Hartberg

TSV Hartberg – drużyna po sezonie życia

Dla mnie to będzie dzień dziecka. Piast Gliwice zagra z TSV Hartberg, który w poprzednim sezonie zszokował piłkarską Austrię. Również w eliminacjach LE klub ze wschodniej Styrii nie jest uznawany za faworyta.

Poprzednie rywalizacje

W 2019 roku, po jedenastu latach, reprezentacje Polski i Austrii spotkały się ze sobą. W rozgrywkach klubowych trzeba było czekać trochę krócej – osiem lat. Nasz ostatni przeciwnik, SV Ried, dopiero w tym roku wrócił do Bundesligi, więc nie wiodło mu się najlepiej sportowo, ale organizacyjnie było jeszcze ok. Natomiast niektóre kluby z tej listy już nie istnieją – w Austrii często kluby powstają, upadają, niektóre miały już wiele wcieleń. SV Mattersburg przestał istnieć w tym roku po tym, jak wykryto malwersacje finansowe na dużą skalę w banku należącego do właściciela klubu. GAK odbudowuje się już jako nowy twór. Z kolei Admira przeszła pewne przeobrażenia od meczów z Górnikiem, w tym zmianę siedziby.

1963/64 I runda PM Górnik Zabrze Austria Wiedeń 1:0, 0:1, 2:1
1964/65 I runda PZP Admira Wiedeń Legia Warszawa 1:3, 0:1
1965/66 I runda PM LASK Górnik Zabrze 1:3, 1:2
1969/70 I runda PMT Wiener SC Ruch Chorzów 4:2, 1:4
1978/79 I runda PZP Zagłębie Sosnowiec Wacker Innsbruck 2:3, 1:1
1982/83 1/8 finału PM Rapid Wiedeń Widzew Łódź 2:1, 3:5
1986/87 I runda PUEFA LASK Widzew Łódź 1:1, 0:1
1994/95 I runda PUEFA Admira Wacker Mödling Górnik Zabrze 5:2, 1:1
2004/05 I runda PUEFA Austria Wiedeń Legia Warszawa 1:0, 3:1
2004/05 FG PUEFA GAK Amica Wronki 3:1
2006/07 II runda el. PUEFA SV Mattersburg Wisła Kraków 1:1, 0:1
2006/07 I runda PUEFA Legia Warszawa Austria Wiedeń 1:1, 0:1
2008/09 I runda PUEFA Austria Wiedeń Lech Poznań 2:1, 2:4 pd.
2010/11 III runda el. LE Ruch Chorzów Austria Wiedeń 1:3, 0:3
2010/11 FG LE Lech Poznań FC Salzburg 2:0, 1:0
2012/13 III runda el. LE SV Ried Legia Warszawa 2:1, 1:3

Wracając do samych meczów – wyniki nie były najgorsze, choć Austria Wiedeń była dla nas bardzo niewygodna, zwłaszcza dla Legii. Tylko Lechowi i Górnikowi udało się ją pokonać, i to z trudem. Za to bardzo dużą wartość mają zwycięstwa z Salzburgiem, nawet jeśli ten klub nie był jeszcze tak mocny jak teraz. Te 6 punktów pozwoliło Lechowi na awans kosztem Salzburga i Juventusu i było jednym z nielicznych kompletów zwycięstw polskiego klubu z danym rywalem w jednej grupie (nie licząc pojedynczych meczów, udało się to jeszcze Legii z Rapidem Bukareszt, Trabzonsporem i Metalistem).

Ostatnie 5 lat w pucharach

Nie grali – absolutny debiutant. Przedstawię tylko historię Hartberga w ostatnich latach, którą przywołałem w skrócie już na Twitterze.

Po raz pierwszy awansowali do Bundesligi w sezonie 2017/18. Zajęli drugie miejsce w II lidze, które normalnie nie dałoby awansu, ale akurat pierwsza klasa rozgrywkowa była powiększana z 10 do 12 drużyn. W pierwszej instancji nie dostali licencji i dostali zgodę na grę dopiero po odwołaniu.

W pierwszym sezonie (2018/19) utrzymali się na ostatnim bezpiecznym miejscu dzięki zwycięstwu z Admirą w ostatniej kolejce. W następnych rozgrywkach nadal mieli tylko walczyć o utrzymanie, ale dostali się do grupy mistrzowskiej wykorzystując słabsze wyniki Austrii Wiedeń i SCR Altach. Dodatkową fazę skończyli na 5. miejscu – wyprzedzili Sturm Graz, który przegrał 9 z 10 meczów (jedyna wygrana właśnie z Hartbergiem).  Hartberg potrafił za to pokonać LASK i Rapid Wiedeń, i to na wyjeździe.

W finale baraży o eliminacje LE Hartberg zmierzył się z Austrią Wiedeń i wygrał go, zresztą znów na wyjeździe, a u siebie tylko obronił zaliczkę.

Forma i terminarz

W Austrii rozegrano tylko jedną kolejkę ligową, a wcześniej w sierpniu także pierwszą rundę krajowego pucharu. Hartberg dwukrotnie wybrał się do Altachu – najpierw na mecz pucharowy z Dornbirner SV (7:0), a ostatnio na spotkanie ligowe z miejscowym SCR (1:1). Jest to niewygodny wyjazd dla większości ligowców, dla Hartberga jest to ponad 700 kilometrów (Altach to zachodni kraniec kraju, a Hartberg wschodni), bliżej będą mieli nawet do Gliwic na mecz pucharowy. Po raz pierwszy w historii udali się na mecz ligowy samolotem, z Grazu na lotnisko w Szwajcarii przy granicy z Austrią: Sankt Gallen-Altenrhein. Do Pyrzowic zespół uda się również z Grazu (75 km od Hartberga) w środę o 10:30.

Mimo najszczerszych chęci nie byłem w stanie zamieścić tu pełnego skrótu meczu Hartberga w Altachu – jest on zablokowany regionalnie. Do obejrzenia mamy jedynie gole zaprezentowane w ostatnim odcinku cyklu „Twój klub” prowadzonego przez Sky Sport Austria.

Oczywiście oglądałem ostatni mecz Hartberga. Pokrywał się on w pewnej części z meczem Piasta w Grodzisku Wielkopolskim i na jego tle wyglądał całkiem dobrze, zwłaszcza gdy mówimy o przeciętnych/słabych zespołach austriackich. Gdybyśmy mieli oceniać tylko po pierwszej połowie, nie byłoby się czego bać. Hartberg miał duże problemy z wyprowadzeniem piłki, łatwo ją tracił albo wybijał na chaos – wypisz wymaluj jak polskie drużyny. W tym okresie był w stanie zagrozić tylko uderzeniem Dario Tadicia z rzutu wolnego, za to sam stracił gola w kuriozalny sposób. Samson Tijani, młodzieżowy reprezentant Nigerii, jako jedyny próbował ryzykownych rozwiązań, niestety w jednej z takich sytuacji stracił piłkę, a jego drużyna została błyskawicznie skontrowana. W dodatku bramkarz René Swete był ustawiony bardzo wysoko i został przelobowany przez Daniela Nussbaumera. Zaraz po tej akcji Tijani… zdecydował się na zmianę butów.

Hartberg dużo lepiej wszedł w drugą połowę. Został za to nagrodzony golem po wrzucie z autu, przy którym kunsztem wykazał się oczywiście Tadić. Potem mecz się wyrównał, Altach miał jeszcze kilka niezłych sytuacji, zwłaszcza gdy Nussbaumer zdecydował się na podanie zamiast strzału. Był to zasłużony remis i niezły mecz jak na poziom tych zespołów. Myślę, że nikogo nie powinien zaskakiwać ewentualny podobny przebieg spotkania w Gliwicach.

Miasto i stadion

Mecz odbędzie się w Gliwicach, więc do Hartberga tym razem nie zawitamy. Nie byłoby aż tak bardzo szkoda – wprawdzie jest to dość wiekowe miasto, pierwsze większe osady w tym regionie sięgają III w. p.n.e., a widoki, jak niemal wszędzie w Austrii, są znakomite… Jednak jest to po prostu bardzo mała miejscowość. W tym kraju normalne jest, że w najwyższej lidze grają zespoły z małych miasteczek lub wręcz wsi. Hartberg liczy niecałe 6800 mieszkańców i jest stolicą Hartberg-Fürstenfeld (odpowiednika naszego powiatu). Dla porównania, niektórzy z naszych ostatnich rywali w pucharach z tego kraju, czyli Ried im Innkreis i Mattersburg, pochodzą z miejscowości o populacji kolejno 12 220 i niecałe 7500.

Miasto wiele razy ucierpiało z powodu wojen i pożarów. Jego główną atrakcją jest XII-wieczny zamek położony w centrum. W miejscowości znajduje się także muzeum, teatr, wieża widokowa, pozostałości murów miejskich, klasztor i kościół, jak również miejscowe ossuarium z namalowanymi freskami. Odbywa się tam wiele koncertów oraz wieczorów literackich. Jak na tak mały ośrodek, całkiem nieźle, ale Austria ma wiele ciekawszych miejsc do zaoferowania.

fot. commons.wikimedia.org

Właściwie nie ma pewności, że w razie wylosowania meczu wyjazdowego ten mecz odbyłby się w Hartbergu. Są wątpliwości, czy miejscowy stadion spełniałby wymogi nawet na II rundę. Mówiąc niezbyt ładnie – jest to po prostu kurnik, ledwo dostosowany do wymogów Bundesligi, jeden z najmniejszych i najmniej nowoczesnych stadionów w lidze.

Profertil Arena Hartberg dysponuje czterema zadaszonymi trybunami, co wydaje się brzmieć nieźle, jednak jedna z nich wygląda tak:

fot. commons.wikimedia.org

Trybuny za bramkami zostały dostawione po awansie w 2018 roku. Najbardziej zaawansowana jest trybuna główna z zapleczem VIP, jednak jest to niewielka konstrukcja, z ograniczoną przestrzenią dostępną dla zwykłych kibiców (nie VIP-ów). Po drugiej stronie znajduje się trybuna z miejscami wyłącznie stojącymi oraz sektor gości. Łączna pojemność stadionu wynosi 5024 miejsca, ale w rozgrywkach UEFA byłaby ona zdecydowanie mniejsza przez niewielką liczbę miejsc siedzących.

Obiekt może również służyć jako arena lekkoatletyczna, dysponując m.in. bieżnią i infrastrukturą do rzutu dyskiem, młotem, pchnięcia kulą, skoku w dal czy wzwyż. Jego łączna pojemność wynosi 5024 miejsca.

Planowana jest przebudowa stadionu, ostatnio po cichu toczyły się tam prace budowlane, montowane były m.in. krzesełka na trybunie stojącej (choć w tym sezonie w pucharach już raczej się nie przydadzą, bo Hartberg będzie mógł zagrać u siebie najwcześniej w IV rundzie, do której ten stadion na pewno nie będzie dopuszczony). W przyszłym roku ma zostać odnowiona bieżnia i rozbudowane trybuny.

fot. TSV Hartberg

W Austrii szykują się na drugą falę epidemii. W ostatnich kilku dniach liczba przypadków zaczęła przekraczać liczbę 400 dziennie. Łączna liczba pozytywnych wyników testów wynosi 34 870, z czego aktywnych przypadków jest obecnie 6194. Najgorzej, w przeliczeniu na liczbę mieszkańców, jest w Tyrolu, co jest zrozumiałe z uwagi na położenie (blisko Lombardii). Styria plasuje się mniej więcej w środku stawki, jeżeli chodzi o Landy. Wchodząc jeszcze głębiej, powiat Hartberg-Fürstenfeld ma najgorszą sytuację w Styrii (389,53 przypadku na 100 000 mieszkańców), następny jest Graz (352,49).

W zeszłym sezonie mecze rozgrywane były bez publiczności po wznowieniu rozgrywek. Teraz pozwolono na udział kibiców do 10 000 w meczach ligowych, ale częściowo to zmieniono. Wprowadzono „sygnalizację korony”, czyli podobnie jak u nas kolorowe oznaczenia regionów, w których sytuacja się pogarsza i wymagają poważniejszych restrykcji. Dotknęło to m.in. Rapidu, Austrii i LASK, którym z dnia na dzień ograniczono liczbę widzów, a kluby te sprzedały już karnety ponad ten limit. Kluby są bardzo niezadowolone, stracą na tym sporo pieniędzy, a zmiana nie była z nikim konsultowana. W niektórych miejscach limit publiczności będzie wynosił zaledwie 3000. Hartberga na razie to nie dotyczy – jest on objęty kolorem zielonym, czyli nie ma wprowadzonych dodatkowych ograniczeń. Poza tym jego średnia frekwencja to 3161 w pierwszym sezonie w Bundeslidze i 3307 w drugim. Prawdopodobnie wszyscy chętni i tak pomieszczą się na Profertil Arenie Hartberg nawet przy ograniczeniach.

Zespół

Nie jest aż tak pięknie, że to dokładnie ten sam zespół, który grał jeszcze trzy lata temu w Regionallidze Mitte (3. poziom – amatorski). Kilku zasłużonych piłkarzy, którzy pamiętają tamte czasy, już odeszło. Jednak nadal pozostali inni, a skład jest na walkę o utrzymanie w lidze, a na pewno nie na europejskie puchary. Ci zawodnicy mają za sobą sezon życia, a teraz będą mieli trudne zadanie udowodnienia swojej wartości.

Kadra jest wyrównana, a od tego lata również dość szeroka, by łączyć grę na kilku frontach. Jest zbudowana podobnie jak w innych klubach o tej sile w Austrii – jest tam wielu krajowych zawodników, zwłaszcza w defensywie, kilku wyróżniających się obcokrajowców, wśród których nie może zabraknąć kogoś wypożyczonego z Salzburga – w tym przypadku jest to wspomniany Tijani.

Hartberg ma trzy gwiazdy, na które trzeba zwrócić uwagę. Bramkarz René Swete pełni funkcję kapitana zespołu. Grał wcześniej w Bundeslidze w barwach SV Grödig, ten klub zrezygnował z licencji w 2016 roku, a wcześniej sam Swete miał też nieprzyjemny epizod związany z oskarżeniami o pobicie swojej dziewczyny. Zapisy monitoringu nie potwierdzały tej wersji, część ataków miała mieć miejsce poza kadrem. Bramkarz nie został skazany, ale musiał zapłacić 1500 euro na rzecz Denise A., a 5000 euro na rzecz państwa.

Wracając do piłki – świetny na linii, wielokrotnie był bohaterem drużyny mimo puszczenia największej liczby goli w lidze, gdyby nie on, byłoby znacznie gorzej. Ma też jednak pecha do kuriozalnych wpadek, ta z Altachem nie była pierwsza, na koncie ma m.in. właściwie wrzucenie sobie piłki do bramki w meczu z Rapidem. Jeżeli będzie miał swój dzień, to będzie ciężko go pokonać, ale nigdy nie wiadomo, czy nie popełni jakiegoś prostego błędu.

Ogromnym sukcesem Hartberga jest utrzymanie największych gwiazd. Rajko Rep i Dario Tadić przedłużyli kontrakty do 2023 roku. Rep negocjował podobno z tureckimi klubami, w listopadzie zaliczył debiut w reprezentacji przeciwko Polsce, ostatnio w Lidze Narodów wystąpił z Grecją w pierwszym składzie kadry Słowenii. Ofensywny pomocnik zdecydował się kontynuować karierę blisko domu, najdalej występował w Górnej Austrii w LASK. Rep ma ogromny wpływ na grę Hartberga, jest reżyserem, przez którego przechodzi większość akcji.

Tadić to przede wszystkim wykończeniowiec. 10 lat temu funkcjonował jako talent w Austrii Wiedeń, ale na pewien czas zszedł na poziom amatorski w Regionallidze. Jest w stanie wykorzystać każdą sytuację w polu karnym, niezależnie od tego, jak trudna byłaby to pozycja. Rzekomo interesowała się nim Legia. Czy byłby dla niej wzmocnieniem? Branie zawodnika po zaledwie jednym udanym sezonie i wielu na niższych poziomach byłoby sporym ryzykiem. Tadić na razie nie pokazał, aby zgubił formę, jednak zawsze zadaję sobie pytanie, czy zawodnicy z takich klubów sprawdziliby się w polskiej lidze. U siebie mają inne warunki, to jest ich naturalne środowisko, a w małych klubach nie mają takiej presji i rywalizacji. Tadić w Warszawie nie przepadłby piłkarsko, ale czy dałby radę w zupełnie innym miejscu – ciężko powiedzieć.

Oprócz nich warto wspomnieć, że na stałe został Felix Luckender (wcześniej tylko wypożyczony z LASK). Największe doświadczenie w pucharach ma Bakary Nimaga (w tym faza grupowa LE ze Skenderbeu), ale z Piastem nie zagra z powodu kontuzji. Udanym transferem powinien być powrót Manfreda Gollnera z WAC, gdzie też grał w grupie LE, a ostatnio z Altachem był próbowany na lewej obronie (jest to środkowy obrońca, a nominalny lewy – Christian Klem – dopiero wraca po kontuzji).

Kontrakt przedłużył także jeden z głównych architektów tych sukcesów, czyli Markus Schopp. Były reprezentant Austrii, uczestnik MŚ 1998, przejął zespół po awansie do Bundesligi. Jego marzeniem jest pracować we Włoszech lub w Niemczech, ale zdecydował się na pozostanie w Hartbergu jeszcze na jeden rok. Mówiło się m.in. o powrocie do Sturmu Graz (po wspomnianej wywrotce w grupie mistrzowskiej był tam wakat na stanowisku trenera). Schopp ma w kontrakcie klauzulę odejścia, więc może trafić do innego klubu nawet przed zakończeniem tego sezonu. Jego zespół dał się poznać jako ofensywnie grający, bardzo groźny z kontrataków i stałych fragmentów. Do poprawy na pewno jest gra obronna, która nawet w takim składzie powinna wyglądać lepiej. Trudno jednak się czepiać, skoro osiąga wyniki zdecydowanie ponad stan.

Przed zakończeniem poprzedniego sezonu do sztabu dołączył inny były reprezentant Austrii, uczestnik MŚ 1990, Kurt Russ. Obecnie pełni rolę asystenta Schoppa, ale mówi się o tym, że może przejąć zespół po jego odejściu. Ostatnie lata spędził w Kapfenbergu na drugim poziomie rozgrywek.

Podsumowanie

Czas przedstawić jeszcze dwoje ludzi, dzięki którym te sukcesy były możliwe. Funkcję prezydenta pełni Brigitte Annerl, działająca w sektorze farmaceutycznym, założycielka i prezes firmy Lenus Pharma, produkującej m.in. Profertil – środek poprawiający potencję u mężczyzn. Do klubu dołączyła jako sponsor w 2012 roku, a władzę przejęła w 2017. Nie jest jedyną kobietą działającą w piłce austriackiej na tym szczeblu. W II lidze, a teraz także w Bundeslidze, rywalizuje z Dianą Langes-Swarovski, do której należy WSG Tirol. Annerl wykazuje się nieprzeciętnym entuzjazmem jeśli chodzi o futbol, choć trzeba powiedzieć, że działa głównie sposobem, a nie pieniędzmi – w obu poprzednich sezonach Hartberg miał najniższy budżet w lidze.

Brak jeszcze oficjalnych danych za ostatni i bieżący sezon, ale szacuje się, że budżet w tych rozgrywkach będzie trochę większy niż poprzednio i wyniesie ok. 4 miliony euro. W związku z i tak niewielkimi przychodami z dnia meczowego można przypuszczać, że Hartberg nie stracił aż tak wiele na pandemii.

Jeszcze obiecana ostatnia, choć nie najmniej ważna osoba – Erich Korherr. To on jako dyrektor sportowy odpowiada w praktyce za prowadzenie klubu. Pół żartem, pół serio mówi się, że zasługiwałby na miano menedżera roku, gdyby przyznawano taką nagrodę w Austrii. Utrzymanie składu po takim sukcesie i przy tak ograniczonych możliwościach finansowych to rzeczywiście ogromne osiągnięcie. W dodatku udało się poszerzyć kadrę, a zespół opuścili ci mniej znaczący gracze. To nie do końca jest przypadek, że Hartberg jest tak wysoko – jest to klub bardzo dobrze prowadzony.

Dodam jeszcze, że Hartberg ma ponad 150 sponsorów, a więc więcej nawet od Chojniczanki Chojnice (138). Wliczeni są tu m.in. partner od sprzętu sportowego czy telewizyjny, ale ogólnie rzecz biorąc to nie jest lipa – widać to m.in. po strojach, które też są gęsto zadrukowane, podobnie jak Chojniczanki. W meczu z Piastem zadebiutują zresztą nowe pomarańczowo-biało-pomarańczowe wyjazdowe koszulki.

Do brzegu – Hartberg to bardzo interesujący zespół, ale ewidentnie osiągający wyniki ponad stan. Na razie utrzymanie gwiazd i trenera daje nadzieję, że przynajmniej nie będą musieli rozpaczliwie walczyć o utrzymanie. W pucharach nie nakładają na siebie żadnej presji – taki przynajmniej jest przekaz na zewnątrz. Wewnętrznie jednak podobno jest duża chęć przełamania kolejnych barier i zajścia daleko w Lidze Europy. Podejście w tym klubie jest bardzo pozytywne – nie mają dużej presji przez funkcjonowanie w małym ośrodku bez dużej bazy kibicowskiej, ale nie nakładają jej na siebie dodatkowo.

Piłkarsko są zdecydowanie do ogrania. O nas sądzą, że prezentujemy fizyczny, agresywny futbol, i niestety ich skojarzenia są w dużej mierze słuszne. Nie liczmy jednak, że będziemy ich pod tym względem przewyższać. Zwłaszcza ich obrońcy walki fizycznej się nie boją. Trzeba jeszcze podkreślić ich dobrą grę na wyjazdach, ale to naprawdę nie jest wielki zespół. Jeżeli Piast znowu wyrwie się z marazmu ligowego i zagra równie uważnie jak z Dinamem Mińsk, ma sporą szansę na awans.

W tej rundzie także: Hammarby

Udostępnij:

komentarze

  1. Jeszcze dodam, że Azerowie i Białorusini mają już tylko po jednym zespole.
    Mistrzowie tych krajów poodpadali w III rundzie el LM.
    Pozostałe drużyny zakończyły przygodę w LE.
    .
    Także z jednej strony są krok przed Polską, bo już w 4 rundzie. Z drugiej strony w III rundzie LE mamy 3 szanse na zdobycie punktów, a oni nie.

  2. No i brawo Piast.
    A Kazachowie już skończyli granie

Dodaj komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone *