Ewentualne rozstawienie Lecha w IV rundzie el. LKE – przegląd par II rundy
Powracamy do tematu rozstawienia Lecha w IV rundzie el. LKE. Znane są wszystkie pary II rundy, z których interesuje nas 10 (plus jedenasta z udziałem Lecha).
Przypomnienie: Lech potrzebuje własnego awansu do III rundy i odpadnięcia co najmniej 3 z 10 wyżej notowanych zespołów w II rundzie eliminacji LKE ścieżki niemistrzowskiej, aby być rozstawionym w IV rundzie.
Losowanie tej ostatniej odbędzie się 7 sierpnia, czyli kilka dni po rewanżach II rundy i przed rozpoczęciem III. Dlatego liczy się stan po II rundzie, więc interesują nas wyłącznie mecze tej fazy.
Przypominam też, że żadne ze znanych możliwych decyzji pozasportowych nie wpływają na rozstawienie Lecha w IV rundzie. Za Osasunę wystąpi Athletic, który ma taki sam współczynnik (18,599). Juventus zaś wciąż nie jest wykluczony z rozgrywek, a nawet jeśli to nastąpi, to w jego miejsce zagra Fiorentina, wyżej notowana od Lecha (20,000).
Cały schemat rozgrywek wraz z rozstawieniem znajduje się tutaj.
Poniżej opis par, które nas interesują. Zespoły wyżej notowane od Lecha są oznaczone poprzez ich współczynniki. Losowanie ułożyło się tak, że wszystkie zagrają pierwsze mecze II rundy u siebie, a rewanże na wyjazdach.
Club Brugge (54,000) – Aarhus GF
Prawdopodobnie jedna z trudniejszych niespodzianek do wykonania. Słabsze duńskie kluby, czyli poza København i Midtjylland, nie mają najlepszej historii w eliminacjach. Co innego czasami w fazie grupowej, gdzie przynajmniej potrafią zdobyć kilka punktów, jak ostatnio Silkeborg z rozbitym FCSB.
W każdym razie, gdyby to były København, Midtjylland, dość mocne w ostatnim sezonie Nordsjælland czy nawet Brøndby (choć tu trochę mniej), nadzieje mogłyby być uzasadnione. Natomiast Aarhus teoretycznie ma niewielkie szanse na wyeliminowanie zespołu Michała Skórasia i uczestnika ostatniej fazy pucharowej Ligi Mistrzów. Z drugiej strony, Brugia ma za sobą nieudany sezon w lidze i tu można by liczyć na to, że początek tego sezonu nie będzie dla nich całkowicie nowym rozdaniem.
FC Basel (53,000) – Toboł Kustanaj
Toboł wyeliminował dziś fińską Honkę Espoo, odrabiając straty u siebie z 0:1 na 2:1 i broniąc bezbramkowego remisu na wyjeździe. Przeciwko Basel pewnie tak dobrze nie będzie, bo Szwajcarzy potrafią w pucharach wychodzić z niemal każdej opresji. Może dalekie wyjazdy są w stanie wprowadzić w tej parze trochę zamieszania, ale faworyt jest jasny i pozostaje nim Basel.
KAA Gent (37,500) – MŠK Žilina
Gent, podobnie jak Brugge, gra w eliminacjach LKE, ponieważ w lidze radził sobie co najwyżej przeciętnie. Potrafił jednak z bezpieczną przewagą wygrać grupę barażową składającą się z mocno średnich zespołów belgijskich. Žilina dość pewnie przeszła Levadię, może nie aż tak jak Raków Florę, ale na tle DAC czy Slovana wyglądała korzystnie. To kolejna z par, gdzie niespodzianka nie wydaje się prawdopodobna, ale przy bardzo dobrym zbiegu okoliczności powinna być możliwa.
Fenerbahçe SK (30,000) – Zimbru Kiszyniów
To dwumecz, w którym awans outsidera byłby ogromną sensacją, jeszcze większą niż wyeliminowane Ferencvárosu przez KI Klaksvik. Zimbru męczyło się przez 180 minut z La Fioritą z San Marino, a stan mołdawskiej piłki poza Sheriffem jest na poziomie najsłabszych krajów w Europie. Sami jednak dostaliśmy już nauczkę od Mołdawian w rozgrywkach reprezentacyjnych, więc nawet tutaj trzeba dać ułamki procent, że jednak Turcy nie awansują.
Nie ekscytuję się zbytnio transferami, ale nawet ja muszę zauważyć, że Fenerbahçe poczyniło poważne wzmocnienia, w tym ściągnęło Sebastiana Szymańskiego, i może to być jeden z silniejszych klubów w ścieżce niemistrzowskiej. Może na którymś etapie eliminacji odpadnie, tak jak Dinamo Moskwa z Szymańskim w składzie kilka lat temu, ale obawiam się, że jeszcze nie teraz.
CFR Cluj (27,500) – Adana Demirspor
To para, w której odpadnięcie zespołu rozstawionego mogłoby nawet nie być niespodzianką. Adana Demirspor uchodziła za jeden z najmocniejszych zespołów wśród nierozstawionych w II rundzie, a CFR Cluj z trudem w ogóle dostał się do pucharów i już w poprzednim sezonie zupełnie nie był przekonujący swoją grą na 0:0. Miał jednak wyniki i może będzie w stanie zabić także ten dwumecz. W każdym razie, przynajmniej teoretycznie, powinien to być główny punkt zaczepienia, jeśli chodzi o szukanie interesujących nas niespodzianek w II rundzie.
FC Midtjylland (25,500) – Progrès Niederkorn
Podobnie jak CFR Cluj, Midtjylland dostał się do pucharów przez baraż, ale jego problemem był głównie słabszy sezon zasadniczy, nie zaś grupa spadkowa, którą wygrał. Progrès tylko zremisował u siebie z kosowskim Gjilani w I rundzie, a w rewanżu dopiero po długim czasie wykorzystał grę 11 na 10. Luksemburczycy już nieraz potrafili sprawić niespodziankę, ale Midtjylland, jak wspomniałem przy okazji Aarhus, to trochę inna półka.
PAOK (25,000) – Beitar Jerozolima
Jedna z tych bardziej realnych szans na odpadnięcie zespołu wyżej notowanego od Lecha. PAOK już od pewnego czasu nie jest tak solidny w eliminacjach, miał wprawdzie niezły sezon w pierwszej edycji LKE (2021/22), ale układ sił w Grecji trochę się zmienił. Prawdopodobnie klub z Salonik nie jest już tak silny jak jeszcze niedawno i nie przez przypadek gra teraz w LKE zamiast w LE czy nawet w LM.
Beitar dostał się do LKE przez krajowy puchar, w lidze był w grupie spadkowej, więc nie jest to najmocniejsza drużyna izraelska, co do której byłyby ogromne oczekiwania. To, że tamtejsza czołówka radzi sobie bardzo solidnie w Europie, nie oznacza, że w tym przypadku też tak będzie. Tutaj szans upatrywałbym bardziej w słabości PAOK-u, choć przyznam, że nie są to dwie ligi, które znam na wylot. Zresztą w niemal każdym opisywanym przypadku oceny są dość powierzchowne.
Maccabi Tel Awiw (24,000) – Petrocub Hîncești
Maccabi jest właśnie jednym z klubów, które miałem na myśli wyżej, czyli rzadko zawodzą w pucharach. Nie robią może spektakularnych rajdów jak Lech czy Bodø/Glimt, ale rzadko odpadają ze słabszymi, a zwykle z tymi, z którymi „powinni”. Tutaj trudno zakładać, że Petrocub się postawi, ale ponownie trzeba dać zastrzeżenie takie, jak przy Zimbru. Zawsze jakieś minimalne szanse są i bardzo rzadko, ale takie sensacje się zdarzają.
Viktoria Pilzno (22,000) – Drita Gnjilane
Zresztą niespodzianki mają to do siebie, że nikt się ich nie spodziewa. Nie jest sztuką przewidzieć kłopoty CFR Cluj czy PAOK-u. Kto wie natomiast, czy prawdziwej niespodzianki nie będzie w tej parze. Viktoria teraz ma nowego właściciela, ale w lidze czeskiej spadła na półkę niżej niż Sparta i Slavia. Drita miała dużego pecha w losowaniach w zeszłych latach, ale potrafiła sprawić problemy i Feyenoordowi, i Antwerpii. Zespoły z Kosowa mają wciąż krótką historię pucharową i nie do końca jeszcze wiadomo, na co je stać. Może to bardziej myślenie życzeniowe, ale gdybym miał zastanawiać się nad trzecią realną niespodzianką po CFR Cluj i PAOK-u, to może tutaj.
Bodø/Glimt (20,000) – Bohemians Praga
Może i Bodø/Glimt zostało już dwa razy wyeliminowane przez polskie zespoły, ale w lidze i w pucharach wciąż trzyma wysoki poziom. Może nie aż taki, jak w szczycie w 2020 roku, ale tak długo i konsekwentnie budowany zespół zapewne nie rozsypie się zbyt szybko.
Czy Bohemians będą kolejnym Slovácko, Jabloncem, Slovanem Liberec i tak dalej? Teoretycznie, jako jeszcze słabsi od Viktorii, nie powinni prezentować zbyt wysokiego poziomu. Różnice w lidze czeskiej są wyraźne od lat. Mimo to słabsze zespoły z tego kraju aż tak nie odstają w pucharach. Kluczem może być ewentualnie to, co wykorzystał Lech, czyli zneutralizować Norwegów na wyjeździe jak tylko się da, a sprawę awansu próbować przesądzić u siebie.
Podsumowanie
Mamy za sobą dopiero dwa sezony w obecnym formacie, więc trudno jednoznacznie stwierdzić, ile zwykle zespołów rozstawionych w IV rundzie odpada już w II. Ta krótka historia i bardzo pobieżny szacunek plus uproszczone obliczenia wskazują, że może to być jedna, ewentualnie dwie niespodzianki. Trzy i więcej to może być dużo, nawet jak na pulę dziesięciu klubów.
Gdyby więc chodziło o standardowo jedną lub dwie niespodzianki, można by być w miarę spokojnym, ale ta trzecia komplikuje sprawę. Nie nastawiałbym się więc zbyt bardzo na rozstawienie, ale podkreślę, że mówimy o niespodziankach. Mogą one mieć miejsce tam, gdzie nikt nie dopuszcza do siebie możliwości odpadnięcia faworyta.
Oczywiście przede wszystkim to Lech musi zrobić swoje i wyeliminować Žalgiris, ale nawet gdy już to zrobi, nic nie będzie zależało od niego w kontekście rozstawienia. Nie jest to komfortowa sytuacja, ale przy pewnej dozie szczęścia droga do fazy grupowej może się znacząco odmienić. W najgorszym razie będzie można liczyć na korzystne losowanie z pozycji nierozstawionej lub po prostu spróbować sprawić dużą niespodziankę samodzielnie. Możliwości jest dużo, ale nie lekceważyłbym rozstawienia, które w IV rundzie jest wyjątkowo skuteczne. Zdecydowana większość zespołów rozstawionych korzystała z tego i awansowała do fazy grupowej.
Tę sytuację będzie można śledzić na bieżąco już w najbliższym tygodniu, kiedy odbędą się pierwsze mecze II rundy. Zapraszam jednak przede wszystkim na rewanże, czyli 3 sierpnia. Powinno się wtedy bardzo dużo dziać. Przegląd sytuacji znajdzie się pod tym linkiem. Na razie jest tam jeszcze rozpiska rozstawień III rundy, ale po tym, jak zostanie ona wylosowana, uruchomiona zostanie wersja na IV rundę.
Pomimo zwycięstwa 2-1 w Kazachstanie Bazylea odpada i „pakuje tobołki” po dwumeczu z nomen-omen Tobołem.
Jeszcze 2 takie niespodzianki, no i oczywiście dobrą grę Lecha w Q2 i Q3 z awansami poprosimy.
Pomogła jeszcze tylko Adana pokonując Cluj. Więcej korzystnych dla Lecha niespodzianek niestety nie było a to oznacza, że ekipa z Poznania nie będzie rozstawiona w losowaniu Q4 LKE. jest pierwszym nierozstawionym zespołem.
Niestety Progres nie wytrzymał do karnych, a Viktoria dzięki jedenastce w końcówce też się prześlizgnęła. Z drugiej strony, jeśli Midtjylland i Viktoria tak się męczą, to życzyłbym sobie ich jako rywali dla naszych.
Kłopoty kłopoty faworytów.
Co się dzieje w Bazylei? Toboł prowadzi 3:1 i gra z przewagą dwóch zawodników. Jeszcze przed tą piękną katastrofą Basel miało karnego na 2:0.
W Szwecji też cuda, obydwie miejscowe drużyny przegrały 1:2. W kontekście rozstawienia Lecha tylko porażka Djurgardens ma znaczenie.
W Pilźnie Victoria tylko zremisowała i jest ciągle szansa na niespodziankę w tej parze.
Cluj prowadzi tylko 1:0, a PAOK remisuje 0:0; Te mecze zbliżają się do końca. Te pary wydają się bardziej wyrównane i gospodarze rewanżów będą mieli duże szanse wyeliminować faworyta.
To mi osładza wtopę Legii.
No właśnie, poprzedni klub Jespera w tarapatach a u pana Jana z jakichś powodów tej pary w opisie nie ma… Czyżby tych par było więcej niż 10?
Przepraszam, chyba myśląc o rankingu lig patrzyłem na Szwedów i potem omyłkowo zaliczyłem Djurgarden do zespołów wyżej w rankingu niż Lech.
Tymczasem Adana doprowadziła do remisu i zwiększyła szansę na rozstawienie Lecha. Wymagane są trzy niespodzianki, a może nawet dojdzie do czterech. Basel jest w dużych tarapatach, Victoria, PAOK i Cluj są ciągle zagrożone.
No i najważniejsze, że Lech robi swoje (3:0 do przerwy).
Tak, czy inaczej dzisiaj odbyła się totalna rzeź szwedzkiego futbolu: 3 drużyny i 3 porażki – 0.000 pkt do rankingu po tych meczach.
Mimo wtopy w Kazachstanie dziś przeskoczymy Szwedów w rankingu. Oby w rewanżach nie było już wtop.
Będziemy blisko, ale jeszcze ich nie przeskoczymy. Za zwycięstwo dodajemy 2x 0.250 (na ten moment) oraz 0.125 za remis Legii. W sumie to daje dodatkowe 0.625 pkt.
No tak, nie przeskoczymy. Chyba coś było nie takw aktualizacji rankingu koło 20, bo mieliśmy tam więcej punktów. Aktualizacja po zwycięstwie Lecha jest już prawidłowa i teraz widzę, że jeszcze Szwedów nie dopadniemy.
Oby w rewanżach w LKE były trzy zwycięstwa i 0,75 do rankingu krajowego. Od Rakowa niczego nie wymagam, choć oczywiście ucieszę się jeśli coś dorzuci.
@Bach Kara
O jakiej wtopie Legii Ty mówisz? Legia pokazała najwyższą kulturę gry spośród wszystkich pucharowiczów i gdyby była konkretna w polu karnym rywala, to by skończyła z wynikiem 5:2, jak Pogoń.
Poza tym czego Wy się spodziewaliście? Serio pytam? Podróż do głębokiej Azji (przeszło 4 000 km), mecz w 35 stopniowym upale z najsilniejszą drużyną Kazachstanu, a Toboł i Aktobe pokazały, że jednak to coś znaczy (28 punktów w 10 ostatnich meczach ligowych). Legia piłkarsko wyglądała super. Wynik się nie zgadza, ale nie jest zły. Czy mamy prawo wybrzydzać? Ja przed meczem tutaj pisałem, żeby się nie rozpędzać z rankingami, bo gra w Szymkencie to nie będzie spacerek i remis to będzie dobry wynik.
Legia ma wszystko w swoich nogach, ja zaryzykuję stwierdzenie, że nawet jakby przegrała 2:0, to i tak odrobiłaby rezultat u siebie.
Wtopę to zaliczył Raków, bo wyszedł na mecz z pełnymi gaciami, w jego grze była cała masa chaosu. Jeden gol w perspektywie rewanżu w Azerbejdżanie to żadna zaliczka. O awans Legii jestem spokojny. O awans Rakowa – nie. Spodziewałem się po nich dużo więcej, a tymczasem po raz kolejny Qarabag przewyższył mistrza Polski kulturą gry, co jest dla mnie nieakceptowalne.
Pozostaje mieć nadzieję, że Raków podobnie jak z Florą – lepszy mecz zagra na wyjeździe. Wtedy zaliczymy komplet awansów. A jeśli nie, no to cóż…