europejskie puchary statystyki

Pierwsze zwycięstwo z Czechami na wyjeździe od 54 lat

Po raz pierwszy w tegorocznej fazie ligowej LK polskie zespoły wygrały mecze rozgrywane poza naszym krajem. Na Cyprze nie jest to nowość, za to poprzednie wyjazdowe z Czechami miało miejsce w 1971 roku.

AZ – Jagiellonia Białystok 0:0
  • Czwarty bezbramkowy remis z Holendrami, z czego drugi na wyjeździe (wcześniej Utrecht – Lech w III rundzie eliminacji LE 2017/18).
  • Passa meczów Jagiellonii ze strzelonym golem zatrzymała się na liczbie 12.
  • Jagiellonia kończy fazę ligową bezbramkowym remisem, identycznie jak w poprzednim sezonie. Oprócz tych dwóch meczów z AZ i Olimpiją Lublana taki wynik zanotowała jeszcze z Omonią w II rundzie eliminacji LE 2015/16.
  • Był to czwarty kolejny wyjazdowy remis Jagiellonii w pucharach.
  • Kolejne występy piłkarzy z czołówki – Tarasa Romanczuka (39), Jesúsa Imaza, Afimico Pululu (po 29), Sławomira Abramowicza (27), Dušana Stojinovicia (22), Oskara Pietuszewskiego i Norberta Wojtuszka (po 17).
  • 30. mecz trenera Adriana Siemieńca w pucharach. Już w zeszłej kolejce wyprzedził Henryka Kasperczaka pod względem pucharowych meczów w jednym polskim klubie, w dodatku, w przeciwieństwie do niego, zrobił to w pojedynczej kadencji.
Legia Warszawa – Lincoln Red Imps 4:1
  • Drugie zwycięstwo z Gibraltarczykami i pierwsza stracona bramka u siebie.
  • Legia ma serię 12 meczów ze straconą bramką w pucharach.
  • Jest to czwarty raz, kiedy Legia nie przeszła fazy grupowej ani ligowej. Wcześniej kończyła na fazie grupowej LE w sezonach 2013/14, 2015/16 i 2021/22.
  • Legia zakończyła sezon pucharowy. Żaden zawodnik nie zagrał we wszystkich 14 meczach, po jednym opuścili Kacper Tobiasz (najwięcej minut – 1200) i Rafał Augustyniak (1070). W obu przypadkach był to mecz właśnie z Lincoln Red Imps.
  • 50. mecz Claude’a Gonçalves w pucharach, z czego 16. w Legii.
  • Jedenasty gol Antonio Čolaka w pucharach (pierwszy w Legii), dziesiąty Wahana Biczachczjana (trzeci w Legii), piąty Bartosza Kapustki (wszystkie w Legii) i Milety Rajovicia (czwarty w Legii).
Omonia Nikozja – Raków Częstochowa 0:1
  • Pierwszy awans Rakowa do fazy pucharowej i to od razu do 1/8 finału.
  • Lepszy bilans od Rakowa w fazie grupowej lub ligowej (4-2-0) z polskich klubów miała tylko Legia: 5-0-1 w Lidze Europy 2014/15. Raków jako jedyny polski zespół nie przegrał meczu w danym udziale w fazie grupowej lub ligowej.
  • Z ostatnich 7 meczów z Cypryjczykami wygraliśmy 6. Raków wygrał wszystkie swoje 3 spotkania. Tak samo jak w przypadku meczu z Arisem Limassol, wygrał 1:0 na wyjeździe.
  • Raków ma serię 9 meczów bez porażki w pucharach, co stanowi pobicie jego rekordu. Wygrał trzy ostatnie spotkania, w tym sezonie miał już dłuższą serię (cztery, począwszy na 2:0 z Maccabi Hajfa, a skończywszy na 2:0 z CS U Craiova).
  • Fran Tudor zagrał dziś w pucharach po raz 37. w barwach Rakowa. Z czołówki zagrali także Bogdan Racovițan (24.) i Stratos Svarnas (23.).
  • Drugi gol Oskara Repki w pucharach.
Sigma Ołomuniec – Lech Poznań 1:2
  • Lech ma serię 21 meczów w pucharach ze strzelonym golem, co jest kolejnym pobiciem jego dotychczasowego rekordu.
  • Po 54 latach i 12 próbach polski zespół wygrał mecz na terenie obecnych Czech. Dotychczasowym jedynym zwycięstwem było 3:2 Zagłębia Wałbrzych z Unionem Teplice w I rundzie Pucharu UEFA 1971/72.
  • Było to także pierwsze zwycięstwo Lecha z Czechami, po dwóch porażkach ze Spartą Praga w III rundzie eliminacji LM 2010/11 (dwa razy po 0:1).
  • W czołówce 43. mecz Mikaela Ishaka w Lechu w pucharach i niezagrożone pierwsze miejsce, 34. występ Joela Pereiry i awans na drugie miejsce.
  • 29. gol Mikaela Ishaka w pucharach, z czego 28. w Lechu. Tylko w tym sezonie strzelił już 11 goli, z czego 5 z rzutów karnych.
  • Niels Frederiksen poprowadził Lecha w pucharach po raz 12. i zrównał się na 4. miejscu z Franciszkiem Smudą.

Informacje i niektóre statystyki na temat klubów znajdują się również na przeznaczonych do tego podstronach: Lech, Legia, Raków, Jagiellonia

Statystyki nie obejmują Pucharu Intertoto. Statystyki danych rozgrywek sumowane są następująco:

EC1 – Puchar Mistrzów + Liga Mistrzów
EC2 – Puchar Zdobywców Pucharów
EC3 – Puchar Miast Targowych + Puchar UEFA + Liga Europy
EC4 – Liga Konferencji (2021-24: Liga Konferencji Europy)

Udostępnij:

153 komentarze

  1. @blind_man RFS Ryga w zeszłym sezonie grało w fazie ligowej LE i nawet zdobyło 5 punktów (remisy z Galatasaray i Anderlechtem oraz zwycięstwo z Ajaxem). Weź pod uwagę, że w bieżącym sezonie 26 federacji ma swojego przedstawiciela albo w LM, albo w LE, albo w obu tych rozgrywkach. 26, czyli nie jest to jakieś bardzo wąskie, elitarne, niedostępne grono. Więc brak polskiego zespołu powinien bardzo niepokoić, i to nawet jeśli mieliśmy komplet 4 zespołów w LK.

    1. @Marcin
      Liczby….
      26 federacji ma przedstawiciela, zgadza się. I generalnie zgadzam się, że trochę żal, że nie ma tam polskiego zespołu.
      Z drugiej strony tzn że:
      -z 40 federacji spoza top 15, tylko 11 ma swojego przedstawiciela
      -te 12 zespołów (Dania ma dwa) wyselekcjonowało się ze 152 zespołów biorących udział w eliminacjach
      -w tych 11 klubach masz Kopenhagę, Midtjyland, Crveną zvezdę, Dinamo Z, Ferencvaros czyli kluby z dużym doświadczeniem i dużym współczynnikiem i dużym budżetem. Czyli z tych 11 zostaje 7. I Legia/Lech nie znalazły się w tym bardzo skromnym gronie 7 klubów. Nie uważam, że jest to powód do rozpaczania.

      1. No ale my już jesteśmy w top15, obecnie nawet z ambicjami o walkę o top10 więc dlaczego mamy się oglądać federacje spoza top15? Powinniśmy się porównywać z osiągnięciami federacji z miejsc 11-15.
        Trochę już tracę orientację gdy z jednej strony czytam, że mamy ambicje i potencjał na walkę o top10 (niekoniecznie ze strony blind_man-a) , a z drugiej strony gdy ktoś zauważa brak zespołu w LM/LE to wyciąga się porównania z federacjami z miejsc 16-30. Gdyby Polska była na miejscu 16-30 to uznałbym je za słuszne, ale jesteśmy w czołowej 15 i powinniśmy się porównywać z osiągnięciami federacji z miejsc 11-15.

        1. Podział miejsc w tym sezonie mieliśmy według 21. miejsca z przedostatniego rankingu, więc mogliśmy grać o dwa miejsca łącznie w LM i LE bez gwarancji sukcesu.

          Tymczasem kraje z pierwszej 14 miały gwarancję przynajmniej jednego zespołu co najmniej w LE.

          Dalej mamy kraj 15. – Grecję, której mistrz został przesunięty do fazy ligowej LM, zdobywca pucharu miał krótszą ścieżkę do LE, a wicemistrz miał na nią szansę w przeciwieństwie do nas.

          Dodatkowo Dinamo Zagrzeb z 20. Chorwacji zostało przesunięte do fazy ligowej LE.

          Tylko z uwagi na samą ścieżkę, bez uwzględnienia rozstawienia, porównanie z krajami 16-36 (bez Chorwacji) byłoby zasadne.

          1. Bez wątpienia jest to zasadny argument, ale oznacza to, że weryfikacja naszego potencjału przyjdzie dopiero za rok/ dwa lata. Ranking idzie do góry, ale jeszcze nie przekłada się to na udział w LE/LM, a udział/wyniki w tych rozgrywkach pozwolą ocenić naszą realną siłę.

          2. Oczywiście w tym porównaniu wypadamy słabo, jeżeli chodzi o grę w LM i LE, z drugiej strony tylko sześciu mistrzów z krajów poniżej 14. jest w stanie awansować tam poprzez przejście III rundy eliminacji LM. Lech był tam słabszy od Crvenej zvezdy, co można zrozumieć, choć można było zrobić więcej.

            Dodatkowo pozostaje 12 miejsc przez IV rundę eliminacji LE, z których jednak część biorą mocne kluby, takie jak w tym sezonie Braga. W przypadku dwumeczu Lecha z Genkiem, a także wcześniejszego Legii z AEK-iem, szkoda przede wszystkim, że były to takie gładkie porażki, tu też można było lepiej się spisać.

        2. @Adam L
          Właściwie Jan Sikorski już wszystko napisał, ale dodam jeszcze, że ja jakoś nawet nie zamierzałem szczególnie tłumaczyć naszych niepowodzeń (niektórych się nie da wytłumaczyć). Bardziej chodziło o pokazanie jak trudno zespołom spoza top15 awansować do LM/LE, a my do tej pory zawsze startowaliśmy z takiej pozycji. Dopiero przyszły sezon będzie pierwszym, gdzie w eliminacjach startujemy z 15 miejsca. Dyskusja toczyła się niżej w wątku, więc tylko się przyrzuciła do góry.

    2. A zrób jeszcze porównanie klubów startujacych w eLK. Ile klubów grających w ligowych eLK od q1 lub q2 awansowało do fazy ligowej?

      Bo skoro oceniamy siłę lig to trzeba patrzyć nie tylko na numer 1, ale też na numery 3, 4 czy 5.

    3. Nie, nie powinno niepokoić a powinno cieszyć…4 kluby w LK to są rankingowe żniwa a i bonusy finansowe nie odbiegają zbyt wiele od LE.. to też dowód że nasza liga jest mocna i wyrównana…to też znak, że liga się rozwija..o wiele bardziej wolę taki trend, aniżeli jednego mocnego mistrza grającego w LM a po nim dłuuuugie nic…taką sytuację mamy np w Serbii..i co z tego, że ta Crvena Zvezda gra w Lidze Mistrzów dla ligi serbskiej? To jeszcze bardziej pogłębia różnicę między tym klubem a pozostałymi zespołami..

  2. Już w najbliższy piątek losowanie 1/16 finału Ligi Konferencji….na jakich rywali polskich klubów liczycie i jaka drabinka w ewentualnych kolejnych fazach będzie najbardziej korzystna z naszego rankingowego punktu widzenia? Ja mam nadzieję, że Lech trafi na macedońską Skendiję a Jaga na chorwacką Rijekę… losowanie 1/8 finału odbędzie się dopiero 27 lutego i liczę na polski pojedynek Jagiellonia – Raków

    1. Moim zdaniem
      najbardziej optymalne rozwiązanie to Raków- Jagiellonia-Rijeka I lech w osobnej drabince.
      Najgorsze to Raków – Fiorentina i Strassbourg- Jagiellonia i Lech obojętnie

  3. Ja napiszę jeszcze odnośnie transferów w lidze i sytuacji w klubach.

    Od lat narzekaliśmy na kluby które nieustannie sprzedawały bądź zadłużały się ponad miarę w efekcie czego bliżej nam było do modelu Tureckiego aniżeli jakieś piłki zachodniej.

    Dziś przeczytałem właśnie komentarz dotyczący spłaty długów przez prezesa Pogoni Haditaghi, który choć ekscentryczny zaskoczył mnie pozytywnie. Otóż, ponoć z 70 mln złotych jakie Pogoń miała do spłaty zostało ponoć około 5 mln jak niektóre media informują.
    Druga sprawa to kwestia grosickiego. Nie wiem jak was, ale Grosicki jakoś budził moją sympatię. Natomiast tak jak Messi stracił okropnie dużo w moich oczach( choć jeden i drugi ma to w dupie 🙂 ) tym jak cyckali chcą cyckać swoje 'ukochane kluby’

    Prezes Pogoni choć można powiedzieć pod złamał w moim odczuciu złamał pewną etykę, to jednak ma racje iż Grosicki który wcześniej zarabiał 160 tyś/miesięcznie teraz chciał ponoć 250 tyś/miesięcznie i 2 mln za podpis i gwarant gry na dwa lata.

    Taki Podolski dajmy na to od samego początku nie zarabiał jakoś gigantycznie nawet jak na Polskie warunki i pod tym względem chyba jakoś wyczuwalnie budzi lepsze odczucia niż Grosik. Szkoda, chciałoby się by nasze eksportowe gwiazdy wracały by jednak podnosić nie tylko poziom sportowy. Niestety nie zawsze się to udaje.

    Druga sprawa, Widzew realizując transfery za 5 mln chyba właśnie pokazał, że idziemy w kierunku wydawania bardzo ciekawych kwot już i w końcu jak przystało na ligi z miejsc 10-25.

    Kurczę jeszcze, nie mamy gwarantowanych miejsc w pucharach a zapowiadany wyścig zbrojeń chyba się zaczął.
    Trzeba oddać Patronusowi, że rzeczywiście te lato może być rekordowe.

    1. Widzew to przypadek wykraczający poza normy Ekstraklasy, zachowując skalę przypomina się Wisła w pierwszych kilku latach po objęciu przez Cupiała. Dzięki inwestycjom Właściciela zbudowano wtedy w Krakowie mocny zespół, z którym nikt za bardzo nie był w stanie rywalizować. Pytanie czy w obecnej Ekstraklasie jakiś zespół będzie rywalizował na kwoty transferów przychodzących z Widzewem, który co okienko będzie wydawał kwoty rzędu ponad 10 mln EUR czy raczej inne zespoły odpuszczą bo w naszej wyrównanej lidze drogie transfery niczego nie gwarantują (wspomnę tutaj Rajovica za 3 mln EUR).

        1. Z tego widzę Wisła została zakupiona jesienią 1997. W 1998 zajęła 3 miejsce (ale to był sezon w trakcie którego Cupial dopiero wszedł) , w 1999, 2001,2003 zajęła 1 miejsce, w 2000 i 2002 zajęła 2 miejsce. Ciężko tu mówić o czymś innym niż zdominowaniu Ekstraklasy. Obecnie ciężko sobie wyobrazić zespoł, który przez 5 sezonów z rzędu zajmuje miejsce 1 lub 2 miejsce i robił 3 mistrzostwa w ciągu 5 sezonów

        2. Wisła Cupiała zdominowała ligę z miejsca, teraz nie ma na to szans. Musiałby powstać projekt finansowy z półki górnej Bundesligi, i jeszcze by musiał od razu dowieźć sportowo na bardzo wysokim poziomie.
          Moim zdaniem ani do cupiałowej Wisły, ani do leśnodorskiej Legii powrotu zwyczajnie nie ma. Już obrona tytułu przez jakiś klub, np. Lech za 4 m-ce, będzie sporym wydarzeniem.

          1. Na teraz napewno nie, wystarczy jednak by Jagiellonia raz drugi dostanie się do LM i może odjechać. Myślę że nowe projekty tak jak napisałeś nie wejdą z marszu w dominację jak Wisła czy legia. Jednak stały projekt -> Lech, Jagiellonia już bym nie powiedział.

          2. Krzysztof – ja nie wiem skąd w ludziach takie przekonanie. Zaden klub, ktokolwiek by nim nie był nie odjedzie reszcie bo raz czy dwa awansuje do LM. Pojedyncze zastrzyki gotówki nie zmieniają rzeczywistosci.
            Rzeczywistość zmienia się, gdy możesz wejść na wyższą półkę wydatków na stałe.
            Gdy zakup kilku zawodników po kilka mln e to normalna sprawa bez oglądania się na cokolwiek.
            To ze raz czy dwa zarobisz 40 mln e, nie spowoduje, ze nagle mozesz kupic 5 zawodników po 5 mln e, bo wydałbyś większość kasy na kilka transferów i to tyle. A jeszcze trzeba im płacić i to zwykle nie przez rok.
            A wtedy nie są to juz kwoty o jakich jest mowa obecnie w ekstraklasie. Tylko naprawde olbrzymie kontrakty.

  4. Już za dwa dni losowanie.

    podkreślmy to, pytanie ujęte 'żarcikowo’
    Czy chcielibyście, by polskie drużyny znalazły się potencjalnie jak najdalej od siebie i możliwie najpóźniej na siebie trafiając? licząc że wywalczymy tym top2 ale z mniejszą szansą na wygranie ligi konferencji bo będzie więcej puli punktowej, ale też trudniej na dojście do finału przez polską drużynę.

    Czy też może potencjalnie najbliżej unikając tuzów jak fiorentina, Rayo, Strassbourgi i mieć większe szanse na finał LK 😀 a tym samym dodatkową drużynę?

    Jakie jest Wasze zapatrywanie w tej sprawie.

    1. @Krzysztof Losowanie za 3 dni. Ważne, żeby Jagiellonia uniknęła Fiorentiny a Sigma trafiła na Crystal Palace. Dalsze losowanie drabinki 27 lutego.

      1. Już w grudniu patrzyłem na potencjalne drabinki. I cóż – za darmo nikt naszym klubom nic nie da. Udział w finale trzeba będzie wywalczyć na boisku.

        Tak się złożyło, że wygrani układu Jagiellonia Białystok / AS Omónia Lefkossías – ACF Fiorentina / HNK Rijeka trafią na Strasburg i Raków. Zatem (jeśli Jaga awansuje) będzie para białostocko-częstochowska, albo Jaga ponownie zagra ze Strasburgiem (w obu przypadkach Jaga pierwszy mecz u siebie), a Raków zagra z Fiorentiną (lub Rijeką lub Omonią, zależy kto awansuje w drugiej parze). Raków wszystkie rewanże fazy pucharowej będzie grać u sie… w Sosnowcu.

        No i cóż. Jeśli z zestawu Jaga, Omonia, Fiorentina, Rijeka, Strasburg, Raków do 1/4 awansują Jaga i Raków, to byłaby to naprawdę świetna historia!

        Lech z kolei trafia najpierw na KuPS lub Szkendiję, a potem Szachtar lub Rayo. Droga do 1/4 wcale nie łatwa, ale też nie jest jakaś nierealna. W sumie fajnie byłoby wyeliminować Rayo i zrewanżować się Hiszpanom za dwie porażki z fazy grupowej.

        Potencjalni dalsi rywale: dla Rakowa i Jagi to wygrany par Mainz / Larnaka vs [ Lozanna / CP – Zrinjski / Sigma ]. Moim zdaniem to będą Niemcy i CP.

        Z kolei dla Lecha to wygrany par AEK Ateny / Sparta Praga vs [ Celje / AZ – Noa / Drita ]. Wydaje się, że Sparta i AZ są faworytami.

  5. A jak Wam się widzi następny sezon pucharowy? Bo tak zachowując fantazje na „wodzy” to szczytem sukcesu będzie wprowadzenie 3 drużyn do faz ligowych. Najbardziej się obawiam o tego naszego wicemistrza bo pomimo tego że będzie miał 3 dwumecze to nie wygląda to za kolorowo. Mistrz obowiązkowo minimum faza ligowa konferencji, dodatkowo bym chciał aby zdobywca pucharu był ktoś z dwójki Raków/Lech i daje to realne szanse na minimum fazę ligową konferencji ze względu na rozstawienie. Wiem że to sfera scie fie ale życzyłbym sobie Legię jako wice ( nie zasługuje i pewnie tego nie dokona ale dla potrzeb rankingu 😉). No chciałbym aby ta piątka na następny sezon wyglądała tak jak czwórka z tego sezonu+ Widzew/Pogoń. A Wam jak to się widzi? Pozdro 😉

    1. Wiadomo, najlepiej jakby byla 4 z wlasnym rankingiem + Widzew/Gornik/Pogon (najwieksze potencjaly). Wisla Plock moglaby byc takim naszym Kairatem, jednak wolalbym nie sprawdzac tego. Co do PP to jesli chcielibysmy Widzew w rozgrywkach UEFA to predzej stamtad niz z ligi. Co do Legii, poprosilem AI o teoretyczna tabele po 34. kolejce gdzie kluby beda punktowac tak jak dotychczas wzgledem ich pkt/mecz natomiast Legia – 2 pkt./mecz (tak mniej wiecej Papszun punktuje w Ekstraklasie) i wyszlo tak:
      1. Jagiellonia 58,00
      2. Wisła 56,67
      3. Górnik 56,67
      4. Raków 54,78
      5. Zagłębie 52,89
      6. Lech 52,00
      7. Legia 51,00
      8. Cracovia 51,00
      Wychodzi na to, ze punktowanie 2 pkt./mecz nie wystarczy. Taka teoretyczna tabela nie uwzglednia meczow bezposrednich, takze jakby w meczu bezposrednim z Zaglebiem zrobili 3 pkt. akurat z nimi to mogliby sie o jedno oczko podniesc, ale to nadal dopiero 6. lokata. Trudno liczyc by LW punktowala na poziomie mocno wyzszym niz 2 pkt./mecz, takze powinni liczyc raczej na to, ze 1-2 druzyny z czolowki bedzie tracic punkty (z punktu widzenia rankingowcow ktos poza JB, RC i LP). Misja Legii by grac w nastepnym sezonie w rozgrywkach UEFA bedzie bardzo trudna. Realistycznie powinnismy sie raczej nastawiac, ze bedzie 3 z wlasnym rankingiem. Czarnym koniem Radomiak Feio? Gornik poki co sie oslabia. Widzew wzmacnia. Czy Wisla Plock nadal bedzie wysoko? A moze w koncu Widzew zacznie punktowac tak jak powinien wzgledem swoich wydatkow? Zobaczymy.

      1. Wyszedłeś z założenia, że „kluby będą punktować tak jak dotychczas”. Moim zdaniem już samo to jest błędne…
        Liderem jest Wisła, która w 5 meczach zdobyła 5 punktów. Wicelider w ostatnich 5 meczach zdobył 4 punkty. Trzecia Jaga w ostatnich 5 meczach zdobyła 5 punktów. Top 3 w sumie zdobyło o 2 punkty więcej niż sam Piast Gliwice z 14 miejsca. I to jest jedyny zespół, który w 5 meczach zdobył ponad 10 punktów.

        Przypominam też, że Legia w drugiej połowie ubiegłego roku rozegrała 14 meczów w pucharach. Pozostali pucharowicze po 12. Wiosną Legia będzie grać tylko ligę, pozostali pucharowicze nawet grając w finale zagrają 9 dodatkowych spotkań. A realnie licząc to może będzie 6 dodatkowych meczów. To też inaczej się porozkłada.

        Wiosną wszystko jest możliwe. I najważniejsze dla mnie jest to, żeby po zakończeniu sezonu, pucharowicze przygotowali się do kolejnego tak, jak robił to Górnik, a nie tak, jak zrobiła to Legia.

    2. @Kris Uważam, że w przyszłym sezonie najważniejszą sprawą będzie to aby polski zespół zakwalifikował się do 1/16 finału LE. Przypomnę, że po raz ostatni polski klub w tej fazie rozgrywek wystąpił w sezonie 2016/17 (więc trochę czasu już upłynęło). Nasz futbol musi wreszcie podnieść się z kryzysu, który zaczął się w sezonie 2017/18. Nie możemy ciągle zadowalać się tkwieniem w trzecioligowym bagnie.

      1. To nie bagno to szansa.
        Polskie zespoły w ostatnich 2 latach przytulą za występy ponad 50 mln EUR z UEFA.
        Transfery przychodzące w okolicach 3 mln – 5 mln EUR staja się rzeczywistością i nie gwarantują żadnych sukcesów.

        1. @Adam L „To nie bagno to szansa”. Szansa, ale na co? Na to, że polskie zespoły będą regularnie daleko zachodzić (półfinał, finał LK)? Czy mam rozumieć, że powinniśmy się pogodzić z tym, że LE to dla nas za wysoki próg tak jak Liga Mistrzów w czasach gdy nie było LK(E)? Ja uważam, że ten trzeciorzędny pucharek został stworzony z myślą o rywalizacji zespołów z dalszych miejsc w topowych ligach (Anglia, Hiszpania, Włoch, Francja, Niemcy) z mistrzami słabszych, ale nie całkowicie słabych lig: Cypr, Białoruś, Słowenia, Kazachstan, Azerbejdżan, Finlandia, Mołdawia, Gruzja. Chyba wszyscy się zgodzimy, że nie jesteśmy ani tak mocni, żeby 6. zespół naszej ekstraklasy miał prawo gry w LK ani tak słabi, żeby w rankingu krajowym plasować się na miejscach dajmy na to 28-35. Więc powinniśmy mieć zespół w LE tak jak europejscy średniacy a nie udawać federację z miejsca 27 lub 28.

          1. Czy jesteśmy za słabi żeby nasz 6 zespół grał w LK?

            Tutaj chciałbym zauważyć, że 17 zespół naszej Ekstraklasy grał w tym sezonie w LK, 6 punktów nie robi furory, ale też ciężko powiedzieć LK całkowicie przerosła ten zespół (to były cztery porażki 1 bramką czyli można uznać, że wynik był kwestią otwartą). 8 zespół naszej Ekstraklasy zajął 11 miejsce w fazie ligowej LK.

            Zaryzykuję tezę, że każdy zespół z Ekstraklasy miałby szansę powalczyć o top24 LK w fazie ligowej. Nawet Termalica w tym sezonie 2 razy wygrała z Jagą (tą samo z którą francuski Strasburg stracił jedyne punkty w całej fazie LK).

            Co do pytania na co jest szansa to wg mnie na rozwój, zaczynamy w LK, ale docelowo powinna być regularna gra w LE plus raz na 2/3 lata w LM.

          2. @Adam L

            Ogólnie to nie zgadzam się z ostatnim zdaniem. Tak, regularna gra w LE, ale również regularna gra w LM. Raz na 2/3 lata to oczekiwałbym, że wicemistrz zagra w q4LM.

      2. A ja przypominam, że przez 3 lata polskie drużyny były wykluczone ze startu w eLE.

        Po drugie – CZB grała w 1/8 LE w sezonie 21/22, dość regularnie gra w LM. Czy to znaczy, że serbska piłka nożna ma się świetnie?

        Bo to, że 10 lat temu jeden polski klub grał w 1/16LE nie było efektem wysokiego poziomu polskiej piłki. Bo w tym czasie pozostałe polskie drużyny odpadały z jakimiś cudakami.

        O tym, jak zmieniły się puchary od tego czasu pisałem już kilka razy. Ale jeśli ktoś nie pamięta, to przypomnę, wyniki Legii, wtedy gdy osiągnęła ten wielki sukces i grała w 1/16LE:
        wygrane dwumecze ze Zrinjskim, Trenczynem i Dundalkiem, 4:14 z Borussią, 1:2 ze Sportingiem, 4:8 z Realem. Rywale w eliminacjach na poziomie obecnych eliminacji LK. Bilans 1-1-4 w fazie ligowej oznaczałby pożegnanie z rozgrywkami.

        Sezon wcześniej po pokonaniu w eliminacjach rywali z poziomu LK (Botosani, Kukesi, Zoria) w grupie Legia zebrała baty od Midtjylland, Napoli i Bruggii.

        Sezon wcześniej wygrany dwumecz z St. Patricks, słynna porażka z Celtikiem i awans do LE z Aktobe. Można wyobrazić sobie taką drogę do LK (Celtic w eLE). W grupie Lokeren, Trabzonspor i Metalist. No rywale na poziomie LK. W 1/16 z Ajaxem 0:4.

        Jeszcze wcześniejszy sezon to 4. miejsce w grupie LE z Lazio, Apollonem i Trabzonsporem. Pierwszy raz w 1/16 LE Legia zagrała w sezonie 11/12 – 2 miejsce w grupie z PSV, Hapoelem i Rapidem Bukareszt. Odpadnięcie ze Sportingiem.

        Nie było tak, że 10 lat temu regularnie wygrywaliśmy z potentatami. Przez całą dekadę zebrało się kilka meczów, do których miło się wraca po latach, ale w większości to byli rywale na poziomie obecnej LK.

        Przed wprowadzeniem LKE, 4 polskie drużyny grały o LE. Potem przez 3 lata szansę na LE miał tylko mistrz Polski i dwa razy z niej skorzystał. Niestety w następnych dwóch sezonach z różnych powodów ułożyło się tak, że nie wykorzystaliśmy żadnej szansy na 4.

        Kolejny sezon to 3 szanse/możliwości gry w LE. Myślę, że stać nas na wykorzystanie minimum dwóch z nich. Ale to są już zupełnie inne rozgrywki niż te sprzed 10 lat.

        1. @Patronus No tak były wykluczone z eLE, że dwukrotnie się zakwalifikowały. Więc tym bardziej należy oczekiwać awansu, gdy tego wykluczenia już nie ma (a nie podniecać się, że może będzie 5 polskich drużyn w fazie ligowej LK). W sezonie 2022/23 Ferencvaros doszedł do 1/8 finału LE to dlaczego Polacy mają być słabsi od Węgrów? Czyżby dlatego że nie mamy takich ambicji?! To, że niedługo minie 10 lat od tego jak Legia grała w 1/16 finału LE to nie był jednorazowy wyskok. Należy więc przypominać momenty chwały w XXI w. Sezon 2002/2003 Wisła Kraków w 1/8 finału Pucharu UEFA. Sezon 2003/2004 Groclin w 1/16 finału Pucharu UEFA. Sezon 2008/2009 Lech Poznań w 1/16 finału Pucharu UEFA. Sezon 2010/2011 Lech Poznań w 1/16 finału LE. Sezon 2011/2012 Wisła Kraków i Legia Warszawa w 1/16 finału LE. Sezon 2014/2015 Legia Warszawa w 1/16 finału LE. Sezon 2016/2017 Legia Warszawa w 1/16 finału LE. Czyli do sezonu 2016/17 polski klub w miarę regularnie dochodził do 1/16 finału PUEFA/LE (najdłuższa przerwa była między sezonem 2003/04 a 2008/09, teraz ta przerwa jest wyraźnie dłuższa!). Piszesz, że przez ten czas puchary się zmieniały. To oczywiście prawda, ale dziwne jest twierdzenie, że LK(E) to poziom dawnej LE. Jakoś nie mogę sobie przypomnieć, żeby polski zespół w fazie grupowej LE rywalizował z Lincolnem, Hamrun, KuPS, Noah, Zrinjskim czy Petrocubem. Natomiast uważam, że polskiemu zespołowi w obecnej LE mogłoby być nawet łatwiej o punkty niż w dawnej, dlatego że dawniej nie grało się meczy z drużynami na swoim poziomie, z tego samego koszyka. Tak rzucam okiem jak wyglądał podział na koszyki przed losowaniem fazy grupowej LE 2020/21 i ciekawe jak by wyglądał mecz Lecha Poznań z CSKA Sofia albo sezon później Legii Warszawa z Rapidem Wiedeń.

          1. Tak, zgadzam się – należy oczekiwać awansu. Rok temu o LE grał 1-ligowiec, a w eLM „mistrz z przypadku” (lub „z zaskoczenia”). W obu przypadkach nie mieliśmy większych pretensji o końcowy rezultat – nie ze względu na oczekiwania, ale dlatego, że po Wiśle nikt nie spodziewał się dojścia do q4, a po Jadze… no to wiadomo. Wiele osób uważa, że gdyby rywalem w q2 nie byli słabiutcy Litwini, to Dumy Podlasia nie byłoby nawet w LK.

            Natomiast ten sezon to zdecydowanie zawód i chyba nikt tego nie ukrywa. Zarówno Legia jak i Lech powinny grać w LE i w obu przypadkach LK była „pucharem pocieszenia”. Ale skoro już tam grali, to trzeba było grać solidnie. To co zrobiła Legia… to już setki tekstów o tym napisano, więc nie będę powtarzać.

            Do sezonu 16/17 wymieniłeś 8 „sukcesów”, czyli grę minimum w 1/16. Czyli średnio raz na 2 lata. Licząc 32 zespoły w LM, gra w 1/16 pUEFA to mniej-więcej pozycje 33-64. Potem nastąpiła zapaść, a właściwie ujawniła się głęboka słabość polskiej piłki, pudrowana przez lata przez Legię. I znów chyba nikt nie ma wątpliwości, jakie to było bagno.

            Lepsze czasy zbiegły się w czasie z wprowadzeniem LKE – po raz kolejny powtórzę, ta reforma utrudniła życie polskim klubom. Mimo to zaliczyliśmy dwa razy grę w LE. Czyli znów dwa polskie zespoły były w 64. Do tego była 1/4 Lecha w LKE czyli miejsca 69-72 i gra Legii w LKE. Mimo utrudniającej reformy, polskie kluby jakoś dały sobie radę, co przełożyło się na 17 miejsce w rankingu.

            I wreszcie reforma „ligowa”. Ona sprawiła, że w tym momencie porównywanie rozgrywek do tych z 2002 roku ma niewiele sensu, choćby ze względu na liczbę uczestników. Reforma, która ułatwiła zadanie federacjom spoza top15 i jakoś tę szansę wykorzystujemy.

            Sukces, czy nie? Gdybyśmy mieli w tym sezonie w LK jedynie Legię i Lecha moglibyśmy śmiało mówić o wielkim rozczarowaniu. No i w rankingu walczylibyśmy o miejsce w top14, a nie patrzylibyśmy na top10.

            Ale oprócz Legii i Lecha, które zawiodły w eliminacjach, do fazy ligowej weszły też Jaga i Raków. Pamiętam dyskusje o tym, że te drużyny poodpadają, ale żadna z tych wróżb nie sprawdziła się. W fazie ligowej bez wielkich rewelacji, kolejny zawód ze strony Legii, ale pozostałe drużyny dowiozły, a Raków nawet bardzo dowiózł.

            Nie gardzę grą w LK i uważam, że jest to postęp w porównaniu z poprzednimi latami i że jest to najlepszy sezon polskich klubów w pucharach w tym stuleciu. Jeszcze nie ze względu na ostateczny wynik, bo nie znamy go, ale ze względu na masę. Jedynie Legia nie dowiozła, ale ona nie dowiozła na wszystkich frontach. Kiedy Legia odpadała z Trnawą, czy Szeryfem, na krajowym podwórką wygrywała mistrzostwo. Teraz odpadła po FL LK, ale odpadła też z PP i zajmuje praktycznie ostatnie miejsce w lidze.

            Mamy postęp w ilości klubów grających w fazie ligowej. Teraz czas na postęp w poziomie rozgrywek. Wiele razy już pisałem – w przyszłym sezonie oczekują minimum 2 drużyn powyżej LK.

          2. „Legia POWINNA grać w LE ale gra(ła) tylko w LK (…) ” mówi Patronus echhhh…
            w LK 48 drużyn wystartowało od pierwszej rundy- do rozgrywek zasadniczych awansowało zero
            w LE 16 drużyn wystartowało od pierwszej rundy- do rozgrywek zasadniczych awansowało zero
            w LM 28 drużyn wystartowało od pierwszej rundy- do rozgrywek zasadniczych awansowała jedna
            1 na 92 (!)
            jeżeli masz do przejścia czterech rywali i w każdym jesteś faworytem powiedzmy na 70%, to twoje szanse na przejście wszystkich wynoszą 24%. Mimo to Patronus uważa że Legia „powinna”

            Na szczęście w sierpniu 2027 mistrz Polski będzie miał tylko jednego przeciwnika w drodze do LM, powiedzmy że przeciwnik ten będzie faworytem na 70%, więc MP mając 30% tym bardziej powinien…

          3. @Hetman Legia miała zapewnione rozstawienie w tym sezonie we wszystkich czterech rundach el. LE, więc powinna dojść przynajmniej do 4. rundy eliminacji. A tak się nie stało. I zawsze łatwiej wyeliminować kilku słabszych przeciwników niż jednego mocniejszego.

          4. Uważam, że gdyby nie pierdolnik w Legii, to wojskowi zagraliby w LE i to w lepszym stylu niz grali w LK.

            Tak samo jak Legia powinna wygrać w Celje, a Lech w Madrycie.

          5. Marcin – uwielbiam takie emocjonalne podejście. Stary, ambicje to ty mozesz miec na wygranie LM! co nie oznacza, ze ta ambicja pozwoli ci chocby wejsc do fazy ligowej LM.
            Po co takie pisanie?
            Po prostu taki Ferencvaros, Slavia, Bodo czy Crvezda nie grają w Europie od tego sezonu. Wystepują tam od wielu sezonów, regularnie, z powodzeniem. I dlatego tez udaję sie zawitać i do LM.

            My nie mamy druzyn na tym poziomie. Pod zadnym względem. Naszą siłą nie jest jeden mocny zespoł i reszta srednich czy miernych, tylko wyrównana czołówka. Więc oczekiwanie rezultatów jak od wyzej wymienionych zespołów jest absurdem, bo te druzyny ten nie od razu na ten poziom wskoczyły, robiły to krok po kroku, umacniając swoją pozycję, tak aż osiągnęły średni europejski poziom.
            Do którego my póki co musimy dążyć. Ale jeszcze nas tam nie ma.

      3. przecież regularnie wydobywają sie z kryzysu, Wystarczy jak porównasz wyniki z druznami z takich lig jak Dania, Austria, Norwegia, Szwajcaria, Szwecja, itp. Jeszcze kilka lat temu wygrana z takimi ekipami to byl przypadek. Teraz zdecydowanie czesciej wygrywamy niz przegrywamy, takze postep jest widoczny wzgledem takich srednich lig.

        A to ze nie mamy ekip na poziomie Bodo, Crvezdy, Kopenhagi, Slavii czy Qarabachu, to wiadomo nie od dzisiaj. To są ekipy które w pucharach z powodzeniem grają regularnie od wielu lat. A nie od niedawna.

    3. Wg mnie realnie możemy liczyć na 3/4 zespoły w fazie ligowej (3 zespoły to takie minimum, 4 to będzie dobry wynik).
      Awans Mistrza Polski to prawie pewniak (ponad 99%).
      Ponadto Wicemistrz i Zwycięzca PP będą mieli łatwiejszą niż dotychczas drogę do pucharów.
      Dość spore szanse, że Lech, Jaga, Raków z jako rozstawione przynajmniej w 4 rundzie LK wystąpią w pucharach. Nie można wykluczyć udziału Widzewa (zaryzykuję, że już lecie to będzie najbardziej wartościowy Klub w Ekstraklasie wg wycen Transfermarktu) bądź Legii w pucharach. W odróżnieniu do poprzednich sezonów 4 polskie zespoły mają współczynniki dające rozstawienie w 4 rundzie LK i to jest spory progres i szansa (jeszcze 3 lata temu żaden polski zespół nie miał rozstawienia w tej fazie, 2 lata temu Legia i Lech zapewniły sobie rozstawienie-w tym również dzięki zmianie formatu LK/LE/LM, w zeszłym sezonie Jaga, w tym sezonie Raków).

    4. Szczytem sukcesu będzie wprowadzenie 5 drużyn do faz ligowych. I nie jest to jakaś fantasmagoria chorego na haju.

      3 drużyny jesienią to będzie raczej rozczarowanie niż szczyt sukcesu.

      Oczywiście sporo będzie w rękach losu. Wyjątkowo pechowe losowanie faktycznie może poskutkować tym, że będziemy mieć 3 zespoły jesienią. Ba, teoretycznie to może się zdarzyć, że nie będziemy mieć jesienią ani jednego zespołu.

      Ale nie tylko losowania. Na przykład w Norwegii Bodo/Glimt zajęło 2 miejsce i to jest dla nas zła wiadomość, bo praktycznie zamyka polskiemu wicemistrzowi drogę do rozstawienia… chyba że w Szkocji wicemistrzem zostanie ktoś spoza dwójki Rangers/Celtic. Czyli Hearts. No i zależy też od wyników w Austrii.

      Na pewno polski wicemistrz będzie mieć trudne zadanie, ale oczekujemy, że nawet bez współczynnika, będzie piłkarsko mocny. O q2 pisałem – przejście tej rundy „załatwia sprawę” i pozostaje walka o LM lub gra w LE. Natomiast jeśli akurat trafi się wyjątkowo nieprzyjemny rywal, to normalne, że polski klub odpadnie i nikt nie będzie robić z tego wielkiej tragedii… Choć moim zdaniem takim rywalem poza zasięgiem może być tylko wicemistrz Turcji. Bodo, wicemistrz Grecji, Austrii i Szkocji to nie są zespoły z nie wiadomo jakiego poziomu.

      W każdym razie w przypadku porażki wicemistrz zagra w q3LE i przyjmując wersję, że będzie to jeden ze świeżaków – nie będzie rozstawiony. Bo tylko ogromny niefart mógłby sprawić, żeby ktoś z naszej obecnej pucharowe czwórki nie miał rozstawienia w tej fazie eliminacji.

      Jeśli zatem wicemistrzem zostanie świeżak, to musi być gotowy na rywalizację z zespołami pokroju Szachtara, Bragi, PAOKu, Midtjylland, Utrechtu czy Cluj. I tak szczerze to oczekiwałbym od drugiej drużyny ESA, że z takimi rywalami co najmniej nawiąże wyrównaną walkę. Prawdopodobnie rywal na tym etapie będzie łatwiejszy niż w q2!

      A nagrodą za wygraną będzie jeszcze łatwiejszy rywal w q3. Oczywiście może znów los spłatać figla i dać jakiegoś nierozstawionego potentata, ale wtedy pozostanie LK jako nagroda pocieszenia.

      Jeśli wicemistrzem zostanie jeden z naszej czwórki, to mając rozstawienie powinien wejść do LE. To samo jeśli ktoś z pucharowej czwórki wygra PP.

      Zatem ja po cichu liczę, że będziemy mieć 3 zespoły powyżej LK, a głośno liczę na to, że będziemy mieć 2 takie ekipy.

      I pozostaje kwestia eliminacji LK. Cały czas twierdzę, że polskie ekipy będą mieć rozstawienie w q2 (to już pewne) i q3 (to jest jeszcze do wywalczenia) LK. W efekcie liczę, że obie nasze ekipy przejdą do q4 LK. I liczę na to, że co najmniej jedna z nich trafi na rywala jak najbardziej do pokonania. A druga powalczy.

      Tak to widzę: 4 zespoły w fazach ligowych w tym minimum dwie powyżej LK. Jeśli jesienią będziemy mieć tylko 3 to będzie na pewno mocny niedosyt, zwłaszcza po obecnym sezonie. Ale uważam, że jest też całkiem realne, że będziemy mieć 5/5 – jeśli los się choć odrobinę do nas uśmiechnie.

      1. Po części trochę rozumiem Marcina że naprawdę ten najbliższy sezon powinien być przełomowy i któraś drużyna powinna zrobić awans do LE aczkolwiek gdybyśmy zrobili awans do LK*5 !! to mnie osobiście też by to ucieszyło 😁 ale póki co nie mamy nawet jednej drużyny która mogłaby zrobić „coś” więcej w eliminacjach. To że nasi mistrzowie wywracają się na Ajaxie w kryzysie czy Zvezda dobitnie świadczy o tym. Najważniejsze jest to że nasze drużyny zaczynają być powtarzalne i przechodzą 3 rundy eliminacji. Przejście średniaków z Danii czy odrobienie strat z solidną drużyną z Izraela świadczy o tym że idziemy do przodu. Marzy mi się zobaczyć kogoś z trójki Lech/Jaga/Raków w LE. A nawet cale trio.

        1. @Kris Nasze zespoły niestety wywracają się na słabszych przeciwnikach niż Ajax czy Crvena Zvezda. Legia w Larnace czy Lech na Gibraltarze i w Trnawie – to pokazuje, że ciągle nie możemy pozbierać się z kryzysu, który od jakiegoś czasu trawi nasz futbol.

          1. @Marcin mam wrażenie że jest w Tobie ten żal który i ja nieraz czułem, odpadnięcia z Panathinaikosem i Apoelem Wisły powodowały że co najmniej tydzień byłem przybity, odpadnięcie Legi z Rosenborgiem w play off też powodowały że jesień była ch..owa, nie wiem jak Wy ale dla mnie europejskie puchary w piłkę nożną są esencją moich emocji i jedyne co dorównuje emocjami to medale olimpijskie

          2. @Kris Żal to może za dużo powiedziane, ale taki niedosyt zwłaszcza biorąc pod uwagę naszą sytuację rankingową. Jest naprawdę dobrze (szczególnie jeśli przypomni się które miejsce zajmowaliśmy 5 lat temu), ale nie wykorzystujemy w pełni naszego potencjału żeby było jeszcze lepiej, w tej LE przecież jest więcej meczy, wyższe bonusy. Myślę, że porażka Wisły z APOEL-em nie była jakąś ogromną tragedią. Po pierwsze, była to porażka z ćwierćfinalistą LM, więc nie był to powód do jakiegoś wielkiego wstydu. Po drugie, Wisła (do spółki z Legią) godnie zaprezentowała się wtedy w fazie grupowej LE wyprzedzając angielskie Fulham. Brak awansu do LM jeśli są pozytywne wyniki w LE to coś co polski kibic może zaakceptować. Ale brak awansu do LE nawet jeśli osiąga się 1/4 finału LK(E) to rezultat niezadowalający.

          3. A Benfika przegrała u siebie z Karabachem mimo prowadzenia 2:0.

            Nie wyciągałbym pojedynczych meczów. Patrzyłbym na całokształt. A ten prezentuje się coraz lepiej – zwłaszcza że obserwujemy go nie na pojedynczych spotkaniach, ale… No właśnie: jesienią polskie kluby rozegrały 24 mecze pucharowe!

            A jeszcze minimum 6 takich spotkań przed nimi. A przecież było również sporo spotkań eliminacyjnych.

            Nie wiem, czy kiedyś w historii polskie drużyny zagrały 30 pucharowych meczów w jednym sezonie?

            W każdym razie – oceniając po dotychczasowych meczach, gramy na taką solidną szkolną czwórkę. Kryzys z końca poprzedniej dekady mamy już dawno za sobą.

            Tak jak napisałem wcześniej – Legia i Lech zawiodły w eliminacjach, Legia zawiodła w FL, ale prawdziwą ocenę naszych klubów zostawmy sobie na wiosnę. Ja wolę nasze granie niż Slovan Bratysława, który w 14 meczach LM i LK zrobił bilans 2-0-12.

          4. Bez eliminacji nie było 30 meczów w sezonie, do tej pory najwięcej było w sezonie 1969/70 – 26 meczów. Dalej są sezony 1975/76 i 2024/25 – po 22 mecze.

          5. @Patronus Przecież cały czas jest mowa, że owszem z kryzysu wychodzimy, jesteśmy na dobrej drodze aby wyjść, ale ciągle brakuje potwierdzenia że już całkowicie z niego wyszliśmy (potwierdzenia, czyli powrotu do wyników sprzed kryzysu). Więc jeśli idzie o szkolne oceny to na razie taki dostateczny z plusem (3+).

          6. @Jan Sikorski
            Dzięki za info. Oby tegoroczny rekord utrzymał się tylko jeden sezon!

            Obstawiam, że z eliminacjami też próżno szukać równie obfitego sezonu? 26 meczów eliminacyjnych! Czyli więcej niż później w fazie grupowej.

            ——-

            @Marcin
            Weźmy sobie sezon 2015/16. Lech gra w LE jako mistrz i zajmuje 3 miejsce w grupie. Legia w tym samym sezonie też grała w LE, ale zajęła 4 miejsce w grupie. Gdybyśmy powtórzyli takie sezony co najmniej 4 razy w ciągu 5 lat, mielibyśmy szanse na top15! Ale pamiętając, że w LE grało 48 drużyn, to można uznać, że polskie zespoły klasyfikowały się na miejscach 57-68 (Lech) i 69-80 (Legia).

            W tym sezonie w LE grały też Jagiellonia i Śląsk, które odpadły w q2 (odpowiednio Omonia Nikozja oraz IFK Goeteborg).

            Czy uważasz, że ten sezon był lepszy niż poprzedni, lub lepszy niż obecny?

            Sezon 2016/17. Legia grała w LM i z 3 miejsca spadła do LE, gdzie odpadła z Ajaxem. Super. Ale w tym sezonie pozostałe polskie ekipy kończyły grę latem: Cracovia w q1 odpadła ze Szkendiją, Piast w q2 z Goeteborgiem, a Zagłębie Lubin z SonderjyskE (Dania). Czy więc ten sezon był lepszy niż obecny i poprzedni?

            Wróćmy do sezonu 2011/12. Myślę, że można uznać, że tamten sezon był lepszy dla polskich klubów niż poprzedni. Można uznać, że Wisła i Legia były na tym samym poziomie co zespoły z 3 miejsc LM. Czyli klasyfikujemy je na miejscach 33-56 (wraz z zespołami odpadającymi w 1/16 LE oraz zespołami z 4. miejsc LM).
            Ale w tamtym sezonie Jagiellonia odpadła w q1 z Irtyszem Pawłodar (to gdzieś w Kazachstanie), a Śląsk po przejściu dwóch rund odpadł w q4 z Rapidem Bukareszt. Czy więc możemy sobie śmiało powiedzieć, że tamten sezon był lepszy od obecnego? Oba polskie kluby zrobiły wtedy w grupach bilans 3-0-3. 2 porażki Legii to było PSV, a Wisła z kolei dostała łomot w Anglii i Holandii (Twente i Fulham). Awans krakowian to był cud nad Wisłą, ktoś jeszcze pamięta? Potem Wisła odpadła ze Standardem, a Legia ze Sportingiem.

            Zatem Wisła wygrała u siebie z Twente i Fulham oraz na wyjeździe z Odense. Z kolei Legia pokonała Hapoel i dwukrotnie Rapid Bukareszt. Czy to jakieś gorsze wyniki niż tegoroczna wygrana Lecha z Rapidem, Lozanną i Sigmą, Legii z Szachtarem, Rakowa z Maccabi, Rapidem, Zrinjskim i Omonią? Plus remisy Jagi w Alkmaar i Strasbugu oraz Rakowa w Pradze?

            Moim zdaniem na ten moment można uznać, że obecny sezon jest równie dobry co sezon 2011/12. Zobaczymy jeszcze co za 2 dni przyniesie los i co nasze kluby pokażą na wiosnę, ale mam nadzieję, że na koniec będziemy mogli spokojnie uznać, że obecny sezon jest równie dobry.

            I właściwie to tyle. Można jeszcze wracać do gry Wisły w 1/8 finału pUEFA, ale znów – to był tylko jeden klub. W obecnym sezonie mamy trzy w fazie pucharowej…

            Myślę, że o „wychodzeniu z kryzysu” możemy mówić odnośnie sezonów 20/21-23/24. Obecnie kryzys mamy już za sobą i jesteśmy na ścieżce rozwoju. Jeśli dla Ciebie 4/4 w LK to oznaka kryzysu, to odpowiedz mi na pytanie jak nazwałbyś sytuację, w której nie mieliśmy ani jednego zespołu w LKE? Albo gdy w fazie grupowej przez 3 sezony nie mieliśmy nikogo?

          7. Tak, z eliminacjami rekordowy jest każdy kolejny z naszych ostatnich sezonów:

            2022/23 – 34
            2023/24 – 36
            2024/25 – 46
            2025/26 – 50 + co najmniej 6

            Wcześniej rekordowy był sezon 2011/12 – 34.

          8. @Patronus Ale ja nie twierdzę, że polski futbol jest w kryzysie. W kryzysie to był w sezonach 2017/2018, 2018/2019 i 2019/2020. Teraz jest lepiej, ale nie mogę też powiedzieć że kryzys się zakończył. Bym powiedział, że jest taki okres pośredni, przejściowy między kryzysem a całkowitym wyjściem z kryzysu. Tak należałoby określić sytuację, w której polskie zespoły co prawda regularnie zdobywają niemało punktów dochodząc do fazy ligowej a nawet wiosenno-pucharowej (1/4 finału), ale niestety tylko w trzeciorzędnym pucharku, bo awans do 1/16 finału LE jest całkowicie poza zasięgiem możliwości. A muszę przypomnieć, że w tych wspomnianych przeze mnie sezonach 2002/2003, 2003/2004, 2008/2009, 2010/2011, 2011/2012, 2014/2015 i 2016/2017 czuliśmy lekki niedosyt, rozczarowanie że nie udało się awansować dalej, bo czekaliśmy na pierwszy od sezonu 1990/1991 wygrany przez polski zespół dwumecz w europejskich pucharach rozgrywany na wiosnę. Żeby była jasność: ja nie oczekuję, że będziemy mieć lepsze wyniki niż te przed kryzysem. Wróćmy chociaż do poziomu jaki był w tych 7 wspomnianych sezonach, to byłoby już coś. I dziwię się, że osoby komentujące nie mają podobnych oczekiwań.

          9. Czytasz ty siebie chłopie

            @Patronus Ale ja nie twierdzę, że polski futbol jest w kryzysie. W kryzysie to był w sezonach 2017/2018, 2018/2019 i 2019/2020. –

            Czyli tu twierdzisz że polski futbol nie jest w kryzysie”

            Teraz jest lepiej, ale nie mogę też powiedzieć że kryzys się zakończył. Bym powiedział, że jest taki okres pośredni, przejściowy między kryzysem a całkowitym wyjściem z kryzysu –

            A tu twierdzisz, że jeszcze z niego nie wyszliśmy. 🙂

            Tak należałoby określić sytuację, w której polskie zespoły co prawda regularnie zdobywają niemało punktów dochodząc do fazy ligowej a nawet wiosenno-pucharowej (1/4 finału), ale niestety tylko w trzeciorzędnym pucharku, bo awans do 1/16 finału LE jest całkowicie poza zasięgiem możliwości.

            – A tu zdefiniowałeś, co uznajesz za kryzys

          10. @Krzysztof No jak ktoś zerojedynkowo do tego podchodzi … Ale tak, kryzys – brak polskich zespołów w fazach grupowych/ligowych europejskich pucharów i spadek na 30. miejsce w rankingu krajowym. Coś pośredniego, przejściowego między kryzysem a brakiem kryzysu – polskie drużyny kwalifikują się do fazy zasadniczej europucharów, zdobywają punkty, awansują w rankingu (nawet na 15. miejsce!), wygrywają na wiosnę ale tylko w zapyziałej Lidze Konferencji. Całkowity brak kryzysu – mistrz Polski bije się o LM, co prawda nieskutecznie, ale przynajmniej jest tego bliski (coś jak Wisła z Panathinaikosem czy APOEL-em, Legia ze Steauą czy Raków z Kopenhagą), polskiej drużynie udaje się w miarę regularnie dochodzić do 1/16 finału LE dzięki czemu buduje sobie pozycję w rankingu klubowym pozwalającą myśleć o korzystnej sytuacji w el. LM. Ale to co napisałem to oczywiście takie duże uproszczenie.

          11. @Patronus A napisałeś: „Obecnie kryzys mamy już za sobą i jesteśmy na ścieżce rozwoju”. Czy ta ścieżka ma doprowadzić do zdobycia pucharu Ligi Konferencji? Czyżby o tym wszyscy marzą, choć nikt nie ma odwagi się do tego przyznać?

          12. Jesteśmy na ścieżce rozwoju, bo:
            1) polskie kluby budują sobie pozycję w rankingu klubowym, pozwalającą myśleć o korzystnej sytuacji w el LM (i nie tylko LM). De facto przepisałem tu Twoją myśl z wcześniejszego wpisu.
            2) polskie kluby dzięki regularnej grze w fazie ligowej dostają dodatkowy zastrzyk gotówki, dzięki czemu mogą inwestować w rozwój klubu
            3) dzięki zdobywanym punktom polskie kluby mają pewne rozstawienie w q2 najsłabszego pucharu (kiedyś to było marzenie), a bardzo możliwe, że również w q3, co będzie zachęcać „świeżych” pucharowiczów do inwestycji i walki o FL
            4) dzięki grze w LE i dzięki wejściu Lecha do 1/4 LK, weszliśmy do top15, co daje nam korzystniejszą sytuację w eliminacjach pucharów i szansę gry w pucharach pięciu drużyn
            5) awans do top12 daje nam jeszcze korzystniejszą pozycję w eLM dla mistrza i kolejne bonusy dla innych pucharowiczów.

            Czy ta ścieżka doprowadzi do wygrania LK? Jeśli jakiś polski klub pójdzie drogą Olympiakosu, to chyba nie miałbyś nic przeciw temu?

            Przypomniałem wspominane przez Ciebie sukcesy polskich klubów z pierwszych dwóch dekad. Nie napisałeś, czy wolałbyś żeby Legia i Lech w LE odpadały po fazie grupowej, czy może żeby w fazie grupowej grał tylko jeden polski klub.

            Szczerze mówiąc, jakbym miał do wyboru, żebyśmy za rok mieli 1 klub w LM i 1 w LK, albo 2 w LE i 2 w LK wybrałbym tę drugą opcję, bo ona daje dużo większe perspektywy rozwoju polskiej piłce klubowej. Marzy mi się układ 1-2-2, ale nikt o to nie pytał, więc nie będę się rozpisywać.

            No i Krzysztof napisał to, pod czym mogę się podpisać – piszesz, że jesteśmy w kryzysie, a jednocześnie, że nie jesteśmy. No zdecyduj się.

            Moim zdaniem albo już dawno (4-5 lat) nie jesteśmy w kryzysie, albo jesteśmy w kryzysie od 4 dekad. Nie ma innej opcji. Polska przez lata zajmowała miejsca gdzieś między 16, a 23 w rankingu UEFA. Zatem taki stan rzeczy można uznać za „przeciętny”. Nawet w okresie o którym pisałeś zdarzył nam się sezon z trzema zespołami, ze względu na niskie miejsce w rankingu. Obecnie wyrwaliśmy się z tego marazmu w górę. I mamy wielkie szanse nie tylko utrzymać się na tym poziomie, ale też iść jeszcze wyżej.

            Pytanie, czy dwa zespoły w 1/4 LK to lepszy wynik, niż 2 zespoły odpadające w fazie grupowej LE? Moim zdaniem jednak tak. A 4 zespoły w fazie ligowej, 3 zespoły w rundzie zimowej, to na pewno nie objaw kryzysu. No przecież może się okazać, że w lutym będziemy mieć w grze tyle drużyn co Holandia, albo nawet więcej. A przecież Holandia miała 4 pewne miejsca w fazach ligowych, podczas gdy my o te miejsca musieliśmy walczyć.

            Ostatnie sezony w naszym wykonaniu to:
            1 zespół w LE
            1 zespół w LE
            1 zespół w LK
            1 zespół w LE i 1 zespół w LK
            2 zespoły w LK
            4 zespoły w LK

            Powtórzę – moim zdaniem tu nie ma kryzysu, a efektem takiego układu jest nasz awans i ogromna szansa dla kolejnych klubów.

          13. @Patronus No właśnie to o czym piszesz budzi wątpliwości. Czy aby na pewno jesteśmy na ścieżce rozwoju czy tylko nam się tak wydaje? Bo skoro żaden z naszych zespołów nie przebił się do LE tylko znowu występy w LK to raczej świadczy o stagnacji a nie o progresie. „Polskie kluby budują sobie pozycję w rankingu klubowym”. Należy przypomnieć jak wyglądała symulacja europejskich pucharów na sezon 2025/2026. Wynikało z niej, że i Legia, i Lech będą rozstawione w IV rundzie el. LE (czyli że powinien być awans do fazy ligowej tych rozgrywek). Jak wyglądał ten rozwój to zobaczyliśmy w Larnace. No bo Lecha to jeszcze można rozgrzeszyć z racji plagi kontuzji i trudnego losowania. Mam się zdecydować czy jesteśmy w kryzysie czy nie? No to napisałem, że tego nie da się rozpatrywać w kategoriach zero-jedynkowych. Tak samo jak nie zawsze można stwierdzić czy ktoś jest chory czy zdrowy. Bo może ktoś być w okresie rekonwalescencji. I właśnie tak wygląda nasz futbol klubowy, nie jest chory (nie ma kryzysu), ale że jest całkowicie zdrowy to też nie można tego powiedzieć. „Jeśli jakiś polski klub pójdzie drogą Olympiakosu, to chyba nie miałbyś nic przeciw temu”? Oczywiście nie miałbym nic przeciwko temu, ale samo zdobycie pucharu daje fazę ligową LE. A przecież chodzi o to, żeby w tej fazie ligowej załapać się do top24. „Nie napisałeś, czy wolałbyś żeby Legia i Lech w LE odpadały po fazie grupowej, czy może żeby w fazie grupowej grał tylko jeden polski klub”. Dla mnie awans polskiego klubu do fazy ligowej LE miałby sens tylko wtedy, jeśli będzie on na tyle silny, żeby w najgorszym razie zająć to 24. miejsce. Więc chyba lepiej, żeby jeden polski klub kompromitował się w LE niż dwa. Ale póki co polskie kluby są za słabe nawet na to, żeby w tej fazie ligowej LE się kompromitować.

          14. @Patronus Empiryczny dowód na to, że przed kryzysem było nieco lepiej niż obecnie. Obecnie oczywiście nie mamy żadnego zespołu w 1/16 finału LE. Natomiast przed kryzysem było 8 awansów polskich drużyn do wiosennych gier w PUEFA/LE. I pytanie ile z tych 8 byłoby awansów, gdyby wówczas obowiązywał obecny format europejskich pucharów (a ten obecny jest mniej korzystny, gdyż prawo gry w tych rozgrywkach daje tylko mistrzowi i zdobywcy pucharu kraju a jeśli mistrz i zdobywca pucharu to ten sam zespół to wicemistrzowi)? Wygląda na to, że 7. Bo w sezonie 2008/2009 Lech Poznań na pewno nie zakwalifikowałby się do el. LE tylko el. LK(E).

          15. @Marcin
            cyt:
            „Dla mnie awans polskiego klubu do fazy ligowej LE miałby sens tylko wtedy, jeśli będzie on na tyle silny, żeby w najgorszym razie zająć to 24. miejsce.”

            Po części sam sobie odpowiadasz na swoje wątpliwości i oczekiwania…
            Może się mylę, ale wydaje mi się, że wychodzisz z założenia, że nasze miejsce na klubowej mapie Europy jest na spokojnie w top10. Skąd oczekiwania, żeby regularnie grać w LE (a najlepiej w LM)? Tzn ja też bym chciał, ale może po prostu nasz poziom sportowy do tej pory na to nie pozwalał? Nigdy!? Kryzys był wtedy gdy przez (chyba) 4 sezony w ogóle nie byliśmy w żadnej fazie grupowej. To minęło i nie wróci (mam nadzieję).
            Piszesz, że kiedyś regularnie graliśmy LE i nawet dość często w 1/16 tych rozgrywek. OK, tylko to były trochę inne rozgrywki i trochę inne zasady awansu.

            Sezon 2010/11 LM+LE to 32+48 zespołów.
            Miejsce zagwarantowane w fazie grupowej miało 21 zespołów z top12 w LM i 5 (tylko!!!) zespołów w LE. Łącznie 26 na 80 miejsc było przydzielonych z automatu bez eliminacji.

            Sezon 2020/21 (tuż przed wprowadzeniem LKE) LM+LE to dalej 32+48 zespołów. ALE…
            Miejsce zagwarantowane miały już 24 zespoły z top10 w LM i 19 zespołów z top12 w LE.
            Łącznie już 43 miejsca na 80. To chyba oczywiste, że polskim zespołom było się trudniej dostać…

            Sezon aktualny 25/26: 3x po 36 zespołów.
            W LM 27 zespołów z top10 ma pewne miejsce, 18 zespołów z top 12 ma pewne miejsce w LE. Czyli miejsc rozdanych jest 45 na 72 miejsca!!!!! Porównaj jeszcze samą LE. Sezon 20/21 to było 19 miejsc z 48, teraz masz 18 ale z 36.

            Nie można chyba oczekiwać, że wprowadzenie LK powoduje, że nam powinno być łatwiej awansować do LE. Jest dokładnie odwrotnie. LK to szansa na wypracowanie współczynnika klubowego, żeby być rozstawionym w 4 rundzie el. LK (to w zasadzie zostało zrobione). A najlepiej jakby sobie zapewnić rozstawienie w 4 rundzie el. LE (tu jeszcze trochę brakuje).

          16. @blind_man Zgoda, poziom obecnej LE w porównaniu z tą poprzednią nieco się podniósł, ale to ciekawe że jednak zespół z Łotwy (!) był w stanie się zakwalifikować a z Polski nie …

          17. Czekaj, bo teraz to nie czaje. Jaki zespół z Łotwy i gdzie się zakwalifikował? Ale generalnie rozumiem o co Ci chodzi. Równie dobrze można podać za przykład Kajrat, Karabach i Pafos w LM.
            Tylko weź pod uwagę, że o te 9 miejsc w LM i 18 w LE walczy jakieś 160 zespołów spoza top12 oraz 24 zespoły z top12. A nawet w LK (jeśli się nie mylę) 10 zespołów z top 12 ma zapewnioną minimum FL. Więc tych miejsc dostępnych dla krajów spoza top 12 jest naprawdę mało. Z jednej strony masz rozdane ponad 50% miejsc we wszystkich rozgrywkach dla top12, z drugiej o pozostałe 50% walczy blisko 200 zespołów (w tym te 24 z top12). Moim zdaniem awans do LM lub LE dla zespołu z federacji spoza top15 to CZYSTY PRZYPADEK. I przecież to nie jest tak, że nam się te przypadki nie zdarzały.
            Weźmy ostatnie 5 lat (od kiedy zaczęliśmy wychodzić z kryzysu i powstało LKE).
            21/22 1 awans na 1 możliwy
            Legia po pokonaniu Bodo i Flory w eLM, porażka z Dinamem Z i awans do LE po pokonaniu Slavii
            22/23 1 awans na 1 możliwy
            Raków po spadku z rundy PO LM
            23/24 brak awansu przy jednej szansie
            Lech w 1 rundzie odpadł z Karabachem
            24/25 brak awansu przy dwóch szansach
            tyle, że trzeba wziąć pod uwagę, że byliśmy raczej bez szans. Wisła, no raczej wiadomo. Jagiellonia po trudnych losowaniach w 3 i 4 rundzie el.
            25/26 brak awansu przy dwóch szansach
            Legia musiałaby wygrać 4 dwumecze
            Lech – pechowe losowania (szczególnie 4 runda eLE)
            Ogólnie 2 awanse na 7 możliwych. Te dwa awanse bo dobrych eliminacjach i pokonaniu lepszych przeciwników. 5 odpadnięć. Z czego w zasadzie tylko dwa to zawód z powodu porażki z rywalem w zasięgu (Legia z Larnaką, Lech z Karabachem).
            Czy to jest na prawdę tak źle? Chciałbym poznać statystyki (ile procent awansów do LE lub LM) innych krajów spoza top15. Czy wypadamy bardzo źle? Ale nie sądzę, że ktoś ma coś takiego, a mi się nie chce 🙂

          18. Blindman
            „Moim zdaniem awans do LM lub LE dla zespołu z federacji spoza top15 to CZYSTY PRZYPADEK. I przecież to nie jest tak, że nam się te przypadki nie zdarzały.”

            Moim zdaniem nie jest, przynajmniej nie w pełni. Abstrahując od ilości miejsc w poszczególnych latach proponuję się przyjrzeć ilością szans nie federacji a klubów.

            I właśnie na tym polu uważam nasze kluby traciły najwięcej.
            Wczoraj grałeś w LM dziś udało ci się zdobyć puchar i grasz o LE a jutro masz strefę spadkową i nie grasz wcale.

            Taki Karabach, Slovan, BODO, Slavia, – wszystkie te kluby łączy jedno. Obycie z grą w puchara rok w rok.

            praktycznie wszystkie ligi oprócz nas miały tą przewagę nad nami że co rok wystawiały dajmy z czapy 80% powtarzalną ekipę drużyn w pucharach i mistrza. Stąd regularność awansów, podbijanie rankingu indywidualnego („klubowego”) większa kasa, awans w rankingu federacji itd.

            Najlepszym przykładem jaki znajduje na swoją tezę, że nasze rotacje nas dobijały to przykłady Śląska, Jagielloni

            Jagiellonia- kurcze 1,5 roku temu mistrz kraju grający frywolny futbol dostaje lekcje futbolowego rzemiosła nie od wirtuozów a dobrze zorganizowanych i obytych drużyn – Dzięki temu że Siemieniec wyciąga wnioski już 3 miesiące później ta sama drużyna gra bardziej zachowawczo i choć cudem udaje jej się wygrać z inną obytą drużyną – Kopenhagą

            W tym roku – ta sama Jagiellonia nawet uszcuplona ale daje z Siemieńcem jako trenerem, pragmatycznie mały kroczkami przechodziła eliminacje powiedziałbym nie z 110% nakładem sił ale powiedziałbym 95%.

            Ta sama jagiellonia grając na 110% walczy ze Strassbourgiem, Alkmarem, Rayo.

            To jest drużyna która pokazuje to czym był kryzys naszej ligi.
            Nie to że ktoś zubożał, wyprzedał, wpadł w zapaść lecz właśnie kryzysem naszej ligi była utrata obycia do gry w lidze i w pucharach do połączenia tych rzeczy i spięcia tego z finansową pętlą na szyi.

            Dlatego też mamy te wszystkie Slovany, Karabachy, Boda i inne. Bo one grając rok w rok w pucharach wiedzą z czym to się je. Inne przygotowania, inna mentalność lepsze rozplanowanie sił, składu, transferów.
            Rotacja mistrzów nam tak wyjątkowo nie pomagała, że wprowadziła nas w kryzys rankingowy z którego wyszliśmy nie przez to że nabijamy punkty w LK ale że nasze kluby grają w pucharach zdobywają micro hajs i nabijają expa na przyszły rok i wiedzą z czym to się je.

          19. @Krzysztof
            Masz rację, zapomniałem o europejskich średniakach ze słabych federacji. To może być droga, którą można by iść. Z drugiej strony to jeszcze bardziej utrudnia awans do LM/LE klubom bez współczynnika/bez pieniędzy i to są już naprawdę rodzynki z przypadku.
            Pozytywne jest to, że o ile taki Slovan/Karabach jest w swoim kraju jeden, to my za chwilę będziemy mieli 4 takie kluby (albo i więcej) i więcej szans na awans dzięki wysokiemu miejscu w rankingu.

          20. Marcin – wyciaganie pojedynczych spotkan jest bez sensu. Kazdy kraj zalicza wtopy, nie znajdziesz kraju który takich nie ma. To nie na ich podstawie nalezy oceniac poziom danego kraju. Inaczej kazdy kraj musiałby być oceniony na słabym poziomie.

    5. @Kris Piszesz o zachowaniu fantazji na wodzy. No nie! Piłkarze powinni właśnie puścić wodze fantazje i spróbować pokusić się o coś naprawdę dużego. Steaua Bukareszt z sezonu 2005/2006, FC Basel z sezonu 2012/2013, Salzburg z sezonu 2017/2018, FK Bodo/Glimt z sezonu 2024/2025 – drogą tych zespołów niech podąża najlepsza polska drużyna. Rumunia, Szwajcaria, Austria, Norwegia – to kraje o zbliżonym do naszego potencjale piłkarskim, więc możemy się z nimi porównywać.

      1. no i ten APOEL… kompletnie nie pamiętam, cholera właśnie uświadomiłem sobie, jaką miałem lukę w śledzeniu LM w pewnym momencie, gdy latami nie grała tam polska drużyna. Właściwie dopiero wprowadzenie FL ożywiło mnie jeśli chodzi o LMe

        1. Pamiętam frustrację, gdy do fazy grupowej wchodziły różne zespoły, a mistrz Polski odpadał z Realem, albo Barceloną.

          A potem to już się można było przyzwyczaić.

          Awans Legii to był wymęczony po dwumeczu z jakimiś ogórkami. To jednak nie było takiej satysfakcji jak po wyeliminowaniu Goeteborga.

      2. Marcin – te kraje są porównywalne, ale zespoły absolutnie nie są. Żadna z polskich druzyn nie osiągneła poziomu ekip które wymieniłeś. TY używasz jakichś dziwacznych zabiegów – puscis wodze fantazji, pokusić, itp…
        Naprawdę myślisz, że te ekipy dlatego zrobiły takie wyniki? a moze byś spojrzał jak rozwijały się te kluby zanim tego dokonały.
        Pogódź się wreszcie z tym, że nie jesteśmy na tym poziomie, bo mam wrażenie, że choć wiesz, że tak nie jest to usilnie próbujesz wmówić sobie i nam, że tak własnie jest. Nie. Nasze kluby nie są na tym poziomie i jeszcze któryś rok nie będą, bo takiego rozwoju nie da się zrobić w sezon czy dwa. Ona budowały to latami. I nie inna droga czeka nasze kluby.

    6. też chcialbym w pucharach drużyny ze współczynnikiem… odpowiednio wysokim. Szkoda by Lech czy Legia zmarnowały tą szansę.

  6. Która liga najbardziej zawiodła a która zaskoczyła do teraz?

    Moim zdaniem najbardziej zawiodła Holandia

    A najbardziej zaskoczył Cypr.

    A jaka jest wasza opinia na to?

    1. @Krzysztof Najbardziej zawiodła … Polska. Raków przegrał z Maccabi Hajfa, Jagiellonia wypuściła dwubramkowe prowadzenie z Silkeborgiem, Lech skompromitował się na Gibraltarze, Legia najpierw klęska w Larnace a potem w fazie ligowej LK. To pewnie będzie drogo nas kosztować jeśli idzie o ranking. Cypr rzeczywiście radzi sobie świetnie, wyśmienicie, ale z oceną trzeba jeszcze poczekać czy zdoła utrzymać obecnie zajmowane 15. miejsce w rankingu.

      1. Ale ty biadolisz chłopie.

        Raków przegrał z Maccabi Hajfą to Polska zawiodła.

        No wyciągasz pojedyncze mecze jakby one desygnowały jakiekolwiek osiągnięcia w pucharach.

        Przypomnę ci tylko, że Polska ma najwięcej punktów do rankingu i jestem przekonany, że z większośc federacji(nie pojedynczych klubów) zamieniła by się punktowo z nami.

        Dodatkowo przypomnę ci że taka Santa Clara czy Besiktas z wielką chęcią zamieniłyby się z Legią która odniosła wielką klęskę w pucharach.

        Jeżeli weźmiemy pojedyncze mecze tak jak ty wziałeś, to ja mogę każdą ligę przypisać na teraz że zawiodła.

        A bo Besiktas odpadł z jakąś Lousanną, a bo Eintracht dostaje 5 goli w plecy, Crystal Palace ponosi wstydliwą porażkę z Larnaką tą samą co Legia, a na końcu Gibraltar bo dostał od klubu w największym kryzysie w Europie chyba po za Manchester Utd i Rapidem Wiedeń i finalnie odpadł z LK.

        Biorąc przykład z twojej argumentacji każda liga dziś zawiodła.

        1. Dokładnie – typowe pierdolety nieogarniętego ziomka, który w piłkę nożną grał tylko na konsoli i nie kuma, że niespodzianki to jej integralna część, a ich suma zawsze wyjdzie na zero.
          Punktów Jagiellonii we Francji i Holandii też się spodziewałeś, farfoclu?

          1. @Wojtek Punktów Jagiellonii we Francji i Holandii nie spodziewałem się. Ale za to oczekiwałem (i pewnie nie tylko ja) zwycięstwa w Macedonii. Co do Lecha powinien być chociaż remis na Gibraltarze. Raków powinno być zwycięstwo w Ołomuńcu (skoro udało się to Lechowi). A Legia to bez komentarza. Więc łącznie punktów powinno być trochę więcej. I okazji do ich zdobywania też. Bo spodziewałem się, że będzie awans do LE.

        2. @Krzysztof Ale tu chodzi o to jakie wpadki ile kogo kosztują. I niestety nasz kraj jest w takiej sytuacji, że każdy ułamek punktu dużo waży, w zeszłym sezonie się o tym przekonaliśmy (przegrana ze Szkotami przez co mistrz Polski zacznie el. LM 2 rundy wcześniej!). A są kraje, które są na tyle mocne i na tyle dużą mają przewagę, że nawet głupio stracone kilka punktów nie spowoduje zmiany pozycji w rankingu (a nawet jak pozycja się zmieni to bez większego wpływu na to ile drużyn mogą wystawić w danych rozgrywkach od danej rundy i czy będą rozstawione, takiej Anglii wielkiej różnicy nie robi czy są w rankingu na 1. czy na 2. miejscu). Więc z punktu widzenia tych którzy liczą na wyprzedzenie Czechów, 10. miejsce i mistrza Polski w LM bez eliminacji to jest to zawód i to spory. Ja osobiście od samego początku sezonu nie łudziłem się, że jest możliwe TOP10 (chyba dlatego, że nie jestem zwolennikiem pompowania balonika), no ale nawet mi trudno nie zauważyć że w tym sezonie taka szansa otworzyłaby się gdyby wyniki były nieco lepsze. A że mogły być lepsze to chyba nikt nie powinien mieć wątpliwości. Taki Raków z przebiegu gry nie zasłużył na porażkę z Maccabi, Jagiellonia z kolei powinna wygrać z Silkeborgiem. Piszesz o Santa Clarze i Besiktasie? To ja myślę, że Polska z bardzo wielką chęcią zamieniłaby się z Portugalią czy Turcją jeśli idzie o sytuację w 5-letnim rankingu krajowym UEFA. Tym bardziej, że oba te kraje mają swój zespół nie tylko w LE, ale również w LM.

          1. Ja tylko nieśmiało powtórzę: Holandia najprawdopodobniej w tym sezonie straci 6 miejsce. To znaczy 1 zespół w LM mniej. 1 zespół w pucharach mniej.

            Mało tego. Prawdopodobnie ten fatalny sezon oznaczać będzie, że w kolejnym sezonie spadną na 8 miejsce. Czyli zdobywca pucharu nie będzie mieć już pewnego miejsca w LE, tylko zagra w kwalifikacjach. Mało tego, jeśli Holendrzy powtórzą tak słaby sezon, to zaraz za ich plecami czają się Turcy, Czesi i Polska. W rankingu 3-letnim Holandia ma już jedynie 0,812 punktów przewagi nad 11 miejscem!

            Tymczasem Polska zyskuje. Z 15 miejsca awansowaliśmy na 11. Praktycznie pewne jest poprawienie stanu posiadania i wciąż są szanse na dalszy awans. Ranking 4-letni daje nam 10 miejsce. W rankingu 3-letnim jesteśmy o 1,337 punktu za 8 miejscem! To niebotyczne top8 jest tuż. Ranking od wprowadzenia fazy ligowej daje nam 7 miejsce.

            Mogło być lepiej? Oczywiście, że mogło. Tylko komplet wygranych oznacza, że nie mogło być lepiej. Ale nikt nie ma takiego wyniku. Chyba mistrzem świata nigdy nie został zespół z kompletem wygranych.

            Mamy 4 zespoły. Jeden zawiódł na prawie całej linii, inny osiągnął wynik, którego nikt mu nie wróżył. Tu przykra wpadka, tam miłe zaskoczenie.

            Trzeba być wyjątkowym mrukiem, żeby uważać, że polskie kluby zaskoczyły na minus.

          2. Marcin – rozumiem, ze punkty w rankingu dla kazdego klubu ważą trochę inaczej. Ale ostatecznie to są tylko punkty w rankingu, o których nikt grając mecz nie myśli.
            Więc nie można w ten sposób oceniać rozwoju piłki, bo to byłoby pomieszanie z poplątaniem.
            Ta argumentacja jest taka, ze uwazasz, ze w Holandii, Anglii czy Turcji piłkarze w 60 minucie spotkania pomysleli: nie, spoko luz, przecież my nie spadniemy w rankingu, to w sumie mozemy przegrać. Absurd totalny.

            Ja to na tym forum powtarzam od lat – zawsze, ZAWSZE należy założyć, że pojawią się niespodzianki w wynikach. To się dzieje co roku. Wielokrotnie I niektórzy patrzą w ten sposób, ze oczekują tylko niespodzianek na plus dla nas, ale nie biorą pod uwagę ze na minus też się wydarzą, Co jest kompletnie nielogicznym myśleniem.
            Normalna sprawa ze będą zaskoczenia na plus i na minus, bo po prostu – taki jest sport. Gdyby zawsze wygrywał lepszy – nikt by tego nie oglądał, bo jaki byłby sens z oglądania rywalizacji, gdy już znasz koncowy wynik.

    2. Trudno się nie zgodzić – obecny sezon w przypadku Holandii to dno… Ale spod tego dna pukają Austria i Szkocja. Bo zauważmy, że Holendrzy nawet przyzwoicie zagrali w eliminacjach – Utrecht i Alkmaar przebili się przez trzy fazy, więc drużyny, które nie miały gwarancji fazy ligowej, swoje zadanie wykonały. Feyenoord odpadł w q3LM, ale miał pewną minimum LE.

      Natomiast to, co kluby z Niderlandów odwalają do tej pory w fazie ligowej można nazwać po holendersku „Eereeewpieerdeel”. Czy jakoś tak. LM i LE to w bilans 6-3-21. Chyba więc Holandia nie utrzyma swojego 6 miejsca w rankingu i straci jedno miejsce w LM na rzecz Portugalii. Mało tego – kolejny sezon zaczną na 8 miejscu i jeśli znów będą odwalać taką lipę, to znów mogą wypaść z top10. W rankingu 3-letnim są teraz na 9 miejscu, ale mają mniej niż punkt przewagi nad 11 lokatą (a to jest Polska).

      Wspomniałem jednak o Szkocji i Austrii. Żeby znaleźć ich pozycje w tegorocznym rankingu, trzeba sporo się naprzewijać. Szkocja jest numerem 32, a Austria numerem 35. Przedziela ich Macedonia Północna (która wciąż ma w grze Szkendiję) i Gibraltar!

      Tak, w tym sezonie Austria jest za Gibraltarem! To jest das Europenwpierdolen! A przecież i Austria i Szkocja miały w fazach ligowych po 3 zespoły i żaden w LM, tylko po dwa w LE i po jednym w LK. I podobnie jak w przypadku Holandii, ten słaby sezon oznacza -1 zespół w pucharach.

      Polski nie umieszczałbym ani w zaskoczeniach na minus, ani na plus. Legia zawaliła strasznie choć nie zapominajmy, że gdyby nie gol Elitima, byłoby jeszcze gorzej. To trafienie i dwie wygrane w FL to zawsze 1,125 więcej w rankingu, co może okazać się mimo wszystko kluczowe. Tak, wiem – gdyby grała normalnie, to pewnie dalej byłaby w grze, a w rankingu mielibyśmy o kolejne 1,125 punktu więcej.

      Ale z drugiej strony, pamiętam dyskusje o tym, jak to nie mają szans na grę w FL ani Raków, ani Jagiellonia. Tymczasem obie te ekipy zameldowały się w LK (wcześniej jedynie Legia wygrała 3 dwumecze w eliminacjach, a dodatkowo Lech przeszedł 4 rundy eliminacji, gdzie grał po 1 meczu i wszystkie na wyjazdach). I dalej są w grze. Gdyby Legia „grała swoje”, pewnie moglibyśmy mówić o „rewelacji sezonu”…

      A poza Polską na pewno Cypr. Rosyjskie pieniądze i wojna na Ukrainie i w strefie Gazy pomogły. Pafos w LM urwał punkty już 4 rywalom, a Larnaka i Omonia grają dalej w LK. I Cypryjczycy są na dobrej drodze do powrotu do czołowej 15. rankingu, choć wiele zależy od tego ile ugrają w fazie pucharowej i jak skończą sezon Szwajcarzy.

      Pozytywnie trzeba też ocenić występy duńskiej dwójki, która ku uciesze tamtych fanów solidarnie ciągnie rankingowy wózek niewielkiego królestwa. Niedawno czytałem duńskie fora, gdzie kibice narzekali, że „dwoma zespołami nie wrócimy do top15”. Tymczasem okazało się, że jest to możliwe, jeśli tylko te dwa zespoły grają dobre sezony. Przyszły sezon dla Danii będzie tak jak obecny dla nas – ciekawe, czy wykorzystają go równie owocnie?

      Dodam jeszcze dwa „średnie rozczarowania”. Belgia i Szwajcaria mająpo 3 zespoły w FL. Zatem już na poziomie eliminacji było słabo. Bruggia i Genk efektownie weszły do faz ligowych LM i LE, ale tam już grają przeciętnie. W LM 2 belgijskie zespoły mają bilans 3-1-8. Genk radzi sobie lepiej, ale dla mnie bilans 3-1-2 jest chyba jednak poniżej oczekiwań. Dla Belgów ma to spore znaczenie, bo na ten moment w rankingu 4-letnim są na 6 miejscu, ale Portugalia mocno depcze im po piętach. Na pewno ciąży im odpadnięcie Anderlechtu w eLE i eLK oraz Charleroi w eLK.

      Z kolei Szwajcarom znów dwukrotnie odpadła Genewa, a także do LK nie weszło Lugano. Ranking ciągnie Lozanna w LK, która w fazie ligowej zaliczyła tylko jedną wpadkę z jakimiś słabeuszami (już nie pamiętam z kim). Natomiast YBB i Bazylea, grają w LE i średnio im to idzie. Helweci wciąż liczą na top15, ale wiele zależy od ostatnich dwóch kolejek LE oraz tego ile w fazie pucharowej ugra Lausanne.

    3. Jakby mnie ktoś zapytał na ulicy, to tak z głowy powiedziałbym Holandia i Cypr. Obraz przedstawiony przez Patronusa jest na pewno pełniejszy.

      1. A warto zwrócić uwagę na to, że pytanie zawierało sformułowanie „do teraz”. Ale jak popatrzeć na tabele, to może się okazać, że wiosną Holendrom w grze zostanie tylko Alkmaar w LK! Ewentualnie PSV w LM, ale wiadomo, że tam wcale nie będzie łatwo.

        Holandii na starcie kolejnego sezonu odpada rewelacyjny sezon 21/22, w którym zdobyli aż 19,2 punktu. Strach się bać.

        Z drugiej strony przypominam, że w sezonie 17/18 Holendrzy wrzucili do rankingu zaledwie 2,9 punktu i ledwo-ledwo wyprzedzili Polskę (2,875). Może więc okazać się, że to tylko taka jednosezonowa wpadka. Po tamtym sezonie w rankingu spadli na 14 miejsce, ale szybko wrócili do dziesiątki, a od 3 lat są na 6 pozycji, dającej 6 pucharowych miejsc.

        Piszę o tym, bo gdyby za 3 lata Polska awansowała do top6, to jestem pewien, że przeczytam „skończymy jak Holandia”.

        😉

        [uwaga: z tym awansem do top6 za 3 lata to takie gdybanie, trochę z uśmiechem, na ten ogórkowy sezon]
        [uwaga2: w rankingu 2-letnim jesteśmy chwilowo na 7 miejscu, ze stratą 1,5 do Portugalii i 3,3 do Francji, więc walka o top6 jest całkiem realna]
        [uwaga3: z tą realnością to znów taki żarcik, pisząc zupełnie serio, następne 3 lata pokażą, czy Polska zdoła awansować i utrzymać się w top10, czy jednak mylę się i będziemy balansować około 12 miejsca, a może ogólnie wszyscy jesteśmy tumanami i za 4 lata znów spad… nie, nie będę już dodawać więcej uwag, tyle wystarczy]

  7. Kiedy będzie opublikowany pierwszy schemat rozstawień w rozgrywkach europejskich UEFA na sezon 2026/27 na tej stronie?

    1. Tez się podłączam Panie Janie. Wiadomo, że jeszcze dużo się zmieni, ale bardzo fajnie byłoby to już móc śledzić

      1. Rok temu pierwszy schemat rozstawień (na ten sezon) opublikowano coś koło świąt Bożego Narodzenia. A potem chyba od kwietnia aktualizowano

        1. Nie chcecie wiedzieć, ale widziałem już schemat. Jest dla nas bardzo optymistyczny, bo wychodzi, że będziemy mieć 4 zespoły w LK.

          😉

          Ale to oczywiście bardzo mylące. Mogę się mylić, nie wiem, czy jest gdzieś zapis historii zmian, ale wydaje mi się, że rok temu prognozy mówiły o 2 ekipach w LK?

          1. Stosując zasadę „rozstawiony przechodzi”, to tak by na ten moment wychodziło. Lech (jako najwyżej rozstawiony) wygrywa PP i potem wchodzi do LE/LK. Raków i Jagiellonia jako rozstawieni przechodzą eliminacje LK. I Wisła Płock na wpsółczynniku krajowym wchodzi do LK ze ścieżki mistrzowskiej (Górnik z niemistrzowskiej odpada).

            1 LE + 3 LK to byłby znowu dobry wynik, ale wątpię by tak się to potoczyło. Mistrzostwo raczej zdobędzie ktoś z trójki Raków/Jagiellonia/Lech, za to istnieje ryzyko, że PP zdobędzie ktoś inny. Ogólnie ciężko cokolwiek zakładać, bo w eliminacjach nadal dużo zależy od szczęścia, czyli losowania, a potem też często przepchnięcia poszczególnych dwumeczów choćby i w karnych. Można grać dość przeciętnie i się spokojnie doturlać do FL, dzięki rozstawieniu i/lub szczęściu w losowaniu, a można być super przygotowanym, ale dostać Bragę i Chelsea, i dwa razy minimalnie przegrać, jak rok temu Servette.

            Jedynie w wypadku mistrza można być raczej pewnym, że zagra w FL, w najgorszym razie w tej LK, bo ciężko sobie wyobrazić odpadnięcie 3x w ścieżce mistrzowskiej. Ale w niemistrzowskiej już jest to możliwe przy trudnym losowaniu lub gorszej formie (i wcale nie takie nieprawdopodobne, zwłaszcza przy braku rozstawienia). W pozostałych przypadkach również. Dlatego tak istotne jest, żeby się trzymać przynajmniej na tym 12. miejscu, bo wtedy nie trzeba się też martwić o zdobywcę Pucharu (no i mistrz ma wówczas pewną co najmniej LE).

            Komplet w FL należy traktować jako pozytywny wyjątek, który raczej się nie powtórzy. Wyniki pozostałych federacji pokazują, że na tych miejscach rankingowych standardem jest 3/5. I oczekuję, że ten poziom będziemy trzymać w kolejnych sezonach. Jak czasem się uda 4/5, to będzie super, jak 2/5 to już słabo ale raczej też nie na tyle by spowodować jakiś natychmiastowy zjazd w rankingu.

          2. Ja widziałem schemat z Wisłą Płock w fazie ligowej Ligi Mistrzów:)

            Apel może nie do Patronusa, ale innych osób – nie męczcie Pana Jana tylko poszukajcie w necie darmowych prowadzonych live schematów rozstawien.

          3. No bo na ten moment Polska jest liderem rankingu rocznego, więc mistrz Wisła gra od razu w fazie ligowej LM, wicemistrz Górnik ze ścieżki mistrzowskiej spada do LK, Jagiellonia ze ścieżki niemistrzowskiej i Lech z LE też, Raków przechodzi eliminacje LK, a Zagłębie nie.

          4. @aaaaaaaa

            W sumie najlepiej gdyby puchar wygrał mistrz lub wicemistrz… Oby nie ktoś spoza top4, bo potem do pucharów wchodzą jakieś ogórki.

  8. Mam taki fetysz rankingorza, że poczytałem na zagranicznych forach co się pisze o rankingu, zapadły mi w pamięć dwa wpisy (nieoryginalne, bo przetłumaczone na polski):
    [Austria]: „Naszym celem na początku sezonu było 12. miejsce, później celem była rozpaczliwa obrona 15., a teraz nawet to wydaje się niemożliwe… Polaków już nawet nie widzimy na horyzoncie, a oni nie widzą nas w lusterku wstecznym.”
    [Szkocja]: „Polska federacja od trzech lat zachowuje się jak czołg, który zgniata wszystko, co wpadnie pod gąsienice. Ich ostatnią ofiarą jest Grecja – i nadal nie ma pewności, czy to ostatnia.”

    1. @Hetman To ciekawe o czym piszesz. Ciekawe jak nas postrzegają w Czechach. I dziwne co piszą Szkoci. Bo jednak w zeszłym sezonie Szkoci nie dali się nam zgnieść, wygrali walkę o 14. miejsce. Raczej jesteśmy czołgiem, któremu zdarza się że brakuje paliwa (przykładowo Lechowi na Gibraltarze czy Legii w Larnace).

      1. To nie są fragmenty artykułów, tylko pojedyncze komentarze. W dodatku zacytowałem dwa skrajnie „korzystane” dla nas – duży dystans i przymrużenie oka do tego.

      2. W innych krajach nikt nie patrzy na to, że Legia przegrała w Larnace, a Lech gdzieś tam, bo każdy ma swoje wtopy, i w skali Europy to nie jest nic nadzwyczajnego. To tylko ludziom tutaj się wydaje, że jesteśmy zawsze jakimś wyjątkiem, i zakopani w efekcie skupienia, próbują wyciągać ogólne wnioski z pojedynczych wyników i budować na tym całe dowody.

        1. @aaaaaaaa Tylko, że te pojedyncze wyniki potem decydują o pozycji w rankingu. Słabszy występ jednej drużyny może zniweczyć wysiłek trzech pozostałych.

          1. O pozycji w rankingu decyduje całokształt, a nie wynik meczu w Larnace. Dlatego jeżeli ktoś w innych krajach patrzy na nasz ranking, to też pod kątem całokształtu. Nikt tam nie mówi, że Polska nie zasługuje na miejsce w top15, bo Legia odpadła z Larnaką. Tam mają swoje „larnaki”, którymi się zajmują. To tylko u nas ludzie nadają niewspółmiernie duże znaczenie jakimś naszym pojedynczym meczom, żeby coś udowodnić. To samo jest z tym całym „hackowaniem” rankingu i przekonaniem, że tylko my nabijamy punkty w LK.

          2. @aaaaaaa

            Ciekawe, czy w Czechach nadal przeżywają niestrzelonego karnego w Warszawie, a w Szkocji poprzeczkę przy stanie 1:3…

            Pewnie są tacy, ale ogólnie, jeśli ktoś tam przeżywa ranking tak jak w Polsce, to raczej dość rozsądnie.

            Myślę, że wynika to w głównej mierze z tego, że Polacy czują spory dysonans między możliwościami, a faktycznym potencjałem polskich piłkarzy. Rozbijaliśmy się gdzieś między 18, a 25 miejscem, choć wydawało się, że nasze miejsce powinno być gdzieś w okolicy 12-15 miejsca. To był taki nieosiągalny szczyt. Dlatego tak wielu ludzi „żyje” tym tematem.

            Tymczasem w Szkocji, Austrii czy Czechach granie w Lidze Misiów to „chleb powszedni”. Stąd patrzenie na ranking raczej takie pobieżne, bez większych emocji. Spadli poza 15? To nic, za dwa sezony wrócą.

            Tak to sobie wyobrażam.

  9. Pamiętajcie tylko o jednym. Na razie mamy 4 zespoły i ostatnio nie kompromitują się – poza jedną ekipą.
    Jak będzie 5 ekip, to szansa na kompromitację rośnie. Wbrew pozorom ranking najbardziej sprzyja tym, którzy robia progres

    1. Dzięki,

      Będziemy o tym pamiętać.

      Z tego co napisałeś wynika, że
      Anglicy już nie robią progresu bo nie ma jak i mają chyba największą szansę na kompromitacje.

      1. Anglia to nie jest najlepszy przyklad, praktycznie każda startująca drużyna z Premier League to jeden z faworytów wygrania LK,LE, LM. Jeszcze trochę nam brakuje do takiej sytuacji, trzeba jednak uczciwie przyznać, że mamy już bardzo solidny zestaw, który może nas reprezentować w Europie: Legia, Lech, Raków, Jaga i Widzew (kolejność przypadkowa)

        1. Czemu Widzew a nie GKS? GKS jest w tabeli dokładnie między Widzewem a Legią, ma jeden mecz do rozegrania, a Jagiellonia swój ostatni przegrała – więc GKS może być najwyżej z tej trójki.

          1. Wymieniłem Widzew bo jego właściciel to Osoba, która nie sępi na transfery. Pewnie nie wszystkie będą trafione, ale docelowo klub który ma miliony na każde okienko transferowe będzie budował zespół na walkę o MP.

        2. Adam L,

          To trzeba być precyzyjnym. Jezeli ktos pisze ze 5 druzyn to większą szansa na kompromitacje tzn ze 9 tym bardziej. Nie ma tu mowy ze jakies ligi wyłączamy. Bo chyba ze tylko polskie kluby mają tą zależność. 😄 Czy tak twierdzicie?
          Tylko polskie kluby gdy będą miec wiecej druzyn w europie będą miec większą szanse na kompromitacje, bo przecież inne ligi sie nie kompromitują a anglia to juz nigdy przenigdy?

          1. Anglia to trochę taki NBA w koszykówce czy NHL w hokeju na lodzie, tutaj najgorszy zespół z tej ligi ma budżet przerastający budżety najbogatszych polskich zespołów (nie tylko zresztą polskich).

          2. Liga angielska zajęła w zeszłym roku niezagrożone pierwsze miejsce dla najlepszej federacji za dany sezon. O jakiej kompromitacji więc tutaj mowa?
            Wręcz przeciwnie zeszły sezon pokazał, że nawet udział w finale w LE to za mało na górną połowę Premier League.

          3. Prosiłbym byś się odniósł do moich pytań które postawiłem, bo o angli to jest oczywistość.
            Lecz jak ktoś napisał sobie z dupy że my kibice mamy mieć jakieś obawy bo większa ilość klubów = większa szansa na kompromitację to mnie to bawi, bo takie zdania są sianiem fermentu.
            Stąd pytam na tak uogólnioną tezę czy Anglia się liczy,
            Jak nie anglia to czy liczymy Hiszpanów, Francuzów, Niemców, Włochów. Czy tylko anglia jest wyjątkiem,

            To jest takie zdanie typu,
            „Polacy powinni pamiętać o tym, że im częściej jadą do miasta tym większa szansa że cegła im spadnie na głowę”
            Taka to logika.

          4. Im więcej drużyn, tym większe prawdopodobieństwo, że któraś się „skompromituje”, tak samo jak i większe jest prawdopodobieństwo, że ktoś osiągnie sukces i zajdzie dalej. Dlaczego? Bo próba jest większa.

            Jednocześnie, im większa próba, tym MNIEJSZE jest prawdopodobieństwo jakiegoś istotnego odchylenia ogólnego wyniku (a tym jest ranking krajowy), który powinien się zbliżać do rozkładu normalnego.

            Więc nie, nie ma takiej zasady, więc więcej drużyn i więcej meczów to automatycznie gorszy wynik całości. Chyba że ta dodatkowa drużyna znacząco odstaje poziomem od pozostałych. I ten problem ma wiele lig, bo mają silną, ale wąską czołówkę, która i tak co roku gra w pucharach, a dodatkowe miejsca przypadają tym, co stanowią tylko obciążenie. Ale Ekstraklasa jest pod tym względem specyficzna, bo mamy wyjątkowo wyrównany poziom, a to piąte miejsce to równie dobrze może przypaść którejś z „eksportowych” drużyn z wysokim współczynnikiem.

            Ludzie, którzy „straszą” 5 drużynami, popełniają ten błąd, że nie biorą tego pod uwagę. Akurat w tym sezonie tak się złożyło, że 4 miejsce zajęły 4 drużyny z umownie największym potencjałem, i na własnych współczynnikach. Gdyby do tego dodać jeszcze Pogoń, to faktycznie zapewne wynik byłby gorszy. Ale taki zestaw to jest w naszym wypadku wyjątek, dużo częściej się zdarza, że ktoś jednak wypada przez jakieś przejściowe problemy. Więc to 5. miejsce może równie dobrze zająć Raków, Lech czy Legia, z rozstawieniem i większą szansą na fazę ligową niż 4. drużyna. A nawet jeżeli to będzie ktoś inny, to też nie musi wcale osiągnąć gorszego wyniku. Nie jesteśmy takim przykładem jak Serbia czy inna Szkocja. Dlatego to straszenie nie ma w tym momencie sensu.

          5. Krzysztof
            Podaje dowód matematyczny dlaczego wraz z rosnącą liczbą zespołów z Polski obniża się oczekiwany poziom punktowania.

            Generalnie siłę Klubów mierzy współczynnikiem ELO. Im wyższy średni współczynnik ELO tym teoretycznie szansa na lepsze punktowanie dla kraju. Każdy kolejny klub z niższym ELO to teoretycznie gorsze wyniki oraz niższy wynik punktowania.

            Dlatego w przypadku Słowacji najlepiej byłoby gdyby startował wyłącznie Slogan Bratysława i wynik dzieliło się przez 1. W przypadku Norwegii pewnie najlepiej byłoby wystawiać Bodo i dzielić wynik przez 1, w przypadku Danii Kopenhagę plus Midtjylland i dzielić wynik przez 2. W przypadku Polski w 5 letnim cyklu można byłoby napisać podobnie o Legii, aczkolwiek Raków, Lech i Jaga nie odstają jakoś dramatycznie.

            Jeżeli 5 klub będzie odstawał od Jagi, Legii, Rakowa i Lecha to będzie zaniżał łączny wynik dla naszej Federacji.

          6. No właśnie o tym mówiłem xD chłop sobie robi takie założenia w oparciu o jakieś ELO i kompletnie pomija ten mały szkopuł, że w naszych realiach rzadko kiedy się zdarza, że faktycznie miejsca pucharowe są obsadzone przez najmocniejsze kluby.

            Jeszcze sam napisał, że najwięcej punktów w ostatnich 5 latach zdobyła Legia… a kiedy ostatni raz ta Legia była mistrzem? Otóż, pięć lat temu. Więc gdybyśmy wystawiali tylko jeden klub, to od sezonu 21/22 Legia w ogóle by w tych pucharach nie grała.

            Slovan od 7 lat jest nieprzerwanie mistrzem Słowacji i punktuje zdecydowanie najlepiej. Jako mistrz ma to znacznie ułatwione, ale to, że jest mistrzem, wynika wprost z faktu, że jest najmocniejszy. W tym wypadku jedno wynika z drugiego, dlatego Słowacja faktycznie najlepiej by wyglądała, gdyby się ograniczyła do jednego miejsca.

            U nas takiej jasnej zależności nie ma. W sezonie 23/24 najwięcej punktów zdobyła Legia, która startowała jako wicemistrz. W sezonie 24/25 również Legia, tym razem jako drużyna z 3. miejsca. Z kolei w obecnym sezonie najlepiej punktuje Raków, znowu jako wicemistrz. I to wszystko pomimo faktu, że mistrz ma przecież najłatwiej.

            W sezonach 21/22 i 22/23 najlepszy wynik osiągał mistrz, ale tak, jak napisałem, to wynika z ułatwionej ścieżki, bo tylko on zagrał wtedy w fazie grupowej. Teraz, kiedy wejść do fazy ligowej jest trochę łatwiej, to widać, że najwięcej punktów może zdobyć ktokolwiek. W czasach gdy jeszcze nie było tego podziału, również często najdalej zachodziły kluby z dalszych miejsc. W legendarnym już sezonie 2002/03 Wisła przystępowała jako wicemistrz, a w sezonie 2008/09 Lech miał w ogóle nie grać w pucharach (załapał się tylko dlatego, że Groclin zrezygnował).

            Rok temu jako najmocniejsze kluby, z największym potencjałem na dobry wynik w pucharach, postrzegane były Legia, Raków i Lech. W TOP4 znalazł się tylko jeden z nich, i to dopiero na 3. miejscu. Gdybyśmy się ograniczyli do 2 miejsc, to nikt by się nie załapał. Teraz mamy 4 kluby uznawane za mocne, a zajmują one miejsca 3., 4., 8. i 17.

            Ekstraklasa jest specyficzną ligą i wymienione przykłady Słowacji czy innej Danii nie mają tu żadnego odniesienia. U nas więcej miejsc pucharowych może być tak samo obciążeniem, jak i szansą na zachowanie ciągłości. Innych lig to drugie nie dotyczy, bo i tak by tę ciągłość miały nawet przy minimalnej liczbie miejsc.

          7. W sezonie 2008/09 Lech załapałby się do Pucharu Intertoto gdyby Groclin nie zrezygnował.

          8. Puchar Intertoto to nie były „puchary”, tylko niepunktowane eliminacje do eliminacji, których nigdy nie potrafiliśmy przejść, bo mecze były rozgrywane w czerwcu w samym środku przerwy (w tamtych czasach liga startowała dopiero w połowie sierpnia).

            Dodam jeszcze, że Lech w ogóle był 2 miejsca poniżej strefy pucharowej, ale szczęśliwie dla niego w finale PP akurat zagrała czołowa dwójka. Dopiero ten fakt, w połączeniu z rezygnacją Groclinu, dał Lechowi kwalifikację do PU.

            Również w sezonach 02/03, 03/04, 04/05, 06/07, 07/08 i 09/10 najdalej zachodził ktoś inny niż mistrz (w 05/06 i 11/12 odpadał na tym samym etapie), więc było to normą praktycznie co roku. Sezon 10/11 był tu wyjątkiem (Lech zaszedł daleko jako mistrz). Potem nastała dekada Legii oraz wprowadzono ścieżkę mistrzowską, więc przez jakiś czas było inaczej, ale teraz z szerszym dostępem do fazy ligowej znów się to zmienia.

          9. aaaaaaaa

            Generalnie obawa jest taka czy nie skończymy jak liga austriacka czy liga szwajcarska

            Tam ligi są wyrównane, czołowe zespoły to uznane marki (nikomu nie dam się przekonać, że Salzburg, Sturm, Rapid Wiedeń – zeszłoroczny ćwierćfinalista LK , Basel, YBB, Luzanna, Lugano to zespoły gorsze niż nasza czołówka).

          10. Jak „Austria i Szwajcaria”, czyli jak niby? Dlaczego akurat jak Austria i Szwajcaria? Jestem kurwa pewien, że nie orientujesz się w tych ligach, nie oglądasz ich, i nie masz pojęcia co się u nich dzieje. Po prostu się ich czepiłeś, bo zobaczyłeś, że akurat mają gorszy sezon.

            Zawsze ktoś będzie lepszy, a ktoś gorszy, bo pula punktów jest ograniczona. Żeby ktoś wygrał, to ktoś inny musi przegrać. Jeśli nie byłaby to Austria i Szwajcaria, to biadoliłbyś, że skończymy jak Dania i Norwegia, albo jak Grecja i Czechy, albo Szkocja i ktoś tam. Na tym zakończę, bo już raz się rozpisałem na ten temat i nic z tego nie wyniosłeś: https://rankinguefa.pl/awans-na-11-miejsce-po-swietnej-ostatniej-kolejce-fazy-ligowej-lk/#comment-28382

        3. @Adam L
          „aaaaaaaa

          Generalnie obawa jest taka czy nie skończymy jak liga austriacka czy liga szwajcarska

          Tam ligi są wyrównane, czołowe zespoły to uznane marki (nikomu nie dam się przekonać, że Salzburg, Sturm, Rapid Wiedeń – zeszłoroczny ćwierćfinalista LK , Basel, YBB, Luzanna, Lugano to zespoły gorsze niż nasza czołówka).”

          Zacznijmy od „skończymy”?
          Droga dla Austrii i Szwajcarii do wyższych miejsc jest na stałe, że obwieściłeś koniec?

          Po drugie w Polsce mamy dwóch zeszłorocznych ćwierćfinalistów LK – takich jak Rapid.
          Drugi zaś austriacki zespół ubigłorocznej kampanii LK wylądował na ostatnim miejscu, tak jak Rapid obecnie.
          Kolejny został wyrzucony przez fiński klub w eliminacjach LK,a rok wcześnie przez polski.

          Różnicę robił RB Salzburg, ale wydaje się, ze sponsor postanowił się wycofywać,a na pewno nie łoży takich pieniędzy, jak wcześniej i RB też zdecydowanie obniżył loty.

          Także tweirdzeni, jakoby czołówka austraicka była jakoś wyrayźnie lepsza od polskiejwyaje się beypodstawne.

          Bardziej prawdopodobne, że Sturm i RB walczyliby o mistrzostwo ekstraklasy – czy z powodzeniem, wcale nie jest powiedziane – może jeden czy drugi znalazłby się w środku stawki, a reszta razczej walka o utrzymanie

    2. Pamiętajmy też o jednym. Na razie mamy 4 zespoły i ostatnio nie wybijają się ponad przeciętność – bez wyjątku. Jak będzie 5 ekip, to szansa na wybicie się ponad przeciętność rośnie. Zgodnie z tym co piszę od dłużeszego czasu, a czego niektóre E. nie rozumieją, ranking najbardziej sprzyja tym, którzy robią progres.

      🙂

  10. Nie mogę do teraz uwierzyć patrząc na końcową tabelę LKE. Raków na drugim miejscu wyprzedzając AEK Ateny, Szachtar, Crystal Palace, Rayo, Mainz, Violę, Spartę Praga…To jest kosmos. I oczywiście ta lyzka dziegciu w beczce miodu czyli odejście w tym momencie Papszuna. Życie

    1. I co z tego 2 miejsca skoro ma ultratrudna drabinkę? Wolałbym zdecydowanie 3 miejsce niż konieczność gry z Fiorentina czy crystal pałace/Mainz już w ćwierćfinale. Nie ma się z czego cieszyć niestety…

      1. Inaczej uważam, Raków juz jest w 1/8 dostanie ekstra premię pieniężną i nie przepycha sie przez Play off.
        Zamiast teojej fiorentiny, crystal palace czy mainz moze trafic na rijeke, lousanne czy larnake. Nawet jesli wieszczysz crystal palace oni (crystal) musieliby przejść sigme lub zrinski a potem mainz i larnake. Z larnaką ostatni im nie poszło.

        Taka to różnica, ze rakow sobie trafia na rijeke i ma realnie dużą szanse na ćwierćfinał a crystal palace bedzie mial np. sigme i mainz.

        Ćwierćfinał to najlepsza 8 wiec ktoś z top5 powinnien sie juz pojawić na drodze rakowa, ale nie musi.

          1. Krzysztof

            Mylisz prawdopodobieństwo wylosowania pary z Fiorentiną -faktycznie 50% z prawdopodobieństwem trafienia na dany zespół.

            Z grona zespołów Rijeka, Jaga, Omonia, Fiorentiną to Fiorentina jest uważana za największego faworyta do awansu do dalszej fazy więc wylosowujac parę z Fiorentiną będzie ponad istotnie 50%, może nawet w granicach 70-75%, że to Fiorentina awansuje z tej pary, zdecydowanie poniżej 50%, że to będzie rywal Fiorentiny, w drugiej parze szanse są ok 50%.

            Podsumowując szanse na trafienie konkretnego zespołu przez Raków:
            Fiorentina ok 35%
            Rywal Fiorentiny 15%
            Zespoły z drugiej pary po ok 25%

          2. Spoko,

            Tylko jedno to prawdopobieństwo klasyczne drugie estymowane/subiektywne.

            To skoro Raków ma największe szansę na Fiorentinę to strassbourg jakie ma na to szansę?

          3. Krzysztof

            Wg mnie Strasburg ma takie szansę trafić na Fiorentinę jak Raków łącznie ok 70% na parę Fiorentina -Rakow bądź Fiorentina – Strasburg

          4. Nie zaleznie od tego czy mówimy o rakowie czy strassbourgu mają one takie same szanse trafić pare z Fiorentiną aniżeli bez fiorentiny. Reszta jest tylko subiektywnym modelem probalistycznym, ktory będzie sie zmieniał.

  11. Chciałbym przeprowadzić krótką ankietę, żeby przekonać się jak są postrzegane wyniki osiągane przez zespoły z różnych krajów. Pytanie: Mamy dwie federacje A i B. Obie do rankingu krajowego zdobyły identyczną liczbę punktów. Zespoły z federacji A zdobywały punkty występując w LE a z federacji B występując w LK. W związku z tym: a) obie są na tym samym poziomie (bo taka sama liczba punktów); b) za lepszą należałoby uważać federację A (bo zespoły występują w lepszych rozgrywkach); c) za lepszą należałoby uznać federację B (bo zespoły doszły do dalszych rund). Ja nie mam wątpliwości jak należałoby odpowiedzieć na tak postawione pytanie, ale jestem ciekawy na ile moje odczucia pokrywają się z odczuciami społecznymi.

    1. Za przeproszeniem, kwadratowe jaja.

      @Tim
      Odrzuca wyliczanie prawdopobieństw, bo piłka to nie rzut monetą , więc nie należy porównywać tych prawdopobieństw w piłce nożnej bo trawa jest zielona a bramki i jakies tam pierdoły. Czyli generalnie odrzucił matematykę i probalistykę, wskazania bukmacherów, gdyż kolega (Tim) uznał że jego wiedza eteryczna mówi mu, że my zasługujemy na 12 miejsce co najwyżej.

      @Marcin
      Teraz ty wyskakujesz ze swoim wspaniałym pytaniem
      Chłopie, Ranking UEFA nie jest równy poziomowi sportowemu. To nie jest to samo!!!!

      1. Ranking UEFA to narzędzie administracyjno-sportowe służące do przyznawania miejsc w pucharach na podstawie wyników sportowych kilku drużyn
      -liczy punkty i bazuje na wynikach w Europie,
      -dotyczy kilku klubów, nie całej ligi,
      -patrzy wstecz do 5 lat.
      -mierzy skuteczność ligowej elity w pucharach, za pomoca pewnych algorytmów.

      2. Poziom sportowy to trudno mierzalna siła ligi – taka koncepcja, która jakoś daje przełożenie na ranking. Obejmuje jednak całą ligę a nie tylko elitę i ponadto:
      uwzględnia potencjał, głębię, jakość piłkarzy,
      transfery, akademie, kasę, trenerów,
      dopiero pośrednio wyniki w Europie. To wszystko pozwala mniej więcej ocenić poziom sportowy. Ale nigdy idealnie.

      Poziom sportowy ligi ma wpływ na ranking ale one się wzajemnie nie odzwierciedlają.

      Podstawowe różnice:
      – liga może mieć wysoki poziom sportowowy, ale:
      brak klubów zdolnych regularnie punktować w Europie co da przełożenie na niski ranking
      typu polska
      liga może mieć niski poziom ogólny, ale:
      1–2 potwory które robią wynik → ranking wysoko
      typ Szkocja, Dania, Serbia

      Ranking UEFA poziom sportowy
      Nie są tym samym nigdy nie były i nigdy nie będą.

      1. „Ranking UEFA to narzędzie administracyjno-sportowe służące do przyznawania miejsc w pucharach na podstawie wyników sportowych kilku drużyn”, a także do utrzymywania hegemonii finansowej największych lig na kontynencie, wraz z benefitami z niej wynikającymi.

  12. Ciekawostka:
    W czwartek Polska zdobyła 3,219 punktów do rankingu UEFA.
    W całym sezonie Austria zdobyła 3,3, a Szkocja 3,4.
    Mniej niż Polska wczoraj, w całym sezonie zdobyło w sumie 19 federacji. Taka śmiesznostka.

    —————————–

    Ciekawie też dzieje się za naszymi plecami. Dania i Norwegia między sobą rozstrzygają kolejność na miejscach 13-14 (Dania raczej będzie górą). Natomiast wczoraj Cypr przegonił Szwajcarię i wskoczył do top15!

    Cypryjczycy mają spore szanse by utrzymać to miejsce, choć Szwajcarzy i Austriacy pewnie zrobią co w ich mocy, by tego uniknąć.

    Szkocja wypada z 15. to praktycznie pewne.

    A Noah w imieniu armeńskiej federacji walczy o wejście do „top33”. Wystarczy im remis w 1/16, żeby wyprzedzić Mołdawię (ale za nimi jeszcze Finlandia, Kosowo i Kazachstan z szansami na punkty).
    Top33 oznacza, że zdobywca pucharu gra o LE, a nie LK.

      1. A ruskim na lewo finansowaniu to już trzeba przemilczeć, bo lepiej do narracji że my hackujemy, ale i tak jesteśmy dziadami w hackowaniu bo taki Pafos może – cypryjczycy mogą, a my nie.

      2. @aaaaaaaa Słuchaj, Cypr dysponuje takim potencjałem o jakim my jeszcze długo będziemy mogli pomarzyć. Wystarczy wspomnieć APOEL w 1/4 finału LM a my podniecamy się ćwierćfinałem jakiejś Ligi Konferencji, bo dojście do tego etapu (1/4) w LE jest czymś absolutnie poza zasięgiem naszych możliwości (my od wielu sezonów nie możemy dojść choćby do 1/16 finału LE). Już mecz w Larnace pokazał jak wielka przepaść dzieli nas od Cypryjczyków (zresztą AEK Larnaka w tabeli LK znalazła się wyżej nie tylko od Legii, ale również Lecha i Jagiellonii). Jeśli Cypr wywalczy teraz 15. miejsce to będzie już dla nich PIĘTNASTY (sic!) świetny sezon w europejskich pucharach, bo świetne były sezony od 2008/2009 do 2012/2013 (za ten okres 14. miejsce w rankingu krajowym), potem dobrze było od 2016/2017 do 2020/2021 (za ten okres 15. miejsce) i obecne pięciolecie od 2021/2022 do 2025/2026 też najprawdopodobniej będzie TOP15.

        1. Ostatnie 7 meczów polskich klubów z cypryjskimi to 6 zwycięstw, ale to ta jedna porażka będącej w kryzysie Legii ma być dowodem na wielką przepaść na korzyść Cypryjczyków. Wybiórczość w dobieraniu argumentów zaczyna tu osiągać naprawdę absurdalny poziom.

          1. Raków był wyżej niż Larnaka. I co? Szach-mat!!!

            Dodam, że Lech i Jaga były przed Omonią.

            Zatem:
            Pol-Cyp-Pol-Pol-Cyp-Pol

            No totalna dominacja futrowanych ruskimi pieniędzmi Cypryjczyków.

            Jak to fajnie jest dobierać sobie fakty pasujące do tezy, a pomijać te, które są niewygodne.

            Larnaka nigdzie by nie była, ale jest tam zawodnik Angielski, a wiadomo, że Premier League to silna liga…
            🙂

      3. Dla mnie przypadek Cypru jest o tyle ciekawy, że zawodnicy np. AEK Larnaka są warci mniej niż pilkarze ESA. Bardziej ich wartość jest porównywalna z naszą I ligą. Pafos ma już nieco mocniejszy skład, ale jego wartość zapewne wzrosła w ostatnim czasie po dobrych występach w LM. Wciąż jednak jest to poziom porownywalny do Legii (jeżeli chodzi oczywiście o wartość zawodników, a nie osiągane wyniki). Zatem szybki skok rankingowy druzyn z Cypru to pewnie z jednej strony kasa z Rosji, ale przede wszystkim racjonalne gospodarowanie zasobami. Ciekawe czy ich drużyny nie zostaną wkrótce wykupione przez bogatsze ligi, bo aż się prosi ściągnąć stamtąd wyróżniających się piłkarzy.

        1. Nikt nie będzie rozkupował jakiegoś Pafosu, gdzie średnia wieku to 30 lat, i nikt nie im nie da więcej niż dostają tego ruskiego hajsu. Litości…

          1. Rzeczywiście, nie zwrociłem uwagi na to, że cypryjskie drużyny to głownie piłkarze 30+. Mimo wszystko jest to ciekawy case z uwagi na to, że efektywność sportowa drużyn cypryjskich jest dość wysoka i ta federacja może się włączyć w walkę o TOP10 w najbliższych 2-3 latach.

        2. Wiosną zobaczymy ile osiągnie Papszun w Legii. Finansowo skład Legii jest strasznie rozdmuchany – wysokie kwoty trensferów, wysokie kontrakty…

          …ale nie widać tej jakości na żywo. Wina trenera, czy błędy skautów?

          Cypr to jedna z wielu nietypowych lig w Eur… pardon, w UEFA, bo przecież geograficznie to Azja.

  13. Komentarz kierowany do tych, którzy pisali, że „nie można było zakładać” itd.

    FMD przypomniał swoje prognozy z września. Te, które się nie sprawdziły.
    W top24 miały być:
    Legia (91%) – zabrakło 1 punktu
    Dynamo (73%) – zabrakło 1 punktu
    Craiova (64%) – zabrakło 1 GOLA
    Rapid (61%) – zabrakło 7! punktów
    Hacken (60%) – zabrakło 4 punktów

    Z kolei awansowały niespodziewane zespoły:
    Drita (miała 28% szans)
    Szkendija (29%)
    Noah (38%)
    Zrinjski (40%)
    KuPS (45%)

    Więc naprawdę to nie jest tak, że jakieś prognozy nie sprawdzają się „bo jesteśmy głupi”, tylko dlatego, że „to jest sport”.

    I jeszcze: Raków miał 32% szans na top8, a Crystal Palace 89%.

    —————————————————

    Szanse polskich drużyn na top24 wynosiły kolejno:
    Raków 91%, Legia 91%, Lech 88% i Jagiellonia 88%.

    Nie pamiętam kto pisał, że przy 4 ekipach któraś się wyłoży. W sumie prawie miał rację, bo z tych procentów wychodziło, że w top24 skończą wszystkie polskie zespoły na zaledwie 51% – czyli ciut ponad połowę. No i sprawdził się ten negatywny scenariusz. UWAGA: 49% to prawdopodobieństwo, że w top24 zabraknie CO NAJMNIEJ jednej polskiej drużyny, a nie DOKŁADNIE jednej.

    ➕ Teams not expected in Top 24 that DID make it:
    📈 +72% 🇽🇰 Drita
    📈 +71% 🇲🇰 Shkendija
    📈 +62% 🇦🇲 Noah
    📈 +60% 🇧🇦 Zrinjski
    📈 +55% 🇫🇮 KuPS

    1. „Szanse polskich drużyn na top24 wynosiły kolejno: Raków 91%, Legia 91%, Lech 88% i Jagiellonia 88%.”

      Z tego wychodzi nie 51, a 64% na awans całej czwórki. 30% na awans dokładnie trzech drużyn, 5% na awans dwóch, oraz 0.4% na awans tylko jednej. Odpadnięcie wszystkich to było w tym układzie 0.01%.

  14. Moje podsumowanie,

    Lech – Przyzwoity mecz, ale zgadzam się że bardzo elektryczny. W moim odczuciu Lech grał w tej FL tak jak go scharakteryzowałem na początku sezonu, przeplata dobre mecze z kijowymi a czasem nawet w trakcie meczu potrafi zamienić się z fenomenalnego w nędzę. Swoisty Dr. Jekyll Mr Hyde. Szkoda że się nie skończyło 3-1 🙁

    Jagiellonia- Brawo Siemieniec. Wreszcie obejrzałem solidny futbol. Alkmaar cisnął, miał wizualną przewagę. Lecz Jaga naprawdę grała jebitnie dojrzale. Kurcze pamiętacie mecze z AJAX-em albo Bodo?
    Wyglądało jakby epoka minęła od tamtych meczy a to zaledwie rok i 3 miesiące temu. Masakra kosmiczny postęp.
    Nawet w 10 nie wyglądało to źle. Nie było paniki, było kradnięcie czasu. Była frustracja Holendrów.
    Czasem mecz nie ułoży się tak jak się zakłada, ale zdecydowanie był to mecz równorzędnych drużyn z których jedna ostatecznie zamknęła mecz i cofnęła się by bronić wyniku grając w 10.
    Z przewagi Alkmaar po za kontrolą piłki nic nie wynikało. Bardzo mi się to podobało. Taras genialnie się wykłócał o wszystko z tymi holenderskimi (dowolny przymiotnik). Już w tamtym roku pisałem, że to kluczowy piłkarz w Jagielloni i może nie ma mobilności czasem z czymś nie zdąży, ale nadaje takiego dojrzałego charakteru tej drużynie. Wykonał niesamowity kawał dobrej roboty pozasportowej w drużynie. Piłkarze świetnie utrzymali koncentracje. Moim zdaniem jeden z najlepiej ogarniętych meczy pozasportowo z tymi prowokatorami(Po za Pululu niestety). Numer dwa to mecz z Maccabi.

    Legia- Bardzo bym sobie życzył, by skończyć o gdybaniu legii, że mogła tu czy tam strzelić gola to by przeszła.
    Nie tu nie ma jakieś malutkiej różnicy. W legii wszystko się nie zgadzało/nie zgadza. Legia po prostu po ludzku nie zasłużyła na awans. Wygrana z Gibraltarem tego nie zmieni. W przypadku legii nie uważam by to była jakaś gamma szczęścia do pecha. To brak organizacji, dyscypliny, taktyki, morale, trenera, przygotowania mentalnego do meczu. W skrócie w tej edycji FL LK nic mi się w nich nie podobało, a jeszcze dać się tak zdominować Noah w Armenii. Patodrużyna na obecną chwilę, przykro to pisać.

    Raków – Raków moim zdaniem to najlepsza drużyna rozgrywek w tej edycji FL LK. Tak to trzeba ocenić.
    W żadnym meczu nie zawiódł, we wszystkich ugrał to co chciał. Nawet Strassbourg co jak co ale zawiódł w paru meczach a z Islandczykami ledwo wyciągnęli tą wygraną.

    Papszun i Raków natomiast mi przypominają Grecję Otto Rehhagela. Z taką grą to kto wie. Tu naprawdę pod wzgledem organizacji i strategi na mecz wszystko się zgadza,

    Podsumowując fazę ligowę
    Dla mnie Raków mnie pozytywnie zaskoczył z biedy w defensywie jaką miał skończyć tracąc tak mało bramek to szok.
    Najlepsza drużyna rozgrywek w FL LK.
    Jagiellonia remisami ze Strassbourgiem i Alkmaar udowodniła, że weszła na poziom dojrzałości i inteligencji boiskowej na poziom europejski. To widać, wcześniej była karcona niesamowicie za brak balansu, romantyzm a teraz zrobiła się drużyną w fajny sposób wyrafinowaną.
    Lech, chimera nie wiadomo w co się zmieni czasem nawet w trakcie meczu potrafi twarz zmienić o 180 stopni. Parę błędów mimo wszystko i tak nie może przysłonić tego, że potencjał mają bardzo wysoki, tylko nie zawsze są w stanie to utrzymać cały mecz.

    Legia – Nie obwiniam piłkarzy tutaj, choć brakowało trochę mentalnego zęba i zadziora co utraciła z poprzedniego roku. Mam takie dziwne wrażenie jakby charakter drużyny był lustrem w którym odbija się charakter trenera.

    Jesteśmy w 1 w rankingu 25/26 na ten rok. To zostaje w pamięci wszystkich lig na 2 miesiące 🙂
    By Czesi straciły drużynę w pucharach zabrakło jednego gola mniej dla Greków. Fakt, że Sigma została w pucharach zawdzięcza bramce AEK w ostatnim dotknięciu piłki w meczu z Craiovą. Jeszcze z karnego w 13 minucie doliczonego czasu gry!.
    No chyba nie było to takie nierealne jak uważało tutaj wielu z was. Wielka szkoda. Nie dość że legia wygrywa to Sigma mogła być out. To byłaby piękna kolejka!

    Na koniec

    Życzę Jadze by zagrała z Fiorentiną potem ze Strassbourgiem. Oni mogą to zrobic.
    Rakowowi życzę Rijeki, niech Tomczyk dostanie coś mniej elektryzującego na początek.
    Lech- Rayo, bardzo bym chciał, bo to po raz kolejny da nam świetny obraz gdzie jesteśmy. Z Szachtarem nawet wyeliminowanie Ukraińców będzie deprecjonowane. Coś jak spodenki Sobolewskiego które mu spadały cały mecz.

    I odnośnie Gdybania
    W jednym z wywiadów Z Radosławem Kałużnym przy pytaniu o wynik 0-0 Radosław Kałużny powiedział tak:

    „Gdybyśmy strzelili tylko jedną bramkę, to wygralibyśmy 2, 3-0 ” 😀

    1. Pełna zgoda co do Legii, uważam, że wkurw Żylety nastąpił co najmniej o jeden mecz za późno…być może zimowaliby sobie w środku tabeli. Te usmiechy jak u dzieci po strzelonych bramkach aż raziły w oczy w sytuacji, gdy stanowiło to wczoraj ABSOLUTNE MINIMUM swojej pracy

    2. Krzysztof, muszę Cię ostrzec że takich przeinaczeń nie będziemy tolerować. Spodenki były Wasilewskiego, nie Sobolewskiego 🙂

      1. Właśnie! Dzięki i ukornie błagam szanowną enklawę o wybaczenie 🙂

        Wiedziałem, że mi się coś nie zgadza.
        Dzwony dzwonią morze szumi, złodziejski czas moje wspomnienia już szarością posypał.

    1. Mogły i powinny być 4. Legii zabrakło jednego remisu w pozostałych meczach. I choć zaliczyła fatalną rundę, to mimo wszystko z przebiegów meczów z Samsunsporem, Celje, Spartą i Noah – na to zasługiwała. Powiedziałbym, że na więcej, niż 1 punkt. Zwłaszcza z Celje, gdzie była po prostu lepsza i miała sporo szans na wyjście na dwubramkowe prowadzenie.

  15. Swoją drogą, strasznie antypatyczna drużyna ta Sigma. Już abstrahując od tego, że z nimi rywalizujemy. Niczego w tych pucharach nie pokazali, prześlizgnęli się na farcie, i jeszcze ich kibice robili bardachę rzucając zapalniczkami w piłkarzy Lecha, za co powinny polecieć srogie kary.

    W FL zagrali tylko dzięki wysokiemu rankingowi Czechów (zaczęli od IV rundy el. LE, gdzie dwa razy przegrali gładko z Malmoe, 0-5 w dwumeczu). Tam wygrali po 2-1 z Celje i Noą, w obu meczach mając po 30-parę % posiadania piłki, oraz szczęśliwie zremisowali z Rakowem, i to tyle z ich całej pucharowej przygody. Jedyne z czego zasłynęli, to rekordowa liczba fauli (najwięcej w fazie ligowej, tylko z Celje popełnili 27 fauli), wjeby na Gibraltarze, wiocha na trybunach, i fart życia z załapaniem się na top24. Mam nadzieję, że w 1/16 zaliczą dwa wpierdole i wylecą.

    Universitatea musiała się przebijać przez 3 rundy eliminacyjne, gdzie wyrzucili Basaksehir, a w FL wygrali na wyjeździe z Rapidem i u siebie z Mainz. W 5. i 6. kolejce przegrali tracąc gole w doliczonym czasie i odpadli, szkoda.

    1. Nawet patrząc na rywali w FL, to Sigma miała „na papierze” łatwiej. Rumuni dostali w sumie aż 4 rywali, którzy ostatecznie zajęli czołowe miejsca (2. Raków, 3. AEK Ateny, 4. Sparta, 7. Mainz), wyjątkowo niekorzystne losowanie. Sigma miała tylko Raków, który się powtórzył u obu ekip.

        1. No nie są, ale ciężko żeby losowanie brało pod uwagę, kto w jakiej będzie formie za dwa miesiące. W fazie ligowej losowania i tak są ogólnie bardziej uśrednione niż były w dawnej fazie grupowej, dzięki temu że losuje się 6 rywali, a nie tylko 3.

          Tutaj też dochodzi fakt, że Universitatea sama pośrednio „wprowadziła” te kluby do top8, przegrywając z nimi mecze (oprócz Mainz). Ale Sigma mogła tam „wprowadzić” ewentualnie tylko Celje, więc jej zestaw i tak wydaje się łatwiejszy.

      1. i prawdopodobnie to zrobi różnicę… obyśmy nie wspominali potem latami z sentymentem, jak wiadomo co 20 lat temu

  16. Wow, Zagłębie Wałbrzych i Union Teplice, swoiste derby to były… Union to obecny FK, więc oni się „ostali” w piłce…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *