ranking krajowy

Kolejne porażki, ale grupa pościgowa też nie zachwyca

Po porażkach Jagiellonii z Lewskim i Lecha z Benficą nic nie zmieniło się w dorobku naszych klubów ani Polski w rankingach. Przewaga nad 13. i 14. miejscem wciąż jest spora, a Norwegia i Dania mimo pojedynczych zwycięstw nie odrabiają strat zbyt szybko.

Uwaga: podział miejsc na sezon 2027/28 (w 2028/29, o którym decyduje ranking po sezonie 2026/27, powinien być identyczny) został ogłoszony przez UEFA. Kluczowe miejsca pozostały bez zmian:

  • 9. – wicemistrz kraju od III rundy eliminacji LM ścieżki niemistrzowskiej (pewna minimum faza ligowa LE),
  • 10. – mistrz kraju od fazy ligowej LM,
  • 12. – zdobywca pucharu kraju od IV rundy eliminacji LE (pewna minimum faza ligowa LK), trzeci/czwarty zespół od II rundy eliminacji LE,
  • 14. – mistrz kraju od IV rundy eliminacji LM. 

Wyniki

Faza ligowa Ligi Mistrzów – 4. kolejka

FK Bodø/Glimt – Lille OSC 0:0
AEK Ateny – Real Madryt 2:3
Slavia Praga – Arsenal FC 1:2
Viking Stavanger – Sabah FK 4:1

Faza ligowa Ligi Europy – 4. kolejka

Lewski Sofia – Jagiellonia Białystok 1:0
SL Benfica – Lech Poznań 3:1
Stade Rennais – Olympiakos Pireus 0:0
Sparta Praga – AFC Bournemouth 1:3
Lillestrøm SK – Viktoria Pilzno 0:1
Hapoel Beer Szewa – OFI 0:2

Faza ligowa Ligi Konferencji – 3. kolejka

FC Midtjylland – AFC Ajax 1:6
Aarhus GF – SC Braga 0:0
AS Monaco – FC Nordsjælland 2:0
FC København – Iberia 1999 Tbilisi 2:1
Panathinaikos AO – CSKA Sofia 2:1
Sint Truidense VV – SK Brann 1:1
Riga FC – FK Jablonec 1:1

Jagiellonia, tak jak w pierwszej kolejce, przegrała na wyjeździe po golu w końcówce. Mecz był na pewno do zremisowania, do wygranej było bliżej niż w Pireusie, kończy się jednak korzystnie dla Bułgarów. Lewski nie był zespołem, z którym można było sobie dopisywać jakiekolwiek punkty przed spotkaniem, ale też nie pokazał niczego ciekawego, co przecież udawało mu się w poprzednich meczach. Jagiellonia też zagrała poniżej swojego poziomu i teraz ma przed sobą poważne wyzwanie. Na początek miała przeciwników niełatwych, ale w zasięgu, i mogła z tych czterech meczów zebrać więcej niż trzy punkty. Teraz będzie musiała ich szukać przeciwko zespołom z czołowych lig, a na koniec zostaje trudny wyjazd do Pilzna.

Od początku było wiadomo, że Lech będzie miał o wiele trudniej, podobnie jak przeciwko Sunderlandowi zaczął od bardzo szybkiej straty gola, a przeciwnik bardzo łatwo przebijał się przez jego linie obronne. Można nieustannie pisać o tym samym, nie brakuje prezentów dla rywali, a ci mają, bez zaskoczenia, znacznie wyższe umiejętności indywidualne i w kluczowych momentach to widać. Nawet gdy Benfica popełniła prosty błąd, to finalnie zanotowała ich mniej niż Lech. Przy takiej różnicy bramek mistrz Polski jest przedostatni w tabeli i nie ma już zbyt wiele marginesu na błędy w drugiej połowie fazy ligowej.

Ranking krajowy

Ponownie wypadamy najgorzej w naszej okolicy, jeżeli chodzi o zdobywanie punktów, nie udało nam się zdobyć zupełnie nic. Inne kraje punktują, ale wcale nie przychodzi im to łatwo, a ich skuteczność jak na posiadanie po czterech klubów w grze nie jest wysoka. Dzięki temu sytuacja nie robi się dla nas jeszcze wyjątkowo trudna.

Poz.Kraj2022/232023/242024/252025/262026/27RazemDystansTen tydzień
10Grecja2,12511,40012,68714,2007,20047,6121,8871,000
11Czechy6,75013,50010,55011,0254,50046,3250,6000,600
12Polska7,7506,87511,75015,7503,60045,725–0,000
13Norwegia5,7508,00011,8128,0507,40041,0124,7130,800
14Dania5,9008,5007,65612,2506,50040,8064,9190,750

Po poprzedniej kolejce z zestawienia została usunięta Turcja. Nie możemy jej już wyprzedzić w trakcie fazy ligowej, a nawet wejście na 10. miejsce i bycie jej sąsiadem w tabeli jest obecnie odległe.

Grecja nadal nie notuje większych wpadek. Panathinaikos wciąż wygrywa, a do tego znów dochodzi pewnego rodzaju bonus od OFI. Olympiakos tym razem zremisował, co i tak powinno być dla niego wynikiem akceptowalnym. AEK prowadził nawet z Realem, ale, tak jak wiele zespołów wcześniej, był ofiarą zabójczej końcówki Królewskich.

W Czechach do życia wróciła Viktoria Pilzno. Miała mecz na przełamanie z Lillestrøm i wykorzystała tę szansę, zdobywając swoje pierwsze punkty w tegorocznej fazie ligowej. Sparta prowadziła z Bournemouth, dostała jednak czerwoną kartkę i ostatecznie przegrała. Jablonec wbrew pozorom wcale nie miał łatwego wyjazdu do Rygi i ledwo osiągnął tam remis, zaś wcześniej w LM Slavia przegrała z Arsenalem. Zwycięstwo Viktorii zdecydowanie ratuje Czechom ten tydzień, jednak ich łączna postawa na razie nie daje im dużo więcej niż naszym dwóm klubom.

Norwegom sprzyjał terminarz, w LM mieli względnie łatwe spotkania u siebie i osiągnęli w nich zwycięstwo i remis. W czwartek jednak poszło im gorzej, Lillestrøm przegrał w LE ze wspomnianą Viktorią, a Brann zremisował w LK z Sint-Truiden. To wciąż nie jest imponujące tempo, choć Viking i Bodø/Glimt nadal są w grze o fazę pucharową LM.

Swojej szansy w LK zupełnie nie wykorzystuje Dania. Akurat tamtejsze kluby miały w tym tygodniu wyjątkowo niewdzięczne mecze w LK, mocno obsadzonej w tym sezonie. Na półmetku fazy ligowej tylko FC København zdołał wygrać mecz (łącznie dwa). Midtjylland wysoko przegrał z Ajaksem, Nordsjælland zanotował porażkę z Monaco, tak że remis Aarhus z Bragą wygląda na tym tle nawet nieźle, choć akurat Portugalczycy przeżywają kryzys. W następnych kolejkach teoretycznie nie powinno być aż tak trudno, jednak co najmniej dwa, a może nawet trzy kluby duńskie mogą mieć poważne problemy z awansem do fazy pucharowej LK.

Ranking klubowy

Lech Poznań i Legia Warszawa
Poz.KlubKraj2022/232023/242024/252025/262026/27Pkt. w FLRazem
65↑AnderlechtBel12013,752,54432,250
66↓DjurgårdenSwe131,517,50032,000
67SalzburgAut97843331,000
68↑GentBel1110703331,000
69↓BolognaIta001119,75030,750
70↓AEK AtenyGre03217,58830,500
71LechPol142011,253130,250
72NewcastleEng08021,75029,750
73LegiaPol0915,54028,500
74Rapid WiedeńAut2,52,518,252,52,528,250
75Sturm GrazAut641053328,000

Anderlecht wygrał mecz z Salzburgiem i wyprzedził go w rankingu klubowym. Do tego dochodzi remis Gentu i to na tyle z wydarzeń w miarę blisko nad Lechem. Sturm przegrał u siebie z Celje i nadal pozostaje poniżej Lecha i Legii.

Jagiellonia Białystok
Poz.KlubKraj2022/232023/242024/252025/262026/27Pkt. w FLRazem
76↑LuganoSui2314,2526627,250
77↓ŁudogorecBul5947,751,527,250
78↓SevillaEsp21600027,000
79↓PafosCyp0011,125132,5126,625
80↑RennesFra1110005526,000
81↓CeljeSvn02,59,5113326,000
82↓Maccabi Tel AwiwIsr2,514432,526,000
83↑Crystal PalaceEng00021,8754425,875
84↓FCSBRou2,5214,551,525,500
85↓JagielloniaPol001483225,000
86↓GenkBel07018025,000

Jagiellonia została wyprzedzona przez Crystal Palace, który w ostatniej chwili zdołał zremisować z Hoffenheim. Na razie nie ma innych kandydatów do przeskoczenia Białostoczan, zatem można powiedzieć, że gorzej być nie może i w najbliższym czasie da się tylko odbić w górę. Swój znakomity sezon kontynuuje Lugano, zatem cel pozostaje niezmieniony – wyprzedzić niegrające Maccabi i FCSB, a może także Pafos lub Celje, choć ten ostatni klub akurat dziś zapunktował i wyrównał już współczynnik minimalny za udział w fazie ligowej LE.

Raków Częstochowa
Poz.KlubKraj2022/232023/242024/252025/262026/27Pkt. w FLRazem
88BaselSui171,504022,500
89RakówPol2,53014,252,522,250
90Rayo VallecanoEsp00022022,000
91AEK LarnakaCyp421,512,751,521,750
92↑BournemouthEng00008821,537
93↑BrightonEng016005521,537
94↑SunderlandEng00005521,537
95↓StrasbourgFra00021,5021,500
96↓Young BoysSui2,5766021,500
97OmoniaCyp325,3756,8754421,250
98İstanbul BaşakşehirTur12052,51,521,000
99LensFra0102,508820,500

Omonia i Lens przegrały, natomiast kluby angielskie dalej punktują i są już wyżej niż Strasbourg i Young Boys. W okolicy Rakowa nie wydarzyło się zatem wiele, jednak Francuzi i Cypryjczycy wciąż nie potrzebują wiele, aby go wyprzedzić. Anglicy będą jeszcze potrzebowali na to kilku miesięcy (z wyjątkiem Brighton, będącego już blisko przekroczenia współczynnika minimalnego Anglii).

Pozostałe polskie kluby
Poz.KlubKraj2022/232023/242024/252025/262026/27Pkt. w FLRazem
177↑OFIGre0000449,522
178↑Aris SalonikiGre2201,509,522
179↓LarneNir11,52,522,59,500
180↓NordsjællandDen07002,529,500
181↓ĦamrunMlt2,521,52,519,500
182↑JablonecCze00002,529,225
183↑Hradec KrálovéCze00002,59,225
184↑Sigma OłomuniecCze0006,62509,225
185↑Baník OstrawaCze0022,2509,225
186↑Mladá BoleslavCze004009,225
187↑Bohemians PragaCze01,50009,225
188↑SlováckoCze400009,225
189↓GórnikPol00002,59,145
190↓GKS KatowicePol000029,145
191↓Wisła KrakówPol002,5009,145
192↓ŚląskPol002009,145
193↓PogońPol1,520009,145
194LechiaPol1,500009,145
195VaduzLie2,511,5229,000
196PetrocubMda21,52,51,51,59,000
197Inter EscaldesAnd1,51,51,51,52,508,500

Czesi dzięki punktom za wyniki Viktorii i Jablonca odskoczyli nam nie tylko w rankingu krajowym, ale i klubowym. Z tyłu na razie nie ma nikogo, kto mógłby je szybko wyprzedzić, choć Inter Escaldes nawet prowadził na wyjeździe z Crveną zvezdą (ostatecznie przegrał). Kluby greckie punktują na tyle dobrze, że są już nad klubami o współczynniku 9,5 – miejscu, gdzie wydawałoby się, że moglibyśmy być, jednak na razie jest do tego bardzo daleko…

Ocena

Druga kolejka wyjazdowa polskich zespołów znów kończy się dwiema porażkami. Można było liczyć na więcej, ostatecznie są to niekorzystne wyniki, a w przypadku Jagiellonii remis był spokojnie w zasięgu. Po kolejnych porażkach nastroje wokół polskich klubów w Europie są jeszcze gorsze, niezależnie od tego, jak spisują się inne kraje, choć akurat ich postawa daje nam nadzieję na utrzymanie korzystnego miejsca rankingowego.

Gdy sami nic nie zdobywamy, możemy jedynie liczyć na to, że innym też się to nie uda i w pewnej części tak rzeczywiście się dzieje. Norwegia i Dania gonią bardzo powoli, a Czechy wcale nam daleko nie odskoczyły. Szanse na utrzymanie 12. miejsca nie wyglądają dzięki temu aż tak źle. W pewnym momencie trzeba będzie się poprawić, żeby nie skończyć tego sezonu ze szczególnie złym dorobkiem punktowym, jednak Jagiellonii teoretycznie łatwiejsze (co nie oznacza łatwe) mecze już się skończyły, a przed Lechem dwóch niewdzięcznych rywali, mocnych sportowo, ale nie tak markowych jak Benfica czy Bayer. W dodatku następna kolejka to też dwa wyjazdy, gdzie polskie zespoły na pewno nie będą faworytami i potrzebowalibyśmy od nich świetnej postawy i szczęścia, aby sprawić pozytywne niespodzianki.

Udostępnij:

52 komentarze

  1. Przed fazą ligową wydawało się, że Lech o punkty będzie grał w ostatnich 3 kolejkach, a z pierwszych 5 kolejek jakikolwiek dorobek będzie pewnego rodzaju premią. O ile druga część się zgadza, o tyle co do pierwszej trzeba zweryfikować myślenie. Ferencváros (i 3 innych z rywali Lecha, tak na marginesie) jest w top8 po połowie meczów. To mówi bardzo dużo o jakości drużyny. Mecze z OFI i Torrense tak samo nie będą łatwe, jak się wcześniej wydawało.
    Jagiellonia? No cóż, ,,łatwo to już było”, teraz będzie tylko trudniej.
    Generalnie wydaje się, że być może uda się obronić 12 miejsce tylko przez zupełnie bylejaką grę Duńczyków i dość mieszane wyniki Norwegów. Punktowo ten sezon będzie słaby.

  2. Lillestrøm SK – Viktoria Pilzno 0:1 -> nie byłoby czytelniej gdyby w takim bezpośrednim meczu Norwegów pokolorowac na czerwono, a Czechów na zielono?

  3. Paradoksalnie mimo porażek Lecha i przedewszystkim Jagiellonii co jest rozczarowaniem to szansa 12. Miejsce mamy bo Duńczycy jako tako sobie radzą w LK i Football Meets Data informuje że szanse na obronę 12. Pozycji dla nas rosną o 5% a Duńczykom spadają aż o 10% i punktowo różnica wynosi 0,3 pkt na ich korzyść. Niewykluczone że pod koniec listopada lub w grudniu wirtualnie będziemy na 12. Miejscu

  4. A swoją drogą czytając komentarze i analizują dotychczasowe mecze przyszła mi pewna myśl.
    Jak to jest, że „komputer” tak chujowo wylosował Lechowi, czy Jadze (nie aż tak chujowo). A polosował tak dobrze takiemu np. Levskiemu. Przecież na papierze Levski to tylko półeczka niżej niż Jaga, bo nie grali za bardzo w Europie ostatnio. Jaga gra bodajże od 3 sezonów. Coś dziwnie ciężko Lech wylosował.

    1. Pisałem o tym niżej. Ten terminarz Lecha to jest czysty absurd. Jak popatrzysz na różne rankingi „mocy”, szacowane wyceny itp., to widać, że Lech w tych 4 kolejkach nie tylko dostał zdecydowanie najtrudniejszy zestaw ze wszystkich uczestników LE, ale w ogóle jeden z najtrudniejszych, jakie się dało wymyślić. Niektórzy w LM mieli „na papierze” łatwiej, np. 3 z 4 rywali Slavii w LM (Fenerbahce, Lens, Sabah) jest ogólnie niżej notowanych od każdego z rywali Lecha.

      Opta oraz Club Elo bardzo wysoko stawiają też Union, czyli akurat piątego z rywali Lecha. Wg Opty w ogóle najtrudniejszą piątką w LE (uwzględniając ograniczenia wynikające z koszyków) byłoby: Benfica + Bayer + Union + Bournemouth + Crystal Palace / Sunderland. Więc zabrakło tylko, żeby Lech wyciągnął to Bournemouth zamiast któregoś z pozostałych angielskich klubów i gorszego terminarza na 5 kolejek już by się nie dało zrobić.

      Na transfermarkcie Union oczywiście nie ma wysokiej wyceny, ale cała czwórka pierwszych rywali Lecha to jest ścisła topka. Tutaj trudniejszy byłby ponownie zestaw z Bournemouth oraz z Juventusem zamiast kogoś z dwójki Bayer/Benfica, ale to są stosunkowo niewielkie różnice. Średnia wycena rywali Lecha z tych 4 kolejek jest wyższa niż mediana dla uczestników LM.

      Jak do tego dodamy dotychczasowe wyniki pozostałych rywali, którzy w teorii nieco ratowali Lechowi to losowanie, to już w ogóle jest zabawne. Aktualnie 3 rywali Lecha jest w TOP4 (i wcale nie dlatego, że tego Lecha zlali, bo z dwoma z nich Lech jeszcze nawet nie grał). Łącznie 4 jego rywali mieści się w TOP8, zaś cała ósemka spokojnie łapie się do TOP24.

    2. Ach ten komputer , wszystko byłoby dobrze gdyby nie to ..no co za pech . A jeszcze gorzej będzie jak taki Lech wygra MP i w końcu zagra w LM. I trafi na Real, Barce MC czy PSG… To to dopiero będzie lipa. Robię szyderę z Lecha ale nie ma innej drogi niż granie z lepszymi, nauka i wyciąganie z tego wniosków .

  5. No i wyszło jak wyszło i się wszyscy spodziewaliśmy

    Lech po arcytrudnych meczach ma teraz 4 w których może już realnie punktować a szansa na pkt to przynajmiej 35% w każdym meczu(może nadchodzący z Royal Union S-G to tak 25%)

    Jagiellonia natomiast na moje oko miała : 15% z Olympiakosem, 70% z Araratem, 40% z Anderlechtem, 45% z Levskim na punkty.
    Generalnie udało się tylko w przypadku Araratu, jednakże w pojedynkach z Anderlechtem czy Levskim remis był absolutnie osiągalny.
    No coż na moje oko już nie mamy szans, potrzebne są teraz przynajmniej dwie wygrane z czego jedno zwycięśtwo musi przypaść przeciw drużynie z top5.

    Co do samego spotkania z Levskim. No Levski był znacznie to dynamiczniejszy przez cały mecz tak ogólnie patrząc. Jak obserwowałem ataki Levskiego pod koniec meczu od 60-70 minuty to tam piłka szybciej krążyła. Natomiast u jagielloni każde podanie pod skrzydło nie kończyło się jakimś postępem akcji – totalna stagnacja. nie uważam również, by Jagiellonia była lepszą drużyną, w moim odczuciu mecz był wyrównany a przeważyły dwie rzeczy. Brak skutecznego napastnika jakim był Pululu, a dwa skuteczna zmiana pod stałe fragmenty Levskiego a potem umiejętne bronienie od napastnika. No wiemy ponadto, że 3-4(na dziś przy tej formie Jagiellonia jest na moje oko 5-6 siłą za Pogonią i GKS-em) drużyna polskiej ligi przegywa z top1 Bułgarii.

    Co do meczu w Lizbonie. Uważam, że Benfica nie zagrała fenomenalnego meczu ani nawet świetnego. Świetnie zagrało tam paru grajków, a ich indywidualne przebyłyski zaważyły o wygranej. Natomiast Lech paradoksalnie nie grał źle. miał swoje okazje, ale jednak poprostu jest 2 poziomy niżej od Benfiki.

    Nie rozspisując się o tym meczu w szegółach napiszę tylko, że tak naprawdę o awans do play-off Lech zaczyna teraz mecz o wszystko czyli grą przeciw top3 Belgii. I ten mecz 'ciężarem’ mi przypomina mecz z Olympiakos dla Jagi – tak mniej więcej mi to wygląda.

    Wymieniając napiszę tak:
    By wejść do bram play-off na swojej drodze do pokonania Nasze drużyny potrzebują tylko pokonać drużyny w swojej orbicie lub nieco powyżej:
    Olympiakos/Benfica
    Anderlecht/Union S-G
    Viktoria P./Ferencvaros
    Levski/OFI Creta
    Ararat/Torreense

    Jagiellonia 3/5 próby oblała 1 zaliczyła pozytywną, Lech póki co w tej skali ma 1 mecz oblany a wszystkie pozostałe 4 przed sobą.

      1. Pewnie że racja, napisałem wcześniej że dwa poziomy wyżej jest Benfika ale dla konsekwencji zestawienia na koniec sparowałem ich z Olympiakosem. Spośród tych 4 rywali jakich miał Lech, Benfika to jedyny spoza top5 więc tym bardziej pasował.
        Ponadto Zarówno Olympiakos dla Jagiellonia jak i Benfika dla Lecha to są rywale po za orbitalni, ale na tyle ciekawi że można było ich umieszczać jako rywale do porównań jak daleko jesteśmy od poziomu LE + (fazy pucharowej).

  6. Niestety Jaga chyba pogrzebała swoje szanse na awans.
    Patrząc na losowania: to był ten mecz, który należało wygrać, żeby mieć nadzieję.
    Teraz będzie tylko trudniej.
    Wyjazd do Czech wydaje się być najłatwiejszym z pozostałych starć.
    .
    Lech – w sumie zgodnie z planem.
    Dopiero od następnej kolejki zaczyna się realna możliwość większego punktowania.
    .
    Bardzo dziwny sezon.
    Kłopoty Legii zaczęły się prawie dwa lata temu. Mioduski uznał, że można iść na skróty i zwolnił Zielińskiego, który powoli wyciągał klub z dołka.
    Efektem odpadnięcie z LE a potem wejście do LK na gigantycznym farcie, gdzie jednak wyniki były dalekie od oczekiwanych. Bieżący sezon Legia bez pucharów, co jest wynikiem tamtego szaleństwa.
    .
    Świerczewski szaleństwem zaraził się od Mioduskiego chyba. Sprowadził trenera, który miał ułożyć Raków po Papszunie. Początki były trudne, ale trudno było oczekiwać, że będzie inaczej, kiedy się wchodzi w buty człowieka legendy w klubie. Tomczyk w końcu ułożył klocki po swojemu, zaliczył serię zwycięstw w ekstraklasie to został zwolniony i zastąpiony asystentem. Tu z rozpędu udało się jeszcze dokończyć sezon tak, jak ułożył to Tomczyk, ale przygotowania do nowego sesonu i jego rozpoczęcie to już porażka.
    Tak, jak niegdyś postawienie na Klafurica w wykonaniu Mioduskiego.
    Na tym szaleństwo Świerczewskiego się nie kończy. Po zwolnieniu Kroczka zatrudnił Kaczmarka, który miał mieć wolną rękę i czas, żeby rozbitą drużynę poukładać. Jak już Raków zmienił styl i jego grą zaczęła jako-tako wyglądać, to 10 dni po wygraniu dopiero drugiego spotkania w sezonie trener znów został zmieniony…
    Efekt tych szaleństw Świerczewskiego odbija się w tym sezonie, a zapewne i w kolejnym, nawet jeśli Szwarga to ogarnie (oczywiście, o ile nie zostanie też zwolniony).

    Jaga chyba dopiero po raz drugi w ciągu tych trzech sezonów w pucharach przegrała z rywalem o zbliżonym poziomie (wcześniej Mlada Boleslav)
    Na ile wpływ miała afera SMSowa, gdzie Pzpn-owska sitwa prowadzona przez chlora, postanowiła wewnętrzne przepychanki eskalować i Jagiellonia oberwała rykoszetem, ciężko stwierdzić Ale na pewno komfortu „Duma Podlasia” nie miała.
    .
    Lech gra jak Lech. Zachwyca albo przegrywa boleśnie.
    Trafił na wybitnie trudne losowanie to i wyniki są, jakie są. Choć, jak dla mnie, Kolejorz jeszcze jest w grze o awans. Może z 10-oma punktami skończyć.

    Podobnie Górnik- też nieszczęśliwe losowanie. Zagrał to co umiał, jak też i drugi klub że Śląskiej aglomeracji – tylko ten drugi może i umie nieco mniej.
    .
    Raków będzie ciążył i na kolejnym sezonie, ale też kolejny startujemy z innej pozycji i nawet przy kumulacji (choć nie aż tak dużej) niefortunnych zdarzeń, będzie wyglądał inaczej

  7. Wiecie jaki jest największy problem Lecha, ciągle te kontuzje i kontuzje. Co ktoś wrócić jak Gumny to ktoś wypada, no Akurat Gumny to żadne wzmocnienie ale np taki Ali i Sayad, Ishak , Mońka teraz Rodriguez, chwilę temu był Kozubal. Zobaczcie że to jest nie mal połowa składu.

    1. tak to jest jak się robi ciężkie treningi nie przyzwyczajonym piłkarzom + zapewne jakies błędy w regeneracji (klubu? poszczególnych piłkarzy? w sumie takie spóźnienia Rodrigueza sugerują, że jednak trochę piłkarze sabotują ten styl życia) + być może błędy w monitoringu zdrowia piłkarzy…

  8. Dawno nie było tak nijakiego Lecha w Europie jak w ostatnich dwóch sezonach Lech Frederiksena. Z kim ma wygrać, to wygra (na ogół, bo bywały wyjątki). Z kim ma przegrać, to przegra. Ciężko wyobrazić sobie, by ta drużyna jak za Broma, potrzebując zwycięstwa do wyjścia z grupy, ogoliła Villarreal 3:0, albo podjęła próbę remontady jak z Fiorentiną. Nawet Żuraw miał jakieś pamiętne momenty w Europie, ogrywając efektownie faworyzowanych rywali w eliminacjach. A tu zero historii, zero zwrotów akcji i niespodzianek. Po prostu kolejny sezon w Europie do odbębnienia.

    1. Tylko że to wrażenie „nijakości” wynika głównie z tego, że oczekiwania ostatnio poszybowały do góry. Od Lecha Żurawia niczego wielkiego nie oczekiwano, więc wygrane z Hammarby i Apollonem oraz mocno szczęśliwa z Charleroi są teraz „pamiętnymi momentami”. Natomiast wygrane Frederiksena z Rapidem, Lausanne, Sigmą, czy ogolenie 7-0 mistrza Szwajcarii – to już jest „nijake”. Tak samo, 2-4 z Benficą za Żurawia było pamiętne, ale już 1-3 za Frederiksena jest nijakie (a oba mecze zostały ostatecznie rozstrzygnięte w podobnym momencie).

      Frederiksen nie ma na koncie żadnego spektakularnego wyniku, ale takie remisy z Mainz czy Sunderlandem po otwartej grze, też jeszcze parę lat temu miałyby dużo lepszy odbiór. Z Rayo do pewnego momentu gra wyglądała bardzo dobrze, gdyby Rodriguez trafił na 3-0, to pewnie by to dowieźli. Co do „remontady”, to z Szachtarem odrobili wynik w rewanżu i jeszcze mieli sytuacje na 3-0 (anulowany gol oraz 'setka’ Kozubala). Czegoś zabrakło, ale nie jest prawdą, że nie ma historii i nic się nie dzieje. Po prostu te momenty ci zpowszedniały.

      Czy mecze z Rapidem i Thun były obiektywnie gorsze od tych z Austrią i Grasshopperem lata temu? A te z Mainz, Sunderlandem, czy Szachtarem od Nancy, Deportivo i Udinese? Nie wydaje mi się. A jakoś nikt nie powie, że tamte były nijakie.

      Co do meczu z Villarreal to też nie mitologizujmy. Chwała Lechowi za ten wynik, i zwłaszcza za to, że nie czekał na wieści z Izraela, tylko wziął kwestię awansu w swoje ręce. Ale Hiszpanie mieli już zapewnione 1. miejsce w grupie i przylecieli na grudniową wycieczkę, żeby – jak to sam określiłeś – „odbębnić” ten mecz. Podejście rywali Frederiksena jednak w większości było zupełnie inne, nawet jeśli stosowali jakieś rotacje (co jest normalne, Lech przecież też to robi).

    2. Lech zazwyczaj nie przechodził eliminacji albo w ogóle zajmował miejsce w lidze poza pucharami. Tęsknisz za tą jakością?

      1. Lech obecnie (mimo wszystko) ma po 2 zawodników na pozycję, zwłaszcza w przodzie, wtedy nie było takiej głębi składu.

        1. Nie ma. Nie na każdą. Pominąwszy kontuzje, które się przytrafiły już w trakcie sezonu, Lech ma jednego bramkarza, jednego lewego obrońcę i trzech stoperów. A na dziesiątce w zasadzie nie ma nikogo, bo ani Palma ani Jagiełło ani Pablo Podsiadło to nie są typowe dziesiątki.
          Jak się przyjrzymy bliżej, to się okaże, że jedyna głębia składu jest na skrzydłach (w zasadzie bardziej na lewym, niż na prawym), a cała reszta to pozory. Na 6 gra Murawski, bo Berggren który miał ogarnąć mecze w Europie, od momentu transferu nie zagrał jeszcze nawet 0,5 dobrego spotkania, a Kozubal jest bez formy. W ataku Ishak to samo, teraz jeszcze wypadł z kontuzją, natomiast Agnero to tylko Agnero. O dziesiątce już pisałem: po odejściu Sousy jest tam dziura. Nie ma playmakera z prawdziwego zdarzenia,

  9. Przykro to się ogląda. Zarówno ze strony Lecha jak i Jagielloni. Wiem, że nie mamy łatwego terminarza. Jednak gdy się spojrzy, że drugoligowiec z Portugalii ma już 6 pkt, a taki Lewski 7 pkt. to człowieka szlak trafia. Nie wspominając o Omonii czy OFI. Kompletnie tego nie rozumiem. Zwłaszcza ze strony mistrza polski. Tam jest skład na więcej punktów niż skromnie 1. Zanim ktoś się będzie ze mnie śmiał, niech spojrzy na to co robi Ferencvaros, który przecież ledwo przeszedł Górnika! Dzisiaj Benfica na stojąco bez problemu nas ogrywa. Jagiellonia cały mecz męczy się z Lewskim, który nic nie grał! To jest niepojęte! Z czym do ludzi? My już nie gramy praktycznie o NIC! Żaden awans, to złudzenie. Jak nie wypadniemy z TOP 12 za ten sezon to będzie tak naprawdę zasługa miernych Duńczyków. Nie spodziewałem się, aż tak mocnego zderzenia z Ligą Europy. Człowiek wiedział, że może i Lech przegra wszystkie 4-5 pierwszych spotkań, ale taka gra. To co robi Frederiksen to naiwność. Tak się w Europie nie gra! Z resztą Jagiellonia nie lepsza, ale tam skład personalnie nieporównywalnie niższej jakości niż w Poznaniu, więc i możliwości mniejsze. Z drugiej strony patrz na OFI czy Lewski. Czy tam biegają piłkarze lepsi od tych z Poznania czy Białegostoku? Nie sądzę! Wiem, że zadałem dużo pytań. Na niektóre można łatwo odpowiedzieć, że forma drużyny nie taka, trener naiwny itd. Te drużyny, które wymieniłem wyżej są jednak bliskie awansu, a co ważniejsze ciułają cenne pkt. dla siebie jak i swojego narodu. Wiem, że ten sezon to swoista nagroda za to co zrobiliśmy przez ostatnie sezony, ale tu nawet nie czuć przez chwilę jakiejkolwiek radości z postawy naszych drużyn i tu jest PROBLEM! Jesteśmy przerażająco słabi…

    1. Ferencvaros ma kadrę wyceniona na Transfermarkt na 20 mln mniej niż Lech, a ma cztery zwycięstwa w LE (a grali mi in. z Celtikiem i Milanem). Może kwestia psychiki? Ale ogólnie prawda jest taka, że bez Legii w pucharach te wyniki nie będą dobre i tyle.

      Moja rada jest taka – nie bierz sobie na głowę wyników wszystkich polskich klubów. Kibicuj swojej drużynie i tylko jej wynikami się przejmuj.

      1. @Adam
        Warto zauważyć, że Milan, Celtic i Victoria, czyli rywale Ferencvarosu mają po tylko po 3 punkty i wszyscy są poza TOP24.

      2. Na Adama pieprzenie głupot to nawet szkoda odpisywać. Legia pokazała w LK rok temu jak na nią można liczyć w Europie. Gdyby Legia grała tak jak Adam mówi to byśmy za tamten sezon mieli top10. Ale zagrała jak zagrała.

        Feren nie powiem szaleje, ale trzeba wziąć uwagę też na rywali. Celtic to nie jest w jakiejś wybitnej formie, Jaga pocisnęła delikatnie dosłownie słabszych Rangersów. Milan dołuje strasznie, przynajmniej w LE. Przewidywani byli na top8, a jest jak jest. Oni są nieprzewidywalni raz klepią Salzburg 4-0, a raz dostają o Fener 2-0.

        No nie powiem mecz z Lechem będzie ciekawy coś jak Jaga z Levskim. Oby w końcu tutaj los nam oddał i żeby po wyrównanej grze Lech wygrał 1-0.
        Ciężki to sezon, ale może niespodzianki na plus też się przydarzą i taka Jaga pociśnie Suderland czy Lech Fener? Skoro inni mogą to czemu my nie?

      3. Ferencvaros od ponad dekady rozbija się po Europie. To dużo bardziej pucharowy klub od Lecha. Wycena z TM jest w tym kontekście nieistotna.

    2. „Jednak gdy się spojrzy, że drugoligowiec z Portugalii ma już 6 pkt, a taki Lewski 7 pkt. to człowieka szlak trafia. Nie wspominając o Omonii czy OFI. Kompletnie tego nie rozumiem. Zwłaszcza ze strony mistrza polski.”

      Lech grał z rywalami o średniej wartości kadry ~500 milionów – to jest powyżej mediany uczestników LM. Torreense te 6 punktów ugrało z Lillestroem i Araratem, którzy dostają w czapkę od każdego. Co tu jest do rozumienia? Lewski z kolei grał z Salzburgiem, NEC, Viktorią i Jagiellonią. KAŻDY z dotychczasowych przeciwników Lewskiego jest przynajmniej dwie półki niżej od KAŻDEGO z rywali Lecha. Omonia zdobyła punkty z Celtą (brawo, ale to też „na papierze” słabsza ekipa od rywali Lecha) oraz z Celje. Poza tym, dostała 1-4 od Benfiki (nawet wyżej niż Lech) oraz 1-3 od NEC. Czego jeszcze nie rozumiesz?

      1. Ty tak na poważnie? Ferencvaros ma kadrę dużo niżej wycenianą od Lecha, a pierze AC Milan na wyjeździe. Mają teraz komplet punktów w tabeli. Podobnie Dinamo Zagrzeb robi 0-2 z Sunderlandem na wyjeździe. OFI Krete ogrywa Hoffenheim u siebie 2-0. Wartość kadry Greków 22 bańki! Nawet te wygrane Torreense jak na drugoligowca robią wrażenie mimo, że tu się akurat zgodzę, że Ormianie to słaby drużyna. I wisienka na torcie, Crystal Palace. Robi z Kolejorza siekane kotlety by od 3 spotkań nie wygrać żadnego meczu. Sorry, ale te tłumaczenie, że tak czy inna drużyna ma kadrę wartą 500 baniek czy ileś tam do końca mnie nie przekonuje. Gdyby w ten sposób świat funkcjonował to każdy biedny człowiek pozostawał by biednym do końca życia.

        1. A widzisz różnicę między wyjątkiem a regułą? Zawsze gdzieś tam się może zdarzyć jakaś niespodzianka, ale to nie znaczy, że poziom rywali nie ma znaczenia.

          Fakt jest taki, że Lech grał z Crystal Palace, Bayerem, Sunderlandem i Benficą. Lewski grał z Salzburgiem, Viktorią, NEC i Jagiellonią. Te zestawy nie są nawet blisko. Nie mówiąc już o jakimś Lillestroem i Araracie.

          Zresztą, jak Jaga dostała ten Ararat, to też go klepnęła – nawet będąc bez formy. I co z tego? Lech z dużym prawdopodobieństwem również by to zrobił. Ale nie dostał Araratu, tylko Benficę, w tym rzecz. Pisałeś, że „kompletnie nie rozumiesz” rozbieżności między wynikami Lecha, a Lewskiego, Torreense, czy innej Omonii – to ci wyjaśniłem.

          I jeszcze raz: tak, niespodzianki się zdarzają, ale mają to do siebie, że są rzadkie i niespodziewane. Zawsze można pokazać, że ktoś gdzieś ograł rywala z 10x droższą kadrą, ale pewnie w tym samym dniu w ośmiu innych meczach o takiej dysproporcji faworyt był górą. Tak to działa.

          „Gdyby w ten sposób świat funkcjonował to każdy biedny człowiek pozostawał by biednym do końca życia.”

          Gdyby sport funkcjonował w taki sposób, jak ty chcesz to widzieć, to rozkład wyników byłby jednostajny i nikt nie inwestowałby setek milionów w drużynę. A jednak ci lepsi, bogatsi, więksi, drożsi – wygrywają dużo częściej. Nawet Real czy Bayern potrafią odpaść z trzecioligowcem, ale to nie znaczy, że nie ma różnicy między grą przeciwko Realowi, a przeciwko Alcorcon. Jeśli nadal nie rozumiesz, to trudno.

          1. Doskonale to rozumiem. Nie mogę jednak zrozumieć dlaczego inni znacznie częściej niż my mimo podobnych środków lub zbliżonych potrafią osiągać lepsze wyniki. Jeśli to tylko kwestia pieniędzy, a nie zarządzania klubem czy formy drużyny to nie mam pytań. Ogólnie zgadzam się z twoimi argumentami, mają sens. Na koniec chciałbym dodać żebyś nie traktował moich wypowiedzi poważnie. Po tej 4 kolejce coś we mnie pękło. Przemawiają przeze mnie emocje. Możliwe, że podszedłem do sprawy gry w LE zbyt pozytywnie/naiwnie, a tu poziom rywali okazał się zbyt wysoki.

          2. „Doskonale to rozumiem. Nie mogę jednak zrozumieć dlaczego inni znacznie częściej niż my mimo podobnych środków lub zbliżonych potrafią osiągać lepsze wyniki.”

            A analizowałeś takie statystyki, czy piszesz to na bazie dowodu anegdotycznego, że akurat Milan z kimś tam przegrał? Bo ja rozumiem rozczarowanie dzisiejszym meczem Jagiellonii, ale jak sobie spojrzysz na ostatnie 3 sezony, to jest ona jednym z ostatnich klubów, którym można cokolwiek zarzucić w kwestii osiąganych wyników w odniesieniu do dysponowanych środków.

            Nawet w tym sezonie wyeliminowała Rangers, których wycena kadry jest 5x wyższa. W poprzednich sezonach w pojedynczych meczach potrafiła się postawić Strasbourgowi, AZ Alkmaar, Fiorentinie, czy Kopenhadze. To wszystko kluby dysponujące dużo większymi środkami. Do tego sama nie zaliczyła praktycznie żadnej wpadki z tymi niżej notowanymi, co też jest godne uwagi.

            Z drugiej strony, wyniki Ferencvarosu robią wrażenie, ale jak zsumujesz wszystkie węgierskie kluby, to już tak kolorowo nie wygląda. A jak spojrzysz jeszcze szerzej, to i Ferencvarosowi zdarzyło się odpaść z Klaksvikiem, więc też nie zawsze im tak super idzie.

            Ile jest faktycznie takich przypadków, gdzie ktoś dysponujący podobnymi środkami, co kluby Ekstraklasy, osiąga lepsze wyniki? W rankingu krajowym wyprzedzają nas obecnie tylko takie federacje, których czołówka ma większe budżety i możliwości od naszej (często wielokrotnie większe). Najbliżej nam pewnie do Czechów, ale Sparta i Slavia wciąż mają większe możliwości (co najwyżej Viktoria i Jablonec to nasz poziom). Grecka czołówka jest pod tym względem półkę wyżej od nas. Tureckie kluby potrafią wywalić 100 milionów na transfery, i kupują sobie Salaha czy innego Osimhena. A o reszcie już nie ma co pisać. Za nami w rankingu krajowym też jest szereg federacji, które mają klub lub kluby o większych możliwościach. Ferencvaros również przez lata takim był (być może teraz Lech do niego doskoczył).

          3. „Zresztą, jak Jaga dostała ten Ararat, to też go klepnęła – nawet będąc bez formy. I co z tego? Lech z dużym prawdopodobieństwem również by to zrobił. Ale nie dostał Araratu, tylko Benficę, w tym rzecz.”
            Z czwartego koszyka losowali Torrernse i OFI. Benfica była z pierwszego, więc nietrafione porównanie.

          4. Koszyki nie mają tu nic do rzeczy, czytaj ze zrozumieniem. Kolega babol porównywał dorobek Lecha z innymi klubami po 4 kolejkach, więc pod uwagę bierzemy 4 pierwszych rywali.

            Lech nie tylko dostał zdecydowanie najtrudniejszy zestaw ze wszystkich uczestników LE, ale w ogóle jeden z najtrudniejszych, jakie się dało na te 4 kolejki wymyślić. Niektórzy w LM dostali „na papierze” łatwiejszy zestaw, np. 3 z 4 dotychczasowych rywali Slavii w LM jest niżej notowanych od każdego z rywali Lecha.

            Nie ma sensu porównywać „dorobku” Lecha z kimś, kto sobie zgarnął 6 punktów, bo akurat dostał na początku Ararat i Lillestroem. To po prostu nie daje podstaw do wyciągania wniosków.

        2. ale widziałeś chociaż te skróty albo statystyki? zazwyczaj te zespoły „silniejsze” odpuściły w tych meczach, Milan na 100%, Sunderland też. Winą jest taktyka – to granie z otwartą przyłbicą tak się kończy, jak jesteś gorszy na papierze musisz mieć taktykę pod przeciwnika, Lech gra cały czas tak samo i o dziwo po meczu z Benficą stwierdzam, że jeśli takie granie, na takiej szybkości wejdzie im w krew po takich meczach i powtórzą to w pozostałych meczach to wyniki powinny przyjść + eliminacje LM powinny być formalnością. I to piszę ja, który ze Zdecha lubi szydzić, zwłaszcza jak widzi narcystycznych kibicusiów pyrlandzkiego klubu.

          1. Dobra panowie, pogadamy za 2 kolejki gdzie będzie Lech. Jak nic nie ugra z Belgami i Węgrami to będzie kaplica. To, że Lech dostał najtrudniejszy rozkład gier na starcie to fakt. Uważam jednak, że można było się zaprezentować ze znaczniej lepsze strony. Przynajmniej w pierwszy meczu z Anglikami oraz z Sunderlandem. To, że Leverkusem i Benfica są poza zasięgiem Lecha to raczej każdy dobrze wiedział. Tu już nie chodzi bezpośrednio o wyniki, ale postawę drużyny i styl, a raczej jego brak. Wczoraj Benfica pół rezerwowym składem i na wstecznym biegu gdy przyspieszyli nie było co zbierać. Ja wiem, że to może i pastwienie się nad Lechem, ale pewne decyzje personalne na pewno mogłyby by być inne np. Gumny zamiast Pereiry, który był zamieszany w 3 stracone gole i to nie pierwszy raz! Bengtson od początku zamiast Hakansa, który nie ma podjazdu na taki poziom. Lech już raz na wiosnę w rewanżu z Szachtarem pokazał jak powinno się prawidłowo grać z lepszą drużyną. Za chiny nie mogę pojąć dlaczego Lech nie mógł podobnie zagrać z tymi rywalami. Zwłaszcza te mecze z Anglikami bolą, bo tam serio szło zrobić coś lepiej. Chociaż szanuję 1 pkt. z Sunderlandem to jednak ich można było u siebie ograć. Nie byli w formie, takie okazje się po prostu wykorzystuje. Podobnie ten pierwszy mecz z Palace. Oni wykorzystali wszystkie nasze indywidualne błędy + dobili nas przy grze z przewagą zawodnika. Zrobili to jak wytrawny bokser. Ta naiwność w podejściu do gry Lecha jest po prostu przerażająca. Lech potrafił wypunktować Szachtar w rewanżu czy nawet to Lausanne Sport, z którym miał pewne problemy, ale nie poszedł na wymianę ciosów. Tylko czekał i się doczekał. Zdrowy rozsądek z reguły popłaca. To uparte 3manie się obranej drogi przez Frederiksena i wystawianie jego pupili, którzy potrafili zawalać gole w Ekstraklasie, na tym poziomie po prostu przeradza się w RZEZ! Zła taktyka i błędne personalia. Pewni piłkarze przy obranej taktyce po prostu giną. Każdy ich błąd na tym poziomie piłkarskiego rzemiosła jest uwypuklany raz kilka.

    3. ale ten sezon w LE – to bardziej po naukę… Lepiej przegrywać z mocnymi klubami, grając z dobrymi piłkarzami… – niż ciągle wygrywać z średniakami w LKE. Liczyłem się z tym, no ale zabrakło klubów w LKE… które by zbierały punkty.

  10. Czasami jakaś w sumie błaha rzecz, jeden błąd, może mieć wielki wpływ na sytuację, na zaufanie, np. w związku, w ulubionej restauracji czy w wiarygodności dziennikarskiej.

    Mam wrażenie, że tak stało się z Adrianem SMSem Siemieńcem. Nieskazitelny, dobroduszny grubasek, pewny selekcjoner kadry w przyszłości, próbował ustawiać mecze. Czy ustawiał nie wiemy, ale Pan Trener Marek Papszun zasugerował, że mogło mieć to miejsce.

    Moim zdaniem położyło się to cieniem na Jagielloni i od tego czasu drużyna wyraźnie dołuje. Żeby było jasne, nie twierdzę, że przez to Jaga dzisiaj przegrała, Lewski to po prostu o wiele wyższy poziom od polskich klubów, które awansowały w tym roku do pucharów i tyle.

    1. nie – Lewski niczego wielkiego nie pokazał. Do momentu bramki – nawet widziałem większą jakość po stronie Jagi. Jeden błąd… i zero punktów.

      Z kim grał Lewski, a z kim grał Lech? Bez manipulacji proszę…

  11. Słabo to wygląda. Nawet ten punkcik zdobyty z Sunderlandem wygląda blado po tym, jak Dinamo Zagrzeb ograło go 2:0 na wyjeździe. Nie bardzo pociesza mnie fakt, że Duńczycy rozczarowują — akurat kluby norweskie już nie: mają więcej punktów na poziomie LM niż nasze na poziomie LE — bo ewentualny słaby punktowo sezon, powiedzmy poniżej 5,000 pkt, co byłoby jednak lekką katastrofą w kontekście rywalizacji o top 12, będzie nas ciągnął w dół jak kotwica przez następne pięć lat.

    Przyznam, że nie do końca to rozumiem. Uważam, że w poprzedniej dekadzie jako liga staliśmy finansowo, organizacyjnie i sportowo gorzej na tle Europy niż teraz, a mimo to potrafiliśmy w miarę regularnie meldować się wiosną w LE: pięć razy, czyli średnio co dwa lata. Pod tym względem ostatnie lata na poziomie LE — wliczając występ Rakowa oraz eliminacje — to jednak pasmo rozczarowań. Chyba ani jednej niespodzianki, a większość meczów z rywalami z naszej kategorii wagowej zakończyła się na minus.

    Nie wiem, może zbyt długo byliśmy obok wielkiej piłki — najpierw bez pucharów, później w LK — i stąd wynika ten szok?

    Po cichu jeszcze liczę że Lech uratuje ten sezon, ale… no nie zapowiada się.

    1. Wtedy grała Legia, a to jedyny polski klub prezentujący się jako tako w pucharach. Spokojnie, za rok będzie lepiej.

    2. W poprzedniej dekadzie struktura pucharów była inna – nie było LK, a w LE grało więcej drużyn, więc siłą rzeczy poziom był niższy. Nie można stawiać znaku równości pomiędzy dawną LE, a obecną.

      Różnica jest też taka, że wtedy nie próbowaliśmy zbytnio grać w piłkę. Każdy mecz z mocniejszym rywalem to było murowanie i liczenie na farta z tyłu, a z przodu na stałe fragmenty albo strzał z dystansu. Statystycznie z pozycji underdoga dawało to większe szanse powodzenia, ale też nie było przesadnie rozwijające, a w dodatku często skutkowało kompromitacjami w letnich meczach ze słabszymi rywalami.

      Po latach można się zachwycać, jak to Lech wygrał z Manchesterem, ale prawda jest taka, że to był zwykły fart. Dwa „strzały życia”, nieprawdopodobny fuks przy golu Arboledy, i fura szczęścia pod własną bramką. Tak to właśnie wyglądało (pomijam już fakt, że Manchester na mecz z Lechem wymienił wszystkich 11 piłkarzy). Natomiast druga strona medalu była taka, że ten sam Lech o mało nie pożegnał pucharów w lipcu, przez całe eliminacje (6 meczów z Interem Baku, Spartą i Dnipro) zdobył łącznie 2 bramki, a w Ekstraklasie tak męczył bułę, że nie zdołał awansować do kolejnej edycji pucharów.

      Osobną kwestią jest fakt, że większość tych wiosennych występów w LE zaliczyła sama Legia, która na nasze warunki rzeczywiście była wtedy dość mocna. Tyle że budowała drużynę na kredyt, na który poszła potem cała kasa z LM. Pozostałe kluby to dosłownie jeden występ Lecha w 2011 i jeden Wisły w 2012, czyli na samym początku tamtej dekady, i oba przy dużym udziale szczęścia. Oba też dosłownie niczego na dłuższą metę nie dały, bo później Wisła już nie grała w pucharach, a Lech zaliczał kolejne letnie kompromitacje (AIK, Żalgiris, Stjarnan).

      Rozumiem rozczarowanie obecnym sezonem, ale nie mitologizujmy z tego powodu przeszłości. Wcale nie byliśmy wtedy bliżej Europy.

  12. Od dawna pisałem – Polska korzysta na wprowadzeniu Ligi Konferencji. Ludzie odpowiadali – przecież wszyscy mogą korzystać, czemu inni nie korzystają, sami są sobie winni, a Polska jest „the best”. A tak poza tym to przecież polskie kluby ograły Betis i Chelsea.

    Teraz, drodzy koledzy, wyraźnie widzicie dlaczego Polska skorzystała na wprowadzeniu LK, a inni nie. Po prostu będąc na miejscach koło 15 – 20. łatwo jest iść do góry, farmiąc punkty w LK. Będąc na miejscach ok. 12. ciężko już iść do góry, a poza tym wypada grać w Lidze Europy, a tam już tak lekko nie jest. Co gorsza, teraz inne kraje są na niższych miejscach i mogą sobie wygrywać z Egnatią czy Kauno Żaligirisem, a punktów za zwycięstwo z tymi drużynami dostają dokładnie tyle samo co polskie kluby za (ewentualne) zwycięstwo z Benficą czy Bayerem.

    No, ale wiadomo, przecież każdy może korzystać z wprowadzenia LK…

    1. Znowu te same bzdury.

      Po pierwsze, nieprawdą jest, że inni nie korzystali z gry w LK. Cypr miał jednocześnie 3 drużyny w play-off, Szwedzi mieli drużynę w półfinale, Grecy wygrali te rozgrywki, Norwegia wskoczyła na 14. miejsce dzięki punktom zdobywanym przez Bodo i Molde w LK (w LE szło im wtedy podobnie jak nam), a taka Kopenhaga gra w LK już trzeci raz – to więcej niż jakikolwiek polski klub.

      Po drugie, jeżeli ktoś nie korzystał, to nie dlatego, że miał „trudniej” od nas, a przeważnie dlatego że zwyczajnie zawodził. Duńczycy teraz mają trudniej, że jak na razie wygrali tylko 2 z 12 meczów? Broendby czy Midtjylland też mieli trudniej od Legii jak z nią odpadali? Silkeborg rok temu miał trudniej od Jagiellonii? A może taki Basaksehir miał trudniej, jak rok temu odpadał z Universitateą, a teraz z Interem Turku? Wszystkie te kluby (i wiele innych) mogły po prostu przejść eliminacje i punktować, tak jak nasze.

      Po trzecie, w tym sezonie będziemy mieli kiepski wynik, wcale nie dlatego, że podchodziliśmy do niego z wyższego miejsca, a zwyczajnie przez gorsze losowania (przypadek) oraz ewentualnie gorszą formę (wina własna). Rok temu Legia w IV rundzie LK, z pozycji nierozstawionej, dostała Hibernian. Teraz Górnik z tej samej pozycji (spadek z III rundy LE, brak rozstawienia) dostał Monaco. Rok temu Raków, nie mając rozstawienia od III rundy, dostał Maccabi i Ardę Kyrdżali. Teraz GKS w identycznej sytuacji wylosował Hapoel i Atalantę. Myślisz, że w zeszłym sezonie Raków by przeszedł Atalantę, a Legia Monaco? Odwróciłbyś losowania i rok temu mielibyśmy max 2 kluby, a nie 4. Raków też nie odpadł teraz z Hajdukiem przez ranking, tylko przez samego siebie. W odróżnieniu od poprzedniego sezonu, w tym albo mieliśmy pecha (Górnik), albo zawaliliśmy sami (Raków), albo jedno i drugie (GKS). Efektem tego będzie gorszy wynik punktowy, ale to nie jest nic, co wynika z wyższego miejsca w rankingu.

      Będąc wyżej w rankingu, nie masz trudniej o grę w LK – to jest absurd. Rozumiem jeszcze gdyby chodziło o topkę, która po prostu nie wystawia klubów do LK. Ale w naszej skali wszyscy mają dostatecznie dużo sposobności by tam grać, a wyższe miejsca są o tyle korzystne, że mogą to zagwarantować niezależnie od wyników eliminacji (czego my nigdy nie mieliśmy). To, że ktoś z tego nie skorzystał, to jest jego problem, a nie żadne hakowanie z naszej strony. Tak samo jak to, że teraz Raków, Górnik i GKS poodpadali, nie jest winą systemu i wysokiego miejsca w rankingu, a zwyczajnie formy naszych klubów oraz pechowych losowań.

      Prawdą jest, że utworzenie LK ogólnie było dla nas bardzo korzystne. Ale z zupełnie innych powodów, niż te wymienione w twoim absurdalnym wywodzie.

      „Po prostu będąc na miejscach koło 15 – 20. łatwo jest iść do góry (…) Będąc na miejscach ok. 12. ciężko już iść do góry.”

      A ty się spodziewałeś, że jak w 3 lata awansowaliśmy z 24. na 12., to za kolejne 3 możemy być na 1.? Może cię to zszokować, ale to nie jest specyfika rankingu uefa, tylko praktycznie każdych kompetetywnych rozgrywek, że im niżej jesteś, tym łatwiej jest przeskoczyć określoną liczbę miejsc – bo przed tobą jest więcej rywali i nawet niewielka różnica pozwala część z nich wyprzedzić. Natomiast, taki skok mogło wykonać też wiele innych federacji (5 lat temu, gdy utworzono LK, byliśmy na 30. miejscu), i wcale nie miały o to trudniej, a jednak tego nie zrobiły. Fakt, że akurat polskim klubom się udało, jest ich zasługą, a nie żadnym oszustwem czy błędem w systemie.

  13. Meczu Jagi mi bardzo szkoda. Wiedziałem że Lewski to dobra drużyna, mocna dla Ekstraklasowicza choć nie tak markowa to bardzo skuteczna. Jagiellonia moim zdaniem grała pięknie zwłaszcza na początku ale nie przypieczętowała tego golem. Mecz był w miare wyrównany z lekką przewagą Jagi. Saw i Agbonifo bez formy a na pewno bez szybkości. Szmyt takie akcje jak miał musi kończyć golem, ładnie sie wprowadzł w pole karne ale strzał sygnalizowany.
    Lech moim zdaniem nie prezentował się tragicznie na tle bardzo mocnego rywala, ale tamci jak poprzednie druzyny w LE zrobili swoje. Możliwe że jeszcze Lech nas bardzo pozytywnie zaskoczy i tego sobie i Wam zyczę. Dobrej nocy.

  14. A ja podobnie do Piotra S się wypowiem. Chyba na tym forum jestem jednym z wielu, ale jednym z największych optimistów. Ale no nie da się tego bronić. Jaga niby wyszła z dołka, a jednak z rywalem na swoim poziomie minimalnie przegrywa. Nie czaje czemu ten Sou czy jak mu tam (skrzydłowy czarnoskóry) grał aż tak długo. Co zerkałem na mecz w 1 połowie to chłop tracił piłkę, nic pozytywnego nie wnosił. Jedynie ten strzał w 2 połowie… Jakby trafił to bym całkowicie inaczej na to patrzył, Siemieniec chyba dlatego go nie zdjął, bo wiedział że może zrobić bramkę z niczego. Szkoda Jagi, bo ten mecz to minimum remis, powinni nawet to wygrać ehh… Jaga sprzed roku by luźno to wygrała i nawet z Anderlechtem by powalczyła pewnie. Ta afera smsowa m.in. przyhamowała dobrze prosperujący klub. No coś się zacięło niestety.
    A Lech jak to Lech w 1 połowie coś tam próbował kopać, ale nie wychodziło. W drugiej już jak Benfica trochę siadła zaczęli ciekawie wyglądać. Ale chyba muszą na siłce więcej zapierdzielać, bo te strzały to pożal się Boże…. Chociaż jakby siła w tym była, a oni do bramkarza podają. Nie było źle trochę boli, że Lis wpuszcza 2 gole takie do obrony w sumie. Trochę więcej szczęścia i 1 gol oraz 3 by nie wpadły. Drugiego już nawet nie pamiętam, Lis chyba 2 gole między nogami puścił. Zdarza się najlepszym (Courtouis), ale no kurde. Cięższe strzały bronił. Jeszcze trochę mógłby jego poziom podskoczyć, chociaż zaczął teraz już lepiej bronić, nie da się ukryć. Za dużo obrona/pomoc pozwala na oddawanie strzałów.

    A wracając do mojego optymizmu. No niestety, ale jak my mecze na styk przegrywamy ze średniakami. No to niestety, ale też już nawet tracę mój optymizm. Już nawet nie boli mnie porażka Lecha, bo jednak małe szanse były na wygraną, tym bardziej, że Benfica zdecydowanie przeważała. Ale przy 2-1 już po cichu liczyłem na 2-2, a momentami na fartowne w 90 minucie 3-2, tak aby los nam oddał. Ale niestety ten sezon zaczynając od eliminacji, a kończąc na losowaniu mega pechowy dla nas… Nigdzie nie potrafimy sprawić niespodzianki. Suderland to nie niespodzianka. Dostali u siebie własnie od Dynama. Pewnie Jaga dostanie w papę z 3-0, albo 1-0 po wyrównanym meczu, bo w tym sezonie tylko my zaliczamy niespodzianki na minus. Jedyny pozytyw z tego wszystkiego widzę taki, że Dania też gra chujnie. Midtyjland tamten sezon top8 LE, ten sezon może na farcie (dla nas) nie wejdą do top24. Jak Kopenhaga zostanie sama to może chociaż tam szczęście odda nam i utrzymamy top12.
    Ale no niestety nasze zespoły chuja grają. Lechowi brakuje jaj, bo widać umiejętności są, no i może napastnika brakuje. A Jaga to chyba dalej się po aferze smsowej nie podniosła. W sumie to w obu zespołach brakuje pewnego napastnika jak Ishaka sprzed 1-2 lat lub Pululu.

    1. W pierwszej połowie grał Agbonifo, od początku drugiej w jego miejsce wszedł Sow, ale faktem jest, że różnicy niestety nie było widać…

      1. A przepraszam racja, grali tak samo niestety. Z tym, że ten drugi coś tam jednak strzelił na bramkę i mniej piłkę tracił. W sumie moje przeoczenie, bo w trasie oglądałem ten mecz, ale Agbonifo przy Sow to jak nieokrzesany młodzieżowiec przy Ekstraklasowiczu. Głupie straty, nie potrzebne, nieudane dryblingi na połowie boiska. Szkoda gadać, Janek dałoby radę edycję komentarzy wprowadzić, bo czasami by się przydało 😀 ?

          1. A jakiś przełącznik do trybu ciemnego, dla komfortowego czytania wieczorem?

  15. Niestety…
    Na wiosnę nie będziemy mieć nikogo w grze.
    Patrząc historycznie na LE i LM, to 9 punktów mało kiedy dawało awans, a jeśli już to z bilansami bramek na niedużym minusie.
    Jaga ma dziś 3 punkty i bilans -3. Musiałaby w czterech meczach zrobić 7 oczek. W 4 jestem w stanie uwierzyć, cokolwiek ponad: nie ma szans.
    Lech ma dziś oczko i bilans -10. Musiałby zrobić w czterech meczach 9 punktów. Sorry ale nie.
    Ogólnie coś dziś we mnie pękło.
    Długo byłem w stanie bronić naszych drużyn przed tymi, którzy umniejszają naszym osiągnięciom w LK ale po dziś chyba nie jestem w stanie. Ok, Lech dostał ciężki terminarz. Ale Lech to ekipa która zjada ekstraklasę a w LE nie jest w stanie niczym zaskoczyć. Podczas gdy Ferencvaros wygrywa na Milanie, Viking remisuje z Bayernem itp. przecież to są wyniki które byśmy wspominali przez lata. Vide Lech-Juventus, mimo że Stara Dama miała wtedy jeden z słabszych okresów w historii.
    Jaga też dziś rozczarowała. To oddziela ekipy z europejskiej średniej półki od aspirantów, że ci pierwsi są w stanie wykorzystać błędy rywali. To co Levski dał Jadze w pierwszej połowie, powinno skończyć się co najmniej jednym jak nie dwoma golami. Tymczasowe Jagiellonia brakło jakości i skończyło się chyba jedynie jedynym celnym strzałem. Do tego dochodzi mecz z Anderlechtem, gdzie nawet przez moment nie pachniało choćby jednym punktem.

    Niestety. Może i my się rozwijamy ale reszta Europy robi to co najmniej w tym samym tempie, jak nie w większym.

    1. Ekstraklasa urosła medialnie, kibicowsko i jest ładnie opakowana w tv. Tyle że w zderzeniu z europejskimi średniakami nie pisząc o topie jesteśmy dziadami. Jako naród nie potrafimy grać w piłkę, nie umiemy szkolić dzieciaków , mamy myśl trenerska typu Probierz , Urban, Papszun czy inny Stokowiec i ściągamy setki grajków którzy gdzie indziej by nie podnieśli 4 liter z ławki. Walemark czy kiedyś Odidja Ogóle to wypadki przy pracy polskich klubów …LK to nasz poziom i tyle w temacie.

      1. A co Ty do szkolenia przepraszam masz? Jaga prawda nie radzi sobie ze średniakami, ba nawet z półką niżej. Ale Lech na razie nie miał opcji się testować ze średniakami. Bayer, Crystal P, Suderland czy Benfica to nie są średniaki. To półka pościgowa topki europejskiej. Benfica jak przeanalizujesz poprzedni temat to co chwilę robi 1/4 LM, 1/8 LM. Top 8 czy 16 Europy to jednak chyba już raczej ścisła topka.

        Wymieniłeś trenerów typowo defensywnych, a Jaga i Lech coś tam próbują ofensywnie grać akurat. Stąd te gówniane bramki. Wymienieni trenerzy to całkowicie co innego niż Jaga czy Lech, czyli laga od bramki i murowanie od tyłu. Czasami by się to przydało, ale może jednak to jest sposób.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *