie są znacznie efektywniejsi w wydawaniu każdego euro niż my.

        1. Nie, Meritum Twojej wcześniejszej wypowiedzi było inne.

          Meritum była krytyka jaką masz wobec niejako postawionej tezy przez rankingorzy o tym by Polska liga miałaby za wszelką cenę awansować do top10 nie ważne, że większość punktów miałoby zostać zebrane przez obrzydzaną przez Ciebie LK (pisanie o Cheat Codach uznaje właśnie za umniejszanie temu pucharowi).

          Jako argument wysunąłeś właśnie Rumunię a dalej Białoruś, Cypr. Udowadniając nie wprost, że wejście do top10 nie przełoży się na rozwój Piłki dla Polskiej federacji.

          Dlatego właśnie ja Ci napisałem, że przykład Rumuni nie ma zastosowania dla Polskiej Piłki bo zbytnio się róźnimy by można na tej podstawie wysnuć wniosek o tym, że Polska liga coś straci albo zaraz zleci na 20-któreś miejsce w lidze.

          Co do przykładu Białorusi, również nie trafiony przykład, gdyż w czasie świetności Bate Borisov Białoruska piłka znalazła się co najwyżej na 19 miejscu w rankingu i żadnych benefitów nie miała z tego że akurat wpompowano kasę na Białorusi w jeden klub. Znów, totalnie nieadektwatny przykład do obalenia tej sugerowanej przez ciebie tezy rankingorzy.

          Cypr, Po raz kolejny wysnuwasz przykład Apoel-u, ale je nie widzę żadnych punktów zbieżnych z Naszymi klubami.
          Ani klimat, ani potencjał – znów nie wiele mi ten przykład daje do myślenia.

          A teraz do tego meritum który napisałeś jakoby to był Twój argument kluczowy odnośnie tego 'grajdołka’ Rumuńskiego.
          No tak, nie zrobiło potentata, bo w przypadku ligi Rumuńskiej(jak i Serbskiej podobnie) było pompowanie kasiorki w jeden-dwa kluby z Bukaresztu, potem korupcja wykradanie brak planu długofalowego.
          Dziś masz zadłużone kluby, małe zainteresowanie kibiców w tamtejszą piłkę, mało talentów, inwestycji itd.
          Nijak to się ma do Naszej Ligi.

          Właśnie dlatego bliżej nam do modelu Norweskiego. Przykład Bodo pokazuje, że przy dobrze zbilansowanym budżecie można iść do przodu. Tam w Norwegii jest stabilizacja finansowa przede wszystkim, a ta stabilizacja w połączeniu z reinwestowaniu pieniądza w szkolenie w rodzimych zawodników pnie ligę do góry.
          Nawiasem mówiąc bardzo mnie martwi tak skuteczne zarządzanie w Norwegii, bo jedynym mankamentem tej ligi jest stosunkowo niska populacja, klimat i to w sumie na tyle jeśli liczyć przewagi między ich ligą a Naszą.

          Po raz kolejny wskazuje Ci, że moim zdaniem niesłusznie spoglądasz zbyt wąską na porównania finansowe lig.
          Bierzesz Pod uwagę wielkość przychodu i na tym opierasz argumentacje. Poprzednio pisałem o Legii ich rozdmuchanych kosztach, teraz pora napisać o federacjach które są przed Nami

          Otóż na ten weźmy tą Belgię, narazie bez porównań wobec Polski
          Raporty jakie ja widze obecnie Na stronie UEFA mówią o Total Revenue dla Belgii następująco:
          2022/23
          Total Revenue – 580 mln
          Wages – 501 mln – Wages/REV -86%
          Wynik -152 mln
          2023/2024
          Total Revenue – 574 mln
          Wages – 512 mln (89%(
          Wynik – -80 mln

          Możesz sobie również poczytać o tej potężnej lidze tutaj:
          https: // www .insideworldfootball. com /2025/02/14/belgian-clubs-continue-bleed-red-ink-racking-e160m-losses-2024/

          https: // sportowefakty.wp.pl/pilka-nozna /1221723/ kryzys-w-belgii-uderza-w-reprezentanta-polski-liga-i-kluby-bez-pieniedzy

          Ta liga tak jak Portugalska, Holenderska Turecka mają potężne problemy z płynnością finansową. Generalnie tam koniunktura jest ujemna i moim zdaniem tym ligom bardziej niż nam top10 jest potrzebne do przetrwania, stąd na przykład prawa tv dla Ligi Holenderskiej powoli centralizują kapitał wokół top3-top5 i idą drogą Ligi Portugalskiej, Greckiej Tureckiej na zatracenie.

          Jestem przekonany, że Polskiej idąc dalej swoją drogą w podobnym klimacie jak Norwegia dogoni szybciej te ligi niż 10-20 czy jak wspomniałeś 30 lat. Ja obstawiam 5-10 lat maks.

          Wiesz dlaczego tak twierdzę? Bo nas broni koniunktura która idzie mocno do przodu pomimo niskiej efektywności w Europie. Nie mam sukcesów jak Grecy, Serbowie, Kazachowie, Norwedzy, Duńczycy, Słowacy, Czesi, Austriacy, Turcy, Rumunii, Szwajcarzy – a mimo to Nasza liga idzie do przodu.

          Parę lat temu nie pomyślałbym że Mistrz Polski będzie roznosił Mistrz Szwajcarii niezależnie kto by nim nie był, dziś praktycznie zrównujemy się z na obecnym etapie dzięki wzrostą z ligą Duńską Szwajcarską Austriacką Szwedzką Norweską Szkocką co jeszcze pare lat temu byłoby nie do pomyślenia i wyobreżania.

          Dlatego moja tez jako rankingorza brzmi następująco
          Top10 patrząc na obecną koniunkturę przyśpieszy Nas rozwój a dodatkowo osłabi ligi które tak silnych fundamentów jak my nie mają tj Grecja Czechy Austria Dania.
          Bo te ligi opierają mocno swój wzrost i byt na wpływach z UEFY, czy to przez wpływy z UEFA, czy też z matchdays, czy też z promocji zawodników.

          Jeżeli dostaniemy się do top10 Nasz rozwój przyśpieszy i jestem przekonany, że nawet jeśli wypadniemy po za top10 co zakładam będzie mogło się wydarzyć, będziemy tam wracać raz po raz, bo mamy jedną z najlepszych w Europie tendencji wzrostowych.

          1. Krzysztofie, jeśli wolisz żyć w oparach złudzeń graniczących z absurdem, to Twoja sprawa. Nie mam zamiaru Cię stamtąd wyciągać. Tak więc na koniec tylko kilka luźnych spostrzeżeń.

            1. Ty wiesz lepiej ode mnie, autora, jakie było meritum mojej wypowiedzi? Ciekawe.

            2. Wydaje Ci się, że gdyby nasz mistrz grał z urzędu w LM, to w ile klubów zostałaby wpompowana ta kasa? No właśnie: w jeden, dwa, góra trzy. Cofamy się do Cypru sprzed dekady.

            3. Oprócz tego, że Norwegia to success story, co skłania Cię do przekonania, że możemy porównywać się z niespełna sześciomilionową, bajecznie bogatą Norwegią, która właśnie dotarła do ćwierćfinału MŚ, ale już nie z niemal dwudziestomilionową Rumunią o podobnym poziomie zamożności co my?

            4. Zresztą nawet nie zdajesz sobie sprawy, że przykładem Norwegii przyznajesz mi rację. Moje meritum polegało na prymacie długofalowej polityki nad doraźnym zastrzykiem finansowym od UEFA. Czyli Twoją intencją jest polemizowanie ze mną, a jako kontrargument podajesz przykład, który popiera moją tezę. Serio?

            5. Podawanie danych z sezonu 22/23 to pułapka. Wiesz, jakie przychody mieliśmy wtedy? O kilkadziesiąt procent niższe niż obecnie. Natomiast przytaczanie danych, których się nie rozumie, to już po prostu samobójstwo. UEFA nie uwzględnia w tych przychodach transferów, czyli podajesz dokładnie tę samą liczbę co ja.

            6. Apogeum Twojego wishful thinking stanowi określenie tych lig jako tworów sztucznie napompowanych przez długi. A czy wiesz, że według ostatniego raportu aż 10 spośród 17 klubów Ekstraklasy, które przekazały dane, zakończyło sezon stratą, a ich łączny wynik netto wyniósł około minus 92 mln zł? Rozumiem, że norweski Krzysztofff na norweskim portalu o rankingu pisze to samo o naszej lidze — sztucznym tworze napompowanym przez dług. BTW, Real Madryt z miliardowym zadłużeniem związanym m.in. z przebudową stadionu czy Barcelona to, jak rozumiem, według Ciebie kluby, które niedługo znajdą się na poziomie Chojniczanki-Zdroju?

            7. Koniunktura w tym sensie, że w końcu zaczynamy generować pieniądze porównywalne z krajami o trzy, cztery, pięć albo sześć razy mniejszej populacji? Nieźle. Dla mnie przypomina to raczej sytuację giełdową, w której niedowartościowane akcje po prostu wracają do swojej właściwej wartości.

            8. Wybiórcze przykłady, wybiórcze przykłady… Przypadkowy mistrz Szwajcarii dostał 0:7 — no, prawda. Z drugiej strony ten sam mistrz Polski przegrał z przypadkowym mistrzem Danii, grającym w połowie juniorami, 1:4 na własnym stadionie. Co zamierzasz wyciągnąć z takich pojedynczych przypadków?

            9. Jedyną tezą, z którą się zgadzam, jest ta, że pieniądze z europejskich pucharów mogą napędzić koniunkturę i przyspieszyć nasz organiczny wzrost — ale tylko i wyłącznie wtedy, gdy istnieją fundamenty tego wzrostu. I to jest w tym raporcie mega pozytywne: w wielu klubach te podstawy już istnieją albo są budowane. Nie we wszystkich, ale w kilku na pewno.

          2. 1. Zawsze możesz zapytać sztucznej inteligencji co miałeś na myśli w pierwszym poście. Ja akurat uważam, że nie wiem co miałeś na myśli, ale mogę wywnioskować i wnioskowałem to z Twojej wypowiedzi. Brzmiała ona w paru wyciętych fragmentach następująco:

            ” Bardzo ciekawy artykuł pojawił się na Weszło na temat upadku rumuńskiej piłki ligowej i reprezentacyjnej. Jednocześnie — choć nie wprost — kompromituje on główną tezę rankingorzy z tego portalu. ”

            „Nie buduje się domu od dachu, jak chcieliby rankingorze. ” – tu jest dalsza krytyka

            i na końcu wnioski i podsumowanie jak to powinno właściwie w twoim odczuciu wyglądać.

            Generalnie składnia wywodu bardzo dobra, tylko jakby zapomniałeś o tym że chciałeś coś udowodnić i obalić mit jednocześnie.

            To jeszcze raz :
            Twoim meritum tej stricte wypowiedzi była krytyka myślenia niejakiego gremium rankingorzy(jakiś byt zbiorowy w twojej głowie), które ponoć głosi że do top10 musimy się dostać za wszelką cenę, bo to da Nam jakiś deszcz pieniędzy.
            Jako kontrargumenty podajesz właśnie Rumunię, która dostała się do top7 nawet po czym z hukiem osunęła się w czeluści rankingu.
            Następnie w drugim poście, tu również jako argumenty=przykłady pod tą samą krytykę wysuwasz Białoruś, Cypr. Czyli znów starasz się obalić mit swojej wymyślonej tezy gremium rankingorzy o top10.
            Dalej przedstawiasz swoją wizję jak to Twoim zdaniem powinno wyglądać.

            2. Wydaje mi się, że Kasa została by wpompowana w 1 klub Polski i zabrana 1 klubowi z innej federacji. Czyli na pewno nad 1 federacją mielibyśmy przewagę finansową.

            3. Do porównań do Norwegii skłania mnie podobna sytuacja ligowa (brak dominatora) , dywersyfikajca pieniędzy z praw tv, pozycja w rankingu – to są cechy wspólne. Różnice są między nimi i Nami jak zauważyłeś jak choćby : Współczynnik młodzieży, rodzimych graczy, populacja. Niemniej na obecną chwilę mniej więcej Polska, Norwegia, Dania, Czechy, Grecja, Szkocja, Austria, Szwajcaria, Cypr to jest ta 3 liga Europejska która rywalizuje na obecną chwilę o miejsaca 10-15.
            '2 liga’ to w moim odczuciu obecnie Portugalia, Holandia, Belgia, Turcja

            Dalej są następnie ligi z 1-2 klubami które potrafią rywalizować z '3 ligą’ lub po prostu ligi przeżywające kryzys : Słowacja, Kazachstan, Azerbejdżan, Chorwacja, Serbia, Węgry, Rumunia, Izrael, Ukraina, Bułgaria,

            Dlatego też na dziś nie widze powodów by Nas porównywać do Rumunii, bo oni nigdy nie odzwierciedlali Naszej ligi, nawet jeśli mają populacją 20 mln.

            4. Moją intencją jest, by ci pokazać że nie ma czegoś takiego jak ta twoja wymyślona tezy którą sobie na potrzebe swojego wywodu stworzyłeś, że Gremium Rankingorzy głosi by kluby Polskie ciśnęły do top10 kosztem utraty płynności lub porzucenia inwestycji w młodzież, czy może jeszcze skoncentrowanie pieniądza wokół jednego klubu.
            Dodatkowo nawet pod taką wymyśloną tezę posługujesz się nie adekwatnymi przykładami które nijak się mają do Polskiej rzeczywistości. Polska się rozwija się a jej rozwój opiera się na paru stabilnych filarach : Wpływy z UEFY(niewielkie), prawa tv, Sponsoring, kibice. Ja ze swojej strony, nigdy nie twierdziłem że awans do top10 to załatwi sprawę, twierdzę natomiast że konkurencyjne ligi które z nami rywalizują o miejsca 9-15 potrzebują LM i wpływów z UEFY bardziej niż my. Czyli zabierając miejsce w LM, odbieramy tlen innym.

            5. Dane dla Belgii miały pokazać, że ta liga nie rośnie. Transfery niekoniecznie dają sie przewidzieć.

            6. Zawsze możesz przeczytać o długu jak on ogranicza funkcjonowanie. Przykłady klubów na poziomie Chojniczanki przez długi : Rangers, Boavista Porto, CFR Cluj, Unirea, Parma, Brescia, Bordeaux, Sochaux znasz?

            7. Nie mieszaj wątków, raz mówisz o bajecznie bogatej Norwagi która ma <10mln populację a potem śmiejesz się z Państw zachodnich? Belgia ma około 12, Portugalia 12, Holandia 16 mln.
            Deprecjonujesz pod swoją tezę by zawszelką cenę chcesz coś udowodnić, zdecyduj się.

            8. Chodzi o to, że kiedyś dla Mnie przynamniej było nie do pomyślenia wygranie z Szwajcarami takim wynikiem. Pamiętam jak kiedyś bodajże Lech grał z FC Basel i komentator mówił jaki to jest 'niedościgniony przykład'. W tamtym czasie choć nie było to tak dawno, dziś wyprzedzamy ligę Szwajcarską w rankingu a nawet jeszcze naszego sufitu nie widzimy.

            9. Dokładnie o tym jest cały ten Twój wywód, szkoda tylko, że zamiast ograniczyć się do fajnego wywodu, tworzysz chochoły wymyślone tezy by obalać jakieś niestworzone mity o tym by istniało jakieś gremium 'rankingorzy', które oficjalnie głosi, że Polska liga ma porzucić obecny model wskutek ciśnięcia do top10.
            Po co to?

        2. „Napisałem, że gwarantowane miejsce w LM nie zrobiło z rumuńskiego grajdołka ligi zdrowszej ani bardziej konkurencyjnej, bo organiczne fundamenty mają niewiele wspólnego z jednorazowymi zastrzykami finansowymi. I tutaj jest właśnie największy błąd w rozumowaniu u rankingorzy. Jak słusznie zauważyłeś, jesteśmy sto lat przed Rumunami, choć to ich mistrz grał bez kwalifikacji w LM, a nie nasz, ale to oni dziś oglądają nasze plecy.”

          W sensie gdzie jest ten błąd? Kto tutaj tak rozumuje? Wszedłem po dłuższym czasie, i widzę, że dalej tu walczysz z jakimiś chochołami. Coś sobie wymyśliłeś i próbujesz to obalić. Za to widzę, że nagle uznałeś, że jednak liga poszła do przodu, a ostatni raport Ekstraklasy nawet określiłeś jako „bajeczny”. To ciekawe, bo jeszcze parę tygodni temu twierdziłeś, że absolutnie nic się nie zmieniło i jest cały czas tak samo, jak było X lat temu. A każdy, kto uważał inaczej, był nazywany – jakby inaczej – „rankingorzem”.

    2. Weszlo to ukropoliniaki i geje, ja bym tam wiecej nie wchodził, gigantyczna fala pierdół i polityki przykrywa tam jakiekolwiek wartościowe analizy.

  2. Jestem oniemiały. Dzisiaj chyba pojawiła się najbardziej jednoznacznie pozytywna informacja — raport finansowy za sezon 25/26 — od zeszłego sezonu, kiedy stało się jasne, że mamy cztery drużyny w pucharach, a tutaj cisza. Jasne, wiem, że to strona o rankingu. Są też tutaj tacy, którzy zgrywają mądrych, choć mylą drzewo z lasem — pieniądze w skomercjalizowanym futbolu mają fundamentalne znaczenie — ale mimo wszystko liczby są tak nadspodziewanie dobre, że myślałem, że ktoś je skomentuje.

    1. Dla ludzi, którzy jeszcze niedawno kłócili się ze mną, że w Ekstraklasie nie istnieje coś takiego jak duopol, ten raport jest kolejnym liściem rzeczywistości: zarówno Legia, jak i Lech przekroczyły 200 mln zł przychodów z podstawowej działalności. I jest to niezwykle pozytywna informacja. Mamy dwa kluby z przychodami na poziomie 50 mln euro. Innymi słowy: istnieje finansowy potencjał na dwa zespoły, które mogą i powinny celować w coroczną grę w LE oraz walkę o top 24. Nie mówimy tutaj o czymś ponad stan.

    2. Istnieje również potencjał na kilka znacznie biedniejszych zespołów, ale w dalszym ciągu generujących przychody na poziomie stałego bywalca przynajmniej w LK — i bynajmniej nie tylko w samej fazie ligowej. W perspektywie rozmontowywanego Rakowa, dzielnika wynoszącego pięć oraz faktu, że do walki o top 12 dwa zespoły nie wystarczą, jest to niezwykle pozytywne.

    O Jagiellonii wszyscy już wiemy. Ale Górnik, który także wygląda na szalenie ciekawy projekt i może się podobać? Na podstawie raportu z poprzedniego roku można było jeszcze sądzić, że jest za krótki finansowo, żeby się tam zadomowić: jeden dobry sezon, wyjmą mu dwóch zawodników i nie będzie miał za co szukać jakościowych następców. Cieszę się, że się myliłem. Siedemnaście milionów euro przychodów podstawowych bez pucharów to już fundament, na którym można budować drużynę pod LK jako coś naturalnego, a nie ekstra.

    Niech mnie nikt źle nie zrozumie. Wiem, że bogata Legia nie gra nigdzie, a biedna Jagiellonia występuje w LE, a nie w LK. Chodzi mi o to, że Ekstraklasa już teraz wygląda z finansowego punktu widzenia na ligę, którą obiektywnie stać na trzy–pięć klubów z realnymi ambicjami europejskimi, za którymi stoją prawdziwe pieniądze, a nie ułańska fantazja. Mógłbym to podsumować tak: w rankingu znajdujemy się powyżej naszego obecnego poziomu sportowego, natomiast nasz poziom sportowy jest poniżej naszego aktualnego potencjału finansowego.

    3. Z innych dobrych wiadomości: bardzo wzrosły wydatki na szkolenie. Lech i Legia wydają na nie po kilka milionów euro — to już naprawdę solidny poziom w skali europy, przynajmniej w kontekście klubów z którymi realnie rywalizujemy — a kolejnych dziewięć klubów przeznacza przynajmniej milion euro. Przykładowo Jagiellonia wydaje około dwóch milionów, a Zagłębie trzech. To dobrze. Wczoraj czy przedwczoraj pisałem, że większość Ekstraklasy za model bierze Cypr, a nie Belgię. Wydaje mi się, że te liczby, a zwłaszcza trend, świadczą o tym, że nie miałem racji.

    1. Dobra to ja skomentuje i wrzucę takie moje najważniejsze obserwacje(będzie to taki skrótowiec dla tych co się nie chce przeglądać), bo każdy znajduje swoje argumenty pod to jak postrzega ligę więc ja też takie znajduję.

      1. Przychody ogółem – Nasza liga w tym sezonie wzrosła o 25%. Bardzo znamienne jest to co o czym często się rozpisuję. Mianowicie jest to fakt, że nasza liga rozwija się w każdym segmencie.
      – wzrost przychodów z transferów o 37%,
      – wzrost w komercji (gadżety koszulki sponsoring) o 25%,
      – z praw tv urośliśmy o 12%, wynika to pewnie bardziej z częstszego grania w Europie, bo kontrakt jest dosyć stabilny z Canał +
      – przede wszystkim przychody z dnia meczowego wzrosły o 30%. z 215 mln do 278 mln. -> to jest bardzo ważny punkt, jeśli nie powiedzieć najistotniejszy moim zdaniem

      Nasza liga w stosunku do 2021/22 jest prawie 2x większa finansowo. W 5 lat wzrośliśmy o 85% i nie przez prawa tv, oligarchów, jakieś nagłe promocje na transferach czy z wpływów z LM :)….
      Urośliśmy w każdym segmencie miarodajnie.
      Ten materiał jest idealny do negocjowania nowej umowy z Canał + czy innym tv podmiotem, widać wyraźnie że wzrosty z tego tytułu już nie nadążają,
      Co ważne, nawet jeśli umowa z praw tv nie wzrośnie jakoś bardzo to i tak nie będzie tąpnięcia bo mamy bardzo dobrą dywersyfikację przychodów co zwiększa stabilność ekstraklasy.

      2. Przychody poszczególnych klubów, zamknę się do pierwszej 5

      1. Legia 290 mln – bez transferów 202 mln -> 5 lat temu Przychody Legi były na poziomie 180 mln.
      Czyli praktycznie Legia ~1,7x więcej przychodów
      2. Lech 248mln – bez transferów 233 mln -> 5 lat temu przychody na poziomie 95 mln. 2,5x Większy niż 5 lat temu
      3. Jagiellonia 169mln – bez transferów 105mln -> 5 lat temu przychodów 36mln!!! , ~ 4,5x więksi
      4. Raków 123mln – bez transferów 104mln – > 5 lat temu przychodów 50 mln, ~ 2,5x więksi .
      5. Górnik 111 mln – bez transferów 79mln -> 5 lat temu ~40 mln, ~ 2,75x więksi,

      5 Naszych klubów finansowo jest minimalnie 2-krotnie większa niż przed 5 laty.
      5 lat temu Legia była jedynym klubem z przychodami >100 mln. Teraz tych klubów jest 5 – a pewnie za 2, 3 lata dojdzie Widzew, Pogoń, może Wisła.
      Najwolniej wzrastała Legia. Jeszcze po przychodach tego tak nie widać, ale Legia utraciła finansową hegemonię, co widać już w tym, że Lech ich wyprzedził w przychodach biorąc pod uwagę tylko podstawową działalność bez transferów.
      Kolejna rzecz odnośnie hegemonii/duopolu. 5 lat temu Legia/Lech była 2x większa w przychodach. a nad 3. Rakowem była 3x Większa. Teraz ta przewaga dopiero w stosunku do Górnika wynosi niecałe 3x.

      Ponadto, dziś Lech ma zdrowsze finanse, lepsze struktury, akademie, więcej sukcesów, mniejsze koszty, zyski itd. Moim zdaniem mamy nieoficjalnego cichego Lidera ligi.

      3. Wskaźnik Wynagrodzeń

      5 lat temu jak sprawdzam sobie raport deloitte, 14 klubów przekroczyło prób 60% stosunku między wynagrodzeniami/przychodów. Nawet nie chce sprawdzać wcześniej co było, ale była to ewidentnie mocno niezdrowa struktura. Ponadto 5 lat temu Zagłębie, Jagiellonia, Pogoń, Piast, Wisła, Śląsk(107%) mocno przekraczali linie 80%.

      Dziś jesteśmy w zupełnie innym położeniu choć wciąż nie jest to najzdrowszy układ, bo 10 klubów przekracza prób 60%, a 80% przekroczyły 3 : Zagłębie, Korona, Widzew(150%- ale doszło dokapitalizowanie spółki)

      Na co jeszcze warto zwrócić uwagę. Np na to że Legia wydaje na koszty administracyjne 25 mln, a na wynagrodzenia ponad 115 mln zł. Wspominam o tym dlatego, że Legia nie ma problemów z przychodami a właśnie kosztami i rozdmuchanymi strukturami co widać właśnie w tym raporcie. I o tym zaraz napiszę.

      4. Koszty operacyjne
      W kosztach operacyjnych króluje Legia – 260 mln –
      Jeszcze wynagrodzenia da się zmniejszyć i pewnie to się dzieje za Papszuna, ale np pozostałe koszty operacyjne mają na poziomie Lecha – 125 mln a podstawowe przychody prawie o 30mln mniejsze.
      Oprócz tego Widzew jest mocno obciążony kosztami, rozdmuchał sobie wynagrodzenia i koncertowo przepalił kasę Pan Dobrzycki.
      Dodatkowo w kosztach warto zwrócić jeszcze uwagę na to, że Jagiellonia i Górnik mają zbliżone koszty na poziomie odpowiednio 87/77 mln i dzięki temu zakładam, że te kluby mają dosyć dużą przestrzeń do rozwoju.

      5. Akademie

      Troszkę mnie na przekór martwią jednak akademie i Capex z nimi związane. Tylko Legia, Lech, Jagiellonia, Motor i trochę Zaglębie przeznaczyja jakieś tam fundusze na inwestycje infrastrukturalne związane z Akademią,
      Fajnie że Legia wydała 30 mln zł Lech 25 mln, ale genereralnie tutaj nie widzę by coś mocniej szarpnęło.

      6 Organizacja meczów – Bilans

      To jest dla mnie najbardziej pozytywna wiadomość z raportu.
      Tylko dwa kluby skończyły poprzedni rok z ujemnym bilansem za matchday. Są to Zagłębie i Wisła Płock.
      Trochę nie ma się co dziwić bo te akurat kluby są w dole tabeli pod względem kbiców, zapełnienia czy łącznej frekwencji, niżej jest Raków który stadionu nie ma i Piast którego zjada Górnik kibicowsko.

      Z raportu wynika również, że jesteśmy 7 ligą w Europie pod względem kibiców i mamy więcej followersów niż Eredvisie czy Szkocka liga, gonimy Turcję, Portugalię(która pewnie zgarnia też rynek Amerykański, Afrykański) .

      I na koniec Bobek, odnośnie Twojego zdania o duopolu. Duopol nie ogranicza się tylko do przychodu, Trzeba jeszcze mieć zdrową strukturę przychodów/Kosztów. Jeśli Legia mając przychód 290 mln ma -18 mln wyniku netto, a Jagiellonia mając 170 mln przychodu ma 77 mln na plusie to jaką dominację konkretnie mamy na myśli? Kto ma nad kim przewagę? To wygląda jak walka ze otyłego 120 kg gościa z 70 kg kick-boxerem.

      Moje zdanie odnośnie tego duopolu jest takie, że nie ma takiego. Może była hegemonia Legii przed paroma laty, ale ta Era się skończyła

      Natomiast raport jest fantastyczny polecam sobie przeczytać.

      1. @Krzysztofff

        „I na koniec, Bobek, odnośnie do Twojego zdania o duopolu. Duopol nie ogranicza się wyłącznie do przychodów. Trzeba jeszcze mieć zdrową strukturę przychodów i kosztów. Jeśli Legia, mając 290 mln zł przychodów, wykazuje 18 mln zł straty netto, a Jagiellonia, mając 170 mln zł przychodów, jest 77 mln zł na plusie, to jaką konkretnie dominację mamy na myśli? Kto ma nad kim przewagę? To wygląda jak walka otyłego, 120-kilogramowego gościa z 70-kilogramowym kickbokserem”.

        Legia miała przychody podstawowe na poziomie ponad 200 mln zł — niemal dwukrotnie wyższe od przychodów Jagiellonii. Uważam, że trudno o zdrowszą bazę przychodową. Natomiast to, że zasoby te są zarządzane w sposób mało efektywny, z wielką szkodą dla polskiej ligi, jest niestety prawdą.

        Z argumentem opartym na tym, kto był „na plusie”, się nie zgodzę. Oczywiście wypracowanie takiego zysku to wielka rzecz, ale nadal jest to wynik jednego sezonu — anegdota, której nie można mylić z szerszą perspektywą. Lech również miał tylko 4 mln zł zysku netto. Rozumiem więc, że naszymi naturalnymi czempionami są Jagiellonia (+77 mln) i Górnik (+21 mln)?

        To tak, jakby powiedzieć, że gospodarczo Rosja jest silniejsza od USA, ponieważ jej dług publiczny wynosi tylko około 15% PKB wobec 122% w przypadku Stanów Zjednoczonych. Przy tak wysokich przychodach podstawowych Legia ma bardzo prostą drogę do rentowności w krótkiej perspektywie: optymalizację kosztów.

        Wracając jeszcze do duopolu: począwszy od sezonu 2013/14, czyli okresu zbieżnego z danymi przedstawionymi w tym zestawieniu, rozegrano 13 sezonów. Sześć mistrzostw zdobyła Legia, a cztery Lech. Oznacza to, że w 10 z 13 przypadków, czyli w ponad trzech czwartych sezonów, mistrzostwo Polski zdobył jeden z dwóch najbogatszych klubów. To jest faktyczny duopol — na szczęście nie tak zabetonowany jak w wielu innych ligach.

        Co do akademii, jestem zadowolony. Rok temu wydatki wyniosły 97,7 mln zł, co oznaczało spadek o całe 9% względem poprzedniego roku, mimo rekordowych wówczas przychodów. Wzrost do aż 142 mln zł to nie tylko odbicie po tamtym spadku, lecz także jasny sygnał, że liga zmierza w kierunku zwiększania nakładów na szkolenie, a nie ich ograniczania.

        Oczywiście chciałbym, żeby mniej klubów ponosiło jedynie symboliczne wydatki. Fajnie byłoby również, gdyby Górnik przeznaczał na szkolenie trochę więcej. Po poprzednim raporcie nie spodziewałem się jednak niczego dobrego poza Lechem, dlatego jestem pozytywnie zaskoczony.

  3. Pewnie dla naszych klubów ,żeby punktowali to LK. Ale max dla nas 12 miejsce to i tak dobrze.
    W Lidze Europy nabiorą doświadczenia ,ale także są to lepsze i znane kluby.
    Oczywiście Norwegia i Dania gonią , ale utrzymamy 12 miejsce. Myślę , że Lech i Jaga powalczą o playoff.
    Jaga ma Ararat pewne 3 pkt bo jak nie z nimi to z kim. Lech zagra z Bayerem który pewnie przyjedzie drugim garniturem,
    Na spokojnie wygrali z Celje 2:0.

  4. Naszło mnie jeszcze takie przemyślenie – czesto sie tutaj spieramy odnoscie czy lepsze LK czy LE lub LM, bo to bo tamto.
    I dzisiaj wpadłem, zadne odkrycie Ameryki, na to, iz roznica jest taka, ze gdy awansujesz do LM to pomimo braku punktów ( zapewne byłoby ich niewiele lub nawet wcale) zarabiasz grubą kase, nie do zarobienia nawet przy fantastycznym sezonie w LK.
    Natomiast mam wątpliwosci czy przy kiepskim sezonie w LE, zarobisz wiecej kasy niz niezle grając w LK. Bo raz, ze stadiony sie zapełniają gdy wyniki są, a nie dostajesz w łeb mecz za meczem. Więc i kasa z dnia meczowego wygląda totalnie inaczej. A pytanie ( nie liczyłem tego) czy jak wygrasz 4 spotkania, 2 przegrasz w LK to wyjdziesz lepiej niz powiedzmy 2 wygrane i 1 remis i 5 porazek w LE.

    POdsumowując chodzi mi o to, ze czysto finansowo do LM zawsze warto awansować to juz do LE moze sie okazać, ze nie tyle nie zarobisz więcej, co być moze nawet mniej.
    I podkreslam, bo niektórzy mają tutaj uczulenie – chodzi o sam aspekt finansowy, bo czysto sportowo wiadomo, ze lepiej zawsze być wyżej.

    1. Pamiętam, że ktoś na tej stronie pisał, że w sezonie 2024/25 Legia zachodząc do ćwierćfinału LK zarobiła identyczną kwotę, co 29 po fazie ligowej LE Maccabi Tel-Aviv (2-0-6). W LK można pewnie więcej zarobić za sam wynik sportowy, bo rzeczywiście różnica w kwotach za wygrany mecz czy remis nie jest duża, ale o ile wiem, największą różnicę robią prawa telewizyjne.
      Druga sprawa: dobre wyniki drużyny tylko po części wpływają na frekwencje. Największe znaczenie ma w zasadzie… rywal, co od lat potwierdza się w Poznaniu, gdzie praktycznie niezależnie od wyników na mecz z Legią (zawsze najdroższy w sezonie, ze specjalną kategorią cenową) stadion zapełnia się w 90-100 %.
      Frekwencje w zeszłym sezonie wyglądały tak (dane za KKSLech.com):
      Lech-Breiðablik (24859 kibiców)
      Lech-Crvena zvezda (39743)
      Lech-Genk (25443)
      Lech-Rapid (24779)
      Lech-Lausanne (19728)
      Lech-Mainz (28139)
      Lech-KuPS (15172)
      Lech-Szachtar (36290)

      Średnia frekwencja w europejskich pucharach wyniosła 26 769 kibiców. Ledwo dwa razy przyszło więcej niż 30k, także tak. W tym sezonie spodziewam się, że na mecz z Bayerem będzie blisko 40 tysięcy, na Sunderland koło 30k, Ferencváros jakieś 25-28, a na Torrense przyjdzie pewnie koło 20, albo i mniej (szczególnie, jeśli będzie zimno, a Lech już straci szanse na awans).

    2. Oczywiście, wszystko da się policzyć. Przychody klubów z UEFA i z matchday są niemal całkowicie przejrzyste. Natomiast pozostają jeszcze elementy bardziej oniryczne typu pokazanie Mońki lub Kozubala (akurat nie wczoraj) na tle rywali z Anglii a nie Austrii, i związane z tym potencjalne frukta (akurat Lech ma historię bezpośredniej sprzedaży zawodników na Wyspy).

      Wpływy z biletów: Lech już sprzedał ok. 15 000 pakietów na LE, to przychód w okolicach €1.2 – 1.4m netto. Do tego dojdzie zapewne niezła sprzedaż na pojedyncze mecze (Bayer i Sunderland).

      W ogólnym rozrachunku na 100% masz rację, że nie w każdym przypadku LE > LK pod kątem finansów.
      Polecam w ogóle lekturę raportów finansowych UEFA, jedna mega ciekawa rzecz jaka z nich wynika to to że o ile pieniądze w LM są z innej galaktyki względem LE, o tyle dysproporcja w przychodach UEFA jest jeszcze większa na korzyść LM – czyli w dużym skrócie i tak dosypuje trochę $$ do LE względem tego ile znaczą finansowo te rozgrywki.

    3. Lepsi przeciwnicy w LE – a zawsze warto grać z lepszymi, mimo surowej lekcji… która nasze kluby właśnie odebrały.

  5. Kolejna sprawa – nie wiem ile bedzie takich wieczórów z bilansem wynoszącym „0” po kolejce, ale trzeba sie przygotowac na to, ze jeszcze moze tak być. I nawet jesli kolejek mamy sporo, bo siedem, to nasz dorobek wcale nie musi być jakiś przyjemny po fazie ligowej.
    Tak na dobrą sprawę, to na zwykłą logikę, oddaliliśmy się od awansu z top24 po tych spotkaniach. Tym bardziej, ze kilka zespołów niespodzianki zrobiło, a moim zdaniem to bedzie potrzebne do wyjscia z grupy.

    I jeszcze jedna rzecz – przestrzegam przed mysleniem, zeby dopisywac 3 pkt przy wszystkich rywalach bardziej w naszym zasiegu, jak np. OFI czy Torrense. To będą wyrównane spotkania i zebranie kompletu punktów bedzie tak naprawdę sporym wyczynem. Oczywiscie, ze chcac wyjsc z grupy trzeba liczyc, że się uda.
    Ale absolutnie nie nalezy byc zaskoczonym, jesli tak sie nie stanie.

  6. Co do samych spotkań – podsumowałbym to prosto – totalnie bez historii. Oprócz pierwszej połowy Jagi, która tez nie była jakaś wybitna, tak naprawde w tych dwumeczach wyglądało to słabo. Czy powinno to dziwic? chyba nie.

    Mamy też dobry przykład dlaczego ja uwazam, ze bedzie cięzko na dłuzszym dystansie rywalizowac z ligą grecką czy turecką – zderzenie naszych najlepszych druzyn i ich, roznica jakości widoczna gołym okiem. Mniejsza o wynik, bo ten w pojedynczym spotkaniu moze byc przerózny, ale jakość mozna ocenić juz po jednym spotkaniu i ona sie nagle nie zmieni z meczu na mecz ( w przeciwienstwie do wyniku). Mowa oczywiscie o czystych umiejętnosciach piłkasrkich – nie poziomie determinacji, woli walki itd, bo tego w poszczególnych spotkaniach naszym druzynom pewnie odmowic nie mozna.

  7. Sami tego chcieliśmy – tak należało by chyba zacząć. Chcielismy awansu do lepszy rozgrywek i mierzenia się z lepszymi rywalami. Przy czym mam wrażenie, ze spora cześć piłkarskiej społeczności nie rozróżnia dwóch podstawowych, fundamentalnych wręcz dla oceny, rzeczy – czym innym jest awans do LE czy LM, a czym innym granie na poziomie LE czy LM.
    Widać ewidentnie, ze spora część ludzi uznaje to za to samo, a to zdecydowanie tym samym nie jest.
    Dlatego nie za bardzo rozumiałem odgórne zakładanie przez niektórych ze bedziemy punktować podobnie jak w LK.

    Ja od dawna powtarzam, ze sam awans nie oznacza wskoczenia na poziom danych rozgrywek. To raz. I ze nie mozna postawić takiej tezy po jednym roku, zeby to miało podstawy merytoryczne. Tylko kilka lat grania na tym samym poziomie i robienie jakichs wyników potwierdza, ze prezentujesz ten właśnie poziom. U nas takich druzyn jeszcze nie ma, bo byc nie moze, skoro dopiero od paru lat w ogole zaczynamy grać większą ilością zespołów w fazach grupowych/ligowych.

  8. Oglądałem mecz Olympiacos – Jagiellonia, wynik zasłużony, choć Jagiellonia z Pululu mogłaby ich nieco ostudzić. Niewiele zabrakło. Można się z tym jakoś pogodzić.
    Meczu w Londynie nie oglądałem, wynik jest niestety porażający, patrząc że to mistrz Polski. Utwierdza to mnie już w 100%, że siła polskiej ligi jest w granicach 15 – 20. miejsca, a ranking jest niemiarodajny przez swoje odchylenie w kierunku Conference (ukłon dla mniejszych federacji).

    1. Ja bym powiedział że bardziej 12 – 18. miejsca, choć to trochę didaskalia. Topowa drużyna czeska wczoraj też zaliczyła łomot, z tym że u siebie z Belgami, Norwegowie od początku FL w zasadzie na zero. Szkoci koszmarnie dołują. Trzeba się mocno zaprzeć i do końca stycznia wejść w moduł obserwatora, zostawiając sobie wnioski na koniec całej fazy. Co nam pozostaje po takim tygodniu:)

    2. Oprócz wyniku Lecha, warto zerknąć również na statystyki meczu.
      Posiadanie piłki, strzały, strzały celne mniej więcej po równo.

        1. Ktoś w ogóle zna genezę określenia „stuprocentowa sytuacja”? Dla mnie to najbardziej debilny zwrot współczesnego sportu. Żaden inny język piłki który rozumiem (a kilka rozumiem) nie ma odpowiednika: po angielsku mówi się clear chances, no ale to znaczy coś innego (i jest bliższe realiom).

          Mi to wygląda na jakąś pojebaną kalkę z rosyjskiego sprzed kilku dekad, którą teraz powiela kolejne pokolenie dziennikarzyn i kibiców.

  9. Druga rzecz jest odnośnie szans na play-off

    Jagiellonia ma teraz mecze z Ararat, Anderlech, Levski – W tych meczach musi wycisnąć 8 pkt 😀
    Innymi słowy dostała 3 kluczowe mecze na początku
    Jak się nie uda to chociaż 7 – moim zdaniem jak będą mieć 6 pkt to szanse na Playoff będą średnie, wszystko poniżej 5 to szanse NA Play-off będą iluzorycznej.

    Natomiast Lech
    dostał na ostatnie 3 kolejki kluczowe mecze – Ferencvaros, torreense, OFI creta.
    Tak więc do 6 kolejki dobrze by było uzbierać choć 3 pkt.

    1. Ciezko bedzie w trzech meczach zrobić 8 pkt 🙂 Ale to tak bez spiny, dla żartu, wiadomo, chodziło o 9 pkt. Moim zdaniem to bedzie spory wyczyn zeby wygrac wszystkie te spotkania. Jak bedzie 7 to bede wniebowzięty. Nawet chyba 6 brałbym w ciemno, bo wcale nie uwazam ze tak sie stanie. Ale zgadzam się z postawionymi tezami w komentarzu.

  10. Progres nie ocenia się tylko względem Siebie. Oczywiście względem Samego siebie zawsze łatwiej ocenić czy jest progres/regres niż wczoraj dziś rok temu itd.

    Przez ostatnie sezony zrobiliśmy zauważalny progres patrząc gdzie byliśmy kiedyś, jakie mieliśmy budżety, jakie wpływy z praw tv, kibiców, ile płaciliśmy piłkarzom itd.
    Ranking to odzwierciedlił, bo rzeczywiście zanotowaliśmy wzrost Naszej ligi.
    Natomiast ja uważam, że jeszcze są dwie (przynajmniej) potencjalne punkty odniesienie do których można oceniać skalę progresu
    – względem innych
    – względem pewnej normy/standardu

    W tym sezonie dwa Polskie kluby weszły do LE – która w moim uznaniu jest standardem normą na najbliższe lata uwzględniając nasze budżety zainteresowanie do której powinniśmy dążyć by się tam utrzymać.
    LM powinna być od czasu do czasu LE jako pewien standard w którym gramy punktujemy walczymy

    Na teraz w meczach tego standardu mieliśmy dwa mecze póki co, więc żadne na wyrost wnioski nie powinny padać. Finalna ocena na ile nasz progres względem tego standardu czyli odległość między nami a linią nazwaną „poziom LE’ został zmniejszony przez ostatnie lata będzie można wyciągnąć dopiero po 4 kolejkach a finalnie po 8.

    Wiemy już z poprzednich lat, że osiągamy poziom LK i nawet potrafimy go przekroczyć (top 8 Legia Raków).
    Więc Mecz z Mistrzem LK 23/24 i Mistrzem LK 25/26 były fantastycznym sprawdzianem

    Moje pierwsze obserwacje wbrew wynikom są jednak całkiem pozytywne.

    Lech potrafił grać w piłkę, utrzymać się przy niej stworzyc sytuacje i przy odrobinie szczęścia mieć wynik 5-3. Nie jest to może powodu do jakieś chluby, ale moim zdaniem można było zobaczyć jakość w tym meczu po obydwu stronach(oczywiście o jakości CP wiedzieliśmy).
    Druga obserwacja już czysto taka bardziej personalna: Ishak niestety ma najlepsze lata za sobą, wciąż daje nieco mentalnie drużynie i na dziś cel nr 1 transferowy – to silny rozsły zawodnik- czy to w ataku czy na DP czy do środka nie wiem. Jednkaże twierdzę, że w tym meczu brakowało takiej czystej męskiej gry siłowej, jaką widziałem w CP gdy Wallemarki czy inni tacy po prostu się odbijali od tych rosłych graczy z 'Anglii’, albo gdy zawodnik CP robił zastawę i chłopcy z Lecha musieli obiegać zawodnika bo była dysproporcja siły fizycznej i masy. Kondycyjnie natomiast Lechici utrzymali poziom.

    Piłkarsko(technicznie) jednak różnica między Lechem i CP nie była tak wielka, Stąd widać było momentami płynną grę która potrafiła zaskoczyć CP.

    Natomiast co do stałych fragmentów gry, tak w Lechu jest problem, bo znów moim zdaniem jest za mało fizycznych dużych i silnych zawodników w lechu. Wczoraj w tym meczu tak samo jak w meczu z Górnikiem czy teraz CP wynikają te problemy z stałymi fragmentami. Mamy mało graczy którzy łatwo się nie dadzą przepchnąć.

    Drugi mecz to Olympiakos- Jagiellonia

    I znów tutaj wydaje się, że Jagiellonia przeciwstawiła się Olympiakosowi. Jednkaże dla mnie, wynik był lepszy niż gra.
    Znów Jagiellonia potrafiła ugryźć z kontry. Jednakże taki poziom niefrasobliwości w wykonaniu Jagielloni był dla mnie niespotykany. Ja rozumiem, że taki był pomysł na mecz, ale wygląda na to że nie do końca się przygotowano na taki nacisk Olympiakosu.

    Kolejna obserwacja to obserwacja względem CP-Lech. Lech i Jagiellonia mieli swoje sytuacje. Wydaje się że Jaga prezentowała się równie dobrze w sytuacjach co Lech. No nie, Lech ewidentnie okazje bramkowe miał mocniejsze.
    Dla przykładu: Lech miał xG 1,13 bramki w pierwszej połowie naotmiast wykonanie tych sytuacji (XGot) to już 0,07 – tak słabo został wykonany strzał zawodnika(Ishaka).
    Z drugiej strony mamy Jagę : xG 0,48 bramki w pierwszej połowie natomiast wykonanie 0,68 Xgot.

    Podpieram się tą statystyką, bo mam takie wrażenie że Jagiellonia o wiele lepiej potrafi realizować swój zamysł w ofensywie i swoje sytuacje wycisnąć z nich więcej.

    Druga obserwacja piłkarska : Olympiakos piłkarsko był dwa poziomy wyżej w tym meczu od Jagielloni. Nie dlatego że grali jakoś super, tylko Jagiellonia grała momentami w obronie strasznie poniżej poziomu nawet LK, tyle strat po wyprowadzeniu to mogło się skończyć katastrofą w stylu Jegbe.

    Trzecia obserwacja: Uważam, że te wyprowadzenie jest ciekawe, ale o wiele gorzej oceniam drugą połowę w której cofnięto się by bronić 1-1. Uważam, że na takiego rywala który gra u siebie i mam takie ciśnienie to było harakiri taktyczne- coś jak w meczu Anglia-Argentyna.

    I w sumie to tyle jeśli o moje obserwacje względem poziomu LE.
    Uważam, że jesteśmy bliżej niż kilka 2-3 lata temu. Jeszcze Ani Lech, ani Jagiellonia dla mnie to nie poziom Wisły sprzed lat. Natomiast Lech chyba jest mimo wszystko bliżej tego poziomu.
    Czekam na dalsze mecze, szczególnie u Siebie.

    1. Odniosę się tylko do początku, czyli progresu nie ocenia się tylko względem samego siebie.
      Otóż: jeśli porównujesz się do innych i czujesz i inni są lepsi, to jest to szkodliwe i podświadomie zaniżasz swoją samoocenę. Jeśli natomiast porównujesz się do grupy, która jest od Ciebie słabsza, to zaczynasz się czuć lepszym od innych, co jest również szkodliwe i toksyczne dla Ciebie, Twoich bliskich i społeczeństwa.
      Jedyne zdrowe porównywanie się, to jest porównywanie się do siebie z przeszłości.

      1. Ślimak porusza się szybko wolno, jaki progres zrobił. Czy jest szybki szybszy względem innych ślimaków, mrówek ludzi?

        Zawsze ważne jest również spojrzenie 'boczne’ z perspektywy, jeśli myślisz ze zdrowym jest porównywanie tylko do Siebie to jesteś po prostu w błędzie.

          1. No to idź powiedz lekarzą dziecięcymi jak badają na siatkach centylowych wzrost i wagę dziecka że to niezdrowe podejście.

          2. Ale by nie było,

            Nie podważam, że porównanie względem Siebie jest niewłaściwe, bynajmniej. Uważam po prostu, że nie żyjemy w próżni i trzeba brać różne punkty odniesienia. Tak się robi właściwe analizy. Skupianie się tylko na własnej osobie bez spoglądania na zewnątrz i z innego punktu odniesienia nie daje pełnego obrazu oceny.

            To tyle z mojej strony. Pozdrawiam.

  11. Wbrew pozorom mecz Lecha nie układał się tak, żeby było 4:0. Z gry to było bardziej takie 1:0, może 2:1, ale jak się rozdaje w pucharach takie prezenty jak Yegbe i Murawski, to na dobry rezultat nie ma co liczyć. Wychodzi przy okazji też to, że Pereira, Ishak, wspomniany już Murawski to są gracze na Ekstraklasę i ogórki w rodzaju KuPS-u, a do gry z poważnymi oponentami już się nie nadają.
    Jagiellonii szkoda, choć tu z kolei z przebiegu meczu nie zasługiwali nawet na remis.

    1. Z Murawskim zawsze tak było – nigdy nie przekroczył poziomu ESA, co doskonale widać po całej jego karierze. A mam do niego dużą sympatię, bo mentalnie na pewno daje drużynie sporo.

      Ishak to jest trochę dramat. Legenda klubu, dla mojego pokolenia raczej największa, wczoraj wyglądał bardziej jak oldboy.

      1. To samo co Ishaka dotyczy też Imaza w Jadze… Kocham legendy, doceniam, co zrobili dla swoich klubów, ale ich czas wyraźnie dobiega końca… Powinni już powoli szykować się do zejścia ze sceny „niepokonani”…
        Tylko, że… póki co nie widać godnych następców.

      2. Tak. Od odejścia Karlströma jest problem w środku pola. Momentami wypełniali go sam Murawski (który złapał formę życia na jesieni 2024) oraz Ouma (przez jakieś 2,5 od transferu i kilka meczów pod koniec sezonu). Jak na razie Berggren też go nie rozwiązał, ale myślę, że spokojnie jest w stanie to zrobić, jeżeli wróci do tego, co prezentował w Rakowie.
        Druga konkluzja jest taka, że czas Ishaka, Pereiry i Murawskiego w klubie dobiega już końca- laurka, zdjęcie do antyramy i ,,cześć, było miło”. W klubie jak rozumiem już się na to wcześniej przygotowali i stąd sprowadzenie Agnero. No ale cóż, chłop nie wypalił i teraz sprowadzenie dobrego napastnika w następnym lecie będzie celem nr 1.

        1. Ishaak.mial najlepsze liczby w ubiegłym sezonie , od momentu przyjścia do Lecha. Niestety złapał kontuzje – i teraz dopiero odbudowuje formę. W zeszłym sezonie grał cały sezon. A teraz już skreślamy. ..?

          1. Niestety metryka nie kłamie: 33 lata na karku i widać po nim, że już nie nadąża za tempem gry w Europie. Szacunek szacunkiem, ale trzeba wiedzieć, kiedy zejść ze sceny. W tym sezonie prawie same słabe występy. No i na miejscu samego Miki zastanowiłbym się poważnie nad pójściem na Bliski Wschód, żeby dorobić coś na emeryturę, pokopać sobie spokojnie raz w tygodniu bez spiny. Ogólnie różnicę uzmysłowił mi mecz z FC Thun, w którym Ishak nie wystąpił, a zamiast niego w ataku biegał Sajjadmanesz. No niebo a ziemia, jeśli chodzi o motorykę.

  12. Szkoda Jagi, bo mogła mieć remis, a tak nie ma. Nie liczyłem na to że Lech zremisuje z Crystal Palace.
    Doliczając wirtualnie punkty po pierwszych kolejkach LM i LE, to Grecy są 10, Czesi 11, a Polska na 12. Mamy przewagi 7,05 pkt nad Danią.
    Zaciekawiła mnie różnica między Turcją a Holandią, teraz jest 2,3 pkt, ale gdyby doliczyć punkty za miejsce to w tym momencie jest 1,3 pkt różnicy, tam też będzie ciekawie

    1. z jednej strony tak, a z drugiej czy Ajax, PSV i Feyenord są aż tak duzo lepsze od Fener, Galaty i Besiktasu? No raczej niekoniecznie. A juz szczególnie w ostatnich latach, bo kiedyś to owszem.

      1. Ajax nie pozbierał się do dziś po (zbyt) bajecznej kampanii LM 2019, po której giganci rozkupili mu cały zespół.
        Smutna prawda zespołów z tej półki, z takim FC Porto czy Sportingiem byłoby to samo. Realnie najwięksi przegrani utworzenia Ligi Mistrzów na początku lat 90-tych.

        1. W zasadzie nie kupili nikogo na miejsce de Ligtów i de Jongów, tylko wzięli Gravenberghi z u21. Zarobili wtedy z 150 mln na transferach. Mogli tym obrócić.

  13. Nasze wyniki w tej kolejce są kiepskie a patrząc szerzej spadniemy na 12 miejsce byle nie niżej bo brakuje nam atutów =zespołów konkurenci.maja po 4 a my 2 druzyny a terminarz jaki mamy każdy zna. Takie ofi kreta pucharowy nowicjusz zaczyna fl od wygranej z zespołem z Bundesligi a nasi nowicjusze przepadli w kwalifikacjach

    1. są najgorsze możliwe, bo przecież nie da sie miec gorszych niż dwie porażki. Natomiast max na co liczylem to remis z Grekami. Więc nie jestem specjalnie zaskoczony.
      OFI, na nasze nieszczescie, robi robote dla swoejgo kraju. Juz to nie raz wspominałęm, ze nawet jesli ranking nie pokazuje jednoznacznie, to jednak czołowka ligi greckiej i tureckiej jest sporo przed naszą. W tych krajach jedynym głownym probleme jest zarządzanie kasą, co jakiś czas są tam z tym spore problemy, przez co kluby wpadają w turbulencje. Ale wymiar tych klubów jest nieporównywalnie większy niż naszych.

  14. Bodo i Viking w sumie 1-8 z niemieckimi drużynami, a Lillestroem porażka z drugoligowym Torrense. Czy liga norweska została zweryfikowana?

    1. chyba ciezko o weryfikacje w pojedynczych spotkaniach, bardziej po fazie ligowej cos takiego by mozna powiedzieć. Sam fakt awansu dwoch klubów z jakiegokolwiek kraju spoza top 9 jest sporym sukcesem.

    2. Jeśli chodzi o ligę norweską to w ciągu 2 sezonów wprowadzili tyle zespołów do LM co my w ciągu 36 lat (ostatni raz 10 lat temu). Tyle tytułem weryfikacji ligi norweskiej na tle polskiej.

      1. Tak jeśli to jest twoje główne kryterium, to w Twojej głowie za ostatnią 5-latkę jesteśmy za Kazachstanem.

        Chcesz powiedzieć, że Polska liga jest gorsza od ligi z Kazachstanu czy Azerbejdżanu?

        1. Trudne pytanie bo polskie zespoły na arenie europejskiej miały okazję pokazać swoja siłę wyłącznie w Lidze Konferencji.
          W Lidze Mistrzów nie grały, w Lidze Europy-biorąc obecny i ostatnie 4 sezony: 8 spotkań, 6 porażek, 1 remis, 1 wygrana.
          To trochę jak pytanie czy mocny zespół z 2 ligi (trzeci poziom rozgrywkowy) jest lepszy od zespołu okupującego miejsce spadkowe w Ekstraklasie.

          1. Przychodzi moment, że trzeba będzie pokazać swoją siłę w wyższych rozgrywkach niż Liga Konferencji. Jeżeli nie będziemy w stanie nic pokazać w Lidze Europy czy Lidze Mistrzów to te nasze wysokie miejsce w rankingu nabite punktami w LK będzie mocno na wyrost. Jak 5 miejsce Reprezentacji za czasów Nawałki przed MS 2018. Inny mechanizm, ale podobny rezultat.

  15. Ja od siebie tylko króciutko, bo mnie wkurzyli dzisiaj strasznie komentatorzy.
    Jak to jest, że wczoraj Jagiellonia, która poza 3 kontrami w pierwszej połowie nie potrafiła nic wykreować (zero strzałów w drugiej połowie) i średnio co 5 min zaliczała stratę w okolicy własnego pola karnego przy wyprowadzeniu piłki, była wychwalana pod niebiosa ze grę jak równy z równym – a dziś Lech grając długimi momentami w piłkę, mając kilka dogodnych sytuacji i gdzie rywal de facto skończył golem ponad połowę dobrych okazji, był już od 0-1 jechany za słabą grę i różnicę klas?
    Wiem, że wynik robi swoje, wiem że inaczej się gra pod wysokim pressingiem, który stosowali Grecy (bo Crystal Palace jednak tak wysoko rzadko podchodziło), no ale kurczę bez przesady…

    1. bo ludzie często dostosowują narrację do wyniku, co jest oczywiście absurdalne.
      To jest zresztą zmora dzisiejszych czasów w rozmowie o piłce. Czasami róznica bedzie wynosić jednego kopnięcia 5 cm obok słupka z prawej i lewej strony i nagle wszystko inne, co zrobiono tak samo, jest oceniane totalnie inaczej. Co jest oczywiście totalną bzdurą.
      Ostatecznie to jest tak naprawdę kwestia założen co i jak chcemy osiągnąć. Lech już nie raz był biczowany, ze próbuje grać swoje z lepszymi od siebie rywalami, Jaga od jakiegoś czasu stara się dostosować, tak zeby wyciagnąć maxa. Oczywiśćie mówię o pucharach. Aczkolwiek Lech też juz nie gra tak naiwnie jak kiedyś, przy czym bardziej mysle o ekstraklasie, bo tam nie kazdy błąd ma duze konsekwencje, w przeciwienstwie do europejskich rozgrywek, co wczoraj było widac az za dobrze.

    2. W mediach dominuje polaryzacja – wiedzieli, że po Aarhus było mnóstwo hajsu z tej wtopy (nie dla klubu, ale dla mediów, bo popularność = reklamy = hajsy), także tutaj opłacało się jechać, że zdech. Przykład? Wejdź sobie na yt i jakiekolwiek opinie po tym meczu – sporo komentarzy, ej wynik zły, ale gra nie była aż tak zła -> i nawet taki baicik opłaca się dziennikarzom, bo komentarz to często łapka w górę i sub, i tak to się kręci.
      O Jadze jakoś było rzeczowo i co? Nikt już nie rozmawia o tym meczu.

  16. Błędy Lecha w defensywie kompromitujące. Całe szczęście, że przy samobóju Yegbe był spalony, bo razem z tą swoją asystą dla Crystal Palace zaliczyłby występ rodem z memów. Nie mogę się wyzbyć wrażenia, że Lech pod kątem mentalu jest cały czas bardzo kruchy. Jak coś nie idzie to tam pojawia się duża nerwowość. Mało było też widać chęci do zmiany wyniku w drugiej połowie. Oczywiście świat się dzisiaj nie skończył, ale w kolejnych spotkaniach trzeba zagrać o wiele lepiej.
    Jagiellonia zaprezentowała się szczególnie w pierwszej połowie nieźle, choć też miała problemy w defensywie. Pressing Greków sprawiał jej niemało problemów. W drugiej połowie było już granie na przeczekanie i to niestety się nie udało. Olympiakos nawet z problemami to rywal bardzo groźny. Zresztą drugi przedstawiciel ligi greckiej, który wydawał się zespołem bez wielkich perspektyw w LE pokazał, że nie można go lekceważyć.

  17. Nie czytając innych komentarzy – ogół użytkowników miał rację, a ja nie:) Bardzo, bardzo dużo nam brakuje do poważnie grającej II połowy Premier League. W ogóle jest w tym coś dziwnego i Nielsowego, że jak Lech się rozsypuje to na całego – na 0:4, 1:4, albo po prostu na wynik który rywalowi jest potrzebny. Jagiellonia Siemieńca tak nie ma.

    Torrense wyjazdowa wygrana, Fradi wyjazdowa wygrana. Top 24 nagle zaczęło wyglądać wyraźnie mniej wyraźnie, mimo że porażka z Palace musiała być wkalkulowana w całą kampanię:)

    1. To nie kwestia mentalna, tylko raczej podejścia. Lech Frederiksena nie szuka półśrodków, „sposobu” czy „zabicia meczu”, tylko chce zawsze wykorzystywać jakość piłkarską. Powoduje to, że jak dostanie trochę lepszego rywala, takiego który robi to o pół tempa szybciej, to tak się to może skończyć. Z drugiej strony, jak ma swój dzień, i trafi przeciwnika, który będzie trochę wolniejszy w reakcjach, to może być jazda w drugą stronę, jak ostatnio z Thun. To nie jest przypadek, że Lech notuje tyle wysokich wyników w obie strony. I nie jest ani tak słaby, ani tak mocny, jak niektóre z nich sugerują. Po prostu przy takim graniu nawet stosunkowo niewielka różnica może spowodować, że pójdzie to w jedną albo w drugą stronę. Jak Lech zrobi wszystko dobrze, to przeciwnik nie wie co się dzieje, ale wystarczy, że na którymś etapie ktoś gdzieś się minimalnie spóźni, i już jest akcja przeciwna.

      Jeśli chodzi o Aarhus, to tam Duńczycy mieli po prostu fart życia. Tak uważałem po meczu i nadal tak uważam (późniejsze wyniki obu ekip to zresztą niejako potwierdzają). Natomiast pozostałe pucharowe porażki pasują do tego schematu. Różnią się detalami, ale mają wiele cech wspólnych. Tylko że z drugiej strony masz też wyniki typu 7-0 z Thun, 8-1 z Puszczą, 5-0 z Jagiellonią, 5-2 i 4-0 z Legią itd. Ja zdecydowanie wolę takiego Lecha, niż męczącego bułę z założeniem „byle nie stracić”. Pomimo bolesnych porażek (tych co już za Lechem i tych co pewnie jeszcze przed nim), moim zdaniem na dłuższą metę jest to bardziej rozwijające. I wg mnie Lech w ogólnym obrazie podnosi jakość swojej gry.

      Jednak są elementy, z którymi niezmiennie ma problem, np. stałe fragmenty. Akurat ostatnio z Jagą udało się wyrwać zwycięstwo po rożnym, ale generalnie Lech sam nie robi z nich wielkiego użytku, a do tego jeszcze kiepsko broni i prawie każdy rzut rożny to jest pożar. W najlepszych pucharowych sezonach, tych z poprzedniej 'epoki’, większość kluczowych goli strzelał po rożnych/wolnych – i to nie jest żadna przesada, serio. Teraz nie dość, że zdarza się to bardzo rzadko, to jeszcze sam traci w ten sposób kluczowe bramki (dzisiaj z Crystal Palace, wcześniej z Aarhus na dogrywkę, z Crveną Zvezdą również gol z rożnego zmienił obraz, o ostatnim meczu z Górnikiem już nie ma co pisać).

  18. Jak dla mnie to Jagiellonia zdobędzie maksymalnie 7 punktów (jeszcze zobaczymy jak rozwinie się sytuacja po tym kwasie, który zrobił Adrian SMS Siemieniec).

    W przypadku Lecha maks to 9 punktów, ale może być i 6 i też nie będę zdziwiony.

    Poczekam jeszcze trzy kolejki z większymi wnioskami.

  19. Cóż, wizualnie Lech nawet wyglądał, ale indywidualne błędy i brameczki wpadały szybciutko. Podobały mi się te pułapki na odbiór piłki.

    Natomiast Jaga na drugi biegun, długie piłki – szkoda, wystarczyło tylko trochę pograć piłką by wytrącić Greków z uderzenia. Mam wrażenie, że taki Ferencvaros by nie przegrał w tym meczu. Ale jak się wysyła smsy do sędziów to tak teraz jest…

    1. Dunkel – ten tekst z smsami zbędny, nic nie wnosi. TAki Ferencvaros by sie zaprezentowal inaczej, nie byłoby widac takiej przepasci w jakosci, a czy by przegrał czy wygrał to nie wiadomo, bo to nie jest przeciez zadna potęga, tylko solidny nizszy sredniak europejski.

      1. Bardzo dużo wnosi – jeśli Adrian nie zostanie ukarany, to za 3 2 1 wielu Piszczków uzna, że spokojnie można „pogadać i uzgodnić”, potem najwyżej się przeprosi i okaże skruchę i nic się nie zmieni w ich życiu.

        Ferencvaros jest drużyną podobnie wycenianą na tm jak Jagiellonia, stąd porównanie. Złapałem się na tym, że wymieniałem sobie drużyny, które „na pewno” by ugrały co najmniej remis w Pireusie, ale nie, to było bez sensu, bo drużyny były znacznie lepiej wyceniane.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *