Ostatnie miejsce w Bundeslidze, zmiana trenera – czy Mainz dostanie w trąbę w Poznaniu?
Dawno nie graliśmy z Niemcami, ale gdy to już się stanie, dochodzi akurat do starcia Lecha Poznań z FSV Mainz, o którym kiedyś w trybie przypuszczającym wypowiadał się Tymoteusz Puchacz. Mistrz Polski sprawdzi się z ostatnim zespołem ligi niemieckiej.
Poprzednie rywalizacje
Wliczając historię z czasów dwóch krajów, rozegraliśmy wiele meczów z Niemcami, więcej tylko z Włochami. Zdecydowana większość miała miejsce w dawnych czasach, a już pierwszy dwumecz z Niemcami był niezwykle emocjonujący. Gwardia straciła przewagę z pierwszego meczu, a trzecie spotkanie rozegrano zaledwie dwa dni po rewanżu. Teoretycznie powinno było się odbyć na neutralnym terenie, jednak był to Berlin Wschodni, a więc także NRD. Polski zespół prowadził 1:0, jednak w ostatniej minucie Wismut strzelił na 1:1, a z dogrywki rozegrano zaledwie kilka minut, bo zaczęły zapadać ciemności. Porozumiano się, żeby rozstrzygnąć to starcie rzutem monetą, co też przyniosło dodatkowe emocje. Według różnych wersji moneta raz lub dwa razy spadała ze stołu i dopiero druga lub trzecia próba została zaliczona. Było to losowanie korzystne dla zespołu z NRD.
| 1957/58 | I runda PM | Gwardia Warszawa | Wismut Karl-Marx-Stadt (NRD) | 3:1, 1:3, 1:1, awans Wismutu po rzucie monetą |
| 1964/65 | 1/4 finału PZP | Legia Warszawa | TSV 1860 (RFN) | 0:4, 0:0 |
| 1966/67 | I runda PM | Górnik Zabrze | Vorwärts Berlin (NRD) | 2:1, 1:2, 3:1 |
| 1966/67 | I runda PZP | Chemie Lipsk (NRD) | Legia Warszawa | 3:0, 2:2 |
| 1967/68 | II runda PZP | Wisła Kraków | HSV (RFN) | 0:1, 0:4 |
| 1968/69 | I runda PM | Legia Warszawa | TSV 1860 (RFN) | 6:0, 3:2 |
| 1972/73 | II runda PUEFA | Ruch Chorzów | Dynamo Drezno (NRD) | 0:1, 0:3 |
| 1973/74 | I runda PUEFA | Ruch Chorzów | Wuppertaler SV (RFN) | 4:1, 5:4 |
| 1973/74 | II runda PUEFA | Ruch Chorzów | Carl Zeiss Jena (NRD) | 3:0, 0:1 |
| 1975/76 | II runda PUEFA | Carl Zeiss Jena (NRD) | Stal Mielec | 1:0, 0:1, karne 3:2 |
| 1975/76 | 1/4 finału PUEFA | HSV (RFN) | Stal Mielec | 1:1, 1:0 |
| 1976/77 | I runda PUEFA | 1.FC Köln (RFN) | GKS Tychy | 2:0, 1:1 |
| 1977/78 | I runda PUEFA | Odra Opole | 1.FC Magdeburg (NRD) | 1:2, 1:1 |
| 1978/79 | I runda PUEFA | MSV Duisburg (RFN) | Lech Poznań | 5:0, 5:2 |
| 1978/79 | III runda PUEFA | Borussia Mönchengladbach (RFN) | Śląsk Wrocław | 1:1, 4:2 |
| 1979/80 | I runda PM | Dynamo Berlin (NRD) | Ruch Chorzów | 4:1, 0:0 |
| 1984/85 | I runda PUEFA | 1.FC Köln (RFN) | Pogoń Szczecin | 2:1, 1:0 |
| 1985/86 | I runda PM | Górnik Zabrze | Bayern Monachium (RFN) | 1:2, 1:4 |
| 1985/86 | I runda PUEFA | Borussia Mönchengladbach (RFN) | Lech Poznań | 1:1, 2:0 |
| 1986/87 | II runda PUEFA | Widzew Łódź | KFC Uerdingen (RFN) | 0:0, 0:2 |
| 1988/89 | I runda PUEFA | Bayern Monachium (RFN) | Legia Warszawa | 3:1, 7:3 |
| 1990/91 | II runda PUEFA | GKS Katowice | Bayer Leverkusen (RFN) | 1:2, 0:4 |
| 1991/92 | I runda PUEFA | HSV | Górnik Zabrze | 1:1, 3:0 |
| 1992/93 | I runda PUEFA | Widzew Łódź | Eintracht Frankfurt | 2:2, 0:9 |
| 1994/95 | III runda PUEFA | GKS Katowice | Bayer Leverkusen | 1:4, 0:4 |
| 1996/97 | Faza grupowa LM | Borussia Dortmund | Widzew Łódź | 2:1, 2:2 |
| 2000/01 | II runda PUEFA | Hertha BSC | Amica Wronki | 3:1, 1:1 |
| 2002/03 | II runda PUEFA | Legia Warszawa | Schalke 04 | 2:3, 0:0 |
| 2002/03 | III runda PUEFA | Wisła Kraków | Schalke 04 | 1:1, 4:1 |
| 2003/04 | I runda PUEFA | Hertha BSC | Dyskobolia Grodzisk Wlkp. | 0:0, 0:1 |
| 2012/13 | IV runda el. LE | Śląsk Wrocław | Hannover 96 | 3:5, 1:5 |
| 2016/17 | Faza grupowa LM | Legia Warszawa | Borussia Dortmund | 0:6, 4:8 |
Lech dwa razy grał z Niemcami i nie wspomina tych starć zbyt dobrze, z Duisburgiem stracił łącznie 10 goli, a z Gladbach ugrał zaledwie remis. To jednak także bardzo dawne lata. W XXI wieku graliśmy z Niemcami raptem pięć razy, a w ciągu ostatnich 10 lat tylko raz. Przegraliśmy ostatnie cztery mecze, jednak przeciwnicy byli bardzo wymagający. Borussii Dortmund w Lidze Mistrzów nie trzeba przedstawiać (był to bardzo mocny zespół pod wodzą Thomasa Tuchela), a kilka lat wcześniej Hannover przeżywał swój najlepszy czas w historii. Z pozytywami trzeba cofać się ponad 20 lat, do meczów z Herthą i Schalke.
Ostatnie 5 lat i obecny sezon w pucharach
Mainz wróciło do pucharów po 9 latach. W 2011 i 2014 roku skompromitowało się w eliminacjach Ligi Europy z Gazem Metanem Mediaș i Asterasem Tripolis. Dwa lata później nie musiało się już męczyć, bo właśnie dla takich zespołów dokonano zmiany i startowały one w fazie grupowej LE bez eliminacji. W tym roku Mainz musiało przejść w eliminacjach jednego przeciwnika, którym był Rosenborg. W fazie ligowej wygrało trzy pierwsze mecze, po czym przegrało w Rumunii.
Forma i terminarz
W czwartej kolejce fazy ligowej LK być może szczęście, które towarzyszyło Mainz w poprzednich spotkaniach, opuściło ten zespół. W meczu z CS U Craiova straciło gola po dość przypadkowym rzucie karnym, a samo było bliskie wyrównania, ale gol po dośrodkowaniu z rzutu wolnego został odwołany z powodu spalonego. W obu akcjach brał udział Kacper Potulski, 18-letni obrońca, który w tym sezonie zaczął dostawać szanse w trzyosobowym bloku obronnym.
Ostatni mecz ligowy pokazał, jak trudno jest wyjść z kryzysu. Mainz przegrało 0:1 z Borussią Mönchengladbach i nie było w stanie zbyt wiele pokazać, nawet jedyna dobra sytuacja i tak nie mogłaby zakończyć się golem, bo był spalony. Mogli stracić bramkę już w pierwszej połowie i właściwie nawet się to stało, ale VAR zauważył muśnięcie piłki dłonią przez zawodnika Gladbach przy samobójczym uderzeniu Maxima Leitscha. Pech nie opuszczał Mainz i ostatecznie decydujący gol to też był samobój, piłka odbiła się tak nieszczęśliwie od Danny’ego da Costy, że nic nie dało się zrobić. Może nie był to tak koszmarny występ jak poprzedni, czyli 0:4 z Freiburgiem, ale nie był to też poziom, który wystarczyłby do zdobycia choćby punktu. Do tego zespołowi FSV dużo zabrakło, mimo niskiego wyniku.
Mainz zajmuje ostatnie miejsce w Bundeslidze i wygrało tylko jeden mecz z 13. Zwykle był to średniak ligowy, jednak w ostatnim sezonie zajęli jedno z lepszych miejsc w swojej historii, szóste (rekordem pozostaje piąte), co było wynikiem trochę ponad stan, teraz wydaje się, że nie mają wcale najgorszego składu w lidze, ale punktują poniżej potencjału.
| # | Drużyna | RS | Z | R | P | BZ | BS | RB | Pkt. |
|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|
| 16 | Heidenheim | 13 | 3 | 2 | 8 | 12 | 28 | -16 | 11 |
| 17 | St. Pauli | 13 | 2 | 2 | 9 | 11 | 25 | -14 | 8 |
| 18 | Mainz | 13 | 1 | 3 | 9 | 11 | 24 | -13 | 6 |
źródło fragmentu tabeli: uefa.com
Miasto i stadion
Moguncja jest stolicą landu Nadrenia-Palatynat i jednym z najstarszych miast w Niemczech. Jej głównym zabytkiem jest katedra św. Marcina i Stefana, a atrakcjami są lokalny targ i karnawał. W architekturze szczególnie efektownie wyglądają budynki z muru pruskiego.
Już w tekście o Strasburgu została wspomniana postać Johannesa Gutenberga, który jednak znacznie bardziej kojarzony jest z Moguncją. Znajduje się tam muzeum jego imienia, poświęcone historii druku.
![]()
fot. commons.wikimedia.org
Stadion Mainz (nazwa sponsora: Mewa Arena) znajduje się z dala od centrum miasta i przypomina obiekty z Wielkiej Brytanii, jako że trybuny są blisko boiska, za to bez narożników. Co do zasady są jednopoziomowe, ale jedna z trybun jest przedzielona reklamami. Tak jak w większości przypadków w Niemczech, stadion na każdym meczu domowym jest pełen lub niemal pełen, tak że frekwencja ponad 30 tysięcy widzów to w Moguncji coś całkowicie normalnego.
![]()
fot. commons.wikimedia.org
Zespół
Do tej pory na mecze w Lidze Konferencji następowało wiele zmian w składzie i zapewne tak będzie także w Poznaniu. Normalnie można byłoby zgadywać, że Mainz zagra trójką z tyłu, jednak po ostatniej zmianie trenera nie jest to pewne. Duńczyk Bo Henriksen, autor sukcesu z poprzedniego sezonu, został zwolniony w zeszłym tygodniu po porażce 0:4 z Freiburgiem. Przeciwko Gladbach zespół prowadził Benjamin Hoffmann, trener rezerw, który nawet na tę okoliczność wyciągnął z drugiego zespołu napastnika Fabio Moreno Fella i dał mu zadebiutować w pierwszym składzie. To próba ożywienia ofensywy, która jest najsłabszym punktem Mainz, po odejściu Jonathana Burkardta do Eintrachtu Frankfurt nie ma tam napastnika, na którym można by oprzeć grę. Ani Benedict Hollerbach, ani reprezentant niemieckiej młodzieżówki Nelson Weiper nie dają sobie rady, a William Bøving, który w barwach Sturmu Graz strzelił gola Rakowowi Częstochowa w meczu Ligi Europy, prawie w ogóle nie gra. Sturm potrafi promować napastników, jednak można odnieść wrażenie, że przeskok do najlepszych lig jest dla nich trochę zbyt wymagający, a przy takiej konkurencji wydawałoby się, że łatwiej być nie może. Duńczykowi musi jednak wystarczyć gra w Lidze Konferencji, w lidze dostał do tej pory bardzo nieliczne szanse.
Wszystko, co wiemy o Mainz, może być już nieaktualne, bo w niedzielę zespół objął Szwajcar Urs Fischer. Jako trener FC Basel czterokrotnie wygrał z Lechem w jednym sezonie, najpierw w eliminacjach LM, a potem w fazie grupowej LE. Wtedy jednak jego zespół był faworytem nie tylko w tych meczach pucharowych, ale i w swojej lidze. Fischer wypromował się do Bundesligi, ale w Unionie Berlin przyjął sposób gry bardziej skrojony pod mniejsze kluby, zdecydowanie mniej efektowny. W Berlinie przyniosło to ogromne sukcesy i zagrał z tym klubem w każdym z trzech europejskich pucharów, od Ligi Konferencji Europy począwszy, na Lidze Mistrzów skończywszy. Przez ponad dwa lata był bezrobotny, a teraz ma uratować Mainz przed spadkiem.
Niezależnie od tego, na kogo postawi nowy trener, warto wiedzieć, że do najważniejszych zawodników Mainz należy środkowy pomocnik Nadiem Amiri, który w tym roku rozegrał kilka spotkań w reprezentacji Niemiec. Obok niego w środku pola występuje pracowity Japończyk Kaishu Sano i to są prawdopodobnie najmocniejsze punkty Mainz. Poza nimi brakuje tam wyróżniających się zawodników jak na poziom Bundesligi. Obrona, w której dochodzi do wielu zmian z meczu na mecz, zdecydowanie nie należy do ich atutów, a w związku z kontuzją podstawowego bramkarza, Robina Zentnera, najpierw zastępował go Lasse Rieß, a ostatnio Daniel Batz. Jest szansa, że w linii obrony zobaczymy Kacpra Potulskiego, a obok niego bardziej doświadczonych graczy, jednak chyba na żadnego z nich nie można postawić z pełnym przekonaniem.
Podsumowanie
Słowa Tymoteusza Puchacza wracają, bo Mainz rzeczywiście przyjedzie do Poznania. On sam wycofywał się z nich, przyznając, że były głupie, ale teraz mogą być aktualne jak rzadko kiedy. W najbliższym czasie może nie być lepszej okazji na pokonanie zespołu z Bundesligi. Mainz właściwie wykonało już plan minimum na Ligę Konferencji, a ich priorytetem jest utrzymanie w lidze krajowej, Lech natomiast odżył w końcówce rundy.
W przypadku gry z czołówką niemiecką – tak, byłoby się czego obawiać. Często polskie drużyny były porównywane raczej do zespołów z 2. Bundesligi. Mainz jeszcze tam nie ma, ale znajduje się w bardzo niekorzystnej sytuacji na dnie najwyższej ligi w Niemczech. Jednocześnie jest pewną zagadką, bo zatrudniło doświadczonego trenera, który do tej pory potrafił dostosowywać się do sytuacji, jednak styl gry preferowany przez niego w Unionie nie pomógł mu na tyle, żeby uniknąć dwuletniego bezrobocia. Już w jednym meczu pod wodzą tymczasowego trenera skład Mainz zmienił się w znacznym stopniu, a to było spotkanie ligowe. W pucharach zupełnie nie wiadomo, czego się spodziewać, zwłaszcza że do tej pory zmieniali skład na te rozgrywki.
Nagle teoretycznie trudny terminarz Lecha może okazać się całkiem przyjemny, bo mecz z zespołem z Bundesligi tylko na papierze wygląda na straszny. W rzeczywistości Mainz wcale tak mocne nie jest. Trzeba jednak wykorzystać sytuację, która się nadarzyła, bo do bezpiecznego awansu brakuje jednego, może nawet dwóch punktów. Można to załatwić już w czwartek i z Sigmą zagrać już głównie o punkty rankingowe i jeszcze lepszą sytuację w tabeli, jednak bez ryzyka wypadnięcia z gry.
Żeby po meczu łatwiej było komentować, to wstawiam tutaj komentarze, potem można zrobić tylko kopiuj-wklej.
1) Lech wygrywa:
„Mainz pokazało, że ważniejsza dla nich jest walka o utrzymanie w Bundeslidze, odpuściło sobie całkowicie grę w LK, Lech miał szczęście, bo normalnie to by przegrał, ale ten jeden mecz na pewno nie pokazuje naszego miejsca w Europie”.
2) Lech przegrywa:
„Mainz pokazało Lechowi i rankingorzom gdzie jest miejsce polski w europejskiej piłce, nawet z najsłabszym zespołem Bundesligi dostajemy bęcki, to wstyd dla mistrza Polski, spadniemy z top15 za 2 sezony, bo nie mamy czego szukać w top15”.
3) Remis:
„Mistrz Polski nie umie u siebie wygrać z najsłabszym zespołem Bundesligi, to pokazuje jaka przepaść nas dzieli od europejskiej czołówki, nie zasługujemy na miejsce w top10, w LM i LE będą trudniejsze drużyny i będziemy dostawać tylko bęcki”.
Cóż Lech w papę tak ze 2:0. Jak ten Japoniec wjedzie na polskie gwiazdy środka obrony to nie będzie co zbierać…
Z nic nieznaczących ciekawostek: latem 2004 roku byłem na meczu Herthy z SV Mainz, na nowo otwartym Olympiastadion w Berlinie (na Mundial 2006). W Hercie grali Wichniarek oraz Freddie Bobic, a Mainz trenował wówczas nikomu nieznany Jürgen Klopp.
Skrócik meczu: https://www.youtube.com/watch?v=PviheKFQP_w
To był mój pierwszy mecz w życiu obejrzany na żywo poza Polską.
Hehe, to ja jeszcze mniej istotna ciekawostka. Mój pierwszy mecz obejrzany na żywo poza Polską to był półfinał Konferencji Zachodniej USL A-League w American Division II, Vancuver 86ers – Minnesota Thunder. Byłem ze znajomym w lokalnym młynie. Szokiem dla mnie było to, że ten młyn stał sobie tak z 5 metrów za bramką, od boiska oddzialała go… taka reklama leżąca obok bramek.
Po golu na 3:0 w ostatniej minucie meczu, z radości młyn zrobił krok do przodu. Wtedy stojący tam ochroniarz podniósł rękę i młyn zrobił krok w tył. To był rok 2000, a ja miałem za sobą kilkadziesiąt meczów na żywo w Polsce i niejeden mecz w „klatce” dla kibiców gości. Przeżyłem szok, ze można kibicować i nie robić zadym.
W rewanżu piłkarze z Vancouver przegrali po złotym golu w dogrywce 0:4 i odpadli z rozgrywek. Tam grali jeszcze pod nazwą 86ers, ale w październiku wykupili prawa do nazwy Vancouver Whitecaps FC. a parę lat później wykupili prawo do gry w MLS.
W 2000 roku piłkarski zespół w Vancouver to była taka amatorszczyzna. Wiadomo, prawdziwy sport odbywał się na hali hokejowej, gdzie grali Canucks. Zupełnie inna atmosfera inni kibice, ale to już kompletny off-topic 😉
Wstawaj, zesrales się
Ten mecz może w pewnym stopniu pokazać, gdzie ta nasza ekstraklasa jest.
I nie chodzi nawet o wynik, ale o styl gry generalnie i dominację na boisku, czyli po prostu powinni być drużyną lepszą.
Jeśli mówimy o Moguncji to warto wspomnieć, że miasto jest domem ZDF i kultowego „Ogrodu telewizyjnego” . Rozległe centrum nadwacze ZDF obok pola, znajduje się 8 km od stadionu FSV Mainz
Mistrz Polski powinien przepchnąć samo dno Bundesligi, nawet jeśli podskórnie wszyscy wiemy że Ekstraklasie bliżej poziomem do 2. Bundesligi.
Swoją drogą – losowanie PP wyszło fajnie, narzekania rankingowców raczej w tym roku pozostaną w sferze teorii.
Ostatnio rzadziej tu wchodzę, ale gdy tylko zobaczyłem pary ćwierćfinałów, to zajrzałem zobaczyć co tam u Was 😀
Dla mnie, już nawet nie ze względu na rankingi, ale tak po prostu- ten puchar to trochę kabaret, a osiągnięcie rundy ćwierćfinałowej, to w dużej mierze szczęście.
W każdych rozgrywkach pucharowych szczęście jest bardzo ważnym czynnikiem:) Najistotniejsze żeby po PP nie sięgały drużyny z przypadku, a to się raczej dzieje.
Drabinka w PP przypomina trochę drabinkę pucharową na Euro 2016.
Jestem ciekaw tego meczu,
Mi osobiście da odpowiedź na pytanie, czy czołowy zespół w Polsce jest lepszy od najgorszego zespołu w bundeslidze na tu i teraz.
To było (obok spotkania z Rayo) jedno z tych, gdzie po losowaniu nie widziałem szans na punkty dla Lecha. Muszę trochę zmienić optykę. Dalej silny zespół z ligi top5, ale jednak w beznadziejnej formie.
Nie wierzę co prawda w to, że zagrają na pół gwizdka, bo wygrana z Lechem da im bezpośredni awans do 1/8 finału i w rezultacie dwa mecze mniej, co w kontekście walki o utrzymanie będzie miało duże znaczenie, ale forma jest, gdzie jest.
Pytanie, czy Fred da sobie spokój z eksperymentami z Rodríguezem i schowa go na ławkę? Ten gracz nie pasuje do koncepcji Lecha i szczerze nie rozumiem, czemu komitet transferowy go zaakceptował? Mało mobilny, nie umie dobrze biegać (sic!), krewki i macha łapami. Do tego kręci się po boisku jak patyk w przerębli.
Optymalnie na dzisiaj Palma na 10, Jagiełło na 8, Kozubal na 6, a na lewym skrzydle Bengtsson (mimo słabej formy).
Rodriquez jest ok, tylko w meczu z Cracovią musiał zagrać jako 8ka … nie było nikogo do środka pola. Jak wychodzi na 10tce, a Palma na lewym skrzydle – jest ok. To dziś optymalne ustawienie Lecha.
Był Kozubal. Fred mógł wystawić Oumę na 6, a Kozubala na jego naturalnej pozycji, ale widocznie po meczu z Piastem nie miał zaufania do Kenijczyka. Dziwić się mu nie dziwię, ale wpadł z deszczu pod rynnę.
Na razie zdania o Rodríguezie nie zmieniam, ale będę obserwował na wiosnę, jak będzie wyglądał po okresie przygotowawczym. Jeżeli nie ogarnie gry i dalej najbardziej widowiskowym elementem u niego będzie wymachiwanie łapami, to uznam to za wtopę transferową.