europejskie puchary statystyki

Do rekordowej serii porażek Legii jeszcze daleko

Trwa fatalna seria Legii, ale w pucharach bywało już gorzej pod względem liczby kolejnych porażek. Koniec świetnej serii Jagiellonii, czołowi strzelcy Lecha i Rakowa znów trafili z rzutów karnych.

Noah – Legia Warszawa 2:1
  • Trzecia z rzędu porażka Legii w pucharach, miała już dłuższe serie, obie w fazie grupowej LE – 5 w sezonie 2013/14 (po dwie z Lazio i Trabzonsporem, jedna z Apollonem) i 4 w sezonie 2021/22 (dwie z Napoli, po jednej z Leicester i Spartakiem).
  • Legia ma serię 11 meczów ze straconą bramką w pucharach.
  • Po raz pierwszy Legia grała z zespołem z Armenii. Licząc wszystkie polskie kluby, była to druga porażka, 30 lat temu GKS Katowice przegrał z Aratatem 0:2.
  • Rafał Augustyniak zagrał w Legii w pucharach po raz 36. (po raz pierwszy w tym sezonie nie wyszedł w pierwszym składzie) i zrównał się z Ivicą Vrdoljakiem i Luquinhasem na 10. miejscu. Na 7. pozycji wciąż Paweł Wszołek, który dopisał dziś 43. występ.
  • Mileta Rajović strzelił swojego czwartego gola w pucharach, z czego trzeciego dla Legii.
Jagiellonia Białystok – Rayo Vallecano 1:2
  • Dobiegła końca seria 11 meczów bez porażki Jagiellonii w pucharach. U siebie było to 12 meczów bez porażki, poprzednim razem w Białymstoku pokonał ją Ajax (1:4). Trwa passa meczów ze strzelonym golem, która od teraz wynosi 12.
  • To dopiero druga porażka Jagiellonii w fazie ligowej, poprzednia też miała miejsce w piątej kolejce, wówczas 0:1 z FK Mladá Boleslav.
  • Pierwsze zwycięstwo Hiszpanów w Polsce od 2013 roku i lania 0:5 od Sevilli, które dostał Śląsk. Potem nie były tu w stanie wygrać Real Madryt, Villarreal i dwukrotnie Betis. Jagiellonia pozostaje bez zwycięstwa w trzech meczach przeciwko hiszpańskim zespołom.
  • Kolejne występy piłkarzy z czołówki – Tarasa Romanczuka (38), Jesúsa Imaza, Afimico Pululu (po 28), Sławomira Abramowicza (26), Dušana Stojinovicia (21), Oskara Pietuszewskiego i Norberta Wojtuszka (po 16). Dwaj ostatni są ex aequo na 10. miejscu.
  • Dwunasty gol Jesúsa Imaza w pucharach.
Lech Poznań – 1. FSV Mainz 05 1:1
  • Lech ma serię 20 meczów w pucharach ze strzelonym golem, co jest kolejnym pobiciem jego dotychczasowego rekordu.
  • To pierwszy mecz z niemieckim zespołem od 9 lat, a dla Lecha od 40 (wówczas jeszcze jako RFN). Był to pierwszy nieprzegrany mecz od 2003 roku (Dyskobolia – Hertha 1:0), a dla Lecha drugi remis w piątym meczu (pozostałe zostały przegrane).
  • W czołówce 42. mecz Mikaela Ishaka w Lechu w pucharach i niezagrożone pierwsze miejsce, 33. występ Joela Pereiry i trzecie miejsce ex aequo z Łukaszem Trałką.
  • 27. gol Mikaela Ishaka w pucharach, z czego 26. w Lechu. Tylko w tym sezonie strzelił już 9 goli, z czego 4 z rzutów karnych.
  • Niels Frederiksen poprowadził Lecha w pucharach po raz 11. i znajduje się samodzielnie na 5. miejscu.
Raków Częstochowa – Zrinjski Mostar 1:0
  • Zrinjski zagrał w Polsce po raz trzeci i tyle samo razy przegrał, a wcześniej były to porażki po 0:2 z Legią.
  • Raków ma serię 8 meczów bez porażki w pucharach, co stanowi pobicie jego rekordu. Wygrał cztery ostatnie mecze u siebie, z czego trzy w Sosnowcu. Bilans w tym mieście stał się remisowy, wynosi 3-0-3, bramki 8:8.
  • Po raz 19. Raków zachował czyste konto w pucharach. Udaje mu się to częściej niż w co drugim spotkaniu (łącznie rozegrał ich 37). Wynik z tego sezonu jest najlepszy – 6 (w sezonie 2021/22 zanotował 5, a w sezonach 2022/23 i 2023/24 – po 4), choć najdłuższa passa nadal należy do sezonu 2021/22 (5, w obecnym maksimum to były dwa, 2:0 z Maccabi i 1:0 z Ardą).
  • Fran Tudor zagrał dziś w pucharach po raz 36. w barwach Rakowa. Z czołówki zagrali także Bogdan Racovițan (23.) i Stratos Svarnas (22.), Rumun jest już na podium, a Grek tuż za nim.
  • Czwarty gol Jonatana Brauta Brunesa w pucharach, trzy z nich padły z rzutów karnych.

Informacje i niektóre statystyki na temat klubów znajdują się również na przeznaczonych do tego podstronach: Lech, Legia, Raków, Jagiellonia

Statystyki nie obejmują Pucharu Intertoto. Statystyki danych rozgrywek sumowane są następująco:

EC1 – Puchar Mistrzów + Liga Mistrzów
EC2 – Puchar Zdobywców Pucharów
EC3 – Puchar Miast Targowych + Puchar UEFA + Liga Europy
EC4 – Liga Konferencji (2021-24: Liga Konferencji Europy)

Udostępnij:

9 komentarzy

    1. Ja za to wystawiam właśnie transparent:
      Witaj Emilku – „specu od 7 boleści”

      Mecz zaległy z Piastem też w trąbę. Taki ten terminarz miał być korzystny, że wszystkich za chwilę nadgonicie, a ostatni wygrany mecz w lidze przypada na 28 września.
      Czas może posypać głowę popiołem i przejrzeć na oczy. Mecz zaległy nie oznacza, że punkty przypisuje się gratis. Do każdego przeciwnika należy podejść z należytym szacunkiem, nawet jeśli okupuje strefę spadkową, z której właśnie się wykaraskał i przy okazji Was tam właśnie wpierdolił na długie zimowe miesiące. Creme de la creme, coś pięknego!
      Niebawem Gibraltar na dobicie. Pycha kroczy przed upadkiem…nieuchronnym.

        1. dobre 😀
          no a na poważnie gamoniowatość tej sytuacji nie zna granic… od zarania dziejów historia piłki nożnej pokazuje, że zawsze efekt nowej miotły coś daje (najnowsze przykłady: Piast, Mainz), nie Legia kurwa postanowiła udowodnić, że jest inaczej…. i zostawić totalnego samca beta na trenera na 10 meczów… a gdyby nawet utrzymać średnią punktową z iordancescu, to Legia byłaby teraz spokojnie w górnej połówce

  1. W Legii najgorsze jest to, że nie uczy się na błędach. A to już nie wina piłkarzy, ani trenera, tylko właściciela.
    Klub tej wielkości powinien mieć zawsze nie tylko plan B jeśli chodzi o trenera, ale i plan C. Wielotygodniowe poszukiwania trenera po raz kolejny dowodzą, że decydenci nadal w tej kwestii niczego się nie nauczyli.
    Zdrowy rozsadek, ale i doświadczenie powinno mówić, że kupno ponad połowy nowych piłkarzy będzie potrzebowało zgrania i dobrego trenera. Na jakiej podstawie uwierzono, że Iordanescu to zapewnia? Nie wiadomo. Wyjście z grupy na Euro to niewielki sukces.
    No i kto rozsądny sprzedaje dwa główne motorki napędowe zespołu: Morishitę i Luqinasa? Wystarczyło tych dwóch zostawić, zaproponować nowe warunki, uzupełnić skład Piątkowskim, Szymańskim i K. Urbańskim, skoro się trafili i kontynuować to co dobre. A tak, to Japończyk poszedł za 2 bańki, a sprowadzono szrot w postaci Krasnikiego, Rajovica czy Colaka. I zostawiono Vinagre’a, który regularnie daje popis swojego beztalencia i lenistwa.
    W lato podobno Kramer był do wzięcia i poszedł do jakichś Arabusów. Nie sądziłem, że zatęskni się za parodią piłkarza, którym był Gual, bo chociaż robił jakieś sensowne liczby.
    Tego klubu nie stać więcej na kampanię jaka była w zeszłym roku w LE, bo decydent nie ma pojęcie o cierpliwości i budowie, ale i o zdrowym rozsądku.

    1. W większości się zgadzam, ale że „wyjście z grupy na euro to niewielki sukces” na to trzeba przymknąć oko biorąc po uwagę, że naszej reprezentacji udało się to tylko 1/5 prób i to pomimo powiększenia w 2016 puli zespołów z 16 do 24. Nie mówiąc już o tym, że jeszcze kilka lat temu sytuacja, w której trener średniej europejskiej reprezentacji (która wyszła z grupy na euro) mógłby zostać trenerem drużyny z naszej ligi była w kwestii marzeń.

      Morishita i Luquinhas – ok, przynajmniej kreowali jakieś sytuacje dla drużyny, ale nie wiadomo jakby wyglądali w tym sezonie LK, gdybać sobie można. Tak samo jak wszyscy wieszali psy na Nsame, a to jednak dezerter z Rumunii dał mu prawdziwą szansę w Legii.

    2. To problem pana Mioduskiego, który nie uczy się nawet na swoich błędach. Po udanym sezonie z Legią w LM i remisie z Realem, rozprzedał drużynę na czele z Prijoviciem i z nowym składem nie zagrał już w pucharach. A teraz zwolnił Feio, który zrobił mu PP, 1/8LK i dał zwycięstwo nad Chelsea na Wyspach (sic!), no i w nowym Legia szoruje po dnie tabeli i odpada z LK. Nie zna się na piłce, a klubu szkoda.

      1. Nic dodać nic ująć.
        Inna kwestia tez, jak zatrzymać piłkarzy, którzy mają ofertę 2-3x wyższego kontaktu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *