Pierwszy tydzień bez punktów od 11 miesięcy
Zakończyły się serie zwycięstw z Ukraińcami oraz wyjazdowych z Fiorentiną. Napastnicy Lecha i Rakowa z kolejnymi pucharowymi golami.
Poprzedni tydzień, w którym polskie kluby nie zdobyły żadnego punktu w pucharach, to pierwsze mecze ćwierćfinałów LK sezonu 2024/25 (porażki Legii z Chelsea i Jagiellonii z Betisem).
Lech Poznań – Szachtar Donieck 1:3
- Lech ma serię 24 meczów w pucharach ze strzelonym golem, co jest kolejnym pobiciem jego dotychczasowego rekordu.
- Pierwsza porażka polskiego zespołu z ukraińskim po pięciu zwycięstwach z rzędu w wykonaniu Legii. Poprzednią porażką było 0:1 po dogrywce Ruchu z Metalistem w IV rundzie eliminacji LE w sezonie 2014/15. Po 90 minutach poprzednią porażką było 2:4 GKS-u Bełchatów z Dnipro w II rundzie eliminacji Pucharu UEFA w sezonie 2007/08.
- Dla samego Lecha była to pierwsza porażka z Ukraińcami i pierwsze stracone gole, po udanym dwumeczu z Dnipro (1:0, 0:0) w IV rundzie eliminacji LE w sezonie 2010/11.
- Lech przegrał po zanotowaniu trzech zwycięstw z rzędu. Zabrakło jednej wygranej do wyrównania rekordu z sezonu 2020/21, osiągniętego całkowicie w eliminacjach LE.
- W czołówce 46. mecz Mikaela Ishaka w Lechu w pucharach i niezagrożone pierwsze miejsce, 37. występ Joela Pereiry i samodzielne drugie miejsce, 29. występ Antonio Milicia na szóstym miejscu ex aequo z Michałem Skórasiem i Filipem Bednarkiem.
- 29. gol Mikaela Ishaka w pucharach w barwach Lecha, a łącznie już 30.
- Niels Frederiksen poprowadził Lecha w pucharach po raz 15. i jest samodzielnie na drugim miejscu pod tym względem wśród trenerów Lecha.
ACF Fiorentina – Raków Częstochowa 2:1
- Dobiegła końca seria 9 meczów Rakowa bez porażki w pucharach, najlepsza w jego historii. To także pierwsza porażka na wyjeździe po siedmiu meczach, w których udało się tego uniknąć. Poprzednia miała miejsce ze Sportingiem (1:2) w fazie grupowej LE sezonu 2023/24.
- Po trzech zwycięstwach na stadionie Fiorentiny przyszła porażka, łącznie trzecia w historii naszych występów. Bilans na Stadio Artemio Franchi jest dla nas minimalnie niekorzystny i wynosi 3-0-3, bramki 11:12.
- Raków to trzynasty polski klub, który zagrał w europejskich pucharach na etapie 1/8 finału. Wszystkie przypadki z XXI wieku to Liga Konferencji (Europy), w wykonaniu Lecha (dwa razy), Legii, Jagiellonii i Rakowa.
- Po raz trzeci zdarza się, że Raków przegrywa pierwsze spotkanie w dwumeczu. Do tej pory musiał odrabiać straty na wyjeździe, nie udało się to z FC København w IV rundzie eliminacji LM sezonu 2023/24, ale powiodło się w bieżącym sezonie z Maccabi Hajfa w III rundzie eliminacji LK.
- Po raz pierwszy w tym sezonie Raków stracił więcej niż jednego gola w meczu pucharowym. Poprzedni taki mecz to także rywalizacja z Włochami, czyli 0:4 z Atalantą w fazie grupowej LE 2023/24.
- Jonatan Braut Brunes strzelił swojego piątego gola w pucharach, zrównał się tym samym z Władysławem Koczerhinem i Ivim Lópezem, a ma tylko jednego gola mniej od Lamine’a Diaby’ego-Fadigi.
- Łukasz Tomczyk zadebiutował w pucharach jako trener. To dopiero trzeci szkoleniowiec w historii Rakowa w rozgrywkach UEFA, po Marku Papszunie (24 mecze) i Dawidzie Szwardze (14).
Informacje i niektóre statystyki na temat klubów znajdują się również na przeznaczonych do tego podstronach: Lech, Raków
Statystyki nie obejmują Pucharu Intertoto. Statystyki danych rozgrywek sumowane są następująco:
EC1 – Puchar Mistrzów + Liga Mistrzów
EC2 – Puchar Zdobywców Pucharów
EC3 – Puchar Miast Targowych + Puchar UEFA + Liga Europy
EC4 – Liga Konferencji (2021-24: Liga Konferencji Europy)
„Test” nie wyszedł, znamy swój poziom – wyjście z grupy LK. W przyszłym roku Zagłębie i Górnik w pucharach, Legia w drugiej lidze, zobaczymy czy uda się podobny sezon trzeci raz z rzędu w takim układzie.
Odpowiem:
Tak jak w Ekstraklasie seria 4-ech dobrych spotkań pod rząd danego zespołu w Ekstraklasie oznacza, że kolejne będzie raczej słabe (zgodnie z logiką Ekstraklasy), tak po 4-ech solidnych sezonach w Europie przeczuwam, że kolejny będzie słaby/przeciętny. Wiele spraw może pójść źle: począwszy od losowania w eliminacjach, po kiepską formę w eliminacjach czy fazie już grupowej.
Mowa była o hakowaniu systemu, ze niby robimy to my w LK. A tak sobie mysle ze system to hakuje Fiorentina. Faza ligowa: 3 zwycięstwa, czyli spina sie na 3 mecze – reszte traktuje jak sparing, 7pkt daje awans (no chyba ze bilans bramek bardzo słaby) rozstawienie przejmuje po pokananych zespołach w dalszych fazach. To jest dopiero hakowanie systemu
Fiorentina to hakuje ranking klubowy. Za ostatnie 4 sezony jest już top15 w Europie, a grała tylko w LK (2 finały + półfinał + obecnie 1/8).
Oczywiście tak naprawdę my sobie hakujemy system, którzy ci naprawdę mocni i bogaci przez lata lobbowali i rzeźbili pod siebie, począwszy od 1997 i otwarcia LM na nie-mistrzów. Zbieramy okruchy coraz skuteczniej, ale to nadal okruchy:)
Wojtek – i to jest cała prawda dotycząca niejakiego idiotycznego „hakowania”. Nie istnieje cos takiego. Po prostu zasady co parę lat się zmieniają. I przez po nad 20 lat były dla nas niekorzystne, teraz stały się korzystne. W efekcie i tak jesteśmy w głębokiej d…. i na spory minus.
Tak se to pięknie Fiorentina pohakowała, że już w 1/4 trafiają na faworyta nr 1 do triumfu w całych rozgrywkach.
Prawdą natomiast jest, że nie ma sensu starać o wysokie miejsce w tabeli bo Raków, który zajął 2 miejsce w fazie grupowej, w 1/8 trafia na Fiorentinę, później w 1/4 na Crystal Palace- rzeczywiście łatwą ścieżkę dostał w nagrodę za 2 miejsce.
Oczywiście ma sens. Są frukta finansowe i bonusowe, wiadomo, a poza tym wraca się do gry później i co prawda czasem się trafi w 1/8 Fiorentinę, ale czasem Molde.
No właśnie, dobrze, że wspominasz Molde, w sezonie 2024/25 lepiej było zająć 8 miejsce jak Legia i trafić na Molde niż 2 jak Vitoria Guimares i trafić na Betis, który w fazie ligowej miał wywalone, a ostatecznie doszedł do finału.
ale to wiadomo dopiero po fakcie. Na starcie i w trakcie nigdy nie wiesz z kim dane ci się bedzie zmierzyć, ponieważ nie wiadomo kto na jakim miejscu w tabeli skonczy faze ligową.
A to Larnaka jest faworytem do wygrania całych rozgrywek?
Ja jednak obstawiam Strasbourg lub Rayo (ewentualnie Fiorentinę)
Ja obstawiam 1. Strasbourg 2. Szachtar
Strasbourg, Szachtar, Rayo…. Chociaż jak się i Fiorentina ogarnie to nie jest bez argumentów.
Ja nie do końca mogę zrozumieć fenomen aktualnego Szachtara, Chodzi mi o ilość i jakość Brazylijczyków tam grających. Ja rozumiem że klub ma kasę i może ona kusić ale postawmy się w roli takiego młodego Brazylijczyka. Jestem młody, gram w jakimś Fluminense, Gremio itp. I zgłasza się po mnie klub który ma kasę ale :
– gra na stadionach ukrainy gdzie toczy się wojna i teoretycznie w każdej chwili w czasie meczu może dojść do katastrofy.
– nie ma swojego stadionu a co za tym idzie kibiców dla których się gra.
– poziom ligi poza Szachtarem i Dynamem jest bardzo słaby więc na codzień nie rywalizuje się z równymi sobie, czyli ten rozwój piłkarski jest mocno ograniczony.
I pytanie – po cholerę taki młody latynos ma tam iść. Tylko dla kasy? Przecież na pewno mógłby wybierać w klubach z Portugalii, Holandii, Belgii czy nawet Turcji. Myślę że większość z tych Brazylijczyków spokojnie znalazłaby angaż w klubach z lig TOP5 – OK, może nie topowych ale z takiego średniaka TOP5 łatwiej wejść na wyższy poziom bo w lidze rywalizujesz z lepszymi od siebie.
Aż tak dobrze w tym Szachtarze płacą że to wszystkie powyższe nie ma znaczenia?
A z innej beczki – przyznaję że po losowaniu byłem zbyt optymistyczny jeśli chodzi o możliwości Lecha.
No ale jeśli wychodzi się na boisko aby statystować a nie grać to czego oczekiwać. No i ten „genialny” Ouma – czy tylko ja mam na niego uczulenie?
Odpowiem po części, bo też nie znam 100% realiów:
– zachodnia część Ukrainy jest całkiem bezpieczna. „W każdej chwili w czasie meczu może dojść do katastrofy” – no właśnie nie. Nie bardziej niż powiedzmy wypadki komunikacyjne na drogach
– Lwów jest na wskroś europejskim miastem
– Szachtar płaci naprawdę znakomicie, grubo powyżej średniej z Holandii, Belgii, Portugalii
– Szachtar od lat stworzył kulturę klubu przyjazną dla Latynosów – są tam w dużej liczbie od kiedy pamiętam (na finał Pucharu UEFA w 2009 wyszli piątką Brazylijczyków)
– klub ma tradycje gry w LM przez wiele sezonów; dla wielu piłkarzy gra w słabszej lidze + 6/8 meczów w LM w sezonie to większy potencjał niż powiedzmy gra cały sezon w lidze belgijskiej, ale bez pucharów
– Ukrainki to wg. wielu najpiękniejsze kobiety na świecie, a Brazylijczycy ubóstwiają blondynki. Ergo, jest co robić między treningami:)
Ostatnia argumentacja mocna 🙂
Mieszkałem w Brazylii, wiem jak oni reagują na blondynki:) A jak to sobie skleić z urodą Ukrainek, no to nie mogłem opuścić tego argumentu. Zresztą przecież w Polsce też ma on swoją wagę, jak sobie przypomnę wyczyny Ba Loua czy wcześniej Tetteha w Poznaniu to widać było że są w raju.
@Patronus
Odnoszę wrażenie po Twoim wpisie, że czujesz z tego powodu jakiś rodzaj satysfakcji. Trochę jakby Polki czy Ukrainki miały status towaru do „zaliczenia”. Ale chłopaki z Afryki, czy innej Brazylii powinni się pośpieszyć, bo demografia w PL i UA bardzo mocno w dół i blond-towar będzie coraz rzadszym zjawiskiem 🙂
Edit: Wojtek nie Patronus
A to już każdy musi sam sobie oceniać, czym dla niego w życiu są kobiety. Ja tylko przytaczam własne obserwacje, na sucho i bez satysfakcji; tak jak dla mnie najlepszym pod tym kątem miejscem na ziemi była Brazylia, tak dla wielu Brazylijczyków najlepsza jest Europa Środowa i Wschodnia. Każdego ciągnie trochę do egzotyki, normalne.
Jeśli wierzyć capology to Szachtar ma mniejszy budżet płacowy niż Ajax, Benfica, Brugge, podobny jak Anderlecht, wyższy niż Alkmaar. Niestety nie mam dostępu do dokładnych danych, możliwe, że Ukraińcy zarabiają dużo poniżej, a Brazole więcej niżby dostali w Ajaxie.
Inna sprawa, że Szachtar przyzwyczaił kluby brazylijskie do przepłacania – zazwyczaj kupują gościa wartego 5-10mln, za 10-15 mln, więc to ułatwia negocjacje, po prostu klub z Brazylii naciska na zawodnika by się godził na transfer.
Woytek76 – bez urazy, bo to nie personalnie do ciebie. Ale ludzie często myślą, że piłka nożna jest prosta i wszystko mozna wyjaśnić w najprostszy sposób.
To gdzie zawodnik trafia nie zależy od jego wyboru, tylko od zależności menadżerskich. Od agentów, którzy mają powiązania w róznych klubach, a nie wszędzie na świecie. I to chyba absolutnie normalne, ze muszą mieć swoje silne powiązania na rynku brazylijskim, skoro tak wiele transferów przeprowadzono przez lata.
A jak agent chce doprowadzić transfer do skutku, to nie przestawia racjonalnie plusów i minusów, tylko tak przedstawia oferte, zeby była kusząca.
Druga sprawa – skoro tak wielu Brazylijczyków tu było, to też piłkarze bez problemu znajdą sporo rodaków, do których zadzwonią, porozmawiają i mają infomację z pierwszej ręki jak tam się żyło i grało. I już. I widocznie odzew jest pozytywny, skoro kolejni piłkarze w hurtowej ilości trafiają do tego klubu.
Trzy – z pewnością przepłacają tam jeśli chodzi o ich zatrudnianie, zeby można spokojnie konkurować z innymi ligami. Co zresztą robi się też w polskiej lidze.
Woytek 76 – druga sprawa, odnosnie szans. Albo przewartościowałeś Lecha albo niedowartościowałeś Szachtara, fakt ze ostatecznie liczy się bilans. Ludzie nie doceniają często czegoś takiego jak doświadczenie klubu na arenie międzynarodowej. Ale nie mityczne doświadczenie jednego sezonu w LK.
Ferencvaros, Szachtar, Slavia, Qarabach itp drużyny grają latami w europejskich pucharach. I co najważniejsze, zagrał dziesiątki spotkań z naprawdę mocnymi rywalami. Więc dla kogoś takiego zagranie z Lechem, Legią czy Jagiellonią nie będzie cholera wie jakim wyzwaniem. Tzn są przyzwyczajeni do duzo trudniejszego poziomu wyzwań.
Co nie oznacza, że nie można ich pokonać. Natomiast to doświadczenie, obycie, jest naprawdę bezcenne. Tylko jak już wspomniałem, nie chodzi o doświadczenie jednego sezonu.
Po wczorajszych meczach pojawiło się wielu malkontentów zadowolonych, że wreszcie mogą się powyżywać. Jakiś typ o ksywie Ass wypisuje bzdury, które wziął chyba dokładnie ze swojej ksywy.
Tymczasem odwinąłem rolkę i sprawdziłem, co pisał Janek na starcie sezonu:
———————
Zakładając, że podział miejsc w pucharach nie zmieni się, w tym sezonie będziemy grać co najmniej o to, aby utrzymać stan z sezonu 2026/27 na kolejne rozgrywki. Możemy jednak poprawić sytuację mistrza kraju i zdobywcy pucharu.
Polska zaczyna [sezon] na wysokim 13. miejscu, a strata do 12. jest znacznie mniejsza niż różnica, która dzieliła nas od czołowej piętnastki rok temu. W najgorszym razie przyjdzie nam bronić 15. miejsca, czyli sytuacja jest znacznie bardziej komfortowa od tego, co było w poprzednich latach.
Nie jest wykluczone, że Polska będzie mieć szansę na 11. miejsce czy też że będzie ryzyko spadku na 17. pozycję, jednak nie zmienią one nic w stosunku do – odpowiednio – 12. i 16.
Realistycznym celem maksimum może być w tym sezonie 12. miejsce, dające start zdobywcy Pucharu Polski od IV rundy eliminacji LE, co oznaczałoby zapewnioną fazę ligową (LE lub LK).
[…]
Dlatego teraz nawet 2,5 punktu nad Szwajcarią nie pozwala być całkowicie spokojnym, że utrzymamy miejsce w czołowej piętnastce. Walka o obronę tego miejsca byłaby skrajnie pesymistycznym scenariuszem, ale wciąż możliwym. Jeżeli uda się to niebezpieczeństwo zażegnać, czeka nas walka o jeszcze wyższe miejsca, skutkujące startem niektórych zespołów dopiero pod koniec sierpnia, z zapewnioną fazą ligową.
—————————————
Na ten moment:
1) Nie tylko utrzymaliśmy się w top15, ale wyrobiliśmy sobie solidną przewagę nad zespołem z tej pozycji praktycznie zapewniając sobie 5-zespołową reprezentację na kolejne 2 sezony.
2) Nie tylko awansowaliśmy do top12, ale na starcie kolejnego sezonu nad 13. zespołem będziemy mieć bardzo solidną przewagę – w tym momencie to jest około 7 punktów.
3) Odrobiliśmy na ten moment ponad 4 punkty straty do Czechów i Turków, odskoczyliśmy solidnie Norwegom, o Szwajcarach, Austriakach i Szkotach nie wspominając.
4) Zrobiliśmy punktowo lepszy sezon niż Belgowie i Holendrzy.
5) Z zazdrością patrzymy na Greków, którzy notują trzeci z rzędu bardzo solidny sezon i są na bardzo dobrej drodze do top8. W przeciwieństwie do wymienionych wyżej federacji, Grecy grają na 4 kluby. I jak widać, działa to znakomicie. Jeśli kluby z Hellady utrzymają ten poziom, to tak jak napisałem – za 2 lata powinni bez problemu awansować do czołowej ósemki.
6) Nawet jeśli za tydzień pożegnamy się z pucharami, to i tak w tym sezonie polskie kluby dostaną z UEFA pieniądze jakie do naszej piłki jeszcze nigdy nie trafiły. Jedni wydadzą je na spłatę długów, ale pozostałe trzy kluby chyba rozsądniej zarządzają finansami, a to może zaowocować w kolejnych sezonach.
7) Zostawiliśmy mocno z tyłu federacje, które były dla nas wzorem i którym zazdrościliśmy:
a) Austriacy, którzy niedawno byli w top10, już teraz spadli na 17 miejsce, a odpadnie im świetny sezon 21/22. Szczerze, to uważam, że znajdą się mniej-więcej na swoim miejscu.
b) Szwajcarzy, którzy jeszcze niedawno nas ogrywali jak chcieli, zaliczają kolejny słaby sezon. Również zmierzają w stronę 20 pozycji.
c) Szkocja to klasyczny przykład „serbskiej obsuwy” – co się dzieje, gdy grasz na 1-2 zespoły, które przestają dowozić. W przyszłym sezonie będą znów mieć 5 drużyn więc będą walczyć o miejsca 18-20 z Austrią i Szwajcarią
8) W rankingu 2-letnim jesteśmy w gronie 7-9 z Belgią i Grecją. Obstawiam, że Grecy nieco odjadą, ale tu nie chodzi o to, że za 3 lata mamy być w top7. Chodzi o to, że jeśli zagramy kolejne trzy przyzwoite sezony, to na koniec 28/29 spokojnie pozostaniemy w top12. Jeśli Access List nie zmieni się jakoś radykalnie oznacza to, że od sezonu 27/28 do 30/31 (czyli po następnym sezonie kolejne 4 lata) mistrz Polski będzie zaczynać najwcześniej w q4LM, zdobywca PP w q4LE, a trzeci zespół ligi w q2LE. Czyli na kolejne 5 lat będziemy mieć taką pozycję startową w eliminacjach o jakiej mogliśmy marzyć przez ostatnie dekady. 4 lata z gwarantowaną fazą ligową dla 2 drużyn i ułatwioną drogą dla kolejnych dwóch. 5 lat na to, żeby w Polsce powstały trzy, czy cztery ekipy na miarę Bodo, Olympiakosu, czy choćby Slavii Praga.
Takie są fakty. Nie prognozy, nie marzenia, nie szanse, tylko fakty.
Ale i tak znajdzie się jakiś Ass, który będzie mówić, że polska piłka klubowa to dno i wstyd. Bo są ludzie, dla których fakty nie mają żadnego znaczenia.
fakty są takie, że to WSZYSTKO tylko dzięki LK :DDDDD
Tym bardziej brawo dla nas! 🙂
I tym bardziej wstyd dla Norwegów, Duńczyków, Szkotów czy innych Austriaków, że nie korzystają możliwości jakie daje LK 🙂
Polak to zakombinuje, żeby wykorzystać sytuację:)
Ale to kombinowanie to takie średnio udane. Takie Bodo z pucharów więcej kasy zarobi niż wszystkie 4 polskie zespoły łącznie. Patrząc szerzej to jednak Norwegia prezentuje obecnie wyższy poziom w piłkę (biorąc pod uwagę choćby reprezentację).
Jasne, ale oni będą w 1/4 LM, wiadomo że tam są już pieniądze dla największych europejskich grubasów.
Ja o tyle nie kupuję naszego utyskiwania nad sukcesem B/G, że jest on prztyczkiem w nos dla całej europejskiej klasy średniej – np. dużo bardziej dla Danii, która ma od lat co najmniej jeden solidny zespół, albo dla klubów z Pragi które biją się od dawna w wyższej kategorii od nas.
My mamy dwóch „patopotentatów”, aktualnie jeden kisi się w strefie spadkowej, a drugi zalicza regularny kisiel w gaciach na widok Serbów z Crvenej lub Brazylijczyków z Szachtara:)
Pomijając, że Bodo jest ewenementem, to przede wszystkim, też doszło do tego stopniowo, zaczynając od LK. Oswajało się z grą w pucharach, budowało współczynnik, ranking krajowy (który też im znacząco ułatwił potem awans do LM) itd. I trwało to kilka lat. Po drodze też się odbijali od drużyn typu Dinamo Zagrzeb, odpadali z jakimiś dziadami z Polski, grali dogrywki z klubami pokroju Sepsi, czy notowali wpadki na Wyspach Owczych. Ale liczył się ogólny progres i stabilizacja na coraz wyższym poziomie. Więc Bodo jest prztyczkiem w nos dla debili, którzy po raptem dwóch sezonach grania w LK krzyczą, że to jest chuja warte.
Trzeba być przygłupem, żeby uważać LK za chuja wartą. Ale też zaczynamy mieć w Polsce zespoły, których obowiązkiem jest celować wyżej. W innym miejscu są dajmy na to Pogoń i Widzew, które w FG nie zagrały nigdy i ogólnie Europy nie wąchały od dawna (Pogoń to bardziej nigdy), a w innym Jagiellonia czy Lech które już mają za sobą trochę grania w LK i kolejny sezon akurat tam pachnie stagnacją.
@Wojtek
Pełna zgoda.
Jeżeli Jaga, Lech i Raków zagrają w eliminacjach LM i LE (a nawet jeśli będą to dwa zespoły z tych trzech) i żaden nie utrzyma się przynajmniej w LE to rzeczywiście będzie stagnacja i właściwie niedosyt od samego początku. Bo o ile fajnie się w tym roku śledzi rozgrywki to jednak ileż można patrzeć na tą LK…
jeszcze niedawno granie w Europie jesienią było czymś sporadycznym, a granie na wiosnę – kompletnym wybrykiem 🙂 widać apetyt rośnie, oj rośnie… 😀
ale oczywiście zgadzam się, trzeba mierzyć wyżej, dwie-trzy drużyny w miarę eksportowe mamy, jeśli dołączą do tego grona kolejne dwa-trzy kluby, to – choćby zapewniając sobie udział w wyższych rozgrywkach samym rankingiem – po prostu będziemy tam 😉
@Wojtek
Zaczynamy? Czyli konkretnie od kiedy?
Lech to do obecnego sezonu przystępował po dwóch latach w ogóle bez pucharów xD i z raptem jednym dobrym sezonem wcześniej. Jagiellonia również z jednym dobrym sezonem, zresztą ona nawet nie mogła teraz zagrać wyżej niż w LK.
To, co piszesz, jest po prostu oderwane od rzeczywistości. Wjechała tu jakaś pamięć złotej rybki, albo nie wiem co, ale gadasz tak, jakbyśmy tkwili w tym miejscu już z 15 lat, a nie dopiero co się wygrzebali z dna.
Zobacz sobie, gdzie Jagiellonia była 3 lata temu. Była średniakiem z problemami, który akurat bronił się przed spadkiem. Skok, który oni wykonali w te 3 sezony i tak jest ogromny. A ty marudzisz, że powinni się rozbijać w LE xD
To ciągłość gry w Europie może uprawniać do takiego myślenia, a polskie kluby są dopiero NA POCZĄTKU jej budowania. Jedynie Legia miała jako-taką ciągłość, bo w ostatnich czterech sezonach grała raz w LE i 2 razy w LK. I od niej można było faktycznie oczekiwać więcej, ale każdy widział co się stało jesienią.
Poza Legią, przez wiele lat żaden polski klub nie potrafił jakkolwiek zaistnieć w pucharach w dwóch sezonach z rzędu. Nawet samo załapanie się rok po roku do eliminacji do pucharów to już był wyczyn. A przejście ścieżki niemistrzowskiej to jakieś mission impossible, bo przez tyle lat udało się to raptem RAZ.
Stan sprzed kilku miesięcy był taki:
– Lech – klub, który potrafi coś pokazać w Europie od święta (średnio raz na 5 lat, albo rzadziej)
– Jagiellonia – drużyna która niespodziewanie wskoczyła do czołówki ligi, dotychczas z jednym pucharowym sezonem
– Raków – od kilku lat w Ekstraklasie, wciąż dość nowy projekt, z jednym występem w LE, od której się wtedy odbił
A tu czytam, że jest chujowo, bo nie wojujemy w LE i nie lejemy Szachtara xD Najlepsze jest to, że tak ciśniecie tego Patronusa, że odklejony, że przecenia naszą ligę itd., a sami cały czas pokazujecie że macie jakieś oczekiwania z kosmosu.
Po tym sezonie Jaga będzie miała już 2 pucharowe sezony, co jest dużym osiągnięciem dla tego klubu. Lech będzie miał 2 pucharowe sezony z 2-letnią przerwą pomiędzy. A Raków też 2 sezony, z roczną przerwą. Jeżeli za rok te 3 kluby znowu zagrają w fazie ligowej LK, to ja to uznam za kolejny krok we właściwym kierunku. Dla Lecha i Rakowa byłby to pierwszy razy, kiedy udałoby im się zagrać w pucharach rok po roku. A dla Jagiellonii potwierdzenie, że na stałe weszła na ten poziom.
Do tego, za 2, 3, 4 lata będziemy startować z wysokiego miejsca w rankingu. Będziemy mieć krótsze eliminacje, ktoś na pewno będzie grać co najmniej w LE. I wtedy dopiero będzie następować weryfikacja, czy idziemy do przodu, czy się zatrzymaliśmy na poziomie LK. Za 5 lat będzie można ewentualnie psioczyć, że czemu gramy tylko w LK i że stoimy w miejscu, teraz to nie ma żadnego uzasadnienia. Nawet to mityczne Bodo nie przeskoczyło na poziom półfinału LE w 2 lata.
@aaaaa
No ale też nie przesadzajmy. Czy naprawdę nie można oczekiwać, że z trzech klubów startujących w eliminacjach LM/LE przynajmniej jeden awansuje chociaż do LE? Nie bądźmy aż takimi minimalistami. Wspominane niejednokrotnie Bodo (uważam że to jest dobry punkt odniesienia, bo oni jako klub przed 2020 też byli w d…) już w drugim roku gry w fazie grupowej znalazło się w LE i całkiem nieźle sobie radziło. Fakt mieli łatwe eliminacje, ale może i nam wreszcie się poszczęści w tych wyższych eliminacjach?
To „całkiem nieźle”, to były całe 4 pkt (3 za wygraną z FC Zurich i 1 za remis z PSV), czyli tyle, co Raków, o którym mało kto u nas mówił „całkiem nieźle”. A w kolejnym sezonie Bodo wróciło do kopania w LK, bo nie dało rady obronić tytułu.
„Czy naprawdę nie można oczekiwać, że z trzech klubów startujących w eliminacjach LM/LE przynajmniej jeden awansuje chociaż do LE? Nie bądźmy aż takimi minimalistami.”
To nie jest kwestia minimalizmu, tylko zdrowego rozsądku i zrozumienia realiów. Co innego jest liczyć, że się uda, a co innego bić pianę, bo się nie udało. Pieniactwo nie jest wyrazem ambicji, tylko głupoty i kompleksów.
I jeden awans do LE naprawdę wielkiej różnicy nie zrobi. Grała tam Legia, grał Raków. Lech też by zagrał, gdyby w IV rundzie trafił na KuPS, a nie Genk. Czy to by świadczyło, że jesteśmy na wyższym poziomie?
Ja od Lecha w pierwszej kolejności oczekuję, że zacznie w ogóle grać w pucharach co roku. Czyli nie będzie wypadać z czołówki, i nie będzie odpadać w eliminacjach ze Spartakiem Trnava. Jak się uda zagrać w LE, to super. A jak nie, to niech to będzie chociaż LK, tylko niech w końcu pograją w tych pucharach chociaż przez 3 sezony. To będzie bardziej świadczyło o jakimś progresie, i da też Lechowi więcej, niż jakiś pojedynczy wyskok i „Juventus” raz na 10 lat.
Ok aaaaaa, z tym się zgadzam. Fakt jest taki, że nasz awans do LE, nie mówiąc o LM, nadal będzie uzależniony głównie od ostatecznych rozstawień i od losowań. Z tej perspektywy rzeczywiście trudno w tym momencie oczekiwać, że ten awans będzie.
Adam L – no tak, jasne ze Bodo zarobi więcej. Natomiast nie jesteś w stanie w polskich warunkach skopiować takiego Bodo. Szansa na to jest jakiś 1%. Jak nie mniejsza. Więc pod tym względem bez sensu jest porównywanie się do takiego modelu.
aaaaaaaaaaaaa – i to jest klucz do sukcesu, tylko spora cześć ludzi myśli, że to się odbędzie w rok czy dwa. A sprawdzmy ile lat Qarabach, Slavia czy Bodo gra REGULARNIE w europejskich pucharach. Ile spotkań, ile faz ligowych/grupowych, kwalifikacji, awansów, czyli łącznie ile spotkań w Europie grali, zeby zbudować swoją obecną pozycję.
I czerpią obecnie z tego profity. A ludzie ledwie po dwóch, trzech latach występów w bądź co bądź najsłabszych pucharach europejskich myślą o byciu Bodo…
Na skróty da się iść tylko w jednym przypadku – gdy zasypiesz to pieniędzmi. Ale my oligarchów tutaj nie mamy, zeby sciągać zawodników po 10/20 mln e i tak kupić jakość.
Więc zwyczajnie trzeba czekać i liczyć, że kluby będą się rozwijać proporcjonalnie do pieniędzy wracających z Europy…
ale TO POTRWA…
Norwegowie i Duńczycy nie korzystają?
Oni po prostu wiedzą, że lepiej mieć po jednym klubie w LE i LM niż 4 w LK.
Lepiej pod jakim względem? I dla kogo?
A nie lepiej mieć jeden w LM, jeden w LE i dwa w LK jak Czesi?
Mógłbym się założyć, że Silkeborg, Brondby, Fredrikstad i Rosenborg wolały grać w LK niż nie grać. Te 3 ostatnie przynajmniej mogę się tłumaczyć trudnym losowaniem w tym seoznie.
A jeżeli nie mamy klubu na poziomie LM lub LE, to lepiej mieć zero klubów w LK czy może dwa? A może jednak cztery?
„Norwegowie i Duńczycy nie korzystają?
Oni po prostu wiedzą, że lepiej mieć po jednym klubie w LE i LM niż 4 w LK.”
Czy ty właśnie zasugerowałeś, że to jest odgórnie zaplanowane? xD I te Silkeborgi i Broendby celowo są słabe, żeby Kopenhaga grała w LM, bo tak jest lepiej? xD
Napisałem, że finansowo więcej pieniędzy zgarną zespoły z federacji , które maja 1 zespół w Lm i 1 zespół w LE niż zespoły z federacji z 4 zespołami w LK. Przeciętny norweski kibic wg mnie nie zazdrości sukcesów polskiemu kibicowi gdy może śledzić jak Bodo leje kolejnych rywali w LM, podobnie kibic z Danii może śledzić jak Midtjylland robi furrorę w LE. Nam zostało śledzenie porażek w LK, na dosyć wczesnym etapie rozgrywek.
Oczywiście wołałbym model grecki albo czeski, ale my po prostu jesteśmy za słabi na LE/LM (bazując na historycznych wynikach z eliminacji do tych rozgrywek).
@Adam L
Skoro jesteśmy za słabi na LM/LE to chyba lepiej jest mieć 4 drużyny (niż dwie) w LK, prawda?
I chyba lepiej, że wykorzystujemy możliwości jakie daje LK i dzięki temu przyspieszymy nasz rozwój (mam nadzieję), niż mielibyśmy z tego nie korzystać?
Czego oczekujesz? Że w dwa, trzy lata przeskoczymy z poziomu 3-4 ligi europejskiej do pierwszej? No tak się nie da… Myślę, że może jesteśmy gdzieś w środku drugiej, a może i to nie. W dodatku nasz „problem” polega na tym, że nie mamy jednego, czy dwóch klubów które ciągną całą ligę (takiego jak Bodo, Kopenhaga, Slavia czy Sparta), a mamy masę średniaków. Jako pojedynczy klub to pewnie jesteśmy nawet w 3 lidze, ale że nas jest dużo to się rozpychamy w drugiej.
Zobacz taką Norwegię. Mają Bodo i Molde lub np Brann, ale po za tym? Czy jakiś inny klub zagrał w jakiejkolwiek fazie ligowej od początku powstanie LK? Nie! Przez 5 lat tylko Bodo i Molde, które zostało zmienione przez Brann.
A np w zeszłym sezonie Brann i Tromso odpadły w eliminacjach LK odpowiednio z Astaną i Klimarnock. No nie powiesz mi, że to były kluby nie do przejścia.
Oczywiście, że brakuje mi awansu do LM albo chociaż do LE, ale na ten moment mamy co mamy i dobrze, że mamy chociaż tyle.
Napisałeś, że „Duńczycy i Norwegowie nie korzystają z LK, bo wolą mieć coś innego”. Tak, jakby to była kwestia wyboru, że ich kluby poodpadały w eliminacjach LK. I nic tam nie było o finansach. Ty masz jakieś rozdwojenie jaźni?
„Nam zostało śledzenie porażek w LK, na dosyć wczesnym etapie rozgrywek.”
Co to znaczy, że „zostało”? To, że teraz gramy w LK, nie oznacza że za parę lat nie możemy grać wyżej. Czy ty w ogóle bierzesz pod uwagę, z jakiego poziomu startowaliśmy?
Przecież Norwegowie też zaczynali od tej wzgardzanej LK i „historycznie” też byli „po prostu za słabi na LM”. Oni czekali na LM jeszcze dłużej niż my. Samo Bodo odpadało w eliminacjach z tą samą Crveną Zvezdą, z Dinamem, a nawet z Legią. Awansowali do LM dopiero po tym, jak najpierw najebali sobie punktów w LK, ograli się w pucharach, zbudowali współczynnik, i wyciągnęli ranking krajowy na taki poziom, że mieli do przejścia tylko jedną rundę w el. LM. Oni do tego doszli stopniowo, tylko że Bodo gra szósty sezon w fazie zasadniczej pucharów, a nie drugi jak Jagiellonia czy Raków. W swoim drugim sezonie wcale nie byli lepsi. A ty piszesz, że skoro po dwóch latach jesteśmy na takim etapie, to już koniec, dalej się nie da, jesteśmy za słabi.
Nie twierdzę, że parę lat będziemy mieć takie Bodo u nas, ale nie rozumiem, jak można się samemu powoływać na jakiś przykład i jednocześnie mu tak usilnie zaprzeczać xD no debil
Adam L – stwierdzenie ze oni wiedzą lepiej jest z załozenia błędne.
Jacy „oni”? Kto konkretnie? Wszystkie kluby sie dogadały i stwierdziły, ze na rzecz jednego klubu będą grać, zeby Kopenhaga albo Bodo miało dobrze, a my po co, nie będziemy grać i już.
Widzisz jakie to jest oderwane od rzeczywistosci? Nikt niczego tam nie stwierdził. Wynik tego ze w wielu krajach są jeden/dwa mocne kluby i cała reszta, jest szeregiem ruższych zmiennych i uwarunkowań, a nie jakiejś odgórnej jednej decyzji czy porozumienia.
Więc bądźmy poważni – nikt w Polsce, Danii czy Niemczech nie będzie robił dobrze Kopenhadze, Lechowi czy Bayernowi. I bez sensu jest w ogole iść w taką narracje.
aaaaaaaaaaa – czuję normalnie jakbym miał brata 😀 mocne zdrowo rozsądkowe podejście w oparciu o analizę innych. Bez dorabiania dziwnch opinii. Mam wrazenie, że jedyne co nas rózni od reszty to to, ze my nie jesteśmy niecierpliwi, bo wiemy, że każdy proces musi trwać. I jest to normalne.
U jednych krócej, u drugich dłużej, ale na pewno nie tyle, ile pare osób tutaj by chciało…
Oceniając po wyniku Rayo w Turcji, nie było specjalnie istotne kogo wylosuje Lech.
Z taką grą, to Lech przegrałby nawet z Viktorią Jazgarzew. No sorry, poznanianie na 15 minut wrzucili wyższy bieg i Szachtar był posrany. Zdaje się w ten kwadrans wyrobili wyższe xG niż Szachtar przez pozostałe 75 minut gry.
Gdyby Lech grał przez cały mecz, wynik byłby inny. Ale jak piłkarze bez żadnej presji podają pod nogi rywala, jak trzech zawodników nie jest w stanie ogarnąć, gdzie jest piłka…
Powtórzę – Lech przegrał sam ze sobą. Smutne to…
…ale daje nadzieję, że w Krakowie jednak Lech zagra to, co potrafi.
W którym momencie Szachtar był posrany? Ty na pewno oglądałeś ten mecz co trzeba?
Pełna kontrola przez cały mecz. Wyższa klasa w każdym elemencie. Nie ma za bardzo podstaw, że wierzyć w cokolwiek w Krakowie. Jasne, Legia tam wygrała, ale zdaje się że Szachtar sobie olał tamten mecz.
Patronus jak zwykle bredzi 😀
Szachtar miał pełną kontrolę przez 75 minut meczu. Przez 15 minut, gdy Lech grał, strzelił gola i był bliski wyrównania, a doniecka defensywa nie wiedziała, co się dzieje…
Wyglądało trochę jak w meczu Legii z Celje. Z tą różnicą, że Lechowi starczyło [pary? pomysłu? odwagi?] na 15 minut. Gdyby grali tak do końca, prawdopodobnie nawet wyciągnęliby na jakieś 3:2.
Natomiast tak się nie stało. Przez jakieś 60 minut wcześniej i kolejne 15 minut później lechici wyglądali jakby pierwszy raz znaleźli się na boisku do gry w piłkę. Mnóstwo niewymuszonych błędów. Idiotyczne prowadzenie piłki, wdawanie się w głupie dryblingi i straty. Straty, straty, straty. Nie to, że Szachtar stosował jakiś pressing. Pressing stosowała Fiorentina, skutecznie utrudniając grę Rakowowi. Szachtar po prostu czekał na kolejne prezenty od Lecha. Jak już je dostawał, to czasem umiał wykorzystać.
====
Tak, wiem, wiem. Jak polski zespół wygrywa z faworytem, to dlatego, że „ten mecz nie miał znaczenia”, „faworyt olał”, albo cośtam.
„ten mecz nie miał znaczenia”, „faworyt olał”, albo cośtam.
Bo to są fakty 😀
„doniecka defensywa nie wiedziała, co się dzieje” – błagam o namiary na Twojego dealera
wie ktoś jak wygląda sprzedaż na „neutralne” sektory w Krakowie ? w sensie czy jest zainteresowanie fanów z Wielkopolski/Cracovii ? czy będzie większa frekwencja niż na Szachtar – Legia ?
Spośród moich znajomych, karnetowców Lecha, jadę tylko ja – na sektor neutralny, główna trybuna.
Nie biorę barw, na mieście tego dnia może być różnie, a Kraków pod tym kątem to nie Poznań.
Jadę zobaczyć fajny mecz, a awans kompletnie nie wierzę, wręcz mam poczucie że najważniejszy mecz przed Lechem to ten w niedzielę w Lubinie (jak przegramy, będzie -7 do lidera i czwarta porażka z rzędu, zacznie być bardzo niewesoło).
Dla Lecha to pewnie pożegnanie z pucharami na ten sezon, ale jasne, że ich nie przekreślam, trzymam dalej kciuki, po prostu ten Szachtar wydaje się drużyną, która nie powinna wypuścić swojej przewagi 2-bramkowej, Raków po niezłym wyjazdowym meczu u siebie może zdobyć tę bramkę spokojnie i możemy mieć kolejną dogrywkę z Fiorentiną, po poprzedniej Jagielloni i oby tym razem szczęśliwszą :).
Także za tydzień może być np. remis Lecha i wygra Rakowa, jeśli chodzi o punkty, w tym tygodniu bardzo szkoda tego straconego punktu klubu z Częstochowy i tej ręki, która spodowała karniaka.
wygrana*
Tak tylko przypomnę na smutki: Raków w tym sezonie europejskich pucharów odniósł 9 zwycięstw, 2 remisy i była to dopiero druga porażka. Na 13 meczów Raków 11 razy zapewnił nam punkty do rankingu! Przypominam, że Raków to nie żaden jak dotąd markowy potentat . Medaliki – duży szacunek za ten rajdy w Europie
Moim zdaniem, gdyby Lech wygrał np. 2:0 swój mecz, to wynik Rakowa byłby oceniany pozytywnie, choć z niedosytem.
A tak, to „Lech zawinił, a Raków powiesili”. Oglądałem studio pomeczowe i Hajto, który opowiadał, jak to Raków źle grał i wymyślał jakieś stuprocentowe sytuacje z d.
Przy okazji jestem ciekawy, czy Rakowitan był faulowany w sytuacji, gdy napastnik poszedł sam na sam. Moim zdaniem został podcięty i wydaje mi się, że gdyby padł gol, VAR by cofnął sytuację do faulu.
W każdym razie dożyliśmy sytuacji, gdy polski zespół przegrywa we Włoszech 1:2 po karnym w 91 minucie, a tu stypa…
Oklep Lecha tożsamy z Crveną czy Genkiem. Żadnych argumentów. Mrozek miał rację, że to drużyna na LM. Różnica 2 klas. Lech ma ten sam problem co i lidze: niemoc wypracowania sytuacji strzeleckich.
Ogromną szkoda Rakowa, remis należał im się jak psu buda. Byłem zaskoczony odważną gra jak na nich. Oby pogonili za tydzień tych fioletowych symulantów.
Czytałem tutaj, że to będzie swego rodzaju test, czy polskie kluby są silne, czy też są „nadmuchane” Ligą Konferencji. No i wyszło jak wyszło 🙂
To bzdura z takim podejściem. To nie był zaden test. Nie zweryfikował on niczego, czego nie było wiadomo przed meczem. Nie byliśmy faworytami. A z czegoś to wynikało. Z jakości przeciwnika.
I czy byśmy go przegrali czy wygrali, nie wskoczylibyśmy tym samym na poziom przeciwnika, bo jednym spotkaniem czy dwoma na taki poziom na stałe się nie wskakuje. To proces.
Więc generalnie ocenianie po meczu, dwóch, czy nawet sezonie w pucharach, wyciagając na tej podstawie wnioski o stanie polskiej piłki, jest absolutnie błedem.
Odniosłem się jedynie do komentarza/komentarzy, które przeczytałem tutaj przed dzisiejszymi meczami.
Fakt faktem, że zwycięstwa w obu meczach należałoby uznać za krok w dobrą stronę. No, ale mamy porażki w obu meczach. Inna sprawa, że losowania mogły być lepsze, a w przypadku Rakowa sprawa awansu nie jest jeszcze zamknięta.
Ja zgadzam się, że to był test. Lech go oblał na całego… ale Raków grał solidnie i moim zdaniem jest oceniany przez pryzmat kompromitacji Lecha…
Za tydzień Lech ma poprawkę. Jeśli będą nadal posrani to znów obleją. Jeśli zagrają na swoim poziomie, mogą sprawić niespodziankę.
Z kolei Raków w Sosnowcu nie będzie mieć nic do stracenia. Kto wie, może po raz kolejny Fiorentina w rewanżu zagra słabo?
No ale to był swego rodzaju test. A wnioski są takie, że brakuje nam przede wszystkim mentalu. Mamy kolejne dwumecze, w który nasze kluby dostają w czapę w pierwszych meczach właśnie przez obsrane gacie. Tak było z Jagą przed dwoma tygodniami, tak było z Legią i Molde. Można też dodać Wisłę i Śląsk sprzed roku, którzy dostawali bęcki w pierwszych meczach z Trnawą, Sankt Gallen i Cercle Brugge.
Szkoda mi tego Lecha najbardziej. Mozna było obronę Szachtara pocisnąć mocniej. No ale do tego trzeba trochę ognia.
To chyba nie oglądałeś meczu z Fiorentiną w Białymstoku i dodałeś sobie argument do tezy na podstawie samego wyniku. Jagiellonia nie przestraszyła się rywala, ani nie cofnęła. 60% posiadania piłki, podania 570 do 180. Oczywiście Fiorentina zapewne miała taki plan na mecz, żeby oddać piłkę rywalowi, ale gdyby Jaga rzeczywiście się przestraszyła to by się cofnęli i mecz wyglądałby jak ten z Cercle rok temu.
W tym meczu problemem była raczej nieporadność w ataku i powtarzające się już od pewnego czasu błędy przy stałych fragmentach.
Co za banialuki. Jeśli mecz nie jest testem, to co nim jest?
Cały sezon jest weryfikacją, 4 zespoły w fazie ligowej, a ostatecznie możliwe, że wymeldujemy się już na etapie 1/8. Można odwoływać się pechowego losowania (ale tak naprawdę może tylko w rywalizacji z Cejle, Sigmą, Rijeką mielibyśmy realne szanse na awans).
No nieprawda. Do LM nie wchodzisz całym sezonem, tylko spięciem się na konkretne mecze w kwalifikacjach.
A jak chcesz wchodzić całym sezonem, to wpychasz ligę do top 10 właśnie takimi dwumeczami jak obecne. I to jest zadanie, które zostanie oblane.
cieszmy się i radujmy, że wepchnęliśmy do FL dwie drużyny w sezonie 27/28 – to już jest przewrót kopernikański
To prawda. Ja się bardzo cieszę.
Tak jak pisałem w innym komentarzu – nie tylko w sezonie 27/28, ale prawdopodobnie też w sezonach 28/29, 29/30 i 30/31.
I tak – to jest przewrót kopernikański dla ligi, która przez trzy sezony poprzedniej dekady nie miała żadnego klubu w FG. Mało tego, większość eliminacji kończyła w lipcu…
Tymczasem od sezonu 27/28 mistrz Polski będzie mieć gwarantowaną premię za q4LM, około 20M złotych, a do tego, wraz ze zdobywcą PP, eliminacje będzie zaczynać dopiero w sierpniu.
Jeśli ktoś uważa, że to nie ma znaczenia, jest po prostu idiotą.
======================
@Wojtek – ostatecznie wyszło na Twoje. Nie zagramy z automatu w LM, choć jesienią miałem na to nadzieję. W tym momencie trzeba liczyć na to, że polskie kluby potraktują obecny sezon jako motywację do dalszego rozwoju, a nie tak, jak wielu „komętatoruf”, którzy mówią „osiągnęliśmy sufit, na więcej nas nie stać i tak zaraz spadniemy”.
no i fajnie, zobaczymy jak to się ułoży w sezonie 27/28…
q4 LM(m) – Legia gwarantowana FL LE
q4 LE – Widzew gwarantowana FL LK
q2 LM(l) – Lech z dwiema podpórkami
q2 LE – Raków z jedną podpórką
q LK – Jaga
Ten sezon zweryfikował, że cały ranking mamy nabity dzięki Lidze Konferencji.
Jak to ktoś ujął na Twiterze (konto z grecką flagą): Poland- Conference League Coefficient Scammer.
Niestety nawet jakbym chciał to nie potrafił bym zaprzeczyć.
Bo jakim dorobkiem możemy pochwalić się z LE/LM?
Dotychczas spotykałem się z narracja, że to pech w losowaniu był odpowiedzialny za brak udziału polskich zespołów w tych rozgrywkach (poza 1 wyjątkiem).
Prawda jednak jest smutniejsza.
Wyniki z Fiorentiną, Szachtarem, Crveną, Genk wyraźnie pokazują, że Liga Europy to za wysoki dla nas poziom.
Cała nadzieja na utrzymanie top12 w rankingu przez następne kilka lat w tym, że w przyszłym roku odpadniemy w eliminacjach do LE i będziemy klepać punkty w LK z zespołami na poziomie HJK Helsinki, Lincoln Red Imps, Zrinski czy Hamrunem.
Ale co z tego? Mamy się z tego powodu wstydzić czy płakać? Zasady są takie same dla wszystkich.
Co powinniśmy robić?
Nie powinniśmy pompować balonika, że mamy realny potencjał na top10. Przez niektóre Osoby nakręcane są oczekiwania, a później na końcu przychodzi zawód gdy następuje zderzenie z rzeczywistością.
wystarczy, że będziemy tego świadomi i przyznamy prawdę po prostu
@Adam L
„Przez niektóre Osoby nakręcane są oczekiwania, a później na końcu przychodzi zawód gdy następuje zderzenie z rzeczywistością.”
Piszesz w swoim imieniu czy za kogoś? Czy mam rozumieć, że miałeś oczekiwania nakręcone przez innych, a później zderzyłeś się z rzeczywistością? Czy jak? Może zapytaj tych co mówili o możliwościach awansu do top10 czy zderzyli się z rzeczywistością. Ja sam pisałem o możliwościach awansu do top10, ale kompletnie nie czuję zawodu, ani nie zderzyłem się z żadną rzeczywistością. Czuję niedosyt głównie ze względu na wyniki Legii i trochę pecha w losowaniach (ale też zdaję sobie sprawę, że nie jednokrotnie mieliśmy w losowaniach szczęście, więc bilans musi wyjść na zero).
Co do wpisu na twiterze… może przede wszystkim niech ten ktoś z Grecką flagą zapyta sam siebie dlaczego Aris Saloniki odpadł z Azerskim Arazem Nachiczewan, który w kolejnej rundzie odpadł z Omonią po wyniku 0-9!!! w dwumeczu. A jeżeli już jesteśmy przy Grekach, to ich drużyny w eliminacjach do LK odpadały z takimi „tuzami” jak Velez Mostar, Astana, Levski, Noah.
Pisałem to już, ale napiszę raz jeszcze.
W tym roku nasze drużyny wyeliminowały Banik, Silkeborg, Maccabi H, Hibernian. W poprzednich latach Brondby, Austrię, Midtjyland, Bodo czy Slavię.
Adam, widzisz różnicę choćby na przykładzie Polski i Grecji? I tak, zgadza się, cały (no prawie) ranking jest nabity w LK. Tylko że, my w tej lidze graliśmy, a np kluby Greckie z tej okazji nie do końca korzystały. A my nie mieliśmy fazy ligowej LK za darmo i pokonywaliśmy po drodze lub w samej fazie ligowej naszych bezpośrednich przeciwników. Dlatego jesteśmy na 12 miejscu w rankingu. Proste? I nie jest to żaden scam, tylko gra na wystarczającym poziomie, żeby tego dokonać.
12. miejsce ok, to wszyscy jesteśmy dumni, ale to jest nasz SUFIT obecnie
Wyniki z Fiorentiną:
0:3, 3:0 (bez dogrywki) i 1:2. Bilans 1-0-2, bramki 4:5.
Wyniki z Szachtarem:
2:1, 1:3. Bilans 1-0-1, bramki 3:4.
Fiorentina to chyba 4-krotny półfinalista LK. Szachtar rok temu grał w LM.
Co takiego pokazują wspomniane przeze mnie wyniki?
Pokazują tyle, że malkontenci będą narzekać, nawet jeśli w finale LM wygramy 5:1. „Bo można było uniknąć straconej bramki”.
nie, pokazują jak odstajemy od poziomu LE
Patronus, zaczynać żyć niebezpiecznie mocno we własnym świecie.
Skoro odpadamy na etapie 1/8 i 1/4 LK i nie gramy nigdzie wyżej od lat, to to jest nasz poziom.
Każdy taki mecz to test dla naszych, mówienie że jest nie istotny to bzdura.
Ale co wyszło? Oceń mecz Rakowa osobno, bez kontekstu Lecha, tylko obiektywnie. Polski zespół przegrywa wyjazd we Włoszech 1:2 po karnym w 91 minucie. To co – kompromitacja?
Bo Lech oddał praktycznie mecz walkowerem.