Legia o spełnienie obowiązku, Jagiellonia i Wisła o niespodziewane punkty – zapowiedź rewanżów IV rundy eliminacji LE i LK
Jutro ostatni dzień eliminacji w sezonie 2024/25. Zaprezentują się w nim trzy polskie kluby. Wszystkie zaczną swoje mecze o godzinie 20:00.
AFC Ajax – Jagiellonia Białystok (pierwszy mecz: 4:1 dla Ajaksu)
Wiele wskazuje na to, że udział polskich klubów w Lidze Europy w tym sezonie skończy się na sześciu meczach w eliminacjach (czterech w wykonaniu Wisły i dwóch Jagiellonii). To regres względem zeszłego sezonu, kiedy Raków zagrał w tych rozgrywkach także sześć spotkań, ale w fazie grupowej.
Trzeba przyznać, że Jagiellonia nie miała szczęścia w tych losowaniach, które decydowały, z kim będzie rywalizować o fazę ligową LE. Nie dość, że trafiła na przeciwników mocniejszych od niej, to jeszcze takich, przeciwko którym jej styl gry jest mniej efektywny. Z kolei gdy została przez nich zmuszona do głębokiej obrony, nie czuła się w niej dobrze, między innymi dlatego, że na co dzień zupełnie tak nie gra.
Teraz, w odróżnieniu od meczu w Norwegii, Jagiellonia zapewne nawet nie łudzi się, że może powalczyć o awans, w co jeszcze można było wierzyć w dwumeczu z Norwegami. Mecz w Amsterdamie trzeba zagrać, zdobyć kolejne doświadczenie, a jeśli nastąpią sprzyjające warunki, może nawet zdobyć punkty. Rok temu na tym samym etapie Łudogorec też przegrał z Ajaksem 1:4 u siebie, ale na Johan Cruijff Arenie wygrał 1:0.
Ajax
Nie grał w weekend, jego mecz z Fortuną Sittard został przełożony. Ze spraw kadrowych: wypada z gry Steven Berghuis, wracają za to Kristian Hlynsson i Kian Fitz-Jim, możemy się więc spodziewać zmian w środku pola. Szansę w ataku zamiast Chuby Akpoma może za to otrzymać Brian Brobbey. Akpom może w ogóle odejść z klubu w obliczu tego, że testy medyczne przed transferem do Ajaksu przechodzi Wout Weghorst.
Jagiellonia
Jej problemem jest nie tylko styl gry. Obecnie przegrywa z każdym i dostaje w tych meczach po kilka goli. Dopiero w niedzielę nie były to cztery, a „tylko” trzy, ale porażka z GKS-em Katowice nie dała żadnych powodów do optymizmu. Jagiellonia wciąż popełnia te same błędy, a przez sporą część meczu była po prostu słabsza od beniaminka i mogła przegrać nawet wyżej.
Potrzebna jest przerwa, która jednak nastąpi dopiero w przyszłym tygodniu. Przed nią trzeba rozegrać jeszcze dwa mecze, z czego jeden jutro w Amsterdamie. Być może będzie kilka zmian w składzie, bo rotacje wydają się niezbędne. Po drobnych problemach zdrowotnych wraca kapitan Taras Romanczuk i może dostać szansę choćby z ławki.
Cercle Brugge – Wisła Kraków (pierwszy mecz: 6:1 dla Cercle)
Mecz w Krakowie to też było zderzenie dwóch różnych poziomów. Wisła nie pomogła sobie sposobem gry, czyli usilnym rozgrywaniem od bramki. To napędzało Belgów, którzy właśnie czyhali na błędy na połowie Wisły. Przy wysokim wyniku wydaje się to absurdalne, ale spokojnie można było uniknąć mniej więcej połowy straconych goli. Padały trafienia z pozycji dalekich od stuprocentowych, czasami pomagały rykoszety. Z samej gry nie wyglądało to tak źle, ale wysoka porażka stała się faktem.
Teraz atmosfera meczu będzie zapewne całkowicie letnia. Oba zespoły wiedzą, jak ten dwumecz się skończy, do tego zainteresowanie kibicowskie wokół Cercle ogólnie jest małe, a tym bardziej powinno tak być podczas meczu o nic.
Cercle
Jego mecz z Gentem w lidze belgijskiej został przełożony. Środkowy pomocnik Abu Francis otrzymał tylko jeden mecz kary za czerwoną kartkę przeciwko Molde i będzie mógł jutro zagrać. Wczoraj z kolei sprowadzono obrońcę Dalangunypole Gomisa, ale nie będzie mógł zostać zgłoszony do tej rundy.
Kévin Denkey nadal nie został sprzedany, a Cercle będzie musiało prawdopodobnie nieco zejść z ceny, której oczekuje. To nie znaczy, że gwiazda zespołu zagra od początku z Wisłą. W innym meczu pucharowym, rewanżowym z Molde, zaczął na ławce, kiedy skład był mocno zmieniony z powodu gry co trzy dni. Teraz Cercle miało tydzień przerwy, ale stawka jest podobna jak z Molde, a więc głównie punkty rankingowe, nie zaś kwestia awansu. W dodatku w niedzielę czekają go derby z Clubem Brugge.
Wisła
Jako jedyna z polskich klubów przełożyła swój mecz ligowy, zresztą nie jeden, a aż dwa, bo ten z Górnikiem Łęczna był pierwotnie zaplanowany na dzień pierwszego starcia z Cercle. Jak by to nie zabrzmiało, priorytetem jest mecz z Kotwicą Kołobrzeg w niedzielę, na który Wisła uda się z Belgii z pominięciem powrotu do Krakowa.
Do gry wracają Igor Łasicki oraz Łukasz Zwoliński, którzy mogą dostać szansę w Brugii, zresztą skład może być zmieniony na kilku pozycjach. Natomiast James Igbekeme nie jest zgłoszony do rozgrywek europejskich.
Drita Gnjilane – Legia Warszawa (pierwszy mecz: 2:0 dla Legii)
Z naszych trzech meczów jest tym, w którym różnica bramkowa wskazuje, że może być trochę emocji, choć lepiej, aby ich nie było. Oby był to mecz z kategorii do zapomnienia. Sytuacja wygląda tak, że jest pewien komfort, ale i tak trzeba wyjść stuprocentowo skoncentrowanym. Nie można sobie pozwolić na rotację choćby w połowie taką jak w Walii, ale do tej pory Legia nie daje sygnałów, aby miała lekceważyć mecz w Kosowie. Już w Warszawie starała się o wyższe zwycięstwo niż 2:0, wiedząc, że w rewanżu może nie być łatwo.
Drita
Ostatecznie przełożyła swój ligowy mecz z KF Suhareka i nadal pozostaje bez choćby jednego rozegranego spotkania po trzech kolejkach. Za czerwoną kartkę z pierwszego meczu pauzować będzie Hasan Gomda. Prawdopodobny jest powrót do formacji z czwórką obrońców z Besnikiem Krasniqim ustawionym z prawej strony.
Można odnotować mobilizację kibiców Drity na mecz w Prisztinie, według stanu na dziś wykupiono 7 tysięcy biletów, czyli mniej więcej połowę stadionu. Postawa i wynik z pierwszego meczu zostały uznane jako niezłe i wciąż jest jeszcze wiara w to, że zespół może powalczyć o awans.
Legia
Cały czas można mieć do niej zastrzeżenia pod kątem gry, ale wyniki jako całokształt ją bronią. Nie ma czasu, aby cokolwiek poprawiać między meczami przy wielu zmianach w składzie, co zresztą jest też problemem pozostałych naszych klubów. Wrzesień będzie inny – najpierw dwa tygodnie przerwy, a potem tylko mecze co tydzień. W Pucharze Polski pucharowicze pauzują w pierwszej rundzie, a faza ligowa LK (oby z udziałem Legii) startuje w październiku.
Po meczu ze Śląskiem pewnym problemem dla Legii jest zderzenie Kacpra Tobiasza z Arturem Jędrzejczykiem, przez co ten pierwszy będzie występować w kasku, a drugi musi trochę odpocząć od grania. Defensywa Legii w ostatnim czasie zanotowała czyste konto tylko w pierwszym meczu z Dritą, kiedy przeciwnik głównie się bronił. Obraz rewanżu może być inny i obrońcy mogą być zmuszeni do innej pracy niż tydzień temu, ale i tak osłabienia Legii w tej formacji nie powinny być decydujące.
Inne mecze
Od godziny 20:00 wszyscy będziemy wystarczająco zajęci, a będzie jeszcze ciekawiej, bo w tym samym czasie swój rewanż z Lens będzie rozgrywał Panathinaikos (pierwszy mecz: 2:1 dla Lens). To może być bardzo istotne rozstrzygnięcie dla Grecji, która może mieć trzy kluby w fazie ligowej zamiast dwóch. Wcześniej, o 19:00 rozpocznie się mecz Trabzonsporu z St.Gallen (pierwszy mecz: 0:0) i analogiczna sytuacja, jeśli chodzi o Szwajcarię (chyba, że sensację sprawi Servette). Dzień pucharowy zostanie zwieńczony kilkoma ważnymi dla nas meczami zaczynającymi się o 21:00, choć tylko Rapid Wiedeń ma stykową sytuację z Bragą (2:1 w pierwszym meczu dla Portugalczyków).
Podsumowanie
Nikt nie wierzy, że Jagiellonia i Wisła mogą coś jeszcze ugrać. Chodzi nawet nie o awans, a o urwanie choćby remisów. Zarówno Ajax, jak i Cercle mogą sporo pozmieniać w swoich składach, zwłaszcza ci pierwsi raczej czują się pewni siebie. Trener Cercle już rotował, po tym jak z Norwegii przywiózł wynik 0:3 i nieoczekiwanie słabszy skład spisał się całkiem dobrze, wygrywając 1:0 w rewanżu mimo gry w osłabieniu liczebnym. W takich meczach o nic działy się już różne rzeczy i może pewne zdobycze jednak się pojawią, ale niewątpliwie będzie o nie trudno.
Jak co tydzień największe nadzieje związane są z Legią. Trudny teren w Prisztinie w sensie dosłownym może już nie być taki jak do tej pory, bo murawa powinna być dużo lepsza niż w poprzednich miesiącach. Pora meczu, a co za tym idzie – pogoda, też nie powinna przeszkadzać. Po prostu nie ma wymówek, jutro o tej porze kluczowe jest to, aby można było już w stu procentach rozpatrywać Legię w fazie ligowej.
Niestety ciągle słyszę tłumaczenie o Jagielloni, że zdobywa doświadczenie i to zaprocentuje w przyszłości, ale obawiam się, że to będzie tak samo jak z Pogonią przez trzy sezony, niby zdobywali doświadczenie a nie przebili minimalnego rankingu gwarantowanego przez kraj, Obecnie nie są pewniakiem do top 6 naszej ligi. Obawiam się, że Jagiellonia nie będzie grać częściej w pucharach niż Śląsk/ Lechia w ostatnich latach. Kolejną ewentualną batalię zaczną w lidze konferencji pewnie bez rozstawienia w III, IV rundzie i nie wróżę im fazy ligowej. Oby tylko zdobyli jakieś punkty w grupie w tym sezonie. Na razie nie zdobyli więcej niż zwykle zdobywała Pogoń.
Jedyną szansą dla nas jest Lech, Raków, Legia w pucharach. Pozostałego do kwartetu nie widzę.
Trzeba zdobywac doswiadczenie w europejskich pucharach. Przeciez tam do gry uzywa sie kwadratowej pilki, boisko jest trojkatne, a mecz rozgrywany w dwoch tercjach 4×15. No i ten spalony na niebieskiej.
Nie wiem co za medrzec wymyslil „zdobywanie doswiadczenia w jakichs rozgrywkach”. Pilka to pilka, poza turniejami typu finaly ME, gdzie czasem trzeba pokombinowac w meczu fazy grupowej (ale to glownie zadanie dla sztabu szkoleniowego), to gra sie wszedzie tak samo.
Jesli pilkarz nie umie przyjac pilki w lidze, to w pucharach tez nie bedzie umial.
To ze piłka nozna składa sie z 11 piłkarzy, piłki i bosika wszedzie, to wiadomo.
Bardzo spłycasz kwestie doświadczenia.
PIłka nożna jest bardzo prostym sportem jesli chodzi o zasady, ale bardzo skomplikowanym jeśli chodzi o złożoność czynników wpływających na końcowy wynik.
Kilka przykladów tego zdobywania doświadczenia:
1. Doswiadczenie grania z druzynami o wyzszej kulturze gry, w szybszym tempie, z piłkarzami o większym umiejętnościach. Gdy 5 lat bedzie grał ze słabiakami to się raczej nie rozwiniesz, gdybys 5 lat grał z lepszymi od siebie, zdecydowanie powinieneś się rozwinąć i być po tych latach lepszy.
2. Pewność siebie – gdy grałeś z tuzami europejskiej piłki i udano ci się kilka razy dowieźć dobry wynik, to piłkarz bardziej wierzy w swoje umiejętności i nie przestraszy się mocniejszego od siebie rywala już w szatni, jak to często bywa.
3. Doświadczenie zbierają nie tylko piłkarze na boisku, ale też klub – zdecydowanie widac, jak wielki problem dla polskich druzyn jest granie co 3 dni. Proces trenningowy niemal nie istnieje, musisz wiedzieć jak zarządzać jako sztab mikrocyklem pomiedzy spotkaniami i nauczyć się odpowiednio rotować piłkarzami.
To tylko pierwsze trzy przykłądy które od razu przyszły mi do głowy. A zapewne taka lista byłaby znacznie dluższa po większym zastanowieniu.
WIęc to mityczne doświadczenie często ma znaczenie.
Oczywiśćie zgadzam się co do tego, ze jesli ktos raz na 5 lat bedzie kwalifikował się do eliminacji, to takie zbieranie doswiadczenia od czasu do czasu kompletnie nic nie da.
@urbas jasne, masz rację i z naszej ligi najlepszym przykładem tego jest Raków, mimo zeszłorocznej zadyszki spowodowanej wieloma czynnikami. Budowali ranking, ale przede wszystkim kadrę i struktury klubu jako całość, ale i poszczególnych piłkarzy.
Nawiązując znowu do Pogoni, czy nawet do wcześniejszych przygód Śląska, Lechii, Piasta czy Zagłębia, ich kadra, trenerzy zmieniali się na tyle często, plus brak było długofalowej wizji rozwoju całego klubu, ciężko było mówić o rozwoju. Wpływ na to ma wiele czynników, sprzedaż trzonu zespołu po sukcesie, finanse, brak cierpliwości itp.
Zmierzam do tego pośrednio bardziej przez pryzmat zachłyśnięcia się Jagiellonią aż do pierwszego meczu z Bodo, że Jaga nie będzie podobnie jak Pogoń wartościowym przedstawicielem w pucharach w przyszłości i na dzień dzisiejszy nikogo takiego nie widzę i jeszcze trudniej nam będzie mając 5 drużyn w pucharach w przyszłości.
Szansą może być zdobycie pucharu przez kogoś spoza rankingowego top3 i szczęście w losowaniu.
Nadzieją dla nas też może być fakt, że do ekstraklasy coraz częściej przychodzą gracze ograni w pucharach w innych klubach, wtedy ciężar przesunie się na struktury klubu i sztab.
Niestety ogladalem mecz Legii. Gra była taka, że pękają oczy.
Najważniejsze, że zrobili swoje. Za miesiąc mogą być już w innej formie.
Poza tym na sztucznej trawie to zupełnie inna gra, co było widać
Oby, bo z taka gra jak przeciwko Dricie to bedzie problem z wyjsciem z grupy.
To nie byla sztuczna murawa, tylko hybrydowa. Ale nie oszukujmy sie, ze tutaj murawa byla decydujaca. Ona moze dawac ile? 20%? Legia grala na 5%.