Krótko o rankingu klubowym – na co możemy liczyć?

Już tylko 2 dni pozostały do meczu Lecha z Udinese. Dziś chciałbym zająć się tym, jak ewentualne dalsze sukcesy poznaniaków mogą wpłynąć na naszą sytuację w przyszłym sezonie.

Już wiemy, że w rankingu krajowym wiele w tym sezonie nie zwojujemy. Tymczasem warto byłoby podciągnąć trochę nasze notowania w klasyfikacji klubowej. W chwili obecnej procent z rankingu krajowego wynosi 2,516 (20% z 12,582). Nie trzeba być znawcą, aby widzieć, że jest to bardzo niewiele. Dlatego polskie kluby regularnie muszą zdobywać punkty w zasadniczych fazach rozgrywek.
No właśnie, regularnie. Tak naprawdę, nasze 3 czołowe drużyny powinny rok w rok zdobywać kilka punktów do swojego rankingu. Tymczasem Wisła straciła 2 sezony, Lech – 3, a Legia – aż 4. I jakie tu szanse na walkę, jeśli te zespoły regularnie albo odpadają z pucharów, albo nawet się do nich nie kwalifikują? O rozstawieniu to nawet szkoda gadać…
Jak być rozstawionym we wczesnych rundach kwalifikacyjnych? Wystarczy być w pierwszej, lepszej połowie startujących drużyn pod względem współczynników klubowych. W późniejszych fazach jest to trochę bardziej zróżnicowane, no i dochodzą coraz silniejsze zespoły. Do czego zmierzam? Teoretycznie, polskim klubom wystarczyłoby rozstawienie w ostatniej rundzie kwalifikacji do Ligi Mistrzów, żeby do niej awansować. To samo tyczy się rundy przed rozgrywkami grupowymi Pucharu UEFA. Jest to niesłychanie ważne w obecnym systemie rozgrywek, ale tak samo nieosiągalne…
Ponieważ sezon trwa, nie możemy jeszcze określić, które drużyny zakwalifikują się do pucharów. Dlatego na wszelkie przewidywania jest jeszcze za wcześnie. W związku z reformą pucharową wiemy jednak, z których krajów będziemy mieć potencjalnych przeciwników. W pierwszej rundzie el. LM, od której zaczniemy w przyszłym sezonie, rozstawienie mamy dość pewne. Uczestniczą w niej drużyny  z miejsc 16-47 w rankingu krajowym + leszcze z rundy wstępnej. Gdybyśmy mieli zakładać (podkreślam jeszcze raz: zakładać), że wśród rozstawionych drużyn będą te z krajów wyżej sklasyfikowanych (czyli 16-31) to rozstawienie byłoby murowane. W drugiej rundzie czekają jednak zespoły z wyższej półki (13-15) i tu dopiero zaczyna się prawdziwa walka…
Jednak lepiej jest nie przewidywać tego tak wcześnie. Osobiście wolę poczekać na rozstrzygnięcia we wszystkich ligach europejskich i gdzieś w maju zajmę się dokładniejszą symulacją. Na razie będę kibicował Lechowi w walce z Włochami i odnotowywał zmiany w naszej okolicy – które, oczywiście są możliwe tylko za naszą sprawą i na naszą korzyść. Czego i Wam, i sobie serdecznie życzę.

Zostaw komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone *