europejskie puchary statystyki

Jagiellonia z porażką na wyjeździe po 1,5 roku, Lech bez gola po 3,5 roku

Skończyły się rekordowe serie polskich zespołów. Jagiellonia przegrała na wyjeździe po raz pierwszy od meczu z Betisem, a Lech nie strzelił gola po raz pierwszy od meczu z Bodø/Glimt.

Olympiakos Pireus – Jagiellonia Białystok 2:1
  • Pierwszy mecz Jagiellonii w fazie ligowej Ligi Europy. Licząc dawne sezony z fazą grupową LE i Pucharu UEFA, jest to szósty polski klub na tym etapie.
  • Porażka Jagiellonii na wyjeździe i zakończona rekordowa seria dziewięciu meczów bez porażki poza swoim stadionem w pucharach.
  • Jagiellonia nadal nie wygrała z Grekami. Do porażki i remisu z Arisem Saloniki z sezonu 2010/11 dokłada porażkę z Olympiakosem.
  • Między meczami z Arisem i Olympiakosem minęło dokładnie 50 pucharowych meczów Jagiellonii. Wygrała prawie połowę z nich (24).
  • Hampus Finndell zagrał w Jagiellonii po raz pierwszy w europejskich pucharach.
  • Kajetan Szmyt strzelił trzeciego gola w pucharach dla Jagiellonii. Zrównał się z kilkoma zawodnikami na piątym miejscu (Przemysławem Frankowskim, Patrykiem Tuszyńskim, Darko Čurlinovem i Bartoszem Mazurkiem).
Crystal Palace FC – Lech Poznań 4:0
  • Po długiej serii, trwającej ponad 3,5 roku, Lech nie strzelił gola w meczu pucharowym. Rekord zatrzymał się na liczbie 31.
  • Jedna z najwyższych porażek Lecha w pucharach, wyrównany wynik z innym angielskim zespołem, Liverpoolem, z sezonu 1984/85. Równie źle było z Athletikiem w sezonie 1983/84 i Benficą w sezonie 2020/21, taką różnicę bramek zanotował też w meczach przegranych po 1:5 ze Spartakiem Moskwa w sezonie 1993/94 i Genkiem w sezonie 2026/27. Rekordem pozostaje 0:5 z Duisburgiem w sezonie 1978/79.
  • Lech przegrał wszystkie swoje trzy mecze w Anglii. Jego jedynym zwycięstwem z zespołem z tego kraju pozostaje 3:1 u siebie z Manchesterem City w sezonie 2010/11.
  • Czwarta kolejna porażka Lecha na poziomie fazy grupowej lub ligowej LE. W sezonie 2020/21 przegrał ostatnie trzy mecze (1:2 ze Standardem, 0:4 z Benficą i 0:2 z Rangers).
  • Trzeci gol dla Crystal Palace był 200. straconym przez Lecha w europejskich pucharach.
  • Pierwsza czerwona kartka dla gracza Lecha w pucharach od meczu z Dudelange w sezonie 2022/23. Wówczas Antonio Milić został ukarany bezpośrednio. Radosław Murawski opuścił murawę za dwie żółte kartki i w następnym meczu będzie musiał pauzować.

Informacje i niektóre statystyki na temat klubów znajdują się również na przeznaczonych do tego podstronach: Lech, Jagiellonia

Udostępnij:

138 komentarzy

  1. Wczoraj Jagiellonia- Górnik 1-3. Parę kontrowersji więc ja opiszę swoje spostrzeżenia.

    'stempel’ wobec Imaza

    No jak dla mnie nie ma karnego, co prawda jest kontakt lecz ja mam 3 ale do tego stąd się zgadzam z sędzią
    – sytuacja jakich wiele w polu karnym a kontakt jest o tyle subtelny że nie umożliwia imazowi grę
    – Imaz po tym faulu, ma czas by się odwrócić spojrzeć by dobrze zagrał po czym upada jakby go raziło. Imaz to bardzo inteligenty facet, myśli na boisku szybciej niż nie jeden zawodnik. Jestem przekonany, że poczuł że jest jakieś dalikatne naciśnięcie, po czym spojrzał czy dobrze zagrał, a że źle to upada bo kontakt jest.
    – gdyby takie rzeczy odgwizdywać to sytuacje w polu karnym zamieniłyby się w teatr aktorów symulantów i tak to już plaga a przy tak subtelnych kontaktach to nie było gry w piłkę.

    Druga anulowanie gola Jagielloni

    Tam generalnie pomimo że jest pierwszy kontakt z piłką gracza Jagielloni, to jednak w moim odczuciu walka o piłkę by się nie skończyła gdyby Klynge w dalszej części interwencji nie wsadziłby nogę w szprychy Hojholtowi. Innymi słowy, zgoda Klynge wygrał pozycję, ale zagrał na tyle nie czysto że uniemożliwył kontynuuowanie gry Hojholtowi.

    Druga słuszna decyzja.

    I w sumie sędzia moim zdaniem się broni tymi decyzjami. Ważne jednak jest, że Imaz również ma rację od jakiegoś czasu 50/50 sytuacje sędziowane są w większości na niekorzyść dla Jagi, przypadek? Zemsta? Czy strach sędziów?

    Generalnie Myć by się obronił gdyby podytkował karnego, ale jednak większą kontrowersją byłoby uznanie gola po takim ostrym wejściu Klynge.

    1. Tak jak poprzednio większość spornych sytuacji była rozstrzygana na korzysć Jagiellonii,a afera się zrobiła, gdy Marciniak na to nie pozwolił w PP – mało tego – nasz nalepszy, reprezentacyjny sędzia jeszcze był publicznie piętnowany i karany – tak teraz większość spornych sytuacji jest rozstrzygana przeciwko klubowi z Białegostoku.
      Może to efekt odreagowania?
      A może afery SMSowej i każdy teraz się boi posądzenia o sprzyjanie Jadze?

      Faktem jest, że obecnie Jaga jest krzywdzona decyzjami arbitrów – nie jakąś jednym pojedynczym ordynarnym przekrętem, tylko sumą tych decyzji.

      Dwa sezony temu Feio w ekstraklasie niemal co drugi mecz dostawał kartkę, w europejskich pucharach zachowywał sie tak samo, a może nawet jeszcze bardziej ekspresyjnie bo i cieśnienie często jeszcze większe, a się bez kartek obywało. Jakoś tak się wśród sędziów ekstraklasowych utarło, że tu trzeba karać, a gdzie indziej nie.

      Tak teraz liczę na to, że ten sam efekt będzie za trzy dni widoczny w LE.
      W lidze przeciw Jadze gwiżdżą każdy kontakt – a w LE zagwiżdżą normalnie – i spokojnie „duma Podlasia” zgarnie punkty.

      Lech ma i dobrą passę i dobrą „prasę”, która Kolejorza chwali i taką bardzo pozytywną otoczkę; po tej mokrej szmacie od Duńczkyów już ślad nie został w tej otoczce – mam nadzieję, że pamięć w głowach piłkarzy została i zrobią, co mogą, żeby dołożyć bardzo chlubny element do swojej historii tegorocznych pucharów.

    2. Karny 50/50, odwołana bramka to skandal tym bardziej, że decyzją z boiska był gol. Klynge jest pierwszy przy piłce, Højholt ładuje mu się w nogi, po czym się o nie przewraca i akcja trwa dalej tak, jak powinna. Dodatkowo w Meczykach padło zdanie, że w Premier League podstawowym założeniem jest, że VAR wtrąca się tylko wtedy, kiedy sędzia popełnił ewidentny błąd. W Ekstraklapie VAR wpieprza się w zasadzie w każdą sporną sytuację chyba, że gra Legia, to wtedy nikt nic nie widział 😉 Zamienianie kontrowersji w kontrowersję przeszkadza, tak samo jak naprawianie błędu innym błędem. Dziwi mnie tylko, że takie wielbłądy popełnił Myć, którego miałem za jednego z najlepszych sędziów w tej lidze. Absolutnie bym się nie zdziwił, gdyby to był Sylwestrzak albo Raczkowski, ale Myć?
      Może powinni rozważyć przywiezienie całego wagonu sędziów z Japonii na stałe?

      1. @Spokojna Woda,

        Klynge pierwszy dotknął piłkę, Hojholt biegnie swoim torem tylko jest noga wsadzona w szprychy. Trochę jak wygrać pozycję i walnąć obrońcy ręką w twarz. Stąd ja dzielę tą interwencje na dwa: Raz wygrał, pełna zgoda. Dwa interwencja była bezpardonowa i zagrażała zdrowiu obu zawodników, jeden i drugi mógł sobie nogi połamać dodatkowo uniemożliwiała dalszą grę Hojholtowi.

        Zaznaczam, jestem tylko kibicem Polskiej ligi i generalnie do tego meczu mam tylko jedną interwencję 100% klarowną która jest błędna – rzut wolny pośredni.

        Natomiast co do Legii to kurcze, ale tam są trzy sytuacje 100% klarowne
        Aut niesłuszny (VAR nie może zareagować), dalej jest wyrzut z autu nieprawidłowo, więc tu VAR wręcz MUSI interweniować, bo gość sobie jedną nogą 'fruwa’ przy wyrzuceniu.
        I trzecia to moim zdaniem kopnięcie kapustki, moim zdaniem to nie było subtelne zagranie a ponadto w przeciwieństwie do zagrania chyba Josemy, były ewidentnie kopnięcie przy walce o piłkę.

        Ponadto w sprawie tych interwencji jak czytam tylko w jednej sytuacja wedle ekspertów jest podzielona : Klynge-Hojholt.

        Reszta wszystko wskazywane jest jako błędy gdzie powinna być jeśli możliwe korekta VAR-u

  2. Najpierw Legia grała w ubiegłym sezonie o utrzymanie teraz kolejny pucharowicz Raków szoruje po dnie tabeli. Ekipa która zajęła 2 miejsce w tabeli Ligi Konferencji stała się dostarczycielem punków. Przykro się na to patrzy

    1. Po konferencji prasowej związanej z zatrudnieniem trenera, jakies 4 kolejki temu pisałem, że z tonu Właściciela można było wyczuć zniechęcenie, wtedy niektórzy oponowali, że Raków wreszcie będzie budowany na zdrowych fundamentach.

      Problem jest taki, że żeby zacząć budować coś na zdrowych fundamentach czasami trzeba całą starą budowlę oddać do rozbiórki i zanosi się, że tutaj może być podobny przypadek.

      Raków miał określony sposób działania i odchodząc od dotychczasowego modelu (drogie transfery, hojne zasilanie finansami przez Właściciela, bazowanie na kasie z sukcesów sportowych) spadek będzie nieunikniony. Zawodnicy raczej będą uciekać z tonącego okrętu, sprowadzenie solidnych będzie wymagało wydania sporych funduszy, a to przecież wbrew nowemu modelowi działania.

    2. Legia to trochę inny przypadek. To klub strukturalnie „skazany” na grę w Ekstraklasie. Trudno sobie wyobrazić, żeby najbogatsza kilkumilionowa aglomeracja nie miała swojego przedstawiciela w najwyższej klasie rozgrywkowej.
      Raków to zupełnie inny przykład, czy ktoś narzeka, że Sosnowiec nie ma swojego przedstawiciela w Ekstraklasie?

    3. Tak jak Raków Częstochowa, nasz pucharowicz z obecnego sezonu, kończący w 4 rundzie LK dołuje i naprawdę ciężko mi zobaczyć iskierkę nadziei, tak patrzę na Jagę, wiem, że po przerwie reprezentacyjnej (moim zdaniem przesadnie rozbudowanej, bo jak już dzielić, to na pół: 3 mecze październik i 3 mecze listopad) trafili na rewelacyjnego Górnika Zabrze, ale jednak po 30 sierpnia w lidze wygrali tylko raz (6.09.) i to przed aferą sędziowską, mam nadzieję, że na pucharowy mecz w Europie już w następnym tygodniu, w czwartek, się ogarną, bo jeśli Jagiellonia myśli o tym by pograć na wiosnę w Lidze Europy, to punktowanie za 3 z Ararat-Armenia jest obowiązkiem, zwłaszcza w meczu u siebie. Za to jeśli chodzi o jakieś pozytywy to z pucharowiczów Lech Poznań zaliczył udany wypad do Wrocławia, wysoka wygrana, za to ich czeka rywal z bardzo wysokiej półki, 4 w Bundeslidze Bayer Leverkusen, tutaj ugranie remisu to na plus dla Lecha (a cokolwiek więcej to naprawdę wielki wyczyn, którego po prostu ciężko oczekiwać ze względu na rangę rywala, nie mówię, że należy się poddać i zamurować bramkę, byle mieć 0-0, ale mówię o trudności w wygraniu z tak silnym rywalem). A jeśli chodzi o pucharowiczów, którzy się pożegnali latem z Europą, to im to można zażartować (poza Rakowem) na złe nie wyszło, Górnik wywozi z Białegostoku 3 pkt, a GKS gromi Raków i też zbiera 3 pkt. Pozostaje trzymać kciuki za polskie zespoły w czwartek i wierzyć, że te domowe mecze przyniosą punkty dla Polski.

  3. Zawiesili Adriana „Esemesa” Siemieńca 🙂 Szkoda, że tylko na sześć meczów.

    Ciekawe czy przestanie kontaktować się z sędziami przed meczem i będzie to koniec jego spektakularnej kariery czy też nadal będzie szukał tych kontaktów i kiedyś dowiemy się o np. 711 smsach 🙂

    Białystok ma ostatnio złą prasę w piłce. Kulesza ciągle pijany, a Siemieniec korupcja.

    1. Nie wiem dziś wybory kadrze 3 Jagiellończyków: świderski frankowski i wojtuszek. Jeszcze i ja i Ty będziemy piać z zachwytu nad gra i wynikami Jagi w LE i Ekstraklasie. I to w tym sezonie:)

      1. Powiem tak,

        Korupcji tutaj nie ma, to zniesławienie.

        Siemieniec Wójcik i Raczkowski zostali skazani za niedozwolony kontakt przez naruszenie zasad dpa sędziów i trenerów.

        Natomiast nie ma odpowiedzi na główne pytanie.

        Czy prośba Adriana Siemieńca została zaakceptowana przez Raczkowskiego?
        Oczywiście wiadomo, że wszyscy zaprzeczą.
        Inaczej brano by pod uwagę inne paragrafy.

        Kara za to stricte moim zdaniem jest adekwatna.
        Siemieniec za głupote dostał 6 meczy kary i 100k.
        Wójcik za nieznajomość przepisów i błędne korupcyjno-genne działania instrukcje.
        Raczkowski za zatajenie informacji.

        Moim zdaniem, sprawa jest zamiatania pod dywan mimo i własnie przez zastosowanie drakońskich kar a te umówmy się zostały balozone przez mało szkodliwe czyny jak czytac mozna w wyjaśnieniu.
        Jest na tyle potężna kara by ewentualnie nikomu nie przyszło do głowy iść ponownie tą drogą.
        Natomiast w ogóle nie jest tak jak pisałem rozważane przez komisję ligi efektów tych 'prób’ kontaktu. Czyli czy doszło podczas meczu do stronniczości. Nie tego już sie nie dowiemy.

        Bo jakby to poruszyć to mielibyśmy w mojej ocenie całą lawinę konsekwencji, które mogłyby zdetonować całe starania klubów w budowanie rankingu i sytuacji ligi.

    2. Wątpię w więcej SMS-ów. Tam wyraźnie pisze, że chodzi o to, że mają finał sezonu u siebie. Chce mieć dostępnych zawodników na pożegnanie sezonu przed własną publicznością. Ile takich sytuacji może być w roku. No chyba maksymalnie jedna, a realnie licząc raz na parę lat (nie co roku pod koniec ma się tylu piłkarzy zagrożonych na raz).

      Czy kontaktował się poza tego typu SMS-ami? Pewnie tak, skoro wszyscy się tam znają, co nawet Papszun przyznawał, że ma relacje z sędziami. Pewnie nie tylko oni. Zależy też, czy te znajomości i kontakty dotyczą spraw sportowych, czy prywatnych.
      Pytasz, czy przestanie się kontaktować z sędziami. Na pewno będą mu patrzeć na ręce i dwa razy się zastanowi. Inni też mogą w obawie ograniczyć kontakty, nawet jeśli nie dotyczą one spraw meczowych i zawodowych.

  4. Ja jestem kibicem ekstraklasy jakkolwiek to brzmi, ale reprezentacji już nie. Dziś rano czytam że Puchacz ma zawroty głowy na samą myśl o Walemarku – informacja tego typu sprawia mi dużo satysfakcji (nie mieszane uczucia, ale czystą satysfakcję), ale zastanawiam się czy oprócz mnie istnieją jeszcze takie dziwaki ? Jeśli tak proszę o ujawnienie się – będzie raźniej.

    1. Nigdy tak bym nie napisał, póki Polscy piłkarze mają Orła na koszulce.
      Oczywiście kibicuję każdemu polskiemu klubowi. Ekstraklasie, ale finalnie Nasza reprezentacja jest Nasza. Nie PZPN nie Kuleszy PISu KO czy kogotam wymienisz.
      Mogę nie pochwalać, ganić i krytykować decyzję wokół reprezentacji PZPZN, wyborów trenera, ale kibicować im będę do końca mych dni.

      I krótko o ostatnim meczu.

      Zalewski jak ma przestrzeń jest wypisz żywo zdjeta moją definicją ofensywnego skrzydlowego:
      Perfekcyjne przyjęcie, dobra technika, zwrotność, błyskotliwość, szybkość. Slabsza gra w defensywnie ale ofrnsywne atrybuty ma wybutne jak ma trochę miejsca.
      Natomiast brakującym ogniwem wv reprezentacji byla ktoś kto laczy defensywę z ofensywą. Wcześniej był Mączyński Krychowiak później brakowało takiego gracza. Sądzę że Wiktor Nowak to brakujące ogniwo.

      Mam nadzieję ze z Bośnią przywrócimy skbie szansę na awans.

  5. W Legii, klubie który za rok w mojej opinii wróci do pucharów, zmiany, 40% akcji od teraz ma miliarder z USA, Michael Gorzynski, kolega obecnego właściciela.
    Mam pewną nadzieję na lepsze czasy, ten pan ma sporo kasy, a jeśli zna się na piłce, jak na innych biznesach jakie skutecznie robi i będzie chętny by porządnie zainwestować w klub to może być w Legii lepiej.
    Jeszcze tylko ważne by na linii dyrektor sportowy-trener nastał ład, a jeśli nadal konflikt będzie narastał, oby władze klubu stanęły za szkoleniowcem, bo to on uratował Legię i to on powoduje, że piłkarsko to, pomijając Puchar Polski, sezon jak na razie bez porażki i wiem, że terminarz był łagodny, ale jednak 9 meczów i 19 pkt większość kibiców brałaby w ciemno w obecnej sytuacji klubu i zmianach w składzie.

    1. właśnie niezbyt dużo wiadomo na jego temat. AMR jest mało ruchawą spółką na giełdzie, ale fundamenty ma stabilne z tego co widzę. Niezbyt dużo wiadomo o tej teksańskiej ubezpieczalni, jak wiadomo tego rodzaju biznes może być po uszy w długach, ale nasz zawodnik urodzony we Wrocku, ma tam niewiele hajsu.
      Wiele wskazuje na to, że zakładając akcje AMR będzie finansował działania Legii. Czyli kolejny pożyczkobiorca. Jedyny plus, że ma doświadczenie w wyprowadzaniu firm na prostą.

    2. Michael Gorzynski przyszedł by zarobić na inwestycji. Nie interesuje go piłka. Bardzo możliwa jest restrukturyzacja i sprzedaż klubu. Wiele zależy jakie zapisy odnośnie wykupu reszty akcji Mioduskiego są w umowie między Panami.

      Majątek Michaea Gorzynskiego według różnych źródeł to od 200 mln USD do 800 mln USD.

    3. Wszyscy skupiają się na męskiej piłce a tymczasem dzisiaj, Piłkarki KKS Czarni Antrans Sosnowiec odniosły spektakularne zwycięstwo w Europie, pokonując islandzki Breiðablik aż 6:2 (4:1) w pierwszym meczu II rundy eliminacyjnej Pucharu Europy kobiet. Spotkanie rozegrane 23 września 2026 roku na wyjeździe w Kópavogur zakończyło się istnym festiwalem strzeleckim mistrzyń Polski, który stawia je w znakomitej sytuacji przed rewanżem. Ten wynik i fantastyczna postawa w pucharach sprawia że od przyszłego bobieca piłka wystawi dwie drużyny w pucharach ( PO RAZ I W HISTORII) ale wygranie rewanżu może sprawić że będą to dwie drużyny w Lidze Mistrzyń w Eliminacjach .
      w

  6. Wygląda no to, że odkąd Siemieniec nie może wysyłać smsów do do sędziów, to Jagiellonia nie może dobrze grać. No to z punktami Jagi mamy pozamiatane. Tyle dobrze, że w przyszłym sezonie nie będzie drużyny z Białegostoku w pucharach. Będzie Legia, pewnie w LM.

    Legia w Lidze Mistrzów, to brzmi dumnie.

    1. Zupełnie poważnie mówiąc, to ta afera z trenerem Siemieńcem (który zasłużył na adekwatną karę do winy złamania regulaminów, przez jego prośbę o przywilej informowania o kartkowych zagrożeniach, ale też nie zasłużył na totalne niszczenie mu kariery np. roczną dyskwalifikacją, które uderzyłoby nie tylko w jego osobę, ale i sam klub), widać to wszystko odbija się nie tylko na samej osobie szkoleniowca, ale też na piłkarzach, mam nadzieję, że przerwa reprezentacyjna pomoże uzdrowić atmosferę w klubie i że Jaga wróci na dobre tory. Mam przeczucie, że gdyby nie ta afera to by inaczej punktowali choćby z Olympiakosem, czy nie daliby się tak zdusić Wiśle.

      A Legii życzę powrotu do europejskich pucharów, jest bardzo dobry trener, jeszcze tylko mieć nadzieję, że Duńczyków zachwycić Rajović i go wykupią i że będą wzmocnienia w klubie i że pan Bobić zacznie milczeć zamiast podważać pracę trenera klubu, bo to jakby szkodzenie wewnętrzne.

      1. Z tymi wzmocnieniami dla Papszuna to będzie bardzo trudna sprawa, bo gustuje w polskich piłkarzach z charakterem, biegających, którym hajs nie zawrócił w głowie, a jak wiadomo bardzo trudno o takich. Kupią chłopa za 3 bańki a on wystawi chłopaka co w 1 lidze grał i został pozyskany jako 3ci zmiennik

        1. Myślę, że jak podziałają jak w jego byłym klubie to będzie wszystko w porządku, posłuchają głosu trenera, on powie kogo chce i go kupią, a że trener robi wyniki z tymi, którzy pasują do jego stylu gry, to dobrze dla Legii.

          1. 1wsze do Arka – tak w Rakowie brał zwykle obcokrajowców ktorzy jednak cos po polsku sklecić potrafili. Natomiast daje przypadek Kuna ktorego nie mogl nikt wygryźć. Szanuje bardzo Kuna za jego waleczne serce.
            Zwracam uwagę że w Rakowie z tego co pamietam to sprowadzali mu zagranicznych pilkarzy ktorych on odsyłał na ławkę jak np Berggrena (był jeszcze taki Grek z ligi holenderskiej). Teraz sobie przypominam co sie w obronie dzialo. Rakowitan tez dlugo u niego nie mogl sie przebic. Wlasciwie nie umial zastapic niewulisa i pekharta. Wpuscil od razu Svarnasa, a trzeciego do arsenicia nie znalazl to wolal tudora tam ze skrzydla przestawic.
            I tutaj widze problem o ile w Rakowie pozwalano mu na to, to w Legii juz niekoniecznie. Co do mlodych Polakow to bardziej sie to tyczy obecnie legii w Rakowie Mlodych Polakow zbytnio nie bylo, ale lubil grac tymi ktorych znał juz dłużej.
            Co do tych pieniedzy milionera to raczej bym tonował zapedy. Nasza liga rozwija się rownomiernie, nie wierze ze nagle Legia pozamiata konkurencje dzieki nowemu wspolwlascicielowi. Niby ogromne pieniadze doszly do Pogoni i Widzewa i na razie bez ogromnych sukcesow sportowych. Pozostaje tutaj zatem sceptyczny.

          2. No w sumie aż tak się nie zagłębiałem w skład Rakowa. Jedynie pamiętam, że w Rakowie to była w większości obcokrajowa kadra z małymi przebłyskami polskości, takimi jak np. Kun, o którym w sumie zapomniałem.
            A co do stawiania na Polaków przez Papszuna to dobrze by było zerknąć jego kadry sprzed Ekstraklasy z Rakowem, obstawiam, że jednak wystawia Polaków w Legii tylko dlatego, że po prostu Legia nie ma szerokiej kadry i czerpie z niższych lig po taniości. Jakby miała kasa to zaraz by była pewnie kadra w większości z obcokrajowców. Ale zobaczymy za rok, bo już raczej będą finansowo lepiej stali.

        2. Ale głupoty Imperator opowiadasz, przecież w Rakowie Papszun brał samych obcokrajowców XD. Raków swego czasu miał jeden z najmniej polską kadrę… Ostatnio może trochę się ogarnął i zaczął brać Makuchy, Repki czy Ameyawy, ale wcześniej pamiętam, że ciężko Polaka było znaleźć w 11stce.

  7. Cóż, sprawa jest prosta. „Pieniądze nie grają” to najgłupsze i najbardziej kłamliwe powiedzenie istniejące w piłce nożnej. Grając przeciwko zespołowi, który ma 10 razy droższych piłkarzy i gra na poważnie przegrasz 9 na 10 razy. Wartość Olympiakosu – 190 mln euro, Jagielloni 32 mln, Crystal Palace 579 mln, Lech 54 mln.

    1. Dzięki za ten wpis, nie umiemy odpalić Transfermarktu więc niesamowicie fajnie że nam pomogłeś.

      Rangers €148m, jakby co. I raczej grali na poważnie.

      1. Pieniądze nie grają? To dziwne bo czytałem, że z zespołami z Premier League mało kto może podjąć walkę, jednocześnie zupełnym przypadkiem jest najbogatsza liga na świecie.

        Przykład Rangers to właśnie ten 1/10 przypadków gdy się udaje.
        W kontekście dwumeczy w pucharach nie udało się:
        Lechowi z Szachtarem,
        Lechowi z Crveną,
        Lechowi z Genk,
        Legii z Chelsea,
        Jadze z Betisem,
        Jadze z Fiorentiną.
        Rakowowi z Fiorentiną

        Przypadek-nie sądzę.

        1. Jak to się dzieje gdy trafiamy na zespół w wyceną ok100 mln EUR lub więcej to przeważnie odpadamy w pucharowej rywalizacji?

        2. Nie przejmuj się tanim prowokatorem, aczkolwiek to, że jego obecność jest tolerowana przez autora bloga świadczy też o tymże.

  8. @Dunkiel

    „Należy skopiować system szkolenia z Norwegii, ewentualnie Francji, Belgii, Portugalii lub Hiszpanii. Jednakże my wzorujemy się na Włoszech, którzy już zapominają, kiedy grali na MŚ. Norwegię wymieniłem na pierwszym miejscu, bo mamy obecnie niż demograficzny, nie możemy tak przebierać jak Francuzi, a są także najbliżsi nam klimatem w por. do innych”.

    „Zamiast Palmy można było np., jak Union, kupić Mofokenga… Bolin został kupiony za dwie bańki przez Eintracht i daje radę w Bundeslidze… Matei Ilie poszedł za pół bańki do Turczyna. Okazja… Taka Viktoria Pilzno wydała trzy bańki nie na 25-latka, tylko na 18-letniego Tobiasa Paliscaka, reprezentanta słowackiej kadry U-21. Ww. zakupy to spalanie hajsu, a nie obracanie tym hajsem”.

    Sorry, ale to jest stawianie przykładów pod tezę. Jestem pierwszy do krytykowania snutych przez rankingorzy opowieści o wschodzących mocarstwach znad Wisły. Większość klubów jest zarządzana równie beznadziejnie jak 15 lat temu, bez jakiejkolwiek długoterminowej strategii i budowania fundamentów — po prostu teraz jest trochę więcej kasy, więc stajemy się taką biedniejszą Turcją tudzież bogatszym Cyprem. Ale Twoje wywody są absurdalne.

    Gdybyś wskazał mi dwa–trzy kluby — wciąż te same — które, będąc w tej samej kategorii finansowej co Lech, regularnie dokonują tak ciekawych transferów, można by to uznać za dowód na to, że w Lechu nie znają się na zakupach albo że inne kluby robią to dużo lepiej. Ale u Ciebie, kurwa, co przykład, to inny klub, a do tego robisz za Nostradamusa po czasie. No i o czym to właściwie ma świadczyć?

    Wywód z serii: trzeba było sprowadzać Messiego, Neymara i Viníciusa, gdy mieli po dziewięć lat i nikt jeszcze nie zdążył zobaczyć, że potrafią prosto kopnąć piłkę. Przecież to takie oczywiste — co za ćwoki pracują w Ekstraklasie.

    PS
    Mamy niż demograficzny, który kopnie nas dużo mocniej, niż nam się wydaje. Krótki termin ważności ma nasz „cud gospodarczy”; piłka przy tym to pikuś. Ale bądźmy poważni i zachowajmy choć minimalny związek z prawdziwym światem: tylko ze względu na wielkość populacji w Polsce nadal rodzi się prawie trzy razy więcej dzieci niż w Portugalii i cztery razy więcej niż w Norwegii. W tym kontekście pisanie, że ze względu na niż demograficzny powinniśmy patrzeć na Norwegię, brzmi… tragikomicznie?

    1. „Większość klubów jest zarządzana równie beznadziejnie jak 15 lat temu”

      Możesz napisać na czym polega owa beznadziejność, nie twierdzę że jest inaczej ale chciałbym poczytać na czym opierasz to twierdzenie.

      1. Beznadziejność polega że większość klubów nie ma żadnych absolutnie długofalowych spójnych planów, fundamentów, ani takowych nie buduje. Wszystko opiera się na koniekturze czy będzie żarło z tym czy tamtym transferem, ale z tyłu nie ma żadnego spójnego planu. Turcja, tylko taka w wersji malucha.

        Przykładowo, dajmy szkolenie, tylko 3 kluby na 16 wydają więcej niż 10 mln złotych, i tylko dla 3 klubów stanowi to ponad 10% całych wydatków (w ostatnim roku globalne wydatki na szkolenie spadły o 9% mimo rekordowych przychodów). Granice 1 mln euro na akademie, waciki w Europie, przekracza tylko 8 na 16 klubów.

    2. Bobiek, kluby holenderskie czy portugalskie od lat powinny być naszym wzorem (i to bez znaczenia czy bardziej chcemy iść systemem czy wolnością trzech klubów jak w PT). Te kluby są wzorem dla klubów belgijskich. Powiesz mi, że nie mają więcej pieniędzy? Nie, za prawa tv mają mniej lub tyle samo pieniędzy (różnie źródła podają, u nas przede wszystkim jest płaskie rozdanie, nasz mistrz dostaje zapewne mniej niż ich mistrz), stadiony mniejsze, frekwencja mniejsza. Ktoś by powiedział, że potencjał mniejszy… No to spójrzmy na kluby norweskie, ich zarządzanie, płaską strukturę…
      Oni „nie mają prawa” być lepsi od nas. A są.
      Także UNION Saint Galloise jest takim przykładem. Oni mają tyle hajsu co Raków i podobne warunki.

      Odnośnie niżu demograficznego to nie rozumiesz. Mając nadmiar dzieci do wyboru przestajesz o nie dbać, a wybierasz najsilniejsze fizycznie (zwłaszcza w Polsce). Brak dzieci sprawi, że trenerzy pochylą się nad każdym przypadkiem i spróbują go najpierw zrozumieć, a potem rozwinąć. Oczywiście, że nie będzie jak w bajce, ale żyćko wymusi tym samym progres i jakość szkolenia.

      1. Trochę się rozpędzasz z Norwegią moim zdaniem, dlaczego uważasz że Norwegia jest lepszą ligą od Polskiej?

        1. Czy jest lepszą ligą, nie wiem. Czy jest lepszym miejscem do rozwoju dla młodych graczy? Zdecydowanie tak. Czy ich kluby grają w Lidze Mistrzów, a nasze nie? No rejczel.
          Jak sobie odpalisz jakiś skrót powiedzmy jakiegoś Rosenborga z jakimś tam randomowym Sandefjordem to szału nie ma, bo trybuny często są jak u nas na trzecim szczeblu (tak wypełnione), więc atmosfery zbytnio nie ma. Są za to równe boiska (ze sztuczną to temat rzeka, wiem). I wszyscy grają po obwodzie, posiadaniem, budują pozycję podaniami, gra drużynowa z elementami dryblingu. OK, wychodzi to różnie, ale skoro jest równe boisko, to zagrywa się dokładnie. Tego się wymaga i oczekuje od zawodników. U nas gdzieś od listopada zaczynają się klepiska, piłka od murawy odskakuje przypadkowo, od razu wymaga się innej gry, bardziej agresywnej, bo piłka komuś odskoczy na klepisku to niemal pewne. SFG, wrzutki, pojedynki biegowe kto pierwszy dotrze. I tak sobie piłka lata od jednego do drugiego, przypadkowo. OK, żeby nie było, jest znacznie lepiej pod tym kątem niż te 5-10 lat temu. Zwłaszcza jak robi się ciepło, kluby wymienią murawę „po zimie”, to i u nas nagle jakieś dryblingi się zdarzą, bramki padają ładniejsze.
          Ale nawet czołowe kluby jak Lech czy Jagiellonia miewają w okolicach zimy klepiska, że zęby się odkręcają (ok, wciąż można powiedzieć, że nie jest to Wisła z Lazio czy tym bardziej legendarna Legia z Panathinaikosem, więc jest progres, hurra -> szkoda tylko, ze na zachodzie już marudzą jak zetniesz murawę inaczej niż na 25mm – np. Atletico tak wkurwia rywali, bo inaczej polana murawa, nieco dłuższa i już piłka inaczej chodzi niż na treningu).
          OK, zaraz się zlecą narcystyczni „kibole” Lecha i będą tłumaczyć, że ich stadion jest zjebany (trza było nie kraść, znaczy patrzeć złodziejom na ręce, przecież jesteście tacy zajebiści, bo blisko do Berlina macie, to powinniście to wiedzieć) czytaj niedoświetlony, ale to wtedy zamiast Yegbe zatrudnia się szpeców od piłki z Hiszpanii (gdzie oni są bezrobotni, nie? Ćwiąkała jakiś czas temu udowadniał którymś gościem, że w Hiszpanii trenerzy nie zarabiają pieniędzy) na szkolenie techniki u piłkarzy – przyjęcie, drybling, kontrola bez patrzenia na piłkę (tak, to wyróżnia duże kluby, oni tam klepią bez patrzenia na piłkę) + wymienia się co chwilę murawę. No ale jak jest się zjebanym narcyzem to jest dobrze tak jak jest, ale czekaj, to dlaczego wyzywacie Rutkowskiego od wtopy do wtopy? Z Jagą nie ma problemu, bo się puści disco polo z głośników i załatwione, ale nie miejcie złudzeń jest podobnie.
          Powiecie, aaaa boiska, ale wszedzie tam, gdzie polskie kluby chcą upchać naszych skopanych to gra się na równiutkich boiskach, a nie na wybojach.
          Jakbym był takim c+ to byłby to wymóg jeśli kluby chcą jakiejkolwiek podwyżki za prawa tv.

          Reasumując, liga norweska sprzedaje młodych za większe pieniądze, ci młodzi to się potem okazuje całkiem fajni gracze są, a nie tylko Haaland. Ich kluby grają na wyższych szczeblach i udaje im się wpierdolić takim Interom Mediolan także na wyjazdach (gdzie murawa ma 25mm i się na San Siro doktoryzują z murawy) – gdzie te zwycięstwa coś znaczą więcej niż symbol (tak legiunio). Norwescy trenerzy bywają zatrudniani za granicą i nie przynoszą wstydu (choć też jakiś wielkich sukcesów nie odnoszą) – Solskjaera nie liczę, dostał po znajomości. No nie mają zbytnio pełnych trybun, mankament, grają systemem wiosna-jesień. Raczej to nieco lepsza liga, a co ciekawe również rozdaje prawa tv dość płasko, więc powinna być tam jakaś rotacja, jak u nas (i w sumie jest, bo Bodo nie „odjechało”).

        2. Może dlatego, że w ciągu poprzedniego i obecnego sezonu wprowadzili do Ligi Mistrzów łącznie tyle zespołów co my przez 36 lat.

          Uważamy się za nie wiadomo jak mocnych, a od 2016/2017 nie potrafimy wprowadzić jednego zespołu do Ligi Mistrzów. Tym razem za mocne okazało się Aarhus, które obecnie zajmuje przedostatnie 11 miejsce w duńskiej lidze.

          Pojedynczy słaby występ każdemu może się zdarzyć, ale my takie notujemy nieprzerwanie od 9 lat. Mimo to z góry spoglądamy na takie federacje jak norweska czy azerska, które potrafią zakwalifikować się do najbardziej prestiżowych rozgrywek w Europie dwoma różnymi zespołami, dwa razy pod rząd, przechodząc kilka szczebli eliminacji, często bez rozstawienia (Viking, Sabbach).

          1. ten Aarhus to mocarny Zdech Poznań, nie zapominajmy, najlepsza drużyna w Polsce odkąd Mioduski wykupił Leśnodorskiego.

          2. Dunkel
            Czytałem już takie argumenty, że porażka Lecha z Aarhus nie jest wyznacznikiem poziomu Ekstraklasy bo wiadomo, że Lech ma DNA przegrywa (nie moje słowa)-więc wywrotki są tutaj wpisane jako coś oczywistego.

          3. nie, to był przytyk do pewnego zająca na tym forumku, co się zwie „kibolem” a raczej jest krzykaczem, co nigdy na ustawce nie był 😉
            wtopy były, są i będą, ważne żeby się zdarzały polskim drużynom rzadziej niż innym

          4. Ale po co Dunkiel prowokujesz i przeinaczasz nazwę klubu? Dupa Cię boli, że Lechowi ostatnie lata jako tako idą w porównaniu do twojego ulubionego klubu czy o co Ci chodzi? Na tym forum był jakiś poziom, ale jak takie przygłupy będą tolerowane to niestety, ale z fajnego forum zrobi się pierdolnik. Przytkać to by wypadało buźkę czasem, zamiast pisać głupoty. I domyślam się o kim mowa to jednak ogarnij, bo jakby nie ten twój zdech to byś tu pisał o top20, a nie top10, wielki kozaku sprzed klawiatury. Idź na ustawkę i nie wchodź tu więcej proszę.
            A co do tematu to Lech dał dupy to fakt, ale zdarza się. Pech chciał, że akurat dali dupy w złym momencie, mogli chociaż do tego Q4 dojść ehh…

      2. 1. Zgadzam się całkowicie co do tego, że kluby holenderskie i portugalskie — dodałbym również belgijskie — powinny być dla nas wzorami, jeśli chodzi o fundamenty, na których należy opierać siłę ligi: szkolenie i wyspecjalizowany skauting. Niestety tak nie jest. Większość klubów Ekstraklasy zachowuje się tak, jakby ich modelem był Cypr albo Turcja. Nie jest już tak tragicznie jak 15 lat temu, kiedy obok publicznego Zagłębia tylko Lech przebąkiwał coś o akademii, ale nadal nie jest dobrze.

        2. Czołowa trójka ligi portugalskiej znajduje się w zupełnie innej galaktyce finansowej niż my. Jej kluby osiągają przychody podstawowe w przedziale 150–230 mln euro i średnią frekwencję na poziomie 40–60 tys. widzów.

        3. Union nie ma tyle hajsu co Raków, choć różnica jest już mniejsza: osiąga około 60 mln euro przychodów. To poziom trochę bogatszej Legii.

        1. Union 60 baniek zaliczył z racji mistrza i gry w Lidze Mistrzów. To mały klubik, z małym stadionem i swego czasu był wskazywany jako kandydat do bankructwa, ale obecnie przynajmniej od 3 sezonów zarabiają (wychodzą na plus, czy wyszli na zero od początku to nie wiem).

          Portugalia mnie zastanawia z wielu względów, ale tylko jedną rzecz napiszę – z racji, że w brazylijskim futbolu zmieniły się przepisy i wiele klubów dostało pieniądze od nowych właścicieli to zdaje się portugalskiej trójcy już nie stać na wielu zawodników – stąd Skandynawowie, Polacy w kadrach tych drużyn. Dziwią mnie transfery takich zawodników np. jak Pavlidis czy Ivanović – ciekaw jestem czy na tych zawodnikach zarobią. To, że obecnie zarabiają nie oznacza, że zawsze tak było i zawsze tak będzie.

        2. 1. Holandia, Portugalia Belgia i Norwegia – to kompletnie trzy różne profile lig, zarządzania klubami pod względem:
          – ilości obcokrajowców
          – % rodzimej młodzieży w składach
          – zadłużenia klubów
          – podziału praw tv
          – skautingu

          Do którego wzoru chcecie się odnosić?

          2. Trójka ligi portugalskiej zgarnia 70% całości kasy z praw tv. Jest to jedna z najbardziej zabetonowanych lig w Europie, Ostatni zwycięsca ligi to Boavista z 2000 roku, warto poczytać historię. Pozostałe kluby w Portugali poza dominującą trójką + obecnie Bragą mają po maks 5-6 tyś widzów.
          Co ma podpatrzeć prezes Motoru Lubin jak pojedzie na 5 zespołu Fermalicao z Alverca gdzie widzów było 4805/5300 pojemności, a w składzie Fermalicao było 5 portugalczyków a w składzie Alverci 2 Portugalczyków?

          3 Union nie ma tyle hajsu co Raków???????
          Przychody Union Berlin w 2024/2025 to 191,66 mln Euro, dodatnie equity na poziomie 8 mln, średnia kibiców to 99% wypełnienia 22 tyś stadionu.
          W poprzednim sezonie mieli prawie 800 mln zł,
          4mln Euro zarabia rocznie Latte Lath zgodnie z SalarySport

          https://www.fc-union-berlin.de/ de/meldungen/ doppelter-klassenerhalt-zuschauerrekord-und-gestiegenes-eigenkapital-nWqpTN?utm_source=chatgpt.com

          1. Ok wygłup 10/10..

            Dzięki Michu,

            Ok, czyli mówimy o klubie satelicie brighton korzystający ze skautingu Brighton, czyli to jest ten wzór?

          2. Krzysztofff -> tak, masz rację, to są kompletnie różne ligi, tylko już zapominasz od czego zaczęliśmy rozmowę – transfery i szkolenie młodzieży. Te ligi łączy inwestowanie w piłkarzy z potencjałem do odsprzedaży z zyskiem + szkolenie młodzieży.
            Portugalia jest skrajnie hierarchiczna, ale to wynika też z geografii, tam 20 km za Lizboną jest już bieda, a i tak są takie projekty jak Braga czy Famalicao (polecam poczytać o właścicielu tego klubu). Już samo to, że Famalicao nie oddało za frytki Sorriso, ale za 20 baniek poszedł Sa już daje do myślenia, że to jednak nie są leszcze.
            Holandia z nowym rozdaniem poszła dokładnie w Portugalię, nawet AZ Alkmaar ma dostać mniej hajsu od trójcy. Sądzę, że poszli tą drogą, bo zauważyli, że ostatnio niezbyt udanie konkurują w Europie i biznes przestał się zapinać. Jednocześnie słabsi ligowi rywale to prostsza droga do uniknięcia wtop.
            Belgia ma bardziej płaskie rozdanie, a najbliżej polskiej ligi jest Norwegia.

            Reasumując jako rankingorze powinniśmy promować ideę drenowania najlepszych piłkarzy z w/w lig (-topowa czołówka) – więc taki Motor powinien robić zakupy w Alverce (ale tylko młodych, z perspektywą na zarobek). Tymczasem polskie kluby w większości zadowalają się piłkarzami, którzy już się nie rozwiną, są tańsi, mierni. Lech jest znakomitym przykładem wykupując tego Walemarka z oczekiwaniem, że go odrestaurują. Powinniśmy także drenować ligi czeską, duńską, szwedzką (ktoś powie, że robimy transfery stamtąd, ale to nie jest ligowa topka), serbską (np. wykorzystywać fakt iż Partizan ma problemy finansowe).

          3. @Dunkel

            Pisząc, że są to zupełnie inne ligi właśnie to miałem na myśli.

            Szkolenie powiadasz, na dziś Benfica Sporting Porto robi drenaż całej ligi portugalskiej.
            Pozostałe kluby przesuwają się w model turecki albo jeszcze gorzej, bo model …. portugalski.

            Czyli skupują na potęgę graczy z Ameryki południowe a w szczególności Brazylijczyków np Alverca.
            Mają też obcykany rynek nigeryjski.

            Niestety te kluby poniżej top3 są zmuszone tak funkcjonować, bo top3 zrobił zcentralizował a raczej zrobił drenaż kapitału i mniejsze kluby są zmuszone grać w lotto na transferach, a nuż się uda i coś się trafi.
            Niestety nie ma w tych klubach dosyć dużej bazy kibicowskiej, ani stadionów o inwestycjach w akademie Fermalicao, Alverci czy Gil Vincente mało słyszałem.
            Krótko mówiąc, te kluby dziają podobnie do nas – > kup szrot ,młody talent a nuż wystrzeli.
            Dodatkowo w Portugali jest poza top3 słaba koniunkura, kluby są mocno zadłużone więc sądzę że na inwestycje poza tymi 3 klubami szanse są nikłe.

            Zdecydowanie to nie jest nasz profil do naśladowania jako ligi moim zdaniem

            Holandia,
            Z Holandią jest nieco inaczej, bo tu w przeciwieństwie do Portugali nie jest taka duża dysproporcja między dużymi miastami a resztą kraju. Dodatkowo kraj ten jest bardzo równomiernie rozwinięty skomunikowany i zagęszczony, co ułatwia bardzo wiele rzeczy.
            Tutaj jest duży focus na szkółki, choć ścieżka jak ja pamiętam wygląda bardziej tak że masz tam strefy (Amsterdam, Rotterdam, Eidhoven). Czyli młody chłopaczek grający w młodzikach Nijmegen, marzy o przejściu do jednej z tych szkółek.
            Tutaj powiedziałbym jest typ mieszany, czyli łączący (na całą ligę) transfery z różnych stron świata ze szkółkami lokalnymi.
            Ja myślę ale to tylko hipoteza że myślę… 🙂
            Ale tak poważnie to moją teorią co do spadku holenderskiej piłki jest regulacja dotycząca ściągania nastoletnich graczy z 2001 i generalnie spadek Holenderskiej piłki mocno spowolnił przez tą regulację. Czyli zaostrzenie przepisów o ściąganiu niepełnoletnich graczy do Europy. Wcześniej o ile pamiętam normą było że do PSV . Kanu czy Ronaldo trafiali do Holandii jako nastolatkowie. Obecnie Holenderskie kluby muszą 'rezerwować’ transfer co mocno im utrudnia rywalizację z większymi graczami. Wtedy czyli przed 2001 rokiem taki proceder był masowy.

            Dziś Holandia musi się odnaleźć na nowo, a niestety globalizacja doprowadziła do sytuacji w której większe rynki potrafią zaoferować więcej niż szkółki z Amsterdamu Eindhoven czy Rotterdamu. I dziś te kluby po prostu są obecnie jako odskocznia do najbogatszych i najsilniejszych top20 klubów Europy w której nie ma Holenderskiego klubu już.

            Na moje oko nie ma co z nich brać przykład, bo można powiedzieć, że swój prime zawdzięczają (na dziś obecnie) nielegalnej praktyce z kupowaniem małoletnich talentów na masową skalę.

            Belgia
            Dziś Belgia w dużej mierze przyjmuje pozycję szkółki dla młodych graczy z większych klubu Francji Anglii Niemiec.
            Tam jest dosyć niska średnia wieku i kluby zrobiły taki model strategiczny bo są blisko tych 3 ww ośrodków. O wiele łatwiej jest pojechac dajmy na to z Moenchengladbach, Metz, Londynu do Brukseli i tam sobie kogoś poobserwować czy nawet wysłać do Belgii kogoś na wypożyczenie.

            Obecnie w Belgii bardzo silną pozycję ma strategia nazwę ją „właścicielstwo wieloklubowe” , czyli powiązania między klubem Belgijskim a jakims mocnym klubem
            Tak z głowy wymieniając
            Lyon – RWBM
            Brighton- Union SG
            Monaco – Cercle Brugge

            Tak więc nie wiem czy to model dla nas i czy np górnik Zabrze zgodziłby się być podnóżkiem np Fc Koeln, albo Legia-Dortmund?

            No i wreszczie Norwegia
            Jak spoglądam to tam jest duże natężenie na zawodników rodzimych, niezależnie czy spoglądam na Bodo Rosenborg czy jakieś lillestroem to jest bardzo duży nacisk na swoich- Norweskich graczy.
            Nie zawsze nawet są to gracze ze swojej szkółki. Np Są gracze którzy sobie pykali gdzieś w Danii, Holandii Niemczech po czym Norweskie kluby je ściągają spowrotem.

            Druga rzecz to rzeczywiście jest zauważalna tendencja do stawiania na młodzież.
            Czyli jak czytam z raportów UEFY jest bardzo duży procent młodych zawodników U-23 którzy realnie z dużą ilością minut grali w podstawowej 11.
            nie przynosiło to rezultatów przez wiele-wiele lat aż w końcu pykło.
            Oczywiście warto też wspomnieć o prawa tv które są bardzo równomiernie rozłożone, co pozwoliło takiemu molde Bodo czy innym klubom w ogóle zaistnieć po kryzysie jaki spotkał Rosenborg(pewnie gdyby był model Szkocki z podziałem praw to kryzysu by nie było)

            Nie mniej jednak, wracając sam projekt Bodo mnie nie przekonuje, choć pokazuje że nawet będąc bliżej bieguna niż stolica grenlandii da się zbudować w miarę stabilny klub. A nie przekonuje mnie dlatego, że prędzej czy później Bodo napotka sufit. Ale to również moja hipoteza.

            I tak ten model jest warty przyjrzenia, bo zdecydowanie nie poszli ani w centralizacje pieniądza wokół najsilniejszego klubu, a ni nie skupili się zbytnio na konkurowanie z korpo-klubami o talenty z ameryk, Afryki. Poszli w młodzież, szkolenie i stawianie na rodzimych graczy. Poskutkowało, na dziś Norweska piłka poszła do przodu. Niestety ja uważam, że takie podejście ma swój sufit.

            Podsumowując,
            Każda z tych lig ma różną historię, podejście do transferów, szkolenia młodzieży czy granie obcokrajowcami.
            Nawet wewnątrz ligi istnieją różnice do tych tematów i moim zdanie nie jest łatwo powiedzieć. Łubudu budujemy akademię i bedziemy mieli Haalandów na pęczki.
            Norwegii od kryzysu z Rosenborgiem w 2004 wejście z powrotem do top15 zajęło im 20 lat!

            Ja generalnie sądzę, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi.
            Moim zdaniem fajnie Ekstraklasa SA działa w zakresie praw tv, dzięki czemu Polska Piłka rozwija się równomiernie od Szczecina po Białystok albo od Gdańska/Gdyni po Kraków/Zabrze.

            Jedyne co by się przydało myślę, to by prezesi i właściciele klubów myśleli trochę dalej niż ten sezon i zaczęli jakieś planowanie strategiczne.

            To taki prztyczek do Kwietnia, Świerczewskiego i innych tworzycieli Wielkiej piłki w „Polu kukurydzy” bez podwalin.

  9. Źle się dzieje z Rakowem, moi drodzy…

    Miała być pewna ekipa, która na stałe dołączy do ścisłej czołówki, a tymczasem jest zupełnie odwrotnie. Co sezon jakaś polska drużyna najmocniej odczuwa skutki łączenia gry w Europie z Ekstraklasą. Tym razem padło na Raków.

    Szczerze obstawiałem, że to będzie GKS, ale tutaj naprawdę się zaskoczyłem. Kto by pomyślał, że Raków po 9 meczach będzie miał aż 8 porażek? Przy takiej formie można już zacząć mówić, że za rok może ich nie być w europejskich pucharach.

    Musiałby wydarzyć się cud. Musieliby zacząć wygrywać praktycznie co drugi mecz, a patrząc na obecną formę, wydaje się to bardzo mało realne. Szkoda, bo liczyłem, że Raków na dłużej zadomowi się w krajowej czołówce.

    Jeśli tak to się skończy, ich miejsce w pucharach może zająć Wisła Kraków. Lech, Jagiellonia, Legia, Wisła i Górnik z takimi drużynami przyszły sezon w Europie może wyglądać naprawdę dobrze.

    1. Raków odczuwa skutki fatalnych błędów w obsadzie sztabu i budowie kadry, a nie żadnego łączenia gry w Europie z ESA.
      Górnik zagrał tyle samo meczów w pucharach i jest liderem.

      Łączenie Europy i ligi jest w dużej mierze mitem, „starą mapą mentalną”. Na 4 topowe miejsca minionego sezonu, 3 zdobyły drużyny grające w Europie aż do wiosny – a czwarte drużyna która była do maja zajęta jeszcze PP.

      1. Ciekawe ile w tym sezonie z zespołów ze składu pucharowiczów zakwalifikuje się do następnej edycji.
        Na razie to wygląda na to, że jedynie Lech i Górnik.

    2. Lech, Jagiellonia, Legia, Wisła i Górnik- to optymalny, na tę chwilę- wrzesień 2026, zestaw w mojej opinii na puchary europejskie na następny sezon, Lech, Jaga i Legia to prawie regularnie grające tam zespoły, zaś Górnik naprawdę zachwyca w lidze, zaś Wisła to jak pamiętam nawet jako klub z I ligi pokazała się nieźle w eliminacjach, to myślę, że teraz jako mocniejsza będzie w stanie ugrać więcej, choć też bez rozstawienia, a będzie miała punkty minimalne krajowe.
      Raków będzie miał piekielnie ciężko przez ligę wejść do pucharów, ma szczęście, że może opuścić ostatnią lokatę, bo jeszcze te różnice do bezpiecznego miejsca nie są tak strasznie duże. Chciałbym by się podnieśli, bo to nie tylko klub z niezły rankingiem, po prostu patrzę na to jak oni grali w Europie do tego sezonu i że prezentowali naprawdę przyzwoity poziom i w kraju i w Europie, ale jeśli nie oni, to trzymam kciuki za powrót Białej Gwiazdy.
      A rzeczywistość to rzeczywistość, będzie na pewno ciekawa rywalizacja, nikt nie zagwarantuje czy nie będzie jakichś sensacji jaką GKS Katowice wiosną uczynił, może to znowu oni zajmą jedno z miejsc pucharowych, może Korona, gdzie wreszcie jest trochę finansów i lepszych transferów, a może Pogoń lub Zagłębie i Widzew (jak skończy się królestwo remisów, w których rządzą).

    3. Nie do końca zgadzam się z Wojtkiem.
      Raków nie tyle zmaga sie z skutkami doboru sztabu czy obsady. Ile moim zdaniem z rozsypaną koncepcja strategicznej budowy klubu.
      Teraz znów kolejny trener, kolejna koncepcja, wymiana składu w zimę az do nastepnego kryzysu?
      Quo vadis Raków?
      Jak Raków ma grac za 2 sezony czy 3?
      Ilu zamierzasz mieć wychowanków, jaki stadion, jak akademie rozbudujesz u wreszcie kluczowe.
      Pod jaki styl gry będziesz budował swoich młodych adeptów piłki?
      Czy to gra pod styl Kaczmarka, Szulczka czy post-Papszunową koncepcje.

      Moim zdaniem skład byl tak jak wojtek napisał pod Papszuna kocenpcje i przynosiła ona skutek ale nie rozwija dalekosiężnego planu sportowego klubu, a bardziej utrzymuje sie ta koncepcja jak długo jest ojciec założyciel.

      Stąd moim zdaniem Świerczewski nie tyle co musi znaleźć trenera ile bardziej gościa który mu doradzi w jakim stylu ma Raków iść.

      Np. Górnika strategia jest taka:
      Kupować tanio skrzydlowych ofensywnych, grać właśnie z wysunietymi skrzydlami i na nich zarabiać. Tak w dużym skrócie.

      Jedyny klub w Polsce z koncepcja strategiczną taką konkretną to lech.
      Mozna wiele zarzucić Lechowi, ale nie to ze przez 10 lat lech gra inaczej, co widać właśnie jak dopasowuje trenerów i tez dlaczego ani Nawałka ani Papszun sie tam nie sprawdził/ą.

      Przechodząc do Jagielloni, bo warto o niej też napisać. Widać, że pomysł tam jest i on opiera sie w dużej mierze na Siemieńcu, ale ten projekt wykracza poza jego osobę. Nie jestem jednak w stanie ocenić jak solidne fundamenty ma strategia w Białymstoku. Na to potrzeba troche czasu.

      I dwa słowa o Legii.

      Papszun jakoś specjalnie dużej okazji by pracować z rozbudowaną akademią też nie miał, więc to jest coś czego będzie sie musiał nauczyć. Do tej pory poświęcał 100% swojego czasu na pierwszym składzie i wdrożeniu swojej wizji.
      Do tej pory wizja Legii była chyba rozproszona wokół różnych osób a ta strategia klubu jakby pozbawiona wizji.
      Dopiero za rok dwa okaże się czy Papszun będzie potrafił wpleść w tą wizję młodych zawodników legii oraz to czy akademia będzie szła w kierunku koncepcji Papszuna czy własnej z innego ramienia organizacyjnego.

    4. Odsyłam do konferencji prasowej z przywitania nowego trenera. W skrócie – nadchodzą gorsze czasy dla Rakowa, mniej kasy, środek tabeli…

      1. przede wszystkim bez stadionu nie ma sensu ciągle dopłacać do interesu. Szkoda, bo pomimo nudy ten projekt był solidny (choć transfery to też szkoda gadać)

  10. Piłka to pieniądze. Dopóki Lech i Jaga nie będą mieć budżetów na poziomie Crystal Palace to będą przegrywać większość bezpośrednich spotkań.

    Nie ma na to żadnego innego remedium, szkolenie młodzieży na światowym poziomie nic nie da – chorwacka piłka klubowa jest daleko w tyle za nami mimo, że świetnie szkolą. Dopóki nie zbierze się w Polsce biznes prywatny i nie zbuduje lokalnego hegemona o wielkich możliwościach finansowych to większość takich meczów będziemy przegrywać.

    1. Horacy, moim zdaniem, masz rację i jednocześnie jej nie masz.

      W ogólnym zarysie masz oczywiście rację. Wraz z globalizacją i komercjalizacją futbol stał się zwykłą usługą komercyjną, która współistnieje ze stroną sportową. W lokalnych klubach nie grają już chłopcy z okolicy, tylko ludzie z drugiego końca globu, dla których twoja lokalna kultura i herb nic nie znaczą. Multimilioner Mbappé tak „reprezentuje” zwykłego mieszkańca Madrytu, jak Jeff Bezos jest dowodem na to, że amerykański sen nie jest iluzją. W tym wszystkim Real i Barcelona są już wielkimi międzynarodowymi korporacjami, a nie prawdziwymi reprezentacjami społeczności swoich miast.

      To w ogóle szerszy temat, więc zakończę tę dygresję Spenglerem:

      „Urodziliśmy się w tych czasach i musimy dzielnie przejść tę drogę do samego końca. Nie ma innej. Naszym obowiązkiem jest wytrwać na straconym posterunku, bez nadziei, bez ratunku”.

      —

      Gdzie nie masz racji? Szkolenie nie jest fanaberią biedaków, tylko jednym z aktywów klubu — tak samo jak pełny stadion albo prawa telewizyjne.

      Mówisz: Dinamo Zagrzeb? Na początek przypomnijmy, że ten klub pochodzi z czteromilionowego kraju. Jestem ciekaw, ile otrzymuje z praw telewizyjnych. Gdzie byłby bez swojego jedynego aktywa na wysokim poziomie, czyli szkolenia? Może tam, gdzie Hajduk, który przez 15 lat czekał, żeby przejść eliminacje. Albo tam, gdzie kluby litewskie.

      Tymczasem Dinamo Zagrzeb tylko w ostatnich dziesięciu sezonach zaliczyło cztery pucharowe wiosny w LE i jedną w LK. Daleko w tyle za naszymi tuzami, jak mówiłeś :). W tym samym czasie ze sprzedaży swoich wychowanków przytuliło ponad 140 mln euro. To daje 14 mln euro na sezon! Gdzie byłoby bez tych pieniędzy i bez dużych wpływów z praw telewizyjnych, skoro pochodzi z malutkiego kraju? W jakim miejscu znajdowałoby się sportowo?

      Lech w tym samym okresie szacunkowo wycisnął na czysto z akademii 16–36 mln euro zysku — zależnie od tego, czy uwzględniamy rozbudowę bazy, czy tylko jej bieżące funkcjonowanie. No dobrze, ale to zysk widoczny na banknotach. A jak oszacować korzyść wynikającą z tego, że masz obecnie w kadrze takich Gurgulów, Mońków, Kozubali, a nawet Delikatów? Przecież gdyby nie dała ci ich akademia, musiałbyś ich skądś sprowadzić. Ile jakiś bośniacki Mońka drugiego sortu kosztowałby klub? Milion euro? Dwa miliony? To koszty niewliczone w rachunek akademii, a przecież byłyby realne, gdybyś nie miał własnych wychowanków.

      I jasne — wracając do pierwszego akapitu — w skomercjalizowanym futbolu pewnych barier nie da się przeskoczyć. Dinamo Zagrzeb z przeciętnie zamożnej, czteromilionowej Chorwacji nigdy nie stanie się naprawdę silnym europejskim klubem. W najlepszym wypadku pozostanie raczej uczestnikiem LE. Portugalskie i holenderskie historyczne kluby pokroju Ajaksu i Benfiki, które w innych czasach były futbolowymi hegemonami, nigdy nie dorównają Realowi, Barcelonie czy City — poza pojedynczymi spotkaniami. Zwyczajnie dziesięciomilionowa Portugalia nigdy nie będzie mogła zaoferować rynku, z którego wpływy telewizyjne nie stanowiłyby jedynie ułamka pieniędzy dostępnych w tamtych krajach.

      Istnieje więc bardzo wyraźny sufit. Jednak bez aktywów i bez ich aktywnego rozwijania ten sufit nie pozostanie na tym samym poziomie — będzie wyraźnie niższy.

      Dla średnio zamożnych lig, żeby nie powiedzieć biednych, nie przychodzą mi na myśl inne aktywa tak zależne od działań poszczególnych klubów, a jednocześnie tak rentowne jak akademie i szkolenie. Skauting to jedna rzecz, ale nie jest całą strukturą: budynkami, społecznością i zapleczem. Można go szybciej zniszczyć, a nawet dysponując doskonałym skautingiem, zawsze będziesz zmuszony grzebać w tym, co pozostawił po sobie pierdylion bogatszych od ciebie klubów.

      Natomiast sprawnie funkcjonującą akademię, pierdylion wybudowanych boisk i setki dzieciaków kopiących piłkę pod twoim okiem znacznie trudniej zaprzepaścić, to jest kapitał dużo solidniejszy.

      1. Dlatego powinna powstać pod egidą UEFA liga Unii Europejskiej (ha tfu na Premier League 😉 ), która będąc otwartą (a nie zamkniętą jak chcą zrobić elitarne kluby) dawałaby szanse na regularne starcie Ajax – Benfica, Dinamo – Olympiakos, zamiast Benfica – Rio Ave, czy Ajax – Venlo i dzięki temu te kluby miałyby szanse zaistnieć i realnie konkurować z klubami choćby z Niemiec, bo pojedyncze miasta w Europie są w stanie wygenerować przychód z meczów jak powiedzmy we Frankfurcie czy Dortmundzie.
        Niestety to się pewnie nie wydarzy, bo wspomniana Premier League, przez której dominację dryfujemy powoli w kierunku amerykańskich lig koszykówki czy hokeja.
        Reasumując – tak, pieniądze rządzą, ale nie do końca – rządzi władza, która determinuje jak te pieniądze są rozdzielane. Po prostu kluby, które mają największe przychody jak Bayern powinny płacić za to że grają w Lidze Mistrzów klubom takim jak Bodo. 😉
        To też się oczywiście nie stanie, bo w finansach nigdy nie chodziło o dzielenie się.
        Ale, ale, my tutaj na lokalnym podwórku mamy przeciekawy przykład – aż dziw, że w naszej shierarchizowanej Polszy udało się wygospodarować niezwykle płaskie rozdanie za prawa tv ( o czym już wielokrotnie wspominałem).
        Efekt?
        Marudzenie, że nie mamy klubów w elicie Europy (bo gdybyśmy mieli takie rozdanie jak w Eredivisie, to mielibyśmy też jakąś trójkę Legia – Lech + ktoś jeszcze (może historycznie Wisła by się załapała).
        A tak, mamy ligę „fabularną”, gdzie zespół, może przezimować w kiblu a na wiosnę bić się o puchary.
        I tak – płaskie rozdanie w sporcie de facto tworzy „przypadkowość” wyników sportowych – decyduje wtedy dyspozycja dnia, motywacja (dlatego tacy trenerzy jak Ojrzyński funkcjonują w Polsce, a nie mieliby racji bytu w jakimkolwiek znaczącym kraju na świecie – dlatego też tej pracy nie znajdują, a jak znajdują to szybko odpadają jak Czesio czy Pro-bierz).

  11. Co tu pisać. Już pierwsza kolejka idealnie wyśniła tutaj różnych specjalistów od bredni, i robienia kroku do przodu przez granie w LE.
    A przed takim Lechem jeszcze przecież silniejsi przeciwnicy. Benfika, Leverkusen, i belgijski Union.
    Kasy też specjalnie z tego nie będzie, bo przy takim graniu, można liczyć co najwyżej na drobne za remisy, a za miejsce w lidze też biedawypłaty.
    Do tego trwonienie rankingu klubowego skutecznie wpłynie na obniżenie wypłat z marketpool. Z części nieeuropejskiej.
    Ale i obniżenie rankingu w części europejskiej tych wypłat, więc też niższe wypłaty.

    No i by można tak tłuc i tłuc, ale nie dotrze.

    Krótko mówiąc po kilku sezonach kroków w przód w LKE/ LK, przyjdzie zrobić spory krok w tył w LE>

    1. Opuściła Cię srogo logika przy piąteczku, i to już w pierwszym zdaniu. Nie można zrobić kroku do przodu w miejscu innym niż rozgrywki wyższe od LK. Chyba że jesteś zwolennikiem w ogóle braku rozwoju, co by mnie nie zdziwiło bo takich dziwadeł tu nie brakuje.

      O $$ dla Lecha i Jagiellonii za ten sezon nie martwiłbym się specjalnie, połączenie prize money i matchday da solidne przychody. Dalsze sezony są mniej istotne póki co.

      1. No tak, bo przeciez polskie ekipy seryjnie wygrywały LK od momentu powstania, już nie mówiąc o wygrywaniu czy bycie w czubie fazy ligowej.
        Np taki Raków. Raz był w czubie LK, i uznał że wystarczy już tych dziadowskich rozgrywek, i albo LE, czy LM, albo w ogóle nie będziemy grać, i niech się tam Hajduk buja.

        Owszem w LK, było jeszcze mnóstwo progresu do zrobienia, i tam też nie tylko w fazie ligowej można trafić na silne ekipy. Crystal Palace, to jakie rozgrywki wygrał w zeszłym sezonie? Nie LK przypadkiem?

        Spójrz na domowych rywali LEcha, i skończ znów makaron na uszy nawijać, o korzyściach z matchday. Lech wylosował u siebie jednego w miarę atrakcyjnego rywala marketingowo, czyli Bayer Leverkusen, nie Benfikę, Nie Milan, nie Juventus, nie Marsylię, co do której można by wspomnieniowo nawiązać.
        Więc mnie nie rozśmieszaj, pisząc tutaj o przychodach z matchday.
        Zresztą było to widać, po sprzedaży pakietów, że szału nie ma. A jak nie będzie wyników. Na co się niestety zapowiada w pierwszych czterech spotkaniach, to nie będzie kupowania biletów.

        Zostają przychody z market pool ale ten jak pisałem. Co oczywiście ignorujesz, bo nie pasuje Ci do narracji, jest uzależniony od rankingu.
        Może Ci się to, do tego zakutego łba w końcu przedrze.

        1. Nie napisałem że przychody z matchday w LE będą większe (choć stawiam że ostatecznie będą), tylko że Lech sobie poradzi z takimi jakie będą.
          Czy może bardziej w języku zrozumiałym dla twojej klasy społecznej: mamy wypierdolone w jeden rok przychodów, bo budujemy w Poznaniu coś większego.

    2. A mnie wkurwia takie pierdololo z pozycji mądrali, więc wytłumaczę Ci to łopatologicznie. Wyobraź sobie Śląsk Wrocław, który w poprzednim sezonie był czołową drużyną I ligi, a dzisiaj jest jedną z najgorszych w Ekstraklasie. Według Ciebie Śląsk powinien specjalnie nie awansować w tamtym roku, żeby dalej być czołową drużyną i dzisiaj heroicznie spychać Chrobrego Głogów oraz Stal Mielec do głębokiej defensywy?

      Rankingorza nikt nie zrozumie — on nawet sam siebie nie rozumie. Najpierw płacz na cały świat, że przez słaby ranking nie gramy, jak Duńczycy czy Czesi, w poważnej Europie i że trzeba budować ranking w LK, żeby w niej grać. A kiedy już gramy w poważnej Europie, zaczyna się płacz, że zniszczymy sobie ranking, którego celem jest przecież właśnie to, żebyśmy grali w poważnej Europie. No ja cię kurwa, co za schizofrenia mentalna…

      Chcecie użyć cheat code’a i wbić do LM z pominięciem LE? W LM zrobimy zero punktów, ergo stracimy ranking i wrócimy do punktu wyjścia? A może cała liga ma grać pod LK, żeby tylko mistrz występował w LM i rozwijał się za te pieniądze? Nie prościej zastosować model hiszpański, w którym dajesz dwóm najlepszym zespołom 50–60, a nawet 90% pieniędzy z praw telewizyjnych i masz sztucznie dopompowanego mistrza?

      No i co dadzą takie jednorazowe pieniądze z LM? Gdzie są te wszystkie Artmedie Petržalki i BATE Borysowy, które grały w LM, kiedy polskie kluby tego nie robiły? Już Ci powiem: sto lat za polską piłką. Gdzie jest APOEL, który doczłapał się do ćwierćfinału? W ciemnej dupie. Legia awansowała do LM, niby miała odskoczyć, a po roku pokłócili się właściciele i klub nie miał nawet na frytki. Wiesz, co zrobi klub z dupy, który awansuje do LM? Przepali te pieniądze. Kupi gównianych albo przepłaconych zawodników, bo nie będzie miał siatki skautingowej ani budowanego latami know-how, jak taką siatkę stworzyć. Jagiellonii te pieniądze by się przydały, bo miałaby już sfinansowaną nową bazę, i byłoby to cholernie pożyteczne dla tego klubu. Nie sprawiłoby to jednak, że nagle Jagiellonia stałaby się Galatasaray. Braga, kurwa, Braga — klub, który w Portugalii jest sto lat za czołową trójką i ma na mistrzostwo takie szanse jak Wieczysta — transferuje piłkarzy za 30 mln euro, a Tobie się wydaje, że Ekstraklasa zrobi z ołowiu złoto, jeśli raz czy dwa dostanie 20 mln euro?

      Dzień meczowy, komercjalizacja kibica, przychody telewizyjne, szkolenie, wyspecjalizowany skauting — tutaj szukaj powodów do progresu, a nie w jakimś cheat codzie à la Petržalka. I LE, w tym wczorajsza kolejka, była potrzebna. Choćby po to, żeby ludzie, których ranking już tak do szczętu ogłupił, że wydawało im się, iż jesteśmy wielką potęgą i tylko dlatego nie osiągamy w LE takich wyników jak Duńczycy czy Czesi, bo ranking nas ogranicza i nie pozwala nam grać — a nie dlatego, że jesteśmy gorsi — dostali wreszcie jakiś powiew rzeczywistości. No, Agnero nie dojechał. Chucha się na niego i dmucha, kiedy dojedzie… Ale czego chcemy? Został kupiony za 2 mln. Sparta swoich napastników kupuje za 6 mln. Dobrze się stało, że wczoraj przyszedł taki plaskacz dla rankingorzy.

      Przed tym sezonem sprawdziłem, że z całego naszego dorobku punktowego zaledwie 4,000 pkt przypadały na LE, czyli 8,6% wszystkich naszych punktów. Tymczasem mocarni Duńczycy nabili w tej strasznej LE 13,113 pkt — 31,2% swojego dorobku. Zjadali mnie tu rankingorze, bo rzekomo wynikało to tylko z tego, że my nie mogliśmy grać w LE — co swoją drogą było kłamstwem — a oni mogli. Przez ranking. Teraz gramy i zaczyna się płacz, że stracimy ranking. No, lol. Cholera, może jeszcze inaczej: wypiszmy się z UEFA i stwórzmy polsko-wojewódzką Ligę Mistrzów. Wtedy już na pewno będziemy mogli twierdzić, że jesteśmy najlepsi, bo przecież zawsze będzie polski finał. 🙂

      —

      Celem polskiej Ekstraklasy jest bazowe zwiększanie muskulatury organizacyjno-finansowej, a w konsekwencji podnoszenie poziomu sportowego — nie zaś jednorazowe pierdnięcia, które same w sobie rozpłyną się w powietrzu. LE to mus, absolutne minimum. Tam dopiero zaczyna się choć trochę poważna klubowa piłka. I nawet jeśli w tym roku odbędzie się to kosztem rankingu, a odbędzie, to i tak dobrze: dostaniemy porządny sprawdzian i skończy się przynajmniej część tego bezpodstawnego lizania się po własnych jajkach. Po prostu niesmaczne.

      1. Być może odkryłeś najcenniejsze złoto wczesnych Słowian: każdy rankingorz jest tak naprawdę schizofrenikiem i kręci się w kółko ruchem jednostajnie nielogicznym 😀

        Jako kibol Lecha potwierdzę: wolę ostre płaskie w tym roku w Londynie i Lizbonie od grzmocenia Kupsów piętro niżej. Nauka ma swoją cenę.

      2. „Przed tym sezonem sprawdziłem, że z całego naszego dorobku punktowego zaledwie 4,000 pkt przypadały na LE, czyli 8,6% wszystkich naszych punktów. Tymczasem mocarni Duńczycy nabili w tej strasznej LE 13,113 pkt — 31,2% swojego dorobku. Zjadali mnie tu rankingorze, bo rzekomo wynikało to tylko z tego, że my nie mogliśmy grać w LE — co swoją drogą było kłamstwem — a oni mogli. Przez ranking. Teraz gramy i zaczyna się płacz, że stracimy ranking.”

        Kłamstwem i jawną manipulacją to jest cały ten akapit.

        Po pierwsze, forum nie jest jakimś jednorodnym bytem myślowym. Nie ma czegoś takiego, że jesteś ty i „rankingorze”. Odpisujesz teraz na komentarz zupełnie innej osoby, niż w tamtej wymianie zdań. Akurat o tych procentach dyskutowałeś ze mną, a ja nigdzie nie płaczę, że powinniśmy dalej grać w LK, bo stracimy ranking. Wręcz przeciwnie, zawsze pisałem, że ranking jest istotny ze względu na to, że zapewnia szerszy i łatwiejszy dostęp do fazy ligowej, w tym regularnego grania w LM i LE. A to właśnie powinno być celem, nie zaś ranking sam w sobie. I to bardzo dobrze, że w najbliższych latach będziemy regularnie grać w LE, bo o to chodziło. To zupełnie inne osoby teraz lamentują, że jesteśmy „weryfikowani”, albo że ranking ucierpi. Więc kto jest tym mitycznym rankingorzem?

        Po drugie, nikt tam nie pisał, że Duńczycy grali w LE tylko dzięki rankingowi, ani że my w ogóle nie mogliśmy tam grać. Więc albo ordynarnie kłamiesz, albo masz potężny problem z czytaniem ze zrozumieniem. Mowa była o tym, że na początku okresu objętego „analizą”, byliśmy na dwóch różnych biegunach, dlatego to porównanie nie miało głębszego sensu. Oni już wtedy byli/bywali w TOP14, a my startowaliśmy z 30. miejsca.

        Nie, ta różnica nie wynikała z przypadku, i nikt tak nie sugerował. Ona była wtedy w pełni zasłużona. Ale jak inaczej mieliśmy zmienić ten stan rzeczy? Oczekiwanie, że miałoby się to nagle stać przez nabijanie punktów w LM/LE jest jednak lekko oderwane od realiów. Z tego miejsca tylko mistrz mógł ewentualnie grać w LE, i to wyłącznie pod warunkiem przejścia I rundy, gdzie od razu dostawaliśmy rywali pokroju Bodo czy Karabachu (a potem trzeba było jeszcze przejść dwóch kolejnych). Pozostałe drużyny przez kilka lat po prostu nie mogły grać nigdzie indziej, tylko w LK. Więc szanse na punktowanie wyżej mieliśmy mocno ograniczone i to jest fakt.

        W przyszłym sezonie mistrz Polski jest już pewny gry co najmniej w LE, wicemistrz oraz zdobywca PP będą o jeden dwumecz od tego celu, a i czwarta drużyna będzie miała na to szansę. Widzisz różnicę, czy nie bardzo? Zakładam, że jednak widzisz. Cały problem tkwi w tym, że ty porównywałeś kraj, który już się kręcił na tych miejscach, i już grał regularnie w wyższych rozgrywkach, z takim, który musiał się odbić od dna i dopiero do tego dojść. Zaczęcie od punktowania w LK, czyli w rozgrywkach do których mieliśmy szeroki dostęp, było tą realną drogą. Nie jest to żaden wstyd ani hakowanie systemu. To jest po prostu naturalne, biorąc pod uwagę z jak niskiego poziomu „startowaliśmy”. Tak samo, jak w twojej analogii naturalny jest awans do Ekstraklasy przez regularne pokonywanie przeciwników na niższym poziomie (podczas gdy inni, którzy już tam są, grają z mocniejszymi o utrzymanie).

        A propos tej analogii – wyobraź sobie, że ktoś zaczyna tworzyć porównania, że Piast jest spoko, bo 100% punktów w ostatnich sezonach zdobył w Ekstraklasie, a Śląsk jest be, bo jakiś tam % zdobył w I lidze. Jaki to ma sens? Ja się ogólnie zgadzam z większością twojego wywodu, tylko nie rozumiem tego upodobania do takich głupich porównań, pomijających cały kontekst. Wyliczanie, kto ile zdobył w których rozgrywkach, może być sensowne, ale w okresie, w którym obie federacje są już na podobnym poziomie. Za rok my będziemy startować z 12., a Dania z 13. miejsca, z kolei za dwa lata najpewniej będzie odwrotnie. Więc akurat z tych sezonów będziesz sobie mógł wyciągnąć porównanie. Natomiast nie wiem, po co to robić za okres, w którym zaczynaliśmy dużo niżej.

        W tamtej dyskusji zwracałem ci też uwagę na jeden kluczowy fakt, który cały czas pomijasz. W eliminacjach do LK aż trzykrotnie polskie kluby eliminowały duńskie. Więc to nie tak, że sobie tylko beztrosko pykaliśmy w kółko z jakimś Petrocubem, kiedy oni mieli nie wiadomo jakie ciężary. Polski klub, po wyeliminowaniu duńskiego, każdorazowo robił potem dobry wynik, więc de facto odebraliśmy im ten potencjalny dorobek z LK i dodaliśmy sobie. Gdyby nie to, to Dania miałaby większy % punktów z LK i więcej punktów ogółem, a my nawet byśmy się do nich nie zbliżyli. Zaś co do tego, że ranking krajowy i rozstawienia mają spore znaczenie dla szans na dostanie się do wyższych rozgrywek – wystarczy spojrzeć na obecny sezon. My mieliśmy mistrza z rozstawieniem w IV rundzie LE (dwumecz z Thun), oraz jeszcze dwie drużyny w III rundzie. Oni mieli mistrza bez rozstawienia (dwumecz z Benficą), i jedną ekipę w II rundzie. Efekt? Mamy 2 kluby w LE, a oni zero, i to mimo że Aarhus nawet wyeliminowało Lecha. Teraz 100% swoich punktów będą nabijać w LK, żeby nas znowu wyprzedzić. Czy byli gorsi w tych eliminacjach? Niekoniecznie, ale mieli istotnie trudniej o LE. A w tym wypadku to było tylko jedno miejsce rankingowe różnicy (plus mistrz bez współczynnika, co do niedawna też było u nas regułą).

        1. @a…

          Ja już Ci kiedyś mówiłem, że rzadko kiedy poświęcam czas, żeby Cię czytać, a co dopiero Ci odpowiadać. Jesteś typowo kwadratowym rankingorzem, który nie dopuszcza do siebie powietrza z zewnątrz, a mnie nie interesują monologi. Tutaj masz fragmenty dwóch moich starych wypowiedzi, bo nie mam absolutnie ochoty wchodzić z Tobą w nową dyskusję, która będzie taka sama jak każda inna. Ja się nie znam, rzeczywistość się nie zna, Ty się znasz.

          „Występy polskich klubów w eliminacjach LM i LE, zbiegające się ze złotym wiekiem w LK.

          LM: Lech – Qarabağ 2:5, Raków – København 1:2, Jagiellonia – Bodø/Glimt 1:5, Lech – Crvena zvezda 2:4, Lech – Aarhus 5:5, karne 3:4, Górnik – Fenerbahçe 1:2.

          LE: Jagiellonia – Ajax 1:7, Wisła – Rapid 2:8, Lech – Genk 3:6, Legia – AEK 3:5.

          Wyniki rzekomej 10. siły Europy”.

          (Nie licząc tego sezonu, 7 na 8 razy w papę, więc nie pierdol, że nie było jak dostać się do LE — dop.)

          „Na początek słowniczek dla typowego rankingorza, który tego nie rozumie: awans do wyższego pucharu to nie to samo co spadek do zagwarantowanej fazy ligowej. Norwegowie przeprowadzili przez eliminacje cztery drużyny — słownie: C-Z-T-E-R-Y; my dwie — słownie: D-W-I-E.

          Kluby wyeliminowane przez polskie zespoły oraz ich miejsca w aktualnym pięcioletnim rankingu UEFA 2027:

          Lech Poznań: KÍ Klaksvík (142.), FC Thun (238.) — SPADEK Z LM, AWANS DO LE
          Jagiellonia: Rangers (50.), Iberia 1999 (216.) — AWANS DO LE
          Raków: Valletta (399.), Hammarby (253.) — BRAK AWANSU
          GKS Katowice: MŠK Žilina (310.) — BRAK AWANSU
          Górnik Zabrze: — BRAK AWANSU

          A teraz Norwegia, która — owszem — miała pierdylion zapewnionych miejsc, ale ŻADEN klub nie był bezpośrednio zakwalifikowany:

          Bodø/Glimt: Union Saint-Gilloise (38.), NEC Nijmegen (165.) — AWANS DO LM
          Viking: Dinamo Zagrzeb (54.) — AWANS DO LM
          Lillestrøm: Egnatia (222.) — AWANS DO LE
          Brann: Universitatea Cluj (291.), Apollon Limassol (222.), PAOK (58.) — AWANS DO LK
          Tromsø: CFR Cluj (111.) — BRAK AWANSU”.

          1. Widzę właśnie, że nie czytasz (a przynajmniej nie ze zrozumieniem), bo nie dość, że znowu wyciągasz jakieś kocopoły niezwiązane z tematem, to jeszcze ponownie zarzucasz mi rzeczy, których nigdy nie pisałem.

            W żadnym momencie nie stwierdziłem, że „nie było się jak dostać do LE”, i już ci to dwa razy wytłumaczyłem. Napisałem, że startując z niskiego pułapu mieliśmy o to wyraźnie trudniej przez: mniej sposobności, więcej rund do przejścia, brak rozstawień. To wszystko wpływa na prawdopodobieństwo awansu. Teraz jesteśmy wysoko w rankingu krajowym, i mamy kluby z rozstawieniami (przynajmniej w niektórych rundach), więc siłą rzeczy będziemy grać w tej LE dużo częściej.

            Masz nawet jak byk piękny przykład z tego sezonu, który zresztą umieściłeś w swojej wyliczance. Wypisałeś, że Lech odpadł z Aarhus, a zauważyłeś może, że to jednak to on gra w LE, a nie Aarhus? To teraz sobie odpowiedz, czy dlatego, że był lepszy, czy może dlatego, że miał kurwa łatwiej, bo będąc rozstawionym w IV rundzie dostał Thun, a nie Benficę? Gdyby zamienić Lecha i Aarhus miejscami, to wg ciebie efekt byłby ten sam, czy jednak nie? A to tylko jeden z tych czynników, i wcale nie najbardziej istotny.

            Dalej: nigdy też nie twierdziłem, że jesteśmy „10. siłą Europy”. Przy dobrych wiatrach mogliśmy zająć 10. miejsce w rankingu, ale to co innego niż „bycie 10. siłą Europy”. Czego barany takie jak ty dalej nie potrafią ogarnąć. Dlatego potem krzyczycie o jakimś hakowaniu rankingu, bo wam się nie spina z waszym nieskomplikowanym intuicyjnym postrzeganiem rzeczywistości. Ty po prostu nie rozumiesz istoty tego rankingu, co potwierdza, że cały czas wyciągasz jakieś „argumenty” na poziomie: „Szwajcaria nie powinna być na 16. miejscu, skoro ich mistrz przegrywa 0-7 z Lechem i gra tylko w LK! To dowód, że ranking jest oszukany!”.

            Ja po prostu mam świadomość z czego ten ranking (a właściwie oba rankingi, klubowy również) się bierze, oraz jaka jest konstrukcja eliminacji, i co z tego wszystkiego wynika. Nie piszę o tym, czy mi się to podoba, i czy zrobiłbym tak samo. Po prostu wiem, że takie są zasady, w takich realiach funkcjonujemy, więc z tego punktu się wypowiadam. A ty się tylko pieklisz, że jak ktoś tam z kimś przegrał, to wg ciebie powinno wyjść inaczej. Po czym wymyślasz na to „dowody”, które nie mają żadnego znaczenia, a jak ktoś ci to tłumaczy, to kwitujesz, że jest tym ohydnym „rankingorzem”. Odklejka i tyle.

  12. Znowu Lech orżnął mentalem. Frajersko stracona pierwsza bramka i potem już poszło. Czy Lech w pucharach potrafił się podnieść po jednym lub więcej straconych golach na początku?

    Do tego Fred znowu nie wyciąga wniosków, w obronie daje nie zgranego z resztą Yegbe. Znowu żonglerka, składem i to w taki meczu. To co ten misio zrobił z autu to kryminał, jaki trener nie ściąga grajka po czymś takim? Gościu nie podniósł się już mentalnie. Nowy Rudko? Widać, że ma ciąg na bramkę, umie strzelać z dystansu, tylko trzeba mu wytłumaczyć, że to do drugiej trzeba walić piłę.

    1. jeden kolega to juz wytłumaczył. To nie ma nic wspolnego z rzekomym mentalem, tylko Lech niemal zawsze chce grać swoje. I jesli druzyna jest na rownym badz nizszych poziomie, to wyglada to niezle albo dobrze. Ale jak zagra z kims, kto chce grac podobnie jak Lech, ale o wyzszych umiejetnosciach, poł tempa szybciej robi i mysli, to pozniej przychodzą takie porazki jak wczoraj ( chociaz było sporo duzych błędów indywidualnych). I ta prawidłowość jest mocno zauwazalna.

    2. Jakim mentalem? Szydera z Kolejorza zawsze na propsie bo to zadufane w sobie sknery ale tutaj zwyczajnie brakowało umiejętności czysto piłkarskich plus ten ich trener wiecznie zdziwiony że nie idzie i go rozgryźli…i jeszcze ta różnica w intensywności gry.. Polska ekstraklasa jest przepłacona

      1. „Polska ekstraklasa jest przepłacona” – I stwierdziłeś to na podstawie meczu z drużyną, której piłkarze kosztują i zarabiają pewnie z 10 razy więcej?

        1. Pino zarabia tygodniowo/Rocznie tyle ile Lech wydaje tygodniowo/rocznie na wszystkich. – taka ciekawostka.

          Baza : SalarySport

      2. Wszystkie ligi, które są wyżej w rankingu, mają kluby, które płacą dużo więcej.

        Zwykło się mówić, że Czesi to niby podobny poziom finansowy, ale to może dotyczyć Viktorii i Jablonca, bo Slavia ze Spartą też wydają po 20-30 milionów euro. Kupowanie piłkarza za 4-6 milionów jest już dla nich normą.

        Niżej w rankingu też jest szereg krajów, które mają kluby dysponujące często dużo większymi budżetami od naszej czołówki.

        Wiele można mówić, ale zarzut o przełaceniu jest kompletnie oderwany od rzeczywistości. A w stosunku do takiego klubu jak Jagiellonia jest wręcz absurdalny. To jeden z ostatnich klubów w pucharach, o których można powiedzieć, że przepłacają za osiągane wyniki.

    3. Ty widziałeś wczoraj ten mecz cały, czy tylko akcję z wyrzutem z autu Yegbe?
      Przecież CP grało na intensywności, automatyzmach i pressingu nie osiągalnym dla Lecha.
      O czym tutaj w ogóle mowa, pierwsza i trzecia bramka, są wynikiem pressingu, i wymuszonego na zwoodnikach Lecha przez ten pressing błędu.
      Czyli wyrzutu z autu Yegbe, i podania prosto pod nogi zawodników CP od Pereiry. Przed którym znajdowało się, i pomiędzy nim a tym do którego chciał podawać trzech graczy CP.
      Nie wpadłaby w 10 czy 11 minucie pierwsza bramka, to wpadłaby w 12 czy 13.

      TO była ogromna różnica jakościowa

      1. Dla mnie to nie była różnica w intensywności czy pressingu. Lech całkiem nieźle z pressingu wychodził, ale też CP nie presowało jakoś mocno czy często. Automatyzmy… hm… może częściowo, ale to, co mi się rzuciło w oczy to umiejętności czysto piłkarskie. Zawodnik Lecha przy piłce, wrzuca w pole karne, wynik? przypadkowy. To samo robi zawodnik CP – wynik? Prosto na łeb swojego kolegi z zespołu. Taktyka, przygotowanie fizyczne nie miało znaczenia, tylko to jak umiesz kopać piłkę – to samo przyjęcie piłki, takie drewniaki ( w por. do reszty zespołów z ligi angielskiej) gasiły piłeczkę jak Ronaldinho, Lechici? Jak Rasiak. (stareotyp wiem, Rasiak akurat miał całkiem niezłą technikę jak na tamte czasy).

        1. Dla mnie również ani jedno ani drugie w zupełności.

          Znaczy ja osobiście uważam, że największą bolączką Lecha na obecnym etapie jest brak po prostu graczy mocno fizycznych. Co prawda jest Yegbe, ale to jest jeden grajek. Reszta mnie nie przekonuje.

          CP łączny wzrost pierwsza 10(bez bramkarza) – 1833
          Lech 10 (bez bramkarza) – 1823

          W CP było graczy >= 185 cm -> 6
          W Lechu było >= 185 cm -> 5

          W CP graczy 3
          W Lechu graczy 7

          A teraz przykład. Rzut rożny.
          Richards ma (189) cm wzrostu, kto go krył o ile się nie mylę był to… Murawski (173) -16 cm. Można sobie zobaczyć jak Richards swobodnie się ustawia do tego rożnego w miejscu w którym miał dostać piłkę.

          Yegbe 195 krył Disasi’ego 191 Mońka 188 krył Larsena 193 i tu nie ma problemu.

          Trzeci najwyższy w drużynie Richards dostaje najniższego zawodnika na boisku. Średnio moim zdaniem. Na trzeciego po prostu nie było kim pokryć.

          Moja teza jest więc trochę inna.
          Mobilność była, zgranie było, wymiana podań, odważna gra również.
          Brakło po prostu siły w środku pola, takiego Krychy który tą swoją d* się zastawi i faul ogarnie czasem.
          Tego brakowało z Aarhus, z Crveną a teraz brakowało również przeciw CP.

          Niestety jak się np taki Larsen zastawi to w środku nie było kim go również nacisnąć i mi to trochę tak wyglądało.
          Crystal Palace nie rozgrywało piłki o niebo dynamiczniej, po prostu w fazach przejściach dostawali te ułamki sekund na lepsze przygotowanie się do rozprowadzenia akcji. To samo przy tych celnych dośrodkowaniach i podaniach. Widziałem np jak dwóch grajków ciśnie Kamade i co? I nic. Gość zastawa, robi kółeczko i oddaje piłeczkę do mobilnego wolnego gracza.

          Sytuacja z czerwoną kartką : Canvot 188 cm robi zastawę wypycha się dupą po czym zaczyna się rozpędzać, Akurat tu dużego znaczenia nie ma wzrost murawskiego, chodzi bardziej o siłę i fizyczność Canvota.

          Na koniec jeszcze sytuacja abusrdalnie inna :
          pierwsza bramka: Najwyższy zawodnik rzuca niedaleko najniższego najbardziej mobilnego gracza CP wzdłuż lini pola karnego.

          To są takie ciekawostki, myślę że warto na nie zwrócić uwagę przy swoich ocenach.

        2. Tak świetnie wychodził z tego pressingu, że dwa gole w ten sposób stracił.
          Bo zarówno wymuszony wyrzut w środek boiska przed pole karne, jak i podanie Pereiry, pod nogi zawodnika CP, przecież, to się wzięło z powietrza, a nie z tego że zawodnicy CP dokładnie kryli.

          1. no właśnie o to mi chodzi, zawodnicy Lech dobrze piłki nie potrafią kopnąć, ale ustawiali się bardzo dobrze
            no ale tylko przypomnę, że dobrzy zawodnicy, co piłkę potrafią kopać to tak lekką ręką zaczynają się od 5 banieczek, a najlepiej od 10-15.
            Jestem ciekaw czy to zderzenie z rzeczywistością sprawi, że Lech pójdzie po rozum do głowy czy zaczną wypierać rzeczywistość.

          2. @Dunkel.

            Zawodnicy co umieją prosto i celnie kopnąć, to zaczynają się od dobrego szkolenia, a nie biorą z powietrza.
            A u nas niestety nawet najlepsze szkółki/akademie klubowe produkują z małymi wyjątkami produkt piłkarskopodobny.
            Co do sprowadzania zaś grajków, którzy nie mają szans na granie nigdzie w Europie w poważniejszym klubie, to czasami się trafi ktoś wyjątkowy, co da pewną zmianę jakościową. Przeważnie jednak jest to zwykłe przepalanie pieniędzy, które można by lepiej wydać inwestując w akademię, szkolenia, selekcję, i rozwój.

            Przecież my od lat mamy na każdym poziomie te same problemy, czy to w piłce klubowej czy reprezentacyjnej. Obojętnie w zasadzie czy gra rodak, czy sprowadzony z zagranicy grajek.

            Przecież jak zobaczyłem w czwartek tą akcję, po której sędzia gwizdną karnego, był u Pereiry wylew tego samego rodzaju, co przed trzecią bramką dla Crveny, w meczu w Poznaniu. Tam też strata niemal w tym samym sektorze boiska. I efekt końcowy w zasadzie taki sam, tylko bez karnego.

          3. „Jestem ciekaw czy to zderzenie z rzeczywistością sprawi, że Lech pójdzie po rozum do głowy czy zaczną wypierać rzeczywistość.” – W sensie co niby mają zrobić?

          4. @Murphy -> być może 10-15 miejsce w rankingu to super sprawa dla ligi bez dobrych akademii i bez renomy pozwalającej kontraktować ciekawych graczy.

            @aaaaaaaa -> wydawać rzadziej a więcej na transfery + zmienić metody szkoleniowe w akademii.
            Z Lecha de facto nie wyszedł nikt, kto by podbił Europę na całego -> Bednarek nie przeszedł z Southampton do lepszego klubu w PL, Moder może miał pecha, a może nikt go nie nauczył poprawnie biegać, jak Milika, Kamiński najlepiej rokuje, ale czasem widzę jego „technikę”… ale fizycznie nadrobi (notabene to bardzo ciekawe, że w Benfice uznali, że jest słaby kondycyjnie, a wyszedł z Bundesligi, co niezbyt dobrze świadczy o przeciętnych klubach w Niemczech). Skóraś? Jóźwiak? Puchacz? Marchwiński? De facto nauczyli świat, że akademia Lecha nie proponuje nic konkretnego. Jeszcze jak spojrzymy, że połowa z tych ziomków przyszła już w wieku 15-18 lat do klubu, no ale nie czepiam się, połowa świata tak robi. Tak czy inaczej świat widzi, że gracze z Lecha (czyli obecnie Gurgul, Mońka, Kozubal) to gracze maks na Feyenoordy, a gdy spojrzymy na to jakich graczy kupują takie kluby, to zobaczymy, że kupują graczy z potencjałem na przebitkę. Nie ma przebitki – nie ma transferu. Nie ma biznesu. Są tylko transfery wychodzące w okolicach 5-10 baniek do klubów, nazywam je osobiście, docelowych. Czyli przeciętniak Serie A, potem wypo do Turcji.

          5. Dunkel, nie sądzę żebyś miał know-how na ocenę poziomu szkolenia w akademii Lecha. Oczywiście żaden jej adept nie podbił Europy „na całego”, ale to akurat dotyczy setek innych akademii w Europie. Czesi najlepszych piłkarzy całego pokolenia byli w stanie upchnąć max. w West Hamie i Leverkusen, Serbowie czasem trafią wyżej ale odbijają się niemiłosiernie.

            Kamiński jest w Benfice, Moder do czasu przewlekłych problemów ze zdrowiem był kluczową postacią w Feyenoordzie. Linetty – średniak średniaków, ale jednak na poziom Serie A. Skóraś i Puchacz – aktualnie Liga Mistrzów, jakby nie patrzeć.

          6. Nadal nie wiem, czego ty oczekujesz. Wg ciebie zamiast Palmy, Yegbe, Sayyadmanesha i Lisa mieli wziąć 1 gościa za 10 milionów? I to miałoby im pomóc w meczu z Crystal Palace? A z akademią to jak sobie to wyobrażasz? Myślisz, że w Lechu panuje przekonanie, że są już jakąś Barceloną czy innym Ajaxem, po czym nagle po jakimś przegranym meczu ktoś stwierdza, że „o kurwa, jednak nie jesteśmy” i postanawia wszystko pozmieniać? xD

          7. Wojtku, ciężko nie odnieść wrażenia, że wszystko odbierasz osobiście, ewentualnie narcystycznie – to, że autor tej strony Cię toleruje zaczyna mnie zastanawiać, ale ad rem – nie trzeba być specem, żeby wiedzieć, że ten system trzeba zmienić (abstrahując od tego, że akurat się tym interesuję, na pewno bardziej niż rankingiem i przepisami, może mniej niż transferami, ale już w transferach interesują mnie właśnie talenty, a nie stare dziadki). Już sam filmik o skautingu wypuszczony jakiś czas temu pokazywał wiele błędów (ok, miał za zadanie przede wszystkim zastopować wyzwiska kibiców i to się w sumie udało). Należy skopiować system szkolenia z Norwegii, ewentualnie Francji, Belgii, Portugalii lub Hiszpanii. Jednakże my wzorujemy się na Włoszech, którzy już zapominają kiedy grali na MŚ.
            Norwegię wymieniłem na pierwszym miejscu, bo mamy obecnie niż demograficzny, nie możemy tak przebierać jak Francuzi, a są także najbliżsi nam klimatem w por. do innych.

          8. aaaaaaaaa -> zamiast Palmy można było np. jak Union kupić Mofokenga i nie trzeba być specem, wystarczyło przejrzeć składy na MŚ lub przejrzeć kto sobie radzi w afrykańskiej Lidze Mistrzów i się mocno wyróżnia. Młodszy, tańszy z perspektywą na większy zarobek.
            Leś Posen robi zasadniczy błąd -> bierze odrzuty z silniejszych klubów licząc, że ktoś te odrestaurowane odrzuty weźmie. Palmę weźmie może Turczyn lub Arab.
            Walemark? Bolin został kupiony za dwie bańki przez Eintracht i daje radę w Bundeslidze.
            Yegbe? Matei Ilie poszedł za pół bańki do Turczyna. Okazja.
            Gurgula bym opchnął za cokolwiek dają widząc za jakie kwoty chodzą Borza czy Charebaszwili (obaj u Turczyna).
            No dobra, wiadomo, zawsze coś można wymyślić na kontrę, ale taka Viktoria Pilzno wydała 3 bańki nie na 25-latka tylko na 18-letniego Tobiasa Paliscaka, u-21 Słowacji. w/w zakupy to spalanie hajsu, a nie obracanie tym hajsem.

          9. Czyli cały twój wywód sprowadza się do odkrywczych myśli, że „trzeba szkolić jak Barcelona i robić dobre transfery”. Jak tyś na to wpadł?

          10. Piszę wyraźnie, że dobre transfery kosztują więcej niż Lech płaci, a ten oczywiście erystycznie…
            Dobrze, masz rację, jesteś taki mądry, najmądrzejszy, wybacz i dziękuję, że mnie olśniłeś, o panie.

          11. Dzięki Dunkel że się przyznałeś do nieznajomości tematu, można przestać Cię czytać i nic się nie straci.

            Póki co Lech to zdecydowanie najlepsza polska drużyna tej dekady, najpoważniejszy eksporter talentów do silniejszych lig i najmocniejszy dostarczyciel materiału do kadr (młodzieżowych i głównej).

            Tak jak pisałem – nie masz know-how, podstaw teoretycznych ani praktycznych, by kogokolwiek pouczać w temacie. Pochwal się jakie książki lub opracowania o szkoleniu czytałeś – może zmienię zdanie. Na ten moment wiemy że obejrzałeś film Lecha o pracy sztabu i scoutów. Dobry początek xD

          12. Co czytam Dunkiela wypowiedzi to większość to głupoty XD. Lech dobrze piłki nie potrafi kopnąć – tymczasem Lech całościowo ma pewnie w okolicach 85% celnych podań, gdzie norma to pewnie z 80% w polskiej lidze (dane z dupy, nie sprawdzałem). Coś mi się wydaje, że Dunkiel to taki typowy kibic Legii, byle dojebać największemu wrogowi – Lechowi, bo przecież to Oni są odpowiedzialni za porażkę ostatnimi latami miernej Legii.

            Sprawdziłem z ciekawości statystyki meczu z CP. Celność podań CP 88%, Lech 86%. No odstają od chuja nie powiem. Lech przegrał, bo po 1 golu się zesrali i brak skuteczności Ishaka. Jakby coś z tego co miał na początku wykorzystał to i mecz by inaczej wyglądał. Niestety obstawiam, że gra z mocniejszymi rywalami w lidze angielskiej dużo daje CP. Gdyby Lech miał rywali jak Górnik w eliminacjach to i myślę, że inna gra by była.

          13. Jeszcze muszę się odnieść do tego na temat „tworzenia” talentów w Lechu i kupowania „szrotu” zza granicy.
            Beka jak nie wiem, chłop piszę, że trzeba było za Palmę kupić xxx, bo teraz odpalił. Tymczasem Palma w tamtym sezonie (przynajmniej runda jesienna) grał jak topowy zawodnik ESY. Kto by się spodziewał, że zaliczy zjazd formy na początku sezonu? A sory Dunkiel przecież to wiedział, ehh mogli się go dopytać przed transferem w zarządzie Lecha. Wyniki lotka pewnie też znasz, ale dopiero już po losowaniu co? Kurcze szkoda. Dobra pomijam już ten temat, bo tak pierdolić to każdy może po czasie. Nadal Palma uważam, że może odpalić, lepiej kupować 25/26 latków niż 30 czy 30 paru jak dawniej idzie to ku dobremu.
            Powiedz mi kto lepiej szkoli Polaków od Lecha ? Co prawda nie osiągnęli oni jeszcze niewiarygodnych sukcesów, ale jednak prezentują dosyć ciekawy poziom. Zresztą wystarczy spojrzeć na kadrę naszej reprezentacji. Najwięcej wychowanków czy graczy, którzy występowali w Ekstraklasie grało kiedyś w Lechu. I o ile taki Lewy nie jest wychowankiem to jednak grał i był ważną postacią w Lechu. Już tam ktoś wymieniał, ale Skórasie, Modery, Kamińscy, Linetty czy inni tego typu gracze to co prawda nie są topowi zawodnicy Europejscy, ale taki drugi szereg. Brakuje spektakularnych sukcesów, ale kto wie co będzie z takich Kozubali, Gurguli czy Mońków. Szczerze to Gurgul ciekawie wygląda, ma chyba z 20 lat, a już 2 czy 3 sezon ciśnie w Lechu. Jeszcze rok temu uważałem go za średniaka, ale jak teraz na niego patrzę to widzę w nim niezły potencjał – pisałem już wyżej czy tam niżej – przyjęcie piłki klasa światowa, podania wcale nie gorsze. A i nie panikuje z piłką przy nodze i wywala lagę w przód. Błędów też jakiś wielkich aż tyle nie popełnia jak dawniej. Będą z niego ludzie. O Antka się bardziej obawiam, bo chyba jednak Europy nie zwojuje, ale zobaczymy.

      2. A tam gówno, Lech przegrał przez błędy indywidualne, a nie jakość. Gdyby nie te żałosne błędy to mecz byłby na styk. Murawski bez formy, nie wiem czemu grał. A co do umiejętności to nie wiem skąd bierzecie te przyjęcia jak Ronaldinho, gdzie Lech jak Rasiak? Przecież technicznie bardzo dobrze Lech wygląda. Przykładowo taki Gurgul każdą lagę gasi przy nodze, celność podań pewnie ponad 80%. Ale jak takie błędy Lech odpierdala jak Agnero czy Murawski no to niestety wynik jest jaki jest.

        1. Jeszcze z ciekawości obejrzałem skrót tego meczu i w sumie wcale Murawski tak źle nie zagrał. Tego gola na 2-0 z główki to normalne przecież, że przegra z chłopem o głowę wyższym. Lis też nie pomógł, nie był to strzał nie do obrony, niestety martwi mnie jego postawa. Taki Abramowicz by to wyciągnął czy Trelowski, ehh. A karny na 3-0 to też szczerze bardzo miękki. Chłop wykorzystał nogi Murawskiego, jak takie karne gwiżdżą to eh.. U nas w Ektraklasie takich nie gwiżdżą. Podobny kontakt był w meczu Jagi z Legią w tej kolejce i karny został cofnięty. Ale też Pereira co odjebał, zamiast zmienić stronę, bo widać przecież 4 zawodników w okolicach piłki, to ten pcha miedzy kurwa 3-ma, gdzie tam na 5-10 metrach cała trójka stoi. Błędy na poziomie juniora. Pereira żałośnie wygląda, a Gumny wcale nie lepszy. Szkoda, że nie wzmocnili prawej obrony przed sezonem.

  13. Ja uważam że my w tym sezonie nie wyjdziemy poza 6 dużych pkt, ale utrzymanie 14 miejsca przez kilka lat nie zagrożone, ja zawsze pisałem że lepiej jest grać w lidze Konferencji ponieważ może pieniądze mniejsze troszkę tylko , ale szansa na dobry współczynnik klubowy np dla Lecha który mógłbyc rozstawiony do 4q ligi mistrzów dzięki ogrywaniu drużyn nieco słabszy od Cristal Palace w lidze Konferencji, a tak będzie co tydzień to samo i pieniędzy za wygrane mecze nie będzie i Rankingu. Ale za pewne większość myśli inaczej że musimy robić postęp i grać w wyższych rozgrywkach chyba tylko żeby potem przegrywać jak wczoraj albo jak Jagiellonia stać drugie 45 we własnym polu karnym.

    1. No ale sam piszesz że LK jest potrzebna do późniejszych rozstawień w QLM, czyli gra się nisko żeby później grać wyżej (nie dla samej gry – z czym akurat w przypadku LK dla MP mocno się zgadzam). Moim zdaniem LE jako taki etap pośredni jest ku temu idealna.

      Inna sprawa że Sabah czy Viking Stavanger nie potrzebowali stanów pośrednich, po prostu ciachnęli sobie LM i tyle. Jedni przegrywają 0-4 na Old Trafford, inni (my) na Selhurst Park. Na jedno wychodzi:))

      1. Za występ w LM nawet bez zdobyczy punktowych zarabia się spore pieniądze (sprawdźcie ile Slovan zarobił w sezonie z zerowym dorobkiem punktowym). Jeśli chodzi o występy w LE to tutaj nie zanosi się żeby Lech i Jaga zarobiły sporo więcej od sezonów gdy grały z sukcesami w LK. Zarobek z UEFA zależy w dużej mierze od liczby zdobytych punktów, miejsca w tabeli, etapu rozgrywek do którego się awansuje. W LE zanosi się, że będzie sporo gorzej niż w LK więc suma ubranych nagrod pieniężnych będzie na podobnym poziomie.

        W LK przynajmniej można łatwo farmic punkty, które jak pokazał przykład Górnika bardzo ważne są do rozstawien w eliminacjach. Górnik to obecnie chyba druga siła w Ekstraklasie, w niezłej formie, a przez brak współczynnika trafiła na Monaco, Fenerbahce i całkiem mocny Ferencvaros wygrywający z Celtic na wyjeździe. Przy rozstawieniu spokojnie mogliby powalczyć przynajmniej o fazę ligową LK- i jakieś 7-10 mln EUR do budżetu

      2. Tu miejsce na mema z zawodnikami Sabah wycierającymi sobie oczy studolarówkami.
        W tle wielki napis „My swoje 6 pkt. już mamy – a teraz Lech niech wygra trzy razy” 🙂

        1. Zupełnie zapomniałem o tym o elemencie.

          Lech będzie miał problem żeby skompletować 6pkt przyznawane w LM tytułu bonusu za sam udział.
          Tak realistycznie patrząc to na kim Lech na zrobić 3 wygrane bądź 2 wygrane i 2 remisy. Benfica, Bayer, Sunderland i Belgowie na wyjeździe wydają się poza zasięgiem. Zostaje mocne Ferencvaros u siebie, drugoligowy zespół z Portugalii i OFI Creta na wyjeździe (które pokazało, że da się wygrać z Olympiakosem oraz z faworyzowanym zespołem z top5). Widzę tutaj bardziej 5-8 pkt w tabeli ligowej i 4-6 pkt do rankingu.

          Jeżeli ktoś uważa, że można cos ugrać w następnych 4 meczach przez Lecha to po porażkach proszę później nie pisać, że z góry było wiadomo, że Lech w tym meczach nic nie ugra-tak jak teraz się pisze, że porażki z Olympiakosem i Crystal Palace były oczywistą oczywistością.

          Jeszcze dwa dni temu czytałem podśmiechujki z Osoby, która przed spotkaniami Jagi i Lecha pisała, że każdy zdobyty punkt będzie gigantycznym sukcesem-jak się okazało miał rację. Teraz pewnie odezwą się głosy, że polskie zespoły jeszcze zwojują fazę ligową LE, a po kolejnych porażkach będą pisać, że nic się stało.

          1. Możesz wyjaśnić, czemu w kontekście Lecha piszesz o 6 pkt bonusowych za udział – co nie jest prawdą, bo nie ma czegoś takiego. Jest minimum 6 punktów za zajęcie miejsca w tabeli w ostatniej grupie od miejsca X do 36..

          2. Skrót myślowy. Najważniejsze strony rankingowe też go używają – 6pkt z automatu za wejście, mimo że realnie są za wyjście (xD) + bilansowanie kolejnych punktów bonusowych na sam koniec FL LM.

          3. Murphy
            Piszę o 6 pkt bonusowych w kontekście porównania awansu do LE vs awansu do LM.
            Za sam awans do LM Klub dostaje 6 pkt bonusowych, w LE sytuacja wygląda inaczej.
            Dlatego pomimo silniejszych rywali w LM bardzo możliwe, że grając w LM polski Klub ugra więcej punktów do rankingu niż występując w LE gdzie dostaje się automatycznie 3 pkt do rankingu, natomiast kolejne punkty dostaje się dopiero po ugraniu 3 pkt rankingowych na boisku. Grając w LE polski Klub musi 3 wygrać lub 2 wygrać i 2 razy zremisować żeby ugrać punkty, które przy awansie do LM otrzymuje się z automatu.

          4. Nie ma punktów bonusowych za awans do LM. Nie mieszaj pojęć.
            Nie musisz mi też tłumaczyć jak działa system punktów pucharowych w LE, i jak to się ma do faktycznych wyników sportowych. danego klubu.

            Rozumiem, porównałeś po prostu minimum z LM, które klub dostanie zajmując nawet ostatnie miejsce w tabeli fazy ligowej, i nie wygrywające meczu, z tym co klub musi ugrać w LK, czy LE.

          5. Murphy
            Zamiast w każdym zdaniu używać frazy składającej się z 18 słów użyłem 1 słowo bonus. Na tym chyba polega język żeby 1 słowem zastępować opis calego zjawiska.
            Chcesz się wymadrzac to zaproponuj jedno słowo, które można użyć w zdaniu (zamiast 18)

            „minimum z LM, które klub dostanie zajmując nawet ostatnie miejsce w tabeli fazy ligowej, i nie wygrywające meczu”

          6. Murphy
            Sam Autor tej strony Jan Sikorski w zakładce: „Zasady europejskich pucharów…” definiuje te punkty jako bonusowe. Będziesz zarzucał Osobie prowadzącej tego bloga, że miesza pojęcia?

          7. Z praktycznego punktu widzenia jest to bonus. Bo zdobywa sie punkty ponad 0 za nic właśnie za sam udział.
            Z technicznego i co do zasady te punkty sa przyznawane dopiero po rozstrzygnięciach FL.

            Jestem więc zdania ze to również bonus i jak najbardziej dla mnie akceptowalne. Zwykłe czepialstwo.

          8. @AdamL

            Naprawdę? Autor strony opiera się o regulamin rozgrywek, niesamowite.
            Może jeszcze napisz że nazywa rozgrywki, tak jak je nazywa UEFA.

            Nie nie użyłeś jednego słowa. Tylko wyrażenia „bonus, za sam udział”
            Tak jak ja nie napisałem o bonusie, tylko o minimum właśnie.

            A wiesz dlaczego warto użyć większej ilości słów, a nie jednego?
            Bo już w innych miejscach widziałem, jak ludzie dopisywali potencjalnie takiemu Lechowi 12 pkt rankingowych po LM. Bo przecież jest bonus za udział, i do tego jeszcze 6 pkt za miejsce w lidze, nawet jakby nic nie wygrali. Bo autor jakiegoś wpisu tak właśnie skrótowo to napisał.

            Masz więc rację połowiczną.
            Bo tak są to punkty bonusowe.
            Ale nie nie jest to bonus za udział czy awans. Bo tak tego regulamin rozgrywek Ligi Mistrzów nie definiuje. W przeciwieństwie do rozgrywek LE, i LK. Gdzie jest mowa o punktach gwarantowanych, czyli wynikających faktycznie z tego że klub do jakiś rozgrywek awansował.

    2. @Marun

      „ja zawsze pisałem że lepiej jest grać w lidze Konferencji ponieważ może pieniądze mniejsze troszkę tylko , ale szansa na dobry współczynnik klubowy np dla Lecha który mógłbyc rozstawiony do 4q ligi mistrzów dzięki ogrywaniu drużyn nieco słabszy od Cristal Palace w lidze Konferencji”

      Ale wiesz, że to oznacza grę w przynajmniej Lidze Europy? Nie da się mieć wysokiego współczynnika i nie grać powyżej Ligi Konferencji. Już w przyszłym sezonie Mistrz Polski zaczyna od 4 rundy eliminacji Ligi Mistrzów.

      Wytłumacz mi też, po co zatem chcesz budować ranking, skoro nie chcesz grać wyżej, niż w LK? Przecież wypadkową dobrego rankingu są właśnie większe szanse na grę w Lidze Mistrzów i Lidze Europy.

      W tej grze nie da się zjeść ciastka i mieć ciastko.

      1. Ranking Klubowy i Krajowy ma być budowany po to żeby zwiększyć szansę na grę w jakichkolwiek w rozgrywkach. Dlaczego to takie ważne proszę spojrzeć na przykład Górnika, który ewidentnie jest w dobrej formie, chyba obecnie druga siła w naszej i bez rozstawienia trafił na Monaco, Fenerbahce, silny Ferencvaros i nigdzie się dostał.
        Z drugiej strony dzięki wysokiemu współczynnikowi krajowemu przynajmniej 2 zespoły będą miały gwarancję udziału w przyszłorocznych rozgrywkach-czyli tyle ile udało nam się łącznie wprowadzić w tym roku do rozgrywek.

        Różnica między LM a LE polega na tym, że w LE polskie zespoły zaliczając słaby występ nie zarobią się o wiele więcej kasy niż z występu w LK (gdzie większa liczba wygranych, lepsze miejsce w tabeli, awans do dalszego etapu rekompensują różnice wynikające z teoretycznie wyższych nagród w LE). Natomiast za sam występ w LM kasuje się ok 10 mln EUR więcej niż z LE czy LK.

    3. Czyli Lech i Jagiellonia miały oddać swoje mecze w Q4 LE walkowerem, bo Liga Konferencji jest „lepsza”. Do tego chyba dążysz, bo nie da się takiego myślenia inaczej wytłumaczyć. Jest szansa grać wyżej to grasz. Przy okazji zdobywasz doświadczenie, które może się przydać w przyszłości. Oczywiście pod kątem rankingowym warto mieć kogoś w LK, ale nic nie poradzimy, że Raków wpadł w kryzys, Legia miała słaby poprzedni sezon, a Górnik wylosował w eliminacjach rywali z wysokiej półki. Zobaczymy jak to dalej się potoczy, bo to dopiero początek, natomiast jest jasne, że morza punktów nie zdobędziemy. Trzeba próbować głównie minimalizować straty z tego sezonu na tyle na ile się da. A czy pozwoli to obronić 12 miejsce czy spadniemy na 13-14 to zależeć będzie głównie od naszych rywali. Ale nawet jeśli to się wydarzy to nadal są to miejsca, nad którymi nie trzeba ubolewać.

      1. Nie, nie miały. Wiadomo że gra się żeby wygrać. Tylko my rozważamy tutaj teoretycznie które rozgrywki z punktu widzenia budowania pozycji klubów, i rankingu krajowego są lepsze.

  14. Ten tydzień to dla niektórych musi być prawdziwy dzień dziecka. Przez co najmniej miesiąc będzie teraz można bić pianę o „wielkiej weryfikacji”.

    Wbrew temu, co mówi wynik, i co zaraz będą tu forsować różni pieniacze, to Lech w pierwszej połowie nie zagrał wcale źle. Oczywiście, było widać, że Crystal Palace jest o klasę lepszy, co nie powinno dziwić, i Lech miał ogromny problem z ich pressingiem. Ale przy tym wszystkim, to akurat Lech stworzył najlepsze sytuacje. Tylko co z tego, jeżeli najpierw nie trafiasz, po czym dajesz przeciwnikowi absurdalny prezent, a później znowu nie trafiasz, żeby za chwilę stracić po wrzutce z rożnego (bronienie stałych fragmentów to akurat dla Lecha permanentny problem). Trochę to przypominało mecz Jagiellonii z Fiorentiną, gdzie też Jaga grała nieźle, ale skuteczność miała zerową, a przy tym bardzo łatwo straciła trzy gole. Żeby na cokolwiek liczyć, przy takiej różnicy sportowej, to trzeba wyciągać max z tego co się ma, a Lech tego nie zrobił. Druga połowa już do zapomnienia, bo mecz był praktycznie rozstrzygnięty.

    Premier League to jest inny poziom, bez żadnego porównania, i ciężko mieć do kogoś pretensje, że nie zbudował drużyny na poziomie tych budowanych za 10 razy większe pieniądze. Każdy przytyk do Lecha w tej kwestii będzie świadczyć tylko o odklejeniu autora. Piłka jest jednak takim sportem, w którym stosunkowo 'łatwo’ o niespodzianki. Tylko niemal zawsze jest do tego niezbędne spełnienie kilku warunków: sprzyjające okoliczności, trafienie z formą i tzw. dyspozycją dnia, wysoka skuteczność (czasem podparta szczęściem, typu jakiś „strzał życia” czy stały fragment), niepopełnianie tak głupich błędów jak dzisiejszy Yegbe, poza tym pomaga również ewentualne zlekceważenie przez przeciwnika (świadome, z wystawieniem paru rezerwowych, bądź podświadome przez większe skupienie na innym meczu za trzy dni), do tego „mecz życia” bramkarza itd. Jak się prześledzi wszystkie pozytywne wyniki polskich drużyn z dużo mocniejzymi rywalami z ostatnich 20 lat, to zawsze są wspólne mianowniki. Wystarczy spojrzeć na te mecze z City czy z Realem, gdzie dosłownie wszystkie gole to były strzały z dystansu plus fart życia z nabiciem Arboledy, z kolei rywale wiele lepszych sytuacji zmarnowali.

    Dzisiaj te warunki nie zostały spełnione: Crystal Palace w żadnym wypadku tego meczu nie zlekceważył, okoliczności wybitnie sprzyjające też nie były (mecz wyjazdowy, brak paru istotnych piłkarzy). O formie obu drużyn ewentualnie można dyskutować. Ale przede wszystkim, pretensje można mieć nie o samą grę, tylko o to, że Lech nic z tej gry nie wyciągnął. Nie tylko nie wyciągnął maxa, ale on nie wyciągnął nawet średniej, bo xG większość źródeł podaje 2.14 dla Crystal Palace (i to liczone z rzutem karnym oraz z wystawką Yegbe) do 1.10 dla Lecha. Tego jednego gola Lech wręcz powinien strzelić, a przy dobrych wiatrach mógł dwa, i wtedy wynik mógł się kręcić na styku. Nawet biorąc poprawkę na to, że Crystal Palace nie musiał w drugiej połowie forsować tempa (a w innych okolicznościach pewnie by to robił), to po takiej porażce np. 2-3 odbiór też byłby zupełnie inny.

    Nie przesądzałbym, że każdy mecz będzie się tak kończyć. Statystycznie jest to mało prawdopodobne, że Lech będzie wszystko marnować, a Yegbe co mecz podawać rywalom z autu. Ale na pewno przy tym terminarzu będzie bardzo trudno o wejście do play-offów (i przy takim bilansie bramkowym już na starcie, co też może być decydujące). Największym pozytywem dla Lecha jest dzisiaj występ Mońki, który na tle rywali z Premier League wyglądał dość pewnie i do tego dobrze wprowadzał piłkę. Mimo wysokiej porażki jego wartość raczej nie ucierpiała, a może i wręcz przeciwnie.

    1. Weryfikacja oczywiście nie – kluby Premier League wygrały póki co wszystkie 8/8 meczów FL – ale jest dużo elementów które mocno bolą. Nieporadność Ishaka. Walemark, który na skrzydle w ESA robi kosmiczny wiatr, a w starciu z angielskim dołem jego skuteczność spada z okolic 100% do okolic 0%. Murawski, który (kolejny raz) okazuje się w zasadzie Góralskim z trochę lepszą fryzurą.

      Dobrze że za chwilę solidny 3-tygodniowy reset.

      1. Z Walemarkiem się nie zgodzę. On akurat pokazał, że daje radę na tym poziomie. Wiadomo, że nie robił takiej różnicy, jaką potrafi czasem zrobić w Ekstraklasie, czy z innym Thun. Ale wygrywał pojedynki, parę razy uciekł obrońcy, i przede wszystkim powinien mieć asystę, bo to on wystawił Ishakowi piłkę, gdzie wystarczyło dołożyć nogę.

        Ishak rzeczywiście słabo. Parę razy powalczył w odbiorze i to tyle z pozytywów. Po Murawskim w sumie niczego więcej się nie spodziewałem, niż przerywania akcji faulami. xD Ogólnie Lechowi dzisiaj najbardziej brakuje właśnie mocnego punktu w środku. Zwłaszcza przy tym co Lech chce grać. Ma tam niezłych piłkarzy i Murawski też jest solidny (w poprzednim sezonie w wielu meczach było widać, jak go brakowało), ale nic ponadto. Na skrzydłach Lech zbudował wysoką jakość (Walemark, Sayyadmanesh, Palma, wcześniej Gholizadeh) wspartą tą solidnością (Bengtsson, Hakans, wcześniej też Ismaheel), ale w środku mam wrażenie, że cały czas jest tylko ta solidność. Gdyby tu dorzucić kogoś takiego jak swego czasu Ofoe w Legii, czy Tiba w najlepszej formie, albo tego Dorscha na defensywnego (który ponoć już był w Poznaniu), to Lech byłby wyraźnie mocniejszy. Nawet taki Karlstroem by się bardzo przydał. Pomijając uzupełnienia za ewentualne odejścia, to jakiś kozak do środka to powinien być teraz transferowy cel numer 1.

        1. Nieee, w PL biega się szybciej, Walemark jest za wolny. Seria A/Bundesliga – może sobie poradzi, ale tylko jak dostanie pewny plac jak Kamiński w Koln.

          1. Walemark przede wszystkim nie ma zdrowia do grania w topowych ligach, dlatego zresztą jest w Lechu. Umiejętności jak najbardziej ma.

      2. Swoją drogą, to wszyscy rywale Lecha wygrali swoje mecze, nawet Torrense. Niezła ścieżka zdrowia się szykuje. Jeszcze ten terminarz, który jest chyba najgorszy, jaki się dało ułożyć xD

        1. Dla mnie nie ma wyraźnego zjazdu jakościowego po Mrozku, a stawiam że z czasem będzie coraz lepiej.

          Jeśli chodzi o blok defensywny, umówmy się – nie Lis zbombał wczoraj mecz:)

    2. Raczej czuję podobne uczucie jak w sytuacji gdy przed Mundialem w 2018 startowaliśmy z 5 miejsca w rankingu FIFA, a później dostaliśmy 1-2 z Senegalem i 0-3 Kolumbią-wtedy wierzyłem, że powalczymy o wyjście z grupy MŚ. Teraz naiwnie wierzyłem, że polska liga zaczyna się ocierać o te top10 i rzeczywiście będziemy się zbliżać w te okolice. Ten sezon mocno weryfikuje moje oczekiwania, nie chodzi tylko o porażki Jagi i Lecha, ale też eliminacje, w których odpadły nasze 3 zespoły na 5 startujących. Obawiam się, że to top12 na koniec ubiegłego sezonu na długie lata będzie nasz jednorazowy najlepszy wynik, teraz zostanie nam kręcenie w okolicach 13-15.

      1. Nie widzę żadnej głębszej analogii do tamtych MŚ, ale ogólnie to potwierdzasz, że ten sezon nie weryfikuje naszej ligi, tylko właśnie twoje oczekiwania. Najpierw sami spodziewacie się nie wiadomo czego, a potem biadolicie o jakiejś weryfikacji, z wielkim wyrzutem do mitycznych „rankingorzów”, komedia.

        Ostatnie wyniki są mniej-więcej zgodne z naszym miejscem: od TOP5 odstajemy, z ligami 10-15 jest z reguły na styku, z 16-22 przeważnie też ale częściej na plus, a poniżej już wygrywamy zdecydowaną większość meczów. Więc taki jest nasz poziom, i w stosunku do tego, co było 5-10 lat temu to jest to progres. Nie taki, nad którym można już cmokać z zachwytu, ale dość wyraźny.

        Na 10. miejsce mieliśmy szansę przy dobrych wiatrach (korzystne losowania, optymalna forma w eliminacjach, trochę szczęścia z przepchnięciem kluczowych dwumeczów), ale faworytem do tego w żadnym razie nie byliśmy. Zwłaszcza, że rywale mieli z góry zapewnioną 3x fazę ligową, a my zero. Dobry wiatr nie powiał, więc nie będzie 10. miejsca, tylko zapewne skończymy na 13. To nie jest żaden uzasadniony powód, żeby teraz wpadać w jakąś histerię.

        Tu naprawdę nie ma niczego niezwykłego. Norwegowie gładko przegrali dwa mecze z niemieckimi klubami, a wczoraj na dokładkę Lillestroem przegrało u siebie z drugoligowym Torrense. Viktoria Pilzno też dostała baty 0-3 od Unionu, a Slavia ładnie przegrała z Lens, no bywa. Tylko Grekom niezmiennie idzie dobrze, ale oni zaraz będą grać o miejsca 7-9, jak im odpadnie ten jeden tragiczny sezon. Dla nas najbliższy czas to miejsca 11-14.

        Wy po dwóch meczach chcecie skreślać nasz udział w LE, bo „łojeju wielka weryfikacja”, a rzeczywistość jest taka, że teraz dopiero się ZACZYNA nasze regularne granie w LE. W tym sezonie są dwa kluby, a biorąc pod uwagę miejsce rankingowe, to za rok i za dwa pewnie też po dwa wejdą do LE i stanie się to normą (chyba że ktoś awansuje do LM). Do tego dochodzą zupełnie nowe okoliczności i związane z tym możliwości (pewna faza ligowa i przychody z UEFA już w maju), plus wewnętrzne zmiany (prywatyzacja kolejnych klubów, napływ coraz większych pieniędzy do Ekstraklasy). Za parę lat będzie można powiedzieć czy to wykorzystaliśmy i poszliśmy dalej do przodu czy jednak utknęliśmy na poziomie LK. A nie teraz po jednym występie, litości.

        1. W ogóle jak już się koniecznie upierać, że ten sezon ma być jakąś weryfikacją, to nie powinny to być mecze z Crystal Palace czy inną Benficą, od których wiadomo że odstajemy pod każdym względem, tylko te z przeciwnikami z sąsiedniej półki. Dla Lecha takim rywalem może być Ferencvaros, bo to jest klub, do którego poziomu Lech od jakiegoś czasu aspiruje. Jeszcze niedawno był on finansowo półkę wyżej, ale dzisiaj Lech już do niego doskoczył, i będzie można zobaczyć jak to się przełoży na grę. Do tego dojdą styczniowe mecze z niżej notowanymi, ale i niewygodnymi rywalami, które pokażą jak Lech się będzie w stanie do tego przygotować. Porażka z jakimś Bayerem nic tu nie powie, bo jest po prostu oczekiwana. Inny wynik również niewiele powie, bo będzie tylko niespodzianką, a z takowej ciężko o jakieś ogólne wnioski. Dla Jagiellonii takimi „meczem prawdy” może być co najwyżej Viktoria Pilzno. To jest nadal wyższy poziom, ale taki, do którego Jagiellonia może aspirować. Realnie można też oczekiwać jakiejś walki u siebie z Anderlechtem (coś jak z Rangers), a także dobrego wyniku z Lewskim, i konieczne wygranej z Araratem. Jeżeli w wymienionych meczach Lech i Jaga dadzą radę, to ogólnie będzie ok, a w pozostałych meczach każdy punkt będzie na plus. Tylko że to nadal jest w dużej mierze kwestia formy i tzw. dyspozycji dnia, a pogoda to nie to samo co klimat.

      2. Adam L – tak naprawdę poza top 9 i Grekami, czyli 10 panstw, róznica w wymiarach klubów jest nie az tak duza. Bo nawet jesli Kopenhaga, Slavia czy Young Boys są dobrymi ekipami, to nie mają wymiaru Galaty, Olympiakosu czy Ajaxu.
        I wówczas różnice całych lig ( nie pojedynczych druzyn) od top 10 do pewnie nawet top 20, nie są jakies mega duze. Oczywiscie, one są, i rozne przykłądy roznic się znajdą, natomiast moim zdaniem nie są one tak duze.
        Wiec pisanie ze jestesmy 12ligą czy 15tą to tak naprawdę troche strzelanie, bo to bardzo podobny poziom. I na długim dystansie jak widac te kraje wędruja góra dół, wymieniając się niemal cały czas.
        Tylko liga czeska odskoczyła przez te kilka lat, ale moim zdaniem to nadal nie jest ten rozmiar kapelusza co kluby greckie czy tureckie. Oczywiscie mówimy całosciowo, a nie typowo dzisiaj.

    3. Radzę poszerzyć horyzonta umysłowe, i przestać patrzeć na Lecha, w tym wypadku przez kontekst wyników jedynie tego występu w LE, ale wziąć pod uwagę też poprzednie występy Lecha w LE.
      Tak się bowiem składa, i nie jest to przypadek, że poza wyskokiem w sezonie gdzie Lech grał w grupie z Juve, Man City i Salzburgiem. To jest żałosny dorobek w dwóch kolejnych podejściach.
      A póki co mamy kontynuację tegoż marnego dorobku.

      1. Byłem na Cp – Szachtar, zaraz po tym jak Szachtar wyeliminował Lecha. Nic się nie zmieniło pod kątem jakości. Po prostu nie mają umiejętności.

      2. „Poszerzanie horyzontów” o poprzednie kampanie, w których grał kompletnie inny zespół (jeden piłkarz został z LE 2020) i klub na zupełnie innym etapie rozwoju, jest umysłowym skarleniem.
        A jeśli bierzesz sobie pod uwagę – ruchem totalnego debila, ale twoje prawo – LE z 2015r., to musisz również z 2010 i 2008, bo chronologicznie są one dużo bliżej 2015 niż obecny moment.

        Więc tak ogólnie jak na siłę szukasz marnego dorobku to zacznij od wizyty w łazience i zerknięcia w lustro.

        1. Tak jak UEFA patrzy na pięcioletnie rankingi, tak ja patrzę na Lecha, w przeciągu dłuższego czasu występów w Europie. A smutna prawda jest taka, że po jednym dobrym sezonie. Przyszły kolejne gdzie zawalano eliminacje do LM, albo LE, a jak już się kwalifikowali to grali słabo i bardzo słabo.
          I co z tego że to inne ekipy były. Z innymi ekipami też wtedy grali mecze.
          Juve, i City z 2010, to nie są Juve i City z dziś.

          Gościu z Twoją mordą robisz, wycieczki osobiste pod adresem czyjegoś wyglądu?
          Nie rozśmieszaj mnie, bo mi przepona pęknie.

  15. A można było nabijać punkty w lidze konferencji, ale nie chciało się ligi Europy! Ludzka chciwość nie zna granic…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *