ranking krajowy

Podsumowanie eliminacji: bliżej osiągnięcia celu minimum

Pierwsza część podsumowania eliminacji – ranking krajowy oraz komentarz odnośnie szczęścia, losowań, postępu polskich klubów i kilku innych rzeczy.

Sytuacja na początku sezonu
Poz. Kraj 2019/20 2020/21 2021/22 2022/23 2023/24 Razem Dystans
19 Grecja 4,900 5,100 8,000 2,125 0,000 20,125 1,625
20 Chorwacja 4,375 5,900 6,000 3,375 0,000 19,650 1,150
21 Szwecja 5,750 2,500 5,125 6,250 0,000 19,625 1,125
22 Rosja 4,666 4,333 5,300 4,333 0,000* 18,632 0,132
23 Polska 2,125 4,000 4,625 7,750 0,000 18,500
24 Cypr 5,125 4,000 4,125 5,100 0,000 18,350 0,150
25 Rumunia 5,875 3,750 2,250 6,250 0,000 18,125 0,375
26 Węgry 4,500 4,250 2,750 5,875 0,000 17,375 1,125

Po tym, jak zakończyliśmy poprzedni okres pięcioletni na 24. miejscu, po odcięciu sezonu 2018/19 znaleźliśmy się na starcie na 23. pozycji ze zmniejszonymi stratami do wyższych miejsc. Miejsce za lata 2018/19-2022/23 teoretycznie nie daje wiele, bo start mistrza Polski od I rundy el. LM, zdobywcy PP od II rundy el. LE i dwóch zespołów od II rundy el. LKE w sezonie 2024/25. Mistrz Polski może jednak zagrać od II rundy, jeżeli zasady przesunięć w pierwszych rundach nie zmienią się, a przede wszystkim będzie powód, aby je zastosować.

24. miejsce w zeszłym sezonie było celem maksimum, od pewnego momentu również pod względem matematycznym. Teraz nie jest ono nawet podłogą. Wprawdzie możemy na nie jeszcze spaść, ale tym razem celem minimum powinno być 22. miejsce, czyli start mistrza Polski od II rundy eliminacji LM bez liczenia na przesunięcia. Eliminacje trochę ułatwiły dojście do tego celu, choć to dopiero część drogi, a oto jak do tego doszło.

Współczynnik krajowy za sezon 2023/24 – tydzień po tygodniu

Od początku byliśmy na czele w naszej okolicy, jeżeli chodzi o punkty zdobywane w tym sezonie. Udało się ten status utrzymać aż do teraz. Bylibyśmy na pierwszym miejscu pod tym względem (licząc tylko kraje 19-24) nawet bez punktów zdobytych przez Raków w I rundzie (0,5).

Był to zresztą jeden z lepszych wyników wszystkich krajów w eliminacjach. Niektóre miały mniej możliwości punktowania, inne więcej, ale tylko Turcja w niesamowity sposób odskoczyła (6,25 punktu, z czego 5,25 za wyniki meczów, a 1 za awans do fazy grupowej LM). Dania i Belgia w tym sezonie zdobyły więcej punktów, ale w samych eliminacjach mniej (bez bonusów odpowiednio 3 i 3,2 punktu).

Wracając do krajów 19-24, od piątego tygodnia (pierwszych meczów III rundy) zaczynała odstawać Szwecja, która miała wtedy już tylko jeden z czterech zespołów w grze. My, mając komplet drużyn, mogliśmy w II czy III rundzie punktować tak, jak przy dwóch klubach w fazie grupowej. Nie trwało to długo, ale był to ważny moment, który pozwolił nam zbudować pewną przewagę, jeśli chodzi o ten sezon. W kontekście rankingu pięcioletniego przyniosło to nam zwiększenie przewagi lub zmniejszenie straty do większości krajów w klasyfikacji.

Ranking krajowy za sezon 2023/24 – miejsca 19-24 tydzień po tygodniu

W przypadku Polski były dwa ruchy, oba w pozytywną stronę. Najpierw wyprzedziliśmy niegrającą Rosję (zakładając, że nie dostanie punktów), a następnie Szwecję w trakcie II rundy. Ten kraj był nawet na 20. pozycji po I rundzie, ale było to tylko chwilowe i szybko się to zmieniło, po tym jak Grecja i Chorwacja weszły do gry.

Grecja, mimo pewnych turbulencji na początku, utrzymała 19. miejsce, z którego startowała, i prawdopodobnie jako jedyna z naszej okolicy może myśleć o atakowaniu wyższych pozycji. Innym, w tym przede wszystkim Chorwacji i nam, pozostanie jedynie walka o prestiż, czyli 20. miejsce. Z tyłu powinna odbyć się walka o 22. miejsce między Szwecją a Cyprem, chyba że któryś z tych krajów zaskoczy bardziej i pojawi się jeszcze bliżej nas.

Skuteczność

Przez lata mieliśmy problem ze zdobywaniem punktów w eliminacjach, rozumianym jako procent zdobytych punktów w stosunku do punktów możliwych do zdobycia w rozegranych meczach. Często skutkowało to odpadnięciem, a nawet jeśli nie, to zostawialiśmy punkty ze słabszymi mimo awansów.

Teraz sytuacja się odwróciła i to my w naszej okolicy mieliśmy najwyższą skuteczność, przekraczającą 70%. To bardzo dobry wynik. Tylko w skrajnych przypadkach, jak teraz Turcja, można w eliminacjach przekroczyć 80%, nie licząc tych, którzy rozegrali bardzo mało meczów, jak np. Anglia.

Najczęściej kraje punktujące zadowalająco osiągają skuteczność około 60%, tak jak teraz większość krajów z naszej okolicy. My rzadko osiągaliśmy ten poziom, nawet jeżeli wprowadzaliśmy jeden zespół do fazy grupowej.

Skuteczność nie ma na to bezpośredniego przełożenia. Punktowo byłaby taka sama, a jednak mielibyśmy jeden zespół w grupie, gdyby Legia odpadła z Midtjylland w rzutach karnych. Szwecja gubiła punkty gdzie popadnie, nawet Häcken nie wykorzystywał wszystkich szans. Mimo to system rozgrywek, sprzyjający mistrzom krajowym, pozwolił mu na grę w fazie grupowej. Tymczasem Rumunia, której kluby miały komplety zwycięstw w poszczególnych rundach (FCSB z CSKA 1948, Sepsi z CSKA, Farul z Urartu i Florą) nie ma już nikogo w grze. To tylko bardzo prosty wskaźnik, jak ktoś wykorzystał swoje szanse w poszczególnych meczach, co na krótką metę przekłada się na wynik punktowy. Czym innym są perspektywy na przyszłość. Rumunia już swojego dorobku nie poprawi, Szwecja może, ale musi sporo nadrobić, za to pozostali startują z teoretycznie niezłych pozycji.

Sytuacja na koniec eliminacji
Poz. Kraj 2019/20 2020/21 2021/22 2022/23 2023/24 Razem Dystans
19 Grecja 4,900 5,100 8,000 2,125 3,000 23,125 0,750
20 Chorwacja 4,375 5,900 6,000 3,375 2,875 22,525 0,150
21 Polska 2,125 4,000 4,625 7,750 3,875 22,375
22 Szwecja 5,750 2,500 5,125 6,250 1,875 21,500 0,875
23 Rumunia 5,875 3,750 2,250 6,250 3,250 21,375 1,000
24 Cypr 5,125 4,000 4,125 5,100 3,000 21,350 1,025

Po eliminacjach znajdujemy się na 21. miejscu i aktualnie nie ma dużego ryzyka, że na dłużej zakopiemy się na niższych lokatach w trzeciej dziesiątce. Wprawdzie mamy za sobą kraje wciąż będące w grze, w tym Węgry z Ferencvárosem, Bułgarię z Łudogorcem czy Słowację ze Slovanem i Spartakiem. Jednak wypracowana przewaga na razie jest taka, że może być zniwelowana wyłącznie matematycznie. Tylko w przypadku Węgier (2,75 punktu straty) i Słowacji (5) byłoby to teoretycznie możliwe w fazie grupowej, ale w praktyce musiałyby nasze kluby niemal wszystko przegrać, a ich niemal wszystko wygrać. W przypadku Bułgarii (4,5) jest to mało prawdopodobne, patrząc na cały sezon – Łudogorec musiałby nie tylko wygrać wszystko w grupie (przy naszych porażkach), ale też przejść 1/8 finału dwoma zwycięstwami.

Prawdopodobnie nawet przeciętne rezultaty Rakowa i Legii powinny definitywnie zamknąć temat tych krajów, ale też Rosji. Wciąż nie wiadomo, czy ten kraj dostanie punkty bez gry, ale jeśli to się stanie (i jeśli będzie to 4,333), to brakuje nam jeszcze 0,75 punktu, aby niezależnie od tego wciąż być notowanym wyżej od nich. W fazie grupowej jest to zwycięstwo i remis lub trzy remisy.

Różnice na miejscach 19-24 są o wiele mniejsze i 22. pozycja wciąż nie jest zapewniona. Rumunia nie ma już nikogo w grze, a biorąc pod uwagę ogromne straty punktowe niżej notowanych krajów, wydaje się, że po zdobyciu 0,75 punktu w fazie grupowej nie powinniśmy skończyć niżej niż na 23. miejscu. To oznacza, że moglibyśmy sobie pozwolić na bycie wyprzedzonym tylko przez Szwecję lub tylko przez Cypr. W tym pierwszym przypadku teoretycznie grupa LE jest łatwiejsza niż Rakowa, w tym drugim poziom trudności może być podobny jak nasz. Po losowaniu LKE jest trochę mniejsza szansa na to, że Legia będzie w stanie zrobić różnicę na plus i stanowić wsparcie w sytuacji, gdyby Raków punktował gorzej niż Häcken i Aris. Tyle teoria, w praktyce pojedyncze niespodziewane wyniki mogą dużo zmienić.

W naszej sytuacji całkowicie naturalne jest patrzenie w górę. Tendencja punktowa jest pozytywna, a udział dwóch polskich klubów w fazie grupowej, mimo trudnego losowania, może być szansą na przełom. Wchodzimy jednak w rejony rankingu, gdzie to może nie wystarczyć. Na wyższych miejscach znajdują się m.in. takie kraje, które nawet jeżeli zanotują fatalne eliminacje, to na dzień dobry mają tyle samo lub więcej klubów w fazie grupowej niż my po trudnej dwumiesięcznej walce.

Nie wszyscy będą punktować i zmniejszanie strat do niektórych miejsc wyższych niż 19. będzie możliwe. Ranking ułożył się jednak tak, że jest duża różnica między 18. a 19. miejscem (1,925). To różnica czterech zwycięstw więcej w fazie grupowej lub pięciu, jeżeli jest się na przykład Grecją (dzieli dorobek przez pięć). My tracimy do 18. Czech 2,675 punktu i obecnie tylko matematyka sprawia, że jest to kraj w naszym zasięgu.

Aktualna sytuacja wygląda tak, że każdy wyżej notowany kraj ma nad nami pewną przewagę. Oprócz tej oczywistej, czyli różnicy punktowej, często jest to też liczba zespołów w fazie grupowej lub wyniki losowania. Teoretycznie najgorszą sytuację wydają się mieć Ukraina (dwa kluby w grze, ale dzielnik równy pięć) i Chorwacja (jeden klub w fazie grupowej). Dopisało im jednak szczęście w losowaniach, więc może się okazać, że samo Dinamo zdobędzie więcej niż Raków i Legia łącznie. Ostatecznie może to o niczym nie decydować. Zweryfikujemy też na koniec sezonu, czy rzeczywiście tak będzie, ale to może być wskazówka, że sama liczba klubów w fazie grupowej nie musi być decydująca.

Kwestia szczęścia

Te różnice w losowaniach z niczego się nie wzięły. Im lepsze rozstawienie, tym większa szansa na korzystne losowanie, więc rzadziej trzeba liczyć na szczęście. Na przykład w tym roku w ścieżce niemistrzowskiej polskie kluby, aby mieć realną szansę na fazę grupową, musiały liczyć na to, że nie dostaną bardzo trudnych przeciwników, jak Eintracht czy Fenerbahçe w przypadku Legii. Szczęściem w losowaniu był Midtjylland, czyli też trudny przeciwnik. Jeżeli Legia poprawi swój współczynnik, za rok proporcje mogą być inne. Poziom obecnego najłatwiejszego możliwego rywala w IV rundzie może być podobny do poziomu tego najtrudniejszego, na którego będzie można trafić za rok. Zamiast liczyć na szczęście, wystarczy „normalne” losowanie czy brak pecha.

Nie trzeba daleko szukać – Lech w III rundzie el. LKE jako zespół rozstawiony musiałby mieć pecha, aby trafić na Nordsjælland, zamiast tego miał losowanie bardziej typowe, czyli zwycięzca pary Auda/Spartak. Oczywiście inną sprawą jest to, czy taką szansę wykorzysta, ale mówimy o jednej z większych niespodzianek zakończonych eliminacji. Najczęściej zespoły rozstawione jednak awansują i nie jest to przypadek. Im wcześniejszy etap rozgrywek, tym ta różnica jest mniej widoczna, ale potem, poza skrajnymi przypadkami i wyjątkami, rozstawienie daje o sobie znać.

Lech w zeszłym sezonie wypracował sobie sytuację, w której przynajmniej do III rundy włącznie nie musiał liczyć na szczęście, a gdyby teraz awansował, być może nie musiałby liczyć na nie w żadnej z istotnych rund w przyszłym sezonie. Nie wykorzystał jednak tej szansy.

W ostatnich dwóch sezonach kompromitacje typu odpadnięcie z niżej notowanym zespołem nie zdarzały się. Polskie kluby straciły rozstawienia w niemal wszystkich rundach i często już na początku musiały się mierzyć z trudniejszymi rywalami. Były od tego wyjątki, takie jak Raków z Sūduvą czy Lech w ścieżce mistrzowskiej eliminacji LKE (Dinamo Batumi, Vikingur, Dudelange), ale sytuacja z rozstawieniami była dramatyczna.

Teraz doszło do kilku pozytywnych wydarzeń. Raków wyeliminował Qarabağ, który na tym poziomie zwykle dawał sobie radę, zrobił to samo z Arisem po wyrównanym dwumeczu, które najczęściej to my przegrywaliśmy. To można było sobie przypomnieć z FC København, to było odpadnięcie w naszymi stylu, gdzie jest czego żałować, a to, co wcześniej działało, teraz okazało się na naszą niekorzyść. Jednak w poprzednich rundach to nasz zespół był po tej drugiej stronie, niby nie zagrał nic wielkiego, ale i tak awansował, i trudno nie wziąć tego pod uwagę. Ogólny bilans mistrza Polski i tak jest pozytywny. Wprawdzie na tle historycznym nie zrobił niczego, czego nie zrobiliby inni (poza wyeliminowaniem Qarabağu), ale niektóre przerwy, takie jak nieobecność w IV rundzie el. LM trzeba było wreszcie zakończyć. Eliminacji na tym poziomie w wykonaniu mistrza Polski powinno być zdecydowanie więcej.

Awans do fazy grupowej przez ścieżkę niemistrzowską to także sukces. To też już się zdarzało, ale dwa poprzednie takie awanse były w trochę innych okolicznościach (Lech w rundach rozgrywanych w pojedynczych meczach, Legia z rozstawieniem we wszystkich rundach; co innego z Gaziantepsporem i Spartakiem). Legia w żadnym pojedynczym meczu nie miała łatwo, wychodziła z ogromnych kłopotów, a przy tym grała mile dla oka. Najczęściej sama gra w eliminacjach jest do zapomnienia i sezony pucharowe przechodzą do historii przede wszystkim za sprawą meczów w fazie grupowej czy pucharowej. Te eliminacje w wykonaniu Legii zapadną jednak w pamięci na długo. Od tego, aby był to kolejny nieudany rajd, dzieliło nas bardzo niewiele. Wystarczy wspomnieć dwumecz z Midtjylland, który zakończył się remisem i potrzebne były rzuty karne. Warto o tym pamiętać, jakie szczegóły czasami mają wpływ na to, kto awansuje do fazy grupowej, co przecież jest grą nie tylko o punkty, ale i o pieniądze, rozwój klubu, promowanie zawodników i inne ważne aspekty.

Po co to wszystko?

Codziennie zadaję sobie to pytanie. Wszystkie komentarze, zgodnie z którymi pisanie o rankingach nie ma sensu, są prawdziwe. Od ich liczenia nic się nie zmieni. Od pisania o tym też nie.

Nawet gdyby zastanowić się, czy same rankingi mają sens, pomijając pisanie o tym, to też można stwierdzić, że nie. Wystarczy być dobrym i robić swoje, wówczas nie trzeba będzie na nie patrzeć. To wszystko też jest prawda. Jest jednak jeden problem. W skali Europy nie jesteśmy mocni. Jesteśmy słabi. Powtarzam: słabi.

W eliminacjach potykały się już lepsze zespoły od naszych. Akurat nie trafiły z formą na lato lub miały pecha, co roku może być mnóstwo powodów, dla których ktoś odpada. Tylko nieliczni są w stanie przejść je bez względu na wszystko i nie oglądając się na nic. My nie należymy do tego grona.

Moim zdaniem w procesie podnoszenia poziomu i gonienia uciekających nam średnich lig w Europie, konieczna jest gra w pucharach bez względu na wszystko. Nawet jeżeli na to nie zasługujemy, nie jesteśmy gotowi, to uważam, że nie ma to znaczenia. Nikt nie pytał Lecha, w jaki sposób dostał się rok temu do fazy grupowej, a już dwumecz z Qarabağem miał świadczyć o tym, że nie mamy czego szukać w Europie. Nie świadczył i już kilka miesięcy później nie miało to żadnego przełożenia na inne wyniki.

Nie mam przekonania, że koszmarne czasy już nie wrócą. Jeżeli to nastąpi, to pewnie nie aż tak, że będziemy mieć sezony bez fazy grupowej, choć nawet to jest możliwe. Dopóki gramy w eliminacjach, jest ryzyko kompromitacji czy pecha. Za to w fazie grupowej często wyglądamy już dużo lepiej, a nawet jeśli nie, to przynajmniej my zyskamy na sześciu meczach jesienią, a nie ktoś inny. Dlatego uważam temat rankingów za tak ważny – regularne trudności w eliminacjach można w dużej mierze ograniczyć. Trochę jest to błędne koło, bo aby rozwijać się i grać w Europie, trzeba… grać w Europie. Nie jest też powiedziane, że awans w rankingu czy rozstawienie rozwiążą wszystkie nasze problemy. Mamy jednak możliwości, aby wykorzystać szansę prostej ścieżki do fazy grupowej czy bezpośrednią grę jesienią w pucharach, gdyby to nastąpiło. Najpierw jednak trzeba się tam dostawać regularnie, a tego warunku nasze kluby wciąż nie spełniają w dłuższym okresie.

Podsumowanie

W ciągu ostatnich kilku-kilkunastu miesięcy zaliczyliśmy postęp, ale po pierwsze to nie koniec, a po drugie polskim klubom wciąż nie można ufać. Nie takich szans już nie wykorzystywały, patrząc na pojedyncze mecze, sezony czy nawet okresy pięcioletnie. Cały czas wygrzebujemy się z miejsca, w którym w ogóle nie powinno nas być.

Czekają nas też zmiany w europejskich pucharach. Teoretycznie powinno być łatwiej dojść do fazy grupowej i wszystko to, co napisano powyżej, nie przystawałoby do tej rzeczywistości. W praktyce może dojść do kolejnego rozwarstwienia w poszczególnych ligach europejskich. Mistrzowie krajów będą mieć jeszcze łatwiej i pewnie nawet my tego nie wypuścimy, choć ambicje będą pewnie większe niż np. dwa spadki i gra w fazie ligowej LKE. Za to w eliminacjach LE czy LKE szanse wciąż nie będą duże, bo w drodze do fazy ligowej trzeba będzie wyeliminować trzech rywali. W tym sezonie udało się to Rakowowi i Legii, rok temu Lechowi. Ze względu na trochę inny skład poszczególnych rund może będą inne rozstawienia, może przez to będzie łatwiej, ale zobaczymy, jak to będzie wyglądało w praktyce. W dodatku sama obecność w fazie ligowej może już nie dawać przewagi. Może trzeba będzie przesunąć akcenty na grę w pucharach na wiosnę, która do tej pory w naszych warunkach była rzadkością.

Jest jeszcze bardzo wcześnie na analizę rozstawień na nowy sezon, ale teraz w fazie grupowej Raków i Legia będą grać między innymi również po to, aby za rok dało to efekt w eliminacjach. Nawet nie wszystkie ligi jeszcze wystartowały, w niektórych pucharach krajowych, tak jak u nas, czołowe zespoły jeszcze nie weszły do gry. Nie są też znane szczegóły rozstawień czy losowań. Dlatego druga część podsumowania, dotycząca rankingu klubowego, może być bardzo ogólna i wstępna, co nie znaczy, że nie obszerna.

Udostępnij:

65 komentarzy

  1. A o to jak ranking wygląda po odpadnięciu sezonu 2019/2020.
    Na ten moment w rankingu jesteśmy na 18 tym miejscu.
    Przy dużym szczęściu po skończeniu sezonu możemy być historycznie wysoko, zbliżyć sie do miejsca 15tego które daje prawo gry 2 drużyn w LM 1LE i 2LKE

    11 [Szwajcaria] Szwajcaria 5,125 7,750 8,500 2,000 0,000 23,375 2 LM, 2 LE, 1 LKE
    12 [Izrael] Izrael 7,000 6,750 6,250 3,250 0,000 23,250 2 LM, 2 LE, 1 LKE
    13 [Norwegia] Norwegia 6,500 7,625 5,750 3,000 0,000 22,875 2 LM, 1 LE, 2 LKE
    14 [Czechy] Czechy 6,600 6,700 6,750 2,500 0,000 22,550 2 LM, 1 LE, 2 LKE
    15 [Szkocja] Szkocja 8,500 7,900 3,500 2,000 0,000 21,900 2 LM, 1 LE, 2 LKE
    16 [Dania] Dania 4,125 7,800 5,900 4,000 0,000 21,825 1 LM, 1 LE, 2 LKE
    17 [Serbia] Serbia 5,500 9,500 5,375 1,000 0,000 21,375 1 LM, 1 LE, 2 LKE
    18 [Polska] Polska 4,000 4,625 7,750 3,875 0,000 20,250 1 LM, 1 LE, 2 LKE
    19 [Ukraina] Ukraina 6,800 4,200 5,700 1,700 0,000 18,400 1 LM, 1 LE, 2 LKE
    20 [Grecja] Grecja 5,100 8,000 2,125 3,000 0,000 18,225 1 LM, 1 LE, 2 LKE
    21 [Chorw Chorwacja 5,900 6,000 3,375 2,875 0,000 18,150 1 LM, 1 LE, 2 LKE
    22 [Cypr] Cypr 4,000 4,125 5,100 3,000 0,000 16,225 1 LM, 1 LE, 2 LKE
    23 [Szwecja] Szwecja 2,500 5,125 6,250 1,875 0,000 15,750 1 LM, 1 LE, 2 LKE
    24 [Rumunia] Rumunia 3,750 2,250 6,250 3,250 0,000 15,500 1 LM, 1 LE, 2 LKE
    25 [Węgry] Węgry 4,250 2,750 5,875 2,250 0,000 15,125 1 LM, 1 LE, 2 LKE

  2. Ha ha
    Polskie media pisza o tym, ze w przyszłym sezonie zdobywca PP od 1 rundy LE jak My dzięki tej stronie wiemy o tym od dawna. Niesamowita robota Pana Jana 😉