Liga Mistrzów

Celtic – LASK w IV rundzie eliminacji LM

Bez udziału mistrza i wicemistrza Polski wylosowana została IV runda eliminacji LM.

Losowanie IV rundy eliminacji Ligi Mistrzów

Ścieżka mistrzowska

Lewski Sofia (BUL) / Kajrat Ałmaty (KAZ) – AEK Ateny (GRE)
Celtic FC (SCO) – LASK (AUT)
Dinamo Zagrzeb (CRO) / Žalgiris Kowno (LTU) – Viking Stavanger (NOR)
Mjällby AIF (SWE) / Slovan Bratysława (SVK) – Ararat-Armenia (ARM) / NK Celje (SVN)
Hapoel Beer Szewa (ISR) / FK Crvena zvezda (SRB) – Aarhus GF (DEN) / Sabah FK (AZE)

Ścieżka niemistrzowska

Fenerbahçe SK (TUR) / Sturm Graz (AUT) – Sparta Praga (CZE) / Olympique Lyon (FRA)
Olympiakos Pireus (GRE) / Nijmegen (NED) – Union Saint-Gilloise (BEL) / FK Bodø/Glimt (NOR)

Pierwsze mecze tej rundy odbędą się w dniach 18-19 sierpnia, a rewanże 25-26 sierpnia. Zwycięzcy awansują do fazy ligowej LM, przegrani trafią do fazy ligowej LE.

Udostępnij:

46 komentarzy

  1. @blind_man

    Ile razy Slovan Bratysława grał w fazie zasadniczej europejskich pucharów do 2020 roku? Na 20 prób? Okrągłe 3 razy! Za każdym razem był dostarczycielem punktów w fazie grupowej Ligi Europy. No zajebisty hegemon. Klękajcie narody. 2 awanse słowackich klubów do Ligi Mistrzów w tym okresie czasu vs 1 awans polskich absolutnie uzasadnione!

    1. @Dysfolid
      Ty już nie wiesz co piszesz…

      Pisałeś o hegemonii Slovana na Słowacji nie w Europie:
      „Slovan gra w pucharach nieprzerwanie od 2021 roku, a Ty robisz z niego hegemona, który trzęsie słowacką piłką od 25 lat. Zobacz archiwalne rozgrywki.”

      Tak, Slovan trzęsie Słowacką piłką i jest hegemonem na Słowackim podwórku czego dowodem jest 20 podiów (12 mistrzostw) w 25 lat. Po za tym to nie ja robiłem z niego hegemona… wręcz przeciwnie:
      „(…) akurat Slovan to słaby symbol, bo od momentu powstania LK tylko raz zagrał wyżej niż LK, a za każdym razem zaczynał eliminacje od ścieżki mistrzowskiej LM. Na 5 raz tylko raz nie spadł do LK(…)
      Nie piszę tego, żeby bronić Lecha czy ogólnie polskich zespołów, ale nie róbmy też ze Slovana nie wiadomo jakiego średniaka. (…)Jeżeli Lech obroni to LE w tym roku to sam będzie miał 33,3% skuteczności, a polskie kluby 50% skuteczności w niespadaniu do LK ze ścieżki mistrzowskiej LM. Slovan ma 20%, po tym sezonie może mieć 33,3% lub 16,6%.
      To ja nie chcę mieć Slovana za symbol…”

      Nie wiem o co Ci chodzi, nie wiem zresztą czy Ty sam wiesz. Przyznałem Ci rację, że byliśmy frajerami, tylko dalej nie wiem co w związku z tym? Piszesz jakieś ogólniki, że wszyscy zadowoleni, że Lech odpadł, piszesz, że większość chciała, żeby Jagiellonia odpadła. A to wszystko bzdury. Tworzysz chochoła by z nim walczyć…
      Ja czekam na kolejne mecze i będę się cieszył, a jak nie w tym roku, to w następnym, a jak nie… no to trudno, przeżyję…

      1. @blind_man

        Ja tylko cały czas próbuję Ci udowodnić, że liga słowacka nic nie znaczyła w Europie i Slovan wystający ponad jej poziom (tylko w ostatnich kilku latach) w Europie też znaczył równe nic. Więc jeżeli Słowakom udało się 3x (a silnemu jak na Słowację Slovanowi tylko jeden raz!), nam się powinno udać ze 6. I to z rotacją w eliminacjach.

        BTW – kurs na awans Legii w dwumeczu ze Spartakiem Trnava wynosił 1,25. Na awans Spartaka – 4,05.

        Była to duża sensacja, bo uwaga! Ekstraklasa nawet w swoich najgorszych latach była znacznie wyżej oceniana od słowackiej.

        I tak było rok do roku. Na 25 ostatnich podejść do Ligi Mistrzów – jakieś 23x mistrz Polski był na papierze silniejszy od mistrza Słowacji. Gorzej wyglądało to pewnie tylko w 2019 roku (Piast vs Slovan) i może w 2024 lub 2007. Zresztą to jest do sprawdzenia w archiwalnym rankingu ELO.

        Słowacja zrobiła 3 awanse. My tylko 1. I w porównaniu z wieloma innymi federacjami będzie tak to właśnie wyglądać.

        Podsumowując – Mityczny Slovan nie jest odpowiedzią na pytanie, dlaczego Słowacy częściej grają w Lidze Mistrzów.

        Bo Slovan nigdy nie był silniejszy, niż jest dziś, a mimo to nawet w bieżącym sezonie podchodził do eliminacji będąc na papierze zespołem słabszym, niż mistrz Polski.

        I to tyle – bo ciągnięcie tego wątku nie ma żadnego sensu. Zresztą zaczęło się od tego, że jeden widział faworyta w Mjallby, drugi w Celje… Więc gdzie ta siła Słowaków?

  2. @Dysfolid
    „Chciałbym, żeby tak było, ale czytałem to forum 2 lata temu i pamiętam co się tutaj działo…

    Większość użytkowników liczyło na porażkę Jagiellonii z Bodo/Glimt, byle tylko nie grać wyżej, niż Liga Konferencji. Bo uwaga… punkty do rankingu!”

    A gdzie tam 2 lata temu, to samo było w czerwcu 🙂 Ale ty weź pod uwagę że mówisz o bardzo specyficznym typie kibica, tzw. rankingowcu. Typ schizoidalny kibica. Z jednej strony top 10 nasze i bójta się Turki, z drugiej olaboga wylosowaliśmy Węgrów co za nieszczęśliwe losowanie, jeszcze odpadniemy…

    Normalni kibici, wbrew pozorom są tutaj tacy, trzeźwiej spoglądają na rzeczywistość.

  3. @Dysfoid
    Zobrazuje to trochę inaczej.

    Wobraź sobie Polską sztafetę 4×400 metrów.

    Ci nais najlepsi 4 biegacze indywidualnie nie potrafią od 10 lat wejść do żadnego finału indywidualnego.
    Do finału doszli już Słowacy, Kazach, Bułgarzy, Cypryjczycy.
    Ale od 10 lat żaden Polak.

    Natomiast od 3 lat ci przeciętni biegacze jako kolektyw dostają się do finałów 4×400 jako drużyna.

    Co prawda tam też dużo nie osiągają ale przynajmniej dochodzą do tego finału jako drużyna – regularnie tak od 3-4 lat.

    Ta regularność w sztafecie doprowadziła do sytuacji w której nasza sztafeta jest w czołowej 8. Jako nagrodę Nasz najlepszy biegacz dostanie miejsce w półfinałach indywidualnych z miejsca bez eliminacji w przyszłorocznych zawodach.

    To właśnie nazywam sukcesem zbiorczym ligi.

    Na ten moment Nasze mało spektakularne osiągnięcia które są deprecjonowane zewsząd, ale za to występujące rok rocznie w dużej liczbie doprowadziły do momentu w którym Nasza liga osiąga 'sukces’ i tym sukcesem dla mnie jest:

    – top15 osiągnięte w 3 lata z 30 miejsca
    – top12 dające automatyczną grę naszego klubu w Q4LM co gwarantuje fazę ligowę LE.

    to nazywam sukcesem,
    Dlatego też nie skupiałbym się więc na indywidualnych podskokach zbytnio, jeśli za tym nie idzie wzrost ligi, bo to jest co najwyżej ważne dla kibica danego klubu.

    Niestety przeważa obecnie narracja, jak to u Nas źle bo nie ma LM i mamy rok rocznie 3 drużyny w pucharze biedry.
    Jak to przegrywamy z mistrzem jakiegoś 6 mln kraju dani, czy zaraz przegramy z jakimiś mistrzem z kraju bogaczy.
    I to jest przecięż wstyd bo jak tak można.

    Gdyby jeszcze ten Nasz mistrz prezentował poziom Crvenej albo Dinamo Zagrzeb i raz na jakiś czas coś ugrał to nawet bym rozumiał, bo byłby jakiś regres 'formy’.

    Ale tu mamy doczynienia z klubem – a dalej klubami (polskimi) które nie potrafią się przebić przez Q3LM.
    Więc o co ten płacz?
    No wygląda mi więc na to że ktoś indywidualne podskoki definiuje czy liga jest dobra czy też nie.

    Proponuję więc zmienić paradygmat oceny sukcesu , bo u Nas przez najbliższe 10 lat raczej nie będzie Crveny.

    A jak jednak ktoś chce obstawiać przy swoim, to proponuję porozmawiać z kibicem z Nowego Sadu jak on postrzega rozwój swojej ligi.

  4. Tak off topic…ale niezłe gamonie pracują w TVP Sport, coś palneli, że Lech miałby szansę na rewanż z Crvena…nawet wydaje się że ogarnięty Gikiewicz siedzi w studio i nie prostuje…

  5. Oto zaktualizowana, jeszcze bardziej dokręcona wersja komentarza ze świetnym wątkiem historycznym Legii (z lekką korektą – w fazie grupowej wygrali z Sportingiem CP 1-0, a z Benficą grał wtedy inny klub, więc subtelnie to oszlifowałem, żeby nikt w komentarzach nie miał się do czego przyczepić):

    Czytam te Wasze wywody o Slovanie, Lechu i braku gotowości na Ligę Mistrzów i aż muszę skomentować. Ludzie, otwórzcie oczy! Tu nie chodzi o żaden brak ogrania, 17 sezonów w Lidze Konferencji czy budowanie potencjału do 2050 roku.

    W UEFA po prostu doskonale wiedzą, czym kończy się wpuszczenie polskiego klubu do Ligi Mistrzów. Raz zrobili ten błąd w sezonie 2016/2017 i wpuścili Legię Warszawa. Co zrobili działacze z Nyonu, gdy zorientowali się, co ugotowali? spanikowali tak bardzo, że zamknęli stadion dla kibiców, żeby tylko zabrać Wojskowym 12. zawodnika! I co? I tak nic to nie dało – bez kibiców zremisowali z wielkim Realem Madryt 3:3, a na koniec jeszcze opchnęli Sporting 1:0 i przeszli do wiosennych pucharów!

    W centrali zapanował blady strach. Zrozumieli, że jeśli mistrz Polski znowu przedrze się przez eliminacje i przytuli kosmiczną premię za awans, to rozbije bank, kupi pół Europy i zdominuje rozgrywki na dekadę.

    Dlatego teraz w eliminacjach LM od lat mamy tak ustawioną drabinkę, żeby polska husaria nawet przypadek nie trafiła na sprzyjający układ gwiazd. Nasza nieobecność w elicie to nie żaden pech czy brak potencjału – to po prostu prewencyjna obrona europejskiego futbolu przed polską dominacją! A Slovan? Slovan wpuścili na zachętę, bo wiedzieli, że i tak przegra wszystko. Nasi po prostu sieją zbyt duży postrach w kuluarach.

    1. Dokładnie! A jak ktoś ma wątpliwości albo kręci nosem, to go Kulesza bierze w kuluarach na pojedynek na chlanie, a jak wiadomo w całym piłkarskim świecie nikt naszego Podlaskiego Odyseusza nie przepije, i wyjaśnia z delikwentem temat.

  6. „Uniknęli meczów z Crveną zwezdą – inne kluby ich nienawidzą! Oto prawdziwy geniusz strategów Lecha” – dzisiaj na onecie 🙂

      1. Byłby. To prawda. Dlatego teraz Grecy mogą bogini Atenie złożyć ofiarę dziękczynną za wejście do FL LM. Bo gdyby nie gra Lecha – nie mieliby takiej pary jaką mają teraz.

    1. Żaden z Was nie ma racji. Murowanym faworytem w tej czwórce jest Slovan Bratysława, który najpewniej zanotuje drugi awans do Ligi Mistrzów w ciągu 3 lat. No ale my nie możemy, my nadal nie jesteśmy gotowi i musimy się jeszcze ograć 17 sezonów w Lidze Konferencji, żeby być może pomyśleć o grze w Lidze Europy. Liga Mistrzów to realny cel na 2050 rok – na razie potrzeba zebrać doświadczenie i nabić sobie punkty do rankingu.

      1. No skoro nie przechodzimy eliminacji, to nie możemy. Czy jest w tym coś nielogicznego? Absolutnie normalna sprawa.

        1. No nie. Bo jak porównasz wyniki każdej federacji, to wychodzi, że Polska robi w eliminacjach Ligi Mistrzów wyniki zdecydowanie poniżej swojego potencjału.

      2. Zawsze mnie bawi, gdy ktoś pokazuje na inne kluby, z pomonięciem całego kontekstu. Slovan w 4 z 5 ostatnich sezonów grał w LK, ale dla nas gra w LK to „upokorzenie”, wiadomo. Ogólnie do eliminacji do LM podchodzą już 8 raz z rzędu, i do tej pory raz im się udało wejść (przegrali tam wszystkie mecze). Ale Lech po dwóch nieudanych próbach to już mem i najgorsi nieudacznicy, nie to co wspaniały Slovan.

        1. Przewagą Slovana nad Lechem nie jest wcale to, że raz wszedł do LM, tylko to, że gra w pucharach regularnie, co roku. Prawie zawsze w LK, ale gra, a nie jak Lech raz na 3 lata.

        2. @aaaaaa

          Nie porównuję Slovana do Lecha, tylko mistrza Słowacji do mistrza Polski. Nasza liga jest bezdyskusyjnie silniejsza. Slovan choć wystaje ponad poziom ligi słowackiej – nadal nie jest klubem silniejszym, niż nasza czołówka.

          Słowacja 4x wprowadziła klub do Ligi Mistrzów, Polska – 3x.

          W XXI wieku – Słowacja 3x, Polska 1x.

          Po reformie Platiniego – Słowacja 2x, Polska 1x.

          I to jest właśnie ten szeroki kontekst. Dalej Cię to bawi? Bo mnie nie.

          1. Jesteś właśnie dokładnym przykładem

            Jak sukces indywidualny klubu przedkładasz ponad sukces ligi jako ogółu.

            To często nie idzie w parze, a w związku z tym, że my mamy odwrotnie czyli
            sukces ligi – brak sukcesów indywidualnych
            To robi się z nas pokraki roku.

            No każdy odbiera sukces inaczej, ale naprawdę polecam to rozgraniczać.

          2. Ale tym mistrzem Słowacji jest co roku ten sam klub, więc ma tę przewagę nad każdym polskim klubem, że dla niego gra w eliminacjach do LM (i ogólnie w pucharach) to jest norma, a dla naszych klubów święto lasu.

          3. @Krzysztoff

            Nie przedkładam indywidualnego sukcesu klubu ponad sukces ligi.

            Słowacja wprowadziła do Ligi Mistrzów 4 różne kluby (Kosice, Artmedia, Żilina, Slovan), my tylko 2.

            Slovan nie odnosi spektakularnych sukcesów w pucharach. Jego wyniki w Lidze Konferencji i w Lidze Europy są wręcz słabsze, niż naszych czołowych klubów.

            @aaaaa

            O jakiej przewadze Ty mówisz? Jeżeli my mamy 3 kluby na poziomie Slovana (lub nawet ciut wyższym), a w Słowacji jest tylko jeden Slovan, to kto ma przewagę? Oczywiście, że to my mamy przewagę, którą jednak rok do roku koncertowo partolimy w eliminacjach.

            Powtarzam jeszcze raz – nasze wyniki w eliminacjach Ligi Mistrzów są gorsze, niż Słowaków i do niedawna także Białorusinów. Stoimy w zasadzie w jednym szeregu z Węgrami, Bułgarami i Azerbejdżanem.

            Z grzeczności już nie powiem o takich krajach jak Dania, Austria, czy Szwajcaria do poziomu których Ekstraklasa powoli dobija.

            Tak, Salzburg też potrafił nawalać w eliminacjach, nadal jednak Austriacy nie notowali aż tak długiej serii bez gry w Lidze Mistrzów, a 2 sezony temu wprowadzili tam nawet 2 kluby.

            Czas się ogarnąć i przestać chrzanić, że nie jesteśmy gotowi. Na co nie byliśmy gotowi? Na wyeliminowanie Aarhus i Sabah Baku? Święto lasu to jest w Polsce, jak mistrz wejdzie do 4. rundy eliminacji. To jest dramat.

          4. No właśnie przedkładasz indywidualny sukces klubowy nad sukces ligi.

            Bo sukcesem klubu na naszym szczeblu jest awans do elitarnej LM.

            I ty cały czas jako swój koronny argument wyciągasz, że Naszym klubom nie udaje się tam dostać, a Słowackim proszę.

            Tak zapytam, co to dało lidze Słowackiej? Jak ten sukces indywidulny klubu przekuty został w sukces ligi?

            Widzisz ich gdzieś wysoko w rankingu.
            Ja nie, bo z perspektywy ligi taki eksces nic nie znaczy.

          5. @Krzysztoff

            Zdefiniuj sukces ligi? Czym jest dla Ciebie sukces ligi?

            Bo ja zapytam przewrotnie? Co dało Polsce miejsce w rankingu? Widzisz gdzieś kluby z Polski w Lidze Mistrzów? W Lidze Europy?

            Ja wiem, że Wy chcecie grać wyłącznie w Lidze Konferencji z Petrocubem i Hamrun Spartans (bo już takie Lugano i Mlada Boleslav to za duże ryzyko – można pogubić drogocenne punkty), a potem oprawić sobie ranking w ramkę i powiesić nad łóżkiem (najlepiej taki z przełomu lipca i sierpnia, po niepełnym sezonie).

            Ale nie o to w tym sporcie chodzi.

            Bo „sukces” ligi odbywa się w głównej mierze nie tam, gdzie myślisz. Sukces Ekstraklasy to wysoka jakość transmisji, pieniądze z praw TV, stadiony i kibicowska koniunktura, a nawet zamożność polskiego społeczeństwa, które wydaje coraz więcej pieniędzy, żeby oglądać i wspierać swoje kluby. Europejskie puchary są w tym obok.

            Ale czy na pewno o taki sukces Ci chodzi? Słowacja to mały kraj, który nie ma szans skomercjalizować swojej ligi w taki sposób.

            Premier League na ten przykład osiągnęła swój sukces na długo przed tym, jak jej kluby zaczęły dominować w Europie.

            Dlatego Słowacja swój sukces może mierzyć tylko i wyłącznie na boisku. A sukcesem na boisku jest awans do jak najsilniejszych rozgrywek i jak najlepsze wyniki w nich.

            Sukcesem ligi norweskiej jest Bodo/Glimt bijące w Lidze Mistrzów Atletico, Manchester City i Inter. To jest prawdziwy sportowy sukces ligi.

            A dla Was sukcesem jest ranking nabity w Lidze Konferencji…

          6. „O jakiej przewadze Ty mówisz? Jeżeli my mamy 3 kluby na poziomie Slovana (lub nawet ciut wyższym), a w Słowacji jest tylko jeden Slovan, to kto ma przewagę?”

            Jako liga my mamy przewagę, ale Slovan jako klub ma tę przewagę, że gra w pucharach jest dla niego codziennością od lat, a nie świętem lasu.

            „Tak, Salzburg też potrafił nawalać w eliminacjach, nadal jednak Austriacy nie notowali aż tak długiej serii bez gry w Lidze Mistrzów, a 2 sezony temu wprowadzili tam nawet 2 kluby.”

            Ale co to ma do rzeczy? Liga austriacka przez lata była mocniejsza od naszej. Mimo tego, taki klub jak Salzburg miał problem przejść eliminacje do LM. Nie w dwóch czy trzech próbach, jak Lech, ale w dziesięciu.

            „Czas się ogarnąć i przestać chrzanić, że nie jesteśmy gotowi. Na co nie byliśmy gotowi? Na wyeliminowanie Aarhus i Sabah Baku? Święto lasu to jest w Polsce, jak mistrz wejdzie do 4. rundy eliminacji. To jest dramat.”

            Nikt tak nie mówi.

            „Bo ja zapytam przewrotnie? Co dało Polsce miejsce w rankingu? Widzisz gdzieś kluby z Polski w Lidze Mistrzów? W Lidze Europy?”

            Daje przecież wymierne korzyści. Teraz kto zostanie mistrzem, to już w maju będzie sobie mógł dopisać do budżetu kilkanaście milionów euro za grę w LE (w najgorszym razie), co jest ogromną różnicą w stosunku do sytuacji, w której byliśmy wcześniej. Ty tak na serio? Może nie zauważyłeś, ale benefity z wysokiego miejsca w rankingu nie przychodzą od razu, tylko w perspektywie kilku lat. Do poprzedniego sezonu nadal przystępowaliśmy z pozycji 21. miejsca.

          7. „Sukcesem ligi norweskiej jest Bodo/Glimt bijące w Lidze Mistrzów Atletico, Manchester City i Inter. To jest prawdziwy sportowy sukces ligi.

            A dla Was sukcesem jest ranking nabity w Lidze Konferencji… ”

            No i to jest właśnie przykład kompletnego niezrozumienia tematu. Wysoki ranking nie jest celem samym w sobie, tylko środkiem do celu, jakim jest regularna gra w fazie ligowej każdych rozgrywek. Bodo awansowało do LM między innymi dzięki temu, że najpierw nastukało punktów w LK (do spółki z Molde), co dało Norwegii awans z trzeciej dziesiątki na 14. miejsce. I wtedy udało mu się wejść do LM, gdy startowało od IV rundy zamiast od I (co było pierwszym awansem norweskiego klubu od 20 lat). A ty pytasz co daje ranking, po czym wyskakujesz z przykładem Bodo. xD Poza tym, że Bodo miało do przejścia jedną rundę zamiast czterech, i mogło sobie porobić transfery za kasę, której bez wysokiego rankingu by nie miało, to rzeczywiście nic a nic nie daje.

        3. aaaaaaaa – może coś ominąłem, ale to Ty wyciągnąłeś z kapelusza Bodo/Glimt jako dobry przykład dla polskich klubów, z kompletnym pominięciem kontekstu (którym jest: bogactwo kraju, usportowienie społeczeństwa, kultura zwyciężania, zdolności organizacyjne Norwegów, wieloletnie inwestycje w piłkę nożną w skali kraju).

          „Upokorzenie” Lechem w LK dotyczy (być może będzie dotyczyć) mnie jako kibica Lecha, nie Ciebie i innych postronnych. Każdy ma swoje postrzeganie tematu, moje jest takie a nie inne.

          1. Bo pisałeś, że gra w LK jest niby upokorzeniem dla takiego klubu jak Lech. Na co napisałem, że nie ma powodu by tak gadać, zwłaszcza że Lech jak na razie ma problem, żeby w ogóle regularnie w tych pucharach grać (chociaż w tej LK), co jest absolutną podstawą do myślenia o czymś więcej. A Bodo posłużyło tu jako przykład klubu. Nie chciałbyś, żeby Lech wszedł na poziom Bodo? Zakładam, że byś chciał. Ale widzisz, oni mieli cierpliwość i świadomość celu, a ty po raptem jednym sezonie w LK zaczynasz mówić o upokorzeniu i zaraz byś chciał wszystko zaorać.

            Co do tego, że to „upokorzenie” dotyczy ciebie jako kibica Lecha, to przecież to samo wcześniej napisałem – że twoja ocena jest czysto emocjonalna, a nie racjonalna. Więc oczywiście masz prawo tak czuć, ale no właśnie są to tylko emocje.

          2. Subtelna różnica: LK jest upokorzeniem dla klubu takiego jak Lech w jego obecnej sytuacji, czyli Mistrza Polski. Realnie oznacza drugie z rzędu położone eliminacje, tudzież 3/3 w pięciolatce (oczywiście trzeba do tego dołożyć czwarty sezon z Trnavską Traumą, co miało jeszcze trochę inne konsekwencje). Dla mnie jest tożsame z brakiem rozwoju klubu – tego akurat nie piszę w emocjach, sam prowadzę biznes gdzie te są niemile widziane i rozumiem ideę rozwoju projektu i pokonywania kolejnych szczebli. Lech to robi na wielu płaszczyznach, a na koniec jedyna istotna rzecz – wynik na boisku – jest kałem. Nie na to się umawiałem z tym klubem jako jego kibic.

            Z nieco innej perspektywy: jeśli Lech w tym roku odpadnie z dwoma „przypadkowymi” mistrzami sąsiednich rankingowo lig – bijąc ich na głowę doświadczeniem, rankingiem, kibicami – to sam jest tak naprawdę mistrzem z przypadku. W sumie dojrzewam do takiej konstatacji, bo jednak drugi tytuł (tegoroczny) został zdobyty w gorszym stylu od poprzedniego, skład moim zdaniem też nie jest lepszy.

        4. „No i to jest właśnie przykład kompletnego niezrozumienia tematu. Wysoki ranking nie jest celem samym w sobie, tylko środkiem do celu, jakim jest regularna gra w fazie ligowej każdych rozgrywek. Bodo awansowało do LM między innymi dzięki temu, że najpierw nastukało punktów w LK (do spółki z Molde), co dało Norwegii awans z trzeciej dziesiątki na 14. miejsce. I wtedy udało mu się wejść do LM, gdy startowało od IV rundy zamiast od I (co było pierwszym awansem norweskiego klubu od 20 lat).”

          Tradycyjnie już rankingowiec myli kolejność przyczyn i skutków, przez co próbuje budować dom od dachu. Bodø, zanim awansowało do LM, dotarło do półfinału LE; ergo, nie jest tak, że Bodø nie dojeżdżało i dojechało dopiero wtedy, kiedy pozwolił mu na to ranking. BTW, dwa lata wcześniej w LK odpadło z Ajaxem dopiero po dogrywce, a nie przegrało 1:7, jak Jagiellonia.

          Wam się wydaje, że słaby klub tylko dzięki temu, że nie musi się męczyć w eliminacjach, staje się silny. Podajecie przykład Bodø, które, jak pokazuje historia, było już silne PRZED awansem do LM. To nie tak, że wcześniej kopali się po czołach i dostawali od średniaków, po czym nagle otrzymali free ticket do LM i tam odpalili. Odpalali już dużo wcześniej. Wysoki ranking tylko ułatwił im drogę, ale nie uczynił Bodø konkurencyjnym klubem.

        1. Slovan to bardziej symbol niż konkretny klub – mistrzowie lig naszego pokroju po prostu powinni raz na jakiś czas zagrać gdzieś wyżej niż LK, żeby w ogóle się rozwijać. I w sumie to grają – wszyscy, tylko nie my.

          1. Odnosiłem się do komentarza, że „Żaden z Was nie ma racji. Murowanym faworytem w tej czwórce jest Slovan Bratysława”. Chodzi o czwórkę Mjallby/Slovan, Ararat/Celje. Może powinienem to dokładniej napisać, ale chodziło mi o to, że nie uważam Slovana za „murowanego” faworyta. A jak Slovan odpadnie z Mjallby, to będzie miał schody z Pafos/Salzburg, więc LK całkiem prawdopodobna.

            Co to twojego komentarza, to akurat Slovan to słaby symbol, bo od momentu powstania LK tylko raz zagrał wyżej niż LK, a za każdym razem zaczynał eliminacje od ścieżki mistrzowskiej LM. Na 5 raz tylko raz nie spadł do LK. To nasze kluby zagrały dwa razy, z nawet ciut lepszym skutkiem w samej fazie ligowej/grupowej. Lepszym przykładem są kluby szwedzkie, które zaczynając el. ze ścieżki mistrzowskiej LM raz obroniły LM i 4 razy wylądowały w LE. Tyle, że już w samej FG/FL Szwedzi radzą sobie już dużo gorzej.
            Nie piszę tego, żeby bronić Lecha czy ogólnie polskich zespołów, ale nie róbmy też ze Slovana nie wiadomo jakiego średniaka. Jak sądzisz, jeżeli Lech 5 razy z rzędu zaczynałby el. od ścieżki mistrzowskiej LM to 5 razy wylądowałby w LK? Jeżeli Lech obroni to LE w tym roku to sam będzie miał 33,3% skuteczności, a polskie kluby 50% skuteczności w niespadaniu do LK ze ścieżki mistrzowskiej LM. Slovan ma 20%, po tym sezonie może mieć 33,3% lub 16,6%.
            To ja nie chcę mieć Slovana za symbol…

          2. @blind_man

            Co za różnica, czy Lech, czy Raków, czy Legia? Mamy więcej klubów na poziomie Slovana. Większa rywalizacja powinna działać na naszą korzyść – teoretycznie w eliminacjach gra co roku najlepszy z najlepszych w Polsce, a w Słowacji tylko Slovan bez względu na to, czy się doczłapie do tytułu, czy zrobi go w dobrym stylu.

            Dużo słabsze federacje, niż nasza notują w eliminacjach Ligi Mistrzów lepsze wyniki. Kropka.

            Słabsze kluby, niż

          3. @Dysfolid
            Od kiedy mamy tą większą ilość klubów lepszych od Slovana? Od dwóch, trzech lat? Też myślę, że to w końcu zadziała na naszą korzyść, tylko piszesz tak, jakby Slovan od dziesięcioleci był słabszy niż nasza szeroka czołówka i non stop osiągał lepsze wyniki.
            Różnica pomiędzy Lech, Raków, Legia a tylko Slovan jest taka, że Slovan 3 razy z rzędu zagrał w FG LKE zanim awansował to LM, a awansował 3 razy z rzędu do LKE, bo zaczynał el. od ścieżki mistrzowskiej LM, czyli miał bardzo ułatwione zadanie. Notował ciągłość występów w europejskich pucharach. Taką ciągłością mogła się pochwalić tylko Legia (do tej pory) na naszym podwórku. Czy na prawdę uważasz, że ciągłość gry w pucharach nie ma znaczenia? Zanim wypomnisz, że ciągłość gry w pucharach Legii na nic się nie przełożyła, to zwróć uwagę jaką konkurencję na Slovan, a jaką Legia na krajowym podwórku.

            „Dużo słabsze federacje, niż nasza notują w eliminacjach Ligi Mistrzów lepsze wyniki. Kropka.”
            Proszę, podaj mi te przykłady tych „dużo słabszych federacji” tylko kilka zastrzeżeń:
            -pomiń kluby(federacje) takie jak Crvena albo Dinamo Z., bo my takiego klubu nie mieliśmy i jeszcze nie mamy. No może z Dinamem to Lech mógłby się porównywać, ale Dinamo też nie ma 100% skuteczności w el. LM
            -weź pod uwagę, że przez lata to my byliśmy tą słabszą nacją ze szczególnym uwzględnieniem lat 2017-2020
            -sam podałem przykład Szwecji, tyle że od Szewcji (jako federacja) to my jesteśmy lepsi może od dwóch (może trzech) lat, ale fakt Szwedzi w el. są na prawdę dobrzy
            Może Azerbejdżan można by było podciągnąć pod to twoją teorię, ale szczerze więcej tych „dużo słabszych federacji” to nie widzę. Kazachstan? Jedna jaskółka wiosny nie czyni… i ja wolę poczekać aż regularnie będziemy grać w LM/LE niż cieczyć się z jednorazowego wyskoku. To ile jest tych „dużo słabszych federacji” notujących lepsze wyniki w el. LM?
            Jeszcze raz:
            Nie piszę tego, żeby bronić polskie kluby, bo nasze wyniki w eliminacjach nie były dobre. Patrzę tylko z szerszej perspektywy:
            -byliśmy słabą lub bardzo słabą nacją
            -po za jakimiś drobnymi (jednorocznymi) wyjątkami nie mieliśmy klubu takie jak Crvena czy dawniejszy Rosenborg, o Szachtarze nawet nie wspominając
            -dopiero od dwóch, trzech lat możemy aspirować do miana europejskiego średniaka
            -a to że w pierwszym dogodnym momencie wyłożyliśmy się w el. LM? no trudno, takie życie. Ten sezon el. jeszcze się nie skończył i jeszcze możemy pokazać swoją wartość.

          4. @blind_man

            Kazachstan w XXI wieku 2x grał w Lidze Mistrzów, my jeden raz. Więc dwie jaskółki.

            Białoruś 5x. BATE było ewenementem, ale wielkich pieniędzy tam nigdy nie było. To był klub działający podobnie do Bodo/Glimt.

            Słowacja – 3x

            Węgry – 2x

            Bułgaria – 3x

            Słowenia – 2x

            Cypr – 6x

            Azerbejdżan – 2x

            Izrael – 6x

            Wyjmując Ludogorets z Bułgarii (2 awanse) i Ferencvaros z Węgier (1 awans) nie ma tutaj klubów o budżetach wyższych, niż Polska czołówka.

            „Od kiedy mamy tą większą ilość klubów lepszych od Slovana? Od dwóch, trzech lat?”

            A od kiedy Slovan gra regularnie w pucharach? Powiem Ci od kiedy – od 2021 roku. Wcześniej w fazie zasadniczej bywał tylko okazjonalnie.

            Historycznie przez większość czasu w XXI wieku mieliśmy nawet kilka klubów silniejszych, niż mistrz Słowacji. Z jakiegoś powodu, to oni częściej grają w Lidze Mistrzów.

            Do Slovana większe pieniądze weszły kilka lat temu. My przez większość czasu mieliśmy bardzo silną Wisłę, silną Legię i Lecha, a wcześniej choćby Groclin Grodzisk.

            Aktualnie mamy przynajmniej 4 kluby na poziomie Slovana, a za 3 lata takich klubów może być z 7. Taka konkurencja powinna mieć przełożenie na wyniki w Europie.

            To, że jeden klub u nas seryjnie nie zdobywa mistrzostwa, nie oznacza, że nie mamy ciągłości. Bo tak się składa, że nasza ciągłość gry w fazie grupowej/ligowej jest o rok dłuższa, niż na Słowacji.

            I ciągłość naprawdę nie ma tu wiele do rzeczy na dystansie 26 sezonów. Bo Żilina i Artmedia grały w Lidze Mistrzów bez żadnej ciągłości i bez żadnych dużych pieniędzy. Ot wyskok mistrza kraju z zupełnie przeciętnej federacji raz na kilka/kilkanaście lat – zwykły rachunek prawdopodobieństwa.

            I tu jest pies pogrzebany. Mistrzowie Polski bardzo mocno ten rachunek prawdopodobieństwa zakrzywiają… w dół!

          5. „Aktualnie mamy przynajmniej 4 kluby na poziomie Slovana, a za 3 lata takich klubów może być z 7. Taka konkurencja powinna mieć przełożenie na wyniki w Europie.”

            No i w dłuższej perspektywie może mieć, ale od kiedy my niby mamy tyle klubów na poziomie Slovana (regularna gra w FG/FL)? Przez większość XXI wieku to my byliśmy w ciemnej dupie, do tego mierzyliśmy się ze skutkami systemowej korupcji, gdzie skazanych zostało ponad 600 osób (a pewnie kilka razy tyle uniknęło sprawiedliwości). Większość tutaj uważa, że jako taki poziom mamy od niedawna, a ty żeby coś udowodnić, wyciągasz wyniki z całego XXI wieku. Jaki to ma sens?

          6. @Dysfolid
            To ja chyba nie rozumiem sformułowania „dużo słabsza federacja”.
            Cypru nawet teraz bym tak nie nazwał, a były długie okresy gdzie byli od nas po prostu lepsi. Izrael może ostatnio podupadł, mimo to nadal dają radę awansować do LE, ale historycznie to też nie była od nas federacja wyraźnie słabsza. Ja nie wnikam w przyczyny dlaczego tak było, fakty są takie że byli od nas lepsi, albo po prostu my byliśmy bardzo słabi. Dlaczego? Nie wiem.
            Myślałem, że masz na myśli federacje takie jak Białoruś (o której zapomniałem). Czyli, jeżeli wyrzucić z Twojego zestawienie Cypr, Izrael, Ferencvaros i Ludogorets to zostaje:
            -Białoruś 5x
            -Słowacja 3x
            -Słowenia 2x
            -Azerbejdżan 2x
            -Kazachstan 2x
            No rzeczywiście jest kilka tych federacji wyraźnie słabszych, które notowały lepsze wyniki w el. LM. Tylko czy nam o to chodzi, żeby raz na 10 lat awansować do LM? Czy jakby Lech w tym roku awansował, to dla Ciebie już byłoby ok?
            Z drugiej strony ilość awansów do LE (od 2009 roku, taką statystykę akurat znalazłem):
            -Azerbejdżan 12x (z czego Karabach 9x)
            -Polska 10x
            -Białoruś 6x
            -Bułgaria 5x (bez Ludogorca)
            -Kazachstan 5x
            -Słowacja 4x
            -Węgry 3x (bez Ferencvarosu)
            -Słowenia 3x

            Właściwie to nie wiem o czym my dyskutujemy. Mieliśmy słabe wyniki w el., i to nie tylko LM. To pisałem również ja. Tylko po co nam dawać za przykład jakiś Slovan? Albo innych Kazachów czy Białorusinów? Gdzie oni są teraz, a gdzie my… możemy być za chwilę (jeśli będziemy). Co by nam dały jakieś pojedyncze awanse, nawet jakby ich jeszcze było 5? Jak widać na przykładzie tych krajów, pojedyncze awanse nic nie dają.
            Jedna rzecz na koniec. Dla mnie to czy w tym roku będziemy mieli drużynę w LE czy nie, ma znaczenie tylko emocjonalne. Jednak, jeżeli znów wylądujemy 2/3/4 ekipami w LK, to nie wiem co będzie się musiało stać, żeby odlepić od siebie łatkę „conference league federation”…

          7. @aaaa

            „Przez większość XXI wieku to my byliśmy w ciemnej dupie, do tego mierzyliśmy się ze skutkami systemowej korupcji, gdzie skazanych zostało ponad 600 osób”

            A gdzie była Słowacja? Pokaż mi epizod w XXI wieku, w którym Słowacja miała od nas lepsze kluby pod względem sportowo-organizacyjnym?

            Jak Trnava lała Legię, to gole strzelali jej zawodnicy, którzy się odbili od Ekstraklasy.

            Więc bądź sprawiedliwy i skoro podajesz bolączki trapiące nasz futbol, spójrz obiektywnym okiem na Słowaków. Dla nich gra wiosną w pucharach to jest ewenement. Poza Artmedią w 2006 roku, dokonał tego dopiero Slovan w 2023! Przez większą część tego czasu nie istnieli i pomimo naszych problemów – byliśmy od Słowaków zawsze silniejsi.

            I pomimo tego – nadal Słowacja (jak i kilka innych wyraźnie słabszych nacji) ma o wiele lepsze osiągi w Lidze Mistrzów.

            Przed reformą Platiniego w ciemnej dupie była cała Europa Wschodnia (poza Rosją, Ukrainą i Czechami), dla której puchary to było święto lasu. Wyciąganie więc afery korupcyjnej w czasach, kiedy Wisła i Groclin grały wiosną w Pucharze UEFA jest po prostu wypaczaniem rzeczywistości.

            @blind_man

            Slovan nie jest przykładem. Slovan jest tylko dowodem na to, jak wielkimi frajerami jesteśmy w Lidze Mistrzów.

            Chodzi mi tylko o zmianę retoryki. Bo Lech dostał gonga od Aarhus, a wszyscy udają, że jest dobrze… bo przecież mamy ranking i Ligę Konferencji.

            Nie, nie jest dobrze. Jesteśmy frajerami, którzy w eliminacjach Ligi Mistrzów od 25 lat robią wyniki poniżej potencjału.

          8. @Dysfolid
            „Chodzi mi tylko o zmianę retoryki. Bo Lech dostał gonga od Aarhus, a wszyscy udają, że jest dobrze… bo przecież mamy ranking i Ligę Konferencji.”

            Nie no bez jaj. Zdecydowana większość robi z tego tragedię narodową, część jest wkurzona, a jakaś część mówi coś w rodzaju „no trudno, nie udało się”, zdecydowana mniejszość, pewnie Ci najbardziej cierpliwi, ewentualnie tacy co już ostatecznie stracili nadzieję. Ty piszesz „wszyscy udają, że jest dobrze…” bądź poważny… nie twórz chochoła z którym później walczysz, wypowiadasz się z sensem i wyjeżdżasz z takim tekstem. Po co?

            Co do potencjału: czy ten potencjał był na początku wieku? Może był w 2016, może? Umiesz to zdefiniować, określić dlaczego się nie udało, wziąć pod uwagę wszystkie czynniki ekonomiczno-społeczne? Możemy podyskutować, tylko to jest tak złożony temat, że mi się trochę nie chce i nie widzę w tym sensu. No tak było, takie są fakty, ale to się zmienia i mam nadzieję, że kolejny brak awansu do LM nie zatrzyma tych zmian, ani nawet nie spowolni.

            Co żeś się tej Słowacji uczepił. I nie, nie zawsze byliśmy od nich lepsi (sportowo), były takie czasy, że nawet Słowacy nas lali. Jak patrzysz z tej perspektywy: ok jesteśmy frajerami, no i? Co z tego, jak ktoś to przyzna to będziesz szczęśliwszy? Co to zmienia? Wyciągnęliśmy wnioski, pojawiły się pieniądze, pojawili się kibice, powiało profesjonalizmem (gdzie nie gdzie), idziemy do przodu i tego się trzymajmy.

          9. @blind_man

            Jak Słowacy nas lali, to były to niespodzianki. Oczywiście, że zawsze mieliśmy od nich silniejszą reprezentację, jedne eliminacje do MŚ, czy jeden mecz na Euro tego nie zmienią.

            Ty chyba nie pamiętasz, jak silna była Wisła Kraków w pierwszej dekadzie XXI wieku. I nie pamiętasz, w jakim miejscu była słowacka piłka. Nie pamiętasz Groclinu. Nie pamiętasz, że Legia była przez pierwsze 12 lat siłą numer 2 w naszym kraju. U Słowaków w piłce była bieda. Aż do około 2020 roku, kiedy do Slovana popłynął strumień pieniędzy.

            Slovan gra w pucharach nieprzerwanie od 2021 roku, a Ty robisz z niego hegemona, który trzęsie słowacką piłką od 25 lat. Zobacz archiwalne rozgrywki.

            I nie uczepiłem się Słowacji. Bo tych federacji jest więcej. Cypr i Izrael lepsze od nas? Ale w jakim ujęciu, w jakich parametrach? Nie było żadnych powodów, by one miały osiągać lepsze wyniki od nas, a jednak to robiły i w awansach do LM jest 6:1. Bo uwaga! Jesteśmy frajerami.

            I pamiętaj, że Slovan odpowiada za tylko jeden awans do Ligi Mistrzów. Wcześniej była Artmedia i Żilina – zespoły niewyróżniające się finansowo i kadrowo, którym trafił się wyskok. Rachunek prawdopodobieństwa.

            Ten sam rachunek, który my zakrzywiamy w dół. Regularnie.

            Nie, nie kupuję narracji, że jeszcze nie jesteśmy gotowi, że nic się nie stało. Sęk w tym, że każdy z „niegotowych” krajów przynajmniej od czasu do czasu wchodzi do tej LM. Każdy, oprócz nas.

            Bo widzisz, w eliminacjach gra się jednak po to, żeby wygrywać mecze, a nie frajersko je przegrywać i udawać, że gra w pucharach niższej kategorii jest korzystniejsza.

          10. @blind_man

            I czy stawiam chochoła?

            Chciałbym, żeby tak było, ale czytałem to forum 2 lata temu i pamiętam co się tutaj działo…

            Większość użytkowników liczyło na porażkę Jagiellonii z Bodo/Glimt, byle tylko nie grać wyżej, niż Liga Konferencji. Bo uwaga… punkty do rankingu!

            Więc może jesteśmy frajerami na własne życzenie?

            Salzburg był przez lata frajerem w eliminacjach Ligi Mistrzów. Bo czy zespół, który 2x wygrał komplet 6 meczów w Lidze Europy, a nawet dotarł do półfinału tych rozgrywek, był za słaby, żeby wejść do Ligi Mistrzów przez eliminacje? Nie.

            Czy Hajduk Split jest aż tak słaby, żeby przez 15 lat z rzędu odpadać z eliminacji Ligi Europy/Ligi Konferencji? Nie. Słabsze zespoły sobie radzą.

            Czy my jesteśmy aż tak słabi, żeby w Lidze Mistrzów grać raz na 20 lat? Nie. A jednak tak wygląda rzeczywistość. Dlaczego?

          11. @Dysfolid
            1. Nie mieszaj do tego piłki reprezentacyjnej, bo ja nic o tym nie wspominałem.
            2. Jak lała nas Trnava, Dunajska Streda czy Trencin to nie były niespodzianki, bo byliśmy tacy słabi, że jeszcze gorsze wtopy się zdarzały. Ja nie wiem ty tego nie rozumiesz? BYLIŚMY SŁABI I BEZNADZIEJNI!!! Co z tego, że mieliśmy potencjał, ale niewykorzystany? Już Ci przyznałem rację, byliśmy frajerami, no i?
            3. Na 25 lat Slovan 12 razy był mistrzem i jeszcze 8 razy na podium. Tylko 5 razy nie był na podium. Rzeczywiście w ogóle nie hegemon. Po za tym to nie ja się jaram potencjalnym drugim awansem Slovana do LM w ciągu trzech lat, tylko ty.
            4. Cypr i Izrael, no jak w jakim ujęciu lepsze od nas? A w jakim ujęciu gorsze, bo tego właśnie nie rozumiem. O potencjał Ci chodzi? Czy o co? Jeżeli chodzi Ci o potencjał, to już Ci napisałem, bardzo złożony temat, mi się nie chce dyskutować, ale chętnie poczytam, jeżeli masz/znasz/czytałeś jakieś opracowania na ten temat.
            5.
            „Nie, nie kupuję narracji, że jeszcze nie jesteśmy gotowi, że nic się nie stało. Sęk w tym, że każdy z „niegotowych” krajów przynajmniej od czasu do czasu wchodzi do tej LM. Każdy, oprócz nas.
            Bo widzisz, w eliminacjach gra się jednak po to, żeby wygrywać mecze, a nie frajersko je przegrywać i udawać, że gra w pucharach niższej kategorii jest korzystniejsza.”

            Ale kto tak pisze??? Czy to, że ktoś nie robi z tego tragedii, to jest równoznaczne z tym, że nic się nie stało? Jeszcze raz: nie twórz chochoła z którym później dzielnie walczysz!

          12. @Dysfolid
            „Większość użytkowników liczyło na porażkę Jagiellonii z Bodo/Glimt, byle tylko nie grać wyżej, niż Liga Konferencji. Bo uwaga… punkty do rankingu!”

            Specjalnie dla Ciebie znalazłem temat sprzed dwóch lat. Możesz poczytać. Tak, były takie głosy, że lepiej dla Jagielloni byłoby zagrać nawet w LK, ale to były głosy w mniejszości, a nie większości jak twierdzisz. A teraz tych głosów jest jeszcze mniej…
            https://rankinguefa.pl/bodo-glimt-lub-rfs-rywalem-jagiellonii-w-razie-awansu/

          13. Kurwa wałkujecie temat, aż do końca dotrzeć nie mogłem. A ostatnie posty to powielanie tego samego. Ale w końcu dotarłem do końca i też się wypowiem.

            To, że polska liga idzie w górę, jako liga to widać nie tylko po rankingach. I jako, że odpadnięcie naszego mistrza z LM jest porażką i nieśmiesznym żartem. To jednak nie zmienia to faktu iż liga idzie do przodu. My chyba za szybko chcemy mieć spektakularne wyniki jak wspomniane Bodo. Jakby Lech przeszedł duńczyków, a odpadł na Sabahu to ciekawe jakie by były opinie, bo na papierze Sabah wydaje się słabszy, ale trzymam kciuki niech zrobią niespodziankę by pomścić Lecha. A my ich potem w LE opierdolimy.
            Wracając do tematu tak jesteśmy frajerami, ale też może oczekiwania są zbyt duże już? Od początku eliminacji już nawet media głównego nurtu podłapały jakimi to kurwa pewniakami jesteśmy. Jak to Lech jest rozstawionych w każdej fazie, bla bla bla. I chuj to dało. Lech jak co roku spieprzył początek sezonu, o dziwo w lidze się jakoś prześlizguje. Najlepsze jest, że wcale Lech źle nie gra, ale jak co roku brakuje mu skuteczności. Mam deja vu z poprzednich eliminacji. Lech przecież świetnie grał z przodu, tak piłeczkę klepał chociażby z Cverna, że widziałem w nich potencjał na LM. Ale wszystko się spier…, a szkoda ajajja. Ten dwumecz pamiętam mecz w Poznaniu, no grali cudownie dla oka, ale pary starczyło na ile? 30 minut? I jak zwykle zabrakło skuteczności.
            Jeszcze inna kwestia jest taka, że przecież my kurwa gramy w tych eliminacjach na maksymalnie 2 zespoły? Ostatni rok był ewenementem weszliśmy nie rekordowo 3/4, a 4/4. Przeskoczyliśmy jakąś potężną barierę i teraz ludzie oczekują, że co sezon będziemy mieć 100% skuteczność. No niestety nie da się tak, ale zejście poniżej tych 50% (czyli aktualnie myślę 3/5) to będzie lekki zawód, ale nie wynik jakiś mega katastroficzny, skoro te 2/4 to było dla nas normą przez lata, a nawet 1/4. Ostatnie 2 lata przyćmiły chyba nam obraz, ja nadal uważam, że te 3/5 to już teraz takie będzie u nas minimum. Ale też się zgodzę, że jednak mistrz Polski powinien zagrać zdecydowanie lepiej i niestety tak frajersko nam się udaję spierdolić początek sezonu, że szkoda zmarnowanego potencjału. I to nie tylko kwestia Lecha, ale ogólnie całej ligi. Mamy po prostu też pecha w tych losowaniach, Legia chyba tylko miała tak cudowną ścieżkę. Lech o dziwo miał szczęśliwie rozstawienia w całych eliminacjach, ale jednak dostał zespół najlepszych z możliwych. I to jest też myślę główny powód odpadnięcia i słaby start sezonu. Lech jakby dostał na „przetarcie” jakich słabiaków, to może by do tej Q4 doszedł, a tam kto wie. Jeśli przyjmiemy, że dostalibyśmy ten zespół, który dostał AEK. To pewnie inaczej byśmy teraz rozmawiali, bo myślę że poradziliby sobie z nimi. Tym bardziej, że to już by była końcówka sierpnia i może by się trochę rozkręcili i ustabilizowali. Szkoda zmarnowanej szansy, ale też nie było to jakaś mega łatwa droga, mogło być lepiej. Co nie znaczy, że nasz mistrz powinien się jakiegoś Aarthusa bać (chyba, że na prawdę oni teraz odpalą i będzie to nowe Bodo – pewnie nie).
            A co do Slovana przecież oni w ostatnich latach to 8 razy pod rząd startowali w eliminacjach do LM. Licząc skończone sezony to 7 razy. Awansowali 1 raz, czy to taki świetny wynik? Śmiem twierdzić, że jakby Lech miał tyle podejść to jednak awansy było by więcej. Oni z KÍ Klaksvík potrafili odpaść po 0-3. Czy z LE z Young Boysami, które dołują ostatnimi laty. Dajmy sobie jeszcze ze 2-3 lata i zobaczymy co z tego będzie. Jeśli za rok, dwa czy 3 lata mistrz Polski nie awansuje do LM to już będzie objaw, że polska liga ch.. idzie do przodu. Chyba, że na prawdę trafią się potęgi w tej LM i brak rozstawienia, chociaż po cicho liczę iż za te 2 czy 3 lata nie będzie potrzebne te rozstawienie, bo z automatu mistrz będzie wchodził do LM.

          14. „Wyciąganie więc afery korupcyjnej w czasach, kiedy Wisła i Groclin grały wiosną w Pucharze UEFA jest po prostu wypaczaniem rzeczywistości.”

            Przecież skutki tego oddziaływały na polską piłkę jeszcze przez kilkanaście lat (w jakimś stopniu oddziałują do dzisiaj, ale powoli się to zaciera). Między innymi z tego powodu ten twój Groclin przestał istnieć (Drzymała został później skazany za ustawienie finału PP). Masz w ogóle pojęcie o skali tej „afery”? To, co się wtedy działo, było jednym z głównych powodów, dlaczego później byliśmy takimi dziadami, i dlaczego żadni poważni ludzie nie chcieli w to wchodzić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *