europejskie puchary statystyki

Kolejna wysoka porażka Lecha, pierwsze zwycięstwo Jagiellonii w fazie ligowej LE

Lech kolejny raz przyjął bagaż czterech goli, a Jagiellonia odrabia straty już po raz drugi w tym sezonie.

Lech Poznań – Bayer 04 Leverkusen 0:4
  • Druga z rzędu pucharowa porażka 0:4. To pierwszy taki przypadek w wykonaniu Lecha, choć pod względem straconych goli w dwóch kolejnych meczach bywało gorzej (0:5 i 2:5 w dwumeczu z Duisburgiem). To też pierwszy sezon, w którym Lech traci po cztery gole w trzech meczach (wcześniej także z Crystal Palace i Aarhus).
  • Jedna z najwyższych porażek Lecha u siebie, ze względu na liczbę straconych goli gorzej było tylko ze Spartakiem Moskwa i Genkiem (po 1:5).
  • Czwarta porażka Lecha z Niemcami, tylko ze wspomnianym Duisburgiem była wyższa. Nadal nie wygrał on z klubami z tego kraju, do czterech przegranych dochodzą jeszcze remisy po 1:1 z Borussią Mönchengladbach i Mainz.
  • Piąta kolejna porażka Lecha na poziomie fazy grupowej lub ligowej LE, licząc także sezon 2020/21.
  • Niels Frederiksen poprowadził Lecha w pucharach po raz 24. i zrównał się z rekordzistą wśród trenerów tego klubu – Johnem van den Bromem.
Jagiellonia Białystok – Ararat-Armenia Erywań 3:1
  • Pierwsze zwycięstwo Jagiellonii w fazie ligowej Ligi Europy, 10. w tych rozgrywkach licząc też eliminacje i 25. ogółem w pucharach. Na tym etapie poprzedni raz wygraliśmy 30 listopada 2023, kiedy Raków pokonał 1:0 Sturm Graz.
  • To trzeci mecz w tym sezonie z udziałem Jagiellonii, w którym wygrywa zespół, który stracił pierwszego gola. Wcześniej było tak z Rangers (wygrana Jagiellonii 2:1) i Olympiakosem (zwycięstwo Greków w tych samych rozmiarach). W sezonie 2024/25 były łącznie cztery takie mecze (porażki po 1:4 z Bodø/Glimt i Ajaksem oraz zwycięstwa 2:1 z FC København i 3:1 z TSC Bačka Topola), a we wszystkich pozostałych sezonach nie zdarzyło się to ani razu.
  • Pierwszy mecz Jagiellonii z zespołem z Armenii. Po porażce Legii 1:2 z Noah i remisie Śląska 3:3 w rewanżu ze „zwykłym” Araratem, można znów odnotować zwycięstwo polskiego zespołu nad Armeńczykami.
  • Aleksandar Ćirković zagrał w Jagiellonii po raz pierwszy w europejskich pucharach.
  • Kamil Jóźwiak, Rodrigo Conceição i Ousmane Sow strzelili swoje pierwsze gole dla Jagiellonii w pucharach. Tylko Jóźwiak z tego grona miał już wcześniej trafienie w pucharach, w barwach Lecha z Pelisterem Bitola (3:0). Po tym, jak strzelanie w Jagiellonii koncentrowało się najczęściej na dwóch lub trzech zawodnikach, obecnie rozkłada się ono już na 10 strzelców w 6 meczach. Każdego z ostatnich 9 goli Jagiellonii strzelił inny zawodnik.

Informacje i niektóre statystyki na temat klubów znajdują się również na przeznaczonych do tego podstronach: Lech, Jagiellonia

Udostępnij:

27 komentarzy

  1. Panowie nie oszukujmy się, utrzymanie 12 miejsca jest praktycznie nierealne, tym bardziej mając jedynie 2 zespoły i to w dodatku w Lidze Europy! Na Turcję i Grecję nawet nie warto patrzeć, bowiem od 3-4 lat regularnie punktują na poziomie 11-12 pkt (Grecja w kolejnych roku pozbędzie sie sezonu z 2pkt wiec w praktyce TOP 10 na kolejne sezony jest marzeniem z innej planety, bo po tym sezonie zanosi sie, że ta strata będzie wynosić koło 10 punktów!!!!

    Pozostają wiec 11 i 12 miejsce. Dla mnie bitym faworytem do 11 miejsca jest… DANIA! Przejrzałem terminarze tych druzyn w kolejkach 3-6 i jesli nie ugrają tam 5pkt+ 2pkt bonusów za miejsca to bede mocno zdziwiony. Do tego dorzucą 2pkt w fazie pucharowej i maja juz łącznie 14pkt!!! Chcąc sie utrzymać nad nimi potrzebujemy 8pkt…. tylko gdzie je mamy ugrać skoro to aż 10 zwycięstw + 0.5 pkt bonusowych za miejsca ( czyli np pozycje 18 i 22)! Więc zapomnijmy o 11 miejscu!

    Wiec w praktyce pozostaje szansa na 12 miejsce, ale tutaj Czesi mają spory Handicap nad nami z powodu 4 drużyn. Slavia w LM ma tak ciężki terminarz, że nie powinna ugrać więcej niż 3-4 pkt. To samo Jablonec w LK… wiec oba zespoły nie powinny zebrać bonusów za miejsca. Patrzę na terminarz Sparty Praga i Viktorii Pilzno i powiem, że łatwe mecze to już mieli! Jesli wejdzie ktoś do TOP 24 to raczej tylko Sparta i to w dodatku z ostatnich miejsc.. wiec bonusy za punkty znikome! Aby z nimi powalczyc Lech musi ugrać te 8-9 pkt a Jagiellonia 9-10 i załapać sie do fazy pucharowej i bonusy! Wtedy będzie wszystko na żyletki… a decydujący może być mecz 8 kolejki ligowej Viktoria Pilzno – Jagiellonia!

    Norwegowie raczej bez szans na 12 miejsce…. Gdyby mieli 2-3 zespoły w LK to może byliby w stanie to zrobic ale mają tylko… jeden i to bardzo przecietny Brann!

    Tylko CZECHY z nami walcza o pozostanie w TOP 12! I polecam sledzić wyniki tych ekip! Ten sezon był kluczowy w kontekscie walkie o wysokie miejsca a my… juz go zepsuliśmy w eliminacjach! Gdyby taki Górnik czy Raków zagrały w LK i uciułały tam po 7-8 pkt to konsekwencje byłyby mniejsze a tak ten sezon będzie się ciągnął długo za nami… i te 5-6 pkt w rankingu przekresli szanse na wysokie miejsca w kolejnych latach. No chyba, że w kolejnym roku zrobimy 5/5 mając 3 ekipy w LK to bedzie szansa….

    Zresztą nie wiem czy zauważyliście ale miejsca 11-15 to błędne koło… Masz 1 zespól wiecej wiec punkty dziela sie przez 5 a nie przez 4. Zespoły nie graja od wczesnych rund eliminacji wiec mają mniej punktów. To powoduje, że musisz w fazach ligowych nadrabiać straty… i jesli masz 1-2 zespoły to tracisz dystans do ekip z miejsc 16-20! W taki sposób Austria, Szwajcaria czy Szkocja wylądowały na tych miejscach! Za 2-3 lata Polska, Norwegia czy Dania wylecą z TOP 15 a te wspomniane drużyny tam wrócą…. Tak jest od wielu lat!

    1. Nawiązując do ostatniego akapitu – to prawda, aczkolwiek widziałem pozytywne komentarze, że to dobrze, bo jest ciągła rotacja w top 15. My mamy taki zapas punktów, że w najbliższym czasie nam nic nie grozi, ale na przykładach innych krajów widać, że rzeczywiście żeby utrzymać tę piętnastkę potrzeba przynajmniej 3 drużyn w fazie ligowej i to solidnie punktujących (powiedzmy co najmniej faza pucharowa LE / ćwierćfinał LK). 2 drużyny to za mało.

      1. Ostatni akapit, od wielu lat jest ta rotacja, lecz nigdy w tej rotacji nie uczestniczyła Polska.

        Jesteśmy w top15 pierwszy raz!

        Druga rzecz, od strony rankingu i puntkowania do niego to słuszne przytaczasz argumenty, jednakże warto się zastanowić skąd rosnąca siła Polskiej Ligi, Ja wiem zaraz będę czyta, że to jest ten 'cheat code’ z LK. Jednakże nie byłoby tego gdyby nie wzrost finansowy Naszej ligi.

        My generalnie na obecnym etapie zrównujemy się z ligą Duńską, Szwajcarską, Czeską, Szkocką Norweską itd.

        Mamy lepsze perspektywy i wciąż śmiem twierdzić, że nawet jeśli w ciągu 2-3 sezonów stracimy pozycję to bardzo szybko tam wrócimy, bo te ligi poczynając od Portugalskiej w dół po prostu puchną, oni idą w dół i tego pociągu nic nie zatrzyma.

        Możecie mieć rację że na ten moment nie ma podejścia do tych lig, dajcie jeszcze troszkę czasu Polskiej lidze, nawet choć ten 1 sezonik z 12 miejscem, ok?

        1. Wyjąłbym poza nawias ligę norweską, która ewidentnie idzie do góry, jak cała norweska piłka (na każdym poziomie, od młodzieżówek przez kluby po kadrę A), a także Belgię jeśli miałeś ją na myśli – kluby na pewno nie idą w dół.

          1. Zgoda,

            Rzeczywiście fundamenty czyli podstawy strukturalne, szkółki i akademie Norwegia ma na wyższym poziomie. Norwegia to najzdrowsza z lig bym powiedział. Bardzo duży konkurent do 'top10′ na przestrzeni najbliższych 10 lat.

            Belgia, kluby idą w górę sportowo bo są w dużej mierze taką ligą promującą zawodników, a kluby mają strategie multi-club ownership to jest jakiś sposób i pomysł na ligę.

            Niemniej jednak Belgia tak jak i Portugalia ma bardzo dużo zadłużonych po uszy klubów. To zaskakujące ale oni też jadą 'po bandzie’.

    2. Masz rację nam brakuje drużyn bo mamy tylko 2 gdy inni 4 i nie mamy nikogo w LKEgdzie o punky troche łatwiej niż w LE więc ciężko będzie obronić te 12 miejsce najważniejsze żeby jakoś punktować nie wybiegajmy za daleko poki co lech cos musi ugrać z angolami a jaga z Belgami

  2. Chyba potwierdza się to o czym cały piszę a czego Czytelnicy bloga nie chcą przyjąć do wiadomości. Polski futbol klubowy od pewnego czasu (już nie będę się powtarzał od kiedy) znajduje się w potężnym kryzysie. Albo nasze zespoły muszą zadowalać się występami w podrzędnym, trzeciorzędnym, dziadowskim pucharku (gdzie i tak zdarzają się kompromitacje) albo zupełnie sobie nie radzą w lepszej Lidze Europy (a nawet jak sobie radzą jak wczoraj Jagiellonia to tylko dlatego że mecz grało się u siebie i z zespołem z Armenii).

    1. W takim razie Duński również jest w kryzysie w takim razie, wpędziliśmy go tam my chyba trochę, bo mają obecnie 4 drużyny i grają w LK. Nie powiem Szkocki Szwajcarski czy Szwedzki też nie wygląda oszałamiająco. Bardzo ciekawy i prężnie rozwijający się jest futbol Austriacki który ma 18 PKT różnicy do Nas.

      Tak i to ten kryzys.

      Z innych które wcześniej w historii były przed Nami : Rumuński Bułgarski Węgierski Cypryjski futbol też jest fantastyczny.

      Z innej beczki Polecam również na dodatek sprawdzić sobie raport UEFY odnośnie kibiców, transferów i % zapełnienia stadionów.,

      https: // ectcl.uefa.com /2026

      Możmey rozmawiać krytykować, ale chciałbym prosić by ta krytyka miała jakieś podstawy a nie bo kiedyś Wisła z Parmą wygrała.

      1. @Krzysztofff Aha, no można i takie podejście przyjąć. Że te nasze osiągnięcia z okresu, który z takim rozrzewnieniem wspominam (2002/2003-2016/2017) to były wyniki ponad stan. A to co gramy od sezonu 2020/2021 to jest nasz normalny poziom, który powinniśmy zaakceptować. Czyli 1/4 finału LK i faza ligowa LE to jest nasz sufit.

        1. Dokładnie tak twierdzę,

          Wygrane Wisły czy awans drugi Legii do LM miały charakter epizodyczny.

          Nawet fakt że mieliśmy 2 drużyny w LE miało charakter epizodyczny.

          Byliśmy takim dzisiejszym Kazachstanem Azerbejdżanem a nas współczynnik i ranking przy wiśle bazował na 1 drużynie i nie odzwierciedlał poziomu ligi.

          nie mieliśmy stadionów, kibiców, kluby były zadłużone i każdy ciut bogatszy menago niczym z Footbal mangera z workiem pieniędzy mógł sobie stworzyć dream team w PL i zgarniac mistrzostwa garściami. Nie było budowania struktur sportowych akademii strategii długofalowej.
          było kupowanie za kupę hajsu jak na owe czasy najlepszych grajków w PL i tyle jeśli chodzi o strategie.

          Niestety kołderki finansowe 'owych; manago były za krótkie w porównaniu do krezusów z Turcji, Oligarchów z UKR ROS, kapitału państwowego z Białorusi, Węgier o kapitalistach z zachodu nie wspominiając.

          Takie to były złote czasy Polskie Piłki

          1. @Krzysztofff To ja inaczej zapamiętałem tamten okres. To nie były epizody, ale w miarę regularnie udawało się nam grać na wiosnę w PUEFA/LE (najdłuższa przerwa była między sezonami 2003/2004 i 2008/2009, teraz ta przerwa jest znacznie dłuższa). Chyba przypomnę. 2002/03 Wisła 1/8 PUEFA. 2003/04 Groclin 1/16 PUEFA. 2008/09 Lech 1/16 PUEFA. 2010/11 Lech 1/16 LE. 2011/12 Wisła i Legia 1/16 LE. 2014/15 Legia 1/16 LE. 2016/17 Legia 1/16 LE. Czyli łącznie 8 awansów. Od sezonu 2017/2018: 0 (słownie zero).

          2. A o jedna drużyna startowała tylko w pucharach? To co opisujesz to 8 startów na 15 lat czyli 8/60 prób mniej więcej tak?

            To co opisujesz

          3. @Krzysztofff Oczywiście że więcej niż 2 drużyny startowały w pucharach. Ale z tych co startowały to jedna (a raz nawet dwie) była w stanie coś ugrać, jakoś zaznaczyć obecność w Europie. A teraz żadna…

          4. @Marcin, a Ty widzisz coś za oknem, czy zasłoniłeś zasłony/żaluzje w 2017 i od 9 lat już do Ciebie nie dociera światło słoneczne? Wyłączyłeś wtedy też radio i TV? W internecie coś tam bazgrzesz, więc chyba nie do końca trafiłeś na bezludną wyspę…
            Pomijam milczeniem Twoje wysrywy o kryzysie polskiej piłki klubowej, pisane w momencie jej rzeczywistego rozwoju czy wręcz boomu… Ale mam pytanie – dasz jakąkolwiek szansę naszym dwóm przedstawicielom w LE? One maja jeszcze 6 kolejek do rozegrania, to tyle, co w LK cała runda FL… Czy gdy oba kluby wyjdą z FL LE i zagrają na wiosnę dalej, to przestaniesz już pierdolić te swoje kocmopoły o kryzysie i jaka to Polska była wielka przed 2017, a później już tylko żużel i popioły?

          5. @kikimora Niech chociaż jeden załapie się do top24 to będzie znak, że wróciliśmy do poziomu sprzed kryzysu.

          6. Zdajesz sobie Marcin sprawę, że obecna Liga Europy pod względem poziomu jest tak z półkę, albo nawet dwie wyżej od Ligi Europy/Pucharu UEFA sprzed tych 10 lat? Wtedy w LE grało prawie 50 drużyn, teraz 36, a mocne kluby z top 5 dostają miejsce z automatu i nie mogą wcześniej poodpadać w eliminacjach np. trafiając na siebie. 1/4 w LK to obecnie większy sukces, niż 1/16 dawniej w LE. Przykładowo Legia żeby zagrać w 1/16 LE za Skorży kilkanaście lat temu musiała w grupie ograć Rapid Bukareszt i Hapoel Tel Awiw, czyli nawet nie najlepsze drużyny z Izraela i Rumunii. Parę lat temu Lech żeby zagrać w 1/4 LK musiał ograć Villarreal, Austriaków, Izraelczyków, Szwedów i przede wszystkim Bodo. W zeszłym sezonie polskie kluby na drodze do 1/4 LK miały Fiorentinę i Szachtar do ogrania w fazie pucharowej.

          7. @realna ocena Liga Europy od czasu wprowadzenia Ligi Konferencji (Europy) wbrew pozorom wcale nie jest aż tak dużo mocniejsza od dawniejszej LE. Bo część silnych zespołów z dawnej LE zamiast do nowej LE trafiła do LK(E) co nie zmienia faktu że Liga Konferencji jest zdominowana przez przeciętne lub słabe zespoły co sprawia, że jej poziom jest wyraźnie niższy od dawnej LE. I Lech nie musiał pokonywać Villarrealu i zresztą tego nie zrobił (przypomnę, że Villarreal wygrał grupę a Lech awansował z 2. miejsca). Hapoel Tel Awiw, który został wtedy wyeliminowany przez Legię, to był zdobywca Pucharu Izraela, czyli nieprzypadkowy zespół. Moim zdaniem nie ma co na siłę szukać usprawiedliwienia dla słabszych występów naszych drużyn.

        2. Ach, te złote czasy polskiej piłki w latach 2002-2017, te legendarne boje Wisły z Levadią, Karabachem i Dynamem Tibilisi, Lecha ze Stjarnanem i Żalgirisem, Jagii z Irtyszem Pawłodar i Gabalą, Legii z Vectrą WIlno, Cracovii ze Szkendiją, wspaniałe oraz w pełni zasłużone 20-25 miejsce w rankingu, sezony bez polskiego klubu na jesień w pucharach, a to wszystko podsumowane wybitną grą reprezentacji pod wodzą Smudy i Fornalika oraz wybitnymi popisami naszych asów w zagranicznych klubach z Niedzielanem w NEC na czele. Ach, te piękne czasy już niestety nie wrócą, ale na pewno zostaną w naszych sercach.

          1. @realna ocena Ty chyba zapomniałeś, że w tamtym okresie trafiło się Euro 2016 skoro wątek reprezentacyjny wplątałeś do dyskusji o naszej lidze i klubach.

          2. No i to Euro w 2016 było takim samym przypadkowym epizodem jakie trafiały nam się w piłce klubowej, co ci koledzy wcześniej wytłumaczyli już. Przed tym Euro w większości ci sami piłkarze skompromitowali się w eliminacjach do mundialu w Brazylii, po Euro skompromitowali się podczas mundialu w Rosji. Po latach możecie sobie wyciągać pojedyncze mecze albo turnieje, ignorować całą resztę porażek i robić propagandę jaka to potężna była wtedy polska piłka, ale każdy trzeźwo myślący, kto pamięta całokształt naszych wyników wtedy na przestrzeni paru lat, wie że to wcale nie były dobre czasy.

          3. Smutne a jakież prawdziwe.

            a kto nie miał dziadka który mówił „Za komuny to było nam tak dobrze”

  3. 2x po 0:4 Lech….
    No cóż terminarz Lecha wygląda zabójczo…
    Mają Sunderland u siebie, Benficę a wyjeździe i Royal Union na wyjeździe.
    Potem „teoretycznie” mecze w zasięgu z Ferencvarosem, Torreense i OFI, ale nawet 9pkt z tymi zespołami przy obecnym bilansie bramkowym to raczej nie da awansu do kolejnej fazy. Do zimy daleko do tego trójmeczu, ale Lech musiałby jakiś remis uciułać z Anglikami lub Belgami, żeby choć jakiś cień szansy został.

    JAgiellonia swoje zrobiła, ale kontroli nad tym meczem brakowało moim zdaniem, no ale zwycięzców się nie linczuje 🙂
    Jagiellonia odwrotnie do LEcha, mecze o wszystko ma na początku a nie na koniec fazy. Wygrana z Anderlechtem i Levskim dadzą szansę na awans, a w kolejnych meczach Jagiellonia (Sunderland, Crystal Palace, Lyon, Pilzno) musi liczyć na jakiś remis, żeby te 10pkt uzbierać. Najbardziej w zasięgu mają Pilzno na koniec, ale to dopiero w styczniu.

    Dużo się może jeszcze wydarzyć.

    1. Sunderland wczoraj dopiero po 90. minucie zamknął mecz z portugalskim drugoligowcem. Moim zdaniem należy oczekiwać jakichś punktów, ewentualnie bardzo wyrównanej walki. Jeśli Lech (znów) jej nie nawiąże, to będzie świadczyło o skandalicznie niskim poziomie przygotowania mentalnego do LE – oczywiście to idzie na konto Nielsa.

    2. Też patrzyłem sobie terminarz i szczerze to jednak Lech ma cięższy od Jagi. Nawet te drużyny z Portugalii i Grecji nie wyglądają na tak słabe, jak myślałem po losowaniach. Chociaż nadal wierzę w te 9-10 pkt Lecha i Jagi to jednak będzie wyrównana walka o te top24 myślę. Dobrze, że Lech z Grekami gra na wiosnę, może zaliczą dołek akurat na wiosnę, bo aktualnie to Grecy są w gazie. I tak samo jak Wojtek uważam, że z Suderlandem Lech może powalczyć. Oba poprzednie mecze zabiły albo głupie błędy, albo miękkie karne. Jak dla mnie oba karne podytkowane wczoraj nie powinny mieć miejsca. Pierwszy 50/50, drugi no kurna obaj się trzymali, do tego dostał z łokcia i zanurkował Czech. Żałosne. Suderland wydaje się półkę niżej niż Bayer. Przy lepszym szczęściu i nie popełnianiu takich błędów jak z Crystal jest szansa. Ale potrzeba najpierw wygrać w weekend do poprawy mentalu.
      Jaga natomiast ma decydujące mecze przed sobą, szkoda że z Grecji nie udało się 1 pkt przywieźć, ale liczę na pyknięcie Anderlechtu jedną bramką i z Levski 2:0. No i w takim wypadku, jakiś szczęśliwy remis później lub po prostu pojechanie Czechów, chociaż chyba też czas działa na korzyść Jagi, bo za duże zawirowania aktualnie, a mecz o najlepszą miejsce gramy z nimi na wiosnę. Będzie dobrze :). Czesi już mogą nie grać o nic ten mecz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *