Ferencváros

Bez mistrzostwa, ale wciąż z doświadczeniem pucharowym – Ferencváros

Od kilku lat grają regularnie w pucharach, ale dopiero teraz jest okazja się z nimi zmierzyć. Ferencváros po latach zdobywania mistrzostw Węgier pojawia się tym razem w ścieżce niemistrzowskiej i w dwumeczu z Górnikiem Zabrze zagra o gwarancję gry w fazie ligowej.

Poprzednie rywalizacje

W najnowszych czasach było niewiele okazji do gry z Węgrami, a w XXI wieku spotkania z nimi zdarzają się co 11 lat. Ferencváros grał kiedyś z polskim klubem, Gwardią. Był to pierwszy raz, kiedy wyeliminowaliśmy węgierski klub, potem zachowaliśmy już stuprocentową skuteczność awansów. Zaczęliśmy od trzech odpadnięć, jednak kolejne cztery dwumecze kończyły się po naszej myśli.

1958/59I runda PMPolonia BytomMTK Budapest0:3, 0:3
1962/63I runda PZPUjpestZagłębie Sosnowiec0:5, 0:0
1968/69III runda PMTLegia WarszawaUjpest0:1, 2:2
1973/74I runda PUEFAFerencvárosGwardia Warszawa0:1, 1:2
1973/74III runda PUEFAHonvédRuch Chorzów0:2, 5:0
2004/05II runda el. PUEFAAmica WronkiHonvéd1:0, 0:1, karne 5:4
2015/16IV runda el. LELech PoznańVideoton3:0, 1:0

W ostatnim dwumeczu polsko-węgierskim Lech grał z Videotonem. Oba zespoły były mistrzami swoich krajów i spadły do eliminacji LE po porażkach w eliminacjach LM. Lech pewnie pokonał Węgrów u siebie i na wyjeździe bez problemu dokończył sprawę. Dało to awans do fazy grupowej LE, z której jednak nie było zbyt wielu miłych wspomnień poza niespodziewanym zwycięstwem z Fiorentiną na wyjeździe.

Ostatnie 5 sezonów w pucharach
SezonRunda, w której odpadliPrzeciwnicy i wynikiPoprzednie rundyPrzeciwnicy i wyniki
2021/22FG LELeverkusen 1:2, 1:0
Betis 1:3, 0:2
Celtic 0:2, 2:3
Q1 LM
Q2 LM
Q3 LM
Q4 LM
Prishtina 3:0, 3:1
Žalgiris Wilno 2:0, 3:1
Slavia Praga 2:0, 0:1
Young Boys 2:3, 2:3
2022/231/8 LELeverkusen 0:2, 0:2Q1 LM
Q2 LM
Q3 LM
Q4 LE
FG LE

Toboł 0:0, 5:1
Slovan Bratysława 1:2, 4:1
Qarabağ 1:1, 1:3
Shamrock Rovers 4:0, 0:1
Trabzonspor 3:2, 0:1
Monaco 1:0, 1:1
Crvena zvezda 1:4, 2:1
2023/241/16 LKEOlympiakos Pireus 0:1, 0:1Q1 LM
Q2 LKE
Q3 LKE
Q4 LKE
FG LKE

KI Klaksvik 0:0, 0:3
Shamrock Rovers 4:0, 2:0
Ħamrun 6:1, 2:1
Žalgiris Wilno 4:0, 3:0
Čukarički 3:1, 2:1
Fiorentina 2:2, 1:1
Genk 0:0, 1:1
2024/251/16 LEViktoria Pilzno 1:0, 0:3Q2 LM
Q3 LM
Q4 LE
FL LE






TNS 5:0, 2:1
Midtjylland 0:2, 1:1
Borac 0:0, 1:1, karne 3:2
Anderlecht 1:2
Tottenham 1:2
Nice 1:0
Dynamo Kijów 4:0
Malmö 4:1
PAOK 0:5
Eintracht 0:2
AZ 4:3
2025/261/8 LEBraga 2:0, 0:4Q2 LM
Q3 LM
Q4 LM
FL LE







1/16 LE
Noah 2:1, 4:3
Łudogorec 0:0, 3:0
Qarabağ 1:3, 3:2
Viktoria Pilzno 1:1
Genk 1:0
Salzburg 3:2
Łudogorec 3:1
Fenerbahçe 1:1
Rangers FC 2:1
Panathinaikos 1:1
Nottingham 0:4
Łudogorec 1:2, 2:0

W ostatnich latach Ferencváros osiągnął regularność, która u nas jest niespotykana. Co roku był mistrzem Węgier i grał w fazie grupowej i ligowej, najczęściej awansując do gier wiosennych. Pół roku temu po raz pierwszy w nowożytnych czasach przebrnął pierwszą rundę wiosną poprzez wyeliminowanie Łudogorca.

Ferencváros zadomowił się w LE, jednak w jednym sezonie musiał zadowolić się LKE, ponieważ już w pierwszej rundzie eliminacji LM sensacyjnie odpadł z KI Klaksvik po bezbramkowym remisie na Wyspach Owczych i porażce 0:3 u siebie. Po tym dwumeczu zwolniony został trener Stanisław Czerczesow.

Przed tym okresem pięcioletnim Ferencváros grał w fazie grupowej LM w sezonie 2020/21, kiedy pierwsze trzy rundy eliminacyjne w tych rozgrywkach rozgrywane były jako pojedyncze mecze. Po raz ostatni nie grał jesienią w pucharach w sezonie 2018/19, czyli… w poprzednim sezonie, w którym Górnik brał udział w rozgrywkach europejskich. Ferencváros w I rundzie eliminacji LE trafił na Maccabi Tel Awiw i odpadł. Był wówczas nierozstawiony, a Górnik owszem, do czego wystarczał minimalny współczynnik polskich klubów wynoszący 20% rankingu krajowego. Górnik trafił wtedy na Zarię Bielce.

Forma i terminarz

Po raz pierwszy od ośmiu lat Ferencváros nie jest mistrzem Węgier i nie korzysta już z dobrodziejstw ścieżki mistrzowskiej. Dzięki zdobyciu Pucharu Węgier wystartował w eliminacjach LE, więc nawet jedno odpadnięcie nie sprawia, że całkowicie wypada z gry. W LE jest rozstawiony we wszystkich rundach, a zaczął już od I. Przejście wszystkich czterech rund nawet przy rozstawieniu zdarza się rzadko i zobaczymy, czy FTC będzie w stanie je przejść.

W I rundzie Węgrzy wylosowali serbską Vojvodinę. Mimo niskiego zwycięstwa 2:1 i późnego gola w pierwszym meczu, ostatecznie nie była to dla niego trudna przeszkoda. 3:0 w rewanżu bardziej pokazywało różnicę pomiędzy oboma zespołami.

W kolejnej rundzie poziom trudności był dużo wyższy, bowiem na drodze Ferencvárosu stanęło holenderskie Twente. Choć gole w pierwszym meczu w Holandii padały podobnie jak w Nowym Sadzie (szybki gol Ferencvárosu, wyrównanie w końcówce pierwszej połowy i zwycięski gol Węgrów w 86. minucie), rzeczywiście widać było różnicę. Twente potrafiło zepchnąć FTC do defensywy, jednak dzięki dobrej postawie bramkarza przetrwał on ten okres i zadał decydujący cios w końcówce.

W rewanżu Ferencváros pozwalał Holendrom na znacznie mniej. Do przerwy na uzupełnienie płynów wszystko szło zgodnie z planem, środek pola został zamknięty, a na skrzydłach Węgrzy wygrywali pojedynki. Ferencváros wyszedł też na prowadzenie po golu z rzutu karnego. Po tej przerwie jednak wszystko się skomplikowało, do czego przyczyniła się przede wszystkim czerwona kartka dla Philippe’a Rommensa. Ferencváros musiał się cofnąć do niskiej obrony, mimo gry w dziesięciu poprawił wynik na 2:0 na początku drugiej połowy. Cofał się coraz bardziej i w końcu Twente w kilka minut strzeliło dwa gole i było o jedno trafienie od dogrywki. Ostatecznie, mimo trzech goli straconych w dwumeczu, to był pokaz dobrej postawy Ferencvárosu we wszystkich fazach gry, potrafił dopasować się do okoliczności i dopiero końcówka rewanżu sprawiła, że zrobiło się bardziej nerwowo. Wynik 4:3 w dwumeczu trochę lepiej pokazuje wyrównany poziom obu zespołów, dla Ferencvárosu trzy gole przewagi przez ponad pół godziny to wynik znacznie przewyższający oczekiwania.

W lidze Ferencváros przegrał w pierwszej kolejce z Paksi FC 2:4, jednak zmienił niemal cały skład i ten mecz nie powinien mieć żadnego przełożenia na LE. Jutro zagra z Vasasem, a mecz trzeciej kolejki z mistrzem Gyori ETO nie odbędzie się w przyszły weekend. Został przełożony, a zamiast tego FTC zagra 8 sierpnia mecz towarzyski z Realem Madryt.

#DrużynaRSZRPBZBSRBPkt.
3Paks110042+23
4Nyíregyháza110021+13
5Puskás Akadémia21012203
6Honvéd20204402
7Gyori ETO10102201
8Vasas10102201
9Ujpest100112-10
10Ferencváros100124-20
11Debrecen100102-20
12ZTE100103-30

źródło fragmentu tabeli: uefa.com

Miasto i stadion

Mecz wyjazdowy odbędzie się w Budapeszcie, stolicy i największym mieście Węgier, powstałym w XIX wieku poprzez połączenie dwóch miast – Budy i Pesztu. Pierwsze z nich to w uproszczeniu starówka i zabytki rozmieszczone na wzgórzach, zaś drugie to bardziej część rozrywkowo-gastronomiczna. Budapeszt znany jest m.in. z najstarszej linii metra w Europie kontynentalnej, pokazanej w filmie „Kontrolerzy”, Gellert Hegy (Góry Gellerta), Várhegy (Wzgórza Zamkowego), Varnegyed (starówki), a także budynków parlamentu, Teatru Narodowego czy Węgierskiej Opery Państwowej.

fot. commons.wikimedia.org

Groupama Aréna powstała w 2014 roku w miejscu starego stadionu Ferencvárosu. W europejskich pucharach posiada 22 122 miejsca, czyli trochę mniej niż w lidze z uwagi na kwestię miejsc stojących. Rozegrano tam kilka finałów Pucharu Węgier, a także reprezentacji, w okresie, gdy budowana była duża Puskás Aréna. Grał tam także Videoton w fazie grupowej LE w sezonie 2018/19. W lidze Ferencváros wypełnia go średnio mniej więcej w połowie, w pucharach znacznie częściej zbliża się do poziomu 20 tysięcy.

fot. commons.wikimedia.org
Zespół

Ferencváros ma doświadczony skład, z zawodnikami, o których można było wcześniej usłyszeć nawet bez znajomości ligi węgierskiej. W eliminacjach LE do tej pory kluczowy był napastnik Lenny Joseph. Jeszcze w czerwcu reprezentował Haiti na mistrzostwach świata, mimo to wrócił już na I rundę eliminacji, rozgrywaną na początku lipca. W czterech meczach strzelił cztery gole, z czego trzy w dwumeczu przeciwko Twente.

Gwiazdą zespołu Joseph został po odejściu Barnabása Vargi do AEK-u Ateny zimą. Ferencváros ściągnął wtedy Franko Kovačevicia, który był bardzo skuteczny w Celje, jednak po dobrym początku stracił miejsce na rzecz Haitańczyka.

Innym ważnym transferem wychodzącym zimą jest sprzedaż Alexa Tótha do Bournemouth za rekordowe 12 milionów euro. Był to jeden z niewielu młodych zawodników (obecnie 20 lat) grających regularnie w składzie Ferencvárosu. Mimo to środek pola jest mocnym punktem tego zespołu. Brak Philippe’a Rommensa będzie poważnym osłabieniem (zobaczymy, jak długo będzie pauzował za czerwoną kartkę, za brutalny faul powinien opuścić oba mecze z Górnikiem), ale oprócz Mariusa Corbu może tam zagrać Ádám Nagy, który wrócił do Ferencvárosu po 10 latach gry we Włoszech. Znaną postacią powinien być Naby Keita, mający przeszłość w Lipsku i Liverpoolu. W ostatnich meczach jednak go brakowało.

W ofensywie oprócz Josepha kluczowe role odgrywają Kristoffer Zachariassen i Gabriel Kanichovsky, którzy mogą zagrać właściwie na każdej pozycji z przodu. Norweg jest wystawiany raczej na skrzydle, a reprezentant Izraela na „dziesiątce” lub niżej w środku pola, co miało miejsce m.in. po czerwonej kartce Rommensa przeciwko Twente. Zachariassen ma koncie równe 100 goli w klubach, z czego 21 w samych pucharach. Kanichovsky był ważną częścią zespołu Maccabi Tel Awiw, po przejściu do Ferencvárosu rok temu z miejsca stał się podstawowym zawodnikiem środka pola.

Najbardziej doświadczonym zawodnikiem Ferencvárosu jest bramkarz i kapitan tego zespołu, 35-letni Dénes Dibusz. W tym klubie gra od 12 lat i rozegrał w nim już 555 meczów. Oprócz obycia w europejskich pucharach ma też na koncie grę w reprezentacji Węgier. Mimo 47 występów przez wiele lat był tylko zmiennikiem Gábora Királya i Pétera Gulásciego.

Po klęsce w lidze i utracie mistrzostwa na rzecz ETO, Ferencváros zatrudnił trenera z tego właśnie zespołu. Wcześniej prowadziły go znane nazwiska, jak Stanisław Czerczesow, Dejan Stanković czy Robbie Keane. Balázs Borbély nie ma takiego CV, ale po niespodziewanym mistrzostwie z Gyorem i udanym początku z Ferencvárosem wiązane z nim są spore nadzieje. Wcześniej już był w FTC jako trener juniorów i rezerw, a ponadto pracował na Słowacji… tyle że w klubie mniejszości węgierskiej, czyli w DAC. Zdołał dość szybko przenieść styl gry z ETO do FTC, ze szczególną koncentracją na środku pola. Cechami charakterystycznymi są wysoki pressing oraz rozgrywanie piłki od tyłu przez bramkarza, jednak już w dwumeczu w Twente widać było, że nie są to sztywne zasady stosowane za wszelką cenę. Gdy wymagała tego sytuacja, zespół był elastyczny i skutecznie przechodził do niskiej obrony.

Podsumowanie

To dopiero kilka meczów, ale na razie start sezonu w wykonaniu Ferencvárosu nie wskazuje, aby to był zespół w kryzysie albo wyraźnie słabszy niż w poprzednich latach. Koncentracja na europejskich pucharach jest ewidentna. Liga schodzi na dalszy plan, wprawdzie celem jest odzyskanie mistrzostwa, jednak tu Ferencváros znów będzie faworytem i będzie miał dość czasu na wykonanie zadania.

W eliminacjach ma trochę mniejszy komfort niż w poprzednich latach, a kolejną fazę ligową może zapewnić sobie już w meczu z Górnikiem. Gdyby mu się nie udało, czeka go brak rozstawienia w IV rundzie eliminacji LK i potencjalne skomplikowanie sytuacji. Dlatego ten dwumecz będzie ze strony Węgrów potraktowany stuprocentowo poważnie. Nie liczyłbym na lekceważenie, które być może miało miejsce w pewnym stopniu w wykonaniu Fenerbahçe. Mimo braku aż takich gwiazd w składzie, Węgrzy mają zawodników ogranych w pucharach, a także w mocnych ligach. Nie jest to przypadkowy zespół i bardzo ciekawe będzie kolejne sprawdzenie się na tle regularnego uczestnika zasadniczej fazy europejskich rozgrywek.

Udostępnij:

20 komentarzy

  1. Pomiędzy wizją top 10 ze strony rankingowców — swoją drogą, od kompromitacji Lecha Patronus zaginął w eterze, czeka na triumfalny awans trzech polskich klubów do LE, heh? — a marazmem wynikłym z kolejnej kompromitacji polskiego klubu poza LK, co skłania ku zastanowieniu się nad teorią biedronki, z motywów czysto rekreacyjnych chciałem zobaczyć, jak wygląda Ekstraklasa na tle Europy pod względem przychodów… I zależy, jak na to spojrzeć: jest dobrze albo słabo.

    Jest dobrze, bo jesteśmy 14. ligą w Europie (tylko pierwsze dywizje), a przecież nie tak dawno jaraliśmy się 15. miejscem i zastanawialiśmy się, czy da się je utrzymać.

    Jest niedobrze, bo 10. liga (Belgia) ma przychody 2x większe niż Ekstraklasa. Finansowo jesteśmy 100 lat za top 10; nawet gdybyśmy rośli finansowo w tym samym rekordowym tempie co przez ostatnią dekadę, potrzebowalibyśmy 10 lat, żeby ich dogonić, i to pod warunkiem, że oni przez cały ten czas byliby w stagnacji.

    Z drugiej strony nie jest tak źle, bo Czechy są dopiero 20. ligą pod względem przychodów, a patrzcie, gdzie są — można sposobem.

    Jest natomiast przykre, że to nie cacus Ekstraklasy: u nas szkolenie, póki co, ostatnio raczej się zwinęło (-9%), aniżeli rozwinęło. Chociaż samą entropią i wielkością rynku Austriaków, Szkotów i, w dalszej kolejności, Szwajcarów powinniśmy pyknąć w perspektywie 5–15 lat.

    I tu widzę nasz szklany sufit: bez generalnego poruszenia w szkoleniu, organizacji i skautingu, na które w Ekstraklasie jako całości póki co się nie zanosi.

    Co do tego tygodnia w polskim futbolu:

    Cieszę się, że Legia daje radę. Po okienku bałem się, że Legia może wypaść na dłużej; wygląda na to, że w następnym roku może być z powrotem. To dobrze, potrzebujemy jej.

    Brawo, GKS. Dalej ich nie widzę w fazie ligowej, ale na pewno już wiemy, że nie będzie eurokompromitacji i to chyba najbardziej pozytywna zmiana względem poprzednich lat, w których odpadanie z pasterzami było chlebem powszednim ekstraklasowych klubów, które łapały się do pucharów psim swędem…

    …z drugiej strony Lech pokazał, że czołówka w dalszym ciągu nie dojeżdża i ustępuje czołówce średnich lig. W przypadku Lecha to w ogóle ciekawa sprawa: to on zaczął nasze żniwa w Lidze Konferencji, by potem w kolejnym sezonie wywalić się tak nagle; wszyscy jarali się, jak drabinka układała się pod niego. Nawet pierwszy mecz z Trnavą potwierdzał ten optymizm, bo Lech był zespołem znacznie lepszym, prowadził 2:0 — na tyle lepszym, że nawet gol Trnavy za bardzo nie martwił… A tu nagle w rewanżu zgasło światło i zespół, który tydzień wcześniej dojeżdżał, był już zupełnie bezradny. Zupełnie jak w tym tygodniu. To niepojęte. Tego nawet Mulder ze Scally nie wyjaśniliby.

  2. Legia powinna zajac miejsca 1-3 na 100%, zastanawiam sie co sie dzieje z Rakowem, czuje ze trener jest slaby, zdobyc 0 pkt z Wisla Plock i Slaskiem?…Jak wiemy, w Ekstraklasie kazdy pkt jest na wage zlota, zdaje mi sie ze im szybciej zmienia trenera tym szybciej uratuja sezon, mozliwe ze bedzie lustro sytuacji z Legia kiedy Warszawa zbyt dlugo sie zastanawiala nad zmiana, tak teraz Rakow moze sie zbyt dlugo zastanawiac…watpie zeby ten trener zdobyl miejsca pucharowe 1-4, zwazywszy na to, ze glodna sukcesow Wisla Krakow wraca na salony.

    1. Raków chyba będzie wygaszanym projektem. Cała siła Rakowa opierała się na kroplówce Właściciela, ale Ten zasygnalizował pół roku temu, że chyba będzie kończył z dosypywaniem sporych kwot na transfery. Raków nigdy nie będzie miał bazy kibiców na poziomie Widzewa, Wisły Kraków, Legii czy Lecha, nie mają rozwiniętej akademii, nie mają stadionu.
      To wygląda trochę na projekt Dyskoboli Grodzisk. Ośrodek miejski oczywiście nieporównywalnie większy, ale stadion na zaledwie 5 tys. nie będzie wytrzymywał konkurencji z Górnikiem, Wisły Kraków, czy nawet Korony Kielce.

  3. Jak inne zespoły: Lech, Raków, Górnik czy Jagiellonia będą uwikłane w fazę ligową pucharów, to dla Mnie Legia jest faworytem w walce o MP.
    Dzięki Papszunowi po raz pierwszy od 4 lat ma bramkarza na poziomie, a nie takiego, co puszcza ponad połowę strzałów w światło bramki.
    To zasadnicza różnica

    1. Tak sobie zerknąłem na ostatnie 4 sezony (22/23-25/26). W tym czasie mieliśmy 9 zespołów w fazie grupowej- żadnemu w tym okresie nie udało przekroczyć się średniej punktowania na poziomie 1,8 pkt na mecz i przekroczyć liczbę 61pkt.

      Legia w tym roku średnio 2pkt na mecz -36 pkt na 18 spotkań.
      W ostatnich 10 spotkaniach jest już średnia na poziomie 2,5 pkt na mecz (w tym porażka z Lechem) i jest średnia nie oglądana na boisku Ekstraklasy.
      Lech, który ostatnio był mocno chwalony w ostatnich 10 spotkaniach 20 pkt-w tym wygraną z Legią.

      Wygląda na to Lech może wygrywać w bezpośrednich meczach z Legia, ale jak będzie tracić punkty u siebie z Arką (to tylko przykład-można podstawić dowolnego spadkowicza) czy Cracovią już tym sezonie to mogą oglądać plecy Legii-zwłaszcza, że Lecha zapewne gra w europejskich pucharach nie ominie (wierzę, że się ogarną i przejdą zespół z Wysp Owczych).

  4. Legia szósta wygrana z rzędu w Ekstraklasie (biorąc łącznie sezony 25/26-26/27).
    Pan Marek Papszun stworzył kombajn do księgowania punktów. W tym sezonie jeżeli inne Kluby będą punktować na poziomie 1,76 pkt na spotkanie to może to nie wystarczyć na Mistrzostwo. Jeszcze kilka miesięcy wyśmiewałem opinie o tym, że Legia włączy się w walkę o puchary-jak pokazało życie myliłem się. Teraz chyba nikt już nie może lekceważyć Legii-nawet w kontekście walki o MP (6 wygranych pod rząd w Ekstraklasie robi wrażenie).

      1. @Marcin

        Jak pisałem wyżej – dla mnie Legia jest faworytem w walce o MP.
        Co oznacza, że przyszłym sezonie prawdopodobnie startowałaby w Q4 LM – z możliwością rozstawienia (zależy też od wyników w innych krajach i wyników eliminacji).
        No i wtedy raczej LM niż 1/8 LE

        1. Na rozstawienie bym nie liczył.
          Dynamo Zagrzeb, Crvena, Celtic/Rangers, Bodo, Szachtar, Mistrz Grecji, Mistrz Danii, Karabach, Ferencvaros, Slovan Bratysława będą mieli wyższy współczynnik. Tym razem wszyscy faworyci raczej się nie wywrócą

        1. wiesz, w maju na pewno łatwiej przewidzieć wyniki.
          Ja zakładam, że jednak conajmniej 3 zespoły w te puchary będą uwikłane, a jak dobrze pójdzie- kluczowy mecz z Węgrami, to 4.
          I kto wtedy jest faworytem.
          Faworyt niekoniecznie wygra.

          1. Powiedziałbym, raczej, że co do potencjalnych wyników w europejskich pucharach 2027/2028-to trzeba będzie zaczekać do sierpnia 2027/2028-na okienko transferowe.

          2. Legia nie ma szans na rozstawienie (a co za tym idzie prawdopodobnie na awans) ze względu na nieobecność w europejskich pucharach w tym sezonie.

          3. Legia ma 28,5 pkt. W tym roku do rozstawienia wystarczyło 24. Dlaczego według Ciebie nie ma szans na rozstawienie?

          4. Blind-Man

            Sytuacja, w której tak niski współczynnik jak 24 punkty wystarczyły do rozstawienia to sytuacja historycznie anormalna. Ciężko zakładać, że nikt z poniższej grupy nie wygra w tym sezonu Mistrzostwa swojegj Kraju:
            1) Bodo Glimt,
            2) Ferencvaros,
            3) Kopenhaga/Midtjylland,
            4) Karabach
            5) AEK/Olympiakos/Panathinaikos/PAOK,
            6) Salzburg/Sturm
            7) Cejle

          5. W tym sezonie do rozstawienia potrzeba było 27,250. Mówimy o sytuacji przed startem eliminacji, bo nie ma co liczyć że odpadnie ktoś z relatywnie wysokim współczynnikiem.

          6. No to Legia i tak ma więcej niż 27,250. Skoro w tym roku się zdarzyło, że odpadł ktoś z wyższym, to dlaczego w przyszłym miało by się nie zdarzyć. Zresztą w zeszłym roku też taka sytuacja miała miejsce. Może i szanse Legii są marne, ale jednak są…

        2. Ja stawiam że przyszłoroczny MP nie będzie rozstawiony, ktokolwiek by nim nie był (faworytem badal Lech). Natomiast – komfort startu od Q4 i gwarancji LE to i tak kopernikanski przewrót.

          That being said, Papszun dobitnie udowadnia że jest wszechstronnym dobrym trenerem, również poza Częstochowa.

          1. A mnie przestrzegałeś bym po dwóch meczach nie wyciągał zbyt pochopnych wniosków co do Lech.

            W poprzednim roku tak przypominając Legia po pierwszych 3 meczach miała 7 pkt. Ten z Piastem był przełożony na grudzień więc się nie liczy jako start sezonu.

            Tak przy okazji,

            Maksymalnie po 2 kolejkach mogą być tylko 3 drużyny z maksymalnym dorobkiem punktowym : Legia, Jagiellonia, Górnik.

            Znowu najbardziej wyrównana liga świata pokazuje swój pazur.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *