Mecze z Czechami na pierwszym planie w fazie ligowej LK
W trakcie eliminacji nie doszło do zmian na miejscach 12-16 w rankingu krajowym, ale są na to duże szanse w fazie ligowej, w tym również na wyższych pozycjach.
Po wprowadzeniu czterech polskich klubów do fazy ligowej układ sił zmienił się diametralnie. Nikt będący za nami nie ma aż tylu przedstawicieli w grze, a tylko Dania ma stratę możliwą do odrobienia w ciągu jednej kolejki. Mimo że eliminacje nie są głównym źródłem punktów, zwłaszcza dla krajów drugiej dziesiątki, wyrobiliśmy sobie w tym czasie wyraźną przewagę nad miejscem 15. i niższymi. Wprawdzie matematycznie możemy jeszcze tam spaść, ale być może już w tym roku kalendarzowym będziemy mieć zapewnione pięć klubów na sezon 2027/28, z czego mistrz Polski grałby w IV rundzie eliminacji LM i miałby zapewnioną minimum fazę ligową LE.
Poniżej zresztą opis, co dają poszczególne miejsca w naszej okolicy, z ważnym zastrzeżeniem, że nie jest to ostateczne i trzeba czekać na potwierdzenie formatu od 2027 roku:
10:
- Mistrz – faza ligowa LM,
- Wicemistrz – II runda eliminacji LM w ścieżce niemistrzowskiej,
- Zdobywca pucharu – IV runda eliminacji LE,
- Trzeci zespół z ligi – II runda eliminacji LE,
- Czwarty zespół z ligi – II runda eliminacji LK.
11-12:
- Mistrz – IV runda eliminacji LM,
- Wicemistrz – II runda eliminacji LM w ścieżce niemistrzowskiej,
- Zdobywca pucharu – IV runda eliminacji LE,
- Trzeci zespół z ligi – II runda eliminacji LE,
- Czwarty zespół z ligi – II runda eliminacji LK.
13-14:
- Mistrz – IV runda eliminacji LM,
- Wicemistrz – II runda eliminacji LM w ścieżce niemistrzowskiej,
- Zdobywca pucharu – III runda eliminacji LE,
- Trzeci zespół z ligi – II runda eliminacji LK,
- Czwarty zespół z ligi – II runda eliminacji LK.
15:
- Mistrz – II runda eliminacji LM,
- Wicemistrz – II runda eliminacji LM w ścieżce niemistrzowskiej,
- Zdobywca pucharu – III runda eliminacji LE,
- Trzeci zespół z ligi – II runda eliminacji LK,
- Czwarty zespół z ligi – II runda eliminacji LK.
Za rok przysługiwać nam będzie podział dla miejsca 15., co wiąże się z pięcioma klubami w pucharach, ale bez gwarancji gry w fazie ligowej. Zajęcie któregoś z wyższych miejsc zagwarantuje nam mistrza z udziałem co najmniej do stycznia, a od 12. w górę dwa zespoły będą miały pewne miejsce w fazie ligowej, po rozegraniu zaledwie dwóch meczów eliminacyjnych pod koniec sierpnia.
10. Czechy – 4,425 punktu straty
- Slavia Praga – faza ligowa LM (Bodø/Glimt (d), Inter (w), Atalanta (w), Arsenal (d), Athletic (d), Tottenham (w), Barcelona (d), Pafos (w)),
- Viktoria Pilzno – faza ligowa LE (Ferencváros (w), Malmö (d), Roma (w), Fenerbahçe (d), Freiburg (d), Panathinaikos (w), Porto (d), Basel (w)),
- Sigma Ołomuniec – faza ligowa LK (Fiorentina (w), Raków (d), Noah (w), Celje (d), Lincoln (w), Lech (d)),
- Sparta Praga – faza ligowa LK (Shamrock Rovers (d), Rijeka (w), Raków (d), Legia (w), Craiova (w), Aberdeen (d)),
- Banik Ostrawa – odpadł w IV rundzie eliminacji LK.
Czechy, podobnie jak my, mają cztery kluby w fazie ligowej. Slavia miała pewne miejsce w LM bez eliminacji, Sigma nawet po dwóch porażkach może grać dalej w LK, Viktorii wystarczyło przejście jednego rywala i jedynie Sparta musiała być bezbłędna w LK. Banik odpadł z Legią, przeszedł Austrię Wiedeń, ale na koniec trafił na rozpędzone Celje i ponownie nie awansował do fazy ligowej.
Mimo dużego potencjału polskich klubów w kontekście punktowania, gonienie Czech, które ustabilizowały swoją wysoką pozycję w Europie, będzie trudnym zadaniem. Nie tylko mają mocne kluby w grze, ale i przewagę ponad czterech punktów, czyli nawet przy idealnym układzie wyników możliwą do odrobienia najszybciej w trzy kolejki. W eliminacjach ich możliwości punktowania były ograniczone, więc już i tak sporo do nich nadrobiliśmy, ale oni z kolei mogli skorzystać z bardzo korzystnej ścieżki do fazy ligowej.
Duże znaczenie mogą mieć bezpośrednie mecze polskich zespołów z czeskimi, a będą aż cztery takie starcia. W przypadku Sigmy możemy nawet zadecydować o tym, że ten klub nie awansuje do wiosennych gier. Ze Spartą będzie zapewne dużo trudniej, ale już Jagiellonia rok temu wrzuciła FC København w trudną ścieżkę na wiosnę i może chociaż tyle uda się zrobić.
Nie pomaga fakt, że aż trzy z tych czterech meczów odbędą się w Czechach, gdzie mamy fatalną skuteczność i od dawna tam nie wygraliśmy. Jedynie Legia była ostatnio w stanie tam zremisować, dwukrotnie po 2:2, ale akurat ona ze Spartą zagra u siebie. Już zrobiła dużo, eliminując Banika z LE i przyczyniając się do całkowitego odpadnięcia tego klubu z rozgrywek. Teraz, wraz z Lechem i Rakowem, ma kolejną część ważnego zadania, jakim byłoby odrobienie strat do Czech.
11. Grecja – 1,637 punktu straty
- Olympiakos Pireus – faza ligowa LM (Pafos (d), Arsenal (w), Barcelona (w), PSV (d), Real Madryt (d), Kajrat (w), Leverkusen (d), Ajax (w)),
- Panathinaikos AO – faza ligowa LE (Young Boys (w), Go Ahead Eagles (d), Feyenoord (w), Malmö (w), Sturm Graz (d), Viktoria (d), Ferencváros (w), Roma (w)),
- PAOK – faza ligowa LE (Maccabi Tel Awiw (d), Celta (w), Lille (w), Young Boys (w), Brann (d), Łudogorec (w), Betis (d), Lyon (w)),
- AEK Ateny – faza ligowa LK (Celje (w), Aberdeen (d), Shamrock Rovers (d), Fiorentina (w), Samsunspor (w), Craiova (d)),
- Aris Saloniki – odpadł w II rundzie eliminacji LK.
Grecja miała w tym sezonie układ, który my będziemy mieli za rok, z tą różnicą, że Olympiakos został przesunięty do fazy ligowej LM z uwagi na wysoki współczynnik klubowy. Przyszłoroczny mistrz Polski raczej z tego nie skorzysta, choć powoli Legia zaczyna pojawiać się z tyłu kolejki klubów, które mogą liczyć na późniejszy start. Panathinaikos odpadł z eliminacji LM i zagra w LE, gdzie pojawi się także PAOK. AEK przeszedł eliminacje LK bez potknięcia, a Aris odpadł bardzo szybko.
Ten kraj także będzie wymagającym rywalem, który kolejny raz wprowadził do fazy ligowej wiele klubów konkurencyjnych na dany poziom. Weryfikację przejdzie Olympiakos, który bardzo dobrze prezentował się w LK i LE, ale mistrzowie Grecji, nie tylko ci z Pireusu, mieli pewną przerwę od fazy grupowej lub ligowej tych rozgrywek. Olympiakos ma kilku bardzo trudnych przeciwników, ale i dwóch takich, z którymi powinien zdobyć punkty.
Przed Panathinaikosem i PAOK-iem prawdopodobnie wyrównane spotkania w LE i możliwość awansu do fazy pucharowej. Również AEK w LK powinien się liczyć. Na szczęście nasza strata punktowa do Grecji jest znacznie mniejsza i to daje nadzieję na jej odrobienie. Możliwe jest to nawet już na początku października, kiedy zagramy swoje pierwsze mecze w LK, wszystkie u siebie, jednak wcześniej odbędzie się pierwsza kolejka w LM i LE, czyli Grecy będą już po pierwszych trzech meczach.
12. Norwegia – 0,912 punktu straty
- FK Bodø/Glimt – faza ligowa LM (Slavia (w), Tottenham (d), Galatasaray (w), Monaco (d), Juventus (d), Dortmund (w), Manchester City (d), Atlético (w)),
- SK Brann – faza ligowa LE (Lille (w), Utrecht (d), Rangers (d), Bologna (w), PAOK (w), Fenerbahçe (d), Midtjylland (d), Sturm Graz (w)),
- Fredrikstad FK – odpadł w IV rundzie eliminacji LK,
- Viking Stavanger – odpadł w III rundzie eliminacji LK,
- Rosenborg BK – odpadł w IV rundzie eliminacji LK.
Norwegia w eliminacjach była w zasięgu, ostatecznie jednak, przy uwzględnieniu punktów bonusowych za miejsce w tabeli fazy ligowej LM, pozostała na 12. miejscu. Bodø/Glimt miało zapewnione miejsce w fazie ligowej, ale pozostałe zespoły nie, miały też bardzo niskie współczynniki. Ostatecznie kosztowało to Fredrikstad, Vikinga i Rosenborg odpadnięcie z rozgrywek. Oprócz B/G pozostało tylko Brann, które skorzystało na tym, że po spadku z LM jego rywalem było BK Häcken ze Szwecji. Potem pokonało pogromcę Legii, AEK Larnaka, co dało awans do LE.
Sytuacja Norwegii, z jej perspektywy, nie jest łatwa w kontekście punktowania. Tylko dwa kluby z pięciu w fazie ligowej, do tego w trudnych rozgrywkach i z wymagającymi przeciwnikami. Ich nadzieją jest zapewne ponadprzeciętna postawa Bodø/Glimt w meczach domowych oraz kilku rywali Brann dających nadzieję na korzystne wyniki i dalszą grę na wiosnę. Przy naszej przewadze w liczbie klubów i wielu szansach na punktowanie, niecały punkt straty nie powinien być dla nas problemem. Wciąż jednak najpierw trzeba go odrobić, czego jeszcze nie zrobiliśmy.
Jest to przykład kraju, który grą w niższych rozgrywkach i stopniowym rozwojem wywalczył sobie miejsce w fazie ligowej LM, jednak jednocześnie nie wyrobił sobie zaplecza, które wsparłoby mocniej mistrza w pucharach. Nie pomaga mu brak Molde, które do tej pory wiele wnosiło, a obecne zespoły z czołówki, takie jak Viking, Brann czy Rosenborg, nie radziły sobie w eliminacjach w poprzednich latach, więc teraz w większości miały trudnych rywali. W efekcie Norwegii będzie trudno o utrzymanie obecnej pozycji i może zaliczyć regres względem poprzedniego sezonu (11. miejsce).
13. Polska
- Lech Poznań – faza ligowa LK (Rapid Wiedeń (d), Lincoln (w), Rayo Vallecano (w), Lausanne (d), Mainz (d), Sigma (w)),
- Legia Warszawa – faza ligowa LK (Samsunspor (d), Szachtar (w), Celje (w), Sparta Praga (d), Noah (w), Lincoln (d)),
- Raków Częstochowa – faza ligowa LK (Craiova (d), Sigma (w), Sparta Praga (w), Rapid Wiedeń (d), Zrinjski (d), Omonia (w)),
- Jagiellonia Białystok – faza ligowa LK (Hamrun (d), Strasbourg (w), Shkëndija (w), KuPS (d), Rayo Vallecano (d), AZ (w)).
Nasza sytuacja jest wyjątkowa. Wprowadzenie kompletu klubów do głównej fazy rozgrywek w zasadzie nie zdarza się krajom z naszego poziomu, zwłaszcza że trzy z nich musiały przejść w tym celu po trzech rywali. Dla dwóch z nich gra w LK to maksimum, jakie mogły osiągnąć i nie sposób mieć do nich pretensje, zresztą bilans 4-2-0 Jagiellonii i 5-0-1 Rakowa to znakomite wyniki, niezależnie od tego, z kim grali. Zresztą Jagiellonia to kolejny polski klub, który wyeliminował Duńczyków, a Raków, jak by nie było, przeszedł rozstawionego rywala, bardziej doświadczonego w Europie. Nawet jeżeli w obu przypadkach są rzeczy do poprawy, mi trudno się czepiać eliminacji w wykonaniu tych dwóch zespołów.
Lech i Legia teoretycznie mogły grać wyżej. Czy w praktyce było to możliwe – raczej tak, jednak Lech nie miał szczęścia w losowaniach, sam też ograniczył swoje szanse poważnymi błędami w defensywie oraz kontuzjami. Na pierwszą z tych rzeczy nie miał wpływu, na drugą dość duży, na trzecią też niemały. Ani Crvena zvezda, ani Genk, nie były zespołami poza zasięgiem, jednak aby ich wyeliminować, należało być stuprocentowo gotowym. Mistrz Polski nie był, dlatego zagra w LK. Jedyne, co teraz pozostaje to punktować tak, aby w przyszłości nie musieć grać w tak wczesnych etapach eliminacji LM.
Pewne pretensje można mieć do Legii, bo doprowadziła do tego, że jej awans do fazy ligowej wisiał na włosku, a być może wystarczyłoby zagrać dużo mądrzej na Cyprze, aby mieć znacznie bardziej komfortową sytuację. Fatalne 45 minut w Larnace mogło mieć poważne konsekwencje, ale Legii znów błędy uszły na sucho, jeżeli chodzi o cel minimum. Choć jej wyniki w eliminacjach i ciągłość, jaką powoli zaczyna tworzyć, jeżeli chodzi o udział w fazie ligowej lub grupowej, są warte docenienia, to cały czas jest to bardzo stykowe. Na dłuższą metę, jeżeli nic się nie zmieni, za którymś razem może się nie udać. Dlatego Legia także bardzo potrzebuje krótszych eliminacji, granie od początku lipca było niekomfortowe i omal nie skończyło się bardzo źle. Legia zdecydowanie miała szansę na Ligę Europy, nawet mimo tego, że trzeba było wyeliminować aż czterech rywali.
Będzie kilka meczów w fazie ligowej, kiedy polskie zespoły będą wyraźnymi faworytami i zdecydowanie trzeba będzie od nich oczekiwać kompletu punktów. Takie mecze są zapamiętywane i potem wymieniane obok Petrocubu czy TSC Bačka Topola. Będzie jednak też wiele takich, gdzie poziom będzie wyrównany lub to rywal będzie przystępował do nich jako ten teoretycznie mocniejszy. Sprawdzimy się choćby z klubami z Francji i Niemiec, czego dawno nie było. Mamy też wspomniane ważne mecze z Czechami. Wydaje się, że możemy walczyć o czołową ósemkę i być może któremuś z naszych klubów to się uda. Każdy z nich powinien móc zapewnić sobie przynajmniej fazę pucharową, czyli miejsce w top 24, ale choćby rok temu były zespoły z podobnego poziomu do naszego, którym się to nie udało i jest to pewne ostrzeżenie.
14. Dania – 0,644 punktu przewagi
- FC København – faza ligowa LM (Leverkusen (d), Qarabag (w), Dortmund (d), Tottenham (w), Kajrat (d), Villarreal (w), Napoli (d), Barcelona (w)),
- FC Midtjylland – faza ligowa LE (Sturm Graz (d), Nottingham (w), Maccabi Tel Awiw (w), Celtic (d), Roma (w), Genk (d), Brann (w), Dinamo Zagrzeb (d)),
- Brøndby IF – odpadło w IV rundzie eliminacji LK,
- Silkeborg IF – odpadł w III rundzie eliminacji LK.
Dania ma dwa kluby z czterech w fazie ligowej i jej sytuacja jest tylko niewiele lepsza niż Norwegii, jeżeli chodzi o dzielnik, gorsza za to, jeżeli chodzi o dorobek punktowy. Midtjylland może znów awansować do fazy pucharowej LE, za to København, podobnie jak Bodø/Glimt, ma może dwa mecze, w których może realnie liczyć na punkty. W pozostałych sześciu może mieć bardzo trudno.
Dla losów Danii bardzo ważne może być odpadnięcie Silkeborga, z którym poradziła sobie Jagiellonia. Brøndby znów nie dało rady i tym razem dał o sobie znać niski współczynnik, przez który mieli trudnego rywala w IV rundzie. To jest ich powtarzający się problem, przez który nie są w stanie wznieść się wyżej. Dopóki będą się opierać tylko na FCK i FCM, ich możliwości będą ograniczone.
15. Austria – 4,025 punktu przewagi
- Sturm Graz – faza ligowa LE (Midtjylland (w), Rangers (d), Celtic (w), Nottingham (d), Panathinaikos (w), Crvena zvezda (d), Feyenoord (w), Brann (d)),
- FC Salzburg – faza ligowa LE (Porto (d), Lyon (w), Ferencváros (d), Go Ahead Eagles (d), Bologna (w), Freiburg (w), Basel (d), Aston Villa (w)),
- Wolfsberger AC – odpadł w IV rundzie eliminacji LK,
- Austria Wiedeń – odpadła w III rundzie eliminacji LK,
- Rapid Wiedeń – faza ligowa LK (Lech (w), Fiorentina (d), Craiova (d), Raków (w), Omonia (d), Zrinjski (w)).
Nasza przewaga nad Austrią jest niewiele mniejsza niż strata do Czech, ale przynajmniej na razie nie ma większych powodów do obaw, że spadniemy na 15. miejsce. Ten kraj ma Sturm i Salzburg w LE oraz Rapid w LK. Jeżeli Lech i Raków nie przegrają z nim, nic złego nie powinno się stać, ale nawet przy niekorzystnych wynikach przewaga będzie trudna do roztrwonienia.
Austria wciąż ma niezłą czołówkę, która jest w stanie grać choćby na poziomie LE, ale traci na zjeździe Salzburga, co trwa już od jakiegoś czasu. Także LASK obniżył swój poziom, a Austria Wiedeń regularnie nie daje sobie rady w eliminacjach. WAC natomiast ma niski współczynnik i on akurat nie kompromituje się, ale to nie wystarcza, żeby grać w fazie ligowej. Potrzebuje on jeszcze korzystniejszej ścieżki eliminacyjnej, choć już w tym roku miał niezłą (trzeba było pokonać jednego z dwóch rywali).
Podsumowanie
Jesienią może dziać się bardzo dużo. Samych meczów z udziałem polskich klubów będzie aż 24, a jeszcze będzie wiele innych, które mogą nas interesować. Najlepsze jest to, że przy naszych dobrych wynikach nie będziemy musieli szczególnie oglądać się na innych. Tak powinno być zwłaszcza w przypadku miejsc 12-15. Jeżeli chodzi o wyższe lokaty, powinno być trudniej, bo są one zajmowane przez kraje, które także mają po cztery kluby w grze. Nawet jeżeli mają gorszy dzielnik i trudniejszych rywali, udowodniły już swoją wartość w poprzednich sezonach i teraz będą bronić wysokich miejsc. My w tym rejonie znajdujemy się po raz pierwszy i to wciąż pewna niewiadoma.
Coraz częściej przewija mi się myśl, że droga jest ważniejsza niż cel. Kontekst, jaki powstał przez lata śledzenia polskich klubów w pucharach, pomaga doceniać to, gdzie jesteśmy dzisiaj. Dzięki temu nawet, gdy kiedyś spadniemy w rankingu, a w pewnym momencie będzie to nieuniknione, podobnie jak porażki, będzie można łatwiej to przyjąć.
Oczywiście to, o co gramy teraz, też jest bardzo ważne. Już zajęcie 15. miejsca w zeszłym sezonie wiele zmieniło, mimo że jeszcze nawet nie skorzystaliśmy z tego podziału miejsc. Te wyniki już teraz wpłynęły na to, jacy gracze trafiają do Ekstraklasy i jakie ambicje pojawiły się w niektórych klubach. To jeden z czynników, który jest wprost wymieniany przez istotne osoby w polskiej piłce. To kapitał, który wciąż możemy zmarnować, ale na razie idziemy powoli do przodu.
A jeszcze przed 1 kolejka LK będzie szereg meczów pomiędzy naszą eksportową czwórką:
Lech-Jaga
Raków-Lech
Legia-Jaga
Raków-Legia
Zobaczy czy ktoś się wybije do czuba tabeli.
Dodam jeszcze że jestem bardzo ciekawy jak się sprawdzi Kacper Urbański. Czy to będzie game changer który zrobi z Legią super sezon (może półfinał LK albo i finał) i szybko odejdzie bijąc rekord transferowy Ekstraklasy? Czy też zniknie stłamszony w ligowej kopaninie.
Nie wiem, czy ktoś już zauważył, ale będziemy mieli trudny start w kontekście nadganiania rywali po pierwszej kolejce fazy ligowej LK. Ze względu na wcześniejsze rozpoczęcie LM i LE nasi przeciwnicy mogą jeszcze zwiększyć przewagę.
Poniżej mecze, które rozegrają nasi bezpośredni rywale w rankingu biorąc pod uwagę okres od 17 września do 2 października:
Turcja – 5 meczów, przeciwnicy – Eintracht, Dinamo Z, Liverpool, Nice, Legia.
Czechy – 6 meczów, przeciwnicy – Bodo, Ferencvaros, Inter, Malmo, Shamrock, Fiorentina.
Grecja – 7 meczów, przeciwnicy – Pafos, Maccabi, Young Boys, Arsenal, GA Eagels, Celta, Celje
Norwegia – 4 mecze, przeciwnicy – Slavia, Lille, Tottenham, Utrecht
Polska – 4 mecze, przeciwnicy – Hamrun, Rapid, Samunspor, U.Craiova
Dania – 5 meczów, przeciwnicy – Leverkusen, Sturm, Karabach, Nottingam
Z powyższego wynika, że powiększyć przewagę nad Polską może przede wszystkim Grecja ale też Czechy.
Ja optymistycznie zakładam że bilans tych meczów będzie dla nas korzystny rankingowo. Zgarniemy np 1,5 punktu a tacy Norwegowie 0,6 pkt, Czesi w 6 meczach ok 1-1,2pkt, Grecy mogą odskoczyć. No będzie to bardzo ciekawe =)
Dlatego o wyprzedzeniu Norwegii pisałem w kontekście drugiej kolejki LK. W pierwszej to co najwyżej uda nam się wyprzedzić Danię, jeśli jakimś cudem ugrają 3 punkty w 1 kolejce LM i LK.
Grecję powinniśmy wyprzedzić około 4 kolejki. „Około”, czyli przy sporym fuksie to może być nawet 3 (przy bardzo słabej grze klubów z Hellady), a w gorszym wariancie to w 5 kolejce. Właściwie to w ich przypadku każdy będzie pewnego rodzaju niespodzianką. Ja typuję słabe punktowanie ze strony Olympiakosu i AEK, średnie przez Panatę i dobre przez PAOK.
Może się tak zdarzyć, że już po rozegraniu 6 kolejki LK wyprzedzimy Czechów. A potem zostaną rozegrane dodatkowe dwie kolejki w LE i LM i Czesi znów nas wyprzedzą bo Viktoria zapunktuje w LE i dostanie bonusowe punkty za miejsce w grupie.
Ogólnie moim zdaniem cele są takie:
1) Po 3 kolejce byś spokojnie na 12 miejscu i deptać po piętach Grekom. I zmniejszyć straty do Czechów-Turków do 3-3,5 oraz 6 punktów.
2) Po 6 kolejce być spokojnie na 11 miejscu, ze stratą do Czechów na poziomie 1,5 punktu oraz 3,5 punktu do Turków.
3) Przed 1/16 pozostać na 11 miejscu, strata do Czechów na poziomie maks 2,5 i do Turcji na poziomie 4 punktów.
Dalej to już trochę „wróżenie z fusów”, albo „z rankingów”, ale co tam:
4) Po 1/16 strata do Czechów na poziomie 0,5-1 punktu i do Turcji na poziomie 2,5 punktu.
5) Po 1/8 wyprzedzić Czechów i tracić do Turcji 1 punkt.
6) W ćwierćfinałach utrzymac prowadzenie nad Czechami i próbować wyprzedzić Turcję.
W każdym razie trzy pierwsze punkty jak najbardziej są „do śledzenia”.
Co do Grecji nie zgadzamy się najbardziej, reszta to ogólnie podobne opinie.
PAOK i Olympiakos się mniej więcej zgadzamy, tak mi się wydaje.
AEK, czemu zakładasz słabe punktowanie? Przegrają z Fiorentiną, a dalej? Mogą mieć problemy w Celje, może w Samsunspor, ale raczej nie przegrają obu meczów. U siebie nie mają z kim tracić punktów. Absolutne minimum to jest 3-1-2, to chyba nie jest słabo?
Panathinaikos, przegrane z Romą i Feyenordem, wygrane z Go Ahead, Viktorią i Sturmem. Do tego Malmo, Ferencvaros i Young Boys, jakieś 1-1-1 z tych meczów?
Tak z ciekawości, jak widzisz ich sumaryczne wyniki, ilość zwycięstw, remisów, porażek?
Z zespołami greckimi mam „problem”, bo nigdy nie wiadomo czego się po nich spodziewac.
Olympiakos wypracował sobie solidną markę, ale zakładam, że nie wyjdą z punktami w lidze powyżej 9. Do rankingu spodziewam się, że mogą dorzucić 6/5 = 1,2 punktu.
PAOK w poprzednim sezonie w LE wyszedł z grupy, ale odpadł w 1/16. I sądzę, że w tym sezonie mogą mieć podobnie: 7,75/5 = 1,55.
Panathinaikos rok temu odpadł w 1/8LK. Bilans 5-1-4 +2. W eliminacjach porażka z Rangers, karne z Szachtarem i wygrana z Samsunsporem. Myślę, że będą na granicy wejścia do 1/16 i nawet jeśli tam wejdą, to tam skończą swoją pucharową przygodę. Więc przyjąłbym dla nich wynik podobny jak w przypadku PAOK – 1,55.
I wreszcie AEK. Z nim są najwieksze problemy, bo są dwa AEKi w LK i można się pomylić 🙂
A tak serio, to nie widzę AEKu jako wyjątkowo silnego zespołu. Mogą mnie (negatywnie dla nas) zaskoczyć, ale jednak myślę, ze sam awans do LK jest dla nich sporym sukcesem. Ale nie śledzę greckiej piłki tak bardzo uważnie, więc może od poprzedniego sezonu AEK dokonał jakichś giga-wzmocnień?
Po sezonie zasadniczym zajęli drugie miejsce w lidze z bilansem 16-5-5, ale w rundzie „mistrzowskiej” ponieśli 6 porażek w meczach z Pireusem, Salonikami i w derbach z koniczynkami.
Celje (w), Aberdeen (d), Shamrock (d), Fiorentina (w), Samsunspor (w), Craiova (d). Moim zdaniem komplet punktów u siebie z wyspiarzami i bez punktów we Włoszech i Turcji. Samsunspor jest przeciętnym zespołem, ale jestem pewien, że domowy mecz z Grekami będzie dla nich „świętą wojną” i zagrają na 120% swoich możliwości (dla tych, którzy nie znają historii to przypomnę, że Grecy i Turcy lubią się podobnie jak Ukraińcy i Rosjanie).
Pozostaje pytanie ile ateńczycy ugrają w Słowenii i w ostatniej kolejce z „Cracovią” 😉 . Myślę, że mogą być na granicy gry w 1/16 i raczej nie widzę ich w ćwierćfinale. Maks dla nich to 1/8. Powiedzmy taki wynik jak Molde rok temu, czyli 4-1-5 + 0,75. Do krajowego 9,75/5 = 1,95.
Sumarycznie 1,2 + 1,55 + 1,55 + 1,95 = 6,25. Ranking na koniec sezonu 43,762.
A skoro szacuję, że Polska na koniec sezonu będzie mieć ranking w najgorszym razie około 46, to znaczy, że nawet jeśli greckie kluby ugrają indywidualnie dodatkowe 11 punktów (to jakieś 4 zwycięstwa, remis i punkty bonusowe) to i tak będziemy przed nimi.
Żebyśmy nie wyprzedzili Grecji, ich kluby musiałyby zrobić naprawdę rewelacyjny wynik (co jest możliwe, bo oni po sezonie gdzie zrobili 2,125 mieli sezon na 11,41), a do tego polskie kluby musiałyby zrobić dość kiepski wynik – na przykład bez żadnego klubu w ćwierćfinale. Ale takie przeciętne granie (ani niespodzianek na minus ani na plus) wystarczy nam, żeby wyprzedzić Greków.
W fazie ligowej Grecja zagra 30 meczów, a w pucharowej można przyjąć:
6 meczów w 1/16 (3 kluby z bonusami ligowymi to około 0,9 pkt do rankingu)
4 mecze w 1/8 (2 kluby z bonusami za 1/8 -> 0,2)
2 mecze w 1/4 (1 klub z bonusem za 1/4 -> 0,1)
razem 42. Maks punktów 16,8.
Punkty bonusowe to jakieś 1,2.
a Polska 24 w fazie ligowej i:
6 meczów w 1/16 (4 kluby z bonusami ligowymi to około 1,1 punkt do rankingu)
6 meczów w 1/8 (3 kluby z bonusami za 1/8 -> 0,375)
4 mecze w 1/4 (2 kluby z bonusami za 1/4 -> 0,25)
razem 40. Maks punktów 20.
Punkty bonusowe to jakieś 1,725.
Podałem maks punktów, ale wiadomo, ze nie będzie tego maksa, bo przecież drużyny będa odpadać w dwumeczach. Raczej bliżej byłbym uznania średniej punktów, uznając, że greckie kluby w LM i LE będa punktować na takim poziomie jak polskie w LK. Trochę naciągane, ale jednak 6 meczów więcej, niech będzie.
W takiej sytuacji Grecja skończy sezon mając 47,112 punktów (12,9 – ich rekord!), a Polska 47,6 (16,6 – również nasz rekord, choć średni wynik klubów w fazie ligowo pucharowej poniżej oczekiwań). „Na żyletki”, choć najprawdopodobniej byłaby to walka o 11 miejsce, które prawie nic nie daje (większa szansa na rozstawienie w kolejnym sezonie w q3 LK dla drużyn bez własnego współczynnika).
——————–
UFF. Grecja ma podobne ambicje co Polska, czyli wbić się na stałe do grona 9-12. W rankingu 3-letnim zajmują 9 miejsce z mniej niż 2-punktową stratą do Holandii. Ale tak serio to nie mam pojęcia w jakim stanie finansowym i sportowym są greckie kluby. Więc te moje przewidywania to trochę „widzimisie”, a trochę opieranie się na wynikach z ubiegłych sezonów.
@Patronus
No to bardzo się różnimy co do Grecji :D, Ty uważasz, że będą mieć ~44 punkty po całym sezonie (w tej pesymistycznej dla Grecji wersji), ja uważam że mogą mieć 46 punktów po FL (i to nie jest ich maks). Zobaczymy, mam nadzieję że masz rację. 🙂
Będzie się działo, ale jeszcze 3 tygodnie do LK 🙁
Wcześniej LM i LE i Grecy będą mieć 3 mecze za sobą, według mnie to będzie 2-1-0 lub 3-0-0…
W sumie to moje przewidywania się pokrywają mniej-więcej z szacunkami statystyków. W tej drugiej wersji wyszło mi ciut ponad 47 punktów dla Greków na koniec sezonu.
No zobaczymy, zobaczymy. Grecka piłka jest nieprzewidywalna, ale może w tym sezonie będzie zaskoczenie na minus.
Cccoty… nikt by tego tutaj nie zauważył 😀
😁 👍
Poniżej Krzysztof opisywał naszą stratę do Czechów za pomocą liczby wygranych meczów potrzebnych do jej odrobienia. To mnie zainspirowało do tego komentarza.
Strata wynosi aktualnie 4,5 punktu. W fazie ligowej my zagramy 24 mecze, oni 28. Jeżeli odniesiemy po 15 zwycięstw to da nam to 7,5 pkt a im 6 pkt. Czyli nadrabiamy 1,5 zostaje 3 pkt straty. A teraz załóżmy że mamy nad nimi komplet zwycięstw, strata topnieje do 2,5 a w pozostałych meczach mamy po 13 zwycięstw – to daje nam 6,5 a im 5,2 czyli nadrabiamy 1,3 zostaje 1,2 pkt straty i tu wchodzą premie za pozycję końcowe po fazie ligowej.
Wniosek jest taki że jak ogramy ich w meczach bezpośrednich to wystarczy że w pozostałych meczach odniesiemy tyle samo zwycięstw co oni grając 4 mecze mniej niż oni ale że znacznie słabszymi rywalami. I już, i po fazie ligowej już ich mamy, są jakiś ułamek punktu przed nami. W tym układnie mamy 17 zwycięstw w FL oni 13. Jak w meczach bezpośrednich będzie remis to w pozostałych meczach musimy uzbierać 4 zwycięstwa więcej niż oni. To też jest możliwe bo mamy słabszych rywali ale te mecze bezpośrednie mogą nam pozwolić na wyprzedzenie Czechów już po FL.
To takie teoretyzowanie, ale chodzi mi o to że nie potrzebujemy 10 zwycięstw więcej niż Czesi jak pisał Krzysztof tylko 4-5.
No cóż twoja teza również jest błędna.
Jeśli będziemy mieć 6 zwycięstw 3 remisy i reszta porażki
A oni będą mieć 1-2 zwycięstwa 3 remisy i reszta porażka.
To na którym miejscu będziemy?
Od samego poczatku pisałem, że jest duże uproszczenie i kluczowym jest wygranie 4-meczu z czechami.
Dalej 15 zwycięstw przy 24 meczach to jest jakaś ultra hiper optymistyczna opcja i jakaś mega dla czechów.
Ale Dobrze, twoja teoria mówi, jeśli czesi wygrają 13 pozostałych meczy
Czyli maksimum 8 zwycięstw w LK co dałoby Sigmie i Sparcie bezpośredni awans + kolejne 5 zwycięstw pozostałym dwóm, gdzie premie są poprostu lepsze z awansów.
Nie daj boże 13 zwycięstw rozdzielisz dla Slavii powiedzmy 4 Victorii 3, Sigmie 3 i Sparcie 2 Wtedy najprawdopodobniej wszystkie grają w fazie pucharowej a tego raczej nie chcemy.
Każda skala w której będziesz przypisywał >10 wygranych czechą skazuje nas na porażkę z nimi, właśnie ze względu na premie z LM i LE.
przypierdole sie troche do literowki czechą, a powinno byc czechom, ale to tylko dlatego ze poziom komentarzy jest na prawde wysoki i nie mam nic do dodania, ciezsze sie bardzo z tego poziomu i mam nadzieje ze na takim stopniu sie utrzyma. Wulgaryzmy dodaje bo musi bycbalans a tego brakuje bo jestescie za bardzo grzeczni 😀
Spoko,
Fakt, gdy zobaczyłem to po kliknięciu raziło mocno w oczy. Nie da się modyfikować nic nie zrobię.
Odnośnie wulgaryzmów.
Dla podkreślenia, wzmocnienia zwiększenia ekspresji jestem na tak. Uwaga skierowana bezpośrednio w kogoś już nie.
P.S.
Ja mogę się przyczepić do 'ciezsze’ i braku ą ę ż ć
To ja tylko dodam, że „naprawdę” piszemy łącznie i już razem możemy odśpiewać „Łubudubu, łubudubu, niech nam żyje…”
Wciaź zostaje temat Arisa/Arisu I tym podobnych – nie wiem czy zostal w koncu rozwiązany 😀
Aris, Ajax i… Hercules.
Chyba nikt nie mówi, że Jan Tomaszewski był bramkarzem Herculesu, wszyscy mówią, Herculesa.
Ale usus wszedł w użycie tak głęboko, że już nawet poloniści się poddali.
Mnie bardziej denerwuje używanie formy „totenham”, ale to w wymowie, w pisaniu nie ma z tym problemu. 🙂
Panowie Patronus Arek i Też Wojtek
Raczycie sobie ze mnie dworować?
Co do czepiania się o to że co jeśli my wygramy 6 meczów a oni 1 to czy ich wyprzedzimy to to jest czepianie się, wiadomo że takiego wariantu nikt nie bierze pod uwagę.
Czy wariant naszych 15 zwycięstw w 24 meczach jest hiper optymistyczny? Zakładałem że chodzi mi o równowartość 15 zwycięstw, czyli np 12 zwycięstw i 6 remisów. Opcja z 13 zwycięstwami Czechów to też np 10 zwycięstw i 6 remisów i 12 porażek. I to faktycznie może dać im spore bonusy za pozycję na koniec fazy ligowej. Czyli do moich szacunków trzeba by dodać zastrzeżenie że do przeciętnych wyników Czechów które dadzą im tylko Spartę i Viktorię w fazie pucharowej (np 12 zwycięstw lub ich równowartość rankingową) dodajmy 5 więcej zwycięstw naszych ekip i już ich mamy! No ale zgadzam się że tych założeń jest sporo i różnie to się może potoczyć, niemniej na nich!
Ja liczę na nasz bilans 14-5-5, ale sądzę, że raczej będziemy blisko 11-7-6.
Czyli jeszcze raz, tak podsumowując, zakładając że Czesi zagrają przeciętny sezon, Slavia i Sigma nie wejdą do top24, a do fazy pucharowej wejdzie Sparta i Viktoria (czyli to czego się wszyscy spodziewamy), to różnica która nas dzieli i Czechów to jest równowartość 5 zwycięstw w fazie ligowej. A gramy pomiędzy sobą 4 mecze, a w pozostałych mamy łatwiejszych rywali. No mamy ich jakby to powiedzieć na widelcu. Są na wyciągnięcie ręki.
Moje przewidywania co do fazy ligowej. Fazę pucharową sobie odpuszczam, za dużo możliwości. Skoro w 1/16 LK można trafić na zespół pokroju Betisu…
W ogóle to w artykule chyba jest błąd? Slavia nie gra na wyjeździe z PSG tylko z Pafos? To trochę zmienia postać rzeczy.
Wziąłem pod uwagę Turcję, bo może mieć słaby sezon.
Nie wziąłem pod uwagę Norwegii, Danii itd, bo albo mają mniej klubów, albo grają w trudniejszych rozgrywkach, albo jedno i drugie 🙂
Wszystkie podane punkty to punkty rankingowe (2 za zwycięstwo, 1 za remis). Punkty bonusowe dodałem na podstawie zeszłorocznej tabeli. Reszta chyba oczywista.
Turcja
Galatasaray(LM) – (2-3-3)/(4-2-2) – 7-10 + 0-2,75 = 7-12,75
Fenerbahce(LE) – (5-2-1)/(6-1-1) – 12-13 + 5,25-6 = 17,25-19
Samsunspor(LK) – (1-2-3)/(2-2-2) – 4-6 + 0-0,875 = 4-6,875
Czechy
Slavia(LM) – (1-2-5)/(2-2-4) – 4-6 + 0 = 4-6
Viktoria(LE) – (1-1-6)/(1-3-4) – 3-5 + 0 = 3-5
Sigma(LK) – (1-1-4)/(2-2-2) – 3-6 + 0-0,875 = 3-6,875
Sparta(LK) – (2-2-2)/(4-1-1) – 6-9 + 0,625-3,5 = 6,625-12,5
Grecja
Olympiakos(LM) – (2-1-5)/(3-2-3) – 5-8 + 0-0,75 = 5-8,75
Panathinaikos(LE) – (3-2-3)/(5-1-2) – 8-11 + 1-5 = 9-16
PAOK(LE) – (3-2-3)/(4-2-2) – 8-10 + 1-4,25 = 9-14,25
AEK(LK) – (3-2-1)/(5-0-1) – 8-10 + 1,75-3,75 = 9,75-13,75
Polska
Jagiellonia – (2-1-3)/(3-1-2) – 5-7 + 0-1,625 = 5-8,625
Lech – (2-2-2)/(3-2-1) – 6-8 + 0,625-2,25 = 6,625-10,25
Legia – (3-1-2)/(4-1-1) – 7-9 + 1,125-3,5 = 8,125-12,5
Raków – (2-2-2)/(4-1-1) – 6-9 + 0,625-3,5 = 6,625-12,5
Po zsumowaniu i uwzględnieniu dzielnika federacje dorzuciłyby do rankingu krajowego:
Turcja: 5,65-7,725
Czechy: 3,325-6,075
Grecja: 6,55-10,55
Polska: 6,594-10,969
Jeżeli przyjąć wartość średnią i dodać do aktualnego rankingu to wyglądałoby to tak:
Turcja: 50,288
Grecja: 46,062
Czechy: 45,000
Polska: 44,657
W przypadku Turcji dużo będzie zależeć od Fenerbahce. Jeżeli wykorzystają swoje bardzo dobre losowanie, to uratują sezon. Jeżeli sobie odpuszczą fazę ligową, to i tak Turcja utrzyma 9 miejsce (raczej), ale przewaga będzie dużo mniejsza.
Grecja ma trzy dobre losowania i wydaje mi się, że możemy zapomnieć o wyprzedzeniu ich, co najwyżej można trzymać dystans.
Czechy będą mieć trudno. Nawet bardzo dobry sezon Sparty, która ma całkiem przyjemne losowanie, może ich nie uratować. Możliwe, że spadną na 12 miejsce już po FL.
Polska: w sumie dużo niewiadomych, przede wszystkim w samych klubach. Czy Lech, Legia i Raków się ogarną na czas? Czy Jagiellonia będzie w stanie coś urwać faworytom? Może być dobrze, może być źle. Jakbyśmy dorzucili za FL 8 punktów, albo chociaż dobili do 43 w rankingu krajowym z 3 drużynami na wiosnę, to będzie super.
Spoko podliczenie, może tak być że Turcy uciekną ale ta kalkulacja pokazuje że decydującą będzie wiosna. My możemy mieć jeszcze 4 drużyny w grze i np 12 meczów do rozegrania a Czechy czy Grecja mogą zostać z 2 ekipami które zagrają 6 meczów i wtedy punkt czy półtora to jest różnica do nadrobienia, więc ta kalkulacja też jest dla nas korzystna.
Zobaczymy ile ugrają greckie kluby. Myślę, że przeszacowałeś ich możliwości, ale zobaczymy.
Całkiem możliwe, nawet chciałbym żeby tak było. Trzy rzeczy przemawiają na ich korzyść:
-mają aż 6 meczów więcej niż my (to praktycznie rekompensuje dzielnik)
-wszystkie mają wartość wyższą niż jakikolwiek polski
-wszystkie mają ranking ELO wyższy niż jakikolwiek polski
Olympiakos na wyjście z grupy nie ma szans raczej, ale i tak mieli szczęście w losowaniu: Pafos i Kajrat. Do tego z PSV, Leverkusen i Ajaxem też szanse na punkty mają.
Pozostałe 3 zespoły według mnie z grupy wyjdą, więc i tak będzie ich ciężko gonić. Zobaczymy, mam nadzieję że się mylę.
No dobra, przekonaliście mnie, jak w pierwszej kolejce zrobimy komplet zwycięstw to uwierzę że skończymy ten sezon w top10 =D. Te wasze kalkulacje są optymistyczne ale całkiem możliwe. Do boju!
Inna sprawa, że tak szacujecie Czechów, a za rok czy dwa to my będziemy w takiej pozycji. Jedna drużyna w LM nie zapunktuje specjalnie, druga w LE podobnie. No i dajmy dwóch przedstawicieli w LK, jeden słabszy, no układ jak Czechy, i dzielnik 5.
Trzecia refleksja jest taka, że zakładając że skoro mamy 4 drużyny w LK to zapunktujemy troche lepiej niż inne federację z miejsc 12-20, to wynika z tego że na początku następnego sezonu możemy mieć np 10 punktów przewagi nad 13 miejscem, czyli nasze miejsce w top12 będzie bardzo mocne. Nie będzie tak że jeden słabszy sezon nas wyrzuci znowu na 18 miejsce, tylko tak jak prorokuje Patronus zostaniemy w top12 na dłużej.
Będzie czadowo, jeśli zrobimy 4-0-0 w pierwszej kolejce. Druga szansa będzie chyba dopiero w czwartej. Ale zobaczymy.
Za rok będziemy w innej sytuacji, nawet trochę trudniejszej. Ale za 2 lata możemy być w takiej jak oni teraz. Z różnicą, że jednak będziemy mieć większe szanse na 5 drużyn w fazie ligowej. Jest szansa, że nasza 4 i 5 drużyna będą silniejsze niż obecnie 4 i 5 ekipa z Czech… Ale ogólnie to tak, możemy mieć jak Czesi, Turcy lub Norwegowie. I wtedy okaże się ile jest warte mówienie, że 4 i 5 zespół z Polski mają podobne możliwości co 2 i 3.
Co do kolejnych sezonów, to właśnie tak jest, na starcie kolejnego sezonu możemy mieć gigaśną przewagę nad 13 zespołem. Sytuacja ułożyła się dla nas idealnie. Byle tego nie skopać.
Ale tak, będzie trudnej niż w tym sezonie punktować (bo po eliminacjach wiemy że w tym sezonie punktować będzie niezwykle wręcz łatwo), ale też łatwiej będzie wprowadzać więcej niż 1-2 drużyny do faz ligowych, co wcześniej było nasza największą bolączka.
Bo w fazach ligowych zawsze nam jakoś szło, nawet jak Legia była w LM, albo Raków, czy Legia w LE
3 lata temu myśl o tym, że dzięki top15 „będziemy mieć praktycznie pewne 3 zespoły w fazie ligowej minimum LK” jawiła się jako jakieś el Dorado, coś nieosiągalnego, ogromny sukces.
Dziś myśl o tym, że za rok skończymy z 3 zespołami w fazie ligowej LK jawi się jako jakaś klęska, obraz porażki i wtopy.
Jak to punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
W obecnym sezonie powinniśmy zrobić punktowy rekord, głównie dlatego że gramy 4/4. W przyszłym roku to może byc 2xLE i 2xLK i nawet przy dobrej grze polskich klubów, dzielnik sprawi, że ostateczny wynik będzie słabszy.
Dlatego obecny sezon jest tak ważny, bo on będzie nas trzymać wysoko przez kolejnych 5 lat. Jeśli w tym sezonie zdobędziemy 17-18 punktów, to nawet jeśli w kolejnych dwóch skończymy z wynikiem na poziomie 12 (zakładając że jeden zespół odpadnie, a pozostałe zanotują słabsze punktowo wyniki niż w obecnym sezonie!) to i tak pozostaniemy w top12, a prawdopodobnie nawet w top10.
Pozostając przez 3-4 sezony w top12 polskie kluby powinny złapać stabilizację zarówno na rynku wewnętrznym jak i europejskim. Gra mistrza w LM, regularna gra innych ekip w LE w ciągu 3 sezonów pozwoli nam na patrzenie w górę. I po 2 sezonach na poziomie 12 punktów, kolejny powinien być już znacznie lepszy. 14-15 punktów, które pozwolą utrzymać top10 nawet po odpadnięciu obecnego sezonu.
Uważam, że Polskę stać na to, żebyśmy po 2-3 sezonach granych w top15 mieli 5 klubów na poziomie co najmniej takim jak Sparta, Slavia, czy Viktoria, a nawet wyższym. Pod względem sportowym, finansowym, infrastruktury i pracy z młodzieżą. I to pozwoli nam na zrobienie kolejnego kroku w górę.
Ktoś tam pisał o przystanku, że chciałby żebyśmy mieli przystanek między top15, a top10. Moim zdaniem dużo lepiej byłoby, żebyśmy zrobili sobie ten przystanek na miejscach 9-10.
Przystanek na 9tym, żeby najpierw pochuchac trochę na plecy Belgów, zanim ich chytniemy ;D
(20% żartu, 80% prawdy, bo skoro cud gospodarczy się wydarzył, to możliwe że klubowy w Piłkę Nożną też się wydarza)
Wiem że to dopiero początek sezonu ale tabela ekstraklasy nie napawa optymizmem. Znów prawdopodobnie nasze dobrze rozstawione rankingowo kluby nie złapią się do top 5 i zaliczymy zjazd no bo taka Cracovia nagle wyłożyła pieniądze na zawodników a jak trzeba było kilka lat temu wyeliminować Słowaków żeby budować ranking to nie było komu. Teraz ci co ciułali te punkty (Lech ,Legia , Raków,Jaga , Pogoń) nie będą beneficjentami tego że dobrze pograli jeden czy dwa sezony temu ponieważ nie wydalają z grą na trzech frontach.
@Wojas102, zdecydowanie za wcześnie na wyciąganie takich wniosków. Liga ledwo wystartowała, grać będziemy jeszcze wiele, wiele miesięcy. Poza tym potrzebujemy jeszcze 1-2 klubów do „europejskiego brydża”. Zobaczymy, jak to będzie.
Taki scenariusz:
1) W tym sezonie stukamy maksa punktów i wchodzimy do top9. Ale za to w top5 znajdują się tylko 2 zespoły z rankingiem (PP oraz 3 miejsce w lidze).
2) W przyszłym sezonie te dwie ekipy z rankingiem grają w FL (zdobywca PP w LE, 3 zespół w LK). Mistrz wygrywa w q2, korzysta z rozstawienia w q3 i odpada w q4 -> LE. Wicemistrz wygrywa jeden z trzech dwumeczów i ląduje w LK. Obydwie ekipy nabijają ranking. 5 zespół ligi korzysta z rozstawienia w q2 i q3 (współczynnik minimalny), ale odpada w q4. Nie robimy rekordu, ale spokojne 11-12 punktów i utrzymujemy 9 miejsce. Dwa pozostałe zespoły z rankingiem nie grają w pucharach i dzięki temu wygrywają pierwsze dwa miejsca w lidze. Dwa inne zespoły z rankingiem biorą kolejne 2 miejsca pucharowe, piąte trafia do ekipy bez rankingu.
W ten sposób mamy niezły zespół w LM, drugi niezły w ligowej q3LM, a dodatkowo 4 inne drużyny, które mają już współczynniki klubowe dające rozstawienie w q4 LK. 9 miejsce w rankingu ze sporą przewagą nad federacjami z miejsc 11-12. Dwa kolejne sezony, w których polskie kluby zarobiły po około 47 milionów euro, czyli do ekstraklasy trafiło około 200 milionów złotych (nie licząc wpływów z dni meczowych itd).
Nierealny scenariusz? A kto wie? Rok temu mało kto widział Jagę w ćwierćfinale…
@Patronus: lubię czytać Twoje optymistyczne posty i zapewne traktowałby je z mocnym dystansem, ale… pamiętam jak rok temu Jaga i Legia w słabym stylu weszły do fazy ligowej LK. Praktycznie wszyscy zakładali słabe występy obu naszych ekip. Jak ten samotny głos na pustyni przekonywałeś wtedy, że są szanse na przyzwoity dorobek punktowy. A ostatecznie rzeczywistość przerosła nawet Twoje oczekiwania. Dlatego jak Patronus pisze, że będziemy w TOP10, to jestem w stanie uwierzyć, że jest to absolutnie realne. 😉
kiedys byłem jak Patronus…przed każdym sezonem bujałem w obłokach, że zawojujemy puchary 😉
To typowy błąd logiczny, jeśli ciągle masz optymistyczne przewidywanie, to w końcu trafisz. Dużo mniej prawdopodbne są dwa dobre sezony z rzędu i stąd mój sceptycyzm… Dla niekumatych: rzucasz dwa razy monetą, co jest bardziej prawdopodobne:
– orzeł i reszka?
– czy dwa razy orzeł?
Pytanie jaką monetą rzucasz. Być może ta nasza jest niesymetryczna i częściej wypada orzeł
@Emll
Rzuciłeś orła.
I teraz: jakie jest prawdopodobieństwo, że w następnym rzucie wypadnie orzeł?
🙂
@all
Krótki rys historyczny: od 30 lat śledzę co i gdzie się dzieje i przez 3 dekady dostawałem mokrą szmatą przez łeb, a to Levadia Tallin, a to inne ogórasy.
Rok 2015, do fazy grypowej LE awansuje Legia i Lech:
O ja, ale teraz nastukamy punków! Rok wcześniej sama Legia zrobiła 4,75 grając w LE (to był sezon „z Celtikiem”), to Legia z Lechem rozwalą system!
A przecież na starcie sezonu mieliśmy 19 miejsce. No, straty były niemałe do odrobienia, ale na dwie ekipy to przecież nastukamy, no nie?
Łatwo policzyć. Sezon wcześniej Legia zrobiła 14,5, Ruch 3, Lech 1,5, Zawisza 0. No to w tym sezonie Jaga i Slask (!) zrobily po 2,5 no to Legia i Lech zrobią po 14,5 to mamy sezon na 8,5 punktu!
I co? I gówno. Lech poza tradycyjną wygraną we Florencji jeszcze dwa remisy z Belenensenesnesnes z Portugalli, 3 miejsce i koniec gry. Legia tradycyjnie remis z Midtjylland (1:0 i 0:1) 1 punkt z Club Brugge i dwie wtopy z Napoli. 4 miejsce i koniec gry.
Oczywiście, gdybyśmy wtedy zrobili 8,5 punktu, wskoczylibyśmy na 15 miejsce w rankingu.
No, ale skończyło się na 5.5… Ale tamto 5.5 to był mimo wszystko dobry wynik. 5 sezonów z takim wynikiem dawało 15 pozycję w rankingu…
A przecież do tego reprezentacja grała w ćwierćfinale Euro, to na pewno będzie cudownie!
No i oczywiście zesłało się koncełtowo. Sezon potem Legia w LM+LE, ale pozostałe kluby dno (Piast i Cracovia w sumie dały 0,125 do krajowego). A potem 3 sezony bez fazy grupowej i totalne dno.
Tak, drogie dzieci, wujek Patronus przekonał się, że polska piłka nigdy nie wydobędzie sie z dna.
I wtedy los postanowił po raz kolejny zadrwić sobie ze starego Patronusa.
—————–
No i pomny na to wszystko, rok temu też powątpiewałem. Liczyłem, że Legia powalczy o top8, ale odnośnie Jagi to liczyłem, że uda im się wejść do 1/16. Dopiero po 3 kolejce LK uwierzyłem, że cud jest możliwy. A potem Legia wtopiła u siebie z Lugano… A potem zaczęły dziać się cuda. No i tak to się toczy.
To co czułem w 92 minucie meczu Legii z Hibernians jest nie do określenia. Rozczarowanie, wściekłość, smutek, żal, gorycz, blablabla… I potem kolejny cud. Nie wiem, co robili piłkarscy bogowie, ale Loki miał świetną zabawę, nie ma co. Do tego wszystkiego inne wyniki poukładały się jak Marzenie.
Nie wiem kolego Kubo co będzie, może najbardziej optymistyczny scenariusz się nie zrealizuje. Jaga traci gola w doliczonym czasie gry, gdzie grała z przewagą gracza, Lech bez punktów u siebie z Lubinem, Legia wygrywa 4:1 po meczu tak słabym, że oczy pękały, w Rakowie jakieś kwasy… Dobrze, że mamy jeszcze 2 tygodnie, może będzie lepiej.
Ale sytuacja jest taka piękna, że wcale nie potrzebujemy najbardziej optymistycznego scenariusza! Nawet realizacja jednego ze słabszych scenariuszy sprawi, że skończymy sezon w top12. Będzie ogromny niedosyt, ale jednocześnie szansa na kolejne udane sezony i znowu optymizm…
I jest jeszcze jedno. 20 lat temu średnia widownia w ESA to było około 5k widzów. 10 lat temu to było 6-7k widzów. 5 lat temu to było 8-9k widzów. 2 lata temu 12k. W tym sezonie na ten moment mamy średnią widownię powyżej 15k widzów. Wyprzedziliśmy pod tym względem Austrię, Czechy, Danię, a nawet Portugalię i Belgię! To jest coś niesamowitego. Mamy podstawy, mamy na czym się opierać, mamy jakiś fundament. Nie kupujemy „starych Słowaków”, albo „obiecujących Serbów”. Sięgamy po piłkarzy z czołowych lig. Wiadomo, że nie tych z samego topu, ale polska liga przestaje być postrzegana jako biedna.
Co do 2 dobrych sezonów z rzędu… No mamy za sobą już 3 naprawdę solidne sezony! Obecny ma szansę nie być „dobrym”, ale wręcz rekordowo dobrym, genialnym sezonem. 14 punktów to taki ostrożny plan.
To jaki nas czeka sezon to nie jest jakieś 50/50, jak przy rzucie monetą. Tu jest bardzo wiele zmiennych, czasem decyduje przypadek, ale nie zawsze. Na razie zmiennych, które działają na naszą korzyść jest więcej i oby było tak do końca!
@Emll
Tak z ciekawości, co się stało, że przestałeś być optymistą?
Czy byłeś optymistą, gdy nie było do tego podstaw?
Przestałeś być optymistą kiedy:
-polskie kluby trzy sezony z rzędu notują co najmniej dobre wyniki w pucharach
-w kolejnym sezonie do fazy ligowej awansują aż cztery kluby, czyli nawet jakby dwa zaliczyły mało udany sezon, to punktowo w rankingu FIFA i tak będzie dobrze
-wartość zawodników w ekstraklasie wzrosła w przybliżeniu o 150% rok do roku
-do klubów wypożycza się, a nawet kupuje!!!, zawodników po 3-4mln euro, gdzie jeszcze parę lat temu, każdy klub sprzedałby takiego z pocałowaniem ręki
I właśnie teraz przestałeś być optymistą? Kiedy właśnie teraz są racjonalne podstawy do tego, żeby liczyć na kolejny udany sezon? Co się stało?
Oczywiście, to wcale nie znaczy, że awansujemy do 10-tki. Może Patronus trochę przesadza, ale on po prostu zakłada, że polskie kluby zanotują udany sezon, a nawet nie musi być tak udany jak rok temu Legii i Jagielloni i może to wystarczyć na top 10, bo 4 punktujące kluby to jest ogromny potencjał na zdobywanie masy punktów.
Popatrz z kim gramy w fazie ligowej i policz ile możemy zdobyć punktów i jaki to da ranking. Może twój pesymizm trochę zmaleje 😉
@Emll
A tak przy okazji to przy dwukrotnym rzucie monetą szansa na wypadnięcie
-orzeł, reszka
-orzeł, orzeł
jest… taka sama i wynosi 25%.
W sumie już to Patronus napisał, ale chciałem to podkreślić z pełną mocą.
I jeszcze jedno, oczywiście, że może być tak, że znów wszystko się pięknie zepsuje, że wszystkie kluby zaliczą fatalny sezon, tylko, że na ten moment nic na to nie wskazuje 🙂
Emll
Tak odnośnie kolejnego rzutu monetą
Dla nieskończenie dużych zbiorów losowań ilość wypadnięcia sekwencji 100xO jest tak samo prawdopodobne jak każda inna sekwencja 100razowa
Innymi słowy akurat w przypadku monety sekwencja nie ma znaczenia, postrzeganie że za następnym zakrętem będzie przeciwna bo przecież wypadł x-razy Orzeł to jest błąd hazardzisty.
Z matematycznego punktu widzenia wypadnięcie 100xO i potem 101xO jest tak samo prawdopodobne jak 100xO i 101xR.
Emll
Polecam poczytać co to jest system Martingale, a dalej Martyngał.
To jest fajna wiedza mówiąca o tym dlaczego nie opłaca się stawiać na czerwone i podwajać stawki w kasynie
Różnica polski jest taka, że nasza liga w przeciwieństwie do Czechów, jest tak wyrównana, że zespół z zaplecza ekstraklasy spokojnie by przeszedł do fazy play-off eliminacji, wcześniej zdobywając Puchar Polski.
A spadkowicz może toczyć wyrównane boje z czołowym klubem Belgijskim.
Także Mistrz Polski nie będzie jakoś super punktował, ale za to jest duża szansa, że LK znowu będzie nasza.
No i też LE to nie jest miejsce gdzie wszystko będziemy przegrywać, ale na pewno nie będzie tak łatwo.
Inaczej pisząc: piąty zespół z polski nie obniży tak bardzo poziomu polskich klubów jak robi to piąty zespół czeski.
Z drugiej strony, zawsze istnieje groźna „norweskiej klątwy”. Odpadły im 3 zespoły z niskimi współczynnikami. Dwa z nich w q4 LK trafiły na rywali z top5. Problem nie polegał na tym, że byli słabi, tylko ze dostali najtrudniejszych rywali (a których wielkim szczęściem ominęła Legia!).
Jest bardzo możliwe, że za rok będziemy mieć w q4 dwa zespoły bez rozstawienia. Wylosowanie „spadów” z lig top5 może być bolesne.
No właśnie nie do końca tak będzie. LM to za wysokie progi, chociaż realne będzie 1-1-6. W LE już nie będziemy na straconej pozycji. Jeśli np Legia będzie pewna gry w LE to od początku lipca zacznie się wzmacniać dobrymi transferami, bo wie, że kasa z uefy jest pewna, i łatwiej jej będzie przekonać takich grajków. W LE bilans 3-2-3 uważam że jest jak najbardziej realny, nawet nie jakiś optymistyczny. Podkreślam, że nie mówię, że w tym sezonie tak by było (gdybyśmy awansowali oczywiście) tylko za dwa sezony, gdy będziemy lepiej rozstawieni w eliminacjach
No ja uważam że bilans 3-2-3 w LE dla każdego naszego klubu był by super na wyrost. Bilans realny to jest to 1-1-6, jak się dobrze forma ułoży i losowanie rywali to 2-2-4. Trudno zakładać że będziemy pokonywać wszystkich rywali na zbliżonym do nas poziomie, nie przegrywać z żadnym, i jeszcze wygrywać z trochę lepszymi i remisować z wyraźnie lepszymi. W LE dla każdego naszego klubu to byłaby walka o 24 miejsce raczej z niewielką szansą sukcesu. Zobaczymy za rok zresztą, mam nadzieję że komuś się uda awansować z naszych, to zobaczymy jak wypadną z lepszymi rywalami.
To wszystko trochę takie pisanie patykiem po piasku, ale co tam, nie znam się, to się wypowiem.
Zgadzam się, że w LM 1-1-6 to taki bilans „wyjściowy”. Czyli w tym sezonie mistrz Polski mógłby taki wynik osiągnąć. Myślę, że przy dobrym losowaniu za rok, czy dwa bilans 2-2-4 też jest w zasięgu. Przeciętnie myślę, że 1-2-5, albo 2-1-5 to taki wynik do osiągnięcia. Pytanie, co jeśli mistrz Polski będzie pewny gry w LM i będzie mieć „wolne” w lipcu i sierpniu, a będzie mógł dokonać spokojnie transferów za 20M€? Czy uda się wzmocnić zespół na tyle, żeby walczyć o coś więcej niż 6-7 punktów ligowych? Moim zdaniem tak, ale awans do 1/16 to na pewno w pierwszym, drugim sezonie byłby sukcesem. Nie ukrywajmy, zespoły grające w LM daleko odjechały Polsce i nie da się tego nadrobić w 2-3 lata.
A co do LE, to moim zdaniem polskie drużyny mogą zdobywać 12-14 punktów ligowych. Rok temu tyle osiągnęła na przykład FCSB, a wydaje mi się, że Rumuni nie odbiegają specjalnie od naszych klubów. Nawet przeciwnie.
Moim zdaniem w LE polskie kluby mogą uzyskiwać bilans na poziomie 4-1-3, czy 3-3-2 i grać na poziomie 1/8 finału. Przy lepszym losowaniu może być lepiej, przy gorszym gorzej (wielka myśl Patronusa), ale przeciętnie polski zespół gdzieś tam powinien meldować się w top16.
Jestem bardzo ciekawy co polskie kluby pokażą w pucharach tej jesieni. To będzie mocna weryfikacja i albo tacy „niepoprawni optymiści” jak ja, zostaną sprowadzeni na ziemię, albo „pesymistycznym denialistom” zostaną pozamykane… buzie.
🙂
FCSB miało 14 pkt, Ajax 13, FC Porto 11, Slavia 5 a Nice 3 pkt. Więc pewnie każdy nasz klub zrobiłby LE 14 pkt. Jest na to 10% szans, wszyscy byśmy chcieli żeby nasze zespoły w LE tak punktowały ale oczekiwanie czy spodziewanie się takich wyników to nie jest racjonalne podejście. Może polski zespół zrobiłby w LE 14 pkt a może 3 pkt. Moim zdaniem 8 pkt to byłby dobry wynik. 10 punktów przy dobrym bilansie dawało top24 i zdecydowanie nie bylibyśmy tu faworytami.
14 punktów zrobili Rangers, Bodo/Glimt, Anderlecht i Bukareszt. Po 13 punktów Ajax, Sociedad i Galata, a po 12 Roma, Viktoria i Ferencvaros. I jeszcze po 11 Porto, AZ, Midtjylland i Royale Union.
Uważam, że 11-14 punktów (3-2-3 – 4-2-2) to bilans jak najbardziej do zrobienia przez polskie kluby. W sumie mniej-więcej tyle punktów co w LK, ale są dodatkowe dwa mecze. Oczywiście nie twierdzę, że to wynik do zrobienia „na luzaku”. (Dla porównania: uważam, że każdy polski zespół powinien znaleźć się „na luzaku” w top24 LK.) Ale że to wynik jak najbardziej w zasięgu. I awans do 1/8. Może za rok będzie okazja przekonać się o tym „na własnej kurze”.
Patronusie, piszesz o LE:
'Uważam, że 11-14 punktów (3-2-3 – 4-2-2) to bilans jak najbardziej do zrobienia przez polskie kluby’
Zgadzam się z tym że to jest do zrobienia, jest to możliwe, ALE mało prawdopodobne. Dawałbym optymistycznie 20% dowolnemu naszemu klubowi na taki wynik. Jest to możliwe moim zdaniem ale to są bardzo optymistyczne prognozy.
Legia w LM też miała mieć bilans 0-0-6, a jak było? Pamiętamy
1-1-4, ale o bilansie bramkowym lepiej nie mówić.
Każdy sezon jest inny, a co dopiero mowić o meczach sprzed 2, 3 czy 5 lat. Dziś jest 4 rocznica wygranej Legii w Moskwie w ramach LE. Bywało, że polskie kluby miały lepsze wyniki niż się spodziewano. Bywało też odwrotnie. Tak było, jest i będzie. Rok temu PSG i ManC długo nie były pewne wyjścia z fazy ligowej LM.
W każdym razie gdyby „dziś” mistrz Polski miał grać w LM, to oczekiwałbym wyniku ligowego na poziomie 4-7 punktów (czyli 3-5 punktów rankingowych). Ale za rok, czy dwa lata te oczekiwania mogą być wyższe.
To co mnie najbardziej martwi, to kto się zakwalifikuje do europejskich pucharów…
Legia, Jagiellonia, Lech, Widzew, Pogoń
Oby przynajmniej 3 z 4 klubów z tego sezonu
Nie znam się, ale coś mam wrażenie, że o 5 miejsc w pucharach walczyć będzie obecna czwórka pucharowiczów plus Cracovia, Górnik, Widzew i Pogoń. Przynajmniej wydaje się, że te drużyny mają takie ambicje.
Wisła Płock i Korona? Obecna pozycja ligowa mogłaby na to wskazywać. Jest takie powiedzenie „тише едешь, дальше будешь”, co się przekłada dosłownie na „cicho jedziesz, dalej będziesz”. I chyba tak właśnie działają w tych klubach: nie robimy hałasu, zbieramy punkty i udajemy, że interesuje nas środek tabeli. Co z tego wyjdzie?
W tabeli za obecny rok prowadzi Lech (22 mecze, 42 punkty), przed Koroną i Pogonią (24/41). Dalej są Jaga (22/39) i Raków (21/39). Zatem mistrzowie Polski, mimo porażki w piątek, nadal są najlepszym zespołem 2025 roku.
W tym momencie przewidywania ligowej czołówki są takim samym wróżeniem z fusów jak ilość punktów Polski w rankingu 🙂
Widząc powyższe przedstawię swój punkt widzenia odnośnie pozostałych federacji i moje typowania wyników
Czechy:
Slavia Praga – faza ligowa LM:
Bodø/Glimt (d) x, Inter (w) P , Atalanta (w) P , Arsenal (d) P , Athletic (d) x , Tottenham (w) P , Barcelona (d) P , PSG (w) P – 0/2/6 – mniej więcej 2 pkt maks 4 w LE czyli
Viktoria Pilzno – faza ligowa LE :
Ferencváros P , Malmö W , Roma P, Fenerbahçe x , Freiburg x , Panathinaikos P , Porto P , Basel x, – 1/3/4 – 6 pkt maks 8 pkt w LE
Sigma Ołomuniec – faza ligowa LK
Fiorentina P , Raków x , Noah W , Celje x , Lincoln W , Lech P – 2/2/2 – 8 – 9 pkt będzie styku styku na awans do top24
Sparta Praga – faza ligowa LK
Shamrock Rovers W , Rijeka x, Raków x, Legia P , Craiova x, Aberdeen W – 2/3/1 – 9 pkt styku styku na awans top 24
Jak widać Czesi w mojej ocenie w fazie grupowej na 28 meczy raczej uzyskają bilans 5/10/13 – jeżeli chodzi o fazę grupową da im to 20/5 = 4 pkt do rankingu.
Co widać z powyższego? Mianowicie to, że jeśli chcemy marzyć o wyprzedzeniu Czechów musimy zabrać im punkty. W tej chwili licząc bez premii mamy 4,4 pkt czyli upraszczając jakieś 10 zwycięstw różnicy do nich. 4 wygrane schodzimy do 6 zwycięstw różnicy. jak będziemy przegrywać to
1. Liczba zwycięstw do nich może wzrośnąć od 11-14
2. Ilośc meczy gdzie możemy nadrabiać zmaleje o 4
3. Zwiększymy im BARDZO szanse na awans do top24 dla Sigmy i Sparty
4. Zmniejszymy sobie BARDZO szanse na awans do top24 mowa o Rakowie w szczególności.
Jak dla mnie kluczowym będzie to czy w tych meczach nadrobimy, bez tego nie ma co marzyć.
I tak szanse na dogonienie Czechów są realne, wygrane z Sigmą dwukrotnie i nawet ze Spartą to nie jest jakieś Sci-fi bo ci przeciwnicy niezależnie czy grają na wyjeździe czy nie są w zasięgu naszych klubów, a w przypadku kompletu zwycięstw z nimi zmniejszymy nasz dystans do nich do 6 zwycięstw.
Przy dwóch porażkach Sigmy z nami, moja prognoza dla niej to 7 pkt, w przypadku dwóch porażek Sparty prognoza punktowa Sparty to 8 pkt, taki scenariusz znacznie utrudni Sparcie i Sigmie awans do play-off co również jest kluczowe.
8-9 punktów w LK to spokojnie awans do 1/16. Ale moim zdaniem zbyt wysoko szacujesz wynik Sigmy. Z kolei ja znacznie wyżej cenię Viktorię i uważam, że ugrają więcej i awansują do fazy pucharowej. Również Sparta, myślę, że osiągnąc lepszy rezultat niż Sigma i będą w top16.
Mamy niecałe 4,5 punktu straty, to 9 wygranych, a nie 10. Różnica o 10% 🙂
W rywalizacji z Czechami dobre jest to, że nawet mając z nimi bilans 1-2-1 (co uważam za dość słaby), to i tak odrobimy 0.2 punkty straty.
Wydaje mi się, że bardzo prawdopodobny jest bilans z Czechami 2-1-1, a to oznacza 1,25 punktu dla nas i 0,6 dla Czechów, czyli odrobienie 0,65 punktu.
Tym niemniej w fazie ligowej najpierw (około 2 kolejki LK) przegonimy Norwegię, potem (około 4 kolejki LK) Grecję, a potem raczej nikogo nie przegonimy do końca roku…
…teoretycznie może się zdarzyc, że przeskoczymy Czechów dzieki bonusom za fazę ligową LK, ale oni będą miec jeszcze dwie kolejki w LE i LM oraz bonusy dla Viktorii (jestem przekonany, że pilznianie awansują do fazy pucharowej) i po zakończeniu fazy ligowej ich przewaga nad nami będzie wynosiła około 1 punktu.
Realnie patrząc, na poziomie 1/8 powinniśmy dogonić Czechów (niekoniecznie przegonić, możemy być z tyłu o ułamki punktów). Na poziomie 1/4 powinniśmy przegonić Czechów i dogonić Turków. Ale najpierw trzeba tam awansować.
Ogólnie to w poprzednim sezonie prawie całą fazę ligową byliśmy na 18 miejscu (dopiero chyba pod sam koniec wyprzedziliśmy Izrael). I dopiero w fazie pucharowej wbiliśmy na 15.
W tym sezonie będzie dużo ciekawiej – w fazie ligowej wyścig z Norwegią, potem wyścig z Grecją oraz pilnowanie dystansu do Czechów i Turków. I w fazie pucharowej próba ich dogonienia…
ok
9 zwycięstw
załóżmy, że i Sigma i Sparta i 4 polskie kluby wejdą do play off
mamy więc i czesi i my bedziemy mieć 32 mecze
na poziomie play off 28 meczów czechów to bedzie wciąż 5/10/13 – 4 pkt i dwa awanse play off LK
a polska powiedzmy na 24 M – 10/6/8
w play off tak jak mówisz będzie ich 4m vs nasze 8m być może nawet kolejne bezpośrednie mecze.
i znów zakładam
1/1/2 Czechy
3/2/3 Polska i 1 drużyna czechów dalej, nasze 2 drużyny
1/8 to ich 2m i 0/1/1 vs Nasze 4m 1/1/2 i kończą się nasze przygody
wychodzi :
Czesi Mają dawa awanse do play off do 1/8 kończąc tam swoje uczestnictwo w pucharach z bilanasem mniej więcej : 6/12/16 – czyli jakieś 24 pkt z samej gry – to daje 24/5 =4,8 pkt do rankingu z meczy
my : 14/9/13 czyli z gry jakieś 37 pkt – 9,25 pkt do rankingu
9,25 -4,8 = 4,45 – czyli styku styku z gry
Scenariusz w którym wszyscy odpadamy w 1/8 jest bardzo realny i racjonalny. Z tego też względu będę liczył na efekt skali z premii za awanse dla naszych drużyn.
Stąd podtrzymuje co napisałem, kluczowym jest by nie przegrać bezpośredniej rywalizacji z nimi i nawet to co wspomniałeś 1/2/1 jest akceptowalne, ale porażka 1/0/3 już raczej przekreśli nasze szanse.
Realnie patrząc jest opcja by efektem skali wyprzedzić czechów.
Dlatego tak jak mówię wygrane z Czechami są Absolutnie kluczowe.
1) No widzisz, że wychodzi „na żyletki”. A z tego co rozumiem nie policzyłeś punktów za wyjście z grupy. Za wyjście z grupy średnio jest 1,0625. Dla Czechów to 0,425, dla Polski 1,0625. No i awans do 1/8. Ich dwa to 0,2 punkty, nasze 4 to 0,5. To dodatkowe około 0,94 punktu dla nas. A do tego jeszcze Turcja, która ma 3 zespoły i będzie tracić dystans szybciej niż my.
2) „Scenariusz w którym wszyscy odpadamy w 1/8 jest bardzo realny i racjonalny.”.
Na 40% co najmniej jedna polska drużyna zagra w półfinale. Nie według Patronusa, nie według „bezpodstawnych statystyk Klimka”, tylko zagranicznych statystyków. Czy „realność i racjonalność” tezy, że „ani jedna polska drużyna nie zagra w ćwierćfinale” opierasz o jakiś konkret, czy o „czarne myśli polskiego kibica, pamiętającego Trnawy, Dudelanże i Szeryfy”?
Moim zdaniem polskie drużyny są silniejsze niż przed rokiem i jest ich dwa razy więcej niż przed rokiem, a wydaje się, że poziom czołówki LK jest w tym roku niższy niż rok temu. Skąd więc takie przekonanie, że żadna polska drużyna nie zagra w ćwiercfinale? Byłaby to obniżka poziomu względem ubiegłego roku, a chyba wszyscy zgadzają się z tym, że jednak nasz poziom jest wyższy, a na pewno nie niższy.
3) Zasadniczo tak – wygrywając z Czechami bezpośrednie starcia bardzo sobie pomożemy. 4-0-0 to marzenie, ale nawet 2-1-1 nie będzie złym wynikiem. ALE z drugiej strony chciałem przypomnieć, że rok temu Legia przegrała z Lugano, a jednak ostatecznie wyprzedziliśmy Szwajcarów. Zatem 1-0-3 będzie wynikiem złym, ale czy kluczowym to bym tego nie przesądzał. Nawet może się okazac, że po tym ligowym 1-0-3 w fazie 1/16 dojdzie do kolejnego polsko-czeskiego spotkania. I nawet robiąc w nim 1-0-1, ale awansując zwiększymy swoje szanse… Ale to już zagłębianie się w kalkulacje.
4) Żeby nie było zbyt kolorowo. Nie uwzględniłeś Viktorii. Moim zdaniem zespół z Pilzna namiesza w LE i dorzuci punkty do czeskiego koszyka.
zacznę od 3
Ten argument Lugano jest bardzo z d moim zdaniem, przez to że legia przegrała z Lugano napytaliśmy sobie bardzo dużo nerwów, bo potem wszystko szło bardzo na żyletki ze szwajcarami. Więc to nie wiem jaki jest argument, że pomimo tego ich przeskoczyliśmy. No cóż jeden czy dwa poszłyby lepiej dla Lugano i moglibyśmy być w innym miejscu. Gdybyśmy wygrali z nimi oni nie byliby w 1/8 tylko w play off i byłoby o wiele lżej ich wyprzedzić, a tak to powiem nawet że decydowały karne z Celje. To świadczy tylko o tym jak kluczowe są WŁAŚNIE takie mecze bezpośrednie.
2) No racjonalizm tych statystyków jest oparty na skali i obecnego powerrankingu. Ja opieram się na szerszym poglądzie i uwzględniam o TAK, wpadki ze słabeuszami i zawody z teorytecznie słabszymi przeciwnikami nawet z tego sezonu tj. Larnaka czy Dinamo City W.
Historycznie 'wieki’ temu dojechaliśmy kiedyś do półfinału, więc jakieś 40% szans na półfinał jednego klubu uznaję mocno zawyżone, gdyż dopiero co wjechaliśmy na poziom top15 teraz walczymy o top10 i jesteśmy uznanawani za w pewien sposób faworyta do półfinału. Trochę taki 'hype’ na polskie kluby, bo teraz coś pograli i robią wyniki (do power rankingu takie mecze z Chelsea się mocno liczą choć wszyscy wiemy jaki klimat dawała taka wygrana z Chelsea) a z tego konia można szybko spać patrzy -> Legia Hibernian.
4) Moim zdaniem namiesza na tyle co najwyżej że będzie maks delikatnie pod kreską, Freiburg, Roma, Panathinaikos, Fenerbache to są marki które są delikatnie nad Viktorią. A jeszcze fakt że z Rangersami dostali świadczy o ich mocno nierównej formie.
1) Specjalnie ich nie ujmowałem, gdyż chciałem pokazać jak same mecze będą miały wpływ na ranking ze szczególnym uwzględniem bezpośrednich meczy. Generalnie bronię twojej pozycji odnośnie Czechów z tym, że jako warunek konieczny uznaje wygranie czteromeczu z Czechami.
Turcji jeszcze nie przerabiam tak wnikliwie póki co, czekam na pierwsze 2-3 meczy.
Kolorowo już jest Patronus, wchodzimy realnie do gry o top10 i by było inaczej musiałbym mocno deprecjonować Polskie kluby przez np uważanie ich za underdoga w meczu z gibraltarską drużyną 🙂 co poniektórzy tutaj sugerują.
Co do Lugano, to kto tam wie, co by było? A może by grali w 1/16 i dorzucili dwie wygrane i… co byłoby, a nie jest to się nie dowiemy.
Wiosną było bardzo blisko jeśli chodzi o top15, teraz będzie bardzo blisko na miejscach 9-12. Liczę na to, że jednak obie polskie drużyny wygrają w Ołomuńcu. I że piłkarze z Pragi na Łazienkowskiej zostawią komplet punktów, a u siebie co najwyżej zremisują. Takie wyniki byłyby świetne. Ale nawet inne rozstrzygnięcia w fazie ligowej nie przekreślają naszych szans.
I ogólnie zgoda – każdy punkt może być ważny. Zarówno w temacie rankingu jak i temacie miejsca w końcowej klasyfikacji. Jeden punkt więcej może wywindować klub 5-6 pozycji wyżej!
Co do statystyków, to ja patrzę z innej strony. Otóż oni patrzą na to, co było, a nie uwzględniają obecnych zmian. A nie da się nie zauważyć rekordowego okienka transferowego w ESA. Dlatego mam wrażenie, że te przewidywania nieco zaniżają możliwości naszych klubów.
Co do szans, to pamiętaj, że mamy aż 4 zespoły, zatem szansa, że co najmniej jednemu się powiedzie jest spora. Zawsze też istnieje prawdopodobieństwo polskiego pojedynku na przykład w ćwierćfinale. Oczywiście dla każdego z polskich klubów to prawdopodobieństwo waha się w okolicach 9-13%, ale mamy 4 kluby, stąd sumarycznie to daje około 40%. Nie stawia nas to w roli faworyta do gry w półfinale, wciąż ciut ponad 60% jest za tym, że tam polskich ekip nie będzie, ale… no nie pamiętam gdzie znalazłem te prognozy, w każdym razie można napisać, że „jesteśmy faworytem do tego, żeby mieć minimum jedną drużynę w ćwierćfinale”.
Zobaczymy co ugrają Viktoria i Sparta. Oby nie namieszały za bardzo.
Tak czy inaczej, jako polski kibic cieszę się 24 meczami jesienią i niecierpliwie na nie czekam.
Krzysztof
To, że Lugano trafiło od razu do 1/8 to akurat było na naszą korzyść bo stracili okazję do nabicia punktów w 1/16.
W interesie polskich zespołów jest zgromadzenie jak największej liczby pkt i zakończenie fazy ligowej w top4 albo zajęcie miejsc 9-12 i 8 spotkań na wiosnę z zespołami z miejsc 21-24 (czyli teoretycznie najsłabszymi, które awansują z fazy ligowej). W samej 1/16 przy 4 zespołach pula możliwych do zdobycia punktów wynosi 5 pkt do rankingu federacyjnego. W 1/8 podobnie, ale tutaj nie wiadomo czy będziemy mieli wciąż 4 zespoły oraz oczywiście rywale będą silniejsi. Wg mnie właśnie 1/16 i 1/8 będą decydować o rywalizacji z Czechami.
Krzysztof
Przekładanie różnicy 4,5 na potrzebę 9 wygranych więcej jest nieprawidłowe.
Jeżeli Polska i Czechy wygrają 20 spotkań to Polska zanotuje 10 pkt rankingowych, natomiast Czechy tylko 8 pkt i pomimo takiej samej liczby wygranych spotkań różnica spada do 2,5 pkt czyli 5 wygranych.
Walka o top10 rozegra się na poziomie ok 48-49 pkt, w tej sytuacji Polska ma do ugrania jeszcze 13, w takiej sytuacji 2,6 pkt zostanie odrobione nad Czechami z tytułu dzielnika, pozostałe 2 pkt rzeczywiście trzeba uzyskać z 4 wygranych więcej.
To było uproszczenie bo
0 zwycięstw czechy – 9 polskich to jest 0 vs 4,5 pkt
1 czechów – 10 polskich jest 0.4 vs 5 pkt 4,6
2 – 11 to 0,8 vs 5,5 pkt = 4,7
3-12 4,8
4-13 4,9 różnicy
5-13 2 pkt vs 6,5 = 4,5 pkt
limes dla takiego problemu z poziomu matematycznego to 44 zwycięstwa, wtedy nie potrzebujemy żadnych zwycięstw i bedzie się liczyć jeden remis więcej 🙂
Dlatego mówię pewne uproszczenie 🙂
Tak się zgrywam, nie wchodźmy dalej w szczegóły.
Ja wiem że dobrze mieć marzenia ale co niektórych ponosi tu fantazja. Strata do Turcji wynosi 8 pkt a do Czech 5 pkt. Turcja ma 3 reprezentantów ale nie wierzę że ją dogonimy bo z pewnością Galata czy Fenerb będą robić jakieś pkt. U Czechów jestem przekonany że dobrze punktować będzie Pilzno i Sparta. Slavia i Sigma będą raczej zbierać bęcki. Patrząc na terminarz wszystkie nasze drużyny powinny się zakręcić w okolicy 10 pkt. Plan na ten sezon to znalezienie się w TOP 12. Śmieszą mnie fantazje o TOP 10 a tym bardziej TOP 9 no jak dla mnie nierealne.
To może rozpisz proszę ile punktów może zdobyć polska w tym sezonie i przy założeniu że będzie zdobywać średnia z tego i poprzedniego sezonu i rozpisz ile pkt zdobędą w tym sezonie Czechy i Turcja na podstawie ostatniego sezonu i powtórz to przez 3 kolejne sezony i pokaz jak może wyglądać tabela.
No mnie przekonał. Rzeczywiście Galata i Fenerb będą robić jakieś punkty, a u Czechów Pilzno i Sparta. No to już pozamiatane. 😉
@Kris
(we wszystkich wyliczeniach dla klubów podaję punkty w fazie ligowej i pucharowej)
Galata i Samsunspor nie zrobią wielu punktów. Fenerbahçe owszem może zrobić więcej. Przyjmijmy, że dwie pierwsze dorzucą do rankingu po 7 punktów (rok temu inny turecki zespół spoza topu, Basaksehir, zdobył 5 punktów, a dla Galaty w LM wydaje mi się, że 7 punktów, czyli 3 wygrane i remis to i tak niezły wynik) a Fenerb powtórzy wynik z ubiegłego sezonu w LE, czyli 14,25. Plus 7 + 7 i po podzieleniu przez 5 daje to 5,65 punktu. Turcja w sezonie więc zdobędzie (marne) 8,45 punktu i zakończy mając 49,25.
Slavia rok temu w LE ugrała 4 punkty, jakoś nie wyobrażam sobie, żeby w LM ugrała więcej, ale załóżmy 5. Sigma pewnie ugra tyle co Mlada, ale też dodajmy jej 1 punkt, czyli 5. Przyjmijmy, że Viktoria w LE powtórzy niezły sezon (15,25). Pozostaje Sparta. Trudno przewidzieć w jakiej będą formie, ale załóżmy, że w LK ugrają tyle ile Viktoria. Zatem 2×15,25 + 2×5 po podzieleniu przez 5 daje 8,1. To Czesi ugrają „swoje” 10,9 i sezon zakończą mając 48,4.
W takiej sytuacji, żeby dogonić (i przegonić) Czechów potrzebujemy 12,525 punktu, a w przypadku Turków będzie to 13,375 punktu. Piszesz, że „dla Ciebie to nierealne”. Ale rok temu Legia zdobyła 15,5, a Jagiellonia 18 punktów. Gdyby polskie kluby odpadły w 1/8, zdobyłyby odpowiednio 13 i 16,5 punktu.
Oto dorobek (faza ligowa plus pucharowa) klubów, które odpadły w 1/8 LK:
Vitoria 15,25
Lugano 14,25
Pafos 14,125
Panata 13
Cercle 12,75
Borac 11,125
Molde 9,75
Kopenhaga 9,375
Średnio wychodzi 12,9125, a nie licząc teoretycznych wyników Legii i Jagiellonii daje to 12,45.
Zakładając zatem ostrożny scenariusz, że cztery polskie drużyny odpadną w 1/8 finału widać wyraźnie, że walka o miejsca 9-11 będzie „na żyletki” i mogą decydować ułamki punktów. OCZYWIŚCIE wiem, może się zdarzyć tak, że któraś z ekip nie wejdzie do 1/8 (odpadnie w 1/16, bo nie widzę za bardzo przestrzeni na to, żeby jakiś polski klub nie znalazł się w top24). Ale moim zdaniem nawet jeśli w 1/8 będziemy mieć 3 kluby, to i tak jest ogromna szansa, że co najmniej jeden z nich wejdzie do 1/4 i „wyrówna” straty. A moim zdaniem dwa kluby w 1/4 to nie jest żaden nierealny scenariusz. Rok temu liczyliśmy na grę Legii w 1/8 i Jagiellonii w 1/16. Jakby rok temu ktoś powiedział, że będą dwa kluby w 1/4 to powiedzieliby „śmieszą mnie fantazje o top15, a dwa zespoły w ćwierćfinale to nierealne”.
Ty tak serio oczekujesz że zechce mi się wchodzić tak głęboko w te kalkulacje? 5 pkt rankingowych to 10 zwycięstw w fazie ligowej. Myślisz że my zrobimy 10 zwycięstw a w tym czasie Czesi wszystko przegrają? Pojedynek korespondencyjny możemy prowadzić z Grecją bo Norwegia i Dania nie mają szans (tego jestem pewien). Po fazach ligowych wszystko się wykrystalizuje a na obecną chwilę to wszystko jest wróżeniem z fusów.
Po prostu, gdy napisałem co musi się wydarzyć, żeby mieć 10te miejsce to poparlem to liczbami i założeniami.
Żeby mieć 10te miejsce, należy punktować regularnie na poziomie okolo 12pkt. I my teraz drugi sezon z rzędu będziemy tak punktować.
A Turcja nie.
Ponadto, przy założeniu, że Czesi powtórzą wynik sprzed roku, a my poprawimy swój i osiągniemy 14-15pkt, to Czechów wyprzedzimy, bo Czesi mieli 10pkt w zeszłym sezonie.
Nie mówię, że w tym sezonie będziemy mieć 10te miejsce, czy nawet, że będziemy o nie walczyć.
Mówię tylko, co musi się wydarzyć, żeby to miejsce zdobyć. Ale to nie jest powiedziane, że się wydarzy.
Tak samo 5 lat temu, jak byliśmy na 30stym miejscu pisałem o 15stym miejscu i też pisaliście, że bujam w obłokach, a ja tez pisałem że nie pisze ze zdobędziemy 15ste miejsce, tylko że jeśli będziemy powtarzać przez 5 lat wyniki Lecha (tego Lecha co na Benfikę wystawiał rezerwowy skład w LE, żeby ratować ligę) to będziemy w okolicach 15stego miejsca, bo tyle wtedy mniej więcej trzeba było punktów zdobywać, żeby koło tego 15stego miejsca być.
Ciekawostak:
Przed sezonem Legii w LM, mieliśmy dwie ekipy w LE – Lecha i Legię. Obie zajęły 4 miejsce w swoich grupach. Ale gdybyśmy przez 5 lat powtarzali taki wynik (przecież bardzo słaby!), to byśmy kręcili się koło top15.
Tak, w poprzednim komentarzu się zagalopowałem. 4pkt z sezonu Lecha w LE wystarczyłoby do około 20stego miejsca, a 15ste miejsce to średnia ponad 5.5 pkt za sezon
Przed LKE było tak:
miejsca 7-10 to 7-8 punktów co sezon.
miejsca 11-13 to 6-6,5 punktu co sezon.
miejsca 14-20 to 5,2-5,5 punktu co sezon.
Tak to wyglądało, że 0,3 punktu więcej lub mniej przez 5 lat mogło dać 14 miejsce, lub zepchnąć na 20!
Od teraz wydaje się, że:
16 punktów to miejsca 6-8,
12 punktów to miejsca 9-12
10,5 punktu to miejsca 13-15
9,5 punktu to miejsca 16-18
Ale mamy za sobą dopiero jeden sezon z fazami ligowymi, więc to tylko „wstępne szacunki”.
@Kris
Nie robiłem głębokich kalkulacji, tylko proste założenie. Ogólnie to mam wrażenie, że gdy liczby nie zgadzają się z Twoją tezą, to udajesz, że ich nie ma. A sam zawyżasz wskaźniki.
Oto kilka argumentów bez „głębokich kalkulacji”.
1) Różnica to 4,425 punktu, czyli 8,85 zwycięstwa, a nie 10 zwycięstw.
2) Nie musimy nadrabiać strat w fazie ligowej, jest do tego jeszcze faza pucharowa.
3) Opieranie się na wynikach różnych drużyn z ubiegłego sezonu nie jest wróżeniem z fusów.
4) Polska ma 4 kluby w LK z dzielnikiem 4. Czesi mają 1 klub w LM, 1 w LE i 2 w LK, z dzielnikiem 5. W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że oni będą punktowac z mocą 60% (Sigma w LK i Slavia w LM zdobędą w sumie pewnie tyle punktów ile jeden polski klub).
5) Polska będzie mieć prawdopodobnie 4 kluby w fazie pucharowej, w przypadku Czechów będą to raczej 2 kluby.
6) Oprócz wygranych są też bonusy po fazie ligowej.
Poniekąd zgoda, że „Po fazach ligowych wszystko się wykrystalizuje”, ale… nie do końca. Jeśli okaże się, że Polska ma 2 punkty straty do Czechów i 4 drużyny w fazie pucharowej, a Czesi tylko jedną, to chyba faktycznie będziemy mieć „autostradę”. Gdy Polska będzie mieć 4 punkty straty i 3 drużyny w fazie pucharowej, a Czesi również 3, to wtedy raczej będzie „pozamiatane”.
Ale może być tak, że Polska będzie mieć 2,5 punktu straty i 4 zespoły w fazie pucharowej, a Czesi 3 drużyny w fazie pucharowej. I wtedy nadal odrabianie strat będzie „wróżeniem z fusów”.
PS. Ad. 4) Do Turcji strata jest większa, ale oni mają tylko 3 ekipy. można więc napisać, że punktują z mocą 50% (myślę, że Samsunspor w LK i Galata w LM zdobędą tyle punktów, co półtora polskiego klubu).
PS2. Ja tu nie zakładam żadnych optymistycznych scenariuszy typu 3 polskie zespoły w 1/4, choć moim zdaniem jest to całkiem realne. Według prognoz, na 40% co najmniej jedna polska drużyna zagra w półfinale – to nie moje wymysły, tylko wyliczenia statystyków. Ale staram się ostrożnie podchodzić do tematu i jednak nie zakładać wielkich ćwierćfinałowych sukcesów.
No I jeszcze dodam do postu Patronusa, że nawet jeśli w tym sezonie nie uda się przegonić Czechów i Turcji, to w kolejnym odpada im 2pkt więcej niż nam, wiec analogicznie, jeśli do Czechów odrobimy w tym sezonie 3pkt, a do Turków (mających tylko 3 druzyny i dzielnik przez 5) 5, to na starcie kolejnego sezonu będziemy na przed tymi krajami.
No mam wrażenie że ciebie na punkcie tego rankingu to ponosi zdrowo 😁 śmiem twierdzić że jesteś maniakiem na tym punkcie oczywiście bez urazy, ja na spokojnie będę śledził wyniki i z lekkim dystansem podchodził do tematu, oczywiście marzę o 24 zwycięstwach w lidze konferencji w fazie ligowej 💪bo wtedy to już na ponad 90% będziemy w top 10 ( nie wiem jak wyliczyłem procenty 😁😁😁
@Kris
Ranking UEFA śledzę od lat 90. I dopiero z 50. na karku doczekałem się momentu, gdy to śledzenie wiąże się z prawdziwymi emocjami dla polskiego kibica.
Bilansem 24-0-0 to 16,125 punktu za samą fazę ligową. Mielibyśmy po niej 52 punkty na koncie i bylibyśmy na 9 miejscu, z 4 zespołami w 1/8. Ale o takim rozwiązaniu smiało można napisać, że jest nierealne.
Moim zdaniem optymistyczne jest uzyskanie bilansu 14-5-5. Myślę, że możliwe, ale z pewnością trudne do uzyskania.
Po cichu liczę na 12-6-6. Ale pewnie nawet 11-7-6 nie będzie złym wynikiem.
Ja tam trzymam kciuki, żebyśmy ten sezon skończyli na 11. lub12. miejscu. Wtedy jedyna różnica w stosunku do miejsca 10. to brak automatycznej kwalifikacji naszego „miszcza” do fazy ligowej LM. A właśnie o to chodzi, żeby nas „miszcz” udowodnił wszystkim, że na tą LM zasługuje!! Zbierzmy jedynie odpowiednią liczbę punktów, aby być blisko TOP10 i kolejny sezon możemy już atakować dalej.
Top12 to już prawie mamy (w tej rywalizacji Duńczycy i Norwegowie raczej bez szans z nami)
Jeśli chodzi o top10 to w tym sezonie powinno być łatwiej niż w przyszłym. Teraz mamy zapewnione 24 spotkania w fazie ligowej w najłatwiejszych rozgrywkach przez czołowe polskie zespoły.
W przyszłym roku nie wiemy kto nas będzie reprezentował, nie wiemy ile klubów przejdzie eliminacje oraz nie wiemy w jakich rozgrywkach przyjdzie im grać (natomiast wątpliwe jest wprowadzenie 100% zespołów to najłatwiejszych rozgrywek). Nie można też wykluczyć, że rywale wprowadza 100% swoich zespołów. Teraz albo przysłowiowe nigdy.
Nie zgadzam się. Raczej „teraz, albo za rok, albo za 2 lata” jeśli będziemy punktować na poziomie 12 pkt za sezon
W tym problem, że za rok może być trudniej o te 12pkt niż w tym roku o 18 pkt.
Analizując nasze szanse na top10 w tym sezonie opieramy się na założeniu, że Czesi mając 1 klub w LM, 1 w LE, 2 w LK nie uzbierają 12 pkt za ten sezon. Przy czym Czesi w odróżnieniu od nas mieli w tym roku gwarancję 2 miejsc w fazie ligowej, my za rok nie będziemy mieć żadnego miejsca zagwarantowanego w fazie ligowej
Zgoda, że za rok będzie trudniej o punkty niż obecnie. Ale bez przesady.
Żeby zdobyć w tym sezonie 18 punktów to wszystkie polskie kluby musiałyby zdobyć średnio po 18.
Żeby zdobyć w przyszłym sezonie 12 punktów, polskie kluby będą musiały zdobyć średnio po 12.
Przyjmując, że w przyszłym sezonie jeden nasz klub zdobędzie 13 (awans do LMm bonus i 4 punkty w fazie ligowej), drugi 15 (awans i gra w LE), trzeci 17 (gra w LK), a czwarty 12 (słaba gra w LK), to wystarczy, że ten piąty przyniesie 3 punkty z kwalifikacji.
W tym roku tez nie mielismy nic zagwarantowanego, ale mielismy 2 podporki (w sesnie Lech 2 I Legia 1).
W przyszlym bedziemy miec tych podpórek więcej.
MP, v-MP i PP.
Plus nasze rozstawienia klubowe też ułatwia nam nieco drogę.
3 zespoły w fazach ligowych to wynik bardzo realny i przy dzielniku „5” do powtórzenia jest wynik 12pkt z poprzedniego sezonu.
No i tutaj głównym elementem ryzyka jest sama Ekstraklasa, bo jak obecni pucharowicze, nie zajmą miejsc promujących ich do kolejnego sezonu pucharów, to istnieje duże ryzyko, że z balonika ujdzie nieco powietrza. Natomiast jeśli cała czwórka zagra w pucharach za rok, to istnieje duża szansa (większa niż na początku tego sezonu) że wprowadzimy 4, albo nawet 5 drużyn.
No i jeśli nadrobimy w tym sezonie 3pkt do Czechów i 5 do Turcji, to zaczniemy kolejny sezon na 9tym miejscu, bo więcej punktów tym drużyna odpada
Podsumowując: to wszystko od ekstraklasy teraz zależy i należy trzymać kciuki, żeby chociaż 3 z 4 drużyn obecnych w pucharach w tym sezonie zajęły miejsca top4 i/lub pp
Patronus, Też Wojtek
Różnica pomiędzy tym a przyszłym sezonem jest taka, że w tym już mamy wszystko ładnie ustawione, komplet zespołów w fazie ligowej, natomiast w przyszłym roku nie wiemy nawet kto nas będzie reprezentował, ile zespołów przejdzie eliminacje, dochodzi też kwestia losowości (warto przypomnieć, że w tym sezonie Legia pomimo wysokiego rankingu i tzw. podpórki na 5 minut przed końcem rewanżu była poza fazą ligową).
Trzeba walczyć o top10 na maksa w tym sezonie, nie odkładać niczego na później by nie skończyć jak w sezonie Wisły z Valeranga, gdzie jeden zawalony sezon pozbawił nas top15 na długie 20 lat
Oczywiście, że trzeba walczyć o maksa w tym sezonie i wykorzystać szansę, którą sami sobie stworzyliśmy.
Natomiast porównujmy jabłka do jabłek i gruszki do gruszek.
Czyli przyszły sezon z sytuacja jaka była na początku tego sezonu.
I w przyszłym sezonie, jeśli nasza galowa czwórka będzie grala w pucharach, to sytuacja będzie lepsza niż w tym sezonie.
@Kuba
Zajęcie w tym sezonie miejsca 11-12 przez Polskę to żadna sztuka. Jakaś mega-katastrofa musiałaby się wydarzyć, żebyśmy skończyli sezon poza top12.
Czy trzymasz kciuki, żebyśmy grali przeciętnie i pozbawili się szans na top10 w tym sezonie?
@Adam L
Na starcie kolejnego sezonu Turkom i Czechom odpada po 6,7, a Polsce 4,625, zatem znów „dostaniemy za darmo” ciut ponad 2 punkty. Więc nawet jeśli w tym sezonie nie uda się wejść do top10, to za rok będziemy mieć na starcie bardzo korzystną sytuację. Powinniśmy być przed Czechami, a może nawet przed Turkami (w takich ostrożnych-pechowych wariantach, ten sezon skończymy poniżej pół punktu za Czechami i poniżej półtora punktu za Turcją).
Ale oczywiście – nie wiadomo jakie zespoły będa nas reprezentować za rok, a awans wszystkich drużyn do fazy ligowej to też nie takie hip-hop.
Tym niemniej, kolejne 3 sezony to raczej pozycja Polski w 9-12 niż 11-15.
Trzymam kciuki, żeby było 11. miejsce z 0,01 pkt straty do TOP10. Wtedy kolejny rok zaczniemy prawdopodobnie na 10. miejscu i walczymy dalej. Chodzi mi o to, że przystanek na tym 11/12. miejscu byłby z jednej strony dobrym punktem do atakowania wyższych lokat, z drugiej mielibyśmy jeden sezon, gdzie mistrz ESA musi zdobyć LM i wtedy, mam nadzieję, się do niej dostaje.
Na starcie nowego sezonu odrobimy ponad 2 punkty do Czechów i Turków, więc jeśli skończymy sezon tuż za nimi, to nowy zaczniemy od 9 miejsca.
@Kuba, nie róbmy żadnych przystanków, jak idzie, to trzeba to wykorzystywać. W LM mistrz Polski będzie miał wystarczająco dużo okazji do udowodnienia, że na tą LM zasłużył. Nie daj boże w play-off znów polegnie, to po raz kolejny makontenctwo wylezie z kątów i spod mioteł 🙂
Kuba, myślę, że inaczej do sezonu przygotowuje się klub, który ma w budżecie pewne 12M€ i bardzo ważny mecz pod koniec sierpnia, a inaczej klub, który ma pewne 30M€ i pucharowe mecze zaczynające się w połowie września.
Jeszcze nigdy w historii nie mieliśmy polskiego klubu mającego pewność gry w LM. Nie czekajmy z tym o rok dłużej.
OK, przekonaliście mnie. 😉
Tak myślę, że te top12 nie jest zagrożone, jeśli chodzi o wyższe miejsca (9-11) to jak najbardziej w zasięgu.
Ale się rozpisujesz Patronus, lubię optymistyczne podejście i oby się spełniło ale zgadzam się z realistami ostrożniej oceniającymi rzeczywistość. Moim zdaniem LK w poprzednim sezonie była rewelacyjna w wykonaniu naszych drużyn. Były zwycięstwa w faworytami w fazie ligowej (Kopenhaga, Betis) i pucharowej (Cercle ale też punktu zdobyte na Betisie i Czelsi), były zwycięstwa i porażki z drużynami podobnymi do naszych i były zwycięstwa że słabszymi. Nie było żadnych porażek w meczach gdzie byliśmy zdecydowanym faworytem. Bilans niespodzianek pozytywnych i negatywnych był zdecydowanie korzystny. I stąd mój wniosek że nie zawsze tak będzie, trzeba być przygotowanych na pokonanie Rayo Vallecano i na porażkę z Noah lub Kups. Silniejszym od nas zdarzają się negatywne niespodzianki.
Dlatego Twoje prognozy dla mnie są gdzieś pomiędzy optymizmem a super optymizmem. No i to jest spoko, widzę też drugą stronę, że może być wariant na prawdę pesymistyczny ale nie ma co się martwić na zapas.
Porażka Legii z Lugano u siebie to typowa wpadka. Z Djurgardeens to jakaś kpina, najpierw puszczenie meczu w dymie, a potem tłumaczenie, że „VAR nie widział czy padł gol dla Legii, bo byl dym”. Porażka w Molde to też wpadka, patrząc na to co robiło Molde w fazie ligowej oraz jak spisuje się ostatnio w lidze. Z przeciętniakiem ligi norweskiej Legia powinna wygrac obydwa mecze.
Jagiellonia przegrała z Mladą, dla której było to jedno z dwóch zwycięstw (co ciekawe, w Boleslaviu przegrał też… Betis). W Celje Jaga zremisowała 3:3 ale kto oglądał mecz ten wie, że to raczej dwa punkty stracone przez Jagę niż wyrwany punkt na trudnym terenie.
Moim zdaniem bilans „zysków i strat” wyszedł na zero. W fazie ligowej takie 4-0-2 lub 3-2-1 to „norma” dla polskich ekip?
Właśnie napisałem komentarz, w którym podliczyłem punkty zdobyte przez ekipy odpadające pół roku temu w 1/8LK oraz ile tych punktów miałyby Legia i Jaga, gdyby jednak odpadły z Molde i Cercle po karnych. Średnia takich punktów to 12,5-13. Biorąc pod uwagę zarówno Vitorię jak i słabiutką Kopenhagę.
Ja opieram się na tym, że polskie drużyny średnio ugrają tyle ile w poprzednim sezonie średnio ugrały zespoły odpadające w 1/8. Ktoś może odpaść wcześniej, ktoś później, ale „punktem wyjścia” dla mnie jest 12,5-13 punktów dodanych do rankingu w fazie ligowej i pucharowej. I ten średni punkt wyjścia pokazuje, że różnica między miejscami 9-11 może być poniżej 1 punktu.
Zgadzam się że jeśli nasze ekipy zagrają dobrze/bardzo dobrze, a Czesi, Turcy i Grecy zagrają przeciętnie, a co najwyżej dobrze to łykniemy Greków i będzie bój zacięty o miejsca 9-11 =)
Jeśli nasi zagrają dobrze/bardzo dobrze, a przeciwnicy przeciętnie, to na luzaku zajmiemy 9. miejsce. Ale trzeba być ostrożnym realistą i zakładać, że wszyscy zagrają przeciętnie i w efekcie będzie „na żyletki”. I wygra ten, kto zagra „przeciętnie+”.
Też uważam, że niezły wariat z tego Petronusa 🙂 Ale widzę dużo logiki w jego komentarzach. Optymizm, zwłaszcza w tym sezonie jest uzasadniony. Teraz po wejściu kompletu naszych drużyn do LK, zejdzie z nich ten eliminacyjny stres i może zaczną swobodniej grać i lepiej punktować.
W kwestii 10tego (i wyżej) miejsca kluczowe są ten i kolejny sezon.
W obu przypadkach należy punktować lepiej, niż w sezonie z ćwierćfinałem Lecha (biorąc pod uwagę inflację punktowa).
A to dlatego, że o ile w przyszłym sezonie łatwo łykniemy też Grecję, bo im odpada dużo lepszy sezon niż nasz, to w kolejnym im odpada ekstremalnie słaby rok a nam jeden z lepszych.
BTW. Czy ktoś obliczył ile wynosi suma punktów zdobytych przez wszystkie Kraje w sezonie 24/25 vs sezon 23/24 i 22/23?
Tak upraszczając obliczenia, to żeby mieć 10te miejsce, trzeba zdobywać co sezon 11-12 pkt i to mniej więcej jest wynik na poziomie sezonu z Lechem w ćwierćfinale
I generalnie Turcja i Czechy punktowały na takim poziomie przed inflacja punktową, natomiast ostatni sezon w przypadku obu krajów był słabszy i zdobyły tylko 10pkt.
Ciekawy będzie ten sezon, ale jednak żeby 10te miejsce było, to trzeba 14-15 pkt zdobyć
Tak, Czesi i Turcy zaliczyli słaby sezon. I nie zanosi się na jakąś wielką poprawę w tym roku.
Grecy na starcie kolejnego sezonu stracą do nas ponad 3 punkty, ale w kolejnym roku to my stracimy do nich 5,5. Dlatego nie wykreślam ich z grona 9-12. Za to w jeszcze kolejnym znów oni stracą do nas prawie 5 punktów.
W obecnym sezonie 14-15 punktów może dać 9-10 miejsce „na żyletki”. Ale jeśli jedna nasza drużyna zagra przyzwoicie, dwie dobrze, a czwarta wybitnie, możemy nabić nawet 16-18 punktów. Oczywiście Czesi i Turcy (i Grecy) tak samo.
Ciekawe, czy w fazie ligowej trafi nam się kolejka za 2 punkty 🙂
Dlaczego uważasz, że Czechom „nie zanosi się” na lepszy sezon?
Podpinam się do pytania.
Wg mnie, w tym sezonie Czesi są w stanie punktować na swoim poziomie 12pkt.
Gorsza sytuacje mają Turcy, ale tutaj trzeba mieć na uwadze, że sytuacja szybko się może zmienić, bo jak Turcja będzie słabo się spisywać w pucharach, to liry zostaną do gara dosypane.
Co prawda z każdym rokiem potrzeba ich coraz więcej, jednak to wciąż kropla w morzu biorąc pod uwagę wielkość Tureckiej gospodarki i budżetu tego kraju.
W każdym razie już abstrahując od tych krajów, jeśli chcemy mieć to 10te miejsce asap, to ponad 14 pkt musimy zdobyć, a w dłuższym przedziale czasowym- 12pkt to jest minimum.
I w sumie z której strony by nie patrzeć, to nieźle to wygląda bo 12pkt wydają się jak najbardziej osiagalne
Zacytuję fragment mojego innego komentarza:
————
Slavia rok temu w LE ugrała 4 punkty, jakoś nie wyobrażam sobie, żeby w LM ugrała więcej, ale załóżmy 5. Sigma pewnie ugra tyle co Mlada, ale też dodajmy jej 1 punkt, czyli 5. Przyjmijmy, że Viktoria w LE powtórzy niezły sezon (15,25). Pozostaje Sparta. Trudno przewidzieć w jakiej będą formie, ale załóżmy, że w LK ugrają tyle ile Viktoria. Zatem 2×15,25 + 2×5 po podzieleniu przez 5 daje 8,1. To Czesi ugrają „swoje” 10,9
————
W sezonach 20/21-22/23 Czesi robili po około 6,7 punktu (+/- 0,1). Sezon, w którym zrobili 13,5 punktu to anomalia w ich przypadku, zespoły spoza „top3” są bardzo przeciętne (ot np. taka Mlada Boleslav, jedyne co ugrala rok temu to wygrane z Jagiellonią i Betisem 😉 ).
Myślę, że standardem dla Czechów będzie wynik na poziomie 10 +/- 1.
W przypadku Polski oczekuję standardu na poziomie 12,5 +/- 1.
Żeby podjąć równorzędną walkę o top10 z Czechami trzeba w tym sezonie celować w minimum17-18pkt czyli w 5-letnim rankingu zakręcić się w okolicy 48-49 punktów. Czesi rozpoczęli ten sezon z 37,5 pkt i ciężko zakładać żeby 10-11 pkt było poza ich zasięgiem, zwłaszcza, że Sparta Praga to spokojnie kandydat na ćwierćfinał LK.
Żeby podjąć walkę z Czechami to można sobie celować w cokolwiek, ale jak się nie wygra 4-meczu z Sigmą i Spartą przynajmniej 2-1-1 to nie ma szans na ich dogonienie. Wygrane i zabranie im punktów zwiększy nam szanse na wejście do top8(Raków), a im spadek po za top24(przynajmniej Sigmie).
Krzysztof
Do rozegrania mamy 24 mecze w fazie ligowej plus potencjalnie ok 16-20 na wiosnę. Pojedyncze spotkania nie muszą niczego przesadzać. W zeszłym sezonie wyprzedziliśmy Szwajcarów pomimo wyeliminowania Śląska przez St Gallen oraz porażki Legii z Lugano. Trochę z innych przykładów Lech ugrał 1 pkt z Rakowem a i tak został MP.
W sytuacji gdy mamy do rozegrania ponad 40 spotkań i Czechy podobną liczbę nie przeceniałbym wpływu bezpośrednich spotkań (chyba, że będzie to komplet wygranych albo przebranych, ale skrajne sytuacje)
Żeby wyprzedzić Czechów licząc bez premii potrzebujemy upraszczając 9 zwyciestw więcej niz Czesi. Jesli oni wygrają z nami rywalizację to będziesz potrzebował 10-11 w najgorszym przypadku 13 zwyciestw więcej niz czesi w pucharach a dodatkowo Czesi majac te punkty będą miec większe szanse na top24/top8. Dobrze, że lugano wspomniałeś bo bylo widać klarownie jak nam to utrudniło wyprzedzenie Szwajcarii, a wygrana z fc Kopenhagą utrudniło Duńczykom osiągnięcie czegokolwiek w LK.
Ja „wzionem” i Ci policzyłem: 1986, 1543 i 1541. A w 2021/22 1551 🙂
Żeby było jasne: po prostu wziąłem ranking krajowy w poszczególnych sezonach i pomnożyłem przez liczbę drużyn jakie brały udział – dla każdego kraju i je zsumowałem
PS Rosja miała ostatnio 0 drużyn, więc wyszło im 0pkt. – i dobrze, bo punktów nie zdobywała, choć miała ranking; w 2021/2022 Spartak nie zagrał z Lipskiem dwóch meczy – nie znam się ale chyba punktów za nie nie przydzielono – gdyby tak, to by jeszcze cztery oczka były.
Czyli ilość punktów „brutto” do wzięcia wzrosła o niecałe 30%.
Różnice między latami 21/22 i dwoma kolejnymi zapewne wynikały z punktów zdobywanych w eliminacjach – gdy zwycięzca zwalnia slot, to tych meczów jest mniej.
Ilość punktów „netto” jest bardziej zmienna, bo gdy zdobywa je np. Polska to przelicznik wynosi 0,25. a gdy federacja 8-drużynowa to 0,125.
A skoro wzrosła liczba drużyn z federacji z 4 drużynami, to można się spodziewać, że inflacja „netto” wyniesie około 35-40%.
Myślę, że taki sztandarowy przykład to federacja Portugalii, średnia przed LK to 11,5 a sezon z LK to 16,25. A takie Czechy czy Turcja, które zrobiły mniej punktów niż we wcześniejszych sezonach to ewidentnie są w plecy. Można się spodziewać, że w „starym” systemie zrobiłyby około 7-8 punktów.
Dla Czechów byłby to powrót do ich poziomu z lat 20/21-22/23, co jest dla nas dobrą informacją, bo można oczekiwać, że Czesi będą regularnie punktować na poziomie 10-11. Taki sezon jak 13,5 punktu z sezonu 23/24 raz na pięć lat może im wypaść, co może przełożyć się jednorazowo na 16-19 punktów. Zasadniczo jednak można założyć, że będą punktowac ze średnią 10-12 punktów na sezon.
W przypadku Turcji, poprzedni sezon był słabszy niż dwa wcześniejsze, co biorąc pod uwagę punktową inflację tym bardziej wskazuje jego słabość. Obecnie mają zaledwie 3 ekipy w grze, zatem można liczyć, że zapunktują na poziomie 9-11. Choć, podobnie jak w przypadku Czechów, normalnie powinni zdobywać 10-12 punktów.
Wyjątkowo słaby poprzedni sezon zanotowali Duńczycy. W obecnym zdecydowanie poprawią się (w samych eliminacjach zrobili 70% swojego dorobku z poprzedniego roku), Sądzę, że przekroczą 10 punktów i prawdopodobnie zajmą solidne 13 miejsce, przed Norwegią.
@Też Wojtek @arek
Ja policzyłem inaczej, zsumowałem po prostu wszystkie punkty zdobyte przez federacje.
Do sezonu 20/21 było to około 250 punktów (są drobne różnice +/- 2 punkty, w sumie nie wiem z czego wynikają)
sezony 21/22-23/24 to było ~300 punktów
24/25 – 380
Ej. Bo głupi jestem. Czemu Tobie i Hetmanowi wyszło identyczne 380 punktów a mnie 1986? Co ja policzyłem?
I czemu Wam wyszło 380 skoro Polska w sumie do krajowego zdobyła 47 pkt. za ubiegły sezon – a była dopiero piętnasta?
*) jedenasta powinno być – w 2024/25 na koniec
Mi wyszło: 250,103 302,153 303,9 300,533 379,891
Policzyliśmy to samo, tylko my nie mnożyliśmy przez ilość klubów, w sensie przykładowo dla Polski liczyliśmy 11,75 a nie 47.
Różnice wynikają z tego, że:
1) jest różna ilość meczów w eliminacjach (zależnie od ilości slotów zwolnionych przez zdobywców trofeów)
2) Gdy grają ze sobą federacje z różnymi dzielnikami, ilość punktów jest zależna od wyniku.
Przykładowo, mecz Legii z Chelsea:
Wygrana Anglików to 0,286 dla Anglii
Remis to 0,143 dla Anglii i 0,25 dla Polski = 0,393
Wygrana Legii to 0,5 dla Polski
„Czy ktoś obliczył ile wynosi suma punktów zdobytych przez wszystkie Kraje w sezonie 24/25 vs sezon 23/24 i 22/23?”
18/19 – 252
19/20 – 252
20/21 – 250
21/22 – 302
22/23 – 304
23/24 – 301
24/25 – 380
Moja ocena jest taka że atak na 9-10 miejsce w rankingu to jest turbo optymistyczna wersja – wiem że jest to możliwe, to był by niezły szturm na top10, w dwa sezony z 21 na 10 miejsce. Ale nastawiam się na 11/12 miejsce, zależy jak nam pójdzie i innym. Każdy kolejny sezon teraz będzie wyzwaniem. Rośnie szansa na naszych przedstawicieli wyżej niż LK (czyli o punkty będzie coraz trudniej), nie wiadomo też jakie drużyny nas będę reprezentować, ile z nich awansuje w ogóle do fazy ligowej i czy będą notować dobre wyniki. Czyli znowu, możemy gorzej punktować. Ważne będzie żeby nawet w przypadku słabszego sezonu utrzymać się w top12 a już przynajmniej w top14. Tak sobie teraz wyobrażam najbliższe lata, balansowanie na miejscach 9-14 bo wiadomo że nie każdy sezon będzie udany, inni też będą walczyć o swoje. I z biegiem lat oby nasze zespoły podnosiły swój poziom, żeby to się przesuwało to balansowanie na rejon 9-12. W top8 nie wierze niestety. Popatrzcie na to nasze zdziadziałe PZPN, prezesa który tylko czeka żeby się nachlać, i to nie jest kwestia zmiany prezesa bo całe środowisko takie jest i go wybiera. Nasi dziennikarze/komentatorzy zachwycają się walką a nie grą w piłkę, sędziowie premiują kopanie po kostkach a nie techniczne granie. Cała polska myśl szkoleniowa, która nie potrafi wytrenować młodych graczy na poziomie. Do tego polska mentalność wstydu i gen przegrywu, kto z naszych młodych graczy ma charakter lidera? Wydaje mi się że tu potrzeba ze 20 lat żeby to się zmieniło żebyśmy mogli realnie myśleć o top8.
Niemniej jestem bardzo podekscytowany tym sezon i walką o najlepszą pozycję w rankingu =).
No, ogólnie wygląda na to, że jeśli polskie zespoły pograją jak Legia i Jagiellonia rok temu to walka o 9-10 miejsce trwać będzie do wiosny. Moim zdaniem mamy szansę na lepsze wyniki niż te sprzed roku, ale tu wszystko może się zdarzyć.
Natomiast jeśli zagramy przeciętnie, to o 11-12 miejsce można być w miarę spokojnym.
To co jest istotne, to że te miejsca 9-12 to będzie „nasz rewir” przez następne 3 sezony, ze względu na historię rankingu, nawet jeśli nie zagramy w tym sezonie niczego wybitnego i zrobimy powiedzmy 15 punktów. Czyli przez 3 lata polskie kluby będą startować z wysokiego pułapu, z ogromnymi szansami lub pewnością gry w fazie ligowej.
I moim zdaniem polskie kluby (przynajmniej można odnieść takie wrażenie po ostatnim okienku transferowym) są gotowe na to, żeby w tym rewirze utrzymać się na dłużej. Optymalna wersja to wbicie się na 9 miejsce i zrobienie przewagi nad federacją z 10 miejsca. Pewność gry w LM dla mistrza, pewność minimum LE dla wicemistrza, oraz minimum LK dla zdobywcy pucharu będzie mieć konkretne przełożenie na budżety klubowe.
Zgadzam się co do tego, że na ten moment top8 to dla nas bardzo wysokie progi. Zarówno jeśli chodzi o matematykę i rankingowe punkty jak i patrząc na temat od strony sportowej. Portugalia, Belgia i Holandia to jednak zdecydowanie półka wyżej jeśli chodzi o możliwości transferowe, o szkolenie młodzieży itd. Są rzeczy, w których już doganiamy te federacje (jako całość, nie w temacie topowych klubów), takie jak rosnąca liczba widzów, wzrost wpływów ze sprzedaży klubowych gadżetów, zainteresowanie medialne, coraz lepsza infrastruktura, czy bogatsze kadry. Udane kolejne 2-3 pucharowe sezony pozwolą zrobić w tym temacie kolejne kroki do przodu.
Ale tematy głębsze takie jak szkolenie młodzieży wymagają więcej czasów. Nakładów finansowych, których efekty będą widoczne za 6-7 lat. To jest ogólnie trudny temat, choć i tak wydaje się, ze władze klubowe doskonale go rozumieją. Ale jeśli nawet w ciągu 2-3 lat ruszymy do przodu w tym obszarze, to efekty będą widoczne w perspektywie 10-letniej.
Co do awansu do czołowej 8, to może pojawić się szansa, jeśli federacjom z miejsc 6-8 powinie się noga i zanotują 2 słabe sezony. Ale to może być awans „z przypadku”, na jeden sezon. Wejście na dłużej na te pozycje to dużo dłuższa perspektywa. Na ten moment celem jest 9-12.
Ja pogon za Czechami widze tak:
– nasze kluby sa w stanie robic srednio bilans 2-1-1 co kolejke, co da nam +1,250 czyli w sumie +7,500 do rankingu za same mecze fazy ligowej
– dla Czechow zakladam ze beda robic sredni bilans 1-2-1 co kolejke, co da im +0,800, czyli 4,800 ale zaokraglam do 5,000 bo maja 4 mecze wiecej. Male zaokraglenie ale to dlatego ze beda to mecze w trudniejszych rozgrywkach.
Tym samym za mecze fazy ligowej nasza strata do Czechow wyniesie 1,925.
Ile mozna nam dodac punktow bonusowych za miejsca w tabeli koncowej?
Zaloze ze nikt z naszych jednak do TOP8 nie wejdze, ale tez ze nikt poza TOP16 nie wypadnie. Licze wiec dla nas miejsca 10, 12, 14 i 16. Co da nam w sumie 6,000 / 4 = 1,500 do rankingu krajowego.
Czesi?
Za Slavie juz jest dodane bo nie sadze ze zalapia sie do TOP24.
Viktoria bedzie gdzies w srodku stawki LE wiec +2,250.
Sparte wrzucam na 11 miejsce w LKE +1,75.
Sigmie wrzucam na koncowke TOP24, dokladnie 23 miejsce wiec +0,25.
W sumie da im to 4,250 / 4 = 0,850 do rankingu krajowego.
Tym samym za bonusy z tabeli nasza strata do Czechow stopnieje do 1,275.
Dalsze wyliczenia to jeszcze wieksze wrozenie z fusow. Niemniej widze to tak ze u nas 3/4 spokojnie przejda 1/16 LKE. U Czechow zas Sigma powinna poleciec od razu, Sparta grac dalej, Viktoria to dla mnie 50/50.
Nawet jednak to co powyzej powinno wystarczyc zebysmy sie z Czechami przed 1/8 mniej wiecej zrownali punktami. Z ta roznica ze dla nas zakladam 3 kluby w tej fazie a u sasiadow 2, z czego jeden w trudniejszych rozgrywkach.
Reasumujac, choc na dzis ta strata wydaje sie duza, to jesli rozbierzemy to na czynniki pierwsze i zalozymy brak turbo formy jak i mega wtop, z naszej i czeskiej strony, to powinnismy skonczyc sezon nad nimi. Odkryciem Ameryki nie bedzie, ze mega kluczowe moga byc starcia bezposrednie.
W Twojej analizie jest 50% szans, że Sigma w 1/16 trafi na polski zespół z 10 miejsca. 🙂
Ogólnie to jest tak jak napisałeś – przy przeciętnych wynikach (w sensie bez super topów i super flopów) na koniec sezonu zarówno z Czechami jak i Turkami będziemy bardzo blisko.
Patrząc na chłodno to 15. Miejsce to pułapka, której najlepiej unikać i przeskakiwać. 16. Na 14. i na odwrót (oby to.nie było już nigdy naszym udziałem) 😉
Można tak pomyśleć. Można też sprawdzić jak sobie radziła federacja startująca z 15 miejsca i okazuje się, że… zmiennie. A wiele zależy od tego jaki wynik federacja uzyskała w „sezonie pomiędzy” i ogólnie jaka była jej wcześniejsza historia. A wygląda to tak:
26/27: Polska (2 kluby w 1/4 LM, 1 klub wygrywa LE, 2 kluby w finale LK) 😉
25/26: Grecja. Olympiakos w LM dzięki współczynnikowi. Panathinaikos i PAOK w LE, AEK w LK. Aris odpadł z bilansem 0-1-1.
24/25: Czechy. 4 zespoły w fazie ligowej. Sparta awansuje do LM, bilans 1-1-6. Slavia odpada w q4 LM, w LE zajmuje 30 miejsce z bilansem 1-2-5. Viktoria wchodzi do LE, 16 miejsce i odpadnięcie w 1/8. Mlada wchodzi do LK i odpada z bilansem 2-0-4. Banik odpada w q z bilansem 3-0-1. Czesi wcześniejszy sezon skończyli na 10 miejscu, zatem nasza historia może potoczyć się tak jak naszych południowych sąsiadów. Dobra gra dała im nawet awans na 9 pozycję.
—–
Czas LKE:
23/24: Grecja. 4 zespoły w fazie grupowej. W LE Panathinaikos i AEK, odpadają z bilansem 1-1-4. Olympiakos z 3 miejsca spada do LK, gdzie potem pokonuje w finale Fiorentinę po golu w 116 minucie. PAOK w LK wygrywa swoją grupę, odpada w 1/4. Grecja startowała z niskiej pozycji, ale świetny sezon pozwolił jej wrócić do top15.
22/23: Cypr. 3 zespoły w fazie grupowej. Omonia w LE (6 porażek). Apollon w LK (2-1-3). AEK 3 miejsce w LE, odpadnięcie w 1/8. APOEL (3-2-1) oraz Aris (1-0-1) odpadły w eliminacjach. 23 miejsce w sezonie. Już na starcie Cypr był poza drugą dziesiątką, w której „zadomowił się” aż do poprzedniego sezonu.
21/22: Czechy. Trzy zespoły w fazie grupowej. Sparta 3 miejsce w LE, odpada w 1/16LK, Slavia 2. miejsce w LK, odpada w 1/4, Jablonec 3 miejsce w LK. W e. odpadły Viktoria 4-0-2 i Slovacko 1-0-1. 17 miejsce w sezonie. Przez kolejne sezony Czesi balansowali w okolicy 15-17 miejsca i w 23/24 wskoczyli od razu na 10.
—–
Przed LKE:
20/21: Chorwacja. 2 drużyny w grupie. Dinamo Zagrzeb wygrywa grupę LE, odpada w 1/4. Rijeka w LE (1-1-4). Pozostałe odpadają (ze względu na grypę rozgrywano po jednym meczu w eliminacjach): Hajduk 1-0-1, Lokomotiva 0-0-2 (dwa odpadnięcia), Osijek 0-0-1. Już na starcie tego sezonu Chorwacja była pod koniec drugiej dziesiątki i w następnych kręciła się wokół tej pozycji.
19/20: Grecja. Olympiakos w LM, 3 miejsce i odpadnięcie w 1/8 finału (sezon grypowy). Pozostałe drużyny odpadły: Atromitos, Aris, AEK z bilansem 2-1-1, PAOK 1-1-2. 19 miejsce w sezonie. Wypadnięcie poza 15. na dwa sezony.
18/19: Austria. Dwie drużyny w grupie LE: Salzburg (wygrana grupa z kompletem punktów, odpadnięcie w 1/8) i Rapid (1/16). W eliminacjach odpadły LASK 3-0-1, Admira 0-0-2 oraz dwukrotnie Sturm 0-0-4. Mimo to w kolejnych sezonach Austria utrzymywała się powyżej 13 miejsca, raz nawet skończyła na 8.
17/18: Rumunia. FCSB w LE (1/16). Astra 1-2-1, Constanta 1-0-3, Dinamo 0-1-1 i Univ. Craiova 0-0-2. 28 miejsce w sezonie. W kolejnych sezonach spadli na dno trzeciej dziesiątki.
16/17: Rumunia. 2 kluby w fazie grupowej – Astra (1/16) i Steaua. Dwa 0-1-1 w kwalifikacjach i jeden 0-0-2. 24 miejsce w sezonie. Utrzymali top15 na kolejny sezon.
Jeszcze kilka ataków dronowych wykonanych przez Rosję na nasz piękny kraj i nasze kluby będą musiały szukać sobie zastępczych stadionów po za granicami.
A wiesz, że tak sobie czasem myślę? Jest za dobrze, na pewno coś się wy…ie. Na przykład dojdzie do wojny.
Ale potem przypominam sobie, że zgodnie z umową Polska jest w niemieckiej strefie wpływów, w przeciwieństwie do takiej Ukrainy i jest sporo innych państw w kolejce przed nami, do zaatakowania.
Co nie zmienia faktu, że Polska powinna być przygotowana do wojny lepiej niż w 1939 roku, bandyci, którzy pomagają w nielegalnym przekraczaniu granicy powinni być skazywani na kary więzienia, ale to już temat daleeeko odbiegający od tematyki tej strony.
I dobrze to zakończyłeś. Skupmy się na tematyce strony.
Tematyka wojny jest niestety aktualnie wszędzie indziej i łatwiej ja znaleźć niż unikać.
Ale na ten moment nie mamy na to wpływu co się dzieje i należy pamiętać o swoich pasjach
Skąd wiesz, że to Rosja? Jakieś dowody czy tylko ufasz telewizorowi który kłamie 24 godziny na dobę od wielu już lat.
Tak downie, Rosja to gołąbki pokoju od wieków…🤣🤣🤣
Blisko, coraz bliżej 🙂
Chyba nigdy w historii polskiej piłki nie było takiego sezonu byśmy mieli zagwarantowanych aż tyle meczy z europejskimi drużynami.
A jeśli chodzi o szanse to nie będę się powtarzał ale dodam tylko, że polskie kluby wydały na transfery w tym okienku więcej niż w trzech poprzednich łącznie.
Gdy kilkanaście lat temu Legia samotnie atakowała Europę nie miała większych szans. Teraz idziemy szeroko. Maszyna ruszyła – powolne ciułanie punktów zwieńczone dobrym zeszłym sezonem i szansa na dwie drużyny w LM sprawiły że kluby zbroją się na potęgę by dorwać się do prawdziwej kasy. I nie chodzi o jeden czy dwa kluby, ale 4-5. To daje nadzieję, że w kolejnych latach nasze gorsze sezony to będą dwa zespoły w fazie ligowej a to pozwoli bezpiecznie balansować gdzieś między 13 a 15 miejscem w rankingu.
Kilka lat takiej stabilizacji powinno znacznie zwiększyć potencjał naszej ligi i docelowo za 10 lat widzę nas w okolicach 10 miejsca. Jesteśmy dużym krajem ze sporą widownią i dużym potencjałem marketingowym. Po obecnym rekordowym okienku transferowym poziom meczy powinien wzrosnąć a to powinno przełożyć się na oglądalność, a to na wpływy do klubowej kasy, a to na kolejne transfery i tak dalej.
Spójrz w ranking Mefistofilu, tam warunki takie stoją. Nie ma szans, żebyśmy „bezpiecznie balansowali” między 13, a 15 miejscem w rankingu. Zapomnij.
Przez najbliższe 3 sezony będziemy balansować między 9, a 12 miejscem. Nawet gdy będą nam odpadać sezony z Lechem w 1/4 oraz z udziałem Legii i Rakowa w fazie grupowej. 2-3 polskie ekipy będą mieć pewność fazy ligowej. Praktycznie co sezon będziemy mieć szansę na 4 zespoły w fazie ligowej i to będzie raczej „obowiązek” niż „sukces”.
A jeśli za 10 lat będziemy nadal między 9, a 12 miejscem, to będzie znaczyło, że zatrzymaliśmy się w rozwoju, że coś gdzieś źle poszło. Bo za 10 lat powinniśmy dogonić federacje z miejsc 6-8. A nawet wcześniej.
Pieniądze grają!
Polska jest ósmą gospodarką w Europie i w dłuższej perspektywie to jest nasz cel, ale o potencjale ligi nie decyduje tylko siła gospodarki ale też uwarunkowania historyczne. Liga która od lat jest silna ma wielu widzów którzy kupują transmisje i gadżety klubowe na całym świecie co sprawia że do klubów tej ligi płynie więcej kasy niż do innej. Zmiana tego stanu rzeczy wymaga dekad.
Co do liczenia punktów to nie zapominaj że jest „inflacja”. W tym roku do zdobycia jest więcej punktów niż 5 lat temu.
Nie zapominam. I właśnie dzięki tej inflacji, odpadające sezony nie będą nas tak bardzo bolały. Dlatego na koniec tego sezonu będziemy w grupie 9-12 i przez kolejne trzy powinniśmy umocnić się w tej grupie. Oby w jej górnej części.
Masz całkowitą rację. Miejsca od 15 i dalej pomijam , za duża strata i nie ma potencjału na awans. Miejsca 13 i 14 to w mojej ocenie Dania i Norwegia , po 5 klubów w eliminacjach. W 2 ostatnich sezonach do eliminacji wystartowały te same 4 kluby, eliminacje przeszły tylko 2 København i Midtjylland , być może jeszcze Brøndby ma jakiś potencjał , reszta za słaba na Europę. Tak więc Danii odskoczymy , to tylko kwestia czasu. W Norwegii sytuacja jest jeszcze gorsza , mają tylko Bodø/Glimt punktujące co roku , Brann może próbować sie przebić. Molde obecnie na 10 miejscu , 9 punktów straty do miejsca gwarantującego grę w pucharach a do końca sezonu 10 kolejek. Najbliższy sezon w Europie raczej bez Molde. W finale pucharu Norwegii grają Sarpsborg 08 i Lillestrom , kluby bez współczynnika , jeden z nich będzie najprawdopodobniej dostarczycielem punktów w fazie ligowej LK w następnej edycji. Jesteśmy więc skazani na miejsca 9-12 , w najbliższych kilku sezonach , cbdu
post miał być 3 pozycje wyżej pod poprzednim postem Patronusa , do którego się odnosi. Nie udało się , straszne
No nie, jest dokładnie jak miało być, jeśli chodzi o wcięcie to właśnie jest to odpowiedź na tamtego posta. Ale już wcześniej ktoś na niego odpowiedział, a na tę odpowiedź ja odpisałem i w efekcie Twoja odpowiedź jest zepchnięta.
No niestety, te komentarze mają swoje zady i walety.
Ostrożnie optymistyczny post Janka. Jest duża różnica między wymową tego artykułu, a dużymi oczekiwaniami osób komentujących pod tym artykułem.
Wszystkie optymistyczne założenia opierają się na wynikach naszych zespołów w fazie zasadniczej w ostatnich latach. Wynikach rzeczywiście rewelacyjnych. Pytanie czy one są rzeczywiście do regularnego podtrzymania. Czy naprawdę należy je traktować jako normę, którą będziemy corocznie osiągać w fazach ligowych?
A ja myślę, że optymistyczne założenia opierają się nie tylko na wynikach Legii, Jagiellonii i Lecha z ostatnich gier w LK (bo Raków w LE grał pechowo), ale po pierwsze na tym, że wreszcie polskie kluby przestały odpadać masowo w kwalifikacjach, a po drugie że wzmocniły się zarówno przed startem sezonu jak i w ciągu całego okienka transferowego.
Większość symulacji wykorzystujących modele statystyczne rzeczywiście opiera się o dotychczasowe mecze i nie uwzględnia zmian kadrowych. Stąd (przynajmniej w moim przypadku) przekonanie, że polskie zespoły osiągną minimum to, co przewidują różni ludzie bawiący się w futbolową statystykę, a może nawet jeszcze więcej.
Poza tym skoro polskie kluby przeszły eliminacyjne sito, to można domniemywać, że są silniejsze niż przed rokiem. W fazie ligowej zwykle (tak twierdzą niektórzy, choć nie jest to zasada) spisują się lepiej niż w eliminacjach.
Jest naprawdę dużo powodów do optymizmu. Wiadomo, że „nie takie rzeczy żeśmy ze szwagrem po pijaku odstawiali”, ale w tym sezonie margines błędu jest tak duży, że naprawdę, musiałoby dość do mega katastrofy, żebyśmy zawalili ten sezon.
No to ja polecę hiper optymistyczne: Wygrajmy tą ligę konferencji no bo jak nie teraz to kiedy się pytam, mając cztery solidne zespoły sukcesywnie wzmacniane. Pewnie jeszcze w oknie zimowym będzie grubo pod kątem transferów. O wygraniu dodatkowego miejsca w lidze mistrzów nie wspomnę bo mnie zlinczujecie. Trzymam kciuki
Myślę że realnie jest z 6-8 zespołów bliżej końcowego triumfu niż nasi giganci. Ale w perspektywie kilku lat będziemy w porządku dziobania coraz wyżej, ten proces jest nie do zatrzymania.
W tym sezonie już taki półfinał będzie fajnym osiągnięciem, jakby nie patrzeć pierwszym od wcześniutkich lat 90-tych.
Specyfika fazy pucharowej jest taka, że te 6-8 zespołów może trafić do jednej, dwóch „ćwiartek” (patrząc z perspektywy półfinału) i się wyprztykają sami ze sobą. Natomiast polskie zespoły mogą trafić każdy do innej „ćwiartki” co oczywiście znacznie zwiększyłoby szansę na dotarcie jednego zespołu do finału. A w finale w jednym meczu może się wydarzyć wszystko 🙂 No ale szanse na taki rozwój wypadków raczej małe 🙂
Może jeszcze się zdarzyć tak, że w 1/8 będziemy mieć dwie polskie pary, których wygrani zagrają ze sobą w 1/4. Ale to byłby raczej niefart.
Można równie dobrze uznać to za szansę, bo oznacza to pewny awans dla jednej z tych ekip 😉
Zimą mieliśmy dyskusję, czy lepiej żeby Legia i Jaga trafiły na siebie, czy nie.
Myślę, że jeśli będą dwie polskie pary w ćwierćfinałach to da się przeżyć, ale dwie polskie pary w 1/8 trafiające na siebie w 1/4 to już tak sobie.
Wczoraj znalazłem zestawienie, w którym trzy polskie ekipy mają około 12% szans na grę w półfinale, a Jagiellonia około 10%. W sumie daje to prawie 40% szansy na to, że co najmniej jedna z naszych ekip dojdzie do tego etapu rozgrywek…
…i podchodząc do tematu statystycznie, to jest to prognoza mniej-więcej zgodna z tym, czego możemy się spodziewać. A dodatkowym bonusem może być to, że polskie ekipy wpadną na siebie w ćwierćfinale, choć wcale nie będzie to łatwe.
Zespoły 5/6 mogą trafić na 13/14 w ćwierćfinale. Ale już na zespoly 11/12 mogą trafić w 1/8. Zespoły 7/8 mogą trafić na 9/10 w 1/8 o czym dobrze wiemy. W ćwierćfinale mugą trafić na drużyny 15/18.
Zatem żeby mieć szanse na ćwierćfinałową polską parę musielibyśmy mięc ekipy 5/6 i 13/14 oraz 7-20 oraz 15-18. Ewentualnie 3/4 oraz 5/6 lub 11/12. W sumie jakbyśmy mieli dwie ekipy na miejscach 3/4 i 5/6 to byłoby fajnie 😉 Czy miejsca 4, 6, 11, 14 to nierealne marzenia? W poprzednim sezonie trzeba było mieć odpowiednio 13, 13, 11 i 10 punktów.
Patrzyłem na przedstawicieli top5. Rayo w La Liga gra piąty sezon i do tej pory ani razu nie mieli dodatniego bilansu bramek. W LK grają dlatego, że Hiszpania miała bardzo dużo miejsc, a nie dlatego, że zagrali jakiś wybitny sezon. To raczej słabszy zespół niż Betis. Podobnie Mainz, 8 miejsce w lidze to dla nich wielki sukces, ostatnie sezony to raczej obrona przed spadkiem. W lidze mieli 2 punkty przewagi nad 9 miejsce, a zajęli 6. Spodziewam się takiego Heidenheim, bez fajerwerków.
Moim zdaniem Lech w meczach z tymi zespołami powinien zapunktować co najmniej raz.
Paradoksalnie, znacznie groźniej spośród top5 wygląda Strasbourg. W poprzednim sezonie do podium i gry w LM zabrakło im 4 punktów. Mniej niż ich przewaga nad kolejnym w tabeli Lens. Z drugiej strony piłkarze spod niemieckiej granicy raz na jakiś czas mają dobry sezon, a potem mocno spuszczają z tonu. Ciekawe czy ekipa Siemieńca znajdzie na nich sposób?
Co do Crystal Palace i Fiorentiny to zobaczymy jak bardzo serio potraktują LK. Fiora jest fajnym rywalem do ogrania w finale 🙂
Groźnie wygląda też Szachtar, ale wszyscy wiemy w jakiej znajdują się sytuacji. Legia będzie miała okazję przekonać się o tym na własnej skórze.
Ale jest jeszcze jedna rzecz. Prognozowanie wyników w oparciu o rankingi „siłowe”, które nie uwzględniają transferów może być bardzo mylące. Za polskimi klubami bardzo aktywne okienko i… zobaczymy co z tego wyniknie.
Poza tym jest mozliwosc, ze Rayo nie bedzie miec przewagi wlasnego boiska i bedzie grac na jakims Getafe czy innym Leganesie. Dzisiaj rzecznik prasowy Lecha oglosil na Twitterze, ze dalej nie wiadomo czy UEFA pozwoli grac na Estadio Vallecas.
Natomiast jesli chodzi o Crystal Palace, to jest druzyna ktora woli bronic swojej bramki, czyhac na bledy przeciwnika i atakowac z kontry – atak pozycyjny to nie jest ich mocny punkt. Mysle, ze ich mecze w LKE beda podobne do tego z Fredrikstad w Q4 – duzo posiadania pilki, ale stosunkowo niewiele dogodnych sytuacji. Zobaczymy jak Yeremi Pino zastapi Eze
Właśnie – Lech zagra dwa mecze na Półwyspie Iberyjskim i być może żaden na stadionie rywala… Słaby poziom tej hiszpańskiej piłki 😉
Dzięki za info o CP, nie śledzę PremL. Zobaczymy jak sobie będą radzić. Kto wie, może trafienie na nich w fazie pucharowej będzie okazją do wyeliminowania angielskiego zespołu z pucharów?
Strasbourg być może jest najmocniejszy z lig top5, Fiorentina najbardziej medialna. Crystal Palace to nazwa zupełnie nie ekscytującą, tak jak i Rayo, ale to nadal Premier League i Primera Division.
Co do Mainz – to przeciętniak Bundesligi. Ale nie do porównania z Heidenheim, co to zagrało jeden niezły sezon po czym spadło i tyle ich występów w 1.BL w historii, a teraz mogą idąc za ciosem stoczyć się do trzeciej ligi (gdzie ich miejsce hehehehe).
Na pewno Fiora jest bardziej medialna. O CP napisał michal, ale w fazie ligowej oni nas mniej interesują.
A Mainz… no cóż, oni też nie mają w historii wielu lat w Bundeslidze. Nie wiem czy jakoś specjalnie wzmocnili się przed sezonem.
W każdym razie można odnieść wrażenie, że obecny sezon to chyba najsłabiej obsadzona LK od wprowadzenia tych rozgrywek. Korzystajmy!
Fiorentina w każdej z poprzednich 3 edycji była blisko wygranej (i w ogóle niesamowity paradoks, że zagra 4-ty raz z rzędu), stawiam że niżej półfinału nie zejdą. Ergo, trochę dobrze że nikt na nich nie wpadł już teraz.
Crystal Palace nie ekscytuje? Proponuję poczytać trochę ich historii, w tym od czego mają nazwę. Do tego fajna, robotnicza baza kibicowska. Dla mnie super by było z nimi zagrać.
Najlepiej z Fiorą zagrać w finale. Finałową porażkę mają wpisaną w krew.
😉
Myślę, że gdyby fanom Lecha zaproponować półfinał Lech-Fiorentina, to braliby w ciemno 🙂
Heidenheim nie spadło, utrzymało się po barażach 🙂
Zimowe okienka z różnych względów są mało aktywne i nie sądzę, żeby to się zmieniło. Ale jeżeli uda się zająć miejsce dające bezpośredni awans do LM mistrzowi, to kolejne lato może dopiero być „grube” nawet na tle obecnego.
A prognozowanie, czy dojdziemy do finału czy półfinału nie ma większego sensu, bo tu za dużo zależy od drabinki, szczęścia i formy w kluczowych meczach. Te trzy ćwierćfinały, gdzie w dodatku odpadaliśmy z późniejszymi finalistami, wskazują że dojście dalej (nawet do finału) jest możliwe, ale to wymaga sprzyjających okoliczności. Równie dobrze można takie drużyny trafić na dość wczesnym etapie albo odpaść pechowo i się mocno rozczarować.
Najważniejsze, żeby cała czwórka znalazła się w top24, żeby w ogóle dać sobie tę szansę. Widzę, że wszyscy traktują to jako coś oczywistego, ale patrząc na zestawy rywali, jestem w stanie sobie wyobrazić scenariusz, w którym komuś się nie udaje załapać. Tu jedna czy dwie wpadki mogą zniweczyć cały plan. Dużo meczów też się jawi jako takie typowe „50/50”, gdzie może to pójść w obie strony.
Przy tylu drużynach i tylu meczach nie ma się co martwić o punkty rankingowe, bo na pewno ich trochę zdobędziemy, ale awanse każdej z drużyn to już inna kwestia. Przykładowo, Jadze będzie trudno ugrać coś ze Strasbourgiem, Rayo i AZ. Jeżeli nie sprawi tu żadnej niespodzianki, to brak zwycięstwa w którymś z pozostałych 3 meczów może oznaczać odpadnięcie, a np. taki wyjazd do Tetova może być dużo trudniejszy niż wielu zakłada. Lech ma kluczowe mecze z Rapidem i Lozanną, gdzie też może być różnie, a Raków to praktycznie każdy mecz ma na przepchnięcie, itd. Sam jestem raczej optymistą, ale wcale nie musi być tak super, jak niektórzy z góry zakładają.
W zimowych okienku pucharowicz może dopisać jedynie trzech zawodników, w efekcie drużyny grające w pucharach „nie szaleją”. Ale kto wie, jeśli po fazie ligowej okaże się, że Polska ma autostradę do top10, to już zimą niektórzy mogą „dorzucić do pieca”. Choćby po to, żeby trener miał więcej czasu na zgranie zespołu, zamiast budować drużynę przez całe lato.
Awanse do poszczególnych faz to oczywiście składowa wielu elementów, ale… nie mówimy o awansie konkretnej ekipy, tylko jednej z czterech. Legia i Jaga akurat trafiła na późniejszych finalistów. Ale mając 3 ekipy w ćwierćfinale, na pewno jedna z nich nie zagra z późniejszym finalistą.
Słyszałem, że Lech Poznań ma kiepski zestaw rywali. Nie znam się, więc dla mnie Lecha może zdobyć 12-14 punktów. Dwaj najsilniejsi przeciwnicy to co najwyżej średniaki z Hiszpanii i Niemiec. W dodatku Rayo nie wie, czy będzie grać u siebie. Lech u siebie gra z Rapidem i Lozanną, a to już drużyny mimo wszystko notowane niżej niż mistrz Polski. Atut własnego boiska powinien być decydujący (choć akurat w eliminacjach działało to inaczej). Z kolei na wyjazdach Lech zagra ze słabiutkim mistrzem Gibraltaru oraz z bardzo przeciętną Sigmą.
Najtrudniej będzie mieć Jagiellonia… Ale bez przesady. Hamrun, Kups i Szkendija to powinno być 9 punktów. Problemy mogą być w Strasbourgu i Alkmaar, ale… Do Francji Jaga jedzie w drugiej kolejce. Prawdopodobnie będzie po wygranej z Hamrunem (innej opcji nie biorę pod uwagę), więc będzie mogła zagrać spokojnie i dowieźć remis. A nawet jeśli przegra, to nie będzie tragedii. Potem wspomniane mecze z najsłabszymi rywalami. Po 4 kolejce powinna mieć 9 punktów na koncie i spokojny awans. I wtedy, 11 grudnia do Białegostoku przyjedzie Rayo. Nie wydaje mi się, żeby zmrożony hiszpański średniak był groźny w takich okolicznościach. Myślę, że Duma Podlasia będzie mieć szanse nawet na wygraną. Wyjazd do Holandii w ostatniej kolejce dla Jagi nie powinien mieć wielkiego ciężaru gatunkowego. Nawet porażka nie wyrzuci Jagi poza top24, a moim zdaniem AZ wcale nie będzie tak łatwo pokonać białostoczczan.
Legia i Raków podobno mają łatwiejszy zestaw rywali. Jakoś nie widzę zespołu, który miałby problem z odniesieniem 3 zwycięstw. Utrzymuję swoją prognozę, że wszystkie cztery zespoły skończą w top 16.
Wiadomo, to prognozy, przewidywania i zawsze może dojść do jakiejś niespodzianki i wygranej Jagiellonii we Francji.
Nie wiem skąd taki optymizm. 4x top 24 to będzie sukces. Potrafię sobie wyobrazić, że jednak Jaga wygrywa ze Szkendiją i Hamrun ale remisuje z KUPS i przegrywa 3 pozostałe mecze z wyżej notowanymi rywalami i nie wchodzi dalej.
Dopisując jeszcze, to tak naprawdę jedynie Hamrun i Lincoln to rywale z którymi na 99% wygramy. Inne to mogą być remisy lub porażki. Jaga zremisowała z Dinamo City a Raków ledwo wygrał z Ardą Kyrdżali, tak samo ciężary z Banikiem, AEK Larnaka. A to podobny poziom do tych słabszych rywali jak KUPS, Sigma, Lausanne czy Noah
Już pisałem na tym forum, skąd optymizm. Można raczej spytać, skąd taki pesymizm?
Rok temu słaba Jagiellonia zajęła 9 miejsce w fazie ligowej. Legia zmieściła się w top8. A oba polskie kluby potraciły głupio punkty.
W tym sezonie Legia jest dużo silniejsza niż rok temu. Pozostaje poukładać prawidłowo klocki, trener ma na to jakiś tydzień, to mało, ale do 2 kolejki LK zostało półtora miesiąca, więc powinno być ok. Serce kibica podpowiada, że Legia skończy z bilansem 5-1-0, wydaje się, że po 4 wygrane warszawianie sięgną spokojnie, a mecze z Szachtarem i Spartą będą takie 50/50. Te dwa mecze dadzą odpowiedź na pytanie, gdzie faktycznie jest polska piłka na przykładzie Legii.
Lech jest mocniejszy niż wskazywałyby na to wyniki eliminacji. Jest w podobnej sytuacji, co Jagiellonia przed rokiem, chociaż moim zdaniem jest mocniejszy. Do gry będą wracać kontuzjowani gracze, nowi lepiej wprowadzą się do drużyny, gorzej już raczej nie będzie. Tak jak napisałem, dwa wyjazdy do najsłabszych ekip, dwa mecze z przeciętnymi rywalami u siebie to powinny być 4 punkty. Podobnie jak w przypadku Legii, mecze z Rayo i Mainz dadzą odpowiedź na pytanie o stan polskiej piłki na przykładzie Lecha.
Jagiellonia i Raków jako jedyne musiały wygrać wszystkie dwumecze i to zrobiły. W kwalifikacjach najważniejszy jest awans, styl to rzecz drugorzędna. Biorąc pod uwagę fakt przebudowy ekipy z Białegostoku, i tak bilans 4-2-0 jest niezły. W październiku i listopadzie spodziewam się koncertowej gry Dumy Podlasia i 9-10 punktów. W ostatnich dwóch meczach może dorzucą jeszcze jakieś punkty. To też będą ciekawe doświadczenia.
Z kolei Raków przeszedł przez eliminacje z bilansem 5-0-1. Raków Papszuna to Raków Papszuna. Mają swoją grę, swój „styl” i będą upierdliwi dla rywali. Moim zdaniem ten styl będzie bardzo niewygodny dla rywali medalików. Craiova i Sigma do ogrania, to pewne. Potem Sparta i Rapid, dwa trudne mecze, ale można ugrać 4 punkty. Na koniec Zrinskij i Omonia i tu też można wrzucić 4 punkty…
Polskie kluby nie mają bardzo trudnych zestawów. Na pewno nie trudniejsze niż rok temu. Trudno być pesymistą. Ale oczywiście każdy myśli co chce, nawet wbrew faktom.
też tego nie wiem… nawet nie chce już mi się odpisywać Patronusowi 😀
Ja wiem skąd: „Sparta Praga? Łeeee, czwarta drużyna ligi. A Raków – druga!”
I nikt nie patrzy że w OBECNYM sezonie Sparta prowadzi, a Raków jest w strefie spadkowej, bo statystycznie wygrywa jeden a przegrywa dwa mecze na trzy.
@Emll
Pisałem skąd i uargumentowałem. Rzeczywiście, jeśli nie ma się argumentów przeciwnych, nie ma sensu odpisywać. Ale jeśli ktoś ma argumenty przeciwne, to może się nimi podzielić.
@arek
W sumie to nie wiem, czy ktoś gdzieś coś takiego napisał. Ja na przykład pisałem o tym, że Sparta wpadła w kryzys, ale nigdy nie wiadomo, kiedy da radę wyciągnąć się z tego kryzysu.
W eliminacjach szło im różnie, ale skutecznie. Napisałem tak:
„mecze z Szachtarem i Spartą będą takie 50/50. Te dwa mecze dadzą odpowiedź na pytanie, gdzie faktycznie jest polska piłka na przykładzie Legii.” Nie napisałem, że „wygrana na luzaku”.
Oraz:
„Potem Sparta i Rapid, dwa trudne mecze, ale można ugrać 4 punkty.”
Znów nie „pewny komplet”, tylko „można ugrać”.
Natomiast na obecne pozycje w tabeli ligowej patrzyłbym nieco z przymrużeniem oka. Ze Spartą będziemy grać dopiero w listopadzie. Do tego czasu sporo się zmieni, Raków, Legia i prażanie rozegrają parę kolejek w normalnym rytmie, zagrają też 2 kolejki LK. Zobaczymy „z czym to sieje”.
W ostatnich 3 sezonach mieliśmy 4 razy drużynę w LK. We wszystkich przypadkach występy były co najmniej dobre. Obecnie polskie zespoły (przynajmniej na papierze) wydają się silniejsze niż 2-3 lata temu. To kolejny argument za tym, że powinniśmy sobie w tej LK radzić.
Oczywiście to wszystko papier, ale powtórzę: na podstawie tego co jest na papierze, spokojnie można być optymistą.
Raków jest w strefie spadkowej, bo ma 2 mecze zaległe. Wystarczą dwa wymęczone 1:0 i już wskakują do strefy pucharowej! 😉
@Kuba – no tak, ale to by oznaczało, że Jaga i Lech nie ugrają za wiele w swoich meczach… I znów jest się o co martwić 🙂
No tak, Jaga rok temu zaliczyła 6 kolejnych porażek, a potem 0:5 w Poznaniu.
Z kolei Legia grała lepiej grając w systemie 2 meczów tygodniowo, niż gdy miała tydzień przerwy.
Patronus, tu nie ma co argumentować, po prostu Ty traktujesz zeszłoroczny występ Jagi i Legii jako punkt zero dla tegorocznego występu, a wszyscy zdroworozsądkowi ludzie mówią, że powtórzenie takich wyników przez całą czwórkę to scenariusz optymistyczny, o ile nie bardzo optymistyczny – a taki występ daje nam realną szansę 10 miejsca. Ty uważasz, że gonienie Czechów to scenariusz realistyczny (czyli punkt zero)
@Emll
Jeśli ktoś uważa, że gonienie Czechów to scenariusz nierealistyczny to po prostu nie umie liczyć.
A co ja pisałem? Można poszukać w archiwum. Pisałem, ze obrona top15 to minimalizm, a plan absolutnego minimum to top14. Że optymalny plan to walka o top12, a plan optymistyczny to walka o top10.
Większość optymistycznych założeń została spełniona. W tym momencie nie powinniśmy nawet mówić o 13-14 miejscu, bo nawet nie grając niczego nadzwyczajnego, spokojnie powinniśmy zapewnić sobie minimum 12 miejsce. „Scenariuszem zero” jest dla mnie mocne 11 miejsce. Czyli takie, gdzie odrabiamy sporo strat do Czechów i Turków i zapewniamy sobie solidną przewagę nad federacją z 11 miejsca. Wiele razy pisałem, że nawet jeśli nie uda sie przegonić Czechów, to i tak powinniśmy odrobić do nich tyle, żeby na starcie kolejnego sezonu ich wyprzedzić.
Pamiętam dyskusje sprzed roku. Zastanawianie się, czy Jagiellonia wyjdzie do fazy pucharowej. „No chyba wyjdzie, jakoś około 20 miejsca się zakręci”. Była 9.
Pamiętam dyskusje sprzed pół roku. Chelsea i Betis? Będzie 0-0-4. Nie ma żadnych szans na żadne punkty. Moja prognoza 1-1-2 to miało być jakieś kuriozum.
Pamiętam dyskusje sprzed 2 miesięcy. „Nie ma szans na komplet drużyn w fazie ligowej”.
Nie jest prawdą, że traktuję ćwierćfinał jako „punkt zero”. Nie napisałem, że „wszystkie polskie ekipy dojdą do 1/4”. Zakładam prawdopodobne, że będziemy mieć 3 zespoły w 1/8 i dwie ekipy w 1/4. Uważam, że nasze zespoły są silniejsze niż Legia i Jagiellonia przed rokiem i myślę, że będziemy miec półfinał, ale nie biorę tego pod uwagę przy swoich symulacjach. Mało tego nawet zakładam, że 2 ekipy w ćwierćfinale zaliczą 0-0-4.
Matematycznie, jeśli jedna nasza ekipa odpadnie w 1/16, jedna odpadnie w 1/8, a pozostałe dwie w 1/4, miejsca 9-11 będą „na żyletki”. Owszem, gra kompletu ekip w 1/4 to optymistyczny, a nawet hurra-optymistyczny scenariusz, ale ja nigdzie nie pisałem, że na pewno tak będzie. Uważam, że odpadnięcie jakiejś polskiej ekipy po fazie ligowej będzie rozpatrywane jako poważna wtopa lub niemiła niespodzianka. Wariant bardzo pesymistyczny.
Uważam, że będziemy mieć 3 ekipy w top12 i wszystkie zespoły w top16. Symulacje (różne, nie tylko „polscy matematycy”) zakładają, że polskie ekipy będą zdobywać po 9-12 punktów. Ale moim zdaniem polskie drużyny w tych symulacjach są niedocenione.
Prawdopodobieństwo, że występy wszystkich czterech ekip zakończą się klapą jest minimalne. Oczywiście możliwe jest, że jedna z drużyn zagra poniżej oczekiwań i możliwości. Ale równie możliwe jest, że inna zagra powyżej nich. Rok temu wyszło na zero – nieoczekiwane wygrane z Betisem i Kopenhagą zostały wyrównane niespodziewanymi porażkami z Lugano i Mlada. Spodziewam się podobnych sytuacji w tym roku – jeden zespół zaliczy głupią wtopę, ale inny odbierze punkty faworytowi. Przy 4 zespołach wyniki będa bardziej rozłożone.
Wiadomo, że nadzieje, szanse i możliwości będą się zmieniać wraz z kolejnymi meczami. Slavia może okazać się czarnym koniem i zrobić bilans 4-2-2 w Lidze Mistrzów. Sparta może wygrać wszystkie mecze i grać w finale LK, Viktoria może dojść do 1/4 LE… Ale z pewnością nie są to „scenariusze zerowe” dla Czechów.
Jeśli w 1 kolejce LK zrobimy bilans 4-0-0 to nasze szanse wzrosną, ale realną ocenę odłożyłbym do kolejnej przerwy reprezentacyjnej. Wtedy będziemy na półmetku faz ligowych, będziemy mieć za sobą też sporą część jesiennej rundy ESA. Ale i tak w tym momencie nasze przewidywania są dużo dokładniejsze niż 2 tygodnie temu. Gol Elitima z doliczonego czasu gry dokonał niemalże kopernikańskiego przewrotu… Ale to już przeszłość.
Jest praca do zrobienia, 10 miejsce nie jest pomysłem z kosmosu, jest w zasięgu, choć trzeba się o nie solidnie postarać.
Wszystko wskazuje na to, że możemy wyprzedzić Czechów, a bezpośrednie starcia z nimi będą kluczem do tego sukcesu. Jestem dobrej myśli, dwie wygrane z Sigmą i przegrana Sparty na Ł3 powinny załatwić sprawę.
Mamy szansę dogonić również Turcję ale żeby to się wydarzyło moim zdaniem musimy zająć miejsca tuż za TOP 8 w LK. Załóżmy polskie kluby zajmują miejsca 9-13, wtedy mamy dodatkowe szanse na punktowanie z miejscami 20-24, to jest złoty środek na złapanie Turków w rankingu.
Dobrze byłoby dwa razy wygrać w Ołomuńcu, trzeba te punkty liczyć, ale nie można ich „dopisywać w ciemno”. Ciekawy jestem formy Sparty, lato w lidze mieli bardzo dobre, eliminacje przeszli chyba minimalnym nakładem sił.
A pamiętajmy, że nawet remisując z Czechami odrabiamy do nich 0,05 punktu.
Co do Turków, to wolałbym nastawić się na wyjście z 6 miejsca i grę w półfinale niż na wyjście z 11 miejsca i walkę w 1/16. Jadze udało się wygrać obydwa mecze, ale to nie jest wcale takie pewne.
Mnie cieszy też to, że już nie słychać takich „fachowców” trenerskich, jak np. Ulatowski, który kiedyś mówił, że gra w pucharach to pocałunek śmierci i lepiej z nich szybko odpaść. Chyba kiedyś rzeczywiście wielu szefów tak myślało. Dobrze jest jeżeli kluby bardzo poważnie traktują rozgrywki pucharowe, nawet jeżeli dla niektórych klubów (np. Raków, Pogoń, Cracovia) będzie to oznaczać granie w pucharach co dwa lata. Dobrze też, że PZPN próbuje trochę pomagać (np. zwolnienie z I rundy PP, chętnym okiem patrzy na przekładanie meczów, itp.)
O pocałkunku śmierci to mówił Probierz, ale może nie tylko on.
Racja też co do przekładania meczów, choć niektóre „eksperty” tego „nie rozumią”. W tym sezonie terminarz ułożono tak, że między play-off pucharowicze grali między sobą, dzięki temu mogą te mecze odrobić w terminie I rundy PP, z której są zwolnieni.
Jestem bardzo ciekawy jak potoczą się rozgrywki ligowe w tym roku. Mam nadzieję, że do pucharów w następnym sezonie złapią się co najmniej 3 zespoły spośród tych, które grają obecnie. 2 drużyny „bez współczynnika” nie będą stać na straconej pozycji, pod warunkiem, że przygotują się naprawdę solidnie do pucharowego sezonu. Oczywiście w q4 LK możemy mieć pecha i trafić na rywali z top5, tak jak Norwegowie, ale może aż tak źle to nie będzie?
Dzięki panie Janie 🙂
Jestem szalonym optymistą i mimo wszystko dodałbym tutaj Turcję. Do 8. miejsca mamy 1 sezon straty, ale Turcy to inny temat. Mają 3 ekipy, z czego jedna w LM, jedna przeciętna w LK, więc zostało tylko Fenerbahçe w LE, które solidnie zapunktuje… jeśli nowy trener poukłada sobie wszystko tak, jak oczekują tego władze klubu.
Nasza strata do Turcji jest potężna, 7,725 punktu, ale szansą jest słabe punktowanie Turków i świetne punktowanie naszych klubów. Jeśli Fenerbahçe powtórzy wynik z poprzedniego sezonu w LE (14,25) Samsunspor powtórzy wynik Basaksehiru w LK (5), a Galata zrobi w LM taki wynik jak rok temu w LE (13,75 choć wiemy, że w LM trudniej o punkty niż w LE), to do rankingu dorzucą 6,6 punktu. A to znaczy, że 4 polskie ekipy muszą zrobić średnio 14,325 punkty, żebyśmy wyprzedzili Turków. Pamiętając, że w zeszłym roku Legia zrobiła 15,5, a Jagiellonia 18, nie jest to mission impossible.
—————————–
Co do Czechów, to można z dość dużą pewnością typować, że Slavia w LM powtórzy ubiegłoroczny wynik Sparty (3 punkty), a Sigma ubiegłoroczny rezultat Mladej (4). Dodatkowo zakładam, że Viktoria ugra 15,25 tak jak rok temu. Pozostaje pytanie o wynik Sparty. Myślę, że można uznać, że zrobią rezultat podobny jak Legia, czy Jagiellonia, załóżmy 17 punktów. Dla „bezpieczeństwa” dodajmy im 10 punktów „gratis”, czy to większy urobek Sparty, czy to Sigmy. 5 wygranych więcej, żeby nie było. Do rankingu zatem Czesi dopiszą 9,85 punktu. Zatem żeby ich wyprzedzić potrzebować będziemy 14,275 punktu. Czyli wynik podobny jak do wyprzedzenia Turków.
—————————–
Z Grecją sytuacja będzie dużo łatwiejsza niż w przypadku Czechów i Turków, choć wcale nie będzie to takie hip-hop. Tym niemniej robiąc nawet 14,5 punktu spokojnie powinniśmy zdystansować federację Hellady w tym wyścigu.
—————————–
Podsumowując: w dużej mierze jesteśmy zależni od siebie samych. Grając normalny przyzwoity sezon (nic więcej niż rok temu Legia i Jagiellonia) spokojnie zajmiemy miejsce w czołowej 12 i będziemy mieć ogromne szanse nawet na top10. Grając sezon więcej niż przyzwoity możemy spokojnie patrzeć nawet na 9. pozycję. A moim zdaniem jak najbardziej mamy na to szansę, bo uważam, że w obecnym sezonie nasze zespoły są silniejsze niż rok temu, przynajmniej na papierze.
Miejsce w top9. to dla przypomnienia: mistrz z automatu w LM, wicemistrz walczy o LM (2 trudne rundy), ale pewna minimum LE! Reszta jak na 12 pozycji: zdobywca pucharu w q4LE (pewna minimum LK), N3 w walce o LE (od q2), N4 w walce o naszą ulubioną LK (od q2).
Mam nadzieję, że Jan jeszcze w trakcie fazy ligowej zacznie uwzględniach Turcję w cotygodniowych podsumowaniach 🙂
Jesteś optymistą, fakt, ale szalonym to chyba nie.
Zgadzam się co do Turcji, mało tego, możliwe, że wyprzedzimy właśnie Turcję, ale Czechów już nie. Natomiast to chyba niemożliwe, żeby zrobić to już w FL.
Nie wiem czemu, ale jakoś Grecy mnie martwią. Mają cztery zespoły, na papierze potencjał chyba lepszy od Czechów, AEK dość łatwe losowanie w LK, a Panathinaikos w LE, PAOK i Olympiakos też na pewno coś dorzucą. Nie zdziwię się, jeśli na koniec sezonu to Grecy będą na 9 miejscu, 10-11 Czesi i my, a Turcja dopiero 12.
Mam nadzieję, że przeceniam tych Greków 🙂
Zgadzam się, że może być łatwiej wyprzedzić Turcję (potencjalnie 1 zespół w fazie pucharowej) niż Czechy (potencjalnie 2 zespoły w fazie pucharowej). I zgadzam się, że w FL to możemy zmniejszyć dystans, ale kluczowa będzie faza pucharowa.
I mam takie same odczucia odnośnie Grecji. Na szczęście mają dzielnik 5, ale i tak co najmniej trzy solidne drużyny. Liczę, że wyprzedzimy ich jeszcze w fazie ligowej, a najpóźniej w fazie pucharowej.
Poprzedni sezon nie był przyzwoity, a wybitny
Eee tam, wybitny. Jeśli był wybitny, to jakie określenie znajdziesz na obecny sezon, jeśli zrobimy 18 punktów?
Tak nieco studząc optymizm:
Polskie zespoły rok temu zagrały dobry, a może nawet bardzo dobry sezon a nie „przyzwoity”.
Żeby go uznać za „przyzwoity” to trzebaby kilka razy podobny powtórzyć.
Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby polskie kluby zrobiły znów bardzo dobry wynik, oprócz może losowania Lecha, Jagiellonii i Rakowa.
Lech mantrudnych. Jaga 3/3. Raków samych niewdzięcznych rywali.
Oni są do pokonania, ale żeby średnio powtórzyć wyniki Legii i Jagi, to będzie bardzo nadzwyczajne osiągnięcie ( na które bardzo liczę), a nie przeciętny sezon.
Biorąc pod uwagę obniżenie poziomu LK względem LKE, awans do top8 to tak jak rok wcześniej top16. Czyli „być w top80. A zarówno Legia jak i Raków były w top80.
Lech grając w 1/4 LKE de facto był w top72.
Co byłoby, a nie jest nie pisze się w rejestr, więc patrzę w przyszłość. Jestem ciekawy postawy Lecha w fazie ligowej i mam nadzieję, że będzie dużo lepsza niż w kwalifikacjach. Statystycy przewidują, że Lech ugra około 10 punktów, moim zdaniem kolejorza stać na 12-14. Podobnie w przypadku Legii. I obydwa te kluby powinny skończyć w top8, a w fazie pucharowej dotrzeć minimum do 1/4.
Raków i Jagiellonia moim zdaniem powinny zdobyć 10-12 punktów i otrzeć się o top8, a na pewno zmieścić w top12. I spokojnie powalczyć o 1/8finału.
Wiem, wiem, to takie optymistyczne założenia. Ale rok temu wierzyłem w top15, 2 miesiące temu w komplet ekip w fazie ligowej i jakoś się udało.
Kurcze z tym Rakowem to trafiłeś w słowo którego mi brakowało do opisania tych przeciwnków.
Są niewdzięczni, bo jak z nimi wygrasz to mało kto to doceni a jak przegrasz to Raków dziady.
Mam podobne spostrzeżenia. Wydaje mi się, że jednak Turcję prędzej wyprzedzimy niż Czechów. Z Czechami będzie bój do samego końca jak ze Szkocją rok temu, oby na naszą korzyść. A Grecja będzie ciężkim rywalem, ale w końcu odpadną z tego wyścigu tak myślę. Olimpiakos słabo zapunktuje, AEK gorzej niż nasze zespoły, a ekipy w LE w play-offach odpadną, bo dostaną się do nich z miejsc koło ~18. Przy dobrej formie naszych myślę, że będzie tak jak wyżej napisałem.
Dla mnie mega optymistyczne to zajęcie 9 miejsca już w tym sezonie, optymistyczne 10, przeciętne 11-12, wszystko co niżej to bardzo pesymistyczne.
I dlatego Janku prośba o skupienie się od początku fazy ligowej na Czechach, Grecji, Norwegii, Danii i ja bym tu jeszcze lekko szczególnie w kontekście przyszłego roku na Turków zerkał. Niby duża przewaga ale 3/5 i trudne losowania ich klubów dają możliwość lekkiego ich podgonienia w tym sezonie. A co od naszych ekip to cel na ten sezon to minimum 18pkt rankingowych i indywidualny wynik Rakowa na poziomie dającym mu rozstawienie w w każdej rundzie el.LK Po cichu jednak liczę, że 20pkt+ w tym roku wpadnie i co najmniej jedną ekipę będziemy mieli w półfinale. 🙂