Liga Konferencji

Polskie kluby poznały rywali w fazie ligowej LK

Jesienią czekają nas 24 mecze z udziałem polskich zespołów w fazie ligowej Ligi Konferencji. Dziś odbyło się losowanie tego etapu i wiadomo, z kim zagramy, choć na dokładną kolejność trzeba będzie poczekać.

Losowanie fazy ligowej Ligi Konferencji

Rywale Legii
  • Szachtar Donieck (wyjazd),
  • Sparta Praga (dom),
  • NK Celje (w),
  • Lincoln Red Imps (d),
  • Samsunspor (d),
  • Noah (w).
Rywale Lecha
  • Rapid Wiedeń (dom),
  • Rayo Vallecano (wyjazd),
  • FSV Mainz (d),
  • Lincoln Red Imps (w),
  • Sigma Ołomuniec (w),
  • FC Lausanne-Sport (d).
Rywale Jagiellonii
  • AZ (wyjazd),
  • Rayo Vallecano (dom),
  • RC Strasbourg (w),
  • KuPS (d),
  • Shkëndija Tetowo (w),
  • Ħamrun Spartans (d).
Rywale Rakowa
  • Rapid Wiedeń (dom),
  • Sparta Praga (wyjazd),
  • Omonia Nikozja (w),
  • Zrinjski Mostar (d),
  • Sigma Ołomuniec (w),
  • CS U Craiova (d).

Kompletny zestaw wszystkich drużyn znajduje się w poniższej tabeli:

  Rywale
Klub Koszyk 1 Koszyk 2 Koszyk 3 Koszyk 4 Koszyk 5 Koszyk 6
Fiorentina Rapid (w) Dynamo (d) Mainz (w) AEK Ateny (d) Sigma (d) Lausanne (w)
AZ Slovan (d) Crystal Palace (w) Jagiellonia (d) Drita (w) AEK Larnaka (w) Shelbourne (d)
Szachtar Legia (d) Shamrock Rovers (w) Rijeka (d) Aberdeen (w) Breiðablik (d) Ħamrun (w)
Slovan Bratysława AZ (w) Rayo Vallecano (d) Strasbourg (d) KuPS (w) Shkëndija (w) Häcken (d)
Rapid Wiedeń Fiorentina (d) Lech (w) Omonia (d) Zrinjski (w) Raków (w) Craiova (d)
Legia Szachtar (w) Sparta (d) Celje (w) Lincoln (d) Samsunspor (d) Noah (w)
Sparta Praga Legia (w) Shamrock Rovers (d) Rijeka (w) Aberdeen (d) Raków (d) Craiova (w)
Dynamo Kijów Fiorentina (w) Crystal Palace (d) Omonia (w) Zrinjski (d) Samsunspor (w) Noah (d)
Crystal Palace AZ (d) Dynamo (w) Strasbourg (w) KuPS (d) AEK Larnaka (d) Shelbourne (w)
Lech Rapid (d) Rayo Vallecano (w) Mainz (d) Lincoln (w) Sigma (w) Lausanne (d)
Rayo Vallecano Slovan (w) Lech (d) Jagiellonia (w) Drita (d) Shkëndija (d) Häcken (w)
Shamrock Rovers Szachtar (d) Sparta (w) Celje (d) AEK Ateny (w) Breiðablik (w) Ħamrun (d)
Omonia Rapid (w) Dynamo (d) Mainz (d) Drita (w) Raków (d) Lausanne (w)
Mainz Fiorentina (d) Lech (w) Omonia (w) Zrinjski (d) Samsunspor (d) Craiova (w)
Strasbourg Slovan (w) Crystal Palace (d) Jagiellonia (d) Aberdeen (w) Breiðablik (d) Häcken (w)
Jagiellonia AZ (w) Rayo Vallecano (d) Strasbourg (w) KuPS (d) Shkëndija (w) Ħamrun (d)
Celje Legia (d) Shamrock Rovers (w) Rijeka (w) AEK Ateny (d) Sigma (w) Shelbourne (d)
Rijeka Szachtar (w) Sparta (d) Celje (d) Lincoln (w) AEK Larnaka (d) Noah (w)
Zrinjski Rapid (d) Dynamo (w) Mainz (w) Lincoln (d) Raków (w) Häcken (w)
Lincoln Legia (w) Lech (d) Rijeka (d) Zrinjski (w) Sigma (d) Ħamrun (w)
KuPS Slovan (d) Crystal Palace (w) Jagiellonia (w) Drita (d) Breiðablik (w) Lausanne (d)
AEK Ateny Fiorentina (w) Shamrock Rovers (d) Celje (w) Aberdeen (d) Samsunspor (w) Craiova (d)
Aberdeen Szachtar (d) Sparta (w) Strasbourg (d) AEK Ateny (w) AEK Larnaka (w) Noah (d)
Drita AZ (d) Rayo Vallecano (w) Omonia (d) KuPS (w) Shkëndija (d) Shelbourne (w)
Breiðablik Szachtar (w) Shamrock Rovers (d) Strasbourg (w) KuPS (d) Samsunspor (d) Lausanne (w)
Sigma Fiorentina (w) Lech (d) Celje (d) Lincoln (w) Raków (d) Noah (w)
Samsunspor Legia (w) Dynamo (d) Mainz (w) AEK Ateny (d) Breiðablik (w) Ħamrun (d)
Raków Rapid (d) Sparta (w) Omonia (w) Zrinjski (d) Sigma (w) Craiova (d)
AEK Larnaka AZ (d) Crystal Palace (w) Rijeka (w) Aberdeen (d) Shkëndija (d) Häcken (w)
Shkëndija Slovan (d) Rayo Vallecano (w) Jagiellonia (d) Drita (w) AEK Larnaka (w) Shelbourne (w)
Häcken Slovan (w) Rayo Vallecano (d) Strasbourg (d) Zrinjski (w) AEK Larnaka (d) Shelbourne (w)
Lausanne Fiorentina (d) Lech (w) Omonia (d) KuPS (w) Breiðablik (d) Ħamrun (w)
CS U Craiova Rapid (w) Sparta (d) Mainz (d) AEK Ateny (w) Raków (w) Noah (d)
Ħamrun Szachtar (d) Shamrock Rovers (w) Jagiellonia (w) Lincoln (d) Samsunspor (w) Lausanne (d)
Noah Legia (d) Dynamo (w) Rijeka (d) Aberdeen (w) Sigma (d) Craiova (w)
Shelbourne AZ (w) Crystal Palace (d) Celje (w) Drita (d) Shkëndija (w) Häcken (d)

oznaczenia: d – dom, w – wyjazd

Kolejność przeciwników jest przedstawiona zgodnie z listą koszyków. Rzeczywisty układ spotkań będzie znany po ogłoszeniu szczegółowego terminarza przez UEFA, co nastąpi najpóźniej w niedzielę.

Mecze fazy ligowej LK są zaplanowane na 2 i 23 października, 6 i 27 listopada, a także 11 i 18 grudnia.

Zespoły zostaną sklasyfikowane w jednej dużej tabeli.

Miejsca od 1 do 8 dają bezpośredni awans do 1/8 finału.

Zespoły z miejsc 9-24 zagrają w rundzie barażowej w lutym o awans do 1/8 finału.

16 stycznia nastąpi losowanie tej rundy, gdzie zespoły z miejsc 9-10 trafią na zespoły z miejsc 23-24, 11-12 na 21-22, 13-14 na 19-20 i 15-16 na 17-18.

Po tej rundzie nastąpi losowanie całej drabinki pucharowej do końca sezonu. Ostatnie 12 zespołów fazy ligowej (miejsca 25-36) definitywnie odpadnie z rozgrywek.

Udostępnij:

426 komentarzy

      1. To nic nie daje. Strona główna działa, ale forum już nie. Jak wchodzę na forum bezpośrednio to wyskakuje 404, a gdy chce przejść przez stronę główną klikając select w lewym górnym rogu to nie ma w ogóle opcji forum, a pamiętam że zawsze była.

        1. W selekcie nie ma forum, ale jest link do niego na lewo od logo uefa. Był parę dni temu moment, że forum nie działało, ale już działa. Wyczyść sobie cache i wejdź przez ten link.

  1. Poczytałem sobie komentarze pod ostatnimi wpisami. To jest zabawne, jak wielu ludzi, którzy uparcie piszą tu swoje pseudoanalityczne wywody, w ogóle nie rozumie celu i założeń tego rankingu. Piję tu do tych wszystkich komentarzy, jak to ranking nie jest miarodajny, bo „za wygraną w LM z Barceloną jest tyle samo punktów co za wygraną w LK z Pjunikiem”. Pominę tutaj punktowanie w zależności od rywala, bo równie dobrze można by spytać, czy za wygraną w LM z Kajratem powinno być tyle samo punktów co za wygraną w LE z Barceloną albo wygraną w LK z Chelsea. Odniosę się do tych sugestii, że wygrane w LM i LE powinny być punktowane wyżej niż wygrane w LK, bo to jest w tym najbardziej kuriozalne.

    Czy ich autorzy w ogóle zdają sobie sprawę, że to, w których rozgrywkach się uczestniczy, zależy w głownej mierze od… miejsca w rankingu? A skoro tak, to absurdem by było uzależniać miejsce w rankingu od tego, w których rozgrywkach się uczestniczy… To tak, jakby twierdzić, że kraj X musi być wysoko w rankingu, bo gra w LM, a ma grać w LM, bo jest wysoko w rankingu. Typowy argument błędnego koła.

    Gdyby każdy miał tyle samo miejsc w poszczególnych rozgrywkach i startował na tym samym etapie, wtedy ewentualnie miałoby to sens. Tylko że wtedy ten cały ranking byłby zupełnie zbędny, do czego zaraz przejdę. Natomiast, jeżeli ktoś może mieć w LE nawet 4 kluby (w tym część już z automatu), a ktoś inny co najwyżej 1, i to jak dobrze pójdzie, to jaki rankingowy sens miałoby dodatkowe karanie tego drugiego mniejszymi punktami? Niedawno właśnie w takiej sytuacji byliśmy, że 3 nasze drużyny zaczynały w LK i NIE MOGŁY grać nigdzie indziej. To jak mielibyśmy gonić tych, którzy grali wtedy w LE, bo byli wyżej w rankingu, gdybyśmy uznali że wyniki w LK są niewiele warte?

    W tym sezonie również, to, że Celtic (mistrz Szkocji) będzie grał w LE, a Lech (mistrz Polski) tylko w LK, nie wynika z tego, że Celtic był lepszy od Lecha w eliminacjach. W tym wypadku wynika to wyłącznie z faktu, że Szkocja była wyżej w rankingu i Celtic NIE MÓGŁ spaść do LK. Tak samo to, że Raków (wicemistrz Polski) gra tylko w LK też nie wynika z tego, że słabo sobie poradził, w odróżnieniu od Rangersów (wicemistrza Szkocji), ale z tego, że NIE MÓGŁ grać w wyższych rozgrywkach. I ktoś potem mówi, że nie powinniśmy wyprzedzić Szkotów, bo gramy w LK, a oni wyżej… kiedy to wynika właśnie z rankingu.

    Jeszcze raz: więcej punktów za mecze w LE – spoko, ale pod warunkiem, że wszyscy będą startować od tych rozgrywek i wyłącznie od nich samych będzie zależeć czy tam zagrają czy spadną do LK. Dopóki ktoś startuje w LE, a ktoś inny w LK, to nie ma to żadnego sensu. Dlatego właśnie pojedyncze mecze w każdych rozgrywkach są do rankingu punktowane tak samo, bo inaczej blokowałoby to możliwość rotacji i przeskoczenia z „poziomu LK” na „poziom LE”. To tak, jakby zrezygnować z dzielenia punktów przez liczbę drużyn i uznać, że jak ktoś ma ich więcej, to jest lepszy, więc ma ich mieć więcej. No nie, liczymy średnią, żeby ten z 4 drużynami mógł ewentualnie osiągnąć lepszy wynik od tego z 5 czy 6 i go wyprzedzić.

    Ten cały ranking to nie jest gra o to, która liga jest lepsza. Ta gra się toczy właśnie o te dodatkowe miejsca oraz o miejsca w wyższych rozgrywkach, nic więcej. Wyższe miejsca w rankingu oznaczają konkretne korzyści, i te korzyści nie mogą wynikać z samych siebie. Jeżeli ktoś regularnie dobrze sobie radzi w niższych rozgrywkach (LK), a ktoś inny słabiej w wyższych (LM i LE), to musi istnieć możliwość jego wyprzedzenia.

    Zadziwia mnie, że tak wielu ludzi tego nie rozumie, bo system spadków i awansów jest przecież czymś zupełnie normalnym w piłce. Termalice też było łatwiej punktować w I lidze, niż Stali Mielec w Ekstraklasie. Czy to znaczy, że powinniśmy punkty Stali pomnożyć x3 i stwierdzić, że jest lepsza od Termaliki? No nie, bo założenie jest takie, że ten, kto najbardziej odstaje w wyższych rozgrywkach będzie na bieżąco zastępowany tym, kto przoduje w niższych. My przodujemy w LK, więc siłą rzeczy idziemy w górę. W nagrodę dostaniemy awanse do wyższych rozgrywek i mecze z trudniejszymi przeciwnikami, w których jednak trudniej będzie nam trudniej.

    Po drugie, to nie jest tak, że Szkocja, Norwegia, czy inna Turcja, w tej LK nie grają, „bo są lepsze”. To jest tylko połowiczna prawda. Wyższe miejsce w rankingu ułatwia grę w wyższych rozgrywkach, ale w drugą stronę to nie działa. Szkoci jedną drużynę mają w LK z automatu, ale mogli mieć jeszcze dwie, tyle że te odpadły w eliminacjach. Tak samo Norwegia nie będzie punktować w LK nie tylko dlatego, że Bodo i Brann są na to za dobre, ale też dlatego, że pozostałe 3 drużyny okazały się za słabe. Turcja również straciła 2 kluby w eliminacjach LK. I to jest druga kwestia, której wielu ludzi zdaje się nie rozumieć – że ranking opiera się na uśrednionych wynikach wszystkich pucharowiczów.

    To, że ktoś z danej federacji się wybija ponad dany poziom ma wcale nie większe znaczenie niż to, że ktoś inny od tego poziomu odstaje. Przykładowi Szkoci mają dwa kluby, które faktycznie można uznać, że są mocniejsze od naszych, ale w pucharach wystawiają też 3 inne, które są już słabsze. Dość powiedzieć, że od utworzenia LK żaden szkocki klub nie przeszedł eliminacji (trafiali tam tylko z automatu, startując od IV rundy LE i spadając z niej). Więc to, że ich wyprzedzamy, to nie tylko dlatego, że „są za dobrzy na LK i za słabi na LM”, ale też dlatego, że 3/5 ich pucharowiczów jest najwyraźniej za słaba nawet na LK.

    Ranking uefa nie ma pokazywać z których krajów są kluby, które odnoszą największe sukcesy w Europie. On ma odzwierciedlać ŚREDNI poziom WSZYSTKICH pucharowiczów z danego kraju. To jest to, czego niektórzy najwyraźniej nie rozumieją, bo cały czas widzę „argumenty” skupiające się wyłącznie na tym, że kraj X ma klub w LM czy tam w LE. I traktowanie tego za wyznacznik wysokiego poziomu, z zupełnym pominięciem, że 2-3 inne kluby z tego kraju już odpadły, co dla ŚREDNIEJ jest to równie istotne.

    1. Można dodać tyle, że to takie „polskie”. Awansowaliśmy w rankingu do top15 i bijemy się o top10? No to chyba coś jest nie tak z tym rankingiem? Bo przecież Polska to dziady i normalnie to byśmy nie poradzili sobie z niczym.

      Ciekawe, czy moje dzieci też utkwią w tej mentalności, czy też będą wierzyć, że to co polskie też może być dobre, a nawet lepsze od tego „zachodniego”.

      1. @ aaaaaaaaa + Patronus – wszystko w punkt.
        Ale to nie chodzi nawet o ranking i polską piłkę nożną – to chodzi o radość. Są ludzie, których szlag trafia, gdy ktoś inny się cieszy, a oni nie potrafią, bo albo urodzili się smutni, albo życie dało im w kość. Nazywajmy ich po imieniu – to hejterzy. Oni zawsze znajdą coś, do czego się przyczepią jak rzep psiego ogona i będą te swoje wywody powtarzać wszem i wobec. Zero merytoryki, czyste negatywne emocje, tylko po to, żeby zepsuć nastrój innym. Niestety internet jest anonimowy, tu łatwiej takim ludziom egzystować. Nie piszę tylko o tym forum (tu na szczęście takich można policzyć na palcach jednej ręki, chociaż nie można wykluczyć, że zbiegnie się ich kiedyś więcej), lecz ogólnie. Wszyscy to znacie.

      2. „Awansowaliśmy w rankingu do top15 i bijemy się o top10? No to chyba coś jest nie tak z tym rankingiem?” – O tym, to już kiedyś pisałem. To też jest komiczne, jak ludziom się wydaje, że tylko my nabijamy punkty w tej LK, i tylko nam zdarzają się takie wtopy jak z Genkiem czy Larnaką, gdzie w rzeczywistości dotyczy to praktycznie każdej ligi z tego poziomu.

    2. @aaaaaaaaaaa Szanuję Twoją opinię choć tylko częściowo rozumiem i zgadzam się z Twoją argumentacją. To może zacznę od odzwierciedlania średniego poziomu wszystkich pucharowiczów z danego kraju. Mimo wszystko warto zwracać uwagę jak radzi sobie 1 najlepszy lub 2 najlepsze zespoły. Bo to on(e) niczym lokomotywa ciągnie średnią do góry, poza tym taki zespół może sobie zbudować dobrą pozycję w rankingu klubowym w kontekście rozstawień. Co do sposobu obliczania rankingów wątpliwości są dwie. Po pierwsze, razi dysonans w tym jak są wyceniane wyniki, przykładowo za zwycięstwo w fazie ligowej LM i LK jest tyle samo punktów, ale w LM dostaje się 2,1 mln €uro a w LK 400 tys. (czyli 5,25 razy więcej). Druga kwestia, jak porównujemy ze sobą różne kraje, to obiektywniej byłoby dzielić liczbę wszystkich zdobytych punktów przez liczbę rozegranych spotkań (czyli średnią liczbę punktów na mecz). Bo samo podzielenie przez liczbę drużyn, chociażby jakby nawet porównywać ze sobą kraje które miały tylu samu pucharowiczów to niewiele nam jeszcze mówi, jeśli drużyny z któregoś z tych krajów rozegrały więcej spotkań od drugiego. Bo mogły rozegrać wcale nie dlatego, że były lepsze i doszły do dalszego etapu rozgrywek, ale dlatego że były przynajmniej teoretycznie słabsze i zaczynały zmagania od wcześniejszej rundy. A teraz UWAGA, sprawa NAJWAŻNIEJSZA. Skąd tak wielkie rozczarowanie naszymi występami w LK (w kontekście tego, że niektórzy uważają, że powinniśmy mieć kogoś w LE)? To wcale nie chodzi o to, że występujemy tylko w trzeciej lidze. Chodzi o poziom tej trzeciej ligi, strasznie niski, wydaje się że nie pasujemy do tego towarzystwa. Bo gdyby to było tak, że były sobie 2 puchary: ten lepszy Liga Mistrzów i ten gorszy LE i UEFA tworzy trzeci puchar poziomem pośredni między dotychczasowymi LM i LE to wówczas występy na trzecim poziomie byłyby do zaakceptowanie, skoro akceptowaliśmy do tej pory występy na drugim poziomie, który teraz będzie trzecim. Historycznie tak właśnie było, że ten trzeciorzędny puchar (Puchar UEFA) aż tak rażąco nie odstawał poziomem od drugorzędnego pucharu (Pucharu Zdobywców Pucharów). Ba, nawet zdarzało się że zdobywca PZP (Slovan Bratysława czy Dinamo Tbilisi) wydawał się słabszy od triumfatora Pucharu UEFA. Ale ten nowy trzeci puchar LK to poziom zdecydowanie niższy nie tylko od obecnej LE, ale również tej dawnej LE. Obecnie przepaść między LE i LK jest większa niż między LM i LE.

      1. „Mimo wszystko warto zwracać uwagę jak radzi sobie 1 najlepszy lub 2 najlepsze zespoły. Bo to on(e) niczym lokomotywa ciągnie średnią do góry”

        ^ Ale dla średniej ma to takie samo znaczenie jak to, jak radzą sobie te gorsze zespoły. Niektórzy ewidentnie tego nie rozumieją, skupiają się na przykładowym Celticu czy innej Crvenej zvezdzie, zamiast na wszystkich pucharowiczach z tych krajów, i dlatego dochodzą do błędnych wniosków.

        „Po pierwsze, razi dysonans w tym jak są wyceniane wyniki, przykładowo za zwycięstwo w fazie ligowej LM i LK jest tyle samo punktów, ale w LM dostaje się 2,1 mln €uro a w LK 400 tys. (czyli 5,25 razy więcej).”

        ^ Nie widzę związku.

        „Druga kwestia, jak porównujemy ze sobą różne kraje, to obiektywniej byłoby dzielić liczbę wszystkich zdobytych punktów przez liczbę rozegranych spotkań (czyli średnią liczbę punktów na mecz). Bo samo podzielenie przez liczbę drużyn, chociażby jakby nawet porównywać ze sobą kraje które miały tylu samu pucharowiczów to niewiele nam jeszcze mówi, jeśli drużyny z któregoś z tych krajów rozegrały więcej spotkań od drugiego. Bo mogły rozegrać wcale nie dlatego, że były lepsze i doszły do dalszego etapu rozgrywek, ale dlatego że były przynajmniej teoretycznie słabsze i zaczynały zmagania od wcześniejszej rundy.”

        ^ To nie ma większego znaczenia. Wyniki pokazują, że gra w eliminacjach to w dużo większym stopniu ryzyko odpadnięcia niż szansa na więcej punktów (które na tym etapie mają mniejszą wagę). Takie przypadki jak nasz z tego sezonu, że wszyscy wchodzą do fazy grupowej/ligowej rozegrawszy kilka rund, to jest rzadkość. W ogromnej większości przypadków gra w eliminacjach oznacza odpadnięcie jednej, dwóch, czy więcej drużyn (a im więcej rund, tym większe prawdopodobieństwo), a tym samym mniejsze możliwości punktowania w fazie zasadniczej (gdzie punkty mają większą wagę).

        Pewnym absurdem są za to mecze w fazie play-off dla miejsc 9-24, dzięki którym można zdobyć więcej punktów. Moim zdaniem różnica w punktacji między 8. a 9. miejscem powinna być z tego tytułu nieco większa. Ale całościowo to też nie gra wielkiej roli, bo ranking jest uśrednionym wynikiem wszystkich pucharowiczów na przestrzeni 5 lat.

        „Chodzi o poziom tej trzeciej ligi, strasznie niski, wydaje się że nie pasujemy do tego towarzystwa. Bo gdyby to było tak, że były sobie 2 puchary: ten lepszy Liga Mistrzów i ten gorszy LE i UEFA tworzy trzeci puchar poziomem pośredni między dotychczasowymi LM i LE to wówczas występy na trzecim poziomie byłyby do zaakceptowanie, skoro akceptowaliśmy do tej pory występy na drugim poziomie, który teraz będzie trzecim.”

        ^ Nie rozumiem. Przecież gdyby uefa, zamiast dodawać trzeci puchar, stworzyła rozgrywki pośrednie między LM a LE, to niczego by nie zmieniło poza nazewnictwem i „odziedziczoną” historią. Poziom trzecich rozgrywek byłby ten sam, bo grałyby w nich te same drużyny.

        „Historycznie tak właśnie było, że ten trzeciorzędny puchar (Puchar UEFA) aż tak rażąco nie odstawał poziomem od drugorzędnego pucharu (Pucharu Zdobywców Pucharów). Ba, nawet zdarzało się że zdobywca PZP (Slovan Bratysława czy Dinamo Tbilisi) wydawał się słabszy od triumfatora Pucharu UEFA.”

        ^ Przecież w tym roku też tak było. LK wygrała Chelsea, a LE słabszy Tottenham. Porównanie do PU i PZP jest nieadekwatne, bo PZP to był drugi puchar tylko formalnie, w rzeczywistości był słabiej obsadzony od PU. W PU grało po kilka drużyn z czołówki topowych lig (z miejsc 2-5), było więcej rund, i generalnie było trudniej. W PZP grało tylko po 1 drużynie z najlepszych lig, i często nie były to drużyny z czołówki (zdarzało się nawet, że były to kluby z niższych lig).

        Obsadzie PZP najbliżej było właśnie do obecnej LK, a nie do LE. Dlatego deprecjonowanie naszych wyników w LK, gdy jednocześnie się uznaje 'sukcesy’ w dawnym PZP jest komiczne. W ostatniej edycji PZP w 1/4 finału były Varteks Varażdin, Panionios, Valerenga, Maccabi i Łokomotiw. Takie to były rozgrywki, ale jakoś nikt ich nie wyśmiewa, za to co chwilę ktoś gada, że LK jest kijowa, bo w 1/16 były Baćka Topola i Vikingur. Jakby zacząć wymieniać kto dochodził do 1/16 PZP to dopiero by było zabawnie.

        1. „gdyby to było tak, że były sobie 2 puchary: ten lepszy Liga Mistrzów i ten gorszy LE i UEFA tworzy trzeci puchar poziomem pośredni między dotychczasowymi LM i LE”

          No właśnie tak było. LE została ograniczona z 48 do 32, a do tych pozostałych 16 dodano nowe 16. Jednocześnie do środkowego pucharu dużo trudniej było się dostać, bo zamiast 22, bylo tylko 10-12 zespołów z eliminacji.

        2. Czy przewidujesz, że historia się powtórzy i formalnie trzeciorzędny puchar dogoni poziomem teoretycznie ten drugorzędny?

          1. Ogólnie pytanie, czy jest duża różnica między LE i LK?
            W LE z automatu grają na przykład zwycięzcy pucharów federacji 1-7. Pytanie, czy to są zawsze drużyny silniejsze niż walczący o LK od q2 N4 federacji 7-15?

            Nie jest niczym sensacyjnym, że zwycięzca LK(E) jest wyżej notowany niż zwycięzca LE. 2 razy na pewno tak było, raz obaj zwycięzcy grali bardzo słabo w swojej lidze, tylko raz można uznać, że wygrany LE prezentował wyższy poziom niż wygrany LK:
            2022: Eintracht (11. miejsce w Bundeslidze) – Roma (6. miejsce w Serie A)
            2023: Sevilla (12. miejsce w La Liga) – West Ham (14. miejsce Premier League)
            2024: Atalanta (4. miejsce Serie A) – Olympiacos (3. miejsce w lidze greckiej)
            2025: Tottenham (17. miejsce Premier League) – Chelsea (4. miejsce Premier League)

            Moim zdaniem, gdyby porównać rozgrywki do wieżowca, gdzie LM zajmuje 8-10 piętro, LE zajmuje 5-6, a LK 4-5. Tak bym to obrazowo przedstawił.

        3. Napisałeś: „gdyby UEFA stworzyła rozgrywki pośrednie między LM a LE, to niczego by nie zmieniło poza nazewnictwem i „odziedziczoną” historią. Poziom trzecich rozgrywek byłby ten sam, bo grałyby w nich te same drużyny”. Wówczas poziom trzecich rozgrywek byłby niższy, ALE TYLKO NIEZNACZNIE. W tych hipotetycznych pośrednich rozgrywkach grałyby słabsze zespoły z LM i mocniejsze z LE.

          1. „Wówczas poziom trzecich rozgrywek byłby niższy, ALE TYLKO NIEZNACZNIE. W tych hipotetycznych pośrednich rozgrywkach grałyby słabsze zespoły z LM i mocniejsze z LE.”

            No, i kto by wtedy grał w tych trzecich rozgrywkach? Czy czasem nie pozostałe (te słabsze) zespoły z dawnej LE plus jakieś nowe, czyli dokładnie jak teraz w LK?

        4. Ja sobie wyobrażałem to inaczej. Były 2 puchary: ten lepszy LM (32 zespoły) i LE (48 zespołów). Razem 80 zespołów. I dla mnie ciekawa, sensowna reforma byłaby taka: jak już robić trzy puchary to łącznie niech gra w nich również 80 zespołów. W najlepszych rozgrywkach, czyli Lidze Mistrzów 24 zespoły (nie 32, bo 8 musi trafić do tych pośrednich nowych rozgrywek). Potem drugi poziom, obojętnie jaka nazwa, również 24 zespoły (8 które przez zmniejszenie LM z 32 do 24 nie załapałyby się do LM + 16 z dawnej 48-zespołowej LE). I zostałby najniższy trzeci szczebel rozgrywek, czyli dawna LE ale nie z 48 lecz z 32 zespołami (bo 16 musi być przesuniętych do tych nowych pośrednich rozgrywek). Czyli LM to zespoły 1-24, drugi poziom drużyny 25-48 i trzeci poziom zespoły 49-80. I wtedy występy na trzecim poziomie jak najbardziej odpowiadałyby poziomowi polskiej piłki klubowej. Bo o poziomie rozgrywek nie decyduje poziom triumfatora tylko to jakie zespoły występują w fazie grupowej czy teraz ligowej. I nie chodzi nawet o zespoły ze środka tabeli fazy ligowej, ale poziom tych najsłabszych. I różnica jest dość spora. Bo w dawnej LE oraz w trzecim pucharze, który hipotetycznie przedstawiłem to najsłabszy zespół to byłoby 80. miejsce. A w rozgrywkach Ligi Konferencji Europy taki zespół to było najpierw 96. a obecnie dopiero 108. miejsce.

          1. Nie, poziomu rozgrywek nie determinuje poziom najsłabszego ich uczestnika. Popełniasz znowu ten sam błąd poznawczy, czyli skupiasz się na ekstremach zamiast na całości. W pucharach istnieje coś takiego jak ścieżka mistrzowska, i to ona powoduje, że w LK trafiają się drużyny z Malty i Gibraltaru (oraz np. w LE z Łotwy, czy w LM z Kazachstanu). To nie znaczy, że poziom całości jest niski. Liczba miejsc z tej ścieżki jest ograniczona, a ta druga ścieżka to już zupełnie co innego. W niej są ciężary już na poziomie eliminacji do LK, czego dowodem jest fakt, że prawie nikt nie przechodzi ich w komplecie. Tutaj regularnie odpadają drużyny z takich lig jak belgijska czy portugalska, a i z tych topowych się zdarza, mimo że mają do przejścia tylko jedną rundę. O ligach poniżej 8. miejsca już nie mówię, bo to, że w tym sezonie mamy 4/4 to jest ewenement.

          2. Czyli wystarczyłoby w el. LK zlikwidować podział na 2 ścieżki i postrzeganie rozgrywek uległoby zmianie.

          3. No właśnie: jak ocenić, czy poziom jakiegoś turnieju jest wysoki, czy niski? To jest bardzo subiektywna ocena.

            Ogólna zasada jest taka, że w LE grają mocniejsze drużyny niż w LK. Sądzę, że gdyby zespoły z LE z miejsc 5-8 grały w LK, walczyłyby z Chelsea o 1 miejsce.

            Można popatrzeć, gdzie grają zespoły, które rok temu były w LE. Część trafiła do LM, część ponownie jest w LE, część wcale nie zakwalifikowała się do pucharów, a niektóre grały, ale nie dały rady awansować nawet do LK. Mowa o Andelechcie (10. miejsce w fazie ligowej i 14 punktów), Besiktasie (28., 9) i RFS Ryga (32. 5).

            Dwie inne drużyny, które rok temu grały w LE, teraz zagrają w LK: Alkmaar (19., 11) i Dynamo Kijów (34., 4).

            Oczywiście takie porównania nie zawsze oddają siłę drużyny. Najlepszy przykład to Kopenhaga, która między dwoma występami w LM zaliczyła nieudany udział w LK.

          4. Może i tak. W każdym razie UEFA tego nie zrobi, bo jej celem jest to, żeby maksymalna ilość federacji miała swoją drużynę w fazie ligowej. Jest to dawanie pewnego handicapu wbrew sportowym zasadom, ale z drugiej strony jednak te drużyny i tak musiały wygrać co najmniej jeden dwumecz, żeby znaleźć się w fazie ligowej, a niektóre dwa lub trzy.

      2. człowieku, Ty masz jakąś manię prześladowczą na punkcie polskiej piłki klubowej?
        Jakie znowu dzielenie punktów przez liczbę meczów w eliminacjach?? To nie dość, że gramy 4 rundy żeby się dokopać do zasadniczych pucharów, zaczynamy już w lipcu, to jeszcze punkty za te lipcowe mordęgi miałyby zostać kasowane? Paranoja…

        To co napisał aaaaaaaaaaa jest dokładnie tym, co przychodziło mi do głowy po czytaniu takich komentarzy jak Twoje, ale nie chciało mi się nigdy tyle pisać 😀 dzięki za ten komentarz

  2. Odniosę sie do wczorajszego meczu.

    Pytanie retoryczne
    Czy jest tu ktoś kto uważa, że probierz wyciągnąłby remis z wczorajszego 'nudnego’ meczu?

    Naszło mnie takie przemyślenie gdy w bodajże 60-70 minucie wszedł i pograł Wszołek , Kapustka i Grosik oraz jeszcze z przodu Świderski – ich gra była bardzo konkretna i zgodna z tym czego oczekuje przy 0-1 to mnie napawa optymizmem. Bo wreszcie bylo widać o wiele wyższą dynamikę pressingu gdzie w pierwszej połowie graliśmy łowcą bramek dającym mało impulsów ofensywnych oraz graczami dynamicznymi ale słabymi siłowo.

    Zresztą pojecie 'dynamizm’ w tym meczu byl chyba kluczowy, bo dla mnie chlopaki umiejętności mają co bylo widać przy jednej z najładniejszych bramek polskiej drużyny ever. Jednak brak żywiołowości to jest mój zarzut do repry.
    za Michniewicz to byl jakis ultra defensywny pragmatyzm, cos jakby drzewcy w piłkę grali.
    Za Sousy moze byl jakiś ofens, ale gra nie była dynamiczna tylko chaotyczna.
    Brzęczek to mini Michniewicz.
    A Probierz, kurcze twardy typ, ale w kadrze był niekonsekwenty i myślę że to go finalnie zgubiło. Ostatecznie skończył jak kapitan Bounty. Stracił szacunek zalogi, ostatecznie wladze i statek.

    Cieszę się z tego wlasnie ze jest Urban, gdyż nie wiem jak on to robi ale zazwyczaj w górniku skład jaki wchodził i grał byl naturalny spójny z oczekiwaniami.
    Wczoraj również wystawił Casha, jakby naturalnie bez kontrowersji. Ściągnął Lewandowskiego 60′ bezproblemowo – tak jak wiele razy bylo z Podolskim, a przypominam ze dysproporcja charakteru i umiejętności i prestiżu Podolskiego do reszty w górniku jest podobna lub wyższa niz lewego do kadry. Wczoraj wszystkie decyzje byly wiec dla mnie oczywiste i zrozumiałe. Tak nie wiele potrzeba było zeby o coś powalczyć.

    W niedzielę po porażce mogą ludzie sie na nim uwiesić, ale ja przez to co widziałem, jak Urban działał w gorniku ze swoja ograniczona kadra, budżetem, jak radzil sobie z Podolskim, z zarządem i pania prezydent jestem spokojny o reprezentację.

    I zeby nie było ze jest bez zwiazku z klubami rankingiem czy rozwojem polskiej pilki.

    Chciałbym, żeby w polskiej piłce bylo więcej takiej normalności. Zarówno trenerów wobec zawodników jak i na odwrót. Chyba legii dzis tego najbardziej brakuje choc tam przydalaby sie taka normalność na górze, bo jesli legia gdzieś traci to właśnie tam.

          1. @Patronus Tylko, że występ polskiego lub cypryjskiego klubu w 1/4 finału LM to wybryk natury. A występy polskiego klubu w 1/16 finału LE do pewnego momentu były dość regularne.

          2. Gdy tylko zauważyłem, że jest nowy wpis Marcina, to pomyślałem „ho-ho, na pewno coś będzie o 1/16 LE”…
            Jakże się okropnie… nie pomyliłem 😀

          3. Regularnie? Czy ja wiem…

            Jak w LE grało 48 drużyn, to te z pierwszych miejsc wychodziły do 1/16, a te z drugich grały baraż z zespołami z trzecich miejsc z LM. Polskie drużyny wychodziły czasem z fazy grupowej, ale odpadały w tej fazie barażowej. Ale nie było to bardzo regularne. Bywało, że polskie zespoły kończyły na 4 miejscu w grupie.

            To się chyba zmieniło od sezonu w którym też zmienił się sposób awansu do LE (na korzyść krajów z czołówki rankingu, a na niekorzyść krajów spoza top10, o top15 nie wspominając). O ile pamiętam, to było rok po grze Legii w LM.

            Wraz z wprowadzeniem LKE, jeszcze bardziej zamknięto dostęp klubom polskim i ogólnie z federacji poniżej top15 dostęp do LE.

            Kiedyś w LE grało 48 drużyn i do 1/16 wychodziło 24. Czyli trzeba było być w top56. Potem po pierwsze trudniej było się dostać, a po drugie LE ograniczono do 32 drużyn i wychodziło 16. Więc trzeba było być w top48. A akurat w tym czasie polskie kluby były wciąż w dołku.

            Teraz powinno być teoretycznie łatwiej. Wystarczy być w top60. Ale rok temu Jagiellonia była za słaba na Bodo i Ajax, a w tym roku Lech był za słaby na Crvenę i Genk. Do tego roku temu (co nikogo nie zdziwiło) Wisła nie dała rady Belgom z Cercle, a w tym sezonie (co było przykrą niespodziewanką) Legia nie dała rady Larnace.

            No cóż, tak jak pisałem wiele razy, uważam że za rok minimum 2 polskie kluby będą grać powyżej LK. A grając w LE uważam, że stać nas na minimum 1/16.

            I choć przykro mi z powodu odpadnięcia Legii z LE, ale z drugiej strony myślę, że może w tym sezonie to i lepiej dla Legii. Trener będzie mieć spokojnie 3-4 tygodnie w styczniu, żeby przygotować zespół do wiosny. Jeśli w LK dobrze pójdzie, to pierwsze mecze pucharowe będą dopiero w marcu. A zatem i będzie czas na przygotowania i nie będzie natłoku meczów pucharowo-ligowych.
            A w LE przy konieczności gry w styczniu, trener praktycznie nie miałby wcale czasu na przerobienie przygotowań fizycznych.
            W dodatku w LE trzeba byłoby grać w 1/16, a w LK prawdopodobnie nie trzeba będzie. Zatem LE to 4 mecze więcej do rozegrania. A Legia już latem zagrała o 3 mecze więcej niż inne zespoły ligowe.
            Legia traci nieco finansowo na niższym rangą pucharze, ale jednocześnie ma szansę na walkę o mistrzostwo do końca. A grając w LE mogłoby się okazać, że fizycznie po prostu nie da rady i w efekcie wyląduje poza pucharami.

            I nie piszę tego jako „ogólne spostrzeżenie odnośnie każdego polskiego klubu”, tylko akurat o tym sezonie w Legii, który nazywam „w pogoni za utraconym czasem”. Nieumiejętnie przeprowadzona rewolucja spowodowała, że pewne zmiany w Legii następowały z wielkim opóźnieniem. Miesiące bez dyrspora, tygodnie poszukiwania napastnika, w końcu transfer „byle jak na szybko”, a potem jeszcze szukanie trenera… Efekt jest taki, że po 2 miesiącach pracy z klubem trener ma w zespole 10 graczy, których nie miał na starcie, a za to nie ma chyba 7 graczy, których miał. Zatem to, że Legia ma cały wrzesień na przygotowanie do pucharów, a potem będzie mieć cały styczeń na przygotowanie do wiosny, finalnie może okazać się dla klubu zbawienne.

            I mam nadzieję, że okienko zimowe w Legii przebiegnie już normalnie, bez wielotygodniowego opóźnienia, podobnie z transferami po zakończeniu sezonu. I że w przyszłym sezonie warszawianie rozpoczną już normalnie i będą mogli spokojnie powalczyć minimum o LE.

          4. Nie było żadnej rundy barażowej. W LE było 12 grup, z których dalej przechodziły po 2 drużyny (razem 24), a stawkę uzupełniało 8 spadkowiczów z LM. Dawało to w sumie 32 drużyny, tyle ile jest potrzebnych do rozegrania pełnej 1/16 finału. Nikt nie przeskakiwał od razu do 1/8.

          5. No tak, te rundy barażowe wprowadzili wraz z wejściem LKE. Były 32 drużyny w grupach i 8 z drugich miejsc w LE grało z 8 z trzecich miejsc LM. A w LKE 8 z drugich miejsc grało z 8 z trzecich miejsc LE.

          6. No tak, ale to już później. W czasach, gdy LE liczyła 48 zespoły, to była normalna 1/16 finału, i tam odpadały nasze kluby. A czy regularnie to kwestia dyskusyjna. W sezonie 10/11 doszedł tam Lech, a w kolejnym Wisła i Legia. Jednak potem przez kolejnych 5 sezonów udało się to już tylko Legii, i to raptem dwa razy (w 14/15 po wygraniu grupy LE i w 16/17 po spadku z LM), a później już nikomu. Nie nazwałbym tego regularnością.

          7. Tak, zgadza się jak słusznie zauważacie w LE obecna runda barażowa (o awans do 1/8 finału) to odpowiednik poprzedniej 1/16 finału. I tam powinien grać nasz przedstawiciel, bo nawet nieco łatwiej awansować, poprzednio był to TOP56 a obecnie TOP60. Pisząc w miarę regularnie chodziło mi o okres od 2002/2003 do 2016/2017. Potem najbliżej tego osiągnięcia była Legia w sezonie 2021/2022.

    1. Nie ma porównania Probierza do Urbana. I nie mówię tego na podstawie wyników repki, tylko na podstawie wyników klubowych.

      1. Ja strasznie jeśli chodzi o reprezentację jestem rozdarty.
        Chciałbym, żeby im szło i żeby zdobyli mistrzostwo świata, ale niechciałbym, żeby wydarzyło się to gdy przy głównym sterze stoją ludzie pokroju kuleszy

        1. Uspokoję Cię: w tym roku nie zdobędziemy mistrzostwa świata. Pewne info.

          😉

          A bardziej serio, to fajnie byłoby uniknąć wstydu i pojechać na ten mundial na którym będzie grać 1/4 drużyn z całego świata.

          W sumie gdyby taki mundial odbył się w 1900 roku i grała tam 1/4 państw to byłoby 20 drużyn.

    2. Jakoś nie widzę innego trenera w Polsce, który goniłby wynik ściągając tych teoretycznie najlepszych piłarzy, jakim są Zieliński, Lewandowski i Zalewski.

      Może którys by wymyślił, żeby rozpocząc grę jakimś może nie wirtuozem, ale za to silnym i ciężkim do przejścia graczaem, coby Dumfries nie miał takiego łatwego zadania. Ale żeby gonić wynki bez naszych asów atutowych?

      No chyba, że to było poddanie się, po to by wspomniana trójka odpoczęła przed niedzielnym meczem. A przypadkowo wyszło świetnie.

      Swoją drogą – słusznie Borek wspominał.
      Po tym, że Depay ma ponad 100 spotkań wkadrze widać, jak bardzo holenderska reprezentacja straciła na wartości.
      Od 1990 (a pewnie i wcześniej) do 2010 taki Depay by nie powąchał boiska w reprezentacji.
      Bergkamp, Kluivert, Makaay, Van Hooijdonk, Hasselbaink, Van Persie, Van Nistelrooy, a nawet Huntelaar – gdzie taki Depay miałby im się plątać pod nogami, skoro dwukrotny król strzelców Premier League zaliczył niecałe 30 występów.
      .
      Wogóle mam wrażenie, że co najwyżej Van Dijk i Dumfries by zaistnieli, gdyby teraz trafiło się akie pokolenie jak na przełomie wieków.

      1. 1) Myślę, że Urban postanowił dać odpocząć asom. „Nie idzie, nic tu nie ugramy, ściągnę naszych najlepszych, dam tych słabych, może nie skompromitują się”. Sądzę, że taka myśl przyświecała tym zmianom. Remis wyszedł przypadkiem, gdy jeden z najsłabszych obok bramkarza na boisku Cash postanowił po raz trzeci, czy czwarty strzelić… Przyszła, naszła, zeszła, weszła mozna napisać.

        2) Holandia jest w kryzysie od mundialu 2014. Przecież oni nawet na Euro nie awansowali, gdzie grała połowa ekip z Europy! Teraz powoli się odbudowują, ale… Jak ich oglądałem, to miałem takie migawki, jakbym oglądał Legię w lidze. Niby mają przewagę, niby coś tam tworzą, ale brakuje „pieprzyku”, brakuje „kropki nad pi”, brakuje goli.

        Druga połowa, to praktycznie cały czas holenderskie wrzutki w pole karne wybijane przez polskich obrońców. No jakbym oglądał niedawny mecz Legii w Płocku.

        —————-

        Między Bugiem, a Prawdą, to Holandia nie zasłużyła na wygraną, a Polska nie zasłużyła na remis. Ale nie ma takiej opcji, żeby jeden zespół dostał 1 punkt a drugi 0, więc skorzystaliśmy na tym. Ale przed meczem z Finlandią jestem pełen obaw. Nie zdziwię się, jeśli skończy się remisem.

        1. @Patronus, gdyby po pierwszej połowie było 3:0 dla Holandii, a przecież mogło być, bo gnietli nas niemiłosiernie, to chyba nie napisałbyś, że Holendrzy „nie zasłużyli na wygraną”. Fakt, że w 2. połowie grali „w trybie ekonomicznym” i się przeliczyli to już inna para kaloszy 😉
          Żeby nie było – cieszę się z remisu i utarcia nosa faworytom, ale mieliśmy naprawdę dużo szczęścia.

          PS. Jeden koleś z forum pisał tu kiedyś, że polska liga nie rozwija się, bo nie dostarcza reprezentantów 🙂 Ciekawe, co by napisał o lidze holenderskiej, z której we wczorajszym meczu w barwach Oranje zagrał – ni mniej, ni więcej – dokładnie NIKT 😀

          1. @gucci
            No właśnie dlatego napisałem, że nie zasłużyli na wygraną, bo do przerwy powinno być 3:0, a po przerwie mogli dołożyć kolejne dwa trafienia i nikt by nie mówił, że wynik jest za wysoki.

            Natomiast około 60 minuty tak jak napisałeś – przeszli w tryb ekonomiczny. I dowieźli by wynik do końca, ale Cashowi wyszedł strzał życia (przy okazji: widziałem dziesiątki meczów, gdy taki strzał życia wychodził zawodnikowi naszych rywali – czy to w piłce klubowej, czy reprezentacyjnej, ale nie pamiętam takiego strzału w wykonaniu „moich”… ale wreszcie doczekałem się).

            Nie wiem jakie tam wyszło xG, do przerwy było bardzo niskie, ale wydaje mi się, że Polska nie stworzyła ani jednego groźnej sytuacji pod bramką rywali. Strzał życia i po sprawie. Cieszę się z tego remisu, choć nie uważam, że był zasłużony. Fura szczęścia.

            Natomiast Holandia też nie miała wysokiego xG i też de facto nie stwarzała ogromnej liczby stuprocentowych sytuacji. Najgroźniej pod naszą bramką było po interwencjach Skorupskiego, który raz fuksownie wybronił strzał, który sam sobie strzelił odbijając koślawo piłkę, ze dwa razy odbijał piłkę byle jak, ale nie było komu dobić, parę razy biegał na przedpolu jakby nie umiał wyskoczyć do piłki, ale szczęśliwie dla nas tylko jeden raz Holendrzy z tego skorzystali.

            Wydaje mi się, że gospodarze nie oddali ani jednego celnego i groźnego strzału z dystansu. Dlatego napisałem, że Holandia nie zasłużyła na wygraną.

            Pamiętam wygraną 2:0 z Niemcami. Tam to Niemcy cisnęli niemiłosiernie, a my mieliśmy TRZY okazje do zdobycia ich bramki. I dwie wykorzystaliśmy. Ale tam Niemcy serio cisnęli, Podolski przyj…ł w poprzeczkę, ale głównie za sprawą fatalnej skuteczności nie byli w stanie pokonać naszego bramkarza. Choć okazji do tego mieli z 10. Głównie strzelali w niego.

            Natomiast w czwartek Holandia grała na zasadzie „jedziemy z frajerami”, wrzutka i jakoś to będzie. Po przerwie chyba wszystkie wrzutki wybijali obrońcy.

            ——————-

            Co do reprezentantów z krajowej ligi. Bardzo słuszna uwaga. Nikogo z eredivisie. A jak na boisko weszła ekstraklasowa trójka, to od razu odepchnęliśmy rywala od bramki, potem cyk – brameczka… Ostatnie 5 minut niestety postanowiliśmy grać na 1:1, a moim zdaniem można było pokusić się o sensację, jak Jagiellonia rok temu w Kopenhadze.

    3. „Czy jest tu ktoś kto uważa, że probierz wyciągnąłby remis z wczorajszego 'nudnego’ meczu?”

      Zdecydowanie tak. To kolejny mecz w którym drużyna zaczyna lepiej grać gdy nie ma Lewandowskiego. Wystawianie go w pierwszym składzie to sabotaż Urbana.

      No ale nie ma wyboru. Taki dostał warunek, że Lewy ma grać bo tego chcą sponsorzy. Dlatego tylu trenerów odmówiło wzięcia kadry po Probierzu bo nie chcieli się na to zgodzić.

      1. Wyczuwam w tej wypowiedzi więcej absurdu, niż teoretycznie można zmieścić w kilku zdaniach 😀 Czyżby kolejny „fan” Lewandowskiego się objawił?

        1. Cóż, po raz kolejny życie przerosło scenariusz na sensacyjny film. Jak sobie prześledzisz co się działo gdy Probierz zabrał opaskę Lewemu to zrozumiesz.

          Ale jak chcesz to możesz wierzyć w bajkę że miesiąc trwało wybieranie trenera bo było tylu chętnych, że przebieraliśmy w ofertach. Ale jednak przypomnę PZPN dzwonił do kolejnych trenerów z Polski i zagranicy i oni odmawiali, bo nie chcieli być kwiatkiem do kożucha. Nikt poważny nie zgodzi się by jakaś gwiazdeczka wchodziła mu na głowę.

          A to że bez lewego gramy lepie to już czysta statystyka – trzeba być zaślepionym fanem Lewego by tego nie widzieć. Co oczywiście nie zmienia faktu że jeśli chodzi o grę klubową to najlepszy polski piłkarz XXI wieku. Po prostu mało daje reprezentacji bo to typowy snajper, a my nie mamy odpowiednich pomocników którzy mu wypracują tyle sytuacji. No ale o tym to już wylano całe rzeki słów więc pewnie nieraz czytałem takie analizy.

          1. W Polsce jest ogrom zaślepionych fanów Lewandowskiego. Ogólnie wielu jest takich „piłkarskich januszy”, którzy nie mają większego pojęcia o piłce, wiedzą tyle ile obejrzą reprezentacji „ze śwagrem przy szklaneczce” i uważają, że pozjadali rozumy. No, skoro Lewandowski strzelił tyle a tyle goli to na pewno jest najlepszym piłkarzem we wszechświecie.

            A ja tylko zwracam uwagę, że w przeliczeniu liczby goli na mecz reprezentacji, Lewy nie mieści się nawet w top5.
            Zwracam też uwagę, że nie można porównywać piłkarzy z różnych pozycji.
            Że nie można porównywać piłkarzy grających obecnie z grającymi 20, 40 i 60 lat temu.

            Podaję prosty przykład, ostatniego meczu Polski z Chorwacją. Ile do gry wniósł Modrić, a ile Lewy? Przepaść na korzyść Chorwata.

            Grał w wielkich klubach, to prawda. Tam mając wsparcie gwiazd błyszczał. Ale ile w poprzednim sezonie mogliśmy obejrzeć zagrań Lewego takich że „ach”? Ile goli w reprezentacji strzelił takich, że „ach”? Tak serio, to pamiętam bodajże ze Słowenią, jak minął 3, czy 4 obrońców i trafił. Ale pamiętam też jak na Euro z metra dwa razy strzelił głową w poprzeczkę. I niestrzelonego karnego na mundialu z Meksykiem (wiadomo, każdemu się zdarza) i spaprany karny z Francją (sporo tam było cyrku).

            Nosi opaskę kapitana w reprezentacji. Może tak jest, że sponsorzy tego wymagają. Ale on nie dorósł do bycia kapitanem. Kapitanem, liderem, przywódcą drużyny. Gdyby miał jaja, to gdy przy okazji katarskiego mundialu pojawił się temat premii, powiedziałby „panowie, dzielimy po równo. Ja swoją część przekażę na cel charytatywny. Wy zrobicie jak uważacie”… no i nie byłoby afery. A tymczasem podobno mieli być „równi i równiejsi”.

            Pomijam fakt, że podobno miał w trakcie treningu zejść twierdząc, że nie podoba mu się to, jak Michniewicz prowadzi te treningi.

            Zdecydowanie wolę takich piłkarzy jak Grosicki, czy Wszołek. On nie prosi i nie pyta. Wychodzi i zapierdala na boisku. Ma robotę do zrobienia i nie opierdala się. I zawsze stanie za drużyną. I mam nadzieję, że takich walczaków będziemy widzieli w kadrze coraz więcej, a gwiazdorów coraz mniej.

          2. Piszesz o januszach, a twój wywód to jest właśnie kwintesencja januszowych argumentów. Mówisz, że Lewy w klubach błyszczał, bo miał wsparcie gwiazd – ok. Jednocześnie chcesz go porównywać z Modriciem, zupełnie pomijając fakt, że ten drugi gra w dużo lepszej drużynie. Czy Modrić grywa w drużynie, która by tak odstawała od jego poziomu, jak nasza reprezentacja od Lewego? Czy może znasz go tylko z gry dla dość silnej Chorwacji i Realu (sic!)? Myślisz, że gdybyśmy ich zamienili miejscami, i wzięli Modricia a Chorwatom oddali Lewego, to obaj wyglądaliby tak samo? Bo ja sądzę, że wtedy Lewy by skorzystał z tego wsparcia i jebnął nam dwa gole, a Modrić sam gówno by wtedy zrobił.

          3. „A to że bez lewego gramy lepie to już czysta statystyka – trzeba być zaślepionym fanem Lewego by tego nie widzieć.”

            Przytocz tę statysykę. Akurat sprawdziłem, jak wyglądały ostatnie mecze o punkty bez Lewego i wiesz co… wszystko w łeb. xD 1-2 z Finlandią, 1-2 ze Szkocją, 1-5 z Portugalią, 1-2 z Holandią. Ostatni mecz którego nie przegraliśmy to było co najmniej równie wstydliwe 1-1 z Mołdawią.

          4. @aaaaaaaaaaa

            Różnica jest zasadnicza. Modrić nie opierdala się, tylko haruje praktycznie na całej przestrzeni boiska, w czasie gdy Lewandowski dostojnie defiluje sobie i czeka na wrzutki.

            Lewandowski może jest dobrym napastnikiem, ale nic podnadto. Nie jest najlepszym piłkarzem ani nie nadaje się na kapitana.

            Wybitni napastnicy charakteryzują się tym, że potrafią stworzyć coś z niczego. Lewandowski tego nie ma.

            Ale właśnie piłkarscy janusze tego nie widzą, bo są zaślepionymi fanami i nie widzą tego, co oczywiste.

          5. @Tomek, nie odnosiłem się do Lewandowskiego, sam uważam, że jego czas mija bezpowrotnie.
            Pisałem o tej masie trenerów, która odmówiła zalotom PZPN, niby przez to, że „sponsorzy wymuszają grę Lewego”, a jedynym, który na to poszedł był Urban. Możesz podać jakieś dowody (poza oczywistym przykładem Skorży, o którym wszyscy wiedzą)? Interesuje mnie, skąd masz takie informacje.
            Nie wierzę, że Urbanowi ktokolwiek postawił taki warunek, a on się na takie coś zgodził, jak również nie wierzę, że taki warunek stawiano innym. I kto to są ci inni?
            PS. „Sabotaż Urbana” polegający na wystawieniu Lewego brzmi prześmiesznie 🙂

          6. Lewandowski jest środkowym napastnikiem, a Modrić środkowym pomocnikiem. Taka już jest charakterystyka tych pozycji, że ci drudzy generalnie więcej biegają i operują na większym obszarze boiska. Dziwne by było, gdyby było na odwrót, i to Modrić „czekał na wrzutki”.

            Kolejny raz odwołujesz się do „piłkarskich januszów”, ale to, co piszesz, to są właśnie takie januszowe pierdolety, a nie żadna rzeczowa analiza. Żaden napastnik nie będzie ci co mecz i z każdym przeciwnikiem tworzyć czegoś z niczego. Gdyby tak było, to nikt by sobie nie zaprzątał głowy resztą drużyny.

            Na tym właśnie polega problem Lewandowskiego w kadrze i tego, jak jest oceniany przez januszów. Mianowicie, oczekujecie od niego, że będzie sam wygrywał mecze, za każdym razem robił coś z niczego itd. Dlatego wam się potem wydaje, że jest taki słaby, bo nie spełnia tych oczekiwań. Jednocześnie od przykładowego Świderskiego nikt niczego nie oczekuje, więc wystarczy że trochę pobiega między obrońcami, zaliczy ze dwa dobre podania, i już jest oceniany pozytywnie. Potem z tego dochodzicie do wniosku, że Świderski jest lepszy. xD

            Sorry, ale to nie jest żaden błąd w matriksie, ani wielkie szczęście Lewandowskiego, że gra w Barcelonie, podczas gdy Świderski jedynie zwiedza greckie kluby. Taka jest właśnie różnica w poziomie obu tych napastników. Lewandowski nie jest już najlepszy na świecie i z tym się trzeba pogodzić, ale nadal jest na poziomie nieosiągalnym dla naszych pozostałych napastników. Negowanie tego faktu jest wybitnie januszowe, bo to jest właśnie domena piłkarskich januszów, że im się zawsze wydaje, że to cały świat się myli, a oni mają rację.

            Pytanie poważne: kto wg ciebie się nadaje lub nadawał na kapitana? Pytam, bo domyślam się odpowiedzi, i jeżeli mam co do nich rację, to bardzo łatwo ci pokażę, że są to równie absurdalne wyobrażenia.

          7. @Tomek @Patronus Rozumiem, że nie będzie komentarza do dzisiejszego meczu, bo akurat nie pasuje do narracji? 😉

          8. Mecz bez historii, co tu komentować. Sukces, bo wygrana, rozczarowanie, bo zamiast wygrać 5:0, wygraliśmy 3:1.

            Najlepsze co było w tym meczu to podanie Zielińskiego, absolutny cymesik. Takich podań nam brakuje, takie zagrania chciałbym oglądać.

            No i kolejny mecz, który unaocznił, że Lewandowski najlepsze lata ma już za sobą. Przy bramce na 2:0 fińscy obrońcy zachowali się elegancko i nie przeszkadzali naszemu napastnikowi w strzeleniu gola. Ale już przy 3:0 jak naciskali, to Lewy strzelił prosto w bramkarza.

            Oczywiście nie dowiemy się, co by było, gdyby zamiast Lewandowskiego grał od początku Świderski. I fajnie, że w kolejnym meczu Lewandowski trafił do siatki. Ale nie zmienia to faktu, że Lewy nie daje kadrze tyle ile wydaje się zaślepionym fanom. Ale rozumiem, że sponsorzy oczekują, że będzie grać, to gra.

            Szkoda, że Holandia jednak wydarła wygraną z Litwą, bo było blisko sensacji. No cóż, idziemy po swoje drugie miejsce i obyśmy nie trafili w barażach na rywala nie do przejścia, Niemcy lub Włochy.

          9. Zaślepionym (a raczej oderwanym od rzeczywistości), to trzeba być, żeby twierdzić, że Lewandowski gra przez sponsorów, a nie dlatego, że zwyczajnie jest naszym najlepszym napastnikiem.

            W Barcelonie pewnie też gra przez sponsorów. I nastrzelał tyle goli, bo obrońcy mu cały czas dają fory, jak Finowie. A Świderski kopie w Grecji (gdzie przez rok uzbierał oszałamiające 4 gole), bo świat się na nim nie poznał. No mówię wam.

          10. „Przy bramce na 2:0 fińscy obrońcy zachowali się elegancko i nie przeszkadzali naszemu napastnikowi w strzeleniu gola. Ale już przy 3:0 jak naciskali, to Lewy strzelił prosto w bramkarza.”

            xD Gol na 2:0 to była czysta klasa napastnika, wyjście na pozycję i skończenie. Przy trzecim golu Lewandowski miał tyle zasługi, co Kamiński. Świetna dwójkowa akcja, którą Lewandowski zaczął. Strzał mógł być bardziej precyzyjny, ale żaden napastnik nie ma stuprocentowej skuteczności. Poza tym, gdyby Kamiński nie dopadł do piłki pierwszy, to Lewy i tak by to skończył golem.

            Fakt, nie wiemy co by było, gdyby grał Świderski. Może też by strzelił i też byśmy wygrali, nie mówię że to niemożliwe. Ale bawi mnie ta januszowa wybiórczość. Po meczu z Holandią, gdy akurat wyrównaliśmy po zmianie Lewego, od razu były komentarze, jak to niby po jego zejściu ruszyła maszyna, gadki o „sabotażu” i próby stworzenia reguły w oparciu o pojedynczy dowód anegdotyczny.

            A dzisiaj, gdy Lewy miał duży udział w wygranej, a gra siadła po zmianach, to już cisza, bo tym razem nie pasuje do narracji. No i tak właśnie wygląda ta „statystyka”. Zapamiętujecie sobie przypadki, które akurat pasują do waszego światopoglądu, a resztę albo zaraz wyrzucicie z głowy, albo celowo pomijacie. Dlatego Świderski czy inny Buksa wystarczy, że zagrają dobrze raz na X meczów, i już będą przez was oceniani wyżej od Lewandowskiego. Tyle że nie ma to nic wspólnego z rzeczową oceną. Zwykłe januszowe skrzywienie.

          11. Nie chodzi o granie, bo zdaje się w Barcelonie ostatnio nie grał, ale o „granie w reprezentacji”. W dwóch wrześniowych meczach nie pokazał nic ponadto co pokazuje przeciętny napastnik. Świderski w sumie też.

            Parę lat temu Lewandowski „rządził i dzielił” w reprezentacji, zwalniał trenerów, a być może i decydował kogo powołać, a kogo nie. Wprawdzie w kadrze niewiele dawał na plus, ale był czołowym graczem, umiał dogadać się z Messim na mundialu, to jest to jakoś zrozumiałe.

            Dziś Lewy nadal oczekuje takiego posłuchu, ale już nie jest w swoim piku. A jednak z nieznanych powodów (na pewno nie ze względu na jego formę) nadal jest „drugi po bogu”… No jakaś przyczyna musi być.

            A skoro nie ma większej różnicy czy to Lewy, czy Świder, czy inny, bo wszyscy grają na podobnym poziomie, to mi to nie przeszkadza, niech gra. Podanie od Zielińskiego wykończył na luzaku, przy szansie na 3:0 kopnął prosto w bramkarza. Ale inni napastnicy grają podobnie, więc naprawdę: nie ma żadnej różnicy, ale RL nie jest „zbawcą polskiej piłki”.

          12. No nie, Lewy nie miał decydującego udziału na wygraną. Gdyby tam był inny napastnik, to też by wykończył akcję na 2:0, bo decydujące było podanie Zielińskiego oraz bierność fińskich obrońców (serio, oni byli bardzo bierni!)

            Akurat ja nie pisałem, że brak czy obecność RL miała wpływ. Po prostu uważam, że nie jest on już wybitnym graczem i zbawcą drużyny.

          13. Myślałem, że to tylko taka zgrywa, ale ty naprawdę jesteś w tym temacie odklejony od rzeczywistości.

          14. W jakim sensie „odklejony”? W swoim piku RL przerastał reprezentacyjnych kolegów o jeden-dwa poziomy. Obecnie jest na tym samym poziomie co inni. Można go zmienić i poziom reprezentacji w żaden sposób nie ucierpi.

            Porównaj sobie reakcję fińskich obrońców przy golu na 2:0 i 3:0. Gdy pozwolili Lewemu grać (serio 37-latek z piłką był od nich szybszy???) to sobie Lewy strzelił. Gdy cisnęli, to już Lewy nie dał rady. Jestem pewien (oczywiście tego nie da się sprawdzić), że nawet 34-letni Lewy bez problemu zmieniłby tę szansę na gola. Wziąłby na plecy nawet dwóch obrońców i pokonałby bramkarza. Ale jest starszy, wciąż nie w pełni formy po urazie i to było widac.

            Widać było też po reakcji do dobitki. 3 lata temu sam by dobił, teraz już nie jest taki szybki.

            Nie wiem w jakiej teraz formie są inni polscy napastnicy, bo nie mieliśmy okazji się przekonać, ale pewne jest jedno. RL gra „za zasługi”, a nie dlatego, że jest wybijającym się zawodnikiem kadry. I takich akcji jak ze Słowenią, gdy minął 4 obrońców i strzelił gola, raczej już w wykonaniu RL nie zobaczymy (chyba że przeciw Malcie).

          15. @aaaaaaaaa

            „Zaślepionym (a raczej oderwanym od rzeczywistości), to trzeba być, żeby twierdzić, że Lewandowski gra przez sponsorów, a nie dlatego, że zwyczajnie jest naszym najlepszym napastnikiem.”

            Jest najlepszym polskim piłkarzem, ale kompletnie nie pasuje do kadry. Porównaj jego liczby w kadrze i w klubach w których grał. Jest najlepszy to powinien błyszczeć na tle słabszych kolegów z kadry narodowej, a tymczasem na tle kolegów z drużyny klubowej wygląda lepiej.

            Złośliwi piszą wprost że po prostu grę w kadrze kompletnie olewa. Ja tka nie uważam. Ja po prostu widzę że to nie jest typ człowieka który potrafi sam wygrać mecz. To typowy snajper który żyje z podań. Bez rozgrywającego i dwóch dobrych pomocników jest nikim.

            „Rozumiem, że nie będzie komentarza do dzisiejszego meczu, bo akurat nie pasuje do narracji? 😉”

            Doskonale pasuje. Lewy miał trzy setki i wykorzystał jedną. To jest dramat.

          16. „Gdy pozwolili Lewemu grać (serio 37-latek z piłką był od nich szybszy???) to sobie Lewy strzelił.”

            xD Czyli teraz to już nie jest tylko presja sponsorów, ale jakiś większy spisek, do którego należą też fińscy obrońcy, którzy specjalnie dali mu strzelić. Chłopie, takie paranoje to się powinno leczyć.

          17. „Doskonale pasuje.”

            xD Czekaj, a twoją teorią czasem nie było, że bez Lewego gramy lepiej niż z nim? I że wystawianie go to sabotaż? Twierdziłeś, że masz na to jakieś statystyki (których nie pokazałeś). To teraz powiedz, kiedy wczoraj graliśmy lepiej – gdy był na boisku, czy jak już zszedł? I który mecz z Finlandią był lepszy – ten z Lewandowskim czy ten wcześniejszy bez niego?

            „Ja po prostu widzę że to nie jest typ człowieka który potrafi sam wygrać mecz.”

            Poważny zarzut xD bo piłkarzy, którzy sami wygrywają mecze to jest na pęczki, a w naszej kadrze to już w szczególności. Wystawianie takiego, który sam nie wygra meczu to rzeczywiście musi być sabotaż.

            „Lewy miał trzy setki i wykorzystał jedną. To jest dramat.”

            Potwierdzam. To, co piszesz, to rzeczywiście jest dramat.

          18. @Patronus, Ty jakiś inny mecz oglądałeś? Dwie dwójkowe akcje (Ziela i Kamyka) z Lewandowskim dały dwie bramki z trzech… I piszesz, że nie miał on decydującego wpływu na wygraną? To co – wg Ciebie – ma wpływ na wygraną, skoro nie udial w strzelonych bramkach? Ilość przebiegniętych kilometrów? Ilość podań, odbiorów? Serio pytam – może w tym Twoim twierdzeniu jest jakiś haczyk, którego nie widzę… 🙂

          19. A miałem taką nadzieję, że mój post nie wywołała naszej polskiej dyskusji „czy lewandowski się skończy już czy nie”

            Widać nawet tutaj mamy rozmijające się zdania i pewne inne punkty widzenia.

            Ja sobie ujmę to w kilku punktach

            1. Czy z Lewandowskim gramy lepiej?
            Uważam, że wszystko zależy kiedy z kim i jakim trenerem.
            Moje subiektywne spojrzenie jest takie, że kiedyś Lewandowski to był najlepszy napastnik świata. Był niedoścignionym egzekutorem a ponadto potrafił wybić się po za swoją rolę. Niezależnie od tego czy grał jako odgrywający(Milikowi) jako wysunięty, czy jako cofnięty potrafił wyjść po za tą rolę swoją determinacją, błyskotliwością, czytaniem gry, refleksem i zdrowiem i generalnie niezależnie czy to był rzut wolny strzał z główki, ekwilibrystyka strzelecka strzelał te bramy – taki kompletny napastnik który dawał więcej. Po za tą wybitną umiejętnością strzelania bramek zdarzyły mu się mecze w których wyciągał nam remisy i wygrane w najgorszych momentach meczu (szkocja-Polska 2-2 rok 2015). Stąd też nasze oczekiwania względem niego weszły na poziom jakiś astralny patrząc na level i poziom naszej gry, determinacji zespołu czy levelu innych graczy.
            Ta opinia ciągnie się za nim i choć w wieku 37 lat wciąż dalej posiada to coś co sprawia że jest jednym z najlepszych napastników(dalej) na świecie to jednak oczekiwania względem niego są zawyżone.
            Czy gramy więc lepiej bez niego? Na dziś on już nie daje tego czegoś ekstra mam takie odczucie, a jak jeszcze jest trener który tworzy drużynę tak sobie kopiącą piłke, bez błysku bez stwarzania okazji to taki zawodnik który potrafi tak dobrze egzekwować jest zbędny – nie ma okazji, nie ma strzałów nie ma bramek i stąd potem wychodzi błędny wniosek że lewy jest kiepski bo nie ciągnie zespołu.
            Podtrzymuje więc to co mówiłem, z przodu w meczu z Holandią potrzebowaliśmy więcej dynamiki w środku pola i na szpicy, zieliński czy lewandowski nie dają takiej dynami presowania jak świderski czy wszołek czy grosicki, więc ja uważam że te zmiany były kluczowe i potrzebne i drużyna lepiej się zaprezentowała pod tym względem.
            W meczu z finlandią nie trzeba było takiej dynamiki, potrzeba było pokazać piłkarską wyższość nad przeciwnikiem, techniką, przeglądem gry, taktyką i to wystarczyło. I tu właśnie sytuacja gdzie Zieliński ogarnia lukę była kluczowa, ja nie sądzę by świderski to tak dobrze wykorzystał czy wykończył jak lewy bo nie czyta tak dobrze gry, nie jest tak techniczny jak lewy i na końcu mógłby się zwyczajnie spalić przy strzale. To właśnie jest ta różnica od Lewego i gdzie dziś jest Lewy a gdzie Świderski. Barcelona, Bayern potrzebują egzekutora do wykańczania kilku ze swoich kluczowych akcji które zdarzają się 3-5-10 razy na mecz. Lewy ma wykorzystać część z nich i się nie spalać i też się wystawiać do tych sytuacji. Lewy to robi stąd jest tam gdzie jest,

            2. Czy za wystawianiem Lewandowskiego stoją sponsorzy.
            Dla mnie to jest oczywiste, że… nie do końca. Za Lewandowskim stoi jego potencjał marketingowy i rozpoznawalność na świecie. Tu w ogóle jego różnica do kogokolwiek w Polsce dziś jest kosmiczna. Nie jestem nawet do końca pewien czy tylko polacy stanowią dziś o tym potencjale marketingowym, bo w zasadzie dzieki grze klubowej cały świat go zna. Stąd dla sponsorów istotnym nie sam lewandowski ile jego wartość reklamowa a ta jest ogromna więc sponsorzy napewno mają swój udział w tym by Lewandowski grał w reprezentacji, ale na pewno nie dominujący.

            3. Modric czy Lewandowski?
            Wolę Modrica, bo to wynika z moich osobistych preferencji wartościowania graczy.
            Ja przekładam gracza który robi asysty, walczy podaje kreuje ponad tego który strzela niezależnie jak kosmicznie by to robił.
            Nie wiem czy Modric dałby więcej reprezentacji Polski czy Lewandowski. Czuję jednak, że od jakiegoś czasu brakuje w Polsce zawodnika zdolnego kreować ciągnąć zespół i regulować tempo gry. To wszystko miałem nadzieję, że Zieliński Szymański i Zalewski mogliby zrobić ale z jakichś powodów nie dają tego odczuć, dlatego sądzę że przed Urbanem Modrić bardziej byłby potrzebny niż Lewy.
            Natomiast Jakby grał Lewandowski w Chorwacji to bankowo nastukał by jeszcze więcej bramek niż w Polsce. Co do tego też nie mam żadnych wątpliwości.

            4. Czy inni napastnicy prezentują podobny poziom?
            Nie ma dziś w Polsce a w Europie raptem kilku graczy którzy ściśle pod względem umiejętności wykańczania strzałów i egzekwowania sytuacji prezentowali by porównywalny poziom do Lewandowskiego nawet w wieku 37 lat. Gdy Barcelona dziś zastępuje Lewego Torresem to widać że Flick poprostu wprowadza więcej dynamizmu do gry kosztem skuteczności 'top’. Może sobie na to pozwolić, bo w Barcelonie jeszcze innych graczy którzy to rekompensują.
            By w Polsce miało to sens należało by wprowadzić kreatora gry i miec nadzieję że inni podołają w kluczowym momencie strzału(jak Cash ostatnio), a takiego kreatora stwarzacza sytuacji czy nawet odgrywającego porównywalnego do Lewego poprostu nie mamy na tej pozycji. Świderski daje trochę wiatru ale to jest półka 1-2 levele niżej jeśli chodzi o skuteczność.
            Piątek? to jest taka wersja Lewy lite, podobna charakterystyka i nawet Lewandowski 37 lat przewyższa jego umiejętności.
            Więc nie wiem kogo innego trzeba by tam dać. Można oczywiście grać dwoma ofensywnymi ale my wtedy nie mamy żadnego egzekutora ale skoro Barcelona na tym się przejechała kiedyś to tym bardziej my.
            5. jak oceniać mecze wrześniowe.
            NO ja oceniam mega pozytywnie, ale to ze względu na zmianę trenera. Gdy drużyna ma presować to presuje gdy ma grać pozycyjnie to próbuje. Nie robi zbyt dużo wpadek, gra tym kim grać musi i może. Generalnie wszystko jest takie normalne i pasujące do naszych umiejętności i potencjału.
            Cieszę się bardzo że Lewandowski się odblokował strzelił na śląskim a drużyna poukładała się w obronie, w miarę.
            Probierz nigdy by tego nie osiągnął po prostu, nawet nie wiem czy Cash, lewandowski by grał.

          20. Uważam, że cały zespół grał równo, nie było zawodnika wybijającego się poziomem nad innych.
            To fajnie, że napastnik był zamieszany w dwa gole, ale gdyby tam zamiast RL był inny napastnik, też padłyby dwa gole.

            Natomiast poza golami, można szukać dokładnych statystyk, RL faulował 2 razy, a faulowany był… zero razy. Zaliczył jeden przechwyt. Dla porównania Szymański zaliczył 22 podania, 3 przechwyty i 3 razy był faulowany. Ale nie mówię, że Szymański rozegrał świetny mecz.

            Nie mam teraz czasu analizować dokładnie wszystkie dostępne statystyki. RL zrobił co miał zrobić, nic więcej. Gdybym miał mu dawać ocenę, dostałby wyjściową notę.

            Wygrana 3:1 z Finlandią u siebie to nic nadzwyczajnego, wykonanie planu minimum i tyle.

            Za rok jesienne okno dla reprezentacji będzie dużo dłuższe i w jego czasie rozegrane zostaną 4 mecze. Wtedy będzie można powiedzieć coś więcej o roli trenera, o jakimś pomyśle zespołu na grę.

            Przy krótkim zgrupowaniu to możesz poćwiczyć stałe fragmenty gry i nic więcej.

            Cieszę się z 4 punktów zdobytych jesienią, choć uważam, że w obu meczach wyniki były lepsze niż gra. Nie twierdzę ani, że RL się do niczego nie nadaje, ani że jest najlepszym piłkarzem w historii. Ale dla niektórych pisanie, że „RL nie jest bogiem” jest objawem odklejenia i fanatyzmu.

          21. Jasne, bogiem nikt nie jest, nawet Maradona nim nie był, chociaż w kieszeni nosił jego rękę 😀 W piłce jesteś taki dobry, jak Twój ostatni mecz. Bo łaska kibica na pstrym koniu jeździ. Kiedyś Lewy był ponad składem, teraz nie jest. Powiem nawet więcej – z wiekiem jest na wyraźnej równi pochyłej, czemu się trudno dziwić.
            Ale wciąż daje kadrze „coś” – nie w każdym meczu, rzecz jasna. Wciąż jest to zawodnik potrzebny i nie ma sensu tego podważać, szczególnie, że kolejni selekcjonerzy również widzą go w składzie. I nie jest to z ich strony ani kurtuazja, ani wydumany nacisk sponsorów.

          22. Co do nacisku sponsorów… Pracując z różnymi ludźmi powiązanymi ze sportem, w wielu mediach nasłuchałem się tyle na temat korupcji i układów w piłce nożnej, że wcale bym się nie zdziwił, gdyby faktycznie sponsorzy naciskali na Lewego w kadrze.

            A raczej, że jego występy to efekt tych nacisków.

            Wyobraź sobie, że płacisz grubą kasę za to, żeby RL zasponsorował Lotto, albo inny badziew (nie oglądam telewizji poza meczami, więc nie wiem w ilu reklamach on występuje). To pozostaje tajemnicą marketingowców jak zmienia się wpływ takich reklam w zależności od tego, czy RL gra, czy nie gra.

            W każdym razie znajomi pracujący w prasie drukowanej mówili, że jak Lewandowski jest na okładce, to sprzedaż rosła o połowę.

          23. @Krzysztof „Stąd też nasze oczekiwania względem niego weszły na poziom jakiś astralny patrząc na level”

            Dokładnie tak samo myślałem, że to kwestia oczekiwań i błąd poznawczy, w którym ktoś (ze względu na te oczekiwania) ocenia Lewandowskiego wg innej skali niż Świderskiego czy Buksę i dlatego bardziej krytycznie. Ale jak czytam, że gole Lewego się praktycznie nie liczą, „bo każdy inny napastnik też by strzelił”, czy wręcz sugestie, że obrońcy dają mu fory xD to widzę, że to jednak jest ślepa niechęć i jakieś absurdalne zacietrzewienie.

            Sponsorzy mogą sobie naciskać, ale nie ma to żadnego znaczenia. Mówimy o napastniku, który w zeszłym sezonie strzelił 40 goli dla Barcelony i sadzał tam na ławie reprezentanta Hiszpanii, a naszą alternatywą jest gość z 4 golami w Grecji. Lewandowski jest coraz starszy i będzie coraz słabszy, co jest naturalne, więc trzeba jego rolę stopniowo ograniczać, bo wkrótce i tak będziemy musieli sobie radzić bez niego. Ale na dziś to nadal jest piłkarska przepaść i tylko polskim odklejonym „januszom” wydaje się, że są mądrzejsi od całego świata, i że to na pewno jakieś mroczne siły i globalne spiski stoją za tym, że każdy z wymienionych jest tam gdzie jest, a nie na odwrót.

            Z Holandią akurat strzeliliśmy po zejściu Lewandowskiego? To dowód, że bez niego zawsze gramy dużo lepiej!!! Wystawianie go to sabotaż!!! Z Finlandią akurat graliśmy lepiej i strzelaliśmy z Lewandowskim na boisku? To nic nie znaczy, obrońcy mu pozwolili strzelić, więc się nie liczy, a poza tym powinien strzelić jeszcze 3, ale cienias. xD Tak można podsumować te tomkowe wywody.

            Nawet nie podejmuję dalszej dyskusji, bo szkoda czasu na takie absurdy. Można mieć różne spojrzenie, ale jeżeli komuś jakaś nieuzasadniona nienawiść wszystko przesłania, to się powinno leczyć. I nie piszę tego, żeby komuś dopiec, tylko to naprawdę nie jest normalne.

        1. W przyszłym roku kalendarz będzie wyglądać inaczej. Będzie długa przerwa na reprezentację, ale chyba dopiero na przełomie września i października. Nie wiem, czy to będzie lepiej dla naszych klubów. Mniej czasów na przygotowanie się do gry w Lidze Mistrzów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *