Crystal Palace

Zdobywca LK, ale już bez wielu kluczowych postaci dla tego sukcesu – Crystal Palace

W czwartek Lech Poznań zagra w Londynie z Crystal Palace. Anglicy to aktualni zdobywcy Ligi Konferencji, a ostatnie miesiące to największe sukcesy w ich długiej historii.

Poprzednie rywalizacje

Po serii meczów Legii z Anglikami przyjdzie czas na inne polskie zespoły. Tej jesieni czekają nas cztery takie spotkania, po dwa z Crystal Palace i Sunderlandem. Dla Jagiellonii będzie to pierwszy raz, a dla Lecha nawiązanie m.in. do meczów na analogicznym etapie 16 lat temu.

1961/62I runda PMGórnik ZabrzeTottenham Hotspur4:2, 1:8
1967/681/4 finału PMManchester UnitedGórnik Zabrze2:0, 0:1
1969/70Finał PZPManchester CityGórnik Zabrze2:1
1970/711/4 finału PZPGórnik ZabrzeManchester City2:0, 0:2, 1:3
1975/76III runda PUEFAŚląsk WrocławLiverpool1:2, 0:3
1977/78I runda PUEFAManchester CityWidzew Łódź2:2, 0:0
1977/78II runda PUEFAAston VillaGórnik Zabrze2:0, 1:1
1980/81I runda PUEFAManchester UnitedWidzew Łódź1:1, 0:0
1980/81III runda PUEFAIpswich TownWidzew Łódź5:0, 0:1
1982/831/4 finału PMWidzew ŁódźLiverpool2:0, 2:3
1984/85I runda PMLech PoznańLiverpool0:1, 0:4
1990/911/2 finału PZPLegia WarszawaManchester United1:3, 1:1
1995/96Faza grupowa LMLegia WarszawaBlackburn Rovers1:0, 0:0
1998/99II runda el. LMManchester UnitedŁKS2:0, 0:0
2003/04II runda PUEFAManchester CityDyskobolia Grodzisk Wlkp.1:1, 0:0
2006/07Faza grupowa PUEFAWisła KrakówBlackburn Rovers1:2
2008/09I runda PUEFATottenham HotspurWisła Kraków2:1, 1:1
2010/11Faza grupowa LEManchester CityLech Poznań3:1, 1:3
2011/12Faza grupowa LEWisła KrakówFulham1:0, 1:4
2021/22Faza grupowa LELegia WarszawaLeicester City1:0, 1:3
2023/24Faza grupowa LKELegia WarszawaAston Villa3:2, 1:2
2024/251/4 finału LKLegia WarszawaChelsea0:3, 2:1

Kiedy Lech po raz ostatni awansował do fazy pucharowej LE, zrobił to m.in. dzięki zwycięstwu u siebie z Manchesterem City. To jeden z kilku wielkich wyników w jego wykonaniu w Europie, związany także z pamiętnymi bramkami i rozstrzygnięciem wyniku w końcówce. Był to też debiut w Lechu trenera José Mari Bakero po zwolnieniu Jacka Zielińskiego. Jutro wypada z kolei rocznica meczu z Juventusem w Turynie (3:3) z tamtego sezonu.

Ostatnie 5 lat i obecny sezon w pucharach
SezonRunda, w której odpadliPrzeciwnicy i wynikiPoprzednie rundyPrzeciwnicy i wyniki
2021/22––––
2022/23––––
2023/24––––
2024/25––––
2025/26––Q4 LK
FL LK





1/16 LK
1/8 LK
1/4 LK
1/2 LK
Finał LK
Fredrikstad 1:0, 0:0
Dynamo Kijów 2:0
AEK Larnaka 0:1
AZ 3:1
Strasbourg 1:2
Shelbourne 3:0
KuPS 2:2
Zrinjski 1:1, 2:0
AEK Larnaka 0:0, 2:1 pd.
Fiorentina 3:0, 1:2
Szachtar 3:1, 2:1
Rayo Vallecano 1:0
2026/27 ––– (zaczyna od FL LE)–

Crystal Palace zadebiutował w europejskich pucharach w zeszłym sezonie i od razu wygrał trofeum. Jako zdobywca Pucharu Anglii powinien był wystąpić w LE, ale nie dotrzymano terminu na rozdzielenie spraw właścicielskich, który upłynął 1 marca. John Textor posiadał wtedy Crystal Palace i Olympique Lyon, potem sprzedał swoje udziały w tym pierwszym klubie, ale było już za późno. Francuzi, jako zespół z wyższego miejsca w lidze, pozostali w LE, zaś Anglicy, zgodnie z regulaminem, trafili poziom niżej. Dziś w strukturach wszystko się zgadza, więc oba zespoły tym razem mogą grać jednocześnie w LE. Zagrają ze sobą w meczu drugiej kolejki.

Faza ligowa LK w wykonaniu Crystal Palace wcale nie była wybitna i niekoniecznie przez wielkie rotacje w składzie. Przegrał u siebie z AEK-iem Larnaka czy zremisował z KuPS, tak że zdobył łącznie 10 punktów – tyle samo co Lech i skończył ją tuż przed nim. W fazie pucharowej także nie wygrywał wszystkiego jak leci, nie wygrał w Bośni ze Zrinjskim, do wyeliminowania AEK-u potrzebował dogrywki.

Crystal Palace zagra w Polsce w szóstej kolejce w Białymstoku, a będzie to dla niego trzeci wyjazd do naszego kraju w ciągu kilkunastu miesięcy. Wcześniej pokonał w Lublinie Dynamo Kijów 2:0 i Szachtara Donieck w Krakowie 3:1. W półfinale LK dobrze ustawił się pod styl gry zespołu z Ukrainy, był skuteczny z szybkich ataków i na niewiele pozwolił brazylijskim graczom Szachtara, mimo że ci jak zwykle długo utrzymywali się przy piłce.

Forma i terminarz

Crystal Palace nie wszedł zbyt dobrze w sezon. W lidze wygrał tylko jeden z czterech meczów. Znacznie lepiej wyglądał wynik w Pucharze Ligi, natomiast nawet w tych wygranych meczach można było mieć zastrzeżenia.

#DrużynaRSZRPBZBSRBPkt.
7Brentford413074+36
8Liverpool413064+26
9Everton413053+26
10Ipswich4202710-36
11Nottingham41214405
12Newcastle412178-15
13Manchester United41127704
14Sunderland411235-24
15Bournemouth403167-13
16Crystal Palace4103611-53
17Tottenham402205-52
18Fulham401347-31
19Aston Villa401317-61
20Coventry4004010-100

źródło fragmentu tabeli: uefa.com

W przedostatniej kolejce Premier League Crystal Palace odniósł swoje jedyne jak dotąd ligowe zwycięstwo w sezonie. Przeciwko Fulham dwukrotnie przegrywał, za każdym razem wyrównywał, a na koniec zdołał strzelić zwycięskiego gola. Nie odbierając im tych zasług, w kluczowych momentach piłka szczęśliwie trafiała do zawodników Crystal Palace, zresztą były to jedne z ich nielicznych kontaktów w polu karnym rywala, a całościowo to Fulham miał lepsze okazje, na tyle, że nawet remis byłby pewnie dla niego mało zadowalający. Wynik 3:2 dla rywala Lecha można określić jako ponadplanowy.

W tygodniu Crystal Palace wszedł do gry w Pucharze Ligi i pokonał Middlesbrough, zespół z Championship, 3:0. Choć to niżej notowany zespół utrzymywał się przy piłce, Crystal Palace po odbiorze przechodził szybko do ataku i kreował sobie kolejne sytuacje. Najpierw były to głównie dośrodkowania, z których dwa wykorzystał Jørgen Strand Larsen, a później, gdy rywal był już bardzo wysoko ustawiony, Palace kilkoma szybkimi podaniami mijał cały zespół i wychodził z bardzo groźnymi kontrami. Jedną z nich wykończył pięknym lobem Daichi Kamada.

W lidze Crystal Palace rozegrał kolejny szalony mecz, tym razem przegrywając 2:3 z Ipswich Town. Choć zaczął go lepiej, szybko też prowadził, to wszystko zmieniło się po czerwonej kartce dla Axela Disasiego za brutalny faul przy stanie 1:1. Od tej pory Ipswich przeważał, wyszedł na prowadzenie, mimo to Crystal Palace nawet w osłabieniu walczył o wyrównanie. To się udało i wydawało się, że może utrzymać remis lub nawet wyjść na prowadzenie, ale w 90. minucie został zaskoczony raz jeszcze. To był kolejny mecz, który pokazał, że nie mają problemów ze skutecznością, natomiast defensywa przecieka i nawet przy wzięciu poprawki na długą grę w dziesięciu (około godziny), są to błędy bezlitośnie wykorzystywane na poziomie Premier League.

Zanim Crystal Palace zagra z Jagiellonią, czekają go następujące spotkania:

20 września 15:00, Leeds United – Crystal Palace
11 października 15:00, Crystal Palace – Nottingham Forest
15 października 18:45, Olympique Lyon – Crystal Palace (LE)
18 października 15:00, Brighton & Hove Albion – Crystal Palace
22 października 21:00, Beşiktaş JK – Crystal Palace (LE)
25 października 15:00, Crystal Palace – Newcastle United
31 października 18:30, Tottenham Hotspur – Crystal Palace
5 listopada 18:45, Crystal Palace – TSG 1899 Hoffenheim (LE)
8 listopada 16:00, Crystal Palace – Liverpool
21 listopada 16:00, Coventry City – Crystal Palace
26 listopada 21:00, Crystal Palace – Real Sociedad (LE)
29 listopada 16:00, Crystal Palace – Hull City
2 grudnia 21:00, Chelsea – Crystal Palace
5 grudnia 16:00, Aston Villa – Crystal Palace

Miasto i stadion

Cytat ze wpisu o Chelsea:

Londyn nie należy do miast, które trzeba szczególnie przybliżać. Stolica Wielkiej Brytanii i jedno z największych miast w Europie jest wystarczająco rozpoznawalne, a też nie sposób w kilku zdaniach opisać wszystkie tamtejsze atrakcje, można wymienić pałac Buckingham, Opactwo Westminsterskie, London Eye, Tower of London, Hyde Park czy Big Bena, a i tak nie wyczerpie się tematu nawet w małej części.

fot. pxhere.com

Crystal Palace ma swoją siedzibę w południowym Londynie, w gminie Croydon. Tam znajduje się Selhurst Park, jeden z najmniejszych stadionów Premier League. Składa się z czterech oddzielnych trybun, z których każda jest inna i pochodzi z innego okresu. Niektóre elementy przetrwały już ponad sto lat.

Mimo kameralnego stadionu akurat kibice Crystal Palace potrafią stworzyć ciekawą atmosferę jak na standardy angielskie, jednak być może w meczu z Lechem nie będzie to aż tak odczuwalne. Zainteresowanie spotkaniem na razie jest niewielkie, a klub woli kontynuować sprzedaż zamkniętą, nawet kosztem wielu wolnych miejsc, niż wprowadzić wejściówki do otwartego obiegu. W dodatku grupa kibicowska Holmesdale Fanatics, odpowiadająca za oprawy, w sierpniu zakończyła działalność po 21 latach. Wśród powodów przywołała m.in. coraz większe restrykcje na stadionach i wysokie ceny biletów, stanowiące utrudnienie zwłaszcza dla młodych kibiców.

fot. commons.wikimedia.org
Zespół

Jako zespół z Premier League, Crystal Palace dysponuje pokaźnym budżetem transferowym, jednak w tym oknie głównie się osłabił i więcej zarobił aniżeli wydał. Oprócz trenera, o którym więcej poniżej, stracił przede wszystkim dotychczasowy środek obrony. Maxence Lacroix odszedł do Chelsea, a Marc Guéhi pół roku wcześniej do Manchesteru City. Podobnie jak w poprzednim sezonie, Crystal Palace gra trzema stoperami, ale do tej pory nie znalazł idealnego zestawu i przy zmianach z meczu na mecz ta linia nie jest ustabilizowana.

Nie jest jasne, jakim składem wyjdzie Crystal Palace, ale wiadomo, że zabraknie kilku zawodników. Kontuzjowany jest podstawowy bramkarz Dean Henderson, kapitan zespołu i reprezentant Anglii, uczestnik niezwykłego meczu z Francją o trzecie miejsce na ostatnich mistrzostwach świata. Zastąpi go prawdopodobnie Walter Benítez. W ataku raczej zabraknie Jeana-Philippe’a Matety, reprezentanta Francji, podobnie jak skrzydłowego Ismaili Sarra. Oficjalnie obaj są kontuzjowani, jednak wcześniej odmawiali gry i chcieli wymusić odejście z klubu. To już byłaby nieobecność fundamentalnych postaci w zespole i czołowych strzelców poprzedniego sezonu, choć Jørgen Strand Larsen ostatnio był skuteczny i przynajmniej pod tym względem wyrwa w ataku nie jest aż tak dotkliwa.

Zdecydowanie najmocniejszym punktem Crystal palace jest środek pola. Bardziej cofnięci są Adam Wharton i Quinten Timber, a z przodu operują Yéremy Pino i Daichi Kamada. Zwłaszcza Japończyk jest zawodnikiem, który łączy obecne czasy z niedawnymi sukcesami. 

Nierównowaga występuje na wahadłach. Po odejściu Daniela Muñoza prawa strona jest wyraźnie mniej ofensywna. W meczu z Fulham wszystkie trzy gole strzelili lewi wahadłowi – najpierw dwa Tyrick Mitchell, a potem jednego jego zmiennik Ben Chilwell.

Dla Crystal Palace najbardziej bolesnym odejściem może być kwestia trenera. Z dużym wyprzedzeniem było jasne, że Austriak Oliver Glasner skończy pracę po upływie sezonu 2025/26. Jego kariera sukcesywnie idzie w górę, wcześniej zdołał już wygrać LE z Eintrachtem, także Crystal Palace doprowadził do historycznych sukcesów – pucharu kraju, Tarczy Wspólnoty i LK. Jako że jest to nadal zespół z drugiej połowy tabeli Premier League (nieprzerwanie od awansu w 2013 roku), przejście do Nottingham jest dla niego kolejnym krokiem do przodu.

Zastąpił go Francuz Pierre Sage, który w poprzednim sezonie zdobył wicemistrzostwo i puchar z Lens, a wcześniej prowadził także Olympique Lyon. Będzie miał więc trudne zadanie zastąpienia trenera, który osiągał wyniki ponad stan, ale i jemu udało się to we Francji. Zresztą już OL wyprowadził z dołu ligowej tabeli do europejskich pucharów. W Crystal Palace jest mu o tyle trudniej, że nowi zawodnicy późno przyszli i dopiero trwa zgrywanie zespołu. Dużo do poprawy jest w defensywie, w lidze mają serię 10 meczów z co najmniej dwoma straconymi golami i przynajmniej w ostatnich meczach nie był to przypadek.

Podsumowanie

Crystal Palace od lat należy do dolnych rejonów tabeli w angielskiej Premier League. W pucharach gra dzięki temu, że osiągnął kapitalne wyniki w innych rozgrywkach – najpierw w Pucharze Anglii, potem w Lidze Konferencji. W porównaniu z większością zespołów na kontynencie ma ogromne możliwości finansowe z samego tylko tytułu gry w Anglii, nie jest jednak lokalną potęgą ani nawet zespołem z szerokiej czołówki.

Dodatkowo jego stadion nie jest żadną twierdzą. Zarówno w pucharach, jak i w lidze, zespoły gości wywożą stamtąd korzystne wyniki. Anglia długo była dla nas bardzo niekorzystnym terenem, dopiero półtora roku temu jako pierwsza wygrała tam Legia.

Do tego dochodzą osłabienia wywołane transferami wychodzącymi, kontuzjami i najwyraźniej także buntem niektórych zawodników. Dużej części zespołu z sukcesami z poprzednich miesięcy już nie ma. Wciąż grają tam piłkarze z bardzo wysokiego poziomu, jednak na razie nie są poukładani, zwłaszcza w defensywie.

Polskie zespoły od dawna nie przegrały obu meczów w dwumeczu z Anglikami (nie będę wspominał, kto jako ostatni to zrobił), teraz będą to nietypowe dwumecze, ale chyba można liczyć na punkty w choć jednym lub dwóch meczach z czterech, jakie mamy z nimi do rozegrania jesienią.

Udostępnij:

34 komentarze

  1. Okej, nie jestem sadomasochistą — Lecha już odpuszczam.

    1. Czy pierwsza kolejka LE negatywnie zweryfikowała nasz poziom sportowy? Nie do końca. Od zespołów na poziomie wczorajszego Olympiakosu i dzisiejszego Crystal Palace polskie drużyny grając w LK odbijały się za każdym razem — czy to w pojedynczych meczach fazy ligowej, czy w 1/16 finału albo ćwierćfinale — w najlepszym wypadku wyszarpując remis w fazie ligowej, gdy lepszy zespół nie grał o życie.

    2. Póki co LE negatywnie weryfikuje rankingorzów, którzy już widzieli Ekstraklasę wśród dziesięciu najlepszych lig Europy, uważają Lecha za zespół na poziomie LM i uporczywie twierdzili, że w poprzednich latach polskie zespoły nie grały w LE nie dlatego, że nie dojeżdżały sportowo, tylko dlatego, że UEFA im to uniemożliwiała.

    3. Lech w ofensywie BARDZO mi się podobał, jestem pozytywnie zaskoczony, ale w defensywie to amatorka. To, co może przejść w czterech z sześciu meczów fazy ligowej LK, w LE nie przejdzie.

    4. Gdyby Ishak nie mógł grać i to Agnero zmarnował te dwie setki, stałby się internetowym memem. Nie umniejszam zasług Ishaka dla Lecha, ale często jest mniej krytykowany, niż powinien, ze względu na nazwisko, a Agnero — odwrotnie.

    5. Dalej uważam, że obie polskie drużyny stać na top 24, ale będzie to awans na styku — nic porównywalnego z zeszłoroczną kampanią Midtjylland. Pozdrawiam rankingorzów, dla których różnica między nami w LK a Midtjyllandem w LE nie wynikała z tego, że Duńczycy byli mocniejszym zespołem — a ranking nieadekwatnie to wyceniał, przyznając tyle samo punktów za LE co za LK — tylko z tego, że UEFA nie dała polskim klubom możliwości zakwalifikowania się do LE… bo ten słynny ranking.

    6. Kurwa, szacun, Górnik. To był zespół na LK. Ten węgierski zespół najpierw zdemolował Trabzonspor, a teraz prowadzi z Celtikiem. Oczywiście może się okazać, że przegra ten mecz i następnych siedem, a ta teza brzydko się zestarzeje, ale póki co wygląda na to, że Węgrzy są, jak na naszą skalę, bardzo konkretnym zespołem, a Górnik — a konkretnie Prekop — miał ich na patelni. Jaka szkoda. Mogliby nabijać punkty w LK.

    1. Górnik dostał naprawdę jako nierozstawiony mocnych rywali i jeśli chodzi o ten dwumecz to naprawdę pokazali klasę, byli bliscy walki w dogrywce i w karnych, a ten węgierski klub poradził sobie z Twente, Trabzonsporem i teraz 3-1 aktualnie robi z Celtikiem, to stan na 82 minutę,

    2. Pisałem swego czasu, że Górnik w eliminacjach zaliczy spotkania z wyżej notowaniami niż cała reszta polskich zespołów w Lidze Konferencji w zeszłym sezonie. Już teraz widać, że czas Górnika jeszcze nadejdzie.

      1. No Górnik zaczął sezon w Ekstraklasie w sposób wymarzony wręcz, dawno takich serii nie było, jak to utrzymają, to za rok jako mistrz mają co najmniej poziom LE, a może być i LM (choć będą losowani bez rozstawienia).

          1. No ja podobnie myślę, dlatego najpierw muszą tę serię dobrą utrzymać- nawet niekonieczne na tym poziomie, ale na takim, który da im mistrza, by o tym myśleć, kibicuję by mieli puchary, to bardzo zasłużony klub,, który dał wielu reprezentantów Polski, jedyny polski finalista z zamierzchłych już czasów w PZP (69/70), z meczu z Manchesterem City, przegranym 1-2,

    1. Właśnie, jakoś tak niepostrzeżenie dziś był mecz dwóch drużyn które weszły do pucharów jako 2-ligowcy (Lilestrom v. Torrense – ci pierwsi w międzyczasie awansowali do norweskiego topu). Ciekawe ile było takich meczów w historii.

      Rywale Lecha w FL – 8/8 wygranych 🙂

  2. Jestem zaskoczony, jak dobrze Lech konstruuje akcje, jednocześnie zrozpaczony tragicznie głupimi błędami… już ch*j z wynikiem, ale nie będzie tu nawet przestrzeni na jakąś merytoryczną rozmowę tylko znowu ten sam temat.

  3. Odnośnie stadionu, warto dodać że właśnie na tym stadionie występuje również serialowy AFC Richmond, czyli drużyna z serialu TED Lasso

  4. 1) Od dwóch lat na forum toczy się dyskusja czy nasze miejsce w rankingu oddaje naszą realną siłę w rankingu
    2) Zwolennicy tezy, że ranking oddaje naszą realną siłę utrzymują, że czołowe polskie zespoły poradziłyby sobie dobrze w wyższych rozgrywkach (ale ze względu na pecha tam się nie dostały)
    3) Przeciwnicy tezy, że ranking oddaje naszą realną siłę twierdzą, że ranking został nabity dzięki grze w najsłabszych rozgrywkach, natomiast nasi sąsiedzi w rankingu grają w wyższych-trudniejszych rozgrywkach.
    4) Po dwóch latach 2 polskie zespoły mają okazję zagrać w LE, więc będzie możliwość przetestować tezę czy nasza pozycja w rankingu wynika z gry w najsłabszych rozgrywkach czy też oddaje naszą realna siłę

    Po pierwszym meczu pojawia się sporo głosów oburzenia, że nie powinno się w ten sposób weryfikować naszej realnej siły. Przecież to dopiero pierwsze z szesnastu spotkań, nie można wykluczać, że Lech i Jaga bardzo pozytywnie zaprezentują się w rozgrywkach. Skąd więc oburzenie wobec osób, które mają zamiar oceniać siłę polskich zespołów na podstawie wyników i postawy na boisku. Jeżeli jesteśmy utrzymujemy, że lepsi od Duńczyków czy Norwegów nie bójmy się konfrotnowac wyników osiąganych przez te federacje z wynikami naszych zespołów.

    1. Zgoda, ale jeśli chcemy iść w kierunku analitycznym a nie 'onetowym’, to ocena postawionych przez Ciebie tez musi nastąpić w styczniu, po zakończeniu fazy ligowej. Jedna połowa jednego meczu nie jest podstawą do osądów dla nikogo, z wyjątkiem spanikowanych przygłupów. A tymi być nie chcemy.

      Swoją drogą, Milan przegrał wczoraj 0:2 a mógł spokojnie 0:4, z gry odstawał od poziomu LE dużo bardziej niż Jagiellonia. Takie rzeczy i takie mecze się zdarzają. Dopiero dłuższa perspektywa nam powie, gdzie mniej więcej jest nasze miejsce.

      1. Tak, nie mam zamiaru po jednym spotkaniu spotkaniu oceniać całej kampanii, ale 16 spotkań to już może być ciekawy materiał do analizy (w przypadku Jagi dochodzi dylemat czy ten zespół nie spuścił troszkę z tonu w lidze-zaczynam się powoli obawiać czy dadzą radę zakwalifikować się do pucharów w następnym roku, na teraz daje im takie 60-70%, podczas gdy Lech i Legia to dla mnie pewniaki ok 95%, Legia tez na razie się jakoś trzyma-tutaj daje 80%).

    2. Cały czas tkwisz w błędnych założeniach. Ranking nie ma „oddawać siły”, bo nie taki jest jego cel. On ma odzwierciedlać ŚREDNI WYNIK pucharowicza z danego kraju na potrzeby podziału miejsc w pucharach, NIC WIĘCEJ. Gdyby ktoś po prostu uważał, że ranking nie oddaje intuicyjnej siły każdej ligi, to nie byłoby problemu. Jak najbardziej, można tak uważać. Problem w tym, że ci „przeciwnicy” są zafiksowani na punkcie jakiegoś „hackowania rankingu” i na tej podstawie pierdolą w kółko, że „nie zasługujemy na to miejsce”, co świadczy jedynie o ich niezrozumieniu zasad oraz celu tego rankingu.

      Ranking obejmuje 5 sezonów, w których zawsze będą lepsze i gorsze, ale każdy ma taką samą wagę. Nie ma więc żadnych podstaw, żeby gadać, że akurat ten sezon jest jakąś „weryfikacją”. Ranking obejmuje też WSZYSTKIE kluby, a nie tylko te które osiągają sukces. Więc to, że przykładowe Bodo robi półfinał LE, ma takie samo znaczenie jak to, że dwa inne norweskie kluby odpadają w tym czasie z Kilmarnock i Astaną. A ty cały czas chcesz się odwoływać tylko do tego pierwszego i pomijać całą resztę.

      Nasz obecny ranking jest efektem gry w niższych rozgrywkach, ale gra w niższych rozgrywkach jednocześnie wynikała w dużej mierze z niskiego miejsca w rankingu. Bo takie też są zasady, że jak jesteś nisko w rankingu, to w większości będziesz grał w niższych rozgrywkach. Dlatego UEFA punktuje te mecze tak samo, bo inaczej możliwość awansu w rankingu byłaby mocno ograniczona.

      Natomiast teza, że nasi rankingowi rywale byli w 'gorszej’ pozycji, bo 'musieli’ grać wyżej nie jest taka oczywista. Przykładowo, Kopenhaga akurat dwa razy grała w LK i wcale nie punktowała tam lepiej niż w tych sezonach z LM. Albo czy Midtjylland w zeszłym sezonie nabiłoby więcej punktów, gdyby grało w LK zamiast w LE? Również jest to wątpliwe, biorąc pod uwagę, że w LE tych punktów ugrali więcej niż Crystal Palace i Rayo w LK (finaliści). Poza tym, jeszcze raz przypominam, że na ranking nie składają się tylko najlepsze występy. Duńczycy mieli również szeroki dostęp do LK, ale ich kluby akurat odpadały z naszymi (Midtjylland, Broendby, Silkeborg). Nie dlatego, że odpuściły, bo im się nie chciało grać w „pucharze biedronki”, tylko po prostu przegrały te dwumecze. Norwegom też nikt nie kazał odpadać z jakąś Astaną. Dla rankingu dwa średnie występy mogą mieć większe znaczenie niż jeden bardzo dobry i jeden fatalny – to jest coś, czego nadal wielu tutaj ewidentnie nie rozumie. My nie mamy klubu/ów przewyższających ligę i dostarczających takich pozytywnych odchyleń jak 1/2 LE czy 1/8 LM, ale liczy się ŚREDNIA. Niby każdy tu zna zasady i wie skąd ten ranking się bierze, ale jednak część nie potrafi tego poprawnie interpretować. Ranking nie 'kłamie’, on po prostu ma określone zasady, a reszta jest pierdoleniem ludzi, którzy mają jakieś braki w myśleniu.

      Wracając do tego weryfikowania: póki co, to praktycznie wszystkie wyniki osiągane przez polskie kluby w tym sezonie są zupełnie logiczne pod kątem 'rankingowym’ (z wyjątkiem odpadnięcia Rakowa z Hajdukiem, co można wyjaśnić fatalną formą samego Rakowa). Więc, jak na razie, nie dają one ŻADNYCH, ale to absolutnie ŻADNYCH, podstaw do tego, by uznać je za dowód, że ranking jest jakiś 'oszukany’.

      Polska w ostatnim rankingu krajowym skończyła na 12. miejscu. W tym sezonie polskie kluby przegrały: 1-2 z Fenerbahce (nasz wicemistrz vs wicemistrz 9. ligi), 1-2 z Olympiakosem (nasza drużyna z 3. miejsca vs wicemistrz 11. ligi; tylko mecz wyjazdowy), w rzutach karnych z Aarhus (mistrz 12. ligi vs mistrz 13. ligi). Czy to w jakiś sposób świadczy o zawyżonej pozycji? Można oczywiście gadać, że Fenerbahce czy Olympiakos byli w rzeczywistości dużo mocniejsi, ale liczą się wyniki, a nie „wrażenie” – a te są zupełnie logiczne dla zajmowanych miejsc.

      No to idźmy dalej, przegraliśmy też 1-2 z Ferencvarosem (liga ogólnie słaba, ale akurat Ferencvaros znacząco ją przewyższa, w rankingu klubowym jest bardzo wysoko, a gdyby pozostałe węgierskie kluby były na zbliżonym poziomie, to ich liga kręciłaby się wokół miejsc 7-9) oraz 2-3 z Hapoelem i po dogrywce 4-5 z Hajdukiem. I ewentualnie tylko tych dwóch ostatnich porażek można się jakkolwiek czepiać (rywale z miejsc 20-21, nie przewyższający swoich lig w taki sposób jak Ferencvaros). Ale taki Hajduk, to też był dwumecz naszego nr 4, w dodatku będącego kompletnie bez formy, z wicemistrzem 20. ligi – w skali rankingu żadne wielkie odchylenie. W dodatku wszystkie wymienione porażki to były stykowe wyniki (1 gol, dogrywka, karne). Wyraźną porażkę zanotował tylko i wyłącznie Górnik z Monaco (rywal z TOP5, poza skalą).

      Natomiast wygraliśmy: 9-2 z Thun (nasz mistrz vs mistrz 16. ligi; nie było czego zbierać), 3-2 z Rangers (nasza ekipa nr 3 vs nr 3 z 18. ligi), 1-0 z Hammarby (nasz nr 4 vs wicemistrz i aktualny wicelider 19. ligi), 4-3 z Żyliną (nasz nr 5 vs nr 4 i zdobywca pucharu z 29. ligi). Do tego jeszcze dochodzi komplet zwycięstw z drużynami z lig z dalszych miejsc (Klaksvik, Iberia, Valletta).

      Więc które z tych wyników niby nie odpowiadają naszemu miejscu w rankingu? Bo jak dla mnie, to one są zupełnie normalne i logiczne. Gdyby inny kraj z 12. miejsca osiągał podobne wyniki, to nikt tutaj nie zwróciłby uwagi, że coś jest nie tak. Z topowymi ligami w większości przegrywamy, co nie powinno dziwić. Z miejscami ok. 10-15 notujemy w większości stykowe wyniki. Z rywalami z miejsc 16-22 większość meczów jednak wygrywamy (choć często też na styku), a poniżej tego wygrywamy już prawie wszystko. Więc miejsce w top15 jest jak najbardziej odpowiadające naszym wynikom. Można się spierać, czy to bardziej 12. czy może jednak 13., ale ewentualne przesunięcie o 1-2 miejsca ma niby świadczyć o jakimś wielkim zakłamaniu i oszukaniu rankingu?

      To po prostu nie ma żadnego głębszego sensu, to są tezy jakichś odklejusów, dla których każdy mecz będzie dowodem naszej słabości, niezależnie od okoliczności. Ale oczywiście w drugą stronę to nie działa i nikt nie mówi, że liga szwajcarska powinna być na 50. miejscu, bo Thun przegrało 0-7 z Lechem. Zabawne jest też to, że jak graliśmy w LK, to był dowód, że jesteśmy słabi. I nic to, że ktoś tam zdobywał 2x mniej punktów, no bo on grał w wyższych rozgrywkach, więc był lepszy. Również nic nie znaczyło to, że mieliśmy 4/4 w fazie ligowej, bo ktoś tam miał klub w LE, więc był lepszy. A teraz, kiedy my gramy w LE, i być może punktowo będziemy mieli gorszy sezon, podczas gdy ktoś inny akurat gra w LK – to nagle jest odwrotnie. Te osoby nie mówią teraz, że Dania jest gorsza, bo gra tylko w LK. Oni teraz będą super, a my jesteśmy „weryfikowani”. Zresztą, pamiętam że rok temu dokładnie to napisałem – że jak w następnym sezonie akurat będziemy mieć np. 2x LE to nagle ta narracja się odwróci. Z której strony się nie obrócisz, to i tak będą widzieć dupę.

      1. Dla ułomnych: w zeszłym sezonie Midtjylland za swój występ w LE (3. miejsce w fazie ligowej + odpadnięcie w 1/8 finału) zgarnęło do rankingu krajowego 27 punktów. To jest więcej niż zdobyli finaliści LK. Kopenhaga za występ w LM (31. miejsce, bez awansu) dorzuciła 17 punktów – to z kolei wynik mniej-więcej na poziomie 1/8 finału LK. I w obu sezonach, w których Kopenhaga grała w LK, to kończyła właśnie na tym etapie. Więc nie, to nie dlatego Dania zdobyła mniej punktów, że ich kluby grały w LM i LE, a nie w LK. Nic nie wskazuje, żeby ich wyniki były jakkolwiek zaniżone. Nawet gdyby wtedy zrzucić Kopenhagę i Midtjylland do LK, to prawdopodobnie wiele by nie zmieniło. Dania zdobyła mniej punktów dlatego, że Broendby i Silkeborg odpadli w eliminacjach i dorzucili tyle co nic. Dlatego ŚREDNIA z występu WSZYSTKICH duńskich pucharowiczów była niższa niż średnia naszych, grających jedynie w LK. Tak właśnie działa ranking i NIE MOŻNA tego pomijać w tych rozważaniach, czy mamy „odpowiednie” miejsce.

        Bodo za swój występ w LM też zgarnęło więcej punktów niż jakikolwiek polski klub. I tutaj różnica może się intuicyjnie wydawać za mała, ale to głównie przez wrażenie, które po sobie zostawili meczami w styczniu i lutym. Na papierze to nadal było 'jedynie’ 23. miejsce (raptem 1 punkt więcej od 31. Kopenhagi, a tyle samo co kilka innych drużyn które nie weszły do play-offów), oraz jeden wygrany dwumecz. Po pierwszych 6 kolejkach Bodo miało remisy ze Slavią, Borussią i Tottenhamem, oraz porażki z Galatasaray, Monaco i Juventusem. W styczniu wygrali z City i Atletico, a w lutym dwukrotnie z Interem, i to dało punktowy wynik na poziomie półfinału LK. Więc grając wtedy w LK też wcale wiele więcej by nie ugrali (o ile w ogóle). A wynik Norwegii nie był imponujący przede wszystkim dlatego, że 3 inne kluby odpadły w eliminacjach.

        Teza, że nasi rankingowi rywale natłukliby wtedy nie wiadomo ile punktów, gdyby grali w 'łatwiejszych’ rozgrywkach, jest po prostu od czapy. Te kluby, które punktowały w LM/LE wcale nie ugrałyby więcej punktów w LK (w najlepszym razie niewiele więcej), a pozostałe nie grały w LK nie dlatego, że im się nie chciało, tylko dlatego że odpadały w eliminacjach do niej. A ranking po prostu wyciągnął z tego średnią. To naprawdę nie jest takie trudne.

    1. Wpis na poziomie zakompleksionego ścierwojada. Dokładnie takie patusy degenerują ten portal do poziomu, na którym normalny człowiek będzie wolał go omijać.

      1. Dać typ na mecz, obiektywnie, bez chamstwa, nawet bez szydery, to jest poziom ścierwojada?

        No to ładnie XD

        A w ogóle, to miałem rację. Trzy w plecy jest w pierwszej połowie i nadal jest szansa na honorowego.

    2. Niestety muszę się z Tobą zgodzić. W Londynie nas pogonią, a Wy będziecie mogli się spuszczać tygodniami nad porażką Lecha aż do momentu, gdy znowu oberwiecie 4:0.

    3. @Adam, trzeba przyznać, że dobrze przewidziałeś przebieg meczu. Ale z drugiej strony Lech grał o pełną pulę. Nie było PKSu w polu karnym. Na początku i pod koniec pokazali troche dobrej piłki. Różnica w jakości druzyn była jednak zbyt duża. Na pewno zebrali cenne doświadczenie. 😉 Jest jeszcze 7 meczy.

  5. Czuje, że będzie dobrze dziś i jutro, a wieczni malkontenci w końcu się uciszą (chociaż na chwilę).

    Na pewno wstydem nie będą dwie porażki. Jednak zakładanie z góry, że jesteśmy skazani na pożarcie i każdy wynik poza dwoma wpierdolami uznawany będzie za sukces to głoszenie herezji.

    Są to znakomici rywale by mocno zacząć fazę ligowa i pokazać, że zarówno Jaga jak i Lech są mocno nie doszacowani przez algorytmy statystyczne. Jedni i drudzy nieraz potrafili pozytywnie zaskoczyć na wyjeździe.

    W końcu zaczynamy poważne granie. Przepotężni Duńczycy muszą poczekać jeszcze miesiąc. 😀

    1. Każdy inny rezultat niż 2 porażki, to będzie fura szczęścia, a dwie porażki, to pokazanie nam miejsca w szeregu i gdzie nam do top10 😉

    2. Jeśli dla Ciebie remis i porażka to będzie „ogromny sukces”, to jak nazwiesz takie rozwiązania:

      2 wygrane
      wygrana i remis

      I jeszcze proszę o określenie takich rozwiązań:
      2 remisy
      wygrana i porażka

    3. Dlaczego tak wysokie wymogi? Moim zdaniem każdy inny rezultat niż zbiorowe zesranie się w szatni przed meczem oraz błaganie rywala i sędziego o litościwe 0:3 będzie przeogromnym, epokowym, wszechgalaktycznym sukcesem, po którym należy nadać jednostce GROM imię Adriana Siemieńca, a Powązkom – Nielsa Fredriksena.

      1. Ja każdy wynik inny niż porażki i remisy biorę w ciemno. Siemieńcowi i Fredowi też tak bym radził. Wtedy pokażą nam miejsce w szeregu.

      2. No juz trochę powagi . Nikt nie bedzie po meczu Lecha nazywał cmentarz w Warszawie od imienia zagranicznego trenera .

    4. Nie wiem skąd te żarciki w odpowiedziach, skoro to był w zasadzie jedyny logiczny i prawdopodobny scenariusz (co się oczywiśce potwierdza).

  6. Po dobrym początku w lidze obaj nasi pucharowicze przegrali w ostatniej kolejce więc każda zdobycz punktowa mile widziana

    1. To była zasłona dymna. Pewne info.

      Poza tym nasi pucharowicze przegrali wyjazdowe mecze z niezwykle utytułowanymi polskimi ekipami. Zarówno Górnik jak i Wisła w ostatnich sezonach sięgnęli po PP, zabrzanie w dodatku po wicemistrzostwo…

      No i do tego CP i OP też przegrali.

      Jeśli tylko nie zagra znany Gianfranco, to powinno być przyzwoicie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *