Thun

Mistrz jako beniaminek, wiele zmian po sukcesie – FC Thun

Lech Poznań zagra o fazę ligową Ligi Europy z mistrzem Szwajcarii, FC Thun. Styl, w którym ten zespół zdobył tytuł w zeszłym sezonie, był godny uwagi, jednak utrzymanie tego poziomu będzie niezwykle trudne, zwłaszcza po stratach personalnych.

Poprzednie rywalizacje

W zeszłym sezonie po raz pierwszy od dawna polski klub wygrał starcie (pojedynczy mecz lub dwumecz) ze szwajcarskim, rozegrano jednak wtedy tylko jeden mecz Lecha z Lausanne. Poprzedni pojedynczy mecz Legii z Lugano, dwumecze Śląska z St.Gallen i Lecha z Basel (dwa) kończyły się na korzyść rywali.

1971/72I runda PUEFAFC LuganoLegia Warszawa1:3, 0:0
1981/82II runda PZPLegia WarszawaFC Lausanne-Sport2:1, 1:1
1982/83II runda PUEFAŚląsk WrocławServette FC0:2, 1:5
1986/87II runda PZPGKS KatowiceFC Sion2:2, 0:3
2002/03I runda PUEFAServette FCAmica Wronki2:3, 2:1
2005/06II runda el. PUEFAGrasshopper ClubWisła Płock1:0, 2:3
2005/06II runda el. PUEFALegia WarszawaFC Zürich0:1, 1:4
2006/07Faza grupowa PUEFAWisła KrakówFC Basel 18933:1
2008/09II runda el. PUEFALech PoznańGrasshopper Club6:0, 0:0
2015/16III runda el. LMLech PoznańFC Basel 18931:3, 0:1
2015/16Faza grupowa LEFC Basel 1893Lech Poznań2:1, 1:0
2024/25III runda el. LKFC St.Gallen 1879Śląsk Wrocław2:0, 2:3
2024/25Faza ligowa LKLegia WarszawaFC Lugano1:2
2025/26Faza ligowa LKLech PoznańFC Lausanne-Sport2:0

Ostatni dwumecz wygrany przez polski zespół to słynne 6:0 Lecha z Grasshopperem. W ciągu ostatnich niecałych 20 lat trafiał on na Szwajcarów już cztery razy, a teraz po raz piąty.

Ostatnie 5 lat w pucharach

Thun poprzedni raz grał w pucharach w sezonie 2019/20 i od razu odpadł ze Spartakiem Moskwa. W debiucie w sezonie 2005/06 jako wicemistrz Szwajcarii awansował do fazy grupowej LM, a jego ważnym zawodnikiem był Mauro Lustrinelli, który jako trener awansował z nim do najwyższej ligi i z nim jako beniaminkiem zdobył mistrzostwo w zeszłym sezonie. Thun grał także w fazie grupowej LE w sezonie 2013/14.

Forma i terminarz

Po pierwszych trzech kolejkach ligowych Thun ma na koncie trzy punkty. Wygrał jedynie na inaugurację 3:1 z FC Luzern, a później przegrał 0:6 z Young Boys i 2:4 z FC Basel.

#DrużynaRSZRPBZBSRBPkt.
4FC Sion320186+26
5FC Basel 1893320153+26
6FC Lausanne-Sport312043+15
7Servette FC310234+13
8FC Zürich310238-53
9FC Thun3102511-63
10Grasshopper Club301237-41
11FC Luzern301238-51
12FC Vaduz300358-30

źródło fragmentu tabeli: uefa.com

W pucharach na początek trafił na Dinamo Zagrzeb i choć nie jest to może idealnie porównywalny dwumecz do tego, który czeka Lecha, na pewno jest bardziej adekwatny niż kolejny, czyli z Víkingurem Reykjavík (3:0 i 2:3).

Po remisie 1:1 u siebie Thun sensacyjnie prowadził 2:0 w Zagrzebiu. Już w 4. minucie dzięki agresywnemu doskokowi odebrał piłkę na połowie rywala i przeprowadził szybki atak, który zakończył golem. Prowadzenie podwyższył niecałe 20 minut później po strzale głową po dośrodkowaniu z rzutu wolnego. Przez większość czasu ustawiał się w średnim pressingu i dobrze przesuwał, tak że Dinamo nie mogło zbyt wiele zrobić. Kontynuował to w drugiej połowie i być może udałoby mu się dokończyć mecz z korzystnym wynikiem, ale po czerwonej kartce dla Marco Bürkiego wszystko się zmieniło. Thun cofnął się dużo głębiej i bronił maksymalnie na wysokości jednej trzeciej boiska. Dinamo zwietrzyło swoją szansę, podkręciło tempo i potrafiło znajdować przestrzenie, które zaczęły się pojawiać w defensywie rywala. W pięć minut strzeliło dwa gole i doprowadziło do dogrywki. Jej obraz wyglądał podobnie, do momentu, kiedy Thun wyszedł wyżej na połowę rywala, tam stracił piłkę i nadział się na kontratak. Końcowe minuty to już duże doświadczenie Dinama, gry było niewiele, a zamiast tego głównie przerwy i przepychanki.

W ostatni weekend Thun grał w krajowym pucharze z VI-ligowym Saxon Sports, jednak na ten mecz zmienił cały skład, a rywal bardzo szybko otrzymał czerwoną kartkę. Zwycięstwo 6:0 i przebieg tego meczu nie powie nam prawdopodobnie zupełnie nic przed europejskimi pucharami.

Mecz najbliższej kolejki ligowej z Servette został przełożony, więc pomiędzy meczami z Lechem Thun będzie miał tydzień przerwy.

Miasto i stadion

Thun to miasto położone w okolicach Berna, a więc w środkowozachodniej części Szwajcarii. Mieści się nad jeziorem Thunersee, w miejscu, w którym wypływa z niego rzeka Aare, dzieląca miasto na kilka części połączonych licznymi mostami. Główną atrakcją jest miejscowy zamek z XII wieku, górujący nad miastem, a także starówka z charakterystyczną główną dwupoziomową ulicą (Hauptgasse).

Thun, Switzerland | The lovely view from Schloss Thun includ… | Flickr
fot. flickr.com

Stadion FC Thun nazywa się obecnie Visana Stadion w związku z umową sponsoringową (dawniej, przez 12 lat, była to Stockhorn Arena). Pod względem konstrukcji nie różni się zbyt wiele od innych stadionów w Szwajcarii, to znaczy trybuny mają jeden poziom, są strome i znajdują się blisko boiska. W porównaniu z nimi jest jednak znacznie mniejszy, pojemność na puchary to niewiele ponad 8 tysięcy miejsc. Murawa jest tam sztuczna, choć rok temu, z uwagi na rozgrywane tam Euro kobiet, została położona naturalna nawierzchnia specjalnie na ten turniej. W LK grało tam FC Lugano na czas budowy swojego stadionu.

FC Thun stadium naming rights
fot. coliseum-online.com
Zespół

Thun znacznie się zmienił po zdobyciu sensacyjnego mistrzostwa, co różni go od Aarhus, z którym grał Lech w II rundzie. Kadra zmieniła się mniej więcej w połowie, ale odeszli kluczowi zawodnicy, jak najlepszy strzelec Elmin Rastoder (sprzedany do Panathinaikosu), najlepszy asystent Kastriot Imeri (powrót do Young Boys z wypożyczenia), a także Leonardo Bertone (Luzern), Franz-Ethan Meichtry (Genoa) i niedawno Christopher Ibayi (MAS Fez w Maroku). To bardzo duża część siły rażenia Thun z poprzedniego sezonu. Z tamtego składu został jeszcze Brighton Labeau, obecnie najlepszy strzelec licząc wszystkie rozgrywki (5 goli), który wówczas grał regularnie, jednak nie był tak skuteczny jak pozostali napastnicy.

Thun gra wąsko, jego nominalni boczni pomocnicy operują bliżej środka, nie jest to jednak takie ustawienie, jakie można było zaobserwować w przypadku FC St.Gallen (diament). Są oni w rzeczywistości bardziej „dziesiątkami”, a nominalni środkowi pomocnicy operują głębiej. Po ostatnich odejściach istotną rolę w ofensywie pełni reprezentant Kosowa Valmir Matoshi. Niezmieniona pozostała defensywa, składająca się wyłącznie ze Szwajcarów. Można w ciemno założyć, że w bramce wystąpi Niklas Steffen, a przed nim Fabio Fehr, Jan Bamert, Marco Bürki i Michael Heule.

Mimo że mecze w wykonaniu FC Thun są szalone i pada w nich wiele goli, przeciwko Dinamu Zagrzeb potrafili skutecznie zamknąć środek i długo nie dopuszczać przeciwnika do tworzenia sytuacji. Wtedy mieli jednak korzystny wynik osiągnięty na samym początku tego meczu. Jest to zespół, któremu przede wszystkim ofensywa dała mistrzostwo w zeszłym sezonie, natomiast tracą też dużo goli i do tej pory nie zostało to poprawione.

Po mistrzostwie odszedł także trener, wspomniany Mauro Lustrineli. Jego miejsce zajął Gian-Luca Privitelli, dla którego w wieku 48 lat to pierwsza praca na tym poziomie. Był już w FC Thun jako trener młodzieży, pracował też w akademii FC Basel i prowadził reprezentację Szwajcarii U-20. Jest on właściwie bliżej nieznany, a na razie nie widać pod jego wodzą zmiany nastawienia w zespole FC Thun. Puchary wymagają czasami innego grania, co pokazał dwumecz z Dinamem. Było dość blisko, aby można było powiedzieć, że dostosowali się do tych warunków, przez długi czas byli dobrze ułożeni taktycznie, finalnie jednak wszystko im się posypało.

Podsumowanie

Ze wszystkich niespodziewanych historii zeszłego sezonu, Thun był chyba najbardziej spektakularny. Zdobył mistrzostwo jako beniaminek, przez większość sezonu miał ogromną przewagę i niemal nie tracił punktów, ale w końcówce zaczął przegrywać i być może już wtedy gra ponad stan się kończyła. Teraz będzie jeszcze trudniej, bo odeszli główni twórcy tego sukcesu, a styl gry nadal jest wymagający i w przypadku braku poprawy w defensywie może kosztować kolejne stracone gole.

Przy wyrównanym poziomie obu drużyn i trochę nieobliczalnym przeciwniku siłą rzeczy wraca się do dwumeczu Lecha z Aarhus. Wydawałoby się, że powinno być trochę łatwiej, bo Thun jest znacznie bardziej osłabiony od AGF, ale z drugiej strony Duńczycy mieli mocno przetrzebiony skład w Poznaniu, a jednak wygrali tam wysoko. Lech od dłuższego czasu ma problem z grą u siebie w pucharach, ale w zeszłym sezonie był mecz, w którym przeciwnik odważnie atakował, Lech to wybronił i przesądził na swoją korzyść golami zmienników. Był to mecz z Lausanne, a więc także ze Szwajcarami. Być może właśnie w ten sposób trzeba będzie przetrwać mecz w Poznaniu, tak aby nie wpędzić się w kłopoty przed meczem na sztucznej murawie na wyjeździe, choć w ostatnim czasie i z nią dał sobie radę.

Udostępnij:

33 komentarze

  1. Jak alarmowałem, Lech bez napastnika na najważniejszy mecz w sezonie, bo wysłali Agnero do Afryki w środku pucharowych eliminacji, wiedząc że Ishak nie jest już młody i zdarzają mu się urazy.
    Jak chcą pokazać nie tylko w gębie jak wierzą w swoją akademię, to przyszedł idealny moment na powiedzenie „sprawdzam”. Aarhus ograło ich juniorami, więc taka wielka akademia nie powinna pękać, żeby wystawić jednego swojego juniora zamiast Agnero bez treningów i po kilkunastogodzinnym locie z przesiadkami albo przestawiania na atak Irańczyka, który pomógł im pożegnać Ligę Mistrzów swoim podaniem z karnego do bramkarza.
    Idealny moment na wykazanie się, że mają jakościową akademię i nie pękają. Kibicuję, żeby po tym sabotażu z Agnero starczyło odwagi.

    1. Ishaak praktycznie nie miał kontuzji w zeszłym sezonie – więc wywod o kant dupy. Pewnych zdarzeń nie przewidzisz. W ataku zagrałby Saydamanesh pewnie… I poradziłby sobie.

      1. Jak chce się grać o Ligę Mistrzów to trzeba mieć 4 napastników do gry. To jest moje zdanie. Jak klub ma dwóch, to jednego nie wysyła po wizę w ostatniej chwili. To jest moje zdanie.

        1. 4 zawodników o umiejętnościach napastnika – a to nie to samo. Posiadanie 4 nominalnych napastników w polskich warunkach to przepalanie kabzy.
          Na tej samej zasadzie, większość napastników powinna potrafić zagrać niżej. Współczesna taktyka to już nie pozycje, tylko zadania.

        2. Na jedną pozycję 4 graczy? Limit kadry to 25 plus bodajże 8 spełniających limity szkolenia.

          Abstrahując od tego, że nawet drużyny w top5 rzadko tak mają.

          Special dla Wojtka:

          Nic dodać nic ująć co powyżej. 😉
          Te teorie co trzeba mieć/robić by być w LM są coraz to bardziej genialne.

          Ja też dodam Jeszcze jedną taką filmową by dodać nieco więcej kinowego rozmachu.
          Oryginał : 'William wallace ma 7 stóp wzrostu…
          Tak i zabija setki Anglików pociskami z oczu i z dupy’

          Pewnie by być w LM to trzeba mieć 11 Williamów Wallace’ów i wchodząc na boisko piłkarze mają wołać ” Champions League!”
          Inaczej nie ma szans.

        3. Jakby grali w lidze mistrzów- to co innego. Mozna przepalac kase… Przypomnę w zeszłym sezonie Ishaak na 3 frontach – prawie miesiąc wpuszczał zmiennika na boisko. A co dopiero 3 lub 4 napastnik. Lech ma zresztą dwóch wychowanków- gotowych do gry, więc jest czterech

    2. Jeśli drużyna jest elastyczna taktycznie, spokojnie ogarnie grę z przodu nienominalnym napastnikiem. Allahyar powinien dać radę jako opcja rezerwowa.
      Najgorzej o Lechu świadczyłyby teraz jakieś paniczne ruchy w stylu Kownacki.

      1. O to to. Ja nie wiem, czego wiara tak obrzuca Rutka & spółkę pomyjami dlatego, że nie biorą Kownackiego albo (o zgrozo) Linetty’ego? Nie każdy wychowanek, który grał kiedyś za granicą, podniesie poziom Lecha po przyjściu. Widać chociażby na przykładzie Gumnego i Jóźwiaka. Z tych, którzy w Lechu zaczynali, przydaliby się Kamiński, Skóraś, może Bednarek, ale na żadnego z tych trzech Kolejorza już nie stać. Natomiast ściąganiu eks-wychowanków na zakręcie kariery w stylu Kownackiego czy Linetty’ego jestem przeciwny.

        1. Skreślony to został Puchacz, Jóźwiak czy Marcin Kamiński. Gumny dostaje szanse, i pewnie będzie więcej grał. Niemniej nawet jak był w formie – trener często stawiał na Pereire, który ma spore wąchania formy. Jest dziś 12-15 zawodnikiem. To samo inny wychowanek – Skrzypczak. Najlepszy obronca w ekstraklasie – w Jadze 2 lata temu.

          1. Sory, ale od gościa, który ma za sobą 6 lat gry (ważne: gry, a nie siedzenia na ławce) w lidze top5 oczekuję umiejętności z ligi top5, a Gumny rywalizację z Pereirą wyraźnie przegrywa, gdzie wiadomo, że Joel w obronie mocno spuszcza z tonu. Dalej uważam, że pokpiono sytuację z Carstensenem, którego należało wykupić po mistrzostwie 2024/25.

          2. Carstensen do dziś mój ulubiony RB w Lechu od wielu lat – wszystko po nim to trochę takie atrapy, z całym szacunkiem (zwłaszcza do Joela, który ma 3 tytuły w Poznaniu i jest już w zasadzie legendą Lecha).

            Natomiast na moment decyzji to zamiana Carstensena na Gumnego nie wydawała się aż takim downgradem, jakim się okazała.

        2. kiedy trzeba było wejść – to Gumny wszedł i nawet na stoperze pograł… W meczu z Crvena Zvezda złapał kontuzję i wypadł na trochę… co mu utrudnilo walkę o pierwszy skład.
          Ciekawostka… Dobrasz n a fecie mistrzowskiej mówił mu, że będzie kapitanem Lecha – z czegoś ta wiara w niego wynika… u wielu osób.

    3. Skąd wy bierzecie ten mit, że Arhus ograło ich juniorami? Bo jednego 19-latka wystawili? Wy tak na poważnie? Zobacz sobie jeszcze raz ich cały skład.

  2. Jestem jednym z tych ludzi tutaj który tutaj należy raczej do stronnictwa realizmu pesymistycznego – zapomnijcie o Turcji, nasza czołówka wypada biednie w porównaniu z czołówka podobnych nam lig typu Dania, itd. itp. – ale uważam że taki klub jak Lech, z plusminus 20 milionowym budżetem, musi startować z pozycji zdecydowanego faworyta w starciu z Thun, a jeśli brak takiej sensacji, to znaczy że gdzieś ktoś popełnia błąd i nie jest tak dobrze jak mówi marketing.

    *To nie zmienia tego że to tylko futbol, i nawet będąc zdecydowanym faworytem tylko w 8 na 10 przypadkach to potwierdzasz na boisku. Miejmy nadzieje że ten dwumecz nie okaże się jednym z tych razów w którym faworyt nie potwierdza.

    1. Nasza czołówka to jest przede wszystkim zbyt płynna i chimeryczna, żeby mówić że ją mamy:) Lech i Jagiellonia oczywiście tak, i w tym sezonie mogą wykręcić wyższe loty niż duńskie kluby. Dalej jest już spory chaos i zobaczymy co z niego wyjdzie.

      FC Kopenhaga zagrała w każdym sezonie pucharowym w XXI wieku, a Midtjylland w każdym od 2014. Z naszej perspektywy kosmiczna stabilność.

      1. Zaraz, i pominąłeś właśnie Legie która w ostatnich 10 sezonach 4xMP, 7x podium, 1x PP czyli de facto 2 słabe sezony bez awansu do eliminacji?

        Ja uważam że gdzieś na początku poprzedniej dekady, po definitywnym upadku Wisły jako czołowej siły, wykrystalizował się w Polsce nowy ład ze swoistym duopolem Legii i Lecha , te klubu w ostatnich 14 latach zdobyły 11 MP, jeśli to jest czołówka płynna i chimeryczna to ja nie wiem co nią nie jest.
        To nie była czołówka chimeryczna, zwłaszcza że nawet w gorszych sportowo sezonach finansowa przewaga nad resztą stawki pozostawała niewzruszona, to była po prostu bardzo słaba czołówka w skali europejskiej. Legia po tragicznym sezonie poprzednim, i problemach ze spięciem budżetu, brakiem pucharów, dalej ma wyższy budżet niż Jagiellonia. To chyba mówi wszystko?

        Natomiast w ostatnich latach pojawiła się nadzieja że Jagiellonia wykrystalizuje się jako 3 siła ekstraklasy -wiem, jest Raków, ale Raków to zabawka bogatego człowieka, to nie to samo co klub który sam na siebie zarabia – i mam nadzieje że tak się stanie. Bo Lech i Legia, nawet silniejsze, same raczej nie udźwigną top12.

        1. Trochę naciągnąłeś dane.
          Druga dekada wieku to hegemonia Legii Warszawa, ale ESA była tak słaba, że rządząca w niej Legia była w stanie trzykrotnie odpaść w eliminacjach do pucharów…

          Lech w tym czasie był chyba raz mistrzem, a nieraz miał też problem, by dostać się do pucharów. Wyskoczył Piast Gliwice, powalczył 2 lata i zmył się. Tacy jedno-dwusezonowe ekipy.

          Obecna dekada dotąd upływa pod dyktando Lecha, który jednak miał też sezon bez pucharów. W tym czasie Legia zaliczyła dwa sezony z obroną przed spadkiem.

          Owszem, patrząc na sezony Legii, Lecha, Rakowa i Jagiellonii widać, że w ostatnich 3 sezonach każdy z tych klubów był w top7. Ale 3 sezony to troszkę mało. Do czołówki pukała Pogoń, ale gdzie jest teraz? W którą stronę zmierza Raków?

          Górnik Zabrze – moim zdaniem dołącza do czołówki na stałe, ale jak patrzeć na Zagłębie Lubin, Gieksę, co z Widzewem i Koroną?

          1. Nie naciągnąłem nic.

            Jeden, w latach 2011-2019 Legia 3x zagrała na wiosnę w LE, i kolejne 2x w fazie grupowej LE. Teraz bardziej rządzi Lech z duopolu ale na 18 sierpnia 2026 roku po każdym mistrzostwie tylko spadał do LK, więc rączki na kołdrę, poczekaj chociaż ten tydzień z hakiem, to też nie tak że u nas teraz mistrz wymiata.

            Dwa, powtarzam jeszcze raz, w ostatnich 14 latach, 11 mistrzostw przypada tym dwóm klubom, to nie jest moja opinia którą można dyskutować, to są fakty.

            Trzy, Górnik mi póki co zaimponował w pucharach, wygląda że ma mocną pakę, i chce ich widzieć w pucharach w przyszłym roku, ale again, rączki na kołdrę, to klub który ma przychody na poziomie 60 mln złotych, środek tabeli pod tym względem, bardzo słabo monetyzuje dzień meczowy, mikro inwestycje w akademie, i to jest kluczowe w kwestii co do tego czy dołączy do czołówki na stałe czy nie. Przez te ostatnie 14 lat, a pewnie i więcej, niezmiennymi hegemonami przychodów były zawsze Lech i Legia, bez względu czy grały w pucharach, czy miały pusty slot. To właśnie determinuje stabilność czołówki, przewaga finansowa.

          2. Ja bym jednak oddzielił drugą i trzecią dekadę stulecia, tak jak nie sięgamy do pierwszej.

            Od sezonu 2015/16 do 2023/24 (9 sezonów) Lech był mistrzem raz, a 4 razy był poza podium.

            Z kolei w ostatnich 5 sezonach Legia tylko 2 razy złapała się na podium.

            Pisanie, że Legia i Lech są w czołówce, to trochę jakbyś napisał, że Wisła Kraków jest w czołówce z Legią i Lechem, bo te trzy kluby w tym stuleciu w 26 sezonach zdobyły mistrzostwo 21 razy.

          3. „Ja bym jednak oddzielił drugą i trzecią dekadę stulecia, tak jak nie sięgamy do pierwszej… Pisanie, że Legia i Lech są w czołówce, to trochę tak, jakbyś napisał, że Wisła Kraków jest w czołówce z Legią i Lechem, bo te trzy kluby w tym stuleciu, w 26 sezonach, zdobyły mistrzostwo 21 razy”.

            @Patronus, nie sięgamy do pierwszej, bo układ sił nie ma absolutnie nic wspólnego z obecnym, który zaczął się krystalizować na początku ubiegłej dekady. O duopolu mówiło się już prawie 15 lat temu; w tamtych latach mecz Legii z Lechem był jedynym meczem, który elektryzował media. Byłeś schowany pod kamykiem, że tego nie pamiętasz? Natomiast 2011 rok przyniósł ostatnie mistrzostwo Wisły Kraków i koniec pewnej epoki. W futbolu, jak i w życiu, klasyfikuje się według epok, czyli lat o pewnych określonych charakterystykach, a nie według matematycznej symetrii. I żeby mój argument poprzeć danymi, z którymi, again, nie można dyskutować:

            Napisałem, że od sezonu 12/13 na 14 mistrzostw 11 przypadło duopolowi, co czarno na białym pokazuje, że problemem naszej czołówki był nie tyle jej brak, co jej słabość. No to jedziemy dalej z tymi danymi. Od 12/13 do 24/25 (13 sezonów) Legia była 12 razy najbogatszym klubem, a raz zajęła drugie miejsce. Lech tylko raz był na szczycie (prawdopodobnie w tym sezonie będzie znowu), ale już 8 razy był drugim najbogatszym klubem — tylko w 12/13 znalazł się poza podium. Jagiellonia tylko raz była na podium, w 24/25, a Górnik, póki co, to ligowa klasa średnia.

            A Tobie nie przeszkadza rzucać tutaj nazwami klubów aspirujących do czołówki — nazwami zupełnie od czapy, jak GKS czy Korona — za którymi nie stoją żadne fakty ani dane. Ani sportowe ani finansowe, ani infrastrukturalne, ani historyczne. Zupełnie jak w temacie Turcji.

          4. Ja szanuję Twoje zdanie, ale podzielam opinie Patronusa.
            Ja uznaję ze jakaś liga ma 'duopol’ triopol gdy 1,2,3 kluby regularnie zajmują czołowe miejsca w top3.

            Jeszcze powiedzmy okres 12-16 to tam na upartego możemy powiedzieć ze panował duopol. Potem jednak pojawia sie Jagiellonia która rozpychała się tam łokciami a Lech zaliczał bardzo nieregularne wyniki w ekstraklasie.
            Obecnie Lech na 5 sezonów wygrał 3 i Legii tez nie ma w czołówce.

            Dla mnie przykladami hegemonii różnego rodzaju jest liga portugalska(triopol), Szkocja (monopol/duopol), Turcja(ostatnie 5 lat duopol)
            Mozna by tak wymieniać ale w tych ligach liderzy 1,2,3 nie zaliczają wpadek w danym okresie, a take wpadki zarówno Lech jak i legia w twoim szerokim okresie mają.

            Kwestia finansowa tuch klubów jest drugorzędna moim zdaniem.

          5. Dla mnie też w Polsce nie ma duopolu, a w każdym razie nie w ujęciu o które mi chodziło. Lech, mimo podwójnego MP, wcale nie jest regularną czołówką od lat – 2 z ostatnich 3 tytułów wygrał rozpoczynając sezon w ogóle bez pucharów (2021 oraz 2024).

            Za duża sinusoida, żeby to porównywać do sytuacji w Czechach czy Danii. Tam masz układ „ok, Aarhus bierze debiutancki tytuł, ale tuzy są od razu za nimi”. Jakby klub spoza Pragi/Pilzna wygrał jakimś cudem tytuł w Czechach – pewnie wielka trójka obsadziłaby od razu trzy miejsca niżej.

            Legia oczywiście ma dużo bardziej utytułowane ostatnie 15 lat (celowo rozciągam, bo ostatnie 10 sezonów to już tylko 4-3 w tytułach na ich korzyść), ale znów – jak jest kryzys, to taki że zespół potrafi wylecieć poza puchary, a jeszcze potrafił wylecieć z kwalifikacji kilka sezonów z rzędu, co dla mnie spełnia znamiona kryzysu w perspektywie o której tu mowa.

          6. O Patronus szanuje, kibic Legii a nie liże im rowa jak to mają najczęściej zapatrzeni w klub kibice.
            I o ile Legia był jako tako „potęga” w Ekstaklasie w tamtej dekadzie o tyle masz rację – nie dojeżdża w tej dekadzie. Ja kibic Lecha mocno obiektywny nie będę, ale według mnie jednak Legia nie była na tyle silna, że zdobywała mistrza, a miała po prostu dużo szczęścia. Największy rywal w tamtym okresie to był Lech, który był bardzo niestabilny, jeszcze pamiętam jak to Lech zdobywał mistrza to zaraz po tym zaliczał „sezon przejściowy”, czyli wypad z top5 i papa puchary. No fenomen, poza tym to chyba jedynie były jednosezonowe wysoki typu właśnie Piast, czy Ślask. Jaga to był i nadal jest taki drugi Lech, z tym że od ostatnich sezonów dojechała do pretendenta do mistrza, bo wcześniej czołówka, ale bardziej jako wyskok. Parę razy pamiętam w pucharach odpadli w eliminacjach. Chyba Pogoń była taką ekipą najbardziej stabilna ale tuż za czołówką, która traciła miejsce w pucharach na rzecz tych jednorazowych wysoków. I nigdy (niestety, albo stety) nie dojechała do czołówki i pucharów. Wydaje mi się, że jednak szkoda, bo w pucharach dosyć fajnie grali – takie trochę polskie Brondby albo raczej Hajduk (oby w tym sezonie Hajduk się nie zmienił). Ciągle blisko, ale jednak czegoś brakowało w decydujących meczach do pucharów lub już w eliminacjach jak się udało wejść do nich.
            Tak więc patrząc na to, że Legia tak na prawdę poza Lechem nie miałem ścisłego konkurenta to miała dosyć łatwo o te mistrzostwa, co nie oddawało jej siły, bo nie była jakaś mega silna. Była po prostu najbardziej stabilna, pieniądze jednak robią robotę. Teraz mamy dominację Lecha (mam nadzieję), z różnicą taką, że nie rozpierdalają siana jak Legia na głupoty. Więc jeśli Lech nie pojedzie swoją typową drogą (przeplatane sezony z mistrzem i zawaleniem sezonu co daje brak pucharów) to myślę, że zdominuje tą dekadę. I uważam, że jednak będzie silniejszym niż Legia dominatorem, gdyż będzie większa prostota wejścia do Europy, pomimo rosnącej ekipę stąpającej za plecami. Tak na prawdę ten sezon będzie kluczowy, jeśli Lech znowu zdobędzie mistrza to raczej mamy dominację na lata. Trzy razy pod rząd raczej tego nie spierdolą.
            Dobra bo się rozwinąłem za bardzo Lech ma szansę być dominatorem ligi w tej dekadzie, ale ma poważniejszą konkurencję jednak niż Legia w tamtej dekadzie. Poza Lechem podążającym za plecami w tamtej dekadzie Legii, Lech ma teraz Górnik, Jagę, Raków, Widzew, a także Legię, której się lekko obawiam z tym Papszunem. Ale w sumie Lech już pokonywał Papszunowy team Rakowa. Tak więc może być ciekawie, tym bardziej, że na prawdę Górnik zaczyna też poważnie wyglądać jak zespół bez kompleksów. Nawet jeśli Raków wyleci z czołówki na chwilę to mamy sporo pretendentów do ich zastąpienia takich jak Widzew, Pogoń (w końcu może się ogarną), Wisła K (tu obstawiam jednak, że za rok dopiero dolecą do czołówki) no i jednosezonowe strzały (pewnie jakaś Cracovia, bo ma chyba nowego inwestora od pół roku czy roku), czy nawet ten GKS. Wydaje mi się, że zespoły GKS nie będzie jednosezonowcem, to taka stara Jaga lub Pogoń będzie, czyli zespół dreptający zaraz za czołówką raz na jakiś czas występujący w eliminacjach albo tuż za. Fajnie sprowadzają tych niechcianych grajków (Polaków) z Lecha czy innej czołówki ligi i sprawdza im się ten system, bo grają z jajem. No fajne lata się szykują w polskiej lidze, oby z dominacją Lecha 😀

  3. Lech zagra w pierwszym meczu na 99% bez nominalnego napastnika- Ishak kontuzjowany, a Agnero dalej bez wizy. Zapewne w ataku wyjdzie Sajjadmanesz, a na rewanż Iworyjczyk. Kołdra zrobiła się nieco za krótka, skoro Kolejorz z różnych powodów nie będzie mógł skorzystać z Jagiełły, Bengtssona, Ishaka, Douglasa, Moutinho, Agnero i Yegbe.

  4. Niedorzeczność, że nawet w środku Europy są kluby ze sztuczną murawą.

    Dzięki za wstęp do Thun, będę zwracał uwagę na to wąskie granie obrońców. No i dodajmy że rok temu Lech wygrał z Lusanne, nie będąc lepszym na boisku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *