Charleroi

Wyciągają z meczów maksimum – Charleroi

Pierwsze wrażenie – anonimy. Drugie – ta dobra passa raczej nie jest przypadkiem. Charleroi może nie gra pięknej piłki, ale robi to skutecznie. Puchary są jednak czymś praktycznie nieznanym dla tego klubu.

Poprzednie rywalizacje

Ostatnio Lech musiał zmierzyć się z nieciekawymi historiami rywalizacji z danymi krajami. Udało się przełamać niekorzystne serie zarówno ze Szwedami, jak i z Cypryjczykami. Czegoś podobnego starałem się szukać, jeśli chodzi o Belgów. I rzeczywiście – ostatnie pięć meczów z nimi to porażki, a ostatnie siedem to brak zwycięstwa. Udało się Legii z Lokeren na inaugurację fazy grupowej LE 2014/15. Jeżeli spojrzymy na same eliminacje, to miłym wyjątkiem jest wyeliminowanie Clubu Brugge przez Śląsk. Poza tym jednym udanym dwumeczem zwykle z Belgami nam nie szło. Również Śląsk był jedynym polskim klubem, który wygrał w Belgii, ale to było w 1975 roku.

1968/69 II runda PMT KSV Waregem Legia Warszawa 1:0, 0:2
1970/71 1/8 finału PM Standard Liège Legia Warszawa 1:0, 0:2
1975/76 II runda PUEFA Śląsk Wrocław Royal Antwerp 1:1, 2:1
1976/77 II runda PUEFA Wisła Kraków Molenbeek 1:1, 1:1, karne 4:5
1978/79 I runda PM Club Brugge Wisła Kraków 2:1, 1:3
1981/82 I runda PM Widzew Łódź Anderlecht 1:4, 1:2
1982/83 I runda PUEFA Stal Mielec Lokeren 1:1, 0:0
1986/87 I runda PM Anderlecht Górnik Zabrze 2:0, 1:1
1991/92 II runda PZP GKS Katowice Club Brugge 0:1, 0:3
2003/04 III runda el. LM Anderlecht Wisła Kraków 3:1, 1:0
2009/10 IV runda el. LE Lech Poznań Club Brugge 1:0, 0:1, karne 3:4
2011/12 1/16 finału LE Wisła Kraków Standard Liège 1:1, 0:0
2013/14 III runda el. LE Śląsk Wrocław Club Brugge 1:0, 3:3
2014/15 II runda el. LE Zulte Waregem Zawisza Bydgoszcz 2:1, 3:1
2014/15 Faza grupowa LE Legia Warszawa Lokeren 1:0, 0:1
2015/16 Faza grupowa LE Legia Warszawa Club Brugge 1:1, 0:1
2018/19 III runda el. LE Jagiellonia Białystok KAA Gent 0:1, 1:3
2018/19 III runda el. LE KRC Genk Lech Poznań 2:0, 2:1

Historia Lecha przeciwko belgijskim klubom zawiera się w dwóch dwumeczach. Jeden z nich miał miejsce na tym samym etapie co teraz, w IV rundzie eliminacji LE. Po wyrównanych starciach z Brugge i rzutach karnych niestety nie udało się awansować. Był to jedyny sezon europejskich pucharów, w którym Robert Lewandowski brał udział, ale nie wystąpił w fazie grupowej.

Mecze z Genkiem to już całkiem niedawna historia. Z obecnego składu Lecha grali w nich jednak tylko Wołodymyr Kostewycz, Thomas Rogne i Pedro Tiba. Wtedy Belgowie byli całkowicie poza zasięgiem. Lech nie miał nic do powiedzenia zwłaszcza w pierwszym meczu, który i tak skończył się w miarę łagodnie, jeśli chodzi o wynik. Było natomiast dość jasne już po pierwszym spotkaniu, że w rewanżu bardzo ciężko będzie cokolwiek zrobić.

Ostatnie 5 lat w pucharach
Sezon Runda, w której odpadli Przeciwnicy i wyniki Poprzednie rundy Przeciwnicy i wyniki
2015/16 Q3 LE Zoria 0:2, 0:3 Q2 LE Beitar 5:1, 4:1
2016/17
2017/18
2018/19
2019/20

To na pewno nie jest historia na miarę Brugge, Genku czy innych czołowych belgijskich klubów. Charleroi pojawiało się w pucharach tylko epizodycznie. Raz w sezonie 1969/70 w Pucharze Miast Targowych, potem dopiero w sezonie 1994/95 w Pucharze UEFA, wymieniony występ w eliminacjach LE 2015/16, no i teraz. Nie będę ukrywał – akurat Charleroi w tych nielicznych występach w 2015 roku nie oglądałem. Jedyny mój materiał to pojedynczy mecz z Partizanem Belgrad z tego sezonu.

Forma i terminarz

To był jeden z dwóch meczów, jakie oglądałem z ich udziałem. Z Partizanem zaczęli tak jak zwykle w ostatnim czasie – od strzelenia gola, tym razem po stałym fragmencie. Po tym świetnym początku mecz się wyrównał, na tyle że Partizan wykorzystał swoją szansę, a dogrywka była jak najbardziej zasłużona.

Poziom tego meczu nie powalał. Charleroi przy korzystnym wyniku nie forsowało tempa, a Partizan próbował, ale ciężko było mu się przebić przez defensywę rywala. Nawet wynik remisowy utrzymujący się przez dłuższy czas tego nie zmienił. Gospodarze sprawiali wrażenie, jakby niespecjalnie interesowało ich atakowanie. O zwycięstwie przesądził rzut wolny wykorzystany z dość trudnej pozycji.

# Drużyna RS Z R P BZ BS RB Pkt Forma
1 7 6 1 0 13 3 +10 19 DWWWW
2 7 5 0 2 18 5 +13 15 WWWWL
3 7 5 0 2 15 12 +3 15 WLWLW
4 7 4 2 1 10 5 +5 14 DWLWD
5 7 3 4 0 15 9 +6 13 DWWDD

źródło tabeli: soccerway.com

Obejrzałem też ostatni mecz ligowy Charleroi – derby z Mouscron. Rywal Lecha jako lider tabeli przyjechał do ostatniego zespołu. Można było się spodziewać pewnej różnicy poziomów, ale nie było aż tak dobrze. Charleroi oczywiście dłużej utrzymywało się przy piłce, widać było próby dograń do skrzydłowych ścinających do środka w pole karne. Akurat te krótsze nie dały efektu, ale dłuższe już tak i została wykorzystana całkowita bierność defensywy i bramkarza rywala. Gol dla Mouscron padł trochę pechowo, odbita piłka w polu karnym i wykończenie z bliska.

Charleroi niby atakowało przez większość czasu, ale naprawdę nie zagrało nic wielkiego. Rzeczą, na którą zwracam uwagę przy oglądaniu rywali Lecha, są stałe fragmenty gry. Już z Partizanem było widać, że są z nich groźni. Z Mouscron w drugiej połowie również, co najmniej trzy dogodne okazje zostały zmarnowane. Zawodnicy Charleroi dochodzili do nich niezależnie od tego, czy piłka była zagrywana z rogu, z rzutu wolnego z boku, czy bliżej środka boiska.

Czy pozycja lidera ligi belgijskiej po 7 kolejkach jest przypadkowa i nie należy do tego przywiązywać wagi? Niekoniecznie. Zwraca uwagę, że ta drużyna potrafi zagrać na wynik. Nawet jeżeli nie strzeli szybko gola, to gra konsekwentnie swoje, a rywale rzadko znajdują na to sposób. Charleroi nieco „usypia” rywala, a pewnie tym bardziej widzów, bo nie są to fajne widowiska do oglądania. Jest to skuteczne, a już wcześniej w przerwanym sezonie mieli dobrą passę i 3. miejsce po 29 kolejkach też pewnie nie było przypadkiem. Oczywiście nie oglądałem ich wtedy, ale na razie nie wygląda na to, że jest to jednorazowy wyskok.

Miasto i stadion

Charleroi to miasto w południowo-zachodniej części Belgii w prowincji Hainaut, a jego nazwa po polsku oznacza króla Karola – w tym przypadku Karola II Habsburga. W swojej historii należało do Francji, Niderlandów czy Austrii. Jest to miasto o charakterze postindustrialnym, co może nasuwać skojarzenia z Genkiem.

Tu również do obejrzenia jest m.in. kopalnia węgla – Bois du Cazier, zamknięta od 1967 roku, od 2002 znajduje się tam Muzeum Przemysłu i zbiory z Muzeum Szkła. Kopalnia znajduje się na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Ponadto z atrakcji mamy też budynek ratusza, kościół św. Krzysztofa, Muzeum Fotografii, a na przedmieściach także park, gdzie znajduje się zamek Monceau-sur-Sambre oraz arboretum.

fot. flickr.com

Obiektem, na którym zagra Lech, jest Stade du Pays de Charleroi. Była to jedna z aren Euro 2000, gdzie rozegrano trzy mecze fazy grupowej. Od tamtego czasu jego pojemność została zmniejszona poprzez dekonstrukcję trzeciego piętra trybun, kolejny poziom został rozebrany w latach 2012-13, obniżając pojemność do liczby 14 000. Drobne prace miały też miejsce przy okazji powrotu do europejskich pucharów w sezonie 2015/16, gdzie chodziło przede wszystkim o instalację miejsc siedzących.

Planowana jest budowa nowego stadionu w innej dzielnicy miasta. Pojemność ma wynosić 20 000, a zakończenie budowy ma nastąpić w 2024 roku.

fot. commons.wikimedia.org

Liczba potwierdzonych przypadków obecności wirusa SARS-CoV-2 przekroczyła niedawno 100 000. Aktualnie jest ich dokładnie 114 179. Liczba zmarłych wynosi niecałe 10 000 – dokładnie 9980. W prowincji Hainaut stwierdzono przyrost zakażeń na poziomie 34% tydzień do tygodnia (862 w dniach 11-17 września, 1155 w dniach 18-24 września). Patrząc na zestawienia i mapy przygotowane przez instytut zdrowia Sciensano, sytuacja w tym regionie jest dość przeciętna w skali kraju.

Zespół

Nie ma tam gwiazd. Można wprawdzie znaleźć tam doświadczonych zawodników z przeszłością np. w Anderlechcie w lepszych czasach tego klubu. Massimo Bruno leczy jednak zerwane więzadła, a Guillaume Gillet ma już 36 lat i prawdopodobnie najlepsze lata ma już za sobą. Mimo wszystko jest to obecnie jeden z podstawowych zawodników tego zespołu.

Zresztą ten skład nie zmienia się obecnie mimo intensywnego kalendarza. Grają głównie ci sami zawodnicy i zestawienie na Lecha nie powinno być zaskakujące. O jego sile stanowią m.in. zawodnicy z Azji – dwóch Irańczyków, Ali Gholizadeh i Kaveh Rezaei, oraz Japończyk Riota Morioka, znany nam ze Śląska. Właściwie ciężko mi wytypować tutaj szczególnie wyróżniających się zawodników – obaj napastnicy są skuteczni, podobnie skrzydłowi, jak wspomniano schodzący do środka, sporo akcji przechodzi przez Moriokę. Defensywa budowana jest wokół kapitana Doriana Dessoleila, do niego dobierany jest partner na środku. Konkurencja na bokach obrony nie wydaje się mocna, grają głównie ci sami zawodnicy – Joris Kayembe na lewej i Maxime Busi na prawej. Do tego pozytywny wynik testu miał ostatnio Bułgar Iwan Goranow, więc pole manewru w defensywie będzie mniejsze, ale ten zawodnik pewnie i tak by nie grał.

Charleroi prowadzi Karim Belhocine, Francuz z algierskimi korzeniami. To praca w tym klubie jest jego pierwszą w pełni poważną, prowadzi zespół od początku poprzedniego sezonu. W Kortrijk jednak też miał dużo do powiedzenia, nawet jeżeli oficjalnie nie był pierwszym trenerem. W Anderlechcie prowadził natomiast zespół tymczasowo. Poczytałem opinie innych belgijskich trenerów czy dyrektorów na jego temat. Zwłaszcza po ostatnich wynikach są to laurki – że lubi ciężką pracę, jest inteligentny, potrafi uczyć się na błędach. Ważnym aspektem, na który zwrócił uwagę Matthias Leterme, dyrektor generalny Kortrijk, jest pragmatyzm. Ma on swoje odzwierciedlenie także w stylu gry zespołu Belhocinego. Podobno trener zrobił także postęp od początku swojej drogi w zakresie panowania nad emocjami oraz że wiele nauczył się u Heina Vanhaezebroucka w Anderlechcie, u którego był asystentem. Ważny jest także aspekt językowy – Belhocine jako asystent dobrze dogadywał się z francuskojęzycznymi i afrykańskimi piłkarzami. W Charleroi znajomość języka francuskiego jest tym bardziej istotna.

Podsumowanie

Straszyć tym Charleroi czy nie, bać się czy nie, jak do tego wszystkiego podejść? Wiem, że teksty o Hammarby i Apollonie mogły być odebrane tak, że to są nie wiadomo jacy rywale i że będą to faworyci. Myślę, że pewne fragmenty pierwszych połów tamtych meczów mogły wskazywać, że te drużyny rzeczywiście prezentują niezły poziom. Tym niemniej Lech pokazał swoją wyższość nad nimi w drugich połowach.

Charleroi rzecz jasna nie jest zespołem, którego należy się obawiać. Absolutnie nie ma się przed kim położyć i liczyć na najniższy wymiar kary jak z Genkiem. Jednocześnie jest to trochę inny rywal od poprzednich. Tamci bardziej przejawiali chęci odważnej gry w piłkę, Belgowie bardziej „zabijają” mecze i są bardzo niewygodnym przeciwnikiem. Na razie wyciągają maksimum z tego co mają, a może nawet są to wyniki nieco ponad stan. Mimo wszystko nadal uważałbym ich za lekkich faworytów, ale to dla Lecha może być korzystny układ. Nasz zespół nie będzie miał presji faworyta, „jedynie” awansu do fazy grupowej, która na pewno będzie wyczuwalna. Jeżeli zagra tak, jak w poprzednich rundach, to szanse na awans będą całkiem realne.

W poprzednich rundach: Valmiera, Hammarby, Apollon Limassol

 

Udostępnij:

komentarzy

  1. Na razie po 45minutach 2:0 dla Lecha.
    A łącznie w kwalifikacjach 3+3+5+2=13:0 w bramkach dla Lecha.
    Na razie cieszę się, że pisałem na forum, że Lech to faworyt i trzeba wymagać ;p

  2. Patrzę na te 15 minut narazie.
    Wygląda na to, że Belgowie jednak z dużym respektem podeszli.
    Bronią się na własnej połowie.
    To mniej pasuje Lechitom

  3. Lech ma wszystko w swoich rękach. Przede wszystkim to poprawa gry obronnej, bo w meczach z hammarby czy Apollonem gdyby rywale wykorzystali w 1 połowach swoje okazje to nie byłoby tak miło. Jak poprawia obronę i utrzymają formę z przodu to będzie dobrze. Powodzenia z Warszawy!

    Co do mojej Legii. Mecz jest u nas, ja wiem, że nie ma formy, że nowy trener. Ale gramy u nas, karabach na wyjeździe to zupełnie inny zespół, po prostu muszą i tyle. Nie wiem kto jest faworytem kto nie, czy bać się czy nie, muszą przejść i tyle i piłkarze zdaje się wiedzą, że nie jest to poziom zeszłorocznego Glasgow rangers, z którym graliśmy na tym samym poziomie. Będzie dobrze!

    • oczywiscie ze to nie jest poziom Rangersów, ale Legia z tego roku też nie jest na poziomie Legii z meczu z Rangersami. W tym problem. W normalnej dyspozycji Legia byłaby faworytem, teraz to tak szczerze szanse są wyrównane.

      Co do Lecha, to też najbardziej się obawiam o obrone. Bo moim zdaniem Lech nie strzeli wielu goli w Belgii, bo tam druzyna jest mocno poukładana. Za to Lech faktycznie w obronie nie grał jakos fantastycznie, rywale mieli wiele swoich sytuacji, brak skutecznosci spowodował taki a nie inny wynik. Oby dzisiaj było podobnie!

  4. Już przed II rundą pisałem, że Lech ma łatwiejszego rywala niż Legia. I oby tak faktycznie było. Wydaje się, że wszystko Lechowi sprzyja: rola outsidera, możliwość prowadzenia gry, rywal bez gwiazd i indywidualności. Wierzę, że Lech nie da się uśpić rywalowi. Ale rzeczywiście, czy w mocnej lidze takie wyniki mogą być przypadkiem? Coś w ich grze musi takiego być i obyśmy się w czwartek nie przekonali co to takiego.
    Oby Lech miał swój dzień, trzymam za nich bardzo mocno kciuki

    • nie wiem czy na pewno dobrze zrozumiałem, twoim zdaniem Charleroi jest słabsze niż Qarabach? Bo jesli tak to jestem zaskoczony.
      Ja akurat uważam ze w tym spotkaniu nic mu nie sprzyja, znowu gra na wyjezdzie, przeciez nie mozna to uznac za atut, rywal jest w formie, gra bardzo wyrachowanie, a prowadzenie gry przeciwko zespołowi ustawionemu defensywnie nigdy nie leży naszym i Lechowi tez nie. Wlasnie moim zdaniem bardziej otwarty mecz będzie na rękę Lechowi.
      Tak czy inaczej też trzymam mocno kciuki za nich i licze na awans!

  5. No właśnie, najbardziej istotne jest jak podejdzie się do tematu faworyta. Oczywiście najważniejsze jak podejdą do tego piłkarze. Wydaje mi sie, ze nasi nie powinni się przestraszyć, z drugiej strony przyznaje ze z tak "kuntatorskim" zespołem, który wykorzystuje to co mu sie przytrafia i raczej mało w tym gry w piłke, a dużo gry na wynik, to zgubna może być bardzo otwarta gra.
    Kluczem moim zdaniem jest to, żeby nie stracić pierwszym bramki. Lech w pucharach dotąd bramki nie stracił w ogole, także cięzko powiedzieć, jak by zareagował po stracie. Jednak nie o reakcje poznaniaków mi tu chodzi, raczej o rywali. Też uważam że gra bardziej otwarta będzie sprzyjała Lechowi, a to nastąpi jeśli Belgowie stracą bramkę, albo dlugo będzie utrzymywał się stan remisowy. Gdy strzelą, pewnie tym bardziej skupią się na obronie i wybijaniu z rytmu, a nie dobiciu rywala.
    To jeden aspekt, jeśli chodzi już o sam przebieg gry.
    Natomiast drugi jest taki: na ile Charleroi są faktycznie mocnym zespołem ligi belgijskiej, na ile tylko tak się może wydawać. Pewnie prawda leży gdzieś pośrodku. Umówmy się, liga belgijska jest w top 10, dla nas piekielnie silna - potwierdzają to wyniki naszych zespołów w pucharach z druzynami z Belgii przedstawione wyżej.
    Moim zdaniem trener rywali po prostu z przeciętnych piłkarzy na tą lige zbudował dobrze rozumiejący się organizm oparty na pewnym pomyśle, który póki co działa. Nie może być przypadku w tym, że w tak silnej lidze przez 29 kolejek łapali się do pucharów, teraz przewodzą w ligowej tabeli. Natomiast brak tam piłkarzy wyrastających ponad naszą ekstraklasową rzeczywistość, podczas gdy w takim Genku czy Brugii są tacy zawodnicy, którzy indywidualnie po prostu robią róznice.
    Tak więc kto faworytem? Patrząc na forme, lige i boisko, wybór prosty - Charleroi. Ale to nie oznacza, że Lech jest bez szans, mysle ze jakies 60 do 40% na korzyść Belgów.

    Tak naprawdę wiadomo, że wszystko rozstrzygnie boisko i to, jak sie ten mecz ułozy. Ja natomiast pisze o tym, żeby po ewentualnej porażce nie być zaskoczonym, nie psioczyć na Lecha itd, bo u nas często jest tak ,ze ktos zagra dobrze dwa spotkania i już nadzieje jak na wygranie pucharu. A przecież z każdym spotkaniem poziom trudności wzrasta. A wiem, że sporo osób nie myśli racjonalnie, tylko życzeniowo, bo to tylko nieznane Charleroi, przecież wygrali 5:0, przecież są na fali, itd.

    • to prawda, Charleroi jest faworytem, tak samo jak faworytami byli Hammarby i Apollon, może troszkę mniejszymi. Uważam też, że Karabach jest faworytem meczu z Legią. Nie zmienia to faktu, że oprócz trafienia Piasta na Kopenhagę to polskie drużyny mają ogromne szczęście w losowaniu w tym roku. Przed rozpoczęciem pucharów Charleroi i Karabach jako drużyny , z którymi polskie drużyny będą rywalizowały w IV rundzie bralibyśmy w ciemno. Tak więc łatwiej być nie mogło, trzeba takie drużyny pokonywać

    • Emil - co do tego dobrego losowania - losowanie oceniam zawsze po tym, jak wiadomo jacy przeciwnicy są do wylosowania. A my praktycznie po podziale na grupy przed losowaniem, w wiekszości przypadków dostawalismy najtrudniejszych bądź po prostu trudnych przeciwników, jak na to co mozna bylo wylosować. Ani Hammarby, ani Hardberg czy Qarabach to nie byłi nie były dobre losowania. O Kopenhadze nie wspominając.
      Fakt, ze akurat nie stanely na drodze zadne potegi, nie powoduje ze losowania były dobre, bo tak jak mówie, w większosci przypadków dostawalismy zazwczaj natrudniejszego rywala.

    • Ciekawostka - zmieniając kolejność gier:

      IV runda el. Apollon - 12,500
      III runda el. Charleroi - 7,580
      II runda el. Hammarby - 4,550
      I runda el. Valmiera - 1,525

      Wychodzi na to, że Lech gra w tym roku, jakby był zawsze rozstawiony i miał pecha do "nierozstawionych" zespołów i tego, gdzie jest mecz.

Dodaj komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone *