Poziom trudności rośnie
Pięć polskich zespołów zaprezentowało się w europejskich pucharach w tym tygodniu. Podobnie jak na inaugurację II rundy w wykonaniu czterech drużyn, wyszło pół na pół, natomiast tym razem zdecydowanie widać, że nie jest łatwo.
Uwaga: podział miejsc na sezon 2027/28 i następne (w tym 2028/29, o którym decyduje ranking po sezonie 2026/27) nie został jeszcze ogłoszony. W związku z tym nie ma pewności, co będą dawać poszczególne miejsca w rankingu krajowym. Obecnie:
- 9. – wicemistrz kraju od III rundy eliminacji LM ścieżki niemistrzowskiej (pewna minimum faza ligowa LE),
- 10. – mistrz kraju od fazy ligowej LM,
- 12. – zdobywca pucharu kraju od IV rundy eliminacji LE (pewna minimum faza ligowa LK), trzeci/czwarty zespół od II rundy eliminacji LE.
Wyniki
III runda eliminacji Ligi Mistrzów – pierwsze mecze
Olympiakos Pireus – Nijmegen 0:0
Sparta Praga – Olympique Lyon 2:1
Fenerbahçe SK – Sturm Graz 2:0
III runda eliminacji Ligi Europy – pierwsze mecze
Ferencvárosi TC – Górnik Zabrze 1:0
Jagiellonia Białystok – Rangers FC 2:1
Lech Poznań – KÍ Klaksvík 1:0
FC Hradec Králové – Beşiktaş JK 0:1
PAOK – RSC Anderlecht 0:1
III runda eliminacji Ligi Konferencji – pierwsze mecze
Raków Częstochowa – Hammarby IF 0:0
Hapoel Tel Awiw – GKS Katowice 2:0
Panathinaikos AO – CSKA 1948 Sofia 1:1
FK Jablonec – RFS 2:0
Na początek, już w środę, Górnik przegrał w Budapeszcie. Nadal jest chwalony, ale niezłe fragmenty (bo nie całe mecze) wciąż nie przekładają się na korzystne wyniki. Tak jak po pierwszym meczu z Fenerbahçe, wiadomo, że dwumecz nie jest zamknięty, ale również że przeciwnik nie jest przypadkowy. Losowanie IV rundy eliminacji LK (Monaco) dla przegranego jasno wskazuje, że za tydzień może mieć miejsce najważniejszy mecz w kontekście gry o awans Górnika do fazy ligowej.
Z dobrej strony pokazała się Jagiellonia, mimo pechowego początku szybko i zasłużenie odwróciła wynik. Im dłużej trwał mecz, tym większe były problemy z tempem narzuconym przez Rangersów i w niektórych sytuacjach można się cieszyć, że udało się to prowadzenie utrzymać. Jak dla mnie jest to najbardziej obiecujący wynik z tych, które zanotowaliśmy w tym tygodniu, niestety pozostałe zespoły za bardzo nie zadbały o konkurencję w tej kategorii.
Lech uniknął kompromitacji – to już coś. Pod kątem samego rankingu nie można mieć zastrzeżeń, ale zupełnie serio można mieć obawy przed wyjazdem na Wyspy Owcze. Już zbyt dużo można było oglądać udanych meczów KÍ w pucharach na swoim stadionie lub tym głównym w Thorshavn. Realnie trzeba oczekiwać wymęczenia awansu, obojętnie jak, byle zapewnić sobie fazę ligową i dać sobie czas na odbudowanie się.
W Częstochowie Raków miał trudną przeprawę z Hammarby i tu sytuacja mogła potoczyć się w każdą stronę. Remis jest sprawiedliwy, ale bardziej zadowoleni z niego, biorąc pod uwagę rewanż u siebie, będą Szwedzi. Mógł Raków wcisnąć gola w drugiej połowie, raz to nawet zrobił, ale nieprawidłowo. Ocena mogłaby być całkiem pozytywna, a tak prawdopodobnie będą powody, żeby się denerwować w Szwecji.
Na koniec pewne rozczarowanie, czyli porażka GKS-u Katowice na Węgrzech z Hapoelem. Postawa i wynik jeszcze gorsze niż w Żylinie, a już wtedy były poważne problemy. Szkoda porażki i stromych schodów w meczu rewanżowym, ale trzeba przyznać, że Hapoel był po prostu lepszy. Nie popełniał takich błędów jak GKS, a także w poprzedniej rundzie Łudogorec, zaś sam potrafił pokazać ciekawą, ofensywną piłkę. Znów trzeba będzie liczyć na atut Nowej Bukowej, niewątpliwie jednak to jeden z poważnych przykładów, że jest trudniej niż rundę wcześniej.
Ranking krajowy
Dodaliśmy do swojego dorobku połowę możliwych do zdobycia punktów, czyli 0,5. Z krajów 9-12 był to najlepszy wynik, co nadal niewiele zmienia. W dodatku Turcja, Czechy i Grecja wciąż mają po dwa zespoły, które jeszcze nie zaczęły gry, mają też już pewność fazy ligowej co najmniej trzech swoich reprezentantów. To pokazuje, jak daleka droga jest jeszcze przed nami i jak miejsce 15. różni się od 9., 10. i 12. (decydowały one o rundach startowych naszych oraz rywali w tym sezonie).
| Poz. | Kraj | 2022/23 | 2023/24 | 2024/25 | 2025/26 | 2026/27 | Razem | Dystans | Ten tydzień |
|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|
| 9 | Turcja | 11,800 | 12,000 | 10,300 | 11,075 | 1,200 | 46,375 | 2,850 | 0,400 |
| 10 | Polska | 7,750 | 6,875 | 11,750 | 15,750 | 1,400 | 43,525 | – | 0,500 |
| 11 | Czechy | 6,750 | 13,500 | 10,550 | 11,025 | 1,000 | 42,825 | 0,700 | 0,400 |
| 12 | Grecja | 2,125 | 11,400 | 12,687 | 14,200 | 0,900 | 41,312 | 2,213 | 0,200 |
Turcja jako jedyna z grona 9-12 nie miała żadnego zespołu startującego od tej rundy, za to straciła już tydzień temu Başakşehir. Musiała więc polegać na Fenerbahçe i Beşiktaşu. I jedni, i drudzy wygrali swoje mecze, BJK dodatkowo mimo gry w osłabieniu. Może się okazać, że zepchnie on Hradec Králové do eliminacji LK i ewentualnej gry z Panathinaikosem. W każdym razie ktoś z tego grona na pewno odpadnie w eliminacjach, ale co najmniej jeden z nich, a może dwa, zagrają w fazie ligowej.
Do zespołów grających dla Czech w eliminacjach dołączyła Sparta – i to jak, zaczęła od wygranej z Lyonem. We wspomnianym meczu o fazę ligową przegrał Hradec Králové, za to wygrał Jablonec i przybliża się do gry z przegranym pary Jagiellonii.
Dla Grecji był to zdecydowanie nieudany tydzień. Olympiakos i Panathinaikos zanotowały tylko po remisie, a PAOK od samego początku spotkania przegrywał, nie wykorzystał też rzutu karnego i nie zdołał odrobić strat. Wszystkie te zespoły grały u siebie. Tylko Panathinaikos może już teraz odpaść definitywnie, ale istnieje też przestrzeń w przypadku PAOK-u, do tej pory stabilnego w eliminacjach. Może on pozwolić sobie na jedną wpadkę, a w IV rundzie eliminacji LK zagrałby ewentualnie z Brann lub Apollonem Limassol.
Ranking klubowy
| Poz. | Klub | Kraj | 2022/23 | 2023/24 | 2024/25 | 2025/26 | 2026/27 | Razem |
|---|---|---|---|---|---|---|---|---|
| 67 | Legia | Pol | 0 | 9 | 15,5 | 4 | 0 | 28,500 |
| 73 | Lech | Pol | 14 | 2 | 0 | 11,25 | 0 (2,5) | 27,250 (29,750) |
| 86 | Jagiellonia | Pol | 0 | 0 | 14 | 8 | 0 (2,5) | 22,000 (24,500) |
| 95 | Raków | Pol | 2,5 | 3 | 0 | 14,25 | 0 (2) | 19,750 (21,750) |
| 170 | Wisła Kraków | Pol | 0 | 0 | 2,5 | 0 | 0 | 8,705 |
| 171 | Śląsk | Pol | 0 | 0 | 2 | 0 | 0 | 8,705 |
| 172 | Pogoń | Pol | 1,5 | 2 | 0 | 0 | 0 | 8,705 |
| 173 | Lechia | Pol | 1,5 | 0 | 0 | 0 | 0 | 8,705 |
| 174 | Górnik | Pol | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 (2,5) | 8,705 |
| 175 | GKS Katowice | Pol | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 (2) | 8,705 |
Po zdobyciu 0,5 punktu w rankingu krajowym najniżej notowane polskie kluby zyskały po 0,1 punktu do swoich współczynników. Nadal czekamy na więcej wydarzeń w tym zakresie, co będzie możliwe w fazie ligowej.
Ocena
Do przychylnego postrzegania tego tygodnia zabrakło choćby jednego korzystniejszego wyniku. Przy trzech meczach u siebie i dwóch na wyjeździe można było oczekiwać trochę więcej. Po głowie chodzi zwłaszcza remis Rakowa. Tu zwycięstwo realnie coś by dawało. GKS i tak był daleki od uniknięcia porażki, a Górnik, mimo obiecujących fragmentów, nie przekuwa tego na brak porażek wyjazdowych.
Ciekawie robi się w przypadku Czech i Grecji. Panathinaikos tylko zremisował i nie jest powiedziane, że jest blisko awansu koszem Bułgarów. Nawet jeżeli przejdzie, trafi prawdopodobnie na Hradec Králové, choć i w tej parze nic nie jest przesądzone. Do obserwacji jest też PAOK, bo i jego sytuacja się komplikuje. W przypadku Jablonca chciałoby się, aby o jego losie nie decydował bezpośrednio polski klub, natomiast Jagiellonia ma najpierw jeszcze trudniejszą część swojego zadania do wykonania.
Przynajmniej sześć dni będziemy mogli jeszcze pocieszyć się pięcioma polskimi drużynami grającymi w pucharach. Już w środę w Katowicach czeka nas rewanż, który niesie za sobą ryzyko złych wiadomości, ale nawet po udanym poprzednim sezonie chyba jest jasne, że przejście eliminacji LK bez potknięcia udaje się niewielu. GKS i tak nie jest jeszcze całkowicie skreślony, podobnie jak pozostałe polskie kluby, natomiast trzeba będzie mocno się wykazać, aby pozostać w grze.
Taka hipoteza:
Lockdowny związane z kowidem pomogły polskiej piłce w rozwoju.
Dlaczego?
Wiele klubów miało porozdmuchiwane budżety, które się kleiły, ale bez przesady. I gdy nagle wpływy zostały ograniczone o 10-20% (przychody z biletów, z praw TV) to się posypało. Wiele klubów musiało zacisnąć pasa. Zwłaszcza tych, które miały spore wydatki i były naprawdę na granicy.
Tymczasem w Polsce była bida. Nie było (może poza Legią) klubu, który by rozdmuchiwał wydatki. Przeciwnie, jeszcze przed kowidem wszyscy cięli gdzie się dało.
I nagle okazało się, że życie „skrumne i oszczynne” się opłaciło. Bo inni obniżali swój poziom, a my nie musieliśmy. W efekcie „netto” nasz poziom wzrósł w porównaniu do innych federacji.
Potem do tego wszystkiego doszły sprawy rozwojowe – więcej kibiców, lepsze przychody klubów, potem granie w pucharach i dodatowe wpływy – na pewno. Ale to, że przeszliśmy przez kowid „suchą nogą” było jednym z elementów, które nam pomogły.
Czemu to ma znaczenie? Ano dlatego, że kowid to już parę lat temu był i coś, co nam na rok-dwa dodało „skrzydeł” (czy raczej odebrało naszym rywalom) praktycznie już nie ma znaczenia. Pytanie, czy pozostałe elementy będą wystarczające, żeby utrzymać wzrost?
=============
Niewątpliwie jesteśmy na etapie, gdy każdy sezon wciąż „bardzo wiele znaczy”. Inne federacje mogą pozwolić sobie na rok wtopy. Nas taka wtopa może sporo kosztować…
…choć i tak trudno cokolwiek mówić, skoro wciąż nie znamy nowej AL.
A może zmiany wprowadzone przez UEFA sprawią, że nie będzie różnicy między 12, a 13 miejscem?
Czy ktoś się orientuje, czy ten przełożony mec Lecha w następnej kolejce, to jest to uprawnione przełożenie w ramach rund eliminacji 1-3, czy już liczy się jako runda play-off???
Pewnie 1-3, mecz z Jaga w kolejnej kolejce – specjalnie zestawiono pucharowiczów – to runda play-off. Tylko to bez znaczenia…
Klub ma prawo przełożyć jeden mecz w dowolnym momencie przed fazą play-off (czyli w przypadku Lecha właśnie ten najbliższy), a jeśli wejdzie do fazy play-off – dodatkowy mecz przedzielający dwumecz tej fazy (ale nie ten po zakończeniu play-off).
W tym sensie to wcześniejsze „uprawione przełożenie” nie dotyczy Q1-Q3, tylko całego okresu przed początkiem Q4 (PO).
O to elegancko. Jak Jaga (lub Lech też ) zawalą w czwartek, to będzie to kompromitacja w świetle tego, że nie przełożyli ostatnio…
W poprzednim sezonie Jagiellonia zagrała na wyjeździe 7 meczów. bilans to 3-4-0. Rywale:
Novi Pazar
Silkeborg
Tirana
Strasbourg
Skendija
Alkmaar
Fiorentina
Jakoś potrafią grać na wyjazdach. Można więc być dobrej myśli, bo po co być złej?
🙂
Fajna ciekawostka, choć jak sobie przypomnę ultragłęboką defensywę w Strasbourgu to ciarki przechodzą:)
Natomiast Rangersi polegli w weekend u siebie z Hibernians. To naprawdę jest ekipa do ponownego pokulania. Kluczem będzie nie dać sobie narzucić ich intensywności, zwłaszcza w końcówce przy wyniku na styk.
Awans Jagiellonii to dla mnie będzie kolejny kolosalny argument za podmianką Adrian za Nielsa w Poznaniu latem przyszłego roku.
Nowy tydzień, nowe wrażenia! III runda eliminacji. Namieszał ten ostatni sezon w pucharach. Mieliśmy 4 drużyny w fazie ligowej LKE. Anomalia – fakt. Ale apetyty rosną. Patronus napisał, że 4 ekipy fazach ligowych są całkiem realne, Wojtek – że żaden dwumecz nie jest rozstrzygnięty. I to jest fajne! Nie wykładamy się już w I rundach na pasterzach z Azji. Zaczynamy później – to jest potężny plus na ten i kolejne sezony. Dla mnie awans 2 drużyn do faz ligowych to okopanie się na pozycji, 3 lub 4 drużyny na to już argument, żeby cały czas zerkać wyżej.
Na ten moment wyłożyliśmy się na wicemistrzu Turcji i mistrz Danii. Obyśmy w czwartek wieczorem nie musieli pisać „wracają koszmary ze Strnawy”…
I oby Szkoci ogarnęli, że Jagiellonia Białystok to nie jest „hasło do Wifi”.
Chyba „oby Szkoci NIE ogarnęli…. ” 😉
Oby ogarnęli, bo chyba jednak będą podawać wyniki meczów w fazie ligowej i pucharowej LE?
😉
No dobra, jak przegrają z Jagą to chyba się domyślą, że to nie hasło do wifi ich wyeliminowało? 😉
Co nas obchodzą Szkoci i ich gówniana liga? Na Mundialu pokazali, jak denna są piłkarsko nacją.
Myślą że tworzą ekosystem Premier League, z prawem obsmiewania innych krajów, ale to minionki.
Ligę mają gównianą, ale mają w niej dwa solidne kluby na poziomie Crvenej Zvezdy, Dinama Zagrzeb, albo Szachtara Donieck.
Ich liga jest tylko nieco słabsza niż liga turecka.
I bardzo fajnie jest porównywać Celtów i Strażników do polskiej czołówki. Bo wygląda na to, że są one bardzo wyrównane od strony sportowej. Fajnie byłoby jednak mimo wszystko odskoczyć…
Co z tą nową Access list, coś wiadomo??
Wiadomo. Polskie kluby dostaną pięć pewnych miejsc w LK.
Nie no żartuję, chyba nie ma. Jakby były, to Pan Autor dodałby wpis.
Według ChatGPT po pierwszych meczach III rundy szanse na dwa zespoły w jakiejkolwiek fazie ligowej wynoszą 47,7% (wzrost o 6,9 pkt proc. względem początku tygodnia), natomiast szanse na trzy zespoły w jakiejkolwiek fazie ligowej wynoszą 33,9% (spadek o 2,8 pkt proc.). Średnia oczekiwana to 2,34 klubu.
Tak, wiem — to ChatGPT i każdy może to sobie sprawdzić, ale lubię takie ciekawostki wyliczeniowe. W każdym razie odzwierciedla to przewidywania racjonalnych ludzi tutaj, którzy zaraz po zakończeniu poprzedniego sezonu pisali o dwóch–trzech klubach, przy czym bliżej dwóch. Trzy kluby będą super wynikiem, dwa pozostawią mimo wszystko niedosyt — chyba że oba zagrają w LE. Wtedy obiektywnie byłoby lepiej niż rok temu, chociaż gorzej pod względem rankingu.
Ogólnie, żeby w fazie ligowej znalazły się mniej niż dwa zespoły — prawdopodobieństwo takiego scenariusza wynosi około 12% — musiałaby się wydarzyć absolutna kompromitacja podobna do tej lechowej z meczu z Duńczykami. Byłaby to katastrofa rankingowa, która przez lata ciążyłaby nam jak kotwica u szyi. Jeszcze dwa tygodnie temu napisałbym, że nie ma na to szans; teraz zapaliła się lampka ostrzegawcza.
A na czym oparł swoje wyliczenia – opta, bukmacherzy?
Czwartek 13 , wszystko się wyjaśni
Jest szansa, że wyjaśni się, że będziemy mieć minimum 3 zespoły jesienią.
Ale „wszystko” na pewno nie.
Ogólnie:
Ojjj, mieszane odczucia po ostatnich meczach. Dla optymistów przytoczę jednak przykład Duńczyków. Dwa tygodnie temu: dramat – mogą mieć tylko dwa zespoły w III rundzie, a od ostatniego tygodnia: (dla niektórych) autostrada do 4/4 w fazie ligowej.
Szczegółowo:
Idąc po kolei od „najbardziej obejrzanych”drużyn:
Górnik
Chcę wierzyć, że to będzie to samo gasparikowe “podpuść i skasuj”, co znane z potyczki Trnava-Lech. Tam też pierwszy mecz powinien skończyć się wyższą wygraną faworyta u siebie, a stanęło na jednej bramce różnicy i odrobieniu strat z nawiązką w rewanżu przez Trnavę.
Sam mecz miał różne fazy, ale wynik uważam za sprawiedliwy. Górnik nie ma napastnika i to może być kluczowe, bo brakuje kogoś, kto wykończy ich często całkiem zgrabne akcje. Nawet taki Agnero momentami mógłby się tu przydać. Na plus długie momenty, kiedy Górnik potrafił wyjść wyżej i przejąć inicjatywę, choć oceniając na podstawie bramki dla Węgrów, nie wiem czy więcej w tym zasługi Górnika czy założeń taktycznych Ferencvarosu, który wciągnął ich do siebie.
Nic się nie zmienia: Górnik za tydzień gra swój finał.
Jaga
Parafrazując: to są Rangers?! To jakaś popierdółka, a nie Rangers!
Sam się dziwię, że to piszę, ale jestem zawiedziony tym wynikiem. Miałem świadomość, że Szkoci są targani problemami i mało już Rangersów w Rangersach, ale to, co pokazali to był momentami dramat. Taktycznie i piłkarsko – poziom niżej od Jagi. Nawet fizycznie – szok – piłkarze z Glasgow nie raz byli rzucani jak szmaty.
Zaliczka + 0.2 pkt na pewno cenne, ale ten mecz równie dobrze mógł się skończyć 5-2 i nie byłby to wynik niesprawiedliwy. Liczba płynnych wyjść Jagi spod pressingu, gdzie brakowało dosłownie tyci tyci, aby wypuścić kogoś na “sam na sam” cieszy i martwi jednocześnie.
Mimo wszystko – po raz kolejny: duży plusik dopisujemy przy panu Adrianie. I czekamy na horror na Ibrox, ale z happy endem.
Lech
Pomimo upałów poziom wilgotności mokrej szmaty jedynie wzrósł. Wiem, że to dwumecz z kategorii “byle jak, byle przejść”, ale liczba błędów, poziom niechlujności przy najprostszych zagraniach Lecha naprawdę czasem budził wątpliwości, kto tu jest drużyną z Wysp Owczych. Brakowało tylko, żeby nie wygrali i to jeszcze po bezpośrednim trafieniu z tamtego rzutu rożnego.
Na własne życzenie będą mieć ciepło za tydzień.
Raków
Wyrwa po Brunesie okazuje się być ogromna.
Rywal niby może i w zasięgu, ale coraz bardziej tego nie widzę. Rok temu limit farta w kwalifikacjach chyba został wyczerpany. Cóż, chętnie przyznam za tydzień, że się nie znam.
GKS
Szkoda, że nic nie udało się wcisnąć, choć niewiele brakowało i do 3-0 dla gospodarzy.
Szanse średnie spadły do bardzo małych, choć jak potwierdzą kibice Lecha: nie takie zaliczki da się prze…grać. 😉
Ranking:
Za tydzień będę się cieszył nawet z 0.3 pkt – choć tylko pod warunkiem, że będą to wyniki Górnika, Jagi i Rakowa dające im wejście do IV rundy.
To etap kiedy AWANSE >> PUNKTY, choć na pewno za pół roku ktoś wytknie, że te 0.1 pkt stracone teraz przez Raków / Górnik do czegoś braknie.
Dania chyba 4 ekipy chce wepchnąć do faz ligowych i to ten kraj najbardziej może zagrozić nam w obronie 12 lokaty
Jak Dania wejdzie całą 4 do fazy ligowej, to będzie się bić o miejsce w Top2 w rankingu rocznym.
Żadnych szans. Nie ma ligi spoza top 6-7, która może wbić się do rocznego top 2.
Powalczą tak jak my w ubiegłym roku gdy mieliśmy 2% szans i kibicowaliśmy aby Hiszpanie, Włosi, Niemcy w meczach między sobą zaliczali obustronne walkowery. O dziwo nie wyszło.
W poprzednim sezonie mieliśmy okazję, bo LK byla slabsza a legia zaliczyła nadspodziewany regres – delikatnie pisząc.
Gdyby legia w owym czasie nie zawiodła i jeden dwa kluby doszły fo ćwierćfinałów. Byłyby szans jakieś mini szanse.
Teraz choc o wyżej cenie Midtjylland i Kopenhagę nad naszymi klubami to jednak LK będzie z o wiele wyższym poziomem trudności.
Jeżeli będzie tak jak sie martwimy czyli 4x lk dla Danii, to zakręcą sie e okolicach bawet 18 pkt. Obstawiam ze będzie lepiej od naszego rekordu.
Kopenhaga i Midtjylland to poziom wyżej, niż nasza czołówka. Będą się bić o półfinał. Nordsjaelland to zagadka, ale to klub zdolny do dużych rzeczy. Pamiętasz fazę grupową 3 lata temu? Skończyli na 3. miejscu, ale to co zrobili z Fenerbahce i Ludogortsem u siebie, to miazga. Faza ligowa wybaczy więcej, a w pojedynczym meczu/dwumeczu mogą skasować niejednego. 6:0 z GAIS w 2. rundzie może wskazywać, że w tym sezonie znów mogą namieszać. Dania ma zdecydowanie większy potencjał, niż my, żeby rozbić bank w Lidze Konferencji, jeśli wejdzie tam ławą (a na to się zanosi).
BTW – Nordsjaelland właśnie sprzedał piłkarza do Premier League za 30 milionów Euro. Ten klub ma partnerstwa z najlepszymi akademiami w Afryce i przechodzi przez niego wielu naprawdę świetnych piłkarzy. Kudus, Sulemana, Nuamah – przypadki z ostatnich lat. A to klub numer 4. w Danii.
Chyba nie doceniacie tej ligi z uwagi na nasze szczęśliwe zwycięstwa w ostatnich sezonach i gorsze wyniki Duńczyków w średnio miarodajnym rankingu UEFA. Jeśli Duńczycy wprowadzą komplet do faz ligowych, to skończą ranking roczny w Top5, a przy dobrych wiatrach mogą powalczyć i o Top2.
Wciąż jest to liga silniejsza, niż Ekstraklasa. Szkolenie w Danii też stoi na dużo wyższym poziomie, niż w Polsce. Finansowo – nadal oglądamy plecy duńskiej czołówki. Smutna rzeczywistość, z którą trzeba się pogodzić.
Żeby sobie uzmysłowić, jak bardzo top2 jest nieosiągalne dla federacji spoza top8.
W ubiegłym sezonie 22,093 dało top2. Rok wcześniej 23,892.
Gdyby wszystkie kluby robiły wynik taki, jak Legia i Jaga w swoim sezonie z 1/4LK to… i tak byłoby to za mało na top2.
Odpowiednie punktowanie (dla ułatwienia: powyżej 22 punktów) poza powiedzmy top8 zaliczyły w sezonie 24/25:
1) Bodo/Glimt
2) Rapid Wiedeń
3) FCSB
A w sezonie 25/26:
1) Midtjylland
2) Szachtar
3) Ferencvaros
Zatem w każdym sezonie po 3 kluby. Nawet 4 się nie zebrały, a co mówić o pięciu. A tu wszystkie muszą być z jednej federacji!
Zauważcie, że w poprzednim sezonie limitu 22 punktów nie przekroczył żaden klub z federacji 9-15!
Szczerze mówiąc po przeczytaniu większości komentarzy z ostatnich dni mam spore wątpliwości czy ludzie biorą pod uwagę to o co walczymy w tym sezonie i z jakiej perspektywy należy taką walkę oceniać. Jesteśmy po pierwszych spotkaniach trzeciej rundy eliminacji i sytuacja dla jednych nadal wygląda dość obiecująco, a dla innych jest już sygnałem, że ten sezon będzie nieudany. Nie chcę oceniać kto ma rację, ale chciałbym przypomnieć, że obecna pozycja w rankingu i korzyści wynikające z przydziału miejsc na dany sezon to nie to samo ze względu na przesunięcie w czasie co oznacza, że wystawiamy po raz pierwszy pięć drużyn, ale żadna z nich nie ma gwarancji gry w fazie ligowej.
Poniżej zestawienie, które powinno być punktem odniesienia do dyskusji:
a) Czechy – przydział miejsc według pozycji 9; 11 pozycja w rankingu na dzień dzisiejszy
b) Turcja – przydział miejsc według pozycji 10; 9 pozycja w rankingu na dzień dzisiejszy
c) Norwegia – przydział miejsc według pozycji 11; 14 pozycja w rankingu na dzień dzisiejszy
d) Grecja – przydział miejsc według pozycji 12; 12 pozycja w rankingu na dzień dzisiejszy
e) Austria – przydział miejsc według pozycji 13; 19 pozycja w rankingu na dzień dzisiejszy
f) Szkocja – przydział miejsc według pozycji 14; 20 pozycja w rankingu na dzień dzisiejszy
g) Polska – przydział miejsc według pozycji 15; 10 pozycja w rankingu na dzień dzisiejszy
Jak już eliminacje się zakończą możemy sobie porównać kto ile drużyn wprowadził do fazy ligowej z eliminacji, a kto ile miał zagwarantowanych i zastanowić się czy ten sezon będzie należał do tych udanych czy będzie niestety tym nieudanym. Dla mnie najważniejsze jest to czy na koniec sezonu będziemy w stanie utrzymać 12 miejsce i tylko pod tym kątem będę oceniać występ naszych drużyn. Jeśli przy okazji uda nam się wprowadzić dwie lub więcej drużyn do fazy ligowej to będzie to dobry znak na przyszłość i nadzieja na to, że trochę dłużej zagościmy w okolicy miejsc 9-12.
2 drużyny powinniśmy wprowadzić, bo Lech i Jaga mają wylosowane drużyny w zasięgu w przypadku spadku do LK, a też w LE mają zaliczkę 1 bramki przed rewanżem.
Jeśli chodzi o coś więcej- tutaj już tak kolorowo nie jest, bo Górnik albo odrabia stratę 1 bramki, co nie jest wykluczone bo mecz był w miarę wyrównany, a Rakow musi wyszarpać zwycięstwo w tej i kolejnej rundzie.
Jeśli jednej z tych drużyn się uda wejść do FL to będzie sztos, jak obu to sukces ogromny.
A to ja mam inaczej, wolałbym bardzo solidną kampanię pucharową 2 drużyn (np. Lech + Jaga w LE z awansem do wiosny) niż powtórkę z ubiegłego roku z taplaniem się w komplecie w LK, nawet kosztem utraty 12 miejsca.
Zapisując to matematycznie, rozwój piłkarski > ranking.
Ja zresztą uważam, że w ubiegłym roku – wskutek obłędnie sprzyjających losowań i znakomitej formy w FL LK 3 z 4 drużyn – smyrnęliśmy już nasz sufit jednorocznych możliwości (punktowych, nie sportowych), i kolejne sezony niemal na 100% nie będą już tak korzystne. Ergo, można zluzować portki i iść grać wyżej.
Lech na Thun to jednak LK co do Jagi oby przeszli Rangers to będzie LE …co do ligowki to widzę jage w LE powinni dać radę i Lech w LK to na teraz max.
Liczę jeszcze na Górnik z Węgrami oby oby i wtedy po Trambzonie z Salahem będzie na ich w LK
I to jest całkiem realny scenariusz.
Jakby Górnik albo Raków, albo oba te zespoły dorzuciły jeszcze LK, to byłoby fantastycznie.
Martwi mnie, że Jaga może mieć zbyt krótką pierzynkę na tak dużą ilość meczów.
No i wiadomo- rankingi są ważne i top10 jest super, ale mając to top12 wypadałoby już nad tym rozwojem piłkarskim – jak to ująłeś – popracować, bo po to też ten ranking budowaliśmy, żeby mieć możliwość grać w LE i przede wszystkim w LM
Dziwi mnie ten marazm Rakowa, już pod koniec zeszłego sezonu przestałem oglądać ich mecze bo z nudów usypiałem. A przecież skład się znacząco nie zmienił, przez wakacje to w zasadzie tylko Brunes odszedł z istotnych postaci a w zeszłym sezonie też nie było rewolucji. Przychodzą kolejni trenerzy, w tym Papszun, i nie potrafią na nowo obudzić tej drużyny.
Końcówkę w lidze to Raków miał akurat fenomenalną. 5 wygranych i 1 porazka w 6 spotkaniach, punktowanie na poziomie 2,5 na mecz (gdzie jak wiemy do mistrzostwa wystarczyło 1,8 na cały sezon).
Lech na wyspach Owczych wygra, albo zremisuje. Już bez przesady.
Jagiellonia pierwszy mecz korzystny- tu wiadomo że będzie na żyletki.
Raków mniej korzystny, ale wciąż z szansami.
Najgorzej wygląda sytuacja Górnika.
Gieksa mogłaby coś jeszcze zdobyć w Katowicach – remis chociaż.
Niestety- coraz bardziej widoczne jest to, że 3 drużyny w FL to może być szczyt możliwości, którego nie uda się nawet osiągnąć.
Za to niebezpiecznie zbliżamy się do momentu, gdzie ZERO drużyn nie będzie już bardzo nieprawdopodobne
Jagiellonia wygrała u siebie z dość silną drużyną, więc jest jasne, że u nich przyjmie dwójkę. Lech ledwo przepchał mecz, a na wyjeździe będzie grał na sztucznej nawierzchni, więc na pewno przegra. Raków zremisował u siebie, więc na wyjeździe wiadomo, będzie bardzo ciężko. GKS raczej nie odrobi dwóch goli straty, a żydzi mają prostą sytuację. Wychodzi na to, że ranking będzie ratował Górnik, choc szanse ma niespecjalnie duże…
A przypominam, że to dopiero III runda. 12. liga w Europie. Liga Mistrzów w tym sezonie. Wyprzedzamy Turcję i Czechów, bo silną mają wyłącznie czołówkę, a ich czwarta czy piąta drużyna to już słabizna, dno.
Legio ratuj!
Patronus? Chłop się załamał. Dumnie jesteście z siebie?
„Jagiellonia wygrała u siebie z dość silną drużyną, więc jest jasne, że u nich przyjmie dwójkę”
– Nie jest. Faworytem do awansu bym jej nie nazwał, ale nie jest powiedziane, że odpadnie. To mądra taktycznie drużyna, która potrafi się też głęboko bronić.
„Lech ledwo przepchał mecz, a na wyjeździe będzie grał na sztucznej nawierzchni, więc na pewno przegra.”
– Jeżeli jesteś tego pewien, to możesz na tym dobrze zarobić. Za zwycięstwo Klaksvik płacą x6,25. Wiemy jednak, że nie zaryzykujesz ani złotówki, a pisanie na forum nic nie kosztuje, więc można sobie rzucać mocne słowa.
Dobrze zarobić? Raczej wątpię, że na bukmacherce da się dobrze zarobić. Za duże ryzyko (bo pewności jednak nigdy nie ma) i za małe zyski.
Ale oczywiście, że postawię. Może 10 zł, może nawet 20 zł.
Napisałeś tak jakbym bał się stracić złotówkę. Serio? Bez przesady. Nawet i strata 100 zł mnie nie zaboli, zdarza mi się tracić dużo większe pieniądze w dużo głupszy sposób. Niestety.
U buka gram dla zabawy, a na Mundialu jestem kilka stówek do przodu, wiec spokojnie jakieś kuponiki mogą wlecieć.
Dodam, że w tym tygodniu obstawiłem m. in. że Lech wygra przynajmniej dwoma golami. Niepotrzebnie uwierzyłem. Już się to nie powtórzy.
Patronus ma na głowie wakacje, przeprowadzkę i inne zajęcia…
I ciężko mu znaleźć czas, by pisać o bandzie pajaców. Bo co można o tym napisać? Banda pajaców i tyle.
Drugi temat to losowanie. Poustawianie grup przed losowaniem to było typowe dla UEFA coorestwo. Nie tylko polscy dziennikarze o tym pisali. W q4 było 5 zespołów z top5. Trafiliśmy na dwa z nich. No co poradzisz?
Pozostałe kluby:
Katowice nie zagrają w fazie ligowej, to chyba można uznać za pewnik. Ale na starcie dawało im się 14% szans, zatem raczej „bez zaskoczenia”. Głupio będzie jeśli odpadną już z Hapoelem w q3, ale w sumie i tak nie ma to większego znaczenia, patrząc na rywala w q4.
Raków ma swoje problemy i swój kryzys – to wiadomo nie od ździś. Losowanie średnio udane, ale moim zdaniem wciąż mają spore szanse, by po raz kolejny zagrać w fazie ligowej. O wygranej może zadecydować jakiś farfocel, w lidze im nie idzie, ale rok temu było podobnie, a nawet gorzej, bo przecież przegrali u siebie z MacTA. Zatem czekam na rewanż na szwedzkiej ziemi.
O Jagiellonii najmniej, bo mają za sobą tylko jeden mecz. Ale za to bardzo solidny. Zgodnie z tym co pisali ludzie znający się na piłce, Rangers nie jest zespołem nie do ukąszenia przez Jagę. Sytuacja przed rewanżem jest otwarta z minimalną przewagą polskiego zespołu. A wygrana w tym dwumeczu to autostrada do LE. W poprzednim sezonie Jadze wybitnie nie wyszedł chyba tylko mecz z Fiorentiną u siebie. Można być więc optymistą przed rewanżem.
Górnik. No cóż – nie mieli racji „eksperci” zapowiadający, że Fenerbahce rozjedzie zabrzan na miękko, ale i tak przewaga wicemistrza Turcji była znacząca. Spodziewałem się lepszej gry w Budapeszcie – przegrana po farfoclu rywala jest przykra. Ale moim zdaniem u siebie Górnik powinien te straty odrobić. Niewykluczone, że awans rozstrzygnie się w rzutach karnych. I jednak lepiej awansować, bo w q4 LK będzie dużo trudniej.
No i wreszcie banda pajaców. Co można napisać o ekipie, która wygrywa 3 golami na wyjeździe i pozwala rywalowi wyrównać? Że grają jak Fiorentina? Z tą różnicą, że zespół z Florencji grał rezerwami, a w trudnej sytuacji wprowadzał lepszych graczy, którzy pozwalali opanować sytuację. Po raz kolejny widzieliśmy zawodników Lecha, którzy byli jak dzieci we mgle. Gianfranco Obsranco. I po raz kolejny trener nie potrafił temu przeciwdziałać. Jest szansa, że 2 tygodnie wystarczą, żeby Kolejorz się obudził. Dowieźć dobry rezultat w rewanżu i ugrać swoje w q4 z Thun (ewentualnie Vikingur).
=====
Na ten moment 5/5 to prawdziwy cud. Ale 4/5 całkiem realne. 2 zespoły w LE i 2 zespoły w LK to nie będzie żadna sensacja. 3 drużyny w fazie ligowej to nadal będzie lekkie rozczarowanie. 2 ekipy jesienią to już słabizna.
Jak to 4/5 „całkiem realne”
Jeśli założymy, że Lech i Jaga maja 100% na grę w Europie, a Górnik i Raków po 40% (według buków mają mniej) to szansa wynosi 1*1*0,4*0,4=16%!
Kto Cię uczył prawdopodobieństwa?
16% to dla Ciebie „całkiem realne” zdarzenie?
No chyba, że dajesz jakieś duże szanse na LK miejskiemu klubowe z Katowic
„Całkiem realne” nie w sensie świata buków/Klimków (oba odradzam, zwłaszcza ten pierwszy), tylko w sensie „jak się wydarzy, nikt nie dozna wielkiego szoku”. I w tym kontekście się zgadzam. Górnik 2-0, Jaga 1-1, Lech 0-0, Raków 1-0 i wygrany dwumecz z Hajdukiem, to nie są jakieś ultra sensacje.
5/5 wygląda już na szok, zresztą samo przejście Atalanty przez GKS (lub nawet ten Hapoel) też, bo każdy się przyzwyczaił że drużyny tej klasy nie zaliczają wpadek w pucharach na takich papudrokach.
Problem w tym że całkiem realne, w sensie nic nadzwyczajnego to
Hammarby 1-0
Ferencvaros 1-1
Rangers 2-0
HTO 1-1
Lech 1-1
W tym kontekście o którym mówisz to też taki scenariusz moze się zdarzyć i nie bedzie nic niesamowitego w tym.
Mam chociaż nadzieję ze zyjemy w rzeczywistości z tym scenariuszem przynajmniej pośrodku,
Witamy w prawdziwym świecie:)) Rok temu mieliśmy od niego przerwę.
Choć tak po prawdzie za rok wskakujemy trochę spowrotem do Matrixa, skoro 2 ekipy będą miały zagwarantowaną fazę zasadniczą (aż boję się sprawdzić kiedy ostatni raz tak było – od powstania UCL pewnie nigdy).
Wojtku, jak odradzasz buków, to graj przeciwko nim, będziesz mógł rzucić swój etat 😉
O Klimku to już Ty piszesz…
No właśnie dlatego te wyniki NIE są realne! Równie dobrze możesz napisać że nasze „top 4” ekstraklasy wygrają 3 najbliższe kolejki i to nie będą „ultra sensację” (tak wiem, Lech gra z Jaga).
To właśnie BEDA ultra sensację, bo np w zeszłym sezonie taka sytuacja NIGDY nie miała miejsca.
Nie da się grać „przeciw bukom”. Co to w ogóle za konstrukt?
@Jan Czemu sensacjĘ, a nie sensacjE? Napisałeś tak dwa razy, dlatego pytam.
I ponawiam pytanie kolegi wyżej. Co mam zrobić, żeby zagrać przeciwko bukom? Co masz na myśli?
1) Całkiem realne w takim sensie, że nie jest oparte o założenie w stylu „Jeśli Gibraltar wygra z Niemcami 5:0, San Marino pokona Hiszpanię 3:1, a Polska wygra z Anglią 4:0, to mamy szanse…”. Tak jak napisałem Wojtek: abyśmy mieli 4/5 nie potrzebujemy żadnych sensacji, a jedynie solidną grę i normalne wyniki.
2) 16% to całkiem realne. To jak wyrzucenie np. 6 zwykłą kostką do gry. 2 lata temu mieliśmy 5% na to, żeby awansować do top15. Trafienie trójki w Lotto to jest około 2% szans.
3) Oczywiście że w meczu Rangers – Jagiellonia umiem wyobrazić sobie równie dobrze wyniki 0:0 i 2:0. Obydwa są realne, a niosą za sobą kompletnie odrębne konsekwencje.
4) OCZYWIŚCIE wiele rzeczy może się zdarzyć. Chociażby Awans AGF po pierwszym meczu wydawał się nierealny, a jednak wydarzył się. Choć zapewne w Danii mówiono o cudzie. Ale żebyśmy mieli 4/5 w fazach ligowych nie potrzebujemy cudu. Wystarczy PO PROSTU bardzo solidna gra. Tylko tyle i… aż tyle.
5) Na starcie sezonu wiadomo było, że możemy liczyć na 5/5, jeśli polskie kluby zagrają solidnie ORAZ będziemy mieć szczęście w losowaniu nieco powyżej średniej. Okazało się, że tego szczęścia mieliśmy grubo poniżej średniej. Teraz musielibyśmy liczyć na co najmniej 1 cud, żeby mieć 5/5, więc o tym nawet nie wspominam.
No nie gadaj, że postawiłeś mieszkanie na dobre wyniki w pucharach i teraz musisz się przeprowadzać ;-)))
A jednak znalazlo sie troche czasu w srodku nocy na dokonczenie tego co chcialem powiedziec.
Rakow – Tak jak kilka osob tutaj zauwazylo, wyglada to faktycznie na okrojenie projektu, moze nie wygaszenie, ale juz na pokazanie miastu, co traca jak Rakow zleci na miejsce sredniaka ligi, to wlasnie tak wyglada.
Pokazuje to nastawienie od poczatku sezonu. sprzedaz Brunesa i mocne postawienie na mlodych, czego za czasow Papszuna nigdy nie bylo. A co bylo? jak sobie przypomne to lepiej byloby NIE miec obroncow w ogole, niz wprowadzac tak owych z juniorow.
Tak wlasnie wyladowal w polowie sezonu Rakow, czyli z kontuzjowanym Arseniciem, wykartkowanymi obroncami i pozniej z Tudorem na obronie latajacym braki.
Tylko Papszun nie wymyslil co bedzie z przodu jak Tudor bedzie z tylu.
Co w sumie tez przewidywalem przed tym sezonem jak sie okazalo ze do Rakowa nie dolaczyl zaden nowy obronca to juz bylo jasne, ze skonczy sie to lataniem dziury w obronie pomocnikami, i tak wlasnie bylo za Papszuna.
Tyle ze Papszun jest mocno zadaniowy jak to u nauczycieli bywa i w zadanich pucharowych sobie radzil.
Dzis widzimy brak tej zadaniowosci i zamiast skromnego 1-0 mamy remis.
I to samo teraz bedzie w Legii, juz wyjebali polowe mlodego skladu, druga polowa z akademii sama sie wypisala.
Zaraz w Legii beda mieli mocna 11, tylko bez opcji na zmiane, bez opcji na juniora, bez opcji na akademie, bez opcji na sprzedaz z zyskiem.
Papszun zalatwi dokladnie to co oczekuje Mioduski i czego oczekiwal Biedrzycki, czyli opcja na JUZ, bez opcji rozwoju.
Skonczy sie to oczywiscie miejscem pucharowym, moze pozniej poprawnym awansem do fazy ligowej, ale to bedzie wszystko kosztem, bez opcji na pozniejsze zyski, czy wprowadzanie do druzyny mlodych zawodnikow.
Oczywiscie tez bez dalszegego kierunku rozwoju klubu.
Bo to wlasnie jest ten upragniony koniec typu Ferencvaros, czyli fajnie mamy druzyne, ktora cos moze w pucharach, ale w sumie nie wiele moze, ale nam to starcza, jak na Wegrzech.
Tego wlasnie oczekuja malkontenci zadowalajacy sie minimum!
10 miejsce w rankingu ZOBOWIAZUJE, pewnie tak samo jak zobowiazuje 1 MIEJSCE do wygrywania z 9 turcja.
A tu jednak Galatasaray wygrywa z Anglikami! i jakos slabo widze glosy typu HAHHAHAHHA 1 MIEJSCE W RAKINGU FRAJERZY Z ANGLI NIE DAJA RADY 9 MIEJSCU W RAKINGU.
Slyszal ktos gdzies takie cos? zeby ktos beke krecil z FEDERACJI NR 1, ze przegrywa z FEDERACJA NR 9?
No oco chodzi? czego nikt nie kreci beki z angielskich frajerow ze frajerza sie z federacja 10 miejsc nizej?
TOZ TO JUZ BEKA Z MIEJSCA NR 1 NIE PRZYSTOI? to juz nr 1 jest wyjatkiem, ktory moze robic frajernie z rankingowym nr 9?
———————————-
Szkocja ci to sa w kurwe mocni!
Celtic jeszcze nie gral wiec nie ma co oceniac.
2 miejsce Szkocja czyli HEARTS jak nasz Gornik zabrze!
6-1 w pierwszym meczu z Benfica, normalna szkocka druzyna – pamietacie to 6-1 Fenerbahce – Gornik?
Motherwell – hjk Helsinki – 1-1 Co za moc! juz nie wiem czy Szkoci za mocni czy Finowie za slabi
AAA no tak Jaga grala z WIELKIMIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIII RANGERSAMI ? przypomni ktos ile rangersi strzelili bramek? oh pewnie nikt nie przypomni.
Ale to wielka marka.
I wreszcie na koniec Hibernian 2-1 u siebie z macedonska Shkendija coz za pogrom.
Czyli wielka Szkocka pilka pokazala nam
jak remisowac z finami, jak wygrac z macedonia i jak dostac w pizde – jest moc.
——————————————————————————
Na koniec skomentuje Gks.
Oczywiscie zmarnowany slot, bo jak wszyscy wiemy Legia pokazalaby wszystkim jak przegrac z Armencami. Juz nie mowie ze Legia pokazalaby jak przegrac z zydami bo to oczywiste ze Legia by przegrala.
No chyba ze ktos oczekuje, ze Legia nagle by sie po wakacjach odmienila i po usunieciu polowy skladu, zglosila akces ze wygrywa z atalanta, chyba normalne?
Wiem wiem Legia szla by rozstawieniem, po ktorym i tak frajersko by odpadla cos jak Lech.
——————————————–
Dlatego w tym miejscu wole zeby ogrywal sie Gks.
Oczywiscie wszyscy oczekuja zeby Gks, od razu byl Legia. wiadomo w 3 miesiace Gks stal sie klubem ze stolicy w 2 milionowym miescie, no bo jak tego nie oczekiwac?
I w tym miejscu nawet jakby Gks odpadl ze Zlina, nie mialbym problemu, dalej z reszta nie mam bo wiem ze swoje doswiadczenie trzeba zebrac.
Zrobil to Rakow, zrobila to Jaga, zrobil to Lech i tak samo Legia, robi to teraz Gornik. A GKSOWI NIE WOLNO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! BO MARNUJE SLOT LEGII, tej ktora klepali Armency z NOAH!
Ja wiem ze w Warszwie lubia byc dymani przez Cyganow, ale akurat moze w tym sezonie odpoczniemy od tego.
——————————–
Za to dymaja nas zydzi, i tak to mi sie nie podoba!
Ale co dokladnie?
Jak zawsze obsrane gacie!
i tutaj moze juz wyliczmy kiedy zesrane gacie sie oplacily.
Lech wyjebal lache na Arhus a pozniej zesral gacie = w pizde 1-4
Gornik zesral sie przed Fenerbahce = 2 frajersko stracone bramki.
Rakow w pewnym momencie zesral sie przed Valletta czego efektem moglo byc 2-2 zamiast 3-1
Gks zesral sie przed zlina przez 45 min pierwszego meczu czego efektem bylo stracone 2 bramki i wynik koncowy 2-1
—————-
Jaga zesrala sie na poczatku meczu i samoboj, ale pozniej na szczescie ogranela, ze gra z frajerami szkockiej ligi i wygrala.
Rakow zesrany przez polowe meczu ze szwedami, wynik moglbyc rozny, ale koncowo dla 2 ekip zasluzony remis.
Lech szkoda komentowac, zrobil co mial zrobic, chociaz wszyscy wiemy ze wyzwanie bylo teraz duzo wieksze jak tydzien temu, chociaz rywal niby 10 polek nizej.
Gornik znowu frajersko stracona bramka, niby do przewidzenia a znow frajerska porazka.
Wiadomo ktos powie no ale Wegrzy nas rozjechali, tyylko gdzie? jak dla kogos 1-0 to rozjechanie i wielka roznica poziomow no to czym jest 2-0 GKSU?
No wlasniee
Gks vs hapoel te aviv.
Znowu ktos powie gdzie nasza liga, a tak na prawde wszystko rozeszlo sie o 2 frajersko stracone bramki.
a pozniej o mecz bez walki.
I tutaj Gks ma moj zawod.
skoro juz moga frajersko tracic bramki to chociaz niech sie postawia, a tu tego braklo.
1 bramka , strzelajacy totalnie bez obstawy bez ataku, druga bramka to juz totalne frajerstwo zbyt spokojnej gry.
Spokojnie to mozna grac w lidze i tego chyba brakuje w naszym futbolu.
Brakuje walki na NOZE, tego nie ma i nie bylo w naszej lidze i to widac w pucharch.
Gks zamiast zaczac walczyc o srodek pola i przejecie dominacji, to walczyl o granie w ladna pilke od bramkarza, co zreszta bylo tez w spotkaniu ze Zlina i skonczylo sie tak samo, szybkim 2-1.
A tu szybkim 2-0 i elo.
Pod tym wzgledem Papszun byl dobrym trenerem.
Zadanie do wykonania, ma byc wykonane.
Tutaj wlasnie widac bledy, ktore kiedy popelnialismy, ktore dalej popelnia Lech, a ktorych w pucharach trzeba sie wystrzegac.
Czyli Jebac ladna pilke bo liczy sie cel, i to jest tez powod dla ktorego nigdy nie osiagamy celow nalozonych na reprezentacje, bo znowu sa 2 obozy tych co chca celu i tych co chca ladnej pilki a w takim momencie trzeba wybrac, co chce sie osiagnac i te 2 cele ciezko zeby byly spojne ze soba, bo na koncu i tak dostosowujemy sie do tego co oferuje przeciwnik, a pozniej do tego co mozemy osiagnac, a nie odwrotnie, tak jakby sobie tego wszyscy zyczyli.
Czyli Francja grala ladna pilke, ale juz jej z nami nie ma. I to samo tyczy sie europy w pilce ligowej.
Na koniec powiem, ze tak mimo wszystkiego ciesze sie z udzialu Gksu w pucharach, nie wazne czy awansuje z zydami czy nie, czy beda miec nagrode w postaci meczu z Atalanta czy nie. To i tak swoje doswiadczenie zebrali i jesli uda im sie powtorzyc swoj sukces i zamiast spadku osiagnal znowu za rok puchary, to juz w tym momencie cala polska liga powinna powiedziec zajebiscie bo wlasnie ktos kroczy podobna sciezka do Jagi czy Rakowa.
Jak Rakow wypaddnie z gry? no trudno, ale wlasnie po to byl ten klub, zeby pokazac innym ze sie da i dlatego dzis mamy Gks.
Znowu Gornik, to klub ktory pokazuje ze wlasnie sa kluby w naszej lidze, ktore nie boja sie nikogo i taka postawe powinnismy pokazywac zawsze, nawet jesli na koncu sie nie uda.
———————————————————–
A na koniec do super analizatorow z prosba, badzcie konsekwentni.
Skoro Ferencavors wygrywa z Gornikiem to prosze zaznaczacjcie oczywiscie, ze wegrzy sa 17 w rankingu, Ale ze akurat FERENCVAROS JEST JEDYNA DRUZYNA ZE SWOJA LIGI KTORA PRZEKRACZA PROG 100 W RANKINGU.
I JEST AKURAT 37 W RAKINGU CZYLI 30 MIEJSC PONAD LEGIA!
TAK JAK SZKOCJA JEST 20 W RAKINGU, ALE AKURAT RANGERSI SA 49 CZYLI PRAWIE 20 MIEJSC NAD LEGIA.
Oczywiscie tego juz malkontenci nie widza, ze liga boostuje 1 czy 2 druzyny z ligi na maxa, a reszte ligi jebac.
U nas to na cale szczescie wyglada inaczej tak jakby wlasnie chcieli w europie, zebysmy czasem nie mieli 4 druzyn na miare europejska.
Zeby taka kurwa Jagielleonia nie bruzdzila szkotom, tylko zeby dawala dupy jak to w Szkocji bylo zaplanowane – Dlaczego? DLACZEGO KURWA TA JAGA SIE POSTAWILA?
Przeszkadza, nie? przeszkadza jak sie okazuje ze Polska ma cos wiecej w kraju jak Legia.
Ale ta Polska ekstraklasa to dno, nie to co szkoci oni to maja.
Mietek, pisałeś ten esej do trzeciej nad ranem i chyba sen ci się pomieszał z fikcją, bo stworzyłeś genialną teorię spiskową, w której cała Europa trzęsie się przed potęgą Ekstraklasy.
Szacunek dla Jagiellonii, ale zejdź na ziemię: Robisz ze Szkotów powód do narodowego dumnie i tworzysz mity o „europejskim układzie”, który boi się Jagi. Wygrali świetny mecz, chwała im za to, ale z Twojego tekstu wynika, jakby UEFA w szpanerskich garniturach płakała w Nyonie, bo klub z Białegostoku śmiał wygrać z Rangersami. Trochę chłodnej głowy.
Uderzanie w Legię i Lecha z pozycji GKS-u? Serio? Wytykasz Legii czy Lechowi wpadki sprzed lat, jednocześnie pisząc, że „GKS zbiera doświadczenie” i trzeba im wybaczyć bezwolne 0:2 z Hapoelem, bo „trudno”? Podwójne standardy aż pieką w oczy. Jak przegrywa stały pucharowicz, to „frajerstwo i kompromitacja”, a jak Twój faworyt dostaje bęcki bez walki, to „proces nauki i zbieranie frycowego”.
Mieszanie rankingu klubowego z krajowym: Zarzucasz innym brak konsekwencji, a sam żonglujesz współczynnikami tak, jak ci akurat wygodnie do tezy. Raz liczy się miejsce ligi, raz punktacja pojedynczego klubu, a na koniec i tak konkluzja brzmi: „wszyscy się zesrali, tylko ja rozumiem futbol”.
Mądrości o Papszunie i „ładnej piłce”: Cały Twój wywód o tym, że „jebać ładną piłkę, liczy się cel” brzmi jak cytat z podręcznika betonowego futbolu z lat 90. Ekstraklasa od lat próbuje grać „brzydko i zadaniowo” i kończyło się to właśnie oklepem od zespołów z Armenii czy Mołdawii. Jagiellonia i Górnik grają do przodu nie dlatego, że są naiwni, tylko dlatego, że we współczesnym pucharowym futbolu ze staniem w dziesięciu we własnym polu karnym dostaje się po głowie od pierwszego lepszego rywala, który potrafi wymienić trzy podania.
Idź się wyspać, bo od tego szukania spisków i usprawiedliwiania słabszych występów „zbieraniem doświadczenia” chyba przegapiłeś fakt, że w pucharach liczy się po prostu jakość na boisku, a nie poematy pisane o 2:00 w nocy.
Swietnie Marcin, w nowszym watku, skopiowales co napiasalem tylko krocej i w innych slowach, a moze to Ai ci skrocilo to co napisalem i skopiowales? Bo w twoim wpisie brak wiekszych roznic.
Szkocji nie trzeba komentowac bo robi to sama.
Ja bronilem Motherwell wygrac z Finami?
Ja bronilem Rangersom wygrac z Jaga?
Czy moze to objaw slabej ligi, w ktorej 2 dominantow oslablo? tak jak to np jest w Serbii gdzie jak cala kasa poszla na Crvene to Partizan nie istnieje, a za nim tez cala liga?
I nie robie ze szkotow powodu do narodowej dumy, tylko miesiac temu jak pisalem ze Szkocja jest w dupie jako liga ze swoimi wiesniackimi druzynami, to mnie tu prostowali ze te szkockie wsie to sa PRAWDZIWE WIELKIE MIASTA, moznaby pomyslec ze co drugie miasto w szkocji to Glasgow.
Dzis widzimy jak wygladaja Rangersi potykajacy sie o murawe. albo Motherwell remisujace z finami.
—————————–
Ja Marcin wytykam cos Legii?
Ja mowie od poczatku sezonu, ze Legii dobrze zrobi odpoczynek od pucharow, ale sa tu inni, ktorzy twierdza ze Legia by rozjebala puchary a Gks to zmarnowany slot.
Tak wiec moje zdanie w tym temacie jest takie, ze pamietam jak Legia dostawala w pizde od Armencow i fartowna bramka na 1-0 w pierwszym meczu ligowym, nie pokazala mi, zebym sie mylil i zeby to Legia juz rozdawala karty w Polskiej lidze, zwlaszcza jak widze Rajovicia, ktory nie potrafi strzelic do bramki z 0cm.
Tak wiec glosy, ze Legia to by zrobila, a Gks jest wielka pizda wkladam miedzy bajki, bo jak widac po rankingu w ostatnim sezonie Legia urobila do rankingu cale 4 pt, czyli jakies 2 pt wiecej niz Gks obecnie.
Roznica = wielki chuj.
———————————–
Co do taktyki Papszuna, jest chujowa i na dluzsza mete moze pograzyc klub w marazmie, aczkolwiek dziala i powoduje awans w pucharach, wiec w jakims stopniu dziala i na awans do fazy ligowej nadaje sie idealnie.
Co np w opozycji do postawy w dzisiejszym meczu GKsu, powinno zadzialac, a tego zabraklo i mamy frajersko stracone bramki zamiast remisu czy skromnej wygranej.
I tak oczywiscie jak kazdy tutaj zongluje tutaj informacjami dla swoich potrzeb, a glownie robie to w opozycji do tych ktorzy zawsze widza Polska pilke na czarno.
Bo oczywiscie to Polska w rakingu na 10 miejscu jest zla, ale jakby to byla szkocja ze swoimi 2 druzynami to byloby to idealne odzwierciedlnie 10 miejsca w rakingu do ktorego oczywiscie Polska sie nie nadaje.
Ale wegry ONI TO MAJA FERENCVAROS IM TO SIE NALEZY NAWET TOP 5.
A Dunczycy oni to dopiero maja.
A Finowie to juz nie mowie to jest ponad top 1.
Jakby tak zebrac wszystkie ligi w ktorych jest cale 2 druzyny boostowane przez kraj, to trzeba by pewnie powiekszyc top 5 na top 40.
Ale widze, ze w tym miejscu znawcy maja zgrzyt i jakos ciezko zmiescic do top 10 anglie, francje, wlochy hiszpanie, niemcy, portugalie, turcje, belgie, holandie, szkocje, ukraine, danie, Szwecje, Norwegie, Czechy, Wegry, Slowacje, Chorwacje, Serbie, Austrie, Grecje, Szwajcarie, Cypr, Rumunie, Bulgarie, izrael.
Jak te wszystkie kraje nie mieszcza sie w top 10? jak to mozliwe, przeciez kazdy ma jedna druzyne w top 100.
Wedlug znawcow wszystkie te kraje powinny byc w top 10.
To az pojebane ze matematycznie nie da sie ich tam upchnac, a jakas Polska sie tam wpierdala.
Czekam Marcin az skrocic co napisalem i napiszesz jako swoje, wtedy to nie bedzie poematem pisanym o 2 nocy, tylko skrotem pisanym o 4.
Idź się wyspać, bo od tego szukania spisków i usprawiedliwiania słabszych występów „zbieraniem doświadczenia” chyba przegapiłeś fakt, że w pucharach liczy się po prostu jakość na boisku, a nie poematy pisane o 2:00 w nocy.
Piłeś? – Nie Pisz!
🙂
Ciekawy tydzień, żaden dwumecz nie jest de facto rozstrzygnięty. Bardzo fajnie że Siemieniec zebrał kolejny cenny europejski skalp, jakoś ta Jaga tak wygląda że wiemy że nie pęknie na Ibrox (odpaść może, ale bez brązowych gaci, które powoli stają się obok mokrej szmaty symbolem innego klubu naszej czołówki).
Swoją drogą, losy Hearts pokazują jaką makabrą potrafi być ta ścieżka od Q2LM (szóstka przyjęta w Lizbonie // 12 goli straconych w 3 meczach), ale z drugiej strony jak wielką różnicę może zrobić losowanie: w Q4 LK oni Rapid, Górnik – Monaco…
No co ty wojtek, tylko Mistrz Polski frajersko odpada, wystarczy tylko spojrzec na mistrza Wegier jak sobie dobrze radzi, albo po prostu na 36 z 39 mistrzow ktorzy odpadli z LM.
Ale spoko bo mamy zapewniona faze ligowa dla innych, dzieki czemu bedziemy mogli mowic jak to inni sa mega zajebisci, bo im Real czy inny Manchaster zafundowal faze ligowa LM za darmo. I dlatego te druzyny sa takie same jak Reale czy Manchestery.
I tak wlasnie ja nie moge sie doczekac az w koncu zobacze upragnonione Leicester w lm. PRZYPOMNI ktos kiedy Leciester gra w LM?
No bo chyba w lidze nr 1 z rankingu nie zdarza sie zaden mistrz z przypadku, a nawet jesli juz to kreci sie ten mistrz zawsze kolo podium, prawda? prawda???????
Mietek, Ty chyba naprawdę piszesz te komentarze w stanie głębokiej bezsenności, bo znowu stworzyłeś jakiś abstrakcyjny ciąg myślowy, który z rzeczywistością piłkarską nie ma nic wspólnego.
Przykłady z kosmosu: Co ma Leicester z sezonu 2015/2016 do obecnych eliminacji pucharowych? Wyciągasz sensację sprzed dekady z Premier League, żeby udowodnić… no właśnie, co? Że w piłce zdarzają się niespodzianki? Ameryki nie odkryłeś, tylko co to ma wspólnego z tym, jak nasi mistrzowie regularnie pękają mentalnie na pierwszej poważniejszej przeszkodzie?
Sarkazm, który uderza w Twoją własną tezę: Szydzisz z mistrzów odpadających z LM i twierdzisz, że 36 na 39 odpada. No właśnie! Skoro ścieżka mistrzowska jest statystycznie i strukturalnie NAJŁATWIEJSZĄ drogą do europejskich pucharów (masz spadochrony do LE i LK na każdym kroku), to odpadnięcie na dzień dobry z pucharowym średniakiem jest podwójną kompromitacją. Wyjaśnianie tego słowami „każdy przecież odpada” to czysty wyparciowy klasyk.
Plątanie pojęć i spiski z kosmosu: Najpierw pisałeś o „systemie, który boi się Jagi”, teraz piszesz o „Manchesterach fundujących fazę ligową za darmo”. Zdecyduj się na jedną wersję. Faza ligowa czy pucharowa nie bierze się z prezentów od UEFA, tylko z punktowania i wykorzystywania szans, co Siemieniec z Jagą robią, a inni potrafią przewalić na własne życzenie.
Przestań dorabiać filozofię do zwykłego braku jakości czy strachu w nogach u niektórych drużyn. Wojtek napisał prosty fakt o różnicy w mentalu i wpływie losowania, a Ty w odpowiedzi wyskoczyłeś z Leicester, Realem i ironią o rankingu. Wyłącz telefon, idź na spacer, bo poziom tej demagogii przebił już sufit.
Marcin widze, ze nie widzisz roznicy miedzy tym ze 36 MISTRZOW ODPADA Z LIGI MISTRZOW, a spadkiem do pucharow nizszej kategorii.
To w takim razie ja bym sobie zyczyl od 2 rundy el LM, Barcelone, Arsenal, Porto, Bayern itd, a niech graja ze soba i odpadaja po rowno z wszystkimi innymi Mistrzami i ciesza sie walka o LK w koncu to tez puchary nie?
A co ci sie Marcin w Leicester nie podoba? masz problem z Mistrzem Angli? zly przyklad, a to niby dlaczego?
ten mistrz nie pasuje do twojej tezy?
mietek, pisanie komentarzy po nocach ewidentnie ci nie służy:)
Zobaczymy gdzie koniec końców wyląduje mistrz ligi #12 w Europie, na razie wygląda to jak pusty Kocioł na stadionie.
Brawo Jagiellonia! Wygrana 2:1 z Rangers FC w Białymstoku to kolejna wielka pieczęć na tym, jak ten klub dojrzał taktycznie i mentalnie. Wyjść na tak utytułowanego rywala, odrobić straty i wyciągnąć zwycięstwo – ogromny szacunek. Dla tych, którzy wciąż traktują obecną Jagę jak epizod – spójrzcie na chłodne fakty i jej bilans w Europie z ostatnich lat. Na rozkładzie Białegostoku albo na liście rywali, którym potężnie postawili twarde warunki, są już: Rangers FC – wygrana 2:1 u siebie (el. LE) FC Kopenhaga – sensacyjne zwycięstwo 2:1 na ich terenie w Kopenhadze (faza ligowa LK) FK Molde – gładkie rozbicie Norwegów 3:0 u siebie (faza ligowa LK) Cercle Brugge – pewne 3:0 w Białymstoku w 1/8 finału LK Real Betis – remis 1:1 w Białymstoku w 1/4 finału LK To nie jest żaden przypadek ani pojedynczy zryw. Jagiellonia to obecnie jedyna polska drużyna, która w pucharach wychodzi na markowe firmy bez paraliżu na nogach i durnych usprawiedliwień. Teraz po awans na Ibrox!
A może po prostu mamy za wysokie oczekiwania? Pierwszy raz w historii wystawiamy 2 drużyny w eliminacjach Ligi Mistrzów i już niektórym sodówka uderzyła.
– Lech. Jasne, tutaj trzeba narzekać. Frajerstwo z Aarhus, przepchnięte zwycięstwo z Klaksvik. Wynik poniżej oczekiwań.
– Górnik. W pucharach w XXI wieku gra drugi raz. Przez długie lata był ligowym średniakiem. Po udanym sezonie lidera środka pola podbiera mu Korona Kielce. Pierwszego bramkarza podbiera mu beniaminek – Wisła Kraków. Losuje obrzydliwie bogate Fenerbahce z transferami, których nie powstydziłyby się kluby z Premier League. Walczy. Potem Ferencvaros – nieco słabszy kadrowo, niż w ostatnich latach, ale nadal z dobrymi, ogranymi piłkarzami w Lidze Europy, w której dość regularnie osiągał fazę pucharową. Walczy. Czy tutaj naprawdę są powody do narzekań?
– Jagiellonia. Skromnie, bo skromnie, nieco szczęśliwie, ale wygrywa z klubem, który budżetem zjada całą naszą ligę. Od dawna. Klubem, który jest w okresie przejściowym po gorszym sezonie, ale ze znacznie większym potencjałem, niż Jagiellonia. Obiektywnie – świetny rezultat.
– Raków. Remis z jednym z najlepszych klubów w Szwecji, który co prawda w fazie zasadniczej jeszcze nie grał, ale w eliminacjach rywalizuje od lat i wypada w nich co najmniej przyzwoicie. Ocierał się już o awans z klubami lepszymi, niż Raków. Realnie nie możemy patrzeć na Szwedów z aż taką wyższością. Nawet jeżeli Raków powinien być faworytem, to tylko lekkim. 0:0 to nie jest wynik szczególnie rozczarowujący.
– GKS Katowice. Przez bardzo długie lata tułał się po I lidze. Nie tak dawno spadł nawet na trzeci poziom rozgrywkowy. Trener zebrał jednak przyzwoitą paczkę (głównie Polaków), nieźle ich zgrał i zrobili sezon życia. Czy GKS to drużyna na puchary? No nie. To ligowy przeciętniak. Wyeliminował 3. drużynę na Słowacji, teraz przegrał z klubem, który historycznie był w topie w Izraelu i chce się odbudować. Hapoel ma stety/niestety, ale większy budżet od GKS’u i to wyraźnie większy. Porażka w takim dwumeczu to nie jest powód do grzebania polskiej piłki.
Inna sprawa, że nie da się być wiecznie na fali. Nasze 2 ostatnie sezony były wręcz wybitne (zwłaszcza ten z Jagiellonią i Legią, bo wystawiliśmy do pucharów bardzo mizerną reprezentację). Musiało w końcu przyjść odbicie w dół.
Ja osobiście uważam, że na obecnym etapie samo bycie w Top15 jest dużym sukcesem i czymś, co trzeba docenić. Najpewniej wystawimy 5 drużyn w pucharach przez minimum 3 sezony.
Niech Ekstraklasa po prostu się rozwija tak, jak się rozwijała. Jeśli tak będzie, to obronimy swoją pozycję w Europie. Może nawet wreszcie przestaniemy się frajerzyć w eliminacjach do Ligi Mistrzów?
Na 10. miejsce jesteśmy jeszcze o wiele za słabi. 12. – jest aktualnie wynikiem nieco powyżej naszego potencjału. Utrzymajmy się w top15, może w top14 i będzie w porządku. 2/5, 3/5 w pucharach – to są nasze aktualne możliwości. Tyle.
Podtrzymuję to, co pisałem wczoraj po meczu Górnika: 2/5 spodziewane, 3/5 spoko, 4/5 świetnie a 5/5 science-fiction. Lech zagrał Mariana, ale ci Farerzy to są kompletni amatorzy. Liczę, że na Wyspach Owczych Lech zagra lepsze spotkanie, niż u siebie. Ostatnio (jakoś tak… w tym roku kalendarzowym [sic!]) wygląda lepiej na wyjazdach, niż przy Bułgarskiej.
Górnik ma niezłe szanse na awans. Jak zaczną trafiać w bramkę, to będą w stanie pokonać Ferencváros.
Widziałem pierwszą połowę meczu Jagiellonii i było tak, jak się spodziewałem: Rangersi są nieźli, ale tylko nieźli. Z dawnej potęgi została tylko nazwa. W Glasgow będzie gorąco i trzeba będzie strzelić co najmniej jedną bramkę. Dali radę w Kopenhadze i Florencji, być może zawalczą też w Szkocji.
Raków musi zagrać ,,po papszunowemu”, żeby awansować. Zobaczymy.
Od GKS-u nie mam żadnych oczekiwań. Nie są gotowi na grę w Europie i nawet jeśli u siebie odkręcą wynik i awansują, to z Atalantą szans nie mają. Nie ten rozmiar kapelusza.
To nie są żadni amatorzy.
Skoro już chcesz czepiać się słówek, to napiszę, że to półamatorzy. Jak inaczej określić zespół, gdzie zawodnik poza sportem pracuje jeszcze jako operator wózka widłowego?
a kto pracuje jako operator wózka widłowego?
Bawią mnie te ciągłe mrzonki o 10 miejscu. Naprawdę miejsca 11-14 dają dla naszej ligi i tak wymierne korzyści, bo pewne dwa kluby na jesień i dalej 5 zespołów w pucharach. Utrzymanie tych miejsce biorę z pocałowaniem ręki.
Co do Lecha, od dawna powtarzam, że nie mam zaufania do trenera Frederiksena. Dwa mistrzostwa pod rząd, ale obydwa wykorzystane z racji okoliczności, czyli narobieniu metr przed kiblem czytaj finiszem sezonu w przedostatniej kolejce, a kolejny sezon to wyrównany poziom ligi i masowe tracenie przez wszystkich punktów. Lech gra zrywami, albo indywidualnościami, często widać brak pomysłu na grę. Do tego częstotliwość wtop szczególnie pucharowych u frederiksena jest zatrważająca (dwa odpadnięcia z PP, wtopy typu Lincoln, rewanż z Aarhus, rok temu wpierdole od Crveny i Genku). Gość mnie totalnie nie przekonuje.
Od GKS Katowice za dużo nie wymagałem, bo na tym 5 miejscu mógł się znaleźć każdy klub, a nawet Legia szorująca po dnie, którą dzieliła chyba minuta albo dwie od pucharów 😉
Górnik Zabrze wygląda nieźle, aczkolwiek brakuje kropki nad i . Ferencvaros to nie Fenerbahce, ale obawiam się, że znów skończy się jakimś „fajnym remisem” i po kompocie.
Jaga nieźle, z Rangersami były niezłe momenty i okresy gry, ale jeszcze trochę trzeba dołożyć do pieca, bo rewanż będzie gorący, aczkolwiek widać, że Szkoci jeszcze nie do końca chyba w formie.
Raków brakuje tam napastnika, skasowane 6 baniek za Brunesa a napadziora brak. Tutaj nadchodzi decydujący moment dla Kroczka, odpadnięcie za tydzień, plus wtopa w lidze i moim zdaniem leci ze stołka. Niby coś tam grali, wszystko jest takie na średnim poziomie bez błysku, ale bez kogoś z przodu dużo nie zdziała.
Miejsca 13-14 nie dają dwóch pewnych klubów w FL. Dlatego tak ważne jest utrzymanie tego 12. miejsca.
Przynajmniej wg obecnego podziału.
Wynik GKSu dla rankingu ma akurat niewielkie znaczenie, bo szanse z Atalantą i tak są wiadomo jakie. A z pozostałej czwórki nikt się jakoś istotnie nie przybliżył do awansu, ani od niego nie oddalił. Następny czwartek może zdefiniować nie tylko ten sezon, ale ogólnie ranking na kolejne lata. Może się zdarzyć absolutnie wszystko: cztery awanse, po których znowu będzie euforia i realna walka nawet o miejsca 9-10, albo równie dobrze może być „czarny czwartek”, czyli cztery odpadnięcia, wielka stypa, a potem nerwowe spoglądanie na Duńczyków, i wynik który będzie nam mocno ciążył też w kolejnych latach. Żaden scenariusz mnie tu nie zdziwi, nawet te skrajne.
Zwycięstwo Jagiellonii cenne, ale wobec rewanżu na wyjeździe nie ma co popadać w jakiś hurraoptymizm. Czyli podobnie (choć odwrotnie) niż z Górnikiem – niby porażka, ale przed rewanżem w Zabrzu wszystko jest otwarte. Lech znowu dał pokaz nieskuteczności, powinien spokojnie strzelić kilka goli, a tak będą ogromne nerwy. Klaksvik na Wyspach praktycznie nie przegrywa, ale z drugiej strony Lech też w pucharach ostatnio lepiej grał na wyjazdach, i może przy tym wyniku wyjdzie w pełni skoncentrowany. Raków też słabo, ale cały czas może to realnie przepchnąć. To tylko znowu pokazuje, że w eliminacjach nie liczy się wrażenie, tylko ich przepchanie i przetrwanie. Jeżeli za tydzień to zrobimy, obojętnie jak (choćby w karnych), to może być naprawdę super. A jak nie, no to cóż, ambitna postawa Jagi czy Górnika zda się na nic.
Odpadnięcie Lecha z Farerami mimo wszystko będzie szokujące. Trochę liczę że to dziwne prawidło z Lechem grającym lepiej na wyjazdach zadziała i tym razem (nie przegrał na wyjeździe w dwumeczu przez cały poprzedni sezon, na 5 prób). I potem ultra ciężary z Thun.
Po 1:0 u siebie – dla mnie nie będzie. Od początku mam większe obawy o ten Klaksvik niż o Thun i już wcześniej pisałem, bez cienia ironii, że to nie będzie wcale łatwy dwumecz, i zwłaszcza na wyjeździe mogą być problemy.
Takie mecze są „najgorsze”, bo przeciwnik wcale taki słaby nie jest, ale wszyscy patrzą na niego tak, że to „jakieś tam Wyspy Owcze, i pewnie grają tam rybacy i listonosze”. Co narzuca dużą negatywną presję, bo wiesz, że nie masz tu nic do zyskania, za to możesz wiele stracić. A na Lechu, przez okoliczności odpadnięcia z Aarhus, ta presja jest teraz podwójna, i może po prostu przegrać sam ze sobą. A nawet potrójna, bo nadal nie ma zapewnionej fazy ligowej, a wpisał ją sobie do budżetu, i teraz stoi też przed widmem wielkiej dziury finansowej. Tam musi być świadomość, że jeżeli odpadną, to będzie właściwie koniec tej drużyny (oczywiście nie samego klubu, ale drużyny z tym sztabem i tymi piłkarzami). Może to wszystko brzmi śmiesznie, ale tak to wygląda. A jeżeli ten Klaksvik przejdą, to zejdzie to całe ciśnienie (lub przynajmniej zelżeje), dlatego o Thun aż tak się nie obawiam.
Tak też było w sezonie 22/23. Widać było jak Lech się męczył z tym Vikingurem i Dudelange po oklepie od Karabachu. I widać też było jak po awansie do fazy grupowej zeszło z nich ciśnienie i od razu w lidze też zaczęli lepiej grać (po rewanżu z Dudelange od razu wygrali kilka meczów z rzędu, gdzie do tego momentu mieli 0 zwycięstw). Tutaj może być podobnie, pod warunkiem że to przetrwają.
Dlatego odpadnięcie Lecha za tydzień na pewno byłoby dużą wtopą, ale nie szokiem. Przynajmniej dla mnie.
Dawno nie widziałem tu Patronusa, chłop jeszcze chyba pije po Aarhus:D
No cóż, jak w zeszłym sezonie pisałem, że walka o TOP10 to jest póki co mrzonka to wyżej wymieniony rankingorz mnie wyzywał od januszy, cieszę się, że teraz jest tu kilka trzeźwo myślących osób.
Ludzie, my drżymy przed pasterzami z Wysp Owczych i nie jesteśmy w stanie pokonać Węgrów, którzy są daleko za nami w tym śmisznym rankingu, z czym do ludzi?
Z pozytywów, ależ się przyjemnie patrzy na grę Jagielloni, jak w kogoś mam wierzyć to wierzę w nich. Reszta zespołów powoduje tylko ból głowy i oczu.
Spokojnie, szampan z Aarhus dawno wypity, a ranking dalej się zgadza!
Różnica między nami polega na tym, że ty widzisz w pucharach tylko pasterzy i ból oczu, a ja widzę czystą matematykę. Po to się buduje ten „śmiszny ranking” przez pięć lat, żeby nawet po takich wymęczonych 1:0 czy remisach na wyjazdach punkty i tak lądowały na naszym koncie.
Po pierwsze – w pucharach nie ma już amatorów z łapanki, co zresztą dobitnie pokazują Grecy czy Czesi, męcząc się z teoretycznymi słabeuszami tak samo jak my. Po drugie – Lech wziął swoje 0,250 pkt do rankingu? Wziął. Jagiellonia ograla Rangersów? Ograła. Polska wciąż siedzi na 10. miejscu z przewagą nad Czechami i Grecją? Siedzi.
Więc bez paniki – melisa do ręki, ranking pod poduszkę i widzimy się po rewanżach. TOP10 nie bierze się z pięknej gry w sierpniu, tylko ze skrobania punktów do skutku!
Matematyka piękna rzecz, Patronusie, pod warunkiem że potrafi się liczyć. Żeby tak zmotywowany „rankingorz” wyłożył się na najprostszym dzieleniu, to aż żal patrzeć – przy 5 drużynach w pucharach zwykła wygrana daje 0,200 pkt do rankingu krajowego (1,000 / 5), a nie 0,250. Skoro gubisz się w podstawowych ułamkach, to trudniej brać na poważnie twoje optymistyczne prognozy.
Co do samej boiskowej rzeczywistości: nikt tu nie neguje zasadności rankingu pięcioletniego, tylko twój naiwny hurraoptymizm. Zachwycasz się „skrobaniem punktów”, ignorując fakt, że Turcja, Czechy i Grecja mają w odwodzie potężne zespoły z zagwarantowaną fazą ligową, które prawdziwe żniwa punktowe zaczną jesienią. My tymczasem przepychamy kolanem 1:0 z zespołem z Wysp Owczych i tracimy zaliczkę z Węgrami, którzy w odróżnieniu od nas nie mają kompleksów na wyjazdach.
Trzymanie się 10. miejsca w sierpniu to żaden wyczyn, kiedy podwozie płonie, a w IV rundzie eliminacji większość naszych orłów trafi na ś ścianę. Ranking nie wybacza pudrowania rzeczywistości – bez awansów do faz grupowych ten twój zamach na TOP10 rozbije się o twardą weryfikację już w rewanżach. Proponuję więc odłożyć kalkulator, dopóki nie opanujesz dzielenia przez pięć!
Oj tam czepiasz się o drobne,
Mimo to jednak, wygląda to źle.
No kibice Lecha łączcie się, żadajcie dymisji Freda, bo gość nie umie w puchary.
Ostatnio nie sprawdzałem, ale Robbie Keane był do wzięcia.
Tak jak pisałem jest to przeciętny trener i dalej to podtrzymuję niezależnie co się stanie.
Właściwie oceniam obecną kampanie w eliminacjach za skrajnie złą.
KI może odrobić straty bo dziś miała naprawdę sporo sytuacji by wywieźć z Poznania 0-1 i bronić się w domu.
szanse na awans 50%
Górnik, widać kompletnie inny mental, oby przeszli Ferencvaros bo WRESZCIE ogarnęli jakiegoś grajka do środka z dobrym CV. Oglądam ich mecze i praktycznie tylko Dietz mnie mało przekonuje i środek pola, Urbański jest spoko ale jeszcze trochę wystraszony, oby Podolski z Gasparikiem wydobyli z niego coś więcej.
Jak do tego dojdzie ten nowym pomocnik to może być naprawdę nieźle i bym Górnika nie skreślał jeszcze.
szanse na awans 30%
Raków, no kompletnie bez pomysłu drużyny. Nie ma nowej koncepcji gry, moim zdaniem Hammarby ich klepnie i tak to się niestety skończy.
szanse na awans 30%
Jagiellonia – najlepiej grająca drużyny, generalnie powinnien mecz się skończyć na moje 'znafcze’ spojrzenie
tak 4-2 albo 5-3, dużo otwartej i radosnej piłki, ale kontry to Jagiellonia ma potężne. Dobrze to rokuje plus Rangers nieskuteczny bez pomysłu i formy.
Szanse na awans 50%
GKS – Widziałem tylko bramki i ostatnie 15 minut które HTO konstruktywnie broniło wyniku. Szczerze trudno się wypowiedzieć, ale po wyniku i tego że jednak HTO ma trenera wybitnego na puchary a GKS nie zbyt, nie daje im już dużych szans.
szansa na awans 20%
w skrócie mamy na obecną chwilę 180% – tak prostacko licząc daje to 1,8 drużyny która przejdzie swoją rundą.
No losowania były bardzo trudne w tym roku, a i tak najgorsze jeszcze nie nadeszło. Lech po Farerach będzie miał Mistrza Szwajcarii.
Ja po tym co widziałem dziś cieszyłbym sie z LK, ale już z innym trenerem.
Analiza celna, choć z tym szacowaniem szans i „prostackim” sumowaniem procentów zrobiłeś wyższą matematykę, która zawstydziłaby niejednego analityka z UEFA. Zanim przejdziesz do rozliczania trenera Lecha, oto gotowa, błyskotliwa i inteligentna odpowiedź na forum lub w dyskusji, która naturalnie przemyca wątek zagranicznych szkoleniowców:
Chłodna chłodną głową, ale jeśli szukamy zbawiciela zza granicy, to spójrzmy prawdzie w oczy: historia naszej ligi pokazała, że zagraniczny trenerski „zbawiciel” z prawdziwego zdarzenia trafił nam się w tym wieku dosłownie dwa razy.
Jedynymi obcokrajowcami na ławce w Polsce, którzy mieli nie tylko bezdyskusyjną charyzmę, ale też żelazny warsztat, styl postawienia drużyny do pionu i bezwzględne wyniki w pucharach czy lidze, byli Dan Petrescu i Stanisław Czerczesow. Żaden inny importowany „wizjoner” nie dorastał im do pięt pod względem mentalu i egzekwowania wymagań.
Cała reszta zagranicznych zaciągów – łącznie z obecnymi pomysłami na bujanie w obłokach – to przeważnie ta sama płyta: elegancki garnitur, ładne konferencje i brutalne zderzenie z eliminacyjną rzeczywistością w sierpniu. Więc zanim wyciągniemy z kapelusza kolejne nazwisko z zachodniego rynku, pamiętajmy, że bez trenerskiego bata i żelaznej dyscypliny w stylu Petrescu czy Czerczesowa, te europejskie puchary zawsze będą dla naszych klubów wyglądać jak walka o przetrwanie, a nie planowany sukces.
To subiektywna kwestia, ale Henning Berg, Kosta Runjaić i Gonçalo Feio mieli świetne sezony pucharowe w Legii. Rajd Groclinu w Pucharze UEFA to Dušan Radolský, a pamiętane z dobrej strony eliminacje, mimo odpadnięcia w ostatniej rundzie, to Ján Kocian w Ruchu i Stanislav Levý w Śląsku.
No tak, bo polskich trenerów, którzy się nie „zderzali z eliminacyjną rzeczywistością” to mamy na pęczki.
Zresztą, z tym Petrescu i Czerczesowem to też niezłe mitologizowanie.
Petrescu jedzie na tym, że później wprowadził Unireę do LM, ale w Wiśle przegrał mistrzostwo, i został zwolniony po porażce u siebie z Iraklisem w Pucharze UEFA.
Z kolei Czerczesow nie zderzył się z eliminacyjną rzeczywistością w Legii, bo nie musiał w tych eliminacjach grać. Zastąpił Berga, gdy Legia była już w fazie grupowej. Nie wyszedł z grupy, wygrał ligę z przewagą 3 punktów nad Piastem, i rozwiązał kontrakt Czerczesow to też ten sam specjalista, który prowadząc Ferencvaros dostał u siebie 0-3 od Klaksviku i odpadł z eliminacji do LM.
Oto propozycja celnej, ciętej i merytorycznej odpowiedzi, która punktuje Janosika i sprowadza jego przykłady do pionu:
Jan, pomieszałeś pojedyncze zrywy, ligową średniawkę i trenerskie incydenty z prawdziwą trenerską klasą, która buduje organizację na lata.
Radolsky i Groclin? Legendarny rajd, owszem, ale na plecach pieniędzy Drzymały i formy życia Mili z Świerczewskim, a nie długofalowego warsztatu szkoleniowca.
Kocian i Levý? Serio, powołujesz się na „pamiętane z dobrej strony eliminacje, mimo odpadnięcia”? To jest właśnie ta nasza polska mentalność: cieszymy się z „pięknych porażek” i tego, że ktoś chociaż nie przyniósł wstydu w sierpniu.
Berg, Runjaić, Feio? Każdy z nich w Legii miał do dyspozycji największy budżet i najszerszą kadrę w kraju. Zrobienie paru niezłych meczów, gdy masz w składzie jakościowych piłkarzy, to obowiązek, a nie trenerski wyczyn na miarę pomnika. Zresztą jak kończyły się te ich „wielkie ery”, wszyscy pamiętamy.
Dan Petrescu i Stanisław Czerczesow nie potrzebowali wymówek o „trudnych losowaniach” ani wpisów o „pamiętanych z dobrej strony odpadnięciach”. Wchodzili do szatni, wyciskali z graczy pot i łzy, dawali wyniki od strzała i narzucali reżim, przy którym wymienieni przez Ciebie panowie wyglądają jak uczeni na stażu. Pomylenie pojedynczego przebłysku z prawdziwym warsztatem to dokładnie ten powód, dla którego co rok w sierpniu liczymy procenty na awans.
Pomijam odpowiedź AI, ale osiągnięcia każdego z tych trenerów w pucharach są większe niż Petrescu i Czerczesowa w polskich klubach. A Wisła jaki miała budżet jeśli nie największy? I jaki był budżet Legii za Czerczesowa, który zastąpił Berga? Bez żartów, mógłby ten model postarać się bardziej.
PS Nie widzę tu żadnego związku z liczeniem szans procentowych.
„Dan Petrescu i Stanisław Czerczesow nie potrzebowali wymówek o „trudnych losowaniach” ani wpisów o „pamiętanych z dobrej strony odpadnięciach”. Wchodzili do szatni, wyciskali z graczy pot i łzy, dawali wyniki od strzała”
Co za bzdury xD w komentarzu wyżej napisałem jakie wymienieni panowie mieli wyniki „od strzała”.
Petrescu:
– brak mistrzostwa z Wisłą, która była wtedy hegemonem
– w Pucharze UEFA przegrał u siebie z Iraklisem, co stworzyło ryzyko, że Wisła nie zagra w fazie grupowej, i za to wyleciał
Czerczesow:
– nie grał w pucharowych eliminacjach, gdyż przejął Legię po Bergu w momencie gdy trwała faza grupowa, a przed kolejnym sezonem zdążył odejść
– nie wyszedł z grupy, bo nie zapunktował w dwumeczu z Club Brugge
– zdobył mistrzostwo z przeciętnym wynikiem punktowym, w czasie gdy Legia nie miała w lidze realnej konkurencji
I to mają być te super „wyniki od strzała”? Czerczesow nie generuje wpisów o „pamiętanym z dobrej strony odpadnięciu”, bo zwyczajnie takiego nie było – występ Legii w LE był wtedy bezbarwny. Na krajowym podwórku dał radę, owszem, ale Legia wtedy nad wszystkimi górowała i brak mistrzostwa byłby dla niej wstydem. Mimo tego, do ostatniej kolejki walczył o ten tytuł z Piastem (na podium było jeszcze Zagłębie).
Podsumowując, wyniki Radolsky’ego są mało istotne, bo pieniądze Drzymały, ale to, że Legia za Czerczesowa miała kilka razy wyższy budżet od kolejnych drużyn w lidze, to już nieistotne. Ba, pomijamy też Berga i innych, bo Legia miała najwyższy budżet, ale Czerczesow, który przyszedł bezpośrednio za niego, to już był wyłącznie własny kunszt, pot i łzy. xD Tego, że Levy wyeliminował ze Śląskiem Club Brugge to nie warto wspominać, ale Czerczesowa, który z tym samym Club Brugge przegrał? No to były wyniki, i żadnych wymówek!
Później, jako trener Ferencvarosu, Czerczesow wsławił się tym, że w eliminacjach do LM odpadł z Klaksvikiem po 0-3 u siebie. Ale wg ciebie wszyscy się odbijają od eliminacyjnej rzeczywistości, tylko nie on i Petrescu.
Gratuluję, szczyt wybiórczości został osiągnięty. Ciekawi mnie tylko, czy to celowa manipulacja, czy po prostu problemy z pamięcią, jak to faktycznie wyglądało.
Marcin M.
Mietek ma rację ty wklejasz nie swoje słowa tylko odpowiedzi generowane przez chatgpt.
Mógłbyś prosić chatgpt o korekty SWOJEJ myśli pod względem ortograficznym, a nie by odpowiadał za ciebie?
@Marcin M.
„Oto propozycja celnej, ciętej i merytorycznej odpowiedzi, która punktuje Janosika i sprowadza jego przykłady do pionu:”
@Krzysztofff
„Mietek ma rację ty wklejasz nie swoje słowa tylko odpowiedzi generowane przez chatgpt.
Mógłbyś prosić chatgpt o korekty SWOJEJ myśli pod względem ortograficznym, a nie by odpowiadał za ciebie?”
Tak się zastanawiałem o co chodzi z tym wstępem Marcina. Krzysztofff, chyba rzeczywiście masz rację. To wygląda, jakby mu się za dużo z chata przekleiło 😀 No to jest komedia…
” Zanim przejdziesz do rozliczania trenera Lecha, oto gotowa, błyskotliwa i inteligentna odpowiedź na forum lub w dyskusji, która naturalnie przemyca wątek zagranicznych szkoleniowców: ”
A tu druga odpowiedź,
@Marcin M
Chłopie weź się ogarnij, nie jesteś w szkole.
@Marcin M.
Czerczesow grał z Legią w Lidze Europy (w spadku po Bergu) i żadnej furory tam nie zrobił.
Dyscyplina, żelazna ręka i zapierdalanie – piłka nożna już od dawna tak nie działa. Popatrz na Hiszpanów, bezdyskusyjnie najlepsza piłkarsko nacja w XXI wieku. Zarówno na arenie klubowej, jak i reprezentacyjnej.
Ty tak na serio? Gornik wraca do pucharów po 20 latach, a Ferencvaros jest stałym uczestnikiem pucharów i faz grupowych.
Liga węgierska jest daleko za nami, ale za to Ferencvaros swoim europejskim doświadczeniem wyrasta ponad każdy zespół Ekstraklasy. Popatrz sobie ile razy w ostatnich latach grał on w Lidze Europy. Ostatnio osiągnął nawet 1/8 finału LE. W sezonie 20/21 grał w Lidze Mistrzów. Węgry za Orbana ładowały w ten klub bardzo duże pieniądze, więc potem mogli robić transfery za kilkanaście milionów euro na sezon. Teraz podobno nowy rząd odciął im dopływ pieniędzy, ale ciągle jest to mocny zespół jadący siłą rozpędu z poprzednich lat. Być może zmieni się to w kolejnych sezonach, jeśli nie ogarną majętnego sponsora, ale obecnie są jeszcze mocni i to nawet pomimo braku mistrzostwa. Mimo to nie skreślałbym Górnika, który ma jeszcze wszystko w swoich rękach i przy lepszej skuteczności może powalczyć z Ferencvarosem.
Co do Lecha no to nie chcę go tłumaczyć, bo jednak powinien wygrać zdecydowanie wyżej z zespołem z Wysp Owczych, aby uniknąć nerwówki, ale pamiętam, że w poprzednich latach też potrafił męczyć bułę w eliminacjach, a później wyglądało to lepiej. Choć nie ukrywam, że mam wątpliwości wobec tego czy z Frederiksen dojeżdża na mecze w Europie biorąc pod uwagę to co działo się w ubiegłym sezonie i ma miejsce teraz.
Można się za to w pełni zgodzić co do Jagi, która zagrała bardzo dobre spotkanie. No mogła zdobyć z jedną bramkę więcej, bo okazje na to były, a to dałoby większy komfort przed wyjazdem na Ibrox, gdzie czeka Jagiellonię trudniejsze zadanie.
Raków i GKS bez szału, choć od GKS-u trudno było i jest oczekiwać wiele. Przeszli Żilinę i to już jest ok. Raków martwi bardziej, bo jedzie bez zaliczki na trudny teren, a to jeden z naszych etatowych pucharowiczów i przydałby się w LK. Niestety odejście Papszuna jest w Częstochowie mocno odczuwalne, ale oby Kroczek zaskoczył nas w rewanżu.
Co do rankingu no to celem powinna być przede wszystkim walka o utrzymanie top 12, a co będzie dalej to zobaczymy.
Szczerze to bardziej prawdopodobne jest 0/5 niż 3/5. Fatalny Lech, Raków, GKS, bezzębny Górnik, brawa tylko dla Jagiellonii, ale nawet ten najlepszy wynik to będzie prawdopodobnie za mało. Nie wierzę, że na Ibrox uda się obronić minimalną zaliczkę. Lech jest tak fatalny, że nawet z tym Klaksvik może odpaść, a potem Thun i może skończyć się bez Lecha na jesień w Europie. Górnik? Wątpię w przejście Ferencvarosu, pewnie skończy się tak jak z Fenerbahce. A potem Monaco. Daję Górnikowi 10% szans na grę w fazie ligowej czegokolwiek. Jagiellonia tak jak już pisałem chyba nie da rady obronić przewagi na Ibrox, potem Jablonec, tu też 50/50. Raków chyba właśnie odpadł, GKS? Czy odpadnie teraz (najpewniej) czy może w IV rundzie to zmienia to nic. Żanej FL nie będzie. Przygnębiający wieczór, dzisiaj i wczoraj niestety. Tu naprawdę może być 0 klubów w fazie ligowej. No dobra, raczej takiej tragedii nie będzie, ale nikogo poza Lechem i Jagą w grze na jesień nie widzę.
Thun gra w lidze Europy Wiec bardziej vikingur;)
Lech z Thun zagra w razie awansu. W przypadku odpadnięcia będzie ktoś z pary Gyor – Ryga, w pierwszym meczu Łotysze wygrali 1-0.
Jasne, przegramy teraz wszystkie mecze do końca eliminacji. Jeny, co za malkontenctwo. W meczach z 3 niezłymi rywalami mamy zwycięstwo, remis i porażkę, czyli tak jak można było zakładać. Skoro tak przewidujesz, że Rangersi odrobią straty, to tak samo Górnik może odrobić. Lechowi do awansu wystarczy wygrać jeden dwumecz, a na wyjazdach mu idzie lepiej, niż u siebie, podobnie Rakowowi. Rok temu po pierwszych meczach 3 rundy Raków już odpadł po porażce z Maccabi, Legia odpadła po porażce z Larnaką i po pewnej porażce w 4 rundzie, Jaga miała dostać bęcki od Hajduka w 4 rundzie, a zostać miał tylko Lech w LK.
„Jasne, przegramy teraz wszystkie mecze do końca eliminacji. Jeny, co za malkontenctwo.”
Ludzie, którzy na tym etapie tak marudzą, musieli po prostu sami mieć napompowany balon oczekiwań, więc trochę to zabawne, gdy jednocześnie coś gadają o „rankingorzach”. Albo nadal się im udziela to Aarhus i projektują to na całe eliminacje. Prawda jest jednak taka, że do tej pory wyglądają one tak, jak należało się tego spodziewać. I absolutnie nic nie jest w tym momencie przegrane. Za tydzień możemy mieć 3 kluby pewne udziału w FL oraz Raków z dużą szansą, i wtedy znowu będzie euforia. Oczywiście, obawy ogólnie są uzasadnione, bo równie dobrze mogą wszyscy odpaść, ale przecież to też było wiadome już przed startem pucharów, że tak to będzie wyglądać, więc z czego wynika to marudzenie? Eliminacje to jest zawsze taki spacer po linie i wszystko się rozbija o przepchnięcie kluczowych stykowych dwumeczów, jak np. Legia z Midtjylland czy Broendby (choćby w karnych). Za tydzień się okaże, czy udało się to zrobić i tyle. Dopiero wtedy ewentualnie będą powody do narzekania (lub nie). Teraz zupełnie nic nie jest rozstrzygnięte (może poza GKSem, który ma już tylko iluzoryczne szanse na FL, ale przecież od początku mało kto wierzył, że tam wejdą). Pierwsze mecze nie dostarczyły ani wielkich powodów do optymizmu ani też do jakiegoś większego narzekania, w tym momencie każdy z tych kluczowych dwumeczów pozostaje niewiadomą.
Polakom dasz palec, to będą chcieli wziąć całą rękę. Zawsze musi być jakiś powód do narzekania, w końcu to nasz sport narodowy. Jeszcze 5 lat temu cieszyliśmy się z tego, że w 4 rundzie eliminacji zostawały nam aż dwie drużyny, a Raków eliminował Spartaka Trnava. Teraz w 4 rundzie będziemy mieli 3-5 drużyn, Jaga ograła zasłużenie Rangersów, Górnik przegrał dwumecz z Fener jedną bramką i ma szanse wyeliminować Ferencvaros, a tutaj płacz jakbyśmy już zakończyli grę w pucharach. Jak kiedyś hipotetycznie byśmy grali w LM 2-3 drużynami, to by narzekali, że jesteśmy na dnie, bo Steaua i Zvezda wygrały LM, a my się cieszymy z odpadania w – dajmy na to – 1/8 finału.
@aaaaaa
Ludzie, którzy na tym etapie tak marudzą, musieli po prostu sami mieć napompowany balon oczekiwań, więc trochę to zabawne, gdy jednocześnie coś gadają o „rankingorzach”.
I tu się całkowicie mylisz!!! Nic nie rozumiesz. To wszystko wina Patronusa!!!! To on im balonik napompował, nic dziwnego, że z taką alergią na niego reagują, a przy okazji obrywa się każdemu kto cokolwiek o top 10, rozwoju polskiej piłki czy innych bzdurach napisze.
I oczywiście Dobrasz i cała śmietanka dziennikarska tzw propaganda sportowa chcieli wywalić trenera Lecha po meczu na Gibraltarze
Ludzią nie dogodzisz.
Thun to będzie jak wygrają z Klasvik w LE. Przegrywający zagra w grupie LKE
Niemniej Lech jest bez formy. Palma nie przypomina siebie z końcówki z rundy wiosennej. Ishaak Kozubal to samo… podejrzewam…ze zaczną grać w drugiej połowie sierpnia. Oby nie było po ptakach.
@Zbyszek
Na jakiej podstawie dajesz Jagiellonii 50% szans z Jabloncem? Coś mnie ominęło? Co Wy tak wszyscy trzęsiecie portkami przed tymi Czechami? Jabloncowi sporo brakuje do Sparty, Slavii i Viktorii.
Jagiellonia będzie faworytem dwumeczu z Jabloncem (jeśli do niego dojdzie). Zachowajmy choć odrobinę obiektywizmu.
mało optymistycznie, ale z gromami poczekajmy do rewanżów.
Zaczynając od końca – wyniki Gieksy średnio mnie interesują, bo już odpadli w momencie poniedziałkowego losowania. Mogą co najwyżej dorzucić jakieś ułamki punktów w rewanżu z Hapoelem.
Lech ma mentalność frajerów, ale przynajmniej wyrwali zwycięstwo. W rewanżu będą mieli łatwiej, bo rywal się otworzy, a mecz zagrają na wyjeździe, czyli gra przed własną publicznością znowu ich nie sparaliżuje (ich bilans u siebie w lidze i w pucharach w ciągu ostatniego roku jest żałosny).
Przed meczami Rakowa, Górnika i Jagi wiadomo było, że to będą dwumecze 50/50, wystarczy śledzić regularnie europejską piłkę i nie ulegać dużej nazwie rywala (Rangersi mają słaby moment, a Ferencvaros się sypie p ozmianie władzy). Raków na wyjeździe będzie miał nieco łatwiej, bo będzie mógł się skupić na tym co potrafi najlepiej – bronieniu i sfg. Jaga też musi się zamurować, Rangersi u siebie powinni być dużo lepsi. Górnik jak zagra u siebie tak jak z Fener to powinno wystarczyć na Fradi. Liczę, że z tych 3 dwumeczów uda się wygrać 2.
Gieksa odpadła w momencie zajęcia 5 miejsca w Ekstraklasie:)
– Żałośnie wygląda ten Lech. Oczywiście mecz meczowi nierówny, ale różnica w precyzji i dokładności konstruowania akcji ofensywnych między Lechem a Jagiellonią i Górnikiem jest po prostu niesamowita. Lech zwyczajnie irytuje swoją niedokładnością i brakiem pomysłu. Tak grający Lech z pewnością nie zagroziłby ani Rangersom, ani Węgrom. Nie wiem, co się dzieje z tym klubem. Póki co od patrzenia na jego grę bolą zęby. Trzeba przepchać te eliminacje; miejmy nadzieję, że za miesiąc–dwa będzie to wyglądało przede wszystkim dynamiczniej.
– Szalenie ważna wygrana. Lecha dzieli brak awansu do fazy ligowej od powtórzenia kryzysu Legii, ewentualnie własnego z 2011 roku, kiedy poszalał finansowo — między innymi płacąc rekordowe wówczas 400 tys. euro Arboledzie i milion euro za Murawskiego — bez rekompensaty w postaci wyników w Europie. Przy takiej grze głównymi atutami pozostają mierni przeciwnicy i poduszka. To dobrze, bo ranking nie wytrzymałby jednoczesnej nieobecności dwóch największych polskich klubów w pucharach.
– Brawo Jagiellonia, brawo Górnik. Jeśli te eliminacje pokazują coś o polskiej lidze, to to, że zespoły zaraz za czołówką są dużo bardziej kompetytywne niż kilka lat temu. Z drugiej strony sama czołówka dalej nie dojeżdża.
– Raków wygląda na projekt, który się zwija. Mimo wszystko może jeszcze powalczyć. GKS to nie jest klub na puchary, czyli dokładnie to, o czym pisałem już w maju.
– Te eliminacje póki co pokazują dwie rzeczy. Pierwsza: rankingowcy nie mają pojęcia, o czym gadają. Lech w LM, Polska goni Turcje, Ekstraklasa jako liga, w której 2/3 zespołów prezentuje poziom europejskich pucharów — wszystko to brednie. A najsławniejszego rankingorza tego forum nie widziałem tutaj od kompromitacji Lecha. Szkoda, bo mimo że wypisywał w większości brednie, lubiłem go poczytać. Chociaż może to i tak lepsze niż dalsze brnięcie w zaparte, jak robią teraz inni. Odwrót na czas to zwycięstwo; to drugie — idiotyzm. Druga: poziom wzrósł i pokazują to Jagiellonia oraz Górnik, które, notabene, mogą za tydzień odpaść, czego wcale nie wykluczam, a za rok takiego Górnika może nawet nie być w pucharach. Niemniej organizacja i kultura gry drużyn, które mimo wszystko nie należą do ścisłej czołówki finansowej Ekstraklasy, mogą się podobać.
– W scenariuszu, w którym Lech i Legia dojeżdżają — przynajmniej do poziomu LE — a do tego mamy ze dwa takie kluby na poziomie Jagiellonii i Górnika z tego tygodnia — losowania nie zawsze będą tak słabe — o top 12 byłbym spokojny. Oczywiście top 10 dalej widziałbym raczej w kategoriach fantazji aniżeli czegoś realnego, z wyjątkiem chwilowych zbiegów okoliczności i pojedynczych sezonów.
– Za tydzień może być cudownie — Lech, Jaga i Górnik z fazą ligową — ale może też być stypa w postaci awansu samego Lecha. Nie wykluczam żadnego scenariusza.
Zgadzam się co do ostatniego – za tydzień równie dobrze może awansować Górnik i Jagiellonia a Lech nie
A tam pierdolisz, Patronus fajnie pisał. Co z tego, że masz inne zdanie, czemu od razu uważasz, że pisał głupoty? Bo pisał optymistycznie, nie tak jak ty pesymistycznie? Obstawiam, że pierwszy krzyczałeś jak to Jaga jest bez szans z Rangersami.
A co do reszty ok zgadzam się. Możemy za tydzień mieć 3/3 awanse w LE i 2/2 w LK. GKS’u nie skreślam, mimo gównianego meczu i żadnych pozytywów. Tak ktoś pisał, że będzie super mecz, a był żałosny. Może jednak własna publiczność ich pobudzi i zrobią Aarhus żydkom.
Raków trochę martwi, że nie strzelił chociaż jednego gola. Ale Szwedzki teren chyba aż taki ciężki nie jest jak taki Karabach czy Lincoln xd. Liczę, że jednak to przepchną.
Jaga przemęczy ten mecz i remis dowiezie do końca, oby. Lech po męczarniach też to przepcha, no i Górnik w końcu dojedzie Feren u siebie.
Tak realnie patrząc widzę to tak: Lech, Jaga i Górnik dalej w LE. Raków w LK.
Ale tak jak pisaliście nie zdziwię się nawet 2/5, chociaż to cel minimum te 2/5. Każdy z tej trójki w LE może i wygrać i przegrać. Tak samo w LK, bardzo ciekawe i wyrównane dwumecze. Jedynie Lech powinien to dużo łatwiej wygrać. Widać, że coś tam nie funkcjonuje… Eh, szkoda a wydawało się, że będzie pięknie.
„Tak realnie patrząc widzę to tak: Lech, Jaga i Górnik dalej w LE. Raków w LK.”
Realnie powiadasz? Po takich wynikach i takiej grze? Jedynie Jaga była ok, a nawet na +.
Lech „powinien dużo łatwiej wygrać”? No raczej będzie dużo trudniej na wyspach, jak każdemu kto tam grał.
W chwili obecnej 2/5 to nie żadne minimum, ale normalny scenariusz, a nawet lekko pozytywny. GKSu już nie ma, Górnik jedną nogą out, Raków mocno niepewny, więc reszta nie może się pomylić.
Nie wiem czy pijesz do mnie czy do kogos innego, ale tak Lech mnie ultra wkurwil, mozna sie smiac mozna sie smucic za Lecha, ale prawda jest taka, ze za to frajerstwo wkurwieni sa wszyscy w calej Polsce, a nie tylko w Poznaniu.
I tak Mecz Lecha, oslabil marketing naszej ligi i nie zdziwie sie jak przyszle negocjacje apropo praw do transmisji ekstraklasy straca mocny atut i nie osiagniemy takiej kwoty jakabysmy mogli.
Wiec na ten stan rzeczy powinni byc wkurwieni nawet w Wwa.
Nie ma to nic wspolnego z poziomem pilkarskim, a po prostu z mentalnoscia.
Jak widac po Jadze, da sie grac i wygrywac, wiadomo, ze jeszcze nie wiemy jak sie skonczy rewanz, ale juz teraz jak i rok temu Jaga nie wygladala na frajera do bicia.
Wszyscy jednoglosnie twierdzili ze Jaga sie rozsprzedala i jest w rozsypce.
A co stracili?
2 rezerwowych juniorow, ktorzy zagrali kilka meczow w Jadze przed transferem, 2 wypozyczonych zawodnikow i Pululu + Maslowski z gabinetow, ktory byl ogloszony ojcem sukcesu Jagi.
Ale jak widac ojcem sukcesu Jagi jest Siemieniec i trzon druzyny, ktory dalej w Jadze jest taki sam.
———————–
Wracajac do Lecha, jak sie okazuje glownym motywatorem napedzajacym druzyne byl asystent trenera Frederiksena!
Ktorego w Lechu juz nie ma. Tak samo nie ma komu motywowac druzyny.
A jak motywuje Frederiksen?
w skrocie bo nie chce mi sie szukac juz tego cytatu.
„Liga europy to przeciez tez dla Lecha awans sportowy”
No pewnie trenerze ze jest awans sportowy wzgledem Lk, ale juz za chuj frajernia, ktora sie odjebala nie jest zadnym awansem sportowym, za to wlasnie jest obnizeniem ratingu naszej ligi, medialnie i tak samo obnizenie mentalu druzyny jak widac.
To wlasnie zafundowal nam trener Lecha.
w skrocie motywacja od trenera Frederiksena?
„nie dokonałby wielu zmian. Jego zdaniem drużyna zagrała zgodnie z planem, ale zabrakło jej skuteczności”
Zrobcie z siebie frajerow wszystko zgodnie z planem.
Wiec tak oceniamy nasza lige pod katem trenera Dunczyka, ktory mowil, ze jakby mial cos zmienic to nic by nie zmienil i dalej zagral pod DZIECI Z danii.
I jak zawsze braklo czasu na dalsze wysrywy, bo pewnie nie kazdy wie ale sa wakacje i nie kazdy ma czas na pisanie elaboratow na 3 strony a4, albo szukanie komentarza do odpisania w watku na 300 komentarzy.
Tak wiec to wszystko i do zobaczenia pewnie za tydzien jak Gks bedzie odwijal wynik.
Mietek co za bzdury…Lech jest bez formy, ale rok temu o tej porze tez był – z tym samym asystentem trenera na ławce, którego niby teraz brakuje.
Palma, Ishaak, Kozubal – nie przypominają siebie z końcówki rundy wiosennej. Superpuchar i pierwszy udany mecz z Aarhus zamydliły nam oczy. Rok temu – przegrany superpuchar z Legią, porażka w lidze z Cracovią…, wygrana z Górnikiem w lidze niezasłużona, Bredablik dobrze, ale z Crvena Zvezda wysoka porażka. \
Teraz wypadł Bengsston i Jagiełło – obu szkoda… Ale mam nadzieję, że za chwilę forma zacznie rosnąc. Oby nie było po pucharach.
Lech jest bez formy… jakiś błąd w przygotowaniach. Oby wrócili szybciej, niż odpadną z pucharów.
Problem Lecha jest jeden – mentalność. To strasznie krucha mentalnie drużyna, coś się nie uda i już całkowita załamka. Z Aarhus jakby strzelili u siebie na 1:0, to by na luzie pyknęli ich z 3:0. Stracili pierwsza bramkę i zaczęła się sraczka. Jakość piłkarską w tym sezonie mają na tyle dużą, że przy ścieżce Aarhus, Sabah, Levski (na nich trafił AEK, który wziął nasze rozstawienie) spokojnie powinni awansować. Włodarze Lecha nie powinni mieć sobie nic do zarzucenia. Winni są Frederiksen i mental piłkarzy. Lech żeby wejść na półkę wyżej potrzebuje trenera z mentalnością zwycięzcy, kogoś pokroju Berga, kto będzie w stanie przepychać mecze w pucharach.
Raków zmienia swoją strategię. Zamiast ściągać gotowych piłkarzy, biorą młodych pod rozwój i sprzedaż. Ewidentnie Świerczewski chce sprawić żeby klub był w stanie sam siebie utrzymywać. Pewnie w najbliższych latach zjadą w hierarchii naszej piłki, a ich miejsce zajmie Widzew.
Co do top 10, to od początku sezonu mieliśmy na to niemal zerowe szanse. Grecy mają 3 kluby z zapewnioną fazą ligową i 2 kolejne PAOK oraz Panathinaikos, które powinny poradzić sobie w eliminacjach. Są faworytem do zajęcia 10 miejsca. Powinniśmy się cieszyć z top 12, bo i tak daje ono nam bardzo dużo i trzeba je szanować.
NO to napisałem Robbie Keane, świetny gość. Polecam sprawdzić ex-trener Ferencvaros. średnia wyników >2 i ma dobry bilans w europejskich pucharach.
Ostatnio mówiłem, by Legia brała Papszuna (gdzieś tak we Wrześniu), ale woleli czekać.
Te, zarząd Z Poznania czytasz ty coś co ludzie piszą?
Żarciki na bok.
Co do walki o top10
Nie jest tak, że od początku mieliśmy 0 szanse przed startem.
Na teraz Baseksehir odpadł, więc Turcy mają 4/5 już
Paok przegrał z Anderlechtem u siebie i prawdopodobnie pogra o LK z Apollonem.
Dalej jest Panathinaikos który słabo zagrał dziś z Bułgarami, awans trochę się skomplikował.
Olympiakos remisuje z Nec Nijmegen, więc umówmy się to też nie jest wybitna forma ze strony top klubu z Grecji.
Jest jeszcze OFI kreta która zagra z CSKA Sofią.
Czesi:
Oni mają Slavie w LM, więc o punkty będzie im trudno,
Sparta mimo wszystko zleci moim zdaniem do LE.
Potem jest Viktoria P w Q4LE
Hradec przegrał z Besiktasem 0-1 i pogra raczej o LK z CSKA 1948/Panathinaikosem.
Więc tym federacją też szykują się straty w klubach albo już takie mają.
I być może sportowo nie zasługujemy by być w top10, ale ranking UEFA tego też nie odzwierciedla w 100%, więc o top10 pomimo słabej czołówki wciąż możemy mieć.
Trzeba patrzeć na chłodno, Raków za tydzień przepchnie, Lech zleci do LK po wygranej z KI, Jagiellonia ogra Rangers a Górnik Ferencvaros i mamy 3 drużyny w LK i jedną w LE.
Ten scenariusz wciąż jest na stole.
Słaby mental – a ten w Lechu jest od lat – to „zasługa” całego klubu, nie tylko sztabu + piłkarzy. Niezwykle złożony proces, ale efekt na boisku każdy widzi.
Ale jaka w tym obecnie wina zarządu? Wydali rekordowe pieniądze na transfery, ściągnęli trenerowi kogo chciał, zapewnili odpowiednie warunki do treningu. Jedyną ich winą może być przedłużenie kontraktu z Frederiksenem. Sztab szkoleniowy ma zawsze największy wpływ na mental drużyny, a jak patrzę na karierę Frederiksena, to on za bardzo w ważne mecze nie potrafi. W Brondby w europejskich pucharach po mistrzostwie poszło mu słabo (przegrana 4 runda eliminacji do LM i ostatnie miejsce w grupie LE bez wygranego spotkania), w Lechu przegrywa niemal wszystkie ważne mecze, nawet w duńskiej młodzieżówce Czesiek Michniewicz zrobił na jego Danii 4 punkty. Jak wiele pod tym kątem potrafi zdziałać trener pokazał Sousa w reprezentacji – z drużyny, która bała się własnego cienia i prosiła topowe reprezentacje o najniższy wymiar kary, zrobił drużynę wychodzącą bez strachu na Anglię i Hiszpanię, która nawet jak traciła pierwszego gola w meczu (a działo się tak często), to zawsze odrabiała straty w trakcie meczu, czasem nawet dwie bramki straty. Nawet ta Jagiellonia – jakości piłkarskiej nie ma więcej od Lecha, trener dostał niemal tyle samo czasu, a wychodzą na Rangers i po stracie pierwszej bramki dalej grają swoje, a nawet podrażnieni grają jeszcze lepiej. Lech to po takim szybkim gongu skończyłby 0:3 albo 1:4.
Nie zaczynaj z Sousą… Nic na Euro nie zwojował, a dostał awans wywalczony przez Brzęczka… Porażka ze Słowacją… A później odpuścił ostatni mecz eliminacji, chyba nie wiedząc że decyduje o tym kto będzie gospodarzem w barażach. Na szczęście Rosję wyeliminowano, i Michniewicz dopełnił dzieła awansu na mundial
Zarząd wybiera i zatrudnia trenera, jest odpowiedzialny za mental i wyniki zespołu.
„Zerowe” to przesada. Te szanse były i nadal są względnie realne, ale nie byliśmy i nie jesteśmy do tego faworytem. Ja od dawna mówię, że trzeba się cieszyć z 12. miejsca, bo ono bardzo dużo daje – różnica w korzyściach między 12. a 13. miejscem, nie mówiąc już o 15., jest imo dużo dużo większa, niż między 10. a 12. A ewentualną walkę o 10. miejsce traktować na zasadzie „dodatku” – jak się tak ułoży, że się uda (co jest możliwe), to super, a jak nie, to nie ma co robić tragedii.
Niestety, przy tym, jak Duńczycy polosowali w LK, to teraz trzeba uwzględnić realne ryzyko spadku na miejsca 13-14. Nie tylko ze względu na naszą sytuację, bo nawet jeżeli ostatecznie będziemy mieli 3/5, co trzeba będzie uznać za niezły/dobry wynik, to przy 4/4 Duńczyków (z czego przynajmniej 3 w LK) i tak mogą nas szybko gonić. Po dzisiejszych meczach mają już praktycznie 3 kluby w IV rundzie LK, a tam rywali takich, że też nie bardzo mają z kim odpaść. Może Rijeka albo St. Gallen sprawią niespodziankę, ale szczerze wątpię. Więc jeżeli utrzymamy to 12. miejsce na kolejny sezon, to będę zadowolony. Chyba że UEFA znowu coś pozmienia.
Grecy mają realną szansę na 5 drużyn w fazie ligowej, a nawet jak im w eliminacjach PAOK albo Panathinaikos zawiodą, to zostaną im 4 drużyny, które pewnie w fazie ligowej dorzucą więcej punktów od naszych. Nam jak zostanie 3/5 w fazie ligowej to będzie dobrze. Czechom też pewnie zostaną 3 drużyny, Dania moim zdaniem również będzie mieć 3, bo mogą się wyłożyć na Rijece albo St Gallen. Raczej wątpię by duńczycy zdobyli więcej punktów, niż my rok temu. Mamy 7 punktów przewagi nad nimi, więc potrzebujemy ok. 7-8 punktów by utrzymać top 12. Do tego potrzebny jest albo jeden zespół robiący ćwierćfinał w LE/LK, albo 2 drużyny w fazach ligowych.
@Bobek90
„Raków wygląda na projekt, który się zwija. Mimo wszystko może jeszcze powalczyć”
– Niestety to może być prawda. Świerczewskiemu się chyba trochę odechciewa. Miasto z niedużymi perspektywami. Brak stadionu.
Rakowowi brakuje napastnika, ale problemem jest też to, że Kroczek dostał kadrę po Papszunie. Wejść w jego buty jest ciężko. Jakby to powiedzieć – Papszun to świetny trener i robi dobre wyniki, ale jest specyficzny. U Papszuna tacy piłkarze jak Makuch, czy Rajović są pożądani. Nie ma Papszuna i stają się bezużyteczni. W Rakowie jest za mało technicznych, kreatywnych graczy. Z Hammarby było to dobitnie widać. Poza dośrodkowaniami nie było absolutnie żadnego zagrożenia.
Raków podpisał umowę na rozgrywanie meczów w europejskich pucharach w Sosnowcu na 3 lata do przodu. Czy tak robi klub który się zwija?
spokojnie Lech ma porządne podstawy finansowe… i nawet brak awansu żadnym kryzysem tu nie grozi. Wizerunkowym, zaufania kibiców – i owszem.
Brak formy – jak zwykle na początku rozgrywek w ostatnim czasie. Rundę wiosenną chyba też zaczęli od dwóch porażek. rok temu – porażka w superpucharze z Legią, którą wszyscy chwaliliśmy za transfery z trenerem Iordanescu na ławce, i porażka z Cracovią u siebie.
Mimo wszystko, patrząc na grę polskich drużyn trzeba mówić o jednak dobrych rezultatach, bo w każdym przypadku jest szansa na przynajmniej walkę o awans. Lech spokojnie mógł przegrać, GKS przegrać wyżej, Raków przegrać. Jaga mimo dobrej postawy też była bliska wypuszczeniu wygranej z rąk jednak uratował ją słupek. Szansę na awanse wszystkich polskich zespołów pozostają na podobnym poziomie, bo nie zaryzykował bym stwierdzenia, że prędzej awansuje Lech niż np. Górnik czy GKS.
Jak będa 2-3 drużyny to I tak będzie niezle
Pięć polskich drużyn w pucharach po raz kolejny udowodniło, że europejski sen bardzo szybko zamienia się w thriller z elementami czarnej komedii. Tradycyjnie wyszło „pół na pół” – czyli w sam raz, żeby narobić nadziei, a potem drżeć o każdy aut na obcym terenie.
Górnik zbiera brawa za styl i moralne zwycięstwa w gabinetach, tylko tabela jakoś zapomina dopisywać do nich punkty. Z kolei Jagiellonia zjadła Rangersów ze smakiem, ale kibice już teraz chłodzą albo szampana, albo melisę, bo rewanż w Szkocji zapowiada się na test wytrzymałości układu nerwowego. Lech z kolei zaliczył klasyczne „uniknął kompromitacji”, co w rodzimym słowniku pucharowym urasta do rangi małego sukcesu, choć perspektywa wyjazdu na Wyspy Owcze brzmi jak survival show u boku lokalnych owiec.
Raków sprawiedliwie podzielił się punktami z Hammarby, co w praktyce oznacza, że w Szwecji trzeba będzie drżeć o każdy stały fragment gry. Na deser GKS Katowice boleśnie zderzył się na Węgrzech z rzeczywistością – Hapoel pokazał, że europejska piłka nie pyta o sentymenty, a romantyczne zrywy rzadko zastępują boiskowe rzemiosło.
W rankingu krajowym trzymamy się dziesiątego miejsca trochę siłą rozpędu, a trochę dzięki temu, że konkurencja z Grecji i Czech też ma swoje za uszami. Tradycyjnie więc naszą najsilniejszą bronią pozostaje ułańska fantazja połączona z obowiązkowym zapasem leków na nadciśnienie.
Lech – zgodnie z przewidywaniami wymęczył. Szanse na awans Lech 60-40 KI
Górnik – porażka w remisowym meczu. Górnik 30-70 Ferencvaros
Raków – słabsi u siebie od Szwedów. Raków 30-70 Hammarby
Jagiellonia – dotrwali, choć Rangers to jedyny poważny rywal PL klubów w III rundzie.
Jagiellonia 40-60 Rangers
GKS – największa niespodzianka rundy, niestety in minus. HTA wyglądał fizycznie świetnie przy nich.
GKS 15-85 HTA
Generalnie 2/5 to powinna być diagnoza optymistów. Realnie idzie to na 1/5. Po tym sukcesie Lecha również 0/5 staje się możliwe.
Siemieniec wygrał jedną bramką z Rangers, piękny Duńczyk – jedną bramką z KI. Kroczek utwierdził w mizerii. Siła składów jest wg mnie taka: Lech, Raków, Jaga, a przyzwoity wynik u siebie osiągnęła tylko Jaga ze zdecydowanie najtrudniejszym rywalem (3. miejsce w Szkocji tak dla podkreślenia jak ten ranking jest obecnie zniekształcony). GKS nie nadaje się do gry ze średniakami. Tutaj byłem nadmiernym optymistą i spodziewałem się, że to będzie 50/50.
Ferencvaros to nie jest poważny rywal? Praktycznie co roku gra w LE, w poprzednim sezonie 1/8 finału (w fazie ligowej przegrali tylko 1 mecz). Już się przyzwyczaiłem do tego biadolenia na temat rywali w LK, ale mam wrażenie, że za chwilę będę czytać, że LE to też taki puchar biedronki.
Biorąc pod uwagę zeszły sezon w Europie, to Ferencvaros jest rywalem na pewno poważniejszym niż Rangers.
Biorąc pod uwagę, że klub z Glasgow dał się wyprzedzić nie tylko lokalnemu rywalowi pokazuje, że Rangers chwilowo straszy głównie historyczną nazwą (niczym Steaua Bukareszt). Oczywiście w każdej chwili może się podnieść – pieniądze nadal wielkie, oby nie za tydzień
@MarcinM
Ogólnie w miarę się zgadzam z twoją oceną co do dzisiaj.
ALE – ranking UEFA jest 5 letni NIE 4 letni, w którym to rzekomo „wyprzedzamy” Czechów.
Ale my nawet w tym 4 letnim nie wyprzedzamy, bo mają 1,2 pkt za LM, co nam już nie grozi. To kolejny raz tutaj gdy czytam, że mamy 10-te miejsce, co jest totalnym bzdetem.
Poza tym oni mają 3 pewniaków i 2 nadal w „grze”, a my nadal nic. Ale to na marginesie.