Liga Europy

Genk dla Lecha w razie odpadnięcia, Häcken lub Brann dla Legii w razie awansu

Jeżeli Lech odpadnie z Crveną zvezdą, w IV rundzie eliminacji LE zagra z Genkiem. Z kolei Legia, jeżeli przejdzie AEK, w tej rundzie zmierzy się z Häcken lub Brann.

Losowanie IV rundy eliminacji Ligi Europy

Ħamrun Spartans FC (MLT) / Maccabi Tel Awiw (ISR) – Dynamo Kijów (UKR) / Pafos FC (CYP) (przegrany Q3 LM)
Shkëndija Tetowo (MKD) / Qarabağ FK (AZE) (przegrany Q3 LM) – Łudogorec Razgrad (BUL) / Ferencvárosi TC (HUN) (przegrany Q3 LM)
Kajrat Ałmaty (KAZ) / Slovan Bratysława (SVK) (przegrany Q3 LM) – BSC Young Boys (SUI)
Malmö FF (SWE) / FC København (DEN) (przegrany Q3 LM) – Sigma Ołomuniec (CZE)
Panathinaikos AO (GRE) / Szachtar Donieck (UKR) – Samsunspor (TUR)
Aberdeen FC (SCO) – FCSB (ROU) / Drita Gnjilane (KOS)
Lech Poznań (POL) / FK Crvena Zvezda (SRB) (przegrany Q3 LM) – KRC Genk (BEL)
Fredrikstad FK (NOR) / FC Midtjylland (DEN) – RFS (LVA) / KuPS (FIN)
Lincoln Red Imps FC (GIB) / Noah (ARM) – CFR 1907 Cluj (ROU) / SC Braga (POR)
Zrinjski Mostar (BIH) / Breiðablik Kópavogur (ISL) – Servette FC (SUI) / FC Utrecht (NED)
BK Häcken (SWE) / SK Brann (NOR) – AEK Larnaka (CYP) / Legia Warszawa (POL)
HNK Rijeka (CRO) / Shelbourne FC (IRL) – PAOK (GRE) / Wolfsberger AC (AUT)

Pierwsze mecze tej rundy odbędą się 21 sierpnia, a rewanże 28 sierpnia. Zwycięzcy awansują do fazy ligowej Ligi Europy, a przegrani trafią do fazy ligowej Ligi Konferencji.

Udostępnij:

227 komentarzy

  1. Po najlepszym tygodniu przyszedł wielki klops.

    Legia grała do 60 minuty i de facto powinna mieć do tego momentu ze trzy gole. Ostatnie pół godziny to totalne zero ze strony Legii, jakby odcięło im prąd. Jednak gorąco?

    Odrobienie strat w rewanżu jest możliwe, ale na pewno będzie trudne. Więc możliwy dwumecz z Hibernian za dwa tygodnie.

    Jagiellonia zagrała tak jak trzeba, wyrachowana piłka, Silkeborg bezsilny. Szkoda, że nie strzeliła drugiego gola, ale i tak jako jedyna zapunktowała. Duńczycy nie mają żadnych argumentów za tymże żeby liczyć na odrobienie strat w rewanżu.

    Co innego Raków. Wprawdzie też u siebie przegrał 0:1, ale chyba goście wykorzystali jedyną okazję do strzelenia gola, a Raków był potwornie nieskuteczny. Zatem na Węgrzech moim zdaniem temat awansu będzie otwarty.

    Na pocieszenie:
    Lugano u siebie w papę 0:5.
    Rapid tylko remis u siebie z Dundee
    Hajduk ledwo 2:1 u siebie z Finałem
    Rosenborg tylko remis u siebie z Hammarby
    Banik tylko 4:3 z Austrią
    PAOK bez goli u siebie z Wolfsbergerem
    Broendby dostało trójkę od Vikingura na Islandii
    ————
    Ogólnie, to „uśmiechnijcie się brygada”!!!

    😀

  2. Trzy grosze do kilku dyskusji poniżej
    1. Czy LK, na której w danym momencie korzystamy, długo terminowo coś nam da (sama w sobie)? Albo zadając pytanie inaczej, czy myślicie, że nikt w UEFA nie przewidział tego, że do LK mogą się dostać 4 kluby z jednego kraju, np. z Polski? Co nam da, że doczłapiemy się (bazując na LK) do czołowej 10 rankingu? Miejsce w LM, fajnie, tylko co z tego? Jeżeli dzisiaj miejsce w LM za darmo dostałby dowolny polski klub to zaliczyłby podobny wynik jak rok temu Slovan (podobny, mam na myśli max 5pkt). Mogę się założyć. I co nam to da w dłuższej perspektywie? NIC. Za tym wszystkim (a może raczej przed tym wszystkim) musi iść rozwój (sportowy, finansowy, organizacyjny). Bez rozwoju, możemy mieć co roku klub w LM, który będzie zbierał oklep, czy o to chodzi? No chyba nie. Albo niech mi ktoś pokaże polski klub, który przejdzie ścieżkę ligową el. LM. Powodzenia. Dlatego wydaje mi się, że ta „luka”, z której niby korzystamy, jest złudna i sama w sobie nic nie daje. Po prostu, będziemy się turlać między 10 (9), a 15 (lub niższym) miejscem i tyle. Zupełnie nie zgadzam się, ze stwierdzeniem, że to jakieś cwaniactwo (i nie ważne czy świadome czy nie). Dodatkowo Legia i Jaga miały na prawdę dobre losowanie w zeszłym roku w FL, mogło być dużo gorsze, więc też akurat mieliśmy sporo szczęścia.
    2. Rankingi. Każdy ma swoje wady i zalety. Ranking UEFA jest głupi bo tak samo wycenia zwycięstwo na wyjeździe z Kopenhagą jak i u siebie z Boracem. Tylko, że to działa w dwie strony. W sensie dla Barcelony jest tak samo, nie ważne czy wygra z PSG czy ze, dajmy na to, Sturmem, też dostaje tyle samo. Więc nie jest to chyba promowanie słabych jakby się mogło wydawać. Czy rankingi typu OPTA albo CLUBELO, są lepsze? Pod pewnymi względami tak, ale z drugiej strony na podstawie tych rankingów to Raków powinien zmieść Maccabi, a Jaga Silkeborg. Jakoś nie wydaje mi się, żeby było tak łatwo (co nie znaczy, że się nie uda). Aczkolwiek zgadzam się, ze ranking UEFA jest średnio miarodajny (szczególnie klubowy).

    1. Nie zapominaj o aspekcie finansowym. 10 miejsce i automatyczna LM to kupa forsy dla mistrza polski nawet przy oklepach. W dłuższej perspektywie ta kasa może rozwinąć klub, jeśli będzie mądrze zarządzany.

      1. Pamiętam. Ale też pamiętam o zmienności naszej ligi i o tym, że co rok kto inny może być mistrzem. I słowo klucz „mądrze zarządzany”…

    2. Blind_man
      1. Właśnie krótkoterminowo granie w jakimkolwiek pucharze nie da ządnemu klubowmi nic istotnego. Legia grała w LM prawie dekade temu. Nic to nie zmieniło. Dlaczego? Bo grała raz.
      Sporo ludzi myśli, że da się przeskoczyć nagle, znienacka, kilka poziomów wyżej.
      Jest na to tylko jeden sposób. Sposób, którego my nie mamy – potężny własciciel z wielmi pieniezmi. Który w przeciągu roku czy dwóch wymieni kadre na trzy, cztery raz lepszą.

      A przy braku takiej opcji nie pozostaje nic innego, jak stopniowy rozwój. Co da regularna gra w LK? Przyzwyczajenie w koncu do grania co trzy dni. Regularny dopływ finansów z pucharów. Wyrobienie porządnego rankingu klubowego więcej niż jednego klubu. Przecież my ledwie dwa lata temu temu mielismy dwie ekipy w fazie ligowej. Czyli nie może być mowy o żadnej regularności, bo to zwyczajnie za króki okres zeby o tym mówić.
      I gdy ten etap będzie za nami, naturalnie wskoczymy półkę wyżej, czyli zaczniemy kwalifikować się do LE i coś tam grać.

      Ja mam wrażenie, że niektórym odbiło dosłownie, uwierzyli że jesteśmy na niewiadomo jakim poziomie i możemy rywalizować na równi z zespołami, które na swoją pozycję pracowały latami.

      2. Co do rankingu, nie ma lepszego i skuteczniejszego porównania lig w długim dystansie. Natomiast ranking klubowy, pewnie jest mocno przekłamany, im niżej w nim zjeżdżamy.

  3. To było do przewidzenia, „cudu nad Wartą” nie było. Wygrał zasłużenie klub lepszy, posiadający więcej klasowych piłkarzy i dużo większy budżet, pozwalający budować drużynę o lepszych umiejętnościach. Różnica pomiędzy klubem, który nie broni tytułów mistr… majstrowskich a ekipą, która zdobywa je hurtowo, jak chce i kiedy chce i występuje rokrocznie w europejskich pucharach była aż nadto widoczna – piłeczka Serbom chodzi jak po masełku, jak w grze FIFA . Niestety walka w Q4 LE również nie zapowiada się na super łatwą. „Z Belgami zawsze nam się ciężko grało” – powiadają najstarsi górale.

    Najważniejsze jednak to, co zdarzy się dzisiaj. Lech ma już bowiem zapewnione granko na jesień. Legia a zwłaszcza Raków i Jaga muszą jeszcze o mannę pieniędzy z UEFA powalczyć na boiskach. Plus jest taki, że tylko częstochowianie zaczynają dwumecz na własnym obiekcie sportowym a „Pszczółki” i „Wojskowi” mają przywilej grania rewanżów na swoich kępkach traw. Nie ma innego wyjścia – trzeba pokazać, kto rządzi w rozgrywkach pomniejszego formatu. To jest nasz dom i mamy zamiar dzisiaj to udowodnić zespołom z Cypru, Izraela i Danii. Mityczne 4/4 wciąż jest jak najbardziej możliwe. Nasze zespoły powoli dochodzą do wysokich dyspozycji, zbierają punkty do rankingu klubowego jak i równocześnie krajowego i jeśli chcą więcej rozstawień w przyszłych kampaniach kwalifikacyjnych (a chcą!) muszą dzisiaj pokazać rywalom jak się gra w piłkę.

    W przeciwieństwie do dnia wczorajszego oczekuję zatem wielu punktów, pięknych bramek i stawiania dużych kroków do rund Q4 LE i LK. Naprzód i powodzenia!

  4. A ja otworze nowy wątek i się częściowo z wami wszystkimi zgodzę.

    Lech wcale źle nie zagrał, jedynie miał trochę pecha i może wyrachowania zabrakło. Jakby przypieczętował bramką jedną czy dwoma swoją dominację (dla mnie to 2 bramkami powinni wygrywać po 1 połowie) to i mecz by wyglądał pewnie inaczej. Pech chciał, że wpadły jakieś farfocle – 1 bramka dla Cverny też niezbyt górnych lotów ten strzał. Mrozek w lepszej formie by to co najmniej wybił na rożny. Lech gdyby miał wyższa skuteczność na poziomie najlepszych meczy z poprzedniego sezonu to i wynik byłby inny pomimo tych farfocli.

    A co do poziomu naszych drużyn uważam, że właśnie Cverna to delikatnie wyższy poziom, ale to też nie jest aż tak nad nami jak mówicie. Liderujący zespół w Ekstraklasie w formie jest w stanie grać jak równy z równym z taką Cverną. I tak jak ktoś powiedział 6 razy wygra Cverna, 4 razy nasz zespół niezależnie jaki wybierzemy czy to Lech czy Legia czy Raków czy Jaga. Lech tak na prawdę to przegrał ten mecz, bo nie potrafił wykończyć sytuacji. Technicznie bym powiedział, że nawet Lech pomimo porażki był lepszy. Fizycznością niestety odstawali. No i mentalnie niestety widać było te wyrachowanie właśnie po stronie Cverny. Ale jakby dostali bramkę czy dwie w plecy to już by im się grunt zaczął palić i myślę, że by mogło być ciekawie.

    Zgadzam się również z tym, że potrzebujemy ogrania w Europie i wcale ta LKE nie będzie taka zła, chociaż wydaje mi się, że na luzie już Lech o LE zagra (jeśli w rewanżu nie uda się odrobić strat, a na to liczę, bo jednak mniejszy stres będzie miał już Lech) to mają niemałe szansę z Genkiem (2x mocniejsza paka niż Cverna według transfermarketu, ale liczby nie grają). Ale zakładając, że spadną do LKE to uważam, że to wcale nie jest jakiś wstyd czy duży minus. Pomijając kwestie finansowe, lepiej by Lech nabił punktów do rankingu i awansował za rok do pucharów najlepiej jako Mistrz z ~35k pkt w rankingu, a Legia 2 miejsce z ~45k+, bo da to rozstawienie w ewentualnej III rundzie. A poza tym uważam, że nabite pkt w LKE i awans bezpośrednio do grup ligowych da więcej niż ewentualne obywanie w LE jak to ludzie wskazali. Pomijam kwestie kasy za transfery i większy prestiż, ale jednak chyba ważniejsze jest wejście na ewentualne 10 miejsce niż parę mln za transfery wychodzące i delikatnie lepsze pieniądze od LKE. A w strefie medalowej, że tak to nazwę (1/4 i wyżej) można się też sprawdzić z lepszymi zespołami na poziomie lepszym niż Cverna nawet.

      1. Nie no Cverna aż tak dobrze nie grała, żeby to było 8 do 2. Lech na prawdę mógł to wygrać i powinien nawet, widać było że ten farfocel całkowicie zmienił grę Lecha. Nie dziwie się, fartowna bramka dla Cverny… Szkoda bardzo, myślę że te 6 do 4 to idealnie pokazuje, może maksymalnie 7 do 3, ale to już przy braku formy naszego mistrza. I jako takiej formie Cverny. W odwrotny przypadku – Cverna cienka forma, nasz mistrz w topowej formie to już bym dał 5/5.

  5. Jako, że jeszcze nie tak dawno grałem w 3 lidze i bywałem wyżej na zajęciach pierwszej drużyny to z czystym sumieniem mogę napisać, że to nie miało prawa się udać.
    Nie jesteśmy obecnie tak wielcy jak nas atakują media z każdej strony.
    Ktoś mi kiedyś z Meczyków powiedział, że jak gadają o rankingach o losowaniach itp to im się wyświetlenia, przychody zwiększają parokrotnie. Stąd temat jest grzany na wszelkie możliwe sposoby bo ktoś mądry na tym zarabia.
    Nie, nie pniemy się błyskawicznie do góry, Wykorzystujemy lukę w przepisach, że zwycięstwo w LKE jest tak samo punktowane jak w LM.
    Podczas rozmowy przy okazji wyborów w PZPN słyszało się, że obecny efekt to polska kombinatoryka. W tym wypadku niezamierzona w pełni ale jednak. Tak samo jak za Nawałki ranking reprezentacji.
    Jesteśmy w takiej samej dupie jak byliśmy parę lat temu, z tym, że aktualnie kupa się rozwodniła i istnieje szansa na wysranie się.
    I żeby nikt nie myślał inaczej.

    1. Nikt nie twierdzi, że pniemy się błyskawicznie do góry. Lata 2012-18 to pozycje 20, 21, 21, 19, 18, 20, 21. Kolejne trzy lata to anomalia w dół, koincydencja katastrofalnych wyników, które po prostu statystycznie można pominąć. 10 lat temu miejsce Polski było około 20. Obecnie celujemy w 12. 8 miejsc wyżej niż 10 lat temu. To rozwój, ale nie „błyskawiczny”.

      Pisanie o punktacji jako o luce to już bzdura. Można pisać „niedoskonałość”, ale nie luka. Już raczej ustawa według której LK i LE nie trzeba transmitować w kanałach otwartych to luka (w ustawie wciąż widnieje sformułowanie „puchar UEFA”).

      Gdyby polskie kluby nie zostały wykluczone na 3 lata ze startu w eliminacjach do LE, bylibyśmy obecnie wyżej.

      Twierdzenie, że przez ostatnie 10 lat nic się nie zmieniło to kompletna bzdura. Pisanie, że jesteśmy hegemonem to też bzdura. Ale jesteśmy na pewno na fali wzrostowej. Pytanie czy ją wykorzystamy, żeby wskoczyć na wyższe piętro, czy też zaczniemy rozpaczliwie machać rękami, żeby utrzymać poziom, na razie pozostaje bez odpowiedzi.

      1. Patronus- świetna odpowiedż. Jesteśmy po prostu gdzieś między niepoprawnymi optymistami a wiecznymi malkontentami. Tak bym to ujął.

    2. Trochę nie rozumiem, jak mieliśmy niewykorzystywać tej Twojej luki, jak to była do niedawna jedyna możliwość awansu do fazy ligowej pucharów dla naszych 3 z 4 drużyn.
      No i też nie zgadzam się z tezą, że to nie miało prawa się udać.
      Jakby Lech nie stracił wcześnie bramki i strzelił bramkę jako pierwszy, lub potem na 2-1, to obraz meczu zmieniłby się diametralnie.
      Do 2-1 dla Crveny mecz był wyrównany, a 2 bramki dość pechowe- po rękach bramkarza i po linii bramkowej.
      Oczywiście, Crvena wyglądała lepiej niż Lech, ale nie jest tak, że nie było szans na zwycięstwo. Szanse były, ale potrzeba trochę szczęścia też.
      No i tech Lech trochę w tym meczu grał typowego Lecha w pucharach- gra lepsza niż wynik.

      1. Poza tym ta „luka” była dostępna dla wszystkich i kluby z Portugalii i Holandii skorzystały na niej bardziej niż kluby z Polski.

        Ale „piłkarscy janusze” dalej będą mówić, że Polska awansowała w rankingu dzięki LK.

        1. Jasne, że awansowała dzięki LKE i to jest oczywiste. Naprawdę trzeba to tłumaczyć? Spójrz sobie na ranking UEFA sprzed sezonu, w którym wprowadzono LKE. Polska – 30 miejsce, dziękuję bardzo. Gdyby pozostała sama Liga Europy to dalej byśmy się klepali o miejsce w 3 dziesiątce z ligami podobnymi nam, które również nie miałyby szans na cokolwiek w LE (a jak jesteśmy mocni w LE to pokazał Raków)

          Natomiast to, że tę LKE bardzo dobrze wykorzystaliśmy to inna sprawa – tutaj widać progress polskiej ligi względem podobnych lig i chwała nam za to. Natomiast gdyby LKE nie istniała to i taka Jagiellonia i jakieś Silkeborgi już dawno miałyby wolne.

          Dlatego teza, że powstanie LKE nie ma nic wspólnego z naszym awansem to oczywista bzdura

          1. Zgoda, awansowaliśmy dzięki powstaniu LKE, ale nie dzięki temu, że zdobywamy punkty jako drużyny plasujące się na tych miejscach, o ile została zwiększona liczba miejsc w pucharach (bodajże z 80 do 98)

          2. „Jasne, że awansowała dzięki LKE i to jest oczywiste. Naprawdę trzeba to tłumaczyć? Spójrz sobie na ranking UEFA sprzed sezonu, w którym wprowadzono LKE.”

            Tzw. dowód anegdotyczny.

          3. Ja nie potrzebuję Ci dawać dowodu, wystarczy chwilę pomyśleć, żeby wyciągnąć wnioski. Ale no tak, łudźcie się dalej, że jesteśmy potęgą i bez LKE bylibyśmy w tym samym miejscu. Crvena i AEK pokazują nam gdzie aktualnie jesteśmy:D

          4. Nikt nie sądzi, że jesteśmy potęgą. Sam sobie wymyśliłeś chochoła i z nim bohatersko walczysz.
            A tego, gdzie jesteśmy, nie pokazuje jeden czy drugi mecz, ani w jedną ani w drugą stronę, tylko całokształt.

        2. Przecież to nie ja zacząłem ten temat, ktoś tam wyżej nazwał januszami osoby, które sądzą, że zaliczyliśmy awans dzięki LKE:D no cóż, jedni to nazywają januszostwem, inni logicznym myśleniem, ale nie będę go wymagał od wszystkich:D

        3. o kolego, to nie januszostwo, to akurat fakt. Przecież wystarczy sprawdzić gdzie dokładnie większość punktów została nabita w przeciągu ostatnich 5 lat. Oczywiście, że w LK. Trudno temu zaprzeczyć.
          Choć mam wrażenie, że chyba nie chciałeś temu zaprzeczać, a o coś troche innego ci chodziło, tylko może nie tak to ująłes?

    3. bez przesady. Oczywiście, że ranking a więc i pozycję w nim zawdzięczamy LK. Natomiast jest kilka krajów. gdzie ich najlepsze druzyny tam grały iszału nie zrobiły. Tak więc nie jest tak zle jak piszesz.

  6. Druga sprawa – miejsce w rankingu danej ligi a puchary.
    Rozwinęła się pod poprzednim wpisem dyskusja dotycząca wzrostu mocy ekstraklasy. Ostatecznie nie ma żadnego innego realnego narzędzia do porównania lig europejskich względem siebie, niż ranking uefa.
    Ale ranking jak to kazdy ranking, ma zasady obliczania takiego rankingu.

    Zacząłem się nad tym zastanawiać i co wyszlo mi kilka spostrzeżeń. Po pierwsze należy się zgodzić, ze nasz awans w rankingu to głownie wprowadzenie trzeciego pucharu, czyli LKE. Z jednej strony mozna powiedzieć, ze przecież inne kraje też tam mogą punktować. Ale czy aby napewno?
    Co mam na myśli. Wyobraż sobie, ze najlepsze druzyny naszych rywali, czyli Celtic, Rangers, Kopenhaga, Midtyljand, Slavia, Sparta, Crvezda, Salzburg, Sturm, Zagrzeb, Olympiakos, PAOK, Bodo, Molde Szachtar, Dinamo K, Malmo, Young Boys, Basel itd grają w LKE. Nie nabiłyby punktów? Z pewnością nabiłyby i być może więcej niż nasze zespoły.
    Po prostu najlepsze zespoły naszych rywali grają niemal zawsze albo w LM albo LE, gdzie o punktowanie jest znacznie trudniej. Nasze najlepsze druzyny tam niemal nie grają.
    Jak porównamy ile punktów robi nam trzeci czy czwarty zespół , typu Śląsk, typu Pogoń itp to się okaże że nie robią one żadnych wielkich punktów w rankingu.

    Jakby być sprawiedliwym, to punktowanie w LM powinno być inne niż w LE, a w LK jeszcze inne. Stopniowane do trudności danych rozgrywek. Oczywiście, pewnie cięzko byłoby to zrobić bez jakichś kompromisów i sprawiedliwie.
    Czy to nasz problem? wręcz przeciwnie, my korzystamy na tym.
    Natomiast należy jednoznacznie stwierdzić, że obecnie system jest taki, ze pozwala nam na dobre punktowanie w pucharach. Co nie oznacza z automatu, że weszliśmy na poziom tych zespołów.

    Dlatego nastąpiło jakieś zbiorowe złudzenie, że my nagle jesteśmy na poziomie wyżej wspomnianych druzyn. Nie. Nie jesteśmy. Ani sportowo ani finansowo. Zeby realnie ocenić nasze postępy należy brać poprawkę na takie rzeczy.

    Jeśli UEFA nic nie zmieni w punktowaniu, widze dużą szansę na to, że będziemy wygranymi, bo będziemy się kwalifikowali do wyzszych rozgrywek przez ileś lat, ze wzgledu na ranking ( awans na 10-11 miejsce ).
    Na dłuższym dystansie wniesie to finanse naszych klubów, a co za tym idzie poziom gry. Także doświadczenie grania na wyższym poziomie. I wówczas jest szansa, ze dobijemy do poziomu takich klubów jaki mają nasi rywale.

    Przewagą naszych rywali jest głownie to, ze bardzo duza część z nich zdominowałą ligę i wie, ze niemal rok w rok ma mistrzostwo i gra jesli nie o LM, to o LE. Czyli ma pewność corocznego wplywu przychodów na określonym poziomie.

    Young Boys – na ostatnie 8 lat -6 mistrzostw
    Celtic – 8 sezonów – 7 m.
    Salzburg – 8 sezonów -6 m.
    Szachtar- 8 sezonów – 6 m.
    Slovan – 8 sezonów – 7 m.
    Qarabach – 8 sezonów – 7 m
    Ferencvaros – 8 sezonów – 7m
    Ludogorets – 8 sezonów – 8 m
    Dinamo Z – 8 sezonów – 8 m

    Tutaj roznica jest bardziej zauwazalna:
    Slavia -8 sezonów, 4 m.
    Olympiakos – 8 sezonów – 4 m.
    Kopengaha – 8 sezonów – 4 m
    Molde – 8 sezonow – 4 m

    Jak na tym tle wypada Polska? Legia 3 razy, i to raczej koncówka tych 8 sezonów a nie czas najnowszy, bo teraz co roku mamy innego mistrza. Pewnie kogos pominąłem, chodziło mi o pewien zarys, jak to wygląda u nas a jak na tle konkurencji.

    1. Rozszerzenie pucharów nam faktycznie pomogło, ale w nieco inny sposób niż to przedstawiłeś. Przede wszystkim, trzeba sobie zdawać sprawę, że ranking uefa nie mierzy siły całej logiki, a jedynie samej jej czołówki.

      Ligi, które wymieniłeś, są zdominowane przez mocną czołówkę, która dzięki temu gra w pucharach co roku. To powoduje, że ich kluby mogą stosunkowo łatwo utrzymywać ciągłość i wysoki współczynnik klubowy, co jeszcze niedawno robiło ogromną różnicę (więc często jedno wynikało z drugiego i na odwrót). U nas z kolei liga jest wyrównana, co też ma swoje skutki. W pucharach mieliśmy utrudnione eliminacje, bo każdy startował od zera. Co z tego, że czasem się udało przejść jakiś Club Brugge, jak potem czekała Sevilla? I co z tego, że ktoś zebrał to doświadczenie, jak za rok w pucharach wystawialiśmy kogoś innego, znów startującego od zera? Ba, co z tego, że nawet udawało się pograć w grupie LE z City i Juve, czy innym Fulham, gdy jednocześnie dany klub wypadał z czołówki ligowej i za rok nie miał okazji do powtórki? Taka Crvena choćby się zesrała, to nie spadnie poniżej 2. miejsca, bo ich liga jest za słaba. A u nas jak czołowy klub ma nieco gorszy sezon, to zaraz ląduje w połowie tabeli i takie są realia.

      Tak wyrównana liga to jest potencjał, ale też pod kątem wyników w pucharach problem. Prowadziło to do takiej sytuacji, że X lat temu przykładowy Karabach co roku grał sobie w LE. I przez długi czas co roku dostawał tam oklep, ale za rok i tak znów tam wchodził. A u nas jak już ktoś przechodził gęste sito eliminacyjne, to w fazie grupowej zazwyczaj notował lepsze wyniki, tylko że za rok już go nie było. Eliminacje stały się w pewnym sensie naszą zmorą, bo żeby to odwrócić, to trzeba było najpierw zbudować wysokie współczynniki, a najlepiej też podbić ranking krajowy, żeby zaczynać od późniejszych rund i mieć krótszą ścieżkę. Ale jak to zrobić, kiedy się w kółko odpada wcześnie, bo się w kółko zaczyna od zera? Do tego dochodził notoryczny brak pucharowego ogrania.

      W dużym uproszczeniu rozszerzenie pucharów pomogło nam właśnie przebić ten sufit. Przykładowym Azerom czy Serbom niewiele to zmienia. Oni i tak mieli tę jedną drużynę, która grała w fazie grupowej, no i mają nadal. Dla nas to już ogromna zmiana, że nasz mistrz ma teraz na tyle łatwą ścieżkę, że nawet bez rozstawień i wybitnej formy w lipcu jest w stanie ją przejść. Przecież my ostatnio co roku mieliśmy innego mistrza i co roku z minimalnym rankingiem klubowym. Ale teraz przestało to być przeszkodą. W starym systemie Lech w 2022 czy Jagiellonia w 2024 pewnie by wylecieli w eliminacjach. Więc z tego tytułu mamy co roku co najmniej jedną drużynę w pucharach, którą wcześniej czasem byśmy mieli a czasem nie. A w fazie grupowej/ligowej już sobie potem w miarę radzimy, bo nie jesteśmy wcale aż tak słabi.

      Puchary zostały też rozszerzone akurat o tyle, że nasze pozostałe drużyny, jak w obecnym sezonie Raków czy Jagiellonia, mogą już realnie przejść całą ścieżkę eliminacyjną. Azerom czy Serbom ponownie niczego to nie zmienia, bo reszta ich ligi jest tak słaba, że i tak niczego więcej nie ugra. Więc znowu, oni mieli 1 drużynę i mają 1, a my mieliśmy 0-1, a zaraz możemy mieć 2-3.

      To nie jest tak, że LKE nas jakoś faworyzuje i zakłamuje obraz. A na pewno nie bardziej niż poprzedni system, kiedy oglądaliśmy plecy Azerbejdżanu czy innej Białorusi, choć wcale nie mieliśmy słabszej ligi (a co najwyżej jej pierwszą drużyną, choć i to nie zawsze). Ponownie w uproszczeniu: jeżeli zrobimy porównanie lig polskiej i serbskiej na podstawie pierwszej drużyny, to wyjdzie że serbska jest mocniejsza (co wczoraj widzieliśmy). Ale jak porównamy uśredniony poziom top3 obu lig, to już się to odwraca. Jak porównamy top5 czy top10 to się jeszcze bardziej uwidoczni rzeczywisty obraz całej ligi, a nie jej małego wycinka.

      To, że Ekstraklasa w ostatnich latach poszła do przodu to też jest fakt. Widać to po pieniądzach przeznaczanych na transfery, wartości praw medialnych, wzroście frekwencji itd. Nie, nie staliśmy się nagle czołową ligą Europy. Pieniądze które wydajemy nadal są stosunkowo niewielkie, ale są 2-3 razy większe niż jeszcze kilka lat temu. Pomiędzy byciem dziadami, a byciem wśród najlepszych jest wiele stanów pośrednich i nie ma nic złego w odnotowaniu jakiejkolwiek zmiany. Za darmo też nikt nam nic nie dał. Żeby przeskoczyć Danię i zająć to 15. miejsce, to trzeba było ich ograć w bezpośrednich pojedynkach. Mieliśmy w tym trochę szczęścia, ale fakt jest taki, że Legia ostatnio wyrzucała Midtjylland i Broendby, a Jaga wygrała z Kopenhagą. Niektórzy budują taką narrację, gdybyśmy tylko my grali w tej Lidze Konferencji. No nie, inni też tam grają.

      Co do niesprawiedliwości w punktacji, to przypominam, że w LM za sam udział dostaje się 6 pkt (tyle co za 3 zwycięstwa). Jest też więcej meczów i wyższe bonusy. Uefa nie może stworzyć za dużej dysproporcji w punktowaniu, bo rotacja na wyższych miejscach stanie się niemożliwa, skoro podział miejsc jest nierówny. I nie sądzę, żeby to zrobili, bo pojedyncze mecze są punktowane tak samo jeszcze od czasu pucharu uefa. Celem tego rankingu jest właśnie weryfikacja na bieżąco. Jeżeli jakaś liga zostanie wywindowana tak wysoko, że np. jej kluby grają bezpośrednio w LM, to następuje weryfikacja, i jeżeli te kluby zbierają tam oklep, no to ta liga automatycznie spada w rankingu i w to miejsce wchodzi ktoś inny, kto na to zasłużył np. nabijaniem punktów w niższych rozgrywkach. Jeżeli rozdawalibyśmy punkty jakiemuś Slovanowi czy innym Young Boys, za to że przegrywają mecze w LM, „a w LKE to pewnie by te punkty zdobyli”, to nie będzie tej weryfikacji.

      1. Co do tego progresu Ekstraklasy, to on nie wynika z samej LKE. Na to się składa wiele czynników. Generalnie sporo się zmieniło w ostatnich latach w samej lidze jak i w niektórych klubach. Po tym jak Cupiał się wycofał z Wisły, a Lech przeszedł w stan swego rodzaju reorganizacji (co było skutkiem tego, że wcześniej przeszarżował i nie wszedł do pucharów), to przez ładnych parę sezonów tylko Legia się nadawała do grania w Europie. Potem Legia też weszła w restrukturyzację i już w ogóle nie mieliśmy mocnych drużyn. W ostatnich pięciu latach to się odwróciło, bo Lech w końcu poszedł finansowo do przodu, niespodziewanie pojawił się mocny Raków, Legia też powoli wychodzi na prostą. Każdy z tych klubów mógłby teraz myśleć o awansie do dawnej LE (gdy liczyła 48 klubów), a jeszcze ostatnio doszła do tego Jaga. Nie twierdzę, że by tam wszyscy grali, ale to i tak wygląda inaczej niż 7-8 lat temu.

        1. Jeszcze co do kpin z „rankingowców” to mam wrażenie, że niektórzy nie rozumieją, że ludzie nie jarają się miejscem w rankingu samym w sobie. Chodzi o korzyści z tego płynące.

          Jeżeli mistrz Polski będzie zaczynał od razu od IV rundy el. LM to będzie mieć ogromny komfort, którego teraz nie ma. Po pierwsze może sobie wtedy od razu wpisać do budżetu przychody co najmniej z LE, więc i może wydać więcej bez ryzyka. A po drugie zaczyna pucharowe granie miesiąc później niż teraz, co pozwala zupełnie inaczej zaplanować przygotowania i nie wchodzić do gry z marszu, gdy połowa składu jest niegotowa. Gdyby taki Lech miał z góry więcej hajsu na wzmocnienia i więcej czasu na ich wprowadzenie, to ten mecz też mógłby wyglądać inaczej.

          Jeżeli wicemistrz Polski startuje w eliminacjach do LM to też ma większy komfort niż kiedy musi się przebijać przez całe eliminacje do LKE. To są wymierne korzyści, które mogą za sobą pociągać kolejne. I o to właśnie gramy, a nie o to, żeby się jarać samym faktem, że mamy miejsce 11., 12., czy 15.

          1. Dokładnie,

            czyli w istocie polskie kluby zaczną robić to samo co przez lata robiły wszystkie te małe ligi jak duńskie czy austryjackie..
            Gdzie przez lata mogli sobie do budżetu wpisywać parę milionów.

            Dodatkowo w przeciwieństwie do tych lig mamy zaplecze ligowe jak Pogoń, Widzew, których poziom jak się dostaną do LK nie będzie tak znacznie odstawał, więc tym samym nie będziemy ubożeć w rankingu tak jak te ligi.

          2. aaaaaaaaaaa- super wypowiedz. Podpisuje się pod tym obiema rękami i nogami.
            Mam wrażenie, że ludzie nie rozumieją, ze rozmowy od rankingu są oderwane od samego kibicowania. Przecież nikt normalny nie bedzie chciał, zeby jego drużyna przegrała celowo. Tylko skoro przegrywa, to z punktu rankingu nie jest zła informacja. Z PUNKTU RANKINGU.
            Z punktu widzenia kibica, każda jedna porażka jest złą informacją.

        2. ja nie twierdze, ze ekstraklasa nie zrobiła progresu. Jasne ze zrobiła. Tylko nie tak wielki jak to się niektórym wydaje.

      2. aaaaaaaaaaaaaaaaa ( nie wiem czy dałem wystarczającą liczbę „a” 🙂 )
        Ale nie wiem czy w jakikolwiek sposób polemizujemy. Ja się w pełni zgadzam pod tym co ty napisałeś.

    2. @urbas

      „Ostatecznie nie ma żadnego innego realnego narzędzia do porównania lig europejskich względem siebie, niż ranking uefa. Ale ranking jak to kazdy ranking, ma zasady obliczania takiego rankingu.”

      – Jest. Ranking ELO i OPTA Power Ranking. One w przeciwieństwie do rankingu UEFA (ze swoimi archaicznymi zasadami), przynajmniej próbują stosować wzory, które są miarodajne.

      I tak, każdy ranking ma swoje minusy, ale ELO & OPTA > nic > ranking UEFA.

      1. Tak chyba jest, bo wszyscy teraz straszą Genkiem jako drużyną jeszcze silniejszą od CZ, a ranking UEFA mają na poziomie 5-go koszyka LK.

        1. Nie wiem jak powstają różne rankingi. W siatkówce niedawno władze zmieniły system rankingowy. Każdy oficjalny mecz jest oceniany, mierzona jest siła grających zespołów i oceniany przewidywany wynik. Inna jest zmiana rankingu w przypadku porażki 0:3, a inna w przypadku 2:3.

        1. Ligę – całkiem możliwe. Pojedyncze ogniwa tej ligi – tu już gorzej.

          Poszliśmy na Europę ławą i jest to pewna metoda, ale ceną za jej wykorzystanie będą pewnie takie oklepy jak ten wczorajszy i ten zeszłoroczny w eliminacjach LM.

          1. Ale Głos Rozsądku uważa, że nie zasługujemy na miejsce, które mamy w rankingu uefa. Więc to zabawne, że powołuje się na optę, która nas widzi jeszcze wyżej.

  7. Wczorajszy mecz miał wiele wątków, różne stany po załamanie, euforię, smutek. Niestety widać, że Lech ma jakiś problem z obroną, zagrali 7 meczów i już dali sobie wrzucić 14 bramek. Szczerze to od rundy wiosennej zastanawiam się czy trener Lecha to faktycznie fachowiec pełną gębą… Niestety stracone bramki to błędy w obronie, równie dobrze można było ich uniknąć. Crvena Zvezda to jednak nie jakieś tam ogórki, widać było jakość, aczkolwiek, Lechowi po prostu zabrakło pary, aby ich przycisnąć bardziej, aczkolwiek szkoda strzału Golizadeha, że nie wpadło na 2:1 być może mecz potoczyłby się inaczej. Jednak tak czy siak, Crvena wróciła do swojego poziomu, Lech im pomógł strzelić dwie bramki i skończyło się jak się skończyło.

    Co do dyskusji, uważam, że nabijanie punktów i rankingu w naszym przypadku jest ważne, dojście do poziomu gdzie udałoby się naszym drużynom mieć zapewnioną fazę ligową , któregoś z pucharów pozwalałby na większe ryzyko finansowe.

    Podsumowując, nasze drużyny robią progres i idą do przodu, jednak reszta lepszych drużyn też robi progres, tyle, że oni biegną 🙂

    1. też między innymi taki cel ma granie w LK – zrobienie rankingu klubowego i krajowego do tego stopnia, ze kluby będą miały pewność okreslonych dochodów rok w rok.

    2. Mogło się potoczyć trochę inaczej, ale moim zdaniem scenariusza na przejście Crvenej takim Lechem – przy tak rozedrganej grze – po prostu nie było i nie ma. Jakieś szczęśliwe 2-2 czy 3-2 wczoraj i tak zostałoby wyjaśnione w Belgradzie.

      Wbrew pozorom, pod względem kibicowskim wieczór w Poznaniu był genialny. Jeden z lepszych w ostatniej dekadzie.
      Natomiast czysto piłkarsko – Serbowie pokazali mniej więcej, dlaczego taki Slovan przy niekorzystnym losowaniu ugrał w LM zero punktów.

  8. Panowie – dwie sprawy.

    Pierwsza – awans do LM byłby super głownie ze względu na pokazanie, że można, że się da. I nabranie doświadczenia gry z najlepszymi. Tyle. Naprawdę. Oczywiście troche upraszczam. Ale chyba nikt nie ma wątpliwości, szczególnie po wczorajszym spotkaniu, ze bylibyśmy tam dostarczycielami punktów. Więc o żadnym punktowaniu, o awansie nie wspominając, nie byłoby mowy.
    Pewnie powiecie: jak to, a kasa? Tak. Jasne, kasa by wpadła naprawdę porządna. Tylko zastanówcie się, czy to że przez rok miałbyś pensje na poziomie 30 tys zł, stac by cie było pozniej, gdy zejdziesz do normalnej na utrzymanie willi z basenem, podróżowanie po swiecie i jezdzenie limuzyną? No nie.
    I tak jest w tym przypadku. Wpadło by Lechowi 30 mln e. I ludzie bez zadnego pojęcia nagle oczekiwali by transferów za 5 i więcej mln e.
    Zrobili by trzy takie transfery i nie ma połowy całej tej kwoty, a pamietajcie, że przy takich transferach, opłaty dodatkowe ( dla agenta, za podpis i przede wszystkim pensja) są też ogromne. I podpisujesz gosci powiedzmy z pensją 2 czy 3mln e za sezon. Na trzy lata.
    Jak to się zakończy, jeśli nie będziesz miał takich wpływów na kolejne sezony? Problemami finansowymi.
    I Lech i Legia i Wisła przechodziły juz w XXI wieku rozpasanie pensji na poziomie, które sprawiły w tych klubach problemy finansowe. Wszędzie próbowano zaatakować LM, ale nigdzie się niestety nie udało. A podpisane kontrakty trzeba było wypłacić.
    Podsumowując – oczywiście, że taka kasa zrobi wiele dobrego, ale na pewno nie to co większość myśli, czyli jakieś mega transfery, które spowodują, że wskoczymy na poziom takiej Crvezdy.

    1. Zwłaszcza, że Cervena, jeżeli już o niej mówimy, ma dosypywaną kasę z państwa. Gdzieś tam padło takie zdanie, że z LM Cervena ma połowę budżetu, czyli jeszcze drugą połowę ma z innych źródeł…

    2. To jest oczywiste. Na dłuższą metę jeden szczęśliwy awans niczego nie zmieni. Istotna jest regularność, a nie że coś tam się uda od wielkiego dzwonu. Dlatego nie ma się co obrażać na tę Ligę Konferencji. Niech Lech chociaż tam zacznie grać, ale regularnie co sezon, to za jakiś czas będzie można realnie oczekiwać, że przełoży to na LE, a potem na awans do LM. I nie, nie mówię, że mamy tam spadać celowo (pewnie zaraz ktoś wyskoczy z takim tekstem). Piłkarze mają zawsze grać o zwycięstwo i wykazywać amibcję, żeby być jak najwyżej. Jeśli im się akurat uda niespodziewanie wejść do LM,to zajebiście. Ale trzeba mieć szerszą perspektywę i świadomość drogi, a nie liczyć na korzystny układ gwiazd.

      1. brawo. Kwintesencja logiki i myślenia w tym temacie.
        Dokładnie, ludzie często idiotycznie zakładają, ze ktos chce zeby jakis klub przegrał mecz. Nikt tego nie chce.
        My tylko mówimy, ze w przypadku przegranych i spadku do LK, nie ma żadnej tragedii, bo raz ze to jest obecnie nasz poziom, a dwa, ze tam też są korzyści z wystepowania w tych rozgrywkach.

  9. Dobry wieczór wszystkim.
    Różnica klas. Tej Crvenej nie tknąłby żaden polski klub w tym wieku, może z wyjątkiem Wisły Kasperczaka w absolutnym prime.
    Dobranoc wszystkim:)

    1. bez przesady. było wiele polskich druzyn, które w swoim najwyzszym momencie by to crvene przeszły. Problem polega na tym, ze naprawde mało kiedy polskie kluby mają szczyt swoich formy w lipcu albo sierpniu.
      Oczywiście żaden obecny klub nie jest nawet zblizony na taką jakość.
      Ale taki Rakow czy Legia bardizej by sie postawiły obecnie, bo po prostu lepiej bronią. CO nie znaczy żeby ją przeszły, bo z pewnością nie. Ale osiagnęły by korzystniejszy wynik u siebie.

    2. Bzdura. Lech przegrał, bo grał Gianfranco Obsranco.

      Crvena po prostu zagrała swoje, a Lech poniżej możliwości.

      1. Jeśli raz na 5 prób przegrywasz eliminacje to można napisać, że Lech zagrał poniżej możliwości, ale jeżeli od 2016-2017 Mistrz Polski jedynie raz potrafił zakwalifikować się do ostatniej 4 rundy eliminacji LM to nie jest kwestia dyspozycji w 1 meczu, to tylko wynik zgodny z naszym aktualnym poziomem. Jak prawie co roku IV runda eliminacji LM to wysokie progi.

        1. Tak to wygląda w tej dekadzie:

          25/26: III runda Lech – Crvena
          24/25: III runda Jaga – Bodo
          23/24: IV runda Raków – Kopenhaga
          22/23: I runda Lech – Karabach
          21/22: III runda Legia – Dinamo
          20/21: II runda Legia – Omonia

          Tak, kiedyś polskie kluby odpadały z Realem, albo Barceloną.
          Nie, nie uważam, żeby dzieliła nas przepaść. Uważam, że bardziej to siedzi w głowach niż w nogach. Choćby po Legii to widzę, piłkarze wiosną grali jakby mieli jakieś ciężkie łańcuchy. Zmienił się trener i zmieniła się gra. Przynajmniej na razie tak to wygląda…

          Heh, zobaczymy co będzie wieczorem.

          1. oczywiście ze głowa też jest ważna. Czasami nawet wazniejsza. Natomiast ja nie wiem dlaczego ludzie oddzielają to od umiejętności. Dobrze pracująca głowa ( ze to tak ogolnie okreslę) to także umiejetność i to być moze jedna z najważniejszych, jeśli chodzi o zawodowy sport.

      2. Kibicu rankingowy pozwolę się nie zgodzić,Lech na mój gust całkiem nieźle grał jak na swoje możliwości,rywal zwyczajnie był za silny. Jesteś typowym polskim kibicem ,najpierw przed meczem pompka i jacy to jesteśmy mocarni a po meczu rywal był dno tylko my obsrani. Radzę mniej patrzenia w tabelki a więcej oglądania meczów na spokojnie ,ja mam atut taki że w wieku 53 lat wciąż gram w piłeczkę więc nie dam się nabrać na poziom polskiej piłki,tobie takiego doświadczenia brakuje więc musisz to nadrabiać spokojnym oglądaniem meczów i nauczyć się wyciągać z nich odpowiednie wnioski. Przykro mi bo zauważyłem że dużo piszesz a to jest potrzebne ale tabelki rankingowe to nie wszystko,ja też je mam w małym palcu i jarałem się jeszcze nimi gdy większości jeszcze tu komentujących nie było na świecie ale jednak musi być tym podparta jakaś wiedza praktyczna. Do póki polskie zespoły nie będą wchodzić do LE i tam robić porządnych wyników,czytaj ,jakiś ćwierćfinał,jedna ósma chociaż to nie uwierzę w ich postęp nigdy. I mogą sobie punktować do woli w LK chociaż i to na ten moment nie jest takie pewne czy w tym sezonie tam poważnie zapunktujemy.

        1. Trochę wpadliśmy w pułapkę podobną jak przed MS2018, wtedy potrafiliśmy wykorzystać zasady tworzenia rankingu tak żeby być w top7-8 na świecie i mieć korzystniejsze losowanie grup na MŚ. Później przyszedł mecz z Senegalem, następny z Kolumbią i okazało się, że jednak nie byliśmy w top10 najlepszych zespołów na świecie.
          Obecnie dobrze punktujemy w rankingu wykorzystując eliminacje i fazę grupową najsłabszych rozgrywek, ale gdy przychodzi moment prawdziwej weryfikacji czyli eliminacje LM to wyraźnie widzimy, że odstajemy wyraźnie nie tylko od czołówki, ale i od średniaków (bo Crvena to co najwyżej europejski średniak, a nie topowa drużyna).

          1. znowu pełna zgoda. To są po prostu sprzyjające okoliczności dla naszej ligi jesli chodzi o ranking. Co nie oznacza, ze sie nie rozwijamy. Jasne ze tak. Kazdy kto sie interesuje, to zauważy.
            Natomiast nie aż tak , jakby to sie niektórym wydawało.

    3. Zgadza się ,w LK będzie szansa dla Lecha na jakieś wygrane,przed sezonem obstawiałem dla Lecha LE ale sam rozumiesz,wylosowany Genk. I jeszcze jedno ,nie wiem czemu uważacie kibice rankingowi że polskie kluby będą zawsze notować dobre wyniki w LK . Ja sobie potrafię wyobrazić że w tym sezonie żadnego ćwierćfinału nie będzie.

        1. Jeśli będziemy mieć 2 ekipy w LK i żadna nie dojdzie do ćwierćfinału to będzie to najsłabszy wynik od ho-ho. Po prostu od lat zawsze mamy dwie ekipy w top80. Awans do 1/4 LK nie jest obecnie wielkim wyczynem. Uważam, że poprzedni sezon to nie był „fart”, tylko raczej „pech”, bo spokojnie można było grać w 1/2.

          Co było to było, zobaczymy co będzie. Lech oblał pierwszy egzamin, dziś pora na kolejne sprawdziany.

          1. od ho ho ? przecież jeszcze kilka lat temu nie mielismy zadnego klubu w zadnym pucharze. A okresliles to jakby z dwie dekady upłynęły.

    4. bzdura CZ by pykneła dzisiejsza Legia i Jaga z wiosny, to co robiła obrona CZ to kryminał Lech z pewnością siebie powinin do przerwy miec 3:1, powinni wyjsc pressingiem i cisnać a pary im straczylo na 1 bramke i moze 15minut gry na

      w drugiej już umierali fizycznie i CZ ich dojechała.

      1. Żadna Legia i żadna Jaga by tego nie dowiozły. Jaga przegrała z Betisem grającym na drugim biegu, a Legia z Chelsea już w szatni. Ta sama bajka.

        CZ się gubiła w obronie, ale przez kwadrans w ciągu 90 minut. To nic nie znaczy. Całą resztę meczu mieli to pod kontrolą, a w II połowie – pod kontrolą totalną.

        1. Myślę że to były jednak 2 kwadranse. Od ok. 15 do 45 minuty CZ była w kompletnej rozsypce. Wybijanie piłki na oślep, 0 wyprowadzenia piłki, wielka szkoda, że Lech wtedy nie strzelił jeszcze jednej bramki.

        2. Słusznie zauważyłeś, że Legia przegrała z Chelsea już w szatni. Dokładnie ten sam błąd popełnił Lech. Przegrali mentalnie, a nie sportowo… Wyglądali jak reprezentacja Polski na mundialu w Katarze. Zespół nastawiony „jesteśmy beznadziejni, spróbujmy dostać jak najmniejszy wpierdol”.

          Nie zgadzam się z tym, że Betis grał na drugim biegu. Chcieli wygrać u siebie wyżej, a i tak mieli szczęście, że wygrali 2:0. W rewanżu też wcale nie byli zdecydowanie lepsi i dopiero po golu na 0:1 rozluźnili się, co Jagiellonia natentychmiast wykorzystała.

          Tak naprawdę to nie wiadomo co kto by dowiózł, a czego nie. No nie da się porównać, nie ma kopiuj-wklej. Dziś zobaczymy ile dowiozą pozostałe trzy polskie drużyny, choć rywali mają łatwiejszych niż Lech.

  10. Myślałem, że będzie remis, ale niestety…za wysokie progi na Lecha nogi. Crvena była zbyt intensywna, mieli znacznie lepszy pressing i wyraźnie wyższą kulturę gry. Zawodnicy Lecha Poznań byli o dwa tempa za wolni, kiedy trzeba było podać, ciągnęli jeszcze piłkę.
    Dla dobra Lecha lepiej będzie, jeśli trafi do Ligi Konferencji, tam może nabić trochę punktów do rankingu i poprawić swoją pozycję na przyszły sezon.

    1. Może i tak,

      Ja uważam, że legia by się bardziej postawiła. Ma tego 'zęba’, Lech nie pokazał jak dla mnie wystarczającego poziomu determinacji

      Jeszcze jak słyszę komentarz w 73 bodajże minucie:
      „Lech przegrywa 3-1 ale absolutnie nie może się rzucić na Crvene, bo oni tylko na to czekają”

      Trzeba mieć mentalność przegrywa by tak mówić,

      Ale twoje obserwacje od strony gry w piłkę też mi pasują.

      Więcej się spodziewałem i jestem zawiedziony. Jak ten mental pojedzie do Belgradu to się skończy 6-1 w dwumeczu.

      1. Legia jest przede wszystkim obecnie zespołem lepiej broniącym dostępu do własnej bramki. Co w Lechu jak widac strasznie kuleje.
        Nie wiem czy takie granie Legii sprawdzi się w ekstraklasie, moim zdaniem niekoniecznie, natomiast jest to idealne granie na Europe, bedzie czesto to nie ty bedziesz dyktował warunku gry. Tak jak dzisiaj Lech.
        A czy Legia przeszła by Crvezde? Byłoby tak samo ciężko. Nie ma obecnie w Polsce klubu na poziomie finansowym, sportowym i organizacyjnym takiej Crvezdy. Jako liga jestesmy wyzej, ale nasze najlepsze kluby to jeszcze nie ta półka.

    2. @Andreskeye

      I jakie to „dobro” wynika z gry w rozgrywkach niższej kategorii, bo nie bardzo rozumiem?

      Bo takie kluby jak Crvena Zvezda, Slavia Praga, czy FC Kopenhaga celowały jednak bardziej ambitnie. Teraz co sezon zarabiają po 30 milionów Euro z transferów wychodzących i połowę tego reinwestują. I co z tego, że wyprzedziliśmy Danię w rankingu, skoro nasze kluby nie mają żadnych szans konkurować o piłkarzy z Kopenhagą i Midtjylland (od Brondby też mamy gorszą pozycję negocjacyjną).

      Efekty widać na boisku. A z naszego rankingu mogą się co najwyżej pośmiać. Dzisiaj zobaczyliśmy starcie mężczyzn z chłopcami od punktów z Ligi Konferencji.

      Zastanówcie się jeszcze raz. Chcecie rozwoju polskiej ligi, czy gromadzenia punktów z Breidablikami? W parze Lech – Genk to Lech jest rozstawiony. I jaka z tego korzyść, skoro faworytem są Belgowie? To samo było w parze Legia – Rangers w 2019 roku.

      Mecz z Crveną Zvezdą pokazał, w jaki sposób buduje się poważne kluby. Pieniądze. Bez wskoczenia do wyższej ligi finansowej, nie zrobimy żadnego progresu. Liga Konferencji tego nie zmieni. Legia oddaje najlepszego obrońcę za śmieszne pieniądze. Dlaczego? Bo nie weryfikujemy się w poważnych rozgrywkach.

      Finansowo nadal jesteśmy planktonem. I te śmiałe prognozy o wejściu do Top8 można co najwyżej obśmiać. Utrzymanie się w Top15 na dłuższą metę to będzie sukces, który należy docenić.

      Żeby jednak nie było tak gorzko. Mam przeczucie, że Lech da sobie radę z Genkiem i zagra w Lidze Europy. Nie podeprę tego sensownymi argumentami, bo obiektywnie niewiele na to wskazuje. Tak jednak czasem w piłce bywa. Może dlatego, że Genk ma bardzo młody zespół (średnia 23,6 lat przy ponad 25 Crvenej)? Być może nie będą dość wyrachowani i stabilni z formą? Coś na wzór Chelsea, która z bardzo młodą drużyną potrafiła wygrać Klubowe Mistrzostwa Świata, ale notowała też poważne wpadki w lidze.

      Przeczucie, niewiele więcej. I naprawdę – trzymajmy kciuki za Lecha i Legię, żeby jednak zagrali w Lidze Europy. Naprawdę, przestańmy się oszukiwać, że zbieranie punktów z Breidablikiem, Aktobe czy Backą Topolą ma cokolwiek wspólnego z realnym rozwojem naszej piłki.

      —-

      Co do samego meczu – myślę, że Lechowi brakowało po prostu umiejętności piłkarskich. Bo utrzymanie piłki pod pressingiem, czy właściwe decyzje to nic innego jak umiejętności piłkarskie. Lech nieźle biegał i wywierał presję na zawodnikach Crvenej do samego końca.

      Różnicę stanowiło to, co który zespół z tą piłką potrafił zrobić. Lech pod pressingiem się gubił, a Crvena nie.

      1. To wszystko jest kwestią spojrzenia. Slavia, Crvezda czy Kopenhaga, jak były na poziomie naszych klubów albo i slabsze ( bo kiedyś tak było) nie celowały w LM. One zaczęły celować wówczas, gdy nakłady realnie pozwalały myśleć o wejściu do upragnionej LM. I przede wszytkim na rozne sposoby, ale od tego czasu urosły finansowo, sportowo i organizacyjnie, zeby cały czas móc skutecznie rywalizować o awans.
        Te kluby nawet nie awansując do fazy grupwej LM ( bo nie grają tam rok w tok) wydają pieniądze dużo większe niż nasze kluby, także tutaj porównanie jest powiedziałbym średnio trafione.

        Wniosek? Najpierw pieniądze, pozniej lepsze granie i wyzsze puchary. Na odwrót to możesz to zrobić indycentalnie i pewnie ostatecznie i tak z tego nic większego nie wyniknie.

        Rozwój polskiej piłki to bardzo złożone zjawisko. Sprowadza się ostatecznie do pieniedzy, chociaż nie tylko, ale na pieniądze sprowadza się z kolei wiele rzeczy. Chocby zainteresowanie piłką w kraju.
        Podtrzymywanie na stałe pucharów i dobre wyniki tam ( nawet w LKE ) spowodują wzrost koniunktury na piłkę klubową. Stadiony będą się wypełniać z roku na rok jeszcze bardziej, co buduje zainteresowanie, a to nakręca reklame, marketing, umowe z tv, przychody z dnia meczowego i nie tylko.
        Budowanie rankingu z kolei ułatwia kwalifikowanie się do europejskich pucharów. A z czasem powoduje pewność występu w fazie ligowej. To z kolei powoduje, ze kluby mogą bardziej zaryzykować, jeśli chodzi o wydawanie pieniędzy. I koło się nakręca.

        Nie da się z 30 ligi w rankingu, w którym to miejscu nie byliśmy przypadkowo, w ciagu kilku lat zbudować druzyn na poziomie średnioeuropejskim. Jeśli nie wchodzą oligarchowie, szejkowie czy inni miliarderzy z olbrzymimi pieniędzy do naszej ligi, nie ma takiej opcji.

        Z jednej strony piszesz, ze finansowo jestesmy planktonem ( bo to prawda) a z drugiej oczekujesz awansu do LM? albo skutecznej gry w LE? Niestety, jedno przeczy drugiemu, co zresztą historia doskonale dokumentuje.

        Co do oceny meczu pełna zgoda.

        1. @urbas

          Nie oczekuję awansu do Ligi Mistrzów, ani skutecznej gry w Lidze Europy.

          Oczekuję od opinii publicznej skończenia z minimalizmem i oszukiwania wszystkich wokół, że Liga Konferencji zagwarantuje nam niebotyczny rozwój.

          Jedno drugiemu nie przeczy, bo w dużej mierze jedno wynika z drugiego. Bez gry w poważniejszych, niż Liga Konferencji rozgrywkach – nikt nie będzie płacił za piłkarzy z Ekstraklasy ośmiocyfrowych kwot. A bez tego nie ma mowy o jakimkolwiek awansie w europejskiej hierarchii.

          Slavia, Crvena, czy Kopenhaga – co roku zarabiają na transferach po 30 milionów Euro i połowę z tego reinwestują. Slavia mogła zaliczyć słabszy sezon w Lidze Europy, gdzie zdobyła ledwie 5 punktów, ale to bez znaczenia. Przez lata wyrobiła sobie taką markę, że West Ham wykłada 22 miliony za jej najlepszego piłkarza. Naprawdę – już sama regularna obecność w rozgrywkach wyższej kategorii daje inną pozycję do negocjacji. Bo jeśli grasz tam regularnie – to przynajmniej raz na 3 lata zagrasz niezły sezon i pokażesz się z dobrej strony w meczach z najlepszymi.

          Myślę, że nikt z AS Romy nie sugerował się rankingiem UEFA przy negocjowaniu kwoty odstępnego za Jana Ziółkowskiego.

          Chodzi tylko o to, że zamiast jarać się arcyważnymi punktami przywiezionymi z meczu o pietruszkę na Islandii, musimy zrozumieć, gdzie leżą czynniki gwarantujące realny rozwój naszej piłki. Bo nie dość, że finansowo jesteśmy słabi, to jeszcze mamy fatalne szkolenie, a wyniki naszych reprezentacji nie sprawiają, by ktoś chciał płacić za Polaków szczególnie dużo. Boom na naszych piłkarzy już minął. Tak więc nasze możliwości rozwoju wydają się o wiele bardziej ograniczone, niż się wielu wydaje.

          1. zgadzam sie i nie zgadzam. Dlaczego?
            Bo właśnie poprzez regularne granie w LK nasze kluby mogą wejść na trochę wyzszy poziom finansowy, ustabilizowac go. A nastepnie zeby spróbować się wbijać i mierzyć wyzej.
            Niektórzy mam wrażenie chcą wskoczyć od razu najwyzej. Tak się nie da. Może się udać przypadkiem. Czy gdyby Lech przeszedł Crvezde i awansował do LM, to bedzie nagle na wyzszym poziomie niż Serbowie?
            Oczywiście że nie. Jednorazowo zawsze moze sie udać. W przypadku takiego klubu jak Serbowie, nie ma mowy o przypadku.
            Przypominam, ze my kilka lat temu nie gralismy w kompletnie zadnych pucharach. Zadnych.
            Więc trzeba robić krok po kroku. Póki co jestesmy na etapie grania w 3 pucharze i jeszcze sporo musimy tam pograć, ustabilizowac poziom finansów, co za tym idzie sportowy, zeby móc na spokojnie wchodzić do LE i cokolwiek tam znaczyć.
            Na logike, jak byśmy byli na poziomie LE, to byśmy zwyczajnie tam często grali i to z jakimś skutkiem. A rzeczywistość niestety jest inna.

            Wiec tak – granie w LK bedzie dawało nam rozwój. Oczywiście, granie w LE bedzie dawało większy i tak samo w LM, natomiast nie jednorazowe dostanie się tam, a regularna gra.
            Bo jednorazowo to Artmedia Petrzałka grała w LM. Z tego co kojarze ten klub juz dzisiaj nie istnieje.

          2. „Oczekuję od opinii publicznej skończenia z minimalizmem i oszukiwania wszystkich wokół, że Liga Konferencji zagwarantuje nam niebotyczny rozwój.”

            Ale kto tak twierdzi? Bo mam wrażenie, że walczysz z jakimś chochołem.

      2. To nie jest kwestia celowania w konkretne rozgrywki. Co roku przegrywamy eliminacje do LM więc po prostu jesteśmy za słabi na te rozgrywki (od 2016/2017 chyba tylko raz doszliśmy do finałowej IV rundy eliminacji). W sytuacji gdy na LM jesteśmy za słabi to przynajmniej możemy trochę pograć i rozwijać się przez LK (chyba lepsza gra w tych rozgrywkach niż żadnych). Co do top8-10 – tutaj zgoda to mrzonki.

        1. dokładnie- ludzie nie ogarniają prostych rzeczy mam wrazenie. Gdybyśmy grali w LM, kazdy by sie cieszył i analizował taką sytuację. Gdybysmy grali piętro niżej w LE to bysmy rozmawiali o LE.
          Czy ktokolwiek tutaj nie chce, zeby polskie kluby grały i wygrywały w LM? Pewnie kazdy by chciał.

          Tylko my nie rozmawiamy o tym co by się chciało, tylko o realiach. A realia są dokładnie takie jakie są. Czyli odpadam naturalnie z tych rozgrywek na jakie jestesmy za słabi, zeby tam trafić. Wiadomo, dużo zależy od losowania. Ale dlatego duzo zalezy bo jestesmy na poziomie takim a nie innym. Niektórym druzynom losowania są totalnie obojętne, bo prezentują jakość, która w większości przypadków pozwoli na wygraną.
          Slyszeliście kiedyś, zeby reprezentacja Niemiec, Hiszpanii czy Anglii przejmowała się losowaniem rywali do kwalifikacji MŚ albo ME? nie, bo mają niemal pewność, ze zagrają na tej imprezie.

          Więc skoro jesteśmy na poziomie LK, to oceniajmy i patrzy co nam to moze dać.
          Nigdy raczej tutaj nie rozmawialismy kto ile ma lat, ale mam wrazenie, ze musi być tutaj sporo mlodego pokolenia, które jest raczej niecierpliwe i chce wszystko na już.

          Pisalem to po wielokroć. Nie da się przeskoczyć kilku poziomów naraz od tak, bez procesu, jesli nie przyjdzie zaden bogacz i nie wywali na klub dziesiątek czy setek milionów euro. A naszym klubom to nie grozi.
          Więc będzie to proces.
          Bodo nie stało się tym Bodo które teraz jest w jeden sezon. Tak samo Midtjylland. Albo Pilzno. Kto dwie dekady temu slyszał o takich klubach? Ale żmudny, ale sensowny proces budowania tych klubów sprawił, że obecnie są tu gdzie są.

          1. Dużo zależy od losowania. Startując od fazy play-off masz tylko jedną szansę na kiepski los. Jedna z mini-drabinek do LM wydaje się zdecydowanie słabsza niż inne. Para Lech-Genk też wydaje się dużo silniejsza niż inne pary tej rundy.

            Pewnie nieco sprawiedliwsze byłoby wprowadzenie systemu ligowego, gdzie rozgrywa się przykładowo 4 kolejki z 4 różnymi drużynami. Ale to nie od nas zależy.

            Od nas zależy dobre przygotowanie do eliminacji. Takie, żebyśmy nie pękali przed takimi Crvenami, czy Dynamami. Żebyśmy nie bali się gry w LE. I żebyśmy wiedzieli, że po awansie do LM będziemy walczyć o wejście do top24, a nie o to, żeby nie wyjść z zerowym bilansem.

            Ranking to tylko jeden z filarów. Na samym rankingu wiele się nie zbuduje, ale lepiej jest być wyżej niż niżej.
            Druga sprawa to popyt wewnętrzny i sponsorzy. Wydaje się, że ten temat mamy już w miarę ogarnięty i że są mocne perspektywy na wzrost.
            Trzecia sprawa, to rynek transferowy. Tu jest problem i potrzeba ze 2-3 sezonów na jego naprawę. Chodzi o to, żeby do Polski przyjeżdżali gracze na promocję. Gracze przychodzący za milion, a wyjeżdżający za 10 milionów. Tego na razie praktycznie nie ma. A to może generować naprawdę spore przychody. Do tego potrzebna jest nie tylko dobra sieć skautingu, ale też możliwość promocji w Europie. Dlatego ważne jest, żeby grać, a nie odpadać w eliminacjach.
            I czwarta sprawa, to szkolenie młodzieży. Problem najgłębszy, jego rozwiązanie to inwestycja sporych środków przez kilka lat z wieloletnią perspektywą zwrotu. Wkładasz pieniądze dziś, żeby mieć nadzieję na zwrot za 8-10 lat.

            Na ten moment możemy bujać się między 9, a 12 miejscem. Ale bez solidnej pracy nad 3 i 4 punktem, nie ma szans, żeby wejść wyżej. Jaki jest stan na dziś? Szczerze pisząc – nie mam pojęcia, ale mam wrażenie, że do tego etapu jeszcze nie dotarliśmy.

          2. Patronus – zauwazylem, że dość często się z tobą zgadzam i tutaj także. Na wiele rzeczy bym liczył, jesli chodzi o poprawe, ale nie na szkolenie.
            Nie dość, że to jest długi i skomplikowany proces, to jego efekty przychodzą po wielu latach. W polskiej piłce nikt nie patrzy w tak odległej perspektywie. A do tego jest to cholernie kosztowny proces, jeśli to ma być na wysokim poziomie, przy wielkości naszego kraju.
            Dodatkowo nikt nie wprowadzi czegoś takiego jednoosobowo, odgórnie. Do tego potrzeba współpracy PZPN, klubów zawodowych jak i amatorskich oraz rządowych funduszy, bo to naprawdę kolosalne finansowe przedsięwzięcie.

      3. @głos rozsądku, dopiero teraz przeczytałem ten komentarz.
        Mówisz o Rangersach, Genku i jaka w tym korzyść że ktoś jest rozstawiony…a czemu nie wspomnisz o ostatnim Polskim uczestniku Ligi Mistrzów czyli LEGII? Była rozstawiona czy nie? Oczywiście że była przez wszystkie rundy i co jej to dało… że zagrała z DUNDALK zamiast Celtic, Red Bull Salzburg, Pilzno, Apoel…czy rozstawienie w tym wypadku jej pomogło i zapewniło duże pieniądze? OCZYWIŚCIE. Czy Lech gdyby był ROZSTAWIONY przeszedł by dalej w tym sezonie? PRAWDOPODOBNIE TAK, bo zagrałby z drużynami które są po prostu gorsze i nie stać ich na transfery za 3, 4 miliony euro…tak więc stary…zrozum że zdobycie pkt w tej LK daję przynajmniej późniejsze rozstawienie w kluczowych fazach eliminacji LM, LE czy LK…bez tego przy braku rozstawienia żaden Polski klub w 21 wieku nie przeszedł ścieżki LM, żaden!! Prób było więcej niż 20…oprócz Legii która była rozstawiona. Nawet Raków jak przejdzie Maccabi skorzysta na RANKINGU obcej drużyny i nie zagra z Crystal Palace czy Fiorentiną. Także podsumowując, Rankingi, pkt dają możliwości i większe prawdopodobieństwo zagrania w LM, LE CZY LK przechodząc łatwiej eliminacje, plus możliwość ogrania sie w Europie z przeciwnikami na SWOIM POZIOMIE. Krok po kroku. A co do finansów, krok po kroku, kiedyś marzeniem było sprzedawanie za 6-10 mln a teraz to sie dzieje. Spokojnie stary, Ekstraklasa ma szanse się rozwinąć na poziom lig Top 10, poczekajmy więc 2,3 sezony i zobaczmy co będzie.

    3. Szczerze, to nie widziałem tam żadnej wielkiej intensywności ani kultury gry po stronie Serbów. Te gole to im w zasadzie wpadły same. Gol na 1-2 to zwykły przypadek, a na 1-3 to już głupota samego Lecha, który notorycznie traci podobne bramki nawet w Ekstraklasie. Chodzi o brak wyczucia momentu, gdy akurat nie należy znowu rozgrywać od tyłu. Potem to już wszystko siadło, ale do tego drugiego gola, to mecz był pod każdym względem wyrównany, w rozegraniu nawet z lekką przewagą Lecha. Ostatecznie Crvena wykorzystała słabość Lecha, ale sama pokazała się jako bardzo przeciętna drużyna. Moim zdaniem Legia w dyspozycji ze swoich meczów z Banikiem mogłaby ją pokonać.

      1. Pokazała lepszą kulturę gry. Bez urazy, ale widocznie nie potrafiłeś tego dostrzec. Fakt – dali się wrzucic na karuzele przez 15 minut, ale jak widać sami nie musieli aż tak napierać, zeby samemu strzelić 3 bramki. Ale sposób rozgrywania akcji, przyspieszenie podania czy zwykła finalizacja, to nie jest przypadek. To po prostu wyzsza jakość.

        1. A może po prostu patrzę trochę szerzej i nie dorabiam teorii do wyniku? I mam też porównanie z meczami Lecha na poziomie Ekstraklasy, które oglądam regularnie. Nie twierdzę, że Crvena ogólnie nie jest lepszą drużyną, ale w tym meczu nie pokazała nic specjalnego, czym można by się zachwycać.

          1. ja już przed meczem studziłęm nastroje, że Crvena jest obecnie na wyzszym poziomie finansowym, organizacyjnym a co za tym idzie sportowym niz jakikolwiek obecnie polski klub. Więc z mojej strony to nie było dorabianie teorii do wyniku.
            Serce chciało jedno, ale rozum podpowiadał drugie. I niestety, jak to najczęsciej w zyciu bywa, rozum wygrał.

          2. Mam takie samo wrażenie. Crvena zagrała bardzo przeciętnie, to bardziej Lech przegrał niż Serbowie wygrali.

            Odniosłem wrażenie, że goście przyjechali do Poznania po remis. Ale skoro dostawali prezenty, to żal nie skorzystać.

            Szkoda, że Lech jest pod formą. Jeśli nic się nie zmieni, to zagrają w LK. Niektórzy się uczeszą.

          3. Patronus – nie ma co robić dramatu z występu w LKE. Po prostu na palcach jednej ręki mozna policzyć kiedy polskie zespoły miały szczyt formy sezonu w lipcu i sierpniu, czyli w eliminacjach. A takową musialyby prezentować, zeby mieć szanse realnie i skutecznie rywalizować o LM.
            Legia jak grała z Celtikiem, moze Raków jak walczyl z Rubinem, Nie kojarze na szybko innych.
            Bo polskie kluby potrafił grać fantastyczne mecze z dużo lepszymi zespołami, ale prawie nigdy nie miało to miejsca w wakacje.
            A bez tego ciezko zasypać różnice w umiejętnościach.

          4. @urbas

            „ja już przed meczem studziłęm nastroje, że Crvena jest obecnie na wyzszym poziomie finansowym, organizacyjnym a co za tym idzie sportowym niz jakikolwiek obecnie polski klub”

            Ale to wszyscy wiedzieli. Natomiast w tym meczu Crvena nie pokazała żadnej wielkiej „kultury gry”. Twierdzenie, że taki gol jak ten na 1-2 wynika z kultury gry to jest właśnie dorabianie teorii do wyniku. Albo to, że Mrozek puścił ten strzał z 10 minuty, a bramkarz Crvenej srzał Gholizadeha obronił. No tak bywa, ale w samej grze do tamtego momentu Crvena nie miała żadnej przewagi. Ona się uwidoczniła dopiero gdy Lech siadł, co ewidentnie wynikało z jego własnych problemów, a nie pokazu siły Serbów. A przecież wcześniej Lech też nie grał żadnego wielkiego meczu.

          5. @aaaaaaaaaa
            A może to jest właśnie ten poziom wyżej Serbów w porównaniu z Lechem? Że potrafią wytrzymać? Że nie siadają? Może tą różnicę właśnie robię lepsi/bardziej doświadczeni piłkarze? Może stąd bierze się wartość rynkowa piłkarzy Crvenej?
            Tak jak my (Raków) mamy przewagę nad Słowakami (Żyliną), bo przecież Raków też nic wielkiego nie pokazał, tak samo Crvena ma przewagę nad Lechem.

          6. blind_man – dokładnie. Mam wrażenie, że niektórzy nie wiedzą jak rozpoznać róznice w klasie piłkarzy.
            Wytrzymanie presji to też umiejętność piłkarska. Wejśćie Arnautovicia – widac ze bez formy biegowej, natomiast kilka razy przyjął piłkę i tak ją zastawił, ze nikt jej nie odebrał. Pojedynczy detal jednego piłkarza, który pokazuje tą wyzszość.
            Sam strzał na 0:1 mógł być taki sobie, natomiast sposób i spokoj zrobienia tej akcji w polu karnym, pokazuję tą róznice. U nas takiego spokoju wlasnie w polu karnym brakowało. Niby sporo się tam działo, ale to własnie konkret powoduje różnice. A nie duzo szumu.

            Naprawde, z całym szacunkiem, ale jak ktoś w tym meczu nie widział róznicy w jakości piłkarskiej, to musi jeszcze się sporo nauczyć. Ona była widoczna w wielu elementach i wielu momentach.

            Co nie oznacza, ze nie dało się tego spotkania wygrać. Wygrać to się da i z Realem Madryt. Tylko musisz zagrać fantastyczny mecz, jesli rywal nie zagra beznadziejnego. My nie zagralismy nawet dobrego.

        2. Ja również Nie widziałem tam lepszej kultury gry, może obycie z grą w pucharach to jakoś tak bym to nazwał gdzie wystawili silnego dużego odgrywającego na szpicy do przetrzymania piłki i zwolnienia tempa meczu.

          Do bramki na 1-2 mecz był naprawdę wyrównany, potem Lech siadł psychicznie. Nawet jak sobie przejrzysz powtórki z tego meczu to odczujesz to samo.

          Dlatego ja mam takie odczucie że zabrakło determinacji i zęba w tym meczu.

          Legia po za 1 meczem z Chelsea gdzie Feio kazał się naszym schować, to by tego meczu tak nie odpuściła. Ale to moje subiektywne odczucie poparte meczami z Betisem, Broendby, Molde, Chelsea (W),

        3. A ja się właśnie ostatnio zastanawiam dlaczego u nas nie pojawił się do tej pory żaden bardzo bogaty inwestor gotowy wyłożyć na projekt piłkarski miliony które zrobiłyby różnicę i pozwolił zrobić skok jakościowy. Jesteśmy już stosunkowo bogatym krajem, wyprzedziliśmy Grecję, Portugalię, za kilka lat przeganiamy Włochy. I nie jest to propaganda tylko twarde dane MFW. Pieniądze w kraju wiec są, popularność piłki zawsze była , nowoczesne stadiony, coraz lepsi piłkarze a teraz dodatkowo zapanowała moda na ekstraklasę. Dlaczego coś co się wydarzyło w innych krajach nie ma u nas miejsca?

      2. Nie no, kulturę gry mieli na wyraźnie wyższym poziomie. Żadnych komicznych błędów w wyprowadzaniu, super mała gra na skrzydłach i w środku pola. Akcja z bramką na 1-0 była na jakości której w Ekstraklasie nie uświadczysz.

        Może wygrali o 1 bramkę za wysoko, ale to max. A jeszcze mają gorący rewanż u siebie.

        1. Tylko dodam że „kultura gry” i „intensywność” to dwa zupełnie inne pojęcia, na pewno można pokazać to pierwsze bez pokazania drugiego i to mniej więcej zaproponowali w Poznaniu Serbowie. Po prostu nie musieli nic więcej.

          1. dokładnie. Nasi mocno napierali 15 minut. Tak mocno, jak przez cały mecz nie robili tego Serbowie.
            NIie robili, bo nie musieli. Bez tego strzelili trzy bramki. Samą kulturą gry załatwili temat.

          2. No właśnie, Crvena grała bez stresu, po prostu „swoje”. Nie wiadomo czemu Lech się napiął jak pies przy kupie. Byli obsrani jak Legia przeciw Chelsea w Warszawie.

            Moim zdaniem to jest mentalność, której nie można nauczyć się w LK. Ale może się nie znam.

            Patrząc na tegoroczny skład LK, to kto wie, może dwie polskie ekipy zagrają w półfinałach?

          3. Patronus – to zakładanie, ze wiecznie bedziemy grać wysoko w LKE też jest troche bezpodstawne. Nie jest to niemożliwe, duzo zależy od tego na kogo konkretnie kiedy się trafi po wyściu z fazy ligowej. Natomiast to nie jest tak, ze tylko nasze druzyny potrafią tam osiagać wyniki.
            Jeśli żadna polska ekipa nie będzie w swoim piku w trakcie fazy ligowej, to niekoniecznie musimy robić co roku ćwierćfinały.

          4. @Patronus
            „Patrząc na tegoroczny skład LK, to kto wie, może dwie polskie ekipy zagrają w półfinałach?”
            Czy masz na myśli, że rok temu był lepszy skład LK? Ja wiem? Mi się jakoś wydaje odwrotnie. Możliwe, że moje wrażenie bierze się stąd, że rok temu Legia i Jagiellonia miały bardzo korzystne losowania. Zobaczymy jaki będzie ostatecznie skład, ale tych półfinałów to jakoś nie widzę. Fiorentina, Sparta, Anderlecht, Dynamo, Crystal Palace, Rayo, Mainz, Strasburg, Panathinaikos, Besiktas… dużo tych kandydatów do półfinału

          5. Ano zobaczymy kto ostatecznie zagra w fazie ligowej i kto będzie traktować ten puchar „Intertoto v2.1” poważnie.

            Jednak moim zdaniem cała polska trójka powinna być w czolowej 12 tych rozgrywek.

            Takie tam „nie znam się, więc się wypowiem”.

          6. Patronus – najpierw miejsmy te 3 kluby w LK. Bo to bedzie kolejny krok w dobrą stronę.

      3. Zazwyczaj śledzę tylko wyniki i oglądam skróty (albo nawet skrótów nie oglądam), a całe mecze oglądam od wielkiego dzwonu. Widziałem pierwszą połowę, a potem ostatnią „kwartę”.
        Intensywność i kulturę widziałem, ale Lech starał się dość dobrze dorównywać.
        Zgadzam się co do bramek na 1:2 i 1:3, dodatkowo 0:1 było do wybronienia przez bramkarza (nie babol, ale do wybronienia).
        Lech nieźle cisnął w pierwszej połowie (Palma, Golizadeh), bardziej sprawiedliwe byłoby 2:1 do przerwy.
        Te ostatnie 25 minut które widziałem też nie było złe, Lech był zmęczony, ale przede wszystkim odkryty szukając wyrównującej bramki, starał się potem minimalizować straty (Thordarson!).
        To nie był zły mecz, ale trochę pechowy, przy klasowym rywalu, który częściej wykorzysta nadarzające się okazje.

        Przed rewanżem jakaś szansa się jeszcze tli, ale nie dość że Lech będzie musiał zagrać dobrze, to mieć więcej szczęścia.

    4. Z tym co lepiej dla danego klubu, to też jest dość nieoczywiste, bo rózne korzyści płyną z udziału w róznych rozgrywkach. I cięzko porówywać do siebie, co jest jednoznacznie lepsze.

      Ja też jestem zdania ze albo LM albo LKE. Dlaczego? Bo LM to prestiż, największe pieniądze, rozpoznawalność, obcowanie na salonach, nauka gry w przeciągu wielu spotkań na najwyzszym możliwym poziomie i intensywności. Oczywiście, prawdopodobnie wszystko w łeb w takim przypadku, ale są inne korzyści, jak wspomniałem.

      Natomiast dlaczego LKE zamiast LE? Bo w LE poziom potrafi być „ligomistrzowy”, a kasa czy rozpoznawalność niewiele lepsza niż w LKE. Za to znacznie truniejsze punktowanie w rankingu.
      Czyli będąc w LE, nie wychodząc z fazy ligowej do pucharowej, praktycznie nie zarabiasz nie wiadomo jak wielkich pieniedzy. Jestes w oczach większości bardziej przegrany niż wygrany, dodatkowo rankingu za bardzo sobie nie podbijesz. Jedynie trochę większy prestiż.
      Zresztą mamy przykład. Czy Raków będąc w LE miał jakieś wielksze korzyści będąc tam niż inni w LKE? Ani nie budował atmosfery ( bo zwyciestw brak, awansu brak), ani wielkiej kasy, ani rozpoznawalności. Dobrej prasy też nie miał.

      Oczywiście, to nie tak, że granie w LE nie daje korzyści. Oczywiście ze daje. Mówię tylko ze wzrost korzyści jest niewspółmierny do wzrostu poziomu trudności.

      Ale żebyście mnie dobrze zrozumieli. Czy będę trzymał kciuki za Legia czy Lecha zeby zagrali w LE. Oczywiście! Niech kazdy gra i wygrywaj jak tylko najwięcej może. Ja po prostu rozpisałem to na chłodną a nie kibicowską głowę.

      1. @urbas
        Pełna zgoda.
        Warto zwrócić uwagę na jedną rzecz: budżet Lecha, jeśli mnie pamięć nie myli, wynosi około 25 milionów euro. Samo wejście do Ligi Mistrzów niemal podwoiłoby tę kwotę. Crvena wchodząc dorzuca do budżetu mniej, niż jedną czwartą. I chyba tyle w temacie finansów.

      2. Raków odpadając w IV rundzie kwalifikacji do Ligi Mistrzów i spadając do Ligi Europy zarobił 8 milionów euro nie licząc pieniędzy z praw medialnych i rankingu. W LE masz więcej meczów z dużo lepszymi drużynami, więc i przychody z dnia meczowego są zupełnie inne. Wypromowanie zawodników w LE też jest o wiele łatwiejsze, Crnac został sprzedany za 11 milionów, a Jagiellonia nie może sprzedać Pululu, króla strzelców LKE, za 5.

        1. Wiec jak sobie pododajesz co zarobił Rakow a co JAga czy LEgia to to są dość zbliżone kwoty. Własnie o tym mowie.
          Przychody z dnia meczowego są podobne, o ile masz komplet na stadionie albo blisko tego. Legia, Lech czy Jaga w LKE miały taki stan w LKE. Wiec LE w tej kwestii za duzo by nie zmieniła. \
          A przykłąd Crnaca i Pululu jest nieporównywalny. Ludzie zapominają o jednym. Z polskiej ligi zawodnicy są kupowanie głownie za potencjał a nie faktyczne umiejętności. Ale potencjał oczywiście kupujesz tylko u mlodych zawodników i to tacy zawodnicy bili rekordy sprzedażowe tej ligi. Crnac był mlodym zawodnikiem, Pululu dużo starszym. Co do jakości bieżacej Pululu był sporo lepszym zawodnikiem niż Crnac. Natomiast Pululu juz lepszy nie bedzie, Crnac moze byc. I o to tu chodzi.

          1. Jeżeli chcemy na stałe być ligą z miejsc 11-15 to musimy grać jak równy z równym w LE i zdobywać tam punkty. Rozwój następuje tylko przez granie z lepszymi rywalami i o ile LM to za wysokie progi (no chyba że chcemy mieć 8 porażek) to LE dla mistrza Polski jest obowiązkowe. Zbieranie punkcików w LKE z drużynami z Łotwy, Finlandii, Słowenii czy Macedonii na dłuższą metę nic nie da.
            W LE pula nagród jest dwa razy większa niż w LKE, dopiero dojście do 1/16-1/8 LKE wyrównuje wpływy finansowe w stosunku do najsłabszych zespołów z LE.
            Jagiellonia w grupie miała mecze z Lublaną, Molde i Petroclub, w LE miałaby nieporównywalnie bardziej wartościowych rywali więc i cenę biletów mogłaby ustalić na wyższym poziomie, bo chyba zapłaciłbyś więcej za bilet na Manchester United czy Tottenham?

          2. MarcinO – granie w LK da przede wszystkim dwie rzeczy – stały dopływ funduszy, czyli wejscie na wyzszy poziom finansowy ( tylko nie w ciagu roku czy dwóch) i przywyknięcie do grania co 3 dni ( tak samo, nie rok czy dwa).
            Oczywiście to samo da ci gra w LE, natomiast trzeba się tam jeszcze regularnie dostawać, a jak widać my na ten moment jeszcze nie jestesmy na to gotowi.

          3. W pełni zgoda, że powinniśmy cieszyć się, że nasze kluby grają LKE zyskując kasę, doświadczenie i rozpoznawalność na rynku, szczególnie gdy nasz ćwierćfinalista LKE Lech Poznań o mały włos odpadłby w kwalifikacjach z drużyną z Islandii (awansował po dogrywce z Vikingurem). Uważam tylko, że jeżeli chcemy być ligą 11-15 to mistrz Polski powinien mieć ambicję grać co roku w LE, szczególnie kiedy odpada w IV rundzie LM i dostaje za to ekstra kasę, tak jak zrobił to Raków Częstochowa. Inaczej patrzy się na ligę, gdy jej mistrz gra co najmniej w LE niż tylko w LKE, inni zawodnicy rozpatrują chęć przyjścia do polski ligi widząc, że mogą grać z poważnymi zespołami a nie z peryferyjnych lig.

          4. MarcinO – ambicje to pewnie i mają awansu do LM. Ale to jest dokładnie tak samo jak z ambicjami Legii i mistrzostwem. Czy ma ambicje grać o mistrza? ano ma. Czy gra? gra. A czy się udaje? no nie bardzo.
            Więc to że gramy jednak w LK a nie w LE czy LM, nie oznacza w żaden sposób że brak ambicji, tylko brak podstaw sportowych do awansu tam.

      3. @urbas
        Z Pana pierwszej wypowiedzi kwestionuję tylko fragment: „Natomiast dlaczego LKE zamiast LE? Bo w LE poziom potrafi być „ligomistrzowy”, a kasa czy rozpoznawalność niewiele lepsza niż w LKE.”
        W poprzednim sezonie ćwierćfinalista LKE Jagiellonia zarobiła 10 milionów euro i wyprzedziła jedynie sześć najsłabszych zespołów występujących w LE. Nie zawsze musi tak dobrze pójść naszym drużynom w LKE (sezon wcześniej Legia odpadła w 1/16), więc nie zgadzam się z opinią, że kasa jest niewiele lepsza. Moim zdaniem również rozpoznawalność w LE jest nieporównywalna większa niż w LKE, może o tym świadczyć m.in. składnik z nagród finansowych „wartość”, który w LE został wyceniony na 198 mln, a LKE tylko 57 mln.

        1. Rozpoznawalność + ekspozycja piłkarzy. Jak sobie zerknąć na potencjalne zestawy rywali w LE, to można się ładnie pokazać na wielu fajnych rynkach. Dla prostego przykładu – mimo że to nie LM, to mecze FC Porto będą bardzo na widelcu, bo to w skali Portugalii ogromny klub.

          W LK też, ale tu musiałoby wspomóc losowanie. Dla Lech zestawik Crystal Palace + Rayo + Besiktas + Strasbourg + Aberdeen + Samsunspor jakoś tam się broni.

          1. @Wojtek

            Taki zestaw to płacz i zgrzytanie zębów dla rankingowców.

            Nie po to się gra w Lidze Konferencji, żeby punktów nie nabijać, co nie?

          2. Trochę zależy jak na to patrzysz. Tych zespołów co wymieniłeś poziom wysoki to fakt, ale rozpoznawalność jednak znacznie niższa. No ale chociaż w topowych ligach można się pokazać.

    5. Lech pewnie trafi do tej LKE, bo Genk to mniej więcej poziom CZ, ale obawiam się by nie został do niej „wygnany” w stylu Jagiellonii sprzed roku, po 4 łomotach. Liczę na jakieś poważniejsze nawiązanie walki w trzech pozostałych meczach, dziś mimo fajnego momentu ogólnie to była jednak przepaść.

      1. bez spiny, ale widze, ze musiałeś sie przekonać na fakcie, jaka dzieli nas roznica od srednich klubów europejskich.
        Musicie zrozumieć jedno. My zrobiliśmy spory postęp jeśli chodzi o całą lige, ale ten postep to głownie dołączenie kolejnych klubów do czołówki, a nie wybicie sie ponad stan najlepszych polskich klubów.
        Poza tym zauwazcie ze ranking nabił głownie Lech i Legia, w LKE oraz startująca jako mistrz Polski – Jaga. A nie trzeci czy czwarty zespoł w LKE, oprócz grającego mistrza Polski w LM ( jak to jest innych krajach).

        To nie jest tak, ze taki Lech nie ma zadnych szans z Crvezdą czy Genkiem. Ma. Natomiast na 10 spotkan poradzi sobie pewnie w trzech czterech, a rywale w sześćiu, siedmiu. Czyli dysproporcja jednak jest.

      2. @Wojtek

        Ja mam przeczucie, że Lech jednak ogra Genk, choć obiektywnie wiele na to nie wskazuje. Crvena to zespół gotowy, budowany wokół jakiejś osi, który co roku gra o te same cele.

        Liga belgijska stoi wyżej, ale poza Club Brugge – wyniki reszty zespołów z czołówki są dość sinusoidalne. Genk w ostatnich latach nie ma szczególnie bogatej historii w Europie i nigdy nie wiesz, jaki sezon im się wylosuje.

        Tam jest fokus na wychowywanie i sprzedawanie piłkarzy z zyskiem. W efekcie poziom sportowy się może mocno wahać między sezonami. Genk ma w dodatku bardzo młody zespół, co też nie sprzyja stabilności.

        Z jakiegoś powodu mam przeczucie, że z Genkiem będzie lepiej, niż z Crveną.

        Zresztą Crvena może się w tym sezonie bić w Lidze Mistrzów o Top24, bo dlaczego nie? Nabrali trochę ogłady po 2 sezonach w Lidze Mistrzów, a u siebie mogą zlać niejednego (pokazali to np ze Stuttgartem). Skoro Celtic i Brest dały radę, a Dinamo Zagrzeb było bardzo blisko, to dlaczego nie Crvena? Statystycznie raz na kilka sezonów powinni mieć lepszy wyskok w Europie, a wydaje się też, że z roku na rok są coraz mocniejsi.

        1. Moim zdaniem to raczej zależy od tego, co pokaże Lech. Przecież to lato to dla nich jakaś katastrofa. Tak szczerze, który mecz Lecha w tym sezonie można ocenić całościowo pozytywnie? Chyba najmniej kiepski jest ten, w którym stracili 3 gole…

          (no dobrze, wbicie 7 bramek rywalowi z Islandii grającemu w 10, ale chyba mierzymy wyżej?)

          Oczywiście wyeliminowanie Genku byłoby świetne. Na razie niech spróbują wygrać w Belgradzie.

  11. Sialala zabawa trwa ale sie bawią słowikami buhahahha przekładanie meczy na nic kuchenkarze tak wronieckie pionki jesteście amica wronki!

    1. Za takie coś też powinien byc ban. Na tej stronie powinien panować pakt o nieagresji, jak na meczach reprezentacji

    2. Wez chłopie spierd… stąd na jakieś onety czy inne scieki internetowe, do których pasujesz swoimi komentarzami.
      Janku, prośba, mozesz usuwać takich towarzyszy? albo chociaż komentarze? Nie potrzebujemy tutaj ludzi, którzy nie mają za grosz kultury.

  12. Ej przenoszę dyskusję (dla zasięgu) spod innego artykułu:
    Czy ktoś z was mówi: „pokonać Lecha Poznań” czy raczej mówi się „Pokonać Lech Poznań”? ewentualnie jeszcze nie razi w uszy „pokonać Lecha”

    1. Pokonać Górnik, czy pokonać Górnika?
      Pokonać Piast, czy pokonać Piasta?
      Bo już na pewno nie mówi się Pokonać Widzewa 😁

    2. Ty gnoju śmierdzący, trollu z zawszonej „wąskiej” neostrady, Ty kretynie i głąbie kapuściany – jak śmiesz pchać się na afisze z tą swoją głupotą, z niedouczeniem i zasmarkanym nosem?
      JAKIM PRAWEM WPIERDLASZ SIĘ NA POWAŻNE FORUM DOTYCZĄCE PIŁKI NOŻNEJ ZE SWOJĄ NIEWIEDZĄ I ŻENUJĄCĄ INTELIGENCJĄ?

      1. Za taką formę komentarza powinieneś dostać bana.

        Abstrahując od tego czy Emil zachowuje sie niestosownie.
        Twój komentarz jest poniżej jakiejkolwiek krytyki.

        Żałuję, że kiedykolwiek z kimś prezentujący taki hejt słowny wszedłem w dyskurs.

        1. Przecież Wiesiek mu odpowiedział na poziomie, który Emil sam „zaproponował” w rzeczonej dyskusji. Dziwne, że wtedy ci to nie przeszkadzało. 😉 Swoją drogą, to naprawdę trzeba być konkretnym głąbem, żeby tak pajacować, nie mając wcale racji, i to w tak elementarnej kwestii. Przykre.

          1. Przeszkadzało mi, ale nie aż tak gdy dorosły facet obraża nastolatka w taki sposób.

            Od kogo chłopak ma się uczyć kultury od Was?

          2. No właśnie masakra jak Ty pajacujesz 😂
            Crvena pokonała dziś Lech Poznań.
            Nie rób już wiecej z siebie kretyna….

          3. Hahah czyli Krzysiu też buraku mówisz „Crvena pokonała dziś Lecha Poznań”? 😂

          4. Czyli sugerujesz, że kolega Emil jest jakimś dzieckiem specjalnej troski, więc trzeba mieć więcej tolerancji dla jego wybryków? 😉 Niech i tak będzie.

          5. Jankuuu please zrób na stronie jakąś ankietę…może te zjeby się uspokoją

          6. uznaję że ty aaaa i Wiesiek jesteście osobami dorosłymi .

            I to od was wymagam kultury i klasy.

            Po wpisach Emila dochodzę do wniosku, że jest po prostu jeszcze niedojrzały.
            Po was, że brak wam kultury w necie.

          7. A jak powiem, że mam 10 lat, to wtedy będziesz krzyczał o bana dla Emila, a ja będę mógł go powyzywać? 😉

          8. Gdy powiesz, że masz 10 lat

            Uznam mnie kłamiesz i jesteś niestabilny psychicznie.

  13. Hej, pozwólmy innym oceniać losowania, w tym oceniać je jako niekorzystne. „Sprawdzać się” można z takimi i nawet lepszymi w fazie ligowej, w eliminacjach awans jest jednak bardzo ważny.

    Po kolei, zaczynając od samej góry, tej która przyszła do Mahometa i urodziła mysz:
    Genk jest najtrudniejszym rywalem z możliwych, choć i tak liczę, że rywalem Lecha będzie jednak Dynamo, ew. Pafos, a to losowanie już nie było złe.

    Hacken/Brann to też był najgorszy wybór (Zrinjski / Breidablik najlepszy), choć chętnie zobaczę odesłanie któregokolwiek z tych zespołów z kwitkiem. Lubię zwycięskie dwumecze z reprezentantami naszych bezpośrednich rankingowych rywali.

    Hajduk to losowanie średnie, chyba tylko Lozanna/Astana gorsze, ale tu różnice między potencjalnymi rywalami były mniejsze. Oczywiście Raków trafił lepiej i jeszcze Polissia / Paksi byliby łatwymi rywalami. Legia trafiła ok, tylko Ballkani / Shamrock Rovers byli tam zdecydowani najsłabsi, ale nie przewiduję by spadła do rywalizacji o LK.

    Oczywiście liczę na dobrą walkę naszych drużyn o ligi: LM, LE i 2x LK. Oby zwycięskie!
    Komentarz wpisu!

    1. Od dwóch miesięcy pisałem i mówiłem, że Genk to jedyna pułapka w q4LE… no i musieliśmy się w nią wp…aść.
      Dziś wieczorem egzamin dojrzałości dla Lecha.

    1. Fatalny to ty jesteś, cytując klasyka.

      Wyglądasz na frajera, który co noc płacze do poduszki, że UEFA zabrała mu puchar Intertoto, bo tam można było ogrywać reprezentację Pingwinów z Madagaskaru w środku lipca.

        1. W Pucharze Intertoto kiedyś postawiłem u buków po kursie 9.0 i wygrałem. A było to dzięki Lechowi, który u siebie dostał w papę z jakimiś ogórkami.

          Pracowałem akurat wtedy dla Springera i miałem zrobić rozmowę ze Smudą przed tym meczem. I choć powiedział „zrobimy wszystko, żeby wygrać”, to usłyszałem „nie wydaje mi się, żebyśmy mieli powalczyć”.

          🙂

        1. Nie było najłatwiejsze. Będą w q4 łatwiejsze pary niż te z udziałem polskich drużyn. Chyba tylko Raków ma szansę na łatwą przeprawę w play-off, jeśli poradzą sobie z Żydami. Jagiellonia musi zagrać znacznie lepiej, ale uważam, że nie ma rywali poza zasięgiem. Legia najtrudniejszego rywala miała w q2.

          A Lech musi pokazać, że stać go na więcej niż LK. Oby pokazał. Chciałbym zobaczyć, że mistrz Polski gra jak przystało na zwycięzcę ligi z 11 miejsca europejskiego rankingu.

      1. Niestety w Pucharze Intertoto to nasi byli jak reprezentacje pingwinów, którzy dostawali bęcki, więc nie powinniśmy tak bardzo płakać za tymi rozgrywkami.

  14. Losowanie tragiczne dla 3 klubów i fantastyczne dla będącego w najsłabszej formie Rakowa.
    Jeszcze rewanż na Poljudzie…
    Please complete Mission Haifa then! 😉

    1. Sprawdź w słowniku definicję tragedii.
      Na pewno nie jest nim gra w piłkę nożną z klubem ze Szwecji lub Norwegii.

    2. HNK Rijeka (Chorwacja) / Shelbourne FC (Irlandia)
      HŠK Zrinjski (Bośnia i Hercegowina) / Breiðablik (Islandia)
      Lincoln Red Imps FC (Gibraltar) / Noa Erewan (Armenia)
      BK Häcken (Szwecja) / SK Brann (Norwegia)

      Były takie 4 opcje do wylosowania. Która była łatwiejsza od Hacken/Brann?

      Wszystkie 3 kluby poza Rakowem trafiły najtrudniejsze możliwe dla nich opcje (przy prawdopodobnym założeniu odpadnięcia Lecha z LM i awansie Jagiellonii w III rundzie): Genk z rewanżem na wyjeździe, Hajduk z rewanżem na wyjeździe.

      Mogli mieć potencjalnie Samsunspor, Aberdeen czy RFS w rewanżem w Poznaniu. Mogli mieć Paks lub Polesie Żytomierz albo Krajową lub Spartaka Trnawa albo nawet Astanę z rewanżem w Białymstoku.

      Każdy z 3 klubów poza Rakowem trafił najgorszą z dostępnych dla nich opcji po podziale na podgrupy, to jakie to jest losowanie jak nie tragiczne?

      Dalej każdy ma nadal mniejsze lub większe szanse na awans (poza Lechem to pewnie nawet każdy ma ponad 50% szans), bo w losowaniu nie było opcji trafienia na PSG, Barcelonę ani Bayern. Na stronie UEFA są dostępne zasady losowania i można też sprawdzać jakie drużyny są alokowane do poszczególnych podgrup. Polecam tą lekturę zawsze przed losowaniem, żeby orientować się o czym w ogóle pisze autor tej strony i do czego referują np. moje komentarze i kilku bardziej zorientowanych użytkowników.

  15. Pytanie czysto hipotetyczne.
    Nasze kluby kochają lke więc zakładam 4 polskie ekipy w lke i rozwalamy tam system nabijamy dużo punktów i jesteśmy w top 2 rankingu licząc tylko ten sezon i przysługuje nam extra drużyna w fazie ligowej LM? Jeśli tak to która (które miejsce w lidze)

    1. W naszym przypadku oznaczałoby to, że mistrz zagra w LM, wicemistrz w ścieżce mistrzowskiej LM, trzeci zespół eLM ligowa, czwarty i piąty w eLK i zdobywca pucharu w LE.

      1. To byłby chyba pierwszy raz, gdzie w ścieżce mistrzowskiej nie zagrałby mistrz kraju..
        Jeszcze do tego wygrywamy LK i wprowadzamy 7 drużyn do pucharów xD

        1. To byłby za przeproszenie 'rozpierdol’

          Zwyciestwo w LK drizyna w LE
          2 miejsce w rankingu +1 drużyna
          I 5 drużyn wedle rankingu.

          Bylaby beka i bankowo zreformowaliby punktację.

          1. Z pewnością nikt nie brał czegoś takiego pod uwagę, ale to by było rzeczywiście zabawne 😀

          2. A co by się wydarzyło, gdyby w takim scenariuszu zwycięzcą LK został jednocześnie mistrz Polski? Zagrałby w LM jako mistrz, a miejsce dla zwycięzcy LK w LE poszłoby do kogoś następnego z naszej ligi, czy po prostu przesunięto by kogoś z eliminacji?

          3. Jeśli zwycięzca LK ma prawo gry od razu w LM, to jego miejsce „przepada”. Vide Chelsea w tym sezonie.
            Jeśli natomiast zwycięzca LK ma grać w eLM, to musi wybrać. Albo bierze fazę ligową LE z automatu, albo gra w eLM ryzykując nawet odpadnięcie.

            Nikt wtedy nie wchodzi na jego miejsce.

          4. @Patronus
            Czyli najlepszy plan na ten rok to by było coś takiego:
            -Lech wygrywa LM i zajmuje w lidze miejsce 7 (albo niższe)
            -Legia wygrywa LE i zajmuje w lidze miejsce 7 (albo niższe)
            -Raków wygrywa LK i zajmuje w lidze miejsce 7 (albo niższe)
            -zajmujemy jako liga 1 lub 2 miejsce w rankingu za ten sezon
            i mamy w przyszłym sezonie 9 miejsc w pucharach, dobrze myślę? Czy przesadziłem…

          5. Blind_man

            Przesadziłeś,

            My to Sci-fiction

            Ty Bajki Andersena 😀

            A tak poważnie do tematu podchodząc,

            Wtedy Lech miałby LM jako mistrz LM
            Legia LM jako mistrz LE
            Raków LE jako mistrz LK
            do tego ekstra miejsce za miesjce 1 jako liga czyli 6 zespół w lidze
            Czyli powiedzmy na teraz to Wisła P. , Radomiak, Cracovia, Widzew, Górnik
            i trzeba liczyć że Lech nie utrzyma 6 miejsca

            😉

          6. Słuszna uwaga Emil,

            czyli w teorii 6 miejsce może mieć Lech
            1-5 ligowcy, PP – Jaga, Mistrz LM – Lech, Mistrz LE Legia, Mistrz LK Raków

    2. Moim zdaniem UEFA nawet nie wzięła pod uwagę takiego scenariusza i nie ma tego rozkminionego:)

      Natomiast zapewne do LM (od razu FL!) z tego systemu wszedłby MP, Vice zająłby miejsce Mistrza w ścieżce mistrzowskiej, a trzeci zespół miejsce VMP w fazie ligowej.

      1. Wg Jana UEFA ma to rozkminione i właśnie tak będzie, że mistrz do FL LM, itd jak wspomniałeś.
        Pytałem o to kiedyś pod którymś artykułem i Jan to sprawdzał 🙂

        No niestety ogólnie losowanie dla Jagi najgorzej, co nie zmienia faktu, że to ciągle nie jest Fiorentina/Crystal Palace, tylko Hajduk Split – kibicowsko gigant, ale sportowo nie różni się od tego co Jaga grała w zeszłym sezonie w LK.
        Odpadną – nic się nie stanie (oprócz utraconych marzeń nas rankingowców o 4 drużynach na jesień 🙂 ). Awansują, też nie będzie to nei wiadomo jaki potężny wyczyn. Przejdźmy Duńczyków (odpadnie im drużyna, więc rankingowo dla nas na plus) i się zobaczy.

        Raków – autostrada to mało powiedziane, Raków potrafi grać w pucharach – potrafią grać dobrze w obronie i to wystarczy. Oprócz meczu ze Sturmem, to za każdym razem spełniali oczekiwania na plus.

        Legia – wytrzymać upał na Cyprze i awansować, a co będzie potem to się zobaczy. Partizan też w razie wpadki to nie jest ta drużyna sprzed lat, więc na spokojnie.

        Lech – swoje zrobił, ktoś tu dobrze to opisał, że to typowy underdog, może, ale nie musi. A wydaje mi się, że Lech jest drużyną, która lepiej gra z dobrymi drużynami (Villareal, Fiorentina, Charleroi) niż z teoretycznie słabszymi. Więc mogło być lepiej ale ten Genk to też nie jest nie wiadomo co.

        1. W pełni się zgadzam z twierdzeniem, że Raków „ma autostradę”.
          Natomiast nie wiem skąd pomysł, że „Raków potrafi grać w pucharach”.
          Nawet po rankingu klubowym widać, że te granie jak dotąd niespecjalnie wychodziło.
          W sezony nastukali mniej niż Jagellonia czy Lech w jeden.

          1. Nie oszukujmy się, ale Raków po 1 miał innego szkoleniowca, nie tego z którym osiągnął same topowe miejsca w Ekstraklasie czy cisnął ruski zespół w eliminacjach. Jakby to Papszun był ciągle trenerem to myślę, że mogliby się dostać do LM w pamiętnym sezonie. Poza tym uważam, że pomimo cienkiej gry aktualnie to jednak w lidze LK nastukaja tym razem punktów. Poza tym, że w LE mieli innego trenera to też wcale łatwiej grupy nie mieli. Sporting – stały bywalec LM, o Atalancie nawet nic nie mówię, bo parę sezonów temu to oni w top 8 byli LM o ile dobrze pamiętam. I super ofensywną piłkę grali. No i Strum jedyny rywal w ich zasięgu, z Papszunem by dwie wygrane z nimi zrobili raczej (no może jakiś remis u nich np.). Tak więc za łatwej grupy to oni nie mieli.

          2. @Arek
            No ale jak był ten szkoleniowiec, to z trudem, po dwóch remisach, Raków przechodził litewski Mariampol.
            Z eliminacji odpadał ze Slavią czy Gandawą.
            A żeby coś więcej ugrać w pucharach, to to jest ta półka, której trzeba się przeciwstawić.
            Dodatkowo z Litwinami trzeba wygrywać.
            Papszun grał na zero z tyłu, a z przodu niech Ivi Lopez coś wyczaruje. Jakby wyglądał Raków pod wodzą Papszuna trudno powiedzieć, skoro w danym momencie cała ofensywa, jaką wymyślił, się posypała. Raczej grałby jeszcze bardziej ostrożnie. Może jeden remis więcej by przez to wyciągnął, ale może też bez tego jedynego zwycięstwa.
            .
            Narazie Raków przechodził tych, co miał przejść, gdzie też się srogo męczył, ale też odpadał/przegrywał przy bardziej wymagającym przeciwniku.
            Także najlepszym osiągnięciem jest wyeliminowanie Rubina Kazań, który wcześniej przez 5 lat był poza grą w pucharach.
            To nie Spartak, Zenit czy choćby Łokomotiw. A i liga rosyjska wtedy już od 3 sezonów zaczynał zjazd w dół.

          3. @Mr E
            „…Narazie Raków przechodził tych, co miał przejść…”
            I niech tak pozostanie, i tego się trzymajmy 😉

          4. Może wrażenie, że „Raków umie w puchary” bierze się stąd, że jest do bólu solidny? Jak bym miał porównywać z innymi klubami (które nam stwarzają/stwarzały problemy) to byłoby to takie Molde, Brondby czy Austria. Niby nic strasznego, ale jednak nie chcesz trafić na taki klub. Szczególnie jak to ty w losowaniu jesteś rozstawiony i dostajesz takiego „nierozstawieńca”…

          5. W debutianckim sezonie w pucharach dojść do Q4LK, wygrać mecz z Belgami i dopiero odpaść w składzie z Andrzejem Niewulisem (nie obrażając tego piłkarza), potem fakt, ale walczyć z europejskim bywalcem – Slavią Praga po dogrywce (fakt, że tu powinno zagrać doświadczenie), potem dojść do Q4LM i odpaść po równej walce.
            Nie gloryfikuje tu jakoś Rakowa, ale są solidni i przewidywalni, może nie jest to romantyczna Wisła Kraków z początku wieku, czy Legia klepiąca po mordzie Celtic, czy Lech grający z Manchesterem City.
            Po prostu jestem spokojny, że nie przewalą takiej okazji.

  16. Błagam Panowie i Panie. Chcemy piąć się wyżej, pokazywać się coraz lepiej, to naprawdę jakieś Brann i Hacken , to bierzemy na miękko i jedziemy dalej. Potrafiliśmy z kwitkiem odprawić Broendby, Mittjyland, wygrane z Aston Villą, Chelsea, Betisem. Legia jest spokojnie w stanie dotrzeć do fazy ligowej LE.

    Co do Lecha Poznań to trzymam kciuki, żeby udało się zrobić kuku Crvenie, 4 runda po tym losowaniu wydaje się taka 50/50 do awansu do Ligi Mistrzów. Jeżeli nawet to nie wyjdzie to i tak wiadomo, że jest przyzwoicie bo mamy fazę ligową LK.

    Zrobiliśmy naprawdę postęp w ostatnich latach. Zaczynamy więcej wydawać na piłkarzy, płacimy na rynku krajowym między sobą też większe kwoty. Udaje się dokonywać wypożyczeń piłkarzy z ciekawych klubów vide Walemark, Palma, Churlinov. Trzymam kciuki za wszystkich !

    1. Oby to było Hacken, oby Brann odpadło w q4 LK.
      I oby Lech pokazał figę wszystkim „ekspertom” i rozwalił Serbów.

    2. Oczywiście, że Legia może ograć i Hacken, chociaż odpalenie Anderlechtu przez Szwedów budzi respekt i tym bardziej Brann (co odpadło z LM wyrzucone przez Rapid, a w zeszłym sezonie było wyeliminowane w q4 LK przez Kazachów).
      I Legia jest w tych starciach faworytem.
      Ale też jest to najtrudniejszy los z potencjalnych po podziale grup.
      Nawet jeśli Brann ma spory potencjał, by odpaść w q4 LK, jak sugeruje Patronus (z czym się zresztą zgadzam).
      .
      A Lech – jak poradzi sobie zCzerwoną Gwiazdą, to bardzo realna robi się LM.
      .

    3. nie przesadzaj. My ( w sensie kibice ) chcemy do top 10, co nie oznacza ze juz tam jestesmy. To raz.
      Dwa – nawet jak bedziesz w top 10 nie oznacza z automatu, ze bedziesz zawsze pokonywał zespoły z lig niżej.
      Patrz chocby Legie – w krótkim czasie wyeliminowała Banika i Slavie.

      A poza tym mylisz dwa pojęcia – ocenę szans po losowaniu do możliwości przejścia dalej. Po prostu losowania nie były koszystne, bo w większości wylosowaliśmy najtrudniejszych możliwych przeciwników. Co nie oznacza, ze nie przejdziemy ich. To są dwie różne sprawy.

  17. Jeżeli miałeś na myśli procentowe szanse na TOP10 w rankingu, to szanse wzrosły – więcej przedstawicieli na niższym poziomie rozgrywkowym

  18. Lech ma zapewniony już udział w LK nawet jak przegra z CZ Belgrad i Genk.
    ——
    Legia musi obowiązkowo przejść Larnakę, która nie jest żadnym potentatem. W przypadku awansu i porażce w 4 rundzie LE – Legia przechodzi do grupy LK. Jaki wniosek? Dać siebie 100 % w dwumeczy z Larnaką i już mamy dwie ekipy w grupie.

  19. To co, panowie szlachta? Crvena zvezda i Genk to jest podobna półka, ale jakby tak bardziej wypadałoby się zmobilizować na CZ, bo Dynamo i Pafos są łatwiejsi niż ten Genk. Brann i Hacken też najgorsze losowanie z możliwych, ale chociaż rewanż w Wawie.

    1. @LK

      Jeżeli Brann i Hacken to najgorsze losowanie z możliwych, to dobrze to o Legii świadczy, skoro i tak będzie faworytem 🙂

      1. Prawda.
        Dobrze świadczy o Legii.
        .
        Jednak po podziale grup gdzie wiadomo było, że Legia trafi na tę parę, albo:
        a) Rijekę/Shelbourn (chorwaci najbliżej duetu skandynawskiego)
        albo b)
        Zrinskij /Breidablik (bośniacy jednak jeszcze słabsi)
        albo c)
        reprezentantów Gibraltaru czy Armenii to trudno nie uznać, że i tak przypadł Legii najtrudniejszy z potencjalnych rywali a zwycięzca każdej z pozostałych trzech rywalizacji w „legijnej grupie” będzie miał w q4 w porównaniu z tym spacerek.

      2. Wg mnie Legia jest delikatnym faworytem. Wicemistrz Norwegii to jest rywal, którego warto szanować (chyba nikt z góry nie powie, że Brann jest gorszy od Banika, z którym było na styku). Liczę na Hacken bardziej i tu też delikatnie Legia faworytem. Trafiając na Zrinjski/ Breidablik byłoby świetnie.

  20. Bardzo dobrze, ze sa takie losowania; bedzie prawdziwa weryfikacja w jakim naprawde miejscu jest nasza pilka klubowa.

    Jeśli nie jestesmy w stanie eliminowac zespołow ze średniej półki typu Crvena Zvezda czy Genk to znaczy, że nasze miejsce w klubowym rankingu jest na wyrost. A obawy przed zespolami pokroju Hacken czy Brann to juz w ogole żart – to sa kluby o budżetach mniejszych niż Jagiellonia. Oczywiście nie mowie, że to oznacza że są słabe ale bez przesady, to nasze zespoły są tu faworytami. Jeśli mamy się bac takich przeciętniakow to moze od razu złozmy petycje o stworzenie jeszcze jednego, nizszego poziomu pucharow;)

    1. @Waylander Crvena Zvezda to będzie dobra weryfikacja Lecha, ten Genk to przesada jeśli chcemy mieć mistrza Polski w LE gdzie i tak zostanie zweryfikowany.

      1. Tez tak mysle; super stronka z tymi rankingami i sam sledze to z wypiekami na twarzy ale ostatecznie nie zapominajmy że po prostu chcemy ogladac polskie zespoly rywalizujace jak rowny z rownymi z innymi dobrymi klubami; w swiecie rzeczywistym a nie na papierze. Ja rozumiem, ze bylaby lipa gdyby przyszlo grac z jakimis topowymi klubami, gdzie szansa na awans bylaby minimalna ale na litosc boska Hacken? Brann? Lozanna? Genk? Crvena Zvezda? To ma byc nasz sufit 😉

        1. Jasne, jasne, popieram 🙂 Tylko, że w sytuacji, gdy można było wylosować lepiej (w sensie – łatwiej) jest pewnego rodzaju „niedowierzanie”, ale to szybko minie 😀

          1. Nie oszukujmy się, ale chodzi głównie o to, że te rywalizacje moglibyśmy zostawić na fazę ligową, a nie na eliminację. Lepiej przytulić 18mln czy tam ile dają za awans do LM i potem tłuc się z takimi rywalami jak np. własnie Genk niż odpaść w eliminacjach do LK i zdobyć jakieś marne ochłapy z LK (w pórównaniu do LM czy LE).

        2. „po prostu chcemy ogladac polskie zespoly rywalizujace jak rowny z rownymi z innymi dobrymi klubami” – kolega chyba bardzo nowy tutaj:)?
          Spora część rankingowców chce wiecznego taplania się w LK, wiecznego nabijania punktów, i najlepiej wejście do top 10 przez punkty z LK. Hasła typu „rozwój klubów” czy „atrakcyjność polskiej ligi” to dla nich hieroglify z Mezopotamii.

          1. Nie, zagladam od dawna, ale rzadko pisze; sledzenie tych rankingow traktuje jak rozrywke, cos w stylu ogladania statystyk ekwipunku w jakiejs gierce rpg; moze wciagnac a le nie o to chodzi;) Bo ostatecznie co nam z tych punktow, rankingow itp jesli pozniej mamy sie podniecac co najwyzej tym ze lejemy po 5:0 jakis słabiakow; ja chce fajnej, zacietej rywalizacji z najlepszymi, i tego nam wszystkim zycze

          2. Mała poprawka kolego, hieroglify były w starożytnym Egipcie, a w Mezopotamii pismo klinowe. a tak poza tym masz rację – trzeba podnieść poprzeczkę nieco wyżej. Lech i Legia do fazy ligowej LE, a Raków i Jaga niech się kopią ku chwale polskiej piłki w fazie ligowej LKE

          3. @Wojtek
            Przed powstaniem LKE, to Polska ,,taplała się” w 3 dziesiątce rankingu i co roku do fazy grupowej dochodził góra jeden zespół, a w wielu sezonach żaden i w sierpniu kończyliśmy udział w rozgrywkach europejskich.
            Granie w LK właśnie gwarantuje rozwój, bo przynosi zarówno pieniądze, jak i punkty rankingowe. I nie rozumiem, jak można bronić tezy, że ,,lepiej grać z lepszymi”, czy ,,lepiej grać w LE, niż w LK, bo te rozgrywki mają wyższy prestiż”?
            Ktoś w historii to tak ładnie ujął, że lepiej być dużą rybą w małym akwarium, niż małą rybką w dużym akwarium (czy jakoś tak). Lech jeśli nie przejdzie Crvenej Zvezdy, moim zdaniem najlepiej, aby przegrał również z Genkiem i dostał się do LK. Biorąc pod uwagę, że WSZYSCY rywale będą w zasięgu, absolutnie nie widzę problemu, żeby Lech nie miał dojść np: do półfinału tych rozgrywek. Na oko z poważnych zespołów będzie tylko Fiorentina, AZ i Crystal Palace. Lech dobije sobie te 10 mln euro za wynik sportowy i powtórzy zdobycz rankingową z sezonu pod van den Bromem.
            W LE wystarczy wylosować Feyenoord, Salzburg, Lyon, Fenerbahçe, Karabach, Dynamo, Celtę i Malmö i w tych okolicznościach przyrody 2 zwycięstwa to będzie sukces. Poza tym granie w styczniu oznacza rozwalony okres przygotowawczy.

          4. Dobra argumentacja Spokojna woda,

            Ja jednak chce Lecha w LM już, bo chce by psychologicznie w przyszłym sezonie przeciwnicy nie grali na luzie z poczuciem swojej wyższości nad naszymi tylko grali z respektem do nas, bo tak się gra gorzej.

            Niby nic subiektywny argument, ale jednak.
            Po za tym 16 mln euro nie chodzi piechotą i jak mamy mieć 4 drużyny to fajnie zobaczyć choć jeden meczyk z Barcelonami, Realami,
            a nie jak to wspomnieli z za przeproszeniem jakiejść Baćki Topoli.

            idziemy do góry i fajnie już mieć z tego frajdę.

            Ale jak napisałeś pragmatycznie lepiej LK chyba.

          5. @krzysztof
            Nadal trzymam kciuki za Lecha, żeby awansował do LM. Po prostu jestem zdania, że LE to najgorsze z trzech wyjść. Kasa podobna jak w LK, a poziom trudności prawie jak w LM 😉

          6. @Spokojna Woda – Twoje prawo kibicować, żeby polskim klubom było gorzej niż lepiej.
            Teza „lepiej być dużą rybą w małym akwarium, niż małą rybką w dużym akwarium” jest w sporcie jak i w życiu kompletnie gówniana, realia są dokładnie odwrotne. Wejdź jako mały przedsiębiorca pomiędzy dużych i za kilka lat grasz z nimi w jednej lidze. Zostań wśród małych i nigdy nie powąchasz większych rzeczy.

            Natomiast dziękuję Ci, że potwierdziłeś moje główne spostrzeżenie: znaczna część gości tej strony ma po prostu mentalność Ligi Konferencji – grajmy z kimkolwiek, najlepiej z okolic Andory i San Marino, byle wygrywać i ciułać punkty. No a jak wysoki ranking wepchnie któryś klub do LM to po prostu wszystko przegra, spadniemy spowrotem w dół i znów będzie można trzaskać punkty w LK 🙂

          7. @Spokojna Woda

            Progres naszej ligi było widać już w sezonie 2020/21, gdzie zagraliśmy naprawdę dobre eliminacje (poza Legią, która pechowo odpadła z Omonią i zasłużenie z Qarabagiem).

            Twierdzenie, że Liga Konferencji pomogła nam w rozwoju to wróżenie z fusów, bo nie mamy porównania.

            Myślę, że identyczny progres i tak miałby miejsce, nawet gdybyśmy zostali przy 2 pucharach. To, co widać w Lidze Konferencji, to skutek, a nie przyczyna. Skutek organicznego wzrostu Ekstraklasy.

          8. @Wojtek
            A moim spostrzeżeniem od lat jest, że w Polsce większość ludzi jest dobra w machaniu szabelką i szarżowaniu na czołgi. Z Twojej strony widzę ten sam schemat: ,,wejdźmy do LE, bo to większy prestiż, a mistrzowi Polski nie przystoi grać w LK”. Tyle, że prestiż to niewymierna ,,korzyść”, w przeciwieństwie do finansów i punktów rankingowych.
            Po drabinie wchodzi się po jednym szczebelku, a nie wskakuje z ziemi na najwyższy. Kiedy polskie kluby zaczną rokrocznie przeprowadzać po kilka transferów za 3-5 mln euro, wtedy będzie można SKUTECZNIE rywalizować w LE lub nawet w LM. Wchodzenie tam teraz, żeby ugrać 4 punkty i zebrać 6 oklepów od poważnych drużyn nie ma sensu. Czego zawodnicy nauczą się po 0:5 od FC Porto?
            Żeby rywalizować z dobrymi ekipami, to z całym szacunkiem, ale potrzebni są goście dwie klasy lepsi od różnych Gualów, Gurgulów i innych Makuchów.

          9. Gdyby MP wygrał umowny Piast Gliwice, to mógłbym się zgodzić – niech gra w LK, zbiera doświadczenie i wymierne korzyści, nabierze w Europie pewności itp. Ale MP wygrał Lech, który ma i musi mieć wyższe ambicje. Zresztą Lech już przerabiał LK nie tak dawno, teraz jako cała struktura może iść wyżej się sprawdzić.

            Co do prestiżu – to jak nabardziej wymierna korzyść. Przekłada się na ekspozycję zawodników, ich sprawdzenie na tle silniejszych rywali i później transfery wychodzące. W tym roku z polskiej ligi nie wyfrunął żaden „lokalny magik”: Pululu, Koulouris, Afonso Sousa – wszyscy zostali, mimo że wieszczono za nich wysokie kwoty. Może właśnie przez to, że taplamy się w LK, i przewrotki z Cercle Brugge mają dla scoutów charakter incydentalny?

            „Szarżowanie na czołgi” gołymi łapami to było w PW. Atak na LM w wykonaniu polskiej drużyny, w sytuacji gdzie grają tam ekipy z Danii czy Szkocji, nie wydaje się niczym dziwnym. A że nie będziemy tam rozdawać kart? Prawie nikt nie rozdaje, kluby z lig typu Portugalia czy Holandia też głównie liczą siniaki.

        3. Całkiem niedawno kluby norweskie, szwedzkie, cypryjskie, greckie, czeskie, austriackie, szwajcarskie, nie mówiąc o belgijskich to był nasz sufit.
          .
          Poszliśmy do przodu i teraz trzeba sprawdzić na ile te Branny, Lozanny, Silkeborgi itp to rywale równorzędni, a na ile ich wyprzedziliśmy.
          Nie ma co się bać, ale narazie po jednym bardzo udanym sezonie, gdzie dwa kluby zapunktowały lepiej niż prognozowano, trudno o poczucie wyższości.
          Szwedzi mieli w zeszłym sezonie dwa kluby w LE, a nie w LK, a ten jeden w LK zaszedł po półfinału – krok dalej niż naszą dwójka.
          Norwegowie też mieli reprezentanta w półfinale i to LE, a nie LK.
          Także bez lęku, ale z należnym respektem!

        4. bo na tą chwile to jest mniej więcej gdzies nasz poziom. W niektórych przypadkach my troche wyżej, w innych – trochę niżej.

    1. Nie tyle się boimy, co jesteśmy świadomi, jak miarodajny jest ranking UEFA 🙂

      Zarówno z Crveną, jak i z Genkiem powalczyć można, ale faworyci są znani.

    2. ranking w przypadku Belgów jest o tyle trudny do ogarniecia, ze tam po prostu konkurencja do wystepowania w pucharach jest spora. Co innego klub z Serbii z takim rankingiem, a co innego z Belgii.

  21. Trudne losowania, ale trzeba wierzyć w polską piłkę. „Przed meczem jeszcze nikt nie wygrał, ale za to wielu przegrało: – złota myśl Adriana Siemieńca 🙂

    1. Dobre powiedzenie.
      Działa w dwie strony: zarówno jak się wychodzi z przysłowiową kupą w majtach
      jak i wtedy gdy się przystępuje do meczu z nadmierną pewnością siebie i lekceważeniem rywala

    1. Legii pojawił się większy pech w losowaniu Q2 i ładnie sobie z tym pechem poradziła. Oby tak dalej.
      Reakcje tutaj są mocno na wyrost.

      1. dlaczego na wyrost? oceniamy losowanie. Sam fakt na kogo mogles trafic najsłabszego a na kogo najmocniejszego. W wiekszosci przypadków był to ten drugi scenariusz, wiec losowania jest oceniane jako słabe i jest to zgodne z logiką.

  22. Kur.. ale lipa się wylosowała…. oby Lech jednak przeszedł Cverne, bo jak nie to lipa. Chociaż Genk juz nie jest aż tak mocny jak pare lat temu raczej.
    Legia też chujowo trafiła, ale nie aż tak źle. Hacken będzie bitwa jak z Czechami. Plus taki, że sprawdzimy jak mocni są Ci Szwedzi.

      1. No wcale się bym nie zdziwił, chociaż nadal uważam, że jak Lech przejdzie Cverne to ma bardzo duże szanse na LM. Jednak pomimo tego, że gówno gra ostatnio Genk w Europie to i tak są lepszą drużyną od Cverny niestety. To że jeden najsłabszy reprezentant Belgii już odpadł to nie znaczy zaraz, że ich liga to ogórki :D. Bo niektórzy to chyba jak czytam tak myślą, Charloei (czy jakoś tak), którzy byli w tak jakby „grupie spadkowej”.

        Tak więc tak jak niżej napisali, też uważam że większa szansa jest na Legie w LE niż na Lecha. Za to Lech prędzej będzie w LM niż w LE, a jeśli się mylę to szacuneczek dla Lecha.

  23. Może to i lepiej, przynajmniej w przypadku Lecha. Albo LM albo LKE. Z LE ani kasy, ani rankingu. Lepiej niech grają w LM jeśli są naprawdę mocni, a jeśli nie to niech nabijają punkty w LKE

    1. @Jan24 To że nie ma kasy z LE to jest rozpowszechniony przez dziennikarzy mit. Za miejsca 30-34 w LE było 8-9 mln Euro. Jagiellonia zarobiła 10 mln za ćwierćfinał LK.

      1. Problem w tym, że nam właśnie grożą miejsce w okolicach 25-30 w LE, jak źle wylosujemy. I wtedy zostajemy jak ten Himillsbach z angielskim, kasa co najwyżej podobna jak za 1/4 LKE, a tak potrzebnych nam punktów bardzo mało.

        1. tak samo grożą nam miejsca 25-36 w LK.
          Więcej pieniędzy w LE choćby z racji dodatkowego meczu, ciekawszych rywali.
          Jeśli mamy eliminować Szwedów i Norwegów w drodze do LE, to czemu nie uznać, że stać nas na punktowanie na poziomie Elfsborga a nawet Bodo/Glimt w fazie ligowej?

    2. W LE możesz grać z Romą, FC Porto, Aston Villą. Symulacja LM w pewnym stopniu. W LKE nawet nie otrzesz się o takie mecze (przynajmniej w tym sezonie).

    3. Są jeszcze wpływy z dnia meczowego, inne są ceny biletów na Dynamo Mińsk a inne na mecze z czołowymi klubami europy. Jeżeli zawodnicy pokażą się w takich meczach ich cena będzie znacząco wyższa niż po weryfikacji w LKE.

    1. @Skejt
      Nie bluźnij, Bóg nie ma nic do rzeczy, czy Polska będzie miała 4 drużyny w LKE., Ja mówię, że 2 w LE i 2 w LKE

  24. Lech najgorzej jak się dało, Legia też średnio. No to zostaje LK dla Lecha, chyba że uda im się przejść Crveną.

  25. No cóż, Żewłakow lepiej losował. Ciężkie losowanie, obstawiam że procentowe szanse mocno spadły po tych losowaniach.

    No cóż, jest szansa, że losowanie LK będzie zdecydowanie korzystniejsze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *