Iberia 1999 – pierwszy gruziński klub w fazie ligowej lub grupowej od 22 lat
W IV rundzie eliminacji Ligi Europy Jagiellonia Białystok zagra z mistrzem Gruzji – Iberią 1999 Tbilisi. Dla rywala zapewnienie sobie udziału w fazie ligowej to duży sukces, ale w lidze sytuacja zaczęła mu się komplikować.
Poprzednie rywalizacje
Po 9 latach Jagiellonia znów zagra z Gruzinami. W 2017 roku najpierw grała na wyjeździe i z trudem wygrała tam 1:0 po golu Cilliana Sheridana. Rewanż w Białymstoku wygrała wysoko, choć ten wynik to głównie zasługa mocnej końcówki.
| 1981/82 | 1/4 finału PZP | Legia Warszawa | Dinamo Tbilisi (ZSRR) | 0:1, 0:1 |
| 2004/05 | II runda el. LM | WIT Georgia Tbilisi | Wisła Kraków | 2:8, 0:3 |
| 2004/05 | II runda el. PUEFA | FC Tbilisi | Legia Warszawa | 0:1, 0:6 |
| 2004/05 | I runda PUEFA | Wisła Kraków | Dinamo Tbilisi | 4:3, 1:2 |
| 2007/08 | I runda el. PUEFA | GKS Bełchatów | Ameri Tbilisi | 2:0, 0:2, karne 4:2 |
| 2009/10 | II runda el. LE | Legia Warszawa | Olimpi Rustawi | 3:0, 1:0 |
| 2017/18 | I runda el. LE | Dinamo Batumi | Jagiellonia Białystok | 0:1, 0:4 |
| 2022/23 | II runda el. LKE | Lech Poznań | Dinamo Batumi | 5:0, 1:1 |
Ostatni dwumecz z Gruzinami to także Dinamo Batumi, ale grał z nim Lech. Wówczas mistrz Polski był po laniu od Qarabağu, a Dinamo straszyło wysoką formą w lidze i sprawieniem problemów Slovanowi Bratysława w poprzedniej rundzie. Mimo to wszystko było jasne już po meczu w Poznaniu. W Gruzji Lech wystąpił w niemal niezmienionym składzie, przegrywał, ale zdołał wyrównać na kwadrans przed końcem za sprawą gola Alana Czerwińskiego.
Ostatnie 5 lat w pucharach
| Sezon | Runda, w której odpadli | Przeciwnicy i wyniki | Poprzednie rundy | Przeciwnicy i wyniki |
|---|---|---|---|---|
| 2021/22 | – | – | – | – |
| 2022/23 | Q2 LKE | FCSB 1:0, 2:4 | Q1 LKE | Partizani Tirana 0:1, 1:0, karne 5:4 |
| 2023/24 | – | – | – | – |
| 2024/25 | Q3 LK | İstanbul Başakşehir 0:1, 0:2 | Q2 LK | Partizani Tirana 2:0, 0:0 |
| 2025/26 | Q2 LK | Levadia 0:1, 2:2 pd. | Q1 LM | Malmö 1:3, 1:3 |
Iberia, wcześniej pod nazwą Saburtalo, gra w pucharach od niedawna. Jej historia nie jest szczególnie interesująca, właściwie najciekawszy był sam debiut, w 2019 roku, kiedy wyeliminowała Sheriffa Tyraspol, mocniejszego niż obecnie. Od tamtej pory udało się to także z Partizani Tirana (dwukrotnie), a w tym sezonie z Florą i Larne.
Przejście mistrza Irlandii Północnej to historyczny sukces dla Gruzinów. Zagwarantowali sobie fazę ligową, a od powstania ścieżki mistrzowskiej w 2009 roku nie grali ani w niej, ani w fazie grupowej. Jedyny taki występ przypada na 2004 rok, kiedy… Dinamo Tbilisi wyeliminowało Wisłę Kraków i zagrało w fazie grupowej Pucharu UEFA. Gruzini wracają więc do tej części rozgrywek po 22 latach.
Postawa wszystkich klubów gruzińskich w pucharach w ostatnich latach jest historią ogromnego regresu i rozczarowania. Większość z nich, nawet te bardziej znane, jak Dinamo Tbilisi, odpadały w zasadzie od razu, niezależnie od przeciwnika. W efekcie Gruzja w poprzednim okresie pięcioletnim zajęła trzecie miejsce od końca w rankingu krajowym, wyżej tylko od Walii i San Marino. Jeżeli podział miejsc się nie zmieni, oznaczać to będzie stratę jednego klubu w kolejnym sezonie pucharowym (wystąpią tylko trzy zamiast czterech).
W tym sezonie Gruzja powalczy o opuszczenie ostatniej piątki, a zagrozić może jej tylko Irlandia Północna, której mistrza właśnie pokonała. Zwycięstwo z Larne zatem bardzo przybliżyło ją do realizacji celu, jako że Iberia ma już pewną fazę ligową, a Larne będzie musiało jeszcze o nią powalczyć. Ewentualnie można minąć Gibraltar lub nieaktywną już Estonię i być może przywrócić czwarty klub do pucharów na sezon 2028/29.
Forma i terminarz
W obecnym sezonie Iberia wyeliminowała Florę, odpadła ze Slovanem Bratysława i pokonała Larne. W tym pierwszym przypadku popsuła wrażenie końcówką rewanżu (po zwycięstwie 3:2 w Tallinnie prowadziła u siebie 2:0, ale skończyło się 2:2), a ze Slovanem była blisko wyjścia na prowadzenie w pierwszym meczu, jednak jej gol nie został uznany. Ostatecznie odpadła wyraźniej (0:2 i 1:1) niż cztery lata temu Dinamo Batumi (0:0 i 1:2 po dogrywce).
Przeciwko Larne Iberia pokazała dwa różne oblicza. Na wyjeździe głównie się broniła i wywiozła bezbramkowy remis. Z tamtego meczu trudno wyciągnąć cokolwiek ciekawego, rywal zmuszony do prowadzenia gry nie był w stanie sobie z tym poradzić. To opłaciło się Iberii, ponieważ w rewanżu u siebie to ona przejęła inicjatywę i zdołała wygrać 2:1. Mimo przewagi zrobiła to dopiero po dogrywce. Straciła gola bardzo szybko po wyjściu na prowadzenie w ostatnim kwadransie, jednak poza nielicznymi fragmentami miała kontrolę i powinna była rozstrzygnąć sprawę awansu znacznie wcześniej.
W ten weekend Iberia wróciła do gry w lidze po prawie dwóch miesiącach (wcześniej była przerwa oraz przełożony mecz). Po szalonym meczu przegrała 3:4 z Torpedo Kutaisi, grając jeszcze inaczej niż w pucharach. W porównaniu do meczu z Larne skład zmieniła w połowie. Od początku oba zespoły grały mocno otwarcie. Iberia była szczególnie nękana dośrodkowaniami i tak straciła trzy z czterech goli, z czego jednego po rzucie rożnym. I ona, i Torpedo miały też jednak problem z trzymaniem linii i łatwo było im posyłać piłki prostopadłe. Przebieg meczu był o tyle ciekawy, że Iberia długo przegrywała dwoma golami (0:2, później 1:3), w drugiej połowie szybko straciła środkowego obrońcę Nikoloza Boczoriszwiliego za czerwoną kartkę po brutalnym faulu, mimo to zdołała odrobić w osłabieniu dwa gole. Kiedy jednak przyszło do bronienia się przed naciskającym rywalem, Iberia znów nie poradziła sobie z dośrodkowaniem i w końcówce straciła czwartego gola. W związku z tym jej walka o co najmniej podium skomplikowała się i stała się niezwykle wyrównana.
| # | Drużyna | RS | Z | R | P | BZ | BS | RB | Pkt. |
|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 | FC Rustawi | 21 | 11 | 5 | 5 | 26 | 18 | +8 | 38 |
| 2 | Dinamo Tbilisi | 21 | 9 | 7 | 5 | 33 | 25 | +8 | 34 |
| 3 | Iberia 1999 | 20 | 10 | 4 | 6 | 30 | 22 | +8 | 34 |
| 4 | Dinamo Batumi | 21 | 8 | 7 | 6 | 34 | 32 | +2 | 31 |
| 5 | Torpedo Kutaisi | 21 | 8 | 6 | 7 | 34 | 23 | +11 | 30 |
| 6 | Dila Gori | 20 | 9 | 2 | 9 | 24 | 20 | +4 | 29 |
źródło fragmentu tabeli: uefa.com
Z tych kilku meczów więcej powinny mówić mecze z Larne, w których Iberia była znacznie bardziej zdyscyplinowana niż w lidze. Najbardziej porównywalne powinny być mecze ze Slovanem z II rundy, jednak układ gier (najpierw dom, potem wyjazd) będzie taki jak z Irlandczykami z Północy.
Pomiędzy meczami z Jagiellonią Iberia zagra u siebie z Dinamem Tbilisi w niedzielę 23 sierpnia o 18:00 polskiego czasu.
Miasto i stadion
Tbilisi to stolica i największe miasto Gruzji z wieloma atrakcjami. Zgodnie z legendą powstało przy gorących źródłach, od których wzięły swoją nazwę i w związku z którymi dysponuje łaźniami siarkowymi. Centrum miasta stanowi Plac Europejski i Most Pokoju, a nad metropolią górują twierdza Narikala oraz pomnik Matki Gruzji. Z miejsc naturalnych polecane są także ogród botaniczny oraz wodospad Leghwtachewi.

Iberia swoje mecze w pucharach rozgrywa na stadionie im. Micheila Meschiego. To drugi największy stadion Gruzji, po obiekcie Dinama Tbilisi, a rozegrano tam mecze fazy grupowej Euro U-21 w 2023 roku. Pierwotnie był to obiekt klubu Lokomotiwi Tbilisi, który od tego czasu spadł do drugiej, a następnie do trzeciej ligi. Znajduje się na obrzeżach parku Wake, a jego pojemność na puchary to 23 132 miejsca.

Zespół
Konstrukcja kadry Iberii jest podobna jak kilku innych rywali polskich klubów z przeszłości – bardzo doświadczeni bramkarz oraz środkowy pomocnik, zaś większość zespołu jest znacznie młodsza. 36-letni Giorgi Makaridze nie pomógł w spotkaniu z Torpedo, kiedy minął się z piłką po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, jednak w zeszłym sezonie był najlepszym bramkarzem ligi, w bardziej odległej przeszłości był także reprezentantem Gruzji oraz występował w Portugalii i Hiszpanii.
Drugim piłkarzem po trzydziestce w kadrze Iberii jest 31-letni środkowy pomocnik Babar Kardawa, który nie grał w lidze zagranicznej ani w reprezentacji. Na boisku łączy linię obrony z pomocą, jego wejście w meczu z Torpedo pomogło ustabilizować zespół i odrobić straty, choć on sam nie miał bezpośredniego udziału w strzelonych golach. W ofensywie widać było też zmianę na lepsze w momencie wejścia Niki Sicharulaszwiliego. W samej lidze na razie nie pograł zbyt wiele, ale jego sytuacja odmieniła się po zmianie trenera. W pucharach strzelił cztery gole w pięciu meczach, w tym decydującego przeciwko Larne.
Aktualnie mocniejszą stroną Iberii wydaje się lewa, gdzie grają Giorgi Dżindżolawa i Zwiad Naczkebia, a na prawej straciła Armela Zohouriego, za którego sprowadziła Sebastiána Figueredo. Zespołowi w porównaniu z poprzednim sezonem brakuje ofensywnego pomocnika, którym wcześniej był Gizo Mamageiszwili. Odszedł jednak do Sturmu Graz i aż do tej pory nie został zastąpiony.
W czerwcu, w połowie sezonu w Gruzji, a przed europejskimi pucharami, Iberia zmieniła trenera. Gugę Nergadze zastąpił Ukrainiec Andrij Demczenko, dla którego to powrót do tego kraju. Prowadził tam Dilę Gori i Dinamo Batumi (już po meczach z Lechem), a przed przejściem do Iberii prowadził Araz Nachiczewan w lidze Azerbejdżanu, gdzie przyszedł tylko na kilka miesięcy rundy wiosennej. Jako młody zawodnik był w mocnym wówczas Ajaksie w latach 1995-97, gdzie zaliczył kilka występów w pierwszej drużynie, jednak przez większość kariery reprezentował Metałurha Zaporoże. W Iberii na razie osiągnął krótkoterminowy cel w pucharach, w lidze pod jego wodzą zespół rozegrał dopiero kilka meczów, natomiast już teraz wiadomo, że do końca sezonu będzie musiał ją łączyć z grą w pucharach.
Podsumowanie
Po wyeliminowaniu Rangersów poziom trudności dla Jagiellonii będzie zupełnie inny. Teraz będzie zdecydowanym faworytem, ale po zebraniu doświadczeń w poprzednich sezonach nie jest to dla niej nowością. Nasuwają się skojarzenia z zeszłorocznej IV rundy i dwumeczem z Dinamem City Tirana. Nie są one bezpodstawne, u siebie Iberia może zaatakować z wielką energią i stworzyć problemy każdemu, natomiast bardziej doświadczony zespół powinien umieć ją wypunktować.
Nie oczekiwałbym aż tak bardzo otwartej gry jak w meczu z Torpedo, to jednak zmieniony skład i inne realia niż w pucharach. Przeciwko Larne Iberia była dużo bardziej ostrożna i jeżeli z takim przeciwnikiem na wyjeździe głęboko się broniła, to i w Białymstoku można się tego spodziewać. W optymalnym wariancie Jagiellonia powtarza postawę z meczu z Albańczykami i wypracowuje wyraźną zaliczkę przed rewanżem. Byłoby to wskazane przed rewanżem na terenie, który, mimo problemów Gruzinów w pucharach, nie jest wcale łatwy.
Ja pamietam jak Lech w Intertoto grał z Gruzinami. Wyjazd Lech przegrał 0:1. Przed rewanżem rozmawiałem ze Smudą, który powiedział, że „postarają się wygrać”…
…takim tonem, że jak zobaczyłem kurs na gości 9.0 to zagrałem.
To była dobra wygrana.
Z Gruzinami z Tyraspolu?
Ja przez chwilę myślałem że chodzi z kolei o 'Gruzinów’ z Tereka Grozny, ale rok się nie zgadzał:)
Gruzini z Mołdawii…
🙂
To wcale nie tak, że LK ułatwia słabszym krajom awans do pucharów!
My, Polacy wywalczyliśmy wszystko na boisku 🙂
Ułatwiła w ten sposób, że zamiast 80 ekip jak 9 lat temu, jesienią w pucharach gra 108. Czyli o 28 drużyn więcej…
Wprawdzie dla najsłabszych przeznaczono tylko kilka miejsc, ale i tak jest to ułatwienie.
Tyle że 6 lat temu polskie kluby miały problem, żeby wejść choćby do top122…
Jagiellonia gra z Gruzinami w LE.
Czy to LE ułatwia awans polskim zespołom do pucharów?
Powiem więcej:
ostatni polski klub w LM – czyli Legia – przeszła przez eliminacje wygrywając kolejno z takimi tuzami jak:
Zrinskij Mostar / AS Trencin i w play off – Dundalk FC
2 sezony temu by awansować do LK musiała pokonać:
Caernarforn, Broendby i Drittę
3 sezony temu:Ordobasy Szymkent, Austrie Wiedeń i FC Midtjylland
Wydaje mi się, że poziom eliminacji do LK nie był niższy niż do LM.
Ciekawe jak tam Czesi się zaprezentują. ? Nie liczyłem ale chyba lech odrobił już te punkty bonusowe slavii.
No, sam Lech to tylko 0,6 punktu zrobił.
Ale tak, już praktycznie odrobiliśmy to 1,2 punktu Slavii w LM. A mamy jeszcze jedną rundę, gdzie Sparta nie zagra, Viktoria gra z CZB, Jabolec z Rangers i jedynie liczymy, że Hradec wygra z Panathinaikosem.
…i jedynie liczymy, że Hradec wygra z Panathinaikosem.
A później przegra 6 meczów w FL 😀
To wiadomo, ale nawet jak wygrają 2, będzie OK.
Panata powalczy pewnie znowu o 1/8.
Moim zdaniem Jagiellonia nie będzie mieć tak łatwo , szczególnie na wyjeździe … muszą wygrać u siebie jak najwyżej …
Ciekawe też jak podejdzie Monaco do meczów z Górnikiem …. czy ogrywamy / pokazujemy młode talenty przy okazji gry w LK czy może ” olewamy ” temat gry w tym pucharze zupełnie …
Zgadza sie Gruzja to zawsze ciezki teren i wszyscy maja tam problemy jak i na Gibraltarze.
Dla wlasnego spokoju warto nastrzelac ile sie da u siebie, ale jesli to sie nie uda to nie ma dramatu.
Polecam oebjerzec jesli ktos nie widzial rozmowe Romka Koltona z Adrianem Siemiencem
https://www.youtube.com/watch?v=RRlmmKbD2D8
Jesli porownac ta rozmowe z rozmowa z wlascicielem Lecha to wiele rzeczy moze wygladac identycznie i nie dziwie sie ze padlo stwierdzenie ze Adrian Siemienic pasowalby do Lecha, skoro przedstawia bardzo podobne podejscie do fizji prowadzenia druzyny.
Nie dziwie sie tez w Poznaniu ze patrza na Siemienca, bo nie dosc ze filozofia prowadzenia klubu jest spojna to jeszcze u niego wychodzi wszystko naturalnie, jak popatrzec na nielsa to po prostu jest sztywny w dzialaniu,juz na prawde brak mi synonimow na brak dzialan ze strony trenera Lecha.
Ja rozumiem ze mozna nie ktore funkcje motywacyjne przezucic na liderow druzyny, ale jesli to nie dziala to ta funkcje wedlug mnie powinien przejac wlasnie trener i naturalnie to wlasnie wychodzi w Jadze, a w Lechu nie dziala.
Dlatego ciezko mi sie bylo obawiac o Jage od samego poczatku sezonu, jakos dziwnie bylem spokojny. I wsumie nadal jestem.
————
Co do Rakowa, mam nadzieje ze wszystko tam jest postawione na jedna karte kosztem ligi i sie to uda, aczkolwiek nie wyglada dobrze przegranie kolejnego wygranego meczu.
W Lechu nie patrzą na Siemieńca. W Lechu są zapatrzeni w trenerów z zagranicy, mają ich listę i sami przyznają,że do ich „modelu” najlepiej pasuje Fred, a z krajowych nie biorą nikogo po uwagę. Siemieniec nie ma dobrych „wykresów”
Dziwne i idiotyczne.
Polecam poczytać jaki odjazd mają w Lechu na punkcie Freda i co mówili o Siemieńcu:
https://weszlo.com/lech-poznan-i-rekrutacja-trenerow-jak-zatrzymal-frederiksena/#dlaczego-lech-poznan-zatrzymal-nielsa-frederiksena-ogromny-postep-druzyny
Pewnie dlatego Rutkowski uzyl ostroznie sformulowania „prawdopodobnie Siemieniec pasowalby do Lecha”.
Mozna by zalozyc, ze jesli Lech odpadlby z Klaksvik to patrzenie mogloby sie zamienic w rozmowy, ale.
Ale tak jak pisza w artkule i tak jak mowil tez Rutkowski, 5 lat temu zalozyli sobie jakas filozofie prowadzenia klubu i jej sie trzymaja, tak wiec dzieki temu maja juz wybranych jakis swoich kandydatow.
Zakladam w ciemno ze wtedy kiedy klasyfikowali swoich kandydatow na trenera w Lechu, to Siemieniec jeszcze nie byl doswiadczonym trenerem popartym praktyka w europejskich pucharach i tym samym nie wpisywal sie w kanon trenera pasujacego do Lecha.
——————————————————————–
To ze sytuacja sie zmienila wiadac jak na dloni, dlatego padlo stwierdzenie od wlasciciela Lecha ze Siemienic na dzis pewnie pasowalby do tej filozofii. Co oczywiscie nie zmienia faktu ze maja juz wybranych kandydatow na jakby co,
Do tego dochodzi jeszcze trudnosc sprowadzenia, wiaodmo ze duzo ciezej byloby teraz wyciagnac Siemienca z Jagi, jakby na dzis Frederiksen wypadl z gry, niz jakiegos trenera z listy Lecha okreslonego mianem „do wyciagniecia”
Z reszta mysle ze i w Lechu i w Jadze wlasnie filozofia jest na tyle spojna, ze nie bedzie takich cyrkow jak byly miedzy Rakowem a Legia.
I jesli juz mialoby dojsc do tego ze faktycznie Siemienic kiedys trafilby do Poznania, to zakladam ze zostanie to przeprowadzone w jak najbadziej normalny i kulturalny sposob dla obu stron.
Aczkolwiek nie wydaje mi sie tez, zeby akurat trafil do Poznania w najblizszym czasie. Czyli powiedzmy w nastepnych 5 latach.
O ile z Papszuna chcialo mi sie smiac jak siedzial i czekal na oferte z zagranicy to tutaj zaczynam miec mocne obawy o to ze Polska liga straci jednego z najlepszych trenerow w lidze. Bez wzgledu na to gdzie patrza w Lechu 😀
Droga do q4LE:
Kluby startujące od q4:
Viktoria, Sint-Truiden, Trabzonspor, OFI, Lillestrom
Kluby startujące od q3 LE:
Jagiellonia (Rangers 2:1, 1:1)
Salzburg (Pafos 1:0, 3:3)
Kluby startujące od q2 LE:
Benfica (Sankt Gallen 1:2 5:0, Heart 6:1, 1:1)
Besiktas (Midtjylland 1:0, 2:0, Hradec 1:0, 1:0)
Anderlecht (Hammarby 1:1, 3:1, PAOK 1:0, 3:2)
Kluby startujące od q1 LE:
Ferencvaros (FK Vojvodina 2:1, 3:0, Twente 2:1, 2:2, Górnik 1:0, 1:1)
CSKA Sofia (Derry City 3:2, 2:1, Karabach 0:0, 0:0 k 5:4, MacTA 3:0, 1:3)
Kluby startujące od q2 LM:
Lech (Aarhus 4:1, 1:4 k 3:4, Klaksvik 1:0, 5:0)
Omonia (Kajrat 1:0, 0:1 k 5:6, LRI 1:1, 1:0)
Crvena zvezda (Larne 4:0, 5:0, Hapoel BS 0:1, 0:2)
Thun (Dinamo Zagrzeb 1:1, 2:3d, Vikingur 3:0, 2:3)
Aarhus (Lech 1:4, 4:1 k 4:3, Sabah 2:1, 0:4)
Mjallby (LRI 3:0, 0:0, Slovan 1:2 0:2)
Kluby startujące od q1 LM:
Egnatia (Petrocub 1:1, 6:1, Celje 3:3, 2:2 k 1:4, Shamrock 1:3, 5:1)
Craiova (Witebsk 4:1, 1:0, Lewski 0:1 2:2, KuPS 1:1, 2:1)
Iberia (Flora Tallin 3:2, 2:2, Slovan 0:2, 1:1, Larne 0:0, 2:1 d)
Kajrat (Sutjeska Niksić 2:1, 2:0, Omonia 0:1, 1:0 k 6:5, Lewski 0:1, 0:1)
Ararat (Riga FC 2:0, 2:3, Shamrock 2:0, 1:2, Celje 2:1, 0:2)
Żalgiris (Drita 1:1, 3:2, Klaksvik 0:0, 1:0, Dinamo Zagrzeb 0:5, 1:2)
20 sierpnia:
LE:
Jagiellonia – Iberia 18:00
Lech – Thun 19:00
LK:
Górnik – Monako 20:00
Hajduk – Raków 21:00
27 sierpnia
LE: Iberia – Jagiellonia 18:00
LK:
Monako – Górnik 18:45
Raków – Hajduk 19:00
LE: Thun – Lech 20:00
Więc pierwsze mecze jako-tako rozłożone. Rewanże mocno skumulowane, od 19 do 19:30 oraz od 20 do 20:30 trzy mecze do oglądania…
Czy wiadomo kto pokaże mecze Lecha i Rakowa?
Mecz Lecha z Thun będzie w TVP Sport, natomiast ogólnie prawa do LE/LK ma Polsat Sport więc tam należy szukać reszty.
Myślałem, że mecze w q4 są już scentralizowane, ale chyba dotyczy to tylko LM.
To informacje z dzisiejszego popołudnia:
Lech – Tunczyki – faktycznie w TVP Sport.
Jagiellonia – Iberia Airlines w Polsacie Sport 1, Polsacie Sport Premium 1 oraz na platformie Polsat Box Go.
Górnik – Monaco w Polsacie Sport 2, Polsacie Sport Premium 2 oraz na platformie Polsat Box Go
Raków – Hajduk może znów pokaże KS?
Raków na Kanale Sportowym, tak.
Przynajmniej mecze trochę rozłożone w czasie. Spokojnie można po jednej połowie każdego obejrzeć.
Ja nie umiem tak oglądać meczów. Albo cały, albo nic. Dla mnie to jak usiąść do filmu albo od albo do połowy – w każdą stronę tortura:)
W czwartek myślę że obejrzę Górnika (widziałem oba mecze z Fradi, fajnie się oglądało) oraz Raków (który nie ogląda się fajnie, ale mecz na Poljud zawsze coś, plus Hajduka nie widziałem od lat 90-tych).
W problemy Jagiellonii kompletnie nie wierzę, tak jak w końcowe rozstrzygnięcia dwumeczu Lecha, z wiadomych powodów.
Dlaczego masz zdjęcie profilowe?
Załącza mi się po wpisaniu e-maila, ale nawet nie wiem z której to platformy. Zdjęcie jest z 2007 lub 2008 roku, pojawia się wyłącznie na tej stronie (rzadko komentuję cokolwiek indziej).
Zasadniczo jak się nakładają to też zwykle oglądam jeden mecz na raz, ale w przerwach między połowami, przy zadymieniu albo dłuższej interwencji medycznej lubię zerknąć jak w drugim im idzie. Oczywiście nie ma sensu oglądać każdy po połowie, ale jak jeden cały obejrzę to nie przeszkadza mi drugi zobaczyć końcówkę.
W czwartek spokojnie będzie można by było obejrzeć dwa całe. Normalnie obejrzałbym w tym układzie Jagę, Górnik i drugą połowę Rakowa. Ewentualnie też samą końcówkę Lecha z powtórką goli na koniec meczu (akurat w przerwie Górnika). Teraz jednak Jagiellonia gra u siebie i zanim wrócę ze stadionu mecz Górnika będzie już dobiegał końca, więc chyba obejrzę Raków.
Kiedyś, dawno dawno temu w latach 90tych bywało, że TVP pokazywało tylko drugą połowę spotkania.
Albo np. tylko retransmisję spotkania (swoją drogą – był taki moment, że reprezentacja grała i była retransmisja i w 20 minucie Szpakowski skomentował nieudaną akcję pod bramką rywali jakoś „to była najlepsza okazja dla naszej reprezentacji w tym spotkaniu”.
Ludzie, co wcześniej stronili od wiadomości, żeby nie psuć sobie przyjemności z oglądania, sprawdzali wynik w telegazecie i wieszając psy na Szpaku wyłączali telewizor.
W każdym razie – mam nadzieję, że po 45 minutach będzie conajmniej 3-0 dla Jagi i będzie można przełączyć na kolejne spotkanie uznając mecz za zakończony
Ja kiedyś wyłączyłem telewizor i wyszedłem z domu po golu na 0-1 w meczu Wisła-Saragossa. Jak bardzo się później zdziwiłem słuchając wiadomości…
Ja oglądam jednoczesnie. Ostatnio się zbiegło, karny dla Gornika i gol dla Rakowa…
Czasem można zeza dostać.
Ostatecznie faktycznie Kanał Sportowy.
Te rywalizacje z Gruzinami z sezonu 2004/05 to do dzisiaj jeden z większych pucharowych absurdów. Na przełomie lipca i sierpnia Wisła strasznie zlała ichniejszego mistrza, wrzucając mu 8 goli na wyjeździe, i potem poprawiając u siebie w rezerwowym składzie (11-2 w dwumeczu, a mogło być jeszcze wyżej, gdyby do rewanżu też podeszła na 100%). Jeszcze w sierpniu Legia oklepała innego pucharowicza z Gruzji 7-0 w dwumeczu. A już we wrześniu ta sama Wisła odpadła z 3. drużyną ich ligi, mimo że w pierwszym meczu potrafiła mu zapakować 4 gole w 15 minut. W całym tamtym sezonie Wisła poniosła jedynie 6 porażek: dwie z Realem w eliminacjach LM, dwie na koniec sezonu ligowego gdy miała już pewny tytuł, jedną z Zagłębiem w półfinale PP, no i tę jedną w rewanżu z Dinamem Tbilisi. To był mecz o fazę grupową, a Gruzini zagrali tam wtedy pierwszy i ostatni raz. Trochę już zapomniany dwumecz, a to była wtedy potężna wtopa (mimo że Dinamo wyeliminowało też Slavię).
A to ja pamiętam to doskonale, był to może nie początek końca wielkiej Wisły, ale początek początku już tak. Rok wcześniej Wisła – z ambicjami niby na LM – odbiła się od Anderlechtu jak od ściany, a potem odpadła z Vaalerengą Oslo (liga norweska wtedy nic nie znaczyła). Na drugą taką wtopę nie mogła sobie pozwolić, a jednak ją zaliczyła. Rok później był jeszcze słynny dwumecz z Panathinaikosem, od którego Wisła zaczęła (powoli) gasnąć.
W tym roku nie spodziewam się nawiązania do tamtych czasów:)
Jak ten czas szybko leci, zwracali w mediach uwagę na 17 letniego Kompanego, niby wielki talent, którym rzeczywiście się okazał, a nawet to już chyba zdążył zakończyć całą kariere. Kurde, nie miałbym nic przeciwko żeby posmakować jeszcze raz lat 90 tych i pierwszych lat tego wieku 🙂 A za następne 23 lata będę już miał prawie 60…
Nie zgadzam się natomiast co do ligi Norweskiej, była ona wówczas rankingowo na naszym poziomie, w rzeczywistości właśnie dzięki Vaalerendze zajęli oni 15 miejsce 0,250 punktów… przed nami. Chociaż faktycznie, sama Vaalerenga była traktowana w mediach jak pasterze, a i sama Wisła kilka razy słupek czy poprzeczkę obiła.
Natomiast Panathinaikos to była kradzież w biały dzień, w pierwszym meczu zabrano Wiśle legalnego gola, natomiast dogrywka… no cóż, przy odrobinie szczęścia, lepszych celownikach. W każdym badż razie, według mnie, to był ostatni wielki dwumecz Wisły Kraków Cupiała. Ale ta Wisła mogła istnieć tylko w bardzo specyficznych okolicznościach, w okolicznościach w których nikt w lidze nie miał pieniędzy, sam rynek nie był spenetrowany przez zachodnie kluby, więc praktycznie mogłeś wyjmować kogo chciałeś. Jakby dzisiaj postawmy chciał Widzew pójść tą drogą, i zacząć od wyjęcia tego młodzika z Zagłębią o którym wszyscy mówią, to pewnie musiałby sypnąć z 10 bańek euro, a i tak na koniec wątpliwe by młodzik wybrał taką opcje mogąc wyjechać na Zachód.
Valerenga to był zespół w trakcie profesjonalizacji, o ile pamiętam dopiero co uratowany przed bankructwem. Dwa remisy po 0:0, choć Wisła w obu meczach powinna coś strzelić. Tak to pamiętam.
W Norwegii wtedy królował Rosenborg, który dość regularnie grał w LM.
Wisła – Panata? Cieżki dwumecz.
Kradzież w biały dzień? Mecz Legii z Szachtarem, gdzie sędzia dał karnego za faul ze 2 metry poza polem karnym…
Szkoda, że Fryzjer nie miał chodów w Europie.
😉
Valarenga może i była postrzegana jako pasterze ale ja bardziej zapamiętałem postrzeganie przez Norwegów Wisły jako traktorzystów 🙂 Straszne czasy, po wyeliminowaniu Wisły we wczesnej rundzie skończyły się emocje w całym sezonie dla polskiego kibica
@Wojtek
Z tą ligą norweską to nieprawda, że nic nie znaczyła. To z Norwegią rywalizowaliśmy wtedy o 15. miejsce, które dawało drugie miejsce w eliminacjach do LM, i właśnie przez te przegrane karne skończyliśmy za nimi. To była potężna wtopa z innych względów: Valerenga była wtedy na krawędzi spadku do drugiej ligi. W dopiero co zakończonym sezonie (rozgrywanym systemem wiosna-jesień) ledwo zajęła miejsce barażowe (miała tyle samo punktów, co jeden ze spadkowiczów). I właśnie pomiędzy meczami z Wisłą był rozgrywany dwumecz barażowy z rywalem z drugiej ligi, gdzie Valerenga szczęśliwie się uratowała w końcówce (była bodaj kilka minut od spadku). Raptem kilka dni później Valerenga przyjechała do Krakowa na rewanż i wszyscy się spodziewali, że Wisła u siebie spokojnie powiezie norweskiego niemal-spadkowicza.
Co ciekawe, 2 lata później, gdy ten ranking „wszedł w życie”, to właśnie Valerenga mogła skorzystać z tego dodatkowego miejsca w el. LM. Wtedy już była wicemistrzem i była blisko awansu do LM, który ostatecznie przegrała… w karnych. Norwegowie mogli wtedy mieć 2 kluby w LM, bo Rosenborg awansował.
Ogólnie to 15. miejsce dawało wtedy mniejsze korzyści niż obecnie, bo przesuwało jedną drużynę do el. LM, ale liczba pucharowiczów pozostawała ta sama (czyli 4: tyle że 2 LM + 2 PU zamiast 1 LM + 3 PU), a przy spadku z LM do PU nie omijało się żadnej rundy. Wicemistrz z 15. miejsca startował od II rundy el. LM, gdzie odpadnięcie skutkowało wylotem z pucharów. Z III rundy el. LM (która była ostatnią) spadało się z kolei do I rundy PU. A wicemistrz z miejsca 16. startował od II rundy el. PU, po której następowała I runda PU. Więc pod kątem dalszej gry w PU był w takiej samej sytuacji, i miał tyle samo przeciwników do przejścia. Start w eliminacjach LM nawet mógł być w pewnym sensie przekleństwem, bo II runda tam była dużo silniej obsadzona niż II runda el. PU (w tamtym roku w II rundzie można było trafić np. na broniący tytułu Liverpool). Dzisiaj 15. miejsce daje więcej, bo wicemistrz zyskuje margines błędu, poza tym jest dodatkowe miejsce w pucharach. Ale wtedy też wszyscy na nie liczyli, bo podwójna szansa na LM wydawała się atrakcyjna wobec faktu, że droga do LM była krótka, ale wymagała szczęścia w losowaniu.
@Bobek90
Kompany to od ponad 2 lat jest trenerem Bayernu 🙂
„Wybacz tato, wybacz mamo…”
Sorry, ale nie mogłem się powstrzymać. Wierzę że Jadźka nie oleje rywala.
Spodziewam się równie łatwych meczów dla Jagi co rok temu z Hamruns i Skendiją.
No to było najlepsze losowanie polskiego klubu w całych tegorocznych kwalifikacjach. Może na równi z Lechem w Q3 LE.
Najlepsze bez porównania. Lech w III rundzie miał tylko jedną „pułapkę” w postaci Thun (dokładnie to przegranego pary Dinamo – Thun). Poza nią, byli tam wyłącznie rywale na poziomie Klaksviku. W teorii mogło się jeszcze trafić, że dostałby przegranego jakiejś pary, w której wyraźny faworyt by odpadł, ale nic takiego się nie wydarzyło, więc poza Thun nie dało się wylosować źle.
Natomiast Jagiellonia z 12 możliwości miała tylko dwie w teorii tak łatwe: czyli właśnie Iberia / Larne oraz przegranego pary Dinamo / Żalgiris (przy założeniu, że Żalgiris odpadnie, co też ostatecznie się stało). Większość możliwości była jeżeli nie trudna, to potencjalnie niebezpieczna. Więc trafienie na parę Iberia / Larne było wyjątkowo szczęśliwe.
Oczywiście, w żaden sposób to Jadze nie umniejsza – zasłużyli, żeby pograć w LE (jeżeli nie zaliczą teraz jakiejś spektakularnej wtopy).
No teraz to już autostrada do Gruzji, ale najpierw trzeba było wyjechać z Podlasia na obwodnicę wokół Glasgow. Niestety takowej nie ma więc trzeba było jechać prosto przez Ibrox w pierwszej kolejności.
Warto pamiętać że jak tam sie znaleźliśmy i dlaczego taka 'autostradę’ dostaliśmy.
Niektórzy np.
By wejść do LE to najpierw jadą do Danii, potem gubią drogę i zawracają do Poznania by następnie robić kręgi nad morzem północnym w drodze na wyspy Owcze lecąc jak przez mgłę by finalnie o swój awans walczyć gdzieś w Szwajcarii.