Dwie porażki na Węgrzech
Górnik i GKS nie poszły w ślady zeszłorocznego Rakowa i wracają z Węgier na tarczy. Lech podtrzymał swoją rekordową passę meczów ze strzelonym golem, co pozwoliło udanie rozpocząć rywalizację z Wyspami Owczymi. Jagiellonia dołożyła trzecie zwycięstwo polskiego zespołu nad Rangersami, a Raków – szósty bezbramkowy remis ze Szwedami.
Ferencvárosi TC – Górnik Zabrze 1:0
- Szósty z rzędu pucharowy mecz Górnika bez zwycięstwa, trzecia kolejna porażka na wyjeździe.
- Górnik po raz drugi grał w Budapeszcie, oba te mecze przegrał. Poprzedni to trzeci mecz rozstrzygający potyczkę z Vorwärts Berlin (1:3) w I rundzie Pucharu Mistrzów sezonu 1966/67.
- Po ośmiu latach Górnik ponownie zagrał w Lidze Europy. Dzięki pozycji startowej osiągnął już lepszą rundę niż w sezonie 2018/19, natomiast ze względu na zmiany w systemie rozgrywek nie jest to porównywalne. W poprzedniku LE, czyli Pucharze UEFA, nigdy nie zaszedł dalej niż do II rundy, jednak wtedy nie było eliminacji, a był to odpowiednik 1/16 finału.
- W XXI wieku w trzech meczach z Węgrami na wyjeździe padało po jednym golu. Po 0:1 przegrały Amica i Górnik, w takim samym rozmiarze wygrał Lech. To pierwsza porażka z Ferencvárosem (wcześniej dwa zwycięstwa Gwardii).
Jagiellonia Białystok – Rangers FC 2:1
- Jagiellonia po raz pierwszy wygrała mecz w III rundzie eliminacji LE. W przeszłości, kiedy te rozgrywki wyglądały inaczej, zanotowała w tej rundzie bilans 0-1-3 (remis i porażka z Arisem Saloniki oraz dwie porażki z Gentem).
- Po dziewięciu meczach bez zwycięstwa wreszcie polski zespół pokonał Rangersów. Mierzyło się z nimi już sześć różnych polskich klubów, poza Jagiellonią wygrał z nimi tylko Górnik (dwa razy).
- Guilherme Montóia i Kajetan Szmyt zadebiutowali w europejskich pucharach. Apostolos Konstantopoulos, Rodrigo Conceição, Nik Prelec, Jeremy Agbonifo i Anders Klynge zagrali w nich po raz pierwszy w barwach Jagiellonii.
- Szmyt strzelił swoje pierwsze dwa gole w pucharach.
Lech Poznań – KÍ Klaksvík 1:0
- Lech ma serię 28 meczów w pucharach ze strzelonym golem, co jest kolejnym pobiciem jego dotychczasowego rekordu.
- Pierwszy mecz polskiego klubu z klubem z Wysp Owczych. Podobnie jak w poprzednim przypadku rozpoczęcia rywalizacji z nowym krajem (Kosowo), zaczynamy od zwycięstwa (wówczas Legia pokonała Dritę 2:0).
- Mikael Ishak wystąpił w Lechu w pucharach po raz 50. Tylko pięciu zawodników Legii (Artur Jędrzejczyk, Michał Kucharczyk, Jakub Rzeźniczak, Miroslav Radović i Tomasz Jodłowiec) i Marcin Baszczyński w Wiśle Kraków zagrali tyle spotkań w Europie dla jednego polskiego klubu.
- Drugi gol Yannicka Agnero w pucharach.
Raków Częstochowa – Hammarby IF 0:0
- Pierwszy remis Rakowa w pucharach na stadionie w Częstochowie. Do tej pory w eliminacjach u siebie remisował tylko w Bielsku-Białej, również bezbramkowo (z Sūduvą i Rubinem), a w Sosnowcu w fazie grupowej LE ze Sportingiem (1:1).
- Raków nie strzelił gola w pucharach po serii siedmiu meczów z trafieniem. Była to najdłuższa taka passa w jego historii występów w Europie.
- Drugi mecz polskiego klubu z Hammarby, oba bez straty gola (wcześniej Lech wygrał 3:0 w II rundzie eliminacji LE sezonu 2020/21). Bezbramkowe remisy notowaliśmy dotąd z Göteborgiem (trzykrotnie), Djurgården w debiucie polskiego klubu w pucharach (Gwardii) i Elfsborgiem.
- To czwarty udział Rakowa na etapie III rundy eliminacji Ligi Konferencji (Europy). U siebie wygrał tylko ze Spartakiem Trnawa, przegrał z Maccabi Hajfa, a z Rubinem i Hammarby zremisował bezbramkowo.
Hapoel Tel Awiw – GKS Katowice 2:0
- Druga wyjazdowa porażka GKS-u w pucharach z rzędu i siódmy kolejny mecz bez zwycięstwa poza swoim stadionem.
- GKS stracił gola w czwartym pucharowym meczu z rzędu (ostatnie czyste konto: 0:0 z Cementarnicą w rundzie eliminacyjnej Pucharu UEFA sezonu 2003/04) i nie strzelił po trzech meczach z golem (ostatni mecz na zero z przodu… 0:0 z Cementarnicą).
- Po zwycięstwie Rakowa na Węgrzech z zespołem z Izraela w wymiarze 2:0, przyszedł odwrotny wynik w wykonaniu GKS-u. Oba wyjazdowe mecze z Hapoelem Tel Awiw (Legii i GKS-u) skończyły się porażkami po 0:2.
- Pau Resta i Mateusz Kowalczyk zadebiutowali w europejskich pucharach.
Informacje i niektóre statystyki na temat klubów znajdują się również na przeznaczonych do tego podstronach: Lech, Górnik, Jagiellonia, Raków, GKS Katowice
W meczu GKS bardzo zaskakujące kursy na gospodarzy ~ 2,05 …. co tam się wydarzy ??? tylko wygrana jednym golem czy coś więcej? 😉 Górnik też faworytem … 🙂
Ja z kolei mam takie wrażenie, że po zeszłorocznej szarży na 12. miejsce i dwa lata wcześniej na 15. miejsce wszystkie federacje się pokapowały i wysłały swoje najlepsze ekipy, żeby ciupały punkty w LK.
Dowody? Proszę bardzo:
Kopenhaga, Midtjylland i Nordsjælland w LK. A Aarhus, żeby przypadkiem nie odpadło, wysłali do LM. Pewnie i tak zleci do LK, ale co poudawali, to ich.
Olympiakos z NEC Nijmegen 0-0. Ktoś naprawdę wierzy, że Olympiakos chce do LM? Cel w tym roku jest jeden: punkty do rankingu. Stąd AEK i Olympiakos do LE, bo ich zamiarem jest ciułać pkt w LE. Ponadto zabezpieczyli się i piąte miejsce dali z gwarancją gry w fazie ligowej wszak OFI Kreta gra w Q4 LE i ma gwarancję LK. Tym razem są przezorni po ostaniej wtopie z Arisem.
Mamy jeszcze ciekawy przypadek Czechów, którzy również kiepską Karwinę chcieli „obstawić” w LK. Plany pokrzyżowała im jednak UEFA i teraz najlepsze kluby będą grać w najwyższych rozgrywkach, a tym słabszym wciąż grozi odpadnięcie.
Dalej: Gent w LK zamiast Sint-Truiden?
A gdzie oni są?
No oczywiście! zabezpieczeni na wypadek wtopy i zrzutki do LK.
Myślicie, że to dotyczy tylko średnich lig? A skąd
Zobaczcie tych jakiś czas temu słabujących Włochów. Jeszcze parę sezonów temu było średnio, a obecnie wysyłają ultracienkie Como do LM, a sami obstawiają LK Atalantą.
Francuzi co zrobili? Monaco w LK. Wierzycie, że to tylko 'słabsza’ forma w lidze? Trzeba ciułać i ciupać.
Idźmy dalej. Holendrzy kto obstawił LK? Ajax Amsterdam!
No trzeba podciągnąć ranking, ekipo! A wspomniany NEC Nijmegen zabezpieczyć, żeby nie odpadł już w przedbiegach.
Ale to nie tylko oni ciułają. Małe i mniejsze kraje też. Jestem przekonany, że Sabah to również nie jest ten tak zwany 'przypadkowy’ mistrz. To skrzętnie przemyślany plan, żeby Azerowie mieli dwa zespoły w pucharach, które będą dorzucać punkty do rankingu.
Mam nadzieję, że jednak nie damy się ograbić. Oszukiwać ranking za pomocą LK i ciupać punkty To my, Panowie Zachodnia!
Tylko Hiszpanie jakieś ultra fujary, że do LK wysłały Getafe zamiast Realu lub co najmniej Atletico. Co za głąby, kim oni myślą że są, jakimiś Mistrzami Świata!?
W głowach im się poprzewracało od tego dobrobytu.
Tak pół żartem, pół serio, odnosząc się do tych układów, jakie mamy w tym roku, ciekawe jest również się temu przyjrzeć jak to jest 'poobstawiane’ na górze. Bo wiadomo, dla Nas top 2 to jest taka strefa marzeń, ale dla lig TOP 5 jest to jednak realna walka o dodatkowe 20 mln euro – albo przez Puchar LE, albo właśnie przez znalezienie się w top 2 i dostania dodatkowego miejsca w LM. Więc to jak sobie Atalanta czy Como będzie radziło ma już dosyć spore znaczenie.
I tak, ja sobie spojrzałem na TOP 5 lig na ten rok i, powiem szczerze, w tym roku Anglia nie jest moim faworytem do wygrania rankingu. Tak przechodząc po kolei: [Klub, Puchar, wartość transfermarkt w EUR]
Anglia
Arsenal FC: Liga Mistrzów – 1410 mln
Manchester City: Liga Mistrzów – 1470 mln
Manchester United: Liga Mistrzów – 874 mln
Aston Villa: Liga Mistrzów – 530 mln
Liverpool: Liga Mistrzów – 1000 mln
Bournemouth: Liga Europy – 572 mln
Sunderland: Liga Europy – 390 mln
Crystal Palace: Liga Europy – 504 mln
Brighton: Liga Konferencji – 619 mln
No, jak dla mnie, trochę tutaj brakuje:
Tottenhamu – 912 mln, 26,750 pkt
Chelsea – 1370 mln, 23,25 pkt
Newcastle – 567 mln, 25,75 pkt
Nottingham – 517 mln, 25 pkt
Widać więc, że jeśli chodzi o wartość Brighton, to nie jest to Chelsea, ale bardziej porównywalną drużyną jest Crystal Palace. LK będzie więc obstawiona dosyć mocno, natomiast LE już trochę słabiej niż przed rokiem. Nie ma Aston Villi, są za to świeżaki, a Sunderland wreszcie wygląda jak ktoś na poziomie europejskim, z kim spokojnie można powalczyć.
Pamiętam też, że bodajże dwa lata temu dwa kluby zawaliły Anglikom ranking: Man Utd i Newcastle. Stąd nie stawiam tym razem Anglii w gronie faworytów do wygrania rankingu.
Włochy
Inter Mediolan: Liga Mistrzów – 693 mln
Napoli: Liga Mistrzów – 447 mln
Roma: Liga Mistrzów – 476 mln
Como: Liga Mistrzów – 506 mln
Milan: Liga Europy – 693 mln
Juventus: Liga Europy – 542 mln
Atalanta: Liga Konferencji – 425 mln
I teraz, jak sobie spoglądam, jak Włosi poobstawiali LM, LE i LK, to powiedziałbym, że nawet to Como nie wygląda jak typowy chłopiec do bicia. Polecam zwrócić uwagę na Nico Paza, którego Como kupiło za 60 mln z Realu.
Widząc więc, gdzie kto występuje, jestem w stanie sobie spokojnie wyobrazić takie finały:
LM: Inter/Roma – PSG
LE: Juventus – Milan
LK: Atalanta – Brighton?
Ten ostatni tylko jeśli Atalanta da radę naszemu GKS-owi.
Dla mnie Włosi są faworytem tegorocznego rankingu do TOP 2, a nawet do wygrania sezonu.
Hiszpania
Barcelona: Liga Mistrzów – 1280 mln
Real Madryt: Liga Mistrzów – 1460 mln
Villarreal: Liga Mistrzów – 330 mln
Atletico M.: Liga Mistrzów – 644 mln
Betis: Liga Mistrzów – 234 mln
Real Sociedad: Liga Europy – 252 mln
Celta: Liga Europy – 167 mln
Getafe: Liga Konferencji – 80 mln
Tutaj, jak sobie przeglądam te wartości, to na papierze w tym roku będziemy mieli bardzo kiepsko obsadzoną LK przez Hiszpanów. I te podśmiechujki mają trochę sensu, bo Getafe jest nieporównywalnie biedniejsze od Atalanty, Brighton, Freiburga czy Ajaxu, a nawet od Midtjyllandu.
Tak więc mi jednak wygląda, że w tym roku nie będzie hiszpańskiej drużyny w finale. To byłoby potencjalnie niekorzystne dla Hiszpanów, bo oni wcześniej z Rayo czy Betisem robili przez LK ~24 pkt. Jak takie Getafe odpadłoby wcześniej, to pozostałe siedem drużyn musi zdobywać mniej więcej po 2 pkt więcej.
Zresztą, jak dla mnie, patrząc na te wartości składów, to chyba dla Hiszpanii te 7 drużyn to maksimum. Liga jest zjadana przez Barcę, Real i tam w sumie nie ma kto walczyć o coś wyżej.
W sumie to nawet jestem zaskoczony, że tak długo Hiszpania była ciągnięta przez Barcę i Real ponad Włochów – to tak na marginesie.
Tutaj finalnie uważam, że Hiszpania to będzie w tym roku TOP 3–4. Będę zdziwiony, jak będzie inaczej, zarówno w górę jak i w dół.
Niemcy
Bayern: Liga Mistrzów – 1080 mln
Dortmund: Liga Mistrzów – 482 mln
RB Lipsk: Liga Mistrzów – 514 mln
Stuttgart: Liga Mistrzów – 434 mln
Hoffenheim: Liga Europy – 298 mln
Leverkusen: Liga Europy – 499 mln
Freiburg: Liga Konferencji – 243 mln
No i tu jest prawie optymalny skład. Tylko w sumie trochę Hoffenheim jest w tym układzie jak GKS u nas – brakuje więc Eintrachtu Frankfurt, tak jak Legii u nas.
I w sumie historia ta sama: Eintracht zwalił im ranking i zajął miejsce tuż za Freiburgiem – czyli jota w jotę, wypisz wymaluj, Legia.
Podobna historia z trenerem, ze świetnymi wynikami w Celje, też się wydarzyła. W poprzednim sezonie średnia 1,2 pkt/mecz.
To było jednak poza głównym wątkiem. Tutaj, jeśli chodzi o Niemcy, napiszę tylko, że jak zawsze – i my, Polacy, to wiemy, i chyba cała Europa – na nich trzeba zawsze uważać
Dobry układ mają w LM, silny Freiburg jest również w LK, który wydaje mi się lepszy niż zeszłoroczny Mainz. Co do Leverkusen, które było fenomenalne z Xabim Alonso, a potem zaliczyło regres z Hjulmandem (1,75 vs 2,14 Alonso), to mimo wszystko teraz wymienili trenera na typka z Toulouse. Obstawiam, że gość nie wytrwa do końca sezonu. Chociaż podobną sztuczkę zrobili z Alonso, kiedy wyciągnęli go z Real Sociedad B (średnia wtedy 1,46 pkt/mecz).
Obstawiam, że Nimecy powalczą w tym roku o 20 pkt do rankingu. Mój typ przed Hiszpanią w tym roku.
Francja
PSG: Liga Mistrzów – 1390 mln
Lens: Liga Mistrzów – 172 mln
Lille: Liga Mistrzów – 317 mln
Olympique Lyon: Liga Mistrzów/Liga Europy – 280 mln
Olympique Marsylia: Liga Europy – 248 mln
Rennes: Liga Europy – 276 mln
Monaco: Liga Konferencji – 327 mln
No i tutaj, poza Lens, które moim zdaniem będzie rozpaćkane w LM, Francja wystawia optymalnie najlepiej punktujące kluby w tym roku. Jeśli PSG obroniło tytuł LM, to też będą walczyć o TOP 2.
W skrócie, już się nie rozpisując: jak Lens zaskoczy, to moim zdaniem Francja włączy się do walki.
Szczególnie to Monaco wydaje się być mocne na LK.
I wiadomo, że TOP 5 to są faworyci do wygrania TOP 2 i dodatkowych miejsc, ale w tym roku, jak to przejrzałem, sprawa będzie bardziej wyrównana. Zresztą te środkowe federacje też wystawiają – tak jak ironicznie wspominałem – „odwrotnie” swoje czołowe drużyny.
Duńczycy moim zdaniem, z Midtjyllandem i Kopenhagą, mają zadatki na czarnego konia rozgrywek LK i mogą naklepać punktów „co niemiara”.
Też w obwodzie jest Portugalia, która jednak tym razem wejdzie całą piątką do faz ligowych, bo ta Toreense jest zabezpieczone. Tak samo Holandia – też moim zdaniem będą (chyba) lepiej punktować, jak nawet Nijmegen ma gwarancję gry w pucharach, a Ajax na pewno coś nastuka w tym sezonie.
Zresztą zobaczcie sobie, jak wyglądał ranking w poprzednim i jeszcze poprzednim sezonie. Anglia dużo zabrała punktów. Sądzę, że w tym roku Anglicy mogą mieć spokojnie poniżej 24, więc te 4–5 pkt będą do rozdysponowania na pozostałe federacje.
Ja na koniec dodam, że oczywiście mam nadzieję, że te punkty zgarną w LE Lech, Jagiellonia i Górnik na Sunderlandach i Crystal Pajacach.
I w sumie to by było na tyle moich przemyśleń odnośnie faworytów, moje typowania na ten rok:
Włochy, Anglia, Niemcy, Francja, Hiszpania, Portugalia, Dania(jak wejdą 4/4)
I w sumie pominąłem jeszcze jedną federację, która według mnie powinna być wzorem dla Nas,
Belgia
Club Brugge: Liga Mistrzów 199 mln (poprzednio 19,5 pkt/ 3,9)
Union Saint-Gilloise: Liga Mistrzów 141 mln (poprzednio 12 pkt/2,4)
Sint-Truiden: Liga Europy 29 (nowicjusz)
Anderlecht: Liga Europy 82 mln(poprzednio zdobyli 3pkt 0,6PKT)
Gent: Liga Konferencji 61 mln(poprzednio zdobyli… nie było ich)
Niewątpliwie na liście klubów z Belgii brakuje Genk który poprzednio w LE wypracował 22małe pkt a skład wyceniany jest na ponad 100 mln.
W tym sezonie imo, Belgowie będą mieć raczej 5/5 z racji tego że Sint Truiden jest zabezpieczony, Anderlecht jest na dobrej drodze do Q4 LE, po wygraniu z Paok na wyjeździe. W sumie ciekawostka jest taka że poprzednio Anderlecht w Q2 LE odpadł z Hacken po karnych a tym razem Anderlecht zrobił kroczek do przodu i Szwedów wyeliminował z LE.
W poprzednim tak jak widać na tej liście Brugia potrafiła w LM zdobyć 20 pkt, Genk w LE 22, Stąd powiem że bedą mięc moim zdaniem więcej pkt niż 11.
Jeszcze w sumie jedna, rzecz o której wspomniałem na początku.
Dla mnie to jest właśnie liga do z której powinniśmy brać przykład, Belgowie otaczają praktycznie z 4 stron świata 4 potężne piłkarskie nacje- Holandia, Niemcy, Francja, Anglia. Sami jednak nie zostali pożarci przez te federacje a przekuli to w sukces. Uważam, że Model Polskiej Piłki powinnien podpatrywać model Belgijski.
Szkolenie, stawianie na młodzież, uzupełniany zaciągiem z różnych kontynentów, w miarę wyrównana liga(Genk Gent Anderlecht USG, Club Brugge). Dziś to powinnien być nasz wzór, a nie beznadziejny model Turecki, który przy tym potencjale powinnien być w top6 a nie walczyć z federacją Czech o top9.
Trudno. Trzeba przetrwać z jak najmniejszymi stratami do przyszłego roku. 12 miejsce to jest gamechanger. Mistrz z pewną LE i zdobywca PP z pewną LK mając pewne miliony będą mogły, mam nadzieję, pójść po jakieś dobre wzmocnienia. Pewność gry jesienią i pewność milionów dla dwóch naszych klubów zmieni, mam nadzieję, dużo.
https://www.meczyki.pl/newsy/plus/tylko-jeden-klub-moze-nas-godnie-reprezentowac-w-europie-ekstraklasa-sie-rozwija-niedoczekanie/309718 No, więc nie tylko ja zauważam, że polska piłka klubowa jest w bardzo poważnym kryzysie.
Przeczytałem pierwsze zdanie i już widzę totalne bzdury. Rywalizacja oparta na systemie pucharowym gdzie o losach awansu czasami decyduje seria rzutów karnych ma rozstrzygać o tym czy liga się rozwija czy nie?
Wg mnie to bzdura, w rywalizacji pucharowej zdarza się, że awansuje słabszy zespół bo decyduje forma, dyspozycja dnia. Jeśli chodzi o ocenę rozwoju to lepsza byłaby rywalizacja ligową, duża liczba spotkan niwelowała by efekt przypadku.
Wezmy pod uwagę nawet wczorajsze spotkanie, samobój, bramka po poślizgnięciu się obrońcy, słupek Rangersow w końcówce.
Wg mnie za wiele przypadkowosci żeby stwierdzac czy liga robi progres.
Niektórym nie przetłumaczysz. Zresztą, sugerowanie się tym, co biadolą jakieś meczyki xD najpierw miesiącami pompowali balon, jak to idziemy po 10. miejsce, przechodząc samych siebie w wymyślaniu do tego clickbaitowych tytułów, a teraz po 2 porażkach udają wielkich realistów i nagle liga jest do dupy i nie ma już nic. Komedia. To, że opinie kibiców są z reguły czysto emocjonalne, to takie ich prawo. Ale od dziennikarzy i tzw. ekspertów akurat należałoby wymagać chłodnego trzeźwego spojrzenia, a niestety są jeszcze gorsi. Od ściany do ściany to mało powiedziane.
Już parę miesięcy temu przewidywałem tutaj, że przez napompowane oczekiwania, kolejny sezon przyniesie takie pierdolenie, jak to liga się jednak nie rozwija, bo ktoś tam odpadł w karnych.
W ogóle, pomijając tę przypadkowość, o której mówisz, to czy ktoś np. 5 lat temu wyobrażał sobie drużyny takie jak Górnik czy Jaga walczące z Rangers, Fenerbahce i Ferencvarosem? Bo chyba od tego należałoby zacząć. Ale dla pana nocnikarza punkt odniesienia jest najwyraźniej nieistotny. A może wręcz przeszkadza, bo jak go nie ma, to można sobie pieprzyć co się chce i forsować każdą tezę.
Mnie się wydaje, że cała narracja jak to źle jest w Polskiej Piłce opiera się na jednym zjebanym meczu przez Lecha.
Reszta wszystko w normie albo nawet nieco powyżej : Raków 3-4 drużyna remisuje z Hammarby, Górnik potrafi zremisować z Fenerbahce, GKS nie bez trudu ale przechodzi top3 słowacji, Jagiellonia wygrywa dominatorem Szkocji, tylko ten Lech i jego wielka klęska w wygranym dwumeczu – tylko warto dodać że jednak co by nie mówić to był mistrz Danii.
Zobaczymy, wszystko na granicy, ale naprawdę coś powinno się udać przepchnąć z tych 4 drużyn.
Lecha nie uwzględniam bo dla nich to obowiązek.
Gdybym miał coś z naszej 4 wybrać po za Lechem to wybrałbym Górnika, bo Jagiellonia sobie poradzi z Jablońcem, Raków nie rokuje a GKS ma Atalante następną.
Odnośnie Gieksy, warto odnotować, że to drużyna która raczej walczy w ekstraklasie o utrzymanie niż o puchary i właśnie taka drużyna przeszła top3 Słowacji.
Ja już wcześniej czytałem i szczerze nie rozumiem dlaczego dziennikarz pisze takie teksty. Chyba tylko w emocjach i dla zasięgów. Ciekawe jest to, że widzi niewykorzystane szanse Jagi (i na tym buduje narrację, że tylko ona może nas godnie reprezentować w Europie), ale już nie widzi niewykorzystanych szans Rangersów, albo niewykorzystanych szans Rakowa… słaby ten artykuł, tylko niestety może się okazać, że za tydzień się potwierdzi…
Poważny kryzys polskiej piłki?
Mamy spore szanse na wprowadzenie co najmniej 2 zespołów do europejskich pucharów i to ma być kryzys?
Jaga pokonuje Rangers i to ma być kryzys?
Spoko, pamiętam czasy gdy nasze zespoly kończyły kampanię pucharów europejskich w sierpniu, ale to było jakieś 6-7 lat temu więc młodzież może nie pamiętać.
@Adam L To zobaczymy ile naszych drużyn dojdzie do fazy ligowej LE i czy któryś z nich załapie się w top24. Bo to powinno zostać osiągnięte (a pamiętacie czasy do sezonu 2016/2017?). A nie to, żeby mieć 5 zespołów w fazie pucharowej LK. I jak ktoś chciał zobaczyć rozwój w rywalizacji Legii z Larnaką czy Lecha z Aarhus to mógł mieć z tym spory problem. Macie rację, pojedynczy mecz czy dwumecz może się szczęśliwie lub nieszczęśliwie ułożyć, ale jeżeli takich spotkań można wykazać całą serię to dużo trudniej mówić o przypadku.
„a pamiętacie czasy do sezonu 2016/2017?”
Tak, pamiętam oklepy od drużyn typu Skendija Tetovo, porażki z Żalgirisem czy Stjarnan, regularne wpierdole po 0-3, 1-6 itp. od szwedzkich drużyn, pamiętam 0-7 z Viktorią Pilzno, czy tracenie 10 goli z Hannoverem. Piękne to były czasy, wspominam je z wielką nostalgią.
Byliśmy wtedy taką gorszą wersją obecnej Serbii – jeden zespół w fazie ligowej, a pozostałe odpadały w przedbiegach.
Niektórzy opowiadają, że „to dzięki poszerzeniu pucharów do 108 ekip”. Ale sprawdziłem ostatnich kilka lat. Polskie kluby odpadały w momentach, gdy w grze zostawało ponad 120 drużyn. Więc też nie wchodziłyby nawet do LK…
„I jak ktoś chciał zobaczyć rozwój w rywalizacji Legii z Larnaką czy Lecha z Aarhus to mógł mieć z tym spory problem. Macie rację, pojedynczy mecz czy dwumecz może się szczęśliwie lub nieszczęśliwie ułożyć, ale jeżeli takich spotkań można wykazać całą serię to dużo trudniej mówić o przypadku.”
Wyniki z drużynami z Cypru i Danii z ostatnich 3 sezonów:
Raków – Aris 2:1, 1:0
Omonia – Legia 0:3
Larnaka – Legia 4-1, 1:2
Omonia – Raków 0:1
bilans: 5-0-1
Raków – Kopenhaga 0:1, 1:1
Midtjylland – Legia 3:3, 1:1
Broendby – Legia 2:3, 1:1
Kopenhaga – Jagiellonia 1:2
Silkeborg – Jagiellonia 0:1, 2:2
Aarhus – Lech 1:4, 4:1
bilans: 4-5-2
No rzeczywiście, cała seria porażek. Normalnie leją nas jak chcą.
W przykladzie, który wymieniłeś widzimy wyrównana rywalizację zespołów z federacji na miejscu 12 z zespołami federacji na miejscu 13 i 15 (wg najbardziej aktualnego rankingu 5 letniego). Dwie wygrane i dwie porazki-nie ma tutaj nic niezwykłego.
Wymieniłeś rywalizację, w której lody awansu rozstrzygnęła seria rzutów karnych-jezeli ma być to dowód na coś to raczej bardzo wyrównanego poziomu.
Weźcie wszyscy na wstrzymanie, ja – gdy widzę posty Marcina – to wiem, że będzie mowa o sezonie 2016/2017 🙂 A skąd? A stąd, że przecież on co najmniej od roku pisze tylko i wyłącznie o tej dacie… Prawdopodobnie zatrzymał mu się wówczas czas 😀
Mam swoje podejrzenia, ale nie będę się bawił w internecie w lekarza.
„@Adam L To zobaczymy ile naszych drużyn dojdzie do fazy ligowej LE i czy któryś z nich załapie się w top24”
Rozumiem, że przez ostatnie 5 lat regularnie po kilka drużyn łapało się do top 24 fazy ligowej LE.
A jak teraz dałaby radę tylko jedna to to jest ów kryzys, w który wpadła polska piłka?
Przepraszam za ostre słowa przy piąteczku, ale:
(1) debilem jest ktoś, kto uważa że polska piłka klubowa jest w kryzysie; ewentualnie interesuje się nią od kilku miesięcy i nie ma żadnej perspektywy ani realnej wiedzy o procesie;
(2) debilem jest ktoś, kto uważa Weszło, Meczyki albo jakichkolwiek polskich kontentkreatorów (bo wszak nie dziennikarzy) za wiarygodne źródło wiedzy o piłce. Od ludzi typu Dobrasz informacje i wnioski mają wręcz ujemną wartość, bo im więcej to chłoniesz tym mniej faktycznie wiesz.
Jeśli ktoś swoim wpisem spełnił OBA powyższe warunki, to zaliczył swoistą kulminację.
To znaczy na sezonie 2016/2017 zatrzymał się (trwający od sezonu 2002/2003) licznik sukcesów polskich zespołów. No i polska piłka klubowa jest w kryzysie, tyle tylko że Liga Konferencji pozwala maskować ten kryzys. Ale my się na tym forum nie znamy, więc może przybliżę swoją sylwetkę co rzuci nieco inne światło na moje opinie. Urodziłem się w 1990 r. Piłką nożną interesują się od 2002 r., co jest nieprzypadkowym momentem, bo wtedy wiele osób w naszym kraju zaczęło się nią interesować, bo wiadomo polska reprezentacja zagrała na mundialu a zaraz potem był bardzo udany dla naszych klubów (zwłaszcza dla Wisły Kraków) sezon 2002/2003 w europejskich pucharach. Kolejny sezon to sukcesy Groclinu. Dobry okres został wreszcie zwieńczony awansem Legii do Ligi Mistrzów w sezonie 2016/2017. Ale w tym momencie sielanka się skończyła. Może i tak jest, że się w dorosłym życiu idealizuje czasy dzieciństwa i młodości.
Dobry okres miała wtedy Legia, a reszta szorowała po dnie. Rozumiem, że po latach można czegoś nie pamiętać, ale już ci z 10 razy wypisałem, jak ta „sielanka” w rzeczywistości wyglądała, a ty dalej swoje. Niestety, muszę się zgodzić z Wojtkiem.
@aaaaaaa Ale w tym okresie 2002/2003-2016/2017 to 4 polskim klubom udało się coś osiągnąć (a nie tylko jednemu): oprócz Legii jeszcze Wiśle, Lechowi i Groclinowi. Więc dobrze pamiętam.
Tylko, że w 2016/17 poza Legią już żaden z tych klubów nie istniał. Groclin dosłownie, Wisła po wyjściu Cupiała była cyrkiem objazdowym (z Meresińskim, Vanną Ly oraz Miśkiem i Sarapatą), a Lech po dwóch dobrych sezonach w pucharach przestawił wajchę (z nowym zarządem), bo okazało się, że przeszarżował. W efekcie w kolejnych sezonach niczego nie pokazywał (w najlepszym razie), albo wręcz odpadał z byle kim. Twierdzenie, jak to wtedy było super, a teraz jest wielki kryzys, to po prostu mocna odklejka.
W ogóle wrzucanie tych wszystkich lat do jednego wora to jest nieporozumienie. Na początku wieku rzeczywiście wyglądało to solidnie, bo do II rundy PU – która była odpowiednikiem późniejszej fazy grupowej – dochodziliśmy regularnie, i to nie tylko jednym klubem, tylko co roku 2-3 (00/01: Wisła i Amica, 01/02: Wisła i Legia, 02/03: Wisła, Legia i Amica, 03/04: Wisła i Groclin). Dlatego też otarliśmy się wtedy o 15. miejsce.
Tylko że ten okres solidności się zakończył mniej-więcej w 2004 roku. Od tego momentu był zjazd, przypadkowi pucharowicze i letnie kompromitacje. Nałożyło się na to kilka czynników. W polskiej piłce wybiło wtedy szambo, Groclin i Amica zaczęły rewidować swoje podejście, w Legii rozpętała się walka z ITI (słynny protest). I w tym momencie z „eksportowych” drużyn została tylko Wisła, która i tak głównie zawodziła.
W latach 2008-2011 było odbicie związane z tym, że pojawił się Lech, sytuacja w Legii się unormowała, a Wisła wciąż była względnie mocna. Tylko, że już w 2011 w Lechu doszło do wspomnianego przestawienia wajchy, a Cupiał zaczął się wycofywać z Wisły (w 2011 podjął ostatnią próbę osiągnięcia czegoś więcej). Więc przez kolejną dekadę tylko Legia coś pokazywała, a gdy ona też weszła w proces restrukturyzacyjny po zmianie właściciela, to nie było już kompletnie nic i w kolejnych sezonach sięgnęliśmy dna.
W ostatnim czasie trend się odwrócił, ale wcale nie dlatego, że wprowadzono LK. Tzn. to też nam pomogło, bo zwiększenie liczby miejsc w pucharach i ułatwienie ścieżki mistrzowskiej przyspieszyło przebicie eliminacyjnego muru, który nam w międzyczasie wyrósł przez totalny zjazd w rankingu (bardzo wczesny start i brak rozstawień). Dzięki temu szybciej wróciliśmy do gry. Ale jak się prześledzi wyniki na przestrzeni tych wszystkich lat, to widać, że miejsca rankingowe były zawsze przede wszystkim wypadkową tego, ile mieliśmy w danym czasie tzw. eksportowych drużyn – z ambicjami i realnymi podstawami, by grać w pucharach (a nie odpadać w przedbiegach). Takich, dla których puchary są celem, a nie „pocałunkiem śmierci”.
I to jest największa zmiana ostatnich sezonów, bo w tym czasie Lech zaczął w końcu zbierać owoce nowej strategii wdrażanej lata temu (droga sprzedaż wychowanków, budowa za to mistrzowskiej drużyny z 2022, potem możliwość zatrzymania liderów), Legia wróciła do regularnej gry w pucharach (choć akurat ten sezon im odpadł), do tego niespodziewanie pojawił się Raków, a potem też Jagiellonia. Tak wysoki wynik z poprzedniego sezonu wymagał korzystnych okoliczności (szczęśliwe losowania, przepchnięcie niektórych meczów), ale nie jest żadnym przypadkiem, że akurat w tym sezonie był najwyższy, bo pierwszy raz od 24 lat (sezon 02/03) mieliśmy 4 drużyny, z którymi można było realnie wiązać jakieś nadzieje na solidną grę (wtedy Polonia odpadła rundę wcześniej, bo trafiła na Porto). Nie jedną, jak przez zdecydowaną większość sezonów, czy nawet dwie, a cztery.
Każdy ma oczywiście jakieś trudności, Raków mierzy się z odejściem Papszuna, Legia i Lech nadal popełniają błędy itd., ale dziś mamy kilka klubów, która można wystawić w pucharach z jakimiś nadziejami, a trend jest taki, że mogą do nich dołączyć kolejne (Górnik po prywatyzacji, Widzew z bogatym właścicielem, w dalszej kolejności może Korona lub Pogoń). Takiego trendu w całym XXI wieku nie było. Mamy też dziś jedną z najlepszych baz stadionowych i jedną z najwyższych frekwencji w Europie (nie na poziomie lig top5, ale top6 już owszem) i coraz większą wartość praw TV (już w top10). Do tego dzięki rankingowi mamy już zapewnioną fazę ligową dla mistrza i zdobywcy PP w kolejnym sezonie (o ile UEFA niczego nie odwali).
Nie wiem, co będzie dalej – ten trend może się zawsze odwrócić, co doskonale pokazuje historia. Świerczewski może niespodziewanie wyjść z Rakowa, Lech znowu przeszarżować, a Jagiellonia po odejściu Siemieńca wrócić do roli przeciętniaka itp. itd. Wciąż jest za wcześnie, żeby mówić, że to już stały trend. Ale na dziś forsowanie tezy, że jesteśmy w wielkim kryzysie, to jest kompletne odklejenie od rzeczywistości. Nigdy w XXI wieku nie mieliśmy nawet w połowie tak korzystnej sytuacji. Nawet jeżeli ten sezon pucharowy będzie rozczarowaniem, to tego nie zmieni, bo już teraz można wiązać spore nadzieje z kolejnym (2 drużyny pewne FL i kolejne 2 z podpórkami + 4 kluby z potencjalnym rozstawieniem).
@aaaaaaa W porządku. Ale dla potwierdzenia, że jest dobrze brakuje postawienia kropki nad i. I tym czymś byłby właśnie awans do 1/16 finału LE, którego dawno już nie było. I do tego powinniśmy za wszelką cenę dążyć.
Ćwierćfinały LK są co najmniej porównywalne z 1/16 finału ówczesnej LE. Problem w tym, że ty dalej nie rozumiesz, że dawna LE to nie to samo, co obecna. Zresztą w nowej LE też niechybnie zaczniemy grać – jak nie w tym sezonie, to w następnym.
@aaaaaaa Ale jednak zmiana poziomu rozgrywek LE pozostała niezauważona. Lech Poznań w sezonie 2020/2021 miał za rywali grupowych Glasgow Rangers, Benficę Lizbona i Standard Liege. Sezon później Legia Warszawa miała Leicester City, SSC Napoli i Spartaka Moskwa. Wygląda na to, że większe znaczenie ma to jak w danym sezonie mocno są obsadzone rozgrywki i na ile pechowe losowanie się przytrafi aniżeli zmiana struktury europejskich pucharów.
…ale gdzie te ostre słowa?
Ola Boga, 4-5 lat temu startowaliśmy z 32 miejsca. Rozumiem, gdyby 3 lata temu 10 arabskich szejków zrobiło między sobą zakład, który pierwszy wygra ligę mistrzów polskim zespołem – wtedy takie narzekania mogłyby mieć jakiś sens.
Ale nic takiego nie miało miejsca – po prostu „własnymi siłami” podnosimy poziom naszych ekip. Kiedyś pisałem, że startowaliśmy z powiedzmy 2 piętra, a Liga Mistrzów to 9-10 piętro. W ciągu 2 lat weszliśmy na 4-5 piętro, w kolejne 2 lata weszliśmy na 6 piętro. Jest lepiej, ale do Ligi Mistrzów wciąż brakuje. I nie oszukujmy się, w ciągu najbliższych 3 sezonów to może wejdziemy na 8. piętro…
===================
Na ten moment czekamy na rewanże w q3LE. Narzekanie, jakbyśmy już wszystko tam przegrali, tymczasem:
1) Lech będzie bronić jednobramkowej zaliczki – można założyć, że już „nauczyli się”, że do każdego meczu trzeba podejść na poważnie i że jednak Klaksvik nie dołączy do Trnawy i Strajnacośtam. I wtedy pozostanie walka LE, z gwarancją minimum LK. Oczywiście LK będzie rozczarowaniem, ale jak się nie ma co się lubi…
2) Jaga również ma jednobramkową zaliczkę. Rangers nie są w pełni formy i ogólnie nie są zespołem najwyższej europejskiej półki. Dobrze rozegrany mecz pozwoli utrzymać remis, a może nawet wygrać. A może awans po karnych? Awans do q4LE da prawie pewną FL LE, bo rywal w ostatniej fazie najłatwiejszy.
Nie potrzebujemy żadnych kosmicznych wyników, żeby te dwie ekipy zagrały w LE. Wystarczy solidne granie. Takie jakie Lech zaprezentował w rewanżowych meczach w poprzednim sezonie w Belgradzie, Genku i Krakowie. A Jaga we Florencji…
3) Górnik. Trudniej, bo trzeba odrobić straty z Budapesztu… ale tylko 1 gol „w plecy”. Znów – wygrana z Ferencvarosem u siebie to jakiś kosmos? Moim zdaniem zabrzanie mogą wygrać dwumecz nawet bez dogrywki. A wtedy faza ligowa pewna. W q4 ciekawe starcie z Trabzonsporem, na które bardzo liczę, choć to trudny rywal.
4) Raków. Rok temu na rewanż w q3 jechali po domowej porażce 0:1. Tym razem w dwumeczu jest remis. Sztuczna nawierzchnia? To chyba najtrudniejsze zadanie, ale czy niewykonalne? Nie wiem, wszystko w nogach piłkarzy z Częstochowy. A rywal nie jest potęgą, zatem znów – sprawa awansu otwarta. Dalej w q4 czeka Hajduk (?), ale znów – sprawa awansu otwarta.
5) Gieksa – no właściwie gra toczy się o to, kto zbierze baty od Atalanty, ewentualnie o dorzucenie ułamka do rankingu.
Zatem w czwartek wieczorem może okazać się, że mamy 3 ekipy w q4LE i 1 zespół w q4LK. I 2LE + 2LK realne.
I co wtedy? Ci, którzy piszą teraz o zapaści będą pisać o postępie…
No i właśnie najgorsze jest to, że wszystko co wymieniłeś jest „na żyletki”…
Dlatego powtórzę: wyleczyć się z mocarstwowości, bronić do upadłego min. tego 14. miejsca, a w ostatecznej kolejności 15.
12. miejsce to niestety chwilowy bonus uwazam
10. to mrzonki
Właśnie nie,
Trzeba być bezczelnym w tym kontekście by nie szukać powodów dlaczego sie nie uda. tylko sięgać po top10 i kibicować bez pokory.
Czesi mogą, Ukraińcy mogą, slovan może wepchnąć się do LM, kairat a my mamy pokornie bronić top15, co to za myślenie ze słomianej chatki?
Raków ma wygrać, Jaga przejść, górnik odrobić, a GKS doprowadzić do dogrywki takie mam oczekiwania
Niestety rzeczywistość ma gdzieś Twoje oczekiwania 🤣
„Na żyletki” to Hiszpania wygrała mundial w 2010 roku, a Grecja ME w 2004 roku.
A Portugalia Euro w 2016 roku – o mało co nie wyszliby z grupy.
No w piłce nożnej możesz wygrać 1 golem i wystarczy.
—–
Mocarstwowość? Nie wiem, czy dożyję Polski w top5, nie wydaje misie. Na razie szybko awansowaliśmy z pozycji biedoty do poziomu klasy średniej i próbujemy pokazać, że należy nam się nawet „średnia+”. Gdzie nam do mocarstwowości?
Natomiast fakt wejścia do top12 sprawia, że (o ile nowa AL nie wywali wszystkich rozważań do góry nogami) znajdziemy się w pozycji, w jakiej nigdy nie byliśmy i będziemy dostawać szanse, jakich nigdy nie dostawaliśmy (no, może dostaliśmy 4 razy w historii, raz na dwa wykorzystała ją Legia, raz wykorzystał ją Widzew, raz nie wykorzystała Wisła).
W dodatku te szanse dostajemy w momencie mocnego przemodelowania całej filozofii pucharowej. Wciąż wielu komentatorów tego nie rozumie.
W dodatku inne okoliczności sprawiły, że wcale nie musimy „bronić do upadłego” 14. miejsca. Co najwyżej możemy „pomartwić się” czy aby nie grozi nam spadek na 13. miejsce, ale jednocześnie możemy popatrzeć „jak wyglądają nasze szanse na 9. pozycję?”.
Szacunkowo, mając 2 zespoły w fazie ligowej realny oczekiwany wynik sezonowy da około 9,5 punktu. 3 przełożą się na około 11 punktów, a 4 zespoły mogą uzbierać około 12,5 punktu. Nawet przyjmując pesymistyczną wersję, że kolejne 2 sezony będziemy punktować na 2 ekipy, to i tak powinno dać to 19 punktów do rankingu, co da Polsce na koniec sezonu 27/28 wynik 53,375 punktów. To znaczy, że aby nas przegonić, kolejne federacje powinny punktować średnio:
13. Dania 2×10,61
14. Norwegia 2×12,16
15. Cypr 2×11,83
Inaczej pisząc: polskie kluby musiałyby zaliczyć kolejne 2 słabawe sezony, a goniące nas federacje musiałyby zaliczyć kolejne 2 solidne sezony.
Uwaga – Dania i Cypr to federacje, które w tym sezonie mają po 4 ekipy (Cypr już tylko 3), ale w kolejnym będą mieć po 5 drużyn. Norwegia w obu sezonach ma 5 ekip.
Na ten moment jesteśmy dużo bliżej 8 miejsca na koniec sezonu 27/28 niż 13.
GKS już odpadł
Raków przyjmę 3 w Szwecji
Górnik będzie miał ciężko w rewanżu ( szansę podobne jak Jagielloni uważam) naprawdę może się skończyć tylko 1 drużyną na jesieni bo nie wiem czy Jagiellonia będzie faworytem z Jabłoncem
Może sie nawet skończyć na żadnym zespole w fazie ligowej, bo Lech ostatnio nie wzbudza zaufania co do wyników l.
Realnie jednak są całkiem spore szanse to, że Lech wywalczy awans, Jaga też jest blisko, no i z pary Górnik/Raków około 50%, że jednemu się uda
Lech póki co na 7 meczy w tym sezonie – 5 wygrał, 1 remis, 1 porażka … chociaż bardzo dotkliwa. Nie wierzę w porażkę na Wyspach Owczych.
Rangers to 38. klub w rankingu UEFA. Nie jest to najwyżej notowany rywal pokonany przez Jagę (Fiorentina jest wyżej), ale i tak wygrana z klubem z top50 nie bierze się z nikąd.
Za tydzień rewanże, oby pozostała czwórka wzięła przykład z Jagiellonii. Stać nas na komplet wygranych, a nawet na komplet awansów.
Ostatni raz polski zespół strzelił gola drużynie Rangers w sezonie 1988/89 (GKS Katowice w przegranym meczu 2:4). W kolejnych 5 meczach (1x Amica, 2x Legia i Lech) Strażnicy ani jednego gola.
A tu aż dwa. W sumie Jaga szkockiemu rywalowi strzeliła 2 razy więcej goli niż pozostała pucharowa czwórka.
Coś ta Jaga w sobie ma. Moim zdaniem z przebiegu gry wyglądało to podobnie jak Górnik na Węgrzech, czy Raków. A jednak tylko Duma Podlasia potrafiła wygrać.
Nie Jagiellonia tylko dobrze poukładane klocki przez Siemieńca,
Wciąż chłop się jeszcze uczy i czasem przeszarżuje, jak z Fiorentiną. Czy z początków jego drogi : Ajax, Bodo
Tu widać jednak, że w końcówce zawodnicy uszanowali wynik.
Pierwsza połowa jednak powinno być moim zdaniem spokojnie 3-1, był ten sam polot co pamiętam gdy pierwszy raz mistrzostwo zdobywali. Fajnie że gość łączy w końcu polot z pragmatyzmem. I widać przede wszystkim, że on Ewoluuje.
II runda pucharu UEFA to była 1/32. Wisła z Lazio w IV rundzie grała 1/8.
Nie w czasach, kiedy grał Górnik. Te mecze dzieli 25 lat.
Wtedy chyba 2 wygrane dwumecze dawały ćwierćfinał w PZP?
Tak
Jan jak jesteś teraz nieco aktywny i udało mi się ciebie złapać.
Jakaś szansa byś rozbudował Wkład klubów we współczynnik krajowy jest?
Chociaż to co Emll zaproponował byłoby w sumie też niezłe, by można byłoby wybrać okres do porównań?
Pewnie to duża rzecz, ale ciężko mi znaleźć tak przystępną stronę która tak dobrze by to pokazywała. Gdybyś już takie coś zrobić, to
wrzuć tam przycisk donate, albo buy a coffee, bo to nie koncert życzeń, a czas i praca.
Rozbudował, czyli co dokładnie? Prośba o przypomnienie.
No dać opcję wyboru okresu nie tylko ostatnie 5 lat.
Można, tylko to raczej nie w sierpniu, nie w czasie eliminacji.
Sorry, zasugerowałem się sezonem 94/95.
1. Jagiellonia (2:1 z Rangers) – Dojrzałość i brak kompleksów
To nie jest przypadek, że akurat Jaga wyciąga wynik z taką marką. Pokonanie Rangersów – i to po odrobieniu strat – pokazuje przełom mentalny, którego naszej piłce brakowało od lat. Zamiast „brązowych gaci” i wybijania piłki po trybunach, Jagiellonia gra swoje bez względu na herb rywala. Dwa gole debiutującego w pucharach Szmyta to dowód na to, że w Białymstoku system i pomysł na gracza działają bez zarzutu, a awans do fazy pucharowej LK czy LE to efekt chłodnej kalkulacji, a nie dzieła przypadku.
2. Raków (0:0 z Hammarby) – Zacięty silnik
Szósty bezbramkowy remis z drużyną ze Szwecji w historii polskich występów i przełamanie 7-meczowej serii ze strzelonym golem dobitnie pokazują obecny problem Rakowa: deficyt kreacji w ofensywie. Raków u siebie nie przegrywa i potrafi zamknąć dostęp do własnej bramki, ale bez pomysłu na rozmontowanie szwedzkiego bloku wyjazd do Solny/Sztokholmu staje się walką na żyletki. Brak strzelonej bramki u siebie przy obecnym braku zaliczki z wyjazdu mocno komplikuje sprawę.
3. Lech (1:0 z KÍ Klaksvík) – Obowiązek spełniony, niesmak pozostał
mecz z rzędu ze strzelonym golem wygląda ładnie w klubowej gablotce statystyk i bije rekordy, ale wymęczone 1:0 u siebie z zespołem z Wysp Owczych to najniższy wymiar kary. Klaksvík to nie są już półamatorzy z lat 90., ale Lech na własnym stadionie powinien zamknąć ten dwumecz w pierwszej połowie. Zamiast pewnego 3:0 i spokoju przed wyjazdem na sztuczną trawę, Poznań jedzie na Północ z zaliczką, która przy jednym stałym fragmencie gry rywali może wyparować w sekundę.
4. Górnik (0:1 z Ferencvárosem) – Wynik lepszy niż gra
Porażka na wyjeździe z zespołem o tak dużej jakości i budżecie jak Ferencváros wstydem nie jest, ale szósty mecz z rzędu bez wygranej w pucharach pokazuje pewien sufit. 0:1 pozostawia Górnik przy życiu przed rewanżem w Zabrzu, ale jeśli środek pola nie zacznie rządzić, a zespół nie przestanie tracić bramkowych „prezentów”, to sama charyzma Podolskiego czy zrywy w lidze nie wystarczą na odrobienie strat z tak doświadczonym pucharowiczem.
5. GKS Katowice (0:2 z Hapoelem) – Zderzenie ze ścianą i brak pucharowego cwaniactwa
GKS płaci bolesne frycowe. Wynik 0:2 na neutralnym terenie na Węgrzech to efekt absolutnego braku cwaniactwa i paraliżu na początku meczu. Szybko stracone bramki i brak reakcji pokazały różnicę między grą o punkty w Ekstraklasie a grą pod presją w Europie. Bez agresji, walki w środku pola i podjęcia ryzyka, Katowice po prostu dały się wypunktować rywalowi, który grał wybitnie zadaniowo.
Wniosek:
Bilans (2 wygrane, 1 remis, 2 porażki) wygląda przeciętnie, ale kluczowe są perspektywy. Jagiellonia pokazuje europejską klasę, Raków i Górnik stoją pod ścianą, Lech gra z ogniem, a GKS dostał twardą lekcję, że w pucharach nikt za darmo doświadczenia nie rozdaje. Rewanże zweryfikują, kto ma plan, a kto po prostu marzył o fazie ligowej.