Możliwe pierwsze ważne rozstrzygnięcia – zapowiedź rewanżów II rundy el. LM, LE i LK
Dwa polskie zespoły są zmuszone odrabiać straty, dwa mogą liczyć na względny komfort, jednak nadal muszą być ostrożne. Już w tym tygodniu możemy sobie zapewnić pierwszego uczestnika fazy ligowej, choć byłoby to dopiero absolutne minimum tego, co jeszcze jest do zrobienia.
Liga Mistrzów
Środa, 29 lipca 19:00
Lech Poznań – Aarhus GF (pierwszy mecz: 4:1 dla Lecha)
Mistrz Polski jest w najbardziej komfortowej sytuacji ze wszystkich polskich drużyn – wygrał pierwszy mecz wysoko, a rewanż gra u siebie. W Lechu pozostają jednak bardzo ostrożni, bo wiedzą, że w jednej chwili wszystko może się zmienić i nawet bezpieczna przewaga może zostać zaprzepaszczona. W sobotę Lech zainaugurował sezon ligowy bezbramkowym remisem z Cracovią. Poza pojedynczymi sytuacjami można docenić jego grę obronną, za to niemiłym zaskoczeniem była postawa w ataku i pierwszy od dawna mecz ligowy na zero z przodu u siebie. W pucharach Lech z każdym meczem poprawia swoją niesamowitą serię meczów ze strzelonym golem. Podtrzymanie jej jutro zdecydowanie pomogłoby już ostatecznie rozstrzygnąć ten dwumecz.
Aarhus także zaczął sezon ligowy i dzięki dość szczęśliwemu rzutowi karnemu zremisował u siebie 1:1 z Brøndby. Wciąż są tam kontuzje w obronie i być może w trójce z tyłu będzie musiał zagrać pomocnik. Dobrą wiadomością dla AGF jest za to powrót Rasmusa Carstensena, jest możliwość, że były zawodnik Lecha będzie miał okazję ponownie pokazać się na stadionie przy Bułgarskiej. Jego występ jest tym bardziej prawdopodobny, że w kadrze nie znalazł się Gift Links. Za czerwoną kartkę z pierwszego meczu pauzować będzie bramkarz Jesper Hansen.
Środa, 29 lipca 20:00
Górnik Zabrze – Fenerbahçe SK (pierwszy mecz: 1:0 dla Fenerbahçe)
Po nikłej porażce w pierwszym meczu Górnik nadal stoi przed trudnym zadaniem, ale nie niemożliwym. W lidze, mimo sporych trudności, pokonał Śląsk Wrocław. Potrzebował do tego łutu szczęścia, zwłaszcza przy trafieniu samobójczym rywali, w każdym razie do zwycięstwa 2:1 wystarczyły mu tylko niezłe fragmenty w drugiej połowie. Przeciwko Fenerbahçe będzie musiał zagrać zdecydowanie lepiej w dłuższym wymiarze czasu. Warto przypomnieć, że stawką jest faza ligowa co najmniej Ligi Europy, w przeciwieństwie do ścieżki mistrzowskiej, gdzie Lech może na razie zapewnić sobie Ligę Konferencji.
Turcy nadal nie zaczęli ligi, a ich forma tydzień temu wcale nie wyglądała tak dobrze, jak wcześniej w meczach towarzyskich. Czas może jednak działać na ich korzyść, a w porównaniu z pierwszym meczem nie powinno być dodatkowych osłabień.
Liga Europy
Czwartek, 30 lipca 19:00
FC Hradec Králové – Tromsø IL (pierwszy mecz: 1:0 dla Hradca)
W pierwszym meczu w Norwegii Czesi byli mocno ostrzeliwani, a jednak zakończyli go zwycięsko. W lidze wygrali 2:1 z FK Pardubice, zaś Tromsø zagrało swój mecz ligowy awansem już w kwietniu i w tym tygodniu pauzowało. Na półmetku rozgrywek znajduje się na trzecim miejscu, za Bodø/Glimt i Vikingiem.
FC Midtjylland – Beşiktaş JK (pierwszy mecz: 1:0 dla Beşiktaşu)
Turcy z Beşiktaşu, podobnie jak ich lokalny rywal, Fenerbahçe, mogą żałować, że wygrali u siebie tak nisko. Teraz będą musieli co najmniej utrzymać nikłą zaliczkę w Danii. Midtjylland w niedzielę wygrało swój ligowy mecz 3:2 przeciwko Sønderjyske.
Czwartek, 30 lipca 19:45
PAOK – Dynamo Kijów (pierwszy mecz: 3:2 dla PAOK-u)
Mecz w Lublinie przez długi czas toczył się korzystnie dla PAOK-u, jednak ostatecznie Grecy też nie mogą być do końca zadowoleni z różnicy bramkowej. Oba zespoły dopiero zaczną zmagania ligowe, inauguracja ligi ukraińskiej odbędzie się już w ten weekend.
Liga Konferencji
Czwartek, 30 lipca 18:00
Inter Turku – İstanbul Başakşehir (pierwszy mecz: 1:1)
Finowie prowadzili w Turcji, teraz nie mogą przegrać, aby mieć szansę na sporą niespodziankę. W poprzedniej rundzie przeciwko FK Sarajevo musieli odrabiać straty, mimo to udało się awansować, jednak teraz poprzeczka wisi nieco wyżej. W lidze przegrali 1:2 z IF Gnistan, jednak wciąż znajdują się na wysokim drugim miejscu. Turcy wciąż przygotowują się do sezonu ligowego.
FK Jablonec – NK Varaždin (pierwszy mecz: 3:2 dla Varaždinu)
Jablonec, tak jak Hradec Králové, wygrał swój pierwszy mecz ligowy 2:1 (z Sigmą). W pucharach ma jednak do odrobienia stratę przeciwko NK Varaždin. Chorwaci rozpoczną ligowe granie dopiero w ten weekend.
Czwartek, 30 lipca 19:30
Valletta FC – Raków Częstochowa (pierwszy mecz: 3:1 dla Rakowa)
Dziś z rozgrywek europejskich odpadł mistrz Malty, Floriana, co oznacza, że Valletta pozostała już jedynym przedstawicielem swojego kraju będącym w grze, a mamy końcówkę lipca. Do rozpoczęcia ligi zostały jeszcze ponad dwa tygodnie, więc na razie zdobywcy Pucharu Malty jedynie trenują. Mecz na Centenary Stadium ma obejrzeć komplet publiczności, co powinno oznaczać około 1700 osób.
Raków rozpoczął sezon ligowy od porażki 1:2 z Wisłą Płock. Oba gole można uznać za właściwie sprezentowane rywalowi, tym razem to było już zbyt wiele, aby odrobić to w trakcie drugiej połowy. Po niespodziewanym debiucie w bramce 17-letniego Wiktora Żołneczki można przypuszczać, że na Malcie trener Rakowa nie podejmie już aż takiego ryzyka. Dobrą wiadomością jest to, że kontuzja Stratosa Svarnasa okazała się mało poważna, za to nadal będzie brakować Lamine’a Diaby’ego-Fadigi.
Czwartek, 30 lipca 20:30
GKS Katowice – MŠK Žilina (pierwszy mecz: 2:1 dla Žiliny)
GKS, tak jak do tego przyzwyczaił, nieudanie wszedł w nowy sezon. Przeciwko Wiśle Kraków mogło to wyglądać znacznie gorzej, czyli 0:3 z beniaminkiem, ostatecznie nieuznany trzeci gol mógł być punktem zwrotnym i nie było bardzo daleko od remisu, który przy tej postawie Katowiczan byłby niezłym wynikiem. Nadziei można upatrywać głównie w meczu domowym. W ostatnich miesiącach to był duży atut, a teraz i tak nie ma czego bronić. Będzie można zatrzeć niekorzystne wrażenie ze Słowacji, w przeciwnym razie trzeba będzie zmierzyć się z czymś, czego stosunkowo dawno nie było, czyli wczesnym odpadnięciem polskiego zespołu z pucharów.
Žilina także zaczęła już ligę i jej inauguracja wypadła w jeszcze bardziej szalony sposób niż można było się spodziewać. Remis 4:4 z FC Košice pokazuje, że nie przejmują się tam za bardzo bronieniem, nacierają do przodu i mocno ryzykują. Nie zmieniam poglądu, że to jest zespół, który można łatwo wypunktować, jednak potrzeba do tego sporo cierpliwości i doświadczenia.
Panathinaikos AO – Paksi FC (pierwszy mecz: 2:1 dla Panathinaikosu)
Panathinaikos, podobnie jak PAOK, miał dużą przewagę w swoim meczu, jednak nie wykorzystał tego w pełni. Teraz gra u siebie i wciąż jest faworytem do awansu, ale Paks rozpoczął ligę od wygranej 4:2 z Ferencvárosem i być może wcale nie należy go jeszcze skreślać.
Jakbym wyciągał wnioski po jednym meczu, to bym napisał:
Pięknie Raków wyjaśnił niepoprawnych pesymistów, a GKS tych zwykłych.
Ale nie mam tego w zwyczaju, więc nie napiszę.
GKS-ie wystarczyła dobrze zagrana jedna połowa z dwumeczu… Trzymajmy kciuki, żeby się rozkręcili dalej.
Raków – ulalala! Pokazali chłopaki jak się gra rewanż (ale już się nie znęcajmy nad Kolejorzem, mają jeszcze szanse na rehabilitację)
No i git.
Poza blamażem Lecha, to kluby wykonały swoje zadanie. Trochę żal Górnika że znalazł się w naprawdę trudnej ścieżce.
Lecz spośród wszystkich drużyn prezentuje największą determinacje. Zobaczymy ile to nam da.
Przyszła runda ciekawa
Jagiellonia-Rangers Czyli Polski-Szkocki
GKS – Ż*
Raków-Hammarby
Górnik-Ferencvaros
NO i Lech wycieczka na wyspy Owcze.
Fajne mecze się szykują, dużą się dowiemy i jeszcze więcej nie będziemy wiedzieć.
I tak zaraz zlecą się bobki i będą się ślinić jakim prawem oni przeszli dalej, a Ty śnisz o wyprzedzaniu Czechów i Turków. Tak nie można! Nasze miejsce to wieczne szambo między 20 a 30 miejscem. Inni zasługują na swoje miejsca, a my to fuks, przypadek i przestępstwo rankingowe. Chora ojkofobia i potrzeba zgnębienia każdego kto marzy o potędze.
BTW: pięknie Gieksa pokazała tłukom z Lecha co znaczy ambicja i wola walki. Aż miło się oglądało dla odmiany z wczoraj. Raków również odrobił lekcje i mecz miał pod kontrolą non stop. Brawo!
Niels Frederiksen statystyki z najsilniejszymi w Danii
FC Kopenhaga 4-8-16
Jako Broendby 4-4-5
Midtjylland 8-7-13
w Broendyb 4-3-8
Bilans z Broendby w pucharach:
4-3-11
Przy czym z tych 4 wygranych 2x przeciw polskim klubom(Pogoń, Lechia) a raz przeciw Finom, a raz przeciw FC Basel.
Jego największą marką na 18 spotkań jest więc FC Basel, z którymi i tak odpadł po 1-0 2-5
Gość nie umie w puchary.
Yupp. No nie da się tego wybronić. Ciekawe czy w klubie padnie ultimatum odnośnie LE – albo tam wchodzimy, albo się żegnamy.
Poznań serio nie zniesie trzeciego sezonu mistrzowskiego w LK, to już będzie upokorzenie.
Występy eliminacyjne polskich klubów do LM i LE zbiegłe ze złotym wiekiem w LK.
LM: Lech – Qarabağ 2:5, Raków – København 1:2, Jagiellonia – Bodø/Glimt 1:5, Lech – Crvena zvezda 2:4,
Lech – Aarhus dwumecz 5:5, karne 3:4, Górnik – Fenerbahçe 1:2
LE: Jagiellonia – Ajax 1:7, Wisła – Rapid 2:8, Lech – Genk 3:6, Legia – AEK 3:5
Wyniki 10 siły Europy 🙂
…
Nigdy nie lubiłem, kiedy ludzie nazywali Ligę Konferencji „Pucharem Biedronki”. Uważałem, że się mylą, że wychodzą z nich zaściankowość i januszostwo. Doceniałem wyniki polskich klubów, myślałem, że uwydatniają progres, którego szydercy z „Pucharu Biedronki” nie chcieli widzieć. Ktoś mógłby pomyśleć, że pasowałem tutaj. Otóż nie.
Gdy zwracałem uwagę, że patrzenie na Turcję przy naszym poziomie to szaleństwo, próbowano zrobić ze mnie szaleńca. Kiedy tłumaczyłem, że miejsca startowe czeskich klubów w europejskich pucharach wynikają z tego, że robią lepsze wyniki, próbowano mi wmówić, że w rzeczywistości Czesi byli uprzywilejowani przez UEFA. Gdy matematycznie pokazywałem, że gdyby nie LK, bylibyśmy daleko za Duńczykami, słyszałem, że to tylko dlatego, że polskie kluby nie mogły grać w eliminacjach LE.
Gdy pisałem, że GKS to nie klub na puchary, wyzywano mnie od legionisty, a w ogóle to przecież jedna trzecia naszej ligi nadaje się do pucharów. Kiedy pisałem, że różnica między LE a LK jest gigantyczna, ktoś wspominał mi o pojedynczych wyskokach z Chelsea i Fiorentiną — w których zawsze ostatecznie polegaliśmy, warto dodać — i które nie miały absolutnie żadnego pokrycia w poważniejszych rozgrywkach.
Gdzie tu logika w tym, że możemy wygrywać z Chelsea czy Fiorentiną, a Ajax z Qarabagiem gromią nas golami? Może te wygrane aż takiego znaczenie nie mają jak niektórzy tutaj chcą im przypisać?
Wczorajsza porażka naprawdę mnie zdołowała. Przez chwilę sam zacząłem wierzyć w teorię „Pucharu Biedronki”. Bo jeśli za każdym razem, gdy polski klub wyściubi nos z LK, kończy skompromitowany przez pierwszego lepszego średniaka, to jaką wartość mają te rozgrywki? Czy są rankingowym błędem statystycznym? Tylko czekać, aż UEFA się zorientuje i zacznie dawać połowę punktów za LK.
Teraz już trochę doszedłem do siebie. Może to nawet lepiej. Obiektywnie rzecz biorąc, Lech poziomem nie pasował do LM. Byłoby nudne osiem meczów o nic. Tylko kasy szkoda. Mimo wszystko myślę, że Lech może dojechać do LE, w tym sensie, że mógłby tam powalczyć o wiosnę, czyli top 24. I ta LE byłaby realnym odzwierciedleniem aktualnego sufitu polskich klubów i jednocześnie realnym progresem.
Następne dwumecze to walka o trzy miejsca w LE i to jest dla mnie kluczowe w kontekście tego sezonu. Nie wyobrażam sobie, żeby nie było w niej żadnego polskiego klubu. Nawet pięć polskich klubów w LK byłoby już tylko marynowaniem się we własnym sosie i oszukiwaniem systemu. Chyba tylko rankingorze mieliby ubaw. Ja już nie. Za dużo zderzeń z rzeczywistością w poważniejszych rozgrywkach.
Co do rankingorzy, mam tylko nadzieję — choć w tym przypadku akurat wiem, że tak się nie stanie — że to, co się stało wczoraj, ostudzi te ich rozgrzane głowy, bo z każdym dniem intensywność ich głupot rosła. Że walczymy o top 9. Że w Ekstraklasie dwie trzecie zespołów nadają się na puchary. Że Lech zdobędzie w LM osiem punktów. Tylko w ostatnich dniach naczytałem się takich bzdet. A kadra Engela jechała wygrać mundial!
Tak, jesteśmy ponad Danią i Norwegią w rankingu.
Tak, jako liga rośniemy w siłę.
Tak, w ostatnich latach duńskie i norweskie kluby osiągnęły wyniki kosmiczne z perspektywy naszych klubów.
Te trzy zdania mogą być prawdziwe jednocześnie.
Odniosę się do jednej kwestii, a właściwie to wyjaśnij proszę. W czym problem, że ktoś snuje optymistyczne wizje, nawet bardzo optymistyczne? Ja sam uważam, że przy zbiegu optymistycznych okoliczności mamy szansę na 9 miejsce. Dlaczego masz nadzieję, że wczorajszy mecz ostudzi mą głowę? Martwisz się, żebym nie czuł się zawiedziony? Czy takie teksty powodują u Ciebie niesmak? No nie wiem, zgaduję. W czym problem?
Masz swoje zdanie ok, masz argumenty, ok. Dlaczego ja nie mogę mieć swojego zdania?
„Kiedy tłumaczyłem, że miejsca startowe czeskich klubów w europejskich pucharach wynikają z tego, że robią lepsze wyniki, próbowano mi wmówić, że w rzeczywistości Czesi byli uprzywilejowani przez UEFA.”
Akurat pamiętam tamtą dyskusję, więc mogę się odnieść. Nikt nie próbował ci wmówić, że Czesi byli „uprzywilejowani”. A ty nie jesteś wcale wariatem. Jesteś po prostu dzbanem z brakami w myśleniu i w czytaniu ze zrozumieniem.
Tłumaczyłem ci wtedy, że Czesi mieli (wciąż jeszcze mają) dużo łatwiej wprowadzać drużyny do fazy ligowej LM/LE (do LK również), bo byli wyżej w rankingu. A byli wyżej, bo owszem, mieli lepsze wyniki, ale nie w tym sezonie (sezonach), które porównywałeś, tylko WCZEŚNIEJSZYCH. Nikt nie kwestionował tego, że WCZEŚNIEJ byliśmy przez długi czas w dupie, i zasłużenie zajmowaliśmy miejsca pod koniec trzeciej dziesiątki. Przez kilka lat nie graliśmy w ogóle w fazie grupowej (a po utworzeniu LK przez dwa sezony mieliśmy w FG tylko po jednej drużynie). To w tym czasie Czesi byli lepsi, i to dzięki temu PÓŹNIEJ (czyli już w sezonach najnowszych) mieli dużo łatwiej.
Ranking nie ma mocy wpływania na sezon bieżący, tylko „działa” z opóźnieniem! Po pierwsze dlatego, że uwzględnia aż 5 sezonów, więc nawet jeżeli natychmiastowo zniwelujesz różnicę w poziomie sportowym, to zrównanie pozycji w rankingu może zająć właśnie 5 lat i przez cały ten czas ten drugi może mieć ciągle wyraźnie łatwiej o grę w wyższych rozgrywkach. A po drugie dlatego, że dodatkowo ranking, który masz na koniec sezonu, jest brany pod uwagę nawet nie w sezonie następnym, ale dopiero za dwa sezony.
Więc to, że ktoś w danym sezonie gra w wyższych rozgrywkach, nie daje podstaw do wyciągania ogólnego wniosku, że musi być w tym momencie lepszy! Jeżeli ktoś kilka lat temu wywalczył sobie na ten sezon gwarantowane miejsca w LM/LE bez eliminacji, to teraz mógłby nawet zjechać na poziom San Marino, a i tak by tam zagrał! Ty na podstawie samego udziału w LM/LE twierdziłeś, że Czesi SĄ TERAZ lepsi, kompletnie ignorując fakt, że mają te miejsca gwarantowane i nie mogli odpaść w eliminacjach. Tak, mieli to dzięki lepszym wynikom, ale NIE W TYM SEZONIE, tylko sprzed kilku lat!
To, że mistrz Polski za rok zagra w LM/LE (a zagra na pewno) też nie będzie oznaczało, że nagle stał się dużo lepszy od obecnego mistrza. On może być nadal na takim samym poziomie, a nawet może być gorszy, a zagra wyżej dzięki wynikom z lat ubiegłych. Potrafisz to zrozumieć, czy serio masz tak daleko do łba? Sorry, ale po prostu ręce opadają.
„Problem z otaczającym nas światem polega na tym, że inteligentni ludzie są pełni wątpliwości, natomiast głupcy wręcz tryskają pewnością siebie” — Charles Bukowski.
Czesi byli wyżej w rankingu, bo odnosili lepsze wyniki. Czesi mogą mieć teraz łatwiejszą drogę od naszych klubów, ale w DALSZYM CIĄGU odnoszą lepsze wyniki od naszych klubów. Łopatologicznie:
LM: Lech – Qarabağ 2:5, Raków – København 1:2, Jagiellonia – Bodø/Glimt 1:5, Lech – Crvena zvezda 2:4, Lech – Aarhus 5:5, karne 3:4, Górnik – Fenerbahçe 1:2.
LE: Jagiellonia – Ajax 1:7, Wisła – Rapid 2:8, Lech – Genk 3:6, Legia – AEK 3:5.
W tym samym czasie Czesi byli w stanie cztery razy zagrać wiosną w LE, gdzie, przypominam, nie gościmy od całych dziewięciu lat. Dwa razy przebrnęli też przez eliminacje do LM, między innymi eliminując Qarabağ, który zbił konferencyjnego Lecha na zbite jabłko.
Tak więc, pisząc prosto, żebyś zrozumiał: Czesi mieli lepsze wyniki, Czesi nadal mają poważniejsze wyniki, a to, że nabijamy punkty w Lidze Konferencji, bo od wszystkich innych rozgrywek się odbijamy, sprawia, że rankingowo ich gonimy. Jeśli będziemy wchodzić bezpośrednio do LE i następnie pokazywać poziom z eliminacji, to szybko powtórzymy model serbski. Zrozumiałeś, czy teraz przejdziesz do tłumaczenia mi, jak działa ranking klubowy albo FIFA?
„Problem z otaczającym nas światem polega na tym, że inteligentni ludzie są pełni wątpliwości, natomiast głupcy wręcz tryskają pewnością siebie”
I na jakiej podstawie sądzisz, że jesteś wyjęty spod tego efektu, kiedy cały twój komentarz był jakąś auto-laurką, jak to ty miałeś rację, a inni się mylili (choć w rzeczywistości popełniłeś klasyczne ignoratio elenchi)?
A co do Czechów to oczywiście możesz twierdzić, że są lepsi, na podstawie porównania ich i naszych wyników w eliminacjach (wszystkich, a nie tylko wybranych) – z uwzględnieniem rundy startowej i klasy rywala. Wtedy to jak najbardziej miałoby sens. Ale nie na podstawie przypadków, gdzie polska drużyna odpada, a czeska udział w rozgrywkach ma gwarantowany (albo gdy polska odpada z Crveną Zvezdą, a czeska przechodzi Shamrock Rovers), jak to pierwotnie robiłeś. I tylko o tym była mowa.
W obecnym sezonie Czesi mieli z góry zapewniony udział 3 drużyn w LM + LE + LK. W poprzednim sezonie mieli pewny udział w LM + LK. My w żadnym z tych sezonów nie mieliśmy pewnego miejsca w żadnych rozgrywkach, tylko start od wczesnych rund. Dlatego porównywanie tych sezonów 1:1 nie ma sensu. Żeby ono miało sens, to musisz uwzględnić wszystkie okoliczności, a wpływ na nie miały wyniki osiągnięte w sezonach od 19/20 do 23/24, w których nikt nawet nie twierdził, że byliśmy na choćby zbliżonym poziomie – dzieliła nas wtedy przepaść.
Elegancko wyjasniles dzbana. Szacun
Bobek to do do Ciebie bo idiota z aaaaa dalej nie rozumie słowa pisanego i brnie w swoje brednie…
Co konkretnie jest brednią?
@Bobek90
Widzę, że na trudne pytania nie odpowiadasz. To zadam Ci kolejne.
Dlaczego jeżeli Ty piszesz:
„Jeśli będziemy wchodzić bezpośrednio do LE i następnie pokazywać poziom z eliminacji, to szybko powtórzymy model serbski.”
to to jest ok,
A jeżeli ktoś pisze:
„Jeżeli będziemy wchodzić bezpośrednio do LE i nabijemy tam sporo punktów to wyprzedzimy nie tylko Czechów ale i Turków”
Już ok nie jest?
Możesz mi to wytłumaczyć? Czy to chodzi o to, że twoje zdanie jest twojsze?
Zupełnie nie na temat naszych przygód klubowych.
Z miesiąc temu przewijała się dyskusja na temat MŚ FIFA.
Między innymi zabrałem głos i pisałem, że gdyby UEFA się kocno z FIFA pokłóciła, to mogłaby zorganizować ME w wersji OPEN i zaprosić do nich także kraje Ameryki Płd, Afryki, Azji i Australii z Oceanią.
I turniej taki miałby rangę MŚ.
Podczas gdy mistrzostwa świata bez krajów UEFA stałyby się wydmuszką.
Tak sobie gdybałem, a tymczasem:
https://www.meczyki.pl/newsy/pilka-nozna/bunt-55-federacji-uefa-ostra-reakcja-na-plan-infantino/309120
Moim zdaniem UEFA wyczuła moment na secesję – tzn. moment największej słabości FIFA. I pójdzie w to, bo zagarnięcie władzy w światowej piłce jest na wyciągnięcie ręki (umówmy się, jest jedno miejsce które może położyć całą światową piłkę i tym miejscem jest Europa).