europejskie puchary statystyki

Najwyższa domowa porażka Lecha w pucharach od ponad 30 lat

Lech wyrównał swój najgorszy wynik u siebie w pucharach. Nasz bilans z Albańczykami po zwycięstwie Jagiellonii nadal jest bezbłędny, Raków znów wygrywa u siebie w IV rundzie eliminacji LK, a Legia po raz drugi wygrywa w Szkocji, licząc wynik boiskowy.

Jagiellonia Białystok – Dinamo City Tirana 3:0
  • Piąty wygrany mecz z Albańczykami, do tej pory nie zanotowaliśmy z nimi żadnego potknięcia.
  • Szósty kolejny mecz Jagiellonii ze strzelonym golem w pucharach – rekord.
  • Szósty mecz z rzędu Jagiellonii bez porażki, u siebie nie przegrała dziewięciu kolejnych spotkań.
  • Wszyscy zawodnicy z czołówki występów w Jagiellonii w pucharach dziś wystąpili: Taras Romanczuk (po raz 32.), Jesús Imaz (23), Afimico Pululu, Sławomir Abramowicz (obaj 22), Miki Villar (21).
  • Czternasty pucharowy gol Afimico Pululu, dziesiąty Jesúsa Imaza, pierwszy Norberta Wojtuszka – wszystkie w barwach Jagiellonii.
Lech Poznań – KRC Genk 1:5
  • Wyrównanie najwyższej domowej porażki Lecha w pucharach. 1:5 przegrał także ze Spartakiem Moskwa w II rundzie Ligi Mistrzów w sezonie 1993/94. Łącznie z wyjazdami miał już dwie wyższe porażki (0:5 z MSV Duisburg i 1:6 z Olympique Marsylia). W XXI wieku tylko z Genkiem i Qarabağem stracił po pięć goli.
  • Wszystkie trzy mecze Lecha z Genkiem zakończyły się porażkami, ta dzisiejsza jest wyższa niż łączny wynik dwumeczu z sezonu 2018/19 (1:4).
  • Lech ma serię 14 meczów w pucharach ze strzelonym golem, co jest kolejnym pobiciem jego dotychczasowego rekordu.
  • Mikael Ishak pobił rekord Manuela Arboledy – 37 meczów w Lechu w pucharach.
  • Filip Jagiełło strzelił swojego drugiego gola w pucharach.
Raków Częstochowa – Arda Kyrdżali 1:0
  • Trzeci raz z rzędu Raków zaczyna IV rundę eliminacji LK (wcześniej LKE) od zwycięstwa u siebie (pierwsze z nich miało miejsce w Bielsku-Białej). Z Gentem i Slavią stracił tę przewagę na wyjazdach, teraz musi ją co najmniej utrzymać w Bułgarii.
  • Drugie z rzędu zwycięstwo Rakowa do zera w pucharach. W każdym z czterech sezonów Raków notował dokładnie po jednym zwycięstwie 1:0 u siebie.
  • To także drugie z rzędu zwycięstwo z Bułgarami u siebie (wcześniej Zagłębie Lubin – Sławia Sofia 3:0) i trzecie kolejne czyste konto u siebie (do tego jeszcze Śląsk – Lokomotiw Sofia 0:0).
  • W czołówce występów dla Rakowa w pucharach nadal na czele Fran Tudor (30), na drugim miejscu już samodzielnie Zoran Arsenić (24), pod koniec pierwszej dziesiątki są Bogdan Racovițan (17) i Stratos Svarnas (16).
  • Tomasz Pieńko strzelił swojego pierwszego gola w pucharach.
Hibernian FC – Legia Warszawa 1:2
  • Legia wygrała w Edynburgu po raz drugi na boisku – wcześniej na Murrayfield z Celtikiem (2:0, zweryfikowany na walkower 0:3). Pod względem wyniku oficjalnego to jej pierwsze zwycięstwo w Szkocji.
  • Damian Szymański po raz pierwszy zagrał w barwach Legii w europejskich pucharach (wcześniej 16 występów w AEK-u Ateny i 2 w Jagiellonii).
  • Artur Jędrzejczyk zagrał w Legii po raz 68. w pucharach i jest samodzielnym rekordzistą klubu.
  • Jean-Pierre Nsame strzelił swojego dziewiętnastego gola w pucharach, z czego szóstego w Legii. Dla Pawła Wszołka był to szósty gol, wszystkie w Legii. Ci dwaj zawodnicy są jej najlepszymi strzelcami z obecnego zespołu, do czołowej dziesiątki brakuje im dwóch trafień.
  • Nsame strzelił gola w piątym pucharowym meczu z rzędu. Do tej pory żaden zawodnik Legii nie miał takiej serii.

Informacje i niektóre statystyki na temat klubów znajdują się również na przeznaczonych do tego podstronach: Lech, Legia, Raków, Jagiellonia

Statystyki nie obejmują Pucharu Intertoto. Statystyki danych rozgrywek sumowane są następująco:

EC1 – Puchar Mistrzów + Liga Mistrzów
EC2 – Puchar Zdobywców Pucharów
EC3 – Puchar Miast Targowych + Puchar UEFA + Liga Europy
EC4 – Liga Konferencji (2021-24: Liga Konferencji Europy)

Udostępnij:

157 komentarzy

  1. Ja trochę z innej beczki. Czy ktoś widzi sens w dzisiejszych ruchach Legii?

    Od początku okienka priorytetem miał być szybki skrzydłowy z wrzutką. Morishita odchodzi z Legii. Gość, który był szybki i miał kreatywny zmysł. W jego miejsce ma być sprowadzony boczny napastnik o wzroście 188 cm. Do najszybszych to on raczej należeć nie będzie.

    1. Wiedza o ogromnych problemach finansowych Legii nie zatrzymuje się na polskiej granicy, wiedzą o niej i we Włoszech, i w Anglii. Stąd i Morishita, i zapewne Ziółkowski pójdą (błąd) za relatywnie niewielkie pieniądze (duży błąd).

      Paradoks czysto sportowy tej sytuacji jest taki, że Legia musi wejść do FL LK żeby jako tako jeszcze zipieć, a to wejście jednocześnie zmniejsza bardzo mocno ich szanse na MP.

      1. Nie wiem kiedy kończył się kontrakt Mori. Ale tego lata wyglądał słabiej niż wiosną. Może to i był dobry moment…
        …tylko problemem Legii jest pokiereszowany scouting. Nie widzę, żeby na miejsce Japończyka przyszedł ktoś choćby na tym samym poziomie.

        Ale może się mylę, może mają na oku jakiegoś wybitnego skrzydłowego i sprzedaż Morishity sprawi, że transfer tego niewiadomego stanie się faktem.

        Ogólnie to tak jak pisałem gdzieś, Legia jest o jakieś 3 miesiące spóźniona. Teraz robią ruchy, które powinni wykonać w maju/czerwcu. Więc może do końca roku uda się nadrobić zaległości. Awans do fazy pucharowej LK raczej nie będzie zagrożony, może uda się w lidze nie stracić zbyt wielu punktów i wiosną gotowy zespół będzie odnosić oczekiwane sukcesy?

    2. Marnują pieniądze zarobione z pucharów. Najpierw Vinagre i Shkurin a teraz ten drewniak za 3 mln to już przesada. Szkoda było kasy na wykupienie Luginiasa który miał liczby, podobnie jak Morishita. Może w piątce na koniec ligi się załapią. Jak tak dalej będzie z przepłaconymi zawodnikami to skończą jak Man United

      1. @Janusz nie było żadnych 3 mln € To był chwyt PR przeprowadzony wobec zmasowanej krytyki klubu, szczególnie doprowadzonych do ostateczności kibiców. Legia musiała jakoś zareagować. W czasie przeprowadzenia tego transferu brak innych konkretnych transferów przychodzących na newralgiczne pozycje 10, DF, skrzydłowy pokazywał że kasa jest pusta. Dopiero teraz Legia zaczyna dopinać transfery. Najpierw DF po sprzedaży Oydele teraz skrzydłowy, po sprzedaży Morishity.

        1. Rok temu faktycznie swoją grą błyszczał w ekstraklasie. Ale w tym roku gdzieś zaginął. Nie wiem gdzie jest jego problem, ale wyraźnie coś „nie siedzi”.

          1. Czasami piłkarz jest dobry pod okiem jednego trenera a słabszy pod okiem innego.
            Kwestia narodowości może mieć duże znaczenie tutaj.

          2. I na odwrót 🙂 Czasem teoretycznie „za słaby” staje się niemal gwiazdą – przykład Nsame.

          3. Ale Vinagre był świetny jesienią, a przeciętny wiosną. Obie rundy za Feio.

  2. Klimek wyliczył, że szansa na utrzymanie przez Polskę miejsca w top2 za ten sezon wynosi 1,1%. Zatem zostawmy ten temat, który chyba od początku wszyscy traktowali żartobliwie.

    Natomiast pamiętacie, że tok temu szansa na top15 to było 5%? Otóż teraz na 9 miejsce to prawie 10%.

    Jeśli będziemy mieli 4 ekipy w LK i zrobimy w przypadku dwóch klubów podobne wyniki punktowe jak Legia i Jagiellonia (a moim zdaniem te wyniki mogły być nawet lepsze), a w przypadku pozostałych dwóch nawet ciut słabsze, to i tak możemy zrobić w sezonie 18-20 punktów.

    Jeśli Czechom spadnie Banik, a Turkom też wypadną kluby, to brak uwzględniania tych dwóch federacji będzie już zupełnym dziwactwem.

    Poza tym jeśli nawet w tym sezonie nie uda się przeskoczyć ani Czechów, ani Turków (no jest taka opcja) to przecież będzie kolejny sezon, w którym już powinniśmy o to realnie walczyć.

    Walka o utrzymanie w top15 to już historia. Mamy to. Walka o top14? Tylko ultra pesymiści mogą mówić, że grozi nam porażka na tym polu.

    Jak dla mnie w tym momencie plan numer jeden to skończyć w top12 i to jest plan, który powinniśmy mieć oznaczony jako „zrobione” po fazie ligowej LK, a najpóźniej po zakończeniu faz ligowych LE i LM.

    Planem „o honor” będzie walka o zapewnienie sobie 11 miejsca i o nie możemy walczyć jeszcze w marcu. Natomiast jeśli walka potrwa do marca, to może okazać się, że naprawdę kolejne punkty staną się bardziej realne niż nierealne.

    Jesienią ubiegłego roku rozpisałem ile punktów mogą zdobyć polskie kluby i wyliczyłem, że po 15 idziemy „jak po swoje”. No, trzeba było jeszcze przełamać „molderczą klątwę”, ale poszło. Teraz za wcześnie by takie wyliczenia zaczynać, jeszcze mamy rewanżową serię q4, ale i tak wiadomo, że szykuje nam się rankingowo rekordowy rok, że przez kolejne 3 sezony nie wypadniemy z 15 i oby tylko niebo nie zwaliło się nam na głowy.

    A tych, którym nie w smak 10 miejsce „na plecach LK” odpisuję: jestem pewien, że w przyszłym sezonie będziemy mieć co najmniej 2 zespoły na wyższym poziomie niż LK i będą sobie tam dobrze radziły. Róbcie screeny 😉

      1. Oczywiście. W przypadku Legii zaważył JEDEN zawalony mecz. W przypadku Lecha najgorsze możliwe losowanie (trafił się przegrywający los, który miał szanse 1/12).

        Jak masz w pokerze parę dam, to szansa, że rywal ma parę asów lub króli jest mała, ale może się zdarzyć.

        Wiosną w 1/16 Molde, które ledwo weszło do tej fazy trafiło na Shamrock Rovers i dzięki temu awansowało. Z kolei w środku trafiły na siebie Betis, Heidenheim, Kopenhaga i Gent. W LM też nie zawsze wyższa pozycja w fazie ligowej dawała słabszego rywala w fazie pucharowej.

        Jaka jest szansa, że Lech przegra z Resovią, a Raków odpadnie z Miedzią Legnica w tej samej rundzie PP? Statystycznie minimalna. W praktyce jak się okazało, może się zdarzyć.