Zmiany, nieskuteczność, kontuzja czołowego strzelca, nowy trener – wiele wydarzeń w Olympiakosie
Pierwsza kolejka fazy ligowej Ligi Europy jest rozłożona na dwa dni. Dlatego już w środę zobaczymy mecz Olympiakosu Pireus z Jagiellonią Białystok.
Poprzednie rywalizacje
W odróżnieniu od Czech, Grecja jest tym rywalem rankingowym, z którym w ostatnich latach nie mierzyliśmy się na boisku. Przez kilka lat istnienia Ligi Konferencji spotkaliśmy się po latach z wieloma krajami, z którymi nie rywalizowaliśmy od dawna, ale Grecji w tym gronie nie było. Okazja do tego nadarzy się dopiero w tegorocznej Lidze Europy.
| 1962/63 | I runda PM | Polonia Bytom | Panathinaikos AO | 2:1, 4:1 |
| 1963/64 | I runda PZP | Olympiakos Pireus | Zagłębie Sosnowiec | 2:1, 0:1, 2:0 |
| 1969/70 | I runda PZP | Olympiakos Pireus | Górnik Zabrze | 2:2, 0:5 |
| 1973/74 | I runda PZP | Legia Warszawa | PAOK | 1:1, 0:1 |
| 1977/78 | I runda PZP | PAOK | Zagłębie Sosnowiec | 2:0, 2:0 |
| 1987/88 | I runda PM | Olympiakos Pireus | Górnik Zabrze | 1:1, 1:2 |
| 1990/91 | I runda PM | Lech Poznań | Panathinaikos AO | 3:0, 2:1 |
| 1994/95 | I runda PUEFA | GKS Katowice | Aris Saloniki | 1:0, 0:1, karne 4:3 |
| 1995/96 | 1/4 finału LM | Legia Warszawa | Panathinaikos AO | 0:0, 0:3 |
| 1996/97 | I runda PUEFA | Panathinaikos AO | Legia Warszawa | 4:2, 0:2 |
| 2000/01 | III runda el. LM | Polonia Warszawa | Panathinaikos AO | 2:2, 1:2 |
| 2005/06 | III runda el. LM | Wisła Kraków | Panathinaikos AO | 3:1, 1:4 pd. |
| 2006/07 | I runda PUEFA | Wisła Kraków | Iraklis Saloniki | 0:1, 2:0 pd. |
| 2010/11 | III runda el. LE | Jagiellonia Białystok | Aris Saloniki | 1:2, 2:2 |
| 2019/20 | III runda el. LE | Legia Warszawa | Atromitos Peristeri | 0:0, 2:0 |
Trzy starcia z Olympiakosem odbyły się bardzo dawno. Górnik dobrze w nich sobie poradził, Zagłębie Sosnowiec, jak na swoje standardy, także (nigdy nie wyeliminowało nikogo w pucharach, a z Olympiakosem było o tyle blisko, że w dwumeczu był remis i musiało decydować trzecie spotkanie).
Jagiellonia raz grała z Grekami i był to jej debiut w pucharach. W meczach z Arisem dużo się działo, w Białymstoku zaczęło się od dwóch szybko straconych bramek i zmianą Igora Lewczuka przez Michała Probierza już w pierwszej połowie. W Salonikach przez krótki czas miała nawet wynik dający dogrywkę, jednak ostatecznie odpadła po kontrowersyjnym rzucie karnym. Dwa gole dla Jagiellonii, w zależności od źródła, strzelił Marcin Burkhardt lub były to bramki samobójcze po rykoszetach po jego strzałach.
Ostatni mecz polsko-grecki odbył się w 2019 roku. Legia w eliminacjach LE nie traciła bramek, z trudem eliminowała kolejnych rywali, aż odpadła z Rangersami po golu w ostatniej minucie. Atromitos okazał się być zespołem dużo słabszym niż przewidywano, w Warszawie jedynie bronił się głęboko i mecz zakończył się frustrującym bezbramkowym remisem. W Grecji Legia nie miała już takich problemów, a dużo trudniejsze warunki postawił jej rundę wcześniej KuPS z Finlandii.
Ostatnie 5 lat i obecny sezon w pucharach
| Sezon | Runda, w której odpadli | Przeciwnicy i wyniki | Poprzednie rundy | Przeciwnicy i wyniki |
|---|---|---|---|---|
| 2021/22 | 1/16 LE | Atalanta 1:2, 0:3 | Q2 LM Q3 LM Q4 LE FG LE | Neftçi 1:0, 1:0 Łudogorec 1:1, 2:2, karne 1:4 Slovan Bratysława 3:0, 2:2 Antwerp 2:1, 0:1 Fenerbahçe 3:0, 1:0 Eintracht 1:3, 1:2 |
| 2022/23 | FG LE | Nantes 1:2, 0:2 Freiburg 0:3, 1:1 Qarabağ 0:3, 0:0 | Q2 LM Q3 LE Q4 LE | Maccabi Hajfa 1:1, 0:4 Slovan Bratysława 1:1, 2:2, karne 4:3 Apollon Limassol 1:1, 1:1, karne 3:1 |
| 2023/24 | – | – | Q3 LE Q4 LE FG LE 1/16 LKE 1/8 LKE 1/4 LKE 1/2 LKE Finał LKE | Genk 1:0, 1:1 Čukarički 3:1, 3:0 Freiburg 2:3, 0:5 Bačka Topola 2:2, 5:2 West Ham 2:1, 0:1 Ferencváros 1:0, 1:0 Maccabi Tel Awiw 1:4, 6:1 pd. Fenerbahçe 3:2, 0:1, karne 3:2 Aston Villa 4:2, 2:0 Fiorentina 1:0 pd. |
| 2024/25 | 1/8 LE | Bodø/Glimt 0:3, 2:1 | FL LE | Lyon 0:2 Braga 3:0 Malmö 1:0 Rangers FC 1:1 FCSB 0:0 Twente 0:0 Porto 1:0 Qarabağ 3:0 |
| 2025/26 | 1/16 LM | Leverkusen 0:2, 0:0 | FL LM | Pafos 0:0 Arsenal FC 0:2 Barcelona 1:6 PSV 1:1 Real Madryt 3:4 Kajrat 1:0 Leverkusen 2:0 Ajax 2:1 |
| 2026/27 | Q3 LM | Nijmegen 0:0, 1:2 |
W 2024 roku Olympiakos przeszedł do historii. Jako pierwszy grecki klub wygrał europejskie trofeum – Ligę Konferencji Europy. Po drodze m.in. odrobił trzy gole straty z pierwszego meczu z Maccabi Tel Awiw, wygrał rzuty karne z Fenerbahçe, ale i zanotował nieudany występ w fazie grupowej LE, gdzie jedyne cztery punkty zdobył z TSC Bačka Topola. Rok wcześniej awansował do tych rozgrywek, mimo że nie wygrał żadnego z sześciu meczów eliminacyjnych, a i tak przeszedł dwie rundy.
W czasach istnienia fazy ligowej Olympiakos nie zszedł jeszcze poniżej poziomu LE. Najpierw zagrał w tych rozgrywkach dzięki wygraniu LKE w poprzednim sezonie, potem w LM dzięki przesunięciom (miał najwyższy współczynnik w ścieżce mistrzowskiej), a teraz trafił ponownie do LE po porażce w eliminacjach z Nijmegen. Olympiakos nie należy do klubów, które byłyby mocne w eliminacjach, za to jesienią wygląda już zwykle nieco lepiej.
Forma i terminarz
Olympiakos w eliminacjach zagrał tylko dwa mecze, ale od początku września gra co trzy dni ze względu na udział w fazie ligowej Pucharu Grecji. Są to rozgrywki, w których na razie idzie mu lepiej niż w lidze.
W obu zmierzył się z Volosem, najpierw w lidze, w meczu zakończonym remisem 1:1. Jakkolwiek niekorzystny, rezultat był jednak w cieniu wydarzeń z końcówki pierwszej połowy. W wyniku ataku bramkarza Volosu ucierpiał napastnik Olympiakosu, czołowy piłkarz tej drużyny w ostatnich latach, Ayoub El Kaabi – było to złamanie nogi. Dziś został zastąpiony w kadrze na LE przez Romana Jaremczuka, ale jest to poważne osłabienie Olympiakosu. W dodatku wszyscy, włącznie z bramkarzem Volosu, byli wstrząśnięci tym wydarzeniem i widać było, że momentami w drugiej połowie myślami byli nieco gdzie indziej. W każdym razie Olympiakos wyszedł wtedy na prowadzenie z rzutu karnego po tamtym faulu, jednak wyrównującego gola strzelił sobie właściwie sam. Było blisko, aby można było o tym mówić w sensie dosłownym, bo mógł to być gol samobójczy po podaniu w światło bramki, bramkarz Stefan Ortega uratował tę sytuację, ale nie na tyle, żeby całkowicie zażegnać niebezpieczeństwo. Volos przejął piłkę i z ponowienia ataku doprowadził do wyrównania. Olympiakos do końca meczu nie był w stanie się otrząsnąć i nie znalazł sposobu na prostą i agresywną grę Volosu.
Kilka dni później, z tym samym przeciwnikiem, w Pucharze Grecji, Olympiakos wyglądał znacznie lepiej. Skład był znacząco zmieniony i być może dał trochę do myślenia, bo bez problemu prowadził 3:0 i dopiero w końcówce stracił dwa gole z nielicznych sytuacji gości. W tych rozgrywkach Olympiakos prowadzi w tabeli fazy ligowej i powinien spokojnie awansować do następnej fazy, bo uzyska to 12 z 16 zespołów.
Był to ostatni mecz trenera José Luisa Mendilibara, z którym klub osiągał wielkie sukcesy, lecz słabsze wyniki i gra w tym roku kalendarzowym spowodowały, że nie trzeba było wiele, aby dość szybko po rozpoczęciu sezonu stracił pracę. Nowy szkoleniowiec, Imanol Alguacil, miał bardzo mało czasu przed kolejnym spotkaniem ligowym i teraz przed Jagiellonią.
| # | Drużyna | RS | Z | R | P | BZ | BS | RB | Pkt. |
|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 | Olympiakos Pireus | 2 | 2 | 0 | 0 | 7 | 2 | +5 | 6 |
| 2 | OFI | 2 | 1 | 1 | 0 | 3 | 0 | +3 | 4 |
| 3 | AEK Ateny | 1 | 1 | 0 | 0 | 2 | 0 | +2 | 3 |
| 4 | Atromitos | 1 | 1 | 0 | 0 | 1 | 0 | +1 | 3 |
| 5 | Panathinaikos | 1 | 1 | 0 | 0 | 1 | 0 | +1 | 3 |
źródło fragmentu tabeli fazy ligowej Pucharu Grecji: fotmob.com
W sobotę Olympiakos grał u siebie z OFI, czyli innym uczestnikiem LE, rywalem Lecha w styczniu. Zmiana trenera nie przyniosła oczekiwanego impulsu. Wprawdzie było widać pewne korekty, Olympiakos staranniej rozgrywał piłkę i dłużej się przy niej utrzymywał, było trochę więcej porządku niż dotychczasowego chaosu. Jednak efekt był jeszcze bardziej mizerny. OFI wcale nie położyło się przed faworytem, wręcz przeciwnie, cały czas było blisko wyjścia na prowadzenie. Dwa razy trafiło do siatki, jednak oba gole zostały odwołane z powodu spalonych. To jednak nie był koniec, goście w drugiej połowie w końcu wyszli na prowadzenie, a Olympiakos dopiero w końcówce zdecydował się na bardziej bezpośrednią grę. Nic mu to jednak nie dało i ostateczny wynik jest tyleż zaskakujący, co zasłużony.
| # | Drużyna | RS | Z | R | P | BZ | BS | RB | Pkt. |
|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|
| 2 | PAOK | 4 | 3 | 0 | 1 | 9 | 4 | +5 | 9 |
| 3 | OFI | 4 | 3 | 0 | 1 | 6 | 2 | +4 | 9 |
| 4 | Panetolikos | 4 | 3 | 0 | 1 | 7 | 4 | +3 | 9 |
| 5 | AEK Ateny | 4 | 2 | 2 | 0 | 11 | 2 | +9 | 8 |
| 6 | Olympiakos Pireus | 4 | 2 | 1 | 1 | 3 | 2 | +1 | 7 |
| 7 | Aris Saloniki | 4 | 2 | 0 | 2 | 5 | 10 | -5 | 6 |
| 8 | Iraklis | 4 | 1 | 2 | 1 | 4 | 6 | -2 | 5 |
| 9 | Kalamata | 4 | 1 | 1 | 2 | 6 | 7 | -1 | 4 |
źródło fragmentu tabeli ligowej: uefa.com
Liga grecka jeszcze na dobre się nie zaczęła, a Olympiakos już traci 5 punktów do bezbłędnego jak dotąd Panathinaikosu. Z tym zespołem zmierzy się od razu po zakończeniu przerwy reprezentacyjnej w październiku, a przed nią zagra jeszcze z Levadiakosem.
Miasto i stadion
Pireus to miasto portowe obsługujące Ateny, to zresztą największy port w kraju. Znajduje się na półwyspie położonym na południowy zachód od stolicy Grecji. Choć jest mało turystyczne, można tam zwiedzić m.in. teatr miejski i katedrę św. Trójcy, a jego główną atrakcją są mariny Zea i Mikrolimano.

Olympiakos występuje na Stadio Georgios Karaiskakis. Był on wykorzystywany przed założeniem klubu (1925), na pierwszych nowożytnych Igrzyskach Olimpijskich w 1896 roku. Przeszedł gruntowną przebudowę przed IO w 2004 roku i rozgrywano tam mecze zarówno męskiej, jak i kobiecej piłki nożnej. Odbył się tam także finał Pucharu Zdobywców Pucharów w 1971 roku (oraz jego drugi mecz, ponieważ pierwszy skończył się remisem), jak i Superpuchar Europy w 2023 roku. Charakterystycznym punktem jest brama numer 7, upamiętniająca katastrofę z meczu z AEK-iem Ateny z 1981 roku i śmierć 21 kibiców. Z tego też powodu dokładnie tyle krzesełek na trybunach ma kolor czarny i tworzy kształt liczby 7.

Zespół
Nie jest to taka skala jak w Turcji, ale w Grecji też sprowadzają zawodników bezpośrednio z czołowych lig. W związku z tym, że właściciel klubu, Vangelos Marinakis, posiada także Nottingham Forest, nie brakuje transferów w obie strony z udziałem tego właśnie klubu. Nie wnikając w to, jak są rozliczane i jak pomaga to Olympiakosowi obchodzić różne limity, daje to dostęp do zawodników z poziomu Premier League, choć jeden z ostatnich czołowych transferów to Leon Bailey z Aston Villi (grał w obu meczach przeciwko Legii w sezonie 2023/24, a także w obu z Olympiakosem w półfinale LKE tego samego sezonu).
Po tym, jak we wspomnianym meczu z Volosem na długo wypadł El Kaabi, więcej szans może otrzymać meksykański napastnik Armando González „Hormiga” („mrówka”), sprowadzony bezpośrednio z tamtejszej ligi. Dla Romana Jaremczuka, ostatnio wypożyczonego do Lyonu, może to być możliwość powrotu do łask, zwłaszcza po zmianie trenera.
Inne pozycje, może poza bocznymi obrońcami, też są mocno obsadzone. Na skrzydłach oprócz Baileya do dyspozycji są Gelson Martins (ex Atlético, Monaco) czy Jota Silva (to jeden z zawodników przerzucanych do Nottingham i z powrotem). Największa konkurencja panuje jednak w środku pola. Można tam zaobserwować dość wyraźny podział na tych, którzy mają łączyć defensywę z pozostałą częścią zespołu, jak i tych, którzy mają być zdecydowanie bardziej ofensywni. Jednym z wygranych pucharowego meczu z Volosem jest Kolumbijczyk Gustavo Puerta, sprowadzony z Racingu Santander. Przeciwko OFI szansę dostal wielokrotny reprezentant Szwajcarii, Remo Freuler, a tym zdecydowanie najbardziej ofensywnym zawodnikiem był Chiquinho. Wcześniej bardzo mocną pozycję miał Santiago Hezze, z uwagi na polski paszport i pochodzenie, medialny kandydat do naszej reprezentacji.
Z Jagiellonią nie zagra Konstantinos Fortounis, który w rewanżowym meczu z Nijmegen został ukarany czerwoną kartką. Zabraknie także Joela Roki, który, jak El Kaabi, okupił mecz z Volosem kontuzją.
Jak wspomniano wyżej, Imanol Alguacil jest trenerem Olympiakosu od zaledwie kilku dni. To także nieprzypadkowe nazwisko, z Realem Sociedad zdobył Puchar Króla i zakwalifikował się do LM, prowadził pierwszy zespół z powodzeniem przez 6 lat, a wcześniej także rezerwy. Ostatnio prowadził Al Shabab w Arabii Saudyjskiej, jednak trwało to tylko jedną rundę przez niezadowalające wyniki.
Olympiakos w większości meczów ligowych będzie faworytem i oczekiwania wobec niego będą dużo większe niż to, co pokazał z Volosem i OFI. Pod wodzą Alguacila można oczekiwać tego, co trochę już było widoczne – jeszcze więcej posiadania piłki, choć nie dla samego posiadania, ale też żeby jak najbardziej naciskać przeciwnika. Będzie to wymagało wyżej ustawionej linii obrony i znacznie wyżej grających bocznych obrońców. Na razie jednak nie naprawiono największej bolączki Olympiakosu – nieskuteczności, przy tych kilku przeciętnych wynikach i grze trzeba wspomnieć, że często potrzebują bardzo wiele okazji, aby strzelić choćby jednego gola. Część tych problemów można też wytłumaczyć pechem, jednak bardziej potrzeba tam co najmniej kilku tygodni pracy z Alguacilem. Tego czasu do tej pory nie było.
Podsumowanie
Olympiakos jeszcze nie wyszedł z letniego chaosu. Nie ma w tym przypadku, że zwykle w sierpniu wyglądał gorzej niż w późniejszych miesiącach, natomiast obecnie we wrześniu też nie wygląda jeszcze na gotowy zespół. Nastąpiło tam bardzo dużo zmian, jakości nowym zawodnikom i trenerowi nie można odmówić, ale to nie zadziała od razu. Mecz z nimi na samym początku fazy ligowy to bardzo korzystny układ, z zastrzeżeniem, że sama Jagiellonia trochę się posypała i też przydałaby się jej przerwa na pracę.
Przywołując poprzednie sezony, można przypomnieć, że Jagiellonia otrzaskała się w rywalizacji z tego typu zespołami, także na wyjeździe. Nie oznacza to, że jej świetna passa bez porażki w Europie poza swoim stadionem się nie skończy, może się to stać już w Pireusie, ale nie ma powodu, żeby do Olympiakosu podchodzić z nadmiernym respektem. Różnica w umiejętnościach powinna być widoczna, ale i możliwa do zneutralizowania.
Ja mam czasami wrażenie, że myślimy że będziemy od razu zwycięstwo Ligi Mistrzów i że nasza gra wygląda.
Jak miałem 12 lat i grałem w Championship Managera to zawsze wygrywałem Ligę Mistrzów, może stąd to się bierze , że powinniśmy wygrywać zawsze i wszędzie i że to nie jest trudne i że nasze kluby to paszteciarze.
A tak tylko dodając, ja żeby to wygrać mając 12 lat, robiłem SAVE przed meczem i potem grałem ten sam mecz 30x żeby pokonać np. Real Madryt 🙂
Taka mentalność dziecka, które bardzo chciało wygrać.
Na tym polegała sztuka managerska w tej grze. 😀
No cóż, Jagiellonia grała słabo na tle rywala i skończyło się przegraną 2:1.
Jeśli szukać pozytywów to Olympiakos jest drużyną z 36 miejsca rankingu i losowany z pierwszego koszyka. Dla porównania z Ajaxem (wtedy 30 miejsce, więc podobnie) były porażki 3:0 i 4:1. Można to uznać za jakiś postęp.
Wtedy więcej próbowaliśmy atakować i cierpiała na tym obrona. Rywal z wyższej półki bez problemu to wykorzystał. Teraz trener postawił bardziej na defensywę, ale niestety zabrakło jakości.
Jaga przegrała głównie sama z sobą.
Już dawno nie widziałem takiej niefrasobliwości w wybijaniu. Abramowicz elektryczny. Zagrażał sam sobie. Cała drużyna głupiala jak miała wyprowadzić piłkę. Szkoda, bo Olympiakos nie pokazał nic szczególnego, Jaga dobrze ich neutralizowała.
Mecz był spokojnie do zremisowania, a nawet wygrania przy lepszym rozgrywaniu piłki.
Niestety Jaga nie wygrzebała się jeszcze z dołka po Wiśle… Widać progres, ale to nie był dobry mecz, zmiany też niewiele dały. Druga połowa do zapomnienia.
Ta elektryczność w wyprowadzaniu piłki jest dla mnie niezrozumiała, czasem wygląda jak naigrywanie się z przeciwnika, a doprowadza do pożarów pod własną bramką… Jeszcze żeby z tego były jakieś korzyści, to bym zrozumiał, ale nawet już po wyjściu w okolice połowy boiska najczęstszy scenariusz jest taki, że podania idą w tył i piła wraca do Abramowicza… Po czym historia zaczyna się od początku. Palpitacji serca można dostać.
Ja uważam, że akurat to było bardzo ciekawe podejście,
Jak Barcelona grała linią obrony przy 45m i na offsajdy też się nadziewała, normalna rzecz.
Jestem zdania, że muszą to poprostu jeszcze opanować a Abramowicz jak i obrońcy potrzebują jeszcze trochę czasu na takie rozegranie, dzięki temu dwa czy trzy razy prawie udało się wyjść z takim atakiem że wygląda jak kontra.
Ciekawe podejście, fajnie że próbowali szkoda że sie nie udało.
Uważam jednak, że przegrali przez granie na niskiej obronie. Cofnęli się za głęboko moim zdaniem i tak jak komentator stwierdził, jak się tak cofasz to ciężko potem o tworzenie zagrożenia i stąd brak sytuacji.
Sęk w tym, że Jaga tak gra od dawna, to nie tak, że wczoraj pierwszy raz zaczęli to stosować. Więc wciąż uczą się i uczą, a błędów nie ubywa.
Co do ostatniego akapitu – 100% zgoda.
W Poznaniu niedawno Jaga wyglądała tak samo (oczywiście przeciw drużynie wyraźnie słabszej jakościowo od Greków). Może nie ma paliwa na więcej, a w Glasgow było bo rywal był rozregulowany.
Oczywiście znamy masę drużyn, z którymi Olympiakos broniłby jeszcze niżej niż Jaga wczoraj po przerwie.
Mimo wszystko, chrzest bojowy w LE z porażką 1:2 na boisku takiej drużyny to nie jest wielka tragedia.
Po prostu SMS do sędziego nie doszedł.
Jakież ty musisz mieć zjebane życie, gościu… Współczuję rodzinie.
Kurwa no szkoda w chuj tego meczu, ale od początku 2 połowy było widać, że Jaga ten mecz przegra. Jeśli by nie przegrała to by było mega szczęśliwe. Jaga niestety nie istniała w drugiej połowie pora paroma zrywami. Czułem się jak od 60 minut Lecha z Rayo. No Jaga się prosiła o bramkę już samym rozpoczęciem gry. Wydaje mi się, że po prostu Siemieniec tak im kazał robić, bo chyba każda piłka w środku „laga” padała łupem Greków i pewnie wiedzieli od początku o tym, że nie można z nimi lagi grać. Chociaż mogli się przygotować jakoś też na to. Ta porażka by mnie tak nie bolała jakby to nie byli kurwa Grecy, nasi rywale o top10/12. Szkoda bardzo, nawet ten remis na wyjeździe był by fajną sprawą. A tak to chuj z nami, mam nadzieję, że gdzieś indziej Grecy potracą za karę trochę punkcików z jakimś underdogiem. Oby Lech sprawił niespodziankę, chyba w lepszej formie są od Jagi aktualnie. Chociaż też się obawiam, bo potrafią odjebać.
Ja tam widziałem bardzo podobną koncepcję do meczu Strassbourg-Jagiellonia 1-1.
Niestety nie zawsze jest 1 maj i jak ktoś ciśnie praktycznie 75% czasu 2 połowy to w końcu zwyczajowo ładuje tego gola.
Szkoda, bo Olympiakos to nie jest Strassbourg moim zdaniem.
Generalnie powiem tak:
Kto nie gra o 3 pkt ten traci nawet remis.
Jaga niestety, ale cieniutko dzisiaj. Za mało z przodu, zbyt nonszalancko z tyłu. Porażka zasłużona! Ktoś powie, że przy 0-1 mogli mieć i 0-2. No niby racja, ale mecz trwa 90 minut, a nie 20 z hakiem. Druga połowa kompletnie bezproduktywna. Śmiem twierdzić, że Lech i Górnik w dobrej dyspozycji mogli by śmiało dzisiaj postraszyć ten Olympiakos i to mówię zupełnie serio. Szkoda bo Grecy wielkiej piłki nie grali, a tak wracamy z zerowyw dorobkiem.
Lech i Górnik połknęliby jednym haustem ten Olympiakos, ale dzisiaj będzie za to wpierdol w Londynie, a Górnika w pucharach już nie ma. Nawet papszuniada z Łazienkowskiej wycisnęłaby przynajmniej remis.
Jaga sama zaprosiła Greków do tańca swoim nieudolnym wyprowadzaniem piłki spod własnej bramki, po czym straciła tak gola na 1:1. Rzut rożny, podczas którego Olympiakos trafił do bramki, był właśnie pokłosiem niefrasobliwości przy wyprowadzaniu piłki od bramkarza… Prowadzenie 1:0 w Pireusie nakazywało szanowanie wyniku i podejście do meczu z większym pietyzmem, a nie fundowanie napięcia poprzez nonszalancję. Jaga zapłaciła wysoką cenę za swoją głupotę. Szkoda, bo ten mecz mogli nawet wygrać, co w kontekście fazy play-off byłoby krokiem milowym.
W najbliższych 3 kolejkach muszą zapunktować za 9, inaczej żegnaj Europo.
Jagiellonia przegrała całkowicie zasłużenie, widać było że Olympiakos był zwyczajnie mocniejszym zespołem, a mimo wszystko szkoda… bo też było widać dlaczego ten Olympiakos nie gra w LM tylko LE. Naprawdę nie trzeba było nic specjalnego żeby defensywa Greków się gubiła; nie stracić od razu piłki w środku, rozegrać 2-3 szybkie piłki zdobywając teren, minąć jednego zawodnika na skrzydle, i już Jaga pukała do pola karnego Greków. I miała te, króciutkie, momenty.
Swoją drogą już w pierwszym spotkaniu widać różnice między LE a LK; w LK poziom Olympiakosu polskie drużyny spotykały albo w pojedynczych spotkaniach fazy ligowej (które remisowaliśmy albo przegrywaliśmy), albo dopiero na poziomie 1/16 lub ćwierćfinału (od którego się odbijaliśmy). W LE poziom poniżej będzie tylko w pojedynczych meczach które będzie można policzyć na palcach jednej ręki.
Zakładałem porażkę w dzisiejszym meczu, dalej myślę że Jage stać na top 24, ale… po drugiej połowie mam więcej wątpliwości. Mimo wszystko nie sądziłem że da się tak stłamsić.
To nadal był wyjazd do klubu z 1. koszyka i standardowego bywalca LM. W następnej kolejce przyjeżdża Ararat Armenia i humory po tym meczu niemal na pewno będą lepsze.
Ciężko nazwać Olympiakos standardowym uczestnikiem LM. Przed zeszłym sezonem mieli 4 lata przerwy, teraz znowu LE.
Nie to tak nie działa, przynajmniej jeśli mówimy w kontekście walki o top24.
Żeby liczyć na top24 polskie kluby muszą celować przynajmniej w 9pkt, idealnie 10. Jednocześnie tak Lech jak i Jagiellonią mają tylko 2 rywali z którymi są zauważalnymi faworytami, to daje, jeśli nie będzie zawodu, 6 pkt. Ararat to właśnie taki rywal, 3 pkt z nim to zwykły obowiązek który niczego nie rozwiązuje, brak zwycięstwa natomiast praktycznie przekreśla szanse na wiosnę.
Ergo, troche cacus Górnika Zabrze gdzie miał aż 3 dwumecze ale z trzema mocniejszymi zespołami; Lech i Jagiellonia maja 5 slotów na złapanie przynajmniej 3-4 pkt bez których zwycięstwa z Araratami kant dupy będą warte. Nic się wczoraj jeszcze nie stało bo Jagiellonia dalej ma 4 sloty, zmarnowała tylko 1, aczkolwiek wcale nie najtrudniejszy, niemniej wydaje się że przynajmniej Victoria i Anderlecht a priori nie będą trudniejsze niż Olympiakos.
Dlatego wczoraj mnie bardziej zdołowała nie sama porażka, tylko to jak Grecy stłamsili Białostocczan w drugiej połowie. To, w perspektywie slotów które zostały, jest powód do zmartwień, bo to nie będą dużo łatwiejsi rywale, jeśli w ogóle, od Greków.
Pierwsza połowa była wyrównana, z lepszymi sytuacjami ze strony Jagiellonii (akcja bramkowa plus ta wcześniejsza ze słupkiem). Poza tym niefrasobliwym rozgrywaniem pod swoją bramką (co zresztą pośrednio doprowadziło do straty gola), to wyglądało bardzo dobrze. W drugiej Jaga stanęła przestraszona w swoim polu karnym i przestała cokolwiek robić. Za tę połowę nie zasłużyła nawet na punkt, chociaż wcale nie mam wrażenia, że był on poza zasięgiem.
Z tym graniem od bramki, to rozumiem, że jest to próba wciągnięcia przeciwnika i ominięcia jego presingu, na zasadzie „high risk high reward”. Więc jest to w jakimś sensie wkalkulowane. Ale w 40 minucie Jaga odebrała piłkę i na prawej stronie zrobiło się miejsce żeby pójść do przodu, a ktoś postanowił wycofać (bodaj Romańczuk?). Skończyło się to rzutem rożnym, po którym padł gol. Niezrozumiała decyzja.
Jednak to był Prelec. Absurdalne zachowanie po tym odbiorze.
No to LE zaczęła nas weryfikować.
Bo Jaga przegrała 2:1 na wyjeździe z mocnym klubem? Uwielbiam takie gadanie xdddd
Liga Konferencji ZWERYFIKOWAŁA Lecha jak przegrał na Gibraltarze?
Ano zweryfikowała.. europejski średniak pokazał gdzie miejsce Jagi. Tak swoją drogą Abramowicz mimo że wybronił ze setki pewnego poziomu nigdy nie przeskoczy. I nie bardzo rozumiem po co tu wsadziłeś Lecha… Pyry są słynne z wpierdoli z różnymi ogórami…
Przyzwyczaj się, bo teraz po każdej porażce będziesz tu mógł poczytać, że ten mecz to niezaprzeczalna weryfikacja, oraz niezbity i ostateczny dowód, że jesteśmy beznadziejni i nie ma żadnego progresu (gdyby było inaczej, to przecież nigdy byśmy nie przegrali, logiczne). To jest dokładnie to, o czym pisałem pod tekstem „Dwa polskie kluby z zapewnioną fazą ligową”. Nawet nie można mieć do tych ludzi pretensji – niektórzy ludzie po prostu są niezdolni do jakiejkolwiek złożonej percepcji i to nie jest ich wina. Na ograniczenie umysłowe nie ma rady.
No dobrze ale załóżmy że bilans naszej dwôjki an koniec będzie 1-2-5 oraz 2-1-5 to jak to wtedy będzie? Pod jaki wieszak da się podpiąć? Pod weryfikację za pomocą LE czy można się podeprzeć kiepskim sezonem?
Pomiędzy „LE nas zweryfikowała, nie ma żadnego progresu, jesteśmy chujowi” a „jest super, jesteśmy zajebiści” jest cała masa stanów pośrednich, i najpewniej w którymś z nich się znajdujemy. Ale o tym właśnie mówię, że komuś o ograniczonej percepcji może być ciężko to pojąć. Jak tu po dosłownie jednym przegranym meczu (1-2 na wyjeździe z drużyną z 1. koszyka) jest już biadolenie o wielkiej weryfikacji, to ciężko taką dyskusję w ogóle traktować poważnie. Chciałem napisać, że to histeria na poziomie dziecka z podstawówki, ale w sumie nawet one mają często lepsze zrozumienie tego, czym jest sport.
Bo wpisanie neutralnego zdania powoduje falę oburzenia. Pewnie jakbym wpisał wynik meczu to też naraził się na docinki.
To zdanie nie było „neutralne”, tylko zawierało kategoryczną tezę i bzdurne uogólnienie.
Gdzie konkretnie w stwierdzeniu: „No to LE zaczęła nas weryfikować” tkwi bzdura?
1) Gramy w LE
2) To pierwszy mecz więc napisałem -zaczęła się
3) Postawę w rozgrywkach chyba można uznać za weryfikację siły zespołu
Z którą konkretnie tezą się nie zgadzasz?
@Adam L
Bzdura tkwi w tym, jakby Jaga wygrała, to byś tak nie napisał.
Neutralne to jest zdanie, że „Jagiellonia przegrała mecz”, bo jest jedynie oznajmieniem faktu. Twój komentarz zdradzał emocje i stawiał ogólny wniosek o jakiejś wielkiej weryfikacji na podstawie przegranego meczu. Możesz się zasłaniać tym, że „postawa każdego zespołu w rozgrywkach jest weryfikacją jego siły, więc zawsze można tak napisać”, ale w rzeczywistości nie napisałbyś tego o każdym, ani też nie napisałbyś tak przy innym wyniku. Obaj wiemy jakie były intencje i jaki miał być wydźwięk tego komentarza.
A jak wielki Milan został zweryfikowany, chyba czas zaorać cały klub.
Forumowe Kłapouchy wiecznie w formie. Choć patrząc na wszędobylskość to bardziej karaluchy niż osły.
Celta Vigo, Anderlecht, Celje i AZ Alkmaar też boleśni zweryfikowani. Mam nadzieję, że wszyscy się honorowo wycofają z dalszych rozgrywek, i nie będą się dalej ośmieszać, bo to ewidentnie nie ich poziom.
Czemu mieliby się wycofywać? Nie można wykluczyć, że zajmą 4 ostatnie miejsca, ale to nie znaczy, że mają się wycofywać.
Jeśli Jaga zajmie ostatnie miejsce i nie wygra żadnego meczu, to też nie będzie można napisać, że została zweryfikowana?
Nie wiem, co ma na celu rozpatrywanie teraz jakichś skrajnych scenariuszy, do których realizacji jest daleko, ale tym bardziej nie wiem, co to za dziwny fetysz z jakimś „weryfikowaniem”. Taki jest sport, a każdy mecz to nowa historia. Nawet jeżeli Jagiellonia zajmie jedno z ostatnich miejsc, to co z tego? Ten klub nieco ponad 3 lata temu był jedynie średniakiem Ekstraklasy (akurat wówczas broniącym się przed spadkiem), bez żadnych większych perspektyw. Gdyby ktoś wtedy powiedział, że za 3 lata będą mieć na koncie 1/4 LK, 1/16 LK, fazę ligową LE, oraz mniej lub bardziej wyrównane starcia z Fiorentiną, Strasbourgiem, Rayo, Olympiakosem, Rangers, AZ Alkmaar czy Kopenhagą (kolejność przypadkowa) to każdy z was by się popukał w głowę. A teraz po raptem jednej pucharowej porażce w tym sezonie (1:2 na wyjeździe z rywalem z 1. koszyka) biadolicie o jakimś zweryfikowaniu. Dla normalnych ludzi to jest już nudne. O czym w ogóle jest ta rozmowa? Jaki jest jej sens? Poczujesz się lepiej, jak wszyscy się zgodzą, że Jagiellonia została „zweryfikowana”? Bo ja zupełnie nie rozumiem tej szajby na tym punkcie. To jest SPORT! Nikt nie wygrywa wszystkiego. Wchodzenie na wyższy poziom to też jest proces ciągły, rozłożony w czasie. A wy siedzicie i tylko o tej weryfikacji: oj jak nas zweryfikowali, ło matko nadeszła weryfikacja, co za straszna weryfikacja, o zaraz przyjdzie mecz z tym czy z tamtym i nas zweryfikują, weszliśmy do LE no to teraz będzie weryfikacja, jak wejdziemy do LM to dopiero nas zweryfikują.
Widzę, że o meczu Lecha też już zdążyłeś napisać, jak to będzie zweryfikowany. Najlepsze jest to, że jak coś z tego się akurat nie sprawdza, to takie osoby potem i tak dalej piszą to samo, że „następnym razem to już na pewno będzie weryfikacja”. Przecież ta Jagiellonia to już nie wiem ile razy miała zostać zweryfikowana. Sezon po „przypadkowym mistrzostwie” miał ją zweryfikować, puchary miały ją zweryfikować, kolejny sezon to już na pewno miał ją zweryfikować, Strasbourg czy inne AZ miało ją zweryfikować, a Rangers to już na pewno na pewno mieli ją zweryfikować. Nie? No to Olympiakos ją zweryfikował, szach mat. Ależ piękna to była weryfikacja! A nie mówiłem?
Napisałeś, że to że tamte kluby przegrały, to nie znaczy, że mają się wycofywać. No więc właśnie, co ma oznaczać to ciągłe pierdolenie, że ktoś został zweryfikowany? Co ono wnosi? Założmy, że Jagiellonia została zweryfikowana, i co dalej? A Lech niech przegra z Crystal Palace, i co wtedy? Nie wiem, mają wystosować jakieś przeprosiny za to, że zostali zweryfikowani? Bo w tym, że ktoś inny przegrał mecz, i być może zajmie ostatnie miejsce, to sam mówisz, że nie widzisz problemu. Wtedy to jest normalne, wynik jak wynik, i tyle. Ale Jagiellonia przegrała, to ŁOJEJU WERYFIKACJA xD
Zweryfikowana, sprowadzona na ziemię, pokazali miejsce w szeregu.
Typowy przykład ojkofobicznych komentarzy. Nie można tylko przegrac. Trzeba uznać potęgę, wielkość i ogólną wspaniałość rywala i uniżyć siebie.
Umysł człowieka czuje się komfortowo w tym, co już zna i stale tego szuka i do tego dąży.
Jest to tak silne, że nawet jeśli ojciec bił matkę i był alkoholikiem, to córka tej matki najprawdopodobniej znajdzie sobie męża, który będzie alkoholikiem i będzie ją bił.
Po pierwsze to nie ja nie napisałem, że została zweryfikowana. Jedynie wsparłem, Adama L i spytałem czy jesli Jaga zajmie ostatnie miejsce i nie wygra żadnego meczu, to będzie można napisać, że została zweryfikowana.
Po co to piszemy? Bo to jest forum dyskusyjne i można tu sobie pisać własne przemyślenia. Od co najmniej dwóch sezonów wałkowane jest – Liga Konferencji to całkiem wysoki poziom; polskie kluby mogłby grać w LE wystarczy tylko przebrnąć eliminacje; polskie kluby są naprawdę dobre, to nie tylko kwestia rozdmuchanego rankingu itd; dosłownie było zapowiadane, że awans do wyższych rozgrywek będzie weryfikacją czy PL kluby naprawdę się rozwinęły i na ile – no i przyszła w końcu ta LE z silniejszymi przeciwnikami, więc o tym piszemy. Gdzie problem?
Tak, to jeszcze za wcześnie na ostateczne wnioski, ale piszemy tylko o tym co jest teraz. I co ciekawe, gdyby były dwa zwycięstwa, to panowałby tutaj hurraoptymizm i wpisy typu „i co, wyszło na to, że LE nam niestraszna!” (ileż razy tutaj czytałem, że PL kluby są silne bo pokonały Chelsea, Betis, Villareal, Fiorentinę…, a przeciez wiemy na jakiej zasadzie sie to odbywało). Nie byłoby tak? Co byś wtedy pisał?
W którym miejscu napisałem, że Lech zostanie zweryfikowany? Ja napisałem jedynie, że Lech dostanie minimum trzy, a ciężko będzie strzelić chociaż jedną. O to Ci chodzi? Sucha, obiektywna diagnoza. No cóż trafiłem idealnie i naprawdę nie widzę powodu, żeby krytykować to, że ktoś wytypował wynik. Chyba, że wolno pisać tylko o tym, że Lech wygra, to wtedy można?
Chłopaki, gdzie Wy tu widzicie ojkofobię i kompleksy? Spokojnie, my tylko napisaliśmy, że polskie kluby słabo wypadły w pierwszych meczach, to wszystko 🙂
……….
Wy źle rozumiecie poczucie niższości, właściwie dokładnie odwrotnie. Poczucie niższości jest wtedy kiedy cieszysz się ze zwycięstw w LK albo niskich porażek w LE, no bo przecież LM to jest dla silnych klubów, my musimy się cieszyć, że nie przegrywamy wysoko w LE.
Narzekanie na słabą grę i tylko w LK jest odwrotnością poczucia niższości i kompleksów, bo jeśli ktoś na to narzeka, to nie godzi się na to, że dla polskich klubów są niższe rozgrywki i mają się z tego cieszyć, tylko oczekuje rozwoju i awansu wyżej.
Jak można tak opacznie rozumieć świat i twierdzić, że cieszenie się z niskiej porażki i wygrywania w słabych rozgrywkach jest brakiem kompleksów, a narzekanie na taki stan jest posiadaniem kompleksów? Cos tutaj poszło bardzo nie tak jak powinno.
……….
Od lat już były tu dyskusje – czy LK jest taka słaba; czy polskie kluby naprawdę się rozwinęły i na ile; czy ranking jest „sztucznie” nabity; czy damy radę w LE i wprost pisanie, że występ awans/brak awansu do LE i zajęte tam miejsce będzie weryfikacją. No to przyszedł awans, więc niektórzy piszą o tej weryfikacji i są za to obrażani. W sumie dlaczego?
A w temacie niespodzianek, właśnie Omonia Nikozja daje dobry przykład Naszym zespołom, przed dwoma meczami LE, Lechowi i Jadze, że można wygrywać z faworytami, Cypryjczycy witają się z pucharami po skromnym 1-0 z Celtą Vigo.
Życzę powodzenia dziś Jagiellonii i jutro Lechowi, rywale są faworytami, ba, grają u siebie, ale pamiętamy dobrze, jakie wyniki potrafiły w Pucharze UEFA i Lidze Europejskiej robić nasze kluby z rywalami z mocniejszych lig w XXI wieku, gdy się zakwalifikowały i oby to był udany polski tydzień pucharowy.
Naprawdę, cieszmy się. Wcześniej była Legia Warszawa w 2021 roku i Lech w 2020 potem tyle lat przerwy. Od 2010 do 2019 mieliśmy aż 7 zespołów w Lidze Europy / Pucharze UEFA, a teraz dopiero 4. Jesli chcemy sie rozwijac musimy miec wiecej i wiecej, trzeba przeskoczyc ten poziom ligi konferencji i wnosic sie wyzej i wyzej. Przez ostatnie 6 sezonów mieliśmy tylko dwa takie awanse, wiec dobrze ze teraz podwoilismy jeden sezon tyle sezonow.
Gratulacje dla wszystkich drużyn. Niech cieszą się grą, niech się rozwijają, uczą i podpatrują u rywali to, co jest dobre.
Niech Jagiellonia sprawi niespodzianke 🙂
W sezonie 23/24 w lidze europy był jeszcze Raków Częstochowa.
Zapomiałeś o Rakowie. Poza tym, porównywanie dawnej LE do czasów z nową LE i LK – pod kątem awansów do samej LE – jest zupełnie niemiarodajne. W tamtych czasach wszyscy pucharowicze startowali w LE, w której też było więcej miejsc. W sezonach 21/22 – 23/24 tylko mistrz mógł zagrać w LE, a w 24/25 i 25/26 tylko mistrz i zdobywca PP (który miał do przejścia 4 rundy, w dodatku raz była to I-ligowa Wisła). W 5 sezonów mieliśmy więc w sumie 7 szans na LE. Dla porównania, w czasach starej LE w 5 sezonów tych szans mieliśmy 20. A jeszcze raz przypominam, że miejsc w fazie grupowej było przy tym o 33-50% więcej.
Kurcze szkoda, że akurat teraz Jadzę się przytrafiła gorsza gra. Przynajmniej patrząc na wynik meczu z Wisłą i statystykach… Jakby nie to to bym brał Jagę za faworyta. A tak to 50/50. Oby jednak Jaga to ugrała i utarła nosa hejterom.
Oby krakowski mecz okazał się tylko efektem kaca po „aferze Adriana”.
Napisze sms do sędziego, żeby mu pomagał w trakcie meczu, to może Jaga wygra w Pireusie.
Przegrana się szykuje.. Siemieniec coś Ty chłopie odpierdolił?
Masz na myśli to, co zrobił w maju i z czego tłumaczył się przed odpowiednią komisją w lipcu?
Spytaj może komu odwaliło, żeby sprawę wyciągać nagle w połowie września???
W obu meczach bukmacherzy skazują polskie kluby na porażkę, dlatego każdy punkt będę uważał za mega plus.
Zakładając, że do awansu do top 24 potrzeba 9–10 pkt i że zarówno Lech, jak i Jagiellonia wygrają spotkania, w których będą faworytami, otrzymujemy odpowiednio 6–9 pkt dla Lecha i 6 pkt dla Jagiellonii. Jeśli Lech rozwali niżej notowanych rywali i wygra u siebie z Węgrami (którzy są na podobnym poziomie), to w pozostałych pięciu spotkaniach teoretycznie wystarczy, że zdobędzie jeden punkt. Wszystko ponad to będzie ekstra. Myślę, że z tego powodu powinien podejść do czwartkowego meczu z napinką, ale bez stresu. Jeśli wyjdzie — super; jeśli nie, lokomotywa jedzie zgodnie z planem.
Sytuacja Jagiellonii jest o tyle bardziej skomplikowana, że musi poszukać w pozostałych sześciu spotkaniach przynajmniej jednego zwycięstwa i remisu. W tym kontekście Olympiakos to pierwsza poważna szansa na te dodatkowe punkty: zespół znacznie lepszy, ale jednocześnie nie poza zasięgiem — w przeciwieństwie być może do Lyonu czy Crystal Palace.
W tym kontekście — w kontekście walki o top 24 — uważam, że ten tydzień może przynieść tylko coś ekstra: punkty w starciach z rywalami a priori silniejszymi. W przypadku ewentualnego niepowodzenia trudno będzie natomiast mówić o panice czy zawodzie. Mam nadzieję, że obie drużyny mają to w głowie i pozwoli im to podejść do tych spotkań bez nerwowej spinki, której może być więcej w innych, teoretycznie łatwiejszych meczach bo tam już punkty nie będą opcjonalne tylko obowiązkowe.
Swoją ocenę piłki nożnej opierasz o bukmacherów? Po co ci w takim razie portale i fora internetowe? Siedź w kolekturze STS lub na ich stronie i tam się realizuj.
To gdzie sie realizuje to akurat nie twoj problem, aczkolwiek rzeczywiscie jako forme skladowa mojej oceny bardziej cenie bukmacherow ktorzy sie tym fachowo zajmuja anizeli przyslowiowego Wojtka forumowicza ktorzy jesli trafi z prognoza to rzadko i przez przypadek, i lubi glosic ezoretyczne tezy jak to ze wezmiemy Turkow liczba zespolow godnych Europy 🙂
„W obu meczach bukmacherzy skazują polskie kluby na porażkę, dlatego każdy punkt będę uważał za mega plus” – bukmacherzy nie są zatem składową twojej oceny, tylko jedyną jej wyrocznią. W zasadzie nie jest to nawet twoja ocena, tylko kalka z tego co ci podpowiada STS czy inny Superbet. Taki AIBobek, w dużym skrócie.
To już wolę przygłupich rankingorzy i ich teorie spiskowe/inżynieryjne niż coś takiego.
Czepiasz się słóweczka jak jakiś pedant. Bukmacherzy to ważny składnik oceny po na tym polega ich praca, zazwyczaj trafiają, przynajmniej w liniach generalnych, ale na całe szczęście czasami całkowicie przestrzelają, i między innymi, na tym polega piękno tego sportu.
W tym sezonu według bukmacherów przykładowo ekstraklasa miała mieć 2 zespoły w Europie i Raków odpadał Hajdukiem. W obu przypadkach trafili. Nie czyta się takich prognoz miło, lepiej posłuchać Ciebie albo Patronusa o wschodzących potęgach znad Wisły, tudzież o lidze która weźmie Turków szeroką ławą – to ty – niemniej ja chyba jednak wole pozostać w oparach rzeczywistości.
Według bukmacherów Crystal Palace odprawi z kwitkiem Lecha. I chyba każdy zdrowo rozsądkowy człowiek wie że w 9 na 10 przypadkach trafią z prognozą. Miejmy nadzieje że dzisiaj będzie ten raz kiedy akurat bukmacherzy się mylą 🙂 Swoją drogą, gdyby bukmacherzy byli moją jedyną wyrocznią, to w żadnym wypadku nie pisałbym o walce o top 24 w przypadku Lecha i, zwłaszcza, Jagi, Wystarczyło tylko połączyć kropki żeby wiedzieć że w żadnym momencie tak nie operuje, no ale lepiej przyczepić się do jednego słówka i pobawić się w nauczyciela polskiego z gimnazjum z Koziej Wólki.
Jak widać bukmacherom można było zaufać w kwestii Jagi.
Olympiacos bez formy. W LM odpadli z NEC … W lidze tez przegrali z OFI …
To nie ma znaczenia. Hajduk odpadał 15 lat z rzędu…
Najważniejsze pytanie brzmi, czy w Białymstoku już wyleczyli się z kaca. Powtórka sprzed 2 lat z Kopenhagi mile widziana. Albo z Florencji pół roku temu. Ale nawet powtórka z Glasgow sprzed miesiąca, albo ze Strasbourga i Alkmaar sprzed roku to będzie dobry wynik.
kk napisał o bieżącej formie, a ty, że nie ma to znaczenia, bo forma 15-letnia w innym przypadku nie miała znaczenia. Coś mijasz się z logiką ostatnio.
Idealny mecz aby powtórzyć Kopenhagę. Tylko czy Jagę po ostatnich zawirowaniach na to stać?Oby chociaż jakieś szczęśliwe 0:0 wywalczyli,przydałoby się to na początek FL.
Jagiellonia nie przegrala na wyjeździe w zeszłym sezonie LK. Zobaczymy ile pociągną serię w tym sezonie
Stawiam wszystkie swoje pieniądze, że w tym sezonie Jaga nie przegra ani jednego meczu w fazie ligowej LK. Pewne info.
😉
Widzę, że szukasz źle doprecyzowanych tez 😀 Chodziło mi o kontyunację w europejskich pucharach 😉
Ale zawsze się znajdzie Patronus na takie dementory 😀