Silkeborg

Silkeborg – Jagiellonia, czyli rankingowa rywalizacja duńsko-polska, odcinek piąty

Oprócz corocznych meczów ze Spartakiem Trnawa częstym elementem europejskich pucharów stały się także mecze polskich zespołów z duńskimi. Tym razem będzie pewna odmiana, bo rywalem Jagiellonii Białystok będzie Silkeborg IF.

Poprzednie rywalizacje

W ostatnim czasie znakomicie idzie nam z Duńczykami, co w ogromnej mierze przyczyniło się do tego, że wyprzedziliśmy ich w rankingu krajowym. Co więcej, miało to miejsce z zespołami znacznie mocniejszymi od Silkeborga. Ostatnim naszym rywalem z podobnej półki było prawdopodobnie SønderjyskE, z którym Zagłębie Lubin odpadło w sezonie 2016/17, notabene po pokonaniu Partizana Belgrad. Teraz Jagiellonia też jest świeżo po dwumeczu z Serbami, ale na tym analogie mogłyby się zakończyć.

1960/61 I runda PM Århus Legia Warszawa 3:0, 0:1
1970/71 I runda PZP Ålborg Górnik Zabrze 0:1, 1:8
1974/75 I runda PM Hvidovre Ruch Chorzów 0:0, 1:2
1975/76 I ruda PUEFA Holbæk Stal Mielec 0:1, 1:2
1979/80 I runda PUEFA Århus Stal Mielec 1:1, 1:0
1984/85 I runda PUEFA Widzew Łódź Århus 2:0, 0:1
1991/92 I runda PM Brøndby Zagłębie Lubin 3:0, 1:2
1996/97 Runda el. LM Widzew Łódź Brøndby 2:1, 2:3
1999/00 I runda PUEFA Amica Wronki Brøndby 2:0, 3:4
2009/10 III runda el. LE Brøndby Legia Waszawa 1:1, 2:2
2011/12 Faza grupowa LE Wisła Kraków Odense 1:3, 2:1
2014/15 III runda el. LE Ruch Chorzów Esbjerg 0:0, 2:2
2015/16 Faza grupowa LE Midtjylland Legia Waszawa 1:0, 0:1
2016/17 III runda el. LE Zagłębie Lubin SønderjyskE 1:2, 1:1
2017/18 III runda el. LE Arka Gdynia Midtjylland 3:2, 1:2
2019/20 II runda el. LE Lechia Gdańsk Brøndby 2:1, 1:4 pd.
2020/21 III runda el. LE FC København Piast Gliwice 3:0
2022/23 II runda el. LKE Pogoń Szczecin Brøndby 1:1, 0:4
2023/24 IV runda el. LM Raków Częstochowa FC København 0:1, 1:1
2023/24 IV runda el. LKE Midtjylland Legia Warszawa 3:3, 1:1, karne 5:6
2024/25 III runda el. LK Brøndby Legia Warszawa 2:3, 1:1
2024/25 Faza ligowa LK FC København Jagiellonia Białystok 1:2

Ostatnia potyczka z Duńczykami to zwycięstwo właśnie Jagiellonii w Kopenhadze. Ten mecz przeszedł do historii, dramaturgia i gol Darko Čurlinova w ostatniej minucie na długo zapadną w pamięć. Dzięki temu zwycięstwu nie tylko Jagiellonia znakomicie rozpoczęła fazę ligową i przyczyniła się do swojej wysokiej pozycji i niskiego miejsca FC København, ale też poprawiła bilans polskich zespołów z duńskimi, który od zwycięstwa Legii z Brøndby jest dodatni dla nas (16-12-14).

Ostatnie 5 lat w pucharach
Sezon Runda, w której odpadli Przeciwnicy i wyniki Poprzednie rundy Przeciwnicy i wyniki
2020/21
2021/22
2022/23 FG LKE Anderlecht 0:1, 0:2
West Ham 2:3, 0:1
FCSB 5:0, 5:0
Q4 LE HJK 0:1, 1:1
2023/24
2024/25 Q3 LK Gent 2:2, 2:3 pd. Q2 LK Molde 1:3, 3:2

W 2022 roku Silkeborg wrócił do pucharów po 21 latach. Dzięki wysokiej pozycji Danii w rankingu krajowym startował od IV rundy eliminacji LE, w której nie poradził sobie z HJK. Występ w fazie grupowej LKE przeszedłby bez echa, gdyby nie to, że w trzeciej i czwartej kolejce dwukrotnie pokonał FCSB po 5:0. Rumuni odpuszczali wtedy rozgrywki pucharowe i Silkeborg doskonale to wykorzystał.

Po upływie kolejnych dwóch lat Duńczycy zagrali we wcześniejszej fazie eliminacji LE. Mimo że mało kto na nich liczył, postawili się mocno zarówno Molde, jak i Gentowi. Wyniki były jednak bezlitosne dla Silkeborga, więc ostatecznie nie przekroczył w rankingu pięcioletnim nawet współczynnika minimalnego, który wynosił 6,796.

Forma i terminarz

Gdyby miała decydować tylko forma ligowa, to Silkeborg byłby niegroźny, choć Jagiellonia tak naprawdę jest niewiele lepsza, uratowawszy się jedynie w końcówce w meczu z Widzewem. Silkeborga jednak nie było stać nawet na to w żadnym z trzech meczów. Przegrał wszystkie i nie strzelił w nich ani jednego gola.

# Drużyna RS Z R P BZ BS RB Pkt.
8 3 1 0 2 5 6 -1 3
9 3 1 0 2 5 6 -1 3
10 3 1 0 2 4 5 -1 3
11 3 0 2 1 2 3 -1 2
12 Silkeborg IF 3 0 0 3 0 6 -6 0

źródło fragmentu tabeli: soccerway.com

Najpierw przegrał 0:3 z Brøndby i to jeszcze można zrozumieć, ale potem pokonała go także Fredericia (0:2; beniaminek rozgrywek) i to na jego stadionie. Żeby być uczciwym, rywal wykorzystał właściwie wszystko co miał, a Silkeborg miał nieco pecha pod jego bramką. Teoretycznie najlepiej wyglądał w ostatnim meczu, który przegrał tylko 0:1 z Randers po rzucie karnym, który z jego punktu widzenia był mocno kontrowersyjny. Silkeborg wystąpił wtedy w mocno rezerwowym składzie i w drugiej połowie, po zmianach, mógł nawet wyrównać wynik, ale jego gol nie został uznany z powodu spalonego.

Na tym jednak problemy Silkeborga się nie kończą, bo w pucharach wyglądał tak samo źle, jeśli nie gorzej. W II rundzie eliminacji LK mierzył się z islandzkim KA, zeszłorocznym zdobywcą pucharu, który w bieżącym sezonie zajmuje miejsce w ogonie ligi. Domowy mecz statystycznie wyglądał nawet nieźle, ale tak naprawdę Duńczycy mieli problem z wejście w pole karne Islandczyków i dopiero strzał z dystansu pozwolił im wyjść na prowadzenie. W defensywie z kolei mieli sporo problemów ze stałymi fragmentami gości, a także z kontratakami i na jeden z nich nadziali się w doliczonym czasie. Silkeborg trochę prosił się o tego gola, nie poszedł po więcej i zadowolenie z jednobramkowego prowadzenia zemściło się w tym konkretnym meczu.

Już wtedy było widać, że ten wynik może oznaczać dla niego problem nie tyle z powodu punktów rankingowych, co w kontekście dwumeczu i rewanżu na Islandii, gdzie teoretycznie powinno mu być nieco trudniej. Tak rzeczywiście było, tam po 90 minutach także był remis i dopiero dogrywka przyniosła Silkeborgowi awans. Trzy gole strzelił Tonni Adamsen, choć na samym początku meczu nie wykorzystał rzutu karnego. Duńczycy generalnie potrafili sobie komplikować życie, w pewnym sensie pierwszego gola strzelili sobie sami, nadal mieli też problem z Islandczykami wychodzącymi z kontratakami.

W niedzielę, pomiędzy meczami z Jagiellonią, Silkeborg zagra mecz ligowy z FC Nordsjælland.

Miasto i stadion

Silkeborg to miasto w środkowej Danii na Półwyspie Jutlandzkim, nieopodal Herning, gdzie mieści się FC Midtjylland. Z tego powodu Silkeborg swój domowy mecz z KA musiał grać w środę, jako że Midtjylland, zespół grający w wyższych rozgrywkach, miał priorytet w przypadku swojego meczu z Hibernianem.

Wizytówką miasta jest jego położenie, zwłaszcza jeziora i obszary leśne w pobliżu. Jednym z eksponatów miejscowego Muzeum Silkeborg jest człowiek z Tollund, naturalnie zmumifikowane zwłoki pochodzące z IV wieku p.n.e. Inne muzeum poświęcone jest rzeźbiarzowi Asgerowi Jornowi, który był związany z tym miastem.

fot. commons.wikimedia.org

Zespół gra na nowoczesnym stadionie JYSK park (w rozgrywkach UEFA: Silkeborg Stadium). Jak na niewielką pojemność 10 tysięcy, z czego niecałe 6 tysięcy miejsc siedzących, wyróżnia się dwoma poziomami trybun, które są lekko zakrzywione. Średnia frekwencja jest jedną z niższych w Danii, w pucharach do tej pory rozegrano tam niewiele meczów, ale przynajmniej te w fazie grupowej cieszyły się niezłym zainteresowaniem i przy ograniczonej pojemności stadion był wypełniony.

Murawa na tym stadionie jest sztuczna.

fot. commons.wikimedia.org

Zespół

Mimo że mecze z obecnego sezonu na to nie wskazują, czołowi zawodnicy Silkeborga występują z przodu. To zresztą właśnie Callum McCowatt i Tonni Adamsen zapewnili zespołowi awans przeciwko KA. Ten pierwszy to reprezentant Nowej Zelandii, uczestnik Igrzysk Olimpijskich w Tokio. Ten drugi zaś został wyciągnięty z drugoligowego Helsingør i dość późno, bo w wieku 27 lat, zadebiutował w najwyższej lidze w Danii. Szczególnie udany był dla niego początek zeszłego sezonu, kiedy strzelił 8 goli w 10 meczach ligowych, a w pucharach – 6 goli w czterech meczach. W ostatnich dwóch sezonach zanotował 9 trafień w sześciu meczach na poziomie eliminacji LE i LK.

Trzecim zawodnikiem z ofensywy, na którego warto zwrócić uwagę, jest lewy skrzydłowy Younes Bakiz, który w poprzednim sezonie należał do czołowych zawodników Silkeborga, w obecny sezon wszedł z opóźnieniem z powodu kontuzji, przez którą opuścił także końcówkę poprzednich rozgrywek.

Jeśli szukać słabszego punktu w drużynie Silkeborga, to może być nim bramkarz i kapitan zespołu, Nicolai Larsen. W poprzednich latach miał mocną pozycję i przyczynił się m.in. do wygrania pucharu kraju w przedostatnim sezonie, ale początek tego sezonu nie jest dla niego najlepszy, zwłaszcza w dwumeczu z KA. Na Islandii podarował rywalom rzut karny, a także przepuścił piłkę przy drugim golu, kiedy wystarczyło skierować ją do pustej bramki. Nie pomaga mu obrona, która gra wysoko i łatwo daje się zaskoczyć zagraniami za plecy.

Sukcesy Silkeborga (faza grupowa pucharów, wygrany puchar krajowy, a także finał pucharu, wygrany baraż o LK) prawdopodobnie nie byłyby możliwe, gdyby nie trener Kent Nielsen. Prowadził on Brøndby, gdy wyeliminowało ono Legię z eliminacji LE w sezonie 2009/10. Wygrał dublet z Aalborgiem w sezonie 2013/14, a od sześciu lat pracuje w Silkeborgu. Jego drużyna lubi utrzymywać się przy piłce, gra głównie podaniami, nie ma zbyt wielu zawodników, którzy chętnie wchodziliby w pojedynki.

Przeciwko KA wyszedł bez skrzydłowych, a McCowatt i Adamsen byli „podwieszeni” pod napastnika Alexandra Simmelhacka. W przypadku wystawienia Bakiza można oczekiwać bardziej klasycznego 4-3-3 ze skrzydłowymi, choć McCowatta ciągnie raczej do środka i zostawia on boczny korytarz prawemu obrońcy. Można jednak powątpiewać, czy Silkeborg wyjdzie na Jagiellonię tak ofensywnie jak na Islandczyków. Trener Nielsen raczej tonuje nastroje przed tym dwumeczem, co sugeruje trochę bardziej ostrożne podejście. Można spodziewać się, że nadal będą starali się długo posiadać piłkę, ale ich ustawienie może nie być aż tak wysokie jak przeciwko KA.

Podsumowanie

Tego lata o Silkeborgu było trochę głośno w niszy pucharowej ze względu na sytuację z irlandzkim klubem Drogheda United. Oba kluby mają tego samego właściciela, Irlandczycy zdobyli puchar w końcówce zeszłego roku kalendarzowego. Normalnie szykowaliby się do europejskich pucharów, ale 1 czerwca Silkeborg wygrał baraż w Danii i zakwalifikował się do II rundy eliminacji LK. W listopadzie 2024 grupa Trivela nie posiadała jeszcze Silkeborga, a po przejęciu klubu nie dokonano żadnych zmian właścicielskich przed terminem wyznaczonym przez UEFA, a był to 1 marca. Z uwagi na wyższą pozycję w lidze Silkeborg zachował miejsce w pucharach, a Droghedzie odmówiono gry, w dodatku nikt z Irlandii jej nie zastąpił, ponieważ pozostałe kluby nie miały wymaganej licencji.

Na razie trudno powiedzieć, aby Silkeborg robił szczególnie dobry użytek z tego miejsca. Ledwo przeszedł słabych Islandczyków, a teraz nie powinien mieć łatwo przeciwko Jagiellonii i możliwe, że jego udział w pucharach skończy się równie szybko jak rok temu. O ile ścisła czołówka w Danii rzeczywiście jest mocna i nasze korzystne wyniki z nimi były pozytywnymi niespodziankami, o tyle Silkeborg na tym tle wygląda przeciętnie.

Jagiellonia wciąż potrzebuje czasu i na razie trochę go zyskała, bo jej forma wystarczyła na Novi Pazar, a w lidze mecz z Motorem został przełożony. Dwumecz z Silkeborgiem może nie jest aż tak kluczowy jak były te w wykonaniu Legii z Midtjylland i Brøndby oraz jej samej z København, ale tak naprawdę ta rywalizacja rankingowa wciąż się toczy. W Danii bardzo źle przyjęto wypadnięcie z piętnastego miejsca w rankingu krajowym na rzecz Polski. Może to nie jest dla nich główny kontekst tych starć, ale dobrze by było nie dać im się zrewanżować. Rywalizacja i tak raczej będzie korespondencyjna z København i Midtjylland, a tu będzie tylko i aż kwestia, aby nie ułatwiać Duńczykom sprawy, nie przepuszczając Silkeborga dalej.

Udostępnij:

57 komentarzy

  1. Legia sie popisała … ehhh ,,, podczas przerwy na wodę trener wyglądał na bezsilnego ….. nadzieja na PKT w Jagiellonii 65 minuta i prowadzenie 1:0 … no i Raków za chwile zaczyna … 😉

  2. Dzisiaj kolejne mecze.

    Wczoraj zaliczyliśmy porażkę z Crveną – 1:3.

    Dla niektórych to dowód, że polska piłka nie robi żadnych postępów.
    Ja mam jednak inne odczucia.

    Crvena zdominowała swoją ligę, ma większy budżet niż Lech, więcej doświadczenia, droższych piłkarzy i jeszcze wsparcie ruskich w tle.

    Tak – Crvena ma znacznie większy potencjał. Ale mimo wszystko łudziliśmy się (ja też), że różnica nie będzie aż tak widoczna. Niestety może nie była widoczna aż tak, ale wynik to odzwierciedla.

    I w sumie… przez pierwsze 45 minut tej różnicy nie widziałem. Dopiero przy 1:2 miałem to poczucie: to już pozamiatane. Lech siadł psychicznie – to było czuć. Nierówne podania, głupie błędy, brak dokładności. W skrócie: stracili wiarę, że mogą to jeszcze wygrać.

    Choć miałem nadzieję, że jednak ich przejdą. Może nie łatwo, ale po wielkiej batali, to ten mecz moim zdaniem niczego nie zmienia.

    Nie zmienia też faktu, że Lech – ani żaden polski klub po ’90 roku – chyba nigdy nie był na poziomie obecnej Crveny. Dzisiejsza Crvena to taki napompowany twór. Rozwijany chaotycznie, nieharmonijnie, tak jak cała ich liga. Koncepcja w stylu arabskim, rosyjskim czy chińskim – dużo kasy, mało długofalowej myśli.

    Widzę i czytam komentarze również, że niektórzy z Was mają niesmak, patrząc na wyniki w Lidze Konferencji. Traktując je z jakimś poczucie, że nam się nie należy to miejsce w rankingu a dalej LM, że to jakieś oszustwo czy coś w tym stylu.

    Jak się spojrzy na nasze szanse na awans do LM i ile drużyn ze wschodu może się tam wcisnąć, to mam skojarzenie z „Igrzyskami śmierci”:

    „Jednego trzeba zostawić w LM, resztę wykończyć i upokorzyć. Niech cała reszta (umowny wschód) widzi, jaki prezentuje poziom.”

    A tymczasem w Lidze Konferencji nasza bohaterka, polska liga, oszukuje system i może wejść do środka bocznym wejściem. Bez całej tej męczarni w eliminacjach. Mamy się tego wstydzić?

    Przeciwnie – rozwijamy się w sposób harmonijny. Bez szejków, bez ruskich, bez arabów i oligarchów. Mamy swój własny, polski rozwój.

    I dlatego właśnie dzisiejsze mecze są dla mnie jednymi z najważniejszych.

    One pokażą, gdzie jesteśmy.

    Widzę już kilka jaskółek:
    – 5 drużyn w pucharach w przyszłym sezonie,
    – 2 kluby w eliminacjach LM,
    – komplet zwycięstw w jednym tygodniu,
    – ćwierćfinał,
    – wygrana z Anglikami na ich terenie.

    Ale jeśli dziś znów zawiodą, to zeszłoroczna wysiłek pójdzie się 'jebać’.

    Ranking dostanie lukę punktową, którą będziemy łatać przez kolejne 5 lat. A to znaczy: rozwój wyhamuje, a marzenia o LM będą lądować co sezon w tym samym kiblu.

    1. musisz pamietac o jednym. Ze rozwój tutaj jest postrzegany głownie przez awans w rankingu. Gdybysmy byli na dwudziestymktórymś miejscu, nikt o zadnym rozwoju by wiele nie wspominał. A ten awans został umożliwiony przez dołożenie trzeciego pucharu, który jest ewidentnie słabszy od pozostałych, a punktowanie jest takie samo.
      Dokładnie od wprowadzenia tego pucharu robimy większe punkty w Europie.

      Na to często jest argument – przecież inni też mogą punktować. Nie do konca. Dlaczego? bo najlepsze druzyny naszych rywali grają głownie w LM i LE.

      1. Było już to poruszane dziesięć razy… LKE pomógł nam tylko w wejściu do fazy głównej. Jeśli już tam jesteśmy, nie kompromitujemy się – ostatni przypadek Amica Wronki 20 lat temu.

        1. Przecież Raków grał 2 lata temu w fazie grupowej Ligi Europy i zajął 4 ostatnie miejsce z 4 porażkami na 6 spotkań. Legia 5 lat temu grała i zajęła ostatnie 4 miejsce w grupie z 4 porażkami na 6 spotkań. Teza jest taka jest polskie zespoły póki potrafią punktować wyłącznie w eliminacjach do europejskich pucharów oraz w ramach najsłabszych rozgrywkach. Lepsze to niż nic, ale bez Ligi Konferencji bylibyśmy tam gdzie 5 lat temu czyli poza top20.

      2. Nie zgadzam się z twoją opinią, weźmy pod lupę wyniki lig i ich hegemonów dajmy top2 Danii, Szkocji, Norwegii, Austrii, Szwajcarii, Szwecji
        sezon 2022/2023
        Dania : FC Kopenhaga- LM wygrana z Trabzonsporem, grała jakimś sposobem od 4QLM rozstawiona. wpływ rankingu ewidentny, udział nieszczególnie imponujący (3x remis)
        Midjtyland – odpada z Benficą w Q3LM, przechodząc z ledwością Larnacę po karnych w Q2LM – wejście do LE przez Q3LM – wpływ rankingu ewidentny
        w LE nabija trochę punktów wygrywając ze Sturmem, Lazio, Feyenordem
        Szkocja – Celtic – Wejście z marszu przez ranking, Rangersi grają eliminują PSV – jednych i drugich udział symboliczny w LM, wpływ rankingu ewidentny,
        Norwegia –
        Bodo Glimt – odpada z Dynamo Z. w Q4LM a finalnie nabija punkty w LK, odpadając z …. Lechem Poznań
        Molde – nabija punkty w LK odpada w grupie z Djurgarden
        Austria
        RB Salzburg – uzbierał 5 punktów w grupie, udział dzięki rankingowi.
        Sturm Graz- odpada w Q3LM z Dynamo K., nabija punkty w LE. mało- nie wychodzą z grupy
        Szwajcaria –
        FC Zurich – idzie śladami Lecha, odpada z Qarabaqem w Q3LM, finalnie odpada z LE w grupie z Bodo Glimt, które potem z 3 miejsca mogło nabić punkty na Lechu a tego nie zrobiło.
        Young Boys – nie pograli w eliminacjach na Q4Ligi konferencji się rozjechali.
        FC Basel – w LK mieli w grupię maszynkę do nabijania punktów, tracili punktów jak cholera jak choćby na Żalgirisie, Slovanie B(o tu też hegemon słowacki ciułał punktu), ostatecznie tutaj mieli największy dorobek punktowy.

        Polska
        W tym czasie w fazie grupowej gra jeden Lech Poznań
        klepie Villareal, Austrie Wiedeń, Happoel, Bodo, Djurgarden w ostatniej fazie walcząc z Fiorentiną z którą przegrywa bo mental był za słaby w pierwszym meczu.

        Mój wniosek jest taki,

        Twoi Hegemonii z tych lig dostawali się do ligi mistrzów dzięki rankingowi, jak przychodzi co do czego i trzeba się mierzyć w elimacjach to też nie jest tak różowo jak napisałeś.
        Ligi Szwajcarska, Duńska, norweska swoje punkty w głównej mierze nabiły na top2 swoich lig które zdobywały punkty w LK. Wyjątek stanowi Rangers, Celtic,

        Ale ten twój top2 Rangers przez lata sobie postanowił grać w 5 ligach szkockich i zajebał szkotom ranking na wiele lat. Dziś szkocka liga nie ma żadnego progresu, pomimo tak wielu występów w LM.
        Przez tyle lat LM dla tych klubów, Żadne Aberdeeny, Heartsy nie osiągnęły.

        I za chwilkę przekonamy się gdzie są szkoci z tymi dwoma klubami.

        1. Moim zdaniem trzeba być opartym o kilka filarów. Na samym rankingu nie ujedziesz. Na jednym, a nawet dwóch mocnych klubach bez rankingu nie ujedziesz. Czesi mają trzy solidne kluby i dobry ranking. Zobaczymy, czy to wystarczy.

          Zatem ranking to jedno, mocne trzy kluby i solidne kolejne trzy to drugie. Do tego silne fundamenty finansowe, dobry skauting, szkolenie młodzieży.

          W Polsce przeszliśmy kilka okresów. „Wielka Wisła” skończyła się gdy weszliśmy do UE i polscy piłkarze mogli zarabiać cztery razy więcej „na zachodzie”. Z kolei sama Wisła skończyła się chwilę później, gdy polskie kluby przestały bawić się hurtowo w korupcję, a za to zostały zmuszone do inwestowania w infrastrukturę. Efekt był taki, że zamiast inwestować w rozwój sportowy, cała kasa poszła w stadiony. Wyrosła na tym Legia, która stadion dostała trochę wcześniej, więc mogła pieniądze wydać na piłkarzy. Ale piłkarze odeszli i została wielka, czarna dziura.

          W tym momencie wygląda na to, że jesteśmy na kolejnym etapie. Poprawiły się finanse, stadiony są pobudowane, kluby zaczynają myśleć poważniej o szkoleniu młodzieży (choć na efekty poczekamy jeszcze wiele lat). Podniósł się poziom sportowy nie tylko bezwzględnie, ale również względem federacji 9-30. Zaczynamy na tym korzystać. Teraz jednak jest trudny moment – jednocześnie być na fali oraz tworzyć mocne korzenie. Trudne zadanie, ale nagroda może być warta zachodu.

          1. To jest słuszna uwaga,

            Z tym że najprawdopodobniej nie będziemy mieć hegemona w naszej lidzę. Nie będzie też tak jak jest w Czechach, bo w sumie w Czechach zawsze był Slavia Sparta, doszusowała Victoria idzie Banik Sigma.

            Ostatnie bastiony malkontentów to:
            – nie gramy w LM więc jesteśmy słabi, byliśmy słabi i będziemy słabi.
            – nie zdobywamy punktów w LM, w LE więc jesteśmy słabi bo inne ligi mają tuzów którzy te punkty potrafili zdobywać, choć de facto ligi duńskie, szwedzkie, norweskie, austryjackie, szwajcarskie swoje topki też tam wysyłały.
            Wyjątki szkocja, serbia, chorwacja mnie szczególnie nie interesują – za kilka lat 2-3 polskie kluby będą na poziomie dominatorów z tych lig.

            Dziś jest dzień weryfikacji i w Q4 też będzie, jak jest tak jak mówię to dziś zobaczymy zwycięstwa, jak dostaniemy w plecy nie ma tematu. Progres uznam za iluzoryczny.

            Jak uda się mieć 4 drużyny niezależnie gdzie to malkontenci mogą się wypchać.

          2. Ciekawa analiza, tylko się nie zgadza, jeśli chodzi o stadiony.
            Stadion Legii został otwarty na początek sezonu 2010/1.
            Stadion miejski w Poznaniu także został otwarty we wrześniu 2010 – w tym samym sezonie.
            Także w podobnym terminie (nieco tylko później niż Poznań) zostały oddane stadiony we Wrocławiu czy Gdańsku, a także rozbudowane rezerwowe stadiony EURO 2012 – Śląski w Chorzowie i stadion Wisły w Krakowie.
            Dodatkowo np Śląsk Wrocław, który się później na arenę EURO przeprowadził, nie musiał ograniczać liczby widzów, jak te kluby (m.in. Wisła, czy Legia) którychbobiekty były w przebudowie.
            .
            Wreszcie we wszystkich wyżej wymienionych przypadkach, a także i później, stadiony były budowane przez państwo (EURO) lub miasta, i to nie jest tak, że kluby poniosły wielki wysiłek finansowy i dopiero potem mogły inwestować w zawodników.
            Korzyści z posiadania nowoczesnego stadionu klika tygodni czy miesięcy wcześniej nie mają prawdopodobnie żadnego wpływu na formę sportową klubów, a już wogóle zerowy na budowaną kadrę.

          3. Patronus – jedna rzecz sie nie klei. Kasa na stadiony w 99% nie szła z kasy jakiekolwiek klubu. I nawet jakby te stadiony nie powstał, to ta kasa nie znalazła by sie do dyspozycji klubów.

          4. Jak chodzi o fundament w postaci rankingów to zwróciłbym jeszcze uwagę, że potrzebne jest jednoczesne posiadanie przyzwoitego współczynnika krajowego i klubowego, żeby nie tylko zaczynać eliminacje jak najpóźniej, mieć w nich możliwość potknięć (jak obecnie Legia), a jednocześnie jak najłatwiejsze (teoretycznie) losowania – patrz przykład Jagi w LK już teraz.

            Polska swój awans w krajowym zrobiła… „za szybko” – zanim inne kluby poza Lechem i Legią zdołały nabić sobie trochę punktów do klubowego. To nic złego rzecz jasna, ale będzie mieć swoje konsekwencje za rok, jeśli teraz Raków i Jaga nie nabiją kilku punktów w fazie ligowej LKE. A i tak dojdzie minimum ktoś piąty, praktycznie bez rankingu dającego rozstawienia.

          5. Krzysztof – oczywiście, zakwalifikowanie się 4 drużyn do pucharów będzię miało swój wydźwięk. Nawet trzech tez pokaże, że jakiś rozwój jest.
            Ale ja zawsze powtarzam, że to jest zbyt mała próbka, żeby ocenić coś ostatecznie.
            Żeby ocenić coś dość konkretnie, należy ocenić powiedzmy dekade. Na ile chwiejne są wyniki. Czy jest powtarzalność itd.

        2. Napisz proszę co polskie Kluby ugrały w ostatnich 5 latach w Lidze Mistrzów i Lidze Europy. Stworzono dodatkowe najsłabsze rozgrywki i tam się realizujemy, ale nie zmienia to faktu, że to europejska druga liga.

          1. Odwrócę pytanie

            Jakie osiągnięcia ma Celtic, Kopenhaga o w ostatnich 20 latach kiedy dostają się albo przez Q4LM albo z automatu?

            Więc daj czasowi czas, nie od razu Poznań zbudowano.

          2. Dla mnie to jest w ogóle kuriozalne, że się u nas cały czas podważa poziom i zasadność gry w tej Ligi Konferencji. Tak, jakbyśmy mieli nie wiadomo ile sukcesów, żeby tym gardzić. Przez ponad 50 lat raptem jeden finał PZP, który też był trzecim pucharem (formalnie drugim, ale PU zazwyczaj był mocniej obsadzony), i to wszystko. Gdzie w dodatku do tego finału wysarczyło wtedy przejść 4 rundy. Ale co nas jakaś Liga Konferencji, wstyd w tym grać, jak tam są jakieś Baćki Topole. Kurwa mać, w dawnym PZP nie takie wynalazli występowały i dochodziły dalej niż Baćka Topola, ale nie słyszałem, żeby ktoś deprecjonował te rozgrywki. A LKE dużo mocniejsi od nas traktują jak pełnoprawne europejskie rozgrywki, tymczasem u nas jakieś puchary biedronki, intertoto itp. Tak samo zresztą było z Ligą Narodów. Wiadomo, że to nie to samo co MŚ albo ME, ale wszyscy normalnie grali o zwycięstwo, a u nas gadki, że po co to komu, i podejście jak do zimowych sparingów na bocznym boisku w Turcji. Bo przecież zdobywamy tyle medali, że taki półfinał LN nie byłby nic warty. xD

          3. Ja podważam zasadność gry w LK konkretnie Lecha w tym sezonie, jako Mistrza Polski (btw podważać to sobie mogę, zapewne koniec końców tam właśnie zagra). Cała reszta właśnie tam pasuje – chyba że Legia rozegra po raz kolejny w 100% idealne eliminacje, no to wtedy oczywiście w nagrodę LE.

            LK będziemy w tym roku młócić po raz 4 z rzędu, bez realnego zaistnienia gdziekolwiek wyżej – trochę dużo. W przypadku Lecha i mojego jemu kibicowania, ciężko mi się będzie znów podjarać 2/3 ligą europejską, chyba że jak pisałem dostaniemy fajny zestaw rywali i każda wizyta na stadionie będzie chociaż namiastką czegoś wyżej (Crystal Palace, Sparta Praga – umownie te okolice).

          4. Lech w ostatnich 2 latach to nie grał nigdzie. A jeszcze nieco ponad rok temu był w rozsypce z Rumakiem za sterami. Jak zacznie regularnie grać chociaż w tej LKE, a nie od wielkiego dzwonu, to ewentualnie będzie czas na takie rozkminy. A patrząc na ogół naszych klubów to w ostatnich latach (od powstania LKE) mieliśmy kolejno:
            – 1 LE
            – 1 LKE
            – 1 LE + 1 LKE
            – 2 LKE
            Niech teraz zagrają gdziekolwiek 3 kluby, to już będzie progres i coś pozytywnego.

          5. Adam L.
            Jak pokazał wczorajszy mecz – LM jeszcze nie teraz. Może za rok, może dopiero za 2-3 lata. Ale jak już ktoś stwierdził w innym miejscu – na drabinę wchodzi się po jednym szczeblu, a nie wskakuje na samą górę od razu. Podobnie w lidze, żeby się dostać do ekstraklasy, musisz najpierw potuptać przynajmniej po jednym sezonie w innych, niższych rozgrywkach. To jest naturalna kolej rzeczy – piąć się, ale spokojnie i systematycznie.

          6. Polskie kluby w LM w ostatnich 5 latach ugrały tyle samo co norweskie.

            W temacie LE, to przypominam, że na 3 lata polskie kluby były wykluczone ze startu w eLE. Można teoretyzować „co by było, gdyby”, ale to bicie piany. System podziału na grupy ze współczynnikami dodatkowo cementował układ i utrudniał dobicie się do średniaków.

            Obecnie w LE grasz 8 meczów, po 2 z każdego koszyka. Podział jest bardziej wyrównany, możesz sprawdzić się z zespołami z rankingiem na Twoim poziomie. Możesz przegrać z Lugolą lub Bolesławem, a możesz wygrać z Betisem lub Kopenhagą.

            Szczerze pisząc, moim zdaniem różnica między LE, a LK jest dużo mniejsza niż między LE i LM. Piąty, szósty zespół ligi francuskiej, czy portugalskiej powinien być w zasięgu polskich klubów z czołówki.

          7. Cypr ostatnio miał 3 kluby w LK. Teraz mistrz Cypru jest o krok od play-off LM. Swoją drogą rok temu ludzie widząc Pafos w LK typowali go jako dostarczyciela punktów.

            Więc może w tym sezonie my będziemy mieć 3 kluby w LK, a za rok zespół w play-off LM?

            Granie w LK nie powinno być celem samo w sobie. Można zarobić trochę pieniędzy, sprawdzić się w graniu dwa razy w tygodniu, w organizacji logistyki, pomoże zrobić punkty klubowe i krajowe do rankingów, ale powinien to być tylko środek do gry wyżej.

            Chciałbym, żebyśmy w tym roku mieli 2 kluby w LE i 2 w LK. może być 1 w LE i 2 w LK. Ale za rok moim zdaniem 2 w LE i 2 w LK to plan minimum.

          8. A ty Wojtek,

            Wolałbyś by Rutkowscy zagrali z większym rozmachem jak Leśnodorski kiedyś i z większym sensem poszli po LM.

            Czy jednak podoba ci się ten model spokojnego, organicznego rozwoju, bez szaleństw?

            Czyli bardziej powiedzmy Bayern czy Barcelona dziś? choć nie wiem na ile te kluby wpisują się w te dwa modele dla ciebie

          9. @Krzysztof

            Rutkowscy stosują swój model spokojnego rozwoju od 18 lat i są w tym samym miejscu, gdzie byli, gdy zaczynali.

            Każde podejście ich Lecha do Ligi Mistrzów jest spalone przed startem. Tam nie ma nawet żadnej walki. Przychodzi poważniejszy rywal i pozamiatane. To już nawet Jagiellonia jechała na rewanż z Bodo z większymi nadziejami.

            Lech nie zagra w Lidze Mistrzów, zapomnijcie.

            Wydaje mi się, że najprędzej zrobi to Raków. Świerczewski lepiej rozumie, na czym polega piłkarski biznes. Raków pomimo dużo mniejszego budżetu, niż Legia i Lech, wydaje na piłkarzy więcej. Przypadek Ante Crnaca tylko umocni go na tej ścieżce.

            To jest właściwie najprostszy sposób, by wejść do wyższej ligi finansowo. Zwłaszcza, jak masz ciągłość pracy trenera, który stawia na rozwój piłkarzy.

            Lech sfokusował się na swojej akademii, tylko, że to szkolenie nadal jest takie mocno średnie w europejskiej skali, żeby nie powiedzieć słabe. Może i w Polsce robi to na kimś wrażenie, ale potem wychowankowie Lecha jadą na zachód i zazwyczaj się odbijają od poważniejszej piłki.

            W akademie mogą się bawić najlepsze kluby, a te pokroju Brentford szybko obliczyło, że to się nie opłaca, że dużo taniej jest posiadać dobrą sieć skautingu.

            W Polsce jest coraz więcej profesjonalnych akademii, a jakość piłkarzy w reprezentacji jest coraz słabsza. Może należałoby wygonić tych chłopców z powrotem na osiedlowe boiska? Tam przynajmniej nie byliby skażani polską myślą szkoleniową i może niektórzy nawet nauczyliby się dryblingu.

          10. Wojtek już widzę, jak nie będzie Cię jarać, gdyby Lech był w czubie tabeli LKE tak jak przez większość jesieni było to z Legią i Jaga…

          11. Adam L – dokładnie tak jest jak piszesz. Coś tam było grane w LE, ale umówmy się, szału nie było.

          12. Patronus – uważasz ze wejscie wszystkich druzyn do fazy ligowej to plan minimum? TO jest totalnie doerwane od rzeczywistosci. Jaka liga ze sredniaków wprowadza wszystkie druzyny które grają w eliminacjach? ile razy sie tak zdarzyło? Nawet kraje z top 10 mają z tym problem. A co dopiero my.

          13. Krzysztof – Rutkowscy generalnie obrywają za swój… sukces. To jest często casus polskiego trenera.

            Garść faktów. Rutkowscy brali Lecha biednego jak mysz pod miotłą. Tam był tylko długi. Największym ich sukcesem jest to, czego nie dokonał nikt ( ?? ) w skali całego kraju. Tzn. samofinansujący sie klub, który jest jednym z najlepszych w kraju. Lech nie wydaje pieniędzy których nie ma. To ze zaczeli zarabiać na wychowankach to zasługa Rutkowskich. To że teraz mają budżet jaki mają, to zasługa Rutkowskich.
            Czy Wisła Kraków jest mniejszym klubem w skali Polski niż Lech? Absolutnie nie. Zobaczcie jak wyglądają ich finanse.

            Ludzi po prostu w większosci totalnie nie obchodzi strefa finansowa klubu ( o ile to nie jest kwestia budzetu na transfery). Często powielane brednie na tematy transferowe, ze Rutkowscy zarabiają na tym klubie i inne dyrdymały. Rutkowscy juz go nie finansują. I TO JEST SUKCES.
            Powtarzam, nie ma takiej drugiej druzyny w tym kraju.
            Ktoś tu pisze o Rakowie. Ale Raków organizacyjnie i infrastrukturalnie jest daleko w tyle za Lechem. On się opiera na prywatnym właścicielu. Coś jak Wisła Kraków. Wspominałem gdzie jest dzisiaj Wisła Kraków. Tak się konczą historie, gdy cały klub opiera się głownie na sponsorze.

          14. @Głos Rozsądku

            „Rutkowscy stosują swój model spokojnego rozwoju od 18 lat i są w tym samym miejscu, gdzie byli, gdy zaczynali.”

            Nie, nie są.

          15. Gdyby nie LKE to byśmy w LE wychodzili z grupy i takie 1/16 może 1/8 czasami by wpadła. Wiec dużej różnicy nie widzę. Przed LKE przecież nawet Legia awansowała ostatnio z grupy.

          16. I jeszcze co do Lecha, jak są w tym samym miejscu co 18 lat temu XD? Przecież Lech jest najlepiej prowadzonym klubem w Polsce aktualnie. Małą łyżką po trochu, a nie wielka chochlą. Albo lepsze porównanie po nitce do kłębka. Rozumiem, że ktoś tu wyżej jest Głos Rozsądku znowu przeczysz swojemu nickowi i chciałbyś szastania sianem i życia na kredycie tylko po to by zobaczyć efekt na jeden może dwa sezony, a potem zjazd jak Legia.

            A ktoś tam pieprzył, że Lechowi mental pada za szybko. No może to prawda, ale jednak wydaje mi się, że Lech nie potrafi grać pod presją, w sensie w przypadku jak grają fajną piłę, ale nie strzelają bramek to zaczynają w siebie za bardzo wątpić. A jak już nie mają nic do stracenia to wtedy wychodzi z nich zespół na miarę średniaka europejskiego. Przykład to mecze z Villarealem czy Fiorentiną. Tak samo będzie za tydzień mam nadzieje. Z tym, że tym razem się uda przejść Cverne.

        3. Różnica polega na tym, ze my ranking nabiliśmy tylko i wyłącznie na rozgrywkach LK, a konkurencja w więskzej czesci miała taki ranking zanim LK w ogole powstała. Oni juz byli w tym miejscu i sie kwalifikowali do LM i do LE. I zresztą nadal to robią.
          Oczywiste jest ze nie zawsze kwalifikują sie do LM. Ale zdecydowanie czesciej kwalifikują sie do LM czy LE niż my.

          1. My mieliśmy problem przede wszystkim w kwalifikacjach.
            Pol żartem, pół serio, to nasze występy w LM:
            Legia: top8
            Widzew: top12
            Legia: top24

            W fazie grupowej/zasadniczej w ostatnich 30 latach, od kiedy interesuje się piłką, jedynie Amica Wronki (prawdziwa!) się skompromitowała.

  3. Mój ulubiony typ dwumeczu, z pokonywalnym reprezentantem rywala rankingowego. Liczę na dwa zwycięstwa i jednych Duńczyków mniej.

  4. Jak zobaczyłem losowanie, to byłem zaniepokojony. Po bliższym przyjrzeniu się sprawie stwierdzam, że nie ma się kogo bać. Silkeborg na ten moment jest po prostu słaby. Jagiellonia aktualnie w przebudowie, natomiast jestem zdania, że łykną Duńczyków.

  5. Taka rozkmina na marginesie. Jeżeli Jaga awansuje to podbije swój współczynnik do 16,5. Myślicie, że to wystarczy to rozstawienia za rok w IV rundzie? Moim zdaniem może być na styku.

        1. W LE do rozstawienia w play-off wystarczył niższy współczynnik niż w LK.
          Pisałem już o punktowej inflacji, więc nie będę powtarzać trzeci raz. Moim zdaniem za rok w q4LK do rozstawienia wystarczy około 15 punktów. Ale wiele zależy od pucharowego składu. Z tego co słyszałem, rok temu było rekordowo dużo nowych drużyn w pucharach, a w obecnym jedynie 6.

          1. Dzięki za merytoryczną odpowiedź, gdzieś chyba mignął mi Twój komentarz na ten temat.
            Szczerze mówiąc wziąłbym te 15 w ciemno (wtedy byłaby spora szansa na 4 zespoły rozstawione w przyszłym roku).

  6. Drużyna Siemieńca przejedzie się po Duńczykach jak Lech po Breidabliku.
    Pierwszy mecz jest na wyjeździe, więc czekamy spokojnie z tyłu i wyprowadzamy zabójcze kontrataki z udziałem Imaza i Pululu. Przewiduję zwycięstwo „Dumy Podlasia” różnicą 1-2 bramek.
    W rewanżu kontrolujemy stan dwumeczu ponownie kłując Silkeborg, który w nerwach nie będzie kończyć spotkania w pełnym wymiarze składu. Totalnie wygrywamy różnicą 5-6 goli a pszczoły w całym regionie zbierają z radości rekordowe ilości nektaru.

    Dawać czwartą rundę, szkoda mojej klawiatury!

    1. Dla mnie ten plan się podoba się.

      Mimo wszystko myślę, że Silkeborg jest mocniejszy niż Novi Pazar. Ale powtórzenie wyników z dwumeczu z Serbami biorę w ciemniachę. Tu trzeba awansować, styl i wynik to drugi plan.

      1. Szkoda, że Lech za to ma mecze nr 1 u siebie. Jednak rewanże na własnym stadionie, przed własną publicznością wyzwalają dodatkowe pokłady sił.
        Siadamy i patrzymy co pokażą z najlepszym serbskim klubem. Skończyło się łatwiutkie obstukiwanie reszty serbskiej ligi.

  7. „W ostatnim czasie znakomicie idzie nam z Duńczykami”. Bez przesady. To najważniejsze starcie polsko-duńskie (Raków-Kopenhaga) niestety na naszą niekorzyść.

    1. I od tamtego czasu, już potem wszystko wygraliśmy.
      Rozumiem, że „ostatnimi czasy” oznacza że wszystkie mecze po tym przegranym dwumeczu

      1. Wszystko wygraliśmy, ale wszystko na żyletki.
        Teraz może być trochę inaczej, bo Silkeborg jawi się jako taki trochę duński Śląsk Wrocław. To jednak nadal Dania, prosto piłkę kopnąć umieją.

        1. Może i dobrze, że pierwszy mecz na wyjeździe. Można spokojnie przyjmować rywala u siebie i próbować kontraktów. Ogólnie to chyba jest poziom Spartaka Trnawa, więc zalecam ostrożność.

    2. Dlaczego niby to było najważniejsze starcie?Najważniejsze to były starcia Legii z Midtjylland ,Broendby i teraz Jagi z Silkeborgiem.Oczywiscie z perspektywy rankingu.Wyobraźmy sobie,że Legia przegrywa dwa powyższe dwumecze i spójrzmy gdzie wtedy byśmy byli w rankingu.

      1. Masz rację, choć gdyby wtedy Raków awansował choćby po karnych, to mielibyśmy:
        1) 0,5/4 punktu więcej za remis zamiast porażki lub wygraną zamiast remisu
        2) 6/4 punktu za grę w LM i może jeszcze choćby 1/4 punktu w 6 meczach, zamiast 3/4 punktu zdobytych w LE (nie ukrywam, że Raków powinien dużo lepiej poradzić sobie, ale nie udało się).

        W sumie 1,875 punktu zamiast 0,75. 1,125 punktów więcej w rankingu na koniec ubiegłego sezonu dałoby 14. miejsce, zamiast 15. A teraz już bylibyśmy na 12 pozycji niecałe 5 punktów za Czechami…

        Z drugiej strony Raków zamiast 3 punktów do klubowego miałby 7 i współczynnik klubowy 12. Byłby rozstawiony w q3… ale nie miałby rozstawienia w q4.

        Ot i tak możemy sobie gdybać, co byłoby a nie jest, nie pisze się w rejestr. 🙂

  8. Silkeborg jest średniakiem ligi duńskiej, tym niemniej jest klubem… (cóż za ironia) duńskim 🙂 Zawsze ciężko się gra przeciwko nim. Szanse naszych w pierwszym meczu oceniam ciut wyżej – 55/45 lub nawet 60/40, ale ważna będzie tzw. dyspozycja dnia, czyli jaka Jagiellonia się wylosuje w czwartek. Z tym może być różnie niestety, bo forma wciąż niestabilna. Na szczęście przeciwnik też nie zachwyca. Większą nadzieję pokładam w rewanżu w Białymstoku. Jednak istotne jest, żeby przywieźć z Silkeborga jakaś zaliczkę, choćby remis.

  9. Z jednej strony wydaje się, że ten Silkeborg nie powinien być aż tak grożny, z drugiej Jaga sama nie jest w najwyzszej formie, a poza tym zawsze jakoś do mnie bardziej przemawia czwarty czy piąty zespoł ligi dunskiej, austriackiej czy szwajcarskiej niż np. mistrz Litwy, Luksemburga czy Estonii.

    Liczę, że Jaga przejdzie dalej, aczkolwiek nie spodziewam się łatwej przeprawy w tym dwumeczu. Nie zdziwie się także, jeśli odpadną.

    1. Zdroworozsądkowe podejście. Tak jak my liczymy, że Lech da radę z Serbami lub Belgami, tak tym bardziej Duńczycy liczą na pokonanie Jagi i sądzę, że (niestety) mają na to większe szanse niż Lech w swoich meczach. Natomiast to nie znaczy, że nie wierzę w Jagę, po prostu muszą wyjść i zagrać dobry mecz. Jeżeli zagrają na swoim poziomie, to jest to zrobienia, ale ogólnie oceniałbym taki dwumecz na 50/50.

      1. @blind_man

        Bez przesady z tym 50/50. Jagiellonia jest faworytem, może nie murowanym, ale jednak.

        Jej forma zwyżkuje, ma jednak więcej jakości indywidualnej. Jeżeli Siemieniec to poukłada, a czas powinien działać na jego korzyść, to powinno być dobrze.

        Nie wiem jak będzie z Hajdukiem (raczej stykowo), ale myślę, że Jagiellonia przejdzie Silkeborg. Remis na wyjeździe i 2-0/2-1 u siebie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *