Dinamo City

Powrót do pucharów po 15 latach, awans z Hajdukiem po pięknych golach z dystansu – Dinamo City

Do fazy ligowej Ligi Konferencji pozostała jeszcze ostatnia runda eliminacji. Jako pierwsza w czwartek na boisko wybiegnie Jagiellonia Białystok, której rywalem będzie Dinamo City Tirana.

Poprzednie rywalizacje

Historia meczów z Albańczykami jest jedną z krótszych. Obejmuje ona cztery mecze, wszystkie wygrane, ostatni z nich 10 lat temu.

1988/89 I runda PZP Flamurtari Wlora Lech Poznań 2:3, 0:1
2015/16 III runda el. LE FK Kukësi Legia Warszawa 0:3 (wo.), 0:1

Mecz wyjazdowy Legii z FK Kukësi trwał tylko niewiele ponad 50 minut. Po golu Legii na 2:1 Ondrej Duda został uderzony w głowę kamieniem rzuconym z trybun. Spotkania nie wznowiono, a wynik został zweryfikowany jako walkower dla gości. Odbyło się ono w Tiranie na Stadiumi Qemal Stafa, który został zastąpiony stadionem, na którym teraz wystąpi Jagiellonia.

Ostatnie 5 lat w pucharach

Dinamo City wróciło do pucharów po 15 latach (wówczas grało jeszcze pod nazwą Dinamo). Nie tylko klub, ale i większość zawodników nie ma doświadczenia w pucharach, które zbierali dopiero w meczach tego sezonu z Atlètikiem Escaldes z Andory i chorwackim Hajdukiem Split.

Forma i terminarz

Liga w Albanii zacznie się dopiero za tydzień, więc Dinamo City można było do tej pory obejrzeć tylko we wspomnianych meczach pucharowych. Z Atlètikiem wygrało 2:1 na wyjeździe i zremisowało 1:1 u siebie, ale nie są to mecze, które mogą zbyt wiele powiedzieć przed starciami z Jagiellonią. Bardziej porównywalny powinien być dwumecz z Hajdukiem.

Nie chcę zbyt dużo uwagi poświęcać klubowi, który był tylko potencjalnym rywalem Jagiellonii, a ostatecznie odpadł wcześniej, jednak historia Hajduka jest niesamowita. W piętnastym kolejnym sezonie zagrał w eliminacjach, ale nie był w stanie ich przejść. Odpadał już z Maltańczykami, Gruzinami czy Kazachami, więc porażka z Albańczykami nawet nie była do końca zaskakująca.

Istniały dwie skrajne możliwości – albo można się było zastanawiać, jakim cudem Hajduk nie awansował mimo przewagi, albo że jednak Dinamo City okazało się rewelacją tej fazy rozgrywek i zasłużenie przeszło Chorwatów. Z tych dwóch możliwości bliżej mi do tej pierwszej. Z pierwszego meczu w Chorwacji dostępny jest obszerny materiał wideo, w tym zapis całego spotkania, z rewanżu jest on bardziej skąpy.

Nie wszystko było w tym dwumeczu czarno-białe, ponieważ na początku spotkania w Splicie Dinamo City wcale nie było zepchnięte do defensywy, utrzymywało się przy piłce i wychodziło spod pressingu Hajduka. Nie potrafiło wejść z piłką w pole karne, właściwie tylko raz było w stanie dojść do pozycji strzeleckiej z tego obszaru, ale i tak mało korzystnej. Próbowało jednak strzałów z dystansu i jeden z nich zakończył się pięknym golem Dejviego Bregu pod koniec pierwszej połowy.

W tym momencie powinno już było jednak przegrywać, ponieważ kilkukrotnie traciło piłkę na swojej połowie, jednak Hajduk tego nie wykorzystał – strzelał w bramkarza, nie potrafił odpowiednio precyzyjnie podać na pustą bramkę czy wręcz nawet oddawał piłkę bramkarzowi nieudanym prowadzeniem. Trafił też w słupek, który był zupełnie odsłonięty podczas rzutu rożnego.

W drugiej połowie Hajduk już zrobił, co do niego należało. Wyrównał po indywidualnej akcji i centrze na pustą bramkę, a zwycięskiego gola strzelił po kolejnej stracie Dinamo City pod samym polem karnym. Był to moment tuż po tym, jak odwołany został rzut karny dla Hajduka i z tego właśnie wznowienia gry Dinamo City straciło piłkę i chwilę potem bramkę. Do końca meczu już rzadko pokazywało się pod bramką Hajduka i wciąż jego główną bronią pozostawały strzały z daleka.

Ostatecznie wynik 2:1 był korzystny dla Hajduka, ale zbyt niski, żeby dawał spokój przed rewanżem. Rzeczywiście, w Albanii stracili gola, a także zawodnika za czerwoną kartkę. W dogrywce wyszli na prowadzenie w dwumeczu po rzucie rożnym, ale w krótkim odstępie stracili dwa gole. Tutaj także wydaje się, że Dinamo City nie pokazało nic wielkiego, strzelało gole z trudnych pozycji oraz po zamieszaniu, ale to wystarczyło do zwycięstwa 3:1 po dogrywce i awansu.

Miasto i stadion

Tirana to stolica i największe miasto Albanii. Choć jej historia liczy sobie ponad 500 lat, tak naprawdę jest to niewiele ponad sto, bo na znaczeniu zyskała w 1920 roku, gdy została stolicą. Większość zabudowy miasta powstała właśnie w ciągu ostatnich stu lat. Centralnym punktem jest Plac Skanderbega, gdzie znajduje się pomnik albańskiego bohatera narodowego, a także Opera Narodowa i Muzeum Narodowe. Istotne meczety Tirany to Ethem Beja i Namazgah, a do zwiedzania udostępnione są m.in. bunkry z czasów dyktatora Envera Hoxhy. Ku jego czci w latach 80. powstała piramida, która miała służyć jako mauzoleum, a obecnie funkcjonuje jako centrum kultury i technologii.

fot. commons.wikimedia.org

Air Albania Stadium (w rozgrywkach UEFA Arena Kombëtare) to najnowocześniejszy stadion w Albanii. Jego charakterystycznym elementem jest wieżowiec w jednym z narożników, przeznaczony głównie na hotel. Z tej strony znajduje się także galeria handlowa, która zabiera sporą część miejsca, gdzie mogłyby stać trybuny. To rozwiązanie podobne do stadionu Antona Malatinskiego w Trnawie. W Tiranie odbył się pierwszy w historii finał Ligi Konferencji Europy.

fot. commons.wikimedia.org

Zespół

Dobrą wiadomością jest odejście najlepszego zawodnika, jakim był napastnik Baton Zabërgja. Dinamo City straciło wcześniej także Petera Itodo, który, tak samo jak Zabërgja, przeniósł się do Metalista Charków, więc w ataku jest pozbawione swoich atutów.

W większości zespół Dinamo City składa się z niedoświadczonych lub mało znanych zawodników. Jednym z wyjątków jest środkowy obrońca Naser Aliji, któremu zdarzało się grywać w FC Basel. W jego barwach zaliczył mecz w fazie grupowej LM przeciwko Łudogorcowi. Miał też możliwość zagrania przeciwko Lechowi w fazie grupowej LE 2015/16, ale wyeliminowała go kontuzja.

Jednym z ważniejszych i bardziej doświadczonych zawodników Dinamo City jest Dejvi Bregu, który trafił tam prosto z Wisły Kraków. W przeszłości jako skrzydłowy został królem strzelców albańskiej ligi z 16 golami. Wówczas zdobył także mistrzostwo kraju z Teutą Durrës, po czym przeniósł się do Turcji, a następnie do Wisły.

Oprócz Albańczyków w kadrze Dinamo City znajduje się też kilku obcokrajowców. Jednym z nich jest Portugalczyk Tiago Nani, który występuje na prawym skrzydle. Przeciwko Hajdukowi był tym zawodnikiem, który starał się ciągnąć grę albańskiego zespołu, często wchodził w pojedynki i wywalczał rzuty wolne. W Dinamo City skrzydła wydają się nieco groźniejsze niż środek pola, gdzie występują gracze o charakterystyce bardziej defensywnej – Klevi Qefalija i Ledio Beqja.

Atutem Dinamo City jest trener Ilir Daja, który osiągał już sukcesy w pucharach. Jako trener Skënderbeu przeszedł z nim cztery rundy eliminacyjne, w tym w ostatniej Dinamo Zagrzeb po dwóch remisach. Był to ostatni raz, kiedy jakikolwiek klub z Albanii występował w fazie grupowej, wówczas LE. Z Ballkani dwukrotnie grał w fazie grupowej LKE, był także blisko trzeciego awansu z tym zespołem, ale odpadł z północnoirlandzkim Larne po rzutach karnych. Niedługo zrezygnował z posady, aby przejąć Dinamo City, które prowadził dwukrotnie w dawnych latach (14 i 17 lat temu), a także grał tam jako zawodnik. Za pierwszym razem wygrał z nim mistrzostwo Albanii, a ostatnio, w zeszłym sezonie, krajowy puchar, co było przepustką do II rundy eliminacji LK.

Podsumowanie

Jagiellonia dużo zyskała na tym, że ostatecznie była rozstawiona w IV rundzie eliminacji Ligi Konferencji. Dodatkowo pomogło jej to, że w poprzedniej fazie doszło do niespodzianki, bo Hajduk, mimo swojej historii niepowodzeń, miał wszystko, żeby wyeliminować Albańczyków. Jagiellonia zmierzy się ze słabszym zespołem, który dodatkowo nie będzie miał wielkiej siły ognia z przodu.

Obserwowałem już mistrza Albanii, Egnatię, która mogła zagrać z Lechem w eliminacjach Ligi Mistrzów. Zespoły z tego kraju osiągają ostatnio bardzo mizerne wyniki w pucharach i sukces Dinamo City jest właściwie szczęśliwym wyjątkiem. To wszystko dobrze wróży, jednak trzeba uważać, żeby nie podzielić losu Hajduka. Przeciwko Novemu Pazarowi oraz Silkeborgowi pomogły skromne zwycięstwa przywiezione z pierwszych meczów, ale to było na wyjazdach. Teraz Jagiellonia gra pierwszy mecz u siebie i byłoby dobrze, aby osiągnęła lepszy wynik niż Hajduk, tak żeby w Tiranie mieć bardziej komfortową sytuację. Teoretycznie Dinamo City nie powinno jej zagrozić, ale nigdy nie wiadomo, czy znowu nie wyjdzie im strzał życia z dystansu, więc lepiej nie pozostawiać tego dwumeczu przypadkowi.

Udostępnij:

37 komentarzy

    1. Jestem optymistą, ale gdzieś zawsze ten lęk pozostaje… Jeśli to Dinamo robi sensację za sensacją, to może im pomóc mental i zagrają mecz życia – tak samo jak my marzymy o meczach życia z drużynami z top5 🙂

  1. Jaka jest siła tych Albańczyków? Jeśli gorsi niż Novi Pazar to raczej nie ma się czego obawiać. Nieco bardziej niepokojący jest układ meczów – pierwszy mecz u siebie to dla faworyta duża presja, trzeba wygrać na tyle pewnie, żeby na wyjazd jechać bez nerwów.

    1. Raków przegrał pierwszy mecz, a i tak awansował na względnym luzie (dzięki sędziom było jeszcze łatwiej). Jestem bardzo spokojny o ten dwumecz, chyba najbardziej ze wszystkich.

  2. Albania w tym momencie, jest na etapie wzorowania sie na lidze chorwackiej i taka droge tez musza obrac.
    Liga w Albani jest za slaba konkurencyjnie na cokolwiek, mieszaniem co raz to nowymi druzynaminie przynioslo zadnego efektu ani pilkarskiego ani marketingowego.
    To za maly kraj i za mala liga, zeby budowac w taki sposob, do tej pory nie bylo w Albani wyznaczonego lidera ligi, a teraz wydaje sie wyrastac na niego Dynamo tirana i stadion i trener i prowadzenie druzyny pokazuje ze na poczatek w Albani potrzeba jednego duzego klubu na miare Dymana zagrzeb. Jak widac pokonanie hajduka pokazuje ze sa na dobrej drodze, zeby w koncu w Albani doczekali sie druzyny ktora beda kojarzyc ludzie chociaz w regionie.

    W Chorwacji teraz na pewno beda kojarzyc Dynamo Tirane. Mecz z Hajdukiem mial inny wymiar Dla albanczykow. to byly derby o ktorych w polsce sie nie mowilo. Albanczycy juz nie musza awansowac do ligi konferencji bo zrobili to co do nich nalezalo wyrzucili chorwatow z pucharow wygrali derby, mozliwe ze na dlugie lata i to bedzie wspominane w albani a nie ewentualna wygrana czy porazka z pozniejsza jagiellonia.

      1. @Patronus ©
        Czy znaja lepiej niz my to nie wiem :D, my mamy za soba juz wpierdole od naszych derbowych sasiadow ze slowacji czy litwy, tak czy inaczej mozliwe ze juz wyciagnelismy wnioski z tych porazek i w naszych klubach przestali lekcewazyc przeciwnikow z tych lig. bo dla takiego slowaka czy litwina w dzisiejszych czasach pokononie polakow na arenie miedzynarodowej to duze swieto i wielkie osiagniecie, wlasnie to co zrobili teraz albanczycy.
        To tez w koncu zrobila Legia czyli pokonala banika cudem bo cudem ale sie udalo, co zrobila jaga w polowie eliminujac silkeborg a czego nie zrobil lech grajac tylko 45min w dwumeczu, a reszte stojac z kupa w majtkach i biegajac ostroznie zeby nie wypadla.
        i tylko oto albo i az o to chodzi w pilce, o odrobine odwagi i poswiecenia, jesli jakas druzyna ma wychodzic obsrana juz przed meczem to na prawde lepiej oddac walkowerem napisac na twitterze sorry zesralismy sie, dziekujemy za wsparcie.

        Niestety w naszej pilce symbol obsranstwa przed nazwa klubu obowiazuje od dawna, na szczescie tez sa nowi trenerzy ktorzy rozumieja ze tak nie moze byc i takich mamy teraz w rakowie czy jagielloni.
        Co sie stalo z dynamicznym, grajacym ofensywnie przed nikim nie klekajacym rakowem po odejsciu papszuna?
        kazdy widzial totalny zjazd 5kg w porach to za malo tam z meczu na meczu ta kupa z poprzedniego meczu byla dalej w tych samych gaciach a dochodzila tylko nowa, jak szybko mozna zniszczyc ten przyslowiowy mental w druzynie pan dawid pokazal. jak trudny odbudowac druzyne po takim czyms pokazuje teraz papszun.
        wisla krakow tez mogla grac dalej, ale stylem obsranych gaci przegrali pierwszy mecz, tak jak i slask mogl sobie poradzic.
        W tym sezonie widze natomiast ze idziemy do przodu jak i tez ranking pookazuje powoli ale do gory, wedlug mnie kazde miejsce wyzej ma znaczenie bo ja akurat nie jestem nigdy obsrany i zawsze chcialbym byc jak najwyzej i tak samo chcialbym czytac ze brakuje nam 1 punkt do czechow a niz ze boje sie austriakow ktorzy w nastepnym sezonie moga byc 10 punktow ponizej nas.

        Moje typy sa takie ze Jaga i Rakow sobie poradza bo nie wyjda z kupa w majtkach.
        czego nie moge powiedziec o Lechu ktory mnie zawiodl z crvena, liczylem mimo wszystko na walke a dostalem to co kazdy widzial.
        Legia jak stare powiedzenie mowi, nigdy nie jest taka slaba jak o niej mowia a nigdy tez nie jest taka mocna jak by sie wydawalo i to przyslowie potwierdzila larnaka.

        pozdrawiam wszystkich ktorzy patrza przed siebie.

        1. Ze wpisu przebijają dość niepokojące objawy koprofilii, poza tym z większością tez się zgadzam. Lech zawiódł nawet jak na problemy kadrowe, nie zareagował w żaden sposób ani na gole w II połowie w Poznaniu, ani co gorsza na długą grę w osłabieniu rywala w Belgradzie. A na boisku nadal było sporo dobrych niby grajków. Poza końcówką I połowy u siebie, dwumecz raczej oddany bez walki.